Przemysł 5.0 widać już na horyzoncie. Jaka będzie kolejna rewolucja przemysłowa?

0

Dzięki nowym technologiom świat rozwija się dziś szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Czwarta rewolucja przemysłowa trwa w najlepsze, tymczasem na horyzoncie widać już mglisty zarys kolejnej. Na wzór poprzednich stanowi ona mieszankę zdumiewających obietnic, ciężkich wyzwań i niechybnych konsekwencji. Jakie będą fabryki przyszłości? Na to pytanie szukamy odpowiedzi wspólnie z ekspertami z wrocławskiej firmy DSR, specjalizującej się w dostarczaniu zaawansowanych rozwiązań IT dla produkcji.

O przemożnym wpływie wynalazków na społeczeństwo i gospodarkę przekonano się już pod koniec XVIII wieku, kiedy jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się fabryki wyposażone w maszyny parowe. Efekty pierwszej rewolucji przemysłowej, polegającej na umaszynowieniu fabryk i manufaktur, widoczne były wszędzie. Ich siła popchnęła ówczesną gospodarkę ku gwałtownemu rozwojowi, który za sprawą nowych wynalazków przyspieszył gwałtownie w XIX wieku. Druga rewolucja przemysłowa przyniosła ze sobą elektryczność, która gruntownie zmieniła globalną gospodarkę. W fabrykach pojawiły się linie produkcyjne, co pozwoliło na uruchomienie przez przełomowe wynalazki. Żarówka, telefon, aparat fotograficzny, pojazdy silnikowe i radioodbiorniki – to wszystko pojawiło się w XIX wieku. Świat zmienił się nie do poznania, by 100 lat później przywitać kolejną rewolucję. Tym razem w jej centrum znalazły się informatyzacja i automatyzacja. Wraz ze zwiększającą się wydajnością taniejącego i coraz łatwiej dostępnego sprzętu komputerowego, firmy rozpoczęły wdrażanie systemów do planowania i kontroli oraz narzędzi umożliwiających sterowanie maszynami, co przyczyniło się do zwiększenia elastyczności i precyzji produkcji. Nowe rozwiązania informatyczne sprawiły, że producenci, jak jeden mąż, zwrócili się w kierunku automatyzacji.

Zderzenie z rzeczywistością

Podczas gdy trzy pierwsze rewolucje dzielił od siebie okres około stu lat, czwarta spadła na nas szybciej, bo zaledwie po pięciu dekadach. Poprzedziła ją faza intensywnej globalizacji, której towarzyszył offshoring, czyli przenoszenie produkcji do państw mniej rozwiniętych gospodarczo, takich jak Chiny czy Bangladesz. Przemysł 4.0 w dużym skrócie można zdefiniować jako dogłębną cyfryzację, a następnie dalszą automatyzację procesów zachodzących w przedsiębiorstwach poprzez implementację zaawansowanych systemów IT, przemysłowego internetu rzeczy, analityki danych i sztucznej inteligencji. – Dążymy do tego, by zespolić świat fizyczny z wirtualnym w sposób, który znacząco usprawnia działanie tego pierwszego. Taki poziom cyfryzacji wymaga nie tylko sporego budżetu, lecz także wprowadzenia fundamentalnych zmian w zarządzaniu przedsiębiorstwem. Zbieranie danych nie jest już sztuką. Wyzwanie polega na wyciąganiu z nich wartościowych wniosków, a to wymaga zmiany myślenia i utartych sposobów działania. Nagrodą są skok produktywności, wyższy poziom bezpieczeństwa, lepsza jakość i mniejsze marnotrawstwo – wyjaśnia Piotr Rojek, dyrektor zarządzający w DSR, firmie specjalizującej się w nowoczesnych rozwiązaniach IT dla przemysłu. Jego zdaniem wymiana informacji pomiędzy ludźmi, maszynami i systemami komputerowymi stanowi siłę czwartej rewolucji przemysłowej. Siłę, którą należy umiejętnie okiełznać, by przyniosła oczekiwane rezultaty.

Czytaj również:  Amerykańsko-chiński konflikt handlowy nasila się