Siła wszystkich strachów dla rynków wschodzących. Nowa rotacja aktywów

0
  • Pod obstrzałem wojen handlowych
  • Siła wszystkich strachów dla rynków wschodzących
  • Balansowanie na granicy bessy

Pod obstrzałem wojen handlowych

Czerwiec upłynął pod znakiem spadków na giełdach, obserwowanych przede wszystkim na rynkach wschodzących. Głównym impulsem do zniżek był powrót obaw o rozwój tak zwanej wojny handlowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a resztą świata. Co istotne, również indeksy akcji na rynkach rozwiniętych nie mogły dłużej ignorować coraz dalej idących zapowiedzi Białego Domu. Ogłoszone i nałożone cła na towary chińskie sięgają już wartości 50 mld dolarów rocznie, dalsze zapowiedzi idą w kierunku 200 mld dolarów. Powróciła również retoryka kradzieży przez Chiny amerykańskiej własności intelektualnej. Co ciekawe, eskalacja konfliktu miała miejsce po dość koncyliacyjnej postawie Pekinu, który był skłonny do wielu ustępstw w kierunku USA. W tym momencie należy oczekiwać jednak twardej odpowiedzi ze strony chińskich władz. Warto jednak pamiętać, że trwająca od kilku miesięcy niepewność wpływa już teraz na spowolnienie globalnej wymiany handlowej. Widać to przykładowo po ostatnich odczytach wskaźników wyprzedzających dla strefy euro. Do tego należy dołożyć obawy, skądinąd niebezpodstawne, czy moment szczytu cyklu koniunkturalnego na świecie nie jest już przypadkiem za nami. W efekcie w ostatnich dniach czerwca do spadających rynków wschodzących dołączyły indeksy rynków rozwiniętych. Najsilniej zareagowały indeksy europejskie, w przypadku których do obaw o globalną gospodarkę dołączyły obawy o dalszą politykę EBC. Niemiecki DAX stracił od początku miesiąca 1,4%, podobnie zachował się francuski CAC40. Spadki odnotowały również pokazujące do tej pory relatywną siłę indeksy amerykańskie, przede wszystkim indeks spółek technologicznych Nasdaq. Najbliższe dni pokażą, czy było to tylko przejściowe załamanie nastrojów, czy też początek nowych tendencji. Warto zawsze mieć z tyłu głowy, że wojny handlowe w globalnej gospodarce nie są zjawiskami wyizolowanymi. Każda akcja implikuje reakcję, co widzimy już po polityce Kanady, która również zastanawia się nad ochroną swojego rynku po wprowadzeniu (lub deklaracjach wprowadzenia) ceł na towary z Unii Europejskiej i Chin przez USA.

W cieniu polityki banków centralnych

W mijającym miesiącu miały miejsce prawdopodobnie najważniejsze w tym roku posiedzenia największych banków centralnych: Fed i EBC. Amerykańska Rezerwa Federalna zdecydowała się po raz kolejny w tym roku podnieść cenę pieniądza z przedziału 1,5–1,75% do 1,75–2%. Przedstawiła też projekcje mówiące, że na koniec roku jego główna stopa procentowa sięgnie 2,4 proc., co sugerowałoby jeszcze dwie podwyżki. Ważną decyzję, zaskakującą część rynkowych obserwatorów, podjął również w czerwcu Europejski Bank Centralny, który zdecydował o zmniejszeniu programu skupu aktywów z 30 mln euro miesięcznie do kwoty 15 mln euro miesięcznie, efektywnie od września, oraz całkowitym zakończeniu programu w grudniu bieżącego roku. Jednocześnie Mario Draghi zadeklarował, że stopy procentowe zostaną utrzymane na dzisiejszym poziomie do końca 2019 roku. Pojawia się pytanie, czy zaostrzenie polityki przez banki centralne będzie negatywnie oddziaływać na rynek akcji. W dłuższym terminie na pewno tak. Jakkolwiek zarówno polityka EBC (niskie stopy do końca 2019 roku), jak i co bardziej zaskakujące, Fed pozostaje akomodatywna, czyli wspierająca gospodarkę. Jeśli w przypadku EBC jest to dość intuicyjne, to jednak może z początku zaskakiwać w przypadku polityki banku centralnego USA. Dopóki jednak  stopy procentowe znajdują się poniżej neutralnego poziomu stóp w gospodarce (w przypadku USA jest to wartość około 3%), dopóty rynki akcji mają szanse rosnąć. Warto jednak mieć z tyłu głowy, że inwestorzy często dyskontują przyszłość z dość dużym wyprzedzeniem, więc im bliżej będzie tego neutralnego poziomu, tym z większą zmiennością możemy mieć do czynienia na rynku.

Czytaj również:  Rynki nieco spokojniejsze, obawy jednak pozostają

Balansowanie na granicy bessy

W czerwcu zaangażowanie na rynkach wschodzących kosztowało inwestorów sporo emocji. Zdecydowanie najsłabiej radziły sobie giełdy azjatyckie, z uwagi na konsekwencje wojny handlowej z USA. Miesięczna strata części indeksów sięgnęła ok. 10%. Słabo radził sobie również nasz rodzimy parkiet. Straty indeksu WIG20 od szczytu hossy, notowanego w połowie stycznia, oscylują w okolicy 20%, która to wartość jest przyjmowana jako granica bessy. Trwałe przekroczenie tej psychologicznej bariery może oznaczać dalszy spadek cen na warszawskim rynku, gdzie następnych przystankiem jest poziom 2000 punktów. A trudno jest znaleźć obecnie jakieś trwale czynniki wsparcia dla warszawskiej giełdy. Napływy kapitału są dla GPW zdecydowanie negatywne, zarówno w kraju (umorzenia z funduszy inwestycyjnych), jak i z zagranicy (negatywne postrzeganie rynków wschodzących). Pomóc by mogło dopiero uspokojenie sytuacji na arenie międzynarodowej, na co przynajmniej do listopadowych wyborów w USA się nie zapowiada. Patrząc od początku roku, trudno jest znaleźć sektor, który przyniósł dodatnią stopę zwrotu (z wyłączeniem może niektórych producentów gier). Najlepiej zachowywał się indeks WIG Media, który jednak również traci od początku roku (0,8%). Najsłabiej wypadły spółki energetyczne, chemiczne i wydobywcze, giełdowe indeksy grupujące te podmioty straciły już w tym roku ponad 20%. Niewiele lepiej (-16%) wypadły spółki paliwowe. Jeśli dołożymy od tego spadki spółek bankowych o ponad 15% od początku roku, to obraz, jaki nam się maluje, jest mało optymistyczny. Dużym plusem warszawskiego rynku są już coraz niższe wyceny, co prędzej czy później zainteresuje ponownie kapitał zagraniczny. Kluczem jest zmiana globalnego nastawienia do ryzyka, co na razie sugeruje raczej później niż wcześniej.

Kamil Hajdamowicz, Doradca Inwestycyjny Vienna Life TU na Życie S.A. Vienna Insurance Group

Z Vienna Life związany od 2018 r. Posiada licencję maklera papierów wartościowych nr 2927 oraz doradcy inwestycyjnego nr 603. W trakcie uzyskiwania tytułu CFA. Absolwent Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Karierę zawodową rozpoczął w banku Citihandlowy. Przez wiele lat związany z BGŻ BNP Paribas na stanowisku analityka, gdzie był odpowiedzialny za analizę i wycenę spółek, jak również usługę doradztwa inwestycyjnego. W ostatnim okresie współpracował z Polskim Domem Maklerskim na stanowisku zarządzającego portfelami.