R. Sadoch: o kondycję polskiego eksportu nie musimy się martwić. Znacznie bardziej niepokojący jest wciąż niski poziom inwestycji

0

Wstępne odczyty wskaźników dotyczących sytuacji w sektorze przemysłowym i usługowym Niemiec potwierdzają, że tamtejsza gospodarka jest w dobrej kondycji. To dobra wiadomość dla krajowych eksporterów, bo Polska do Niemiec kieruje około jednej czwartej swojej sprzedaży zagranicznej. Zdaniem Rafała Sadocha, analityka Domu Maklerskiego mBanku, w przypadku krajowej gospodarki obecnie znacznie bardziej niepokojący jest zastój w inwestycjach, który może się utrzymać.

– Najnowsze wskaźniki koniunktury gospodarczej krajów unii walutowej napawają optymizmem – komentuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Rafał Sadoch, analityk Domu Maklerskiego mBanku. – Znaczące odbicie w największej europejskiej gospodarce, niemieckiej, widzimy zarówno w sektorze usługowym, jak i przemyśle. Wskazuje ono, że końcówka tego roku dla tamtejszej gospodarki, ale i całego Eurolandu, może być najlepsza w 2016 roku. To dobry prognostyk na przyszły rok.

Opublikowany ostatnio wstępny, październikowy, niemiecki odczyt Indeksu PMI dla sektora usług ukształtował się na wysokim poziomie 54,1 punktów (prognoza 51,5). Dla przemysłu osiągnął wartość 55,1 pkt (prognoza 54,3). Z kolei wskaźnik nastrojów niemieckich przedsiębiorców publikowany przez instytut Ifo wyniósł 110,5 pkt (prognoza 109,5).

– Takie poziomy wskazują, że ożywienie, które w ostatnich kwartałach było dość rachityczne, nabiera tempa w końcówce br., co jest dobrą informacją z punktu widzenia rynków akcyjnych – ocenia Rafał Sadoch. – Z jednej strony będziemy mieć do czynienia z poprawiającą się koniunkturą, z drugiej – Europejski Bank Centralny zapowiada, że będzie utrzymywał luźną politykę monetarną, która zapewne zostanie jeszcze wsparta niskimi cenami ropy naftowej. Taka sytuacja jest pożywką dla bardziej ryzykownych aktywów, głównie z europejskich parkietów.

Ożywienie za zachodnią granicą jest dobrą informacją dla krajowych eksporterów, którzy wysyłają do Niemiec około 25 proc. całej sprzedaży zagranicznej. Na wszystkie rynki wewnątrz wspólnotowe (Unii Europejskiej) trafia natomiast prawie trzy czwarte krajowego eksportu. Lepsza koniunktura w Niemczech oznacza zatem większe zakupy, a więc także rosnące przychody polskich przedsiębiorstw sprzedających produkty i usługi na tym rynku.

Czytaj również:  Posiedzenie FOMC. Słabszy wzrost na wyspach

– To, co się dzieje w Eurolandzie, bez wątpienia jest ważne dla krajowych eksporterów – potwierdza Rafał Sadoch. – Jeśli natomiast chodzi o kondycję krajowego rynku, nieco większe obawy budzi m.in. w dalszym ciągu niski poziom inwestycji. Jest ryzyko, że nakłady, które w pierwszej połowie roku były na minusie, w końcówce roku nie wzrosną, dlatego dynamika PKB być może już w trzecim kwartale spadła poniżej trzech proc. To ważny próg, który nie jest wykluczone, przesądzi o tym, co będzie się działo ze złotym w dalszej części roku, oraz tym, jakie nastawienie do procesów gospodarczych będzie mieć Rada Polityki Pieniężnej.