Prawa pasażerów linii lotniczych zagrożone przez stronniczy raport

0
lotnisko
  • Raport proponuje stworzenie nierównych warunków działania, sprzyjających tanim liniom lotniczym takim jak Ryanair oraz pasażerom klasy biznes, kosztem regularnych podróżujących.
  • Głównymi uczestnikami przeprowadzonego badania nad prawami pasażerów są linie lotnicze lub inne podmioty silnie stronnicze w stosunku do nich.
  • Wprowadzenie sugerowanych zmian praktycznie zakończyłoby ochronę praw pasażerów linii lotniczych w Unii Europejskiej.
  • Nowelizacja przepisów przyniosłaby korzyści jedynie liniom lotniczym i negatywnie odbiła się na ponad 900 milionach podróżujących rocznie drogą powietrzną.

W styczniu br. został opublikowany raport „Badania nad obecnym poziomem ochrony praw pasażerów linii lotniczych w Europie”, przygotowany na zlecenie Komisji Europejskiej przez firmę konsultingową Steer. W dużym stopniu może on wpłynąć na kierunek podejmowanych zmian w unijnych przepisach i mieć negatywne oddziaływanie na obowiązujące, przyjazne pasażerom Rozporządzenie (WE) 261/2004.

Decydujący wpływ na kształt raportu mieli wybrani do badania respondenci, pośród których znalazły się głównie linie lotnicze oraz instytucje je reprezentujące. W ich interesie jest natomiast dyskredytacja obowiązujących przepisów i ograniczenie własnej odpowiedzialności wobec pasażerów. Warto zaznaczyć, że wykonanie raportu zostało zlecone krótko po publikacji raportu Trybunału Obrachunkowe UE, co może rodzić pytania dotyczące motywów Komisji Europejskiej.

Niezwykle rozczarowujące jest, że najsłabiej w raporcie Komisji Europejskiej reprezentowani są pasażerowie, których przecież jakiekolwiek zmiany wprowadzone w Rozporządzeniu (WE) 261/2004 dotkną najbardziej – komentuje prezes Stowarzyszenia Rzeczników Praw Pasażerów (APRA, Association of Passenger Rights Advocates), Adeline Nooderhaven.

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE chroni przed opóźnieniami i odwołaniami lotów ponad 900 milionów pasażerów rocznie podróżujących w Unii Europejskiej. Stanowi ono skuteczne rozwiązanie prawne, które pociąga linie lotnicze do odpowiedzialności za poważne zakłócenia w sytuacjach, gdy ich przyczyna leżała po stronie przewoźnika.

Efekt prawny Rozporządzenia (WE) 261/2004 odzwierciedlają dane za lata 2018 i 2019. Rok 2018 był rekordowy pod względem liczby zakłóceń uprawniających pasażerów do otrzymania odszkodowania[1]. Doświadczenia roku 2018 przełożyły się na wyższą punktualność i lepszą obsługę pasażera już w następnym roku i w efekcie – zgodnie z danymi statystycznymi APRA dot. lotów – spadek o 25,3% liczby odwołanych lotów oraz zmniejszenie liczby pasażerów, uprawnionych do odszkodowania o 22,6% w 2019 porównaniu do roku poprzedniego[2]. Ograniczenie zakresu uprawnień do odszkodowania obniży motywację linii lotniczych do poprawy jakości usług oraz zwiększy prawdopodobieństwo wystąpienia opóźnień[3]. Nie zaskakuje więc, biorąc pod uwagę narrację przewoźników, brak uwzględnienia w raporcie Steer danych z 2019 roku.

Linie lotnicze próbują stworzyć mylącą narrację, twierdząc, że nie stać ich na ponoszenie kosztów odszkodowań przyznawanych na podstawie Rozporządzenia (WE) 261/2004. Jednocześnie żadna linia nie ujawniła sumy, jaką wypłaciła w ramach odszkodowań. Tych kosztów można uniknąć poprzez lepsze radzenie sobie z punktualnością. Oczywiste jest, że wydatki związane z Rozporządzeniem nie zbliżają się nawet do wysokości, o jakiej przekonują nas przewoźnicy – komentuje Noorderhaven i dodaje:

Raport szczegółowo analizuje wszystkie znaczące bankructwa linii lotniczych i potwierdza, co już wiedzieliśmy: żadne z nich nie było spowodowane przez Rozporządzenie (WE) 261/2004. Koszty jakie ponoszą przewoźnicy są jedynie konsekwencją ich złego zarządzania, a przepisy realizują wizję Komisji Europejskiej, obejmującą zwiększenie wydajności i punktualności ruchu lotniczego w Europie.

Raport wymienia m.in. propozycję dotyczącą wprowadzenia korelacji między wysokością odszkodowania a ceną biletu lotniczego. Byłoby to jednak niesprawiedliwe i przyniosłoby korzyści przede wszystkim posiadaczom drogich biletów (pasażerowie klasy biznesowej często nie płacą za własne bilety), podczas, gdy czekający na lotnisku samotny rodzic z dzieckiem nie otrzymałby prawie nic w związku z posiadaniem najtańszego biletu.

Czytaj również:  Od 15 lutego można rozliczać ulgę IP BOX. Kto skorzysta z 5% stawki podatku?

 

Dla wszystkich, którzy dbają o równe i uczciwe traktowanie pasażerów, sugestia, że wysokość rekompensaty powinna zależeć od ceny biletu jest wysoce nieetyczna, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że cena biletu nie stanowi całkowitego kosztu podróży poniesionego przez pasażera. Podróżni, którzy zasługują na odszkodowania będą poszkodowani. Co więcej, mniejsza wysokość odszkodowania zniechęci pasażerów do wypełnienia wniosku i uczyni przepisy Rozporządzenia nieefektywnymi. W rezultacie zyskają tanie linie lotnicze, już dzisiaj osiągające milionowe zyski. Będzie to równoznaczne z przyzwoleniem na jeszcze większe wykorzystywanie swoich pasażerów – wskazuje Noorderhaven.

To nie pierwsza próba osłabienia ochrony praw pasażera. Raport wskazuje także na możliwość podniesienie progu opóźnienia uprawniającego do odszkodowania z 3 do 5 godzin. Takie rozwiązanie jest bardzo niepopularna wśród obywateli UE – zgodnie z wynikami badania przeprowadzonego przez ośrodek YouGov, tylko 3% wszystkich pasażerów w UE byłoby skłonnych zaakceptować taką zmianę[4]. Po jej wprowadzeniu linie lotnicze w większości przypadków nie musiałyby wypłacać rekompensat, a tym samym zniknęłaby zachęta do poprawy przez nie wyników i terminowości.

Innym kontrowersyjnym aspektem raportu przygotowanego przez Steer jest sugestia, że w związku z funkcjonowanie Rozporządzenia (WE) 261/2004, dodatkowy koszt dla linii lotniczych wynosi średnio 4,4 euro na każdy bilet. Jednak w samym raporcie jest już zaznaczone, że większość tej kwoty związana jest z koniecznością zwrotu opłaty za bilet i zapewnienia alternatywnego połączenia, nie wypłaty bezpośrednich odszkodowań pasażerom. Poniesienie tych kosztów jest jednak konieczne by dostarczyć usługi, za które pasażerowie zapłacili i proponowane zmiany do aktualnej wersji Rozporządzenia (WE) 261/2004 nie miałyby na nie wpływu. Pokazuje to całkowity brak zrozumienia, w jaki sposób działa ochrona praw pasażerów linii lotniczych. Dokonanie poprawnych obliczeń ujawnia, że koszt funkcjonowania Rozporządzenia wynosi średnio 1 euro na bilet[5].

Zgadzamy się, że niektóre elementy Rozporządzenia (WE) 261/2004 mogą wymagać przeglądu i uściślenia, byłoby jednak lekkomyślne narażać na szwank prawa ponad 900 milionów podróżnych rocznie poprzez wyciąganie wniosków ze stronniczego raportu, który nie zawiera danych z 2019 roku oraz nie uwzględnia korzyści, jakie czerpią linie lotnicze z unowocześniania systemów europejskiej kontroli powietrznej oraz infrastruktury portów lotniczych – podsumowuje Adeline Noorderhaven.

[1] Na podstawie danych dotyczące wszystkich odlotów z unijnych lotnisk w okresie od 1 stycznia 2016 do 31 grudnia 2017, które zostały porównane z danymi z tego samego region w roku 2018.

[2] Na podstawie danych dotyczących wszystkich odlotów z unijnych lotnisk w okresie od 1 stycznia 2018 do 31 grudnia 2019.

[3] Na podstawie argumentów zawartych w: Hinnerk Gnutzmann, Piotr Śpiewanowski, Consumer Rights Improve Service Quality: Evidence From EU Air Passenger Rights, CEPOB, 2018.

[4] Źródło: FAZ “Flugreisende wollen für kürzere Verspätungen Geld”, 05.06.2019.

[5] Źródło: http://www.passengerrightsadvocates.eu/wp-content/uploads/2019/12/APRA-EIC261.pdf