Tylko w co ósmym banku zmiana rat jest prosta

0

Chcesz kupić nowy produkt bankowy? Nie ma problemu, możesz to łatwo zrobić przez Internet. Jeśli jednak chcesz z niego zrezygnować, to zwykle musisz udać się do banku osobiście.

Bankowość internetowa pozwala bankom w łatwy sposób obniżyć koszty działalności operacyjnej na poziomie podstawowych usług. Z analizy Bankier.pl wynika, że w większości banków bez problemów przez Internet zmienimy hasło do bankowości elektronicznej, zamówimy nową kartę płatniczą, czy też wystąpimy o kredyt w koncie lub gotówkowy. Procedury są proste i wygodne, ale gdy chcemy dokonać poważnej zmiany, niekoniecznie korzystnej dla banku, to musimy iść do oddziału.

Z analizy Bankier.pl wynika, że zaledwie co ósmy bank umożliwi klientowi zmianę harmonogramu spłaty kredytu z poziomu bankowości internetowej. Nieco lepiej jest w przypadku modyfikacji limitu na karcie kredytowej – na taką wygodę pozwala 1/3 banków działających na polskim rynku. Niechętnie też pozwalają klientowi zakończyć współpracę – tylko 33 proc. pozwoli zamknąć konto przez Internet, a 27 proc. umożliwi rezygnację z karty płatniczej.

– Banki chętnie udostępniają te funkcje, które pozwolą im ciąć koszty działalności operacyjnej albo poprawią współczynnik zyskowności klienta. Elastyczność banków w Internecie jest znacznie niższa w przypadku, gdy klient chciałby zmienić harmonogram spłat kredytu lub zrezygnować z konta – komentuje Mateusz Gawin, redaktor Bankier.pl.

– Niektórych zmian nie powinno dokonywać się przez Internet ze względu na bezpieczeństwo klientów. Słusznie, że nie można dopisać pełnomocnika do rachunku przez Internet, bo tutaj byłoby zbyt duże zagrożenie, że ktoś wymusił np., na osobach starszych zlecenie odpowiedniej dyspozycji lub zwyczajnie włamał się na konto klienta. Słusznie, że banki też nie pozwalają na dowolne zwiększanie limitu kredytów w karcie kredytowej, bo tutaj również jest duże ryzyko zwiększenia strat w przypadku włamania na konto przez hakerów. Jednak trudno zrozumieć dlaczego tak wiele banków wymaga od klientów osobistego udania się do oddziału w celu rezygnacji z karty płatniczej lub zmianie harmonogramu spłat kredytu – w sensie, zgłoszenia wcześniejszej spłaty kapitału. To wyraźnie działania zniechęcające klienta do podejmowania działań niekorzystnych dla banków – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Czytaj również:  Statystyczny portret Polaka, który zaciąga kredyt na leczenie