Samochody na wodór receptą na smog

0

Smog to zawieszona w powietrzu mieszanina pary wodnej i dymu – nie tylko dymu pochodzącego z pieców, ale i spalin z rur wydechowych, z zawartymi w nich substancjami chemicznymi oraz cząstkami stałymi. Substancje te, takie jak tlenki azotu czy pochodne węglowodorów, są szkodliwe dla zdrowia i zwiększają prawdopodobieństwo chorób układu oddechowego, alergii czy nowotworów. Rakotwórcze są również cząstki stałe, zwłaszcza drobinki sadzy, obecne szczególnie w spalinach pojazdów z silnikami Diesla.

Lexus LF-FCJednym z działań koniecznych dla wyeliminowania trującego smogu jest więc stopniowe eliminowanie spalin wytwarzanych przez pojazdy. Dziś umożliwiają to samochody hybrydowe, które, zużywając znacznie mniej paliwa, wytwarzają też mniej spalin. Przyszłość należy jednak do pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi.

Prąd – ale skąd?

Samochody takie są już dostępne, daleko im jednak do doskonałości. Ich dwie największe wady to stosunkowo niewielki zasięg, spowodowany ograniczoną pojemnością wciąż drogich, ciężkich i zajmujących dużo miejsca akumulatorów, a także długi czas ładowania, wynoszący w najlepszym przypadku kilkadziesiąt minut.

Silnik elektryczny nie musi jednak być zasilany z akumulatora. Alternatywą są wodorowe ogniwa paliwowe, wytwarzające prąd bezpośrednio w wyniku zachodzącej na zimno reakcji chemicznej łączenia się wodoru z tlenem z powietrza. Jedynym produktem ubocznym jest czysta woda. Ogniwa paliwowe są pozbawione wspomnianych wad akumulatorów – sprężony wodór, mieszczący się w stosunkowo niewielkich zbiornikach, wystarcza na przejechanie kilkuset kilometrów, a napełnienie zbiorników trwa kilka minut.

– „Jesteśmy w przededniu szoku technologicznego. Nowe normy emisji spalin, takie jak Euro 6.2 czy CAFE, spowodują drastyczne zmiany technologii napędów. Aby te normy spełnić, w tradycyjnych napędach trzeba będzie wprowadzić wiele bardzo kosztownych zmian. Oznacza to, że zmienią się proporcje cenowe między silnikami klasycznymi, a nowymi technologiami. Pojawi się więcej samochodów hybrydowych, a także coraz więcej pojazdów z silnikami elektrycznymi” – mówi Jacek Pawlak, prezes Toyota Motor Poland. – „Pytanie, czy będą one zasilane drogimi, dużymi i ciężkimi akumulatorami, czy wodorowymi ogniwami paliwowymi. My stawiamy na wodór, który jest doskonałym magazynem energii”.

Czytaj również:  Zabezpieczenia biometryczne nie gwarantują pełnej ochrony. Za ich pomocą hakerzy mogą łatwo uzyskać dostęp do konta i przejąć tożsamość ofiary

Brzmi to jak fantastyka naukowa, jednak liczba pojazdów elektrycznych, zasilanych wodorowymi ogniwami paliwowymi – i to zarówno będących na etapie opracowania, jak i już dostępnych w sprzedaży – jest coraz większa.

To już rzeczywistość

Najsilniejszą ofensywę wodorową prowadzi Toyota, która od 2014 roku sprzedaje zasilany ogniwami paliwowymi rodzinny samochód Mirai. Auto trafiło do sprzedaży najpierw w Japonii, później w USA i w Europie Zachodniej. Mirai z silnikiem o mocy 113 kW (154 KM) rozwija prędkość do 179 km/h, a wodór zawarty w zbiornikach o pojemności 122,4 pozwala na przejechanie ponad 500 km. Do 2020 roku Toyota planuje sprzedać 30 tysięcy egzemplarzy tego modelu.

Hyundai opracował i wprowadził do produkcji seryjnej zasilaną wodorowymi ogniwami paliwowymi elektryczną wersję crossovera ix35 o mocy 100 kW (136 km) i zasięgu ponad 500 km, która jest sprzedawana w Korei, USA i Europie.