Przemysł spowolnił, budownictwo w głębokiej zapaści

0

Produkcja sprzedana przemysłu spadła w lipcu 2016 r. o 3,4 proc. r/r, ale produkcja budowlano-montażowa spadła o 18,8 proc. – podał GUS.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek
Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Przemysł spowolnił, a budownictwo jest już w głębokiej zapaści. Druga połowa 2016 r. zaczęła się bardzo niedobrze. Przemysł i budownictwo dają łącznie ponad 1/3 polskiego PKB. A tu, po słabym, jak na oczekiwania i możliwości, wzroście naszej gospodarki w 1 i 2 kwartale 2016 r. (wzrost PKB odpowiednio o 3,0 proc. i 3,1 proc.), szykuje się słaba druga połowa 2016 r. Tym bardziej, że sprzedaż detaliczna w lipcu też nie zachwyca.

Produkcja sprzedana przemysłu spadła r/r pierwszy raz od sierpnia 2014 r. W stosunku do czerwca 2016 r. spadek wyniósł aż 10,1 proc., a w stosunku do lipca 2015 r. – 3,4 proc. Na 34 działy przemysłu aż 23 odnotowały spadki produkcji sprzedanej, a tylko w 11 produkcja sprzedana wzrosła.

Lipcowy spadek produkcji sprzedanej przemysłu jest zaskakujący i niepokojący. Zaskakujący, bo nie wiać przesłanek do tak silnego osłabienia w przemyśle. Nie tłumaczą go dwa dni robocze mniej niż w lipcu 2015 r. Ani zbyt wysoka baza z lipca 2015 r. (produkcja sprzedana wzrosła wtedy o 3,8 proc. r/r). Nie było też sygnałów z przedsiębiorstw, że ograniczyły one aktywność w lipcu dając urlopy całej załodze. A nawet jeśli tak się stało, to mogły przecież sprzedawać zapasy wyrobów gotowych, co utrzymałoby produkcję sprzedaną w przetwórstwie przemysłowym na niemalejącym poziomie. Gospodarki naszych unijnych partnerów biznesowych także mają się dobrze, co oznacza, że eksporterzy nie powinni mieć kłopotów ze wzrostem sprzedaży swoich produktów. A mają, bo w branżach eksportowych, np. w branży chemicznej, maszyn i urządzeń, czy produkcji pojazdów samochodowych w lipcu były spore spadki. W przypadku produkcji pojazdów samochodowych potwierdzenie osłabienia (o ponad 12 proc.) pokazuje także sprzedaż detaliczna w tej grupie produktów. Wzrosła ona jedynie o 0,2 proc. r/r (w cenach bieżących), a o 1,9 proc. w cenach stałych. Dzieje się to po bardzo silnych wzrostach sprzedaży detalicznej pojazdów samochodowych w 1. połowie roku. Czyżby Polacy, korzystając z programu 500+, zaczęli kupować używane samochody poza Polską zasilając dochody tamtejszych przedsiębiorców prowadzących obrót takimi samochodami, i budżety innych państw.

Czytaj również:  Nowa sortownia DPD Polska w Parzniewie pod Warszawą

Spadek produkcji sprzedanej odnotowała także branża produkcji napojów. I to w lipcu, szczycie sezonu produkcji i sprzedaży tej grupy produktów.

Nie widać końca załamaniu w budownictwie. Spadek produkcji odczuły wszystkie działy budownictwa – największy przedsiębiorstwa zajmujące się specjalistycznymi robotami budowlanymi (o ponad 20 proc. r/r). Ale niewiele mniejsze spadki były w jednostkach specjalizujących się we wznoszeniu budynków (spadek o 18,5 proc.) oraz podmiotach wykonujących obiekty inżynierii lądowej i wodnej (spadek o 18 proc.). Zapaść. Nie inwestują firmy energetyczne, a większość z nich to przedsiębiorstwa z udziałem Skarbu Państwa, nie inwestują samorządy. Nie ruszyły inwestycje finansowane z pieniędzy publicznych, w tym ze środków unii europejskiej. Trudno to wytłumaczyć inaczej niż potrzebami finansowymi budżetu państwa, który obciążony został ogromną kwotą ponad 17 mld zł w związku z realizacją programu 500+. Rząd, mając takie zobowiązania, stoi zatem przed koniecznością silnego ograniczenia wydatków elastycznych, czyli m.in. tych na inwestycje. Nawet kosztem nieuruchamiania środków unijnych, bo to wymaga wyłożenia najpierw własnych funduszy.

Jak widać wpływy podatkowe z uruchomienia programu 500+ nie są zbyt duże, na co wskazują pośrednio wyniki sprzedaży detalicznej. Nie ma zapewne także wystarczających sukcesów, a szkoda,  w uszczelnianiu systemu podatkowego.

Jeszcze czerwcowe wyniki przemysłu pozwały na optymizm, ale na optymizm  krótkookresowy mimo solidnego 6 procentowego wzrostu. Widać już bowiem było po spadkach w branżach produkujących dobra inwestycyjne, że inwestycje spadają. Teraz do tych niepokojących tendencji dochodzi spadek bezwzględny w przemyśle, w tym w przetwórstwie przemysłowym.

Mamy się czego obawiać. Na pewno polska gospodarka nie wzrośnie w 2016 r. o 3,8 proc., jak założył rząd w ustawie budżetowej. Jeśli będzie to 3,0-3,1 proc. to będziemy się cieszyć. Jak najszybciej trzeba ograniczyć niepewność w działalności przedsiębiorstw. Jeśli  będzie się ona utrzymywała, przyszły rok może być jeszcze słabszy. I uruchomić fundusze unijne.