„Trzynastki”, „czternastki”, przywileje socjalne i materialne. Spowolnienie w gospodarce wymusi zmiany w polskim górnictwie

0

Od lat sytuacja budzi kontrowersje. Wpływ na to mają regulacje, które są korzystniejsze dla górników, niż innych pracowników. Mogą oni szybciej przejść na emeryturę i dłużej ją pobierać. Ich świadczenia należą do najwyższych w kraju, co nie wynika z odprowadzanych składek. Znaczna część jest finansowana przez podatników. Na ten cel rokrocznie trafiają miliardy złotych. Spore emocje wywołuje także system wynagrodzeń, zwłaszcza wypłacane tzw. „trzynastki” czy „czternastki”. Jednocześnie brakuje środków na inwestycje, co przekłada się m.in. na spadek konkurencyjności naszego węgla na rynku europejskim. Płace powinny być powiązane z wynikami finansowymi kopalń. Zdaniem znawców tematu, nieuniknione są zmiany i to dość poważnego kalibru. Jednak ich wprowadzenie nie będzie takie proste. Silniejszym impulsem do przeprowadzenia reform może być spowolnienie gospodarcze.

Lepsi od pozostałych?

W Polsce górnicy mają zagwarantowane różne przywileje socjalne i materialne. To forma pewnego rodzaju uhonorowania za pracę pod ziemią, która nie należy do najlżejszych i najbezpieczniejszych. Jednak rozwiązania stosowane od lat wzbudzają emocje wśród przedstawicieli innych zawodów. Wielu z nich też wykonuje trudne i ryzykowne obowiązki, ale o podobnych udogodnieniach może jedynie pomarzyć.

Jeremi Mordasewicz, doradca Zarządu PKPP Lewiatan
Jeremi Mordasewicz, doradca Zarządu PKPP Lewiatan

– Przedstawiciele wszystkich profesji powinni być traktowani równoprawnie. Przez przywileje rozumiem korzyści w zamian za nic. Tak było kiedyś ze szlachtą, a mieszczanie i chłopi musieli za nią zapłacić dodatkowy podatek. Dziś sytuacja wygląda podobnie z górnikami. Zdarzają się wypadki, ale obecnie to już nie jest zawód wyjątkowo wysokiego ryzyka. Poziom niebezpieczeństwa nie odbiega od tego, jakie podejmuje np. budowlaniec czy kierowca pojazdu ciężarowego. Dotacje są faktycznie wsparciem dla Górnego Śląska. Korzystają z tego również handlowcy czy kupcy prowadzący tam swoje sklepy. Pracownicy kopalń mają większą siłę nabywczą, kosztem zmniejszania jej w pozostałych regionach, także tych znacznie biedniejszych, które wspierają górnictwo – mówi Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Czytaj również:  Hossa negatywnie wpływa na rentowność firm budowlanych

Obecna sytuacja jest typowym przykładem bardzo dobrze zorganizowanej grupy interesu, na co zwraca uwagę dr Aleksander Łaszek, główny ekonomista i wiceprezes zarządu Forum Obywatelskiego Rozwoju. Ekspert stwierdza, że w przeliczeniu na jednego podatnika mówimy o kwotach rzędu kilkudziesięciu złotych miesięcznie wsparcia i dla takiej sumy nikt nie będzie protestować. Natomiast z punktu widzenia górnika, przywileje oznaczają tysiące złotych i on zechce ich bronić na ulicy. Wszystkich to irytuje, ale nie na tyle, żeby stawiać sprawę na ostrzu noża. Natomiast dla pracowników kopalń jest to istotna kwestia, więc naciskają znacznie mocniej.

Janusz Steinhof
Janusz Steinhoff