Wspólny głos pracodawców w sprawie płacy minimalnej

0
pieniądze

Pracodawcy RP wspólnie z pozostałymi reprezentatywnymi organizacjami pracodawców działającymi w Radzie Dialogu Społecznego przedstawili minister Rafalskiej propozycję w sprawie przyszłorocznego wzrostu płacy minimalnej, wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej oraz waloryzacji świadczeń emerytalnych i rentowych.

Proponowana przez stronę pracodawców stawka płacy minimalnej na 2018 r. to 2050 zł brutto miesięcznie, co oznaczałoby równocześnie wzrost minimalnej stawki godzinowej do 13,30 zł brutto. Taki wzrost byłby spójny z ustawowym mechanizmem gwarancji podwyżek minimalnego wynagrodzenia. – Ostatnie lata były czasem bezprecedensowo szybkiego wzrostu płacy minimalnej, która została podniesiona z 936 zł w 2007 r. do 2000 zł w roku 2017. W ciągu poprzednich 10 lat płaca minimalna rosła dwukrotnie szybciej niż średnia krajowa, mocno wyprzedzając również wzrost produktywności pracy – wyjaśnia Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.

W kwestii wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, organizacje pracodawców opowiedziały się za utrzymaniem poziomu funduszu płac z poprzedniego roku. Oznacza to, że podwyżki wynagrodzeń byłyby możliwe, ale tylko wtedy, gdyby doszło do ograniczenia poziomu zatrudnienia. O potrzebie racjonalizacji funkcjonowania przerośniętego aparatu biurokratycznego świadczy natomiast fakt, iż w ciągu ostatnich 15 lat liczba osób pracujących w administracji publicznej zwiększyła się aż o ok. 66%.

Przedstawiona propozycja w sprawie waloryzacji emerytur i rent również jest zbieżna z gwarancją ustawową, tj. wzrost świadczeń o inflację oraz 20% realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. – Ze względu na znaczny deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, niekorzystne tendencje demograficzne oraz skrócenie wieku emerytalnego, ustalenie wyższego poziomu waloryzacji byłoby wyrazem braku odpowiedzialności za przyszłość. Oznaczałaby konieczność nakładania coraz większych ciężarów podatkowych na pracujące pokolenia oraz wystawiałoby na dodatkowe ryzyko stabilność systemu emerytalnego w dłuższym okresie – mówi Łukasz Kozłowski.