A. Rzońca (FOR): gospodarka w ciągu najbliższych dwóch lat powinna rosnąć w tempie przekraczającym 3 proc.

0

CEO Magazyn Polska
Polska gospodarka jest dobrze zrównoważona. Ekonomistów niepokoi jedynie niepewność dotycząca otoczenia politycznego, prawnego i finansowego, która sprawia, że krajowe przedsiębiorstwa wstrzymują inwestycje. Zdaniem Andrzeja Rzońcy, przewodniczącego Towarzystwa Ekonomistów Polski oraz doradcy FOR, w ciągu najbliższych dwóch lat wzrost PKB powinien wynosić nie mniej niż trzy proc.

Polska gospodarka, o ile w otoczeniu nie wydarzy się nic, co wywołałoby recesję w strefie euro, przez najbliższe dwa lat powinna rosnąć w tempie przekraczającym 3 proc. – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Andrzej Rzońca, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP) oraz główny doradca Rady Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR). – Jest niemal idealnie zrównoważona. Jej tempo wzrostu pozostaje zbliżone do potencjalnego, a więc podobne do wynikającego z fundamentów, zadłużenie nie rośnie szybciej niż gospodarka, a eksport jest większy niż import.

Zdaniem Andrzeja Rzońcy wzrost gospodarczy Polski mógłby być nawet powyżej 4 proc., gdyby nie zmiana rządów, która wprowadziła element niepewności.

Gdyby nie „dobra zmiana”, to ten wzrost mógłby się utrzymać nawet powyżej 4 proc., który został przebity w IV kw. ubiegłego roku. Pozwala na to przede wszystkim rosnąca konsumpcja prywatna, której sprzyja bardzo dobra sytuacja na rynku pracy – wyjaśnia Andrzej Rzońca. – Mamy bardzo szybko rosnące zatrudnienie, które tylko w sektorze przedsiębiorstw rośnie w tempie przekraczającym 3 proc. oraz spadające bezrobocie.

Jak kilka dni temu podało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej lipcowa stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce była najniższa od 25 lat, spadła o 0,2 proc. w ujęciu miesięcznym i wyniosła 8,6 proc. Był to najlepszy odczyt od 1991 roku. Natomiast według ostatnich danych europejskiej agencji statystycznej Eurostat stosującej inne, ale za to jednolite dla całej Unii Europejskiej kryteria krajowe bezrobocie zbliża się do poziomu sześciu proc.

Mamy również najniższy odsetek zwolnień ilustrujący ryzyko utraty pracy, mniejszy nawet niż podczas boomu gospodarczego lat 2007–2008 – precyzuje Andrzej Rzońca. – Duże zapotrzebowanie na zatrudnionych przy niewielkiej liczbie rąk do pracy sprawia, że przyspiesza dynamika płac, a siłę nabywczą podnoszą spadające ceny.

Według wstępnego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego ceny towarów i usług konsumpcyjnych w lipcu br. obniżyły się o 0,3 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca. W porównaniu natomiast z tym samym okresem ubiegłego roku ceny były niższe o 0,9 proc. Deflacja tym samym trwa już 25. miesiąc.

Czytaj również:  Wpływ nowych emitentów na wartości outstandingu na Catalyst

W pierwszym półroczu przedsiębiorstwa zwiększyły fundusz płac o 7 proc., a spadające ceny do siły nabywczej dołożyły dodatkowy prawie jeden punkt procentowy – twierdzi Andrzej Rzońca. – Utrzymujące się z pracy gospodarstwa domowe mogą zwiększać konsumpcję bez sięgania po oszczędności czy pożyczki. Do tego dochodzi „dopalacz“, który przejściowo, tylko na cztery kwartały, podbije dynamikę konsumpcji, w postaci zasiłku 500+.