Dzień sądu dla kursu funta, ale też dla euro

0

Prezydent Trump przechodzi od słów do czynów i wycofywanie się z paktów handlowych oraz zapowiedzi wysokich ceł ciążą na sentymencie rynkowym, zwiększając popyt na obligacje skarbowe i uderzając w USD. Dziś uwaga przenosi się GBP i wyrok Sądu Najwyższego w sprawie Brexitu. Europa ma odczyt PMI, ale też ważą się losy wyborów we Włoszech.

Coraz gorsze są warunki na aktywach powiązanych z USD. Renegocjacja NAFTA i wycofanie USA z TPP nie były zaskoczeniem i wątpliwe, aby ktoś zakładał, że Trump nie spełni swoich obietnic wyborczych, ale i tak oficjalna informacja w tej kwestii przyniosła wstrząs rynków. Kolejny impuls do spadku rentowności obligacji skarbowych USA i przeceny USD pojawił się wraz z publikacją komentarzy Sekretarza Skarbu Mnuchina podczas przesłuchania w Kongresie.

Mnuchin stwierdził, że „przesadnie silny dolar w krótkim terminie może mieć negatywne implikacje dla gospodarki”. Jednak taka zajawka w serwisach informacyjnych uderzyła w USD, mimo że całkowity przekaz Mnuchina był dużo bardziej łagodny i w ogólnie niewskazujący, jakoby nowa administracja miała w swojej agendzie czynny wpływ na kurs walutowy. Podobnie, jak na przesłuchaniu w ubiegłym tygodniu, Mnuchin nie zaznaczył, że obecnie dolar jest za silny. Jednak mleko się już rozlało. Łącząc te komentarze z wypowiedziami samego Trumpa o dolarze, rynek stał się przewrażliwiony i to tylko w jedną stronę – słowo „dolar” w ustach przedstawiciela administracji to zły znak. Choć USD odreagował nocną słabość po słowach Mnuchina, nie można oprzeć się wrażeniu, że waluta dalej pozostaje na krawędzi i jeszcze jeden impuls podażowy jest przed nią.
Wydarzeniem dnia jest wyrok brytyjskiego Sądu Najwyższego w sprawie konieczności aprobaty parlamentu dla uruchomienia procedury Brexitu. Generalnym przekonaniem jest, że Sąd zdecyduje na rzecz poddania pod głosowanie parlamentu uruchomienia Artykułu 50. Traktatu Lizbońskiego. Świadczą o tym doniesienia prasowe Guardiana, że rząd brytyjski już przygotował odpowiedź na negatywny wyrok, ale także sama premier May w wystąpieniu przed tygodniem starała się umniejszyć rangę dzisiejszego wyroku informując, że rząd z własnej woli podda pod głosowanie parlamentu finalne porozumienie z UE ws. wyjścia. Konieczność głosowania nie stanowi problemu, gdyż rząd ma większość w obu izbach. Biorąc pod uwagę rajd funta sprzed tygodnia w reakcji na przemówienie May wydaje się, że wyrok na korzyść głosowania jest już zdyskontowany, więc jakakolwiek pozytywna reakcja GBP może szybko spotkać się z tzw. „sprzedażą faktów”. Jednak możliwe są elementy wyroku, które mogą zaważyć na finalnym zachowaniu rynku. Jeśli Sąd uzna, że parlament powinien posiadać większą władzę nad procesem negocjacyjnym, będzie to odebrane jako większa szansa na unikniecie „twardego Brexitu” i podsyci kupowanie funta. Nie muszę wspominać, jakim szokiem byłby wyrok odrzucający postulaty parlamentu.

Czytaj również:  Spokój w ostrożnym wydaniu