Firma STS otrzymała pozew skierowany przeciwko niej przez BPN, czyli dom mediowy Brand Connection. Chodzi o brak uiszczenia należnych płatności i nagłe zerwanie umowy. BPN obsługiwał bukmachera przez kilka miesięcy w 2018 roku. STS twierdzi, że owszem, ale robił to całkowicie nieprofesjonalnie.

 

Niecałe cztery miesiące – tyle trwała współpraca między oboma podmiotami. BPN zostało wybrane przez bukmachera STS (firma STS to największy legalny bukmacher w Polsce) w konkursie ofert. Dom mediowy był odpowiedzialny za obsługę części budżetu mediowego bukmachera. Jednak przedstawiciele bukmachera już od samego początku mieli spore zastrzeżenia dotyczące tej współpracy. Paweł Rabantek, dyrektor ds. komunikacji marketingowej STS wskazywał przede wszystkim na brak regularności odpowiedzi, fatalną obsługę klienta oraz brak wysyłki raportów. Według bukmachera BPN nie wywiązywał się z wielu swoich obowiązków. Zaniedbania dotyczyły m.in. braku kontaktu z wydawcami przed rozpoczęciem jednej z kampanii.

 

W związku z coraz większymi i częstszymi błędami ze strony BPN bukmacher STS zdecydował się przeprowadzić poważne rozmowy mające przywrócić porządek we współpracy. Pomimo zapewnień o poprawie, dalej nic się nie zmieniło. Wówczas STS zdecydował się wypowiedzieć umowę z partnerem i powrócić do poprzedniej firmy obsługującej ją w tym zakresie, czyli Blueway. Według przedstawicieli firmy, wszystko odbyło się zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego.

 

Odmienne zdanie na temat współpracy ma BPN. Według Joanny Dziwisińskiej-Grzelak, która odpowiada za komunikację holdingu IPG Mediabrands, właściciela domu mediowego, zarzuty STS są bezpodstawne. Krytykę tę traktujemy tę jako element strategii procesowej STS w myśl zasady, iż najlepszą formą obrony jest atak. Uważamy, że zarzuty STS są nieprawdziwe, a o szczegółach współpracy – respektując zasadę poufności – będziemy opowiadać przed sądem – stwierdziła.

 

Według niej, ze strony BPN wszystko realizowane było sprawnie i zgodnie z warunkami umowy. Uważa, że klient miał niską świadomość specyfiki zakupu mediów, co uniemożliwiało sprawne działanie i dostarczanie wszelkich usług w odpowiednim czasie. Początkowo BPN chciał zawrzeć ugodę, w której domagał się m.in. zapłaty w wysokości 10% kwoty, którą wydał u nich bukmacher. STS nie przystał na tę propozycję, uznając takie żądania za absurdalne.

 

Czytaj również:  SEAT przedstawia swój pierwszy w pełni elektryczny samochód - Mii electric

STS skierował się także do Stowarzyszenia Komunikacji Marketingowej SAR w związku z podejrzeniem nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez BPN. Chodzi o sprzedawanie klientowi przez dom mediowy czasu reklamowego po cenach wyższych, niż te, które obowiązują w cenniku nadawcy. Dodatkowo bukmacher czuł się oszukany, ponieważ dowiadywał się o wszystkim już po przeprowadzeniu niekorzystnej transakcji. Odpowiedź SAR nic nie dała, zarząd stwierdził jedynie, że praktyka na rynku nie jest jednoznacznie określona, a obowiązują po prostu zapisy w umowie między podmiotami.

Wobec tych wydarzeń Dom Mediowy BPN zdecydował się na złożenie pozwu przeciwko STS do Sądu Okręgowego w Katowicach w marcu 2019 roku. Domaga się w nim uregulowania kwoty wymienionej w treści przedstawionej wcześniej ugody oraz odsetek za wystawione w czasie wspólnych działań faktury. Finansowego odszkodowania BPN domaga się również za rzekome ujawnienie tajemnicy handlowej SAR-owi. Paweł Rabantek wyraża głębokie zdziwienie i zażenowanie takim ruchem ze strony firmy. Twierdzi, że w trakcie wcześniejszych spotkań przedstawiciele BPN przyznawali się do popełnionych błędów, wyrażali skruchę i zobowiązywali się do poprawienia usług.

Tak nie powinna wyglądać współpraca dwóch profesjonalnych firm – podsumowuje szef marketingu STS.

Sprawę pomiędzy podmiotami będzie prowadzić Sąd Okręgowy w Katowicach.

Więcej na temat sporu BPN z STS można przeczytać na WirtualneMedia.pl.