Pakiet dobrych danych z USA zwykle powoduje wzrost dolara. Obecnie jednak inwestorzy wyraźnie szukali momentu, by zrealizować zyski z ostatnich umocnień. Zrobili to wczoraj mimo solidnych odczytów. W Australii dobre dane z rynku pracy, a dolar australijski odbija się od dna. W Cieśninie Ormuz znów zrobiło się gorąco, co podbija cenę ropy.
Dane zza oceanu
Wczoraj poznaliśmy trzy ważne odczyty z USA. Pierwszym z nich były lepsze od oczekiwań dane na temat PKB. Oczywiście annualizowane, bo Amerykanie lubują się w tej specyficznej metodzie. Pokazuje ona, jak wyglądałby cały rok, gdyby był taki jak ostatni kwartał. Dzięki temu nie wiemy, jak zmieniła się gospodarka USA w ciągu roku, ale dowiadujemy się, jak mogłaby wyglądać pod pewnymi założeniami. Wynik był lepszy od oczekiwań, więc w sumie dobrze. Lepiej od prognoz wypadły także zarówno dochody, jak i wydatki Amerykanów. Oba te parametry wzrosły w maju o 0,7%. Dla rynków oczywiście ważniejsze są wydatki. Sprzedaż jest ważniejsza niż stabilne fundamenty. Do tego doszły lepsze dane o zamówieniach. Skoro mamy trzy dobre odczyty, to dlaczego dolar był wczoraj w odwrocie? W ciągu ostatniego półtora tygodnia amerykańska waluta zyskała na wartości 2,5 centa względem euro. Po tak silnym umocnieniu można oczekiwać prędzej czy później korekty. W rezultacie inwestorzy nie wierzący w kontynuowanie ruchu i realizujący zyski okazali się dla kursu dolara ważniejsi niż te odczyty.
Sytuacja na rynku pracy w Australii
Wczoraj poznaliśmy dane z australijskiego rynku pracy. Stopa bezrobocia, zgodnie z przypuszczeniami, spadła z 4,5% do 4,4%. Na uwagę zasługuje jednak przede wszystkim zmiana zatrudnienia, która wyniosła nie oczekiwane 30 tysięcy osób, lecz 40,3 tysiąca. Pokazuje to, że tamtejszy rynek pracy po słabszym momencie znów prezentuje dobre dane. Dolar australijski przyjął te odczyty dość spokojnie, wzrost był relatywnie niewielki. Warto jednak pamiętać, że wymarzone przez niektórych wczasy w Australii zrobiły się ostatnio znów droższe. Jeszcze w zeszłym roku obserwowaliśmy poziomy najniższe od kryzysu z 2008 roku, kiedy dolar australijski kosztował 2,35 zł. Dzisiaj jest to już 2,60 zł.
Strzały ostrzegawcze w Cieśninie Ormuz
Teoretycznie Cieśnina Ormuz jest w pełni żeglowna. Teoretycznie, bo Iran nadal wymaga od statków „konsultacji”. Biorąc pod uwagę, że w akwenie znajdują się nadal miny morskie, taka konsultacja nie brzmi jak tylko próba wyłudzenia pieniędzy przez reżim. Wiele statków nadal próbuje jednak przekraczać ten akwen z wyłączonymi transponderami. W wyniku takich działań doszło ostatnio do zawrócenia kilku jednostek oraz strzałów ostrzegawczych. Wśród tych incydentów pojawił się również niezidentyfikowany pocisk, który trafił statek blisko wybrzeży Omanu. Rynek, nie wiedząc, jaki będzie ciąg dalszy, zareagował ostrożnie. Ostrożność w przypadku eskalacji na Bliskim Wschodzie to zakup ropy. Nie może zatem dziwić, że cena baryłki tego surowca podskoczyła kilka dolarów. Dzisiaj jednak wraz z brakiem rozwoju sytuacji schodzi ona powoli w dół.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.





