Przemysł drzewny apeluje do Premiera o wstrzymanie wyznaczania starolasów

Przemysł drzewny apeluje do Premiera o wstrzymanie procedury wyznaczania starolasów. Organizacje branżowe wskazują na liczne błędy, ryzyka i brak zgodności z wytycznymi Komisji Europejskiej.

Organizacje reprezentujące kluczowe sektory polskiego przemysłu drzewnego – Stowarzyszenie Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce, Stowarzyszenie Papierników Polskich oraz Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli – wystosowały 20 listopada wspólny list do Premiera Donalda Tuska, wyrażając głębokie zaniepokojenie i sprzeciw wobec procedury tzw. „społecznego wyznaczania starolasów”, uruchomionej przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

Sygnatariusze – działający w ramach Koalicji na Rzecz Polskiego Drewna, która reprezentuje przemysły odpowiadające łącznie za ok. 5% polskiego PKB i zatrudniające setki tysięcy pracowników – apelują o natychmiastowe wstrzymanie procesu do czasu opracowania standardów zgodnych z prawem, wiedzą naukową oraz wytycznymi Komisji Europejskiej.

Brak definicji, kryteriów i profesjonalnej weryfikacji

Organizacje wskazują, że obecna procedura opiera się wyłącznie na internetowym formularzu i kilku amatorskich zdjęciach, które może przesłać dowolna osoba – bez wymogu wiedzy fachowej czy oceny eksperckiej. W piśmie do Premiera podkreślono, że proces całkowicie pomija:

  • weryfikację zgodności zgłoszeń z definicją starolasów Komisji Europejskiej,
  • badania terenowe i analizę historii użytkowania lasu,
  • udział specjalistów z zakresu leśnictwa, ekologii lasu czy gospodarki przestrzennej.

W efekcie – jak ostrzegają organizacje – zgłaszane mogą być obszary, które nie spełniają naukowych kryteriów starolasów, ponieważ większość lasów w Polsce to lasy gospodarcze, gdzie działalność człowieka w oczywisty sposób kształtowała strukturę drzewostanów.

Ryzyko dla gospodarki i bezpieczeństwa surowcowego państwa

Zdaniem branży wdrożona procedura rodzi poważne ryzyko niegospodarnego zarządzania majątkiem publicznym. Chaotyczne zgłoszenia – bez merytorycznej selekcji i analizy skutków – mogą prowadzić do:

  • nieuzasadnionego wyłączania obszarów z użytkowania,
  • pogłębienia deficytu surowca drzewnego,
  • dalszego wzrostu cen drewna,
  • destabilizacji rynku oraz utraty miejsc pracy w powiązanych branżach.

Branża zwraca uwagę, że przy jednoczesnym planie objęcia ochroną 1% lasów w 2026 r. i 2% w 2027 r., skala negatywnych skutków może być ogromna, jeśli procedura nadal będzie oparta na zgłoszeniach społecznych bez nadzoru ekspertów.

Pominięcie wiedzy specjalistycznej i obowiązujących procedur

Sygnatariusze listu alarmują, że zgłoszenia obejmują również obszary zupełnie niekwalifikujące się do statusu starolasów – młodniki, lasy gospodarcze, a nawet tereny po zniszczeniach huraganowych. Brak systemu eksperckiej oceny sprawia, że proces ten może stworzyć równoległy, pozaprawny obieg decyzyjny, omijający obowiązujące procedury planistyczne i konsultacyjne.

W liście podkreślono także, że w dobie dynamicznych zmian klimatycznych obszary mające zostać objęte ochroną powinny spełniać precyzyjne, naukowe kryteria zdrowotności i zgodności siedliskowej – których oceny nie da się dokonać na podstawie zdjęcia przesłanego przez anonimowego internautę.

Pominięte kwestie bezpieczeństwa – ryzyko pożarowe

Jednym z najbardziej alarmujących zastrzeżeń jest całkowite pominięcie w procedurze oceny zwiększonego ryzyka pożarowego. Stare drzewostany zawierają większą ilość martwej biomasy i specyficzne struktury, które mogą sprzyjać rozprzestrzenianiu się ognia.

W piśmie zaznaczono jednoznacznie: „Ochrona przyrody nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa publicznego.” Branża oczekuje, że ocena zagrożenia pożarowego stanie się elementem obligatoryjnym w procesie wyznaczania starolasów.

Postulat: wstrzymać procedurę i opracować profesjonalne standardy

Koalicja apeluje do Prezesa Rady Ministrów o:

  • zawieszenie obecnej procedury wyznaczania starolasów,
  • zobowiązanie Ministerstwa Klimatu i Środowiska do stworzenia transparentnych,
    eksperckich, opartych na dowodach naukowych kryteriów,
  • zapewnienie, aby proces był zgodny z prawem, wytycznymi KE i zasadami zrównoważonej gospodarki leśnej,
  • przywrócenie całemu przedsięwzięciu rangi i wiarygodności, której wymaga ochrona zasobów przyrodniczych państwa.

Organizacje zwracają również uwagę na wątpliwości dotyczące gospodarności i efektywności wydatkowania środków publicznych, a także ryzyka wprowadzania społeczeństwa w błąd poprzez uproszczone, nieprofesjonalne zaangażowanie obywateli w procesy decyzyjne.

Sygnatariusze listu

List podpisali przedstawiciele Koalicji na Rzecz Polskiego Drewna:

Jędrzej Kasprzak, Prezydent Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce

Jerzy Majewski, Pełnomocnik Stowarzyszenia Papierników Polskich

Jan Szynaka, Prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli

Sprzedaż opon w Q3 2025 – dane PZPO

Po trzech kwartałach 2025 roku sprzedaż opon na rynek do dystrybutorów utrzymała wzrosty: ogółem zwiększyła się o +5%, w największym segmencie opon do samochodów osobowych o +3%, a do SUV aż o +19%. Większą sprzedaż notowano również w segmencie opon dostawczych +6%, rolniczych +9% i motocyklowych +18%. Natomiast spadki nadal widoczne są w segmencie opon przemysłowych -15% oraz ciężarowych -13%.

W trzecim kwartale 2025 zanotowano sprzedaż opon ogółem wzrosła o +7%, opon do samochodów osobowych o +6%, do SUV aż o +17%, dostawczych +0,4%, a motocyklowych aż o +30%. Opony do maszyn rolniczych notowały sezonowy spadek o -9%, zmalała sprzedaż w segmencie opon przemysłowych o -26% i ciężarowych o -10%.

Z perspektywy rynku europejskiego zanotowano spadki sprzedaży w segmencie opon do samochodów ciężarowych i autobusów.PZPO SPRZEDAŻ OPON POLSKA Q3 2025 PZPO SPRZEDAŻ OPON POLSKA Q1-Q3 2025

– Po trzech kwartałach bieżącego roku obserwujemy utrzymanie pozytywnego trendu wzrostowego w największym segmencie rynku opon – czyli opon do samochodów osobowych. Szczególnie dynamicznie rozwijają się także kategorie SUV oraz motocykle, które w ostatnich latach zyskują na popularności. Te dane potwierdzają, że kierowcy coraz częściej wybierają produkty wysokiej jakości, świadomie dopasowując ogumienie do rodzaju pojazdu oraz warunków użytkowania. Z drugiej strony, z niepokojem obserwujemy utrzymujące się spadki w segmentach użytkowych – przede wszystkim w oponach przemysłowych oraz ciężarowych. To obszary, w których jakość sprzętu, a więc również jakość opon, ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa, efektywności pracy i całkowitych kosztów eksploatacji. W przypadku pojazdów użytkowych czy maszyn przemysłowych ogumienie nie jest jedynie elementem eksploatacyjnym – stanowi realny czynnik wpływający na ekonomię działania całego przedsiębiorstwa. Dlatego tak ważne jest, by zarządzający flotami czy parkami maszynowymi przywiązywali większą wagę do doboru odpowiednich opon. Porządne, właściwie dobrane i regularnie serwisowane ogumienie może przynieść wymierne oszczędności – od mniejszego zużycia paliwa, przez dłuższą żywotność opon, aż po ograniczenie liczby przestojów w pracy. To inwestycja, która zwraca się nie tylko finansowo, ale też operacyjnie – wskazał Rafał Spirydon, prezes zarządu Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

Członkowie PZPO to najwięksi w Polsce i na świecie producenci opon. Codziennie z ich fabryk w naszym kraju wyjeżdża ponad 140 tys. opon z napisem „made in Poland” do samochodów osobowych, ciężarowych, autobusów czy maszyn rolniczych i przemysłowych.

– Cieszy nas, że w ostatnich latach świadomość polskich kierowców w zakresie znaczenia odpowiedniego ogumienia wyraźnie wzrosła. Coraz więcej osób rozumie, że opony to nie tylko element wyposażenia samochodu, ale kluczowy czynnik wpływający na bezpieczeństwo, komfort jazdy i efektywność paliwową. Dane sprzedażowe w segmencie konsumenckim jednoznacznie pokazują, że Polacy coraz częściej wybierają produkty wysokiej jakości – dopasowane do warunków atmosferycznych i specyfiki użytkowania pojazdu. To bardzo pozytywny trend, który obserwujemy z dużą satysfakcją. Wciąż jednak dostrzegamy znaczną przestrzeń do rozwoju w obszarze zastosowań profesjonalnych, zwłaszcza w segmencie flotowym. W przypadku dużych flot samochodowych wybór opon często traktowany jest jako koszt konieczny, a nie inwestycja w długoterminową efektywność. Tymczasem odpowiedni dobór ogumienia, właściwa eksploatacja i regularna kontrola jego stanu mają ogromny wpływ nie tylko na bezpieczeństwo kierowców, lecz także na całkowite koszty utrzymania pojazdów – od zużycia paliwa, przez trwałość opon, aż po wydajność pracy floty. Dlatego już w najbliższym czasie planujemy publikację specjalnego poradnika dla zarządzających flotami. Zawarte w nim praktyczne wskazówki i rekomendacje pomogą menedżerom flot w podejmowaniu trafnych decyzji dotyczących ogumienia. Chcemy w przystępny sposób pokazać, jak duże znaczenie ma odpowiednie planowanie polityki oponiarskiej w firmie – zarówno z punktu widzenia bezpieczeństwa kierowców, jak i optymalizacji kosztów operacyjnych. Jesteśmy przekonani, że świadome zarządzanie ogumieniem może przynieść wymierne oszczędności i realnie wpłynąć na efektywność całego przedsiębiorstwa. Naszym celem jest wspieranie profesjonalistów w budowaniu zrównoważonych, bezpiecznych i rentownych flot, w których jakość i odpowiedzialność idą w parze z ekonomią i troską o środowisko dodał Piotr Sarnecki, dyrektor generalny PZPO.

Europejski rynek opon

Europejski runek opon w trzecim kwartale 2025 roku był generalnie stabilny, chociaż popyt w segmencie opon do samochodów ciężarowych i autobusów pozostał słaby. Dane za pierwsze trzy kwartały pokazują, że wolumeny opon są niższe niż w tym samym okresie w 2024 roku.SPRZEDAŻ OPON EUROPA SEZONOWE Q3 2025 SPRZEDAŻ OPON EUROPA Q3 2025 SPRZEDAŻ OPON EUROPA Q1-Q3 SEZONOWE 2025 SPRZEDAŻ OPON EUROPA Q1-Q3 2025

W segmencie konsumenckim sprzedaż w trzecim kwartale nie zmieniła się, a od początku roku nieznacznie spadła. Popyt na opony samochodowe wyraźnie przesuwa się z opon letnich na produkty całoroczne i zimowe.

– Spadki odnotowane w segmencie opon do samochodów ciężarowych i autobusów w drugim kwartale były kontynuowane w trzecim kwartale. Sprzedaż od początku roku nieznacznie spadła, co odzwierciedla słabą aktywność gospodarczą w całym regionie i wzrost importu opon. W kategorii opon rolniczych wolumeny są niższe niż przed pandemią, chociaż w kwartale były stabilne – powiedział Adam McCarthy, sekretarz generalny Tyres Europe.

Wymiana opon jest silnie związana z łącznym przebiegiem pojazdu. W 2025 r. w całej Europie liczba kilometrów pokonywanych przez lekkie pojazdy (samochody osobowe i samochody dostawcze) wreszcie przekroczyła poziom sprzed pandemii. Podczas gdy liczba przejechanych kilometrów przez lekkie pojazdy użytkowe (LCV) jest już znacznie wyższa niż przed pandemią, do końca 2025 roku ruch samochodowy będzie niewiele wyższy niż w 2019 r. Różnice regionalne utrzymują się, a w Europie Zachodniej liczba kilometrów przejechanych samochodem osobowym ma się w pełni odbudować w 2026 r. – na niektórych rynkach ten kamień milowy zostanie osiągnięty dopiero w 2027 lub 2028 r.

Tyres Europe jest stowarzyszeniem reprezentującym przemysł produkcyjny w Europie, promującym bezpieczną, inteligentną i zrównoważoną mobilność. Tyres Europe reprezentuje 13 członków korporacyjnych, których globalna sprzedaż stanowi 70% światowego rynku opon, w tym 8 z 10 największych liderów branży. Łącznie producenci ci utrzymują silną pozycję w Unii Europejskiej (UE) i krajach kandydujących, posiadając ponad 70 zakładów produkcyjnych i ponad 20 centrów badawczo-rozwojowych. W sumie sektor oponiarski zapewnia prawie 500 000 miejsc pracy w całej UE.

Sektor publiczny modernizuje nieruchomości. Konsolidacja biur staje się standardem

0

Coraz więcej urzędów planuje konsolidację powierzchni biurowej. Za tymi działaniami stoi już nie tylko chęć cięcia kosztów, ale również potrzeba zwiększenia efektywności oraz stworzenia nowoczesnego i bezpiecznego środowiska pracy – mówi Marcin Kowal, Associate Director w dziale powierzchni biurowych w Newmark Polska.

Połączenie kilku lokalizacji w jedną lub dwie nowoczesne siedziby pozwala znacząco ograniczyć koszty funkcjonowania urzędu. Mimo że przeprowadzka zwykle oznacza wybór nowego, lepiej wyposażonego budynku, z wyższym czynszem za metr kwadratowy, to mniejsze zapotrzebowanie na przestrzeń rekompensuje te wydatki. Instytucje korzystają ze wspólnego zaplecza obejmującego jedną recepcję, wspólne sale konferencyjne, pomieszczenia gospodarcze oraz przestrzeń do obsługi interesantów.

Jak zaznacza ekspert Newmark Polska, konsolidacja powierzchni biurowych coraz częściej postrzegana jest nie tylko jako narzędzie oszczędności. – To proces, który pozwala instytucjom działać sprawniej, poprawiać komunikację wewnętrzną, obieg dokumentów, wymianę informacji, a w efekcie także obsługę interesantów. Zamiast kilku rozproszonych lokalizacji jednego urzędu, które generują koszty i utrudniają współpracę, powstają nowoczesne siedziby łączące różne departamenty w jednym miejscu – podkreśla Kowal.

Efektywność i prestiż – dwa filary konsolidacji

Procesy konsolidacyjne coraz częściej mają charakter strategiczny, a nie tylko doraźny. – Dla instytucji użyteczności publicznej priorytetem jest dobra lokalizacja oraz dogodny dojazd komunikacją miejską – dotyczy to zarówno pracowników, jak i mieszkańców załatwiających sprawy w urzędzie. Centralne umiejscowienie budynków administracji przekłada się na komfort pracy urzędników, dostępność usług dla obywateli oraz pozytywny wizerunek instytucji – wyjaśnia ekspert. – Poza wygodą i prestiżem coraz większe znaczenie mają kwestie bezpieczeństwa – od spełnienia wymogów BHP po zgodność z tzw. ustawą schronową, która nakłada obowiązek przygotowania budynków użyteczności publicznej na sytuacje kryzysowe. Nowe siedziby urzędów muszą być również w pełni dostępne dla osób z niepełnosprawnościami i spełniać wymogi ESG, które stają się dziś standardem planowania inwestycji – podkreśla.

Przeprowadzka do nowego biura często idzie w parze z wdrożeniem nowoczesnych rozwiązań organizacyjnych i technologicznych. W trakcie pandemii wiele instytucji wprowadziło model pracy hybrydowej oraz cyfrowy obieg dokumentów. – Biura dla urzędników to nadal w większości układ gabinetowy z większą niż kiedyś liczbą tzw. przestrzeni projektowych dla 4-10 osób. Jednym z ważniejszych elementów, które należy uwzględnić przy wyborze lokalizacji, są rozbudowane serwerownie w instytucjach wymagających dodatkowych pomieszczeń o określonych parametrach technicznych – mówi dyrektor w Newmark Polska.

Wynajem czy zakup? Trudny wybór przed urzędnikami

Jednym z kluczowych dylematów administracji publicznej pozostaje decyzja o tym, czy nieruchomość lepiej kupić, czy wynająć. Wybór zależy przede wszystkim od planowanego czasu użytkowania budynku, stabilności finansowej instytucji oraz wymogów bezpieczeństwa. Wiele urzędów chciałoby posiadać własny obiekt, jednak nie zawsze jest to łatwe, a nawet możliwe. Instytucje publiczne zwykle nie mają w swoich strukturach specjalistów, którzy mogliby taką transakcję odpowiednio przygotować i przeprowadzić. Nie mniejszym wyzwaniem są wysokie koszty zakupu nieruchomości.

– Upraszczając, wynajem jest najbardziej korzystną opcją w krótkim i średnim okresie, gdy potrzeby są tymczasowe lub zmienne, np. w czasie reorganizacji instytucji. To rozwiązanie bardziej elastyczne i wymagające mniejszych nakładów finansowych na początku. Z kolei zakup sprawdza się przy planach długofalowych oraz konieczności wdrożenia specjalistycznych funkcji w budynku, takich jak archiwa, serwerownie, czy zaawansowane systemy zabezpieczeń. Warto też pamiętać, że w przypadku wynajmu bieżącym utrzymaniem i zarządzaniem biurowcem zajmuje się właściciel, natomiast we własnej nieruchomości instytucja musi zatroszczyć się o to sama – wyjaśnia Kowal.

Przykładem instytucji, która niedawno sfinalizowała zakup biurowca na własne potrzeby jest Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego. Biurowiec Brama Miasta II o powierzchni ponad 14 tys. mkw. znajduje się w Łodzi przy ul. Kilińskiego 66, a przeprowadzka urzędu planowana jest na koniec 2026 roku. Innymi przykładami są zakup biurowca przy ul. Jana Kazimierza na Woli przez Wojewódzki Sąd Administracyjny, jak również przez Instytut Ochrony Środowiska przy ul. Słowiczej w Warszawie.

Jedną z opcji jest partnerstwo

Wiele instytucji publicznych dysponuje atrakcyjnymi działkami, które mogłyby posłużyć pod budowę nowoczesnych biurowców. Problemem pozostaje jednak brak wyspecjalizowanych zespołów zdolnych do samodzielnej realizacji takich projektów. Alternatywą w podobnych sytuacjach może być współpraca na zasadach partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Zakłada ono, że prywatny inwestor buduje obiekt na gruncie należącym do instytucji publicznej, zgodnie z jej wymaganiami. Następnie przez określony czas urząd korzysta z budynku, ponosząc opłatę, która częściowo stanowi zwrot kosztów inwestycji. Zwykle po 20-30 latach umowa wygasa, a budynek (czasami wiąże się to z dodatkowym rozliczeniem) staje się własnością instytucji.

Formuła partnerstwa publiczno-prywatnego, popularna na Zachodzie, w Polsce wciąż stosowana jest sporadycznie. – PPP to ciekawe rozwiązanie, które może realnie łączyć interes publiczny i prywatny. Barierą wdrożenia partnerstwa są najczęściej skomplikowane procedury, długotrwałe negocjacje oraz brak doświadczenia po stronie administracji. Przykład budowy Sądu Rejonowego w Nowym Sączu pokazuje jednak, że takie przedsięwzięcia są możliwe – obiekt powstał w formule PPP i przez 20 lat będzie zarządzany przez prywatną spółkę, po czym przejdzie na własność Sądu – wskazuje Marcin Kowal.

Innym modelem, choć w Polsce stosowanym wyjątkowo rzadko, jest sale & leaseback. Polega na sprzedaży budynku z zasobów instytucji państwowej oraz jednoczesnym podpisaniu w tym budynku przez urząd długoterminowej umowy najmu. – To rozwiązanie stosowane raczej w wyjątkowych sytuacjach, gdy potrzebny jest szybki dopływ kapitału, a nieruchomość nie ma znaczenia strategicznego. Pozwala instytucji na szybkie pozyskanie środków oraz przekazanie obowiązków związanych z zarządzaniem obiektem, jego utrzymaniem i remontami – wyjaśnia ekspert.

Wiele korzyści, ale i wyzwania

Konsolidacja biur w instytucjach publicznych to proces wymagający ścisłej koordynacji i starannego planowania. Przeniesienie wielu departamentów do jednej lokalizacji oznacza konieczność utrzymania ciągłości pracy oraz zapewnienia bezpieczeństwa danych. – Największym wyzwaniem jest logistyka całego przedsięwzięcia: przeprowadzki, integracja systemów IT, ujednolicenie standardów pracy oraz nadzór nad przetargami na wyposażenie. Wszystko musi odbywać się bez zakłócania codziennego funkcjonowania urzędu – mówi Marcin Kowal. Dodaje również, że dla jednostek publicznych coraz większym wyzwaniem stają się wymogi ESG. Od 2027 roku wszystkie urzędy będą musiały raportować klasy energetyczne budynków, co wymusi modernizację starszych obiektów lub przenosiny do bardziej efektywnych energetycznie siedzib.

Ciekawym przykładem konsolidacji jest plan przeniesienia do jednej siedziby oddziałów Banku Gospodarstwa Krajowego, które obecnie działają w dwóch lokalizacjach. Trwa gruntowna modernizacja zabytkowego budynku przy Alejach Jerozolimskich w Warszawie, do którego instytucja planuje powrócić w pierwszej połowie 2028 roku.

Model na XXI wiek

Konsolidacja powierzchni w administracji publicznej to trend, który – mimo trudności – przynosi realne i długofalowe korzyści. Eksperci są zgodni: sektor publiczny dostosowuje się do wymogów XXI wieku nie tylko dzięki cyfryzacji, lecz także poprzez świadome zarządzanie zasobami nieruchomościowymi. – Nowoczesne biuro może generować wyższy koszt za metr kwadratowy, jednak w ujęciu całościowym pozwala zmniejszyć zajmowaną powierzchnię i uniknąć dublowania wydatków. Zyskuje na tym również wizerunek instytucji – nowoczesnej, otwartej i efektywnej. To przykład strategicznego podejścia do nieruchomości, które pozwala planować rozwój administracji z myślą o kolejnych dekadach – podsumowuje ekspert z Newmark Polska.

Reforma PIP może zdestabilizować polski sektor IT. SoDA apeluje o pilne korekty projektu

Polska branża technologiczna alarmuje: projekt reformy Państwowej Inspekcji Pracy, zakładający administracyjną i natychmiast wykonalną możliwość ustalania istnienia stosunku pracy przez inspektorów PIP, może doprowadzić do poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu firm technologicznych i osłabić konkurencyjność całej polskiej gospodarki cyfrowej. SoDA – Organizacja Pracodawców Usług IT, zrzeszająca blisko 120 firm i ponad 30 tysięcy specjalistów – przedstawia stanowisko, które szczegółowo analizuje skutki zmian i wskazuje, że projekt w obecnym kształcie stoi w sprzeczności z realiami rynkowymi oraz wieloletnią polityką państwa.

Reforma przewiduje, że inspektorzy PIP mogliby jednostronnie, wbrew zgodnej woli stron, przekształcać umowy cywilnoprawne – w tym kontrakty B2B – w umowy o pracę, nadając swoim decyzjom rygor natychmiastowej wykonalności. Zdaniem SoDA byłby to krok o znaczeniu systemowym, który diametralnie zmieniłby sposób funkcjonowania przedsiębiorstw opartych na wiedzy, zwłaszcza w branży usług programistycznych. Organizacja wskazuje, że tak daleko idąca uznaniowość organu administracji publicznej nie tylko wykracza poza cel nowelizacji, ale przede wszystkim stwarza ryzyko gwałtownego wzrostu kosztów pracy, odpływu talentów oraz destabilizacji tysięcy firm. Co więcej, proponowane rozwiązania stoją w sprzeczności z wieloletnią strategią państwa, które przez ponad dekadę aktywnie promowało samozatrudnienie, działalność gospodarczą, ulgi prorozwojowe takie jak B+R czy IP Box oraz preferencyjne formy opodatkowania dla usług IT.

Znaczenie sektora ICT dla polskiej gospodarki

Sektor IT/ICT, jak przypomina SoDA, jest jednym z filarów nowoczesnej polskiej gospodarki. To branża generująca 3,5% PKB, napędzająca eksport usług cyfrowych, odpowiadająca za ponad 16% polskiego eksportu usług, o wartości przekraczającej 16,8 mld USD rocznie. Branża od lat rośnie dwucyfrowo, a według najnowszych danych w sektorze pracuje niemal pół miliona osób. Te liczby nie oddają jednak pełnego znaczenia sektora – polscy specjaliści IT są kluczowym zasobem dla globalnych firm, które coraz częściej lokują w Polsce zespoły, centra kompetencyjne czy projekty badawczo-rozwojowe. Utrzymanie tej pozycji wymaga przewidywalności i elastyczności, ponieważ firmy w Polsce nie są w stanie konkurować z globalnymi korporacjami wynagrodzeniami, ale mogą konkurować właśnie modelem organizacji pracy.

Zgodnie z analizą SoDA aż 97% rynku stanowią firmy z sektora MŚP, w których 70–90% wydatków to koszty pracy. W takich realiach każda zmiana obciążeń publicznoprawnych natychmiast wpływa na rentowność. Od miesięcy obserwowane jest również narastanie presji kosztowej – rosną wynagrodzenia, koszty pozyskiwania talentów, koszty wdrażania nowych technologii, a ponad połowa firm nie przewiduje możliwości podniesienia marż. SoDA przedstawia także przykład średniej wielkości firmy IT, w której obowiązkowa zamiana 30 współprac B2B na etaty oznaczałaby roczny dodatkowy koszt rzędu 1,8 mln złotych, co radykalnie zmieniłoby jej wynik finansowy z zysku 840 tys. zł na stratę blisko miliona. To ilustracja skali problemu, z którym mierzyłyby się setki firm w Polsce.

“Kwestią sporną pozostaje również nadanie Państwowej Inspekcji Pracy reklasyfikacji wstecznej umów zawartych dużo wcześniej. Takie działania, wprowadzane z dnia na dzień mogą doprowadzić wiele przedsiębiorstw do bankructwa.“- podkreśla Tomasz Szymański, CEO SoftwareMill, firmy zrzeszonej w SoDA.

Największy kryzys w historii

Reforma uderzałaby jednak nie tylko w przedsiębiorców, ale również w samych specjalistów. Branża od lat funkcjonuje w warunkach „rynku programisty” – niedobór kadr jest stały, a polscy eksperci mogą pracować dla globalnych firm z dowolnego miejsca na świecie. Model B2B jest dla wielu z nich świadomym wyborem, zapewniającym elastyczność, możliwość współpracy z wieloma klientami, a także realny wpływ na własny rozwój. Narzucenie etatów oznaczałoby utratę preferencji podatkowych, ograniczenie niezależności, a dla wielu – decyzję o porzuceniu współpracy z polskimi firmami na rzecz międzynarodowych podmiotów niezwiązanych polskim prawem. To z kolei mogłoby doprowadzić do znacznego odpływu talentów, spadku wpływów podatkowych i osłabienia potencjału innowacyjnego kraju.

„Projekt reformy PIP w obecnym kształcie może doprowadzić do jednego z największych kryzysów w historii polskiej branży IT. Polska przez lata budowała swój ekosystem technologiczny w oparciu o elastyczność, innowacje i zaufanie do stabilności prawa. Dziś ten model jest zagrożony. Apelujemy o dialog, rzetelną ocenę skutków i stworzenie rozwiązań, które będą chronić zarówno pracowników, jak i konkurencyjność całej gospodarki cyfrowej” – podkreśla przedstawiciel Marta Kępa, Wiceprezeska SoDA.

Branża proponuje

Organizacja wskazuje, że fundamentem stabilnego rynku pracy w IT są przejrzyste zasady, a więc jasne kryteria odróżnienia B2B od stosunku pracy, ujednolicone procedury kontrolne oraz przewidywalność działań organów administracji. Proponuje więc opracowanie oficjalnej checklisty dla przedsiębiorców, pilotaż nowych rozwiązań przed ich pełnym wdrożeniem, wprowadzenie okresu naprawczego umożliwiającego dostosowanie warunków współpracy przed ewentualną decyzją oraz stworzenie mechanizmu „safe harbour”, w ramach którego umowy spełniające kryteria zgodności nie mogłyby być następnie kwestionowane. SoDA zaznacza również, że reforma nie może działać wstecz – retroaktywne stosowanie sankcji wobec firm i specjalistów byłoby, jak wskazuje organizacja, naruszeniem zasady zaufania do państwa i de facto karaniem za działania zgodne z dotychczasowym prawem.

W swoim stanowisku SoDA podkreśla również konieczność szerzej zakrojonej modernizacji Kodeksu pracy, który – zdaniem organizacji – nie odpowiada współczesnym realiom pracy projektowej, zdalnej, zadaniowej i hybrydowej. “Jesteśmy gotowi do udziału w pracach legislacyjnych, a jako reprezentacja blisko 120 firm IT możemy zaoferować ekspercką wiedzę, dostęp do analiz i najlepszych praktyki z rynków globalnych.” – zaznacza Paweł Pustelnik, Wiceprezes SoDA i COO Future Processing.

SoDA apeluje do rządu o pełną ocenę skutków regulacji, uwzględniającą oddziaływanie zmian na sektor IT, oraz o przedstawienie konsekwencji planowanej reformy najwyższym organom państwa. Organizacja podkreśla, że branża IT to nie tylko statystyki – to strategiczny zasób gospodarki opartej na wiedzy, wpływający na innowacje, cyberbezpieczeństwo, transformację cyfrową przedsiębiorstw i administracji. W obliczu globalnej konkurencji i szybkiego rozwoju nowych technologii stabilność przepisów nie jest dla sektora komfortem, lecz warunkiem przetrwania.

SoDA deklaruje pełną gotowość do dalszego dialogu z rządem, parlamentem i instytucjami publicznymi, wskazując, że wspólne wypracowanie rozwiązań pozwoli ograniczyć nadużycia na rynku pracy, jednocześnie chroniąc elastyczność i przewagi konkurencyjne polskich firm IT.

PTWP przejmuje większościowy pakiet Gremi Media, wydawcy „Rzeczpospolitej” i „Parkietu”

0

Spółka PTWP S.A. poinformowała o zawarciu umowy z Pluralis B.V., misyjnym funduszem inwestującym w niezależne media, posiadającym udziały w spółce będącej wydawcą „Rzeczpospolitej” i „Parkietu”. W wyniku transakcji oraz po podjęciu odpowiednich uchwał przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie, zaplanowane na 18 grudnia 2025 r., PTWP S.A. obejmie większościowy pakiet w spółce wydającej „Rzeczpospolitą” i „Parkiet” (56,82% akcji). Docelowo zmieni się też struktura akcjonariatu Grupy PTWP, fundusz Pluralis przejmie 23% akcji PTWP S.A. Partnerstwo między holenderskim funduszem a polską grupą medialno-eventową otwiera nowy rozdział na rynku mediów tworząc kompleksowy ekosystem informacji, wiedzy i relacji dla gospodarki.

21 listopada br. Grupa PTWP zawarła umowę inwestycyjną z funduszem Pluralis B.V., strategicznym inwestorem medialnym z siedzibą w Amsterdamie, który posiada udziały w Gremi Media S.A., wydawcy tytułów „Rzeczpospolita” i „Parkiet”. W wyniku zawartej umowy Grupa PTWP zobowiązuje się do emisji akcji Serii C, które mają zostać objęte w trybie subskrypcji prywatnej przez Pluralis B.V. w zamian za wkład niepieniężny w postaci akcji Gremi Media S.A. W wyniku realizacji ww. transakcji PTWP S.A. obejmie większościowy pakiet w spółce wydającej „Rzeczpospolitą” i „Parkiet” Gremi Media S.A. (56,82% akcji). W dalszej kolejności zmieni się też struktura akcjonariatu PTWP, fundusz Pluralis przejmie 23% akcji PTWP S.A., a udziały Wojciecha Kuśpika będą stanowiły 55,14% wszystkich akcji.

Akcje serii C zostaną zaoferowane i objęte przez Pluralis B.V. z siedzibą w Amsterdamie w zamian za wkład niepieniężny (aport) w postaci 413 254 akcji imiennych serii A uprzywilejowanych co do głosu oraz 603 861 akcji na okaziciela wprowadzonych do obrotu w alternatywnym systemie obrotu NewConnect w spółce Gremi Media o łącznej wartości 45 251 446,35 zł. Zawarcie przez PTWP S.A. z Pluralis umowy objęcia akcji serii C nastąpi w terminie do 18 grudnia 2025 r. Akcje serii C będą akcjami zwykłymi na okaziciela i będą uczestniczyć w dywidendzie równocześnie z dotychczasowymi akcjami. Cena emisyjną akcji serii C została ustalona w wysokości 122,43 zł za każdą akcję serii C, tj. łącznie 45 248 903,70 zł za wszystkie akcje serii C łącznie.

Opierając się o aktywa Grupy PTWP (serwisy internetowe, wydarzenia i obiekty) i tytuły takie jak: „Rzeczpospolita”, „Parkiet”, rp.pl czy format e-kiosk.pl, powstanie największy w Polsce ośrodek wiedzy, analiz i wydarzeń dla sektora biznesu, finansów i administracji publicznej – łącząc media, konferencje, rankingi i raporty branżowe – utworzy się kompleksowy ekosystem informacji i relacji dla gospodarki. Sfinalizowanie umowy pozwoli na dalszy, konsekwentny rozwój Grupy PTWP, jak i wykorzystanie efektu synergii i wzmocnienie potencjału tytułów zarządzanych przez obie strony transakcji.

– Rozwój Grupy PTWP i 20-procentowy, organiczny wzrost rok do roku to efekt naszej konsekwencji oraz determinacji w zarządzaniu. Jednocześnie mam pełną świadomość, że dalsze skalowanie działalności będzie możliwe przede wszystkim dzięki akwizycjom – a jedna z kluczowych właśnie się dokonuje. „Rzeczpospolita” to najbardziej opiniotwórczy tytuł w Polsce, jeden z filarów krajowego rynku wydawniczego, który wraz z pozostałymi tytułami generuje ponad 100 milionów złotych przychodów rocznie. Dostrzegam ogromną synergię i potencjał wspólnego rozwoju. Naszym wspólnym mianownikiem jest docieranie z przekazem do przedstawicieli biznesu, specjalistów i decydentów. Jestem przekonany, że razem stworzymy wyjątkowo silny i potrzebny podmiot na rynku medialnym, dla którego kluczowe będzie utrzymanie najwyższego poziomu wiarygodności i jakości redakcyjnej – mówi Wojciech Kuśpik, prezes i założyciel Grupy PTWP.

– PTWP jest wiodącą grupą medialną z imponującymi osiągnięciami w zakresie odpowiedzialnego, wysokiej jakości dziennikarstwa biznesowego oraz organizacji wydarzeń tworzonych w oparciu o najwyższe standardy merytoryczne, w tym flagowego Europejskiego Kongresu Gospodarczego, wydarzenia które konsekwentnie rozwija się pod swoim znakomitym kierownictwem – powiedział Harlan Mandel, CEO Media Development Investment Fund zarządzającego funduszem Pluralis. – PTWP i Gremi doskonale do siebie pasują strategicznie, widzimy tu wyraźnie możliwości synergii i współpracy. Finalizując tę wymianę akcji i stając się akcjonariuszem PTWP, pomagamy budować wiodącą platformę dla odbiorców poszukujących rzetelnych, wnikliwych treści biznesowych – dodaje.

– Tempo rozwoju PTWP, bliska współpraca, zbieżne wartości oraz wspólny cel pozwolą nam przyspieszyć i nadać impuls bardzo pozytywnym zmianom. Cieszymy się z pozyskania długoterminowego partnera — takiego, który rozumie nasz biznes i będzie silnie wspierać rozwój wszystkiego, co tworzymy na co dzień – mówi Maciej Maciejowski, prezes zarządu Gremi Media.

Ponadto, Grupa PTWP zakomunikowała uruchomienie programu motywacyjnego na lata 2026-2027 zakładającego emisję do 5% akcji – jako dodatkowego systemu wynagradzania i premiowania pracowników i współpracowników spółki oraz jej spółek zależnych.

ORLEN dostarczy Ukrainie 300 mln m³ gazu z USA w I kwartale 2026 r. – nowy etap współpracy z Naftogazem

0

ORLEN podpisał z ukraińskim partnerem umowę na dostawę 300 mln metrów sześciennych gazu ziemnego z USA w I kwartale 2026 roku. To efekt porozumienia zawartego przez spółki w trakcie szczytu współpracy transatlantyckiej (P-TEC), który odbył się na początku listopada 2025 r. w Atenach.

– Między podpisaniem listu intencyjnego przez ORLEN i Naftogaz w sprawie umowy a jej faktycznym zawarciem minęło zaledwie kilkanaście dni. W tym czasie doprecyzowaliśmy wszystkie szczegóły i uzyskaliśmy niezbędne zgody korporacyjne. Nie byłoby to możliwe bez wzajemnego zaufania i dobrego zrozumienia potrzeb i celów drugiej strony. Współpraca między naszymi spółkami buduje bezpieczeństwo energetyczne regionu a jednocześnie zapewnia każdej z nich warunki do dalszego rozwoju biznesu i wzmocnienia pozycji rynkowej – powiedział Robert Soszyński, Wiceprezes Zarządu ORLEN ds. Operacyjnych.

– Dzięki współpracy z ORLENEM, tylko w tym roku, Ukraina otrzyma 600 milionów metrów sześciennych skroplonego gazu ziemnego ze Stanów Zjednoczonych. Przewidujemy, że w 2026 roku import LNG z USA osiągnie łącznie poziom 1 miliarda metrów sześciennych. Rozszerzamy możliwości importowe oraz kierunki dostaw, aby zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy. Dziękuję za zaufanie, jakim obdarzyli nas polscy partnerzy – podkreślił Sergii Koretskyi, Prezes Naftogazu Ukrainy.

Kontrakt ORLEN i Naftogaz zakłada, że w pierwszym kwartale 2026 roku polska spółka dostarczy ukraińskiemu partnerowi gaz pochodzący z trzech dostaw amerykańskiego LNG. Transakcja zawarta jest na warunkach rynkowych. Za sprowadzenie surowca będzie odpowiadał ORLEN, który dzięki własnej flocie gazowców oraz rezerwacji mocy w infrastrukturze odbiorczej LNG, ma aspiracje stać się znaczącym graczem na międzynarodowym rynku skroplonego gazu ziemnego. ORLEN, bazując na zdywersyfikowanym i elastycznym portfelu pozyskania gazu, konsekwentnie zwiększa swoją obecność w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

W ramach rozpoczętej w 2025 roku stałej współpracy handlowej z Naftogazem, ORLEN sprzedał na Ukrainę już 600 mln m sześc. gazu. Zawarty właśnie kontrakt zacieśnia relacje obu spółek i może stanowić punkt wyjścia do kolejnych umów.

Silny dolar, słaba Europa, dramat na krypto

Ostatnie dni na rynkach nie należą do nudnych. Z jednej strony kolejne mocne dni dolara, który jak nie zyskuje przez politykę monetarną, to przez dane makroekonomiczne. Z drugiej strony inwestorzy uciekają w panice z inwestycji alternatywnych, co powoduje silne spadki.

Dane z rynku pracy

Wczoraj wróciły lubiane przez wielu analityków dane z rynku pracy. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych została opublikowana po 7 tygodniach przerwy. W tym czasie zmiana wyniosła 2 tys. Był to wzrost z 218 na 220 tys. Na wykresie wygląda to tak, jakby nic po drodze się nie wydarzyło, a mieliśmy jednak najdłuższy government shutdown w historii USA. Wczoraj poznaliśmy również zaległe dane z rynku pracy, które pod kątem miejsc pracy okazały się lepsze od oczekiwań. Wzrosła za to stopa bezrobocia. Rynki przyjęły te dane pozytywnie. USD wczoraj pierwszy raz od początku lipca atakował poziom dolara i 15 centów za jedno euro. Silniejszy dolar przekładał się również na zasysanie kapitału do USA. A to z kolei wpływało m. in. na słabość złotego i innych walut naszego regionu.

Koniunktura wspiera odwrót od euro

Po wczorajszych lepszych danych z USA przyszedł czas na kolejny cios. Dane z indeksów koniunktury ze strefy euro nie sprostały oczekiwaniom. Lepiej wypadły usługi, ale słabiej przemysł. Po raz kolejny okazuje się, że to przemysł jest ważniejszym z dwóch indeksów. Choć wynik 49,7 pkt – na tle tego, co w ostatnich latach pokazywała strefa euro – wcale nie jest taki zły. Jest on jednak o 0,4 pkt niższy od oczekiwań i niższy od poziomu 50 pkt, co oznacza przewagę odpowiedzi negatywnych nad pozytywnymi. Dane te najbardziej uderzyły jednak w waluty państw naszego regionu. Od rana kurs euro poszedł w górę o ponad 1,5 grosza. Podobnie tracą na wartości korona czeska oraz węgierski forint.

Kryptowaluty – czy mamy już kryzys?

Dzisiaj nad ranem cena bitcoina spadła na moment poniżej 83 000 dolarów. Tym samym mamy już utratę ponad ⅓ wartości od szczytów z października. Co powoduje tak silne spadki? Przy tak znaczących ruchach odpowiedź jest często jedna – strach. Dopiero potem warto się zastanowić, dlaczego inwestorzy się boją. Tutaj pojawia się kilka powodów. Po pierwsze w USA cykl obniżek stóp procentowych jednak ma wyraźnie spowolnić. Jak zwracają uwagę komentatorzy, tak długo śmiano się z prognoz Powella, aż okazało się, że jednak miał on rację. W rezultacie wysechł strumień pieniędzy, które napływały na rynki w poszukiwaniu wyższych stóp zwrotu. Jak brakuje kupujących, a nie brakuje sprzedających, to ceny spadają. Jeśli dodamy do tego relatywną płytkość rynku i dużą liczbę inwestorów podatnych na emocje, 30% przeceny nie powinno dziwić. Z drugiej strony na tak niskim poziomie ostatni raz byliśmy w kwietniu, ale warto też przypomnieć, że tak wysoko bitcoin nie był nigdy przed grudniem 2024 roku. Biorąc to pod uwagę, trudno mówić jeszcze o poważnym kryzysie, ale tempo zmian na pewno budzi niepokój.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Kanada – sprzedaż detaliczna,

15:45 – USA – indeks PMI dla przemysłu.

Comperia.pl rośnie o 18,8% r/r – segment e-commerce +113%, reklama efektywnościowa +45%

Notowana na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych Grupa Comperia.pl SA (CPL), to działający od 2007 roku fintech, którego misją jest dostarczanie dopasowanych rozwiązań finansowych i ubezpieczeniowych.

Po trzech kwartałach 2025 roku Grupa utrzymuje pozytywną dynamikę rozwoju, osiągając dodatnie wyniki EBITDA zarówno na poziomie skonsolidowanym, jak i jednostkowym. Spółka zrealizowała założone cele w segmencie reklamy efektywnościowej, utrzymała rentowność w segmencie ubezpieczeń, a segment e-commerce kontynuował intensywny wzrost skali.

Skonsolidowane przychody Grupy w okresie styczeń-wrzesień 2025 wyniosły 51,5 mln zł (wzrost o 18,8% r/r), z czego przychody segmentu reklamy efektywnościowej wzrosły o 45,7%, segmentu dystrybucji ubezpieczeń o 5,5% a segmentu e-commerce o 113,4%.

Po wyłączeniu wpływu jednorazowej transakcji sprzedaży Telepolis.pl w 2024 roku, wzrost skonsolidowanych przychodów wyniósł 37,4%. Wynik EBITDA Grupy był niższy o 49,0% r/r, przy czym jest to przede wszystkim konsekwencja wspomnianego zdarzenia jednorazowego z 2024 roku.

Technologia i efektywność napędzają wzrost

W segmencie reklamy efektywnościowej Grupa osiągnęła imponujące wzrosty. Przychody zwiększyły się o 45,7% – do 32,7 mln, a wynik EBITDA wzrósł o 397%. To rezultat lepszego dopasowania oferty do oczekiwań instytucji finansowych, które dziś koncentrują się nie tylko na pozyskiwaniu klientów kredytowych, ale również na zwiększaniu liczby aktywnych użytkowników usług bankowych. Ważnymi czynnikami wzrostu było zwiększenie sprzedaży kont osobistych czy optymalizacja działań na kredytach gotówkowych. Ponad zakładany plan rozwinął się także segment współpracy z pośrednikami współpracującymi w ramach ComperiaRaty.pl.

– Cieszymy się z rosnącej efektywności naszego segmentu reklamowego. To pokazuje, że nasz model – oparty na danych, technologiach i silnych partnerstwach – sprawdza się nawet w trudniejszym otoczeniu rynkowym. Idziemy zgodnie z planem i mamy solidne podstawy do dalszego wzrostu – komentuje Szymon Fiecek, prezes zarządu Grupy Comperia.pl SA.

Równolegle dynamicznie rośnie segment e-commerce, który w analizowanym okresie zwiększył przychody do 5,9 mln (wzrost o 113,4% r/r). Kluczowym wydarzeniem było tu wdrożenie aplikacji Comfino na terminalach płatniczych PeP – rozwiązania umożliwiającego realizację płatności ratalnych i odroczonych w sklepach stacjonarnych w modelu selfservice – przy minimalnym zaangażowaniu sprzedawcy. To pierwsze tego typu wdrożenie w Polsce i jedno z pierwszych w Europie.

W 2025 r. rozwiązanie płatnicze Comfino podpisało ponad 1300 nowych umów z podmiotów z branży retail i e-commerce. Stale poszerza się również grono partnerów – obecnie finansowanie zakupów przez Comfino zapewniają największe banki w Polsce m.in. Santander Consumer Bank, Bank Pekao, Alior Bank, Inbank oraz nowoczesne oraz fintechy: PayPo, Twisto, Blik, PragmaGO i Smartney.

– Mocno inwestujemy w realne innowacje, które zmieniają sposób, w jaki konsumenci finansują zakupy. Comfino przeszło ogromną drogę – od bramki do płatności odroczonych i ratalnych, do kompleksowego narzędzia, z którego korzystają dziś sklepy i punkty usługowe zarówno online, jak i offline. To efekt konsekwentnego rozwoju i dobrej współpracy z partnerami. Już teraz współpracujemy z setkami merchantów i największymi instytucjami finansowymi, a w kolejnych kwartałach skupimy się na dalszym skalowaniu – po stronie sprzedawców, partnerów technologicznych z branży e-commerce oraz dostawców finansowania – dodaje Szymon Fiecek, prezes zarządu Grupy Comperia.pl SA.

Stabilny kurs i skalowanie

Grupa podtrzymuje dobre perspektywy finansowe i operacyjne. Koncentruje się na dalszym skalowaniu rozwiązania Comfino, zwiększaniu efektywności w kanałach reklamowych oraz powiększeniu sieci sprzedaży wraz z rozbudową oferty produktowej w segmencie ubezpieczeń.

Europa w wyścigu o sztuczną inteligencję. Koszty budowy centrów danych rosną dwa razy szybciej niż w USA

  • W ramach swojego cyfrowego omnibusu Komisja Europejska zaproponowała przyznanie głównym twórcom sztucznej inteligencji większej swobody w wykorzystywaniu niektórych kategorii danych osobowych do szkolenia modeli, jednocześnie odkładając wdrożenie przełomowej ustawy o sztucznej inteligencji.
  • Europa, pozostająca daleko w tyle za Stanami Zjednoczonymi, które odpowiadają za około dwie trzecie obecnych i przewidywanych mocy obliczeniowych centrów danych, zmaga się z rosnącą konkurencją ze strony azjatyckich graczy w wyścigu o sztuczną inteligencję, w szczególności Chin, których obecne moce operacyjne (4,5 GW) są obecnie równoważne łącznym mocom głównych rynków europejskich, borykających się z wysokimi kosztami budowy oraz ograniczeniami regulacyjnymi i energetycznymi.
  • Europa posiada tysiące centrów danych, ale tylko nieliczne z nich dysponują dużą mocą obliczeniową wymaganą do zaspokojenia potrzeb sztucznej inteligencji. Allianz Trade przypomina, że Europa ma tylko dwa obszary o mocy obliczeniowej centrów danych powyżej 1 GW, podczas gdy w Azji są cztery (z czego dwa w Chinach), a w Stanach Zjednoczonych siedem.
  • Równolegle UE rozpoczęła właśnie nowe dochodzenie w sprawie amerykańskich gigantów chmury obliczeniowej w związku z rosnącymi obawami dotyczącymi ochrony danych europejskich konsumentów – nawet jeśli jest ona uzależniona od amerykańskich hiperskalerów, aby wypełnić lukę technologiczną.
  • Oprócz ogłoszonej w zeszłym roku mapy drogowej o wartości 200 mld EUR, potrzeba wg,. obliczeń Allianz Trade dodatkowe 100 mld EUR, aby zbudować nową pojemność i osiągnąć oficjalny cel potrojenia pojemności europejskich centrów danych w ciągu najbliższych 5-7 lat.

Europa jest rozdarta między przyspieszeniem rozwoju technologii a ochroną konsumentów. UE znajduje się w coraz bardziej ambiwalentnej sytuacji, przedstawiając swój cyfrowy omnibus, kompleksowy pakiet mający na celu usprawnienie przepisów i wzmocnienie konkurencyjności krajowych MŚP w obliczu przyspieszającej cyfryzacji i rosnącej integracji sztucznej inteligencji z rutynowymi operacjami. Wniosek Komisji przyznaje głównym twórcom sztucznej inteligencji większą swobodę w wykorzystywaniu niektórych kategorii danych osobowych do szkolenia modeli, co ma pomóc europejskim firmom dotrzymać kroku globalnym konkurentom, jednocześnie odraczając o 16 miesięcy wdrożenie kilku wymogów wprowadzonych przez ustawę o sztucznej inteligencji. Równolegle UE nadal bacznie obserwuje dominację amerykańskich gigantów chmury obliczeniowej. W obliczu częstych awarii cyfrowych, najnowsze dochodzenie wszczęte w tym tygodniu przeciwko dużym amerykańskim dostawcom podkreśla rosnące obawy dotyczące ich zdolności do ochrony danych europejskich konsumentów. W ramach tego dochodzenia w opinii Allianz Trade urzędnicy mogą zaostrzyć obowiązkowe wymogi dla zagranicznych dostawców usług w chmurze, którzy wcześniej korzystali z łagodnego stosowania ustawy o rynku cyfrowym (DMA), zwiększając interoperacyjność z lokalnymi firmami produkującymi oprogramowanie oraz przenoszalność danych z konsumentami.

Mimo że Bruksela stara się ściślej regulować ich wpływ, Europa jest uzależniona od amerykańskich hiper-skalerów, aby wypełnić lukę technologiczną. Europejski rynek usług w chmurze wzrósł ośmiokrotnie od 2017 r., ale rosnący popyt jest w większości absorbowany przez amerykańskich hiper-skalerów: trzej najwięksi dostawcy mają 70% udziału w rynku. Tymczasem udział lokalnych dostawców w rynku zmniejszył się o połowę, ponieważ mają oni trudności z dorównaniem swoim amerykańskim konkurentom pod względem wdrażania technologii i możliwości inwestycyjnych. Ta dynamika pogłębia zależność Europy od zagranicznych firm i budzi obawy nie tylko o suwerenność cyfrową , ale także o bezpieczeństwo, zwłaszcza że kontrola nad europejskimi danymi staje się strategicznym atutem dla przedsiębiorstw. Pomimo inicjatyw takich jak GAIA-X lub krajowych programów dotyczących suwerennej chmury, własne moce obliczeniowe Europy w chmurze pozostają niewystarczające, aby zaspokoić gwałtownie rosnące zapotrzebowanie na infrastrukturę obliczeniową i sztuczną inteligencję. Europa posiada tysiące centrów danych, ale tylko nieliczne z nich dysponują dużą mocą obliczeniową wymaganą do zaspokojenia wykładniczych potrzeb energochłonnych technologii opartych na sztucznej inteligencji. Europa ma tylko dwa obszary o mocy obliczeniowej centrów danych powyżej 1 GW, podczas gdy w Azji są cztery (z czego dwa w Chinach), a w Stanach Zjednoczonych siedem. Tymczasem w ocenie Allianz Trade pozycja Europy w globalnym wyścigu AI jest coraz bardziej ograniczana przez jej strukturalną słabość w zakresie operacyjnych mocy obliczeniowych, gdzie pozostaje daleko w tyle za Stanami Zjednoczonymi (około trzy razy mniej), a jednocześnie musi zmierzyć się z rosnącą konkurencją ze strony regionu Azji i Pacyfiku, napędzaną głównie przez szybką ekspansję Chin. Moce obliczeniowe w samej Europie są nierównomiernie rozłożone, a tylko pięć krajów odpowiada za około połowę całkowitej mocy regionu, co ogranicza korzyści skali i integracji. Chociaż obecne plany sugerują około 13 GW dodatkowej mocy w perspektywie średnioterminowej, pozostaje to prawie 30% poniżej ambicji UE, aby potroić moc centrów danych w ciągu najbliższych pięciu do siedmiu lat. Pomimo planu UE o wartości 200 mld EUR, mającego na celu budowę nowych mocy i zniwelowanie luki w rozwoju sztucznej inteligencji w stosunku do konkurentów, państwa członkowskie nadal zabiegają o inwestycje zagraniczne, czego przykładem są kontrakty o wartości 15 mld EUR podpisane w tym miesiącu z dużymi amerykańskimi dostawcami usług w chmurze.

Wykres 1: 20 największych regionów pod względem zgłoszonej mocy obliczeniowej centrów danych (w GW, stan na I półrocze 2025 r.)

Wykres 1: 20 największych regionów pod względem zgłoszonej mocy obliczeniowej centrów danych (w GW, stan na I półrocze 2025 r.)

Źródła: Cushman & Wakefield (aktualizacja z pierwszej połowy 2025 r.), Datacentermap.com, Allianz Research

Wykres 2: Podział regionalny mocy obliczeniowej centrów danych (obecnej i planowanej) / Przychody europejskiego rynku usług w chmurze i udział lokalnych dostawców w rynku 

Podział regionalny mocy obliczeniowej centrów danych (obecnej i planowanejPrzychody europejskiego rynku usług w chmurze i udział lokalnych dostawców w rynku

Źródła: Cushman & Wakefield (aktualizacja z pierwszej połowy 2025 r.), Datacentermap.com, Allianz Trade Research

Wysokie koszty budowy oraz ograniczenia regulacyjne i energetyczne spowalniają realizację projektów, a rosnące koszty hamują ekspansję centrów danych w Europie. Koszty budowy centrów danych w Europie należą do najwyższych na świecie i rosną znacznie szybciej niż w konkurencyjnych regionach – ponad dwukrotnie szybciej niż na głównych rynkach amerykańskich w ciągu ostatnich trzech lat – co wynika z wyższych kosztów gruntów, energii i pracy. Po drugie, utrudnienia administracyjne i rozbudowane procedury wydawania pozwoleń wydłużają harmonogramy realizacji projektów: w wielu przypadkach średni czas potrzebny na uzyskanie pozwoleń wynosi około 18 miesięcy, ale w niektórych złożonych przypadkach wydłuża się on nawet do 48 miesięcy, co stanowi w przybliżeniu średni czas trwania procesu budowy. Po trzecie, w Europie brakuje zharmonizowanych ram cenowych energii elektrycznej, co naraża operatorów na dużą zmienność cen i utrudnia długoterminowe planowanie. Po czwarte, duża koncentracja klastrów centrów danych spowodowała przeciążenie sieci, spowalniając nowe inwestycje w takich ośrodkach jak Amsterdam i Dublin, ale także powodując wzrost kosztów operacyjnych. Koszty związane z przeciążeniem sieci przekroczyły 4 mld EUR w 2024 r. Podobne problemy pojawiają się w Hiszpanii i Finlandii, gdzie zapotrzebowanie centrów danych może osiągnąć lub przekroczyć 10% mocy sieci w okresach szczytowego obciążenia. Wreszcie, ambicja Europy, aby stworzyć ekosystem centrów danych wolny od emisji dwutlenku węgla – już teraz zasilany w 94% z odnawialnych źródeł energii – stwarza dodatkowe wyzwania związane ze stabilnością sieci. Jest to zdecydowanie główna kwestia wskazywana przez deweloperów centrów danych w Europie, ponieważ trudności z podłączeniem nowych centrów danych do istniejącej sieci energetycznej lub zapewnieniem stałego źródła zasilania w okresach szczytowego zapotrzebowania negatywnie wpływają na ogólną wydajność, a także utrudniają realizację planów inwestycyjnych. Wszystkie te ograniczenia mają ogromny wpływ na zdolność kontynentu do rozbudowy infrastruktury cyfrowej w tempie wymaganym przez rosnący popyt.

Wykres 3: Koszt budowy centrum danych w podziale regionalnym / Pięć największych wyzwań dla funkcjonowania centrów danych w Europie w ciągu najbliższych trzech lat

Koszt budowy centrum danych w podziale regionalnym / Pięć największych wyzwań dla funkcjonowania centrów danych w Europie w ciągu najbliższych trzech lat

*Jedne dane dla Chin. Źródła: Turner & Townsend,  Stan europejskich centrów danych w 2025 r. (raport EUDCA), Allianz Trade  Research

W tej sytuacji Europa musi na nowo zdefiniować swoje priorytety, aby osiągnąć ambitny cel. Europa stoi przed trudnym wyborem strategicznym, próbując pogodzić ambitne cele w zakresie rozwoju sztucznej inteligencji i chmury obliczeniowej z realiami obecnego krajobrazu inwestycyjnego. Plan działania UE o wartości 200 mld EUR prawie na pewno już jest niewystarczający, aby osiągnąć cel potrojenia mocy obliczeniowej centrów danych do 2030 r. Według naszych szacunków, aby wypełnić lukę w zakresie mocy infrastruktury, potrzeba 280–300 mld EUR.

Niezbędne będą m.in. dalsze inwestycje w modernizację sieci energetycznej i harmonizację cen energii elektrycznej w Europie, aby zwiększyć zarówno wydajność, jak i funkcjonalność. Biorąc pod uwagę tę lukę, nieuniknione będzie wsparcie zewnętrzne – czy to w postaci bezpośrednich inwestycji zagranicznych, czy też umów o świadczenie usług z dostawcami spoza Europy, którzy są w stanie zrównoważyć pojawiające się presje podaży i popytu. Jednak ograniczona pula lokalnych opcji w Europie i stosunkowo mniej dynamiczny rynek kapitału wysokiego ryzyka ograniczają jej zdolność do skalowania przy zachowaniu pełnej kontroli nad nową infrastrukturą cyfrową. Potwierdza to niedawna zapowiedź inwestycji o wartości 15 mld euro ze strony amerykańskich hiper-skalerów w rozwój centrów danych w Niemczech i Portugalii. Zaostrzenie regulacji dotyczących dużych amerykańskich firm technologicznych z pewnością pomogłoby zmniejszyć ryzyko systemowe, ale mogłoby również pociągać za sobą niepożądane skutki uboczne, takie jak zniechęcenie inwestorów zagranicznych, którzy mieliby kluczowe znaczenie dla wzmocnienia bazy obliczeniowej Europy. W rezultacie decydenci polityczni stoją przed trudnym wyzwaniem: szybkiego zwiększenia mocy obliczeniowych przy jednoczesnym zachowaniu strategicznej kontroli. Osiągnięcie obu tych celów jednocześnie będzie trudne i konieczne będzie poczynienie pewnych ustępstw w zakresie suwerenności w przypadku braku alternatywnych rozwiązań krajowych, choć nie powinno to odbywać się kosztem ochrony konsumentów.

Wykres 4: Całkowity koszt budowy niezbędny do potrojenia mocy obliczeniowej centrów danych w Europie w ciągu najbliższych pięciu (scenariusz optymistyczny) do siedmiu lat (scenariusz pesymistyczny)Całkowity koszt budowy niezbędny do potrojenia mocy obliczeniowej centrów danych w Europie w ciągu najbliższych pięciu

Źródło: Allianz Research

Wdrożenie NIS 2 w Polsce. Projekt ustawy o cyberbezpieczeństwie na etapie I czytania

W dobie rosnącej automatyzacji, cyfryzacji procesów i wykorzystania sztucznej inteligencji przedsiębiorstwa rozwijają się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Jednak wraz z postępem technologicznym, właściciele firm rzadko zdają sobie sprawę z zagrożeń, które za tym idą.

W styczniu 2023 roku, weszła w życie Dyrektywa NIS 2, której celem jest podniesienie poziomu cyberbezpieczeństwa w krajach członkowskich Unii Europejskiej. Na wdrożenie jej w życie do prawa krajowego, kraje członkowskie UE mają 21 miesięcy, więc Polska jest już ponad rok po terminie. 4 listopada pojawił się jednak ostateczny tekst projektu ustawy o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa oraz niektórych innych ustaw (UC32), a 17 listopada skierowany został do I czytania w Sejmie.

Firmy mogą już teraz śmiało rozpocząć wdrażanie nowych procedur – tłumaczy Karolina Praszek-Gołębiewska, specjalistka ds. bezpieczeństwa informacji. – Czas między publikacją a wejściem ustawy w życie wynosi zaledwie jeden miesiąc, co oznacza, że przedsiębiorstwa będą miały tylko 30 dni na wprowadzenie wymaganych zmian.

Rosnące zagrożenie w sieci – dlaczego NIS 2 jest potrzebna?

W ostatnich latach coraz częściej słyszymy o cyberatakach paraliżujących działalność firm i instytucji. Phishing, ransomware czy skimming to tylko niektóre z pojęć, które niestety na stałe weszły do słownika współczesnego biznesu. Im większa i bardziej strategiczna dla gospodarki jest firma, tym atrakcyjniejszym celem staje się dla cyberprzestępców.

Dyrektywa NIS 2 nie zapewni całkowitego wyeliminowania ataków hackerskich – wyjaśnia Karolina Praszek-Gołębiewska, specjalistka ds. bezpieczeństwa informacji. – Jej zadaniem jest danie narzędzi, które pozwolą firmom szybko podnieść się po incydencie, bez dużych przestojów i strat finansowych. NIS 2 ma przede wszystkim zapewnić ciągłość działania i stabilność funkcjonowania firm.

Nie tylko wielkie korporacje – NIS 2 dotyczy większości firm

Dyrektywa NIS 2 obejmie szeroki zakres przedsiębiorstw, które zostały podzielone na trzy grupy: podmioty kluczowe, podmioty ważne oraz inne organizacje spełniające określone kryteria dotyczące wielkości lub obrotu. Wszystkie te jednostki są uznawane za istotne z punktu widzenia stabilnego funkcjonowania państwa.

Podmiotami kluczowymi są organizacje, których działalność ma strategiczne znaczenie i których ewentualne wyłączenie mogłoby zagrozić bezpieczeństwu kraju – na przykład instytucje medyczne, wojskowe czy bankowe. Podmioty ważne to te, których działalność jest również istotna, ale państwo jest w stanie funkcjonować bez nich przez krótki okres. Z kolei trzecią kategorię stanowią przedsiębiorstwa zatrudniające ponad 50 pracowników i osiągające roczny obrót przekraczający przynajmniej 10 milionów euro.

Dyrektywa obejmie także firmy świadczące usługi dla wymienionych wcześniej podmiotów lub działające w ich łańcuchach dostaw. Ma to kluczowe znaczenie – przedsiębiorstwa będą zobowiązane do wyboru kontrahentów posiadających podobny poziom zabezpieczeń i procedur bezpieczeństwa, co one same. Szacuje się, że w efekcie NIS 2 obejmie aż 80-90% podmiotów funkcjonujących na polskim rynku – mówi Karolina Praszek-Gołębiewska, specjalistka ds. bezpieczeństwa informacji.

Kary i terminy

Dyrektywa NIS 2 określa maksymalne poziomy sankcji za naruszenia zasad cyberbezpieczeństwa i to właśnie z niej wynikają progi:

  • do 10 mln euro lub 2% rocznego obrotu za poprzedni rok – dla podmiotów kluczowych
  • do 7 mln euro lub 1,4% rocznego obrotu za poprzedni rok – dla podmiotów ważnych

Polski projekt ustawy, wdrażając dyrektywę NIS 2, przewiduje jednak dodatkowo jeszcze wyższy próg sankcji, który może zostać zastosowany wobec podmiotów kluczowych i ważnych. Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, w przypadku poważnych naruszeń, które powodują bezpośrednie i istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, życia lub zdrowia ludzi, albo grożą poważnymi stratami finansowymi lub zakłóceniem świadczenia usług, możliwe będzie nałożenie kary sięgającej nawet 100 mln zł.

Projekt przewiduje ponadto wprowadzenie kar okresowych, czyli sankcji nakładanych za każdy dzień zwłoki w wykonaniu decyzji organu właściwego ds. cyberbezpieczeństwa. Takie opłaty mają wynosić od 500 zł do 100 tys. zł za każdy dzień opóźnienia. Mogą zostać nałożone m.in. w sytuacji, gdy organizacja nie zastosuje się do nakazu dotyczącego obsługi incydentu, nie zaprzestanie naruszenia przepisów ustawy, czy nie zrealizuje obowiązkowych działań lub zaniedba obowiązek przeprowadzenia szkoleń z zakresu cyberhigieny.

Utrudnieniem może być to, że zadaniem każdej firmy będzie sprawdzenie, czy w ogóle podlega nowym przepisom. Nie jest to łatwe, bo zarówno dyrektywa, jak i projekt ustawy posługują się wieloma nieprecyzyjnymi definicjami. Każda organizacja musi ocenić to samodzielnie. Jeśli firma zostanie zakwalifikowana jako podmiot kluczowy lub ważny, ma:

  • 3 miesiące na złożenie wniosku o wpis do rejestru,
  • 6 miesięcy na wdrożenie wszystkich wymaganych środków cyberbezpieczeństwa.

Dla dużych organizacji może to być ogromne wyzwanie. Dyrektywa NIS 2 obowiązuje bezpośrednio już od października 2024 roku, dlatego nie warto czekać na ostatnią chwilę z dostosowaniem się do przepisów. To właśnie moment, by rzetelnie ocenić poziom przygotowania swojej organizacji i już teraz rozpocząć prace nad wprowadzeniem odpowiednich procedur bezpieczeństwa, ponieważ ustawa jest gotowa i czeka jedynie na zielone światło.

Odpowiedzialność zarządu za cyberbezpieczeństwo

Ważnym elementem wdrożenia dyrektywy NIS 2 w Polsce będzie wprowadzenie osobistej odpowiedzialności członków zarządu za zapewnienie odpowiedniego poziomu ochrony informacji w firmie. To pierwsza tak jednoznaczna regulacja, która pokazuje, że kierownictwo przedsiębiorstwa nie będzie mogło unikać konsekwencji zaniedbań w obszarze bezpieczeństwa. W praktyce oznacza to, że członkowie zarządu mogą ponosić odpowiedzialność majątkową – w skrajnych przypadkach obejmującą prywatny majątek, taki jak dom, samochód czy rachunek bankowy.

To wyraźny sygnał, że nadzór nad bezpieczeństwem staje się realnym obowiązkiem strategicznym, a nie tylko formalnością. Zarząd osobiście nie ucieknie ani nie ogłosi upadłości, żeby uniknąć odpowiedzialności. To dodatkowy aspekt, który ma skłonić firmy do podjęcia działań wcześniej, zanim dojdzie do incydentu – podkreśla Karolina Praszek-Gołębiewska. – Nie jestem zwolennikiem tego, żeby wszystkie ustawy związane z bezpieczeństwem informacji, regulować tylko w celu spełnienia wymogów ustawowychSzukamy najlepszych szkół dla naszych dzieci, wyposażamy domy w najlepszej jakości, materiały, monitoringi, jeździmy na cudowne wakacje, tylko zapominamy o tym, że na to wszystko pracują nasze firmy i to z nich mamy środki finansowe na to, żeby korzystać z życia, więc powinniśmy zabezpieczyć swój portfel w pierwszej kolejności.

Nie ma uniwersalnych rozwiązań. Każda firma musi dostosować się indywidualnie

Nawet najbardziej precyzyjne przepisy nie są w stanie stworzyć uniwersalnej listy zadań czy narzędzi do wdrożenia. Każde przedsiębiorstwo wymaga indywidualnego podejścia uwzględniającego jego strukturę, wielkość, liczbę pracowników, obrót czy sposób przetwarzania danych. Dyrektywa NIS 2 wprowadza wytyczne dotyczące analizy ryzyka oraz wdrażania odpowiednich środków technicznych. Na podstawie profesjonalnej analizy przeprowadzonej przez audytora lub specjalistę ds. ochrony danych jesteśmy w stanie dobrać rozwiązania najlepiej dopasowane do specyfiki firmy – tak, aby zbudować solidny fundament jej bezpieczeństwa i stabilnego funkcjonowania.

Cały proces opiera się na rzetelnej analizie ryzyka, identyfikacji potencjalnych zagrożeń oraz wdrożeniu adekwatnych środków technicznych, prawnych i organizacyjnych. Unia Europejska kładzie nacisk na to, by przedsiębiorstwa aktywnie dbały o swoje cyberbezpieczeństwo – między innymi poprzez opracowanie jasnych procedur zgłaszania incydentów. Ten obowiązek nie jest całkowicie nowy – wcześniej regulowało go np. RODO – jednak NIS 2 rozszerza jego zakres i wymaga większej spójności w działaniach organizacji.

Kontrola przeprowadzana przez inspektora bezpieczeństwa informacji ma na celu kompleksową ocenę stanu zabezpieczeń w firmie. Specjalista analizuje, czym dokładnie zajmuje się organizacja, jakie środki ostrożności już wdrożono oraz co można jeszcze poprawić. Sprawdza cały proces ochrony informacji. Audyt nie tylko poprawia poziom cyberbezpieczeństwa, ale też wspiera procesy biznesowe. Pozwala zidentyfikować miejsca, w których może dochodzić do niekontrolowanego przepływu danych, np. w działach sprzedaży czy marketingu, co bezpośrednio przekłada się na ryzyko finansowych strat.

Sprawdzamy w jaki sposób dana firma podchodzi do przechowywania danych, czy to jest na zasadzie wydrukowania dokumentów i włożeniu ich do segregatora, czego stanowczo nie polecam, czy też na profesjonalnym podejściu- analizie ryzyka, audycie i wdrożeniu odpowiednich zabezpieczeń. Dzięki temu poznajemy obszary najbardziej narażone na zagrożenia i możemy skupić się na ich ochronie – tłumaczy ekspertka ds. bezpieczeństwa informacji Karolina Praszek-Gołębiewska.

Bezpieczeństwo warunkiem współpracy. Firmy powinny weryfikować swoich partnerów

Dyrektywa NIS 2 wprowadza również obowiązek weryfikacji kontrahentów przed nawiązaniem współpracy. Firmy będą musiały sprawdzać, na jakich systemach informatycznych pracują ich partnerzy, jakie stosują zabezpieczenia, czy znajdują się pod opieką inspektora ochrony danych oraz w jaki sposób chronią się przed cyberatakami.

– Chodzi o to, żeby w momencie, kiedy dopuścimy inne firmy do naszej infrastruktury albo damy im nasze dane, one były tak samo bezpieczne, jak my – tłumaczy Karolina Praszek-Gołębiewska. – Weryfikacja kontrahenta najczęściej rozpoczyna się od ankiet i deklaracji bezpieczeństwa, które pozwalają wstępnie ocenić poziom zabezpieczeń. Kolejnym krokiem są audyty bezpieczeństwa, szczególnie popularne w sektorze finansowym, gdzie instytucje dokładnie sprawdzają, jak ich podwykonawcy postępują z danymi i czy spełniają wymogi ochrony informacji. Utrzymanie spójnego i bezpiecznego łańcucha dostaw możliwe jest tylko wtedy, gdy mamy zgodność poziomu zabezpieczeń.

Konfiskata aut po alkoholu: 13 tys. zajętych pojazdów w półtora roku

W ciągu ponad półtora roku polscy policjanci tymczasowo zajęli blisko 13 tys. pojazdów mechanicznych. To efekt wprowadzenia 14 marca 2024 roku środka karnego wobec kierowców będących pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Z danych KGP wynika, że w analizowanym okresie odstąpiono od zajęcia mienia prawie 34 tys. takich osób. Karą w tego typu sytuacjach jest przepadek równowartości pojazdu bądź nawiązka. W czasie dziewięciu miesięcy br. ujawniono ponad 72 tys. nietrzeźwych kierujących, a przeprowadzono przeszło 13,3 mln badań na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Eksperci uważają, że mimo wprowadzenia ww. restrykcji, problem jest wciąż poważny i wymaga pogłębionych działań.

Przepadek pojazdu

Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, od 14 marca 2024 roku do 5 listopada 2025 roku jednostki organizacyjne Policji tymczasowo zajęły 12,9 tys. pojazdów mechanicznych. W okresie do 3 stycznia br. było 6,4 tys. takich przypadków, a od 4 stycznia br. – 6,5 tys. To efekt zmian wdrożonych ponad półtora roku temu. Wówczas do polskiego porządku prawnego dodano środek karny w postaci przepadku pojazdu mechanicznego prowadzonego przez sprawcę przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w ruchu lądowym.

– Skala tymczasowo zajętych pojazdów w tym okresie jest bardzo duża i niepokojąco wysoka. Dane te jednoznacznie wskazują, że problem prowadzenia po spożyciu alkoholu lub pod wpływem środków odurzających w Polsce ma charakter masowy. Każdy z tych pojazdów reprezentował realne i śmiertelne zagrożenie na drodze, które zostało w porę zneutralizowane. To dane dotyczące jedynie najpoważniejszych przypadków, gdzie zastosowano ten środek. Prawdziwa skala zjawiska jest zatem jeszcze większa, co potwierdza ogromną wagę i potrzebę stosowania tego typu sankcji – komentuje Rafał Ziółkowski, przewodniczący Komisji BRD Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Motorowego w Gdańsku.

Z kolie w opinii Leszka Wieciecha, wiceprezesa Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego, przyjęte rozwiązania z pewnością mają pozytywny wpływ na bezpieczeństwo na drogach. Poprzez zajęcie pojazdu i inne konsekwencje skutecznie eliminują z ruchu kierowców prowadzących pod wpływem alkoholu i środków odurzających. W opinii eksperta, w działaniach policji i mediów publicznych brakuje jednak większego nagłośnienia sytuacji, w których dochodzi do konfiskaty pojazdów. Często słyszymy wypowiedzi dotyczące liczby wypadków i kolizji na drogach. Może warto do tych komunikatów dodać informację o zajętych pojazdach. Bez odpowiedniego nagłośnienia danych z tego zakresu, efekt prewencyjny nie zostanie osiągnięty.

– Głównym celem regulacji miała być poprawa bezpieczeństwa. Biorąc pod uwagę to, że w Polsce zarejestrowanych jest około 20,1 mln samochodów osobowych, liczba ta nie wydaje się szczególnie wysoka. Jednak uwzględniając fakt, że mówimy o liczbie rażących naruszeń przepisów ruchu drogowego, to podana liczba jest bardzo duża. Z pewnością nie jest możliwe wykrycie 100% kierowców prowadzących pod wpływem alkoholu czy środków odurzających, więc trudno wskazać, jak wygląda ten problem w rzeczywistości. Niemiej jednak jest poważny – podkreśla prawnik Alicja Woźniak z kancelarii Ars Aequi.

Przejażdżka po kieszeni

Od 14 marca 2024 roku do 5 listopada 2025 roku funkcjonariusze Policji odstąpili od zajęcia mienia w postaci pojazdu mechanicznego 33,8 tys. nietrzeźwym kierującym pojazdami. W okresie od 14 marca ub.r. do 3 stycznia br. było 15,8 tys. takich przypadków, a w okresie od 4 stycznia do 5 listopada – 18 tys. To są sytuacje, w których karę stanowi przepadek równowartości pojazdu bądź nawiązka.

– To bardzo wysoka liczba, biorąc pod uwagę, że dotyczy osób prowadzących pojazdy niebędące ich wyłączną własnością, bo tylko w takich przypadkach policja może odstąpić od zajęcia auta. Jeśli wielu kierowców popełnia tego rodzaju czyny, to znaczy, że mamy poważny problem społeczny. Z tych statystyk wynika również, że część osób całkowicie nie przejmuje się konsekwencjami i nie dostrzega stwarzanego zagrożenia – stwierdza mec. Alicja Woźniak.

Jak przekonuje Rafał Ziółkowski, bezpośrednia, fizyczna utrata pojazdu działa silniej na wyobraźnię i stanowi natychmiastową, namacalną konsekwencję. Dla części kierowców jednorazowa opłata, nawet wysoka, może być mniej bolesna niż utrata konkretnego samochodu, z którym są emocjonalnie lub zawodowo związani. Oni narażają się przy tym na poważne konsekwencje pozaprawne. Mowa tu m.in. o utracie źródła dochodu, gdy pojazd jest niezbędny do pracy. Może też dojść do wypowiedzenia umowy leasingowej przez firmę finansującą, co pociąga za sobą dalsze problemy finansowe.

– Zarówno przepadek pojazdu, jak i sankcje finansowe mogą działać odstraszająco, ale ich skuteczność zależy od indywidualnej sytuacji sprawcy, zwłaszcza jego możliwości finansowych. Dla jednej osoby kara finansowa w wysokości 5 tys. zł może oznaczać poważne obciążenie, a dla innej – niekoniecznie. Z pewnością kara musi być nie tylko sprawiedliwa, ale też realnie i jednostkowo odczuwalna. Dlatego ważne jest, by system sankcji uwzględniał różne scenariusze i nie pozwalał na unikanie odpowiedzialności. Każdy nietrzeźwy kierowca to potencjalna tragedia, a żadna kara nie cofnie skutków wypadku – podkreśla Anna Meres, rzeczniczka Fundacji Trzeźwość im. Krzysztofa Gmyrka.

Na podwójnym gazie

Od 1 stycznia do 30 września 2025 roku policjanci ujawnili 72,1 tys. nietrzeźwych kierujących, a od 1 stycznia do 31 grudnia 2024 roku – 92,3 tys. Leszek Wieciech stwierdza, że dane nie napawają optymizmem. Według eksperta, wydaje się, że stopniowe ograniczanie dostępności alkoholu m.in. poprzez wprowadzoną w wielu miastach tzw. nocną prohibicję, może w dłuższej perspektywie przyczynić się do poprawy sytuacji. Konieczne jest też mniej konwencjonalne podejście policji do identyfikowania kierowców będących pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, na przykład poprzez akcje kontroli przy wyjeździe z MOP-ów przy autostradach i drogach ekspresowych czy intensyfikację działań w godzinach nocnych.

– Niestety, wciąż ujawnianych jest kilkadziesiąt tysięcy nietrzeźwych kierowców rocznie. W 2024 roku średnio każdego dnia zatrzymywano około 252 osoby prowadzące pod wpływem alkoholu. Najwięcej takich przypadków ma miejsce w weekendy oraz w okresach świątecznych i tuż po nich. To wskazuje na konieczność wzmożonych kontroli właśnie w tych dniach – zaznacza Anna Meres.

Od 1 stycznia do 30 września 2025 roku policjanci przeprowadzili 13,3 mln tego typu badań. Według Rafała Ziółkowskiego, tegoroczna liczba jest absolutnie ogromna w skali Europy i świadczy o niezwykle aktywnej postawie Policji. Pomimo tej gigantycznej skali kontroli, stosunek liczby ujawnionych nietrzeźwych kierowców do liczby przeprowadzonych badań jest stosunkowo niski. Może to sugerować, że policyjne działania prewencyjne i wizerunek powszechnej kontroli wpływają na pewne odstraszenie kierowców. Jednak bezwzględna liczba ponad 92 tys. nietrzeźwych kierowców ujawnionych w 2024 roku dowodzi, że problem nadal jest poważny i głęboko zakorzeniony.

– Za każdą statystyką kryje się konkretna osoba – kierowca, rowerzysta, pasażer czy pieszy. Dlatego nie możemy poprzestać tylko na liczbach. Widać potrzebę edukacji oraz zmiany społecznych postaw, a przede wszystkim nie wolno tolerować jazdy po alkoholu. Każdy z nas ma wpływ na to, czy nasze drogi będą bezpieczne – podsumowuje rzeczniczka Fundacji Trzeźwość im. Krzysztofa Gmyrka.

Czy deweloperzy nadal dają rabaty? Black Friday w erze przejrzystości cen

Okres Black Friday tradycyjnie sprzyja różnego rodzaju promocjom i akcjom rabatowym, również w sektorze mieszkaniowym. Eksperci podkreślają jednak, że w erze jawnych cen deweloperzy coraz ostrożniej podchodzą do spektakularnych obniżek, stawiając przede wszystkim na przejrzystość ofert i profesjonalne doradztwo.

Wprowadzenie obowiązku publikowania cen mieszkań nie wywróciło rynku do góry nogami, ale wymusiło na deweloperach dostosowanie strategii sprzedażowych. Rabaty nadal istnieją, jednak zmienił się sposób ich komunikowania i pozycjonowania ofert.

Jawność cen zwiększyła też świadomość klientów i znaczenie profesjonalnej obsługi w biurach sprzedaży – wskazują eksperci Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Dwie strategie

Zdaniem Roberta Chojnackiego, wiceprezesa zarządu Tabelaofert.pl, deweloperzy w różny sposób dostosowali się do nowej sytuacji, ale sam mechanizm rabatowania pozostał istotnym elementem rynku.

– Strategia rabatowa jest prowadzona w zasadzie w podobny sposób jak wcześniej, z tym że teraz ceny są jawne. Prawie każda cena ofertowa zawiera dziś jakieś pole do negocjacji – tłumaczy Chojnacki. – Część firm pozycjonuje ceny ofertowe wyżej i udziela dużych rabatów, nawet do 10 proc., przyciągając klientów atrakcyjną promocją. Inni deweloperzy pokazują niższą, realistyczną cenę i zostawiają mniejszy margines negocjacyjny, rzędu 2–3 proc. Obie strategie są na rynku równie popularne – dodaje.

Ekspert zaznacza, że jawność cen wymusiła większą transparentność i ograniczyła możliwość manipulowania wysokością rabatów.

– Klient widzi dziś historię zmian cen. Nie przejdzie już „numer”, że podnosimy cenę o 5 proc. i dajemy 5 proc. rabatu. To pozytywna zmiana, bo zwiększa zaufanie i motywuje klientów do szybszych decyzji, gdy widzą, że ceny w danej inwestycji rosną – mówi Robert Chojnacki.

Mniej rabatów, więcej doradztwa

Z kolei Marcin Krasoń, ekspert Otodom, zwraca uwagę, że era jawnych cen zmieniła nie tylko sposób komunikacji, ale też podejście do klienta.

  • Deweloperzy muszą dziś bardziej wsłuchiwać się w potrzeby kupujących. Przez ostatnie lata mieszkania sprzedawały się same, teraz – przy rekordowo wysokiej ofercie – trzeba się postarać. Klient przychodzi do biura nie po to, by poznać cenę, bo ma ją na stronie, ale by porozmawiać o swoich planach i możliwościach mówi Krasoń.
  • Sprzedawcy powinni umieć doradzić i zrozumieć potrzeby klienta. To duża zmiana jakościowa, bo w wielu biurach handlowcy pierwszy raz muszą działać w trudniejszych warunkach rynkowych – dodaje.

Ekspert przypomina, że w statystykach rynkowych zmiany cen nie zawsze oddają realny obraz rynku.

  • To, że dany deweloper przestaje udzielać rabatów i obniża ceny ofertowe, nie oznacza automatycznie, że mieszkania w danym mieście tanieją. Trzeba znać kontekst. Statystyka bywa myląca – podkreśla Krasoń.

Jego zdaniem w sytuacji rekordowej podaży mieszkań i rosnącej konkurencji w kluczowych lokalizacjach, rabaty pozostaną jednym z narzędzi walki o klienta – obok korzystnych harmonogramów płatności czy promocyjnych cen miejsc garażowych.

Jawność cen urealniła rynek

Według Janusza Millera, dyrektora ds. sprzedaży i marketingu w Home Invest, nowe przepisy wpłynęły na realne dostosowanie cen do sytuacji rynkowej.

Na rynkach, gdzie wcześniej panowało większe rabatowanie, część deweloperów zdecydowała się teraz wprowadzić oferty z cenami już po korekcie.

Czasem produkt z 2-procentowym rabatem może być tańszy niż inny z rabatem 15 Warto porównywać konkretne mieszkania, bo nie ma dwóch yjaśnia – Dzięki temu klient od razu widzi rzeczywistą, końcową cenę mieszkania, bez konieczności większej negocjacji. Przykładem miasta, w którym ceny ofertowe spadły z uwagi na jawność cen i uwzględnienie rabatów już w ofercie jest Łódź – zaznacza.

Ekspert dodaje, że jawność cen ogólnie urealniła poziom ofert. – W dobie jawności cen średnie ceny ofertowe w większości zostały obniżone lub pozostały na niemienionym poziomie. Deweloperzy w lokalizacjach, gdzie jest duża konkurencja, starają się walczyć ofertowo lub rabatowo. Dziś rabaty są raczej kilkuprocentowe, a nie – jak jeszcze niedawno – kilkunastoprocentowe. Rynek stał się bardziej przejrzysty – wskazuje Miller.

Przejrzystość sprzyja racjonalnym decyzjom

Eksperci podkreślają, że z punktu widzenia nabywców najważniejsza jest cena całkowita, a nie wysokość rabatu.

Czasem produkt z 2-procentowym rabatem może być tańszy niż inny z rabatem 15 Warto porównywać konkretne mieszkania, bo nie ma dwóch identycznych – przypomina Robert Chojnacki. – To nie kilogram cukru, który można kupić w najtańszym sklepie.

W okresie Black Friday można spodziewać się zwiększonej liczby akcji rabatowych, jednak – jak podkreślają eksperci – to przejrzyste, stabilne ceny i profesjonalne podejście do klienta stają się dziś najważniejszym elementem decyzji zakupowych.

Rynek mieszkaniowy w Polsce w III kwartale 2025 r.

Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield opublikowała najnowszą analizę rynku mieszkaniowego w Polsce, z której wynika, że trzeci kwartał 2025 roku przyniósł wyraźne ożywienie popytu, napędzane przez poprawę warunków makroekonomicznych i wzrost zaufania konsumentów. Wartość zapytań kredytowych poszybowała we wrześniu o ponad 42% rok do roku, co zaczyna także przekładać się na większą liczbę sprzedanych mieszkań kupowanych przez nabywców posiłkujących się kredytem.

Fundamenty ożywienia: stabilna makroekonomia i wciąż dobra sytuacja na rynku pracy

Polski rynek mieszkaniowy w III kwartale 2025 roku ugruntował swoją pozycję na solidnych podstawach gospodarczych:

  • Wzrost gospodarczy przyspieszył do 3,7% r/r (dane wstępne GUS), co jest najlepszym wynikiem od IV kwartału 2022 roku.
  • Inflacja we wrześniu utrzymywała się w celu NBP (poniżej 3%), umożliwiając Radzie Polityki Pieniężnej obniżenie głównej stopy referencyjnej do 4,75%.
  • Stabilny rynek pracy, ze wzrostem średniego miesięcznego wynagrodzenia brutto o 7,5% r/r (do 8 769 PLN), znacząco poprawił zdolność kredytową Polaków.

Konsekwencją tych czynników jest ożywienie także na rynku hipotecznym. We wrześniu 2025 roku odnotowano wzrost wartości zapytań kredytowych o 42,2% r/r, a łączna liczba złożonych wniosków hipotecznych wyniosła niemal 40 tys. – jest to najlepszy wynik od ponad dwóch lat.

Powrót kredytobiorców na rynek był kwestią czasu, a stabilizacja makroekonomiczna stała się katalizatorem tego procesu. Obniżki stóp procentowych i wzrost płac skutecznie przełożyły się na realną poprawę zdolności kredytowej. Choć w skali kwartalnej ceny ofertowe na rynku pierwotnym pozostają stabilne, lokalne rynki, takie jak Gdańsk, Poznań i Łódź), odnotowują systematyczne wzrosty. W najbliższej perspektywie, z uwagi na utrzymujący się wysoki popyt i strukturalne ograniczenia w podaży, przewidujemy dalszą presję na wzrost cen średnich, zwłaszcza w obliczu nadchodzącej reformy planowania przestrzennego,” komentuje Tadeusz Bellaby, Junior Research Analyst, Cushman & Wakefield.

Podaż i wyzwania planistyczne

Na siedmiu największych rynkach podaż nowych mieszkań oferowana przez deweloperów do sprzedaży pozostaje wysoka i wynosi około 62 tys. lokali. Co przekłada się na wprowadzenia do oferty kolejnych – w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku liczba mieszkań, których budowy rozpoczęto, spadła o 14% r/r, a liczba pozwoleń na budowę zmniejszyła się o około 23% w porównaniu do rekordowego 2024 roku. Natomiast nadal i tak liczba pozwoleń jest bardzo wysoka, co wynika z obaw przed reformą planowania, która może negatywnie wpłynąć na możliwość pozyskania pozwoleń w przyszłości, a także samą dostępność i koszty gruntów inwestycyjnych po czerwcu 2026 roku.

Dynamika czynszów i konsolidacja w sektorze PRS

Europejski rynek najmu mieszkań odnotował w ostatnich pięciu latach znaczne wzrosty czynszów, z regionem CEE dotkniętym najwyższą dynamiką. Średni pięcioletni wzrost czynszów w Polsce wyniósł w II kwartale 2025 roku 61%, plasując nasz kraj tuż za Węgrami (które odnotowały wzrost o ponad 100%), ale wyraźnie powyżej europejskiej średniej (ok. 19%). Mimo wysokiej dynamiki pięcioletniej, w ostatnich dwóch latach wzrost czynszów w Polsce uległ stabilizacji, podążając za inflacją. Najdroższym miastem w segmencie najmu pozostaje Warszawa, gdzie mediana za mieszkanie typu studio wynosi 2 700 PLN, a mediana za 3-pokojowe mieszkanie wynosi 7 000 PLN (bez opłat eksploatacyjnych i mediów).

Sektor najmu instytucjonalnego (PRS) w Polsce kontynuuje rozwój, osiągając zasób ponad 23 tys. lokali i wchodząc w fazę konsolidacji. Największym wydarzeniem III kwartału 2025 roku była historyczna transakcja (wciąż czekamy na zgodę UOKiK) sprzedaży 5 322 mieszkań Resi4Rent na rzecz TAG Immobilien za ok. 565 mln EUR. Po jej sfinalizowaniu, Vantage Rent (TAG Immobilien) będzie odpowiadać za 38% zasobu PRS w Polsce.

Liderem pozostaje Warszawa, koncentrująca 38% wszystkich działających mieszkań PRS. Co istotne, 54% zasobu PRS jest obecnie w najmie, podczas gdy 46% znajduje się w budowie lub na etapie planowania, co potwierdza silny pipeline inwestycyjny.

Konsolidacje na rynku PRS, w tym transakcja Resi4Rent i TAG Immobilien, będzie dowodem na dojrzałość i atrakcyjność tego segmentu dla dużego, długoterminowego kapitału. Inwestorzy doceniają perspektywy stabilnego wzrostu czynszów, które w Polsce, pomimo wyhamowania gwałtownej dynamiki, utrzymują się na poziomie podążającym za inflacją. Rozwój instancjonalnego rynku najmu wzmacnia stabilność rynku mieszkaniowego i poczucie bezpieczeństwa dla najemców i dywersyfikuje ofertę. Równocześnie, rosnący popyt na kredyty hipoteczne, widoczny w wynikach zapytań BIK, potwierdza fundamentalne znaczenie sektora mieszkaniowego dla polskiej gospodarki i jest pozytywnym sygnałem dla całego rynku nieruchomości,” podsumowuje Karolina Furmańska, Associate, Living Sector, Cushman & Wakefield.

Develia z 306,5 mln zł zysku netto po trzech kwartałach 2025 r.

0
  • W pierwszych trzech kwartałach 2025 r. przychody ze sprzedaży grupy Develia wyniosły 1315,7 mln zł w porównaniu do 1037,6 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku, czyli 27% więcej.
  • Zysk netto grupy wyniósł 306,5 mln zł wobec 215,6 mln zł zysku netto w pierwszych dziewięciu miesiącach 2024 r., co oznacza wzrost o 42%.
  • W okresie styczeń-wrzesień 2025 r. Develia sprzedała 2500 lokali wobec 2700 w analogicznym okresie 2024 r. W samym III kwartale sprzedaż wyniosła 801 mieszkań i była 7% większa r/r.
  • W pierwszych trzech kwartałach 2025 r. grupa przekazała 1963 lokali, czyli 9% więcej w porównaniu do 1797 rok wcześniej.
  • Na koniec września br. Develia posiadała 587,2 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych wobec 840,6 mln zł na koniec 2024 r.
  • W lipcu br. Develia sfinalizowała przejęcie Bouygues Immobilier Polska, oddziału Bouygues Immobilier, francuskiego dewelopera, za 65,9 mln euro.

– Trzeci kwartał rozpoczęliśmy mocnym akcentem – przejęciem Bouygues Immobilier Polska. To dla nas transakcja o znaczeniu strategicznym, której efekty będą widoczne w wynikach sprzedaży od 2026 r. W minionych miesiącach koncentrowaliśmy się na procesach integracyjnych i obecnie konsekwentnie je kontynuujemy – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Jesteśmy bardzo zadowoleni z rekordowych wyników po trzech kwartałach. Od września na rynku obserwujemy ożywienie, którego głównym impulsem jest spadek stóp procentowych, co przekłada się również na większą aktywność klientów kredytowych. Po III kwartale widzimy także, że dynamika sprzedaży rok do roku poprawia się. Spodziewamy się kontynuacji tego trendu w kolejnych okresach oraz dalszego stopniowego wzrostu sprzedaży – dodaje Andrzej Oślizło.

Działalność deweloperska

Develia sprzedała 2500 lokali w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2025 r. na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych w porównaniu do 2700 w analogicznym okresie ubiegłego roku. W okresie od początku roku do końca października Develia sprzedała 2744 mieszkania, zbliżając się do realizacji rocznego celu, którego dolny poziom wynosi 3100 lokali.

W pierwszych trzech kwartałach 2025 r. grupa przekazała 1963 lokali, czyli 9% więcej w porównaniu do 1797 lokali rok wcześniej. W okresie od stycznia do końca października deweloper przekazał 2296 mieszkań.

Jednocześnie w ciągu pierwszych trzech kwartałów Develia wprowadziła do oferty i rozpoczęła budowę 2213 lokali.

W III kwartale 2025 r. deweloper sprzedał 801 lokali, wobec 751 w analogicznym okresie ubiegłego roku. Najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach Aleje Praskie i Bemowo Vita w Warszawie, City Vibe i Centralna Vita w Krakowie, Orawska Vita we Wrocławiu oraz Ceglana Park w Katowicach. W okresie lipiec – wrzesień 2025 r. Develia przekazała 770 lokali wobec 740 rok wcześniej.

W lipcu Develia sfinalizowała umowę dotyczącą nabycia 100% udziałów Bouygues Immobilier Polska, oddziału Bouygues Immobilier, francuskiego dewelopera, za 65,9 mln euro. Develia sfinansowała transakcję ze środków własnych z opcją refinansowania kredytem bankowym. Na koniec III kwartału br. w realizacji i przekazaniach znajdowało się ponad 700 mieszkań przejętych dzięki akwizycji, a w gruntach zabezpieczonych umowami przedwstępnymi znajdowało się ok 2,2 tys. lokali. Większość z nich zlokalizowanych jest w Warszawie, kluczowym rynku z perspektywy biznesowej, a pozostałe we Wrocławiu i w Poznaniu. To kolejne w ciągu ostatnich dwóch lat przejęcie dokonane przez Develię w sektorze nieruchomości mieszkaniowych po transakcji nabycia polskich spółek Nexity.

Develia systematycznie wspiera swój rozwój także współpracami joint venture. Na początku października br. spółka zawarła tego typu umowę z PFI Global, firmą inwestycyjną działającą m.in. na rynku nieruchomości, której celem jest realizacja wieloetapowej inwestycji mieszkaniowej we Wrocławiu. W ramach trzech etapów projektu powstanie łącznie 556 lokali. Inwestycja obejmie nie tylko zabudowę mieszkaniową, ale także rozbudowę zespołu szkolno-przedszkolnego, parku oraz infrastruktury drogowej i infrastruktury rowerowej.

Na początku października Develia zawarła także umowę partnerstwa publiczno-prywatnego „Nowy Port 2030+” z Gminą Gdańsk. W jej ramach zrealizuje szereg inwestycji w dzielnicy Nowy Port, w tym budowę obiektów użyteczności publicznej oraz inwestycji mieszkaniowych, w których powstanie ponad 1000 mieszkań i lokali usługowych. Całkowity koszt przedsięwzięcia wyniesie 1,1 mld zł netto, z czego na cele publiczne Develia przeznaczy 187,6 mln zł netto.

Wyniki finansowe

Dane finansowe (tys. zł) 1-3Q 2025 1-3Q 2024 Zmiana
Przychody 1 315 658 1 037 594 26,80%
Zysk brutto ze sprzedaży 497 299 336 431 47,82%
Zysk brutto ze sprzedaży segment deweloperski 493 054 337 263 46,19%
EBITDA 357 349 252 973 41,26%
EBITDA bez przeszacowań nieruchomości 363 490 221 090 64,41%
Zysk netto 306 531 215 557 42,20%
Skorygowany zysk netto* 311 496 189 258 64,58%
ROE 17,2% 14,0% +3,2pp.

(*) – skorygowany zysk netto, liczony według wzoru: skorygowany zysk netto = zysk netto – zysk/(strata) z nieruchomości inwestycyjnych – przychody/koszty finansowe z tytułu wycen zobowiązań finansowych w EUR – podatek odroczony utworzony od korygowanych pozycji

Przychody grupy za I-III kwartał 2025 r. wyniosły 1315,7 mln zł wobec 1037,6 mln zł rok wcześniej. Zysk netto wyniósł 306,5 mln zł wobec 215,6 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Zysk brutto ze sprzedaży z działalności deweloperskiej za pierwsze dziewięć miesięcy 2025 r. wyniósł 493,1 mln zł przy przychodach 1309,8 mln zł.

Mamy za sobą mocne trzy kwartały i istotną poprawę wyników finansowych w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego, rekordowego roku. Na lepszy rezultat wpłynęła większa liczba zrealizowanych przekazań mieszkań, ale także wyższa średnia wartość i marżowość przekazanych lokali. Pomimo zakupu Bouygues Immobilier Polska utrzymujemy silną pozycję finansową. Zachowujemy efektywny stosunek liczby sprzedanych mieszkań do poziomu oferty, dzięki czemu mamy środki finansowe na kolejne inwestycje, w tym rozbudowę banku gruntów mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii. W ostatnich miesiącach roku skupiamy się przede wszystkim na osiągnięciu celu przekazań na poziomie 2900-3100 lokali, których kumulacja przypada na ten kwartał – dodaje Paweł Ruszczak.

Na koniec września 2025 r. Develia posiadała 587,2 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych wobec 840,6 mln zł na koniec 2024 r. Na koniec III kwartału 2025 r. zobowiązania finansowe wyniosły 911,6 mln zł w porównaniu z 915 mln zł na koniec 2024 r.

Adam Niesterok nowym Dyrektorem Sprzedaży w Kraft Heinz Polska

Z początkiem listopada 2025 roku Adam Niesterok objął stanowisko Dyrektora Sprzedaży w Kraft Heinz Polska, właściciela marek Heinz i Pudliszki. W swojej nowej roli Niesterok będzie odpowiedzialny między innymi za tworzenie oraz wdrażanie strategii sprzedaży, optymalizację procesów dystrybucji i wzmocnienie relacji z kluczowymi partnerami.

Adam Niesterok wnosi do Kraft Heinz Polska ponad 25 lat doświadczenia zdobytego w firmach FMCG. Jego ścieżka zawodowa obejmowała różnorodne role, w których zdobył wszechstronną wiedzę i umiejętności w zakresie przywództwa, zarządzania zespołem oraz rozwiązywania złożonych problemów biznesowych. W trakcie swojej kariery Niesterok pracował między innymi dla Coca-Cola HBC, CEDC International, JUUL LABS czy Polskiej Grupy Farmaceutycznej. Do Kraft Heinz przyszedł z FoodWell, gdzie również pełnił funkcję Dyrektora Sprzedaży.

Cieszę się, że Adam dołączył do Kraft Heinz Polska. Jako doświadczony ekspert z sektora FMCG, wnosi ze sobą ogromną wiedzę i umiejętności, które będą niezwykle cennym wsparciem w realizacji naszych celów. Jestem pewien, że dzięki jego perspektywie, będziemy mogli szybciej i efektywniej reagować na wyzwania rynkowe – powiedział Adam Imielski, Dyrektor Zarządzający Kraft Heinz Polska.

W swojej nowej roli Adam Niesterok zamierza koncentrować się na rozwijaniu potencjału pracowników oraz budowaniu zespołów, które jak sam mówi – „nie boją się celować powyżej oczekiwań”. Niesterok podkreśla także, że jego osobista filozofia, zgodnie z którą wiele rzeczy jest możliwych dzięki determinacji, znajdzie odzwierciedlenie w realizacji celów biznesowych Kraft Heinz.

Produkty Kraft Heinz towarzyszyły mi od dzieciństwa, dlatego z ogromną energią i dumą dołączam do tej organizacji, podejmując nowe, ekscytujące wyzwanie zawodowe. Dla mnie to przede wszystkim możliwość współtworzenia przyszłości kultowych marek, jakimi są Heinz i Pudliszki. Wierzę, że razem z zespołem możemy osiągnąć ambitne cele i wspólnie umacniać naszą pozycję na polskim rynku – powiedział Adam Niesterok, nowy Dyrektor Sprzedaży w Kraft Heinz Polska.

Zespół Kraft Heinz Polska wita Adama w organizacji i życzy mu sukcesów oraz osobistego spełnienia w nowej roli.

Mondelēz inwestuje 620 milionów złotych w fabrykę ciastek w Płońsku. Produkcja wzrośnie o 30%

0

Mondelēz International zainwestuje 620 milionów złotych w płońską fabrykę ciastek, gdzie od prawie pięciu dekad powstają kultowe w Polsce Delicje Szampańskie. Dzisiaj fabryka produkuje także inne marki słodkich wypieków m.in. ciastka Milka czy Lubisie. Dzięki inwestycji, zakład w Płońsku stanie się największą fabryką Mondelez w naszym kraju, zwiększając przy tym zatrudnienie o 180 osób. Dodatkowo, modernizacja zwiększy możliwości produkcyjne o 30%. Zakończenie prac przewidziane jest na 2026 rok.

Działalność fabryki w Płońsku rozpoczęła się w 1976 roku na trzech liniach produkcyjnych. Obecnie zakład zatrudnia około 700 pracowników i jest strategiczną fabryką ciastek dla Mondelēz w Europie. Odpowiada między innymi za 60% europejskiej produkcji marki Barni, znanej w Polsce jako Lubisie. To właśnie z myślą o niej powstanie nowa linia produkcyjna. Dodatkowo, producent zaplanował także uruchomienie drugiej linii dla ciastek Milka, budowę magazynu surowców oraz nowoczesnej infrastruktury, która zwiększy komfort zatrudnionych osób. Inwestycja podniesie efektywność zakładu o 30%, a także wzmocni standardy bezpieczeństwa produkcji.

Polska w globalnej strategii Mondelēz International

Dzięki strategicznemu położeniu, Polska odgrywa dziś kluczową rolę w łańcuchu dostaw Mondelēz International, a płońska inwestycja jest wyrazem ambicji do bycia liderem na rynku przekąsek. Dzięki niej otwierają się nowe perspektywy dla lokalnej społeczności, a także do dalszego rozwoju gospodarczego regionu. Wierzymy, że te działania przyczynią się do długofalowego rozwoju zarówno naszej firmy, jak i miasta Płońsk – powiedział Adam Kamiński, dyrektor fabryk ciastek w Polsce.

W Polsce znajduje się dziś siedem fabryk globalnego lidera przekąsek oraz nowoczesne Centrum Badawczo-Rozwojowe w Bielanach Wrocławskich z własną linią produkcyjną. Inwestycja w Płońsku jest częścią długoterminowej strategii firmy, mającej na celu przyspieszenie wzrostu i utrzymanie pozycji lidera w branży. Po jej zakończeniu, fabryka w Płońsku będzie największym zakładem Mondelez w Polsce i jednym z najważniejszych i największych centrów produkcyjnych w Europie Środkowo-Wschodniej.

Wsparcie lokalnej społeczności

Fabryka jest jednym z największych pracodawców w regionie, a nowa inwestycja stworzy dodatkowe 180 miejsc pracy. Jest ona także ważną częścią lokalnej społeczności, angażując się w szereg lokalnych inicjatyw i akcji charytatywnych, takich jak: zbiórki na schroniska dla zwierząt czy wsparcie wydarzeń sportowych. Firma również inwestuje w edukację poprzez partnerstwo z Zespołem Szkół nr 1 im. Stanisława Staszica oraz Centrum Kształcenia Zawodowego w Płońsku, patronując klasie technikum o profilu mechatronicznym. Dzięki temu uczniowie mają szansę na zdobycie praktycznego doświadczenia w realnym środowisku pracy, poznanie innowacyjnych technologii oraz bezpośredni kontakt ze specjalistami.

Zielony kierunek produkcji w Płońsku

Modernizacja zakładu to nie tylko zwiększenie zatrudnienia i możliwości produkcyjnych, ale także rozwiązania mające pozytywny wpływ na środowisko. Dzięki planowanej inwestycji będzie możliwa automatyzacja linii i zastąpienie plastikowych tacek papierowymi odpowiednikami dla części ciastek produkowanych w Płońsku, takich jak Milka, Pieguski i Granola. Fabryka na co dzień dąży do redukcji emisji CO2 oraz wdraża rozwiązania mające na celu oszczędność wody i energii, jak i redukcji odpadów. Produkcja w płońskim zakładzie opiera się na surowcach dostarczanych m.in. przez polskich rolników uczestniczących w programie Harmony, który promuje zrównoważoną uprawę pszenicy. Dzięki tej inicjatywie producent nie tylko wspiera lokalne rolnictwo, ale również aktywnie promuje ochronę środowiska naturalnego.

Alphabet dołącza do największych pozycji Berkshire przed zmianą sterów

  • Udział Berkshire w Alphabet sygnalizuje odwrócenie dawnego „błędu” z pominięciem Google i pokazuje przekonanie, że przyszłe zyski z AI będą koncentrować się w silnych, gotówkowych platformach technologicznych.
  • Mocne tempo wzrostu usług chmurowych, wysokie nakłady na centra danych i układy scalone oraz szerokie strumienie przychodów pozycjonują Alphabet jako stabilną ekspozycję na infrastrukturę AI.
  • Ograniczenie udziałów w Apple przy jednoczesnym zwiększeniu udziałów w Alphabet sugeruje preferencję dla AI wbudowanej w chmurę, wyszukiwarki i ekosystemy oprogramowania, a nie powiązanej z cyklami sprzętowymi.

Ruben Dalfovo, Strateg ds. inwestycji w Saxo pisze w analizie, że przez lata historia Warrena Buffetta z Google była przestrogą. Otwarcie przyznawał, że niekupienie ich akcji było poważnym błędem, choć widział, jak firma zamienia wyszukiwanie w internecie w narzędzie do zarabiania na reklamach. Teraz, na kilka miesięcy przed przekazaniem sterów Gregowi Abelowi, Berkshire Hathaway po cichu kupiło pakiet akcji wart miliardy dolarów w spółce matce Google, czyli w Alphabecie.

Akcje Alphabetu klasy C zamknęły sesję 17 listopada na poziomie 285,60 USD, co oznacza wzrost o 3,11% w ciągu dnia, po tym, jak doniesienia o nowym pakiecie pomogły wypchnąć kurs na rekordowe poziomy. Od początku 2025 r. notowania wzrosły o około 50% i są w tym roku najlepsze w gronie tzw. Wspaniałej Siódemki. Kiedy inwestor znany z unikania kierowania się modnymi trendami kupuje akcje lidera rynku, którego kurs zbliża się do historycznego maksimum, nasuwa się oczywiste pytanie: co on widzi, czego reszta z nas może nie dostrzegać?

Od Apple’a do Alphabetu

Berkshire już od dwunastu kwartałów z rzędu, w tym także w ostatnim, jest sprzedawcą netto akcji. W tym czasie sprzedał ok. 12,5 mld USD papierów, kupując jednocześnie akcje za ok. 6,4 mld USD, a jednocześnie pozwoliło, by zasoby gotówkowe urosły do rekordowych 381,7 mld USD. Nie jest to zachowanie człowieka, który uważa, że wszystko jest tanie. Jednak w ramach tej ogólnej redukcji zaszło jednak poważne przetasowanie.

W minionym kwartale Berkshire zmniejszyło swoje udziały w Apple o około 15% i swoją pozycję w Bank of America o około 6%. Natomiast Alphabet pojawia się jako nowy gracz w klubie dziesięciu największych. Z dokumentów regulacyjnych i zestawień portfela wynika, że pakiet zajmuje teraz mniej więcej dziesiąte miejsce w portfelu akcji Berkshire, za takimi klasykami jak American Express, Coca‑Cola czy Chevron. Jest to rzadka sytuacja w branży technologicznej dla konglomeratu, który przez dziesięciolecia posiadał akcje kolei, ubezpieczycieli i spółek z segmentu dóbr podstawowych, a nie szybko rosnących gigantów oprogramowania.

Zmieniły się jednak nie tyle zasady Buffetta, ile same spółki. Apple, które zawsze określał jako markę konsumencką, działa dziś w świecie, w którym modernizacja sprzętu w dużej mierze zależy od funkcji opartych na AI. Jednocześnie Alphabet coraz mniej przypomina spekulacyjną spółkę technologiczną, a coraz bardziej rozległą infrastrukturę dla gospodarki cyfrowej, z przychodami z reklam i z chmury, które są zaskakująco stabilne jak na coś zbudowanego z linijek kodu.

Alphabet jako infrastruktura AI, a nie opowieść o gadżetach

Alphabet znajduje się w miejscu, gdzie ambicje związane ze sztuczną inteligencją spotykają się z tradycyjnym generowaniem gotówki. W trzecim kwartale 2025 r. spółka odnotowała ok. 102 mld USD przychodów, powyżej prognoz, a zyski również przebiły oczekiwania. Głównym motorem wzrostu był Google Cloud, który z „miłego dodatku” przeobraził się w motor biznesu, gdyż firmy rozwijające AI wynajmują jego moc obliczeniową.

Ponadto modele Gemini i wyszukiwarka wzbogacona o AI docierają dziś do setek milionów użytkowników. Te narzędzia działają na globalnej sieci centrów danych, autorskich chipów i światłowodów, której rozbudowa w tym roku pochłonie łącznie ponad 90 mld USD nakładów inwestycyjnych. Mówiąc prościej: Alphabet chce dostarczać „łopaty i kilofy” na potrzeby gorączki złota wokół AI.

Partnerstwo z Anthropic dodaje kolejny wymiar. Google zainwestował w ten startup miliardy i zawarł dużą umowę na dostawy chipów oraz usługi chmurowe, co powinno kierować przyszłe obciążenia obliczeniowe do Google Cloud. Pakiet Berkshire daje spółce pośrednią ekspozycję na ten ekosystem: każde zapytanie Anthropic uruchomione w infrastrukturze Google wzmacnia pozycję Alphabetu jako infrastruktury AI.

Kluczowe jest to, że ta ekspansja opiera się na silnym bilansie. Alphabet jest wyceniany na ok. 25‑krotność oczekiwanych zysków, czyli taniej niż część innych megacapów, i nadal generuje solidne wolne przepływy pieniężne z wyszukiwarki i z YouTube. Środki te mogą sfinansować centra danych i nadal wspierać wykup akcji, co odpowiada inwestorom preferującym „wspaniałe spółki po uczciwych cenach”.

Co naprawdę oznacza „głos zaufania” od Buffetta?

Zakup Alphabetu przez Buffetta to coś więcej niż prosta pieczęć aprobaty. To konkretna teza o tym, gdzie będą się koncentrować zyski z AI. Alphabet zarabia na reklamach w wyszukiwarce, na YouTube, w mapach, w sklepie z aplikacjami i w chmurze. AI nie jest tu osobnym produktem. To ulepszenie, które może zwiększać zaangażowanie użytkowników i możliwości monetyzacji w istniejących biznesach.

To także wyraźny zwrot w stronę infrastruktury, a nie urządzeń. Apple stawia na inteligencję działającą na urządzeniu, ale dopiero dopracowuje model biznesowy AI. Alphabet już dziś zarabia na AI poprzez kontrakty chmurowe, narzędzia reklamowe i oprogramowanie biurowe. Ograniczenie pozycji w Apple’u przy jednoczesnym zwiększeniu udziału w Alphabecie sugeruje, że Berkshire widzi więcej przyszłej wartości AI w centrach danych i platformach niż w cyklach wymiany telefonów.

Wreszcie, należy pamiętać, że „technologia” nie jest jedną kategorią. Alphabet może dzielić indeks z szybko rozwijającymi się start-upami zajmującymi się sztuczną inteligencją, ale jego przewaga konkurencyjna, zdolność do generowania gotówki i zdywersyfikowane przychody lokują go bliżej spółek, które przez lata konsekwentnie pomnażają kapitał, dokładnie takich, jakie Buffett zawsze faworyzował.

Ryzyka, których nawet Berkshire nie może zignorować

Ryzyka są realne. Alphabet może przeinwestować w moce obliczeniowe AI, jeśli klienci spowolnią realizację projektów albo konkurenci zgarną duże kontrakty. Warto śledzić tempo wzrostu Google Cloud, marże oraz wytyczne dotyczące długoterminowych inwestycji. Drugim zagrożeniem pozostają regulacje. Surowsze przepisy antymonopolowe lub dotyczące prywatności w USA i w Europie mogą uderzyć w rentowność wyszukiwarki i reklam albo wymusić zmiany w sposobie wykorzystywania danych.

Kluczowa będzie również realizacja strategii w obszarze AI. Alphabet potknął się na starcie wyścigu o generatywną AI i wciąż nadrabia, próbując odzyskać inicjatywę dzięki Gemini i innym modelom. Jeśli użytkownicy lub klienci korporacyjni będą woleli narzędzia konkurencji, wszystkie te wydatki na chipy i centra danych mogą przynieść stopy zwrotu niższe od oczekiwanych, nawet mimo obecności Buffetta w akcjonariacie.

Domykając klamrę: czego naprawdę uczy zakład Buffetta dotyczący Alphabetu

Buffett przez lata powtarzał, że niekupienie akcji Google było jednym z jego dużych błędów. Alphabet był na wyciągnięcie ręki, z zyskami z wyszukiwarki i solidnymi przepływami gotówki, podczas gdy on pozostawał z boku. Kupując akcje, teraz gdy szykuje się do przekazania funkcji prezesa, robi coś więcej niż tylko „zgrabny finałowy ruch”. To dyskretny sygnał, jak jego zdaniem będzie wyglądać trwała wartość w sztucznej inteligencji.

Dla zwykłych inwestorów wniosek nie brzmi: „kupuj to, co kupuje Buffett”. Chodzi o to, że nawet najbardziej tradycyjny inwestor wartościowy chętnie posiada ekspozycję na AI – o ile jest ona wbudowana w zdywersyfikowaną platformę generującą duże przepływy gotówki, którą można zrozumieć i racjonalnie uzasadnić. Rynek będzie się dalej spierał, czy cena Alphabetu jest za wysoka, za niska czy w sam raz. Lepsze pytanie jest takie, które Buffett zadaje od siedmiu dekad: jakie spółki można trzymać w dobrych i złych czasach, bo rozumiesz, jak zarabiają i dlaczego potrafią przetrwać?

– Sztuczna inteligencja pozostaje jednym z najszybciej rozwijających się segmentów rynku, jednocześnie wyróżniając się wysoką zmiennością, ryzykiem przegrzania oraz silną konkurencją. Sektor ten często reaguje gwałtownymi ruchami wycen, a dynamika innowacji sprawia, że pozycje rynkowe liderów mogą szybko się zmieniać. Inwestycje w stabilne aktywa spoza sektora AI pomagają utrzymać równowagę portfela, nawet gdy nastroje wobec innowacji spadają. Dlatego w perspektywie długoterminowej ważne jest, by zadbać o dywersyfikację portfela, np. poprzez łączenie odważnego podejście do nowych technologii z rozsądnym i zdyscyplinowanym zarządzaniem ryzykiem – mówi Aleksander Mrózek, Manager ds. relacji z kluczowymi klientami regionu CEE w Saxo Banku.

Wyniki za III kwartał: USA z mocnym wzrostem, Europa zaskakuje odpornością mimo spadku przychodów

Przy czym widoczna jest istotna rozbieżność po obydwu stronach Atlantyku: w USA wyniki były bardzo dobre, w Europie – niezłe, biorąc pod uwagę okoliczności. Co więcej, w Europie wynik ratował sektor finansowy, bowiem w sektorach dóbr konsumpcyjnych wrażliwych na cykliczne wahania (jak odzież, wyposażenie mieszkań, samochody czy turystyka) notowane były ujemne wyniki finansowe (-11,2% r/r).

  • Pomimo rosnących ceł i spadku popytu w Europie, firmy wykazały się niezwykłą odpornością w sezonie wyników finansowych za III kwartał. Wspólne po obu stronach Atlantyku: najlepsze wyniki osiągnął sektor finansowy, wyraźnie wyprzedzając przemysł. Banki skorzystały na nadal wysokich stopach procentowych, które zwiększyły marże odsetkowe netto i podniosły zyski. Przemysł zyskiwał na wzroście wydatków obronnych i w lotnictwie. Zawiódł za to na obydwu kontynentach sektor konsumpcyjny.
  • Amerykańskie firmy wyróżniały się jako wyraźni liderzy – dzięki frontloadingowi (zbudowaniu zapasów przed wejściem w życie ceł) i obniżkom cen przez firmy zagraniczne, a aż 82% z nich przekroczyło prognozy wyników (przychody: +8,1% r/r i EPS: +16,8% r/r). a inwestycyjne wzrosły do 100 mld USD, napędzane boomem na sztuczną inteligencję, która z niszowego tematu stała się głównym punktem zainteresowania podczas konferencji dotyczących wyników finansowych w różnych branżach.
  • Świetne wyniki amerykańskich (dużych) firm miały także swoje cienie, m.in. spadek przychodów w ujęciu rok do roku odnotowały w szczególności sektor papierniczy i drzewny (-8,7%), transport morski (-1,3%) oraz sektory dóbr trwałych i odzieży (-0,7%). Na wynik (a zwłaszcza istotny wzrost zysku na akcję EPS) wpływ miał nie tylko lepszy od prognoz popyt , ale też poprawa efektywności operacyjnej odzwierciedlająca powszechną poprawę marż
  • Tymczasem europejskie przedsiębiorstwa pozostawały w tyle, ale jak wynika z analiz Allianz Trade osiągnęły wyniki lepsze od dosyć umiarkowanych oczekiwań, a zysk na akcję wzrósł o +6,2% r/r pomimo spadku przychodów o -1,2% r/r. Wzrost średnich zysków w Europe był głównie zasługą sektora finansowego (+11,4% r/r), który pomógł zrównoważyć spadek o -11,2% r/r w sektorze dóbr konsumpcyjnych cyklicznych.
  • W IV kwartale silniejsze euro, ograniczone wydatki dyskrecjonalne i niekorzystne czynniki sektorowe będą prawdopodobnie nadal hamować wzrost (-1,8% r/r) i zyski (-2,7% r/r), Jednak perspektywy dla kluczowych branż w regionie stają się coraz bardziej optymistyczne, a prognozy wzrostu EPS na 2026 r. dla indeksu Stoxx-600 zostały skorygowane w górę z +12,6% r/r do +12,9% r/r.
  • Zawodzi (swoimi wynikami) sektor istotny dla polskiego eksportu: sektor dóbr konsumpcyjnych cyklicznych (obejmujący odzież, produkty konsumenckie – w tym meble/AGD/RTV, samochody oraz podróże i wypoczynek), odnotowując najsłabsze wyniki finansowe w indeksie, a zysk na akcję w sektorze spadł o 11,2% r/r, co stanowi negatywną niespodziankę na poziomie niższym o -5,6% wzgl. oczekiwań

Pomimo tarć handlowych i rosnących ceł, a także słabnącego popytu w Europie, firmy wykazały się niezwykłą odpornością w sezonie wyników finansowych za III kwartał. Jak dotąd około 80% firm ogłosiło wyniki za III kwartał, a ponad połowa z nich przekroczyła oczekiwania zarówno pod względem sprzedaży, jak i zysków, przy czym wyraźną przewagę miały firmy amerykańskie. Dyscyplina w zakresie kontroli kosztów i elastyczność strategiczna pozwoliły zabezpieczyć marże i utrzymać wzrost w obliczu utrzymującej się niepewności politycznej. Nastroje kadry zarządzającej były również znacznie bardziej optymistyczne niż w 2024 r., zbliżając się do najwyższych poziomów odnotowanych pod koniec 2021 r. (wykres 3), co sugeruje, że wyzwania związane z łańcuchem dostaw w dużej mierze ustąpiły, a obawy związane z cłami ograniczały się do pierwszej połowy roku.

USA: boom technologiczny wpływa na cały rynek; dodatkowo – poprawa efektywności operacyjnej oraz wpływ inwestycji

W Stanach Zjednoczonych przedsiębiorstwa odnotowały solidny, dwucyfrowy wzrost zysków, znacznie przewyższający prognozy a napędzany boomem na technologie sztucznej inteligencji o ogromnej kapitalizacji. W III kwartale 2025 r. wzrost zysków indeksu S&P 500 przyspieszył do +16,8% r/r, kontynuując pozytywną dynamikę z II kwartału, kiedy to wyniósł +13,8% r/r (patrz wykres 1). Dzięki czterem kolejnym kwartałom dwucyfrowego wzrostu zysków indeks S&P 500 powrócił do rekordowego poziomu zysków i jest na dobrej drodze do osiągnięcia dwucyfrowego wzrostu zysku na akcję (EPS) w całym roku. Po zakończeniu okresu sprawozdawczego łączny wzrost EPS indeksu znacznie przekroczył oczekiwany na koniec kwartału poziom ~+8,8% r/r, ponieważ 82% spółek przekroczyło prognozy zysków — znacznie powyżej średniej pięcioletniej wynoszącej ~75% — co stanowi jeden z najsilniejszych kwartałów w ostatnich latach i potwierdza, że akcje amerykańskie mogą osiągać dobre wyniki również w warunkach spowolnienia wzrostu gospodarczego. Sektor technologiczny jak wynika z analiz Allianz Trade pozostaje najszybciej rozwijającym się sektorem w indeksie S&P 500, ale wzrost był powszechny: sektory finansowy, przemysłowy, nieruchomości i surowcowy odnotowały wzrost EPS (zysk na akcję) powyżej +20%. Solidne były również wyniki finansowe e: przychody w USA w III kwartale wzrosły o 8,1% r/r, znacznie powyżej oczekiwanego na początku sezonu 5,7%, a wynik powyżej oczekiwań miało 78% firm. W ramach indeksu wszystkie sektory odnotowały dodatni wzrost przychodów w III kwartale, przy czym sektor energetyczny pozostawał w tyle z niewielkim wzrostem o 1,1% r/r, ponieważ niższe ceny miały negatywny wpływ na wyniki finansowe. Jednak biorąc pod uwagę całość spółek notowanych na giełdzie, inne sektory odnotowały spadek przychodów w ujęciu rok do roku, w szczególności sektor papierniczy i drzewny (-8,7%), transport morski (-1,3%) oraz sektory dóbr trwałych i odzieży (-0,7%). Ogólna duża różnica między wzrostem przychodów a wzrostem EPS sugeruje, że amerykańskie przedsiębiorstwa korzystają nie tylko ze zdrowego popytu na produkty i usługę oraz utrzymującej się siły cenowej, ale także z poprawy efektywności operacyjnej, odzwierciedlającej powszechną poprawę marż. Największy wzrost marż odnotowano w sektorach finansowym, przemysłowym i nieruchomości, natomiast w sektorach opieki zdrowotnej, dóbr podstawowych i energetycznym nastąpiło pewne zmniejszenie marż.

Wykres 1: Wskaźniki wzrostu przychodów i zysku na akcję indeksu S&P 500 (% r/r)

Wykres 1: Wskaźniki wzrostu przychodów i zysku na akcję indeksu S&P 500 (% r/r)

Źródła: LSEG IBES, Allianz Research

Ciągły wzrost inwestycji i popytu napędzanego sztuczną inteligencją pozostaje w centrum uwagi, motywując duże firmy technologiczne do osiągania wyjątkowych wyników. Sektor technologiczny odnotował największy wzrost sprzedaży (+16,1% r/r) i zysków (+28,5%) w ramach indeksu S&P 500, wspierany przez solidne wydatki przedsiębiorstw na usługi w chmurze i infrastrukturę sztucznej inteligencji. Nakłady inwestycyjne wzrosły do 100 mld USD z około 60 mld USD w III kwartale 2024 r. (w ujęciu rocznym 400 mld USD), co podkreśla agresywny cykl inwestycyjny sektora, równolegle do utrzymującej się rentowności. Boom na sztuczną inteligencję jest jednak widoczny również poza branżą technologiczną, ewoluując od niszowego tematu do głównego punktu zainteresowania podczas spotkań inwestorów i telekonferencji dotyczących wyników finansowych przedsiębiorstw z różnych branż. Wykres 2 pokazuje, że liczba wzmianek o sztucznej inteligencji podczas telekonferencji dotyczących wyników finansowych osiągnęła w ostatnim kwartale rekordowy poziom, odzwierciedlając jej rosnące znaczenie dla strategii kadry kierowniczej i dyskusji inwestorów. Chociaż firmy technologiczne nadal są najbardziej aktywne w tej kwestii, sektory takie jak finanse, dobra konsumpcyjne i energia coraz bardziej podkreślają rolę sztucznej inteligencji w zwiększaniu wydajności, automatyzacji i zarządzaniu ryzykiem. Tak szerokie zastosowanie podkreśla transformację sztucznej inteligencji w kluczowy czynnik wpływający na produktywność, rentowność i długoterminową konkurencyjność w miarę przygotowań firm do 2026 r. Niemniej jednak ryzyko koncentracji związane ze sztuczną inteligencją rośnie, co sprawia, że inwestorzy zachowują czujność, a niespełnienie oczekiwań ma poważne konsekwencje. Ogólnie rzecz biorąc, chociaż oczekiwania dotyczące IV kwartału pozostają umiarkowane (prognozowany wzrost zysków na poziomie +8%), a konsensus szacunków na cały rok 2026 został nieznacznie obniżony (z +14,1% do +13,8%), amerykańskie przedsiębiorstwa pozostają na dobrej drodze do osiągnięcia kolejnego roku solidnego, dwucyfrowego wzrostu zysków.

Wykres 2: Wzmianki o sztucznej inteligencji w raportach finansowych przedsiębiorstw i indeks nastrojów kadry zarządzającej

Wykres 2: Wzmianki o sztucznej inteligencji w raportach finansowych przedsiębiorstw i indeks nastrojów kadry zarządzającej

Źródła: Bloomberg, Allianz Research

Europa: wyniki wyraźnie niższe niż w USA, ale i tak cieszą – zysk lepszy od oczekiwań o +4,6%! W dół wynik sektorów konsumenckich – dóbr trwałych, odzieży, wydatków na turystykę

Europejskie przedsiębiorstwa osiągnęły gorsze wyniki niż ich amerykańskie odpowiedniki, ale i tak były one lepsze od oczekiwań. Wyższe cła i silniejsze euro miały negatywny wpływ na sprzedaż międzynarodową, w wyniku czego przychody indeksu Stoxx-600 spadły po raz drugi w tym roku (-1,2% r/r w III kwartale) – wykres 3. Największe spadki odnotowano w transporcie morskim (-15,1% r/r), energetyce (-7,2%) i surowcach podstawowych (-5,9%), co wynikało z niższych cen transportu i surowców oraz słabszego popytu przemysłowego, który dotknął w szczególności sektory chemiczny, celulozowo-papierniczy oraz metalowy i wydobywczy (wykres 4). Niemniej jednak strategiczne zarządzanie, jak wynika z analiz Allianz Trade pomogło utrzymać stabilność zysków. Z wynikiem +4,6% powyżej oczekiwań, zyski całego grona spółek giełdowych utrzymały się w III kwartale na poziomie dodatnim (+0,3% r/r). W przypadku indeksu Stoxx-600 wynik był jeszcze lepszy. Na podstawie raportów 73% spółek wzrósł EPS, początkowo prognozowany na nieznacznie ujemny, wzrósł do +6,2% r/r (patrz wykres 3), nieznacznie przewyższając wynik +4,0% z II kwartału, ponieważ więcej spółek przekroczyło swoje oczekiwane wyniki. Liderami sektorowymi są finanse (71% powyżej oczekiwań), spółki technologiczne (52%) i przemysł (52%). Sektor finansowy odnotował najsilniejszy wzrost zysków w regionie, wynoszący +11,4% r/r, a banki skorzystały na nadal wysokich stopach procentowych, które zwiększyły marże odsetkowe netto i podniosły zyski. Sektor przemysłowy skorzystał natomiast na wzroście wydatków w sektorze lotniczym i obronnym. Natomiast sektor dóbr konsumpcyjnych cyklicznych (obejmujący odzież, produkty konsumenckie, samochody oraz podróże i wypoczynek) odnotował najsłabsze wyniki finansowe w indeksie, a zysk na akcję spadł o 11,2% r/r, co stanowi negatywną niespodziankę na poziomie -5,6% i odzwierciedla utrzymującą się słabość zaufania konsumentów, która nadal ogranicza wydatki dyskrecjonalne. Detaliści i firmy z branży rekreacyjnej odnotowały spadek wydatków konsumentów w Europie, podczas gdy producenci samochodów borykali się ze słabym popytem i rosnącą konkurencją ze strony Chin.

Wykres 3: Wskaźniki wzrostu przychodów i zysku na akcję STOXX-600 (% r/r)

Wykres 3: Wskaźniki wzrostu przychodów i zysku na akcję STOXX-600 (% r/r)

Źródła: LSEG IBES, Allianz Research

Wykres 4: Stopa wzrostu EPS (oś X) i przychodów (oś Y) r/r w III kwartale 2025 r., Europa

Wykres 4: Stopa wzrostu EPS (oś X) i przychodów (oś Y) r/r w III kwartale 2025 r., Europa

Źródła: LSEG Refinitiv (średnia według sektorów na dzień 13 listopada, przy czym 77% europejskich spółek opublikowało już wyniki), Allianz Research

Kontekst makroekonomiczny (zwłaszcza napięcia handlowe), silniejsze euro, słabe wydatki dyskrecjonalne i presja na sektory wrażliwe na zmiany stóp procentowych powinny nadal negatywnie wpływać na europejskie zyski w IV kwartale i później. Konsensus rynkowy wskazuje na umiarkowany wzrost gospodarczy w pierwszym kwartale 2026 r., a następnie takie samo ożywienie sprzedaży i zysków. Pozytywnym aspektem jest to, że prognozy śródokresowe stały się nieco bardziej optymistyczne — obecnie oczekuje się, że wzrost zysków w całym 2025 r. wyniesie -2,0% r/r w porównaniu z -2,9% na początku sezonu, a wzrost w 2026 r. został skorygowany w górę do +12,9% r/r z +12,6%. Co najważniejsze, prognozy na lata 2026-27 również stają się optymistyczne dla kluczowych branż w regionie, takich jak motoryzacja, energetyka i surowce podstawowe, których pogorszenie sytuacji w ciągu ostatnich trzech lat spowodowało spadek ich łącznego udziału w zyskach Stoxx-600 do zaledwie 12,6% (w porównaniu z 32% w 2022 r.). Jak widać na wykresie 5, oczekuje się, że rok 2025 będzie najgorszym dla tych sektorów, a w latach 2026 i 2027 nastąpi znaczna poprawa wskaźnika EPS.

Wykres 5: Historyczne i szacunkowe EPS (EUR na akcję) dla wybranych sektorów w Europie

Wykres 5: Historyczne i szacunkowe EPS (EUR na akcję) dla wybranych sektorów w Europie

Źródła: Bloomberg, Allianz Research

Nie należy jednak zapominać o ewolucji kursu euro. Prawdopodobnie będzie ona nadal stanowić obciążenie dla europejskiego rynku akcji zorientowanego na eksport, choć pojawiają się oznaki, że ta niekorzystna sytuacja wkrótce się skończy (wykres 6). Jeśli euro nie będzie dalej umacniać się, europejskie przedsiębiorstwa będą mogły w 2026 r. konkurować z amerykańskimi na równych zasadach – przynajmniej z punktu widzenia kursu walutowego.

Wykres 6: Relatywne korekty zysków w Europie i Stanach Zjednoczonych oraz kurs wymiany EURUSD

Wykres 6: Relatywne korekty zysków w Europie i Stanach Zjednoczonych oraz kurs wymiany EURUSD

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Tylko 26% firm raportuje wpływ na środowisko zgodnie z TNFD – raport EY

0
  • Tylko 26% firm na świecie ujawniło swój wpływ na środowisko naturalne zgodnie ze standardami Taskforce on Nature Related Financial Disclosure.Zaledwie 13% publikowało raporty dotyczące środowiska naturalnego.
  • Prymusem okazał się region EMEIA – aż 94% badanych organizacji ujawniło informacje dotyczące wpływu na środowisko.

Według Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) połowa globalnego PKB jest w umiarkowanym lub wysokim stopniu uzależniona od środowiska naturalnego. Opracowany przez EY Barometr działań na rzecz ochrony środowiska (EY Global Nature Action Barometer) pokazał, że większość globalnych organizacji nie uwzględniła w swoich bilansach znaczenia środowiska naturalnego, mimo że znacząco wpływa ono na ich wyniki finansowe.

Sprawozdawczość dotycząca zrównoważonego rozwoju oraz środowiska naturalnego jest często podstawą decyzji podejmowanych przez inwestorów. Dlatego wprowadzono dobrowolne standardy raportowania, opracowane przez grupę zadaniową ds. ujawniania informacji finansowych związanych ze środowiskiem (ang. Taskforce on Nature-related Financial Disclosures, TNFD). To globalna inicjatywa, która w 2023 roku opublikowała zestaw 14 zaleceń oraz wytycznych dla przedsiębiorstw dotyczących ujawniania informacji o wpływie na środowisko naturalne. Dotychczas zobowiązało się do tego 620 organizacji z ponad 50 krajów. Wytyczne TNFD to kolejne – po wytycznych TCFD – wytyczne dotyczące zarządzania i ujawniania zależności pomiędzy środowiskiem a kwestiami finansowymi. Obecnie trwają również prace nad wytycznymi związanymi z obszarem społecznym (TISFD).

EY zbadał czy w rocznych raportach organizacje zamieszczały jakiekolwiek informacje związane z zaleceniami TNFD oraz na ile były zgodne z rekomendowaną przez tą grupę zadaniową standardami . Barometr EY pokazał, że większość firm ujawnia przynajmniej część informacji na temat swojego wpływu na środowisko naturalne, ale bardzo mało sporządza szczegółowe raporty zgodne z wytycznymi TNFD. Tylko 13% publikuje samodzielny raport TNFD lub indeks TNFD jako część rocznego sprawozdania albo raportu dotyczącego zrównoważonego rozwoju. Spośród badanych firm zdecydowana większość (33 na 55) firm, które spełniały normy raportowania pochodziła z regionu EMEIA (Europa, Bliski Wschód, Indie oraz Afryka).

– „Włączenie środowiska naturalnego do procesu podejmowania decyzji już nie jest opcjonalne; to strategiczna konieczność. Badanie pokazuje jednak, że duża grupa firm, chociaż mówi o ochronie środowiska naturalnego, nie informuje o podejmowanych działaniach. Brak dokładnego raportowania sprawia, że przedsiębiorstwa czekają większe wyzwania w uzyskaniu finansowania czy utrzymania wysokiego poziomu zaufania konsumentów” – mówi Tomasz Michalak, Partner w Zespole ds. Raportowania i Atestacji ESG w EY Polska.

Filar 1. Zarządzanie

Zarówno pod względem zakresu, jak i zgodności z zaleceniami zarządzanie było filarem o najwyższym, średnim wyniku (87% sprawozdań zawierało jakieś informacje, a 31% było zgodne z zaleceniami). Prawie ¼ firm w regionie EMEIA (24%) podawała informacje zgodne z TNFD w zakresie zarządzania, 21% w regionie Azji i Pacyfiku oraz 16% firm w Ameryce Północnej i Południowej. W analizowanych informacjach firmy zaznaczały, że ustaliły role i obowiązki w zakresie zarządzania ryzykiem związanym ze środowiskiem, a także wdrożyły procesy informowania o nim zarządu.

Filar 2. Strategia

Kwestia strategii pojawiła się w 72% sprawozdań, a w 23% była w pełni zgodna z TNFD. Tylko 16% przedsiębiorstw w regionie EMEA, 9% w obu Amerykach i 6% w regionie Azji i Pacyfiku przedstawiło jakościowe opisy wpływu ryzyka i szans związanych ze środowiskiem na działalność organizacji, łańcuch wartości, strategię i planowanie finansowe.

Filar 3. Zarządzanie ryzykiem i wpływem

Zarządzanie ryzykiem środowiskowym i wpływem było filarem, który uzyskał drugi najwyższy wynik pod względem zakresu i zgodności (odpowiednio 76% dla ryzyka i 27% dla wpływu). Trzydzieści sześć firm w regionie EMEIA, 9 w regionie Azji i Pacyfiku oraz 5 w Ameryce Północnej i Południowej zidentyfikowało priorytetowe lokalizacje, w których aktywa i działalność wpływają na środowisko. Region EMEIA był liderem w przypadku uwzględniania ryzyka – informacje ujawniło 21 spośród wszystkich badanych organizacji, zaledwie 9 w regionie Azji i Pacyfiku oraz 7 w obu Amerykach.

Filar 4. Wskaźniki i cele

W tym filarze firmy uzyskały najniższe wyniki w zakresie dostosowania się do zaleceń TNFD. Informacje na ten temat znalazły się tylko w 22% sprawozdań. Osiem przedsiębiorstw w obu Amerykach, 6 w regionie Azji i Pacyfiku oraz 19 w regionie EMEIA ustaliło realistyczne i wymierne cele. Publikowane wskaźniki dotyczyły głównie zużycia wody, zalesiania lub wylesiania oraz obszarów o wysokiej wartości bioróżnorodności.

– „Chociaż TNFD przygotowało strukturę podstawowych i dodatkowych wskaźników, niektóre firmy mają trudności z identyfikacją odpowiednich standardów dla swojej działalności. Szczególnym wyzwaniem jest określenie wskaźników służących do pomiaru stopnia, w jakim środowisko naturalne ma znaczenie finansowe dla działalności” – dodaje Tomasz Michalak.

W regionie EMEIA stosowanie zaleceń TNFD było najszersze – 94% analizowanych firm raportowało jakieś kwestie związane ze środowiskiem. Powodem była przede wszystkim unijna dyrektywa CSRD, która nakłada na duże przedsiębiorstwa działające w Unii Europejskiej obowiązek ujawniania istotnych skutków, rodzajów ryzyka i możliwości związanych ze środowiskiem naturalnym, w tym klimatem

Chociaż zakres dostosowania się do zaleceń TNFD jest w tej części świata duży, to inne badanie EY – Barometr EY dotyczący dyrektywy CSRD pokazał, że publikowane raporty zrównoważonego rozwoju wydają się spełniać wymogi zgodności, ale nie przekazują istotnych informacji na temat strategii, podejmowanych działań i pożądanego wpływu na środowisko.

Sektory gospodarki

Trzy sektory, których sprawozdania są najbardziej zgodne z zaleceniami TNFD, to dobra konsumpcyjne (33%), wydobycie i przetwórstwo minerałów (32%) oraz produkcja i przetwórstwo żywności (28%). Za to najmniej dostosowane były sprawozdania przedsiębiorstw z ochrony zdrowia (23%), transportu (20%) i branży finansowej (23%).

– „Zielona transformacja nie jest możliwa bez odpowiedniego, wysokiego poziomu raportowania działań przez przedsiębiorstwa. Brak pełnej transparentności utrudnia bankom podejmowanie decyzji o finansowaniu działań firm na rzecz zrównoważonego rozwoju. W efekcie znacznie trudniejsze będzie osiągnięcie zakładanych celów ochrony środowiska naturalnego i zatrzymania zmian klimatycznych” – mówi Dariusz Kryczka, Partner w Kancelarii EY Law, Lider Centrum Kompetencyjnego Europejskiego Zielonego Ładu EY.

Zdaniem ekspertów EY przedsiębiorstwa powinny stosować 5 zasad, dzięki którym staną się bardziej zrównoważone. Są to: wystarczalność, gospodarka obiegu zamkniętego, myślenie systemowe, nowa definicja wartości oraz równość i sprawiedliwość.

– „Każde poważne wyzwanie geopolityczne, gospodarcze, środowiskowe i społeczne, przed którym dzisiaj stoimy, wiąże się ze środowiskiem naturalnym. Każde przedsiębiorstwo ma wpływ na srodowisko i korzysta z zasobów naturalnych. Czasem w większym stopniu dzieje się to w łańcuchu wartości niż w samej organizacji, ale dzieje się. Dlatego już teraz przedsiębiorstwa muszą w sprawozdaniach zapewnić przejrzystość swoich strategii dotyczących zarówno zarządzania wpływem na środowisko, jak też uwzględniania wpływu czynników środowiskowych na stabilność prowadzenia biznesu” – podsumowuje Aleksandra Stanek–Kowalczyk, Partnerka EY Polska, Consulting Sustainability Leader.

O badaniu
W ramach badania EY Global Nature Action Barometer przeanalizowano informacje dotyczące środowiska naturalnego opublikowane przez 435 firm, w tym z grupy 100 największych, światowych przedsiębiorstw. Łączna kapitalizacja rynkowa organizacji wynosiła ponad 50 bln USD.

Analizowane przedsiębiorstwa reprezentowały dobra konsumpcyjne, wydobycie i przetwórstwo minerałów, finanse, produkcję i przetwórstwo żywności, ochronę zdrowia, infrastrukturę, przetwórstwo surowców naturalnych oraz usługi.

Nvidia podnosi prognozy i rośnie w post-markecie. Inwestorzy reagują euforycznie

Sezon wyników w USA dobiega końca, a Nvidia zamyka go najmocniejszym akcentem. Opublikowane w środę wieczorem dane wyraźnie przebiły oczekiwania rynku i po raz kolejny pokazały, jak silna technologicznie pozostaje spółka. W handlu pozasesyjnym jej akcje rosną o około 7 proc., co świadczy o bardzo pozytywnym odbiorze wyników przez inwestorów. A mimo to pytania o bańkę i wysoką wycenę nie znikają.

Nvidia po raz kolejny pobiła własne rekordy. Przychody w trzecim kwartale sięgnęły 57 mld dolarów, to o 62 proc. więcej niż rok temu i aż o 10 mld więcej niż w poprzednim kwartale. Segment centrów danych, czyli główny motor napędowy rozwoju sztucznej inteligencji, odpowiada już za ponad 51 mld dolarów sprzedaży. To o 66 proc. więcej niż rok wcześniej.

Spółka nie tylko przebiła konsensus, ale również podniosła prognozy na kolejny kwartał do poziomu 65 mld dolarów przychodu. To kolejny raz więcej niż oczekiwali analitycy. Potwierdza to opinię, że popyt na chipy AI ma charakter strukturalny, a nie chwilowy. Prezes Jensen Huang wprost odrzucił sugestie o pękającej bańce AI, podkreślając, że popyt na chipy pozostaje silny i ma charakter strukturalny.

Wzrost Nvidii pokazuje nie tylko siłę firmy, ale i skalę transformacji, jaka zachodzi w sektorze technologicznym. W ciągu zaledwie trzech miesięcy przychody spółki wzrosły o 22 proc. To tempo niespotykane u firm o takiej kapitalizacji. I to w sytuacji zakazu eksportu części produktów firmy do Chin. Przychody z tego rynku nie zostały ujęte w prognozach na kolejny kwartał. Firma jasno wskazuje, że skupi się na innych regionach.

Reakcja rynku na wyniki okazała się bardzo pozytywna. W handlu pozasesyjnym, jeszcze w nocy ze środy na czwartek, akcje Nvidii rosły o około 7 proc. O poranku w czwartek widać poprawę nastrojów również w Azji, gdzie indeksy otworzyły się wyżej, a inwestorzy chętnie sięgają po spółki związane z AI.

A jednak nie brakuje głosów sceptycznych. Forward P/E spółki oscyluje w okolicach 32,5, więc wciąż znacznie powyżej średniej rynkowej. Do tego rosnące zapasy (wzrost o 32 proc. kwartał do kwartału) mogą budzić pytania o przyszłą płynność sprzedaży. Jeszcze mocniej wzrosły zobowiązania dotyczące dostaw – aż o 63 proc. w ciągu kwartału.

Niepokój budzi też wzrost kosztów, choć marże brutto utrzymują się na rekordowych poziomach (ponad 73 proc. w ujęciu non-GAAP), rosnące ceny energii i ograniczenia w dostępności mocy obliczeniowej mogą w dłuższej perspektywie wpływać na rentowność.

Popyt na chipy AI rośnie szybciej niż są w stanie za nim nadążyć producenci. Nvidia rozbudowuje współpracę z największymi firmami, w tym z AWS i HUMAIN, w ramach której planuje wdrożyć nawet 150 tys. akceleratorów AI.

Równocześnie coraz wyraźniej widać, że rysuje się nowe ograniczenie – energetyczne. Wzrost zapotrzebowania na moc obliczeniową sprawia, że to nie chipy, a dostęp do energii może stać się wąskim gardłem rewolucji AI. Nvidia raportuje, że obserwuje ten problem u swoich klientów, a centra danych często nie mogą powstawać z powodu braku odpowiedniego zasilania.

Opublikowane wyniki pokazują jedno: AI to dziś realna siła napędowa globalnej gospodarki, z konkretnymi liczbami, przychodami i inwestycjami. Nvidia znów ustawiła poprzeczkę bardzo wysoko. Ale jednocześnie pokazała, że ten wyścig dopiero się zaczyna. Dobre wyniki Nvidia pozytywnie wpływają na cały rynek wzmacniając zaufanie do całego amerykańskiego sektora technologicznego i mogą dodać nowego paliwa do rajdu końcówki roku.

Nvidia: dominacja w centrach danych, mocne wyniki i optymistyczne prognozy

Nvidia zaprezentowała imponujące wyniki finansowe za III kwartał roku fiskalnego 2025 oraz przedstawiła optymistyczną prognozę na kolejne miesiące. Przychody spółki wzrosły o 62% rok do roku, osiągając poziom 57 mld USD, przewyższając oczekiwania analityków, którzy szacowali je na 55.2 mld USD. Zysk na akcję wyniósł 1.30 USD wobec prognozowanych 1.26 USD. Jeszcze bardziej imponująco prezentuje się prognoza na I kwartał 2026 roku fiskalnego – Nvidia oczekuje przychodów rzędu 65 mld USD, czyli aż o 3 mld więcej niż zakładają analitycy. NVDA zakończyła wczorajsza sesję na Wall Street wzrostami 2.85% na poziomie 186.52 USD, a po ogłoszeniu wyników w fazie “post-market” urosła o kolejne 5% do poziomu 196 USD. Indeks NASDAQ100 zyskał wczoraj 1.76% i rośnie dzisiaj o kolejne 0.75%.

Największym źródłem przychodów w NVDA pozostaje dział centrów danych, który wygenerował 51.2 mld USD, wyraźnie przekraczając prognozowane 49.3 mld USD. Sprzedaż chipów do gier osiągnęła 4.3 mld USD, nieco poniżej oczekiwanych 4.4 mld USD. Równocześnie kapitalizacja rynkowa spółki wzrosła do 4.5 bln USD, a jej akcje zdrożały od początku roku o 39%. Nvidia utrzymuje dominującą pozycję na rynku chipów AI, posiadając ponad 90% udziału w tym segmencie.

Ze względu na ograniczenia eksportowe nałożone przez władze amerykańskie, firma nie przewiduje obecnie żadnych przychodów ze sprzedaży chipów AI do Chin. CEO Jensen Huang zdecydowanie odrzuca sugestie o istnieniu „bańki AI”, wskazując na utrzymujący się bardzo silny popyt na akceleratory AI. Według prognoz spółki, łączna wartość jej przychodów w nadchodzących kwartałach może przekroczyć 500 mld USD, co potwierdziła także CFO Colette Kress, dodając, że liczba ta będzie nadal rosła.

Wzrost zapotrzebowania na rozwiązania Nvidia tłumaczony jest dynamicznym rozwojem technologii AI w takich obszarach jak robotyka czy przyspieszanie tradycyjnych obliczeń. Firma broni także swoich inwestycji w relacje z takimi podmiotami jak OpenAI czy Anthropic, mimo że część inwestorów obawia się, iż mogą one sztucznie napędzać popyt. Huang zaznacza, że klienci, którzy testowali rozwiązania konkurencji, często wracają do produktów Nvidia – głównie z powodu złożoności systemów AI, w których firma oferuje pełną, zintegrowaną platformę sprzętowo-programową.

Wpływ Nvidia na cały sektor AI pozostaje znaczący. Po ogłoszeniu wyników finansowych wzrosły również notowania firm takich jak CoreWeave czy Nebius. Chociaż konkurenci, tacy jak AMD, Broadcom czy Qualcomm, intensyfikują swoje inwestycje w obszarze sztucznej inteligencji, a operatorzy centrów danych rozważają tworzenie własnych układów scalonych, Nvidia nadal utrzymuje pozycję lidera. Jej kompleksowa oferta obejmująca sprzęt, oprogramowanie i usługi stanowi barierę trudną do pokonania dla rywali.

Dom Development z najwyższą sprzedażą w historii. Wyniki finansowe za 3Q 2025

W trzecim kwartale 2025 roku Grupa Dom Development umocniła pozycję lidera rynku mieszkaniowego w Polsce, sprzedając najwyższą w swojej historii liczbę 1 183 lokali netto. To o 18% więcej niż w drugim kwartale tego roku oraz o 2% więcej w porównaniu z bardzo dobrym trzecim kwartałem 2024 roku.

W minionym kwartale Grupa przekazała nabywcom 950 lokali, o 59% więcej niż w analogicznym okresie 2024 roku. Przełożyło się to na wzrost przychodów o 47% r/r do blisko 707 mln zł, a wypracowany w trzecim kwartale tego roku zysk netto sięgnął 129 mln zł i był niemal dwukrotnie wyższy niż przed rokiem. Narastająco po trzech kwartałach 2025 roku przychody Grupy przekroczyły 2 mld zł (+8% r/r), a zysk netto wyniósł ponad 374 mln zł (+27% r/r).

Rekordowy jest także potencjał przychodów do rozpoznania w kolejnych okresach. Na koniec września br. Grupa Dom Development miała ponad 5,6 tys. lokali (o łącznej wartości ponad 4,3 mld zł), które zostały już sprzedane, ale jeszcze nieprzekazane nabywcom. Potencjał przekazań przypadających na ostatni kwartał 2025 roku szacowany jest na ponad 2 tys. lokali.

– Trzeci kwartał tego roku był najlepszym w historii Grupy Dom Development pod względem sprzedaży mieszkań, co świadczy o bardzo dobrym dopasowaniu naszej oferty do oczekiwań i możliwości klientów. W minionym kwartale sprzedaliśmy rekordową liczbę 1 183 lokali netto i był to piąty kwartał z rzędu z wynikiem co najmniej 1 000 sprzedanych lokali. Równolegle rozpoczęliśmy realizację 11 projektów liczących łącznie 1 316 lokali, we wszystkich czterech aglomeracjach, w których prowadzimy działalność. Pozwoli nam to utrzymać wiodący udział Grupy Dom Development w rynku w kolejnych kwartałach. W sytuacji, gdy wielu naszych konkurentów zmaga się z nadpodażą, utrzymujemy zdrową relację wielkości oferty do tempa sprzedaży – tzw. czas wyprzedaży oferty wynosi u nas obecnie około 3-4 kwartałów. Jest on znacząco krótszy niż średnia rynkowa, co z jednej strony świadczy o wysokiej efektywności naszych działań operacyjnych, a z drugiej przekłada się na wyższy udział w rynku pod względem sprzedaży, niż wynikałoby to z wielkości oferty – komentuje Mikołaj Konopka, Prezes Zarządu Dom Development.

Coraz bliżej rocznego celu

Narastająco, w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku Grupa Dom Development znalazła nabywców na 3 216 lokali, o 3% więcej niż w pierwszych trzech kwartałach 2024 roku. Oferta sprzedaży Grupy na koniec września br. obejmowała 3 965 lokali i była o 29% wyższa niż przed rokiem.

– Bardzo mocny trzeci kwartał oraz atrakcyjna i zróżnicowana oferta sprawiają, że z optymizmem patrzymy na nasz całoroczny cel, tj. sprzedaż na wyższym poziomie niż w rekordowym dotąd 2024 roku, kiedy znaleźliśmy nabywców na 4 269 lokali netto. Korzystamy z ożywienia popytu, do czego przyczyniły się kolejne obniżki stóp procentowych zwiększające zdolność kredytową nabywców. Jednocześnie nasze projekty niezmiennie cieszą się dużym zainteresowaniem klientów kupujących mieszkania w celach inwestycyjnych – w trzecim kwartale transakcje gotówkowe stanowiły 45% sprzedaży. Bardzo sprawnie dostosowaliśmy się też do nowych przepisów o jawności cen, umacniając wizerunek Grupy Dom Development jako sprawdzonego i zaufanego dewelopera – wskazuje Mikołaj Konopka.

Ponad 374 mln zł zysku netto po trzech kwartałach

Przychody ze sprzedaży rozpoznane przez Grupę Dom Development w trzecim kwartale tego roku sięgnęły 707 mln zł i były o 47% wyższe niż przed rokiem. W omawianym okresie Grupa przekazała nabywcom 950 lokali, tj. o 59% więcej niż rok wcześniej. Zysk netto za miniony kwartał wyniósł natomiast prawie 129 mln zł i był niemal dwukrotnie wyższy niż przed rokiem (+99% r/r).

Łącznie w ciągu dziewięciu miesięcy 2025 roku Grupa Dom Development przekazała klientom detalicznym 2 545 lokali, czyli o 14% więcej niż w analogicznym okresie 2024 roku (2 235 lokali). Przełożyło się to na wzrost przychodów do ponad 2 mld zł (+8% r/r), a zysk netto przekroczył już 374 mln zł (+27% r/r).

– Trzeci kwartał zakończyliśmy z rekordowym potencjałem przychodów do rozpoznania w kolejnych okresach. Na koniec września Grupa Dom Development miała ponad 5,6 tys. sprzedanych lokali, które nie zostały jeszcze przekazane nabywcom. Ich łączna wartość to ponad 4,3 mld zł. Potencjał przekazań tylko w bieżącym, czwartym kwartale tego roku szacujemy na ponad 2 tysiące lokali. Własne generalne wykonawstwo zapewnia nam pełną kontrolę nad kosztami, terminowością i jakością realizowanych inwestycji, co przekłada się na zadowolenie naszych klientów oraz satysfakcjonujący poziom marż dla akcjonariuszy – podkreśla Monika Dobosz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development.

Silny bilans, duży bank ziemi i zaliczkowa wypłata dywidendy

Mocną stroną i przewagą rynkową Grupy Dom Development jest także jej silny bilans. Na koniec września br. łączna wartość aktywów Grupy przekroczyła 6,2 mld zł (+16% r/r), a wartość zgromadzonej gotówki przewyższała wszystkie zobowiązania odsetkowe (ujemny gearing). Łączna wartość dostępnego finansowania (gotówka plus niewykorzystane linie kredytowe) na koniec trzeciego kwartału br. wynosiła blisko 1,5 mld zł. Pozwala to Grupie na dużą elastyczność w działaniu, bieżące uzupełnianie i utrzymywanie banku ziemi na wysokim poziomie.

Skala realizowanych przez Grupę Dom Development inwestycji na koniec września br. obejmowała 8 178 lokali w budowie, z czego 57% było już sprzedanych. Ponadto na gruntach kupionych lub kontrolowanych przez Grupę może powstać ponad 18 tys. lokali. Tak duży bank ziemi umożliwia utrzymanie sprzedaży na obecnym poziomie przez ponad 4 lata.

Biorąc pod uwagę bardzo dobrą sytuację finansową i płynnościową Spółki, Zarząd Dom Development na początku października br. podjął decyzję o wypłacie zaliczkowej dywidendy, podobnie jak w dwóch poprzednich latach. Zaliczka za 2025 rok wyniesie 7 zł na akcję (łącznie prawie 181 mln zł) i zostanie wypłacona 9 grudnia br. Dzień ustalenia prawa do dywidendy został wyznaczony na 2 grudnia br.

Dom Development dzieli się wypracowywanymi zyskami z akcjonariuszami regularnie od debiutu Spółki na GPW w 2006 roku. Łączna dywidenda za ostatni rok wyniosła 13 zł na akcję (w sumie ponad 335 mln zł), z czego 6 zł na akcję wypłacono w formie zaliczki w grudniu 2024 roku, a pozostałe 7 zł na akcję w lipcu 2025 roku.

Wybrane skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Dom Development

Rachunek zysków i strat (dane w mln zł) III kw. 2025 III kw. 2024 Zmiana r/r I-III kw. 2025 I-III kw. 2024 Zmiana r/r
Przychody ze sprzedaży 706,6 482,3 46,5% 2 000,5 1 851,9 8,0%
Przychody ze sprzedaży wyrobów gotowych 681,0 420,6 61,9% 1 898,5 1 693,1 12,1%
Przekazane lokale (szt.) 950 598 58,9% 2 545 2 235 13,9%
Przychody na lokal (tys. zł) 716,8 703,3 1,9% 746,0 757,5 -1,5%
Zysk brutto ze sprzedaży 229,2 150,8 52,0% 684,5 589,6 16,1%
Marża brutto 32,4% 31,3% 1,1 p.p 34,2% 31,8% 2,4 p.p
Zysk operacyjny (EBIT) 154,0 78,9 95,2% 456,0 364,7 25,0%
Marża EBIT 21,8% 16,4% 5,4 p.p 22,8% 19,7% 3,1 p.p
Zysk brutto 158,7 79,1 100,6% 463,5 367,5 26,1%
Marża zysku brutto 22,5% 16,4% 6,1 p.p 23,2% 19,8% 3,4 p.p
Zysk netto 128,6 64,7 98,8% 374,2 295,8 26,5%
Marża zysku netto 18,2% 13,4% 4,8 p.p 18,7% 16,0% 2,7 p.p
Zysk na akcję (zł) 4,99 2,51 98,8% 14,51 11,47 26,5%

 

ORLEN zwiększył nakłady inwestycyjne do 21 mld zł. Wyniki stabilne, marże pod presją

0

Grupa ORLEN po trzech kwartałach 2025 roku zaprezentowała najwyższy w historii poziom nakładów inwestycyjnych, przy jednoczesnym utrzymaniu stabilnych wyników finansowych mimo wymagającego otoczenia makroekonomicznego. Od początku roku koncern przeznaczył ponad 21 mld zł na projekty wzmacniające bezpieczeństwo energetyczne Polski. Spółka odnotowała także wyraźny wzrost wartości rynkowej oraz wypłaciła akcjonariuszom rekordową dywidendę. Wyniki wszystkich segmentów potwierdzają szeroką, wielobranżową strukturę wzrostu.

Wyniki finansowe: stabilna EBITDA i silne przepływy operacyjne

W trzecim kwartale 2025 roku Grupa ORLEN osiągnęła:

  • 61 mld zł przychodów,
  • 8,9 mld zł EBITDA LIFO,
  • 8,2 mld zł przepływów z działalności operacyjnej.

Po dziewięciu miesiącach EBITDA LIFO wzrosła do blisko 30 mld zł. Jednocześnie koncern utrzymuje jeden z najniższych poziomów zadłużenia w sektorze – wskaźnik dług netto/EBITDA na poziomie 0,14 potwierdza bezpieczną strukturę finansowania w okresie intensywnych inwestycji.

Spółka może pochwalić się najwyższymi w swojej historii ratingami: A3 przyznanym przez Moody’s oraz BBB+ nadanym przez Fitch Ratings. Oceny te potwierdzają solidne fundamenty finansowe i zdolność do realizacji wieloletnich projektów transformacyjnych.

Segmenty operacyjne: energetyka i wydobycie najsilniejsze, petrochemia pod presją rynku

Wydobycie i logistyka (Upstream & Supply)

Segment wydobywczy zakończył kwartał wynikiem 3,3 mld zł EBITDA. Średnia dzienna produkcja wyniosła 197 tys. boe. W Norwegii dokonano m.in. największego tegorocznego odkrycia na tamtejszym szelfie – złoża Omega Alfa, którego zasoby szacowane są na 134 mln baryłek ekwiwalentu ropy.

Rafineria i petrochemia (Downstream)

Rafinerie ORLEN przerobiły w trzecim kwartale 10,2 mln ton ropy, a rosnąca sprzedaż hurtowa paliw przełożyła się na 2,4 mld zł EBITDA LIFO. Koncern podkreśla jednak, że petrochemia nadal funkcjonuje w trudnym środowisku rynkowym, co ogranicza jej rentowność.

Energetyka (Energy)

Segment energetyczny wypracował 2,2 mld zł EBITDA, co oznacza wzrost o blisko 0,5 mld zł rok do roku. Wynik wspierała wyższa dystrybucja gazu, zwiększona produkcja energii elektrycznej i ciepła oraz dynamiczny rozwój źródeł odnawialnych. Łączna moc zainstalowana Grupy wzrosła do 6,3 GWe (+11% r/r), w tym moce OZE zwiększyły się o 60% r/r, osiągając 1,7 GWe. Produkcja energii elektrycznej wyniosła 3,7 TWh, co oznacza wzrost o 9% rok do roku.

Segment detalicznicy i produkty (Consumer & Products)

Segment zakończył kwartał wynikiem 1,6 mld zł EBITDA, mimo niższych marż paliwowych na rynku krajowym. Sprzedaż detaliczna paliw osiągnęła rekordy na czterech z siedmiu rynków, a sprzedaż gazu i energii elektrycznej wzrosła o kilkadziesiąt procent. Segment odnotował również blisko 90-procentowy wzrost w obszarze elektromobilności.

Rekordowy program inwestycyjny: offshore, SMR, wydobycie i dywersyfikacja dostaw

ORLEN prowadzi największy w historii Polski program inwestycji energetycznych. Obejmuje on rozwój odnawialnych źródeł energii, modernizację sieci, dywersyfikację dostaw surowców oraz budowę nowych aktywów wytwórczych.

Morska energetyka wiatrowa

Na farmie Baltic Power zainstalowano ponad 50 fundamentów, kilkanaście turbin oraz dwie morskie stacje elektroenergetyczne. Część gondoli została wyprodukowana w Polsce. W projekcie Baltic East zakończono badania dna Bałtyku i uzyskano decyzję środowiskową, co umożliwia start w grudniowej aukcji mocy. Na rozwój offshore pozyskano 3,5 mld zł finansowania z KPO.

Małe elektrownie jądrowe (SMR)

Po uzgodnieniu lokalizacji z partnerem technologicznym, pierwsza w Europie mała elektrownia jądrowa BWRX-300 powstanie we Włocławku.

Wydobycie w Norwegii

Oprócz odkrycia Omega Alfa, ORLEN zwiększył udział w złożu Tommeliten Gamma. Wdrożone na złożu Ormen Lange technologie pozwoliły pozyskać dodatkowe 500 mln m³ gazu, a z nowego złoża Andvare – kolejne 300 mln m³.

Dywersyfikacja dostaw surowców

  • kontrakt z Equinorem na ponad 6 mln ton ropy (ok. 15% rocznego zapotrzebowania Grupy),
  • nowa umowa z Naftogazem na ponad 300 mln m³ gazu – w przyszłym roku dostawy mogą osiągnąć 1 mld m³,
  • pierwsza w historii dostawa LNG do Japonii oraz kolejne transporty do Europy.

Inwestycje w paliwa niskoemisyjne i biokomponenty

Instalacja HVO rozpoczęła rozruch technologiczny. Produkowane będą biokomponenty z oleju rzepakowego i posmażalniczego, wspierając realizację NCW i rozwój paliwa lotniczego SAF. ORLEN VC inwestuje również w technologie e-SAF zgodne z wymogami UE. Nowa farma fotowoltaiczna o mocy 44 MW zasili rafinerię w Możejkach.

Rozwój usług detalicznych i elektromobilności

ORLEN rozwija także obszar usług dla klientów końcowych:

  • trwa wdrażanie systemu ORLEN ID, który zintegruje logowanie do wszystkich usług i aplikacji,
  • powstają nowe huby szybkiego ładowania — pierwszy, przy trasie S7, oferuje ładowarki o mocy do 400 kW,
  • do końca roku powstanie kilkanaście kolejnych stacji,
  • cała sieć obejmuje już ponad 1200 punktów ładowania, a wolumen dostarczonej energii wzrósł o 88% r/r.

Grupa Pracuj z 6% wzrostem przychodów i wyższym zyskiem w III kwartale 2025 r.

W trzecim kwartale 2025 roku skonsolidowane przychody Grupy Pracuj sięgnęły 205 mln zł i były o ponad 6% wyższe niż rok wcześniej. Grupa skutecznie poszerza bazę klientów w Polsce, kontynuuje kilkunastoprocentowy wzrost miesięcznych powtarzalnych przychodów w Niemczech oraz notuje dynamiczny, ponad 20% wzrost sprzedaży w Ukrainie.

Skorygowana EBITDA[1] w minionym kwartale wyniosła ponad 97 mln zł, przy marży skorygowanej EBITDA na poziomie powyżej 47%, zaś wypracowany w tym okresie skonsolidowany zysk netto sięgnął 66 mln zł, o 7% więcej niż rok wcześniej.

Narastająco, po dziewięciu miesiącach tego roku, skonsolidowane przychody Grupy Pracuj przekroczyły 614 mln zł (+5% r/r), skorygowana EBITDA sięgnęła 286 mln zł (+6% r/r), a zysk netto wyniósł 188 mln zł (+15% r/r).

– Wszystkie biznesy Grupy Pracuj kontynuują wzrost pomimo spowolnienia na rynku rekrutacyjnym. To efekt konsekwentnie realizowanej strategii. Skalowalne narzędzia e-commerce i rozwiązania samoobsługowe, wspierane inteligentnymi modelami ustalania cen, umożliwiają nam docieranie do coraz szerszej grupy klientów, powiększając nasz rynkowy zasięg. Z serwisu Pracuj.pl aktywnie korzysta już 61,5 tys. pracodawców. Nasze kompetencje technologiczne i rozpoznanie rynku przekładają się na konkretne efekty biznesowe. Ukraiński serwis Robota.ua rośnie o ponad 20% r/r pomimo trwającej wojny, co wynika z silnego popytu na pracę przy niedoborze kandydatów oraz stopniowego wyrównywania relacji cen i wynagrodzeń do poziomów zachodnich. Z kolei niemiecki softgarden notuje dalszy, dwucyfrowy wzrost powtarzalnych przychodów, mimo stagnacji na tamtejszym rynku, potwierdzając odporność rozwiązań oferowanych w modelu SaaS – wskazuje Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

Strategia powiększania zasięgu rynkowego nie tylko wzmacnia naszą odporność na cykle koniunkturalne, lecz buduje także nasz przyszły potencjał. Rekordowo duża baza klientów działa jak dźwignia, zwiększająca przyspieszenie, gdy rynek ponownie się ożywi i wzrośnie aktywność rekrutacyjna. Pewne oznaki poprawy koniunktury gospodarczej widać już w Polsce i w Niemczech, ale na ich potwierdzenie trzeba jeszcze poczekać – dodaje Przemysław Gacek.

Pracuj.pl z rekordową liczbą klientów

Przychody Grupy Pracuj z polskiego rynku w trzecim kwartale tego roku wyniosły 142,6 mln zł (+4,9% r/r), a narastająco od początku roku do końca września sięgnęły 432,4 mln zł (+5,3% r/r).

Większość przychodów Grupy Pracuj w Polsce generowana jest przez serwis Pracuj.pl. Pomimo utrzymującego się umiarkowanego popytu na rynku pracy, liczba projektów rekrutacyjnych opublikowanych w tym serwisie w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku zwiększyła się o 1,4% r/r do 387 tys., przy wzroście średniej ceny projektów rekrutacyjnych o 1,9% r/r. Liczba pracodawców aktywnie korzystających z serwisu Pracuj.pl na koniec września br. sięgnęła rekordowego poziomu 61,5 tys. (+3% r/r), z czego 2/3 to klienci korzystający z usług rekrutacyjnych w kanale e-commerce.

– W trzecim kwartale kontynuowaliśmy rozwój narzędzi do sprzedaży online i modeli cenowych wykorzystujących sztuczną inteligencję. W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku kanał e-commerce odpowiadał za około 17% wartości sprzedaży Pracuj.pl, natomiast ogłoszenia, których ceny ustalane były w czasie rzeczywistym przy wsparciu AI, wygenerowały około 13 mln zł sprzedaży – wskazuje Rafał Nachyna, członek zarządu i dyrektor operacyjny Grupy Pracuj.

Wdrożone przez Pracuj.pl rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję wspierają także pracodawców w tworzeniu bardziej dopasowanych ogłoszeń oraz w efektywniejszym docieraniu do kandydatów. Około 10% ogłoszeń opublikowanych w serwisie zawierało treści wygenerowane przez AI, a 6,5% – rekomendacje poziomu wynagrodzeń.

eRecruiter z nowymi funkcjonalnościami, Kadromierz z dynamicznie rosnącymi przychodami

Grupa Pracuj odnotowuje również systematyczny przyrost liczby klientów korzystających z systemu eRecruiter – najczęściej wybieranego systemu do zarządzania rekrutacjami w Polsce. Na koniec września 2025 roku aktywnie korzystało z niego 2 270 pracodawców, o 9,5% więcej niż rok wcześniej. Miesięczne powtarzalne przychody (MRR) osiągnięte przez eRecruiter wzrosły do 4,3 mln zł, tj. o 9,8% r/r.

– W minionym kwartale eRecruiter zyskał nowe funkcje, w tym Asystenta AI, który wspiera analizę aplikacji, tworzenie podsumowań i automatyzację komunikacji z kandydatami. Rozwiązanie to przełożyło się na dalszy wzrost efektywności pracy użytkowników i stanowi kluczowy element naszej strategii rozwoju produktów HR Software – komentuje Rafał Nachyna.

Z kolei Kadromierz, nowoczesny system do zarządzania harmonogramem pracy, przejęty przez Grupę Pracuj w marcu tego roku, odnotował wzrost miesięcznych powtarzalnych przychodów (MRR) o 46% r/r, do około 687 tys. zł we wrześniu br.

Niemiecki softgarden z nowym modelem akwizycji klientów

Przychody z segmentu niemieckiego, drugiego największego rynku Grupy Pracuj pod względem osiąganych wyników, w trzecim kwartale tego roku wyniosły 45,6 mln zł (+5,4% r/r), a narastająco w ciągu dziewięciu miesięcy 2025 roku sięgnęły 135,3 mln zł (+1,5% r/r). Obejmują one głównie przychody softgarden – systemu do zarządzania rekrutacjami (Talent Acquisition Suite), oferującego również usługę multipostingu, czyli zautomatyzowanej publikacji ofert pracy w wielu serwisach rekrutacyjnych.

– W trzecim kwartale 2025 roku oferta softgarden została rozszerzona o model samoobsługowy, tzw. Light Touch, skierowany głównie do małych i średnich firm. Oferta ta oparta jest na prostych pakietach cenowych, bezpłatnym okresie próbnym oraz wysokiej automatyzacji procesu zakupowego, w tym obsłudze klienta poprzez chatbota AI. Po uruchomieniu darmowej wersji testowej Light Touch w lipcu tego roku liczba zapytań od potencjalnych klientów we wrześniu była prawie dwukrotnie wyższa niż dotychczasowa średnia miesięczna w 2025 roku – informuje Rafał Nachyna.

Na koniec września tego roku z usług softgarden oferowanych w modelu SaaS aktywnie korzystało 1 878 firm, czyli o 6,1% więcej niż rok wcześniej. Miesięczne powtarzalne przychody wzrosły o 11,3% r/r do 8,4 mln zł.

Serwis Robota.ua z pozycją nr 1 w Ukrainie

Przychody Grupy Pracuj z rynku ukraińskiego w trzecim kwartale tego roku wyniosły 16,7 mln zł (+22,3% r/r), a narastająco od początku tego roku sięgnęły 46,5 mln zł (+20,5% r/r).

Serwis Robota.ua utrzymał pozycję lidera rynku ukraińskiego pod względem liczby ogłoszeń i wielkości aktywnej bazy CV, wzmacniając swoją pozycję w warunkach stopniowej odbudowy gospodarki funkcjonującej w realiach wojennych.

– W trzecim kwartale tego roku liczba aplikacji w serwisie Robota.ua zwiększyła się o 19% r/r, co jest szczególnie istotne w warunkach utrzymującego się niedoboru kandydatów na ukraińskim rynku pracy. Skuteczne działania marketingowe pozwoliły nam zbudować największą bazę aktywnych CV w Ukrainie. Równolegle Robota.ua rozwijała także kanał sprzedaży e-commerce, umożliwiający klientom samodzielny zakup usług rekrutacyjnych online. Rozbudowa kanału e-commerce i dalsza automatyzacja procesów są kluczowym elementem strategii poszerzania zasięgu i dywersyfikacji przychodów serwisu – komentuje dyrektor operacyjny Grupy Pracuj.

Łączna liczba projektów rekrutacyjnych opublikowanych w serwisie Robota.ua w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku sięgnęła 1 051,1 tys. i była o 4,8% wyższa r/r, do czego przyczyniła się większa liczba projektów publikowanych w modelu freemium[2], służących m.in. wsparciu rządu oraz organizacji pozarządowych podczas intensyfikacji działań zbrojnych Rosji. Liczba płatnych projektów rekrutacyjnych wyniosła 425,6 tys., co oznacza nieznaczny spadek w porównaniu z analogicznym okresem 2024 roku (-3,9% r/r). Jednocześnie, dzięki wprowadzeniu nowych cenników na początku tego roku, w omawianym okresie średnia cena projektów rekrutacyjnych w hrywnach wzrosła o 36,4% r/r, a po przeliczeniu na złote – o 24,7% r/r.

Wzrost zysków w parze z rosnącymi przychodami

Łączne przychody Grupy Pracuj ze wszystkich rynków w trzecim kwartale tego roku sięgnęły 205,0 mln zł (+6,2% r/r), a narastająco za dziewięć miesięcy 2025 roku wyniosły 614,2 mln zł (+5,4% r/r).

Grupa Pracuj notuje jednocześnie konsekwentny wzrost zysków, odzwierciadlający rosnącą skalę działalności i dyscyplinę kosztową. Skorygowana EBITDA w trzecim kwartale 2025 roku sięgnęła 97,4 mln zł (+3,4% r/r), zaś wypracowany w tym okresie skonsolidowany zysk netto wyniósł 65,6 mln zł (+6,6% r/r). Narastająco, po pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku, skorygowana EBITDA wzrosła do 285,8 mln zł (+5,5% r/r), a zysk netto do 187,6 mln zł (+14,9% r/r).

Miniony kwartał był zarazem pierwszym kwartałem, w którym w wynikach finansowych Grupy Pracuj widoczny był pełny efekt, zrealizowanego w maju 2025 roku, zwiększenia udziału (z 33% do 52,7%) w kapitale spółki Work Ukraine TOV, do której należy serwis rekrutacyjny Work.ua. Skonsolidowany udział w zysku jednostek wycenianych metodą praw własności wzrósł w trzecim kwartale tego roku do 6,9 mln zł (+110% r/r), pozytywnie wpływając na wynik netto Grupy Pracuj w tym okresie.

Wybrane skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Pracuj

(mln zł) 3Q 2025 3Q 2024 Zmiana r/r 9M 2025 9M 2024 Zmiana r/r
Przychody z umów z klientami 205,0 193,0 6,2% 614,2 582,5 5,4%
Skorygowana EBITDA 97,4 94,2 3,4% 285,8 270,9 5,5%
Marża skorygowana EBITDA 47,5% 48,8% (1,3 p.p.) 46,5% 46,5% 0,0 p.p.
Zysk netto 65,6 61,6 6,6% 187,6 163,3 14,9%

[1] Skorygowana EBITDA oznacza zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację, skorygowany o wykazane w skonsolidowanym sprawozdaniu z całkowitych dochodów koszty programów płatności w formie akcji, koszty związane z akwizycjami oraz koszty restrukturyzacji w nabytych spółkach.

[2] W ramach modelu freemium każdy klient może opublikować jedno darmowe ogłoszenie o pracę w miesiącu.

Polacy nie wierzą Black Friday: 71,9% widzi sztuczne podwyżki cen przed promocjami

Według 71,9% Polaków, w sklepach zdarzają się realne sytuacje, że cena produktu lub usługi jest podnoszona przed Black Friday, aby w późniejszym okresie „promocja” wyglądała atrakcyjniej. 26,9% osób z tej grupy wiele razy widziało tego typu praktykę na rynku. Z kolei 23% często ją obserwuje, a 22% już kilka razy na pewno z nią się spotkało. Ponadto z raportu wynika, że 84% konsumentów każdorazowo sprawdza, czy dana promocja w Black Friday jest prawdziwa oraz czy faktycznie jest dla nich opłacalna. Z kolei 14% konsumentów nigdy nie weryfikuje ww. zmian w cenach.

Jak wynika z najnowszego rynkowego raportu pt. „Polacy na kursie Black Friday. Edycja 2025”, autorstwa UCE RESEARCH i Shopfully Poland, 71,9% konsumentów zauważa w sklepach realne sytuacje, że cena produktu lub usługi jest podnoszona przed Black Friday, aby „promocja” w późniejszym okresie wyglądała atrakcyjniej. – To bardzo wysoki odsetek, który wyraźnie pokazuje, że Polacy są czujni i coraz bardziej doświadczeni zakupowo. Nie dają się nabrać na marketingowe sztuczki i pułapki promocyjne. Nie jest to również wynik zaskakujący, bo od kilku lat w mediach głośno mówi się o tzw. fałszywych promocjach. Ale niepokojące jest to, że takie praktyki wciąż są widziane przez większość konsumentów – komentuje Robert Biegaj, współautor raportu z Shopfully Poland.

Zdaniem autorów raportu, wyniki sugerują, że konsumenci są nie tylko świadomi, ale też podejrzliwi wobec promocji. – Część z nich z pewnością bazuje na własnych obserwacjach, ale równie istotną rolę odgrywają medialne ostrzeżenia przed sztucznymi obniżkami. Dla rynku oznacza to, że sprzedawcy muszą bardziej dbać o autentyczność i przejrzystość promocji, bo konsumenci weryfikują ceny coraz dokładniej. Zbyt wiele nagłośnionych nadużyć może obniżyć zainteresowanie Black Friday, bo klienci mogą rezygnować z zakupów lub przenieść je do sklepów o bardziej wiarygodnej polityce cenowej – ostrzega ekspert z Shopfully Poland.

Osoby, które spotykają się z podnoszeniem cen przed Black Friday, najczęściej mówią, że wiele razy to zauważają – 26,9%. Poza tym 23% często to widzi, a 22% już kilka razy z tym się zetknęło. – To pokazuje, że dla wielu osób nie jest to incydentalne doświadczenie, lecz powtarzający się schemat. Skala zjawiska jest zatem znacząca i systemowa. Nie mówimy o pojedynczych przypadkach, ale o trwałej praktyce części rynku. Zresztą to nie tylko wrażenie, bo konsumenci regularnie spotykają się z pozornymi promocjami, nawet mimo tego, że przecież funkcjonuje sporo różnych przepisów i dyrektyw, w tym nawet unijnych. Dla branży to poważny sygnał ostrzegawczy – uważa Robert Biegaj.

Tylko 4,6%  ankietowanych nigdy nie zauważyło ww. zjawiska. – Ta grupa konsumentów nie śledzi regularnie cen, nie porównuje ofert lub nie kupuje w tym okresie, więc nie ma podstaw do zauważenia różnic. Zatem to nie dowód na brak procederu, tylko wskazanie, że nie wszyscy konsumenci są aktywni w obserwacji rynku – dodaje Robert Biegaj.

Z raportu wiadomo też, że 84% konsumentów każdorazowo sprawdza, czy dana promocja jest prawdziwa oraz opłacalna dla nich. – To bardzo wysoki wskaźnik, który oznacza, że większość konsumentów aktywnie weryfikuje oferty. Stoi za tym zarówno chęć oszczędności, jak i ograniczone zaufanie do handlowców. Konsumenci stali się bardziej racjonalni i pragmatyczni. Coraz częściej również korzystają z porównywarek cenowych, aplikacji mobilnych i historii cen. Dla handlu oznacza to konieczność rzetelnej komunikacji cenowej. W przeciwnym razie klienci szybko zdemaskują fałszywe promocje i stracą zaufanie do danej marki lub sklepu – mówią eksperci z UCE RESEARCH.

Dla autorów raportu 84% nie jest też zaskakującym wynikiem. – Raczej potwierdza on rosnącą dojrzałość konsumentów i efekt edukacji medialnej z ostatnich lat. Dla rynku to jednak wyraźny sygnał ostrzegawczy – czasy promocyjnych sztuczek się skończyły. Dziś klient sprawdza, porównuje i planuje zakupy z wyprzedzeniem. Black Friday przestaje być impulsywnym świętem okazji, a coraz bardziej staje się świadomym polowaniem na rzeczywiście korzystne oferty – podkreślają autorzy raportu.

Ponadto z raportu wynika, że 14% konsumentów nigdy nie weryfikowało zmian cen. Do tego 2% nie pamięta, czy to robiło. – Może to wynikać z wysokiego poziomu zaufania do marek, które znają i regularnie odwiedzają, ale też z braku czasu lub motywacji do ich porównywania lub z niższej świadomości konsumenckiej, zwłaszcza w starszych grupach wiekowych. Zresztą nie chodzi tylko o ufność, to również kwestia nawyku zakupowego. Naiwność i nieświadomość niektórych konsumentów mogą być wykorzystywane przez nieetycznych sprzedawców – podsumowuje Robert Biegaj.

Opis metody analitycznej/badawczej

Raport „Polacy na kursie Black Friday. Edycja 2025” powstał na kanwie specjalnego badania opinii publicznej, które  zostało przeprowadzone w dniach 06-08.11.09.2025 metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH i Shopfully Poland na próbie 1007 Polaków w wieku 18-80 lat.

Nowe zasady liczenia stażu pracy od 2026 r. – kto zyska najwięcej?

W 2026 r. zaczną obowiązywać nowe zasady ustalania stażu pracy. Do okresu zatrudnienia będzie można wliczyć nie tylko lata pracy na etacie, ale i te wynikające z innych form aktywności zawodowej. To rewolucyjne zmiany w Kodeksie pracy. Na co przełożą się w praktyce i dlaczego pracownicy nie powinni czekać z formalnościami wyjaśnia Dominika Domiańska-Drzazga, radca prawny w agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Ustawa z 26 września 2025 r. (Dz.U. 2025 poz. 1423) zwiększa wymiar okresu zatrudnienia na korzyść pracowników. To jedna z największych zmian w Kodeksie pracy w ciągu ostatnich 10 lat, która ma wyrównać szanse między pracownikami etatowymi a samozatrudnionymi czy pracującymi na zleceniach. Data wejścia w życie nowych przepisów będzie inna w zależności od sektora – od 1 stycznia 2026 r. dla sektora publicznego, a od 1 maja 2026 r. dla sektora prywatnego. Poświadczenia okresów zatrudnienia będzie wydawał ZUS. W przypadku, gdy ZUS nie będzie posiadał stosownych danych, okresy zatrudnienia będzie można udowadniać innymi dowodami.

Co wliczymy w „nowy” staż pracy, a co nie?

Wg. nowych zasad, do stażu pracy wliczany będzie okres prowadzenia działalności gospodarczej i  zawieszenia działalności z powodu opieki nad dzieckiem, współpraca z osobą prowadzącą działalność gospodarczą, praca na umowach zlecenia i innych umowach o świadczenie usług, praca na umowach agencyjnych, członkostwo w rolniczych spółdzielniach produkcyjnych i spółdzielniach kółek rolniczych, a także praca za granicą. Do  stażu pracy nie wliczymy natomiast umów o dzieło, okresu praktyk studenckich czy wolontariatu. Trzeba też wiedzieć, że okresy zatrudnienia nie będą się sumowały.

Jeśli w tym samym czasie osoba pracowała na umowę o pracę i jednocześnie wykonywała np. zlecenia, to okresy jej zatrudnienia nie będą się sumowały. Będzie wliczał się jeden z nich, z reguły ten najkorzystniejszy dla pracownikazaznacza Domiańska-Drzazga, radca prawny w agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Na co w praktyce przełożą się nowe przepisy?

Zmiany w sposobie interpretacji okresu zatrudnienia dają pracownikom szereg korzyści, takich jak dłuższy wymiar urlopu wypoczynkowego, dłuższy okres wypowiedzenia umowy o pracę, wyższa odprawa z tytułu jej rozwiązania z przyczyn niedotyczących pracownika, wyższe nagrody jubileuszowe i dodatki stażowe, szybszy awans czy też nowe możliwości aplikowania na oferty pracy, jeśli określony staż pracy jest warunkiem do awansu lub pozyskania pracy.

Pracownicy powinni zadbać o swoje interesy i jak najszybciej uzyskać zaświadczenia z ZUS. Warto przy tym zaznaczyć, że ZUS nie posiada informacji sprzed 1999 r. co oznacza, że nie będzie mógł wydać zaświadczenia dotyczącego okresów sprzed stycznia tegoż roku. Pracownicy powinny zatem poszukać dokumentów, które pomogą im udowodnić dodatkowy staż pracy, np. umowy cywilnoprawne, rozliczenia podatkowe, protokoły odbioru usług, potwierdzenia przelewów itp. Przepisy nie określają jak daleko wstecz (np. do którego roku) będzie się można cofnąć, liczyć się będą wszystkie udowodnione okresy pracypodkreśla Dominika Domiańska-Drzazga.

Na zmianach skorzystają na pewno osoby, które przed pracą na etacie prowadziły działalność gospodarczą lub pracowały na umowach-zlecenia, samozatrudnieni, którzy zaczynają pracę na etacie, a także osoby, które wracają po przerwie do pracy (np. z urlopów macierzyńskich czy wychowawczych).

Nie złożysz wniosku w terminie – stracisz świadczenia

Wniosek do ZUS o wydanie zaświadczenia o okresach składkowych będzie można złożyć wyłącznie w formie elektronicznej przez PUE ZUS (eZUS). Także w formie elektronicznej otrzymamy zaświadczenie, które będziemy mogli przekazać pracodawcy, aby mógł wliczyć potwierdzone w ZUSie okresy zatrudnienia do naszego stażu pracy.

Na złożenie zaświadczeń do pracodawcy, pracownicy mają 24 miesiące od daty wejścia w życie ustawy (odpowiednio 1 stycznia 2026 r. albo 1 maja 2026 r. w zależności od sektora w jakim działa pracodawca). Na pierwszy rzut oka, to odległy termin, ale według szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o potwierdzenie okresów składkowych może wystąpić nawet 2 mln osób. ZUS spodziewa się więc fali wniosków, która może wydłużyć czas oczekiwania na wydanie zaświadczenia i przysłowiowo „zapchać system”.

Na pewno nie warto czekać na ostatni moment. Samo sprawdzenie naszych danych i okresów składkowych w ZUS PUE, przejrzenie dokumentów potwierdzających okres prowadzenia działalności czy pracy na zleceniach (czasem pozyskanie na nowo zagubionych umów) zajmuje czas.ostrzega Dominika Domiańska-Drzazga, ekspertka z Trenkwalder.

Jak pracodawcy powinni się przygotować do zmian?

Rewolucja, którą niesie ustawa stażowa nakłada nowe obowiązki na pracodawców. Zmiany będą odczuwalne zwłaszcza w dużych organizacjach, które poniosą większe koszty administracyjne, a także finansowe.

Dostosowanie systemów kadrowo-płacowych, przeliczenie na nowo okresów zatrudnienia
i zaktualizowanie uprawnień, przejrzenie i dostosowanie aktów wewnątrzzakładowych, np. regulaminów pracy, regulaminów wynagradzania, polityk rekrutacyjnych czy wreszcie przeszkolenie kadry
te wszystkie działania, będą musieli podjąć pracodawcy mówi Dominika Domiańska-Drzazga, radca prawny w agencji zatrudnienia Trenkwalder. Zważywszy na to, że pracownicy raczej nie zrezygnują z wniosków o rewizję okresów stażu pracy, to warto już rozpocząć przygotowania wewnątrz organizacji, żeby w 2026 r. być przygotowanym. – dodaje Dominika Domiańska-Drzazga

Dlaczego do 2030 roku zabraknie 11 mln pracowników ochrony zdrowia

Do 2030 roku na świecie może zabraknąć nawet 11 mln pracowników ochrony zdrowia. Dziś 67% polskich organizacji w tej branży zgłasza trudności w pozyskaniu specjalistów o odpowiednich kompetencjach, globalnie to 77% firm. Co istotne, aż 67% globalnej siły roboczej w ochronie zdrowia stanowią obecnie kobiety, dlatego większe zaangażowanie mężczyzn w role pierwszej linii mogłoby pomóc w zmniejszeniu niedoborów. Więcej o trendach rynku pracy w ochronie zdrowia i naukach przyrodniczych w najnowszym raporcie ManpowerGroup „Healthcare and Life Sciences 2026 World of Work Outlook”.

Już dziś systemy ochrony zdrowia na całym świecie mierzą się z pilnym wyzwaniem pozyskania wykwalifikowanych specjalistów. Według Światowej Organizacji Zdrowia, do 2030 roku globalny niedobór kadr medycznych może sięgnąć 11 mln osób. WHO szacuje również, że skuteczne rozwiązanie kryzysu kadrowego mogłoby zapobiec utracie 189 mln lat życia z powodu przedwczesnych zgonów i niepełnosprawności.

Katarzyna Gołek, Section Lead, Recrutiment Manager Engineering, Life Science & Supply Chain w Manpower, zauważa, że sektor ochrony zdrowia powinien planować zatrudnienie w oparciu o długofalowe prognozy demograficzne, potrzeby epidemiologiczne oraz tempo cyfryzacji usług. – Do 2030 roku kluczowe będzie nie tylko zwiększanie liczby specjalistów medycznych, ale przede wszystkim inwestowanie w rozwój ich kompetencji technologicznych i analitycznych. Cyfrowe systemy zarządzania danymi, narzędzia oparte na sztucznej inteligencji oraz telemedycyna już dziś zmieniają sposób udzielania świadczeń, dlatego konieczne jest szkolenie kadr w zakresie pracy z nowymi technologiami, ochrony danych i zdalnej opieki nad pacjentem. Równolegle potrzebne będą umiejętności zarządzania zmianą, współpracy interdyscyplinarnej i komunikacji, niezbędne w coraz bardziej złożonych strukturach opieki. Organizacje zdrowotne, które połączą rozwój kompetencji cyfrowych z inwestycją w przywództwo i stabilne modele zatrudnienia, zyskają większą odporność systemową i zdolność reagowania na przyszłe kryzysy w ochronie zdrowia – mówi ekspertka.

Zdaniem Katarzyny Gołek, w nadchodzących latach sektor ochrony zdrowia będzie potrzebował specjalistów łączących kompetencje medyczne z technologicznymi. – Kluczowe znaczenie zyskają umiejętności w zakresie obsługi i interpretacji danych medycznych, pracy z narzędziami sztucznej inteligencji, telemedycyny oraz cyfrowych systemów opieki nad pacjentem. Coraz bardziej pożądane będą także role pośrednie, np. analitycy danych klinicznych, inżynierowie biomedyczni, specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa w ochronie zdrowia czy koordynatorzy projektów digital health – podkreśla ekspertka.

AI napędza transformację, ale człowiek pozostaje kluczowy

Według Deloitte ponad 60% firm z sektora life science planuje zwiększyć inwestycje w generatywną sztuczną inteligencję, od badań po produkcję. Jednocześnie, jak pokazują dane ManpowerGroup, choć już co trzecia organizacja z tej branży korzysta z AI, jedynie 19% w pełni wykorzystuje jej potencjał w rekrutacji. Wciąż jednak są obszary odporne na automatyzację, takie jak etyczna ocena sytuacji (33%), obsługa pacjenta (33%) czy komunikacja (29%). Polscy pracodawcy wskazują natomiast przede wszystkim na zarządzanie zespołem (34%), obsługę pacjenta (31%) oraz komunikację i szkolenia (po 28%).

– Nowe technologie, w tym sztuczna inteligencja, mają potencjał realnie odciążyć system ochrony zdrowia, zwłaszcza w obszarach administracyjnych, diagnostycznych i operacyjnych. Automatyzacja analiz danych, wstępna interpretacja wyników badań czy inteligentne systemy wspierające decyzje kliniczne pozwolą personelowi medycznemu skupić się na bezpośredniej opiece nad pacjentem. AI może również wspierać zarządzanie przepływem pacjentów, planowaniem grafików czy optymalizacją wykorzystania zasobów. Warunkiem skutecznego wdrożenia pozostaje jednak odpowiednie przygotowanie kadr, zarówno w zakresie kompetencji cyfrowych, jak i umiejętności pracy z nowymi narzędziami w sposób etyczny i bezpieczny dla pacjenta – zaznacza Katarzyna Gołek.

Jak podkreśla ekspertka, sztuczna inteligencja może znacząco przyspieszyć proces szkolenia specjalistów medycznych, dostarczając im spersonalizowanych narzędzi edukacyjnych, symulacji klinicznych i analiz przypadków w czasie rzeczywistym. – Dzięki temu lekarze i pielęgniarki mogą szybciej rozwijać praktyczne umiejętności i podejmować trafniejsze decyzje diagnostyczne. AI jest też w stanie przejąć część zadań administracyjnych czy analitycznych, np. wstępne opisy badań obrazowych, analizę dokumentacji czy monitorowanie danych pacjentów, co skraca czas pracy i pozwala personelowi skoncentrować się na opiece nad chorymi. Technologia nie zastąpi doświadczenia klinicznego, ale może stać się jego skutecznym wsparciem i katalizatorem rozwoju kompetencji – dodaje Katarzyna Gołek.

Europa odbudowuje moce produkcyjne w farmacji

W Europie aż 80% substancji czynnych wykorzystywanych do produkcji leków nadal pochodzi z Chin i Indii, co intensyfikuje działania zmierzające do ograniczenia zależności od rynków zewnętrznych. Odpowiedzią na to wyzwanie jest także inicjatywa Komisji Europejskiej – Critical Medicines Act, której celem jest przeciwdziałanie niedoborom leków i wzmocnienie bezpieczeństwa dostaw poprzez tworzenie listy kluczowych produktów medycznych oraz wsparcie strategicznych projektów produkcyjnych na terenie UE.

– Polska ma realną szansę stać się jednym z kluczowych hubów produkcji farmaceutycznej w Europie. Sprzyja temu dobrze rozwinięte zaplecze naukowe, rosnące inwestycje w biotechnologię oraz strategiczne położenie w regionie. Warunkiem jest jednak dalsze wsparcie państwa dla innowacji, uproszczenie regulacji i zwiększenie współpracy między sektorem publicznym a prywatnym, co pozwoli przyciągnąć globalnych producentów i rozwijać krajowe centra badawczo-rozwojowe. Relokacja produkcji do Europy, w tym do Polski, znacząco zwiększy zapotrzebowanie na wysoko wykwalifikowane kadry w sektorze life science. Wzrośnie popyt na specjalistów z zakresu inżynierii procesowej, biotechnologii, kontroli jakości, regulatory affairs oraz zarządzania produkcją zgodną z normami GMP – podsumowuje ekspertka Manpower.

NVIDIA bije prognozy. Gigant na sterydach ratuje przyszłość sztucznej inteligencji

Cały świat finansów czekał na to jakie wyniki finansowe zaprezentuje NVIDIA. Te jednak po raz kolejny okazały się być hurraoptymistyczne i wygląda na to, że hossa na światowych rynkach może dalej trwać. Więcej na ten temat w poniższym komentarzu pisze Mikołaj Sobierajski, analityk XTB:

W efekcie publikacji wyników akcje Nvidii rosną w handlu pozasesyjnym o ponad 4%, a rynki biją brawo firmie, która po raz kolejny udowadnia, że jest niekwestionowanym liderem ery sztucznej inteligencji. W trzecim kwartale fiskalnym 2026 Nvidia dostarczyła spektakularny pokaz swojej siły i wizji, pokazując, że jej wpływ wykracza daleko poza wyniki finansowe. Przychody firmy osiągnęły rekordowe 57 miliardów USD, co oznacza wzrost o 22% w porównaniu z poprzednim kwartałem i aż 62% rok do roku. To nie są zwykłe liczby w raporcie, to dowód, że Nvidia stoi w samym centrum globalnej transformacji cyfrowej i realnie kształtuje przyszłość technologii. Zysk netto na poziomie niemal 32 miliardów USD oraz zysk na akcję rzędu 1,30 USD pokazują, że firma nie tylko rośnie w imponującym tempie, ale też pozostaje odporna na zmienne warunki makroekonomiczne, od rosnących stóp procentowych po globalną presję inflacyjną, a także zawirowania na arenie geopolitycznej.

Największym motorem tego triumfu pozostaje segment Data Center, który wygenerował rekordowe przychody w wysokości 51,2 miliarda USD, rosnąc o 25% kwartał do kwartału i aż 66% rok do roku. Architektura Blackwell redefiniuje możliwości GPU, zapewniając moc obliczeniową i efektywność energetyczną niezbędną do obsługi najbardziej zaawansowanych zastosowań sztucznej inteligencji. Dzięki strategicznym partnerstwom z OpenAI, Google Cloud, Microsoft i innymi gigantami technologicznymi, Nvidia stała się kluczowym architektem globalnej infrastruktury AI. Firma nie tylko rozwija technologie, ale realnie „ratuje świat” przed cyfrowym niedoborem mocy obliczeniowej, umożliwiając rozwój autonomicznych pojazdów, systemów rekomendacji, generatywnych modeli językowych i wizualnych oraz całej globalnej gospodarki cyfrowej.

Segment gamingowy potwierdza stabilność i siłę ekosystemu Nvidii, generując 4,3 miliarda USD przychodów mimo niewielkiego spadku o 1%. Technologie RTX oraz nowoczesne rozwiązania w oprogramowaniu nie tylko umacniają pozycję firmy w sektorze rozrywki, ale budują most między innowacjami dla biznesu i konsumentów.

Rentowność operacyjna pozostaje imponująca, osiągając 36 miliardów USD, co oznacza wzrost o 27% względem poprzedniego kwartału. To nie tylko dowód skutecznej strategii biznesowej, ale także wyraźny sygnał, że Nvidia potrafi łączyć dynamiczny wzrost przychodów z wyjątkową efektywnością operacyjną. Taki wynik pokazuje, że firma nie tylko generuje ogromne przychody, ale potrafi je skutecznie konwertować na realny zysk.

Perspektywy na czwarty kwartał są jeszcze bardziej spektakularne. Firma prognozuje przychody na poziomie około 65 miliardów USD przy marżach utrzymujących się w granicach 75%, co pokazuje przygotowanie do dalszego dynamicznego rozwoju i utrzymania rynkowej dominacji. Globalne trendy w sztucznej inteligencji, przyspieszona adopcja generatywnej AI, rozwój chmur obliczeniowych oraz cyfrowa transformacja przedsiębiorstw w Ameryce Północnej, Europie i Azji tworzą fundamenty do kolejnych sukcesów firmy, a Nvidia pozostaje w epicentrum tych zmian.

Wyniki Nvidii są znacznie więcej niż imponującymi danymi finansowymi. To opowieść o firmie, która wyznacza kierunek globalnej transformacji cyfrowej, toruje drogę nowym standardom w branży półprzewodników i technologii cyfrowych, a dzięki swoim przełomowym rozwiązaniom w dziedzinie AI dosłownie ratuje świat przed niedoborem mocy obliczeniowej niezbędnej do rozwoju kolejnej ery technologii. Nvidia udowadnia, że hossa technologiczna nie jest chwilową bańką, lecz trwałym, globalnym trendem wspartym rosnącym popytem na innowacyjne rozwiązania, masową adopcją AI i zdolnością do utrzymania przewagi konkurencyjnej na wiele lat.

Audyt energetyczny – Jak przebiega? Kiedy warto go wykonać?

Czym jest audyt energetyczny i dlaczego warto go wykonać?

Audyt energetyczny budynku to szczegółowe badanie przeprowadzane przez specjalistę, które pozwala zidentyfikować wszystkie słabe punkty energetyczne nieruchomości. W przeciwieństwie do świadectwa charakterystyki energetycznej, które jest dokumentem informującym o standardzie energetycznym budynku w momencie jego oddania do użytku lub sprzedaży, audyt energetyczny to znacznie głębsza analiza, która skupia się na faktycznym stanie technicznym i wskazaniu opłacalnych możliwości poprawy efektywności energetycznej.

Dzięki profesjonalnemu audytowi dowiesz się dokładnie, dlaczego Twoje rachunki za ogrzewanie są tak wysokie i jak to zmienić. Audytor energetyczny zbada przegrody budowlane, instalację grzewczą, źródło ciepła i wentylację, a następnie wskaże konkretne rozwiązania dostosowane do Twojego budynku i budżetu.

Główne korzyści z audytu energetycznego:

  • Niższe rachunki za energię – precyzyjny plan optymalizacji zużycia
  • Wyższa wartość nieruchomości – budynki energooszczędne są bardziej atrakcyjne na rynku
  • Lepszy komfort cieplny – koniec z zimnymi ścianami i nieefektywnym ogrzewaniem
  • Ochrona środowiska – mniejsze zużycie energii i niższa emisja CO2
  • Uniknięcie kosztownych błędów – plan oparty na danych zamiast intuicji

Ekspert BUIMS podkreśla: Wiele osób zastanawia się, czy warto inwestować w audyt. Odpowiedź jest prosta: jeśli planujesz jakiekolwiek prace modernizacyjne, audyt pozwoli Ci uniknąć kosztownych błędów. Zamiast działać intuicyjnie lub na podstawie opinii sąsiadów, otrzymasz plan oparty na konkretnych danych i obliczeniach. Dzięki temu zainwestujesz w rozwiązania, które naprawdę się zwrócą, a nie w te, które tylko wydają się słuszne.

Kiedy audyt energetyczny jest obowiązkowy, a kiedy to dobra inwestycja?

Audyt energetyczny stał się kluczowym dokumentem w kontekście dostępu do różnych form wsparcia finansowego. Program „Czyste Powietrze”, który cieszy się ogromną popularnością wśród właścicieli budynków jednorodzinnych, wymaga przedłożenia audytu energetycznego.

Banki również coraz częściej wymagają tego dokumentu przy udzielaniu preferencyjnych kredytów na cele termomodernizacyjne. W przypadku wspólnot mieszkaniowych i większych budynków wielorodzinnych audyt jest często wymogiem prawnym przy planowaniu termomodernizacji współfinansowanej ze środków Banku Gospodarstwa Krajowego.

Nawet jeśli nie planujesz ubiegać się o dofinansowanie i nie musisz spełniać żadnych wymogów prawnych, audyt energetyczny pozostaje świetną inwestycją. Jeśli Twoje rachunki za ogrzewanie rosną z roku na rok, jeśli czujesz dyskomfort cieplny w domu lub planujesz wymianę pieca, instalacji grzewczej czy ocieplenie budynku – audyt pokaże Ci optymalną kolejność działań i pomoże uniknąć wydawania pieniędzy na rozwiązania, które nie przyniosą oczekiwanych efektów.

Warto rozważyć skorzystanie z usług doświadczonych specjalistów, którzy nie tylko wykonają badanie, ale też pomogą w interpretacji wyników i wyborze najlepszych rozwiązań – więcej informacji o takiej kompleksowej ofercie znajdziesz na stronie audytu energetycznego firmy BUIMS z Poznania.

Jak wygląda profesjonalny audyt energetyczny krok po kroku?

Proces audytu energetycznego rozpoczyna się od pierwszego kontaktu z audytorem. Warto wybrać doświadczonego audytora energetycznego, który posiada odpowiednie kwalifikacje potwierdzone wpisem na listę prowadzoną przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Podczas wstępnej rozmowy audytor zbiera podstawowe informacje o budynku – jego powierzchnię, rok budowy, zastosowane materiały oraz dotychczasowe modernizacje.

Etapy audytu energetycznego:

  1. Wizja lokalna budynku

Audytor odwiedza nieruchomość i ewentualnie przeprowadza dokładne pomiary uzupełniające. Sprawdza stan techniczny przegród budowlanych – ścian zewnętrznych, dachu, podłogi na gruncie, okien i drzwi. Analizuje, jakie materiały zostały użyte, jaka jest grubość izolacji (jeśli w ogóle istnieje) oraz identyfikuje mostki cieplne.

  1. Badanie instalacji grzewczej

Audytor bada instalację grzewczą i źródło ciepła. Sprawdza typ kotła lub pompy ciepła, jego sprawność, wiek i stan techniczny. Ocenia również instalację centralnego ogrzewania – czy rury są izolowane, jak rozłożone są grzejniki, czy system jest odpowiednio wyregulowany. Analizuje też sposób przygotowania ciepłej wody użytkowej i system wentylacji.

  1. Badanie termowizyjne

Coraz częściej w ramach audytu wykorzystuje się kamerę termowizyjną. To nowoczesne narzędzie pozwala „zobaczyć” straty ciepła – na obrazie termowizyjnym wyraźnie widać, gdzie budynek traci najwięcej energii. Mostki cieplne, nieszczelności, źle zamontowane okna – wszystko to jest widoczne na zdjęciach termowizyjnych.

  1. Analiza i obliczenia

Po zebraniu wszystkich danych audytor wprowadza zebrane informacje do specjalistycznego oprogramowania i przeprowadza szczegółowe obliczenia. Określa zapotrzebowanie budynku na ciepło, identyfikuje największe źródła strat energii i przygotowuje warianty modernizacji.

Czas realizacji audytu energetycznego: od 1 do 4 tygodni (w zależności od wielkości i złożoności budynku)

Podsumowanie

Warto pamiętać, że audyt energetyczny to dokument ważny przez wiele lat. Możesz realizować zalecenia etapami – najpierw wymienić okna, za rok docieplić ściany, a za kolejny wymienić źródło ciepła. Raport pozostaje aktualny i stanowi spójny plan działania, niezależnie od tego, jak szybko decydujesz się na poszczególne inwestycje.

Pamiętaj, profesjonalny audyt energetyczny to inwestycja, która szybko się zwraca. Koszt profesjonalnego audytu, to zazwyczaj kilka tysięcy złotych dla typowego domu jednorodzinnego, ale jest to ułamek tego, co możesz stracić, podejmując błędne decyzje modernizacyjne. To także cena za spokój i pewność, że Twoje pieniądze zostaną wydane rozsądnie, a efekty będą odczuwalne przez dziesięciolecia.

Grupa ZUE z poprawą rentowności przy niższych przychodach – raport za 3 kwartały 2025

Przychody ze sprzedaży Grupy ZUE wyniosły po III kwartałach 2025 roku 690,9 mln zł wobec 921,5 mln zł w analogicznym okresie roku poprzedniego. Mimo spadku przychodów, Grupa poprawiła marżę brutto na sprzedaży, która wzrosła do 5,4% z 3,7% rok wcześniej.

Aktualny portfel zamówień Grupy ZUE wynosi łącznie ok. 1,1 mld zł netto, Grupa intensywnie pracuje nad dalszą rozbudową portfela i aktywnie uczestniczy
w przetargach na rynku krajowym i na rynkach zagranicznych.

Od początku 2025 roku Spółka zawarła kontrakty na łączną kwotę netto ok. 575 mln zł, oraz ma złożone dwie najlepsze oferty w przetargach na łączną kwotę ok. 2,84 mld zł netto. Jedna z tych ofert – o wartości 2,6 mld zł netto – została już wybrana jako najkorzystniejsza przez zamawiającego, czyli PKP PLK S.A. Oferta dotyczy zaprojektowania i robót budowlanych na odcinku Gdynia Chylonia-Lębork.

W październiku br. Krajowa Izba Odwoławcza utrzymała najkorzystniejszą ofertę ZUE w ww. przetargu.

„Za nami kolejny pracowity kwartał. To co szczególnie nas cieszy, to wypracowany przez Grupę ZUE poziom marż brutto – po dziewięciu miesiącach 2025 roku są one na wyższym poziomie niż marże w całym roku obrotowym 2024. Nie zwalniamy tempa i wciąż aktywnie uczestniczymy w licznych postępowaniach przetargowych zarówno w segmencie kolejowym, jak i tramwajowym. Tylko od początku tego roku podpisaliśmy nowe umowy na roboty budowlane o wartości 575 mln zł” – mówi Wiesław Nowak, Prezes Zarządu ZUE.

Aktualnie Grupa ma złożone najlepsze oferty w przetargach na łączną kwotę ok. 2,84 mld zł. Co szczególnie warto podkreślić, Krajowa Izba Odwoławcza utrzymała w październiku naszą ofertę w przetargu na prace projektowo-budowlane na odcinku Gdynia Chylonia-Lębork o wartości 2,6 mld zł netto. To będzie największy kontrakt w historii ZUE, a po jego podpisaniu portfel zamówień Grupy wzrośnie do rekordowego poziomu” – dodaje prezes.

Spółka 18 listopada br. podpisała umowę z Miastem Kraków na utrzymanie, konserwację
i naprawy infrastruktury tramwajowej Krakowa w latach 2025–2028.  Łączna kwota wynagrodzenia ZUE z tego kontraktu wyniesie maksymalnie 157 mln zł netto.

„Bardzo nas cieszy podpisana umowa z Krakowem. Miasto zaufało naszemu doświadczeniu i kompetencjom, będziemy mogli dbać o jakość i bezpieczeństwo krakowskiej infrastruktury miejskiej. Tego rodzaju kontrakty są dla nas bardzo cenne, ponieważ pozwalają na długofalowe planowanie prac z korzyścią dla ostatecznego beneficjenta, czyli użytkowników infrastruktury” – mówi Prezes ZUE.

Grupa ZUE konsekwentnie stawia na dywersyfikację geograficzną, dążąc do ograniczenia zależności Grupy od koniunktury krajowego rynku budowlanego.

„Rumunia pozostaje naszym głównym rynkiem zagranicznym. W przychodach za pierwsze dziewięć miesięcy 2025 roku kwota 105 mln zł dotyczy kontraktów budowalnych w Rumunii, a dwa największe kontrakty realizowane obecnie przez nas na tamtejszym rynku opiewają na łączną kwotę 447 mln zł. Jednocześnie aktywnie poszukujemy nowych kierunków działalności i składamy oferty na rynku niemieckim oraz słowackim. Efektem tych działań jest złożenie przez konsorcjum ZUE i Uranpres najkorzystniejszej oferty w przetargu na modernizację linii tramwajowych w Bratysławie o wartości 106,7 mln euro. Na rynku słowackim realizowaliśmy już prace w przeszłości, więc jest to rynek nam już znany” – mówi Wiesław Nowak, Prezes Zarządu ZUE.

„Z kolei nasza niemiecka spółka ZUE Bahnbau z powodzeniem realizuje pierwsze kontrakty, dotyczące modernizacji sieci trakcyjnej dla Deutsche Bahn – jednego z największych przewoźników kolejowych w Europie. Składamy też oferty w nowych przetargach oraz pracujemy nad prekwalifikacją w zakresie budowy nawierzchni torowej. Prekwalifikacja pozwoli nam oferować na rynku niemieckim pełen zakres prac szynowych i w konsekwencji kompleksowo rozwijać działalność w tamtejszym sektorze infrastrukturalnym” – dodaje prezes.

WYNIKI FINANSOWE – SZCZEGÓŁY

Łączna wartość przychodów wygenerowanych przez Grupę ZUE w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku wyniosła 690,9 mln zł wobec 921,5 mln zł w analogicznym okresie roku poprzedniego. Podobnie jak w poprzednich okresach głównym źródłem przychodów Grupy jest działalność budowlana. Przychody segmentu budowalnego wyniosły w III kwartałach 2025 roku 643 mln zł wobec 874,5 mln zł, a segmentu handlowego 54,8 mln zł wobec 51,3 mln zł rok wcześniej.

Zysk brutto na sprzedaży Grupy ZUE wyniósł w raportowanym okresie 37,4 mln zł, zysk operacyjny ukształtował się na poziomie 9,9 mln zł, a zysk netto wyniósł 5,2 mln zł. Mimo niższych rdr wyników i przychodów, Grupa znacząco poprawiła marżę brutto na sprzedaży, która wzrosła po trzech kwartałach 2025 roku do 5,4% z 3,7% rok wcześniej.

Szczegóły dotyczące wyników przedstawia tabela:

w mln zł Grupa ZUE ZUE S.A.
I-IIIQ 2025 I-IIIQ 2024 I-IIIQ 2025 I-IIIQ 2024
Przychody ze sprzedaży 690 922 921 496 626 242 846 682
Wynik brutto na sprzedaży 37 381 34 499 30 840 29 636
EBIT 9 935 13 439 8 335 12 289
EBITDA 22 015 24 997 19 681 22 994
Wynik netto 5 218 6 888 4 502 7 232

KOMENTARZ RYNKOWY

Sytuacja operacyjna i finansowa Grupy ZUE zależy głównie od dwóch rynków: kolejowego oraz tramwajowego.

Polska kolej jest obecnie w trakcie wieloletniego programu modernizacji – Krajowego Programu Kolejowego (KPK) do 2030 roku, o łącznej wartości ok. 80 mld zł. Plan PKP PLK na 2025 rok zakłada ogłoszenie przetargów o łącznej wartości ok. 16 mld zł, a następnie został rozbudowany do wartości 27 mld zł. Większość przetargów została już ogłoszona.

Z kolei w 2026 roku PKP PLK planuje ogłosić przetargi o łącznej wartości ok. 9,5 mld zł.
W I kwartale 2026 ma zostać ogłoszone 7 zadań o wartości powyżej 100 mln zł
(w tym 3 powyżej 1 mld zł). W pozostałej części roku planowane jest rozpisanie przetargów na kolejne 9 inwestycji powyżej 100 mln zł. Plan przetargowy może zostać zwiększony.

Na rynku kolejowym pojawią się również kolejne przetargi ogłaszane przez Centralny Port Komunikacyjny.

Spółka z optymizmem patrzy również na rynek infrastruktury miejskiej. Nowe inwestycje planują m.in. Kraków, Warszawa, Gdańsk, Bydgoszcz, Szczecin, Poznań i miasta Aglomeracji Śląskiej. Oprócz budowy i modernizacji tras tramwajowych, część ośrodków – m.in. Gdańsk, Toruń, Wrocław i Gorzów Wielkopolski – planuje modernizacje lub budowę nowych zajezdni tramwajowych.

“Obserwujemy ożywienie inwestycyjne zarówno na rynku polskim, jak i innych rynkach europejskich. Wchodzimy w ten okres z pełną gotowością – zarówno na rynku kolejowym, jak i tramwajowym. Nasz zespół, doświadczenie i zaplecze techniczne to fundamenty, które skutecznie pozwalają nam konkurować o nowe projekty. Patrzymy na nadchodzące przetargi z optymizmem i traktujemy je jako szansę na dalszy rozwój oraz wzmocnienie naszej pozycji zarówno w kraju, jak i za granicą” – mówi Wiesław Nowak, Prezes Zarządu ZUE.

„Naszym głównym celem strategicznym na lata 2025–2027 pozostaje maksymalne wykorzystanie potencjału obecnej perspektywy unijnej. Chcemy nie tylko utrzymać pozycję jednego z liderów w budowie infrastruktury kolejowej i miejskiej, ale – w dłuższym terminie – rozwijać także nowe obszary: od dystrybucji materiałów torowych po usługi serwisowe
i utrzymaniowe” – dodaje prezes.

W 2025 roku do Grupy dołączyła firma NTB Systemy. Zakup tego podmiotu wniósł dodatkowy know-how w zakresie związanym z budową, modernizacją, remontami torowisk tramwajowych w szczególności opartych na konstrukcjach wykorzystujących w swoim składzie materiały chemiczne.

Grupa ZUE, poprzez spółkę Energopol, działa również na rynku drogownictwa lokalnego.

„W ramach Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg prawie 2,7 tys. zadań inwestycyjnych
w zakresie budowy lub modernizacji dróg lokalnych ma uzyskać wsparcie finansowe. Postrzegamy ten segment działalności jako perspektywiczny i stabilny” – mówi na koniec Wiesław Nowak, Prezes Zarządu ZUE S.A.

Grupa Śnieżka publikuje wyniki za trzy kwartały 2025 r.

  • Po trzech kwartałach 2025 Grupa Śnieżka osiągnęła 634,7 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza spadek o 2,0% r/r. Mimo słabszych przychodów poprawiły się zyski: EBITDA wzrosła o 3,7% r/r do 131,1 mln zł, a zysk netto o 7,8% r/r do 72,7 mln zł.
  • Wartość sprzedaży krajowej w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku osiągnęła 466,8 mln zł, co oznacza wzrost o 0,5% r/r, stanowiąc 73,6% skonsolidowanych przychodów. Na rynku węgierskim przychody zmniejszyły się o 3,9% r/r, osiągając wartość 81,4 mln zł. Sprzedaż na rynku ukraińskim wyniosła 61,6 mln zł, co oznacza spadek o 4,5% r/r.
  • W samym III kwartale przychody Grupy Śnieżka wyniosły 254,4 mln zł (+3,8% r/r), EBITDA 64,7 mln zł (+9,3% r/r), a zysk netto 41,4 mln zł (+16,0% r/r). Obroty w Polsce w tym okresie sięgnęły 187,6 mln zł (+5,0% r/r), na Węgrzech 33,9 mln zł (+7,5% r/r), a w Ukrainie 22,2 mln zł (+2,7% r/r).

– Naszą przewagę konkurencyjną budujemy na silnych markach, starannie dobranym portfolio produktowym oraz nowoczesnych procesach produkcji i logistyki, co pozytywnie przekłada się na biznes. Pomimo niższej od oczekiwań aktywności konsumentów w sektorze poprawiliśmy zyski zarówno narastająco, jak i w samym III kwartale br. Otoczenie gospodarcze w Polsce, biorąc pod uwagę trwający cykl obniżek stóp procentowych, poprawia się, jednak dane, którymi dysponujemy, wskazują, że duża część środków wydatkowana jest przez konsumentów w innych obszarach niż remonty. Świadomi uwarunkowań rynkowych koncentrujemy się na realizacji strategii „Focus and Grow 2028”, a także dyscyplinie kosztowej: wskaźnik długu netto do EBITDA na koniec września br. wyniósł 1,14 – komentuje Piotr Mikrut, Prezes Zarządu Śnieżka SA.

W pierwszych trzech kwartałach br. rynek farb dekoracyjnych w Polsce wartościowo i wolumenowo w ujęciu procentowym r/r odnotował jednocyfrowy spadek, co oznacza, że spółka osiągnęła wynik powyżej rynku – sprzedaż wzrosła o 0,5%, do 466,8 mln zł. Na Węgrzech rynek w ujęciu procentowym r/r rósł wartościowo i wolumenowo jednocyfrowo, podczas gdy wyniki spółki były słabsze od rynku – przychody spadły o 3,9%, do 81,4 mln zł. W Ukrainie rynek w ujęciu procentowym r/r rósł wartościowo przy jednocyfrowym spadku wolumenów, co przekłada się na wyniki zbliżone do rynku – sprzedaż spółki spadła o 4,5%, do 61,6 mln zł.

Na zyskowność po trzech kwartałach br. pozytywnie wpłynęły m.in. spadek kosztu własnego sprzedaży o 19,2 mln zł r/r oraz poprawa wyniku na działalności finansowej o 3,1 mln zł r/r, wynikająca z niższych kosztów obsługi długu. Rentowność EBITDA w tym okresie wyniosła 20,7% (+1,2 p.p. r/r), a w samym III kwartale br. 25,4% (+1,3 p.p. r/r). Marża brutto ze sprzedaży po trzech kwartałach br. wyniosła 51,1% (+2,0 p.p. r/r) oraz 52,9% w III kwartale br. (+2,5 p.p. r/r), co było efektem korzystnej relacji kosztów wytworzenia do uzyskanej sprzedaży.

Na koniec września 2025 r. wskaźnik dług netto/EBITDA Grupy wyniósł 1,14 w porównaniu z 1,6 rok wcześniej.

Podstawowe elementy sprawozdania z całkowitych dochodów Grupy Kapitałowej Śnieżka:

okres 9 miesięcy zakończony dnia

30 września 2025 roku

okres 9 miesięcy zakończony dnia

30 września 2024 roku

Zmiana (r/r)
Przychody ze sprzedaży 634 684 647 680 -2,0%
Koszt własny sprzedaży 310 377 329 569 -5,8%
Koszty SG&A (sprzedaży i ogólnego zarządu) 221 466 217 676 1,7%
Wynik na pozostałej działalności operacyjnej (413) (2 050) -79,9%
Wynik na działalności finansowej (11 636) (14 731) -21,0%
Udział w zysku jednostki stowarzyszonej 38 190 -80,0%
Zysk brutto 90 830 83 844 8,3%
Zysk na działalności operacyjnej (EBIT) 102 428 98 385 4,1%
Zysk na działalności operacyjnej + amortyzacja (EBITDA) 131 137 126 507 3,7%
Podatek dochodowy 18 168 16 435 10,5%
Wynik netto, w tym 72 662 67 409 7,8%
Zysk przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej 69 941 64 643 8,2%

 

Grupa PHN odbija finansowo: 630,9 mln PLN przychodów i powrót do solidnych zysków

Po trzech kwartałach 2025 r. Grupa PHN osiągnęła przychody operacyjne na poziomie 630,9 mln PLN, co oznacza wzrost o ponad 30% w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego. Zysk netto wyniósł 179,2 mln PLN, wobec 112,2 mln PLN straty w analogicznym okresie roku 2024 r.

Skorygowana EBITDA ukształtowała się na poziomie 129,6 mln PLN, potwierdzając utrzymującą się poprawę efektywności operacyjnej oraz konsekwencję w realizacji długoterminowych celów strategii „Nowy Start”.

– Trzeci kwartał 2025 r. był dla Grupy PHN okresem dalszego umacniania naszej pozycji oraz konsekwentnych działań w kluczowych obszarach. Koncentrowaliśmy się zarówno na postępie inwestycyjnym, wzroście sprzedaży jak i na wzmacnianiu fundamentów finansowych Grupy, czego potwierdzeniem jest m.in. decyzja o wcześniejszym wykupie obligacji o wartości 120 mln PLN – powiedział Wiesław Malicki, Prezes Zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości S.A.

W segmencie działalności deweloperskiej Grupa PHN osiągnęła przychody ze sprzedaży na poziomie 117,4 mln PLN, wobec 1,8 mln PLN uzyskanych w pierwszych trzech kwartałach 2024 r. Tak znaczący wzrost to efekt zakończenia realizacji kluczowych projektów mieszkaniowych i przekazania nabywcom lokali w trzech inwestycjach: KOLEJ NA 19 w Warszawie, Osiedlu ŁAN we Wrocławiu oraz Osiedlu Olimpijczyk II w Łodzi.

– Osiągnięte po trzech kwartałach 2025 r. wyniki, obejmujące zarówno wzrost przychodów operacyjnych, jak i dalszą poprawę skorygowanej EBITDA, potwierdzają dobrą kondycję finansową Grupy PHN oraz skuteczność prowadzonych działań w zakresie zarządzania kosztami. Rezultaty te stanowią trwałą podstawę do kontynuacji stabilnego, zrównoważonego rozwoju i budowania wartości Grupy w kolejnych okresach – dodał Wiesław Malicki.

Grupa PHN kontynuuje realizację programu inwestycyjnego w sektorze nieruchomości komercyjnych, mieszkaniowych, logistycznych oraz odnawialnych źródeł energii. W obszarze biurowym budowa nowoczesnego biurowca VENA przy al. Prymasa Tysiąclecia 83 w Warszawie znajduje się już na końcowym etapie. Zakończono stan surowy zamknięty, a obecnie prowadzone są roboty wykończeniowe oraz wewnętrzne prace instalacyjne.

W obszarze mieszkaniowym Grupa PHN konsekwentnie rozwija portfel inwestycji. Obecnie w realizacji znajdują się trzy projekty: Apartamenty Jana Pawła 34 w Warszawie, Nowa Nakielska by PHN I w Bydgoszczy oraz Nowe Zabłocie w Krakowie. Łącznie obejmują one 336 mieszkań. Na początku bieżącego roku zakończono budowę drugiego etapu Osiedla Olimpijczyk w Łodzi, a w ostatnim czasie otrzymano pozwolenie na użytkowanie dla drugiego etapu inwestycji Młoda Białołęka w Warszawie. W przygotowaniu są kolejne przedsięwzięcia mieszkaniowe, w tym kontynuacja prestiżowego projektu Yacht Park w Gdyni, następne etapy Osiedla ŁAN we Wrocławiu oraz Młodej Białołęki w Warszawie. W planach znajdują się również projekty premium w prestiżowych lokalizacjach, takich jak Foksal 10 i Lotaryńska 11 w Warszawie, gdzie powstaną kameralne apartamenty o podwyższonym standardzie. Jednym z innowacyjnych projektów w nadchodzących latach będzie też rewitalizacja Osiedla Wilanów w Warszawie. W ramach pierwszego etapu powstanie 89 komfortowych mieszkań w czterech budynkach, a całość przedsięwzięcia ma na celu stworzenie nowoczesnej, przyjaznej przestrzeni mieszkalnej, łączącej tradycję z nowoczesnością. Obecnie trwa opracowywanie dokumentacji projektowej.

Grupa PHN rozwija także działalność w obszarze odnawialnych źródeł energii. Pierwsza farma o niemal 28 MW mocy zainstalowanej powstanie przy w miejscowości Owińska w gminie Czerwonak w Wielkopolsce. Spółka pozyskała finansowanie w wysokości 33,5 mln PLN na budowę tej farmy o mocy około 18 MW. Szacuje się, że około 70% wyprodukowanej energii zostanie przeznaczone na potrzeby własne nieruchomości Grupy PHN, co przełoży się na obniżenie śladu węglowego i wzrost atrakcyjności oferty najmu dla obecnych i przyszłych klientów.

 

Grupa PHN pozostaje konsekwentna w realizacji strategii „Nowy Start” na lata 2025–2030, której celem jest budowa silnej pozycji na rynku nieruchomości w oparciu o cztery filary: Development, Najem, Budownictwo i PRS. Strategia przewiduje m.in. budowę 3 200 mieszkań, 40 tys. mkw. powierzchni biurowej oraz 600 tys. mkw. powierzchni logistycznej do 2030 r. Dotychczasowe wyniki 2025 r. stanowią solidny fundament pod realizację tych ambitnych założeń oraz kontynuację stabilnego, zrównoważonego wzrostu wartości Grupy.

Fabrity wypłaci dodatkową dywidendę: 1 zł na akcję po zwrocie podatku CIT

Grupa Fabrity (GPW: FAB), specjalizująca się w inżynierii oprogramowania i rozwiązaniach transformacji cyfrowej, wypłaci 1,00 zł warunkowej dywidendy uzupełniającej za rok 2024. Dzień dywidendy został ustalony na 24 listopada, a jej wypłatę na 5 grudnia br.

Podstawowa dywidenda za rok 2024 miała łącznie wartość 8,5 mln zł, z czego blisko 3 mln zł (1,30 zł na akcję) zostało wypłacone w formie zaliczki w listopadzie zeszłego roku, a w czerwcu br. do akcjonariuszy trafiło pozostałe blisko 5,6 mln zł (2,00 zł na akcję). Walne Zgromadzenie zamykające rok 2024 podjęło uchwałę o wypłacie uzupełniającej dywidendy warunkowej w wysokości 1,00 zł na akcję (blisko 2,8 mln zł), jeśli do końca listopada br. spółka otrzyma zwrot nadpłaconego podatku CIT za 2022 rok z tytułu zastosowania ulgi holdingowej przy sprzedaży zależnej spółki chmurowej Oktawave do Netii (Grupa Polsat Plus). Zwrot kwoty głównej i odsetek – łącznie prawie 3,3 mln zł – wpłynął już na rachunek Fabrity, w związku z czym Zarząd i Rada Nadzorcza niezwłocznie podjęli stosowne uchwały, aby wykonać uchwałę nr 7 Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia z 5 czerwca br.

– Jesteśmy spółką z dużym potencjałem wzrostu i długoterminowo realizowaną strategią dynamicznego wzrostu, ale jednocześnie nasz model biznesowy pozwala na generowanie dużej wartości dla akcjonariuszy również poprzez bezpośrednie transfery środków. Nadal mamy potencjał dywidendowy, pracujemy na wysokie tempo wzrostu wyników w kolejnych latach i generujemy zdrowe przepływy gotówkowe – mówi Tomasz Burczyński, Prezes Zarządu Fabrity S.A.

Wraz z wypłatą dywidendy uzupełniającej do akcjonariuszy Fabrity trafi łącznie 4,30 zł dywidendy za rok 2024, co oznacza stopę dywidendy wobec obecnego kursu na poziomie 16%. Na przestrzeni ostatnich zaledwie czterech lat – przede wszystkim w formie dywidendy, ale też skupu akcji – to już blisko 56 mln zł, co odpowiada mniej więcej trzy czwartym obecnej kapitalizacji Fabrity.

Zmiany w rozliczaniu aut firmowych od 2026 r.

Decyzja o zakupie samochodu firmowego to nie tylko kwestia mobilności czy prestiżu — to również poważna decyzja finansowa, która może mieć długofalowe skutki podatkowe. Od stycznia 2026 r. wejdą w życie nowe przepisy, które znacząco ograniczą możliwość rozliczenia kosztów zakupu pojazdów spalinowych w działalności gospodarczej.

Limity korzystne do końca roku

Obecnie obowiązujące limity pozwalają przedsiębiorcom na korzystne rozliczenie kosztów zakupu lub leasingu samochodu. Dla pojazdów elektrycznych i wodorowych limit wynosi 225 tysięcy złotych, a dla samochodów spalinowych — 150 tysięcy złotych. To oznacza, że firma może zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu znaczną część wartości pojazdu, obniżając tym samym podstawę opodatkowania i składkę zdrowotną.

Od 2026 roku: mniej do odliczenia

Już od 2026 roku limit dla aut spalinowych zostanie obniżony do 100 tysięcy złotych. W praktyce oznacza to, że przedsiębiorca, który zdecyduje się na zakup auta w przyszłym roku, będzie mógł rozliczyć o 50 tysięcy złotych mniej niż obecnie. Przy uwzględnieniu podatku dochodowego i składki zdrowotnej różnica może sięgnąć nawet 20 tysięcy złotych na jednym pojeździe.

Ekologia w tle, ale realia są inne

Zmiany te nie są przypadkowe — wpisują się w szerszy trend promowania elektromobilności i ograniczania emisji CO₂. Ustawodawca chce w ten sposób zachęcić firmy do inwestowania w bardziej ekologiczne rozwiązania transportowe. Jednak dla wielu przedsiębiorców, zwłaszcza z sektora MŚP, auta spalinowe wciąż pozostają bardziej dostępne i praktyczne. Dlatego rok 2025 może być ostatnią szansą na pełne wykorzystanie obecnych przepisów.

Liczy się moment wprowadzenia auta do firmy

Wielu właścicieli firm nie zdaje sobie sprawy, że moment wprowadzenia auta do ewidencji środków trwałych ma kluczowe znaczenie. Nie wystarczy podpisać umowy — liczy się faktyczne rozpoczęcie użytkowania pojazdu w firmie. Dlatego warto działać z wyprzedzeniem, bo formalności, dostępność modeli i terminy realizacji mogą zająć więcej czasu, niż się wydaje — komentuje Michał Pływaczewski, Dyrektor Sprzedaży Flotowej w Grupie Krotoski.

Kogo dotkną zmiany?

Zmiany obejmują zarówno zakup, jak i leasing operacyjny, najem czy amortyzację pojazdów. Dotyczą osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, spółek rozliczających koszty w ramach PIT lub CIT, a także firm korzystających z różnych form finansowania flot.

To bardzo ważny temat dla przedsiębiorców planujących inwestycje flotowe. Obniżenie limitu odliczeń dla aut spalinowych do 100 tys. zł od 2026 r. oznacza realne zwiększenie kosztów prowadzenia firmy. W praktyce różnica w rozliczeniach może sięgać nawet kilkunastu–kilkudziesięciu tysięcy złotych na jednym pojeździe. Warto zwrócić uwagę, że kluczowy jest nie sam zakup, ale moment wprowadzenia auta do ewidencji. To często niedoceniany detal, który może przesądzić o możliwości skorzystania z obecnych, korzystniejszych zasad. Choć zmiany wspierają elektromobilność, to dla wielu firm – zwłaszcza z sektora MŚP – auta spalinowe nadal pozostają bardziej dostępne. Dlatego 2025 rok może być ostatnią szansą na optymalizację kosztów flotowych w dotychczasowej formie. Przedsiębiorcy mają jeszcze chwilę, by odpowiednio zaplanować swoje decyzje – uzupełnia Magdalena Kurowska, OFFICITY Sp. z o. o. zrzeszonego w OSCBR.

Co można zrobić?

Warto już teraz przeanalizować planowane inwestycje w pojazdy firmowe, skonsultować formę finansowania np. z księgową i sprawdzić, czy wybrany model auta spełnia kryteria emisji CO₂. Dla wielu przedsiębiorców może to być ostatnia okazja, by zoptymalizować koszty i uniknąć wyższych obciążeń podatkowych w przyszłości.

Cognor: Rządowy Zespół ds. taryf to szansa na stabilne otoczenie dla branży stalowej

– Z zadowoleniem przyjmujemy decyzję Ministra Energii o powołaniu Zespołu ds. poprawy efektywności kształtowania taryf sieciowych. Nasz głos – zarówno jako Cognora, jak i poprzez stowarzyszenia, których jesteśmy członkiem – od lat jest bardzo dobrze słyszalny w dyskusji na temat konkurencyjności polskiego przemysłu. W skład powołanego Zespołu, a zatem z realnym przełożeniem na wypracowywane ostateczne rekomendacje i regulacje, wchodzi reprezentująca branżę stalową i nas Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa.

– W zarządzeniu jasno wskazano potrzebę przeanalizowania obecnych zasad oraz praktyk stosowanych w innych krajach UE, w tym z uwzględnieniem sytuacji odbiorców energochłonnych. To bardzo dobry sygnał dla przemysłu energochłonnego i dla Cognora a jednocześnie działanie doskonale wpisujące się w konkretne trendy w polityce gospodarczej UE i jej wiodących przemysłów. Z satysfakcją odnotowujemy, że podejście rządzących do przemysłu wyraźnie się racjonalizuje i obejmuje kurs na przywrócenie konkurencyjności sektorom takim, jak branża stalowa, które nie tylko stanowią fundament gospodarki, ale wprost przesądzają o bezpieczeństwie nas wszystkich. Ostatnie tygodnie pokazują, że postulowane i wdrażane przez wiodące europejskie kraje mechanizmy wsparcia dla przemysłu energochłonnego, w tym dotyczące obniżenia cen energii, zyskują przychylność Komisji Europejskiej, więc możemy zdecydowanie powiedzieć, że właściwa droga została już utorowana i powinniśmy iść tym śladem.

Przemysław Sztuczkowski, Prezes Zarządu Cognor Holding

NVIDIA w centrum uwagi, stabilne CPI w UE i presja na funcie

Powoli zbliżamy się do najważniejszej publikacji wyników finansowych w tym tygodniu. Późnym wieczorem poznamy raport NVIDII, który pogrąży branżę sztucznej inteligencji albo da jej i rynkom kapitałowym chwilę wytchnienia. Oczekiwania przychodów po raz kolejny są wygórowane, dlatego emocje rosną. Nie rośnie jednak inflacja w Unii Europejskiej, a Polska dynamika cen pozostaje na przyzwoitym poziomie. Funt znów obrywa na forex.

Wyniki Nvidii

Dziś o godzinie 22:00 polskiego czasu wyniki finansowe raportuje największa firma pod względem kapitalizacji na świecie. Jest to o tyle istotne, że NVIDIA uznawana jest przez rynek za barometr hossy w obszarze sztucznej inteligencji. Nic dziwnego, że dane te budzą tyle emocji, skoro udział firmy w indeksie S&P500 to około 8%. Dzisiejsze estymacje mówią o przychodach na poziomie – uwaga – 54,8 miliardów dolarów. To właśnie ta pozycja budzi obawy, gdyż z każdym kolejnym kwartałem oczekiwania rosną. Dla porównania przypomnijmy, że wyniki publikowane w sierpniu przewyższyły prognozy na poziomie 46,1 mld USD. Prognozy z maja wynosiły 43,31 mld USD, a te lutowe 30,02 mld USD i wszystkie z wymienionych zostały dowiezione z nadwyżką, zresztą podobnie jak wszystkie w roku 2024.

Dziś, jak przy każdej kolejnej kwartalnej publikacji, na rynku pojawiają się głosy mówiące o tym, że firma nie może rosnąć w nieskończoność. Z drugiej jednak strony mamy również wiele danych dotyczących strategicznych partnerstw między firmami AI. Te opierają się na wzajemnych zobowiązaniach inwestycyjnych i zakupowych, co zabezpiecza przychody. Jeżeli przychody NVIDII znów przerosną oczekiwania, to inwestorzy z pewnością skierują uwagę także na ich prognozy w przyszłych kwartałach. Ta pozycja – również w przypadku tendencji zniżkującej –  może zatrząść rynkiem. Żeby akapit nie wybrzmiał zbyt kasandrycznie dodajmy, że giełdy spadały przez kilka ostatnich sesji. W przypadku dobrych danych będzie to wręcz idealny moment na sensowne odbicie.

Stabilna inflacja w UE

W środę przed południem poznaliśmy dane dotyczące dynamiki cen z Unii Europejskiej. Średnia inflacja konsumencka we Wspólnocie to 2,5% r/r. Najniższą wartość odnotowano na Cyprze (0,2% r/r), natomiast samotnym liderem jest Rumunia (8,4% r/r), która wyprzedza Estonię z prawie połowę niższym rezultatem (4,5% r/r). Polska uplasowała się pośrodku rankingu (2,9% r/r). W strefie euro ceny rosną o 2,1% w ujęciu rocznym i 0,2% w ujęciu miesięcznym, co było zgodne z oczekiwaniami. Publikacje nie wpłynęły istotnie na notowania unijnej waluty. Kurs EUR/USD o poranku delikatnie zniżkował do poziomu 1,157 USD, co wiązało się z panującą niepewnością na rynku. W południe wróciliśmy jednak do wczorajszych 1,158 USD. Zatem poranną zmienność głównej pary walutowej można uznać za znikomą. Symboliczne odbicie „edka” w południe ma jednak wpływ na waluty lokalne Europy Środkowo-Wschodniej, do których chwilę po 12:00 zaczął napływać kapitał. Korzysta na tym złoty. W momencie pisania tekstu kurs EUR/PLN spadł do 4.23 PLN, a kurs USD/PLN do 3,65 PLN.

Inflacja na Wyspach

Po ostatnim bombardowaniu brytyjskiej gospodarki coraz gorszymi danymi (wzrost bezrobocia, niskie PKB, spadek produkcji przemysłowej) przyszedł czas na uporczywą inflację konsumencką. Cel Banku Anglii to 2%. Dzisiejszy odczyt to 3,6% r/r. Mimo że był to spadek z 3,8% r/r, to rynek oczekiwał głębszej zniżki (3,5% r/r). Dodatkowo w ujęciu miesięcznym odnotowano skok z zera do 0,4% (konsensus 0%). Zwyczajowo tempo wzrostu cen wyższe od prognoz umacnia walutę, gdyż stwarza na decydentach presję utrzymania kosztu pieniądza na wysokim poziomie lub jego podniesienia. W tym jednak przypadku słaba kondycja wyspiarskiej gospodarki powoduje, że dzisiejsza publikacja uwiera Brytyjczyków, a ulgę przyniosłoby obniżenie dynamiki cen. Dlaczego? Pozwoliłoby to na luzowanie monetarne, które sprzyjałoby ożywieniu aktywności gospodarczej. Ostatecznie dzisiejszy odczyt niewiele pomaga Wyspiarzom, gdyż inflacja pozostaje na uciążliwych poziomach. Sytuacja staje się więc coraz bardziej skomplikowana, co ciąży funtowi, który słabnie na forex. Po publikacji danych kurs GBP/PLN zniżkował. Spadki przyspieszyły po południu, co doprowadziło notowania poniżej poziomu 4,79 PLN.

Kreatywność zwiększa plastyczność mózgu i chroni połączenia nerwowe – najnowsze wyniki badań

Jak utrzymać mózg w dobrej kondycji? Warto regularnie oddawać się zajęciom związanym z kreatywnością, jak taniec, malarstwo, a nawet granie w niektóre gry komputerowe. Opóźnia to starzenie się mózgu, a im większe doświadczenie, tym silniejszy efekt – zaobserwowali naukowcy w ramach międzynarodowego badania z udziałem badaczek z Uniwersytetu SWPS.

– Wnioski z badania, opisanego w czasopiśmie „Nature Communications”, mogą przełożyć się na konkretne działania w obszarze zdrowia publicznego. Sugerują potrzebę włączenia działań twórczych (np. artystycznych, muzycznych) do programów edukacyjnych i systemów opieki zdrowotnej jako obiecującego narzędzia wspierania zdrowia mózgu i dobrostanu społeczeństwa – uważa dr hab. Aneta Brzezicka, prof. USWPS, psycholożka, współautorka badania.

Kreatywność przejawia się nie tylko w sztuce

Kreatywność, czyli tworzenie nowych pomysłów i rozwiązań przy użyciu własnej wyobraźni, odnosi się najczęściej do muzyki i sztuki, ale okazuje się, że również sięganie po niektóre gry wideo może ją pobudzać. Przykładowo gry strategiczne, jak StarCraft II, wymagają od użytkownika pomysłowości w wypracowywaniu unikatowych taktyk, sposobów rozwiązywania problemów czy indywidualnego stylu.

Już od jakiegoś czasu wiadomo, że kreatywność i działania twórcze mają pozytywny wpływ na zdrowie mózgu[1]. Dostępne badania naukowe na ten temat skupiają się jednak na wpływie kreatywnych doświadczeń na procesy poznawcze i na samopoczucie, dlatego naukowcy w ramach międzynarodowego badania postanowili dostarczyć dowodów na wpływ działań twórczych na zdrowie samego mózgu.

Zegary mózgowe i luka wieku

W ramach badania przeanalizowano dane neuroobrazowe i ankiety od ponad 1400 uczestników z 13 krajów (m.in. z Turcji, Włoch, Kuby, Argentyny, Kanady, Niemiec i Polski), w tym osób, które można określić jako ekspertów w danej dziedzinie twórczej. Wzięto pod uwagę tancerzy (tango), muzyków, artystów wizualnych i graczy gier akcji, także tych niedoświadczonych, którym monitorowano zmiany aktywności mózgu podczas nauki gry wideo.

Posłużono się przy tym zaawansowanymi modelami obliczeniowymi, tzw. zegarami mózgu (ang. brain clocks), które próbują oszacować „wiek mózgu” danej osoby z wykorzystaniem danych neuroobrazowych. W badaniach naukowych są one wykorzystywane w wielu chorobach mózgu[2]. Modele te porównują przewidywany wiek mózgu z wiekiem chronologicznym, szacując tzw. lukę wieku mózgu (ang. brain-age gap, BAG), odzwierciedlającą przyspieszone lub spowolnione starzenie się mózgu. Przyspieszone starzenie się (a więc większe BAG) obserwuje się w schorzeniach psychiatrycznych i neurologicznych[3], ale także u osób narażonych na niektóre czynniki fizyczne i społeczne oraz prowadzących niezdrowy tryb życia.

Kreatywność wspiera zdrowie mózgu

Autorzy badania wykazali, że twórcze działania, od tańca i muzyki, po sztuki wizualne i gry komputerowe, mogą spowalniać starzenie się mózgu i wspierać jego zdrowe funkcjonowanie. Związek między kreatywnością a zdrowiem mózgu był niezależny od dziedziny aktywności twórczej.

Wszystkie analizowane aktywności wiążą się z pobudzaniem wyobraźni i tworzeniem nowych rozwiązań. Choć różnią się formą, działają w podobny sposób i pomagają chronić połączenia nerwowe, które z wiekiem są najbardziej narażone na osłabienie. Badanie pokazuje, że aktywności te wspomagają kluczowe funkcje m.in. kontrolę ruchów, koordynację i uwagę.

Doświadczenia twórcze zwiększały plastyczność obszarów mózgu podatnych na starzenie się, a także obszarów związanych z procesami twórczymi. – Badanie wykazało, że doświadczenia kreatywne są powiązane ze zwiększoną lokalną i globalną efektywnością w sieciach mózgowych (szczególnie w obszarach czołowo-ciemieniowych), co przekłada się na bardziej wydajne przetwarzanie informacji w tych kluczowych regionach – tłumaczy psycholożka dr Natalia Kowalczyk-Grębska, której praca doktorska obroniona na Uniwersytecie SWPS stanowiła wkład do nowych badań.

Większe doświadczenie, młodszy mózg

Osoby, które od lat rozwijają swoje zdolności w kreatywnych dziedzinach – takich jak taniec, muzyka, sztuka czy gry akcji – wykazują wolniejsze tempo starzenia się mózgu w porównaniu z osobami o krótszym doświadczeniu w tych aktywnościach. Oznacza to, że długotrwała praktyka związana z kreatywnością może skuteczniej wspierać plastyczność neuronalną i zdrowie mózgu niż krótkotrwałe doświadczenia.

Choć wykazano, że regularne uprawianie twórczych aktywności pomaga zachować „młodszy” mózg, to nawet krótkie działania przynoszą zauważalne efekty. Opóźnione starzenie się mózgu zostało zaobserwowane we wszystkich dziedzinach i to zarówno wśród doświadczonych osób, jak i tych, które miały mniej styczności z daną aktywnością.

– Te wyniki wskazują, że warto regularnie sięgać do pokładów kreatywności, czy to poprzez taniec, czy malowanie, czy zagłębianie się w świat gier komputerowych. Takie aktywności wiążą się z wolniejszym starzeniem się mózgu, a więc mogą być jednym z prostych, codziennych sposobów wspierania zdrowia mózgu i – pośrednio – naszego dobrostanu – konkluduje prof. Brzezicka.

Artykuł o badaniu “Creative experiences and brain clocks” ukazał się na łamach prestiżowego czasopisma „Nature Communications”. W prace zaangażowane były: dr hab. Aneta Brzezicka, prof. Uniwersytetu SWPS, psycholożka z Instytutu Psychologii USWPS, dr Natalia Kowalczyk-Grębska, psycholożka, która obroniła doktorat na USWPS i dr Natalia Jakubowska, psycholożka z Wydziału Psychologii w Warszawie USWPS.

[1] Chen, W. G. et al. Music and medicine: quickening the tempo of progress. Lancet 403, 1213–1215 (2024).

[2] Ibanez, A., Kringelbach, M. L. & Deco, G. A synergetic turn in cog[1]nitive neuroscience of brain diseases. Trends Cogn. Sci. https://doi. org/10.1016/j.tics.2023.12.006 (2024).

[3] Boyle, P. A. et al. The “cognitive clock”: A novel indicator of brain health. Alzheimer’s. Dement. 17, 1923–1937 (2021).

Cyfrowy paszport produktu nadchodzi. Co oznacza dla handlu w UE oraz eksporterów spoza Unii?

Unia Europejska przygotowuje się do wprowadzenia cyfrowego paszportu produktu (Digital Product Passport – DPP), który w najbliższych latach stanie się jednym z najważniejszych narzędzi kontrolnych na rynku wspólnotowym. W wybranych sektorach – takich jak elektronika, baterie, tekstylia, opakowania czy budownictwo – obowiązek może zacząć działać już od 2026 r.

DPP radykalnie zwiększy przejrzystość łańcuchów dostaw: każdy produkt będzie powiązany z cyfrową kartą informacyjną, zawierającą dane dotyczące pochodzenia komponentów, emisji, procesów produkcyjnych, naprawialności i recyklingu. To rewolucja, która wpłynie na eksporterów, importerów i producentów — a szczególnie na wymianę handlową z Azją.

Europa stawia na pełną identyfikowalność. Eksporterzy z państw trzecich będą musieli się dostosować

DPP to element szerszej strategii UE, w której kluczowe staje się monitorowanie wpływu produktów na środowisko i transparentność łańcuchów dostaw. Nowy system ma zastąpić rozproszone dziś etykiety i standardy jednym, wspólnym źródłem danych cyfrowych.

– Cyfrowy paszport produktu oznacza koniec „niewidzialnych komponentów” w globalnym handlu. Każdy element produktu będzie musiał mieć potwierdzone pochodzenie i wpływ środowiskowy. To ogromna zmiana szczególnie dla dostawców spoza UE, w tym z Azji, którzy dotąd nie byli zobowiązani do tak wysokiego poziomu raportowania – komentuje dr Judyta Latymowicz, ekspertka ds. relacji polsko-indyjskich, Partnerka w kancelarii LEGALLY.SMART.

Eksporterzy z państw trzecich będą musieli wdrożyć zupełnie nowe systemy informacyjne, by zachować dostęp do unijnego rynku.

Jak podkreśla dr Latymowicz w swojej listopadowej publikacji w The Legal Industry Reviews (India Edition), unijne regulacje zyskują w tym przypadku globalny charakter, bo firmy spoza UE – chcąc eksportować tu swoje towary – będą musiały sprostać unijnym standardom transparentności i dostosować swoje procesy produkcyjne i dane produktowe do regulacji związanych z wprowadzeniem DPP dla poszczególnych kategorii towarów.

Nowe obowiązki, nowe koszty – ale też nowe możliwości dla polskiego biznesu

DPP wprowadza obowiązek zbierania, przechowywania i udostępniania danych o każdym produkcie. Oznacza to m.in. konieczność wdrożenia narzędzi cyfrowych, audyt łańcuchów dostaw, rozbudowaną dokumentację od partnerów spoza UE, a także większe ryzyko sankcji za brak zgodności z nowymi regulacjami.

– To duże obciążenie administracyjne, ale jednocześnie ogromna szansa m.in. dla polskich firm, które mogą zyskać przewagę na wspólnym rynku, jeśli przygotują się na nadchodzące zmiany wcześniej niż konkurencja. DPP premiuje podmioty, które mają uporządkowane procesy, rzetelnych dostawców i zdolność do raportowania danych w czasie rzeczywistym – zauważa dr Latymowicz.

Co więcej, rośnie zapotrzebowanie na partnerów z UE, którzy będą w stanie wesprzeć zewnętrzne firmy w procesie dostosowania się do kolejnych regulacyjnych wymogów w Unii. To otwiera przed Polską nowe możliwości.

Polska jako „brama do Europy” dla podmiotów z państw trzecich. Zmiana, którą warto wykorzystać

Coraz więcej globalnych dostawców, w tym również podmioty z Azji, decyduje się na zwiększenie skali eksportu do UE. Dla wielu z nich, np. Indii, równie istotne jest, aby przyciągnąć europejskich partnerów do własnych projektów przemysłowych. DPP sprawi, że współpraca z firmami z Europy – zdolnymi do nadzorowania zgodności – stanie się dla nich jeszcze bardziej potrzebna.

– Polska ma dziś potencjał, by stać się dla firm z państw trzecich, w tym chociażby przedsiębiorców z Azji, pierwszym punktem wejścia do Unii Europejskiej. Nasze kompetencje technologiczne, rosnący sektor usług biznesowych i doświadczenie w pracy z inwestorami zagranicznymi sprawiają, że jesteśmy naturalnym partnerem dla przedsiębiorstw, które będą musiały spełnić wymagania DPP – podkreśla dr Judyta Latymowicz.

Wzmocnieniem tej tezy jest pojawienie się nowego Komitetu Technicznego ds. Cyfrowego Paszportu Produktu przy Polskim Komitecie Normalizacyjnym. To sygnał, że Polska aktywnie uczestniczy w tworzeniu standardów DPP i przygotowuje się do ich wdrożenia.

2026 rok – pierwszy test dla rynku. Ci, którzy przygotują się wcześniej, zyskają najwięcej

Zbliżający się etap wdrożeniowy oznacza, że firmy działające np. w branży elektronicznej, tekstylnej, budowlanej, opakowaniowej i przemysłowej powinny już teraz rozpocząć proces dostosowania swoich systemów.

– DPP nie jest jedną z wielu unijnych regulacji. To strukturalna zmiana, która przebuduje relacje handlowe między UE a państwami trzecimi, między producentem a konsumentem, między firmą a jej dostawcami. Ci, którzy zaczną działać teraz, zyskają przewagę trudną do nadrobienia – podsumowuje Partnerka w kancelarii LEGALLY.SMART.

Ceny w sklepach rosną coraz wolniej. W październiku podwyżki najniższe od miesięcy

0

Z najnowszego raportu pt. „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”, autorstwa UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito, wynika, że w październiku br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 4,1% rdr. Dotyczyło to cen 17 kategorii produktów, m.in. żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych, chemii gospodarczej i artykułów dla dzieci. Analizą objęto ponad 101 tys. cen detalicznych z blisko 48 tys. sklepów. We wrześniu wzrost rdr. wyniósł 4,9%, z kolei w sierpniu – 5,1%. Dr Agnieszka Gawlik z Uniwersytetu WSB Merito zwraca uwagę na to, że choć obserwujemy wolniejsze tempo wzrostu cen, to jednak w grudniu i styczniu można spodziewać się ponownych podwyżek. Odpowiadać za nie będzie sezonowy wzrost popytu świąteczno-noworocznego. Na to nałożą się rosnące koszty stałe producentów i sprzedawców.

– Na ww. sytuację szczególnie wpłynie wzrost cen energii elektrycznej i paliw, który zwiększy koszty produkcji i transportu. Do tego planowane podniesienie akcyzy na alkohol bezpośrednio przełoży się na ceny napojów wysokoprocentowych. Podwyżka podatku cukrowego zwiększy koszty napojów słodzonych i części produktów spożywczych. Wyższe składki ZUS i składka zdrowotna dla przedsiębiorców też podniosą ceny w sklepach. Wszystkie te czynniki razem sprawiają, że mimo spowolnienia inflacji, presja na podwyżki cenowe utrzyma się także na początku 2026 roku – wyjaśnia dr Agnieszka Gawlik.

Z kolei dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW we Wrocławiu uważa, że obserwowany spadek tempa wzrostu cen jest wynikiem przede wszystkim tańszej ropy na rynkach światowych oraz mocnego kursu złotego wobec wiodących walut. Nie bez znaczenia są również bardzo dobre warunki pogodowe, które przyczyniły się do zwiększonych zbiorów, a te powodują, że ceny na sklepowych półkach nie rosną w takim tempie, jak rok temu.

– Rynek nie dostarcza impulsów do zwiększonej presji cenowej w obszarze żywności. Dobre warunki pogodowe, w miarę niskie ceny energii i paliw oraz silna wartość złotego stanowią istotne atuty antyinflacyjne. Poza tym warto zauważyć, że w ostatnim czasie zmniejszyła się presja na wynagrodzenia. Rosną one teraz w sposób umiarkowany, co nie jest bez znaczenia w przypadku obserwowanych cen w sklepach – wyjaśnia dr inż. Anna Motylska-Kuźma.

Do tego z raportu wynika, że ceny samej żywności w październiku poszły w górę o 3,6% rdr. We wrześniu wzrost rdr. wyniósł 4,1%, a w sierpniu – 4,3%. Widać tu wyraźny spadek dynamiki wzrostu cen. W całym zestawieniu widoczna jest różnica pomiędzy wszystkimi kategoriami a samą żywnością. Dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, zwraca uwagę na fakt, że ceny żywności rosną wolniej niż cały koszyk. Zdaniem eksperta, to pokazuje, że do utrzymania wyższego poziomu inflacji w sklepach przyczyniają się kategorie, które wykraczają poza jedzenie (np. używki i art. chemii gospodarczej). Produkty nieżywnościowe drożeją mocniej. Natomiast Grzegorz Ogonek, ekonomista z Departamentu Analiz Ekonomicznych Santander Bank Polska, podkreśla, że światowe ceny żywności, mierzone np. indeksem FAO, wyraźnie wyhamowały w I półroczu br.

– We wrześniu indeks FAO, wyrażony w złotym polskim, spadł o 2,6% rdr. Oznacza to brak presji z zewnątrz na podnoszenie cen żywności w Polsce. Do tego trzeba dodać zaskakująco dobrą podaż krajowych owoców i warzyw w roku. A zaczynał się on przecież ostrzeżeniami o niezwykle niskich opadach, co miało się odbić na tegorocznych zbiorach – dodaje Grzegorz Ogonek.

Omawiane tendencje prowokują też pytanie o to, dlaczego ceny w sklepach wciąż utrzymują się na większym plusie niż sama inflacja. Dr Agnieszka Gawlik tłumaczy, że handel detaliczny często reaguje z opóźnieniem na zmiany w otoczeniu gospodarczym. Nawet w warunkach spadającej inflacji sklepy mogą utrzymywać podwyższone ceny, starając się zrekompensować wcześniejsze wzrosty kosztów zakupu, energii, transportu czy wynagrodzeń.

– Dodatkowo część producentów i detalistów nadal przenosi na konsumentów skutki wcześniejszych podwyżek cen surowców i usług logistycznych. Zjawisko to jest widoczne m.in. w utrzymywaniu wysokich marż, a także w praktykach takich, jak zmniejszanie gramatury produktów przy zachowaniu ich dotychczasowej ceny – uzupełnia ekspertka z Uniwersytetu WSB Merito.

Ponadto dr inż. Anna Motylska-Kuźma przypomina, że przy obliczaniu inflacji uwzględnia się nie tylko ceny żywności i produktów kupowanych przez gospodarstwa domowe, ale także towarów i usług, które ostatnio nie doznały wysokiej presji inflacyjnej. Ekspertka zastrzega przy tym, że ceny paliw w ostatnim czasie znajdują się pod mocnym wpływem słabego dolara i sytuacji międzynarodowej.

– Na ceny samej żywności w dalszym ciągu wpływają utrzymujące się wysokie koszty produkcji. Tym samym presja na obniżenie ich również maleje. Obserwowana pozorna równowaga powinna doprowadzić do tego, że wzrosty cen w listopadzie i grudniu będą dalej wyhamowywać, co nie oznacza, że produkty będą tańsze. Będą po prostu drożeć w tempie, które jest zdrowe dla gospodarki, a więc zgodnie z założonym celem inflacyjnym NBP – 2,5% – stwierdza ekspertka z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW we Wrocławiu.

Po danych widać też, że w październiku ceny czterech kategorii zmalały rdr. We wrześniu trzy grupy towarów były na minusie, natomiast w sierpniu – cztery. Dr Piotr Arak z VeloBanku uważa, że o ile nie pojawią się nowe gwałtowne szoki, np. podażowe lub kosztowe, trend spowolnienia dynamiki wzrostu cen powinien się utrzymać. Oczywiście pojedyncze kategorie mogą dalej szybko drożeć.

Inflacja w strefie euro zgodna z oczekiwaniami. Co zrobi Europejski Bank Centralny?

Najnowsze odczyty dla strefy euro zarówno inflacji CPI jak i inflacji bazowej CPI są dokładnie zgodne z oczekiwaniami rynku. Inflacja CPI wyniosła w ujęciu miesięcznym 0,2 proc., a w ujęciu rocznym 2,1 proc., natomiast inflacja bazowa CPI wyniósł 0,3 proc. w ujęciu miesięcznym i 2,4 proc. w ujęciu rocznym.

EBC stoi przed ciekawą decyzją. Czy w obliczu słabszych niż oczekiwano danych z gospodarki, a jednocześnie inflacji zgodnej z przewidywaniami i bliskiej celu inflacyjnego jest jeszcze przestrzeń na dalsze obniżki stóp procentowych w strefie euro?

Najbliższe posiedzenia EBC mogą być bardzo interesujące.