Druga tura wyborów prezydenckich w Polsce może wstrząsnąć złotym

Wybory prezydenckie w Polsce wchodzą w decydującą fazę, a ich wynik może mieć istotny wpływ na wycenę złotego. Po pierwszej turze głosowania, która odbyła się 18 maja, zwycięzcą został Rafał Trzaskowski – kandydat popierany przez rządzącą Koalicję Obywatelską – zdobywając 30,8 proc. głosów. Niewiele za nim uplasował się Karol Nawrocki, wspierany przez opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość, z wynikiem 29,1 proc. Tak wyrównany rezultat zwiastuje wyjątkowo napiętą i nieprzewidywalną drugą turę zaplanowaną na 1 czerwca. W poniedziałek wysoka zmienność na złotym jest niemalże pewna.

Dla inwestorów kluczowe są dwie kwestie: po pierwsze, Trzaskowski uzyskał słabszy wynik niż sugerowały wcześniejsze sondaże, co może świadczyć o malejącej mobilizacji elektoratu KO oraz o pewnym wypaleniu rządzącej formacji. Po drugie, wynik drugiej tury może okazać się niejednoznaczny jeszcze w niedzielny wieczór, zwłaszcza, że głosy oddane za granicą nie będą ujęte w sondażach exit polls, co może opóźnić ogłoszenie zwycięzcy aż do poniedziałku.

Z perspektywy rynku walutowego sytuacja polityczna przekłada się bezpośrednio na zmienność PLN. Obawy koncentrują się wokół dwóch scenariuszy. W przypadku zwycięstwa Nawrockiego nastąpiłby powrót do tzw. kohabitacji – czyli rozdziału władzy między rządem a prezydentem – co w praktyce oznaczałoby możliwość blokowania inicjatyw legislacyjnych i dalszy impas reform. Taki rozwój wydarzeń mógłby również doprowadzić do eskalacji napięć z instytucjami unijnymi, szczególnie w kontekście praworządności i wypłat środków z KPO.

Oczywiście Narodowy Bank Polski jest instytucją niezależną zgodnie z konstytucyjnymi zapisami i międzynarodowymi standardami. Niemniej jednak, na rynku mogą pojawić się obawy, że ewentualne zwycięstwo kandydata PiS mogłoby zwiększyć wpływy tej partii w strukturach banku. Istnieje tym samym ryzyko, że niezależność NBP mogłaby być postrzegana jako zagrożona, co w oczach inwestorów mogłoby przełożyć się na większą niepewność co do przyszłego kierunku polityki pieniężnej oraz wyższą premię za ryzyko w wycenie złotego.

Z drugiej strony, wygrana Trzaskowskiego oznaczałoby utrzymanie spójności między rządem a głową państwa, co zwiększałoby szanse na odblokowanie reform, poprawę relacji z Brukselą oraz napływ środków unijnych – czyli scenariusz teoretycznie pozytywny dla złotego. Tym samym, druga tura wyborów nie jest jedynie wydarzeniem politycznym – to również kluczowa rozgrywka z punktu widzenia rynków finansowych, która może skutkować gwałtowną zmianą wyceny PLN.

Autor: Łukasz Zembik, OANDA TMS Brokers

Bio Planet zamyka pierwszy kwartał z 90 % wzrostem zysku netto

0

Bio Planet S.A zamyka pierwszy kwartał 2025 roku ze znaczącą poprawą rentowności. Spółka wypracowała 3,1 mln zł zysku ze sprzedaży (wzrost o 120 % w stosunku do 2024 roku), a zysk netto wyniósł 2,4 mln zł, co stanowi 90 % wzrostu do pierwszego kwartału 2024 roku. Co więcej, znacząco wzrósł zysk netto przypadający na akcję – 0,80 zł. Firma poprawiła wynik EBITDA do 4 mln zł oraz przychody, które wyniosły 81 mln zł. Zarząd podkreśla, że tak znacząca poprawa rentowności jest efektem podjętej strategii konsolidacji rynku oraz wielu zabiegów optymalizacyjnych podjętych w latach ubiegłych.

Spółka wprowadziła do oferty ponad 400 nowych produktów, w tym 18 nowych pozycji pod markami własnymi Bio Planet (jednocześnie optymalizując ofertę Spółka wycofała z niej podobną ilość produktów). W opinii Zarządu ciągłe dostosowywanie oferowanego asortymentu do oczekiwań Klientów pozytywnie wpłynie na sprzedaż również w kolejnych miesiącach. – „Początek 2025 roku oceniamy bardzo dobrze. W sposób ciągły poprawiamy wyniki sprzedażowe umacniając pozycję na rynku. Narastająco po 3 pierwszych miesiącach 2025 roku sprzedaż osiągnęła 81,0 mln zł i jest wyższa o 6 % w stosunku do sprzedaży osiągniętej w 3 pierwszych miesiącach 2024 roku, która wynosiła 76,3 mln zł. Poprawa osiągniętego zysku netto o 90 % była możliwa dzięki optymalizacji kosztów, poprawie naszej oferty produktowej i skupieniu się na rozbudowie oferty o najbardziej rentowne pozycje. W naszej opinii znaczny wpływ na dobre wyniki sprzedaży miał rozwój oferty świeżych owoców i warzyw (w tej kategorii produktowej wzrost sprzedaży kwartał do kwartału osiągnął 28 %). Widzimy, że optymalizowanie asortymentu przynosi dobre efekty, a tym samym pozwala nam osiągać odpowiedni poziom rentowności sprzedaży” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Zysk netto ze sprzedaży Spółki w I kwartale 2025 roku wzrósł o 120 % w porównaniu do
I kwartału w roku ubiegłym, zaś koszty wzrosły o 3,9 %. EBITDA Spółki w I kwartale 2025 roku wynosi 4 000 tys. zł, podczas gdy rok wcześniej było to 2 655 tys. zł, co oznacza wzrost o 50,7 %.

„Z punktu widzenia Zarządu Spółki, najważniejsze jest, że obrana przez nas strategia zaczyna procentować. Konsolidacja rynku i realizowane w ubiegłych latach zakupy to właściwy kierunek do długoterminowego poprawiania naszej rentowności. Oprócz roli lidera rynku żywności BIO, zależy nam na budowaniu trwałej wartości dla naszych akcjonariuszy. To dla nas kluczowe, aby Bio Planet było odbierane przez rynek jako bardzo atrakcyjna inwestycyjnie Spółka z ogromnym potencjałem na przyszłość. Tym bardziej satysfakcjonuje nas wynik netto, a także poprawa parametrów finansowych firmy praktycznie w każdym aspekcie.” – dodaje Sylwester Strużyna.

Najważniejszym celem Spółki w średnim okresie jest wznowienie budowy nowoczesnego zakładu konfekcjonowania, które planowane jest na trzeci kwartał 2026 roku, zaś jego pełne uruchomienie rok później. Spółka chce wzmocnić również eksport do krajów Bliskiego i Dalekiego Wschodu, które są rynkami o największym potencjale rozwoju, a także rozwijać działanie platformy dropshippingowej.

Bio Planet S.A. jest liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce. Działalność Spółki skupia się na konfekcjonowaniu oraz dystrybucji żywności ekologicznej. W ofercie posiada ponad 6,0 tys. indeksów sprzedażowych obejmujących produkty trwałe oraz produkty świeże. Od 2007 roku Bio Planet S.A. posiada certyfikat AGRO BIO TEST, który jest podstawą kwalifikowania żywności oferowanej przez Spółkę jako żywności ekologicznej (żywności bio).

Columbus Energy raportuje 2,8 mln zł EBITDA jednostkowo – Grupa ze stratą operacyjną

0

W pierwszym kwartale 2025 r. spółka Columbus Energy osiągnęła 68,9 mln zł przychodów i wypracowała 2,8 mln zł EBITDA. Ponadto, Spółka zawarła już 17 tys. umów, o wartości 1,8 mld zł, na realizację programu Czyste Powietrze.

Jak wynika z opublikowanego wczoraj raportu kwartalnego Grupy Kapitałowej Columbus Energy, w pierwszym kwartale br. Grupa osiągnęła 68,1 mln zł przychodów, a skonsolidowana wartość EBITDA wyniosła -3,3 mln zł. Natomiast jednostkowo Columbus wypracował 68,9 mln zł przychodów i 2,8 mln zł zysku EBITDA.

Wyniki za pierwszy kwartał odwzorowują przygotowanie Columbus pod boom nowej wersji Czystego Powietrza i Mojego Prądu. Budujemy bazę  kontraktów, weryfikujemy je, przygotowujemy do realizacji. Wprowadziliśmy nowy standard kompleksowej termomodernizacji, a w drugiej połowie roku planujemy mocny fokus na realizację i usprawnienie projektu. Efektem naszych dotychczasowych działań jest 17 tys. zawartych umów na realizację Czystego Powietrza. Suma kontraktów na 1,8 mld zł brutto powinna przełożyć się na solidne przychody, z rozsądną marżą  – wyjaśnia Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

Zarząd Columbus przypomina, że program Czyste Powietrze był wstrzymany na pół roku, a po wznowieniu wciąż wymaga dopracowania, aby stał się drożny, szybki i sprawny. Niemniej, realizacja tego projektu jest najważniejszym celem, na którym Columbus chce się skupić w kolejnych kwartałach.

Pracujemy nad finansowaniem obrotowym tego projektu, a żeby to się wydarzyło, musimy przyspieszyć działania związane z refinansowaniem/sprzedażą aktywów inwestycyjnych i zwolnieniem bilansu Grupy dla finansowania instytucjonalnego. Podjęliśmy kroki, aby racjonalnie i w porozumieniu z naszym inwestorem – DC24 doprowadzić Columbus do stanu, w którym będzie zdolny realizować przychody odpowiadające potencjałowi rynku Czystego Powietrzapodkreśla Prezes Columbus.

W Liście do Akcjonariuszy Zarząd Spółki odniósł się także do kwestii Saule i medialnych oskarżeń Olgi Malinkiewicz wobec Columbus oraz DC24.

Nasz komentarz jest prosty: przykro nam. Przeprowadzamy audyt finansowy, audyt prawny umów inwestycyjnych oraz – co najważniejsze – prowadzimy audyt technologii z zespołem liderów Saule. Wyniki tego postępowania pokażą, czy nasza intuicja była dobra, i czy cierpliwość nasza oraz DC24 nie była zbyt duża. Saule potrzebuje znaczącego dokapitalizowania, żeby mogło się rozwijać. Mamy nadzieję, że nasza spokojna i racjonalna reakcja na tę nietypową sytuację, wywołaną przez emocje jednej osoby spowoduje, że będzie to czas dobrych decyzji dla zespołu Saule, technologii i samej firmywyjaśnia Dawid Zieliński.

100 mln zł z Funduszy Europejskich na nowoczesną administrację uczelni

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ogłosiło konkurs, który ma na celu wsparcie szkół wyższych w zakresie podnoszenia kompetencji kadry kierowniczej oraz administracyjnej. Wnioski o dofinansowanie projektów w naborze pt. „Wzmocnienie potencjału administracyjnego uczelni” można składać do 11 lipca 2025 roku.

To ważna inwestycja w przyszłość edukacji, krok w kierunku pobudzania innowacyjności i nowych standardów zarządzania. Blisko 100 mln zł z programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego (FERS) zostanie przeznaczone na doskonalenie kompetencji lub kwalifikacji kadry kierowniczej i administracyjnej uczelni. Główną ideą konkursu jest dostosowanie umiejętności pracowników, którzy odpowiadają za sprawne funkcjonowanie szkół wyższych, do wymogów nowoczesnej gospodarki oraz zielonej i cyfrowej transformacji.

– Modernizacja w tym zakresie to jeden z koniecznych warunków dostosowania szkolnictwa wyższego do wyzwań XXI wieku. W naszym konkursie dofinansowanie mogą otrzymać projekty, w których wnioskodawca skupi się na działaniach podnoszących kompetencje i kwalifikacje swojej kadry kierowniczej lub kadry zaangażowanej w procesy administrowania uczelnią – mówi prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Dlaczego to takie ważne? Dobre zarządzanie i administrowanie mają bezpośredni wpływ na funkcjonowanie i rozwój szkół wyższych. Stanowią one nieocenione wsparcie w prowadzeniu działalności naukowej, zapewnieniu wysokiej jakości kształcenia, ale też w transferze efektów badań do gospodarki i na wielu innych polach.

– Żeby uczelnia działała jak szwajcarski zegarek i kształciła kadry dla nowoczesnej gospodarki, potrzebuje dobrze przygotowanych ludzi, którzy będą sprawnie nią kierować i wspierać jej rozwój na wielu różnych polach. Począwszy od rektorów i prorektorów, poprzez dziekanów, po sekretariaty i biura administracyjne – każdy w tym łańcuchu ma do odegrania swoją rolę. Każdy też musi nauczyć się współpracy i w zależności od swoich zadań, posiąść wiele innych umiejętności, np. z zakresu posługiwania się nowoczesnymi technologiami, w tym systemami rekrutacji, a także planowania, budżetowania i nadzoru nad finansami. Przydatna jest oczywiście znajomość języków obcych, tak istotna z perspektywy współpracy międzynarodowej – zauważa dyrektor Jerzy Małachowski.

– Uczelnie powinny być również forpocztą dbania o środowisko, stąd pracownicy potrzebują umiejętności planowania, wdrażania i nadzorowania procesów, które ograniczą zużycie energii czy zwiększą recykling. To tylko przykłady licznych wyzwań administracyjnych, a dzięki Funduszom Europejskim chcemy pomóc naszym przyszłym beneficjentom przygotować kadry do ich podejmowania – dodaje.

Na co można uzyskać dofinansowanie?

Działania w projekcie muszą prowadzić do uzyskania bądź podniesienia przez kadrę kierowniczą lub administracyjną uczelni wszystkich wskazanych kompetencji lub kwalifikacji:

  • zarządczych (wymóg obowiązkowy tylko w odniesieniu do kadry kierowniczej),
  • cyfrowych,
  • na rzecz zielonej transformacji.

Dodatkowo można zaplanować działania podnoszące kompetencje lub kwalifikacje przekrojowe, analityczne, merytoryczne i językowe uczestników, a także zarządcze – w sytuacji, gdy wnioskodawca planuje rozwój tych kompetencji bądź kwalifikacji u pracowników zaangażowanych w procesy administrowania uczelnią.

Wnioski o dofinansowanie projektów uczelnie będą składać drogą elektroniczną przez system SOWA EFS do 11 lipca 2025 roku. Łączna kwota przeznaczona na ten cel to 97 mln zł. Maksymalna wartość projektu wynosi 3 mln zł. Można się ubiegać o dofinansowanie na realizację zaplanowanych działań na poziomie nieprzekraczającym 97 proc., wkład własny uczelni to zatem co najmniej 3 proc. wartości projektu. W uzasadnionych przypadkach NCBR dopuszcza realizację projektu w partnerstwie, np. z inną uczelnią.

Nabór „Wzmocnienie potencjału administracyjnego uczelni” organizowany jest w ramach Działania „Umiejętności w szkolnictwie wyższym”, Priorytet „Umiejętności” Programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego.

  • Więcej informacji oraz dokumentacja konkursowa znajdują się na stronie internetowej NCBR: gov.pl/ncbr

Trwa również nabór na ekspertów programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG). Sprawdź szczegóły: https://www.gov.pl/web/ncbr/ekspertki-i-eksperci-programu-fers-poszukiwani

MATERIAŁ INFORMACYJNY NCBR

7R rozpoczyna budowę hubu technologiczno-produkcyjnego w Nowej Hucie

0

Deweloper powierzchni przemysłowych i magazynowych 7R oficjalnie rozpoczął realizację jednej ze swoich najważniejszych inwestycji w Małopolsce – nowoczesnego hubu technologiczno-produkcyjnego w krakowskiej Nowej Hucie. Projekt zlokalizowany jest w obszarze Centrum Logistyczno-Przemysłowego „Ruszcza”, które wchodzi w skład strategicznego przedsięwzięcia miejskiego „Nowa Huta Przyszłości”. Pierwszym etapem realizacji inwestycji jest remediacja terenu, czyli proces oczyszczania skażonego gruntu. Prace budowlane ruszą jeszcze w 2025 roku.

Nowoczesna przestrzeń dla przemysłu przyszłości

Powstający kompleks 7R będzie się składał z trzech budynków o łącznej powierzchni użytkowej wynoszącej około 230 tys. m². Obiekty będą realizowane w standardzie 7R Green Saver, który zakłada wysoką efektywność energetyczną, niskoemisyjność oraz zastosowanie rozwiązań prośrodowiskowych. Jak zapowiada Michał Białas, współprezes zarządu 7R, przestrzeń przeznaczona będzie przede wszystkim dla firm zaawansowanych technologicznie, ale również dla lokalnych przedsiębiorców.

Inwestycja została zaprojektowana tak, by stworzyć swoisty klaster przemysłowy, łączący działalność różnorodnych podmiotów. Naszym celem jest budowa środowiska sprzyjającego innowacjom i wzajemnej współpracy pomiędzy firmami – podkreśla Białas.

Wsparcie dla strategii rozwoju Krakowa

Projekt hubu technologicznego w Nowej Hucie wpisuje się w politykę gospodarczą Krakowa, która zakłada stopniowe odchodzenie od przemysłu ciężkiego i rozwój nowoczesnych gałęzi gospodarki. – Potrzebujemy przestrzeni dla inwestorów, którzy chcą realizować zaawansowane technologicznie przedsięwzięcia, a nie jedynie przenosić tu tanie procesy produkcyjne – mówi Tomasz Lubowiecki, wiceprezes Rady Nadzorczej 7R.

Według władz miasta oraz przedstawicieli inwestora, transformacja Nowej Huty ma szansę stać się symbolem nowoczesnej, zielonej rewitalizacji terenów poprzemysłowych.

Ekologia i rewitalizacja terenu

Znaczną część projektu stanowią działania środowiskowe. Inwestycja zakłada m.in. nasadzenie ponad 2000 nowych drzew, w tym gatunków wspierających lokalną bioróżnorodność, oraz zalesienie ok. 10 hektarów terenu. Naturalne ukształtowanie terenu zostanie wykorzystane do utworzenia ogrodów deszczowych, których zadaniem będzie retencja wody i poprawa jakości gleby.

Chcemy przywrócić ten teren do życia, nie tylko poprzez budowę nowoczesnych obiektów, ale także przez działania proekologiczne i dbałość o krajobraz – zaznacza Lubowiecki.

Deweloper rozpoczął realizację projektu od remediacji skażonego gruntu, wykorzystując doświadczenie zdobyte w podobnych projektach na Śląsku. Teren został szczegółowo przebadany, a wszystkie niezbędne zgody zostały już uzyskane. Prace budowlane mają rozpocząć się jeszcze przed końcem 2025 roku.

O projekcie „Kraków – Nowa Huta Przyszłości”

„Kraków – Nowa Huta Przyszłości” to projekt strategiczny Gminy Miejskiej Kraków i Województwa Małopolskiego, którego celem jest utworzenie nowej jednostki urbanistycznej na terenach poprzemysłowych i stanowiących dawną strefę ochronną kombinatu metalurgicznego w Nowej Hucie, a przez to pogłębienie dywersyfikacji gospodarczej miasta i województwa, a także tworzenie korzystnych warunków dla rozwoju branż reprezentujących tzw. Inteligentne Specjalizacje. W jego ramach realizowane są komponenty: Centrum Logistyczno-Przemysłowe „Ruszcza”, Park Naukowo-Technologiczny „Branice”, Obszar zabudowy mieszkaniowej, Centrum Wielkoskalowych Plenerowych Wydarzeń Kulturalnych „Błonia 2.0” oraz Centrum Rekreacji i Wypoczynku „Przylasek Rusiecki”. Aby uzyskać więcej informacji, odwiedź stronę: www.knhp.com.pl.

Czas czy pieniądz? Klienci e-commerce wybierają darmową, nie szybką dostawę

Choć dostawy tego samego dnia były niegdyś zapowiadane jako jeden z najważniejszych kierunków rozwoju e-commerce i symbol nowoczesności w logistyce ostatniej mili, rzeczywistość rynkowa w Polsce zweryfikowała te prognozy. Mimo że same day delivery pozostaje atrakcyjnym hasłem marketingowym i znajduje zastosowanie w wybranych niszach, jego realne znaczenie na polskim rynku wciąż pozostaje ograniczone. Model D+1 działa w Polsce bardzo dobrze, a rozwiązania typu „same day” nie zdobyły masowej popularności – głównie z powodu silnej presji cenowej ze strony klientów. Polscy konsumenci są wyjątkowo wrażliwi na koszty dostawy, a gotowość do ponoszenia dodatkowych opłat za szybsze doręczenia jest wciąż niska – zauważa ekspert. W rezultacie usługi premium, mimo dostępności technologicznej i operacyjnej, nie rozwijają się dynamicznie, ponieważ rynek – zarówno po stronie popytu, jak i podaży – nie jest na nie jeszcze gotowy.

Quick commerce na wirażu

Trendem, który coraz wyraźniej zaznacza się na globalnej mapie e-handlu, jest quick commerce – czyli zakupy z błyskawiczną dostawą, często realizowaną w ciągu godziny. W Polsce segment ten rozwija się znacznie wolniej niż na rynkach zachodnich, ale mimo wszystko pozostaje kierunkiem o dużym potencjale wzrostu. Zainteresowanie tego typu usługami wyraźnie rośnie wśród młodszych konsumentów, którzy coraz chętniej korzystają z szybkiej dostawy produktów pierwszej potrzeby – od jedzenia, przez zakupy spożywcze, aż po diety pudełkowe. – Quick commerce to kierunek, który z pewnością będzie się rozwijał – choć u nas wciąż „rodzi się w bólach”. Skala na ten moment nie jest imponująca, ale widzimy duży potencjał i sami inwestujemy w ten segment – podkreśla przedstawiciel DPD Polska.

Z drugiej strony, model quick commerce – podobnie jak same day delivery – mierzy się w Polsce z realnymi barierami. Największą z nich pozostaje wspomniana już wrażliwość cenowa. – Testowaliśmy opcje premium, z dostawą tego samego dnia, ale zainteresowanie było niewielkie. Ani konsumenci, ani sklepy nie były jeszcze na to gotowe – mówi Artur Kaleńczuk. Praktyka pokazuje, że klienci oczekują dziś dostaw szybkich, ale jednocześnie tanich – najlepiej darmowych. Hasło „darmowa dostawa” nadal działa skuteczniej niż oferta ekspresowa, za którą trzeba dodatkowo zapłacić – dodaje.

Rozwój quick commerce wymaga więc nie tylko inwestycji w infrastrukturę i technologię, ale też stopniowej zmiany nawyków zakupowych oraz edukacji rynku. To kierunek obiecujący, ale długofalowy – z dużym potencjałem zwłaszcza w kontekście dalszej urbanizacji, zmian pokoleniowych i wzrostu znaczenia szybkości w codziennych zakupach. Na dziś jednak, usługi premium pozostają niszą, a nie masowym standardem.

Optymalizacja zamiast innowacji?

W obliczu rosnącej konkurencji, niepewności geopolitycznej oraz wysokiej inflacji kosztów operacyjnych, firmy sektora e-commerce zmuszone są do intensywnej optymalizacji kosztów i maksymalnego usprawnienia procesów. – Presja cenowa jest ogromna, mimo że realne koszty prowadzenia działalności wciąż rosną. Dziś nawet najmniejsze firmy oczekują elastyczności, indywidualnego podejścia i rozwiązań „szytych na miarę”, ale przy zachowaniu konkurencyjnych stawek – zauważa Artur Kaleńczuk. To powoduje, że operatorzy logistyczni obsługujący sektor e-commerce muszą szukać kompromisu między jakością usług, a ich opłacalnością.

W praktyce oznacza to ograniczone pole do wdrażania kosztownych rozwiązań, których rynek po prostu nie chce lub nie może sobie na nie pozwolić. Zamiast tego rośnie znaczenie automatyzacji oraz usług typu fulfillment, które pozwalają obniżyć jednostkowe koszty operacyjne i zwiększyć skalowalność. – Ręczne pakowanie odchodzi do lamusa. Jeśli ktoś myśli o rozwoju, musi inwestować w procesy zautomatyzowane – dodaje ekspert.

W efekcie coraz więcej firm decyduje się na outsourcing logistyki, traktując go jako niezbędny element strategii kosztowej. Usługi fulfillmentowe umożliwiają koncentrację na sprzedaży i powierzenie całości operacji – od magazynowania po zwroty – wyspecjalizowanym partnerom.

Logistyka bez kompromisów

Rozwój e-commerce w Polsce nie zwalnia tempa, ale odbywa się w realiach silnej presji cenowej, która istotnie wpływa na kierunek i dynamikę zmian w logistyce. Usługi premium, takie jak same day delivery czy quick commerce, mimo technologicznej gotowości, nie zdobywają masowej popularności – ani wśród konsumentów, ani w sektorze B2B – głównie z powodu niskiej akceptacji wyższych kosztów. Zarówno klienci indywidualni, jak i firmy oczekują rozwiązań elastycznych, ale jednocześnie ekonomicznych.

W efekcie to nie szybkość, lecz efektywność, automatyzacja i kosztowa optymalizacja stają się dziś kluczowymi filarami rozwoju usług logistycznych. Rynek stawia na fulfillment, technologię i usprawnienia procesowe, bo tylko one pozwalają skalować biznes bez znacznego windowania cen. Jak podkreśla Artur Kaleńczuk, dziś liczy się nie tylko bycie na czasie, ale aktywne kształtowanie zmian. – Dziś liczy się wyróżnienie poprzez jakość – od strony sklepu w zakresie oferty produktowej, logistyki, po cały proces obsługi klienta z równoległymi działaniami mającymi na celu pogłębianie relacji z kupującymi oraz dbanie o każdy aspekt ich doświadczeń. Z całą pewnością branża e-commerce ma przed sobą świetlaną przyszłość i jak żadna inna podlega bardzo szybkim transformacjom, dlatego trzeba nieustannie inwestować w rozwój, być na bieżąco z technologią – i najlepiej samemu tworzyć innowacje, zamiast tylko na nie reagować – podsumowuje.

MAZOP Group z przejściową stratą za 2024 roku, ale obiecujące perspektywy na 2025

MAZOP Group producent opakowań dla e-commerce, przemysłu i branży motoryzacyjnej w 2024 r. osiągnął jednostkowe przychody na poziomie 39,5 mln zł, natomiast EBITDA wyniosła 2,7 mln zł wobec 4,1 mln zł w 2023 roku. Wynik netto zamknął się nieznaczną stratą na poziomie 69 tys. zł, w porównaniu do 1,6 mln zł zysku netto rok wcześniej. Ubiegłoroczne wyniki są efektem strategicznych inwestycji w rozwój struktur zagranicznych i zmiany modelu sprzedaży, które już z początkiem 2025 r. przynoszą zauważalne rezultaty.

Rok 2024 był dla nas przełomowy. Podjęliśmy szereg decyzji, które miały kluczowe znaczenie dla długofalowego rozwoju Grupy. Najważniejszą z nich było przekształcenie modelu sprzedaży na rynku niemieckim i przejęcie pełnej kontroli nad relacjami z klientami. Wymagało to odejścia od sprawdzonych pośredników, poniesienia istotnych kosztów i zaakceptowania przejściowego spadku zamówień. Dziś widzimy, że była to słuszna decyzja. W pierwszym kwartale 2025 roku liczba klientów na rynku niemieckim potroiła się, a sprzedaż odbywa się przy wyższej marży i większej elastyczności operacyjnej – komentuje Krzysztof Rusin, prezes zarządu MAZOP Group S.A.

W 2024 roku spółka powołała zależną spółkę MAZOP GmbH z siedzibą w Monachium i otworzyła biuro handlowe, rezygnując z pośredników na rzecz własnego działu sprzedaży. To właśnie ta decyzja, obok rozszerzania portfolio produktowego i rozwoju segmentu opakowań przemysłowych, była jednym z głównych elementów strategii rozwoju. MAZOP konsekwentnie dywersyfikuje ofertę, oprócz opakowań dla e-commerce coraz większy udział w strukturze sprzedaży mają produkty przemysłowe, w tym zabezpieczenia piankowe i Fixboxy. W I kwartale 2025 r. sprzedaż tych kategorii wzrosła odpowiednio o 49% i 27% rok do roku.

Rok 2024 to również dynamiczny rozwój spółki zależnej Sheep Me, która świadczy usługi fulfillmentowe dla e-commerce. Segment ten wzrósł o 60% rdr., osiągając przychody na poziomie 1,7 mln zł. Usługa ta uzupełnia ofertę Grupy, pozwalając efektywniej wykorzystywać zaplecze magazynowe i zwiększać udział w rynku nowoczesnej logistyki dla sprzedaży online.

W maju 2025 roku MAZOP Group oficjalnie zadebiutowała na rynku NewConnect, stając się jedną z nielicznych spółek produkcyjnych obecnych na małej giełdzie.

Debiut giełdowy to dla nas ważny krok w dalszym rozwoju Grupy i budowaniu zaufania rynku. MAZOP Group ma jasno określoną strategię i ambitne plany rozwoju. Chcemy zwiększać naszą obecność na rynkach europejskich, poszerzać portfolio produktowe i umacniać pozycję w branży. Naszym nadrzędnym celem pozostaje konsekwentne budowanie wartości całej Grupy – dodaje Krzysztof Rusin.

W kolejnych latach spółka planuje dalsze inwestycje w rozbudowę parku maszynowego oraz ekspansję zagraniczną, w szczególności na rynkach Europy Zachodniej i Południowej.

Mocny kwartał Nvidii: wysoka marża, nowe chipy, ale cła USA–Chiny ważą coraz więcej

  • Nvidia przedstawiła solidne wyniki kwartalne, napędzane dużym zapotrzebowaniem na chipy AI, udanym wdrożeniem Blackwell oraz rosnącą dywersyfikacją klientów, pomimo znaczącego obniżenia przychodów o 8 miliardów USD spowodowanego restrykcjami handlowymi między USA a Chinami.
  • Geopolityczne ryzyka związane z Chinami pozostają kluczowe, ponieważ restrykcje eksportowe przyspieszają rozwój krajowych zdolności AI w Chinach, zagrażając długoterminowej pozycji rynkowej Nvidii oraz jej globalnemu przywództwu w dziedzinie AI.
  • W dłuższej perspektywie inwestorzy powinni szczególnie monitorować trajektorię odbudowy marż Nvidii, dalszą ekspansję poza hiperskalerów do zdywersyfikowanych sektorów oraz strategiczne działania spółki w odpowiedzi na rosnącą konkurencję ze strony chińskich innowacji AI.

Jak podkreśla Jacob Falkencrone, główny strateg inwestycyjny w Saxo, wizja CEO Jensena Huanga pozostaje siłą napędową Nvidii – i sednem narracji, w którą wierzą inwestorzy: „Kraje na całym świecie postrzegają AI jako kluczową infrastrukturę – na równi z elektrycznością czy internetem. Nvidia znajduje się w samym centrum tej fundamentalnej zmiany”.

Nvidia odnotowała imponujące przychody kwartalne w wysokości 44,1 miliarda USD, co oznacza wzrost o imponujące 69% r/r, znacznie powyżej prognoz analityków. Segment centrów danych, kluczowy dla sukcesu Nvidii, wzrósł do 39,1 miliarda USD, co stanowi skok o 73%. Przychody Nvidii z centrów danych teraz przewyższają łącznie przychody wszystkich najbliższych rywali, podkreślając jej dominację jako preferowanego dostawcy infrastruktury AI dla gigantów technologicznych takich jak Amazon, Microsoft, Alphabet i Meta.

Nvidia odnotowała w ostatnim kwartale wysoką rentowność, z marżą brutto na poziomie 71,3% (po wyłączeniu odpisów zapasów związanych z Chinami), co podkreśla solidną efektywność operacyjną spółki.

Nvidia prognozuje przychody na kolejny kwartał na poziomie 45 mld USD, co jest zgodne z oczekiwaniami analityków, pomimo spodziewanego obniżenia przychodów o 8 miliardów USD z powodu restrykcji eksportowych dotyczących rynku chińskiego.Rekordowe wyniki Nvidii

Stawianie czoła silnym przeciwnościom z Chin – burza o wartości 8 mld USD

Niedawne restrykcje eksportowe wprowadzone przez rząd USA dotyczące zaawansowanych chipów H20, zaprojektowanych specjalnie z myślą o rynku chińskim, skutkowały odpisem zapasów na kwotę 4,5 mld USD. Wpływ tych ograniczeń pogłębi się w kolejnym kwartale – Nvidia prognozuje dalsze obniżenie przychodów o 8 mld USD z powodu niemożności sprzedaży tych chipów na rynek chiński.

CEO Jensen Huang zakwestionował strategiczne założenia kontroli eksportu przez rząd USA, wskazując, że ograniczenia w dostępie do produktów Nvidii nie spowolnią rozwoju AI w Chinach. Wręcz przeciwnie – przyczyniły się one do przyspieszenia krajowych innowacji, wzmacniając konkurentów takich jak, Huawei. Dla inwestorów kluczowe pozostaje teraz, jak Nvidia dostosuje swoją strategię – być może poprzez rozwój alternatywnych chipów zgodnych z regulacjami – aby utrzymać konkurencyjność na jednym z kluczowych rynków.

Blackwell: strategiczny zwrot Nvidii w kierunku AI

Pomimo ograniczeń eksportowych do Chin, Nvidia skutecznie realizuje strategiczny zwrot w stronę rewolucyjnych chipów Blackwell, które po pokonaniu początkowych wyzwań produkcyjnych trafiają już do klientów na dużą skalę. Implementacje u takich partnerów jak, Microsoft potwierdzają rosnące zaufanie do możliwości Blackwell. Zarząd Nvidii podkreśla, że wraz ze skalowaniem produkcji Blackwella, marże zysku powinny stopniowo powracać do historycznych poziomów – w okolicach 75%.

Blackwell to jednak nie tylko nowa linia produktowa – to krok w stronę głębszej integracji Nvidii z globalną infrastrukturą AI. Chipy te będą napędzać rozwój w kluczowych sektorach, takich jak przetwarzanie w chmurze, robotyka, opieka zdrowotna czy usługi profesjonalne.

Wyjście poza hiperskalery: strategiczny krok ku dywersyfikacji

Jednym z pozytywnych sygnałów wskazujących na rozwój jest rosnące zróżnicowanie bazy klientów Nvidii poza tradycyjne hiperskalery. Dyrektor finansowa Colette Kress podkreśliła rosnące zapotrzebowanie na rozwiązania firmy w różnych sektorach, takich jak motoryzacja, robotyka, opieka zdrowotna czy doradztwo. Inwestorzy od dawna oczekiwali takiej dywersyfikacji, licząc na zmniejszenie zależności od ograniczonej grupy największych dostawców usług chmurowych. Szeroka baza klientów sygnalizuje długoterminowy potencjał wzrostu spółki.

Chińska konkurencja w AI: nowe wyzwania strategiczne

Rosnąca konkurencja ze strony chińskich firm AI, takich jak DeepSeek – rozwijającej modele porównywalne z ChatGPT – zwiększa jednocześnie presję na szybkie dostosowanie strategii. Jensen Huang zaznaczył, że tego typu zaawansowane modele „rozumowania” nie zmniejszają, lecz zwiększają zapotrzebowanie na moc obliczeniową najwyższej klasy. Nvidia jest dobrze przygotowana, by skorzystać na tym trendzie, jednak inwestorzy powinni uważnie monitorować, jak ta dynamicznie zmieniająca się konkurencja wpłynie na przyszłą rentowność spółki.

Kluczowe kwestie dla inwestorów:

  • Dywersyfikacja źródeł przychodów: Ekspansja na nowe rynki końcowe – od motoryzacji po ochronę zdrowia – to sygnał większej stabilności w długim horyzoncie. Postępy w tym obszarze będą jednym z kluczowych motorów wzrostu Nvidii w nadchodzących latach.
  • Strategiczne dostosowanie się do rynku chińskiego: Pomimo utraty przychodów w wysokości 8 miliardów USD w krótkim terminie, sposób, w jaki Nvidia dostosuje się do ograniczeń eksportowych – m.in. poprzez mniej wydajne chipy lub nowe strategie zgodności z regulacjami – będzie mieć istotny wpływ na przyszłe wyniki i pozycję spółki na rynku globalnym.
  • Rentowność i wdrożenie architektury Blackwell: Tempo adopcji chipów Blackwell przez hiperskalerów i pozostałych klientów będzie kluczowe. Powrót marż do poziomów rzędu 75% będzie w dużej mierze uzależniony od skutecznej realizacji tej strategii produktowej.
  • Konkurencja na chińskim rynku AI: Szybki rozwój krajowego sektora AI w Chinach oznacza rosnącą presję konkurencyjną. Rozwiązania takie jak, DeepSeek i inne modele rozumowania to jednocześnie ryzyko i szansa – ich rozwój zwiększa globalny popyt na najbardziej zaawansowane rozwiązania obliczeniowe.

Groźba recesji w USA wisi w powietrzu

Prognozę kwartalnej zmiany PKB w USA zrewidowano z -0,3 proc. na -0,2 proc.

Chociaż rewizja prognozy zmiany PKB przyniosła poprawę oczekiwań, to nadal mówimy o ujemnym odczycie, czyli wiszącej w powietrzu groźbie recesji. A to, wraz z większym niż prognozowano wzrostem złożonych wniosków przez bezrobotnych, może stanowić dla FEDu istotny sygnał wspierający decyzję o obniżce stóp procentowych w USA.

Autor: Piotr Bawolski, CFA, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych, Michael / Ström Dom Maklerski

Biura w Trójmieście: niska aktywność deweloperów i stabilne czynsze

Trójmiasto, obok Warszawy, Krakowa i Wrocławia, pozostaje jednym z największych rynków biurowych w Polsce – z zasobami przekraczającymi 1 milion m kw. Podobnie jak w innych polskich miastach, przyrost nowej podaży w regionie wyraźnie spowolnił, a realizowana powierzchnia jest na najniższym poziomie od dwóch dekad. Stabilny popyt i ograniczona nowa powierzchnia mają przełożenie w niskim, względem innych rynków, wskaźniku pustostanów – 12,6%.

Na koniec marca 2025 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Trójmieście wynosiły 1,07 mln m kw. Najwięcej – bo aż 75% – zlokalizowane jest w Gdańsku, głównie wzdłuż Alei Grunwaldzkiej oraz w okolicach historycznego centrum.

Niska aktywność deweloperska i niewielka nowa podaż

Aktywność deweloperów w Trójmieście znajduje się obecnie na niskim poziomie. W budowie pozostaje zaledwie 30 000 m kw. powierzchni, co stanowi najniższy wynik od ponad dwóch dekad. Do końca 2025 roku planowane jest ukończenie jedynie 5 000 m kw.

Popyt rośnie, głównie za sprawą Gdańska

„Pomimo stagnacji po stronie podaży, popyt na powierzchnie biurowe utrzymuje się na stabilnym poziomie. W I kwartale 2025 roku wyniósł ponad 26 000 m kw., co oznaczało 5% wzrost w porównaniu z poprzednim kwartałem. Niemal cały wolumen wygenerował Gdańsk, podczas gdy w Gdyni zawarto tylko jedną nową umowę najmu (300 m kw.), a w Sopocie nie odnotowano żadnej transakcji,” – komentuje Joanna Gomułkiewicz, dyrektor w agencji komercyjnej Knight Frank.

Struktura popytu wciąż zdominowana jest przez renegocjacje (49%), co wskazuje na wciąż istotne znaczenie kosztów relokacji i adaptacji powierzchni dla najemców. Nowe umowy odpowiadały za 42% całkowitego wolumenu, a pozostałe 9% stanowiły umowy na potrzeby własne firm.

Pustostany pod kontrolą

„Wskaźnik pustostanów w regionie wyniósł na koniec marca 12,6%, osiągając jeden z najniższych poziomów wśród regionalnych rynków biurowych w Polsce. W Gdańsku zanotowano zaledwie 9,3% pustostanów, podczas gdy w Gdyni i Sopocie poziom ten wyniósł odpowiednio 23,2% i 18,4%. Utrzymujący się stabilny popyt, w połączeniu z ograniczoną nową podażą, może przyczynić się do dalszego spadku pustostanów w kolejnych kwartałach,” – dodaje Michał Kusy, analityk w dziale badań rynku w Knight Frank.

Czynsze bez zmian, ale koszty eksploatacyjne w górę

Czynsze wywoławcze pozostały stabilne i kształtują się w przedziale od 11,00 do 16,00 EUR/m kw./miesiąc. Najlepsze lokalizacje i powierzchnie mogą jednak przekraczać ten poziom. Rosną natomiast koszty eksploatacyjne, które obecnie mieszczą się w przedziale 18–31 PLN/m kw./miesiąc.

Mimo spowolnienia w realizacji nowych inwestycji, trójmiejski rynek biurowy pozostaje stabilny i odporny na większe wahania. Utrzymujący się popyt – szczególnie w Gdańsku – oraz niski poziom pustostanów stanowią solidny fundament pod dalszy rozwój, choć na razie w ograniczonym tempie.

TikTok zagrożeniem. Oszuści publikują sfałszowane filmy i przejmują dane użytkowników

Hakerzy publikują na TikToku filmy wygenerowane przez AI, aby nakłonić użytkowników do pobrania złośliwego oprogramowania kradnącego dane – ostrzegają eksperci cyberbezpieczeństwa firmy Check Point Software Technologies.

Schemat ataku jest prosty: cyberprzestępcy wykorzystują sztuczną inteligencję do tworzenia licznych filmów, które pokazują, jak rzekomo w prosty sposób „aktywować” system Windows, pakiet Microsoft Office lub odblokować „funkcje premium” w aplikacjach takich jak Spotify czy CapCut. Filmy te trafiają na TikToka, którego algorytmy sprzyjają ich szybkiemu rozpowszechnianiu, co znacząco zwiększa skuteczność ataku. Jak wynika z wstępnych analiz jeden z filmów osiągnął ponad pół miliona wyświetleń.

– To ataki z zakresu inżynierii społecznej, polegające na manipulowaniu użytkownikami, by sami narazili swoje systemy na niebezpieczeństwo. Polecenia mogą wyglądać nieszkodliwie lub imponująco, ale w rzeczywistości mogą instalować złośliwe oprogramowanie, kraść dane logowania lub dawać atakującym zdalny dostęp do systemu – uważa Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point Software w Polsce.

Zagrożenie jest szczególnie niebezpieczne, biorąc pod uwagę skalę popularności TikTok w Polsce. Z dostępnych danych wynika, że z aplikacji w 2024 roku korzystało 13,5 miliona użytkowników, co stanowi około 45,7% polskich internautów. TikTok zyskuje na popularności, szczególnie wśród młodszych użytkowników. Średni czas spędzany dziennie na TikToku przez użytkowników w Polsce wynosi około 1 godziny i 22 minut, co czyni go liderem pod względem zaangażowania wśród mediów społecznościowych.              

To nowa odsłona starego oszustwa. W nagraniu pokazana jest osoba, która otwiera narzędzie Uruchom w systemie Windows, a następnie wpisuje polecenie PowerShell. Fałszywe filmy sugerują, że polecenie aktywuje specjalne funkcje, jednak w rzeczywistości użytkownicy uruchamiający to polecenie pobierają złośliwy skrypt, który następnie instaluje oprogramowanie szpiegujące Vidar i StealC. Filmy są do siebie bardzo podobne, różnią się jedynie kątem ustawienia kamery i adresami URL, z których PowerShell pobiera złośliwy ładunek. Wskazuje to na automatyczne generowanie treści. Głos lektora również wydaje się tworzony przez AI, co potwierdza wykorzystanie narzędzi sztucznej inteligencji do produkcji tych nagrań.

– Programy te potrafią robić zrzuty ekranu, kraść dane logowania, informacje o kartach kredytowych, pliki cookies, dane z portfeli kryptowalutowych, kody 2FA i wiele innych – podkreśla ekspert firmy Check Point. 

Wcześniej również wykorzystywano filmy do rozprzestrzeniania złośliwego oprogramowania, jednak nowa kampania znacząco różni się od poprzednich metod. Różnica polega na tym, że wcześniej linki do złośliwego oprogramowania były umieszczane w opisie lub komentarzu do filmu – tam, gdzie mogły zostać wykryte przez mechanizmy bezpieczeństwa. Teraz przynęta jest zawarta bezpośrednio w treści wideo, co pozwala hakerom skutecznie ominąć większość systemów ochrony.

Jak się chronić? Po pierwsze należy unikać niezweryfikowanych poleceń i nie uruchamiać poleceń ani skryptów PowerShell pochodzących z niezaufanych źródeł oraz używać oprogramowania zabezpieczającego. Ale być może najważniejsze, to wykorzystać AI do walki z AI – i zapytać ChatGPT (lub inne narzędzie AI), co dane polecenie robi i czy może pobierać, uruchamiać lub uszkadzać twój komputer – radzą eksperci cyberbezpieczeństwa.

Amerykański sąd federalny blokuje cła Trumpa – rynki reagują optymizmem

Amerykański federalny sąd handlowy zablokował znaczną część ceł, które Donald Trump wprowadził od początku roku wobec większości państw. Zdaniem sądu prezydent nie miał uprawnień, by tak zdecydowanie ingerować w politykę handlową bez zgody Kongresu. Blokada nie dotyczy jednak ceł sektorowych, a przede wszystkim ogólnych ceł nakładanych na poszczególne kraje. Decyzja ta spotęgowała optymizm na globalnych parkietach, szczególnie w połączeniu z dobrymi wynikami Nvidia.

Polityka celna w USA zmienia się tak dynamicznie, że trudno nadążyć – niemal każdego dnia pojawiają się nowe zapowiedzi, z których część okazuje się tylko medialnym szumem. Inwestorzy na Wall Street zdążyli się już do tego przyzwyczaić, nadając temu zjawisku własną nazwę: „TACO trade”, czyli  „Trump zawsze się wycofuje”. Schemat jest powtarzalny: po zapowiedziach nowych ceł rynek reaguje spadkami, by chwilę później gwałtownie odbić, gdy prezydent łagodzi przekaz. Tak było również ostatnio, gdy ogłoszono 50-procentowe cło na Unię Europejską, propozycja została błyskawicznie porzucona, a inwestorzy natychmiast odpowiedzieli optymizmem.

Jeśli decyzja sądu się utrzyma, będzie to mocny impuls dla aktywów ryzykownych – zwłaszcza dla firm związanych z eksportem i globalnymi łańcuchami dostaw. Trump jednak może próbować wprowadzić cła innymi metodami, więc nie oznacza to końca jego działań w tym obszarze.

W kontekście zbliżającego się terminu odroczenia ceł, decyzja tylko zwiększa spodziewaną zmienność na rynkach. Zamiast negocjować umowy handlowe, administracja Trumpa będzie musiała teraz skupić się na wewnętrznych bataliach prawnych. To oznacza, że rozmowy mogą się wydłużyć, a Stany Zjednoczone będa miły słabsza pozycje nagocjacyjną, szczególnie wobec Chin i Unii Europejskiej.

Ograniczenie wpływów z ceł może znacząco skomplikować realizację planowanych przez administrację obniżek podatków. Dochody z taryf celnych stanowiły jedno ze źródeł kompensujących fiskalne skutki reformy, a ich zablokowanie oznacza większą presję na budżet. W efekcie rośnie ryzyko dalszego powiększania deficytu i długu publicznego, który już teraz znajduje się na trajektorii wzrostowej. To właśnie obawy o stabilność finansów publicznych były jednym z kluczowych argumentów, na które powołała się agencja Moody’s, obniżając niedawno rating kredytowy Stanów Zjednoczonych.

Trumpowska polityka celna została oparta na przepisach ustawy International Emergency Economic Powers Act (IEEPA), która, według orzeczenia sądu, nie upoważnia prezydenta do jednostronnego kształtowania taryf handlowych bez udziału Kongresu. Kluczowy okazał się również argument dotyczący zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego: sędziowie jednoznacznie odrzucili tezę, że deficyt handlowy może stanowić podstawę do wprowadzenia nadzwyczajnych środków, co podważa fundamenty całej strategii administracji.

Wyrok dotyczy przede wszystkim tzw. ceł z “Dnia Wyzwolenia” – pakietu taryf obejmującego 10-procentowe opodatkowanie całego importu, cła odwetowe, a także 30-procentowe stawki na towary z Chin oraz 25-procentowe na produkty z Meksyku i Kanady. To właśnie te działania w przeszłości doprowadziły amerykańskie indeksy do spadków i na granicę bessy. Warto jednak zaznaczyć, że część innych taryf m.in. na stal, aluminium czy samochody, pozostaje w mocy, ponieważ zostały uchwalone w oparciu o inne regulacje prawne.

Administracja Trumpa złożyła już apelację, a sprawa może ostatecznie trafić do amerykańskiego Sądu Najwyższego. Równocześnie prezydent ma 10 dni na formalne uchylenie zakwestionowanych ceł. Na rynkach decyzja sądu spotęgowała optymizm, który wzbudzony po dobrych wynikach kwartalnych Nvidii. Dolar amerykański zyskał na wartości – zwłaszcza wobec euro, jena i franka szwajcarskiego.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Polska na 2. miejscu w UE pod względem cyberataków – infrastruktura krytyczna coraz częstszym celem

Zwiększona liczba ataków na sektor przemysłowy i infrastrukturę krytyczną pokazuje, że dziś zadbanie o bezpieczeństwo firm stanowi istotny element bezpieczeństwa całego kraju. Tymczasem, według Eurostatu, znajdujemy się na drugim miejscu w Unii Europejskiej pod względem liczby cyberataków na przedsiębiorstwa. W 2024 r. doświadczyło ich aż 32% podmiotów. Jednocześnie, w naszym kraju wciąż nie została zaimplementowana dyrektywa NIS2. Najnowszy raport EY „Trendy i wyzwania w cyberbezpieczeństwie” wskazuje, co firmy powinny zrobić, aby lepiej chronić swoje najważniejsze zasoby.

Współcześnie większość sektorów gospodarki opiera się na cyfrowych rozwiązaniach, jednak poziom zabezpieczeń nie jest równomierny. Podczas, gdy firmy coraz lepiej chronią swoją strefę IT przed zagrożeniami takimi jak phishing, równocześnie nie poświęcają wystarczającej uwagi drugiemu z obszarów – OT. Odpowiada on za prawidłowe działanie nie tylko systemów przemysłowych, ale również kluczowych elementów infrastruktury, takich jak wodociągi, elektrownie czy instalacje chemiczne. W efekcie zaniechania w tym obszarze mogą prowadzić do daleko idących konsekwencji.

Tymczasem rosnące zagrożenie ze strony hakerów potwierdzają dane. W 2024 roku CSRIT-y poziomu krajowego rejestrowały łącznie 111 660 potwierdzonych incydentów bezpieczeństwa, co stanowi wzrost o 23%. Wiele z tych ataków nakierowanych jest właśnie w infrastrukturę krytyczną. Ministerstwo Cyfryzacji wskazało m.in. że w ciągu zaledwie kilku dni przeprowadzono 18 ataków na przedsiębiorstwa wodociągowe w całej Polsce. Co więcej według danych Eurostatu Polska znajduje się na 2. miejscu w UE pod względem liczby incydentów cyberbezpieczeństwa w firmach – doświadczyło ich aż 32% organizacji.

– Dziś poprzez włamanie się do urządzeń często kosztujących mniej niż dolara – jak np. termometr – których nikt odpowiednio nie zabezpieczył, możliwe jest sparaliżowanie albo nawet wyłączenie całego zakładu. Dlatego właśnie mówimy, że OT to „miękkie podbrzusze” przedsiębiorstwa, a te przedsiębiorstwa to „miękkie podbrzusze” całej gospodarki. Linia frontu staje się coraz bardziej cyfrowa, co potwierdzają kolejne przypadki ataków, również na tak newralgiczne obszary jak placówki medyczne. Niedawno skoordynowanego ataku na swoją sieć energetyczną doświadczyła Dania, która nie jest krajem przyfrontowym. Można więc sobie tylko wyobrazić, jak bardzo zagrożona jest nasza infrastruktura krytyczna i jak ważne jest, aby ją odpowiednio zabezpieczyć – mówi Piotr Ciepiela, Partner EY, Globalny Lider Bezpieczeństwa Architektury i Nowoczesnych Technologii.

Problematykę cyberbezpieczeństwa podejmuje najnowszy raport EY „Trendy i wyzwania w cyberbezpieczeństwie”. Co przedsiębiorstwa powinny zrobić, aby lepiej chronić się przed narastającą falą cyberataków?

Koniec z zamiataniem incydentów pod dywan

W Polsce wciąż jesteśmy przed wdrożeniem nowelizacji Ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, włączającą w lokalne prawodawstwo unijną dyrektywę NIS2. Przepisy te są reakcją na zwiększoną liczbę ataków i konieczność ochrony kluczowych gałęzi gospodarki. Widać to szczególnie w najnowszej wersji ustawy, zwiększającej – tylko nad Wisłą – liczbę podmiotów objętych nowym prawem z 400 do nawet 38 000. Nasz kraj nie jest jedynym, który w tej kwestii zwleka – do maja tego roku z 27 państw członkowskich UE, tylko 12 wdrożyło odpowiednie regulacje.

Ze względu na znaczne rozszerzenie liczby sektorów gospodarki uznawanych za krytyczne, wiele przedsiębiorstw może sobie nawet nie zdawać sobie sprawy, że obejmują je nowe regulacje. Tymczasem NIS2 nakłada na przedsiębiorstwa szereg obowiązków, obejmujących zgłaszanie incydentów w odpowiednim czasie, przeprowadzanie oceny ryzyka cybernetycznego i wdrożenie zabezpieczeń czy szkolenie pracowników. Za brak wymaganych zmian, oprócz zwiększonej podatności na ataki, przedsiębiorstwa będą musiały mierzyć się z karami finansowymi.

– Regulacja NIS2 jest kluczowym elementem zwiększenia odporności cyfrowej gospodarki UE. Jednym z głównych celów tej dyrektywy jest zmiana mentalności „zamiatania pod dywan” incydentów bezpieczeństwa, przez którą wciąż pełna skala zagrożenia nie jest naprawdę znana. Tym bardziej, że nowe regulacje obejmują nie tylko duże, ale też średnie firmy, które są zazwyczaj gorzej zabezpieczone. A pamiętajmy, że skoordynowany atak na wiele mniejszych podmiotów może być tak samo, a nawet znacznie bardziej dotkliwy w skutkach dla gospodarki, niż na jeden duży – mówi Patryk Gęborys, Partner EY w zespole Bezpieczeństwa Informacji i Technologii.

Przedsiębiorstwa często nie mają nawet wiedzy, co wchodzi w skład ich strefy OT

Jedną z kluczowych rekomendacji zawartych w raporcie EY „Trendy i wyzwania w cyberbezpieczeństwie 2025” jest balansu między poziomem cyberbezpieczeństwa a elastycznością w prowadzeniu biznesu. Niezbędnymi działaniami w tym wypadku jest identyfikacja najważniejszych zasobów, które trzeba skutecznie chronić, ponieważ są niezbędne do funkcjonowania firmy. W dalszym ciągu konieczne jest przeprowadzenie przeglądu otwartych podatności – umożliwi to zidentyfikowanie wad technicznych, luk w konfiguracjach oraz braków narzędziowych, procesowych i organizacyjnych. W tym celu możliwe jest wykorzystanie m.in. ogólnodostępnych, międzynarodowych standardów NIST oraz narzędzi CERT, pozwalających m.in. skanować domeny na obecność podatności.

– Jednym z kluczowych wyzwań w przypadku środowiska OT w Polsce jest brak kompletnej listy wykorzystywanych urządzeń i systemów. Często spotykamy się z sytuacją gdzie nie ma jej wcale, jest niekompletna lub nieaktualna. Jak przedsiębiorstwo ma się zabezpieczyć, jeżeli nie wie nawet, jaki sprzęt z jakim oprogramowaniem posiada i kto ma do niego dostęp? Tutaj ujawnia się też drugi problem. Brak ustrukturyzowanej i dojrzałej architektury bezpieczeństwa np. uwzględniającej elementy filozofii „Zero Trust” tam, gdzie to zasadne. Finalnie, trzeba pamiętać, że informatyk to nie specjalista ds. bezpieczeństwa, a w wielu firmach wciąż brakuje dedykowanego zespołu, chroniącego kluczową dla firmy obszary procesów przemysłowych – mówi Leszek Mróz, Partner EY w centrum kompetencji EY dla usług bezpieczeństwa OT/IoT.

Oprócz wdrożenia zasad cyberbezpieczeństwa przez same przedsiębiorstwa, ważną kwestią jest współpraca firm z producentami oraz integratorami w celu wymiany doświadczeń i wypracowaniu dobrych praktyk. Producentom sprzętu pozwala to tworzyć jeszcze lepsze produkty zgodnie z podejściem „security by design”, a integratorzy mają większe możliwości zapewnienia bezpiecznej konfiguracji i odpowiednich szkoleń dla personelu.

Włączyć pracowników w zarządzanie zmianą

Jednym z kluczowych działań jest włączenie pracowników w programy szkoleniowe dotyczące cyberbezpieczeństwa, szczególnie w kontekście postępowania w sytuacjach kryzysowych oraz umiejętność zarządzania zmianą. Dzięki temu z jednej strony minimalizuje się ryzyko błędów ludzkich mogących prowadzić do cyberataku, a z drugiej – nawet w razie jego wystąpienia firma ma szanse dalej funkcjonować dzięki odpowiednio przygotowanej kadrze. Dobrą praktyką jest włączenie do przygotowania procesów i szkoleń osób, które nie są bezpośrednio związane z cyberbezpieczeństwem, ale posiadają ekspertyzę w obszarze prawa, zarządzania zasobami ludzkimi czy w dziedzinach pokrewnych, aby wprowadzane rozwiązania były skoncentrowane na człowieku i jego potrzebach, przez to mocniej angażowały odbiorców.

– W Polsce rozwiązania cyberbezpieczeństwa najczęściej wdrażane są przez zespoły IT, natomiast powinny mieć naturę interdyscyplinarną. W tworzenie procesów zabezpieczenia sfery OT włącza się pracowników z bardzo różnych obszarów, aby podejmowane działania miały możliwie kompleksowy charakter. W Polsce ten brak szerszego spojrzenia, w połączeniu z niewystarczającym budżetem na rozwiązania, brakiem planów na wypadek awarii czy dopiero rosnącą świadomością na temat cyberzagrożeń powoduje, że skutki ataków na nasz biznes i infrastrukturę mogą być niezwykle poważne. Warto tu przypomnieć, że średni światowy koszt ataku liczony jest w milionach dolarów. Ta liczba jest jedna złudna, gdyż jeden skuteczny atak zwykle wskazuje, że należy się spodziewać kolejnych prób – podsumowuje Bartosz Nieróbca, Senior Manager, Lider Laboratorium Cyberbezpieczeństwa i Inżynierii Bezpieczeństwa OT, EY Polska

Nvidia rośnie mimo słabszej prognozy – Blackwell i AI podtrzymują optymizm inwestorów

Pomimo rozczarowującej prognozy finansowej i wyzwań związanych z ograniczeniami eksportowymi do Chin, akcje Nvidii wzrosły o ponad 4% po publikacji wyników kwartalnych w fazie “post market” na giełdzie NASDAQ. Po rozpoczęciu notowań “pre market” gigant technologiczny kontynuuje rajd wzrostowy, wysuwając się na ponad 5% wzrost względem wczorajszego zamknięcia. Inwestorzy pozytywnie ocenili silną pozycję spółki poza rynkiem chińskim oraz jej dynamiczny rozwój w sektorze sztucznej inteligencji, który zdaje się rekompensować straty na innych polach działalności.

W pierwszym kwartale fiskalnym Nvidia osiągnęła przychody na poziomie 44.06 mld USD, co oznacza wzrost o 69% w ujęciu rocznym, choć wynik ten okazał się nieco niższy od prognozowanych 44.34 mld USD. Spółka poniosła znaczne straty w związku z restrykcjami eksportowymi – w postaci 4.5 mld USD odpisów na zapasy oraz 2.5 mld USD utraconych przychodów ze sprzedaży chipów H20 do Chin. Prognoza na drugi kwartał zakłada przychody rzędu 45 mld USD ±2%, co jest poniżej oczekiwań rynkowych (45.9 mld USD), jednak zawiera już założenie o utracie 8 mld USD potencjalnych przychodów z rynku chińskiego.

Rynek zareagował pozytywnie, ponieważ po wyłączeniu wpływu strat związanych z Chinami, ogólna kondycja finansowa spółki okazała się lepsza od przewidywań. Dodatkowo nowa linia chipów Blackwell przyczyniła się do wzrostu zainteresowania technologią Nvidii. Dyrektor generalny Jensen Huang wskazał na cztery niespodziewanie pozytywne trendy, które napędzają rozwój firmy: wzrost zapotrzebowania na chipy do zaawansowanej AI rozwiązującej złożone problemy, cofnięcie niektórych zasad kontroli eksportu, rosnące zainteresowanie tzw. agentami AI w biznesie oraz rozwój koncepcji przemysłowych „fabryk AI”, które mogą stać się podstawą przyszłości produkcji na świecie.

Skorygowana marża brutto wyniosła 61%, a po wyłączeniu wpływu chipów H20 osiągnęła poziom 71.3%, zgodny z oczekiwaniami. Jednocześnie wskaźnik P/E spadł do poziomu 28.3, co sugeruje bardziej realistyczną wycenę akcji po okresie silnych wzrostów – odpowiednio 126% w 2024 roku i prognozowanych 114% w 2025 roku. Oczekiwany wzrost na kolejne lata również pozostaje wysoki – 53% w 2026 i 24% w 2027 roku.

Mimo problemów z rynkiem chińskim, Nvidia prezentuje silną odporność operacyjną i wyraźny potencjał wzrostu, szczególnie dzięki dynamicznemu rozwojowi technologii sztucznej inteligencji. Inwestorzy zdają się akceptować krótkoterminowe ryzyka w zamian za długofalowe możliwości wzrostu, co znajduje odzwierciedlenie w utrzymującym się optymizmie na rynku kapitałowym.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS

Ceny paliw: chwilowa korekta w dół, możliwy powrót do poziomów z kwietnia

W minionym tygodniu ceny benzyny Natural 95 i oleju napędowego nieznacznie spadły. Cena benzyny Natural 95 obniżyła się o 1 grosz na litrze, a cena oleju napędowego spadła o 3 grosze na litrze. Cena ropy Brent na giełdzie w Rotterdamie pozostała niemal bez zmian, notując spadek o 60 centów za baryłkę.

OPEC+ planuje zwiększyć produkcję ropy począwszy od lipca 2025 roku, dążąc do wyparcia amerykańskich producentów ropy łupkowej poprzez obniżenie cen ropy poniżej 60 dolarów za baryłkę. Firmy zajmujące się wydobyciem ropy łupkowej w USA, borykające się ze wzrostem kosztów związanych z inflacją, problemami z gospodarką ściekową i zaostrzonymi regulacjami, potrzebują cen powyżej 60 dolarów, by opłacało się im wiercić nowe odwierty. OPEC+ dąży do odzyskania udziału w rynku utraconego na rzecz USA oraz do zdyscyplinowania członków przekraczających ustalone limity wydobycia, takich jak Irak i Kazachstan. Strategia ta przypomina wojnę cenową z 2014 roku, kiedy OPEC zalał rynek ropą, doprowadzając do załamania cen i upadku części firm łupkowych.

Pomimo postępów w zakresie efektywności i kontroli kosztów w przemyśle łupkowym w USA od 2014 roku, niskie ceny ropy mogą zagrozić mniejszym producentom, choć większe koncerny naftowe prawdopodobnie przetrwają dzięki silniejszej pozycji finansowej. Jednak wojna cenowa mogłaby także zaszkodzić członkom OPEC+, którzy polegają na wyższych cenach ropy dla zrównoważenia swoich budżetów państwowych – Arabia Saudyjska, na przykład, potrzebuje cen powyżej 90 dolarów za baryłkę. Obecna sytuacja na rynku, w tym obawy o spowolnienie gospodarcze wywołane amerykańskimi cłami, dodatkowo komplikuje układ sił.

Wyzwania środowiskowe i logistyczne, takie jak problemy z utylizacją wód odpadowych prowadzące do ograniczeń w wydobyciu w Teksasie, również hamują wzrost produkcji w USA. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) skorygowała w dół swoje prognozy dotyczące wzrostu podaży spoza OPEC, sugerując, że produkcja ropy łupkowej w USA może wkrótce osiągnąć szczyt. OPEC+ może wykorzystać te słabości, by wzmocnić swoją pozycję na rynku, jednak taka strategia niesie ryzyko dla jego własnej stabilności finansowej.

Obecna cena ropy utrzymuje się na poziomie z połowy kwietnia. W drugiej połowie kwietnia ceny oleju napędowego i benzyny Natural 95 wzrosły o 15 groszy na litrze. Jeśli ceny ropy nie spadną ponownie, można spodziewać się, że ceny paliw zbliżą się do poziomu z kwietnia, co oznacza prawdopodobny wzrost o 6–8 groszy na litrze.

Komentarz przygotował Marcin Wawrzkiewicz, Country Manager Malcom Finance w Polsce

Restrukturyzacja przynosi efekty – Bumech poprawia wyniki operacyjne

Grupa Bumech, zajmująca się wydobyciem węgla kamiennego w kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach, w I kwartale 2025 r. zaraportowała 4,3 mln zł zysku operacyjnego w porównaniu do 30,9 mln zł straty w okresie od stycznia do marca 2024 r. Wynik EBITDA Grupy Bumech za pierwsze trzy miesiące br. wyniósł 12,3 mln zł. Wyniki te zostały osiągnięte przy 87,1 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza spadek o 43% w porównaniu do analogicznego okresu w 2024 r. Na sytuację sprzedażową miały wpływ negatywne tendencje na rynku. Poprawa wyników osiągnięta została za sprawą radykalnego ograniczenia kosztów, co jednoznacznie podkreśla pozytywny wpływ zmian i dokonanej restrukturyzacji kosztowej i operacyjnej. Skonsolidowana strata netto wyniosła 0,4 mln zł, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku strata wyniosła 31,4 mln zł.

– Pierwszy kwartał pokazał, że konsekwentnie realizowana restrukturyzacja zaczyna przynosić wymierne efekty. Pomimo trudnego otoczenia i spadku przychodów, znaczące ograniczenie kosztów pozwoliło Grupie wypracować dodatni wynik operacyjny. To potwierdza słuszność podjętych decyzji i skuteczność wdrożonych działań naprawczych. Nadal mierzymy się z wyzwaniami – w tym z nierównym traktowaniem firm prywatnych względem podmiotów państwowych – jednak poprawa kluczowych wskaźników finansowych jasno wskazuje, że obrany kierunek rozwoju jest właściwy. Interdyscyplinarna restrukturyzacja nie byłaby możliwa bez zaangażowania wyznaczonego przez sąd Zarządcy PG Silesia, który miał niebagatelny udział w jej wdrażaniu – powiedział Tomasz Dera, prezes zarządu Bumech S.A.

W październiku 2024 r. zarząd PG Silesia – spółki zależnej od Bumechu – złożył wniosek o wszczęcie postępowania restrukturyzacyjnego, które zostało formalnie otwarte 27 listopada 2024 r. Pomimo rozpoczęcia procesu sanacyjnego, spółka nie wstrzymała działalności wydobywczej. Jej mocnym atutem pozostaje wysoka jakość węgla, na który utrzymuje się stabilne zapotrzebowanie i który nie sprawia trudności sprzedażowych. Decyzje o uruchamianiu nowych frontów wydobycia podejmowane są stopniowo, w oparciu o analizę warunków geologicznych oraz nakładów inwestycyjnych, w odniesieniu do bieżących cen rynkowych. Obecnie eksploatowane są złoża spełniające wymagania rynku opałowego, który – w przeciwieństwie do rynku miałów energetycznych – charakteryzuje się stabilnym popytem i zapewnia satysfakcjonujący poziom rentowności.

W ramach sanacji spółka PG Silesia wdrożyła szereg działań mających na celu poprawę efektywności operacyjnej i ochronę płynności. Dzięki skutecznemu ograniczeniu kosztów operacyjnych Grupa zaraportowała 11,3 mln zł dodatnich przepływów pieniężnych netto z działalności operacyjnej oraz 7,2 mln zł przepływów pieniężnych netto razem.

Jak pokazują nasze wyniki, robimy wszystko, co możliwe w obecnych warunkach. Gdyby wszystkie podmioty w branży były traktowane według tych samych i równych zasad, poradzilibyśmy sobie jeszcze lepiej – zwłaszcza że naszymi atutami są węgiel o bardzo dobrych parametrach oraz sprawnie funkcjonująca logistyka. Niestety, oprócz wyzwań rynkowych, musimy mierzyć się również z uprzywilejowaniem kopalń państwowych i nietransparentną politykę zakupową państwowych grup energetycznych. Mam tu na myśli różne formy wsparcia, z których my nie możemy skorzystać. Takie działania całkowicie zaburzają zasady uczciwej konkurencji, a wręcz doprowadzają do jej wyeliminowania – powiedział Tomasz Dera.

PG Silesia, należąca do Grupy Bumech, prowadzi obecnie prace nad opracowaniem wielowariantowego planu restrukturyzacji sanacyjnej. Działania te są odpowiedzią na skomplikowane i dynamicznie zmieniające się warunki rynkowe. Podstawowy scenariusz zakłada dalsze funkcjonowanie spółki, jednak pozostaje on silnie podatny na ryzyka związane z rynkiem i procesem sanacyjnym. Wariant optymistyczny przewiduje większą odporność dzięki dywersyfikacji działalności, natomiast scenariusz pesymistyczny może wymusić wdrożenie bardziej rygorystycznych działań naprawczych. Spółka koncentruje się na zapewnieniu ciągłości operacyjnej oraz przygotowaniu PG Silesia do stabilnego rozwoju w przyszłości.

TAERO – polska innowacja na nowoczesnym polu walki

To absolutna innowacja na współczesnym polu walki – przekonują twórcy pojazdu wojskowego TAERO. Rozwiązania zastosowane w tej konstrukcji, opracowanej przez inżynierów z Wojskowego Instytutu Techniki Pancernej i Samochodowej, STEKOP SA, AutoPodlasie oraz AP Solutions, bezpośrednio przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa żołnierzy. – TAERO sprawdzi się w realizacji wielu zadań, od kwestii logistycznych, poprzez rozpoznanie, aż po rażenie – mówi Marek Nowakowski z firmy STEKOP, kierownik projektu TAERO. Na rynku zbrojeniowym TAERO wyróżnia się wszechstronnymi możliwościami zastosowania, ponieważ łączy on cechy pojazdu załogowego i bezzałogowego.

Jako pojazd załogowy TAERO może być wykorzystany m.in. w dostawach amunicji, sprzętu czy w innych zadaniach, które ze względu na okoliczności i otoczenie nie są obarczone stosunkowo dużym ryzykiem. Pojazd jest dopuszczony do ruchu po drogach publicznych i może być kierowany przez każdego kierowcę posiadającego prawo jazdy kategorii B. Kompaktowa konstrukcja umożliwia nie tylko szybki transport na własnych kołach na odległość nawet do 400 km na jednym baku, ale także np. desantowanie ze śmigłowca w dowolne miejsce. Dlatego TAERO sprawdzi się w trudno dostępnych rejonach, do realizacji szczególnie ryzykownych zadań oraz w sytuacjach wymagających szybkiego przewozu żołnierzy lub sprzętu.Pojazd TAREO– Cechy bezzałogowe pojazdu są nieocenione w zapewnianiu ochrony żołnierzy tam, gdzie ryzyko jest największe. Operator może przebywać w bezpieczniejszym miejscu, a dzięki centralnemu systemowi sterowania, z wykorzystaniem mobilnego kontrolera, może zdalnie wydawać polecenia i wyznaczać trasę przejazdu – wskazuje Marek Nowakowski. Na pokładzie znajduje się zaawansowany system lokalizacji satelitarnej wspomagany jednostką IMU, czujniki monitorowania otoczenia (kamera termowizyjna, kamera dzienna oraz kamery obwodowe), a także system łączności bezprzewodowej z szyfrowaniem – zespół radiomodemów wysokiej przepustowości, umożliwiający przesyłanie sygnałów sterujących i wizji z minimalnym opóźnieniem na odległość do 5 km w terenie otwartym.Pojazd TAERODzięki zastosowaniu modułowej konstrukcji pojazd może służyć nie tylko w transporcie żołnierzy i ładunków, lecz także w misjach rozpoznawczych, gdy jest wyposażony w kamery i inne narzędzia obserwacyjne. W trybie autonomicznym TAERO sprawdzi się również w działaniach bojowych, ponieważ może zostać wyposażony w zdalnie sterowany moduł uzbrojenia. – Warto zwrócić uwagę na opcję instalacji systemu antydronowego, co umożliwia wykorzystywanie pojazdu m.in. do ochrony wielkopowierzchniowych obiektów infrastruktury krytycznej, gdzie mobilność systemu antydronowego ma duże znaczenie dla jego skuteczności – podkreśla Marek Nowakowski.

Pojazd TAERO wyposażony jest w napęd hybrydowy, łączący silnik diesla o mocy 96 kW oraz pomocniczy silnik elektryczny o mocy 50 kW. Cichy napęd elektryczny, zapewniający zasięg do 30 km, ogranicza ryzyko wykrycia pojazdu przez przeciwnika w najniebezpieczniejszych miejscach. Silnik spalinowy ładuje akumulatory, co w razie ich wyczerpania pozwala na ładowanie i przywrócenie pojazdu do pracy w trybie elektrycznym. Przełączanie między trybami jest możliwe w pełni zdalnie. Maksymalna prędkość TAERO wynosi 100 km/h, choć ze względów bezpieczeństwa konstruktorzy zalecają jazdę do 50 km/h. Masa własna to 2800 kg, a ładowność wynosi 1000 kg. Cała konstrukcja ma długość 3,6 m, szerokość 2,1 m, natomiast wysokość bez anten nieznacznie przekracza 2 m.

W ramach konsorcjów STEKOP rozwija pojazdy bezzałogowe od ponad 8 lat. W konstrukcji TAERO wykorzystano m.in. doświadczenia zdobyte podczas realizacji projektu PERUN.

Zmiany w zarządzie GTC – Małgorzata Czaplicka obejmuje stanowisko prezesa

Rada nadzorcza czołowego dewelopera i inwestora na rynku nieruchomości komercyjnych w Europie Środkowo-Wschodniej, działającego też na rynku niemieckim, powołała Małgorzatę Czaplicką na stanowisko Prezesa Zarządu GTC S.A. Doświadczona managerka jest związana z firmą od 15 lat, koncentrując się na aktywności GTC na rynkach kapitałowych i strategicznych relacjach z kluczowymi interesariuszami.

Małgorzata Czaplicka od 2010 r. pełniła funkcję Dyrektora ds. Relacji Inwestorskich GTC S.A., a od stycznia br. także Chief Financial Markets Officer, odpowiadając za opracowanie i realizację strategii firmy na rynkach kapitałowych. W ścisłej współpracy z Zarządem uczestniczyła w kluczowych projektach związanych z pozyskiwaniem kapitału, zarządzaniem instrumentami dłużnymi notowanymi na giełdach w Warszawie, Johannesburgu, Budapeszcie oraz na Euronext, a także zapewnieniem dostępu do finansowania wspierającego realizację strategii inwestycyjnej GTC. Do jej obowiązków należał też nadzór nad inicjatywami ESG oraz przewodniczenie Komitetowi ds. Zielonych Obligacji. Ponadto pełniła rolę Sekretarza Spółki.

Wcześniej, Małgorzata Czaplicka przez wiele lat zajmowała stanowiska kierownicze w obszarze relacji inwestorskich i finansach w wiodących spółkach z sektora mediów i telekomunikacji w Polsce. Jest absolwentką kierunku Finanse i Bankowość w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Studiowała też na Deakin University w australijskim Warrnambool, a także w Akademii Leona Koźmińskiego, gdzie ukończyła podyplomowy program „Profesjonalny członek rady nadzorczej”.

Małgorzata Czaplicka została powołana na stanowisko Prezesa Zarządu GTC z dniem 28 maja br., zastępując Gyulę Nagyego, który piastował je od sierpnia 2023 roku.

W skład trzyosobowego Zarządu GTC S.A. wchodzą również Zsolt Farkas, Chief Strategy Officer oraz Balázs Gosztonyi, Chief Financial Officer.

Warszawski rynek biurowy 2025: Najemcy wracają do centrum, nowa podaż rekordowo niska

Na warszawskim rynku biurowym najemcy pozostają aktywni i nadal poszukują biur w centralnych lokalizacjach, mimo malejącego wolumenu nowo dostarczanej powierzchni. Jak pokazuje raport BNP Real Estate Poland „Review – rynek biurowy w Warszawie I kw. 2025 roku”, na obecną sytuację wpływa niska podaż ukończonych projektów z początku tego roku, jak i planowanych inwestycji w kolejnych latach. Dodatkowo, spadek współczynnika pustostanów przekłada się na ograniczoną dostępność przestrzeni dla najemców.

Aktywność najemców, szczególnie w centrum

Całkowita aktywność najemców na warszawskim rynku biurowym w 2024 roku wyniosła około 740 tys. m. kw., co stanowiło wynik nieznacznie niższy od tego zarejestrowanego w 2023 roku. Wygląda na to, że początek 2025 roku przyniósł stabilizację, ponieważ wolumen transakcji w stolicy pomiędzy styczniem a marcem osiągnął wartość 160 tys. m kw., co oznacza 17% wzrost względem analogicznego okresu w ubiegłym roku.

Do najważniejszych transakcji najmu w pierwszym kwartale 2025 roku należy umowa zawarta przez Enter Air na najem 9,8 tys. m. kw. powierzchni w budynku Bokserska Office Center, zlokalizowanym w strefie Służewiec, z przeznaczeniem na potrzeby własne. Drugą co do wielkości był najem przez CD Projekt 5,6 tys. m. kw. powierzchni biurowej w biurowcu CD Projekt, położonym w strefie Wschód. Na trzecim miejscu uplasowała się transakcja Elanco Polska – odnowiono umowę najmu na 4,4 tys. m. kw. w budynku The Warsaw Hub B. Kolejne dwie transakcje  zostały objęte klauzulą poufności co do tożsamości najemców. Jeden z nich odnowił umowę na 4,2 tys. m. kw. w budynku Central Tower, a drugi podpisał nową umowę najmu 4,1 tys. m. kw. w budynku Moniuszki 1a.

Jak pokazują dane z raportu BNP Paribas Real Estate Poland, większość powierzchni (63%) wynajęto w centralnych strefach biurowych miasta, co przekłada się na prawie 101 tys. m kw. wynajętej powierzchni w tej strefie.

Największy udział w strukturze wolumenu transakcji brutto przypadł nowym umowom (48%), co oznacza nieznaczny wzrost o 0,01 p.p. w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej. Odnowienia umów stanowiły 26%, udział ekspansji wyniósł 9%, natomiast najem na potrzeby własne odpowiadał za 17% wolumenu. Wartości te były bardzo zbliżone do zarejestrowanych w analogicznym okresie w roku ubiegłym. W pierwszym kwartale 2025 roku udział umów zawieranych na etapie realizacji inwestycji w całkowitym wolumenie transakcji wyniósł 5%, co oznacza nieznaczny wzrost o 0,01 p.p. w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej. Wyraźniejszy wzrost widoczny jest w ujęciu rocznym – w ostatnich czterech kwartałach udział przednajmu sięgnął 15%.

– „W strukturze wolumenu transakcji brutto prawie 50% całkowitego popytu stanowiły nowe umowy najmu, wliczając w to umowy przednajmu. Jest to ważny sygnał dla rynku, że firmy z wyprzedzeniem starają się zabezpieczyć najlepsze lokalizacje, będąc świadome istniejącej luki podażowej” – podkreśla Małgorzata Fibakiewicz, Dyrektorka Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych BNP Paribas Real Estate Poland.

Niska nowa podaż. W przyszłości nie lepiej

Początek nowego roku warszawski rynek biurowy zamknął z łącznymi zasobami powierzchni na poziomie 6,27 mln m kw., z czego w I kwartale 2025 dostarczono zaledwie 5,6 tys. m kw. w ramach jednej inwestycji – biurowca CD Projekt w strefie Wschód (CD Projekt RED). Analitycy BNP Paribas Real Estate Poland wskazują, że wartość nowej podaży jest o 88% mniejszaw porównaniu do ubiegłego roku oraz o 81% poniżej wyniku z poprzedniego kwartału. W ujęciu ostatnich czterech kwartałów nowa podaż również kształtuje się na niskim poziomie 61,6 tys. m kw. oddanej nowej powierzchni biurowej. Jest to spadek o 44% rok do roku, co pokazuje, że obecnie w stolicy przybywa niewiele biur.

Jeśli chodzi o wartość wolumenu powierzchni w budowie jest ona również niższa – do końca marca odnotowano spadek o 5% w porównaniu do roku ubiegłego.

– „Na koniec marca 2025 roku ok. 267 tys. m kw. powierzchni pozostawało w budowie lub przebudowie, z czego ponad 80% będzie dostarczone w strefach centralnych. W przypadku dzielnic znajdujących się w centrum Warszawy największym wyzwaniem dla deweloperów pozostaje ograniczona dostępność atrakcyjnych gruntów inwestycyjnych” – dodaje Małgorzata Fibakiewicz.

Do największych bieżących inwestycji w budowie, które mają zostać oddane w ostatnim kwartale tego roku, należy budynek The Bridge (47 tys. m kw.) realizowany przez Ghelamco oraz Office House (31 tys. m kw.) należący do Echo Investment. Z kolei Strabag planuje oddać do użytku budynek Upper One (35 tys. m kw.) w IV kwartale 2026 roku.

Spadek pustostanów, stabilne stawki wynajmujących

Jak wynika z raportu, niska nowa podaż kwartalna i wciąż ograniczona aktywność deweloperów wpływa na obniżenie się wskaźnika pustostanów w biurach. Poziom niewynajętej powierzchni w Warszawie obniżył się do 10,5%, natomiast w centralnych lokalizacjach spadł do 7,4% (spadek aż o 2,1 p.p. w porównaniu do ubiegłego roku), co może świadczyć o dynamicznym powrocie najemców do najbardziej prestiżowych lokalizacji.

Na koniec I kwartału 2025 roku całkowite zasoby wolnej powierzchni biurowej w stolicy wyniosły 657 tys. m kw., z czego ponad 13% znajdowało się w budynkach oddanych do użytkowania ponad 10 lat temu. Aż 20% wolumenu pustostanów koncentrowało się w Strefie Służewiec.

Jeśli chodzi o poziom czynszów wywoławczych w stolicy kształtuje się on na stabilnym poziomie, choć w przyszłości może ulec zmianie.

– „Miesięczne stawki czynszu w najlepszych budynkach biurowych w Warszawie wynoszą obecnie 22-27 EUR/m kw./m-c. w Centrum oraz 16-18 EUR /m kw./m-c. w lokalizacjach poza Centrum, przy czym czynsze najmu najlepszych obiektów mogą przekraczać 27 EUR /m kw./m-c. Biorąc pod uwagę ograniczoną nową podaż i malejącą dostępność biur, przewidujemy, że czynsze za najlepsze powierzchnie biurowe w stolicy będą rosły” – podkreśla Wiktoria Weilandt, Associate, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych BNP Paribas Real Estate Poland.

ZUS odmawia zasiłków za składki sprzed 2022 roku – interwencja Rzecznika MŚP

Coraz więcej polskich przedsiębiorców otrzymuje odmowy wypłaty zasiłków chorobowych lub macierzyńskich z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Powód? ZUS uznaje, że nie byli objęci ubezpieczeniem chorobowym w okresach sprzed 2022 roku – mimo że składki były opłacone, choć czasem z drobnym opóźnieniem lub kilkuzłotową niedopłatą. W obronie przedsiębiorców interweniuje Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Problem: stare zasady, nowe skutki

Do końca 2021 roku obowiązywały przepisy, które automatycznie wyłączały z ubezpieczenia chorobowego przedsiębiorców, którzy nie opłacili składki w terminie lub zrobili to w niepełnej wysokości – nawet jeśli chodziło o symboliczne kwoty. Aby przywrócić to ubezpieczenie, należało wnioskować do ZUS o wyrażenie zgody na opłacenie składki po terminie. Decyzja była uznaniowa i często kończyła się długą batalią sądową.

W 2022 roku, po działaniach Rzecznika MŚP, wprowadzono nowe przepisy – bardziej przyjazne dla prowadzących działalność gospodarczą. Od tego momentu drobne niedopłaty (do 1% minimalnego wynagrodzenia) nie powodują już automatycznej utraty prawa do świadczeń. Zmiana ta miała na celu uproszczenie systemu i poprawę jego stabilności.

ZUS stosuje wsteczne wyłączenia

Niestety, mimo korzystnych zmian w przepisach, wielu przedsiębiorców – w momencie ubiegania się o świadczenie – dowiaduje się, że za okresy sprzed 2022 roku ZUS nie uznaje ich za objętych ubezpieczeniem. W efekcie nie mają prawa do zasiłku, mimo że składki – choć nie zawsze idealnie – były opłacane.

Problem dotyczy m.in.:

  • kilkuzłotowych niedopłat wynikających z błędów księgowych,
  • zmian konta ubezpieczeniowego po ugodach sądowych,
  • zmian schematu ubezpieczenia zleceniobiorców,
  • braku informacji o konieczności złożenia wniosku o zgodę na późniejszą wpłatę (termin minął w czerwcu 2022 r.).

Co więcej, wielu przedsiębiorców nie miało świadomości, że w ich dokumentacji ZUS dokonał zmian skutkujących wyłączeniem z ubezpieczenia. Regularnie opłacali składki i byli przekonani, że wszystko jest w porządku. Dowiadywali się o problemie dopiero w chwili wystąpienia z wnioskiem o zasiłek – często w sytuacjach dramatycznych, jak poważna choroba czy ciąża.

Rzecznik MŚP: „To niedopuszczalne w państwie prawa”

„W państwie prawa niedopuszczalna jest sytuacja, w której zmiany na koncie przedsiębiorcy prowadzonym przez ZUS skutkują wyrzuceniem go z ubezpieczenia chorobowego wiele lat wstecz. Takie działania destabilizują sytuację prawną przedsiębiorców i negatywnie wpływają na zaufanie obywateli do państwa” – podkreśla Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Rzecznik wskazuje także, że takie praktyki uderzają w podstawy bezpieczeństwa finansowego osób prowadzących działalność gospodarczą i nierzadko uniemożliwiają im normalne funkcjonowanie w okresach choroby czy ciąży.

Co dalej?

Ze względu na rosnącą skalę zgłoszeń, Rzecznik MŚP rozważa podjęcie interwencji generalnej wobec ZUS, a w razie potrzeby – przygotowanie propozycji zmian legislacyjnych. Celem byłoby trwałe zabezpieczenie interesów przedsiębiorców i wyeliminowanie przepisów, które dziś – mimo pozornych ułatwień – prowadzą do poważnych problemów społecznych i finansowych.

Dolar odbija po spadkach — inwestorzy czekają na protokół Fed

Dolar odrabia straty, po tym jak w poniedziałek wybił się na najsłabsze poziomy od prawie miesiąca. Na Wyspach Brytyjskich znów problem ze sprzedażą detaliczną. W tle Węgrzy nie zmienili stóp procentowych, mimo oczekiwań rynku.

Korekta na dolarze

Ostatnie dwa dni to wyraźny powrót dolara do łask inwestorów. W poniedziałek USD co prawda wyznaczył najsłabsze poziomy względem euro, ale od tego czasu trwa powrót inwestorów. Poniedziałek był Dniem Pamięci w USA, a to oznacza wolne i mniejszą płynność na rynku. Po takich wybiciach korekta nie jest też niczym nadzwyczajnym. Wczoraj dolarowi dodatkowo sprzyjały dane z Europy. Inflacja we Francji w ujęciu rocznym nie wzrosła, jak oczekiwano, do 0,9%, ale spadła do 0,7%. Oznacza to, że w drugiej największej gospodarce strefy euro problem ze wzrostem cen realnie zniknął. To z kolei powoduje jeszcze większą przestrzeń na obniżki stóp procentowych, które działają na niekorzyść wartości euro.

Sprzedaż na Wyspach

Wielka Brytania opublikowała wczoraj raport tamtejszej Konfederacji Przemysłu. Jest to wskaźnik bazujący na ankietach wśród 20 000 punktów sprzedaży detalicznej, w których  pada relatywnie proste pytanie: czy sprzedaż wzrosła czy spadła?  Wynik -27 pkt pokazuje dużą przewagę odpowiedzi negatywnych nad pozytywnymi w maju. Analitycy spodziewali się lepszych (czy raczej mniej złych) nastrojów, bo zaledwie -18 pkt. Była to zatem negatywna niespodzianka dla rynku. Warto dodać, że w ostatnich dwóch latach optymizm w tych badaniach przeważał tylko w trzech miesiącach i nie były to tak znaczące przewagi, jak teraz odpowiedzi negatywnych. Jak reagowały rynki? Pomimo tego, że od rana funt zyskiwał na wartości, to po publikacji tych danych wrócił do punktu wyjścia. Słabsza sprzedaż detaliczna „zabiła” optymizm inwestorów.

Węgrzy bez zmian

Bank Centralny Węgier nie dokonał zmian stóp procentowych. Trzeba pamiętać, że podczas ostatniej obniżki stóp procentowych w październiku inflacja wynosiła 3,2%. Później rozpoczął się trwający aż do lutego ruch przyspieszania wzrostu cen do poziomu 5,6%. Obecnie inflacja znów spowalnia, ale jesteśmy jeszcze na poziomie 4,2%. Teoretycznie pozwala to już myśleć o obniżkach stóp procentowych. Część obserwatorów zwraca jednak uwagę, że po ostatnim incydencie, kiedy ceny wyskoczyły, decydenci będą chcieli zachować ostrożność. Nie brakuje jednak głosów, że Węgry są już gotowe na dalsze cięcia stóp procentowych, bo gospodarka, przyciśnięta tak wysokimi stopami procentowymi, sobie nie radzi. Symptomatyczna była wczorajsza reakcja rynków walutowych. Po decyzji Banku Centralnego Węgier forint umacniał się względem pozostałych walut. Świadczy to o tym, że inwestorzy, widząc utrzymanie stóp, jednak dokupywali forintów, by zamknąć nietrafione pozycje inwestycyjne.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

20:00 – USA – protokół z posiedzenia FOMC (odpowiednika RPP).

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Bio Planet z 14% wzrostem sprzedaży w kwietniu 2025

Kwiecień okazał się dla Bio Planet kolejnym dobrym miesiącem pod względem sprzedaży. Spółka odnotowała sprzedaż na poziomie 25,1 mln złotych, co oznacza wzrost o 14% w stosunku do wyników z kwietnia 2024 roku, które plasowały się na poziomie 22 mln złotych. Bio Planet sukcesywnie poprawia wyniki sprzedaży i umacnia swoją rynkową pozycję, jednocześnie nie spoczywa na laurach chce rozwijać kolejne obszary.

„Kwiecień po raz kolejny przyniósł nam bardzo dobre wyniki sprzedaży, w stosunku do kwietnia 2024 roku osiągnęliśmy sprzedaż wyższą o 14%. Dobra passa, którą kontynuujemy od wielu miesięcy potwierdza, że konsolidacja rynku i inne kroki, które podjęliśmy jakiś czas temu były dobrym kierunkiem. Na najbliższe miesiące mamy bardzo sprecyzowane plany, jeśli chodzi o dalsze umacnianie naszej pozycji. Chcemy jeszcze mocniej wkroczyć na rynek międzynarodowy skupiając się na nawiązaniu kontaktów biznesowych z krajami Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Z naszych obserwacji wynika, że są to rynki o bardzo dużym potencjale, gdzie rynek żywności ekologicznej rozwija się bardzo dynamicznie. Równolegle chcemy poszerzyć możliwości naszej platformy dropshippingowej, która pozwala nowym partnerom podjąć współpracę z naszą firmą. Ostatnim i największym wyzwaniem jest wznowienie budowy zakładu konfekcjonowania. Jest to projekt, do którego chcemy się solidnie przygotować, głównie od strony finansowej. Pełne uruchomienie nowoczesnych zakładów konfekcjonowania przyczyni się do zwiększania potencjału produkcyjnego Spółki, obniżenia jednostkowych kosztów paczkowania oraz zwiększy potencjał logistyczny Bio Planet. Przełoży się to na wprowadzenie Spółki w kolejny etap rozwoju i zwiększenie skali działalności. Zakładamy, że wznowienie budowy będzie możliwe we wrześniu 2026 roku, a uruchomienie nowoczesnych zakładów konfekcjonowania w III kwartale 2027 roku” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Sprzedaż narastająco po 4 miesiącach 2025 roku osiągnęła 106,5 mln złotych i jest wyższa o 7% w stosunku do sprzedaży po 4 pierwszych miesiącach 2024 roku, która wyniosła 99,1 mln złotych.

Euro tanieje po słabszych danych z Francji, kurs dolara powoli odbija po okresie spadków

USD nie miał lekko od połowy maja, a uderzały w niego głównie czynniki lokalne, które mimo wszystko niosły ze sobą globalne konsekwencje. Bliżej końca miesiąca dolar stara się kontrować, ale wciąż jest zdecydowanie za wcześnie na jednoznaczne wnioski. O te może być łatwiej wtedy, kiedy rynek otrzyma kluczowe publikacje tego tygodnia.

Francja osłabia euro

Dolarowi dodatkowo pomogły (czy może bardziej zaszkodziły euro) dane z francuskiej gospodarki (czyli drugiej co do wielkości w UE). Zaczęło się już wczoraj, kiedy inflacja konsumencka w ujęciu rocznym spadła do jedynie 0,7%, zamiast wzrosnąć do 0,9%. Już sam ten odczyt analitycy podawali jako argument za jeszcze bardziej gołębim nastawieniem EBC. Kolejny nadszedł dziś wraz z korektą tempa PKB nad Sekwaną w pierwszym kwartale. Zamiast wstępnego +0,8% urząd statystyczny podał tylko +0,6% (w ujęciu kwartalnym zobaczyliśmy +0,1%). Łączny obraz to coraz głębsza dezinflacja połączona ze spowolnieniem gospodarczym. Krótkoterminowo dostajemy w takim razie receptę na dalsze obniżki stóp procentowych w strefie euro, a taki scenariusz musi wpływać negatywnie na wspólną walutę. Do czerwcowego cięcia rynek jest przekonany (stopa depozytowa ma wynieść 2%), ale część analityków poddaje w wątpliwość dalszą ścieżkę luzowania. Rozwiązanie, które wydaje się dobre na daną chwilę, niekoniecznie musi być najlepsze w dłuższym terminie, a właśnie na taki horyzont (6 do 8 kwartałów), przynajmniej w teorii, powinna patrzeć władza monetarna.

Kontratak USD

Dolar miał już wyraźnie dość swojego osłabienia. Jeszcze w poniedziałek kurs EUR/USD testował poziom 1,14 $, widziany ostatnio miesiąc wcześniej. Jednak już wtedy obserwatorzy zwracali uwagę, że bez świętujących tego dnia Amerykanów i Brytyjczyków rynek jest zbyt płytki, aby wyciągać z jego zachowania jakiekolwiek wnioski. Okazało się to wręcz proroczym podejściem, ponieważ w trakcie pisania tych słów (środa godz. 15) kurs eurodolara jest już cent niżej i podejmuje drugą próbę pokonania od góry 1,13 $. Mimo wszystko od tej okrągłej psychologicznej granicy za ważniejszy obszar można uznać rejon wokół 1,127, który już wielokrotnie odgrywał rolę wsparcia bądź oporu. Jego pokonanie może stanowić zagrożenie dla trendu wzrostowego głównej pary globu, który trwa już od trzech miesięcy. Można założyć, że rynek w pewnym stopniu przetrawił już przyjęcie przez Izbę Reprezentantów ustawy podatkowej, która zwiększa amerykański deficyt, ponieważ teraz zaczną się nad nią prace w Senacie. Tak samo inwestorzy za dobrą kartę biorą powrót do pewnej deeskalacji w wojnie handlowej. Jednak już dziś zacznie się pora kluczowych publikacji, które mogą przynieść na rynki nowe impulsy. Wieczorem otrzymamy zapiski z ostatniego posiedzenia amerykańskiej władzy monetarnej, a po zamknięciu sesji na Wall Street poznamy wyniki jednej z najważniejszych (równocześnie wrażliwych na konflikt celny z Chinami) aktualnie spółek, czyli Nvidii. Jutro napłyną też odczyty o amerykańskim PKB za pierwszy kwartał, a w piątek rozpocznie się cykl wstępnych odczytów inflacyjnych za maj. Koniec tygodnia i miesiąca ma sporo walorów do wykreowania podwyższonej zmienności na rynkach.

Polski złoty w dość mieszanym dla siebie otoczeniu (np. GPW rośnie w przeciwieństwie do rynków bazowych) radzi sobie całkiem nieźle. Rodzima waluta lekko słabnie w stosunku do dolara, co oznacza wzrost kursu USD/PLN powyżej 3,75 zł. Natomiast delikatnie wzmacnia się w relacji do euro, czyli kurs EUR/PLN zniżkuje w kierunku 4,24 zł. Wreszcie złoty zachowuje względną stabilność do franka, a kurs CHF/PLN jest blisko 4,53 zł.

Autor: Adam Fuchs, analityk walutowy Walutomat.pl

Mex Polska kontynuuje ekspansję i notuje wzrost przychodów w I kwartale

Notowana na GPW spółka gastronomiczna Mex Polska SA konsekwentnie realizuje strategię rozwoju na lata 2024–2028, koncentrującą się na intensywnej ekspansji lokali własnych w największych miastach Polski oraz utrzymaniu  efektywności operacyjnej. W I kwartale 2025 roku Grupa osiągnęła 25,9 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, co oznacza wzrost o 15 proc. rok do roku. Utrzymująca się wysoka dynamika przychodów potwierdza skuteczność przyjętego kierunku rozwoju i rosnącą skalę działalności.

Dowodem efektywnej realizacji założonych celów jest fakt, że w pierwszej połowie bieżącego roku Mex Polska otworzy aż pięć nowych lokali, co jest celem strategii na lata 2024–2028, zakładającej sześć otwarć rocznie. W styczniu br. działalność rozpoczęły dwa nowe lokale: Chicas & Gorillas przy ul. Nowy Świat 19 w Warszawie oraz pizzeria PIZZANOVA w krakowskim Pasażu Bielaka. W najbliższych tygodniach planowane jest uruchomienie kolejnych trzech lokali, w tym nowego lokalu Prosty Temat w Krakowie oraz The Mexican we Wrocławiu.

Dynamiczna ekspansja wiąże się z zintensyfikowanymi nakładami inwestycyjnymi na rozbudowę sieci, a towarzyszące temu koszty organizacyjne i operacyjne wpłynęły na wynik netto w I kwartale 2025 roku. Grupa zakończyła ten okres stratą netto na poziomie 1,3 mln zł.

To naturalny etap na drodze do rentowności nowo otwieranych lokali oraz element wpisany w strukturę kosztową naszego budżetu.. Dla porównania, w całym 2023 roku otworzyliśmy jedynie trzy lokale własne, podczas gdy obecna dynamika, tj. otwarcie w 2024 roku aż siedmiu, a w pierwszym kwartale 2025 roku kolejnych dwóch lokali własnych  jasno pokazuje, jak intensywnie rozwijamy się w kluczowych miastach w kraju. Taki wzrost – w zależności od momentu – może tymczasowo wpływać na wynik netto, co jest przewidywanym i przejściowym efektem realizacji strategii inwestycyjnej. – komentuje Dariusz Kowalik, dyrektor finansowy i członek zarządu Mex Polska S.A.

Czynnikami charakterystycznymi dla fazy intensywnego wzrostu, wpływającymi na wynik netto, są m.in. skutki zastosowania standardu MSSF 16 oraz koszty zarządcze ponoszone przez kolejne  spółki celowe  wchodzące w skład Grupy.

Rozwój organiczny oraz systematyczne zwiększanie liczby lokali to długofalowy proces budowania wartości Grupy. Z doświadczenia wiem, że w sprzyjających warunkach rynkowych i przy korzystnej koniunkturze następuje wzrost marż oraz uruchomienie efektów skali, które zaczynają przynosić korzyści całej organizacji. Dlatego z optymizmem patrzymy na perspektywę poprawy wyników w kolejnych kwartałach i latach. – dodaje Paweł Kowalewski, prezes zarządu Mex Polska S.A.

Zarząd Mex Polska w kwietniu br. zarekomendował przeznaczenie 0,84 mln zł z zysku netto za 2024 rok (wynoszącego 3,03 mln zł) na dywidendę, co oznacza wypłatę 0,11 zł na akcję. Spółka ustaliła dzień dywidendy na 27 maja br. Oznaczało to, że akcjonariusze, którzy posiadali akcje Mex Polska zarejestrowane w rejestrze akcjonariuszy w dn. 27 maja 2025 r., otrzymają dywidendę. Termin wypłaty dywidendy został ustalony na 3 czerwca 2025 roku.

Obecnie grupa kapitałowa Mex Polska SA zarządza 55 dochodowymi i popularnymi wśród konsumentów lokalami gastronomicznymi działającymi pod rozpoznawalnymi markami, takimi jak: The Mexican, Prosty Temat, Pijalnia Wódki i Piwa, Chicas&Gorillas, Spoko Taco, Pankejk czy PIZZANOVA. Nadrzędnym celem Grupy pozostaje dalszy wzrost organiczny, zwiększanie skali działalności oraz nieustanna poprawa efektywności operacyjnej.

XTPL w I kwartale 2025 dostarcza pierwsze moduły UPD w ramach wdrożenia przemysłowego i kolejne urządzenia DPS

XTPL, wiodąca firma z polskiego sektora deep tech, wygenerowała w I kwartale 2025 roku 2,4 mln zł przychodów ogółem, w tym 2,0 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług. Główna kontrybucja do osiągniętego rezultatu wynika z dostarczenia 2 urządzeń Delta Printing System (DPS) oraz rozpoczęcia realizacji zamówienia na początkową ilość 6 szt. modułów Ultra-Precise Dispensing (UPD) w ramach pierwszego historycznie wdrożenia przemysłowego technologii XTPL, gdzie klientem końcowym jest jeden z największych producentów wyświetlaczy na świecie. Rozwiązanie Spółki przyczyni się do istotnego zmniejszenia odrzutów produkcyjnych w nowoczesnych wyświetlaczach FPD, co zminimalizuje straty materiałowe i zmaksymalizuje wydajność linii produkcyjnej klienta.

– Okres I kwartału 2025 roku okazał się jednym z najważniejszych w naszej historii. Przede wszystkim rozpoczęliśmy pierwsze historycznie wdrożenie przemysłowe technologii XTPL – to milowy krok w dążeniu naszej Spółki do stania się w przyszłości jednym z globalnych standardów w wytwarzaniu nowoczesnej elektroniki kolejnych generacji. Dostarczyliśmy już do partnera 2 nasze moduły UPD i przygotowujemy się do wysyłki kolejnych, a całość procesu przebiega zgodnie z harmonogramem – duże maszyny budowane przez partnera z naszymi głowicami drukującymi zaszytymi w środku, stają na przemysłowej linii jednego z największych producentów wyświetlaczy z Chin o rocznych przychodach przekraczających 20 mld USD. W dalszej części roku spodziewamy się kolejnych zamówień, ponieważ realizowany projekt ma w naszej opinii potencjał na dostarczenie ok. kilkudziesięciu szt. modułów UPD w horyzoncie najbliższych lat. Nie jest to również nasze ostatnie słowo w kontekście wdrożeń przemysłowych z udziałem XTPL i kontynuujemy pozostałe ewaluacje, które wierzę, że zakończą się dla nas pozytywnym rezultatem jeszcze w horyzoncie realizowanej Strategii – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

– Wymierne sukcesy osiągnęliśmy również w obszarze komercjalizacji linii biznesowej w postaci urządzeń Delta Printing System. Zamówienie złożone przez Wydział Inżynierii Uniwersytetu w Cambridge, czyli jedną z najwyżej plasujących się w rankingach uczelni na świecie, odzwierciedla naszą rosnącą rozpoznawalność i potencjał drzemiący w nieprzerwanie rozwijanej i ulepszanej przez nas technologii. W I kwartale 2025 roku została ona dostrzeżona również przez segment obronny w USA, gdzie otrzymaliśmy zamówienie od tzw. defence contractor. Identyfikujemy ten obszar jako kolejny segment o dużym potencjale dla technologii XTPL, zwłaszcza w obliczu bieżących wyzwań związanych z geopolityką i konfliktami w różnych częściach świata. Prowadzimy aktywny dialog z zamawiającym i badamy wzajemne możliwości oraz oczekiwania, a w naszym pipeline sprzedażowym pojawiają się kolejni tego rodzaju klienci – dodaje Filip Granek.

W I kwartale 2025 roku XTPL wygenerował 2,4 mln zł przychodów ogółem, w tym 2,0 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług w porównaniu do odpowiednio 2,9 mln zł i 2,7 mln zł w tym samym okresie ubiegłego roku. Pozostałą wartość stanowią dotacje. EBITDA w I kwartale 2025 roku wyniosła -5,1 mln zł i jest konsekwencją działań inwestycyjnych Spółki związanych z realizacją Strategii na lata 2023-2026 i wdrażanym planem nakierowanym na skalowanie biznesu XTPL. Poziom środków pieniężnych wyniósł na koniec 31.03.2025 roku 20,2 mln zł.

3 stycznia 2025 roku XTPL ogłosił pierwsze w historii wdrożenie przemysłowe autorskiej technologii UPD (Ultra-Precise Dispensing). Bezpośrednim partnerem, do którego dostarczona zostanie pierwsza partia modułów UPD Spółki w ilości 6 szt. (głowic drukujących), jest wiodący chiński producent maszyn do masowej produkcji nowoczesnych wyświetlaczy FPD. W kolejnym kroku partner zbuduje urządzenia przemysłowe z wykorzystaniem modułów XTPL, które trafią na linię produkcyjną jednego z największych na świecie producentów wyświetlaczy z Chin. Realizacja projektu może potrwać do kilku lat i obejmować łączny wolumen zamówień kilkudziesięciu modułów UPD Spółki, które zostaną wykorzystane do napraw defektów w wyświetlaczach FPD o ultrawysokiej rozdzielczości, istotnie zmniejszając liczbę odrzutów na linii produkcyjnej.

– Sytuacja na międzynarodowych rynkach, w tym duża niepewność wokół nakładanych ceł, nie sprzyja prowadzeniu globalnej sprzedaży urządzeń jaką realizujemy w XTPL i ma to swoje odzwierciedlenie w niższych niż zakładane przychodach. Jednocześnie nie utraciliśmy żadnej szansy sprzedażowej w naszym pipeline, a rynki stopniowo przyzwyczajają się do nowej rzeczywistości, dlatego podtrzymujemy oczekiwania co do wzrostu sprzedaży urządzeń DPS w ujęciu rok do roku w perspektywie całego 2025 roku. Nasz aktualny poziom zapasów wynosi 4,9 mln zł i zabezpiecza kluczowe komponenty do budowy urządzeń, kreując potencjał wygenerowania ponad 10 mln zł w kolejnych okresach. To co widzimy w ostatnich latach naszej działalności to znacząco silniejsze pod kątem zamówień i dostaw drugie półrocze i oczekujemy, że w ten sposób rozłoży się nasza sprzedaż również w 2025 roku – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

– XTPL znajduje się w kluczowym momencie rozwoju – rozpoczęliśmy pierwsze wdrożenie przemysłowe. Wierzymy, że w horyzoncie przyjętej Strategii na lata 2023-2026, do łącznej liczby realizowanych wdrożeń przemysłowych dołączy jeszcze kilka kolejnych. Pracujemy nad tym intensywnie całym zespołem, a osiągnięcie tej aspiracji jest w naszej opinii wyłącznie kwestią czasu. Globalne trendy w postaci miniaturyzacji, zmian form i właściwości elektroniki użytkowej, rosnący rynek elektroniki drukowanej w tempie ponad 22% rocznie i opinie jakie otrzymujemy od istniejących oraz potencjalnych klientów, utrzymują nas w tym przekonaniu i napędzają do dalszych działań na rzecz globalnego sukcesu polskiej firmy wywodzącej się z Wrocławia – dodaje Jacek Olszański.

XTPL komercjalizuje obecnie trzy linie biznesowe: moduły UPD (głowice drukujące) do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące Delta Printing System (DPS, demonstrator technologii) oraz High Performance Materials (HPM, nanotusze).

Spółka posiada aktualnie 9 projektów na co najmniej drugim etapie procesów nakierowanych na przemysłowe wdrożenia swojej technologii (zakończony wstępny kontakt i identyfikacja potrzeb klienta, rozpoczęta ewaluacja technologii i prace rozwojowe po stronie XTPL), których łączny potencjał, przy pozytywnej walidacji i pełnym wdrożeniu, szacuje na ok. 400 mln zł średniorocznych przychodów w horyzoncie czasu ich realizacji. Najbardziej zaawansowane są 4 projekty (w tym realizowane wdrożenie dla klienta z Chin) obejmujące strategiczne dla Spółki obszary: półprzewodniki oraz wyświetlacze. Klientami końcowymi lub partnerami są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. wiodący producent maszyn dla przemysłu nowoczesnych wyświetlaczy z Chin (obecnie realizowane wdrożenie przemysłowe), czołowy producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD z Korei Płd. oraz notowany na Nasdaq 100 czołowy producent maszyn przemysłowych z USA.

Nowe przepisy o zatrudnianiu cudzoziemców. Co się zmienia od 1 czerwca?

0

Legalne zatrudnianie cudzoziemców ma być prostsze, ale też obarczone dodatkowymi obostrzeniami. Nadchodzące zmiany w przepisach mają usprawnić procesy, ograniczyć nadużycia i uszczelnić system wizowy. Ekspert z agencji zatrudnienia Trenkwalder wyjaśnia, co to oznacza w praktyce dla firm i instytucji zatrudniających obcokrajowców.

W kwietniu oraz maju zostały podpisane istotne ustawy dotyczące zatrudniania obcokrajowców, które wchodzą w życie 1 czerwca br. Pierwsza ustawa, o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, upraszcza procedury związane z legalizacją pracy oraz ma ograniczyć nadużycia związane z zatrudnianiem obcokrajowców. Druga ustawa, o zmianie niektórych ustaw w celu wyeliminowania nieprawidłowości w systemie wizowym Rzeczypospolitej Polskiej, będzie rzutować m.in. na liczbę wydawanych cudzoziemcom zezwoleń na pobyt czasowy i pracę.

Najważniejsze zmiany, które zaczną obowiązywać od czerwca, to przede wszystkim większe obowiązki informacyjne po stronie pracodawcy oraz skrócenie terminów raportowania zmian w zatrudnieniu cudzoziemców. Wprowadzenie obowiązku przesyłania umów, nowe ograniczenia dotyczące zezwoleń oraz możliwość odmowy ich wydania w przypadku outsourcingu, znacząco zmieniają sposób organizacji pracy
z obcokrajowcami –
mówi Daniel Nowakowski z agencji zatrudnienia Trenkwalder Polska.Z jednej strony uproszczono procedury, jak zniesienie testu rynku pracy, z drugiej jednak zwiększono sankcje za nieprawidłowości. Pracodawcy muszą być bardziej czujni, bo każda pomyłka może kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dlatego warto planować działania legalizacyjne z wyprzedzeniem, a także korzystać z profesjonalnego wsparcia w zatrudnianiu cudzoziemców – dodaje Nowakowski.

12 NAJWAŻNIEJSZYCH ZMIAN, O KTÓRYCH NALEŻY WIEDZIEĆ:

  1. Wydłużenie terminu zgłoszenia niepodjęcia pracy przez cudzoziemca

Zgodnie z nowymi przepisami, pracodawca, który zatrudnia cudzoziemca na podstawie oświadczenia o powierzeniu pracy, ma 7 dni na poinformowanie urzędu pracy o podjęciu przez obcokrajowca pracy oraz 14 dni na poinformowanie o niepodjęciu przez niego pracy (wcześniej obowiązywał termin 7 dni). Wydłużenie terminu zgłoszenia niepodjęcia pracy do 14 dni to ułatwienie dla pracodawców – zwłaszcza gdy cudzoziemiec rozpoczyna pracę z opóźnieniem. Pozwala ono uniknąć konieczności składania dwóch oddzielnych zgłoszeń (najpierw o niepodjęciu pracy, a później o jej rozpoczęciu), ograniczając liczbę formalności.

  1. Obowiązek zgłoszenia wcześniejszego zakończenia / niepodjęcia pracy przed wskazanym terminem

Kolejna zmiana w oświadczeniach to obowiązek informowania urzędu pracy o tym, że obcokrajowiec nie podejmie pracy przed terminem, który został wskazany w danym dokumencie, a także konieczność informowania starosty o tym, że cudzoziemiec zakończył pracę przed terminem, jaki został wskazany w oświadczeniu. Jest to nowy obowiązek, który ma na celu wyeliminowanie przypadków, w których oświadczenia są wykorzystywane bez zamiaru faktycznego zatrudnienia cudzoziemca. Pracodawca powinien mieć na uwadze, że po zgłoszeniu definitywnego niepodjęcia lub wcześniejszego zakończenia pracy, dane oświadczenie zostaje usunięte z ewidencji, co oznacza, że obcokrajowiec nie może już na jego podstawie podjąć pracy ani uzyskać wizy w celu przyjazdu do Polski.

  1. Obowiązek dostarczenia do urzędu pracy umowy zawartej z cudzoziemcem

W momencie, kiedy oświadczenie będzie wpisane do ewidencji oświadczeń, pracodawca będzie zobowiązany do przekazania urzędowi pracy umowy, która będzie obowiązywała między nim a cudzoziemcem.

  1. Obowiązek zgłoszenia zakończenia pracy cudzoziemca do Urzędu Wojewódzkiego

Zgodnie z nowymi zasadami to pracodawca, a nie cudzoziemiec, jest zobowiązany do poinformowania Urzędu Wojewódzkiego o zakończeniu pracy przez osobę zatrudnioną na podstawie karty pobytu wydanej na jego firmę. Termin zgłoszenia pozostaje bez zmian i wynosi 15 dni od dnia zakończenia pracy. To kolejny nowy obowiązek dla pracodawcy – jego niedopełnienie może skutkować nałożeniem grzywny.

  1. Nowe ograniczenia dla cudzoziemców w uzyskaniu zezwoleń na pobyt i pracę

Nowelizacja ustawy wizowej wprowadza nowe przesłanki odmowy wszczęcia postępowania o jednolite zezwolenie na pobyt i pracę. Cudzoziemcy przebywający w Polsce na podstawie określonych rodzajów wiz – m.in. wiz turystycznych, studenckich, szkoleniowych, leczniczych czy wydanych przez inne państwa strefy Schengen – nie będą mogli uzyskać zezwolenia na pobyt i pracę. Sytuacja dotyczy także cudzoziemców, którzy posiadają dokument pobytowy wydany przez inne państwo członkowskie strefy Schengen np. karta pobytu. Dla pracodawców to nowe wyzwanie, ponieważ będą musieli dokładnie weryfikować dokumenty pobytowe cudzoziemców i wcześniej podejmować działania legalizujące ich zatrudnienie.

  1. Wizy, na których nie będzie możliwe podjęcie pracy przez cudzoziemców

Cudzoziemiec, który będzie przebywał w Polsce na podstawie wizy wydanej przez inne Państwo strefy Schengen, nie będzie mógł podjąć pracy. Ta sytuacja dotyczy także cudzoziemców, którzy obecnie przebywają w Polsce na takim dokumencie. Pracodawcy powinni sprawdzić dokumenty pobytowe swoich pracowników i podjąć działania w kierunku legalizacji pobytu, ponieważ z dniem 1 czerwca powyższy pobyt nie będzie uprawniał cudzoziemca do pracy w Polsce. W nowej ustawie nie ma zapisu o możliwości podjęcia pracy na wizie z celem wydania „inne okoliczności”. W konsekwencji cudzoziemiec, który jest zatrudniony na podstawie takiej wizy będzie traktowany jako osoba przebywająca nielegalnie. Przypominamy, na jakich wizach nie można podjąć pracy w Polsce. Są to wizy: 1 – Turystyczna; 2 – Odwiedziny przyjaciół oraz rodziny; 11 – Kształcenia się lub szkolenia w innej formie niż określona w pkt 9 lub 10; 14,15,16 – Tranzyt, tranzyt lotniczy, leczenie; 22 – Ochrona czasowa; 25 – Wiza wydana w innych okolicznościach; Wiza wydana przez inne Państwo strefy Schengen.

  1. Zatrudnienie cudzoziemca bez konieczności przeprowadzenia testu rynku pracy

Nowe przepisy likwidują obowiązek przeprowadzania testu rynku pracy. W zamian starostowie otrzymają prawo do tworzenia list zawodów, w których zatrudnianie cudzoziemców będzie zabronione na podstawie zezwolenia na pracę – w oparciu o lokalną sytuację na rynku pracy. Dla pracodawców to duże uproszczenie i oszczędność czasu – nie trzeba już czekać na informację starosty, co przyspieszy procesy zatrudniania. Ogranicza to biurokrację, ale wymaga od pracodawców dodatkowej czujności, bo z kolei starosta będzie miał prawo do publikacji listy zawodów, dla których to podjęcie pracy na zezwoleniu o pracę będzie zabronione.

  1. Istotne zmiany w kontekście zezwoleń na pracę

Nowelizacja ustawy skraca czas, w jakim pracodawca musi poinformować Wojewodę o ważnych zmianach związanych z zatrudnieniem cudzoziemca – z 3 do 2 miesięcy. Dotyczy to sytuacji, gdy cudzoziemiec nie rozpoczął pracy w terminie, miał ponad 2-miesięczną przerwę w zatrudnieniu, albo zakończył pracę wcześniej niż 2 miesiące przed końcem ważności zezwolenia. Dodatkowo, przed zatrudnieniem obcokrajowca pracodawca musi przesłać kopię umowy do urzędu wojewódzkiego przez platformę praca.gov.pl. Zmieniono także warunki, które muszą być spełnione, aby uzyskać zezwolenie na pracę:

  • Wynagrodzenie nie może być niższe niż płaca minimalna ani niższe niż wynagrodzenie innych pracowników na podobnym stanowisku.
  • Wymiar czasu pracy nie może być niższy niż ¼ etatu ani wyższy niż pełen etat.

Jeśli firma działa krócej niż rok lub wskazany wymiar pracy jest niższy niż pół etatu (lub 20 godzin tygodniowo), zezwolenie będzie mogło zostać wydane tylko na maksymalnie 1 rok.

  1. Ograniczenia dla cudzoziemców w ruchu bezwizowym

Nowe przepisy dają Ministrowi Pracy możliwość wprowadzenia – w drodze rozporządzenia – listy państw, których obywatele nie będą mogli pracować w Polsce podczas pobytu w ramach ruchu bezwizowego, nawet jeśli mają legalne zatrudnienie. Celem tej regulacji jest ochrona porządku publicznego oraz ograniczenie przypadków nadużyć związanych z pozorowanym celem wjazdu do kraju. Pracodawcy muszą więc śledzić ewentualne rozporządzenia ministra, a sama zmiana może wpłynąć na plany rekrutacyjne firm zatrudniających obywateli spoza UE.

  1. Ograniczenia dotyczące pracy w outsourcingu

Nowe przepisy przewidują także, że w przypadku zatrudnienia cudzoziemca przez podmiot niebędący agencją pracy tymczasowej, który wykonuje pracę na rzecz innego podmiotu (czyli w modelu outsourcingu), urząd może odmówić wydania zezwolenia na pracę lub zezwolenia na pobyt i pracę. Oznacza to, że cudzoziemcy zatrudnieni w ramach outsourcingu mogą mieć trudności z legalizacją lub przedłużeniem pobytu w Polsce, jeśli ich zatrudnienie nie spełnia nowych wymogów.

  1. Zaostrzone kary finansowe oraz jednoczesne kontrole organów kontrolujących

Straż Graniczna i Państwowa Inspekcja Pracy będą mogły przeprowadzać jednoczesne niezapowiedziane kontrole u pracodawców. Zmieniono również zasady nakładania kar – zlikwidowano górny limit grzywny. Obecnie pracodawca może zostać ukarany osobno za każdego nielegalnie zatrudnionego cudzoziemca, co oznacza, że łączna kara może być znacznie wyższa niż wcześniej. Wysokość grzywien wynosi od 3 000 zł do 50 000 zł za każdego obcokrajowca zatrudnionego niezgodnie z przepisami. Dodatkowo przewidziano karę 6 000 zł za kierowanie cudzoziemca do pracy przez podmiot, który nie jest agencją zatrudnienia.

  1. Digitalizacja procedur

Zgodnie z nowymi regulacjami proces uzyskiwania zezwoleń na pracę ulegnie pełnej elektronizacji. Oznacza to, że wszystkie działania związane z wnioskowaniem, składaniem wyjaśnień, odwołań oraz dostarczaniem dokumentów będą realizowane wyłącznie za pośrednictwem systemu teleinformatycznego. Kolejnym etapem planowanej cyfryzacji ma być częściowe wprowadzenie elektronicznej obsługi procedur dotyczących legalizacji pobytu. W praktyce oznacza to, że wnioski o zezwolenie na pobyt będą składane wyłącznie w formie elektronicznej. Aby móc zatrudnić cudzoziemca w Polsce w 2025 roku, pracodawcy będą zobowiązani do wykonania kilku istotnych czynności. W szczególności konieczne będzie złożenie wniosku o zezwolenie na pracę lub dokonanie rejestracji oświadczenia za pośrednictwem specjalnie przeznaczonego do tego systemu elektronicznego. Nowe rozwiązania mają na celu przyspieszenie procesu decyzyjnego i ograniczenie formalności administracyjnych.

 Nowe przepisy upraszczają i przyspieszają proces legalizacji pracy cudzoziemców, ale jednocześnie nakładają na pracodawców nowe obowiązki oraz znacząco podnoszą ich odpowiedzialność. Warto też mieć na uwadze zaostrzone kary mogące spędzać sen z powiek wielu firmom, które nie mają wystarczająco dużo czasu oraz wiedzy przy zatrudnianiu cudzoziemców.  W wielu przypadkach pracodawca może ominąć zbędne koszty
i zaoszczędzić cenny czas. Najprostszym rozwiązaniem jest oddanie formalności legalizacyjnych w ręce zewnętrznych agencji, które mają doświadczenie w pośrednictwie w zatrudnianiu cudzoziemców –
podsumowuje Daniel Nowakowski z agencji zatrudnienia Trenkwalder Polska.

Europa wraca do łask inwestorów. Niemcy wygrywają na tle ryzyk fiskalnych w USA

  • Niemcy zyskują na znaczeniu strategicznym, ponieważ inwestorzy poszukają dywersyfikacji w obliczu ryzyk fiskalnych i politycznych w USA – sprzyjają temu reformy prorozwojowe i silna pozycja przemysłowa kraju.
  • Indeks DAX wciąż pozostaje atrakcyjnie wyceniany względem S&P 500, mimo lepszych wyników, i umożliwia ekspozycję na globalne megatrendy dzięki wysokiej jakości spółkom europejskim.
  • Akcje średnich spółek niemieckich (MDAX) mogą stanowić kolejną okazję inwestycyjną napędzane reformami wewnętrznymi i innowacjami mają potencjał do rozpoczęcia rajdu wyrównawczego.
  • USA od lat pełnią rolę kotwicy w globalnych portfelach inwestycyjnych, jednak rok 2025 wystawia to przekonanie na próbę.
  • Niepewność polityczna rośnie – chaotyczne decyzje w zakresie ceł podważają wiarygodność Stanów Zjednoczonych i utrudniają planowanie strategiczne firm.
  • Ryzyka fiskalne nasilają się – lawinowo narastające deficyty i paraliż polityczny zmuszają inwestorów do żądania wyższych rentowności obligacji nie z powodu optymizmu, lecz ostrożności.
  • Dodatkowo słabszy dolar amerykański zwiększa zmienność w portfelach nadmiernie skoncentrowanych na rynku USA.

Na tym tle inwestorzy zaczynają kwestionować swoje preferencje w stosunku do akcji amerykańskich. Dla kontrastu, Europa – a w szczególności Niemcy – oferuje przekonującą narrację dywersyfikacyjną, opartą na sile przemysłowej, ekspozycji na globalny eksport oraz większej stabilności polityki gospodarczej.

Charu Chanana, Główna Strateg Inwestycyjna w Saxo zwraca uwagę, że ta zmiana nastrojów znajduje już odzwierciedlenie w danych, co ilustruje poniższy wykres. Indeks DAX od początku roku uzyskał lepsze wyniki niż S&P 500, podkreślając rosnący apetyt inwestorów na zdywersyfikowaną, zorientowaną na przemysł ekspozycję poza rynkiem amerykańskim.

indeks DAX pozostaje wyraźnie tańszy od S&P 500

Pomimo lepszych wyników od początku roku, indeks DAX pozostaje wyraźnie tańszy od S&P 500 pod względem wskaźnika cena/zysk (forward P/E).

Forward P/E na 12 miesięcy:

DAX: ~14–16x

S&P 500: ~20–22x

indeks DAX pozostaje wyraźnie tańszy od S&P 500

Ta różnica daje Niemcom przestrzeń do rewaluacji – zwłaszcza w sytuacji, gdy ryzyka makroekonomiczne w USA rosną, a wyniki finansowe europejskich firm zaczynają pozytywnie zaskakiwać.

Taktyczna rotacja czy strukturalna rewaluacja?

Niemcy nie tylko korzystają z koniunkturalnej fali, a wkraczają w potencjalny okres odnowy polityki gospodarczej. Niedawne wybory lokalne otworzyły drogę do bardziej prorozwojowych działań makroekonomicznych, w tym:

  • Reformy hamulca zadłużenia, umożliwiającej większe inwestycje publiczne we wzrost gospodarczy.
  • Obniżek podatków dla firm, mających na celu zwiększenie konkurencyjności.
  • Inicjatyw deregulacyjnych przyspieszających transformację zieloną i cyfrową.

Te zmiany mogą na nowo ukształtować zaufanie inwestorów do trajektorii gospodarczej Niemiec i zapewnić indeksowi DAX strukturalne wsparcie wykraczające poza krótkoterminowe przepływy rotacyjne.

Czym jest indeks DAX?

DAX 40 to referencyjny indeks giełdowy Niemiec, obejmujący 40 największych i najbardziej płynnych spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych we Frankfurcie. Jednak DAX to nie tylko Niemcy – w jego skład wchodzą globalni liderzy w branżach takich jak:

  • Automatyzacja przemysłowa (Siemens)
  • Czysta energia (E.ON, Siemens Energy)
  • Motoryzacja (Volkswagen, BMW, Mercedes-Benz)
  • Farmaceutyki (Bayer, Merck)
  • Ubezpieczenia (Allianz, Munich Re)
  • Towary konsumenckie (Adidas, Henkel)

Spółki te generują znaczną część przychodów poza granicami Niemiec, oferując międzynarodową dywersyfikację poprzez silnie zakorzenione, eksportowe modele biznesowe.

Poniżej zestawienie składników indeksu DAX według kapitalizacji rynkowej:

Poniżej zestawienie składników indeksu DAX według kapitalizacji rynkowej

DAX kontra Wall Street: znane tematy, inne nazwy

Dla inwestorów przyzwyczajonych do indeksu S&P 500, DAX oferuje ekspozycję na kluczowe globalne megatrendy, lecz w europejskim wydaniu.

Nie ignoruj MDAXNie ignoruj MDAX

Wraz z rozszerzaniem się przepływów kapitałowych, niemieckie spółki średniej wielkości stają się coraz trudniejsze do pominięcia. MDAX – indeks średnich spółek niemieckich, obejmujący 50 firm o silniejszym ukierunkowaniu na rynek krajowy – umożliwia ekspozycję na innowacyjny potencjał Niemiec w sektorach takich jak, biotechnologia, automatyzacja, obronność i towary konsumenckie.

Do najważniejszych spółek należą:

  • Delivery Hero – globalna platforma dostaw jedzenia online
  • Renk – producent systemów obronnych i mobilnych
  • Thyssenkrupp – konglomerat inżynieryjny i firma inwestująca w ekologiczną stal
  • Hensoldt – firma technologii obronnych, specjalizująca się w radarach i systemach sensorowych
  • Evotec – spółka biotechnologiczna zajmująca się odkrywaniem leków
  • Hugo Boss – wiodąca marka modowa
  • Kion Group – dostawca systemów automatyki magazynowej i logistyki

Ponieważ MDAX nadal pozostaje w tyle za DAX-em w ujęciu YTD, istnieje przestrzeń na rajd wyrównawczy, w miarę poprawy postrzegania krajowej koniunktury Niemiec.

Co może napędzić kolejny etap wzrostów?

Kilka czynników makroekonomicznych może dodatkowo wzmocnić narrację wokół niemieckich akcji:

  • Rozejm lub porozumienie pokojowe na Ukrainie, które mogłoby obniżyć ceny energii oraz premię za ryzyko geopolityczne.
  • Korekty unijnych regulacji dotyczących emisji, które mogłyby opóźnić presję kosztową na sektor motoryzacyjny i przemysłowy.
  • Złagodzenie ceł ze strony USA, szczególnie jeśli wyniki wyborów w 2025 roku okażą się korzystne dla normalizacji handlu.
  • Umocnienie euro, które mogłoby ustabilizować inflację i wesprzeć realne dochody w strefie euro.

Te czynniki mogłyby stanowić wsparcie dla marż, zaufania oraz wydatków inwestycyjnych – kluczowych składników trwałego wzrostu zysków.

– W obliczu rosnących ryzyk fiskalnych i politycznych w USA, Europa – a szczególnie Niemcy – zyskuje na atrakcyjności inwestycyjnej dzięki niższym wycenom oraz większej stabilności regulacyjnej. Inwestorzy globalni coraz wyraźniej dostrzegają te przewagi i stopniowo przesuwają kapitał w kierunku bardziej zrównoważonych struktur portfelowych. Saxo Bank oferuje szeroki dostęp do europejskich rynków kapitałowych i umożliwia inwestorom skuteczną dywersyfikację portfela poprzez bezpośredni handel akcjami, ETF-ami oraz instrumentami pochodnymi notowanymi na najważniejszych giełdach Starego Kontynentu i obejmujących spółki z kluczowych sektorów gospodarki: przemysłu, technologii, zdrowia, energetyki i towarów konsumenckich. To podejście wspiera bardziej świadome, strategiczne decyzje inwestycyjne w oparciu o realne fundamenty i lokalne czynniki makroekonomiczne – mówi Aleksander Mrózek, Manager ds. relacji z kluczowymi klientami regionu CEE w Saxo Banku.

Jakie są ryzyka?

Niemiecka narracja inwestycyjna nie jest pozbawiona wyzwań. Kluczowe ryzyka, które warto monitorować, to:

  • Strukturalne koszty energii: Nawet przy łagodzeniu napięć, niemiecka strategia energetyczna po odejściu od atomu naraża gospodarkę na wyższe koszty surowców.
  • Ekspozycja na Chiny: Wiele spółek z indeksu DAX w dużym stopniu opiera się na popycie z Chin – wszelkie spowolnienie gospodarcze lub napięcia handlowe mogą negatywnie wpłynąć na wyniki.
  • Wrażliwość cykliczna: Jako gospodarka silnie uzależniona od eksportu, Niemcy pozostają podatne na globalne szoki wzrostowe oraz zakłócenia w łańcuchach dostaw.
  • Ryzyko związane z wdrażaniem reform: Polityczny impas lub brak realizacji zapowiedzianych prorozwojowych działań może osłabić obecne momentum.

Nowy CEO w BMW Financial Services i Alphabet Polska

Spiros Filippas objął stanowisko prezesa zarządu BMW Financial Services Polska i Alphabet Polska, spółek Grupy BMW dostarczających usługi finansowania samochodów dla firm i klientów indywidualnych.

Od 1 maja 2025 r. Spiros Filippas przejął obowiązki CEO dwóch spółek w polskiej organizacji Grupy BMW – BMW Financial Services Polska i Alphabet Polska. Zastąpił George’a Belsisa, który wcześniej pełnił tę rolę.

Spiros Filippas jest dyrektorem generalnym z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży motoryzacyjnej i finansowej. Już wcześniej piastował stanowiska CEO w ramach Grupy BMW – początkowo jako CEO BMW Financial Services, a następnie jako prezes i dyrektor generalny Grupy BMW w Grecji. Przez ostatnie 10 lat pełnił funkcję regionalnego CEO w BMW Financial Services – początkowo na Bliskim Wschodzie, a następnie w Meksyku i Ameryce Łacińskiej.

„Polski rynek od lat rozwija się dynamicznie, co czyni go bardzo ważnym i obiecującym dla Grupy BMW. Naszą ambicją jest łączenie usług najwyższej jakości z nowoczesnymi rozwiązaniami technologicznymi i cyfrowymi, a wszystko po to, by odpowiadać na oczekiwania naszych obecnych i przyszłych klientów. Nasze narzędzie Fleet Reporting wykorzystujące sztuczną inteligencję, które oferujemy firmom, już wywarło znaczący wpływ na standardy branżowe, optymalizując operacje flotowe i zwiększając wydajność poprzez inteligentniejszą, szybszą i wydajniejszą nawigację po złożonych i dużych zestawach danych. Wkrótce, dzięki wprowadzeniu nowego narzędzia do rozliczania, monitorowania i redukcji emisji dwutlenku węgla – Alphabet Carbon Manager – zapewnimy naszym klientom ustrukturyzowane podejście do elektryfikacji floty, ułatwiając jednocześnie podejmowanie decyzji w sposób bardziej zrównoważony i ostatecznie pomagając im w redukcji emisji CO2. Nie mogę się doczekać dalszego rozwoju biznesu w Polsce, umacniając naszą silną obecność zarówno w biznesie ukierunkowywanym na klientów indywidualnych jak i korporacyjnych.” – mówi Spiros Filippas.

Nowe władze Polskiej Rady Biznesu

Polska Rada Biznesu, organizacja właścicieli i prezesów największych firm w Polsce, ogłosiła skład zarządu na nową kadencję 2025–2027. Na stanowisko prezesa ponownie wybrano Wojciecha Kostrzewę. W skład zarządu weszły 3 przedsiębiorczynie i 3 przedsiębiorców. Taka proporcja to rzadkość w organizacjach tego typu, zwykle zdominowanych przez mężczyzn.

Obok Wojciecha Kostrzewy (m.in. Stadler Rail, ERGO Hestia), nowy zarząd Polskiej Rady Biznesu tworzą: Małgorzata Adamkiewicz (Adamed Pharma), Beata Balas-Noszczyk (DWF Law), Anna Szczygielska (Zakłady Automatyki Kombud), Marian Owerko (FoodWell), Michał Szramowski (MS Investments) i Marek Żołędziowski (Group One). Pięcioro wiceprezesów kontynuuje swoją działalność w zarządzie. Maciej Oleksowicz (Inter Cars) zdecydował się nie kandydować na kolejną kadencję, jego następczynią została Anna Szczygielska.

– „Tak zrównoważony skład zarządu to nie efekt narzuconych reguł, tylko naturalny wynik demokratycznego głosowania. W nowoczesnych organizacjach to właśnie różnorodność doświadczeń i rozmaitość punktów widzenia buduje siłę i pozwala lepiej odpowiadać na bieżące wyzwania” – mówi Wojciech Kostrzewa, prezes Polskiej Rady Biznesu.

Nowo wybrany zarząd będzie kontynuować działania na rzecz rozwoju przedsiębiorczości w Polsce, wzmacniać społeczeństwo obywatelskie, wspierać pozycję Polski i polskich przedsiębiorców w Unii Europejskiej, a także promować wysokie standardy etyczne i odpowiedzialność w biznesie.

Rynek wynajmu długoterminowego aut urósł w Polsce o 7,3% r/r po pierwszym kwartale 2025

Po dobrych wynikach sprzedaży nowych samochodów w ubiegłym roku, dorównujących rezultatom osiąganym przed pandemią, w pierwszym kwartale 2025 roku polski rynek motoryzacyjny kontynuuje dobrą passę. W pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku z salonów wyjechało o 2,5% więcej nowych aut osobowych niż w analogicznym czasie rok wcześniej. Wzrost sprzedaży został jednak wygenerowany głównie przez klientów indywidualnych, firmy i przedsiębiorcy nabyli bowiem mniej samochodów niż przed rokiem. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP), rynek wynajmu długoterminowego aut w Polsce odnotował w pierwszym kwartale wzrost łącznej floty na poziomie 7,3% r/r. Z kolei, branża Rent a Car (wypożyczalnie samochodów), zanotowała według danych PZWLP spadek wynoszący 6,4%.

Pierwszy kwartał 2025 roku potwierdza, że polski rynek motoryzacyjny, pomimo wielu zawirowań i problemów, mających źródło w globalnych procesach i zjawiskach m.in. związanych ograniczaniem emisji dwutlenku węgla, cłami, ofensywą azjatyckich marek, kontynuuje dobrą passę. W zeszłym roku, po raz pierwszy od wielu lat, sprzedaż całkowita nowych samochodów w naszym kraju osiągnęła poziom notowany przed pandemią. Jak się okazuje, w pierwszych trzech miesiącach roku sprzedaż nowych aut w Polsce nadal – choć już w niewielkim tempie (2,5% r/r) – rosła.

Podobnie, jak w całym poprzednim roku, tak i w pierwszym kwartale 2025 r., wzrost ten został wygenerowany przez klientów indywidualnych, którzy nabyli aż o 10,9% nowych samochodów więcej niż w analogicznym czasie rok wcześniej. Gdyby nie duży popyt wśród klientów indywidualnych, polski rynek motoryzacyjny przestałby już rosnąć. Firmy i przedsiębiorcy, odpowiadający wciąż za ponad 2/3 łącznej sprzedaży, nabyli bowiem o 1,6% aut mniej niż przed rokiem. Łącznie w pierwszym kwartale 2025 r. z polskich salonów wyjechało 142 tys. nowych samochodów osobowych, z czego 49,7 tys. nabyły osoby prywatne, a 92,4 tys. firmy.

Firmy nabyły mniej nowych aut, dobre wyniki rynku motoryzacyjnego napędzają osoby prywatne

W pierwszym kwartale bieżącego roku firmy i przedsiębiorcy nabyli łącznie 92,4 tys. nowych samochodów osobowych, o 1,6% mniej niż w tym samym czasie rok temu. Dynamika sprzedaży w tym zakresie różniła się w zależności od rodzaju finansowania pojazdów.Dynamika sprzedaży aut do firm w PL - 1Q2025

W przypadku kredytu, klasycznego leasingu i zakupu ze środków własnych liczonych razem, wolumen sprzedaży osiągnął poziom niższy o 3,7% niż przed rokiem. Jeżeli zaś chodzi o wynajem długoterminowy, to zgodnie z danymi PZWLP na podstawie danych gromadzonych od firm członkowskich skupionych w organizacji, w pierwszym kwartale 2025 r. branża nabyła o 6,7% więcej nowych samochodów osobowych aniżeli w analogicznym czasie rok wcześniej.

Zgodnie z danymi PZWLP, branża wynajmu długoterminowego nabyła w pierwszym kwartale łącznie 20,7 tys. nowych aut osobowych, co stanowi udział w całkowitej sprzedaży samochodów do firm w Polsce na poziomie 22,4%. W wynajmie długoterminowym znalazło się w związku z tym więcej niż co piąte nowe auto nabywane przez firmy i przedsiębiorców w Polsce w pierwszym kwartale 2025 r.Udział wynajmu długoterminowego w sprzedaży aut do firm w PL

Stabilne, umiarkowanie szybkie tempo wzrostu rynku wynajmu długoterminowego w Polsce

Biorąc pod uwagę najważniejszy wskaźnik mierzący tempo rozwoju branży, a więc łączną liczbę sfinansowanych i oddanych do użytkowania samochodów w ramach usługi wynajmu długoterminowego, zgodnie z danymi PZWLP poziom aktywnej floty urósł w pierwszym kwartale 2025 roku o 7,3% r/r.Tempo wzrostu wynajmu długoterminowego aut w PL

Rynek wynajmu długoterminowego aut w Polsce przyzwyczaił nas do stabilnych wzrostów kwartał do kwartału mierzonych finansowaną i aktywną flotą pojazdów wynajętych przez branżę swoim klientom. Pierwszy kwartał 2025 r. potwierdza ten stabilny trend, branża zakupiła i zarejestrowała o 6,7% więcej nowych aut porównując do poprzedniego roku, a aktywna flota samochodów wynajętych przez branżę w analogicznym okresie wzrosła o 7,3% rok do roku – mówi Robert Antczak, Prezes Zarządu PZWLP. – Wynajem jako sposób pozyskania auta do floty firmowej ma już w Polsce stałe miejsce w segmencie klientów korporacyjnych, ale też coraz bardziej zyskuje w segmencie średnich i małych firm, w tym wśród jednoosobowych działalności gospodarczych, zdobywa także zwolenników wśród klientów indywidualnych.

Patrząc na wysoką dostępność nowych aut, regularność dostaw oraz atrakcyjne warunki zakupu, można stwierdzić, że strona podażowa rynku wróciła już do normalności, którą znaliśmy przed okresem pandemii Covid-19. Stabilnie rośnie również popyt na usługi branży wynajmu długoterminowego aut, pojawiają się nowi klienci, a czynniki wpływające na wysokość ofertowanych miesięcznych rat wynajmu stają się coraz bardziej przewidywalne, na co mają wpływ m.in. ostatnie obniżki referencyjnych stóp procentowych oraz ustabilizowany poziom inflacji. Szczególnie ma to znaczenie w odniesieniu do aut spalinowych i wszelkiego rodzaju napędów hybrydowych. Natomiast, największym wyzwaniem dla branży i największą niewiadomą pozostaje tempo elektryfikacji flot w wynajmie długoterminowym ze względu na likwidację programu Mój Elektryk i jego nową odsłonę NaszEauto nie obejmującą flot firmowych, jak również wciąż raczkujący jeszcze rynek wtórny dla używanych samochodów elektrycznych.

W liczącej ponad 275 tys. łącznej flocie aut w wynajmie długoterminowym, należącej do firm skupionych w PZWLP, wśród najpopularniejszych samochodów na koniec pierwszego kwartału 2025 roku znalazły się Skoda Octavia, Toyota Corolla oraz Kia Ceed.

Diesli coraz mniej, hybrydy i elektryki stanowią już ponad 14% aut w wynajmie długoterminowym

Jak wskazują dane PZWLP po pierwszym kwartale 2025 roku, transformacja napędów w autach w wynajmie długoterminowym ciągle trwa. Według najnowszych informacji organizacji, wciąż ubywa samochodów wyposażonych w silniki Diesla, na koniec marca b.r. ich udział zbliżył się do kolejnej psychologicznej granicy. Auta z wysokoprężnymi jednostkami napędowymi stanowiły już bowiem niewiele ponad trzydzieści procent ogółu – dokładnie 30,4%, o 2,6 p.p. mniej niż przed rokiem. Równolegle konsekwentnie wzrasta udział samochodów benzynowych, które stanowiły 55,3% całości floty znajdującej się w wynajmie długoterminowym, o 1 p.p. więcej aniżeli rok wcześniej. Jednakże, najszybciej rośnie udział aut z napędami określanymi jako ekologiczne, czyli wszelkiego rodzaju hybryd oraz samochodów w pełni elektrycznych (BEV). Pojazdy tego typu na koniec marca stanowiły łącznie już 14,3% ogółu, o 1,6 p.p. więcej niż przed rokiem. Udział aut w pełni elektrycznych urósł o 1,1 p.p. w ciągu roku i stanowiły one 3,7% floty w wynajmie długoterminowym na koniec pierwszego kwartału.Napędy w wynajmie długoterminowym 1Q2025

Polskie floty w wynajmie długoterminowym konsekwentnie zmierzają w kierunku obniżonej emisyjności i neutralnego wpływu na środowisko, o czym świadczą dane PZWLP po pierwszym kwartale 2025 roku – mówi Piotr Wróbel, Członek Zarządu PZWLP. – Widać również, że transformacja w jeszcze bardziej ambitną stronę, a więc aut zeroemisyjnych, elektrycznych, również ma miejsce. Samochody nisko- i zeroemisyjne stanowią już ponad 14% łącznego parku w wynajmie długoterminowym, jest to już dobrze zauważalna i mająca rzeczywisty wpływ na całkowitą emisję dwutlenku węgla przez flotę w wynajmie długoterminowym ilość aut. Jednakże, mamy jednocześnie świadomość, że odsetek samochodów w pełni elektrycznych, pomimo że konsekwentnie rośnie, jest wciąż relatywnie do krajów Europy Zachodniej bardzo niski. Jako organizacja reprezentująca w Polsce branże wynajmu długoterminowego i Rent a Car, już od wielu miesięcy zabiegamy w rozmowach ze stroną rządową, współpracując przy tym z innymi organizacjami szeroko pojętego rynku motoryzacyjnego i leasingowego w Polsce, o przywrócenie publicznych dopłat do aut elektrycznych dla firm w naszym kraju. Obecnie dopłaty są dostępne wyłącznie dla osób fizycznych i najmniejszych przedsiębiorców prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze, tymczasem to głównie większe firmy kreują w Polsce popyt na auta elektryczne. W naszej ocenie, na tym etapie rozwoju elektromobilności w naszym kraju, zachęty i stymulacja rynku poprzez dopłaty dla firm jest wciąż konieczna i przyczyni się do przyśpieszenia rozwoju tego rynku.

Średnia emisja dwutlenku węgla nowych samochodów osobowych zakupionych przez branżę wynajmu długoterminowego w pierwszym kwartale 2025 roku była niższa aż o 27,6 g/km i 21,5% niż rok wcześniej i wyniosła 100,4 g/km. Jeśli zaś chodzi o auta dostawcze, to średnia emisja w ich przypadku wyniosła 154,4 g/km i była wyższa o 10,4% i 14,5 g/km w stosunku do stanu w porównywalnym czasie roku 2024.Emisje CO2 - nowe auta wynajem długoterminowy 1Q2025

Wypożyczalnie samochodów dostosowują swoją działalność do wyzwań rynkowych – łączna flota firm Rent a Car w Polsce spada

Z opublikowanych przez PZWLP danych po pierwszym kwartale 2025 r. wynika, że branża Rent a Car (krótko- i średnioterminowe wypożyczalnie samochodów) zanotowała spadek łącznej aktywnej floty o 6,4% r/r.Tempo wzrostu Rent a Car w PL

Po bardzo trudnym i wymagającym dla branży Rent a Car w Polsce roku 2024, dane PZWLP po pierwszym kwartale potwierdzają, że wypożyczalnie samochodów niestety nadal mierzą się w naszym kraju z dużymi wyzwaniami – mówi Tomasz Kapelko, Członek Zarządu PZWLP. – Branża Rent a Car jest tą gałęzią wynajmu samochodów, która najszybciej i najmocniej odczuwa trudną sytuację gospodarczą i wpływ czynników makroekonomicznych. Obecnie wypożyczalnie nadal zmagają się z obniżonym popytem, zarówno ze strony firm, jak i klientów indywidualnych, którzy bardzo ostrożnie podchodzą do wszelkich wydatków, ograniczając jednocześnie koszty na usługi takie jak Rent a Car. Taka sytuacja zmusza wypożyczalnie samochodów do dostosowywania swojej floty do aktualnej koniunktury.   

Branża Rent a Car jest obecnie reprezentowana w PZWLP przez 7 dużych, sieciowych, polskich i międzynarodowych wypożyczalni samochodów, których łączna flota* w usługach wynajmu krótkoterminowego (1-30 dni) oraz średnioterminowego (1 miesiąc – 2 lata) wynosiła na koniec marca 2025 roku 18,5 tys. aut.

 * – bez floty Sixt Rent a Car Polska / Eurorent Sp. z o.o.

Polska w gronie pięciu europejskich państw najmniej przyjaznych biznesowi, ale z dużym potencjałem dla inwestorów

Polska znalazła się wśród pięciu europejskich państw o najbardziej złożonych przepisach dla biznesu. Jednocześnie jako jedna z najszybciej rozwijających się gospodarek UE staje się krajem atrakcyjnym dla inwestorów dzięki połączeniu stabilności gospodarczej, strategicznego położenia i wysokim kwalifikacjom pracowników. Na korzyść naszego kraju działają również silna infrastruktura, sprzyjająca polityka i wsparcie rządu. To wnioski z najnowszej edycji globalnego raportu TMF Global Business Complexity Index 2025.

Piąte miejsce w Europie i 15. na świecie wśród państw najmniej przyjaznych dla biznesu to wynik najgorszy na tle krajów, z którymi sąsiadujemy uwzględniając nawet objętą wojną Ukrainę. Nasi południowi sąsiedzi – Czesi plasują się w pierwszej dziesiątce krajów najbardziej przyjaznych dla prowadzenia firmy. W ścisłej światowej czołówce są również inne europejskie kraje jak Niderlandy czy Dania, które pokazują, że przepisy dotyczące prowadzenia firmy mogą być nieskomplikowane. Najtrudniej na świecie prowadzić biznes kolejno w Grecji, Francji i Meksyku.

Mimo skomplikowania przepisów Polska wskazywana jest w raporcie jako kraj coraz bardziej atrakcyjny dla inwestorów.

„W walce o inwestorów sprzyja nam strategiczne położenie, stabilność gospodarcza i pracownicy o wysokich kwalifikacjach, a także silna infrastruktura. Dobra kondycja polskiej gospodarki zauważana jest na świecie, również przez prestiżowe media, jak The Economist. To potencjał, który przy zadyszce innych gospodarek możemy wykorzystać. Ułatwieniem w tym procesie byłoby konsekwentne upraszczanie regulacji dotyczących prowadzenia biznesu. Tu mimo postępów, jak widać w naszym raporcie, mamy jeszcze sporo do nadrobienia względem innych krajów. – mówi Joanna Romańczuk, dyrektor TMF Group na obszar Europy Północnej.

Zdaniem autorów TMF Global Business Complexity Index złożone wymagania administracyjne, takie jak konieczność sporządzania wielu raportów (w których ponadto inwestorzy muszą powtarzać te same informacje) i dokumentów ustawowych w języku polskim, stanowią poważne wyzwanie operacyjne dla zagranicznych firm. Jednak niedawne zmiany polityczne oraz postęp cyfryzacji – w tym możliwość składania zeznań podatkowych i prowadzenia postępowań sądowych online – tworzą bardziej atrakcyjne warunki dla inwestorów zagranicznych, upraszczając część procesów.

Dzięki coraz lepszej infrastrukturze Polska staje natomiast przed szansą stania się istotnym ogniwem w międzynarodowych łańcuchach dostaw.

Eksperci TMF Group wskazują, że wymiana międzynarodowa Polski wykazuje odporność na zakłócenia geopolityczne, głównie dzięki strategicznemu położeniu kraju i solidnej infrastrukturze, która łączy Polskę z sąsiednimi państwami oraz Morzem Bałtyckim. Szczególnie warte uwagi są aktywne inwestycje rządu w projekt TEN-T (Transeuropejskiej Sieci Transportowej) oraz korytarze przebiegające przez Polskę, jak korytarz Morze Bałtyckie–Morze Adriatyckie, które znacząco zwiększają możliwości handlowe naszego kraju i umacniają jego pozycję jako kluczowego węzła tranzytowego w Europie.

„Zakłócenia w łańcuchach dostaw weszły obecnie na nowy poziom. Do zawirowań związanych z wojną w Ukrainie i wcześniejszych spowodowanych epidemią doszły cła nakładane przez Stany Zjednoczone na partnerów z którymi posiadają niesatysfakcjonujący bilans handlowy. Ta sytuacja powoduje, że firmy zaczęły dążyć do zmniejszenia zależności od pojedynczych krajów w zakresie zaopatrzenia, produkcji czy sprzedaży swoich produktów. W tym kontekście zaangażowanie Polski w projekty logistyczne w oparciu o dobrą infrastrukturę zwiększają naszą atrakcyjność jako istotnego kraju w światowych łańcuchach dostaw, a więc również dobrego do lokowania tu inwestycji. Ponad połowa (55 proc.) badanych przez nas jurysdykcji wskazała na priorytetowe traktowanie różnorodności korytarzy handlowych. W tym kontekście ważne jest jednak, żeby przepisy związane z prowadzeniem biznesu w Polsce były bardziej przyjazne.” – tłumaczy Joanna Romańczuk.

Autorzy dwunastej edycji raportu Global Business Complexity Index 2025, opracowanego przez TMF Group, wiodącego dostawcę usług w zakresie zgodności i administracji, wzięli pod lupę 79 jurysdykcji, na które przypada 94 proc. światowego PKB. Porównali ponad 250 corocznie monitorowanych wskaźników dotyczących kluczowych aspektów prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie przepisów administracyjnych i zapewnienia zgodności działalności z regulacjami prawnymi, stawianych przed przedsiębiorcami planującymi prowadzić swój biznes na wybranym rynku.

Wśród dziesięciu krajów, w których najtrudniej prowadzić biznes prym wiodą kraje europejskie – Grecja oraz Francja. Za nimi plasują się odpowiednio Meksyk, Turcja, Kolumbia, Brazylia, Włochy, Boliwia, Kazachstan i Chiny.

Najlepiej na świecie przeszkody w prowadzeniu biznesu eliminują Wyspy Caymana (terytorium zależne Wielkiej Brytanii), Dania, Nowa Zelandia, Hongkong (specjalny region administracyjny Republiki Chińskiej), Jersey (terytorium zależne Wielkiej Brytanii), Niderlandy, Jamajka, Brytyjskie Wyspy Dziewicze (brytyjskie terytorium zamorskie), Curaçao (terytorium zależne Holandii). Listę dziesięciu najbardziej przyjaznych dla prowadzenia biznesu jurysdykcji na świecie zamykają Czechy.

Rynek biurowy w Krakowie przyciąga najemców – rekordowe wyniki najmu w I kwartale 2025

Kraków utrzymuje pozycję wicelidera wśród rynków biurowych w Polsce, zaraz po Warszawie. Zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w stolicy Małopolski wynoszą obecnie 1,83 mln m kw., co stanowi ponad 14% całkowitej podaży w kraju. Miasto niezmiennie przyciąga najemców – w pierwszym kwartale 2025 roku zawarto tu umowy najmu na niemal 57 000 m kw., co było najlepszym wynikiem wśród wszystkich rynków regionalnych.

Rosnący popyt przy ograniczonej podaży

„W I kwartale 2025 roku w Krakowie nie oddano do użytkowania żadnego nowego budynku biurowego, jednak w budowie pozostaje 61 000 m kw. powierzchni – to najwięcej spośród wszystkich rynków regionalnych. Ponad połowa tej powierzchni ma zostać oddana do użytku w 2026 roku. Największą inwestycją pozostaje Tischnera Green Park (28 500 m kw.), realizowany przez firmę Stalprodukt,” – komentuje Michał Kusy, analityk w dziale badań rynku w Knight Frank.

„Dynamiczny wzrost popytu sprawił, że wolumen transakcji najmu wzrósł o 31% r/r, osiągając poziom niemal 57 000 m kw. To aż 32% całkowitego wolumenu najmu na rynkach poza Warszawą. Na szczególną uwagę zasługuje struktura popytu – 53% stanowiły nowe umowy, a 34% renegocjacje, co oznacza odwrócenie trendu z ubiegłego roku. Wysoki udział ekspansji (13%) sugeruje dalszy rozwój lokalnego rynku,” – dodaje Aleksandra Markiewicz, dyrektor w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Ekologia kluczowym kryterium wyboru biur

„Najemcy w Krakowie coraz częściej wybierają ekologiczne, certyfikowane budynki. Aż 71% powierzchni wynajętej w I kwartale 2025 roku znajdowało się w obiektach z zielonymi certyfikatami, z czego blisko połowa to budynki z najwyższymi ocenami (BREEAM Excellent, BREEAM Outstanding i LEED Platinum),”uzupełnia Aleksandra Markiewicz.

Malejący współczynnik pustostanów i stabilne czynsze

Na koniec marca 2025 roku współczynnik pustostanów w Krakowie spadł do poziomu 17,6% – to najniższy wynik od dwóch lat i jednocześnie spadek o 1,4 p.p. względem poprzedniego kwartału oraz o 2,6 p.p. względem analogicznego okresu w roku poprzednim.

Stawki czynszów w mieście utrzymują się na stabilnym poziomie – zazwyczaj mieszczą się w przedziale od 10 do 18 EUR/m kw./miesiąc. W przypadku najbardziej prestiżowych lokalizacji ceny mogą jednak znacząco przekraczać tę górną granicę. Koszty eksploatacyjne pozostają bez większych zmian, kształtując się na poziomie 16–29 PLN/m kw./miesiąc.

Kraków z mocnymi fundamentami pod dalszy rozwój rynku biurowego

Stabilny popyt, rozwój projektów spełniających wysokie normy zrównoważonego budownictwa oraz zdrowy poziom pustostanów świadczą o dojrzałości i odporności krakowskiego rynku biurowego. Prognozy na kolejne kwartały są optymistyczne – zarówno dla inwestorów, jak i najemców.

Dlaczego warto powierzyć marketing swojej firmy profesjonalnej agencji?

Wyobraź sobie, że Twój biznes to samochód. Możesz próbować sam naprawiać każdą usterkę, wymieniać olej i uczyć się mechaniki w wolnym czasie. Albo… możesz powierzyć to profesjonalistom, a sam skupić się na tym, co robisz najlepiej – czyli prowadzeniu swojego biznesu. Dokładnie tak samo działa marketing.

Profesjonalna agencja marketingowa to inwestycja, nie koszt

W obecnych czasach prowadzenie skutecznych działań marketingowych wymaga nie tylko kreatywności, ale przede wszystkim specjalistycznej wiedzy, dostępu do odpowiednich narzędzi i umiejętności analizy danych. Właśnie dlatego coraz więcej właścicieli małych i średnich firm decyduje się na współpracę z profesjonalną agencją marketingową.

Zastanawiasz się, czy to właściwa droga dla Twojego biznesu? Przyjrzyjmy się temu, co faktycznie zyskujesz, wybierając zewnętrzny zespół specjalistów.

Zespół ekspertów w cenie jednego pracownika

Zatrudnienie pełnoetatowego specjalisty ds. marketingu to znaczący koszt dla małej firmy. A przecież jeden człowiek, nawet najbardziej utalentowany, nie może być ekspertem we wszystkich obszarach – od strategii marketingowej, przez reklamę online, projektowanie graficzne, copywriting, analitykę, SEO aż po social media.

Tymczasem współpraca z agencją marketingowo reklamową daje Ci dostęp do całego zespołu specjalistów, z których każdy doskonali się w swojej dziedzinie. Zamiast jednej osoby próbującej żonglować wszystkimi zadaniami, masz sztab profesjonalistów działających wspólnie dla Twojego sukcesu.

Oszczędność czasu i zasobów

Marketing wymaga ciągłego śledzenia trendów, testowania nowych rozwiązań i analizowania rezultatów. To czasochłonny proces, który może odciągać Cię od kluczowych aspektów prowadzenia biznesu.

Dobra marketing agencja nie tylko przejmie te obowiązki, ale wykona je szybciej i efektywniej dzięki wypracowanym procesom i doświadczeniu. Dzięki temu Ty możesz skoncentrować się na rozwoju produktu, obsłudze klientów czy innych strategicznych aspektach swojej działalności.

Wymierne korzyści ze współpracy z profesjonalistami

Dostęp do specjalistycznej wiedzy i narzędzi

Marketing cyfrowy nieustannie ewoluuje. Algorytmy wyszukiwarek i mediów społecznościowych zmieniają się praktycznie co miesiąc. Nowe platformy i formaty reklam pojawiają się regularnie. Dobra agencja marketingowa musi być na bieżąco ze wszystkimi tymi zmianami – to część jej pracy.

Dodatkowo, agencje korzystają z płatnych narzędzi analitycznych i marketingowych, których zakup dla pojedynczej firmy mógłby być nieuzasadnionym wydatkiem. Ty zyskujesz dostęp do tych zasobów bez konieczności inwestowania we własną infrastrukturę technologiczną.

Świeże spojrzenie i obiektywna perspektywa

Jako właściciel firmy jesteś ekspertem w swojej branży, ale możesz być jednocześnie „zbyt blisko” swojego produktu. Agencja reklamowa Gdynia czy z innego regionu wnosi do współpracy obiektywne, zewnętrzne spojrzenie – widzi Twoją ofertę oczami potencjalnego klienta.

Ta perspektywa jest bezcenna przy tworzeniu komunikacji marketingowej, która faktycznie trafia do odbiorców. Często właśnie to świeże spojrzenie pozwala dostrzec unikalne cechy Twojego produktu, których sam mogłeś nie zauważać lub nie doceniać.

Skalowalność działań marketingowych

Biznes nie zawsze rozwija się liniowo. Bywają okresy wzmożonego zapotrzebowania na działania marketingowe – przy wprowadzaniu nowego produktu, sezonowych promocjach czy ekspansji na nowe rynki.

Współpraca z agencją daje Ci elastyczność – możesz skalować działania w górę lub w dół w zależności od aktualnych potrzeb, bez konieczności zatrudniania dodatkowych pracowników lub redukowania etatów.

Realne rezultaty zamiast pustych obietnic

Mierzalne efekty i przejrzysta analityka

Profesjonalna agencja marketingowa wie, że liczą się wyniki. Dlatego zamiast skupiać się na abstrakcyjnych pojęciach jak „budowanie świadomości marki” czy „zwiększanie zaangażowania”, koncentruje się na konkretnych, mierzalnych rezultatach.

W praktyce oznacza to regularne raportowanie o kluczowych wskaźnikach sukcesu – wzroście sprzedaży, liczbie pozyskanych leadów, współczynniku konwersji czy zwrocie z inwestycji w reklamę. Marketing przestaje być enigmatycznym wydatkiem, a staje się przewidywalną inwestycją z jasno określonym zwrotem.

Strategiczne podejście zamiast chaotycznych działań

Jedną z głównych różnic między amatorskim a profesjonalnym marketingiem jest strategiczne podejście. Zamiast przypadkowych, niepowiązanych ze sobą akcji, agencja marketingowo reklamowa opracowuje kompleksową strategię dopasowaną do Twoich celów biznesowych.

To podejście zapewnia spójność przekazu we wszystkich kanałach komunikacji i pozwala maksymalizować efekty przy optymalnym wykorzystaniu budżetu.

Dlaczego warto wybrać właśnie nas?

W agencji marketingowej Owocni rozumiemy wyzwania, przed którymi stają właściciele małych i średnich firm. Wiemy, że każda złotówka zainwestowana w marketing musi pracować na maksymalne efekty.

Dlatego nasza agencja marketingowa stawia na pełną transparentność działań, koncentrację na mierzalnych rezultatach i elastyczne podejście dopasowane do indywidualnych potrzeb klienta.

Nasze portfolio obejmuje firmy z różnych branż, dla których z sukcesem realizowaliśmy kampanie marketingowe przynoszące wymierne efekty – od wzrostu liczby leadów o 359%, przez obniżenie kosztu pozyskania klienta o 43%, aż po zwiększenie współczynnika konwersji o 5,2 punktu procentowego.

Współpraca z agencją marketingową – podsumowanie

Powierzenie marketingu profesjonalnej agencji to strategiczna decyzja, która może znacząco wpłynąć na rozwój Twojego biznesu. Zyskujesz nie tylko dostęp do zespołu specjalistów i zaawansowanych narzędzi, ale przede wszystkim możliwość skoncentrowania się na tym, co w Twoim biznesie najważniejsze.

Jeśli zastanawiasz się, czy to właściwy krok dla Twojej firmy, zapraszamy do niezobowiązującej rozmowy. Wspólnie przeanalizujemy Twoją obecną sytuację i zaproponujemy rozwiązania dopasowane do Twoich potrzeb i możliwości.

W świecie, gdzie marketing staje się coraz bardziej złożony i wymagający, profesjonalne wsparcie nie jest luksusem – to konieczność dla firm, które chcą się rozwijać i wyprzedzać konkurencję.

Ailleron z solidnym wzrostem przychodów i EBITDA w I kwartale 2025 roku

Grupa Ailleron opublikowała wyniki finansowe za pierwszy kwartał 2025 roku, które wskazują na istotny wzrost w kluczowych obszarach działalności.

Skonsolidowane przychody ze sprzedaży sięgnęły 143,84 mln zł, co oznacza wzrost o blisko 35% rok do roku (r/r), wobec 106,72 mln zł w analogicznym okresie 2024 roku. Eksport stanowił aż 78% przychodów grupy, a wartość sprzedaży zagranicznej wyniosła 112,3 mln zł, co przełożyło się na wzrost o ponad 37% r/r. Według spółki, dynamiczny wzrost przychodów był efektem zarówno organicznego rozwoju, jak i konsolidacji wyników przejętych spółek Core3 (od stycznia 2025) oraz number8 (od drugiego kwartału 2024 roku).

Warto również podkreślić wzrost wskaźników rentowności: EBITDA wzrosła o 51% do poziomu 20,8 mln zł, w porównaniu do 13,8 mln zł w pierwszym kwartale 2024 roku. Zysk operacyjny osiągnął wartość 15,11 mln zł, co stanowi wzrost o 48% r/r. Z kolei skonsolidowany zysk netto wyniósł 4,55 mln zł, wobec 7,44 mln zł rok wcześniej, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej ukształtował się na poziomie 0,66 mln zł (w porównaniu do 1,56 mln zł w I kwartale 2024 roku). Należy zaznaczyć, że na wynik netto wpłynęły jednorazowe czynniki księgowe, takie jak amortyzacja relacji z klientami number8 (2,2 mln zł) oraz odwrócenie wycen bilansowych (5,7 mln zł), co spółka podkreśla w swoim komunikacie.

Segment Technology Services, działający w ramach Grupy Software Mind, zanotował przychody na poziomie 127,6 mln zł, czyli o 41% więcej niż rok wcześniej. Zysk operacyjny tego segmentu wyniósł 17,2 mln zł, co przełożyło się na marżę operacyjną na poziomie 13%. Z kolei segment FinTech utrzymał przychody na poziomie zbliżonym do analogicznego okresu ubiegłego roku (15,6 mln zł), a strata operacyjna zmniejszyła się do 2,3 mln zł, co oznacza poprawę o 0,3 mln zł r/r. Wynik ten był częściowo związany z sezonowością i przesunięciami w harmonogramie przetargów.

Nowo mianowany prezes zarządu, Sławomir Soszyński, podkreślił, że pierwszy kwartał 2025 roku potwierdził skuteczność realizowanej przez Grupę strategii. Skupienie na innowacyjnych technologiach, takich jak chmura obliczeniowa, sztuczna inteligencja oraz automatyzacja procesów biznesowych, wraz z ekspansją na rynki zagraniczne, stanowi fundament dalszego rozwoju Ailleron. Prezes wskazał również na rosnącą rolę segmentu Technology Services jako głównego motoru wzrostu przychodów Grupy.

Wśród najważniejszych wydarzeń w okresie znalazł się również rozpoczęty przegląd opcji strategicznych dotyczących pakietu udziałów w spółce zależnej Software Mind, realizowany wspólnie z funduszem Enterprise Investors. Proces ten ma na celu maksymalizację wartości dla akcjonariuszy i dalsze wzmocnienie pozycji grupy w kluczowych obszarach działalności. W maju 2025 roku doszło także do zmian w zarządzie — Sławomir Soszyński objął stanowisko prezesa, zastępując Rafała Stycznia, który przeszedł do rady nadzorczej.

88% liderów technologii widzi przewagę w AI. Prawdziwa zmiana dopiero się zaczyna

Aż 88% liderów branży technologicznej uważa, że firmy, które w najbliższym czasie wdrożą sztuczną inteligencję, szybko zyskają przewagę konkurencyjną – wynika z raportu KPMG pt. „The inteligent tech enterprise”. Badanie pokazuje również, że 85% organizacji technologicznych planuje zwiększyć budżet na inwestycje w AI, a 51% firm z tego sektora już dziś systematycznie wdraża sztuczną inteligencję do swoich produktów i usług. Jednocześnie 7 na 10 badanych firm uzyskało oszczędności w związku z dotychczasowymi inwestycjami w rozwój sztucznej inteligencji.

W raporcie KPMG przenalizowano kluczowe cechy tzw. inteligentnych przedsiębiorstw – organizacji, które w przemyślany sposób wykorzystują technologie do budowy przewagi rynkowej i zwiększania wartości biznesowej. Dane z badania potwierdzają, że największy potencjał rozwojowy mają firmy integrujące AI z codziennymi decyzjami, operacjami oraz kulturą organizacyjną.

Przemyślane wykorzystanie AI przekłada się na wymierne efekty – 70% badanych organizacji technologicznych deklaruje, że wdrożenie AI przełożyło się na realne oszczędności kosztowe, a 47% uzyskało co najmniej umiarkowany zwrot z inwestycji. Co ważne, transformacja nie kończy się na wdrożeniu pojedynczych rozwiązań – inteligentne firmy rozwijają architekturę operacyjną, która pozwala im testować nowe modele działania i dynamicznie wprowadzać zmiany na szeroką skalę. Eksperci wskazują również na kierunek dalszego rozwoju – aż 83% firm prowadzi już działania w obszarze agentów AI, czyli systemów zdolnych do podejmowania autonomicznych decyzji i wykonywania zadań w imieniu użytkownika.

W Polsce istnieje ogromny potencjał do rozwoju „inteligentnych przedsiębiorstw”, ale wciąż zbyt często brakuje odwagi, by dobre pomysły technologiczne wcielać w życie. Wiele firm zatrzymuje się na etapie pilotażu, nie mając wystarczająco mocnego impulsu z poziomu liderów w organizacji. Tymczasem najnowsze dane pokazują, że to właśnie współpraca IT i biznesu jest kluczem – a nie technologia sama w sobie. Polskie organizacje technologiczne są coraz bardziej dojrzałe, ale potrzebują silniejszego wsparcia kultury zarządczej, która nagradza innowacje, testuje nowe modele i pozwala na szybkie wdrażanie zmian. Jeśli chcemy budować konkurencyjność na lata, musimy przestać myśleć w kategoriach „projektów IT”, a zacząć mówić o budowie nowoczesnych, inteligentnych firm – gotowych na ciągłą zmianę – mówi Rafał Szafraniec, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Lider doradztwa dla sektora TMT w KPMG w Polsce.

Transformacja technologiczna nie kończy się na wdrożeniu systemu ERP czy zastosowaniu AI w obsłudze klienta. To proces przechodzenia przez kolejne etapy dojrzałości – od podstawowej automatyzacji, poprzez integrację danych, aż po model operacyjny oparty na predykcji i adaptacyjności. Raport KPMG jasno pokazuje, że firmy o wysokim poziomie dojrzałości technologicznej osiągają lepsze wyniki nie dlatego, że zainwestowały więcej, ale dlatego, że organizują swoje działania wokół danych, interoperacyjnie i w elastycznych, agile’owych strukturach. Firmy działające w Polsce wciąż są na różnych etapach tej drogi – od fundamentów cyfryzacji po pierwsze próby zastosowania AI na poziomie strategicznym. To, co może je wyróżnić w najbliższych latach, to umiejętność przechodzenia między fazami transformacji w sposób zaplanowany, a nie reaktywny – z jasno określoną wizją i modelem docelowym – podkreśla Andrzej Gałkowski, Partner, Lider doradztwa dla sektora bankowego, Head of AI w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Raport KPMG wskazuje, że siła inteligentnych organizacji tkwi w ich zdolności do przekształcania technologii w realne źródło przewagi. W Polsce coraz więcej firm z sektora technologicznego podejmuje działania w tym kierunku, a wzrost dojrzałości cyfrowej idzie w parze z potrzebą budowy nowoczesnych modeli zarządzania i kultury wspierającej innowacje.

Kluczową barierą w transformacji firm technologicznych nie są jedynie ograniczenia budżetowe czy konieczności wdrożenia nowych, nieznanych wcześniej rozwiązań. Jak wynika z badania KPMG, to przede wszystkim brak wspólnej wizji pomiędzy działami IT a zespołami biznesowymi, który najczęściej spowalnia lub blokuje rzeczywiste zmiany.

O raporcie:
Raport KPMG „The Intelligent Tech Enterprise” opiera się na badaniach jakościowych i ilościowych, które objęły m.in. wywiady z ekspertami ds. AI, analizę ponad 500 projektów zrealizowanych dla klientów KPMG oraz ankietę wśród 1 390 decydentów z kluczowych rynków, w tym 183 z sektora technologicznego. W ramach 18-miesięcznego badania oceniono potencjał GenAI w oparciu o dane z 17 mln firm i ponad 3 mld punktów danych. Analiza objęła też 7 074 spółki publiczne, w tym 832 technologiczne. Dane zamknięto 27 marca 2025 r.

Sustainability-Linked Loans (SLL) coraz bardziej popularne dzięki nowym wytycznym Loan Market Association

Sustainability-Linked Loans (SLL) to forma finansowania kredytem, w której wysokość płaconych przez kredytobiorcę odsetek jest zależna od zrealizowania przyjętych zobowiązań w zakresie zrównoważonego rozwoju. „W ostatnim czasie nasilała się krytyka firm, które prowadziły działalność mającą negatywny wpływ na środowisko, a mimo to pozyskiwały takie finansowanie. W efekcie w marcu br. Loan Market Association (LMA) opublikowało aktualizację wytycznych dla rynku SLL, które mają przeciwdziałać takim praktykom. Choć to dobry kierunek zmian, jednak zapewne jeszcze niewystarczający z perspektywy największych krytyków tych rozwiązań.” – podkreśla Adrian Krzyżanowski z kancelarii Wolf Theiss.

W odróżnieniu od tradycyjnych „zielonych” kredytów, środki z SLL mogą być przeznaczone na dowolne cele korporacyjne, jednak warunki finansowe, takie jak oprocentowanie kredytu, a konkretnie marża, są uzależnione od realizacji określonych celów w zakresie zrównoważonego rozwoju w obszarze ESG.

Pierwszy kredyt tego typu na świecie został udzielony w kwietniu 2017 roku przez ING Bank firmie Philips. Była to innowacyjna umowa kredytowa o wartości 1 mld euro, w której oprocentowanie zostało powiązane z wynikami firmy w zakresie zrównoważonego rozwoju, ocenianymi przez agencję ratingową Sustainalytics.

„Również w Polsce banki aktywnie oferują produkty SLL, stosując międzynarodowe standardy. Wysokość marży kredytowej w takich produktach jest uzależniona od zrealizowania przez kredytobiorcę określonych celów w zakresie zrównoważonego rozwoju, a najczęstsza obniżka marży jest w przedziale 0,05-0,15%, co stanowi dodatkową motywację dla kredytobiorcy do wdrażania strategii ESG.” – mówi Adrian Krzyżanowski z kancelarii Wolf Theiss.

Na rynku polskim za pierwsze finansowania SLL uznaje się kredyt ESG-linked, którego w 2019 roku Santander Bank Polska udzielił spółce Energa. Warto też odnotować udzielenie przez konsorcjum banków, w tym PKO BP, Pekao SA, Santander Bank Polska i ICBC, kredytu SLL o wartości 4 mld zł dla TAURON Polska Energia S.A. w 2022 roku. Środki te miały na celu wsparcie transformacji energetycznej, a warunki finansowe były uzależnione od realizacji wskaźników efektywności środowiskowej.

Najczęściej spotykanymi na rynku polskim celami zrównoważonego rozwoju (tzw. SLL KPIs) do realizacji których zobowiązują się kredytobiorcy są: redukcja emisji CO2, redukcja konsumpcji energii elektrycznej, redukcja zużycia wody, wzrost udziału energii odnawialnej w ilości zużywanej energii, zmniejszenie ilości wytwarzanych odpadów, wzrost wskaźników recyklingu, wyrównanie dysproporcji wynagrodzeń między kobietami a mężczyznami, wzrost wskaźnika zatrudnienia płci która jest w mniejszości (np. w zarządzie lub w innych grupach zaszeregowania), modernizacja środków transportu itp.

Mimo rosnącej popularności SLL, kredytobiorcom często zarzucany jest tzw. „greenwashing”, tj. pozorne zaangażowanie w zrównoważony rozwój bez rzeczywistych działań czyli np. zobowiązywanie się do realizacji celów zbyt mało ambitnych lub zbyt łatwych do osiągnięcia albo takich których osiągnięcie byłoby normalnym aspektem rozwoju danej branży lub celów nieistotnych z perspektywy danej branży (np. kredytobiorca z branży wysokoemisyjnej zwiększający produkcję rok do roku zobowiązuje się zredukować zużycie papieru).

Również na etapie weryfikacji realizacji celów pojawiają się głosy krytyki piętnujące nadużycia polegające na braku publicznej jawności celów, braku transparentności w ich realizacji, niecyklicznym raportowaniu czy braku należytej weryfikacji realizacji celów przez niezależne podmioty itp.

Kredyty SLL są najczęściej udzielane na podstawie wzorów umów kredytowych opracowanych przez wspomnianą na wstępie Loan Market Association (LMA) – założoną w 1996 roku w Londynie branżową organizację, która powstała w celu wspierania rozwoju i standaryzacji rynku kredytów syndykowanych w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce (EMEA). Zrzesza ona obecnie ponad 750 członków takich jak banki komercyjne i inwestycyjne, fundusze inwestycyjne, kancelarie prawne, agencje ratingowe i firmy konsultingowe z ponad 60 krajów. Swoje pierwsze wytyczne dotyczące kredytów SLL, LMA opublikowała w marcu 2019 roku.

„Pierwsze wytyczne LMA dla rynku kredytów SLL powiązane były z ogólną strategią CSR kredytobiorcy, zakładały ustalenie mierzalnych celów w zakresie zrównoważonego rozwoju, wskazywały też na konieczność raportowania i zalecały, aby kredytobiorcy weryfikowali swoje wyniki we współpracy z audytorem lub firmą ratingową.” –  podkreśla Adrian Krzyżanowski.

Co istotne – wytyczne te miały i mają charakter dobrowolny, ale stanowią ważny punkt odniesienia dla uczestników rynku finansowego, promując przejrzystość i spójność w strukturze kredytów powiązanych ze zrównoważonym rozwojem. ​

„Od czasu pierwszej publikacji, wytyczne dla SLL były aktualizowane, aby odzwierciedlić rozwój rynku i zapewnić ich zgodność z najlepszymi praktykami. Ostatnio, tj. w marcu 2025 roku, zostały opublikowane zaktualizowane zasady dla kredytów powiązanych ze zrównoważonym rozwojem, wraz z towarzyszącymi dokumentami wyjaśniającymi, mające na celu przeciwdziałanie min. greenwashingowi.” – podkreśla ekspert z kancelarii Wolf Theiss.

Nowe wytyczne LMA kładą szczególny nacisk na jakość i adekwatność wskaźników SLL KPIs, które mają realnie odzwierciedlać postęp firmy w realizacji celów ESG i być z nimi spójne. W szczególności SLL KPIs muszą wykraczać poza standardową działalność firmy oraz być poparte realnymi danymi i audytami zewnętrznymi, a przede wszystkim muszą być podwójnie istotne tzn. zarówno z perspektywy biznesowej jak i finansowej, jeśli chodzi o koszt ich realizacji.

„Ważne, by cele stawiane przy okazji SLL były istotne dla działalności przedsiębiorstwa. Przykładowo takim celem dla spółki z branży modowej (fast fashion) nie powinna być modernizacja oświetlenia sklepowego na bardziej energooszczędne w sytuacji masowej nadprodukcji ubrań skutkującej utylizacją starych kolekcji lub przy jednoczesnym zatrudnianiu młodocianych przy produkcji ulokowanej gdzieś w krajach trzeciego świata.” – zauważa Adrian Krzyżanowski.

Nowe wytyczne przewidują także obowiązek publikowania sprawozdań dotyczących realizacji celów najlepiej w sposób audytowany przez niezależne podmioty. Ma to na celu ograniczenie przypadków, w których firmy chwalą się „zielonym” finansowaniem, nie dostarczając dowodów na osiągane rezultaty. Organizacja widzi też większą rolę instytucji finansowych w tym procesie, nakładając na nie obowiązek weryfikacji jakości celów oraz ocenę wiarygodności danych.

„LMA wyciągnęła wnioski z pojawiających się kontrowersji i stara się ograniczyć greenwashing, ale prawdziwa skuteczność tych instrumentów zależy od tego jak rzetelnie i odważnie będą stosowane przez banki i kredytobiorców oraz czy SLL KPIs będą jawne i weryfikowalne zewnętrznie.” – podsumowuje Adrian Krzyżanowski.

Sustainability-Linked Loans stanowią ważne narzędzie w promowaniu zrównoważonego rozwoju w sektorze finansowym. Jednak osiągnięcie zamierzonych celów w obszarach ESG zależy od określenia ambitnych, jasnych i mierzalnych KPI oraz transparentności w raportowaniu postępów w ich realizacji. Nowe wytyczne LMA mogą odegrać istotną rolę w standaryzacji i zwiększeniu wiarygodności tego typu instrumentów finansowych.

VeloBank kupuje część detaliczną Citi Handlowego

VeloBank podpisał warunkową umowę zakupu części detalicznej Citi Handlowego. Finalizacja transakcji nastąpi po otrzymaniu wymaganych zgód regulacyjnych i osiągnięciu tzw. gotowości operacyjnej, co jest spodziewane w połowie 2026 roku. To kolejny krok w umacnianiu pozycji rynkowej VeloBanku – z korzyścią dla klientów i pracowników. Połączone doświadczenie obu instytucji będzie fundamentem do rozwoju innowacyjnej oferty i dalszego podnoszenia jakości obsługi klienta. Akcjonariusze VeloBanku – fundusze powiązane z zarejestrowanym w amerykańskim SEC Cerberus Capital Management, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) oraz Międzynarodowa Korporacja Finansowa (IFC) – zapewnią wsparcie kapitałowe dla tej transakcji. Fundusz Cerberus posiada 80,2% udziałów w banku, natomiast EBOR i IFC po 9,9% każdy.

Transakcja zakupu obejmuje bankowość detaliczną Citi Handlowego, w tym: zarządzanie majątkiem, usługi maklerskie, bankowość mikroprzedsiębiorstw, karty kredytowe, pożyczki, kredyty detaliczne i oddziały. To przejęcie przyspieszy rozwój VeloBanku poprzez rozszerzenie oferty produktowej i umocni pozycję banku jako challengera na polskim rynku finansowym. Dzięki dotarciu do szerszej bazy klientów – w szczególności w segmencie private banking – marka VeloBanku zwiększy swoją rozpoznawalność. Transakcja potwierdza również silne dopasowanie i komplementarność obu instytucji, co daje solidne podstawy do budowania długoterminowej wartości dla klientów.

Kiedy tworzyliśmy VeloBank wiedzieliśmy, że musimy zbudować mocną markę i solidną instytucję finansową. Pozyskanie międzynarodowego akcjonariatu, z Cerberusem jako większościowym inwestorem, wraz z EBOR oraz IFC w sierpniu 2024 roku, i dzisiejsza transakcja to jedne z największych wydarzeń M&A na rynku bankowym w Polsce. Po drodze zrealizowaliśmy wszystkie zakładane cele strategiczne i przygotowujemy się do dalszego wzrostu. VeloBank jest znany z technologii i zwinności oraz innowacyjnych produktów i najlepszej jakości obsługi klienta. Citi Handlowy z wyjątkowej oferty produktowej, bankowości detalicznej i najchętniej wybieranej przez klientów propozycji dla segmentu private. Oba banki są zakorzenione w etosie jakości i wysokiej kultury organizacyjnej. Komplementarne produkty pozwolą nam stworzyć unikatową ofertę zarówno dla klienta detalicznego, jak i zamożnego, a profesjonalizm i zaangażowanie pracowników obu instytucji stworzą fundament nowej jakości dla obecnych i przyszłych klientów.,” powiedział Adam Marciniak, Prezes Zarządu VeloBanku.

Po finalizacji transakcji klienci detaliczni Citi Handlowego zostaną klientami VeloBanku, a ich relacje z doradcami zostaną zachowane. Ten strategiczny krok stanowi wartość dodaną dla klientów obu banków, którzy zyskają na synergii struktur. Jednocześnie połączona organizacja, obejmująca ponad 3000 pracowników VeloBanku i około 1650 pracowników Citi Handlowy, będzie doskonałym środowiskiem do rozwoju zawodowego – oferując zespołom obu instytucji dostęp do unikalnej wiedzy i doświadczeń.

Nasza bankowość detaliczna zyskuje inwestora, dla którego jest to segment strategiczny. Intencją VeloBanku jest rozwój biznesu, zwiększenie udziałów rynkowych i zapewnienie najlepszych rozwiązań dla klientów. Co bardzo ważne, do VeloBanku przechodzą nasi pracownicy. To oznacza, że klienci będą obsługiwani przez tych samych doradców, z którymi często mają wieloletnie relacje. Naszym celem jest zapewnienie klientom jak najbardziej płynnego i komfortowego przejścia do ich nowego banku.,” powiedziała Elżbieta Czetwertyńska, Prezes Zarządu Citi Handlowego.

Jesteśmy dumni, że możemy wspierać zarząd VeloBanku w kolejnym etapie ich ambitnego rozwoju. Wierzymy, że to połączenie przyspieszy realizację strategicznych priorytetów banku: dostarczania klientom najlepszych możliwych produktów oraz aktywnego udziału w długoterminowym wzroście polskiej gospodarki.,” wskazał Charles Dunlap, Senior Managing Director, Head of Global Financial Institutions Group Advisory w Cerberus.

“Dzięki tej inwestycji VeloBank definitywnie zamyka etap przymusowej restrukturyzacji i transformacji. Ta transakcja to kamień milowy w rozwoju spółki, podkreślający siłę i elastyczność VeloBanku. Jako akcjonariusze z niecierpliwością czekamy na dalszą współpracę z naszymi współinwestorami i partnerami, aby wspierać dalszy rozwój VeloBanku i jego działania na rzecz rozwoju polskiej gospodarki.,” skomentował Francis Malige, Managing Director for Financial Institutions at the EBRD.

Po naszej niedawnej inwestycji w VeloBank z przyjemnością obserwujemy dalszy rozwój i konsolidację na lokalnym rynku. Dodatkowe wsparcie kapitałowe ze strony IFC potwierdza nasze silne przekonanie o dobrych perspektywach polskiego sektora finansowego i umożliwia VeloBankowi zwiększanie udziału w rynku oraz rozwój oferty cyfrowych produktów finansowych.,” podkreślił Ary Naïm, Country Manager for Poland and IFC Manager for Central and Southern Europe.

VeloBank w planach na bieżący rok ma jeszcze m.in. zaoferowanie klientom detalicznym w pełni cyfrowej hipoteki, klientom firmowym – kolejnych produktów z obszaru business banking, a w zakresie inwestycji – zakup TFI.

Polska zmienia się z kraju emigracyjnego w migracyjny hub

Ostatnie 10 lat to czas transformacji Polski z kraju emigracyjnego, który przez wieki miał ujemne saldo migrantów, do kraju, który przyciąga imigrantów w szybkim tempie. To ogromne wyzwanie społeczno-gospodarcze, które zostało dodatkowo wzmocnione przez procesy migracyjne związane z kryzysem uchodźczym w 2022 roku wywołanym wojną w Ukrainie. Temat ten budzi wiele emocji i kontrowersji, dlatego warto przyjrzeć się bilansowi korzyści i strat wynikających z obecności migrantów na polskim rynku pracy.

Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w Polsce pracuje około 1,2 miliona cudzoziemców, co stanowi niespełna 7% rynku pracy. Cudzoziemcy odpowiadają za około 5% wpływów do ZUS z tytułu składek i podatków. Ich obecność w Polsce działa na trzech płaszczyznach: wypełniają luki na rynku pracy w kontekście depopulacji i starzejącego się społeczeństwa; przynoszą nowych konsumentów, co napędza sprzedaż detaliczną; a także przyczyniają się do wzrostu przedsiębiorczości – powiedział serwisowi eNewsroom Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Między 2022 a 2024 rokiem w Polsce powstało około 90 tysięcy ukraińskich firm, co 10 jednoosobowa działalność gospodarcza jest zakładana przez Ukraińca. Wskazuje to na wzrastający udział cudzoziemców w polskim biznesie. Analizy serwisu „Demagog” oparte na danych instytucji publicznych szacują, że roczne wpływy do budżetu państwa z tytułu składek i podatków od cudzoziemców wynoszą około 17,5 miliarda złotych. Wydatki socjalne, takie jak nakłady na NFZ i wypłaty świadczenia 800+, szacowane są na około 3,5 miliarda złotych, co pokazuje dużą różnicę na korzyść przychodów. Również raport BGK potwierdza te dane, wskazując na pozytywny bilans gospodarczy związany z obecnością migrantów w Polsce. Z perspektywy społecznej pojawiają się jednak wyzwania związane z integracją cudzoziemców w polskiej rzeczywistości. Po 2022 roku, wiele osób postanowiło osiedlić się w Polsce na dłużej, zakładając rodziny, kupując nieruchomości i włączając się w życie społeczne. Oznacza to, że polskie społeczeństwo musi nauczyć się funkcjonować w nowym kontekście, szczególnie biorąc pod uwagę ogromne wyzwania demograficzne. Bez migracji, aktywizacji Polaków oraz automatyzacji, nasza gospodarka nie poradzi sobie z nadchodzącymi trudnościami. Do 2035 roku z rynku pracy zniknie ponad 2,1 miliona Polaków, co stwarza ogromną lukę do wypełnienia – wyjaśnia Kubisiak.

Bezpieczne wejście na rynek ukraiński – jak BPiON wspiera firmy w obszarze księgowości i kadr

Ukraina, mimo wymagającego otoczenia, pozostaje krajem o istotnym potencjale gospodarczym. Według prognoz wzrost Produktu Krajowego Brutto (PKB) Ukrainy w 2025 roku wyniesie od 2,5% do 3,5%, co czyni ją jednym z najbardziej dynamicznych rynków w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Dla firm rozważających rozpoczęcie działalności operacyjnej w Ukrainie kluczowe znaczenie ma zarówno znajomość lokalnych przepisów, jak i sprawne przeprowadzenie formalności – od rejestracji spółki po bieżące wsparcie kadrowo-płacowe i księgowe.

BPiON to doświadczony partner wspierający firmy w obszarze outsourcingu księgowości, kadr i płac oraz zakładania spółek w regionie CEE. Posiadamy lokalne zespoły w Polsce, na Węgrzech, w Rumunii oraz od niedawna także w Ukrainie – we Lwowie. Nasza obecność w regionie oraz znajomość przepisów i praktyki urzędowej w poszczególnych krajach pozwala skutecznie wspierać organizacje, które planują wejście na nowy rynek, niezależnie od ich struktury czy branży.

Zakres wsparcia BPiON obejmuje m.in.:

  • analizę lokalnych wymogów prawnych i podatkowych,
  • dobór formy działalności i pełną obsługę rejestracyjną,
  • otwarcie rachunku bankowego i wsparcie w organizacji biura,
  • rekrutację i zatrudnienie pracowników zgodnie z lokalnym prawem pracy,
  • bieżącą obsługę kadrowo-płacową i księgową,
  • wsparcie podatkowe i compliance w kontekście lokalnych regulacji.

Firmy, które zdecydują się na rozpoczęcie działalności w Ukrainie z BPiON, zyskują dostęp do zespołu specjalistów, którzy znają lokalny kontekst, ale pracują według wspólnych metodologii – transparentnie, terminowo i zgodnie z oczekiwaniami klienta.

Dostęp do nowoczesnych rozwiązań technologicznych umożliwia łatwą integrację usług z istniejącymi systemami biznesowymi. BPiON gwarantuje pełną zgodność z obowiązującymi przepisami, bezpieczeństwo danych oraz jednolite standardy operacyjne na poziomie całego regionu.

Więcej informacji na temat formalności i praktycznych aspektów wejścia na rynek ukraiński – w tym szczegóły rejestracji spółki – znajduje się w przygotowanym przez BPiON ebooku.

BPiON

Dialog branży cyfrowej i OZZ o reformie zarządzania prawami autorskimi

Organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi oraz podmioty korzystające z tych praw deklarują dialog i współpracę nad kształtem reformy systemu zarządzania tymi prawami i wynagradzania twórców w Polsce, a także kompromisem w tej sprawie. Obie strony zgłaszają wymagające interwencji kwestie sporne, a resort kultury wyraża gotowość do organizacji dwustronnych rozmów, by te kwestie wyjaśnić i rozwiązać – wynika ze spotkania reprezentantów OZZ-ów oraz sektora cyfrowego i telekomunikacyjnego.

Dialog zorganizowano w ramach ogólnopolskiej konferencji operatorów komunikacji elektronicznej w Sopocie. W rozmowie w formule „okrągłego stołu” uczestniczyli przedstawiciele podmiotów korzystających z praw autorskich: najwięksi nadawcy medialni i operatorzy (w tym Cyfrowy Polsat, TVN Warner Bros. Discovery, PIKE, Polskie Stowarzyszenie Nowe Kina, Związek Cyfrowa Polska) oraz reprezentanci organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (w tym ZASP, SAWP, SFP-ZAPA, ZAiKS, STOART i ZPAV). – Spotkanie miało na celu wymianę naszych stanowisk, wspólną identyfikację punktów spornych oraz poszukiwanie kierunków dalszego udoskonalenia obecnego systemu zbiorowego zarządzania prawami autorskimi w Polsce. Bez wątpienia w naszej ocenie wymaga on naprawy, by był bardziej przejrzysty i sprawiedliwy zarówno z punktu widzenia nas wpłacających do tego systemu, jak i samych twórców, do których te środki powinny trafiać – mówi Bogdan Łąga, prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej, jeden z organizatorów spotkania.

Podstawą do rozmowy był projekt mapy drogowej dla reformy systemu zbiorowego zarządzania prawami autorskimi przygotowanego przez siedem organizacji reprezentujących kluczowe segmenty branży cyfrowej i telekomunikacyjnej. Branża zaprezentowała w nim sześć kluczowych punktów, które mają pomóc w procesie udoskonalenia obecnego systemu zarządzania prawami autorskimi.

W centrum sporu: przejrzystość i efektywność systemu OZZ

Jednym z kluczowych postulatów przedstawicieli sektora cyfrowego i telekomunikacyjnej jest zapewnienie transparentności systemu. Eksperci wskazywali, że pomimo nowelizacji prawa autorskiego z ubiegłego roku, wciąż wiele problemów nie jest rozwiązanych. Jakich w szczególności?

Przede wszystkim obecnie kluczowym problemem do rozwiązania jest brak stabilności i przewidywalności w sferze biznesowej – przedsiębiorcy korzystający z praw chcieliby wiedzieć dokładnie, jakie kwoty powinni planować w swoich budżetach w związku z każdym polem eksploatacji praw autorskich. – Chcemy koncentrować się na prowadzeniu biznesu i mieć pewność, że środki, które łożymy na system faktycznie trafiają do twórców. Z punktu widzenia przejrzystości systemu kluczowy jest postulat ustalenia maksymalnej, procentowej stawki opłat, jakie wnosimy do OZZ – apelowali przedstawiciele branży.

Uczestnicy dyskusji sygnalizują również konieczność pochylenia się nad kwestiami sposobu powstawania tabeli wynagrodzeń z tytułu korzystania z praw autorskich.  Zdaniem reprezentantów sektora cyfrowego, użytkownicy praw powinni mieć na to także swój wpływ. Obecnie wnioski w tej sprawie mogą składać wyłącznie OZZ. Nadal aktualny pozostaje również problem podwójnego obciążenia użytkowników. Fundamentalnie, korzystający z praw autorskich chcą mieć jasność co do tego, ile mają płacić i móc współtworzyć jasny i transparentny system.

Zdaniem branży efektywność systemu znacznie poprawiłoby utworzenie jednolitego punktu kontaktowego dla użytkowników praw pośród OZZ, który odpowiadałby za koordynowanie procesu poboru opłat. W ocenie jej przedstawicieli wdrożenie modelu „one-stop-shop” uprościłoby  działanie systemu i rozwiązałoby istotny z punktu widzenia użytkowników praw problem .

Przedstawiciele i przedstawicielki OZZ wskazywali jednak na konieczność stabilności systemu i obrony interesów twórców. Przypominali także o konieczności poruszania się w obrębie obecnie obowiązującego prawa. – Rozwiązań naszych sporów szukajmy na gruncie obecnie obowiązujących przepisów unijnych i krajowych. Przeznaczenie kwot, które nie zostały rozdzielone pomiędzy twórców z obiektywnych, uzasadnionych powodów przez OZZ również uwarunkowane jest tymi przepisami – odpowiadali przedstawiciele OZZ-ów.

Zaproszenie do dalszego dialogu

Mimo wielu punktów spornych, wszyscy obecni przy okrągłym stole podkreślali chęć kontynuowania rozmów i gotowość do poszukiwania rozwiązań godzących interesy wszystkich uczestników systemu. O potrzebie dalszej rozmowy na temat systemu zbiorowego zarządzania prawami autorskimi w Polsce mówił Maciej Wróbel, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego.  – Z punktu widzenia Ministerstwa Kultury to bardzo ważne, że przy jednym stole zasiadają osoby reprezentujące OZZ i podmioty korzystające z praw autorskich. Dialog ten trzeba bez wątpienia kontynuować. Zapraszam w tym celu do resortu kultury, by w toku dalszej dyskusji doskonalić mechanizmy systemu, tak aby usatysfakcjonować wszystkie strony go współtworzące – mówił Maciej Wróbel.