Dane z Europy lepsze tylko od oczekiwań

Ostatnie odczyty z Europy nie napawają optymizmem. Niby dane są lepsze od oczekiwań, ale to głównie dlatego, że analitycy spodziewali się, że będzie nawet gorzej. W większości odczytów czuć mocny marazm. Co ciekawe, Polska na tym tle niespodziewanie błyszczy, ale może to być efekt wyborczy.

Niemcy już rok bez wzrostów

Za Odrą pokazano 4 z rzędu kwartał bez wzrostu PKB. W skali roku jest to teoretycznie „zaledwie” spadek o 0,8%, ale jak byśmy na to nie patrzyli, widać problem. Oczywiście możemy mówić, że są to tylko wstępne dane, jednakże w przypadku PKB błąd o więcej niż 0,1% zdarza się bardzo rzadko. Właściwie tylko podczas bardzo ważnych niespodziewanych wydarzeń, kiedy to wstępne dane są mocno zaburzane. Można o tym było mówić w przypadku rosyjskiej inwazji na Ukrainę czy początku pandemii COVID19. Teraz jest to jednak znacznie mniej prawdopodobne. Gdyby jednak dane myliły się na korzyść Berlina o 0,1%, mielibyśmy chociaż kwartał bez wzrostu zamiast kwartału spadkowego. Dla będącego pod dużą presją ostatnio euro byłby to lepszy scenariusz na przyszłość.

Inflacja w Europie

Wczorajsze dane pokazują, że wzrost cen przestaje być głównym problemem w tej części świata. Hiszpania wczoraj 3,5% zamiast oczekiwanych 3,9%. Tym samym zakończyła się trzymiesięczna passa wzrostowa w tym kraju. Tak jeszcze trzy miesiące temu roczny wskaźnik inflacji znajdował się na poziomie 1,9%, czyli poniżej docelowych 2%. Niestety kolejne miesiące spowodowały odbicie, na szczęście nie tak mocne jak oczekiwali analitycy. Również w Niemczech widzimy niższe wzrosty cen, co biorąc pod uwagę recesje, nie powinno dziwić. Wynik 3,8% to nie tylko o 0,2% niżej niż oczekiwali analitycy. To także najniższy rezultat od drugiej połowy 2021 roku. Niższy wzrost cen powinien przekładać się jednak na osłabienie wspólnej waluty. Ciężko mówić o oddalaniu podwyżek stóp procentowych, bo to się nie powinno w tym cyklu już wydarzyć. Niższa inflacja powinna jednak przyspieszyć obniżki, a to zawsze niekorzystnie wpływa na walutę.

Na polską giełdę wraca optymizm

Najpopularniejszy indeks na warszawskim parkiecie, czyli WIG20 właśnie toczy walkę o przebicie rekordów cenowych wyznaczonych w pierwszym powyborczym ruchu. Po tamtym początkowym optymizmie mieliśmy co prawda korektę, ale tuż po niej rozpoczął się kolejny ruch wzrostowy. Nie tak gwałtowny jak powyborczy, ale za to, jak widać, stabilniejszy. Napływ kapitału do Polski widać również na rynku obligacji. 10-letnie obligacje już nie sprawdzają, ile powyżej 6% w skali roku mogą być wyceniane. Obecnie za trzymanie polskich papierów dłużnych płacimy mniej niż 5,7%, co jest dobrą wiadomością dla przyszłego ministra finansów pod kątem dopinania budżetu. Napływ pieniędzy do Polski widać również na rynku walutowym. Ostatni raz tak niski kurs euro oglądaliśmy 18 października.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
11:00 – strefa euro – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Inflacja w Polsce spada

Inflacja CPI w październiku wyniosła 6,5% r/r. Jest to istotny spadek względem poprzedniego miesiąca, gdzie wskaźnik wskazał 8,2%. Tak mocny spadek inflacji w tym miesiącu był oczekiwany, lecz wynika przede wszystkim z efektów bazy. Rok temu w październiku inflacja wynosiła ponad 17%. Odczyt jak to często bywa zaburzają pewne czasowe czynniki. Tym razem były to niskie ceny paliw na stacjach w pierwszej połowie miesiąca, które obecnie dynamicznie wzrastają.

Pomimo tego w październiku po raz pierwszy od 5 miesięcy odnotowano inflację w relacji miesięcznej. Nie spodziewam się, żeby w kolejnych miesiącach roku inflacja spadała w podobnym tempie (odbicie cen paliw, wzrost cen żywności, wysoka baza). Na koniec roku wskaźnik CPI powinien wskazywać podobną wartość jak odczyt z października. Procesy dezinflacyjne spowalniają a wskaźnik inflacji w kolejnym roku może być mocno zależny od decyzji administracyjnych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Polski rynek ubezpieczeń rośnie w siłę

Polski rynek ubezpieczeń pozostaje największym w Europie Środkowo-Wschodniej. W 2022 roku Polacy wykupili składki na łączną kwotę przekraczającą 72 mld zł, co oznacza wzrost o 4,5 proc. w porównaniu do zeszłego roku. Przyczyniły się do tego głównie ubezpieczenia inne niż na życie. Analitycy EMIS przyjrzeli się, jaka przyszłość czeka rynek polis ubezpieczeniowych w naszym kraju.

Z 196,9 mld zł aktywów i 72,4 mld zł składek w 2022 roku, polski rynek ubezpieczeń po raz kolejny okazał się największym w Europie Środkowo-Wschodniej. Jednak w porównaniu do krajów Europy Zachodniej, wciąż pozostaje on znacznie mniej nasycony – zauważają analitycy EMIS (ISI Emerging Markets Group) w raporcie pt. „Poland Insurance Report 2023-2024”. Jak tłumaczą, oznacza to niższy stosunek wykupionych polis do PKB kraju. Penetracja polskiego rynku ubezpieczeń w 2022 roku wyniosła 2,2 proc. PKB, co uplasowało nasz kraj na 53. pozycji na świecie. Dla porównania, penetracja rynku w Danii, która zajmuje pierwsze miejsce w Europie, wyniosła 10,9 proc. Wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej wyższy wskaźnik penetracji niż Polska osiągnęły rynki ubezpieczeniowe Słowenii, Czech i Chorwacji.

Które ubezpieczenia w 2022 roku wybierali Polacy

W 2022 roku wartość składek ubezpieczeniowych Polaków wzrosła o 4,5 proc. w porównaniu do poprzedniego roku. I choć oznacza to spowolnienie po 2021 roku, kiedy wzrost osiągnął aż 9,1 proc. r/r (wtedy ogromny wpływ na wynik miała pandemia COVID-19), polski rynek ubezpieczeniowy wciąż dynamicznie się rozwija. Głównym tego powodem był wzrost wartości składek na ubezpieczenia inne niż na życie, które w 2022 roku powiększyły się o 7,9 proc. do 50,8 mld zł.

Analitycy EMIS wskazują, że jednymi z ubezpieczeń, które zanotowały spadek były polisy na życie. Wpłynęły na to m.in. zła reputacja produktów typu unit-linked (funduszy inwestycyjnych zebranych w jeden produkt) oraz zwiększona konkurencja. Poskutkowało to ostatecznie wynikiem w wysokości 21,5 mld, czyli niższym o 2,6 proc. niż rok wcześniej. Warto w tym miejscu dodać, że polisy na życie w 2021 roku odnotowały wzrost o 6,9 proc. w porównaniu do roku 2020. Ubezpieczenia na życie powiązane z funduszami inwestycyjnymi utrzymały trend spadkowy, malejąc o 29 proc. r/r do 4 mld zł. Natomiast proste ubezpieczenia na życie oraz ubezpieczenia wypadkowe i chorobowe wzrosły odpowiednio o 7,3 proc. r/r do 9,7 mld zł i o 6 proc. r/r do 7,5 mld zł.

Oprócz tego, dużą popularnością wciąż cieszyły się polisy komunikacyjne, czyli OC komunikacyjne oraz kompleksowe ubezpieczenia komunikacyjne. Powiększyły się o 5,8 proc. r/r do 26,1 mld zł.

Co może czekać rynek ubezpieczeniowy w przyszłości

Niski poziom penetracji rynku ubezpieczeń w Polsce analitycy EMIS postrzegają jako duże możliwości dalszej ekspansji. Kilka ostatnich lat zwiększyło świadomość klientów w zakresie ubezpieczeń. Dochodzi do tego rozwijający się światowy trend zdrowego i aktywnego stylu życia, który powiększa zainteresowanie ubezpieczeniami i produktami medycznymi. Kolejnym czynnikiem, który może przynieść korzyści sektorowi w dłuższej perspektywie (choć niekoniecznie pozytywnym w kontekście gospodarczym) jest starzenie się społeczeństwa. Będzie ono napędzać popyt na opiekę zdrowotną dla seniorów – przewidują w kwestii branży ubezpieczeń analitycy EMIS.

Źródło: EMIS Insights „Poland Insurance Report 2023-2024”

Zysk netto EDP Renewables wzrósł do 467 mln euro w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r.

Zysk netto w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r. wzrósł o 12% w porównaniu do tego samego okresu w 2022 r., a inwestycje wyniosły 3,4 mld euro, ze szczególnym uwzględnieniem Europy i Ameryki Północnej. Od początku roku EDPR dodało ponad 600 MW energii wytworzonej ze słońca i ma w budowie 5,2 GW mocy z energii wiatrowej i fotowoltaicznej, co znacząco przyczyni się do transformacji energetycznej regionów, w których działa firma.

Na wyniki EDPR wpłynął wzrost produkcji ze względu na wyższą średnią moc operacyjną MW, a także zyski z rotacji aktywów wynikające m.in. z dwóch transakcji zamkniętych w Hiszpanii i w Polsce. Z kolei negatywny wpływ na wyniki miał wpływ klimatycznego zjawiska El Niño w USA, które obniżyło produkcję energii wiatrowej oraz jednorazowe zwroty regulacyjne w Europie.

W pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 roku inwestycje brutto EDPR osiągnęły blisko 3,4 miliarda euro, przy czym ponad 80% nakładów inwestycyjnych EDPR zainwestowano w Europie i Ameryce Północnej. Dane te odzwierciedlają rozwój EDPR – spółka w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy zwiększyła swoją moc zainstalowaną o ponad 0,8 GW, osiągając zdywersyfikowany portfel na poziomie 15,1 GW na całym świecie. Dług netto wzrósł o 1,1 mld euro w porównaniu do końca 2022 roku, głównie w związku z inwestycjami poczynionymi w celu przyspieszenia transformacji energetycznej zaś częściowo skompensowanymi wpływami z podwyższenia kapitału.

Zgodnie ze strategią rotacji aktywów EDPR, w tym okresie zakończono dwie operacje w Hiszpanii i w Polsce. Podobne transakcje zostały już podpisane w Brazylii i Wielkiej Brytanii, ostatnio poprzez 50% udział EDPR w Ocean Winds. Umowy dotyczące rotacji aktywów pozwalają firmie przyspieszyć tworzenie dodanych wartości, jednocześnie umożliwiają recykling kapitału w celu ponownego inwestowania w dodatkowy rozwój odnawialnych źródeł energii.

EDP Renewables aktywnie pracuje nad dekarbonizacją gospodarki poprzez przyspieszenie wdrażania odnawialnych źródeł energii i miksu technologicznego w tym zakresie. W tym okresie firma zainstalowała 669 MW w projektach fotowoltaicznych, co jest technologią szybko rozwijającą się w ramach strategii EDPR. Firma w dalszym ciągu rozwijała projekty wiatrowe – z zainstalowanymi 162 MW – i uruchomiła pierwsze 16 MW w obszarze magazynów energii, co jest kolejną technologią, która będzie miała kluczowe znaczenie dla osiągnięcia globalnych celów w zakresie dekarbonizacji.

W tym okresie EDPR posiada łącznie 5,2 GW mocy w budowie. Silna aktywność spółki w ramach umów PPA ze spółkami korporacyjnymi i przedsiębiorstwami użyteczności publicznej pozwoliła już zabezpieczyć około 55% przyłączy planowanych do 2026 roku.

Euro w natarciu

Euro wczoraj zyskało po danych z niemieckiej gospodarki. Dynamika wzrostu gospodarczego okazała się ujemna, ale wynik uplasował się wyżej od oczekiwań. Z kolei inflacja spadła mocniej niż wskazywały na to prognozy. Dziś wspólna waluta jest również wrażliwa na podobne dane dla całej strefy euro. Te poznaliśmy o godz. 11:00.. Kurs EUR/USD urósł ponad poziom 1,06 a dziś rano obserwujemy kontynuację zwyżek.

Ruch w górę na głównej parze walutowej jest o tyle zaskakujący, że niższe odczyty inflacyjne będą zwiększać prawdopodobieństwo, że EBC już nie zaostrzy polityki monetarnej poprzez dalsze podwyżki stóp. Tak jakby dla rynku dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej w strefie euro było nieważne. Teraz inwestorzy skupiają się na tym, jak długo ten poziom zostanie utrzymany oraz to kiedy wypadnie data pierwszej obniżki. Silne euro można po części tłumaczyć wczorajszymi „jastrzębimi” wypowiedziami przedstawicieli europejskiej instytucji. Zarówno prezes słowackiego banku centralnego Peter Kazimir, jak i szef litewskiego banku centralnego Gediminas Simkus określili obecne oczekiwania na obniżki stóp procentowych jako przedwczesne.

Dziś od rana kurs głównej pary walutowej zyskuje i osiąga wartość 1,0670. Kurs tym samym narusza opór horyzontalny 1,0635 i znajduje się najwyżej od tygodnia. Cały czas aktualny jest krótkoterminowy trend wzrostowy. Notowania znalazły wsparcie w dolnej bandzie kanału, w którym poruszają się od początku października. W dłuższym horyzoncie czasowym widoczny jest układ oRGR (odwróconej głowy z ramionami), który sugeruje zmianę tendencji przynajmniej w średnim terminie. Dokładnie 19 października kurs EUR/USD opuścił kanał spadkowy, który obowiązywał od połowy lipca br.

Sprzedaż detaliczna podana dziś o poranku w Niemczech spadła bardziej niż wskazywały prognozy i wyniosła -4,3 proc. r/r oraz -0,8 proc. m/m. Z kolei inflacja we Francji okazała się niższa niż miesiąc wcześniej i jednocześnie zgodna z prognozami. Dane dla całej strefy euro wskazały na spadek inflacji HICP z 4,3 proc. do 2,9 proc. r/r oraz bazowego wskaźnika do 2,9 proc. z 4,3 proc.. Euro po 11:00 oddaje część wypracowanych rano zysków.

Tak czy inaczej EBC w najbliższych tygodniach raczej nie będzie dyskutować o szybkich obniżkach stóp procentowych pomimo tych niespodzianek inflacyjnych. Cały czas zmienne ceny energii oraz żywności odgrywają ważną rolę i będą powodować, że inflacja będzie uporczywa. Jeśli przedstawiciele instytucji będą nadal podkreślać, że wysoki poziom stóp będzie utrzymany przez dłuższy czas, wzrost głównej pary walutowej może nie być trwały.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

3 przełomowe zastosowania AI w ochronie środowiska

W obliczu narastających problemów ekologicznych, takich jak globalne ocieplenie, zanieczyszczenie powietrza czy masowy spadek bioróżnorodności, poszukiwanie innowacyjnych rozwiązań staje się kluczowe dla przetrwania naszej planety. Dzięki AI, możemy zmniejszyć emisję spalin, zmniejszyć zużycie wody w rolnictwie, monitorować odbudowę ekosystemów oraz szybciej reagować na ewentualne zagrożenia dla środowiska. Poniżej przedstawiamy trzy innowacyjne zastosowania AI, które mają realny wpływ na poprawę stanu naszego środowiska.

Google’s AI stoplight program zmniejszy zanieczyszczenie powietrza

Zanieczyszczenie powietrza jest odpowiedzialne za przedwczesną śmierć około 6,7 milionów ludzi rocznie.[1] Spaliny z pojazdów, obiektów przemysłowych, ciepłowni i przede wszystkim spalania węgla są głównymi źródłami zanieczyszczeń, zwłaszcza w gęsto zaludnionych obszarach Azji, takich jak Indie czy Chiny. Tego typu globalne wyzwania środowiskowe wymagają innowacyjnych rozwiązań. W miastach, gdzie każdego dnia tysiące samochodów emituje spaliny, jednym z kluczowych wyzwań jest optymalizacja ruchu ulicznego.

Magdalena Zajkowska, Wiceprezeską Zarządu Nest Banku, odpowiedzialna za działania ESG, podkreśla, że przeciętny samochód osobowy emituje około 4,6 tony CO2 rocznie.[2] W tym kontekście, każda inicjatywa mająca na celu redukcję tych emisji jest niezwykle istotna. Google podjęło się tego wyzwania, wprowadzając innowacyjny program AI nazwany „Green Light”. Jest to program, który wykorzystuje uczenie maszynowe do analizy danych ruchu drogowego z aplikacji Google Maps. Dane, takie jak natężenie ruchu czy średni czas oczekiwania pojazdów na skrzyżowaniach, są przetwarzane przez zaawansowane modele AI, które optymalizują czas pracy sygnalizacji świetlnej. Ostatecznym celem jest zmniejszenie czasu postoju pojazdów oraz ilości hamowań i przyspieszeń, co przekłada się na znaczącą redukcję emisji spalin.

Kiedy projekt został po raz pierwszy wdrożony, jego działanie testowano jedynie na czterech skrzyżowaniach w Izraelu. Już wtedy Google zanotowało obiecujące wyniki redukcji zużycia paliwa oraz czasu spędzonego na skrzyżowaniu o 10 do 20%. W ciągu zaledwie dwóch lat program został rozszerzony o inne miasta na całym świecie, w tym takie metropolie jak Rio de Janeiro, Manchester, Jakarta, Seattle, Hamburg, Budapeszt, Hajfa, Abu Zabi, Hyderabad, Bangalore czy Kalkuta.

Yael Maguire, wiceprezes Google ds. Zrównoważonego Rozwoju Geograficznego, podkreśliła skalowalność i opłacalność programu dla miast. Wspomniał również o tym, jak program „Green Light” współpracuje z istniejącą miejską infrastrukturą, co pozwala na szybkie wdrożenie i obserwację efektów w krótkim czasie. W jednym z testów, przeprowadzonych w Manchesterze, odnotowano poprawę jakości powietrza nawet o 18%.[3]

Zwieńczeniem sukcesu Google w zakresie zrównoważonego rozwoju jest fakt, że ich technologia nawigacji w aplikacji Maps przyczyniła się do redukcji emisji dwutlenku węgla o ponad 2,4 miliona ton. To równowartość wycofania z ruchu około 500 000 samochodów rocznie.[4]

Uprawa ziemniaków ze sztuczną inteligencją

Kolejnym przykładem wartym uwagi jest projekt Microsoft’u, który wkracza z AI do rolnictwa. Nowy projekt giganta technologicznego „FarmBeats”, bazuje na technologii AI działającej w chmurze Azure.

Głównym celem tego przedsięwzięcia jest skuteczne monitorowanie i analiza danych pochodzących z gospodarstw rolnych. Dzięki zaawansowanym algorytmom, „FarmBeats” pozwala rolnikom na zwiększenie wydajności ich upraw, jednocześnie minimalizując zużycie wody do upraw, paliw do napędzania maszyn rolniczych oraz innych cennych zasobów.

Ten projekt nie tylko zmierza w kierunku zrównoważonego rolnictwa, ale również ułatwia producentom żywności podejmowanie bardziej świadomych decyzji, poprzez dostarczanie precyzyjnych informacji w czasie rzeczywistym.

Odbudowa lasów z pomocą AI

Trzecim projektem AI wspierającym ochronę środowiska jest bioakustyka ekosystemów lasów. Jest to szczególnie ważny problem, ponieważ wycinanie lasów, nasilone w obszarach Amazonii w Ameryce Południowej oraz w regionie Azji Południowo-Wschodniej, prowadzi do znaczącej utraty siedlisk zwierząt i spadku bioróżnorodności oraz przyczynia się do globalnych zmian klimatycznych. Sztuczna inteligencja jest wykorzystywana do śledzenia odbudowy różnorodności biologicznej, dzięki słuchaniu odgłosów lasu. Algorytm dostarcza narzędzia do pomiaru aktualnego stanu ekosystemu lasu, identyfikując obecne gatunki zwierząt w nim występujących.

Badacze opierają swoje badania na bioakustyce – dziale akustyki działającym na pograniczu biologii i fizyki, zajmujący się rolą dźwięków w życiu zwierząt. Naukowcy zbadali wszystkie dźwięki jakie wydaje natura i przeanalizowali je za pomocą algorytmów sztucznej inteligencji, które mogą zapewnić niedrogi sposób pomiaru stanu ekosystemu.

Jednym z przykładów zastosowania tej technologii jest projekt odbudowy ekosystemu w Ekwadorze, gdzie w wyniku wyrębu utracono 90% lasów tropikalnych. Jörg Müller, profesor ekologii zwierząt na Uniwersytecie w Würzburgu w Niemczech i główny autor badania, szukał sposobu na monitorowanie postępu odbudowy ekosystemu.[5]

Naukowcy nagrali dźwięki z różnych miejsc w Ekwadorze, na różnych stadiach regeneracji obszarów po wycince drzew, uwzględniając zarówno czynne pastwiska rolnicze, jak i odradzające się lasy. Model AI, wyszkolony do m.in. rozpoznawania śpiewu ponad 100 różnych gatunków dzikich ptaków, został użyty do analizy nagrań. Wyniki zostały następnie potwierdzone przez ekspertów.

Do tej pory naukowcy korzystali z tradycyjnych metody śledzenia bioróżnorodności, m.in. metabarcoding. Badacze porównali zastosowania różnych metod i doszli do wniosku, że monitorowanie bioakustyczne z AI prowadzi do podobnych wyników, ale jest tańsze i mniej inwazyjne.

Magdalena Zajkowska dodaje, że zdrowie lasów tropikalnych staje się szczególnie ważnym zagadnieniem w kontekście zmian klimatycznych. Lasy odgrywają kluczową rolę w magazynowaniu węgla, a projekty ochrony i przywracania ich stanu są coraz częściej wykorzystywane jako wsparcie dla kredytów węglowych i bioróżnorodnościowych. Jednak te projekty były krytykowane w ostatnich latach z powodu słabego monitoringu i ograniczonego zaangażowania. AI dostarcza realne wskaźniki do skuteczniejszego śledzenia, jak i czy ekosystem wraca do zdrowia.

Monitorowanie bioakustyczne może być stosowane wszędzie, co podkreśla Müller. Ma jednak pewne ograniczenia, w tym konieczność szkolenia modeli AI. Innym wyzwaniem jest fakt, że bioakustyka rejestruje również odgłosy zwierząt migrujących, co może wpłynąć na wyniki, dlatego szkolenia modeli są kluczowe.

Wykorzystanie technologii, w tym sztucznej inteligencji do monitorowania, analizy i reagowania na aktualne wyzwania ekologiczne jest kluczem do zbudowania rozwiązań wspierających ochronę środowiska.

[1] https://www.who.int/health-topics/air-pollution#tab=tab_1

[2] https://www.epa.gov/greenvehicles/greenhouse-gas-emissions-typical-passenger-vehicle#:~:text=typical%20passenger%20vehicle%3F-,A%20typical%20passenger%20vehicle%20emits%20about%204.6%20metric%20tons%20of,8%2C887%20grams%20of%20CO2.

[3] https://www.sciencealert.com/amazing-project-could-reduce-stops-at-red-traffic-lights-by-30

[4] https://www.engadget.com/google-ai-stoplight-program-project-green-light-sustainability-traffic-110015328.html

[5] https://www.bloomberg.com/news/articles/2023-10-17/to-track-biodiversity-researchers-are-turning-to-ai?utm_campaign=intelligence_report&utm_medium=email&utm_source=newslit&embedded-checkout=true#xj4y7vzkg

Rynek biurowy w Warszawie: popyt utrzymuje się na stabilnym poziomie, spada poziom pustostanów

W okresie od stycznia do końca września 2023 r. całkowity popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe w Warszawie wyniósł blisko 0,5 mln mkw. Najemcy najczęściej wybierają dwa warianty umów, tzn. relokują się do nowych powierzchni lub decydują się na renegocjacje dotychczasowych warunków. Obniża się poziom pustostanów, który na koniec września 2023 r. wyniósł 10,6%. Po stronie podaży w okresie styczeń-wrzesień 2023 r. na stołeczny rynek deweloperzy dostarczyli nieco ponad 20 000 mkw., które nadal wskazują na okres luki podażowej w Warszawie. Niemniej w budowie znajduje się ponad 240 000 mkw., spośród których większość zostanie zrealizowana do końca 2025 r. Największa polska firma doradcza AXI IMMO prezentuje analizę warszawskiego rynku biurowego w raporcie „Rynek biurowy w Warszawie III kwartał 2023 r.”.

W III kw. 2023 r. do użytku na warszawskim rynku biurowym został oddany jeden nowy projekt tj. budynek A2 ( 1 900 mkw.), należący do kompleksu S-Bridge Office Park. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r. deweloperzy dostarczyli 20 250 mkw. Całkowite zasoby biurowe stolicy wynoszą obecnie 6,2 mln mkw.

Na koniec września 2023 r. w budowie pozostawało 240 000 mkw. powierzchni biurowej, głównie w strefie Centrum-Zachód, blisko Ronda Daszyńskiego. Przykłady przyszłych projektów to The Bridge (47 000 mkw., Ghelamco), Biurowiec B w ramach kompleksu Towarowa 22 (31 100 mkw., Echo Investment), The Form (28 000 mkw., Lincoln Property), Lixa D & E (26 300 mkw., Yareal), Studio B (17 900 mkw., Skanska) czy Vibe (15 000 mkw., Ghelamco).

W III kw. 2023 r. wskaźnik pustostanów na stołecznym rynku zmniejszył się do 10,6%. W centrum wyniósł 9,1%, a poza centrum 11,8%. W strefie Służewca zanotowano najwięcej wolnej powierzchni (20,2%), a w strefie Centrum-Północ najmniej (3,7%).

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz Rynkowych, AXI IMMO, wyjaśnia: „W wyniku luki podażowej współczynnik pustostanów w centralnych strefach biurowych stolicy jest niższy niż w poprzednich latach o 2 p.p. w porównaniu z rokiem ubiegłym i aż o 4,1 p.p. niższy niż dwa lata temu”.

W III kwartale 2023 roku podpisano umowy najmu na 170 000 mkw. Wynik był zbliżony do pierwszego i drugiego kwartału (odpowiednio ok. 160 000 i 170 000 mkw.) co oznacza, że w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 roku całkowity popyt wyniósł ok. 500 000 mkw. (-19% r/r).

Bartosz Oleksak, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, mówi: „W bieżącym roku co kwartał obserwowaliśmy delikatny wzrost w aktywności najemców. Niemniej duża liczba renegocjacji uwypukla fakt braku nowej podaży i ewentualnej relokacji do nowej powierzchni. Widzimy również, że wiele firm po pandemii przedefiniowało swoje potrzeby dotyczące zarówno wielkości biur, a także ich wyposażenia. Obecnie uśrednione koszty fit-out’u zamykają się w granicach ok. 1000 EUR za mkw. Natomiast czas oczekiwania na biuro gotowe pod klucz wynosi od 4 do 6 miesięcy. Nieustannym trendem pozostaje strategia, w której aranżujemy nowoczesne powierzchnie, aby przyciągnąć najlepsze talenty. Wielu najemców korzysta w ramach świadczeń z trybu hybrydowego, przy czym najczęściej w modelu oferującym jeden lub dwa dni pracy z domu”.

W III kwartale 2023 r. największą aktywność najemców odnotowano w następujących strefach i podstrefach biurowych: Centrum-Zachód (20% warszawskiego popytu), Służewiec (19%), Centralny Obszar Biznesu (14%). W skali całego rynku warszawskiego udział nowych umów w okresie od lipca do końca września 2023 r. wyniósł 53%, renegocjacje z kolei stanowiły 43%, natomiast zarówno ekspansje, jak i powierzchnia zagospodarowana na własny użytek po 2%.

Emilia Trofimiuk, zauważa: „W obszarze podstrefy Centrum-Zachód oraz strefy COB zdecydowanie dominowały nowe umowy tj. odpowiednio 79% i 74% powierzchni wynajętej w tych lokalizacjach w III kwartale 2023 r. Na Służewcu firmy głównie renegocjowały i przedłużały dotychczasowe kontrakty, co przełożyło się na 60% aktywności najemców w analizowanym kwartale w tej strefie”.

Największe transakcje w III kwartale 2023 roku to m.in. przednajem 7 000 mkw. przez ING Hubs Poland w The Form, przedłużenie umowy na niemal 5500 mkw. przez Elavon w Europlex, renegocjacja kontraktu na 4800 mkw. w Wiśniowy Business Park F i przedłużenie umowy najmu 4700 mkw. przez firmę Sii w Metron.

Wyjściowe stawki czynszu w najbardziej prestiżowych budynkach biurowych w centralnych lokalizacjach stolicy na koniec września 2023 r. wyniosły 19,00-27,50 EUR/ mkw./ mies., natomiast w pozacentralnych strefach czynsze zaczynały się od ok. 10 EUR/ mkw./ mies. Z kolei stawki za opłaty eksploatacyjne w analizowanym okresie wahały się od ok. 12 PLN/ mkw./ mies. do 39 PLN/ mkw./ mies. przy czym duże znaczenie w ich przypadku miały standard i lokalizacja biurowca.

Ceny paliw nie wspomogą dalszego spadku inflacji

Inflacja w październiku po raz kolejny mocno spadła. To przede wszystkim efekt spadających cen paliw, które w okresie wrzesień-październik potaniały aż o 7,9 proc. Ale to póki co ostatni taki miesiąc. Spadek inflacji wynika także z tzw. „efektu bazy”, ponieważ rok temu w październiku odnotowaliśmy szczyt inflacji w 2022 roku. Inflacji coraz mniej obawiają się Polscy inwestorzy, których bardziej martwi zagrożenie recesją.

Według wstępnych danych GUS inflacja w październiku wyniosła 6,5 proc. r/r, czyli aż o 1,7 pp. mniej niż we wrześniu. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,2 proc. Obecny mocny spadek cen w ujęciu rocznym ma dwie przyczyny. Pierwszym jest tzw. „efekt bazy” wynikający z faktu, że rok temu w październiku odnotowaliśmy szczyt inflacji w 2022 roku. Wyniosła ona wtedy 17,9 proc. i był to drugi najwyższy odczyt w obecnym cyklu wzrostu, wyższy odczyt odnotowano tylko w lutym br. – 18,4 proc.

Drugi element to spadki cen benzyny i oleju napędowego, które obserwowaliśmy już w zeszłym miesiącu. W październiku ceny paliw spadły o 4,2 proc. m/m. To spadek większy niż we wrześniu, kiedy ceny na stacjach spadły o 3,1 proc. Skumulowany spadek cen paliw w Polsce we wrześniu i październiku wyniósł, według GUS, 7,9 proc. To ewenement na skalę światową, ponieważ w innych krajach w obecnych warunkach ekonomicznych paliwo drożało i było jednym z głównych źródeł inflacji. W USA, które są największym producentem ropy na świecie, benzyna w samym tylko wrześniu podrożała na stacjach o 8,5 proc.

Ceny paliw to element, który może poważnie wpływać na inflację w kolejnych miesiącach. A przynajmniej na zmniejszenie dynamiki jej spadków. Pod koniec października obserwowaliśmy wzrost ceny detalicznej benzyny 95 do około 6,50 zł, a przy obecnej cenie ropy naftowej cena ta może w najbliższym czasie wzrosnąć nawet do 7 zł. Gdyby doszło do dalszego wzrostu napięć na Bliskim Wschodzie, co wywołałoby wzrost cen ropy powyżej 100 dolarów za baryłke, wtedy wzrost cen paliw mogłby w najbliższych miesiącach zahamować dalszy spadek inflacji w Polsce.

Obecny odczyt inflacji będzie mieć poważny wpływ na decyzję RPP o poziomie stóp procentowych. Kolejne posiedzenie zaplanowane jest na przyszły tydzień (7-8 listopada). Wydaje się jednak, że w powyborczej rzeczywistości Rada nie zdecyduje się na kolejną obniżkę stóp. Jednocześnie rynek przewiduje, że do stycznia 2024 roku dojdzie do jednej obniżki stóp o 25 pb.

Nie dziwi zatem fakt, że inflacji coraz mniej obawiają się polscy inwestorzy. Według badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro, 32 proc. polskich inwestorów w ciągu najbliższych 3 miesięcy najbardziej obawia się o stan polskiej gospodarki. Drugim największym ryzykiem jest wysokość stóp procentowych (15 proc. odpowiedzi) a dopiero trzecią inflacja, postrzegana jako największe zagrożenie przez 11 proc. inwestorów.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Vercom sprzeda udziały mniejszościowe w User.com za 24 mln zł

Grupa technologiczna Vercom SA sprzeda wszystkie posiadane udziały (30,3%) w spółce User.com. Kwota transakcji wyniesienie 24 mln zł, co oznacza blisko 2,5-krotny zwrot kapitału od czasu inwestycji Vercom. Transakcja ma na celu uproszczenie struktury organizacyjnej grupy w związku z koncentracją na rozwoju usług o zasięgu globalnym skierowanych do klientów SME.

Była to dla nas bardzo dobra inwestycja, w ciągu 4 lat uzyskaliśmy 2,5-krotny zwrot kapitału. Środki otrzymane ze sprzedaży udziałów w User.com zamierzamy przeznaczyć na dalszy rozwój Grupy Vercom – komentuje Krzysztof Szyszka, prezes zarządu Vercom.

W ostatnich miesiącach Vercom uruchomił hiszpańsko oraz polskojęzyczną wersję usługi MailerLite, co znacząco poszerzyło grono potencjalnych klientów. Aktualnie Vercom prowadzi intensywne prace nad rozwojem kolejnych funkcjonalności, dzięki którym mali i średni klienci będą w stanie jeszcze skuteczniej docierać do swoich odbiorców, zwiększać zasięgi oraz monetyzować swoje usługi. Spółka oczekuje, że rozwój usługi MailerLite pozwoli zwiększyć dynamikę pozyskiwania klientów i przybliżyć się do realizacji długofalowego celu, którym jest obsługa 1 mln płacących klientów.

– Wyników spółki User.com nie konsolidowaliśmy metodą pełną, dlatego sprzedaż naszych udziałów nie wpłynie na przychody i zysk operacyjny grupy. Pozytywny wpływ zobaczymy natomiast na poziomie zysku netto – dodaje Łukasz Szałaśnik, dyrektor finansowy Vercom.

Po przeprowadzonym w lipcu b.r. połączeniu R22 i cyber_Folks (t.j. akcjonariusza większościowego Vercom), sprzedaż User.com to kolejny krok w procesie zapowiadanego upraszczania struktury organizacyjnej obu spółek.

Sprzedaż pakietu udziałów w User.com to – po połączeniu R22 i cyber_Folks – kolejny etap uproszczenia struktury Grupy, który zapowiadaliśmy. Transakcja bardzo pozytywnie przełoży się na tegoroczne wyniki finansowe Grupy i oczywiście stan gotówki. – dodaje Robert Stasik, Wiceprezes zarządu cyber_Folks, większościowego akcjonariusza Vercom.

Budżety domowe Polaków – brak oszczędności i wysokie koszty utrzymania

Ostatni dzień października coraz częściej, także w Polsce, kojarzy się z Halloween. W gremiach gospodarczych data ta szerzej kojarzona jest jednak z, ustanowionym 99 lat temu w Mediolanie, Światowym Dniem Oszczędzania. Wśród wielu osób oba te święta budzą podobny niepokój. Co piąty Polak nie posiada jakichkolwiek oszczędności, podobna grupa w razie utraty pracy jest w stanie utrzymać się najwyżej przez miesiąc, a niemal 9 proc. wpisanych jest do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor z powodu zaległego zadłużenia lub ma opóźnioną spłatę kredytu.

 Jak wynika z badań „Budżety domowe Polaków” Quality Watch dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor co piąty rodak nie ma odłożonych jakichkolwiek pieniędzy. I jak przyznaje wprost, po utracie pracy nie byłby w stanie utrzymać się nawet przez miesiąc. Podobny odsetek osób ma tyle, by od zwolnienia przeżyć do pierwszego następnego miesiąca. Dopiero kolejna grupa, 28 proc. ankietowanych ma minimalną, rekomendowaną przez ekonomistów poduszkę finansową wystarczającą na przetrwanie trzech miesięcy.  Na komfort poszukiwania nowego źródła dochodów przez co najmniej pół roku może sobie pozwolić 36 proc. badanych, w tym 14 proc. nawet przez dłużej niż rok.

Prawie 4 na 10 Polaków po utracie pracy nie miałoby z czego żyć
Źródło: Badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Oszczędzanie to wyzwanie, ale bez niego trudno o poczucie bezpieczeństwa

– Widać w tym obszarze wyraźną polaryzację społeczeństwa. Z jednej strony mamy osoby ze sporymi oszczędnościami zapewniającymi im spokojne patrzenie w przyszłość, a z drugiej takich, którzy nie mają nic i poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego na bardzo niskim poziomie. To rodzi stres finansowy, który przekłada się na zdrowie, samoocenę i relacje rodzinne. Niestety zazwyczaj nie jest to ich wybór, ale rezultat bardzo niskich dochodów uniemożliwiających jakiekolwiek odkładanie środków finansowych na przyszłość. Jeszcze kilka lat temu Główny Urząd Statystyczny podawał, że za płacę minimalną pracuje 1,6 mln. Obecnie według szacunków rządu grupa ta liczy 3,6 mln osób – zauważa dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.  

A o jakich oszczędnościach w ogóle mowa? 13 proc. badanych, którym udało się coś odłożyć i dysponuje zaskórniakami do tysiąca złotych. W sumie ponad połowa ma odłożone nie więcej niż 10 tys. zł. 14 proc. ankietowanych zgromadziło od 10 do 30 tys. zł, a większe sumy to przywilej jednej trzeciej posiadających oszczędności badanych.

Oszczędzanie Polaków
Źródło: Badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Biorąc pod uwagę, że przeciętne wynagrodzenie w Polsce w II kw. wynosiło 7 tys. zł netto, kwotą przekraczającą równowartość jednej takiej płacy dysponuje jedynie połowa społeczeństwa (46 proc.).

Kwoty te mogłyby być większe, ale od pewnego czasu Polacy systematycznie zjadali to co wcześniej udało się im odłożyć m.in. z w rezultacie ograniczeń w czasie pandemii. Według danych NBP wartość depozytów gospodarstw domowych w sierpniu 2023 r. wynosiła 797,567 mld zł. I w ujęciu rok do roku, wzrosła po raz pierwszy, po wcześniejszych czternastu miesiącach spadków.  

– Wartość wszystkich aktywów finansowych gospodarstw domowych, uwzględniająca m.in. depozyty, gotówkę, udziały w spółkach i funduszach wyniosła na koniec pierwszego kwartału 2023 r. niemal 2,85 bln zł, co było kwotą o 3,5 proc. wyższą niż na koniec I kw. 2022 r. i o 1,5 proc. większą niż po czwartym kwartale 2022 roku. Zmianom niestety daleko do tego, ile wynosi inflacja o realnym wzroście nie ma więc mowy – informuje dr hab. Waldemar Rogowski i dodaje, że bezpieczeństwo ekonomiczne społeczeństwa budują aktywa finansowe pomniejszone o zobowiązania. A obecnie kredyt bankowy i pożyczkę pozabankową spłaca 14,7 mln Polek i Polaków, czyli prawie co druga pełnoletnia osoba. Łączna kwota zadłużenia z tytułu kredytów i pożyczek na koniec września br. wynosiła 719 mld zł.

Zdecydowana większość osób spłaca swoje zobowiązania czy to pożyczki, czy to kredyty lub bieżące rachunki regularnie, jednak według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK, blisko 9 proc. Polaków (2,7 mln) to tzw. dłużnicy niesolidni. Ich zobowiązania zdążyły się przeterminować, a oni sami zostali przez wierzycieli zgłoszeni na „czarną listę” do rejestru BIG lub mają w BIK adnotację banku czy firmy pożyczkowej, że opóźniają spłatę co najmniej 200 zł o min. 30 dni. Na każdego z nich przypada średnio 31 tys. zł długu, co daje w sumie prawie 83,5 mld zł zaległości.

Wartość wszystkich aktywów finansowych gospodarstw domowych
Źródło: Badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Inflacja i wojna motywują do oszczędzania 

Ponieważ znaczną część domowych budżetów pochłaniają wydatki bieżące, oszczędzanie wydaje się dla wielu nieosiągalne. Co jednak pozytywne, odsetek osób myślących w ten sposób w ciągu ostatniego roku zmalał. Obecnie 15 proc. informuje, że ze względu na niskie dochody nie jest w stanie oszczędzać, choć jeszcze rok temu mówiło tak 21 proc. Powiększyła się za to grupa deklarujących, że zawsze starali się gromadzić oszczędności. Kolejny rok na wysokim poziomie utrzymuje się też udział osób (ok. 30 proc.), które pojawiające się ostatnio raz za razem trudne i stresujące sytuacje mobilizują do oszczędzania. – Począwszy od pandemii, przez wojnę w Ukrainę, po wysoką inflację wydarzenia te zmieniły nieco spojrzenie na potrzebę posiadania finansowej poduszki bezpieczeństwa.  Wiele dobrego dla podejścia do oszczędzania zrobił już COVID-19, to wtedy co piąty ankietowany deklarował, że uświadomił sobie jak ważne jest oszczędzanie. Jak widać z tegorocznej edycji badania respondenci trzymają się tego przekonania, a kolejne trudne doświadczenia wzmacniają tę postawę. W każdym razie, w zeszłym roku oszczędności deklarowała połowa ankietowanych, teraz jest 81 procChoć wielu ma odłożone nieduże kwoty, to jednak lepsze to niż nic – mówi dr hab. Waldemar Rogowski. – Kolekcjonowanie tego typu doświadczeń, zwłaszcza na początku dorosłej drogi życiowej może mieć bardzo dobry wpływ na gospodarowanie budżetem przez całe życie. Dlatego, szczególnie pozytywnie oceniam fakt, że w badaniu niemal 40 proc. 18-24 latków stwierdziło, że drożyzna i agresja Rosji na Ukrainę skłoniły ich do zmiany spojrzenia na oszczędzanie. I to spora część właśnie tej grupy wiekowej odpowiada za oszczędności nieprzekraczające 1 tys. zł – dodaje.

Do tego, że oszczędności się przydają nikogo nie trzeba przekonywać, ale fakt, że 44 proc. Polaków musiało w ciągu ostatniego półrocza sięgnąć do zaskórniaków, w celu sfinansowania swoich podstawowych potrzeb jest dodatkowym argumentem. Co zrobiliby bez odłożonych wcześniej pieniędzy? – Z pewnością, gdyby nie oszczędności liczba niesolidnych dłużników w bazach BIG InfoMonitor i BIK byłaby dziś jeszcze wyższa, a życie wielu osób bardziej stresujące – stwierdza   dr hab. Waldemar Rogowski.

Osoby, którym oszczędności pomogły w bieżących wydatkach najczęściej dofinansowywały nimi opłaty stałe, typu prąd, czynsz (15 proc.), zakupy produktów spożywczych (14 proc.) oraz usługi medyczne (12 proc.). Odłożone pieniądze przydały się też m.in. na leki, opał, spłatę wyższych rat kredytów oraz odzież i obuwie.

Inflacja i wojna motywują do oszczędzania
Źródło: Badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Wysokim kosztom utrzymania nie jest łatwo stawić czoła

Choć świadomość konieczności oszczędzana rośnie, to jednak drożyzna robi swoje i w obecnych warunkach, co czwarty Polak (27 proc.), który stara się odkładać, robi to dziś rzadziej niż przed rokiem. Osób, którym udaje się oszczędzać częściej jest mniej, bo 17 proc.

– Dlatego w chwilach, gdy jesteśmy na fali i los nam sprzyja trzeba pamiętać, aby odkładać na trudniejsze czasy. Sytuacja może się zmienić i to nie zawsze z powodu własnych potknięć, ale również ze względu na otoczenie gospodarcze czy geopolityczne – mówi dr hab. Waldemar Rogowski.