Marcin Kiepas: Złoty czeka na nowe impulsy

0

Złoty pozostaje stabilny w relacji do euro i szwajcarskiego franka, jednocześnie reagując tylko na zmieniające się notowania dolara i funta na świecie. Potrzebne są nowe silne impulsy, żeby wyrwać rynek walutowy z tych zależności.

Wtorkowy poranek przynosi niewielkie wahania głównych walut w relacji do złotego. O godzinie 08:16 kurs EUR/PLN 4,3717 zł, USD/PLN 4,0695 zł, CHF/PLN 4,0750 zł, a GBP/PLN 5,0750 zł.

Złoty od ponad dwóch tygodni pozostaje pod głównym wpływem rynków globalnych, ignorując tym samym pozytywne wieści płynące z polskiej gospodarki. W efekcie notowania EUR/PLN i CHF/PLN obecnie stabilizują się odpowiednio wokół 4,37 zł i 4,08 zł, czemu towarzyszy spadek USD/PLN w ślad za słabnącym na świecie dolarem oraz obserwowana od tygodnia zwyżka notowań GBP/PLN w reakcji na analogiczne umocnienie funta.

Te wzajemne zależności nie powinny ulec dziś zmianie. Złoty pozostanie pod głównym wpływem czynników globalnych. Oznacza to, że uwaga inwestorów skoncentruje się przede wszystkim na publikacji wstępnych odczytów styczniowych indeksów PMI dla Francji, Niemiec, Strefy Euro i USA. Oczekiwana jest ich stabilizacja na wysokich poziomach z poprzedniego miesiąca, z szansą na nieco lepsze od konsensusu odczyty. Takie dane wsparłyby wspólną walutę. W tym również w relacji do złotego, ale bez perspektywy zakończenia dwutygodniowej konsolidacji EUR/PLN.

W nocy analogiczny indeks PMI dla sektora przemysłowego został opublikowany dla Japonii. W styczniu, jak wynika ze wstępnych szacunków, indeks ów wzrósł do 52,8 z 52,4 pkt., przekraczając rynkowe prognozy na poziomie 52,3 pkt. Był to też najlepszy wynik od marca 2014 roku. Dane nie spotkały się z silną reakcją rynku walutowego.

Dziś większych emocji nie wzbudzą natomiast, publikowane po południu i ignorowane ostatnio, dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Oczekuje się, że w grudniu sprzedaż domów na tamtejszym rynku wtórnym spadła o 2% w relacji miesięcznej. Stąd też podstawowym wyznacznikiem zachowania dolara wciąż będą zmieniające się oczekiwania co do przyszłej polityki gospodarczej administracji prezydenta Donalda Trumpa.

Czytaj również:  Chaos pod nazwą brexit

W dzisiejszym kalendarzu mamy jeszcze decyzje węgierskiego i tureckiego banku centralnego ws. stóp procentowych. Jednakże również to nie będzie mieć pośredniego wpływu na zachowanie złotego.

Potencjalny wpływ na funta, w tym na notowania GBP/PLN, może za to mieć wyrok brytyjskiego Sądu Najwyższego ws. tego, kto ma zdecydować o formalnym rozpoczęciu procedury wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Czy może to zrobić rząd? Czy też musi o tym zdecydować parlament? Wyrok ten powinien być znany o godzinie 10:30. Oczekuje się, że Sąd podtrzyma wcześniejszą decyzję Trybunału, że potrzebna jest decyzja parlamentu. To już częściowo jest w cenach. Nie mniej jednak i tak może wesprzeć funta. Należy jednak mieć na uwadze, że wyrok ten nieco stracił na znaczeniu po tym, jak przed tygodniem premier May zapowiedziała, że to parlament zatwierdzi wyniki negocjacji z Unią. W tym układzie samo rozpoczęcie całej procedury traci na znaczeniu. Inwestorzy do końca mogą wierzyć, że ostatecznie nie dojdzie do tzw. twardego BREXIT-u.

W kolejnych dniach złoty wciąż będzie pozostawał pod głównym wpływem rynków globalnych. Uwaga inwestorów będzie się więc koncentrować wówczas przede wszystkim na doniesieniach z obozu prezydenta Trumpa, a także na publikacji niemieckiego indeksu Ifo (środa) oraz wstępnych szacunków brytyjskiego (czwartek) i amerykańskiego (piątek) PKB za IV kwartał 2016 roku. Zignorowane zaś zostaną publikowane w środę dane o grudniowej stopie bezrobocia w Polsce (prognoza: 8,3%) oraz czwartkowy protokół z ostatniego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Obie te „figury” bowiem nie wniosą nic innego do obrazu kondycji polskiej gospodarki i spojrzenia na politykę monetarną. Realna szansa na widoczną reakcję rynku walutowego na krajowe dane pojawi się dopiero w przyszły wtorek, gdy GUS opublikuje szacunkowe dane nt. dynamiki PKB za cały 2016 rok (prognoza: spadek do 2,8% z 3,9%) oraz szacunki styczniowej inflacji CPI (prognoza: wzrost do 1,8% z 0,8% R/R).

Marcin Kiepasniezależny analityk