Amerykańska gospodarka nabiera rozpędu, PMI dla przemysłu i usług powyżej 50 pkt.

PMI dla przemysłu w USA wyniósł 50 pkt wobec prognozy 49,50 pkt, natomiast PMI dla usług jest na poziomie 50,9 pkt wobec prognozy 49,8 pkt .

W przypadku obu odczytów mamy zatem pozytywne zaskoczenie, a dodatkowo przekroczony próg 50 pkt oznaczający poprawę nastrojów i pozytywną perspektywę na przyszłość.

Wyraźnie zarysowuje się również różnica z dzisiejszymi odczytami PMI dla Strefy Euro, które w obu przypadkach były zdecydowanie poniżej progu 50 pkt, ale i wyraźnie poniżej prognoz. PMI dla przemysłu 43 pkt (prognoza 43,70 pkt), dla usług 47,8 pkt (prognoza 48,7 pkt). Pokazuje to rosnący rozdźwięk między oczekiwaniami gospodarczymi dla USA a Europy.

Na otwarciu amerykańskie indeksy rosną, a dolar delikatnie się umacnia. Trudno jednak jednoznacznie wiązać to z dobrym odczytem PMI.

Szymon Gil, Makler z Michael / Ström Dom Maklerski

Revolut zaoferował akcje spółek z Europy

  • Klienci Revolut z krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EEA) mogą teraz handlować ułamkowymi akcjami ponad 70 spółek notowanych w Europie, już od jednego euro
  • Revolut stale rozwija ofertę usług inwestycyjnych, w tym roku poszerzył już listę dostępnych akcji spółek notowanych w USA i udostępnił klientom fundusze indeksowe (ETF)
  • Tak jak w przypadku handlu akcjami spółek amerykańskich i funduszy ETF, handel akcjami spółek z Europy będzie bezprowizyjny, w ramach dostępnych limitów
  • Revolut dodał też do platformy inwestycyjnej zlecenia stałe, funkcja ułatwi regularne zakupy każdego typu aktywów (akcje, ETF)

Revolut umożliwił klientom w Polsce handel ułamkowymi akcjami ponad 70 spółek notowanych w Europie.

Dzięki Revolut handel akcjami europejskich spółek będzie dostępny dla każdego, już od 1 euro inwestycji. Handel akcjami spółek notowanych w Europie będzie bezprowizyjny w ramach ustalonych limitów (według poszczególnych planów).

To kolejny krok w celu przełamania bariery ceny, wiedzy i dostępności usług inwestycyjnych, tak aby były one w zasięgu ręki każdego. Więcej typów aktywów, to także możliwość dodatkowej dywersyfikacji portfela inwestycyjnego i lepszego zarządzania ryzykiem. Revolut oferuje handel akcjami ponad 70 spółek notowanych w Europie, ponad 2200 spółek notowanych w USA i ponad 150 funduszy inwestycyjnych typu ETF (fundusze indeksowe). Klienci mogą zarządzać efektywnością swojego portfela poprzez aktualizowane w czasie rzeczywistym w aplikacji Revolut wykresy, informacje rynkowe i watchlisty.

Revolut dodał też do swojej platformy inwestycyjnej zlecenia stałe – nowa funkcja ułatwi regularne zakupy każdego typu aktywów (akcje, ETF). Pozwala na ustawienie terminu zakupu i częstotliwości – codziennie, co tydzień lub co miesiąc. Zdefiniowane i regularne zakupy akcji mogą pomóc inwestorom obniżyć wpływ krótkookresowej zmienności cen i dotrzymać postanowień w zakresie regularnego inwestowania.

Konsekwentnie zwiększamy dostępność usług inwestycyjnych dla konsumentów. Dziś dodajemy do naszej oferty możliwość handlu akcjami dużych spółek notowanych w Europie. Są one często bardziej znane naszym klientom w Europie, niż niektóre spółki amerykańskie. Od Adidas do Zalando, nasi klienci mogą wybierać wśród akcji spółek, z których usług sami na co dzień korzystają. Niebawem, dodatkowo poszerzymy tę listę” – powiedział Rolandas Juteika, Head of Wealth and Trading (EEA).

Pracujemy nad kolejnymi premierami produktów inwestycyjnych. Rozważamy udostępnienie usługi robo-advisory, obligacji skarbowych, inwestycyjnych funduszy wzajemnych (mutual funds), platformy inwestycyjnej dla bardziej doświadczonych inwestorów. Kolejną premierę planujemy ogłosić jeszcze w tym roku” – dodaje Jutejka.

Zależnie od posiadanego planu, klienci Revolut mogą wykonywać 1 (plan Standard), 3 (plan Plus), 5 (plan Premium) lub 10 (plan Metal i Ultra) bezprowizyjnych transakcji w miesiącu. Po wykorzystaniu miesięcznego limitu bezprowizyjnych transakcji, za każdą kolejną transakcję pobierana jest zmienna opłata w wysokości 0,25% (lub 0,12% w planie Ultra), minimum 1 euro. Revolut pobiera także opłatę depozytową (custody fee) w wysokości 0,12% wartości aktywów rocznie (pobierana miesięcznie).

Chudobska: Waloryzacja umów w zamówieniach publicznych to konieczność dla polskich firm

Polska gospodarka funkcjonuje w sytuacji bardzo wysokiej niepewności i nieprzewidywalnej zmienności, czyli dynamicznego wzrostu kosztów. Nowe, nieznane dotąd w historii nowej Polski po roku 1990 poziomy osiąga tempo wzrostu kosztów pracy. Ogłoszona na 2024 roku zmiana wysokości minimalnego wynagrodzenia o blisko 20% wystąpi w dwóch etapach: w styczniu i w lipcu. Zmiana ta wpłynie bezpośrednio na płace osób otrzymujących minimalne wynagrodzenie – a jednocześnie ponownie pociągnie za sobą rosnące oczekiwania płacowe na wszystkich stanowiskach. Ta presja płacowa zmusi przedsiębiorców do odpowiedniej korekty wynagrodzeń pracowników dotychczas otrzymujących wynagrodzenie wyższe niż kwota minimalnego wynagrodzenia za pracę. Dotyczy to w takim samym stopniu również pracowników nadzoru, księgowości oraz pozostałych pracowników administracji, niezbędnych do realizacji na Państwa rzecz usługi. Wszystkie te elementy mają ogromny wpływ na koszty realizacji zamówień publicznych – w których trzeba przywrócić równowagę ekonomiczną, jaka panowała w dniu podpisywania umowy.

– Waloryzacja w zamówieniach publicznych to przede wszystkim zapewnienie polskim przedsiębiorstwom stabilności ekonomicznej. Żebyśmy mogli konkurować na rynku, musimy mieć zdrowy biznes – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Monika Chudobska, Wiceprezes Zarządu Impel S.A., Chief HR Officer. – Zdrowe podstawy formalne i zdrową ekonomikę rynku. I tutaj przede wszystkim powinniśmy zadbać, wręcz nazwałabym to w pewnym sensie interwencjonizmem rynkowym, o kondycję polskich przedsiębiorstw i zbudowanie właściwej waloryzacji cen rynkowych. Mam na myśli ustawy o zamówieniach publicznych, artykuł 455. To niezwyczajna, niezwykła zmiana okoliczności – jak w obecnym czasie ogromny wzrost kosztów pracy, rosnąca płaca minimalna w tym roku i w przyszłym roku o ponad 20%, a także dwucyfrowa inflacja. Wszystko to wpływa na osłabienie polskich przedsiębiorstw. Myślę, że powinniśmy też patrzeć na to, co się dzieje w gospodarkach innych krajów europejskich – gdzie protekcjonizm państwa i mądre wspieranie przedsiębiorstw jest bardzo silne. Mam nadzieję, że będziemy mieli takie wsparcie jako przedsiębiorcy. Kluczowe jest zrozumienie, że zwaloryzowane zamówienia publiczne mogą być motorem napędzającym gospodarkę – tak, jak kiedyś inwestycje budowlane – podkreśla Chudobska

Cloud Technologies zwiększa sprzedaż danych o 27% r/r

Cloud Technologies konsekwentnie realizuje strategię rozwoju, opartą o wzrost organiczny. W sierpniu b.r., mimo wysokiej bazy, zwiększyła sprzedaż danych do kluczowych klientów o 27% r/r. Spółka rośnie dwukrotnie szybciej niż rynek.

– Z satysfakcją obserwujemy jak przyjęta przez nas strategia rozwoju przynosi zamierzone efekty. Wzrosty w wysokomarżowym segmencie sprzedaży danych napędzają rozwój Cloud Technologies, a otoczenie rynkowe nam sprzyja. Dynamika sprzedaży w miesiącach wakacyjnych przeważnie jest niższa, ale biorąc pod uwagę stale rosnącą bazę cały czas pozostaje na wysokim poziomie. Co więcej, mamy solidne podstawy do dalszych wzrostów i z optymizmem patrzymy w przyszłość – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies. 

Raportowany wskaźnik szacunkowej miesięcznej dynamiki sprzedaży danych obejmuje kluczowych klientów Cloud Technologies. Około 80% przychodów ze sprzedaży danych Cloud Technologies pochodzi z największego rynku reklamowego świata, czyli z USA, który jest jednym z najbardziej wymagających i konkurencyjnych rynków reklamy na świecie. Według prognoz eMarketera globalne wydatki na reklamę online będą rosły co najmniej do 2027 roku w tempie dwucyfrowym, a udział reklamy online w całkowitych wydatkach na reklamy sięgnie 74%.

Bardzo dynamicznie rośnie przy tym udział w reklamie online modelu bazującego na danych, czyli programmatic. W USA – kluczowym dla Cloud Technologies rynku – według prognoz eMarketera wydatki na reklamę programmatic będą w tym roku stanowić 90% wszystkich wydatków reklamowych, a udział  programmatic w rynku reklamy w USA w 2024 roku wzrośnie o 15% r/r. Z kolei z danych z raportu agencji badawczej Grand View Research wynika, że prognozowana wartość światowego rynku AdTech, na którym działa Cloud Technologies, wzrośnie do 2,4 tryliona USD w 2030 roku, co oznacza CAGR na poziomie 13,7% w okresie 2023-2030.

Celem strategicznym Cloud Technologies w perspektywie 2023-2025 jest dalszy dynamiczny rozwój sprzedaży danych w obecnych i nowych obszarach o dużym potencjale wzrostu. W ramach realizacji nowej strategii spółka zamierza przeznaczyć do 100 mln PLN w latach 2023 – 2025. Szczegółowy plan zakłada przeznaczenie do 60 mln PLN na potencjalne akwizycje i inwestycje, około 10 mln PLN na prace badawczo-rozwojowe, a także około 30 mln PLN na skup 250 000 akcji w ramach programu motywacyjnego dla pracowników. Jednocześnie Zarząd Cloud Technologies zarekomendował ustanowienie polityki dywidendowej, z dywidendą w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA. 30 czerwca br. spółka wypłaciła z zysku netto za 2022 rok dywidendę w łącznej wysokości 4,6 mln zł, co oznaczało 1 zł dywidendy na akcję.

41 proc. kierowców rozważyłoby zakup auta na wodór w przyszłości

  • Już dwóch na pięciu (41 proc.) polskich kierowców byłoby gotowych w przyszłości rozważyć zakup auta na wodór – wynika z badania Santander Consumer Multirent „E-rewolucja w świecie motoryzacji”. Po drugiej stronie skali znalazło się 24 proc. ankietowanych, którzy stwierdzili, że nie zdecydowaliby się na takie rozwiązanie.
  • Polscy kierowcy zapytani o to, na jaką alternatywę dla auta spalinowego zdecydowaliby się w pierwszej kolejności najczęściej wskazywali samochody z napędem hybrydowym (51 proc.). Na drugim miejscy znalazły się auta na wodór (24 proc.), a na ostatniej pozycji elektryki (7 proc.).

Jeden na siedmiu (13 proc.) polskich kierowców deklaruje, że w przyszłości rozważając zakup auta poważnie zastanawiałby się nad nabyciem pojazdu na wodór, a co czwarty (28 proc.) podkreśla, że dopuszcza taką możliwość – to wyniki badania Santander Consumer Multirent zrealizowanego na potrzeby raportu „E-rewolucja w świecie motoryzacji”. Ponadto 13 proc. respondentów przyznało, że raczej nie myśleliby o kupnie takiego pojazdu w przyszłości, a podobny odsetek (11 proc.) zdecydowanie odrzucił taką ewentualność. Co ciekawe, najbardziej przychylni zakupowi auta na wodór byli 60-latkowie (50 proc.) oraz osoby, których miesięczny dochód wynosi od 7 500 złotych netto w górę (55 proc.). Z kolei najmniejsze zainteresowanie wykazywali młodzi między 18 a 29 rokiem życia (33 proc.).

–  Warto podkreślić, że co trzeci ankietowany nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie czy w przyszłości rozważałby zakup auta na wodór – mówi Rafał Biegański, Menadżer ds. Rozwoju Biznesu z Santander Consumer Multirent. – Tak wysoki odsetek polskich kierowców, którzy nie odnieśli się do pomysłu kupna w przyszłości samochodu na wodór może wynikać z tego, że ta technologia jest zdecydowanie mniej rozpowszechniona w Polsce np. w porównaniu do elektryków. Może się to jednak zmienić w kolejnych latach wraz z jej dalszym rozwojem – dodaje.

Hybrydy najczęściej wybieraną alternatywą dla aut spalinowych

Duża część polskich kierowców wskazuje, że w ramach alternatywy dla auta spalinowego w pierwszej kolejności sięgnęliby po samochód z napędem hybrydowym. Tak odpowiedziało 51 proc. respondentów. Często również wymieniane były auta na wodór (24 proc. wskazań). Najmniej ankietowanych przyznało, że wybierając zamiennik auta spalinowego w pierwszej kolejności sięgnęłoby po pojazd napędzany prądem – tak odpowiedziało 7 proc. badanych.

–  Warto podkreślić, że rozważając alternatywę dla tradycyjnego auta polscy kierowcy częściej wybraliby samochód na wodór niż elektryk. Może to wynikać z przekonania, że to rozwiązanie bardziej ekologiczne i prostsze w obsłudze niż pojazdy na prąd. Często słyszy się bowiem o długim czasie ładowania takich aut oraz o tym, że rzeczywisty poziom tego, jak ekologiczny jest dany elektryk zależy od tego jak powstała energia, którą jest ładowany – mówi Rafał Biegański z Santander Consumer Multirent. – Niezależnie od tego, na jaką alternatywę dla pojazdów z napędem spalinowym postawimy, trzeba pamiętać, że zakup takiego samochodu nie musi być wyzwaniem finansowym. Realizując marzenia o aucie niskoemisyjnym warto skorzystać ze wsparcia podmiotów oferujących finansowanie zewnętrzne. Dla klientów indywidualnych Santander Consumer Financial Solutions przygotował pożyczkę konsumencką z dogodnym okresem spłaty nawet do 96 miesięcy. Z kolei osoby prowadzące własną działalność mogą wybrać leasing Santander Consumer Multirent  na auto elektryczne z dotacją z programu „Mój elektryk” – dodaje Rafał Biegański.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 14-23 sierpnia br. na osobach posiadających prawo jazdy na zlecenie Santander Consumer Multirent przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS). Zrealizowano je metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI). Próba n=1000.

Fuzje i przejęcia w sektorze technologicznym – koniec stagnacji

Rosnąca liczba dojrzałych spółek technologicznych w portfelach funduszy inwestycyjnych, wymuszone przez rynek przyspieszenie osiągania rentowności przez firmy z segmentu venture capital oraz spadek wycen powinny przełożyć się na wzrost liczby fuzji i przejęć w tym sektorze, wynika z analiz Bain & Company. Pierwszy raz od wielu lat kupujący mogą liczyć na poprawę swojej pozycji negocjacyjnej.

Eksperci Bain & Company szacują, że obecnie aż 44 proc. spółek technologicznych znajduje się w portfelach funduszy dłużej niż cztery lata, a 15 proc. od ponad sześciu lat. Tak wysoki odsetek, nienotowany od ponad dekady, jest efektem ograniczenia liczby fuzji i przejęć w branży od trzeciego kwartału 2022 roku.

W rezultacie uczestnicy rynku spodziewają się w najbliższych trzech latach fali wyjść z inwestycji w sektorze technologicznym, w tym sprzedaży spółek, które zostały zakupione w latach 2018-2021 za ponad 700 mld dolarów. Obserwowany od roku trend spadkowy na rynku fuzji i przejęć może więc ulec zmianie. W 2023 roku kwartalna wartość transakcji związanych z wyjściami z inwestycji w sektorze wyniosła średnio 20 mld dolarów, co stanowiło znaczący spadek w porównaniu do roku 2021 i 2022, kiedy wyniosła ona odpowiednio 107 mld i 75 mld dolarów.

Jednocześnie wartość środków przeznaczonych na inwestycje przez inwestorów finansowych (tzw. „dry powder”) pozostaje na podobnym poziomie, co może spowodować, że kiedy aktywność na rynku transakcji powróci, to kupujący mogą być w lepszej pozycji niż przed ostatnim spowolnieniem. Spowoduje to, że największy czynnik wzrostu wartości spółek technologicznych w ostatnich latach – wzrost mnożnika zysku przyjmowanego do wycen – może przestać spełniać swoją rolę.

Aby zapewnić odpowiednie zwroty na spółkach znajdujących się obecnie ich portfelach, inwestorzy powinni skupić się zatem na budowaniu wartości przedsiębiorstw poprzez zwiększanie efektywności modeli sprzedaży i marketingu, poprawę produktywności i poszukiwanie nowych obszarów rozwoju.

W ostatnich latach szalonego wzrostu, spółki technologiczne często zaniedbywały optymalizację efektywności w różnych obszarach swojej działalności – mówi Paweł Szreder, partner w Bain & Company – Paradoksalnie jest to dzisiaj nie najgorsza wiadomość, oznaczaczająca, że duża część z nich ma rezerwy wartości, które mogą zostać uwolnione przez dobrze zaplanowane programy poprawy efektywności.

Ważnym czynnikiem stymulującym rynek jest rozwój technologii i usług opartych na sztucznej inteligencji. Na rynku fuzji i przejęć rośnie w związku z tym zainteresowanie spółkami zajmującymi się uczeniem maszynowym i wdrażaniem rozwiązań opartych o AI. Ich udział w puli transakcji typu venture i na wczesnym etapie rozwoju wzrósł ponad dwukrotnie w pierwszym półroczu 2023 roku.

–  Wraz z nowymi usługami technologia wkracza w nowe obszary i staje się coraz ważniejsza dla każdej dziedziny życia – dodaje Paweł Szreder. – Inwestorzy to dostrzegają i szukają okazji, które przyniosą zyski dzięki upowszechnieniu kolejnych przełomowych rozwiązań. Ich zainteresowanie branżą dodatkowo wzrosło, gdy po wielu latach spadły średnie wyceny spółek.

Cały raport nt. branży technologicznej “Technology report 2023. Reset and Reinvent: The Thriving Landscape of Tech Innovation”: https://www.bain.com/insights/topics/technology-report/

Samochód elektryczny w biznesie – czy to opłacalne?

Samochody elektryczne cieszą się coraz większą popularnością. Jest to nie tylko kwestia prestiżu i zaprezentowania swojej proekologicznej postawy. Takie rozwiązanie staje się po prostu opłacalne.

W obliczu coraz większego nacisku na zrównoważony rozwój przedsiębiorstwa poszukują innowacyjnych rozwiązań, które będą sprzyjały zarówno środowisku, jak i ich portfelom. Elektryczna rewolucja w motoryzacji nie jest już tylko mglistą melodią przyszłości. Zmiany zachodzą już teraz i coraz więcej przedsiębiorców aktywnie w nich uczestniczy. W tym artykule przeanalizujemy, czy wprowadzenie samochodów elektrycznych do twojej floty będzie opłacalne z biznesowego punktu widzenia.

Samochód elektryczny a spalinowy

Zakup samochodu to ważna decyzja dla każdego przedsiębiorcy, a wybór między wersją elektryczną a spalinową może wywołać pewne rozterki. Samochody elektryczne, choć zazwyczaj droższe w zakupie, z czasem mogą okazać się bardziej ekonomiczne dzięki niższym kosztom eksploatacji i serwisowania. Z kolei samochody spalinowe zapewniają większy zasięg i szybsze „tankowanie”, ale ich eksploatacja obciąża środowisko większą ilością emisji szkodliwych substancji.

Ważnym aspektem jest także różnica w dofinansowaniach oraz ulgach podatkowych. Wprowadzono rozwiązania, które są znacznie korzystniejsze dla posiadaczy pojazdów elektrycznych. Nie można też zapominać o kwestiach związanych z ubezpieczeniami. Każdy przedsiębiorca musi uwzględnić polisę w swoim budżecie. Z tego powodu warto rozejrzeć się za taką, która zapewnia szeroką ochronę i ma atrakcyjną cenę – już teraz skorzystaj z kalkulatora OC i AC: https://hdi.pl/kalkulator/oc-ac/dane-pojazdu.

Ekologiczny wymiar biznesu – zalety samochodów elektrycznych

Sektor transportu jest jednym z głównych sprawców emisji gazów cieplarnianych. Dzięki zmianie floty na samochody elektryczne przedsiębiorstwa mają szansę znacznie zmniejszyć swój wpływ na środowisko. Obecnie klienci coraz częściej kierują swoje wybory konsumenckie w stronę firm, które stawiają na zrównoważony rozwój. Decyzja o zakupie elektryków może zatem wydatnie wpłynąć na wizerunek firmy.

Poza korzyściami dla środowiska firma może także dostrzec znaczne oszczędności w eksploatacji pojazdów elektrycznych. Brak konieczności kupowania paliwa, niższe koszty serwisowe, a także korzystne stawki ubezpieczeniowe to tylko niektóre z ekonomicznych korzyści, jakie można uzyskać, jeśli zdecydujesz się na ekologiczny transport. Takie rozwiązanie wdrażają już między innymi firmy kurierskie.

Ekologiczny samochód dostawczy jest przyjazny dla kieszeni?

Przedsiębiorca, który do swojej firmy kupuje elektryczny samochód ciężarowy, może skorzystać z prawa do odliczenia 100% VAT. Poza tym przysługuje mu możliwość zaliczenia do kosztów podatkowych wartości początkowej samochodu bez żadnego limitu. Jeśli wartość początkowa auta była wyższa niż 10 tysięcy zł, może zastosować stawki amortyzacyjne (takie jak w przypadku samochodu spalinowego) lub skorzystać z jednorazowego odpisu amortyzacyjnego dla małych przedsiębiorców.

Nie zapominajmy o dotacjach z programu „Mój elektryk”. Maksymalna kwota wsparcia zakupu wynosi 70 tysięcy złotych.

Elektryczne samochody osobowe w biznesie

Na rynku aut elektrycznych przeważają samochody osobowe, które cieszą się zainteresowaniem nie tylko przedsiębiorstw z branży transportowej. Wiele firm ma flotę służbowych samochodów – część jest w leasingu, inne stanowią ich własność. Wprowadzenie elektryka jest ważne z punktu widzenia wizerunkowego, ale nie tylko.

Podobnie jak w przypadku aut dostawczych, oznacza to duże korzyści finansowe. Dla samochodów elektrycznych, które wykorzystywane są firmie, ustanowiono bardzo duży limit amortyzacyjny. W 2022 roku został podniesiony do 225 tysięcy złotych. Również na auto osobowe można uzyskać odpowiednią dopłatę z rządowego programu wsparcia.

Przejście na samochody elektryczne – jak to zrobić?

Przejście na samochody elektryczne to proces, który wymaga starannego planowania. Przedsiębiorstwa powinny rozważyć różne aspekty, w tym infrastrukturę ładowania, dostępność serwisów oraz szkolenia dla personelu. Strategia wdrażania powinna być oparta na analizie kosztów i korzyści oraz na skonsultowaniu się z ekspertami w dziedzinie mobilności elektrycznej. Eksperci z HDI radzą również, by przy planowaniu zakupów, skonsultować się z przedstawicielem towarzystwa ubezpieczeniowego, który nakreśli, jaka polisa mogłaby być najkorzystniejszym rozwiązaniem z ekonomicznego punktu widzenia.

Choć samochody elektryczne mogą być droższe w zakupie, istnieją jednak różne formy wsparcia finansowego i ulg podatkowych, które mogą pomóc w przejściu na zieloną flotę. Można oczekiwać, że wraz z rosnącą popularnością i dojrzewaniem rynku ceny pojazdów elektrycznych będą stopniowo maleć, co czyni je coraz bardziej atrakcyjnym wyborem dla przedsiębiorstw.

Samochód elektryczny w biznesie – podsumowanie

Elektryczna rewolucja w motoryzacji niesie ze sobą wiele korzyści dla środowiska, ale także stanowi szansę dla firm na zyskanie konkurencyjnej przewagi i poprawę wizerunku. Wybór samochodów elektrycznych to inwestycja w przyszłość, a jej efekty mogą być odczuwalne na wielu płaszczyznach działalności przedsiębiorstwa. Analiza wszystkich aspektów tej decyzji pomoże w odpowiednim zaplanowaniu strategii i maksymalizacji korzyści. Samochody elektryczne stają się nie tylko symbolem nowoczesności, lecz także odpowiedzialności biznesowej i otwierają przedsiębiorstwom nowy rozdział w ekologicznym rozwoju.

Bitcoin szaleje, kakao najsłodsze od 45 lat, a kurs EUR/JPY najwyżej od 2008 r.

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara jak zapałkę złamał dziś rano dosyć solidnie wcześniej wyglądający poziom oporu wyznaczany w strefie 31000-32000 USD przed jego lokalne maksima z kwietnia br. i lipca br. Wczesnym rankiem naszego czasu kurs BTC/USD przekroczył nawet przez chwilę poziom 35000 USD wychodząc na swój najwyższy poziom od 17 miesięcy. Później skala zwyżki uległa pewnej redukcji i ok. godz. 9:15 kurs BTC/USD rósł o 7,2 proc. znajdując się tuż poniżej poziomu 34000 USD.

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara pomiędzy czerwcem 2022 a marcem 2023 tworzył w strefie ok. 15000 USD-ok. 25000 USD formację „odwróconej głowy z ramionami”. Kurs wyłamał się w górę z tej formacji w marcu 2023 roku, następnie do czerwca i września br. wykonał podwójny „ruch powrotny”, po czym wznowił zwyżkę. Pokonanie szczytów z kwietnia i lipca br. zdaje się otwierać drogę do kontynuacji zwyżki w kierunku okolic poziomu 40000 USD sugerowanego przez rozmiary opuszczonej górą 7 miesięcy temu formacji „głowy z ramionami”.

Cena kontraktów na kakao notowanych na ICE minimalnie przekraczając we wtorek rano poziom swego szczytu z marca 2011 roku zaliczyła dziś swój najwyższy poziom od 1978 roku. Cena tego kontraktu znajduje się w okolicach górnego ograniczenia kanału trwającego od 2017 roku trendu wzrostowego, więc można spekulować, że w krótszej perspektywie dalszy potencjał wzrostowy ceny tego surowca jest już raczej ograniczony. W dłuższym horyzoncie czasowym cenę kontraktów na kakao można umieścić w obrębie kanału trwającego od 2000 roku trendu wzrostowego i w jego ramach można dopatrywać się na tym rynku dalszego długoterminowego potencjału wzrostowego, ale oczywiście nie wyklucza to pojawienia się na rym rynku silnej średnioterminowego korekty ostatniej hossy.

Od czasu domniemanej interwencji władz finansowych Japonii na rynku monetarny, która miała nastąpić na początku października, gdy kurs amerykańskiego dolara do japońskiego jena ponownie jak to wcześniej zbliżył się do poziomu 150 JPY, jen ponownie słabł. Dziś rano kurs EUR/JPY minimalnie pokonał poziom swego szczytu z końca sierpnia br., a tym samym dotarł do swego najwyższego poziomu od 2008 roku. Po tym osiągnięciu kurs EUR/JPY zawrócił jednak na południu i ok. godz. 9:55 spadał o 0,21 proc.

Po tym jak S&P 500 zaliczył wczoraj swój najniższy poziom od początku czerwca br., dziś w Azji brak było na rynkach akcji jakiejś dominującej tendencji (japoński Nikkei 225 +0,2 proc., australijski All Ordinaries +0,22 proc.), zaś W Europie ok. godz. 9:45 niemiecki DAX tracił 0,16 proc., a francuski CAC 40 spadał o 0,08 proc.

Na GPW doszło natomiast do silnego odbicia po 4 sesjach spadku (2,16 proc. ok. godz. 10:05).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Coface: Dynamika wzrostu niewypłacalności firm nieznacznie hamuje. Czy najgorsze już za nami?

Bardzo niekorzystna sytuacja gospodarcza ostatnich lat przełożyła się na upadłość 3 640 firm, co oznacza wzrost o 89% w porównaniu z tym samym okresem w poprzednim roku. Pomimo nadal wysokiej liczby niewypłacalności w trzecim kwartale 2023 roku zanotowano 13% spadek w porównaniu do poprzedniego kwartału. Warto monitorować, czy trend ten utrzyma się w dłuższej perspektywie. Pod uwagę należy wziąć przede wszystkim wyniki wyborów parlamentarnych.

Polska gospodarka doświadcza obecnie trudności ze względu na niekorzystną globalną sytuację gospodarczą, która dotknęła między innymi Stany Zjednoczone, Chiny i Indie. Rozwój krajów Europy Wschodniej również znacząco wyhamował. Presja na marże, wzrost cen surowców energetycznych i wynagrodzeń ogranicza zyski polskich przedsiębiorstw, co jest potęgowane wciąż stosunkowo niskim popytem. Jak wygląda obecna sytuacja gospodarcza w kraju i czego możemy się spodziewać w następnych miesiącach?

Powolne wyhamowanie liczb w Krajowym Rejestrze Zadłużonych

W pierwszych dwóch kwartałach 2023 roku liczba niewypłacalnych firm dynamicznie rosła i dopiero w trzecim kwartale odnotowano lekkie wyhamowanie tego trendu. Według danych z września 2023 roku, w Krajowym Rejestrze Zadłużonych (KRZ) ogłoszono 65% tzw. obwieszczeń o ustaleniu dnia układowego – 2381 decyzji, które są postanowieniami pozasądowymi, oraz 35% ogłoszonych przez sądy postanowień o upadłości lub restrukturyzacji polskich przedsiębiorstw – 1259 decyzji. Łącznie ogłoszono 3640 postanowień o niewypłacalności polskich przedsiębiorstw. Jest to wzrost o 32% w stosunku do całego ubiegłego roku.

Wśród postępowań sądowych ogłoszono 780 zatwierdzeń układu, co stanowi wzrost w wysokości 94% w porównaniu z tym okresem w ubiegłym roku. Jest to najczęściej wykorzystywane postanowienie sądowe wśród przedsiębiorców.

Jakie branże ucierpiały najbardziej?

Ostatnio zanotowane wyhamowanie dynamiki wzrostu liczby niewypłacalności można zauważyć we wszystkich branżach.

Barbara Kamińska, Dyrektor Działu Oceny Ryzyka Coface w Polsce
Barbara Kamińska, Dyrektor Działu Oceny Ryzyka Coface w Polsce

– W trzecim kwartale mamy do czynienia z wciąż wysokim, ale spadkowym 13-procentowym odczytem – postępowaniami objęto 1 112 przedsiębiorstw – mówi Barbara Kamińska, Dyrektor Działu Oceny Ryzyka Coface w Polsce. Dodaje: Podobnie zauważamy spadek niewypłacalności w poszczególnych branżach w trzecim kwartale br., co może napawać umiarkowanym optymizmem w zakresie prognoz na przyszłość. Być może apogeum niewypłacalności mamy już za sobą?

Wyraźną dynamikę spadkową zanotowano między innymi w: branży produkcyjnej (spadek o 19% w stosunku do drugiego kwartału 2023 r., upadło 171 firm), branży handlowej (spadek o 8%, upadło 253 firmy), branży budowlanej (spadek o 10%, upadło 152 firmy), w transporcie (spadek o 21%, upadło 119 firm) i usługach (spadek o 17%, upadło 336 firm).

Jednocześnie jedyną branżą, w której nastąpił wzrost niewypłacalności jest rolnictwo (wzrost o 23%, upadło 81 firm). Warto podkreślić, że sektor rolnictwa w pierwszym kwartale był jedyną branżą, w której dotąd widoczny był spadek.

Jakie firmy upadają najczęściej i gdzie odnotowano największe liczby?

Tak jak w poprzednich kwartałach, najbardziej narażeni na skutki niewypłacalności są indywidualni przedsiębiorcy, których liczba upadłości obecnie osiągnęła 2 798. W ciągu 9 miesięcy bieżącego roku upadło również 637 spółek z o.o., 76 spółek komandytowych i 69 spółek akcyjnych.

Największą liczbę niewypłacalności odnotowano w województwach: mazowieckim, śląskim oraz wielkopolskim.

Jak będzie wyglądać końcówka 2023 roku?

Nadchodzące miesiące przyniosą dalszą niepewność, zwłaszcza na rynkach zagranicznych, od których polska gospodarka wciąż jest uzależniona. Obecna prognoza Coface przewiduje, że globalny wzrost gospodarczy w 2024 roku wyniesie zaledwie 2,2%, w porównaniu z wcześniej prognozowanym 2,4% na obecny rok. Niższe wyniki odnotowano jedynie w obliczu kryzysu technologicznego, finansowego i pandemii COVID-19. Natomiast podwyższanie stóp procentowych, chociaż ma obecnie wpływ na hamowanie inflacji, jednocześnie ogranicza przyspieszenie wzrostu gospodarczego.

Według ekspertów Coface obecne trendy spadkowe w dynamice niewypłacalności firm odzwierciedlają sytuację makroekonomiczną w Polsce. Chociaż liczba upadających firm zmniejszyła się w trzecim kwartale, nadal nie można stwierdzić, że ta tendencja się utrzyma. Szacunki wyciągnięte na podstawie zebranych danych z ostatnich 9 miesięcy wciąż nie świadczą o zakończeniu trudnej sytuacji polskiej gospodarki.

Nadal wiele firm w trudnej sytuacji płynnościowej będzie zmuszonych sięgać po przewidziane prawem środki zaradcze skutkujące brakiem płatności dla ich kontrahentów – tłumaczy Grzegorz Sielewicz, Główny Ekonomista Coface w Polsce i w Regionie Europy Centralnej. Dodaje: Przez ostatnie lata, od momentu zmiany prawa upadłościowego i wprowadzenia nowych postępowań, biznes coraz skuteczniej wykorzystuje dostępne możliwości i pozostaje mieć nadzieję, że także w najbliższych miesiącach działania restrukturyzacyjne mające na celu powrót firmy do efektywnej działalności biznesowej będą wykorzystywane w pierwszej kolejności, a dopiero w razie ich niepowodzenia firmy ogłoszą upadłość w celu likwidacji majątku.

Wyniki wyborów niosą złotego na szczyt

Polska waluta okazała się w minionym tygodniu silniejsza od wszystkich walut G10, co przypisywać możemy w dużej mierze wynikom wyborów parlamentarnych oraz nie najgorszemu sentymentowi względem regionu (istotnie umocnił się także m.in. forint). Złotemu nie przeszkodziły nawet stonowany tryb risk-off spowodowany kryzysem na Bliskim Wschodzie oraz niższy od oczekiwań odczyt inflacji bazowej.

W zakresie głównych walut ruchy były niewielkie, znamienne jest jednak to, że kolejny tydzień rosnących rentowności długoterminowych obligacji w USA ponownie nie zapewnił dolarowi istotnego wsparcia. Sugeruje to, że obecne poziomy amerykańskiej waluty zawierają już w wycenie bardzo pozytywny scenariusz dla gospodarki i wysokie rentowności na znacznie dłużej. W połączeniu z rozciągniętym pozycjonowaniem inwestorów i bardziej pozytywnym względem dolara konsensusem może to oznaczać, że zyski amerykańskiej waluty będą odtąd ograniczone.

W tym tygodniu uwaga skupi się na czwartkowym (26.10) posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego, nie spodziewamy się jednak zmian stóp procentowych, kluczowa będzie więc komunikacja. Spośród odczytów makroekonomicznych najważniejsze będą wstępne dane o wskaźnikach PMI dla aktywności biznesowej w USA, strefie euro i Wielkiej Brytanii, które poznamy we wtorek (24.10). Oczekiwania wobec danych ze Starego Kontynentu nie są wysokie, rynek spodziewa się za to niezłych odczytów zza oceanu.

W dalszej części tygodnia (piątek 27.10) poznamy raport o preferowanej przez Rezerwę Federalną inflacji PCE. Inwestorzy będą również uważnie śledzili wydarzenia na Bliskim Wschodzie, choć wpływ kryzysu na rynki finansowe, a w szczególności na waluty, jest jak na razie dość ograniczony i obejmuje umiarkowane przepływy do walut safe haven, takich jak frank szwajcarski.

PLN

Dobra passa złotego trwała w ubiegłym tygodniu, a polska waluta zakończyła go na szczycie zestawienia walut regionu, co łączyć można w dużej mierze z wynikami wyborów parlamentarnych. Wywołany przez nie impuls był nieco silniejszy, niż myśleliśmy, i para EUR/PLN zwiększyła swój spadek, osiągając we wtorek najniższy od początku sierpnia poziom 4,41. W dalszej części tygodnia złoty nieznacznie się jednak osłabił, co wiążemy z realizowaniem zysków przez inwestorów i mniej korzystną sytuacją zewnętrzną – rosnącymi rentownościami długoterminowych amerykańskich obligacji i ucieczką do bezpiecznych aktywów.

Do odwrócenia doszło również mimo wielu pozytywnych odczytów z Polski. Szczególnie krzepiące są silne dane o sprzedaży detalicznej, które wydają się dalej potwierdzać, że minimum w odniesieniu do konsumpcji w Polsce jest za nami. Warto również zaznaczyć, że bazowa miara inflacji spadła silniej, niż oczekiwano, do 8,4%, nie doprowadziło to jednak do obniżenia wycen stóp procentowych. Właściwie po wyborach rynki uważają, że NBP będzie redukował stopy w bardziej stopniowym tempie, niż sądziły wcześniej – zmiana tych wycen miała prawdopodobnie po części wpływ na obserwowane w ostatnich dniach umocnienie polskiej waluty.

W tym tygodniu skupimy się głównie na wieściach z zewnątrz. Nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby waluta oddała więcej zysków, szczególnie jeśli otoczenie stanie się jeszcze mniej korzystne. Wieści dotyczące polityki w Polsce również mogą być dla złotego istotne w krótkim terminie.

EUR

Lepsze od oczekiwań chińskie dane makroekonomiczne powinny być pozytywne dla wspólnej waluty, kryzys na Bliskim Wschodzie może jednak stanowić ryzyko dla wzrostu, głównie poprzez wpływ na wzrost cen energii. EBC musi brać powyższe ryzyka stagflacyjne pod uwagę i oczekujemy, że w czwartek utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Rynki swap nie spodziewają się zmian i wskazują, że kolejnym ruchem będzie najprawdopodobniej cięcie stóp około połowy 2024 r.

Prezeska Christine Lagarde musi zachować ostrożność, wzrosły bowiem znacząco ryzyka dla wzrostu, lecz inflacja bazowa pozostaje uporczywie wysoka, a jej trend spadkowy wciąż jest niepewny. Jeśli Lagarde wyrazi większe obawy dotyczące kondycji gospodarki bloku, euro może pod koniec tygodnia ponownie znaleźć się pod presją sprzedażową. Jakakolwiek forma odsunięcia oczekiwań rynkowych dotyczących obniżek stóp procentowych byłaby zaś niewątpliwie jastrzębia dla wspólnej waluty i mogłaby spowodować jej natychmiastową aprecjację z obecnych niewysokich poziomów.

USD

Amerykańska gospodarka w dalszym ciągu pozostaje niewzruszona uporczywym wzrostem rentowności. Mimo że rentowność 10-letnich obligacji skarbowych przekroczyła 5%, a oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych 8%, większość danych gospodarczych, w tym ubiegłotygodniowy raport dotyczący sprzedaży detalicznej we wrześniu, wciąż zaskakuje w górę. Przewodniczący FOMC Jerome Powell podczas swojego przemówienia w zeszłym tygodniu wysłał mieszane sygnały, ich wpływ na dolara był jednak po wahaniach na rynku raczej neutralny. Powell pozostawił otwarte drzwi do dalszych podwyżek, zaznaczając, że polityka „nie jest zbyt ciasna”, jednocześnie wspomniał jednak o oznakach ochłodzenia na rynku pracy i wpływie wyższych rentowności na zacieśnianie warunków finansowania.

Oczekuje się, że odczyt PKB w III kwartale (czwartek 26.10) wykaże wzrost o ponad 4% w ujęciu zanualizowanym, co jest zgodne z nominalnym wzrostem na poziomie około 8%. Różnica między gospodarkami po obu stronach Atlantyku nie mogłaby być wyraźniejsza – pytanie brzmi, w jakim stopniu jest już uwzględniona w wysokich poziomach dolara i konsensusie rynkowym dotyczącym jego dalszej aprecjacji.

GBP

Wyższa od oczekiwań inflacja i słaba sprzedaż detaliczna we wrześniu nie były dla Banku Anglii pozytywnymi wiadomościami. Uporczywie wysoka główna miara dynamiki cen i widoczna utrata gospodarczego momentum są zgodne ze stagflacją, a bardzo wysoki wzrost płac podnosi ryzyko efektów drugiej rundy i ustabilizowania oczekiwań inflacyjnych na obecnych, wysokich poziomach.

Funt utrzymuje się na dość atrakcyjnych poziomach, gołębie przekazy Banku Anglii i jego niechęć do podwyżek mogą jednak opóźnić aprecjację waluty. Istotne dla funta będą w tym tygodniu odczyty stopy bezrobocia (wtorek 24.10) i wskaźników PMI w październiku (środa 25.10). Inwestorzy będą również wyczekiwali przyszłotygodniowego posiedzenia Rady (czwartek 02.11) – oczekują oni utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie i mają nadzieję na uzyskanie większej jasności w kontekście krótkoterminowych planów banku.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury