CPK: 11 ofert w przetargu na drogi do nowego lotniska

Jedenastu wykonawców złożyło oferty w przetargu na projekt i budowę układu drogowego, który ma połączyć nowe lotnisko krajowe z siecią dróg publicznych. Inwestycja obejmuje budowę i przebudowę około 90 km dróg wraz z infrastrukturą techniczną.

Postępowanie dotyczy jednego z elementów programu Centralnego Portu Komunikacyjnego, realizowanego pod nazwą Port Polska. W kwietniu 2025 r. spółka CPK podpisała umowy ramowe z 14 wykonawcami i konsorcjami, co umożliwiło rozpoczęcie postępowania na wybór wykonawców dla właściwego zakresu prac.

Budżet, jaki spółka zamierza przeznaczyć na realizację inwestycji, wynosi ponad 1,7 mld zł netto. Rozstrzygnięcie postępowania i podpisanie trzech umów wykonawczych planowane jest na 2026 r. Zakończenie robót oraz uzyskanie pozwoleń na użytkowanie przewidziano na drugą połowę 2031 r.

– Budowa układu drogowego zapewni sprawne włączenie nowego lotniska w ogólnokrajowy system transportowy. Tworzymy nowy standard integracji transportu lotniczego, drogowego i kolejowego w ramach jednego z najważniejszych projektów infrastrukturalnych w historii Polski. Wyłonione w przetargu firmy i konsorcja to liderzy na polskim rynku budownictwa drogowego, które gwarantują wybór najlepszych rozwiązań od projektowania do realizacji – mówi dr Filip Czernicki, prezes spółki Centralny Port Komunikacyjny, Port Polska.

Około 90 km dróg wokół lotniska

Planowana inwestycja obejmuje budowę nowego układu drogowego oraz przebudowę istniejących dróg wokół przyszłego lotniska. Celem jest zapewnienie bezpośrednich powiązań portu z autostradą A2, drogą krajową nr 50 oraz drogami lokalnymi.

W ramach projektu ma powstać około 90 km nowej i przebudowanej sieci drogowej. Zakres inwestycji obejmuje również około 40 obiektów inżynierskich, w tym mosty, wiadukty i przejścia dla zwierząt, ponad 100 przepustów środowiskowych i hydrologicznych, około 12 km ekranów akustycznych i przeciwolśnieniowych, infrastrukturę dla pieszych i rowerzystów oraz urządzenia ochrony środowiska.

Umowa obejmie przygotowanie pełnej dokumentacji projektowej, uzyskanie wymaganych decyzji administracyjnych, wykonanie robót budowlanych oraz uzyskanie decyzji o pozwoleniu na użytkowanie dla całego zakresu inwestycji.

Inwestycja podzielona na trzy części

Zamówienie zostało podzielone na trzy części, obejmujące cztery kluczowe odcinki układu drogowego.

Pierwsza część to Wschodnie Podłączenie Lotniska, czyli połączenie z autostradą A2 na węźle Baranów. Druga obejmuje Wschodnią Obwodnicę Lotniska, od skrzyżowania z Północną Obwodnicą Lotniska w rejonie miejscowości Kaski Centralne do węzła CPK Wschód. Trzecia część dotyczy Północnej i Zachodniej Obwodnicy Lotniska, w tym przebudowy drogi krajowej nr 50 wraz ze skrzyżowaniem na istniejącym węźle Wiskitki.

Zgodnie z zasadami postępowania każdy wykonawca będzie mógł podpisać jedną umowę wykonawczą.

Oferty złożyło 11 wykonawców

Umowy ramowe zawarto wcześniej z 14 podmiotami. Na etapie postępowania ramowego oceniano m.in. sytuację ekonomiczno-finansową wykonawców, ich potencjał techniczny oraz doświadczenie personelu.

Oferty w przetargu złożyło 11 wykonawców, w tym trzy konsorcja. Są to:

  • Budimex S.A.,
  • konsorcjum Unibep S.A. i Track Tec Construction,
  • Duna Polska S.A.,
  • PORR S.A.,
  • Mostostal Warszawa S.A.,
  • Strabag Sp. z o.o.,
  • Przedsiębiorstwo Usług Technicznych Intercor Sp. z o.o.,
  • konsorcjum Rubau Polska i Terlot,
  • NDI S.A.,
  • Trakcja S.A.,
  • konsorcjum Mirbud i Kobylarnia.

Układ drogowy wokół nowego lotniska ma znaczenie zarówno dla obsługi samego portu, jak i dla powiązania go z krajową siecią transportową. Inwestycja ma także wpływać na układ komunikacyjny regionu oraz dostępność terenów położonych wokół planowanego lotniska.

Polska infrastruktura przed dużą falą inwestycji. Instytut Staszica wskazuje na ryzyka kosztowe, kadrowe i proceduralne

Polska wchodzi w okres dużej kumulacji inwestycji infrastrukturalnych. Dotyczy to przede wszystkim projektów kolejowych, drogowych, energetycznych oraz przedsięwzięć o znaczeniu strategicznym dla gospodarki i bezpieczeństwa państwa. Według raportu Instytutu Staszica pt. „Przeszkody w rozwoju kluczowych inwestycji infrastrukturalnych w Polsce (kolejowych i drogowych)” skala planowanych projektów może stanowić istotne obciążenie dla krajowego rynku wykonawczego.

Autorzy raportu wskazują, że skuteczna realizacja inwestycji o wartości przekraczającej 400 mld zł będzie zależała od ograniczenia barier systemowych. Wśród najważniejszych wymieniają niedostosowany model waloryzacji kontraktów publicznych, pogłębiające się problemy demograficzne i kadrowe oraz przewlekłość procedur administracyjnych i odwoławczych.

Zdaniem Instytutu Staszica Polska stoi przed jedną z największych fal inwestycji infrastrukturalnych w ostatnich dekadach. Jednocześnie raport zwraca uwagę, że bez zmian organizacyjnych, regulacyjnych i rynkowych może wzrosnąć ryzyko przeciążenia rynku, podwyższenia kosztów oraz opóźnień w realizacji części projektów.

Waloryzacja kontraktów pozostaje jednym z głównych problemów

Jednym z kluczowych tematów raportu jest niestabilność kosztowa w sektorze budowlanym i infrastrukturalnym. Autorzy wskazują, że po pandemii COVID-19 oraz po wybuchu wojny w Ukrainie rynek został dotknięty wzrostem cen materiałów, energii, paliw, usług transportowych i pracy.

Według raportu obecny model waloryzacji kontraktów publicznych nie zawsze odpowiada skali zmian kosztowych obserwowanych w ostatnich latach. Szczególne znaczenie ma limit waloryzacji na poziomie 10 proc., który — w ocenie przedstawicieli rynku przywoływanych w raporcie — może być niewystarczający przy dużej zmienności cen.

Instytut Staszica przypomina, że w 2024 r. koszty robocizny wzrosły o 12,06 proc., a koszty pośrednie o 9,38 proc. Oznacza to, że część wykonawców może mieć trudności z utrzymaniem rentowności kontraktów zawieranych w innych warunkach kosztowych.

Autorzy raportu wskazują, że niedostosowanie mechanizmów waloryzacyjnych może prowadzić do ograniczania udziału firm w przetargach, podnoszenia cen ofertowych oraz większej ostrożności wykonawców przy podejmowaniu nowych zobowiązań. Może to osłabiać konkurencję i zwiększać koszty inwestycji publicznych.

Niedobór kadr może ograniczać zdolność realizacji inwestycji

Drugim ważnym obszarem wskazanym w raporcie jest sytuacja kadrowa w sektorze infrastrukturalnym. Problem dotyczy zarówno pracowników fizycznych, jak i specjalistów technicznych, projektantów, inżynierów, kierowników budów czy operatorów specjalistycznego sprzętu.

Autorzy raportu zwracają uwagę na starzenie się kadr oraz lukę pokoleniową w zawodach technicznych. W najbliższych latach niedobór pracowników może stać się jednym z istotnych ograniczeń dla realizacji inwestycji kolejowych, drogowych, energetycznych i przemysłowych.

Dodatkowym czynnikiem jest równoczesna realizacja wielu projektów w różnych sektorach. O tych samych specjalistów konkurują inwestycje drogowe, kolejowe, energetyczne, obronne, przemysłowe i logistyczne. Może to zwiększać presję płacową, utrudniać kompletowanie zespołów oraz wydłużać harmonogramy prac.

Instytut Staszica wskazuje również na potrzebę odbudowy kształcenia technicznego i branżowego. W raporcie podkreślono znaczenie współpracy firm ze szkołami i uczelniami, rozwoju praktyk zawodowych, klas patronackich oraz promocji zawodów inżynieryjnych i technicznych.

Procedury administracyjne i odwoławcze wydłużają proces inwestycyjny

Raport odnosi się także do barier proceduralnych w systemie zamówień publicznych. Autorzy wskazują, że inwestycje infrastrukturalne wymagają licznych decyzji administracyjnych, procedur środowiskowych, dokumentacji projektowej oraz postępowań przetargowych. W praktyce od przygotowania projektu do rozpoczęcia prac budowlanych często mijają lata.

Osobne miejsce w raporcie zajmuje funkcjonowanie systemu odwołań w zamówieniach publicznych, w tym rola Krajowej Izby Odwoławczej. Instytut Staszica wskazuje, że procedury odwoławcze są ważnym elementem ochrony konkurencji i przejrzystości postępowań, ale mogą być także wykorzystywane jako narzędzie opóźniania rozstrzygnięć przetargowych.

Skutkiem przewlekłości procedur może być opóźnianie podpisywania umów, przesuwanie terminów rozpoczęcia inwestycji, wzrost kosztów oraz destabilizacja harmonogramów. W przypadku dużych projektów infrastrukturalnych nawet kilkumiesięczne opóźnienia mogą mieć wpływ na cały program inwestycyjny.

W raporcie wskazano potrzebę usprawnienia pracy KIO, ograniczenia instrumentalnego wykorzystywania odwołań oraz przyspieszenia procedur dotyczących strategicznych inwestycji infrastrukturalnych.

W Polsce planowanych lub realizowanych jest około 3 tys. dużych inwestycji

Według Instytutu Staszica w Polsce realizowanych lub planowanych jest obecnie około 3 tys. największych inwestycji. Wśród najważniejszych projektów wymieniono inwestycje PKP Polskich Linii Kolejowych o wartości 180 mld zł, komponent kolejowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, dalszą rozbudowę sieci dróg ekspresowych i autostrad oraz projekty energetyczne i logistyczne.

Raport zwraca uwagę, że tak duża liczba projektów realizowanych równolegle zwiększa konkurencję o pracowników, materiały, sprzęt, projektantów i moce wykonawcze. Może to prowadzić do wzrostu kosztów, ograniczenia dostępności podwykonawców oraz wydłużania terminów realizacji.

Autorzy raportu wskazują, że sprawność realizacji inwestycji infrastrukturalnych będzie miała znaczenie nie tylko dla transportu i logistyki, ale również dla konkurencyjności gospodarki, rozwoju regionalnego, bezpieczeństwa państwa i odporności łańcuchów dostaw.

Potrzebne są zmiany w modelu współpracy państwa z wykonawcami

Instytut Staszica postuluje bardziej przewidywalny i partnerski model współpracy między sektorem publicznym a wykonawcami. Chodzi m.in. o bardziej elastyczne mechanizmy waloryzacyjne, sprawniejsze procedury, ograniczenie sporów kontraktowych oraz lepsze planowanie inwestycji w czasie.

Według raportu utrzymywanie obecnych barier może prowadzić do dalszego wzrostu kosztów, ograniczenia konkurencyjności rynku, pogłębiania problemów kadrowych oraz opóźnień w realizacji strategicznych projektów. W dłuższej perspektywie może to osłabić krajowy potencjał wykonawczy i ograniczyć efektywność wykorzystania środków publicznych oraz europejskich.

Raport wskazuje, że powodzenie obecnego cyklu inwestycyjnego będzie zależało nie tylko od dostępności finansowania, ale także od stabilności rynku wykonawczego, sprawności administracji i zdolności państwa do ograniczania ryzyk kosztowych, kadrowych oraz proceduralnych.

Kurs dolara mocniejszy, ropa odbija. Bliski Wschód znów podnosi napięcie na rynkach

Rynkom nadal trudno uwierzyć w trwałe porozumienie między USA i Iranem, dlatego każdy militarny „wybryk” podnosi ryzyko. Tak było i tej nocy, kiedy drony po raz kolejny pojawiły się w Zatoce Perskiej. Efekt to nie tylko odbicie cen surowców energetycznych. Awersja do ryzyka skierowała forexowy kapitał do dolara. Ucierpiał na tym złoty, który po ciężkim poranku postanowił odrobić straty i na wielu wykresach mu się to udało.

Gdzie to porozumienie?

Niektórzy pamiętają obietnice prezydenta Stanów Zjednoczonych o zakończeniu wojny w Ukrainie do 24 godzin po objęciu urzędu. Nie udało się. Okazuje się, że nie udaje się także podpisać porozumienia z Iranem, a podobno ugody „pragną obydwie strony konfliktu”. Trudno więc mówić o chęci pokoju, zwłaszcza kiedy w trakcie ustalania jego warunków wykonuje się naloty na swojego wroga, nazywając je „atakami defensywnymi”. Może część zwolenników jednej ze stron w to uwierzy, jednak rynki finansowe widzą to inaczej. Trump cały czas tkwi w niekomfortowej sytuacji. Warunki i spore oczekiwania Teheranu kłócą się z wizją amerykańską i dopóki na stole nie pojawi się ostateczna wersja konsensusu zaakceptowana zarówno przez USA, jak i Iran, kapitał z dużą ostrożnością będzie stawiać na pokój. Po nocnych atakach na irańskie obiekty strach wrócił na rynki, które zastanawiają się, czy znów zbyt optymistycznie nie przyjęły doniesień z początku tygodnia o możliwym szybkim rozejmie. Skutek to wyhamowanie spadków na wykresach ropy. Odmiana amerykańska, po wczorajszej zniżce do 88 USD za baryłkę, dziś o poranku wzrosła do 92,5 USD. Chwilę po południu oscylujemy przy 90,5 USD. Oznacza to, że oddaliliśmy się od poziomu trzycyfrowego, jednak do złamania wsparcia 90 USD potrzebne będą konkrety o zakończeniu konfliktu.

Wrażliwy forex

Awersja do ryzyka widoczna jest także na rynku walutowym, gdzie w nocy ze środy na czwartek kapitał znów przepłynął w stronę bezpiecznego dolara. Silny ruch w dół odnotowaliśmy na głównej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD momentami spadał poniżej 1,159 USD. Źle (dla złotego) wyglądał wykres USD/PLN, który o poranku wznosił się powyżej 3,65 PLN. Mniej nerwowo wyglądały notowania euro, funta i franka do krajowej waluty, jednak i tu przed rozpoczęciem sesji na giełdzie warszawskiej odnotowano delikatne wzrosty. Im bliżej południa, tym spokojniej robiło się na forex. W efekcie obserwowaliśmy częściowe odrabienie porannych strat nie tylko w wykonaniu euro, ale i złotego. Notowania EUR/USD odbiły i o godzinie 13:00  oscylowały delikatnie powyżej wsparcia 1,16 USD. W tym czasie PLN umocnił się na forex, sprowadzając kurs EUR/PLN do 4,235 PLN, kurs GBP/PLN do 4,885 PLN, a kurs CHF/PLN do 4,619 PLN. Krajowej walucie nie udało się jednak zepchnąć notowań USD/PLN poniżej 3,645 PLN, co wskazuje na utrzymującą się nieufność inwestorów w sprawie rozejmu na Bliskim Wschodzie, faworyzującą dolara w tym zestawieniu.

Co dalej?

Chwilę po południu rynki czekają nie tylko na doniesienia z Bliskiego Wschodu, ale również na odczyty z amerykańskiej gospodarki. Przed nami publikacje PKB (annualizowany), który – mimo spadku prywatnej konsumpcji – ma wzrosnąć. W tym samym momencie poznamy raport nt. wydatków Amerykanów, który zakłada wzrost inflacji. Dane zostaną uzupełnione o liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych złożonych w tym tygodniu i dochody. Późnym popołudniem zostaną ujawnione zmiany zapasów ropy. Każde odchylenie od oczekiwań może zwiększyć niepewność na rynkach, spotęgować strach i wymusić ponowny przepływ kapitału w kierunku bezpiecznego dolara. Jeżeli jednak nie dojdzie do podbicia obaw, złoty może na koniec tygodnia pozostać silny na forex. Zwłaszcza jeżeli jutrzejszy wstępny odczyt inflacji konsumenckiej za maj negatywnie zaskoczy, a może tak się stać, ponieważ już same prognozy mówią o skoku z 3,2% r/r do 3,7% r/r, co tylko w przypadku wypełnienia oczekiwań byłoby wartością powyżej celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego.

Victoria Dom podsumowuje wyniki za 2025 rok

Victoria Dom osiągnęła w 2025 r. przychody na poziomie 854 448 mln zł. Zysk netto, który spółka wypracowała w 2025 r., wyniósł 151 721 mln zł. 35-proc. wzrost sprzedaży r/r – z 1 014 mieszkań w 2024 r. do 1 365 lokali w 2025 r. – to jeden z najwyższych wyników dynamiki sprzedaży wśród deweloperów notowanych na rynku GPW i  Catalyst.

Rok 2025 upłynął pod znakiem wyjątkowo wymagającego otoczenia dla rynku nieruchomości. Branża mierzyła się jednocześnie z rosnącymi kosztami pozyskiwania gruntów, malejącą dostępnością atrakcyjnych terenów inwestycyjnych, konsekwencjami wdrażania reformy planistycznej oraz wydłużającymi się procedurami administracyjnymi. Dodatkowym wyzwaniem pozostawały utrzymujące się na relatywnie wysokim poziomie stopy procentowe, wpływające zarówno na koszty finansowania inwestycji, jak i decyzje zakupowe klientów.

Wysoka aktywność operacyjna i satysfakcjonujące wyniki

Mimo tak trudnych i dynamicznie zmieniających się warunków rynkowych Victoria Dom utrzymała bardzo wysoką aktywność operacyjną i osiągnęła bardzo dobre wyniki.

– W 2025 r. z tytułu sprzedaży odnotowaliśmy przychody w wysokości 854 448 tys zł, w stosunku 983 670 tys. w 2024 r. Zysk netto wypracowany przez Victorię Dom w 2025 r. wyniósł 151 721 tys. zł w stosunku do 200 861 tys w 2024 r. Spadek przychodów i zysków był związany z przesunięciem odbioru mieszkań w dwóch projektach, których pozwolenie na użytkowanie uzyskano w drugiej połowie grudnia oraz wzrostem kosztów działalności operacyjnej i finansowej, wynikającym ze zwiększenia skali prowadzonej działalności, oraz utrzymujących się na podwyższonym poziomie stóp procentowych wpływających na koszty finansowania działalności operacyjnej – komentuje Waldemar Wasiluk, Wiceprezes Zarządu Victoria Dom S.A.

Ponadprzeciętna rentowność

Victoria Dom osiągnęła jeden z najwyższych wskaźników dynamiki sprzedaży wśród deweloperów notowanych na GPW/Catalyst, sprzedając 1 365 mieszkań w 2025 r, co oznacza 35 proc. wzrost dla dewelopera w stosunku do 7 proc. wzrostu r/r dla całego sektora. Wynik ten potwierdza skuteczność realizowanej strategii sprzedażowej oraz stabilną pozycję rynkową firmy. Jednocześnie spółka utrzymywała wysoką rentowność netto działalności operacyjnej, opartą na wynikach generowanych przez podstawową działalność biznesową, bez wpływu zdarzeń jednorazowych i niegotówkowych przeszacowań aktywów.

Mamy silną pozycję na polskim rynku, działamy na dużą skalę i konsekwentnie utrzymujemy ponadprzeciętną rentowność, tworząc solidne fundamenty do dalszego dynamicznego wzrostu w kolejnych latach. W 2025 r. Grupa Victoria Dom S.A. rozpoznała w przychodach 1275 lokali, ukończyła realizację 14 inwestycji w Warszawie, Krakowie i Gdyni. Realizowane przez nas kompaktowe mieszkania cieszą się dużym zainteresowaniem klientów, szczególnie osób kupujących swoje pierwsze lokum. Dużą popularnością cieszą się także lokalizacje, w których rozwijamy nowe inwestycje deweloperskie. Potwierdzeniem tego są m.in. osiedla Metro Art, Olchowy Park, Nova Viva Garden, Neo Nova Ochota oraz Miasteczko Nova Fala w Gdyni. Obecnie pracujemy nad przygotowaniem kolejnych projektów, które w najbliższym czasie planujemy wprowadzić do sprzedaży. Rozbudowany i atrakcyjny bank ziemi zapewnia nam solidne podstawy do dalszego rozwoju na rynkach warszawskim, krakowskim i trójmiejskim – podkreśla Wiceprezes Zarządu Victoria Dom S.A.

Digitree Group chce kupić Neon Shake za 6,85 mln zł

  • Giełdowa Digitree Group podpisała term sheet dotyczący planowanego nabycia agencji strategiczno-kreatywnej Neon Shake, które wzmocni kompetencje Grupy w obszarach strategii, kreacji, digitalu, social media, influencer marketingu i aktywacji konsumenckich.
  • Na mocy porozumienia Digitree Group ma stać się wyłącznym właścicielem 100% udziałów w Neon Shake. Transakcja wpisuje się w strategię Digitree Group zakładającą rozwój organiczny oraz kolejne akwizycje budujące szeroką, zintegrowaną ofertę marketingowo-technologiczną.
  • Oba podmioty współpracują już od ponad roku, realizując wspólne projekty i tworząc interdyscyplinarne zespoły obsługujące klientów takich jak Pako Lorente, Drogeria Ziko czy Q Service Castrol.

Digitree Group S.A., notowana na GPW grupa technologiczno-marketingowa, podpisała term sheet określający warunki planowanego przejęcia Neon Shake – wrocławskiej agencji strategiczno-kreatywnej 360. Dokument wyznacza ramy dalszego procesu transakcyjnego prowadzącego do finalizacji akwizycji.

Zgodnie z zapisami term sheet Digitree Group ma zostać wyłącznym właścicielem 100% udziałów w Neon Shake. Wartość transakcji wyniesie 6,85 mln zł. Dotychczasowi udziałowcy Neon Shake otrzymają 4,2 mln zł w gotówce oraz obejmą 189 285 akcji Digitree Group nowej serii w zamian za 120 udziałów spółki.

Neon Shake od lat realizuje kampanie marketingowe w Polsce i za granicą. W portfolio agencji znajdują się projekty dla marek takich jak Western Union, Spotify Premium, Link4, Grycan, Decathlon, Fundacja Nutricia czy Goldsaver. Należy również do międzynarodowej sieci niezależnych agencji AMIN Worldwide.

Wspólna historia projektów

Digitree Group i Neon Shake od ponad roku współpracują przy projektach wymagających połączenia kompetencji strategicznych, kreatywnych, digitalowych i technologicznych. Wspólne działania obejmują m.in. projekty realizowane dla Pako Lorente, Drogerii Ziko czy Q Service Castrol.

– Umowa z Neon Shake jest dla nas ważnym potwierdzeniem realizowanej strategii wzrostu poprzez rozwój kompetencyjny i akwizycje. Cenimy współpracę z partnerami, z którymi mamy już sprawdzoną historię wspólnych projektów, klientów i procesów. Neon Shake wnosi do Grupy silne kompetencje strategiczno-kreatywne i dobrze uzupełnia naszą ofertę w modelu agencji 360.

Naszym docelowym, strategicznym założeniem jest oparcie biznesu Digitree Group na dwóch silnych, równorzędnych filarach: agencyjnym oraz technologicznym. Transakcja ta przybliża nas do tego celu, jednak nie zwalniamy tempa. Nadal aktywnie poszukujemy kolejnych podmiotów do dołączenia do Grupy. Interesują nas zdrowe, rentowne biznesy, które już teraz generują stabilne przychody i zyski, a jednocześnie pasują do nas komplementarnie, pozwalając na dalsze domykanie i wzmacnianie naszej pełnej oferty – komentuje Tobiasz Wybraniec, prezes zarządu Digitree Group.

Kompetencje 360 i rozwój oferty Grupy

Neon Shake specjalizuje się w strategii komunikacyjnej, kreacji, digitalu, social mediach, influencer marketingu i aktywacjach konsumenckich. Agencja w 2025 roku osiągnęła ok. 8 mln zł przychodów i ok. 1,3 mln zł EBITDA. Planowane połączenie ma rozszerzyć możliwości Digitree Group w obszarach technologii marketingowych, performance marketingu, e-commerce i usług digitalowych, wzmacniając zdolność do realizacji kompleksowych projektów – od strategii i kreacji po komunikację wielokanałową.

Dla Neon Shake dołączenie do Grupy oznacza znaczące zwiększenie skali działania oraz dodatkowe możliwości inwestycji w technologie, procesy i rozwój biznesu.

– Dołączenie do Grupy MarTech to dla nas krok, który planowaliśmy od dawna. Rynek marketingowy od lat dynamicznie się zmieniał, ale sztuczna inteligencja przyspiesza ten proces wykładniczo. Dołączamy do organizacji, która ma plan i zasoby, by wykorzystać zmiany technologiczne jako przewagę. W ramach Digitree Group będziemy mogli dostarczać naszym klientom jeszcze bardziej zintegrowane i wielokanałowe rozwiązania – w tym z zakresu performance media, e-commerce, UX/web czy AI SEO. Dzieje się to zresztą już od ponad roku, odkąd zaczęliśmy tworzyć ze spółkami z Grupy zespoły interdyscyplinarne dla wybranych projektów. Będziemy kontynuować ten model pracy, by dostarczać jak najwyższą jakość usług klientom zarówno Neon Shake, jak i Digitree Group  – komentuje Tomasz Napierała, Partner, Business & Creative Director w Neon Shake.

Rynek sprzyja konsolidacji

– Neon Shake to zdrowy finansowo, świetnie poukładany operacyjnie biznes, który doskonale trzyma koszty pod kontrolą i generuje bardzo dobrą rentowność na poziomie EBITDA. Olbrzymim atutem agencji jest struktura jej przychodów – stabilna i powtarzalna baza oparta na stałych umowach abonamentowych (retainer fee), którą idealnie uzupełniają dynamiczne projekty typu one-off, realizowane dla uznanych, dużych marek.

Ta akwizycja ma dla nas wymiar strategiczny. Na fundamencie kompetencji Neon Shake, potencjału spółek z grupy Euvic, które dołączyły do Digitree Group oraz synergii z domem mediowym Sales Intelligence, konsekwentnie budujemy silny i nowoczesny filar agencyjny Grupy. Wszystkie te podmioty chcemy docelowo w pełni skonsolidować, co pozwoli nam uprościć strukturę operacyjną oraz wyraźnie podnieść efektywność kosztową całej organizacji – komentuje Krzysztof Małecki, doradca zarządu Digitree Group, odpowiedzialny za filar agencyjny.

Wojna mocarstw w sieci: chińskie i rosyjskie grupy cyberszpiegów uderzają na całym świecie – także w Polce

W okresie Q4 2025 – Q1 2026 zdecydowanie wzrosła aktywność grup cyberprzestępczych, trudniących się aktywnością szpiegowską w najbardziej zapalnych punktach świata. Cyberprzestępcy powiązani z Chinami wzięli na cel m.in. Wenezuelę. Z kolei grupy powiązane z Rosją skupiały się nie tylko na Ukrainie, ale i Polsce przeprowadzając m.in. bezprecedensowy cyberatak z użyciem destrukcyjnego oprogramowania DynoWiper wymierzony w firmę z sektora energetycznego wynika z opublikowanego przez analityków ESET najnowszego raportu, dotyczącego aktywności grup APT.

Wenezuela, Syria, państwa Zatoki Perskiej, Ukraina, a także Polska – to główne punkty na mapie najnowszych cyberataków APT. Powiązani z największymi mocarstwami cyberprzestępcy konsekwentnie prowadzą intensywną aktywność w kluczowych geopolitycznie miejscach. Analitycy podkreślają, że działanie takich grup cyberprzestępczych jest dziś jednym z najbardziej wiarygodnych wskaźników rzeczywistych celów strategicznych i zagrożeń dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Grupy APT, czyli Advanced Persistent Threat, to grupy cyberprzestępców skupiające się na zaawansowanych, długotrwałych atakach. Są zazwyczaj wspierane przez rządy i koncentrują się na ukierunkowanych działaniach pozwalających przeniknąć do systemów celów wysokiego szczebla (np. organizacji rządowych, korporacji) i pozostać w nich niewykrytymi przez dłuższy czas. Robią to głównie w celu długoterminowego cyberszpiegostwa i kradzieży poufnych danych. Grupy APT dysponują szeroką wiedzą, zaawansowanymi narzędziami i technikami. Skala i wektory ich ataków stanowią bezpośrednie odzwierciedlenie globalnych konfliktów i napięć geopolitycznych – mówi Kamil Sadkowski, analityk bezpieczeństwa ESET.

Rosyjskie ataki na Ukrainę i Polskę

W okresie Q4 2025 – Q1 2026 grupy powiązane z Rosją koncentrowały się na Ukrainie i podmiotach wspierających jej obronność. W styczniu 2026 roku analitycy odnotowali kampanię phishingową przeprowadzoną przez grupę Sednit. Wykorzystywała ona nieujawnioną jeszcze wtedy przez Microsoft podatność (CVE-2026-21509) do infekowania systemów implantem Covenant. Oprócz ukraińskich instytucji rządowych, celem tej fali ataków stały się firmy transportowe w Polsce oraz przedsiębiorstwa logistyczne w Turcji.

W analizowanym czasie, poza Ukrainą, także Polska stała się ważnym celem prorosyjskich grup APT. Najpoważniejszym incydentem był grudniowy atak na polską firmę energetyczną, przypisywany z umiarkowaną pewnością grupie Sandworm. Cyberprzestępcy zdołali uzyskać uprawnienia administratora domeny, co pozwoliło im na instalację za pomocą polityk grupowych Active Directory nowego, złośliwego oprogramowania niszczącego dane – DynoWipera. Zadaniem tego malware było bezpowrotne nadpisywanie lub usuwanie plików z dysków stałych i przenośnych, a w konsekwencji sparaliżowanie systemów IT przedsiębiorstwa.

Analitycy ESET wskazują, że uderzenie w infrastrukturę krytyczną kraju należącego do NATO stanowi wyraźną eskalację działań. Rola Polski jako zewnętrznego filaru stabilizującego ukraińską sieć elektroenergetyczną sugeruje, że operacja miała na celu wywarcie dodatkowej presji na system energetyczny Ukrainy w okresie zimowym, gdy zapotrzebowanie na prąd jest najwyższe, a Rosja nasila tradycyjne ostrzały rakietowe.

Azjatyckie cele cyberprzestępców

W analizowanym okresie grupy powiązane z Chinami pozostały niezwykle aktywne na całym świecie. Ich kampanie szpiegowskie były bezpośrednio podyktowane geopolitycznymi interesami Pekinu – zarówno gospodarczymi, jak i związanymi z bezpieczeństwem.

Po operacji wojskowej USA w Wenezueli oraz w obliczu ciągłej niestabilności w rejonie Zatoki Perskiej, ESET odnotował wyraźną mobilizację chińskich grup. Ich celem było zwiększenie wglądu Pekinu w zagraniczne sprawy morskie, energetyczne i polityczne.

Powiązana z Chinami grupa FamousSparrow obrała za cel wenezuelską instytucję rządową odpowiedzialną za gospodarkę morską. Chodziło najpewniej o monitorowanie ciągłości dostaw ropy naftowej po amerykańskiej interwencji. W tym samym regionie ESET wykrył aktywność innej chińskiej grupy – SteppeDriver – która uderzyła w syryjską sieć rządową. Działanie to odzwierciedla komercyjne interesy Chin w projektach odbudowy Syrii oraz obawy Pekinu przed obecnością ujgurskich bojowników w tym kraju.

Z kolei grupa UNC5221 (również powiązana z Chinami) użyła szkodliwego oprogramowania SPAWN do ataków na cele rządowe w Kambodży i Panamie oraz na firmę z branży AI i robotyki w Korei Południowej. Atak na Seul wpisuje się w długofalowe zainteresowanie Chin technologiami strategicznymi, które są priorytetem krajowej polityki przemysłowej Made in China 2025.

Z kolei cyberprzestępcy z Korei Północnej działali na wielu frontach, m.in. polując na programistów i sektor kryptowalut za pomocą socjotechniki, co przynosi im szybki zysk i pozwala infekować łańcuchy dostaw oprogramowania. ESET odnotował też powrót grupy Andariel w Korei Południowej. Cyberprzestępcy użyli tam trojana TigerRAT i próbowali zainfekować oprogramowaniem ransomware Rook firmę inżynieryjną produkującą sprzęt do obsługi ciekłego wodoru oraz komponenty dla energetyki jądrowej. Technologie te bezpośrednio wspierają balistyczne i nuklearne ambicje Pjongjangu.

Wpływ konfliktów zbrojnych na cyberprzestrzeń

Wojna w Iranie, która wybuchła pod koniec lutego 2026 roku, zdominowała aktywność tamtejszych grup APT. Co ciekawe, konflikt ten zbiegł się w czasie z wyraźnym spadkiem aktywności znanych irańskich grup APT w telemetrii ESET. Najpewniej stało się tak przez restrykcje internetowe nałożone przez sam irański reżim, co sparaliżowało działania lokalnych cyberprzestępców. Sytuacja ta sprzyjała jednak aktywizacji grup typu proxy oraz haktywistów uderzających w Izrael, USA i inne państwa nieprzyjazne Teheranowi.

ESET Research zaobserwował też nagły, nietypowy skok liczby ataków na Izrael, których nie udało się jednoznacznie przypisać żadnej znanej grupie. Dwa nowe klastry działań, nazwane Rusty Boots i MoKhargosh, wykazały zarówno potencjał szpiegowski, jak i niszczycielski. Zainstalowały one m.in. złośliwe oprogramowanie czyszczące dyski (wiper) typu bootkit, zachowując przy tym inne destrukcyjne narzędzia na przyszłość.

Analitycy ESET wykryli również włamanie do firmy obronnej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz kampanię szpiegowską wymierzoną w użytkowników arabskojęzycznych za pomocą malware na Androida. Ofiarami mogli paść dziennikarze lub analitycy OSINT (wywiadu ze źródeł otwartych) – nazwa kanału napastników na Telegramie nawiązywała bowiem do Liveuamap, popularnej platformy mapującej konflikty zbrojne.

Jak Polacy szukają pracy w 2026 roku? Najczęściej przez portale z ogłoszeniami

Przeglądanie ofert pracy na portalach z ogłoszeniami pozostaje najczęściej wybieranym sposobem poszukiwania zatrudnienia – wskazuje na nie 55,4% Polaków. Jednocześnie rośnie rola osobistych kontaktów i poleceń oraz samodzielnego przeglądania ofert na stronach internetowych firm, a kolejny rok z rzędu maleje znaczenie mediów społecznościowych, wynika z „Barometru rynku pracy 2026” Gi Group Holding. Choć sposoby dotarcia do kandydatów zależą od branży i wielkości firmy, najważniejszym narzędziem rekrutacyjnym dla pracodawców pozostają portale z ogłoszeniami.

Poszukiwanie pracy: ogłoszenia czy relacje?

Najczęstszym sposobem poszukiwania pracy jest przeglądanie ofert na portalach ogłoszeniowych – robi to 55,4% badanych, nieco mniej niż w ub. roku (58,8%). Na kolejnych miejscach znalazły się kontakty osobiste i polecenia (33,9%) oraz zakładki „kariera” na stronach internetowych firm, (31,1%), których znaczenie wzrosło w porównaniu do ub. roku (o 4,6 p.p.). Równie popularne są aplikacje do szukania pracy (31,1%), choć zainteresowanie nimi spadło o 6,9 p.p. Pierwszą piątkę zamykają media społecznościowe (29,4%), również wskazywane w tym roku rzadziej. Mniejsze znaczenie mają takie sposoby poszukiwania zatrudnienia, jak przeglądanie ogłoszeń w prasie, radiu, komunikacji miejskiej (17,6%) i na tablicach ogłoszeń (13,1%), uczestniczenie w targach pracy (12,1%), korzystanie ze wsparcia urzędów pracy (17,3%) i agencji zatrudnienia (10,7%).Sposób poszukiwania pracy Barometr rynku pracy

–  Skuteczna rekrutacja zaczyna się dziś od zrozumienia, w jaki sposób kandydaci naprawdę szukają pracy. Jedni regularnie przeglądają portale z ogłoszeniami, inni zaglądają bezpośrednio na strony internetowe firm, a część korzysta przede wszystkim z rekomendacji i kontaktów. Dlatego nie ma jednego uniwersalnego sposobu prowadzenia rekrutacji. Coraz większe znaczenie mają odpowiednio dobrane kanały komunikacji, przejrzyste informacje i szybki kontakt komentuje Grzegorz Gojny, Dyrektor Operacyjny Gi Group.

Portale z ogłoszeniami o pracę – coraz częściej klikają najstarsi

Kobiety i mężczyźni poszukują pracy w podobny sposób. Różnice widać natomiast między grupami wiekowymi oraz rodzajami wykonywanej pracy czy miejscem zamieszkania.Sposób poszukiwania pracy wg branży_Barometr rynku pracy

  • Portale z ogłoszeniami są najważniejszym źródłem informacji o ofertach pracy dla wszystkich grup wiekowych. Częściej niż pozostali oraz w większym stopniu niż w ub. roku korzystają z nich osoby powyżej 55 lat (70%), pracownicy usług (65%), mieszkańcy miast powyżej 500 tys. (63%). Relatywnie rzadziej wybierają je osoby w wieku 18–24 lat (47%) oraz pracownicy transportu i logistyki (40%).
  • Z kolei sieć kontaktów i polecenia są najczęściej wskazywane przez osoby 55–67 lat (67%), na stanowiskach kierowniczych (45%), pracujących w handlu (42%). W najmniejszym stopniu sięgają po nie natomiast pracownicy transportu i logistyki (17%). Wielkość miejscowości nie ma tu większego znaczenia, choć najrzadziej relacje i polecenia wykorzystują mieszkańcy największych miast (29%).
  • Z zakładek „kariera” na stronach internetowych firm częściej niż inne korzystają osoby w wieku 55‒67 lat (48%), starsi specjaliści (46%), pracujący na stanowiskach kierowniczych (42%) oraz w sektorze publicznym (47%). Rzadziej zaglądają tam kandydaci w wieku 18-24 lat, pracownicy fizyczni (24%), zatrudnieni w transporcie i logistyce (20%).
  • Aplikacje do szukania pracy wybierają głównie osoby w wieku 45–54 lat (48%), pracownicy produkcji (39%), usług (35%) i sektora publicznego (34%), w mniejszym stopniu transportu i logistyki (11%).
  • Media społecznościowe mają największe znaczenie dla osób w wieku 25-44 lat (32%), mieszkańców największych miast, gdzie korzysta z nich 41% badanych. Częściej szukają tam ofert pracownicy fizyczni (35%) oraz sektora usług (38%), najrzadziej młodsi specjaliści (24%) oraz pracujący w transporcie i logistyce (17%).

Perspektywa firm: rekrutacja to dziś więcej niż publikacja ogłoszenia

Najpopularniejszym sposobem pozyskiwania pracowników jest publikowanie ofert na portalach z ogłoszeniami – wskazuje go 41,4% organizacji wobec 38,8% rok wcześniej. Firmy korzystają także ze wsparcia urzędów pracy (30,2%), prowadzą rekrutacje wewnętrzne (22%), biorą pod uwagę rekomendacje i polecenia (21,8%), publikują ogłoszenia na swoich stronach internetowych (21,6%). Rzadziej sięgają po media społecznościowe, polecenia, agencje rekrutacyjne czy reklamy w mediach.Sposób poszukiwania pracowników_Barometr rynku pracy

– Choć portale z ogłoszeniami, media społecznościowe czy aplikacje to dziś podstawa każdej rekrutacji, technologia i różnorodność narzędzi to nie wszystko. Skuteczny proces wymaga spojrzenia oczami kandydata – poznania jego motywacji i ścieżki poszukiwania pracy. Tylko takie podejście gwarantuje sukces i zadowoli zarówno firmę, jak i nowego pracownika – mówi Ewa Michalska, Dyrektor Operacyjna Grafton Recruitment.

Sposoby rekrutacji wyraźnie zależą od wielkości organizacji i specyfiki branży. Z portali pracy korzysta 39% małych, 43% średnich i 42% dużych przedsiębiorstw. Mniejsze firmy częściej niż większe korzystają z urzędów pracy – robi to 36% małych podmiotów, wobec 28% średnich i 26% dużych. Wraz ze wzrostem skali działalności rośnie natomiast znaczenie takich rozwiązań, jak rekrutacje wewnętrzne (od 18% w małych do 32% w dużych firmach), wsparcie agencji rekrutacyjnych (od 14% do 23%) czy firmowa strona internetowa z ogłoszeniami o pracę, z czego korzysta już co czwarta duża firma.

Transport i logistyka (51%) oraz handel (50%) stawiają głównie na portale pracy, podczas gdy sektor publiczny korzysta z nich wyraźnie rzadziej (26%). Tutaj większą rolę odgrywają urzędy pracy (39%), firmowa strona internetowa (34%) oraz rekrutacje wewnętrzne (29%). W usługach częściej niż w innych branżach wykorzystywane są rekomendacje (26%). W przemyśle relatywnie większe znaczenie niż w innych sektorach mają natomiast urzędy pracy (32%) oraz wsparcie agencji rekrutacyjnych (25%). Z kolei po media społecznościowe najchętniej sięga handel (25%).Sposób poszukiwania pracowników wg branży_Barometr rynku pracy

Skuteczność rekrutacji coraz częściej zależy dziś od umiejętności dopasowania sposobu dotarcia do konkretnych grup kandydatów oraz specyfiki poszczególnych stanowisk. Przy rekrutacji wysoko wykwalifikowanych ekspertów i managerów wyższego szczebla standardowe ogłoszenia o pracę odgrywają znacznie mniejszą rolę niż w przypadku pozostałych ról. Takie procesy częściej opierają się na relacjach oraz aktywnym docieraniu do kandydatów.

W rekrutacji na stanowiska wyższego szczebla liczy się nie tylko doświadczenie zawodowe kandydatów, ale też ich styl zarządzania, sposób podejmowania decyzji oraz dopasowanie do konkretnej firmy i jej kultury. Dlatego takie rekrutacje znacznie częściej niż w przypadku innych ról opierają się na precyzyjnym i bezpośrednim docieraniu do kandydatów, networkingu oraz relacjach budowanych przez lata. Dużą rolę odgrywają rekomendacje liderów i ekspertów branżowych – pozwalają dotrzeć do osób pozostających poza zasięgiem tradycyjnych działań rekrutacyjnych, a najlepiej dopasowanych do specyfiki danej organizacji i stanowiska – komentuje Karolina Popiel, Partner w Wyser Executive Search.

Wyzwaniem jest dziś nie tyle znalezienie pracowników, ile pozyskanie osób posiadających kompetencje kluczowe dla dalszego rozwoju firm. Utrudniają to zarówno niedobory kompetencji, jak i zmieniające się oczekiwania kandydatów, którzy coraz uważniej oceniają warunki zatrudnienia, możliwości rozwoju czy stabilność pracy. W efekcie o skuteczności rekrutacji coraz częściej decyduje zrozumienie motywacji kandydatów oraz umiejętność dopasowania ich oczekiwań i kompetencji do potrzeb organizacji.

O raporcie: „Barometr Rynku Pracy 2026” to już 20. edycja raportu przygotowywanego od 2014 roku. Został opracowany przez ekspertów Gi Group Holding na podstawie badań przeprowadzonych przez Agencję Badań Rynku i Opinii SW Research. Badanie wśród pracodawców zostało zrealizowane metodą CATI (25.02–09.03.2026 r.), a wśród pracowników metodą CAWI (23.02–03.03.2026 r.). Partnerami raportu są: Federacja Przedsiębiorców Polskich, Polskie Forum HR oraz Konfederacja Lewiatan.

Zaufanie do przełożonych? Co piąty pracownik w Polsce nie ufa swojemu szefowi

Pozytywne, partnerskie relacje z przełożonym oraz wzajemne zaufanie to elementy mające ogromny wpływ na dobrostan i satysfakcję pracowników. Wiele badań Hays Poland pokazuje, że to właśnie menedżer stanowi jeden z kluczowych elementów, które profesjonaliści biorą pod uwagę przy zmianie pracy. Tymczasem najnowsze dane wskazują, że duża część specjalistów nie tylko nie darzy sympatią swoich szefów, ale też ma wątpliwości wobec ich kompetencji przywódczych.

  • Zdecydowana większość specjalistów przyznaje, że lubi swojego przełożonego. Jednocześnie 20% ogółu pracowników twierdzi, że nie darzy go zaufaniem.
  • 65% profesjonalistów uważa, że ich przełożony dobrze radzi sobie w czasach niepewności. Jednak wciąż aż 1/5 pracowników dostrzega ich brak skuteczności i sprawczości.
  • Specjaliści nie oczekują radykalnych zmian czy rewolucji w stylach zarządzania. Najbardziej brakuje im podstaw – transparentnej komunikacji i spójności względem podejmowanych działań.

Postrzeganie roli menedżerskiej zmieniło się na przestrzeni lat, wpływając również na rangę relacji szefów z pracownikami. – Niegdyś stanowisko zarządcze utożsamiano ze statusem, autorytetem, władzą, hierarchią i decyzyjnością. Dziś pracownicy oczekują od szefów czegoś więcej – partnerskiego podejścia, empatii, wsparcia i dbania o dobrostan psychiczny. Współczesny lider powinien też wzbudzać poczucie bezpieczeństwa, na które składa się m.in. transparentne tworzenie i komunikowanie strategii oraz celów zespołu – tłumaczy Justyna Chmielewska, Director w Hays Poland. W praktyce jednak duża grupa specjalistów przyznaje, że nie może na to liczyć.

Szefa można lubić, ale jednocześnie mu nie ufać

Najnowsze badanie agencji rekrutacyjnej i doradztwa personalnego Hays Poland przeprowadzone w maju 2026 roku wśród blisko pół tysiąca specjalistów i menedżerów pokazuje, że większość profesjonalistów (71%) lubi swojego szefa. 15% nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, a kolejne 14% twierdzi, że nie darzy go sympatią.

Wysoki odsetek pracowników lubiących swojego przełożonego to dobry znak. Może bowiem być dowodem na to, że firmy w procesach HR – samodzielnie bądź z pomocą zewnętrznych agencji rekrutacyjnych – przywiązują dużą wagę do kwestii dopasowania kandydatów do organizacji, jej kultury czy tożsamości zespołów. Tym samym odpowiednio łączą pracowników z liderami.

Nie oznacza to jednak, że firmy nie mają nic do poprawy. Przeciwnie – wciąż pozostaje duża grupa profesjonalistów, którzy nie lubią swojego szefa, ale też tych, którzy mu nie ufają. W gronie respondentów Hays to aż 20%. Co ciekawe, aż 12% profesjonalistów, którzy darzą przełożonego sympatią, przyznaje, że jednocześnie albo mu nie ufa, albo ma co do tego wątpliwości.

Czy ufasz swojemu szefowi?

37% Zdecydowanie tak
30% Raczej tak
13% Trudno powiedzieć
10% Raczej nie
10% Zdecydowanie nie

Źródło: badanie Hays Poland, maj 2026.

Dziś dla pracowników sympatia to za mało. Dobre relacje z szefem nie zawsze automatycznie przekładają się na poczucie bezpieczeństwa i zaufanie względem przełożonego. Tymczasem to właśnie te elementy wpływają na efektywność zespołów – szczególnie w realiach zmienności i presji biznesowej. Tym, co szefowie mogą zrobić, aby zwiększyć zaufanie swoich podwładnych, jest przede wszystkim praca nad transparentną i regularną komunikacją – odnośnie do oczekiwań, celów, wyników, szans oraz ryzyk w firmie. Kluczowa będzie też zwyczajna, ludzka empatia i otwartość na zrozumienie drugiej strony, co jest jednocześnie zadaniem do odrobienia dla pracowników. Bycie idealnym menedżerem nie jest bowiem proste – podpowiada Justyna Chmielewska z Hays. 

Zarządzanie w trudnych czasach

Zarządzanie zespołem przy jednoczesnym dbaniu o jego dobre wyniki nie należy do zadań łatwych – szczególnie w dobie zmian i presji. To sprawdzian dla wielu liderów, oceniany nie tylko przez zarząd, ale i podwładnych, na których bardzo często wpływają podejmowane decyzje.

Wyniki badania Hays pokazują, że 2/3 specjalistów pozytywnie ocenia skuteczność działań i postawę szefa w czasach niepewności. To jednocześnie dużo i mało biorąc pod uwagę, że wciąż aż 20% twierdzi, że przełożony nie radzi sobie w takich warunkach dobrze. Jednocześnie 15% badanych nie potrafi jednoznacznie ocenić kompetencji swojego szefa w tym zakresie, co może świadczyć o braku spójności i wyrazistości działań współczesnych liderów.

Czy Twój szef dobrze radzi sobie w czasach niepewności, zmian i presji?

33% Zdecydowanie tak
32% Raczej tak
15% Trudno powiedzieć
9% Raczej nie
11% Zdecydowanie nie

Źródło: badanie Hays Poland, maj 2026.

Menedżerowie stoją obecnie pomiędzy oczekiwaniami pracowników i zarządów. To wymagająca sytuacja, w której kluczowe okazują się konsekwencja, logika, elastyczność i pewność siebie. Wielu liderom brakuje umiejętności analitycznych i wyciągania wniosków z wewnętrznych oraz zewnętrznych danych, co niewątpliwie pomogłoby podejmować takie decyzje, które zaowocują w firmie zyskiem, a nie stratą – zauważa ekspertka Hays.  

Dane dotyczące oceny kompetencji przywódczych przez pracowników powinny stanowić impuls do rozwoju kompetencji menedżerów, szczególnie miękkich. Brak wiary zespołów w sprawczość i skuteczność szefa mogą bowiem prowadzić do spadku zaangażowania pracowników, obniżenia poziomu ich proaktywności i satysfakcji z pracy, a także zwiększenia rotacji.

Proste, podstawowe zmiany zamiast zaawansowanych transformacji

Pracownicy mówią jasno – zależy im nie na rewolucji w miejscu pracy, a podstawowych, najprostszych elementach, które wzmocnią ich poczucie przynależności, bezpieczeństwa i stabilności. Chcą wiedzieć, w jakim kierunku podąża firma i jak mogą być częścią zachodzących zmian. Mają też dość chaosu i niespójnych informacji.

Potwierdzają to wyniki badania – tym, czego profesjonaliści obecnie najbardziej oczekują od swoich przełożonych, są przede wszystkim szczera, otwarta komunikacja (30%), spójne, konsekwentne decyzje (18%) i ograniczenie chaosu w zespole (11%). Z kolei ich najmniej priorytetowe potrzeby dotyczą kwestii motywowania przez szefa i wsparcia psychologicznego.

Czego obecnie najbardziej oczekujesz od swojego szefa?

30% Szczerej, otwartej komunikacji
18% Spójnych, konsekwentnych decyzji
11% Ograniczenia chaosu w zespole
10% Częstszego feedbacku
10% Wsparcia w codziennej pracy
8% Częstszego doceniania mojej pracy
7% Większego zaufania do mojej pracy
5% Większego motywowania
2% Wsparcia psychologicznego

Źródło: badanie Hays Poland, maj 2026. Możliwe było zaznaczenie kilku odpowiedzi

O komunikacji mówi się dużo, lecz bardzo często nie idą za tym konkretne zmiany. W praktyce zdarza się, że aspekt dialogu w organizacji – np. w formie ankiet satysfakcji, rozmów rozwojowych czy grup wsparcia – to jedynie działania wizerunkowe, bez faktycznego przełożenia na rzeczywistość. To z kolei powoduje, że profesjonaliści nie czują się w pełni, prawdziwie wysłuchani i szybko tracą zadowolenie z pracy czy też chęć angażowania się w dodatkowe inicjatywy – wyjaśnia Justyna Chmielewska z Hays.

Rozwiązanie? Najlepiej wielowymiarowe. Zadaniem dla zarządu może być wsparcie w rozwijaniu kompetencji przywódczych liderów. Po stronie menedżerów pozostaje z kolei budowanie zaufania i autorytetu poprzez transparentność i konsekwencję oraz regularne komunikowanie podejmowanych działań. Ich podwładni mogą natomiast rozwijać umiejętności formułowania swoich potrzeb i oczekiwań. Każdej ze stron nie może też zabraknąć zwyczajnej empatii i wyrozumiałości.

Polacy jasno o tym, po co chodzą do galerii handlowych. Zakupy i ceny wciąż są głównymi priorytetami

0

Polacy najczęściej odwiedzają galerie handlowe z trzech powodów. Są to zakupy odzieżowe, promocje i wyprzedaże, a także zakupy spożywcze. Kolejne cele to gastronomia i kino. Po typowej rozrywce w rankingu widać przeglądanie ofert bez zakupu, wyjście z domu, spotkania ze znajomymi, a także spacer lub po prostu spędzenie wolnego czasu. Jak podkreślają autorzy raportu, ww. wyniki obalają powszechne przekonanie, że tego typu obiekty przekształciły się w miejsca rozrywki. Wyraźnie widać, że głównym driverem ruchu wciąż są zakupy. Natomiast galerie ewoluowały w kierunku hybrydowych przestrzeni zakupowo-usługowo-społecznych.

Z raportu pt. „Polacy w galeriach handlowych. Prawdziwe powody wizyt”, opartego na kanwie specjalnego badania opinii publicznej, autorstwa UCE RESEARCH i Proxi.cloud, wiadomo, z jakich powodów rodacy odwiedzają galerie handlowe. Ankietowani mogli zaznaczyć maksymalnie 5 odpowiedzi spośród 19 pozycji. Badanie wykazało, że trzy najczęściej wskazywane cele to zakupy odzieżowe – 45,6%, promocje i wyprzedaże – 36%, a także zakupy spożywcze – 34,8%. Autorzy raportu podkreślają, że to bardzo ważny układ. Pokazuje, że podstawowa logika odwiedzin galerii jest nadal transakcyjna i ekonomiczna.

– Całe badanie pozwala rozdzielić realne motywacje zakupowe, funkcje użytkowe i komponent rozrywkowy. Przy danych wielokrotnego wyboru widać nie tyle jedną dominującą funkcję co pewien ekosystem powodów z wyraźną hierarchią. Konsumenci przychodzą przede wszystkim po coś konkretnego – produkt albo okazję zakupową. Rozrywka nie jest tu punktem wyjścia, tylko raczej uzupełnieniem. To stoi w pewnej kontrze do popularnej narracji, że galerie handlowe w dużej części pełnią dziś głównie funkcję spędzania czasu wolnego – mówią analitycy z UCE RESEARCH.

Jak komentuje Mateusz Chołuj, współautor raportu z firmy technologicznej Proxi.cloud, najwyższa pozycja zakupów odzieżowych potwierdza bardzo trwałą strukturę tego formatu. Moda od początku stanowi kluczowy segment dla galerii handlowych, zarówno pod względem powierzchni najmu, jak i roli w budowaniu ruchu. Daje im najlepszą przewagę nad e-commerce. Dla konsumentów istotne jest przymierzenie ubrań, sprawdzenie fasonu, materiału i właściwego dopasowania. Dochodzi do tego element porównania, tj. w jednej przestrzeni można odwiedzić kilka, a często nawet kilkadziesiąt marek, zestawić ich ofertę oraz podjąć decyzję w oparciu o realne doświadczenie, a nie tylko cenę czy opinię online.

– Warto też podkreślić rolę marek sieciowych i ich strategii lokalizacyjnej. Galerie handlowe są dla nich podstawowym kanałem obecności stacjonarnej, co powoduje naturalną koncentrację oferty modowej w jednym miejscu. W efekcie klient ma poczucie pełnego rynku w jednym budynku, co wzmacnia atrakcyjność wizyty. Wreszcie odzież to kategoria silnie sezonowa i emocjonalna. Zakupy często mają charakter okazjonalny – zmiana garderoby, wydarzenia, promocje sezonowe. To sprzyja odwiedzaniu galerii zamiast zakupów online, choć te, oczywiście są nadal ważne dla Polaków – stwierdza Mateusz Chołuj.

Według analityków UCE RESEARCH, drugie miejsce promocji pokazuje bardzo wyraźnie, że wrażliwość cenowa pozostaje jednym z kluczowych motorów ruchu w galeriach handlowych. Nie chodzi jednak wyłącznie o polowanie na okazje, ale o mechanizm psychologiczny, tj. promocja redukuje barierę decyzji zakupowej i daje klientowi poczucie racjonalnego wyboru.

– Promocje dla stałych klientów są elementem rutynowych wizyt. Dla osób pojawiających się okazjonalnie są natomiast impulsem do wizyty, tj. często uruchamiają decyzję o przyjeździe. Z obserwacji rynku można powiedzieć, że najsilniej działają promocje na odzież, obuwie, elektronikę użytkową oraz wyposażenie domu. W tych segmentach różnice cenowe są najbardziej zauważalne, a jednocześnie łatwo je porównać między sklepami – dodaje ekspert z Proxi.cloud.

Zdaniem autorów raportu, trzecia pozycja pokazuje, jak istotną rolę w funkcjonowaniu galerii handlowych pełnią dziś sklepy spożywcze. W wielu przypadkach generują regularny, powtarzalny ruch niezależnie od sezonowości czy wydarzeń promocyjnych. Mają zupełnie inny charakter niż moda czy rozrywka, bo są częste, rutynowe i nieelastyczne. Oznacza to, że klient odwiedzający supermarket w galerii nie robi tego od czasu do czasu, lecz często według stałego rytmu tygodnia. To sprawia, że obiekty z dobrze dobranym operatorem spożywczym zyskują stabilną bazę odwiedzalności.

– Jednocześnie duża część tych wizyt ma charakter łączony. Konsument przychodzi po zakupy spożywcze, ale przy okazji realizuje inne potrzeby. W ten sposób sklep spożywczy staje się punktem startowym całego łańcucha aktywności. Warto też zwrócić uwagę na to, że format sklepu ma znaczenie. Duże placówki typu hipermarket generują większy ruch niż małe sklepy convenience, które pełnią raczej funkcję uzupełniającą – dodaje Mateusz Chołuj.

Kolejne pozycje w zestawieniu powodów wizyt zajmuje typowa rozrywka, tj. gastronomia i kino – odpowiednio 22% i 19,6%. Dalej widać przeglądanie ofert bez zakupu – 18,4%, wyjście z domu – 18,8%, spotkania ze znajomymi – 16,8%, a także spacer lub spędzenie wolnego czasu – 14,4%. – Kino i gastronomia są relatywnie wysoko w rankingu, ale nadal wyraźnie poniżej kategorii zakupowych. To ważny punkt weryfikujący powszechne przekonanie, że galerie przekształciły się w typowe miejsca rozrywki – zaznacza Mateusz Chołuj.

Według autorów raportu, dalsze pozycje w zestawieniu pokazują, że tego typu obiekty pełnią dziś rolę miejsc wielofunkcyjnych, ale niekoniecznie rekreacyjnych. To istotne rozróżnienie, bo ono zmienia interpretację modelu galerii z centrum rozrywki na centrum codziennych, łączonych aktywności konsumencko-społecznych. Rozrywka nie zastąpiła zakupów, tylko wydłuża je i wzbogaca wizytę zakupową. To model komplementarny, a nie substytucyjny.

Dość istotne okazują się też czysto praktyczne funkcje galerii, czyli odbiór zamówień online – 12,9%, korzystanie z toalety – 12,7%, a także usługi (fryzjer, bank, siłownia) – 8,5%. – To pokazuje, że galerie działają też jako infrastruktura codziennych potrzeb, nie tylko handel i rozrywka. W szczególności odbiór zamówień internetowych wskazuje na ciekawą zmianę. Galerie zaczynają pełnić rolę fizycznego interfejsu e-commerce, a nie jego konkurencji – zwraca uwagę Mateusz Chołuj.

Do tego autorzy raportu zauważają, że motywacje zakupowe i cenowe stanowią 35-46%. W badaniu widać bardzo szeroki wachlarz funkcji okołozakupowych i użytkowych –10-20%, a także typową rozrywkę (kino, restauracje) – 20-22%. Rozrywka dla dzieci czy odpoczynek w klimatyzowanym miejscu mają jednocyfrowe wartości. Powyższe dane zatem oznaczają, że rekreacja nie jest głównym driverem ruchu, tylko jednym z elementów miksu funkcji. Najważniejszy wniosek z raportu jest taki, że galerie handlowe ewoluowały w kierunku hybrydowych przestrzeni zakupowo-usługowo-społecznych.

– Siła galerii handlowych nadal opiera się na handlu i cenie, ale utrzymanie ruchu coraz częściej zależy od zdolności zapewniania dodatkowych funkcji – gastronomii, usług, spotkań i wygody użytkowej. Ich model nie został odwrócony, tylko rozszerzony warstwowo. Zakupy pozostają rdzeniem, a reszta działa jak system wspierający i wydłużający kontakt z obiektem – podsumowuje Mateusz Chołuj z Proxi.cloud.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Raport pt. „Polacy w galeriach handlowych. Prawdziwe powody wizyt” powstał na kanwie specjalnego badania opinii publicznej, które przeprowadzono w II kwartale br. metodą CAWI (Computer-Assisted Web Interview), polegającą na realizacji ankiet internetowych wspomaganych komputerowo. Badanie zostało zrealizowane przez platformę analityczno-badawczą UCE RESEARCH i firmę technologiczną Proxi.cloud na ogólnopolskiej próbie 1037 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat. Respondenci zostali dobrani w sposób kwotowo-losowy (tj. pod względem wieku, płci oraz regionu) z wykorzystaniem panelu badawczego, a udział w badaniu miał charakter anonimowy.

ORBITEO ma integrować polskie technologie dual-use. JRH obejmie większościowy pakiet w Apollo Capital ASI

ORBITEO, projekt zainicjowany przez JRH ASI S.A., spółkę notowaną na głównym rynku GPW, ma pełnić funkcję integratora polskich technologii o podwójnym zastosowaniu — cywilnym i obronnym. Zgodnie z zawartym porozumieniem aktywa tworzące ORBITEO zostaną wniesione do Apollo Capital ASI S.A., spółki notowanej na rynku NewConnect. Następnie Apollo Capital ASI ma zmienić nazwę na ORBITEO ASI S.A., a JRH obejmie w niej większościowy pakiet akcji.

Projekt ma łączyć spółki rozwijające technologie z obszaru deeptech, systemów bezzałogowych, new space, sztucznej inteligencji, robotyki oraz zaawansowanych technologii detekcji. Według założeń ORBITEO ma konsolidować kompetencje podmiotów portfelowych i wspierać tworzenie zintegrowanych rozwiązań dla sektora dual-use.

Projekt został zainaugurowany w październiku ubiegłego roku. Spółki zaproszone do ORBITEO już współpracują operacyjnie i rozwijają wspólną ofertę. Obecnie finalizowane są działania dotyczące organizacji instytucjonalnej i kapitałowej projektu.

Podstawą ogłoszonych założeń jest porozumienie zawarte między JRH ASI S.A. a Januarym Ciszewskim, przy udziale Apollo Capital ASI S.A. Apollo Capital ASI jest spółką notowaną na NewConnect, która obecnie nie prowadzi działalności operacyjnej. Jej głównym akcjonariuszem jest January Ciszewski.

Porozumienie przewiduje wniesienie do Apollo Capital ASI akcji i udziałów czterech spółek portfelowych należących do JRH. Chodzi o SatRev S.A., Farada Group, Fluence Technology oraz MILOO-ELECTRONICS. Aport ma zostać wniesiony według wartości godziwej, określonej łącznie na około 51,2 mln zł.

Apollo Capital ASI ma wyemitować 8,53 mln nowych akcji po cenie emisyjnej 6 zł za akcję. Po przeprowadzeniu transakcji i podwyższeniu kapitału JRH stanie się większościowym akcjonariuszem podmiotu, który po zmianie nazwy będzie działał jako ORBITEO ASI S.A.

Strony uzgodniły również, że January Ciszewski zawrze z Apollo Capital ASI dwunastomiesięczną umowę lock-up dotyczącą sprzedaży posiadanych obecnie akcji na rynku NewConnect. Do końca 2026 r., w wyniku podwyższenia kapitału Apollo Capital ASI, jego bezpośredni udział w kapitale spółki ma zostać obniżony do poziomu poniżej 20 proc.

– ORBITEO nie będzie zwyczajnym funduszem inwestycyjnym, będzie integratorem systemów obronności, w jej innowacyjnym wymiarze, łącząc technologie o podwójnym zastosowaniu, takie jak systemy bezzałogowe (drony), satelity, roboty, detektory, sztuczną inteligencję, w ramach jednego ekosystemu. Zapewni to możliwość pozyskiwania kapitału na skalowanie produkcji i rozwój technologii poszczególnych spółek w ramach jednego procesu inwestycyjnego w ORBITEO – deklaruje January Ciszewski, prezes zarządu i główny akcjonariusz JRH ASI S.A.

Kapitał, ekspansja i zaplecze technologiczne

ORBITEO ma rozwijać zarówno poszczególne spółki, jak i wspólną markę. Zgodnie z założeniami projekt ma konsolidować kompetencje technologiczne i komercyjne, a także umożliwiać przygotowywanie kompleksowych rozwiązań systemowych dla sektora dual-use.

Do głównych zadań ORBITEO mają należeć pozyskiwanie kapitału na rozwój technologii, skalowanie spółek portfelowych, wsparcie ich ekspansji międzynarodowej oraz zapewnianie instrumentów finansowych, takich jak gwarancje bankowe lub ubezpieczeniowe, które mogą wykraczać poza możliwości pojedynczych podmiotów.

Planowane jest również powołanie rady naukowej oraz rady ekspertów. ORBITEO ma rozwijać współpracę z uczelniami i jednostkami badawczo-rozwojowymi. Rozważane jest także utworzenie inkubatora dla projektów z obszaru technologii kosmicznych, sztucznej inteligencji i deeptech, działających na wczesnym etapie rozwoju.

– Czym się wyróżnia ORBITEO? To polski kapitał, polskie technologie, polskie spółki i globalny zasięg. Farada czy SatRev już dziś oferują swoje produkty, nie tylko w Polsce i Europie, ale również na Bliskim Wschodzie czy w Afryce. Kierunek polegający na budowie suwerennych, polskich systemów o podwójnym zastosowaniu odpowiada na wyzwania związane z obecnymi zawirowaniami geopolitycznymi. Posiadanie własnych systemów i zdolności technologicznych, opartych na polskim prywatnym kapitale, nabiera szczególnego znaczenia. ORBITEO będzie oferować polskie produkty i technologie zarówno na rynku krajowym, jak i za granicą, wzmacniając niezależność Polski i Europy w obszarach o znaczeniu strategicznym – wskazał January Ciszewski.

Według JRH projekt ma stworzyć podmiot umożliwiający inwestorom ekspozycję na zdywersyfikowany portfel spółek rozwijających technologie o znaczeniu strategicznym.

– To przełomowy moment w projekcie ORBITEO. Ustalenie założeń strategicznych z najważniejszymi partnerami otwiera drogę do stworzenia unikatowego podmiotu w sektorze dual-use na skalę europejską. Tworzymy jednocześnie organizm, który może stać się przedmiotem zdywersyfikowanej inwestycji na rynku kapitałowym, dostępnej dla wszystkich inwestorów. Budujemy trwałą wartość w oparciu o polski kapitał i polskie kompetencje, w obszarach, które dziś mają realne znaczenie dla bezpieczeństwa i niezależności technologicznej naszego kraju i regionu – powiedział January Ciszewski.

Kolejne podmioty w projekcie

Poza SatRev, Farada Group, Fluence Technology i MILOO-ELECTRONICS, rozmowy o zaangażowaniu w ORBITEO prowadzą kolejne podmioty. Na obecnym etapie trwają ustalenia dotyczące zasad współpracy z holdingiem oraz ewentualnych powiązań kapitałowych.

Częścią projektu ma być również Centrum Badań i Rozwoju Technologii dla Przemysłu S.A. CBRTP ma wnosić zaplecze badawczo-rozwojowe w dziedzinach inżynierii materiałowej, elektroniki, robotyki, sztucznej inteligencji i nauk stosowanych.

Do ORBITEO dołączyć ma także Helgrom, spółka działająca w obszarze obronności, transformacji przemysłowej i strategicznych łańcuchów dostaw. Firma posiada licencję na międzynarodowy obrót specjalny obejmujący broń, amunicję i środki bojowe. W ramach ORBITEO Helgrom ma odpowiadać za koncesjonowany obrót sprzętem specjalnym na rynkach międzynarodowych, pozyskiwanie kontaktów i kontraktów w segmencie obronnym oraz tworzenie spółek joint venture z partnerami zagranicznymi w obszarze obronności i technologii dual-use.

Oferta ORBITEO ma zostać rozszerzona również o technologie spółki Muotech. Firma rozwija rozwiązania do obrazowania mionowego, czyli nieinwazyjnego skanowania z wykorzystaniem cząstek pochodzących z promieniowania kosmicznego. Technologia umożliwia tworzenie trójwymiarowego obrazu wnętrza obiektów i konstrukcji bez ingerencji w ich strukturę. Potencjalne zastosowania obejmują m.in. wykrywanie ukrytych materiałów, kontrolę szczelnych kontenerów, ocenę infrastruktury krytycznej, monitorowanie składowisk oraz projekty związane z sektorem kosmicznym.

Do współpracy z ORBITEO przystąpić ma także x-kom Robotics. Spółka posiada w ofercie roboty humanoidalne i specjalistyczne, w tym konstrukcje czworonożne. W ramach projektu szczególnie rozwijane ma być własne oprogramowanie sterujące robotami. Rozwiązania te mają rozszerzyć kompetencje ORBITEO o systemy przeznaczone do działań naziemnych, poszukiwawczych, ratowniczych, transportowych oraz innych zastosowań w środowiskach niebezpiecznych. Zgodnie z założeniami mają one wykazywać synergię z systemami satelitarnymi i dronowymi rozwijanymi w ramach holdingu.