Czy Polska powinna przystąpić do Partnerstwa na rzecz Otwartych Rządów?

0

W 2012 r. władze zapowiedziały przystąpienie Polski do Partnerstwa na rzecz Otwartych Rządów (Open Government Partnership, OGP). Niestety, obecnie odnosi się wrażenie, że pomysł ten został porzucony.

Przejrzystość finansów publicznych, jawność zarobków osób wybranych w powszechnych wyborach czy łatwy dostęp do informacji publicznych – to jedne z głównych zasad, do których przestrzegania zobowiązują się kraje zrzeszone w OGP. „Inicjatywa ta ma zachęcać państwa i ich obywateli do wspólnego dialogu oraz tworzenia nowych rozwiązań, które wzmocnią zaufanie społeczne do władzy” – mówi serwisowi infoWire.pl Katarzyna Batko-Tołuć ze Stowarzyszenia Sieć Obywatelska – Watchdog Polska.

Do OGP należy 66 krajów. Niestety, Polska przez trzy lata, mimo nalegań wielu organizacji pozarządowych, nie zdecydowała się na dołączenie. Rzekomo nie potrzebujemy przystępować do OGP, ponieważ przyjęliśmy strategię „Sprawne Państwo 2020”, która zakłada – jak czytamy na stronie internetowej Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji – „efektywną i sprawną administrację, otwartą na współpracę z obywatelem i tworzącą dobre prawo”.

„W Partnerstwie na rzecz Otwartych Rządów w pierwszej kolejności kładzie się nacisk na debatę publiczną. Kolejnymi krokami są przygotowanie planu zmian i jego realizacja”– informuje ekspertka. Krajowi, który dołącza do OGP, niczego się nie narzuca ani nie każe. Musi on stworzyć jedynie swój własny program reform, które między innymi bardziej zaangażują obywateli w procesy rządzenia, monitorowanie polityków oraz ocenianie ich działań. „Decyzja naszego kraju o przystąpieniu do OGP byłaby mocnym sygnałem wysłanym obywatelom, że realizacja idei otwartego rządu jest dla władzy celem priorytetowym” – stwierdza rozmówczyni.

Czytaj również:  Brazylia - jak gospodarczy cud zamienił się w koszmar