Twardy rozwód Wielkiej Brytanii i UE oznacza chaos. Polska w grupie krajów podwyższonego ryzyka

0

Zarówno Wielka Brytania, jak i Unia Europejska przygotowują się na ewentualność twardego rozwodu z Unią. Także polski rząd nie wyklucza fiaska dwustronnych negocjacji, które powinny się zakończyć do października br. Zasady, na których Wyspiarze opuszczą Wspólnotę, będą mieć zasadnicze przełożenie na polski eksport i sytuację mieszkających w Wielkiej Brytanii Polaków. Zagrożona może być także obecna perspektywa unijna.

Scenariusz „no deal brexit” uderzy przede wszystkim w te państwa członkowskie UE, które mają najbardziej rozbudowane relacje z Wielką Brytanią. Polska jest niestety w grupie państw podwyższonego ryzyka – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes dr Przemysław Biskup, starszy analityk PISM.

Na wtorkowym posiedzeniu scenariuszami dotyczącymi brexitu zajmował się polski rząd. Nie wyklucza on fiska negocjacji i twardego rozstania Wielkiej Brytanii z UE. I choć umowa wyjścia jest uzgodniona w 80 proc., to brakuje porozumienia dotyczącego np. granicy między Irlandią a Irlandią Północną czy roli Trybunału Sprawiedliwości UE. Taka umowa powinna zostać wypracowana do października br. Jak podkreślano na posiedzeniu rządu, jeśli do tego czasu nie będzie wiążących uzgodnień, potrzebne będą działania, które zabezpieczą prawa polskich obywateli i przedsiębiorców.

Twardy brexit mogą odczuć przede wszystkim polscy obywatele na Wyspach oraz te grupy, które zależą od finansowania unijnego, np. rolnicy, ponadto organizacje czy branże biznesu, które żyją z handlu z Wielką Brytanią – zarówno eksporterzy żywności, jak i usług transportowych, eksporterzy tzw. białego sprzętu – lodówek, pralek, oraz producenci części samochodowych. Polska eksportuje sporo części w ramach zintegrowanych łańcuchów dostawczych przemysłu samochodowego, ale również eksportuje bardzo dużo pośrednio pod flagą niemiecką czy francuską – mówi dr Przemysław Biskup.

Wielka Brytania powinna opuścić unijne struktury do 29 marca 2019 roku. Okres przejściowy, w którym mają obowiązywać dotychczasowe zasady współpracy, w tym swoboda przepływu osób, potrwa do końca 2020 roku. Po tym czasie Wielka Brytania stanie się formalnie „państwem trzecim”. Skutki będą odczuwalne dla obywateli i przedsiębiorstw zarówno w UE, jak i Wielkiej Brytanii i będą dotyczyć wszystkich aspektów jak na przykład przywrócenia kontroli na granicach, handlu, ważności dotychczas obowiązujących umów i certyfikatów czy przekazywania danych.

Czytaj również:  Ekspansja na rynki zagraniczne – co trzeba o niej wiedzieć?

Jeżeli chodzi o konsekwencje braku porozumienia, czyli tzw. „no deal brexit”, trzeba mieć na uwadze ogromny potencjał chaosu. Traktat UE stanowi, że po upływie okresu negocjacyjnego Wielka Brytania traci wszystkie prawa i obowiązki państwa członkowskiego. To oznacza, że przestają obowiązywać wszystkie procedury prawne, celne i biurokratyczne, które dotychczas sterowały współpracą w UE. To będzie duży problem, przynajmniej w krótkim okresie. Z kolei długookresowo najprawdopodobniej mocno utrudni wypracowanie docelowych rozwiązań – mówi dr Przemysław Biskup.