Runda trzecia – Giełdy, euro i złoty w dół

0

Zaledwie trzy miesiące EBC wytrzymał bez zwiększania pomocy dla europejskich banków. Rynek powoli zauważa, że “coś tu nie gra”. Giełdy, euro i złoty w dół.

Niecierpliwy bank

                EBC zamknął poprzedni rok pełen nadziei. Dumnie ogłosił zamknięcie programu skupu aktywów oraz zasugerował nawet, że już po wakacjach prawdopodobnie podniesie stopy procentowe. Oczywiście zamknięcie programu QE było tylko figurą retoryczną, ponieważ de facto oznaczało, jedynie zakręcenie kurka ze świeżymi euro, a wanna pozostała pełna. Nadzieje na normalizację stóp w tym roku przetrwały zaledwie kwartał, tak samo, jak względna bierność EBC. Wczoraj Draghi nie tylko zasugerował możliwość wprowadzenia TLTRO 3 (czego po cichu spodziewał się rynek), ale podał całe spektrum szczegółów i założeń, jak ten program ma funkcjonować. Ukierunkowane dłuższe operacje refinansujące (czyli właśnie TLTRO) mają wystartować we wrześniu, odbywać się cyklicznie co kwartał, przy czym ostatnia transza odbędzie się w marcu 2021 roku. “Dłuższe” w tym akurat przypadku oznacza dwuletnie, jednocześnie trudno powiedzieć co znaczy “ukierunkowane”. Oferta jest skierowana do banków ze strefy euro, które będą mogły pożyczyć do 30% wartości swojego portfela kredytowego po stopie refinansującej, która obecnie wynosi 0% i zgodnie z wczorajszymi zapowiedziami nie zostanie zmieniona przynajmniej do końca roku.

W czym tkwi problem?

                Mogłoby się wydawać, że rynki powinny być zachwycone takim posunięciem. Tym razem jednak inwestorzy weszli w rolę nastolatka, którego rodzice zabrali do wesołego miasteczka, kupują mu watę cukrową, lody itd. Ta niespodziewana szczodrość banku centralnego zwiększyła czujność i wiele osób zadaje sobie pytanie, jak bardzo musi być źle, skoro Draghi decyduje się na takie posunięcie. Od wczoraj wyraźnie widać niepokój na rynkach. Indeksy giełdowe zamykały się z około 1% stratą. Kurs EURUSD runął w kierunku 1,12$, traci także złoty, wczoraj dolar kosztował już 3,855 zł. Rynek zdaje sobie sprawę, że jeśli przyjdzie kolejny kryzys, to Europa jest w tej chwili praktycznie bezbronna.

Czytaj również:  Spokojne wypływanie z bezpiecznych przystani

Odczyty makro gdzieś w cieniu

                Nastrój nie poprawiły dzisiejsze odczyty, zwłaszcza, że sesja rozpoczęła się od fatalnych wyników w niemieckim przemyśle, gdzie zamówień było o prawie 4% mniej niż przed rokiem. Bardziej optymistyczne wieści dochodzą z przemysłów Francji, Hiszpanii, czy Włoch. Tydzień zakończymy bardzo ważnymi danymi z amerykańskiego rynku pracy. Są one o tyle istotne, że już chyba nikt nie ma złudzeń, że Stany zostały same w walce o sensowny wzrost globalnej gospodarki.

Krzysztof Adamczak – dealer walutowy w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl