Wysokie podatki w Polsce to mit? Analiza ekspertów

0

W 2017 roku udział podatków i składek na ubezpieczenie społeczne w stosunku do PKB wyniósł 35,1%. Ten wynik uplasował Polskę w środku unijnej stawki, którą otwiera Francja, a zamyka Irlandia. Wg części ekspertów, wzrost o 0,6% w ciągu roku jest zasługą nie tylko koniunktury, ale też uszczelnienia systemu podatkowego. Jednak niektórzy twierdzą, że warunki ekonomiczne były tak dobre, że nawet bez walki z unikaniem opodatkowania aprecjacja była niemal pewna. Niemniej przypuszczalnie dopiero za ponad 30 lat relacja podatków do PKB będzie u nas zbliżona do tej, jaka jest obecnie w gospodarkach wysokorozwiniętych. Musimy zatem umacniać się zdecydowanie szybciej, a do osiągnięcia tego potrzebujemy przepisów, które dadzą naszym przedsiębiorcom przewagę.

Środek stawki

Dwa lata temu relacja podatków do PKB wyniosła w Polsce 35,1%. Z danych Eurostatu wynika, że to o 0,6% więcej niż w 2016 roku. Największy udział podatków i składek na ubezpieczenie społeczne w porównaniu do PKB był we Francji (48,4%), w Belgii (47,3%), Danii (46,5%), Szwecji (44,9%) i Finlandii (43,4%). Na drugim krańcu zestawienia znalazły się Irlandia (23,5%), Rumunia (25,8%), Bułgaria (29,5%), Litwa (29,8%) oraz Łotwa (31,4%). Nasz kraj jest na osiemnastym miejscu.

Irena Ożóg
`Irena Ożóg

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, relacja podatków do PKB ostatnio wzrasta. U nas wiąże się to przede wszystkim z rosnącymi potrzebami państwa. Głównie chodzi o sfinansowanie polityki socjalnej. Odczucia indywidualne polskich przedsiębiorców nie potwierdzają pojawiających się niekiedy populistycznych tez o wysokim fiskalizmie polskim. Gorzej jest z odczuciami emerytów, pracowników sfery budżetowej i innych osób o rocznych dochodach brutto do ok. 90 tys. zł, gdzie o skali obciążeń przesądzają stosunkowo wysoki PIT i VAT – mówi dr Irena Ożóg, doradca podatkowy, wiceminister finansów w latach 2001-2003.

Z kolei prof. Witold Modzelewski, wiceminister finansów w latach 1992-1996, zwraca uwagę na udział rzeczywistego obciążenia podatkowego w PKB, czyli bez składek na ubezpieczenie zdrowotne oraz społeczne. W Polsce jest on mniejszy w stosunku do krajów starej Europy i jeden z niższych z państw nowej. To przekłada się m.in. na skromne płace w sferze budżetowej i niski poziom jakości usług publicznych.

Prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Fot. serwis agencyjny MondayNews™
Prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Fot. serwis agencyjny MondayNews™

Polska nie jest wysoko opodatkowana, bo znajduje się pośrodku unijnej stawki. W Skandynawii są wyższe podatki, ale to nie stanowi bariery wzrostu, ani innowacyjności, ani też rozwoju. Tamte kraje zawsze znajdują się w czołówce rankingów pod względem właśnie innowacyjności, sprawiedliwości społecznej i konkurencyjności. Teoria mówiąca, że kiedy obniży się wysokie podatki, to natychmiast się poprawi sytuacja gospodarcza, nie znajduje potwierdzenia w doświadczeniach innych unijnych państw – analizuje prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Prof. Stanisław Gomułka, Główny Ekonomista Business Centre Club
Prof. Stanisław Gomułka, Główny Ekonomista Business Centre Club

Z kolei, jak zauważa prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Center Club, a także wiceminister finansów w 2008 roku, większość krajów UE jest bogata, zaawansowana pod względem PKB i z bardziej rozbudowanym tzw. welfare state. Według eksperta, Polskę należałoby porównywać z Niemcami, Francją czy Włochami sprzed trzydziestu lat. Przypuszczalnie ok. 2050 roku relacja podatków do PKB będzie zbliżona do tego, co jest obecnie w gospodarkach wysokorozwiniętych. Jak podkreśla dr Ożóg, Polska ciągle goni kraje bogatsze. W nich wzrost opisywanej relacji ma najczęściej związek z przeciwdziałaniami erozji bazy podatkowej, szczególnie w daninach dochodowych.

Jerzy Martini, doradca podatkowy, członek prezydium Rady Podatkowej PKPP Lewiatan
Jerzy Martini, doradca podatkowy, członek prezydium Rady Podatkowej PKPP Lewiatan

Polska jest w zupełnie innej sytuacji niż tzw. Stara Unia. W celu zniwelowania różnic w poziomie zamożności musimy rozwijać się zdecydowanie szybciej. Do osiągnięcia tego potrzebujemy systemu podatkowego, który dawałby polskim przedsiębiorcom przewagę. Niskie podatki były jednym z fundamentów cudów gospodarczych, które widzieliśmy na świecie, m.in. w Singapurze, Irlandii, czy Luksemburgu. Pozwoliły one przyciągnąć duże inwestycje – informuje Jerzy Martini, doradca podatkowy.

Koniunktura i uszczelnianie

Udział podatków w PKB jest związany z celami polityki gospodarczej i społecznej rządu, co podkreśla dr Irena Ożóg. Była wiceminister finansów zwraca uwagę na strukturę dochodów podatkowych w Polsce. W 2017 roku 14% stanowiły daniny związane z produkcją i importem (średnia UE – 13,6%), w 2018 było 7,8% VAT (średnia 7,1%). Ponadto 13,9% wynosiły składki netto na ubezpieczenia społeczne (średnia UE – 13,3%), 7,3% podatki od dochodu i majątku (średnia unijna 3,1%), w tym 1,9% podatek dochodowy od przedsiębiorstw (średnia 2,7%).

Czytaj również:  Duża presja płacowa przyśpieszy inwestycje w automatyzację

– W zeszłym roku mieliśmy dobrą koniunkturę, więc niezależnie od tzw. uszczelniania, należało oczekiwać wzrostu relacji podatku VAT do PKB. Ponadto zaczęły rosnąć płace i zatrudnienie, a to przekłada się na wielkość składek rentowo-emerytalnych. W takiej sytuacji również wpływy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych rosną szybciej niż PKB – wskazuje prof. Stanisław Gomułka.

Jak stwierdza Jerzy Martini, wzrost o 0,6% w skali roku jest duży. Zdaniem eksperta, wynik ten jest najprawdopodobniej w dużej mierze związany m.in. z uszczelnieniem systemu podatkowego, co stanowi dobrą wiadomość. Niewątpliwie ukrócenie plagi oszustw w zakresie VAT czy ograniczenie występowania sytuacji, w której część podmiotów nie płaciła podatków, jest bardzo korzystne dla gospodarki i całego państwa. Inaczej należy ocenić taką sytuację, a inaczej wzrost obciążeń podatkowych związanych z podwyższeniem podatków.

– Wzrost relacji podatku do PKB jest następstwem m.in. porządków w daninach. Do 2015 roku charakterystyczna była sytuacja, kiedy PKB rosło, a wpływy z VAT-u spadały, co było wyraźnie widoczne. Wtedy też nie zwracano na to większej uwagi. Dziury podatkowe ciągle istnieją, ale zostały zmniejszone. Wprowadzono szereg e-rozwiązań, które ułatwiają sprawdzanie i identyfikowanie nieprawidłowości. To zmniejsza szanse na unikanie podatków – dodaje prof. Elżbieta Mączyńska.

Spoglądanie w przyszłość

Jak zauważa Jerzy Martini, odwiecznym dylematem jest optymalny poziom opodatkowania. Najlepiej byłoby, gdyby przychody podatkowe były na tyle wysokie, aby nie wystąpił deficyt. Niestety, normą stało się to, że co roku mamy z nim do czynienia w budżecie. Jest to bardzo korzystne dla polityków, gdyż mogą więcej wydać, co na ogół przekłada się na głosy wyborców. Z drugiej strony, w szczycie koniunktury gospodarczej, przy niezłej sytuacji demograficznej oraz wysokich wpływach z funduszy unijnych, wciąż zwiększamy poziom zadłużenia.

Prof. Modzelewski
Prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów

– Jeżeli Polska będzie rządzona w sposób racjonalny, a na to przecież nie mamy gwarancji w żadnym zakresie, to musi nastąpić wzrost udziału podatków w PKB. Przynajmniej do poziomu bazowego, aby odbudować funkcje cywilizacyjne i sprawność naszego państwa. Jeśli ma ono dobrze funkcjonować, to trzeba zapewnić odpowiednie płace urzędnikom. Jeżeli wynagradza się ich byle jak, to państwo też jest byle jakie, a jeszcze w dodatku skorumpowane – przekonuje prof. Modzelewski.

Natomiast dr Irena Ożóg podaje, że dziś mamy niski udział podatków dochodowych od firm w PKB. Względnie niskie stawki podatku dochodowego od przedsiębiorstw nadal będą spadać. Ale gorzej wygląda sytuacja z podatkiem od dochodów osobistych, gdyż bardzo niewielkie są koszty podatkowe przy dochodach z pracy. Ponadto mamy jedną z najniższych w Europie kwot dochodu wolnego od PIT, a do tego dolna stawka podatku (18%) pozostaje wysoka. Polacy ciągle jeszcze są stosunkowo biednym społeczeństwem. Około 95-97% plasuje swoje dochody obłożone podatkiem PIT w pierwszym przedziale skali podatkowej. Do tego dochodzą obciążenia podatkiem VAT, które są u nas wyższe niż średnio w UE i różnica ta, choć wolno, systematycznie rośnie. Polska ma jedne z najwyższych w Europie stawek tego podatku.

– W latach 2010-2017 relacja podatku do PKB wzrosła w Polsce o 2,7 punktu procentowego. Takie tempo wzrostu jest całkiem realne także w najbliższych 10 latach, a zmiany powinny następować stopniowo. Z rożnych powodów może nasilać się presja na wzrost wydatków w stosunku do PKB, a w związku z tym także na podniesienie podatków. Przykładowo, bez zwiększenia dopłat do systemu emerytalnego, będzie spadać relacja emerytur do płac. W związku z tym pojawią się naciski na zmiany w tym zakresie. Proponowany jest także znaczny wzrost relacji do PKB wydatków publicznych na ochronę zdrowia – podkreśla prof. Gomułka.

Według Jerzego Martiniego, w latach 2010-2017 nastąpił duży wzrost, a kontynuacja tego trendu prawdopodobnie zemści się na następnych pokoleniach. Ekspert prognozuje, że zbyt wysokie podatki stłumią potencjał gospodarczy kraju. Błędne decyzje dotyczące polityki fiskalnej popełnione w niedalekiej przyszłości mogą mieć fatalne skutki. Później, w dużo gorszej sytuacji demograficznej, nie uda się odnieść sukcesu w wyścigu gospodarczym. Trudno bowiem o niego przy zaciągniętym hamulcu podatkowym.