Wybieganie myślami do czerwca

0

Pytaniem na dziś jest, jak silny musi być raport z rynku pracy USA, by zmienić rynkowe oczekiwania względem Fed wykraczające poza pewną podwyżkę w marcu? ADP ze środy nie daje gwarancji na nic, gdyż ważniejsza niż dane o zatrudnieniu będzie dynamika płac. Duża niespodzianka jest konieczna, by USD nie padł ofiarą przedweekendowej realizacji zysków.

Raport z rynku pracy USA ma nikłe szanse, by zaważyć na przyszłotygodniowej decyzji Fed o podwyżce stóp procentowych. Rynek już w pełni zdyskontował ruch o 25 pb i nawet przy słabym wyniku NFP Fed nie zaryzykuje szoku rynkowego. Z drugiej strony ruch o 50 pb jest całkowicie wykluczony. Jednakże dzisiejsze dane będą istotne dla debaty, czy można myśleć o kolejnej podwyżce w czerwcu. Obecnie rynek spekuluje, czy 2017 rok przyniesie 2 lub 3 podwyżki, ale solidny raport NFP może przenieść ciężar dyskusji na 3-4 podwyżki. Silny wzrost zatrudnienia w raporcie ADP (298 tys., prog. 187 tys.) zaostrzył apetyt na równie silny wynik w dzisiejszym NFP, a od środy aż 34 z 89 analityków ankietowanych przez Bloomberga podniosło swoje prognozy (konsensus: 200 tys.). Mimo to wątpliwe, aby sam przyrost zatrudnienia mógł być istotnym czynnikiem skłaniającym Fed do szybszego zacieśniania. Gospodarka USA od miesięcy nie ma problemu z tworzeniem miejsc pracy, co przenosi ciężar decyzyjności Fed na inflację. Pod tym kątem ważniejsze będą dane o wynagrodzeniach. Odczyt wyższy od prognoz (2,8 proc. r/r) powinien wystarczyć, by rynek zaczął już teraz wyceniać więcej podwyżek z kolejnym ruchem w czerwcu (obecnie prawdopodobieństwo czerwcowej podwyżki wynosi 56 proc.). To pozwoli na wzrost rentowności 10-letnich obligacji skarbowych ponad grudniowe szczyty (2,64 proc.) i będzie zaproszeniem do rajdu USD/JPY. Brak dużej niespodzianki ostudzi gorące głosy kupujących dolara w tym tygodniu i poskutkuje częściową realizacją zysków przed weekendem i ograniczaniem pozycji przed posiedzeniem FOMC.

Czytaj również:  Ceny ropy naftowej w najbliższych miesiącach mogą się mocno wahać. Kierowcy nie mają co liczyć na obniżki na stacjach paliw

ECB utrzymał parametry polityki pieniężnej bez zmian, a prezes Mario Draghi czynił wczoraj wszystko, co mógł, by stworzyć wrażenie, że nastawienie banku także pozostało bez zmian. Jednak niektóre fakty świadczą o tym, że ECB staje się mniej gołębie. Prognozy inflacji zostały podwyższone, choć Draghi zaznaczył, że odbicie inflacji bazowej pozostaje w sferze oczekiwań i nie ma silnych dowodów, że postępuje zgodnie z planem ECB. Prognozy wzrostu także zrewidowano w górę, ale ryzyka dla perspektyw przeważają po negatywnej stronie, mimo że są słabsze niż kiedyś. Rada Prezesów usunęła zdanie o możliwości sięgnięcia po wszystkie możliwe środki by przywrócić inflację do celu. Nie było dla nikogo zaskoczeniem, że ECB z nieco większym optymizmem zacnie patrzeć w przyszłość, choć jednocześnie nie zamierza skracać programu QE, który ma trwać (przynajmniej) do końca roku. Dostaliśmy potwierdzenie, że ECB będzie stopniowo odchodzić od gołębiej retoryki, ale na razie stara się „dmuchać na zimne”, nie mając pewności, jaki rezultat przyniosą wybory we Francji i polityka handlowa Trumpa. Wniosek jest taki, że polityka monetarna staje coraz mniejszą kulą u nogi euro, choć premia za ryzyko polityczne podtrzyma presję. EUR może się lepiej zachowywać na crossach, ale dla EUR/USD ważniejsze będą czynniki dolarowe.