Zmiany w portfelu Warrena Buffetta – co kupił, co sprzedał i ile gotówki trzyma Berkshire

Zmiany w portfelu Warrena Buffetta w I kwartale: dalsze cięcia w sektorze finansowym, utrzymanie pozycji w Apple i wzrost gotówki do 348 miliardów USD

  • W I kwartale 2025 roku Warren Buffett nie dodał żadnych nowych spółek do portfela, ale znacząco zwiększył ekspozycję na Pool Corp (+145%) i Constellation Brands (+114%), co świadczy o jego przekonaniu do silnych marek konsumenckich z przewagą cenową.
  • Citigroup i Nu Holdings zostały całkowicie sprzedane, a udziały w Bank of America i Capital One dodatkowo zredukowano, co przedłużyło trwające od kilku kwartałów wycofywanie się Warrena Bufferta z sektora finansowego.
  • Pozycja gotówkowa wzrosła do rekordowych 348 miliardów USD, co odzwierciedla ostrożność Buffetta wobec niepewnych wycen i jego preferencję dla płynności.

Spółka Berkshire Hathaway, zarządzana przez Warrena Buffetta, opublikowała raport 13F
za I kwartał 2025 roku, kontynuując dotychczasową strategię, czyli ograniczanie ekspozycji na sektor finansowy, utrzymanie silnego przekonania do spółek konsumenckich oraz zachowawcze podejście do rosnących rezerw gotówkowych.

Charu Chanana, Główna Strateg Inwestycyjna w Saxo podkreśla, że nie pojawiły się żadne nowe pozycje inwestycyjne w portfelu, ale spółka podwoiła udziały w Pool Corporation i Constellation Brands. Jednocześnie całkowicie wycofała się z Citigroup i Nu Holdings oraz ograniczyła ekspozycję na inne instytucje finansowe, takie jak Bank of America i Capital One.

Pomimo podwyższonej zmienności rynkowej, Buffett już drugi kwartał z rzędu pozostawił bez zmian Apple, czyli największą pozycję w portfelu Berkshire. Podczas corocznego walnego zgromadzenia na początku maja ponownie wyraził uznanie dla modelu biznesowego tej firmy oraz jej prezesa, Tima Cooka.

Berkshire złożyło również poufny wniosek do SEC, co sugeruje, że buduje pozycję w co najmniej jednej nieujawnionej spółce, prawdopodobnie z sektora przemysłowego lub komercyjnego, której wartość szacowana jest na od 1 do 2 miliardów USD.

Kluczowe decyzje: Co Buffett dokupił, zredukował i z czego się wycofał

Nowe zakupy i zwiększone pozycje:

Nowe zakupy i zwiększone pozycje

Żródło: SEC, Saxo

Największe wzrosty procentowe odnotowały Pool Corp i Constellation Brands, co sygnalizuje ponowne przekonanie Buffetta do spółek konsumenckich i powiązanych z sektorem mieszkaniowym. Inwestycje w sektor energii i infrastruktury technologicznej (m.in. Occidental i Verisign) rosły w umiarkowanym tempie, potwierdzając długoterminowe podejście inwestycyjne Berkshire.

Redukcje i wyjścia z pozycji:

Redukcje i wyjścia z pozycji

Żródło: SEC, Saxo

Berkshire Hathaway całkowicie wycofało się z inwestycji w Citigroup i Nu Holdings, kontynuując strategię ograniczania ekspozycji na sektor finansowy i rynki wschodzące o podwyższonym ryzyku. Udziały w Bank of America, który jest od lat jedną z kluczowych inwestycji Buffetta, zostały zredukowane o kolejne 7%, po większych cięciach dokonanych w 2024 roku.

Kluczowe wnioski z raportu za I kwartał 2025 roku

  1. Rekordowa wartość gotówki: 348 miliardów USD

Zasoby gotówkowe i bony skarbowe Berkshire ponownie wzrosły, osiągając rekordowy poziom 348 mld USD. Pokazuje to, że Buffett unika inwestowania w aktywa przy obecnych wysokich wycenach rynkowych. Dzięki podwyższonym rentownościom obligacji skarbowych, spółka generuje solidne pasywne dochody, zachowując jednocześnie wysoką płynność na przyszłe okazje inwestycyjne.

  1. Pozycja w Apple bez zmian

Berkshire utrzymało 300 milionów akcji Apple o wartości 66,6 mld USD. Buffett podczas majowego walnego zgromadzenia ponownie wyraził pełne zaufanie do firmy i CEO Tima Cooka, nazywając Apple „najlepszym biznesem, jaki mamy”. Udział ten pozostaje największą pojedynczą pozycją w portfelu.

  1. Silne zwiększenie pozycji w Pool Corp i Constellation Brands

Berkshire zwiększyło udziały w Pool Corp o 145%, a w Constellation Brands o 114%, stawiając mocno na spółki konsumenckie i powiązane z rynkiem mieszkaniowym, które wykazują trwały popyt i siłę cenową.

  1. Dalsze wycofywanie się z sektora finansowego

Spółka całkowicie wycofała się z Citigroup i Nu Holdings oraz zredukowała inne udziały w spółkach finansowych. Wskazuje to na rosnącą ostrożność wobec sektora wrażliwego na cykle kredytowe i koniunkturalne oraz ryzyko makroekonomiczne.

  1. Poufny wniosek do SEC sugeruje nową inwestycję

Berkshire złożyło poufny wniosek do SEC o utajnienie jednej z pozycji kapitałowych. Na podstawie szacunków z raportu 10-Q za pierwszy kwartał, ta inwestycja może być warta
od 1 do 2 miliardów USD i dotyczyć sektora przemysłowego lub komercyjnego – podobnie
jak w przypadku wcześniejszej ukrytych udziałów w Chubb.

portfel Warrena Buffetta

Coinbase ofiarą cyberataku: skradzione dane klientów i próba wymuszenia 20 milionów dolarów

W ostatnich dniach Coinbase, największa amerykańska giełda kryptowalut, padła ofiarą poważnego cyberataku. Hakerzy, wykorzystując przekupionych pracowników zewnętrznego działu obsługi klienta, uzyskali dostęp do poufnych danych użytkowników i zażądali 20 milionów dolarów okupu w zamian za ich nieujawnianie.

Według informacji przekazanych przez Coinbase, przestępcy zdobyli dane osobowe, takie jak imiona i nazwiska, adresy, numery telefonów, częściowe numery ubezpieczenia społecznego oraz zdjęcia dokumentów tożsamości, w tym paszportów i praw jazdy. Choć nie uzyskali dostępu do haseł, kluczy prywatnych ani środków finansowych użytkowników, skradzione informacje mogą posłużyć do przeprowadzania ataków phishingowych, polegających na podszywaniu się pod pracowników Coinbase w celu wyłudzenia środków od klientów.

Atak dotknął mniej niż 1% użytkowników platformy, co przekłada się na około 97 000 osób. Coinbase zobowiązało się do pełnego zwrotu środków klientom, którzy padli ofiarą oszustwa.

Zgodnie z publicznymi raportami i dokumentami przesłanymi do organów regulacyjnych, do naruszenia doszło prawdopodobnie w wyniku naruszeń zewnętrznych kontrahentów lub zaufanych pracowników wewnętrznych, którzy zostali zmanipulowani w celu uzyskania dostępu do wrażliwych systemów wewnętrznych i danych klientów – komentuje atak Oded Vanunu, Chief Technologist, WEB 3.0 & Head of Product Vulnerability w Check Point Research.

Po otrzymaniu żądania okupu, CEO Coinbase, Brian Armstrong, odmówił zapłaty i ogłosił nagrodę w wysokości 20 milionów dolarów za informacje prowadzące do ujęcia sprawców. Pracownicy zamieszani w wyciek danych zostali natychmiast zwolnieni, a firma współpracuje z organami ścigania w celu ich postawienia przed wymiarem sprawiedliwości.

W świecie kryptowalut zaufanie jest kluczowe. Gdy atakujący zdoła uzyskać dostęp do wnętrza organizacji skutki mogą rozprzestrzenić się błyskawicznie ze względu na nieodwracalność transakcji blockchain i wysoką wartość dostępu do infrastruktury oraz zasobów deweloperskich. – dodaje ekspert Check Point Research.

Coinbase planuje otwarcie nowego centrum obsługi klienta w Stanach Zjednoczonych oraz wprowadzenie dodatkowych środków bezpieczeństwa, aby zapobiec podobnym incydentom w przyszłości. Szacuje się, że całkowity koszt incydentu, obejmujący działania naprawcze i rekompensaty dla klientów, wyniesie od 180 do 400 milionów dolarów. Po ujawnieniu informacji o ataku, akcje Coinbase spadły o ponad 7%, co jest znaczącym ciosem dla firmy tuż przed planowanym włączeniem jej do indeksu S&P 500.

Grupa Tarczyński szykuje nową emisję akcji i kolejne inwestycje

Grupa Tarczyński zwołała na 12 czerwca 2025 roku walne zgromadzenie akcjonariuszy. Wśród projektów uchwał znajduje się projekt przewidujący emisję nie więcej niż 2 mln akcji zwykłych serii G. Pozyskany w drodze emisji akcji kapitał firma zamierza przeznaczyć na rozbudowę mocy produkcyjnych kabanosa, a także realizację projektów innowacyjnych.

Odpowiadając na rosnący popyt na nasze produkty zamierzamy konsekwentnie rozbudowywać infrastrukturę oraz zwiększać moce wytwórcze kabanosa. W 2024 roku udział eksportu w naszych przychodach przekroczył 30 proc., co jest solidną podstawą do dalszej ekspansji na rynkach zagranicznych. Analizujemy zmieniające się trendy żywieniowe, które otwierają przed nami nowe możliwości. Od lat inwestujemy w budowę kompetencji w obszarze badawczo-rozwojowym, przeznaczając rocznie ok 5 proc. przychodów na te działania. Zamierzamy w dalszym ciągu realizować projekty innowacyjne, adresujące wyzwania przyszłości. Część z nich, powiązana z celami emisji, dotyczy pozyskiwania białka i tłuszczu, co pozwali na lepsze zagospodarowanie surowca pochodzenia wieprzowego i drobiowego oraz zwiększenie efektywności produkcji– komentuje Jacek Tarczyński, Prezes Zarządu Tarczyński.

Emisja akcji serii G zostanie przeprowadzona w trybie subskrypcji prywatnej w ramach oferty publicznej, która nie wymaga sporządzenia, zatwierdzenia ani udostępnienia prospektu lub innego dokumentu informacyjnego. Cena emisyjna akcji zostanie ustalona w ramach procesu budowania księgi popytu.

Grupa Tarczyński wypracowała w 2024 roku 2,068 mld zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost rok do roku o 8,2 proc. W analizowanym okresie wartość zysku EBITDA ukształtowała się na poziomie 255,2 mln zł, czyli o ok. 19,0 proc. więcej niż w 2023 roku. W 2024 roku zysk netto wyniósł 119,8 mln zł, co przełożyło się na 7,2-proc. wzrost w porównaniu z rokiem poprzedzającym. Wartość sprzedaży eksportowej w 2024 roku wyniosła 621,6 mln zł, o 13,3 proc. więcej w ujęciu rok do roku. Osiągnięte wyniki są najwyższymi w 34-letniej historii firmy.

Produkty Grupy Tarczyński są dystrybuowane do ponad 30 krajów na trzech kontynentach. Jej największe rynki eksportowe to: Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Rumunia, Litwa, Czechy oraz Łotwa.

Grupa współpracuje z największymi sieciami sklepów i sprzedaje produkty zarówno pod markami Tarczyński i Snack It (często jednocześnie w obydwu markach), jak i w modelu private label. Dystrybuuje produkty do popularnych sieci handlowych w Polsce i zagranicą: Aldi, Asda, Auchan, Biedronka, Billa, Carrefour, Coop, Costco, Edeka, Iki, Kaulfland, Lidl, Maxima, Morrisons, Netto, Penny, Plus, Rewe, Sainsbury’s, Tesco, Żabka.

W 2024 roku grupa umocniła się na pozycji lidera w kategorii przekąsek mięsnych w Polsce, osiągając 70-proc. udział w rynku kabanosów oraz 25-proc. w rynku parówek.

Spółka realizuje politykę stałej wypłaty dywidendy stanowiącej ok. 25 proc. skonsolidowanych zysków netto, niezależnie od rosnących nakładów inwestycyjnych i przewiduje kontynuację tej polityki. Łączna wartość środków wypłaconych akcjonariuszom w latach 2022, 2023 i 2024 wynosi 80,6 mln zł.

W ramach jej kontynuacji, zarząd grupy zarekomendował na wypłatę dywidendy przeznaczenie 29,5 mln zł z zysku wypracowanego w 2024 roku. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmą akcjonariusze podczas walnego zgromadzenia. Akcje Serii G będą uczestniczyć w dywidendzie z zysku za 2024 rok, jeżeli zostaną zarejestrowane na rachunkach akcjonariuszy najpóźniej w dniu dywidendy za ten rok.

W przeciwnym razie, będą uczestniczyć w dywidendzie począwszy od zysku za rok 2025.

Ważny weekend dla rynków: wybory prezydenckie w Rumunii i Polsce budzą emocje

W weekend mamy ważne dla rynków wybory prezydenckie – mowa o drugiej turze w Rumunii. Dane zza oceanu i strefy euro okazały się mocno zgodne z oczekiwaniami, więc nie miały wpływu na rynek.

Dane z USA

Wczorajszy pakiet danych zza oceanu był z jednej strony bardzo bogaty. Z drugiej niestety bardzo nudny. Większość odczytów była mocno zgodna z oczekiwaniami, co spowodowało, że na rynku walutowym nie było widać zmian. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, tak jak prognozowano, utrzymała się na poziomie 229 tysięcy. Sprzedaż detaliczna wypadła symboliczne 0,1% powyżej przypuszczeń. Z kolei produkcja przemysłowa okazała się o 0,2% słabsza. Inflacja producencka wyniosła 2,4% wobec oczekiwanych 2,5%. Poznaliśmy również dwa indeksy koniunktury – te z kolei wypadły trochę lepiej. Nie ma się zatem co dziwić, że dolar niemal nie reagował.

Dane ze strefy euro

Wcześniej w ciągu dnia poznaliśmy dane ze strefy euro. Zaczęło się od rewizji odczytu wzrostu PKB – wyniosła 1,2% w skali roku. Niby nie jest to dużo, ale to wyrównanie wyniku z poprzedniego kwartału oraz najwyższy rezultat od pierwszego kwartału 2023 roku. Rewizja odczytu to przeliczenie finalnych danych i ewentualna korekta do wstępnych wyników. Tutaj jednak początkowa wartość była zgodna z finalną. Lepiej od oczekiwań wypadła produkcja przemysłowa. Ta w skali roku rośnie o 3,6% wobec prognozowanych 2,5%. Jest to jednak znacznie mniej istotny odczyt od wzrostu PKB. Stąd właśnie brak reakcji rynków na te odczyty.

Nadchodzące wybory prezydenckie

Z polskiej perspektywy to nasze wybory oczywiście wydają się najważniejsze. Dla rynków walutowych weekendowym numer jeden jest jednak Rumunia. Po pierwsze wynik wyborów w Rumunii wydaje się znacznie mniej pewny niż w Polsce. U nas sondaże są zgodne, kto zmierzy się w drugiej turze. W Rumunii z dnia na dzień Nicusor Dan odrabia straty w sondażach do prowadzącego George Simiona. Simion dalej jest liderem, ale mimo tego, że pierwszą rundę wygrał 41% do 21%, obecnie pojawiają się głosy sugerujące, że mimo potężnej wygranej, teraz może przegrać. Dodatkowym argumentem jest fakt, że po pierwszej turze rynki reagowały na sukces George’a Simona bardzo wyraźną ucieczką od rumuńskiej lei.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Rumunia – decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:30 – USA – pozwolenia na budowę i rozpoczęte budowy domów,

16:00 – USA – indeks Chicago PMI.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Cyberatak na Diora. Marka potwierdza kradzież danych osobowych klientów

Luksusowy dom mody Dior poinformował o poważnym naruszeniu bezpieczeństwa danych klientów w wyniku cyberataku, który miał miejsce 7 maja 2025 roku. Cyberprzestępcy mieli uzyskać dostęp do bazy danych zawierającej informacje osobowe klientów, takie jak imię i nazwisko, adres e-mail, numer telefonu, adres zamieszkania, historię zakupów oraz preferencje zakupowe

Z publicznie dostępnych informacji wynika, że wyciek danych najprawdopodobniej dotyczył głównie klientów w Azji, zwłaszcza w Korei Południowej i Chinach. W Korei Południowej Dior opublikował oficjalne oświadczenie na swojej stronie internetowej, a w Chinach klienci otrzymali powiadomienia SMS o wycieku danych. Obecnie firma współpracuje z ekspertami ds. cyberbezpieczeństwa oraz odpowiednimi organami regulacyjnymi w celu zbadania sprawy.

Incydent wpisuje się w szerszą falę cyberataków na sektor detaliczny, w tym na takie firmy jak Marks & Spencer w Wielkiej Brytanii, czy SMYK w Polsce, które również doświadczyły naruszeń danych w ostatnich tygodniach. Z analiz firmy Check Point wynika, że pod koniec kwietnia firmy na całym świecie mierzyły się średnio z niemal 1900 próbami ataków na jedną organizację tygodniowo.

– W następstwie naruszenia danych Diora, klienci powinni zachować szczególną czujność wobec prób phishingu. Mogą one wyglądać np. na wiadomości pochodzące od Diora i zawierać prośby o zresetowanie hasła, aktualizację danych kontaktowych lub fałszywe potwierdzenia zakupów. To typowe techniki wykorzystywane przez cyberprzestępców, by nakłonić ofiary do kliknięcia w złośliwe linki – ostrzega Muhammad Yahyi Patel, przedstawiciel Check Point Software Technologies.

Dior podkreślił, że bezpieczeństwo i poufność danych klientów są dla firmy priorytetem. Przeprosił również za wszelkie niedogodności spowodowane incydentem i zobowiązał się do ograniczenia skutków incydentu.

– Każdy, kto w ostatnim czasie miał kontakt z marką, która padła ofiarą ataku powinien ostrożnie podchodzić do wszelkich niespodziewanych e-maili czy SMS-ów i unikać klikania w linki lub podawania danych logowania za pośrednictwem zewnętrznych stron internetowych. W dzisiejszym cyfrowym świecie zawsze bezpieczniej jest odwiedzać oficjalną stronę danej marki bezpośrednio przez przeglądarkę internetową, zamiast klikać w linki zawarte w wiadomościach e-mail lub SMS – dodał ekspert Check Point Software Technologies, firmy specjalizującej się w bezpieczeństwie cybernetycznym.

Arabia Saudyjska stawia na podaż, USA tną łupki, a Europa korzysta na tanim gazie

Europa oszczędza (na gazie) gdy amerykańskie firmy wydobywcze tracą na ropie… Perspektywy dalszych spadków cen gazu przy rozsądnej odbudowie zapasów – mimo to sezon i tak będzie dla Europy bardziej kosztowny od ubiegłorocznego.

  • W agresywnym ruchu mającym na celu odzyskanie udziału w rynku i zdyscyplinowanie partnerów, którzy lekceważyli kwoty produkcyjne, Arabia Saudyjska wywołała gwałtowny wzrost podaży, popychając OPEC + do dodania 411 000 bpd w samym czerwcu – pomimo spadku cen ropy naftowej do niskich 60 USD za baryłkę, znacznie poniżej progu rentowności fiskalnej 90 USD za baryłkę
  • Amerykańskie łupki odczuwają presję: niskie ceny sprawiają, że producenci ropy Permian niebezpiecznie zbliżają się do progu rentowności, co zmusza ich do ograniczeń w użyciu platform wiertniczych i redukcji nakładów inwestycyjnych
  • Oczekujemy w Allianz Trade, że produkcja w USA w 2025 r. będzie o 100 000 bbl/d niższa niż w poprzednich prognozach
  • szacunków Allianz Trade ceny ropy naftowej będą wahać się pomiędzy 65 a 70 USD za baryłkę przez pozostałą część roku. Ta sama słabość popytu, która doprowadziła do nadwyżki ropy naftowej, zapewnia bardzo potrzebną przestrzeń dla europejskiego gazu ziemnego
  • Europa odczuje ulgę na rynku gazu: ceny spadły o 25% od lutowych maksimów, oferując możliwość uzupełnienia zapasów, które zostały w dużej mierze wyczerpane podczas mroźnej zimy
  • W przypadku wystąpienia dłuższego okresu, w którym magazynowanie będzie przebiegać płynnie a jednocześnie z powodu okresie łagodnej wiosny zużycie gazu w sektorze energetycznym pozostanie na niskim poziomie, ceny gazu w Europie mogą przed latem spaść nawet jeszcze bardziej w porównaniu z obecnymi poziomami
  • Niemniej jednak, nawet przy obecnych cenach, Europa ponosi dodatkowe koszty zaopatrzenia w gaz w porównaniu do 2024 roku w wysokości około 10 mld EUR

Wzrost wydobycia ropy naftowej przez Arabię Saudyjską to jej najnowszy gambit rynkowy.

Globalne rynki ropy naftowej weszły już w 2025 r. na tylnej łapie, obciążone słabnącym popytem i spowolnieniem aktywności gospodarczej. Jednak pomimo wojny handlowej, która spowodowała spadek cen ropy do poziomu 60 USD za baryłkę (bbl) – poziomu niewidzianego od 2021 r. – Arabia Saudyjska dąży do przyspieszenia wycofywania ograniczeń produkcji OPEC. Do połowy roku grupa przywróci około 1 miliona baryłek dziennie (bpd) podaży, wycofując około 40% cięć wdrożonych od 2022 r., a pozostałe cięcia prawdopodobnie zostaną w pełni wycofane do października. W ocenie Allianz Trade przygotowuje to grunt pod gwałtowny wzrost podaży ropy naftowej w czasie, gdy globalny wzrost popytu słabnie, produkcja spoza OPEC również rośnie, a ceny ropy naftowej są poniżej poziomu niezbędnego do zrównoważenia budżetu Arabii Saudyjskiej (około 90 USD za baryłkę). Arabia Saudyjska skutecznie porzuca swój nieoficjalny cel 100 USD za baryłkę i sygnalizuje ostry zwrot w kierunku tolerowania przedłużającego się okresu niskich cen w agresywnej próbie odzyskania udziału w rynku i „zdyscyplinowania” innych członków OPEC+, w szczególności Iraku i Kazachstanu, którzy lekceważą kwoty produkcyjne, a także w celu wysłania pozytywnego sygnału do Białego Domu, który poprosił o zwiększenie produkcji przed planowaną wizytą prezydenta Trumpa w Rijadzie. Jednak w obliczu perspektywy nadwyżki podaży, uzależnione od ropy rządy krajów OPEC przygotować się muszą na ból budżetowy, a niektóre z nich szykują się do emisji większego zadłużenia i cięcia wydatków, aby zrekompensować utracone przychody. Obecnie szacujemy, że ceny ropy naftowej będą wahać się między 65 a 70 USD za baryłkę przez pozostałą część roku. Trudno spodziewać się dalszego spadku cen, raczej odwrotnie –  pozytywne wiadomości o rosnącym popycie lub napięcia geopolityczne mogą spowodować wzrost cen ropy.

Wykres 1: Udziały rynkowe producentów OPEC

Udziały rynkowe producentów OPEC

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

„Drill, baby, drill”? Nie, dopóki niskie ceny ropy naftowej wymuszają zaciskanie pasa w amerykańskim przemyśle łupkowym.

Wydobycie ropy naftowej w USA jest nadal bliskie rekordowych poziomów (tj. około 13,7 mln baryłek dziennie), ale silnik wzrostu spowalnia, a Energy Information Administration (EIA) obniżyła prognozę wzrostu wydobycia w 2025 r. o 100 000 baryłek dziennie (+300 000 baryłek dziennie). Rzeczywiście, drugą stroną wzrostu produkcji OPEC i niższych cen w USA jest presja wywierana na producentów łupków, którzy odpowiadają za ponad dwie trzecie krajowej produkcji ropy. Średnia cena progu rentowności w basenie permskim – sercu boomu łupkowego – wynosi od 61 USD za baryłkę do 65 USD za baryłkę. Przy notowaniach West Texas Intermediate (WTI) na poziomie lat 60-tych, marże są bardzo niskie, co zmusza do ponownego rozważenia planów rozwoju i perspektyw finansowych. Poza najatrakcyjniejszymi obszarami Permu, ekonomia nie wygląda dużo lepiej. Przykładowo, Powder River Basin w Wyoming potrzebuje około 58 USD za baryłkę, aby osiągnąć próg rentowności. W opinii Allianz Trade rosnące koszty potęgują presję – cła na rury stalowe i inny sprzęt spowodowały wzrost kosztów odwiertów o prawie+ 10%, co dodatkowo zmniejsza zyski. Firmy łupkowe szybko reagują na nowe warunki cenowe. Niektórzy mniejsi amerykańscy producenci zahamowali wiercenia, a planowane projekty odwiertów są odkładane na półkę – niezależne firmy wiertnicze informują o ograniczeniu rozwoju. Giganci z branży usług wiertniczych, tacy jak Halliburton i Baker Hughes, ostrzegają, że słabsza aktywność wiertnicza wpłynie na ich przychody. Oczekuje się również, że nakłady inwestycyjne w branży spadną dwucyfrowo w 2025 roku. Fuzje i przejęcia w sektorze wydobywczym również wyhamowują – dealerzy stoją w obliczu przepaści między kupującymi a sprzedającymi w zakresie wartości aktywów w obliczu niższych perspektyw cenowych sektora, co zapowiada najtrudniejsze otoczenie biznesowe dla łupków od 2020 roku.

Rysunek 2: Ceny progu rentowności WTI dla amerykańskich producentów łupków w basenie permskim (USD/bbl)

Ceny progu rentowności WTI dla amerykańskich producentów łupków w basenie permskim

Źródła: Ankieta Dallas FED z kwietnia 2025 r., Allianz Research

W międzyczasie Europa może uzupełnić wyczerpane rezerwy gazu po „okazyjnej cenie”.

Po dwóch latach ekstremalnej zmienności, europejski rynek gazu ziemnego cieszy się w 2025 roku okresem względnego spokoju. Benchmarkowe ceny gazu gwałtownie spadły z zimowych maksimów. Na początku lutego europejskie ceny gazu na krótko osiągnęły najwyższe poziomy od dwóch lat w związku z trzaskającym mrozem i niską produkcją energii wiatrowej. Zima 2024/25 była chłodniejsza i mniej wietrzna niż rok wcześniej, co oznaczało szybsze wyczerpywanie się zapasów gazu, mimo że pod koniec 2024 r. były one prawie pełne. Na początku wiosny poziom magazynowania w UE spadł do około 34%, najniższego poziomu po zimie od 2022 r. (zob. wykres 3). Z drugiej strony, do wiosny ceny gazu spadły o ponad 25% w stosunku do lutowego szczytu. Niższy sezonowy popyt – wraz ze spadkiem zapotrzebowania na ogrzewanie i wiosenną pogodą zwiększającą produkcję energii odnawialnej – dał rynkowi chwilę wytchnienia. Jednocześnie słaba aktywność gospodarcza w całej Europie i niepewność co do amerykańskich taryf celnych ograniczyły zużycie gazu w przemyśle: produkcja w sektorach intensywnie wykorzystujących gaz (chemikalia, stal, nawozy itp.), zwłaszcza w Niemczech, jeszcze się nie ożywiła. Ten spadek popytu wywarł dodatkową presję na system gazowy. W rezultacie europejskie kontrakty terminowe na gaz z dostawą w okresie letnim oscylują wokół poziomu 40 EUR/MWh. Te łagodniejsze ceny, choć nie są tanie według historycznych standardów, są mile widzianą ulgą i otworzyły strategiczny moment dla Europy na uzupełnienie rezerw gazu po ciężkiej zimie. Europejskim celem jest osiągnięcie poziomu 90% zapasów do 1 listopada. Osiągnięcie tego celu będzie wymagało masowego uzupełnienia zapasów w okresie letnim. UE potrzebuje około 57,7 mld metrów sześciennych (mld m3) gazu wtłoczonego podczas sezonu uzupełniania – około 25,8 mld m3 więcej niż w 2024 roku. Przy obecnych cenach, dodatkowy rachunek za gaz wyniósłby około 10 mld EUR. Handlowcy gazem działają ostrożnie, ponieważ wielu uczestników rynku spodziewa się dalszego spadku cen w nadchodzących miesiącach w związku z niskim popytem. Decydenci muszą jednak uważać, aby nie opóźniać uzupełniania zapasów zbyt długo, w celu  uniknięcia gorączki zakupów, która mogłaby spowodować wzrost cen późnym latem.

W przypadku wystąpienia dłuższego okresu, w którym magazynowanie będzie przebiegać płynnie a jednocześnie z powodu okresie łagodnej wiosny zużycie gazu w sektorze energetycznym pozostanie na niskim poziomie, ceny gazu w Europie mogą przed latem spaść nawet jeszcze bardziej w porównaniu z obecnymi poziomami.

Chociaż niższe ceny gazu są częściowo spowodowane słabym tempem ekspansji gospodarczej, obecna dynamika (cen gazu) jest czymś w rodzaju ulgi dla Europy: daje naszemu kontynentowi czas na przygotowanie się do następnej zimy bez szału i niebotycznych cen, które określiły zeszłoroczną walkę o gaz. Podczas gdy eksporterzy ropy zmagają się z negatywnymi skutkami spowolnienia gospodarczego, europejscy konsumenci na tym korzystają. Zasadniczo, ta sama słabość popytu, która doprowadziła do nadwyżki ropy naftowej, zapewnia bardzo potrzebną przestrzeń dla europejskiego gazu ziemnego.

Rysunek 3: Stan magazynów gazu w Europie (%)

Rysunek 3: Stan magazynów gazu w Europie (%)

Źródła: AGSI, Allianz Research

AI Clearing z tytułem Startup Roku na Impact’25

AI Clearing to spółka z USA ale z polskimi korzeniami, przekształca ona budownictwo dzięki systemowi opartemu o AI. Oferuje technologię, która pozwala audytować duże projekty infrastrukturalne z lotu drona. Spółka zdobywa światowy rynek i została doceniona tytułem Startup Roku przez Money.pl na Impact’25. JRH ASI S.A. jako inwestor z dumą wspiera ten przełomowy biznes.

AI Clearing, amerykańska firma technologiczna z siedzibą w Austin w stanie Teksasie, której założyciele – Adam Wiśniewski i Michał Mazur – wywodzą się z Polski, została uhonorowana prestiżowym tytułem Startup Roku 2025 przez portal Money.pl podczas gali Impact’25 w Poznaniu. Nagroda ta potwierdza nie tylko innowacyjność rozwiązania opracowanego przez spółkę, ale również jej rosnącą pozycję na międzynarodowym rynku nowych technologii.

AI Clearing specjalizuje się w automatyzacji monitorowania projektów infrastrukturalnych na dużą skalę. Flagowa platforma spółki wykorzystuje dane z dronów oraz zaawansowane algorytmy sztucznej inteligencji, by w czasie rzeczywistym analizować postęp prac budowlanych z dokładnością do kilku centymetrów. System integruje dane 3D z dokumentacją projektową i harmonogramami, co pozwala wykrywać opóźnienia, niezgodności oraz potencjalne ryzyka niemal natychmiast.

Klienci AI Clearing – największe koncerny budowlano konstrukcyjne, głównie z USA, Kanady, Niemiec i krajów Bliskiego Wschodu – wykorzystują platformę do kontroli realizacji dużych inwestycji infrastrukturalnych, takich jak linie kolejowe, farmy fotowoltaiczne, rurociągi czy drogi ekspresowe. Dzięki tej technologii czas audytu inwestycji został skrócony z tygodni do kilku godzin, co przekłada się na oszczędności rzędu milionów dolarów i znaczące ograniczenie ryzyk projektowych.

AI Clearing działa głównie na rynkach zagranicznych – ponad 90% jej przychodów pochodzi spoza Polski, co czyni ją wyjątkowym przykładem sukcesu polskiego zespołu founderów na arenie międzynarodowej. W 2025 roku firma ogłosiła uruchomienie centrum R&D w Polsce, planując zainwestować, właśnie nad Wisłą, 16 mln dolarów w rozwój technologii.

Z radością przyjmujemy wiadomość o przyznaniu AI Clearing tytułu Startup Roku 2025. To nie tylko dowód uznania dla ich innowacyjności, ale także potwierdzenie skutecznej komercjalizacji technologii i dynamicznego rozwoju biznesu. Wierzymy, że AI Clearing stanie się prawdziwą perłą w naszym portfelu inwestycyjnym. Życzymy dalszych sukcesów całemu zespołowi AI Clearing – powiedział January Ciszewski, prezes i główny akcjonariusz JRH ASI S.A.

Sukces AI Clearing to dowód na to, że połączenie polskiej kreatywności i globalnych ambicji może zaowocować stworzeniem rozwiązań, które zmieniają światowe branże. JRH ASI S.A. konsekwentnie wspiera takie przedsięwzięcia, inwestując w technologie, które mają potencjał do zrewolucjonizowania swoich sektorów

Rynek najmu w kwietniu 2025: mniej ofert i słabszy popyt, ale ceny wciąż stabilne

W kwietniu liczba ofert i aktywność najemców spadły, ale ceny pozostały niewzruszone. Średni czynsz utrzymał się na poziomie 3,6 tys. zł, mimo mniejszej podaży i słabszego popytu. Eksperci przewidują, że obniżka stóp procentowych nie wpłynie w najbliższym czasie na rynek najmu, a impulsów do większych zmian spodziewać można się dopiero latem.

Kwiecień przyniósł pewne przesunięcia na rynku najmu, choć nie w takim kierunku, jak wskazywały wcześniejsze obserwacje. W lutym i marcu oferta mieszkań sukcesywnie się zwiększała, a zainteresowanie najemców utrzymywało się na względnie stałym poziomie. Przewidywane ograniczenie podaży nastąpiło dopiero w kwietniu, jednak nie przełożyło się na zmiany cen. Mimo niewielkich sygnałów zmian rynek najmu pozostał odporny na wahania.

Lekkie spowolnienie po obu stronach rynku

W kwietniu 2025 roku rynek najmu nieco zwolnił. Liczba aktywnych ogłoszeń w serwisie Otodom spadła o 2,5% względem marca i wyniosła 24,6 tysiąca. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku to już prawie 9-procentowy spadek. Mniej było również nowych ofert – ich liczba skurczyła się o 19% w ujęciu miesięcznym.

Tylko nieliczne miasta wyłamały się z ogólnokrajowego trendu spadkowego. Zielona Góra zanotowała najwyższy wzrost, a liczba ogłoszeń zwiększyła się tam o 8% m/m. Niewielkie wzrosty widoczne były także w Katowicach, Opolu, Poznaniu i Rzeszowie, choć nie przekroczyły 6% m/m. W pozostałych lokalizacjach dominowały spadki względem marca, które były najbardziej odczuwalne w Lublinie (-15%) i Trójmieście (-14%).

Lekkie hamowanie widoczne jest także po stronie popytowej. W porównaniu z marcem liczba interakcji z ofertami wynajmu spadła o 10% m/m. Choć nadal oznacza to wzrost o 13% rok do roku, to tempo wzrostu znacznie osłabło względem wcześniejszych miesięcy, kiedy sięgało kilkudziesięciu procent.

Spadek liczby ogłoszeń i słabnąca aktywność użytkowników to sygnały, że wchodzimy w fazę chwilowego spowolnienia na rynku najmu. Nie ma jednak przesłanek, by mówić o trwałej zmianie trendu. Stabilne ceny i umiarkowana rotacja ofert pokazują, że rynek pozostaje w równowadze. Warto pamiętać, że w poprzednich latach sezonowy wzrost aktywności zaczynał się już w czerwcu i wiele wskazuje na to, że podobnie będzie i tym razem – komentuje Milena Chełchowska, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Stawki nadal stabilne

Mimo mniejszej liczby mieszkań dostępnych na rynku, średnie stawki za wynajem pozostały praktycznie bez zmian. W kwietniu najemcy płacili średnio 3 575 zł miesięcznie, czyli tyle samo, co w marcu i lutym. Warto podkreślić, że od jesieni 2024 r. średnie ceny za metr kwadratowy (około 70 zł/m²) utrzymują się na stałym poziomie.

Choć ogólnopolska średnia pozostaje niezmienna, to lokalnie widać wyraźne zróżnicowanie. Warszawa prowadzi w rankingu najdroższych rynków, ze średnią stawką 4,9 tys. zł. Tuż za nią plasują się Kraków (3,3 tys. zł), Trójmiasto (3,2 tys. zł) i Wrocław (3,1 tys. zł). We wszystkich tych miastach ceny w kwietniu wzrosły jedynie symbolicznie – maksymalnie o 0,7%.

Wyraźniejsze zmiany cen widoczne były w mniejszych ośrodkach wojewódzkich. Przykładem jest Olsztyn, gdzie stawki najmu wzrosły w kwietniu o 4,2%, osiągając poziom 2,3 tys. zł. Odmienny kierunek obrał natomiast Rzeszów – tam średnia cena spadła o 2,4%, do 2,6 tys. zł, co było największą obniżką w kwietniu wśród analizowanych miast.

Czy obniżka stóp procentowych wpłynie na rynek najmu?

Długo wyczekiwana przez planujących zakup własnego mieszkania decyzja RPP o obniżce stóp procentowych nie przełoży się w krótkiej perspektywie czasu na rynek najmu. Jak podkreślają eksperci Otodom, teoretycznie niższy koszt kredytu mógłby zachęcać do zakupu mieszkań, a tym samym odciążyć rynek najmu. Jednak jeśli zobaczymy ten efekt, to najwcześniej w perspektywie kilku miesięcy.

Dane z rynku wtórnego i deweloperskiego również nie wskazują na możliwość nagłego zwrotu. Wobec rekordowej obecnie oferty mieszkań, potencjalni nabywcy nie spieszą się z finalizacją transakcji. Co więcej, według „Monitora nastrojów klientów nieruchomości” Otodom coraz mniej osób spodziewa się wzrostu cen nieruchomości. To może oznaczać opóźnianie decyzji zakupowych oraz brak presji na wzrost czynszów.

– Wiele wskazuje na to, że rynek najmu wchodzi w fazę sezonowego spokoju – bez gwałtownych zmian, ale też bez silnych bodźców do ożywienia. Dopiero miesiące wakacyjne, tradycyjnie związany z większą mobilnością studentów, mogą przynieść impuls do wzrostów. Na razie jednak dominuje uspokojenie i równowaga – podsumowuje Milena Chełchowska, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Ropa znów pod presją. Rynek reaguje na napięcia wokół Iranu i prognozy nadpodaży

Cena ropy naftowej w czasie piatkowej sesji spadła po krótkotrwałym wzroście, który był następstwem rosnącej niepewności wokół negocjacji nuklearnych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. W szczytowym momencie notowania ropy Brent przekroczyły 65 USD za baryłkę, jednak szybko powróciły poniżej tego poziomu. Ropa WTI utrzymywała się w okolicach 61 USD. Wzrost cen był napędzany głównie przez wypowiedź irańskiego ministra spraw zagranicznych, który publicznie skrytykował niespójność stanowiska Waszyngtonu w procesie negocjacyjnym. Reakcja rynku pokazała, jak silnie ceny ropy pozostają uzależnione od napięć geopolitycznych, szczególnie tych dotyczących krajów o dużym potencjale eksportowym.

Jednym z kluczowych elementów wpływających na wyceny surowca jest perspektywa ewentualnego porozumienia nuklearnego, które mogłoby otworzyć drogę do zwiększenia irańskiego eksportu ropy na rynki światowe. Eksperci szacują, że porozumienie to mogłoby przełożyć się na wzrost eksportu o 200–300 tys. baryłek dziennie. Mimo że liczby te wydają się istotne, wielu analityków podkreśla, że w szerszym kontekście globalnego rynku ropa z Iranu nie odegrałaby kluczowej roli, a jej wpływ na podaż byłby raczej ograniczony.

Znacznie większe znaczenie dla kształtowania się przyszłych cen mają prognozy Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), według których produkcja ropy – zarówno nowa, jak i ta wracająca na rynek z państw grupy OPEC+ – będzie rosła szybciej niż globalny popyt. Agencja przewiduje, że tempo wzrostu podaży w 2025 roku przewyższy tempo wzrostu konsumpcji, co w konsekwencji może doprowadzić do nadpodaży surowca i dalszego spadku jego wartości na rynku światowym. Taki scenariusz jest szczególnie prawdopodobny w sytuacji, gdy globalne ożywienie gospodarcze będzie postępować wolniej, niż wcześniej zakładano.

Pomimo krótkookresowego odbicia cen, w ujęciu tygodniowym notowania ropy wykazały jedynie niewielką zwyżkę. Była ona napędzana przede wszystkim przez rosnący optymizm co do przyszłego popytu, wynikający z postępów w łagodzeniu napięć handlowych między USA a Chinami. Niemniej jednak w szerszym horyzoncie czasowym sytuacja wygląda mniej optymistycznie. Od początku roku ropa naftowa potaniała o ponad 10%, co jest efektem złożonej kombinacji czynników – w tym utrzymującej się niepewności na rynkach globalnych, spowolnienia gospodarczego w wielu krajach oraz dynamicznego wzrostu podaży, nie tylko z krajów OPEC+, ale również z niezależnych producentów, takich jak Stany Zjednoczone czy Brazylia.

Wszystkie te czynniki sprawiają, że rynek ropy wciąż pozostaje niestabilny, a perspektywy cenowe są obarczone dużą niepewnością. W najbliższych miesiącach decydujące będą nie tylko wyniki rozmów nuklearnych między USA a Iranem, ale również tempo globalnego ożywienia gospodarczego, działania OPEC+ oraz zachowanie największych konsumentów i producentów ropy na świecie.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS

Ile zarabiają prawnicy w 2025 roku? Najnowsze stawki i widełki wynagrodzeń

Dziś na rynku prawniczym liczy się już nie tylko znajomość paragrafów, ale także kompetencje technologiczne i biznesowe. Firmy stawiają na specjalistów, którzy potrafią być partnerami w rozwoju organizacji i rozumieją świat poza kodeksem. A kto umie łączyć kodeks z kompetencjami przyszłości, ten nie tylko wygrywa spory, ale też… całkiem nieźle zarabia. Wśród stanowisk eksperckich najwyższe pensje otrzymają specjaliści ds. prawnych – 11 000 – 18 000 zł oraz specjaliści ds. compliance – 10 000 – 16 000 zł brutto. W przypadku kadry kierowniczej najwięcej zarobi dyrektor działu prawnego – 30 000 – 50 000 zł brutto.

Nowoczesny prawnik – ekspert, strateg, partner

W ostatnich latach prawnicy nie mogą narzekać na brak wyzwań – dynamiczne zmiany legislacyjne przekładają się na rosnące zapotrzebowanie na obsługę klientów zewnętrznych, jak i wewnętrznych ekspertów firm. Prognozy wskazują, że w nadchodzących miesiącach liczba ofert pracy w sektorze prawnym będzie rosła, m.in. w związku z nowelizacjami w obszarze prawa pracy czy zatrudniania cudzoziemców. Na rynku szczególnie poszukiwani będą specjaliści z doświadczeniem w ESG, AI i cyberbezpieczeństwie. Coraz częściej cenieni są prawnicy, którzy potrafią być nie tylko ekspertami od paragrafów, ale też realnymi partnerami biznesowymi, wspierającymi rozwój firmy.

Nowe priorytety młodych prawników

Młodzi prawnicy stają się coraz bardziej otwarci na zmiany zawodowe. Choć kwestie finansowe nadal mają duże znaczenie, nie są jedynym priorytetem. Równie ważne stają się dla nich nowe wyzwania, możliwość rozwoju, a także kultura organizacyjna. Coraz częściej pojawiają się też głosy o potrzebie pracy w środowisku, które wspiera dobrostan i równowagę.

– Elastyczność trybu pracy jest wciąż bardzo istotna, większość prawników działa w modelach hybrydowych z przewagą pracy stacjonarnej. Kandydaci zwracają również uwagę na usprawnienia i nowe technologie u potencjalnych pracodawców, które zdecydowanie przyspieszają procesy, chociażby raportowania. Najczęstszymi powodami zmiany organizacji najczęściej wskazywane są brak nowych wyzwań, zamknięte struktury i możliwości awansu, czy kwestie chronicznego przepracowania wynikającego z braku odpowiednio zapewnionego work-life balance – podkreśla Adrianna Wiśniewska, Recruitment Business Partner w Manpower.

Ile zarabia się w prawie w 2025 roku?

Ile zarabia się w prawie w 2025 rokuOczekiwania finansowe w branży prawniczej w kolejnych miesiącach w większości przypadków utrzymają się na poziomie zbliżonym do ubiegłego roku. Ze względu na nadchodzące nowelizacje związane z jawnością wynagrodzeń, pracodawcy w tym roku ostrożniej podchodzą do kwestii podwyżek. Wyjątkiem są wysoko wyspecjalizowane stanowiska eksperckie, na które trudno znaleźć odpowiednich kandydatów.

Patrząc na stawki ekspertów, najwyższe wynagrodzenia otrzymają specjaliści ds. prawnych – 11 000 – 18 000 zł  brutto, a w przypadku bardziej doświadczonych pracowników – starszych specjalistów – widełki sięgają nawet 15 000 – 25 000 zł brutto. Specjalista ds. compliance otrzymuje co miesiąc 12 000 – 16 000 zł brutto. Z kolei wśród kadry kierowniczej najwięcej zarobi dyrektor działu prawnego – 30 000 – 50 000 zł brutto.

Warto jednak zaznaczyć, że w przypadku specjalistów z obszaru prawnego, wynagrodzenia bardzo często dotyczą współpracy w modelu B2B, a nie w oparciu o umowę o pracę. W takiej formule podawane stawki odnoszą się do kwot netto powiększonych o VAT, a nie klasycznego wynagrodzenia brutto.

Fizjoterapia uroginekologiczna w leczeniu nietrzymania moczu

Nietrzymanie moczu to problem, który dotyka wiele kobiet, wpływając negatywnie na codzienne funkcjonowanie i samopoczucie. Dzięki indywidualnie dopasowanym programom ćwiczeń mięśni dna miednicy, biofeedbackowi, elektrostymulacji oraz treningowi pęcherza, pacjentki mogą skutecznie wzmocnić mięśnie, poprawić kontrolę nad pęcherzem i zmniejszyć częstotliwość oraz intensywność epizodów nietrzymania moczu. Fizjoterapia uroginekologiczna jest nie tylko metodą pierwszego wyboru w leczeniu, ale także doskonałym uzupełnieniem farmakoterapii i leczenia operacyjnego.

Obecne wytyczne medyczne jednoznacznie wskazują fizjoterapię uroginekologiczną jako metodę pierwszego wyboru w leczeniu, a także jako ważne wsparcie w ramach terapii farmakologicznej oraz zabiegów chirurgicznych.

Dzięki systematycznym ćwiczeniom mięśni dna miednicy, elektrostymulacji, biofeedbackowi oraz treningowi pęcherza, pacjenci odzyskują kontrolę nad funkcjami pęcherza, poprawiają siłę i wytrzymałość mięśni, a także redukują objawy nietrzymania moczu, co przekłada się na lepsze samopoczucie i aktywność społeczną.

1. Wprowadzenie

Nietrzymanie moczu (NTM) definiowane jest jako mimowolna utrata moczu stanowiąca problem higieniczny lub społeczny dla osoby dotkniętej tym schorzeniem (Abrams i wsp., 2017). To schorzenie dotyka znaczną część populacji – szacuje się, że na świecie cierpi na nie od 25% do nawet 45% kobiet oraz około 11–34% mężczyzn, przy czym częstość wzrasta z wiekiem (Milsom i wsp., 2014).

NTM wpływa negatywnie na jakość życia, powodując nie tylko dyskomfort fizyczny, ale także obniżenie samooceny, izolację społeczną i problemy emocjonalne, takie jak lęk czy depresja (Coyne i wsp., 2012). Właśnie dlatego istotne jest szybkie rozpoznanie i wdrożenie skutecznych metod leczenia, które często obejmują fizjoterapię uroginekologiczną, stanowiącą bezpieczną i efektywną formę terapii.

2. Etiologia nietrzymania moczu

2.1 Nietrzymanie moczu wysiłkowe (NTM wysiłkowe)

Wysiłkowe nietrzymanie moczu jest najczęstszym typem nietrzymania moczu, stanowiącym według niektórych autorów od 50 do 88% wszystkich przypadków. Objawia się ono poprzez wyciek moczu w wyniku nagłego wzrostu ciśnienia w jamie brzusznej, na przykład podczas kichania, schylania się czy dźwigania ciężarów. Przyczyną tego schorzenia jest niewydolność aparatu mięśniowo-więzadłowego, wynikająca z osłabienia mięśni dna miednicy oraz zmian w układzie powięziowo-mięśniowym, najczęściej u kobiet po porodach, urazach, operacjach oraz w wyniku obniżenia narządów miednicy małej i zaburzeń hormonalnych. Niskie stężenie estrogenów w organizmie może powodować niekorzystne zmiany w układzie moczowo-płciowym, prowadzące do upośledzenia mechanizmów trzymania moczu. Mięśnie dna miednicy pełnią dwie główne funkcje: podporową, czyli utrzymanie właściwej statyki narządów płciowych oraz zwieraczową, poprzez odpowiedź krótkotrwałym skurczem w momencie nagłego wzrostu ciśnienia w jamie brzusznej. Istnieją trzy stopnie określające zakres wysiłków, które wywołują SUI (wypływanie moczu przy wysiłku): stopień I – wypływanie moczu przy znacznym wysiłku, stopień II – przy średnim wysiłku i stopień III – przy minimalnym wysiłku.

2.2 Nietrzymanie moczu naglące (NTM naglące)

Nietrzymanie moczu naglące polega na nagłym, niekontrolowanym parciu na mocz, któremu towarzyszy mimowolna utrata moczu. W przeciwieństwie do wysiłkowego nietrzymanie moczu, tutaj mechanizm opiera się na nadreaktywności mięśnia wypieracza pęcherza, który niekontrolowanie się kurczy, powodując silną potrzebę mikcji. Przyczyną mogą być uszkodzenia nerwów kontrolujących pęcherz, np. w przebiegu udaru mózgu, stwardnienia rozsianego, urazów rdzenia kręgowego czy chorób neurodegeneracyjnych. Również infekcje dolnych dróg moczowych oraz zmiany zapalne mogą wywoływać tego typu dolegliwości.

2.3 Nietrzymanie moczu mieszane (NTM mieszane)

Postać mieszana nietrzymania moczu stanowi połączenie objawów nietrzymania wysiłkowego oraz zespołu pęcherza nadreaktywnego. Diagnoza tego rodzaju nietrzymania opiera się na szczegółowym wywiadzie medycznym, badaniu fizykalnym oraz badaniach urodynamicznych, które pozwalają ocenić funkcjonowanie zarówno pęcherza moczowego, jak i mięśni dna miednicy. Przyczyny mieszanej postaci są złożone i mogą wynikać zarówno z osłabienia mięśni dna miednicy, jak i nadreaktywności mięśnia wypieracza pęcherza.

2.4 Inne rodzaje nietrzymania moczu

Poza trzema podstawowymi typami, istnieją także inne formy nietrzymania moczu, które występują rzadziej, ale są klinicznie istotne. Nietrzymanie z przepełnienia spowodowane jest niedrożnością odpływu moczu lub osłabieniem mięśnia wypieracza, co skutkuje przepełnieniem pęcherza i mimowolnym wyciekiem moczu. Jest to często obserwowane u mężczyzn z przerostem gruczołu krokowego. Nietrzymanie funkcjonalne natomiast wynika z ograniczeń ruchowych, zaburzeń poznawczych lub psychicznych, które uniemożliwiają pacjentowi dotarcie do toalety na czas, mimo prawidłowego funkcjonowania pęcherza. Czynniki te często współistnieją z chorobami neurologicznymi, demencją lub ograniczeniami ruchowymi u osób starszych.

3. Diagnostyka nietrzymania moczu

Dokładna i wieloaspektowa diagnostyka stanowi fundament skutecznego leczenia nietrzymania moczu. Pozwala nie tylko określić typ schorzenia, ale także ocenić stopień jego nasilenia, zidentyfikować współistniejące choroby i wykluczyć inne przyczyny podobnych objawów. Proces diagnostyczny opiera się na kilku etapach, które razem tworzą pełny obraz kliniczny pacjenta.

3.1. Wywiad lekarski

Podstawą diagnostyki jest dokładny wywiad, w trakcie którego lekarz zbiera informacje dotyczące charakteru nietrzymania moczu, jego częstości, okoliczności pojawiania się objawów, a także wpływu dolegliwości na codzienne życie pacjenta. Ważne jest określenie rodzaju nietrzymania — czy jest to typ wysiłkowy, naglący, mieszany czy inny — co umożliwia lepsze ukierunkowanie dalszych badań i terapii. Wywiad obejmuje także pytania o przebyte choroby, urazy, operacje, stosowane leki oraz czynniki ryzyka, takie jak ciąże czy porody drogą naturalną. Coraz częściej stosuje się ustandaryzowane kwestionariusze, np. International Consultation on Incontinence Questionnaire – Urinary Incontinence Short Form (ICIQ-UI SF), które ułatwiają obiektywne ocenienie nasilenia problemu.

3.2. Badanie fizykalne

Badanie fizykalne pozwala ocenić stan układu moczowo-płciowego oraz funkcję mięśni dna miednicy. Szczególną uwagę poświęca się ocenie siły i koordynacji mięśni, co wykonywane jest metodą palpacyjną lub za pomocą specjalistycznych narzędzi. Ponadto badanie obejmuje ocenę narządów rodnych, obecność ewentualnych przepuklin czy zmian patologicznych. W przypadku podejrzenia przyczyn neurologicznych przeprowadza się także testy odruchów i badania neurologiczne. Ważne jest również zbadanie postawy ciała oraz biomechaniki miednicy, gdyż zaburzenia te mogą wpływać na funkcję mięśni dna miednicy i rozwój NTM.

3.3. Dzienniczek mikcji

W diagnostyce nietrzymania moczu istotną rolę pełni prowadzenie dzienniczka mikcji przez pacjenta, zwykle przez 3 do 7 dni. Dzienniczek pozwala na zarejestrowanie liczby mikcji, ilości spożywanych płynów, objawów nietrzymania oraz okoliczności ich wystąpienia. Dzięki temu lekarz uzyskuje precyzyjniejsze informacje o dynamice problemu, co ułatwia ocenę jego nasilenia i planowanie terapii.

3.4. Badania urodynamiczne

Badania urodynamiczne stanowią bardziej zaawansowane narzędzie diagnostyczne, pozwalające na ocenę czynności pęcherza i cewki moczowej. Wśród nich najczęściej wykonywane są cystometria, profilometria oraz badania przepływu moczu. Cystometria mierzy ciśnienie w pęcherzu podczas jego napełniania i opróżniania, co pozwala ocenić skurcze wypieracza, podatność ścian pęcherza oraz obecność nietrzymania pod ciśnieniem. Profilometria ocenia ciśnienie zamknięcia cewki moczowej, a badanie przepływu pozwala na identyfikację przeszkód w odpływie moczu. Urodynamika jest szczególnie pomocna w przypadkach skomplikowanych, mieszanych lub gdy planowane jest leczenie chirurgiczne.

3.5. Badania dodatkowe

W zależności od sytuacji klinicznej wykonuje się także inne badania, takie jak ultrasonografia układu moczowego, która pozwala wykluczyć kamicę, guzy czy obecność zalegającego moczu po mikcji. Badania laboratoryjne moczu oraz krwi służą wykryciu infekcji czy chorób metabolicznych mogących wpływać na układ moczowy. Konsultacje urologiczne i ginekologiczne uzupełniają diagnostykę, szczególnie w przypadkach, gdy nietrzymanie moczu jest częścią szerszego problemu zdrowotnego.

Podsumowując, diagnostyka nietrzymania moczu jest procesem wieloetapowym, który pozwala na precyzyjne określenie rodzaju oraz stopnia schorzenia, umożliwiając wybór najskuteczniejszej metody terapii, w tym fizjoterapii uroginekologicznej.

4. Fizjoterapia uroginekologiczna – wprowadzenie

Fizjoterapia uroginekologiczna stanowi specjalistyczną gałąź rehabilitacji medycznej, której celem jest przywrócenie i poprawa funkcji układu moczowo-płciowego oraz mięśni dna miednicy. Stanowi integralną część kompleksowego leczenia zaburzeń takich jak nietrzymanie moczu, obniżenia narządów miednicy mniejszej czy przewlekłe bóle w obrębie dna miednicy. Metody stosowane w fizjoterapii uroginekologicznej są bezpieczne, mało inwazyjne i dostosowane do indywidualnych potrzeb pacjenta.

Kluczowym elementem terapii jest wzmacnianie mięśni dna miednicy, które pełnią rolę podpory dla narządów miednicy, wpływają na prawidłową kontrolę pęcherza moczowego i cewki oraz biorą udział w utrzymaniu ciągłości funkcji fizjologicznych. Osłabienie tych mięśni prowadzi do powstawania problemów, w tym nietrzymania moczu. Fizjoterapia uroginekologiczna pozwala nie tylko na poprawę siły mięśniowej, ale również na odzyskanie koordynacji nerwowo-mięśniowej, co jest kluczowe dla prawidłowej kontroli mikcji.

Ponadto, terapia obejmuje edukację pacjenta, która zwiększa świadomość własnego ciała i umożliwia skuteczniejsze radzenie sobie z dolegliwościami. Fizjoterapeuci uroginekologiczni wspierają pacjentów w nauce prawidłowej techniki oddychania, kontroli napięcia mięśniowego oraz poprawie postawy ciała, co przekłada się na lepsze efekty terapii.

Ze względu na szerokie spektrum problemów uroginekologicznych, fizjoterapia jest stosowana zarówno jako leczenie pierwszego rzutu, szczególnie w nietrzymaniu moczu wysiłkowym i naglącym, jak i jako element wspomagający farmakoterapię czy przygotowanie do leczenia operacyjnego. Liczne badania potwierdzają wysoką skuteczność metod fizjoterapeutycznych w poprawie objawów NTM, co czyni je ważnym narzędziem terapeutycznym.

Podsumowując, fizjoterapia uroginekologiczna jest holistycznym, zindywidualizowanym podejściem, które integruje różnorodne metody rehabilitacyjne w celu poprawy funkcjonowania układu moczowo-płciowego, zwiększenia komfortu życia pacjentów oraz zapobiegania nawrotom schorzeń.

5. Metody fizjoterapii uroginekologicznej

Fizjoterapia uroginekologiczna wykorzystuje szeroki wachlarz metod terapeutycznych, które mają na celu poprawę funkcji mięśni dna miednicy oraz układu moczowo-płciowego. Terapie te mogą być stosowane samodzielnie lub łączone, aby uzyskać optymalny efekt leczenia. Poniżej przedstawiono najważniejsze metody stosowane w praktyce klinicznej.

5.1. Ćwiczenia mięśni dna miednicy (ćwiczenia Kegla)

Ćwiczenia mięśni dna miednicy to podstawowa i najbardziej znana metoda terapii w leczeniu nietrzymania moczu, zwłaszcza wysiłkowego. Ich skuteczność została potwierdzona w licznych badaniach klinicznych i metaanalizach (Dumoulin i wsp., 2018).

5.1.1. Prawidłowa technika

Ćwiczenia polegają na świadomym napięciu i rozluźnieniu mięśni dna miednicy. Kluczowe jest nauczenie pacjenta izolacji tych mięśni, bez angażowania pośladków, brzucha czy ud. Najczęściej zaleca się zaciskanie mięśni dna miednicy na 5–10 sekund, po czym następuje faza rozluźnienia o tej samej długości. W początkowym okresie terapii istotne jest ćwiczenie pod kontrolą fizjoterapeuty, który może zastosować palpacyjną ocenę napięcia mięśni lub biofeedback.

5.1.2. Rodzaje ćwiczeń

Ćwiczenia powinny obejmować różnorodne formy, aby kompleksowo rozwijać siłę, wytrzymałość oraz szybkość reakcji mięśni:

  • Ćwiczenia wolne: utrzymywanie skurczu mięśni przez dłuższy czas (5–10 sekund), pozwalające na rozwijanie siły i wytrzymałości mięśniowej.

  • Ćwiczenia szybkie: krótkie, gwałtowne napięcia mięśni trwające 1–2 sekundy, poprawiające zdolność mięśni do szybkiego reagowania na nagłe wzrosty ciśnienia śródbrzusznego.

  • Ćwiczenia wytrzymałościowe: wydłużone utrzymywanie napięcia mięśniowego oraz seria powtórzeń mających na celu zwiększenie odporności mięśni na zmęczenie.

5.1.3. Progresja ćwiczeń

Ważnym elementem terapii jest stopniowe zwiększanie intensywności i liczby powtórzeń ćwiczeń, dostosowane do indywidualnej kondycji pacjenta. Zazwyczaj zaleca się wykonywanie ćwiczeń 3–5 razy dziennie, po 8–12 powtórzeń każdej formy. Monitorowanie postępów i dostosowywanie programu ćwiczeń pozwala na optymalizację efektów.

5.1.4. Rola wizualizacji i biofeedbacku

Aby poprawić świadomość własnego ciała i prawidłowość wykonywanych ćwiczeń, stosuje się techniki wizualizacji oraz biofeedback, które dostarczają pacjentowi informacji zwrotnych o sile i czasie napięcia mięśni. To narzędzie zwiększa motywację i efektywność terapii, szczególnie u osób mających trudności z izolowanym napięciem mięśni dna miednicy.

5.2. Elektrostymulacja

Elektrostymulacja mięśni dna miednicy to technika wykorzystująca impulsy elektryczne do wywołania skurczów mięśniowych, które pomagają w ich wzmocnieniu u pacjentów z osłabioną zdolnością do samodzielnego napięcia.

5.2.1. Zasada działania

Impulsy elektryczne dostarczane przez elektrody dopochwowe lub doodbytnicze wywołują skurcze mięśni dna miednicy bez konieczności świadomego wysiłku ze strony pacjenta (Malm-Buatsi i wsp., 2020). Metoda ta jest szczególnie przydatna u osób, które mają trudności z lokalizacją i napięciem mięśni dna miednicy.

5.2.2. Rodzaje elektrostymulacji

  • Elektrostymulacja TENS (Transcutaneous Electrical Nerve Stimulation): Stosowana głównie w celu zmniejszenia bólu i hamowania nadreaktywności pęcherza, poprzez stymulację nerwów czuciowych.

  • Elektrostymulacja NMES (Neuromuscular Electrical Stimulation): Ukierunkowana na wywołanie skurczu mięśniowego i wzmocnienie ich siły.

5.2.3. Wskazania i przeciwwskazania

Elektrostymulacja jest wskazana u pacjentów z osłabionymi mięśniami dna miednicy, trudnościami w wykonywaniu ćwiczeń Kegla, a także w niektórych formach nietrzymania moczu naglącego. Przeciwwskazania obejmują ciążę, obecność rozrusznika serca, infekcje miejscowe czy aktywne nowotwory w obrębie miednicy.

5.3. Biofeedback

Biofeedback to technika, która pozwala pacjentowi na uzyskanie świadomej kontroli nad napięciem mięśni dna miednicy poprzez informację zwrotną wizualną lub dźwiękową.

5.3.1. Mechanizm działania

Pacjent wykonuje ćwiczenia mięśni dna miednicy podczas, gdy specjalistyczne urządzenie monitoruje napięcie mięśni i przekazuje je na monitor w formie wykresu lub sygnału dźwiękowego (Hagen i wsp., 2017). Dzięki temu pacjent może korygować i optymalizować swoją technikę.

5.3.2. Korzyści

Biofeedback zwiększa świadomość własnego ciała, motywuje do systematyczności i pozwala na indywidualne dostosowanie terapii. Metoda jest szczególnie przydatna dla pacjentów z trudnościami w izolowanym napięciu mięśni dna miednicy oraz w terapii dzieci i osób starszych.

5.4. Trening pęcherza moczowego

Trening pęcherza to metoda terapeutyczna stosowana głównie u pacjentów z nietrzymaniem moczu naglącym i częstomoczem.

5.4.1. Zasady treningu

Celem treningu jest stopniowe wydłużanie czasu pomiędzy mikcjami poprzez stosowanie technik odwracania uwagi oraz ćwiczeń relaksacyjnych. Pacjent uczy się ignorować nagłe parcia, co prowadzi do zwiększenia pojemności pęcherza i zmniejszenia częstotliwości oddawania moczu (Burgio i wsp., 2012).

5.4.2. Efekty terapeutyczne

Trening pęcherza poprawia kontrolę nad mikcją i znacząco redukuje objawy naglące, co przekłada się na poprawę jakości życia.

5.5. Terapia manualna

Terapia manualna w obrębie miednicy stosowana jest w celu zmniejszenia napięć mięśniowo-powięziowych, poprawy ukrwienia i elastyczności tkanek oraz normalizacji funkcji nerwów miednicy.

5.5.1. Techniki stosowane

Obejmują masaż tkanek głębokich, mobilizacje stawów krzyżowo-biodrowych oraz techniki powięziowe, które pomagają w przywróceniu prawidłowej biomechaniki miednicy i funkcji mięśni dna miednicy (Mense, 2014).

5.5.2. Zastosowanie

Terapia manualna jest szczególnie efektywna u pacjentów z przewlekłymi bólami miednicy, napięciami mięśniowymi oraz w przygotowaniu do intensywniejszych ćwiczeń mięśni dna miednicy.

5.6. Inne metody

  • Ćwiczenia oddechowe: Integrują pracę przepony z mięśniami dna miednicy, poprawiając ich koordynację i funkcję.

  • Kinesiotaping: Naklejanie specjalistycznych taśm na okolice miednicy w celu poprawy stabilizacji i wsparcia mięśni.

  • Korekcja postawy: Poprawa ustawienia ciała wpływa na zmniejszenie napięć mięśni dna miednicy i zwiększenie efektywności terapii.

6. Rola fizjoterapeuty uroginekologicznego

Fizjoterapeuta uroginekologiczny pełni kluczową rolę w kompleksowym leczeniu pacjentów z nietrzymaniem moczu, łącząc wiedzę medyczną, umiejętności manualne oraz kompetencje edukacyjne. Jego zadaniem jest nie tylko wdrożenie odpowiednich metod terapeutycznych, ale również indywidualne dopasowanie programu rehabilitacji do potrzeb i możliwości każdego pacjenta.

6.1. Edukacja pacjenta

Podstawą skutecznej terapii jest właściwe zrozumienie przez pacjenta natury schorzenia oraz mechanizmów działania poszczególnych metod leczenia. Fizjoterapeuta uczy pacjenta anatomii i funkcji mięśni dna miednicy, a także prawidłowej techniki wykonywania ćwiczeń. Edukacja obejmuje również wskazówki dotyczące profilaktyki, higieny życia codziennego, zarządzania pęcherzem oraz unikania czynników pogarszających objawy. Dzięki temu pacjent staje się aktywnym uczestnikiem terapii, co zwiększa jej efektywność i trwałość rezultatów.

6.2. Indywidualizacja terapii

Każdy pacjent jest inny, dlatego fizjoterapeuta dokonuje szczegółowej oceny stanu mięśni dna miednicy, zakresu problemów oraz współistniejących schorzeń. Na podstawie tych informacji dobiera najbardziej odpowiednie metody i dostosowuje intensywność oraz częstotliwość terapii. W praktyce oznacza to wybór właściwych ćwiczeń, zastosowanie elektrostymulacji, biofeedbacku lub terapii manualnej w odpowiedniej kombinacji i kolejności. Taka personalizacja pozwala na maksymalizację efektów rehabilitacji i minimalizację ryzyka niepowodzenia.

6.3. Monitorowanie postępów

Fizjoterapeuta regularnie ocenia efekty terapii poprzez pomiar siły mięśniowej, analizę objawów klinicznych oraz subiektywnych odczuć pacjenta. W razie potrzeby modyfikuje plan leczenia, wprowadzając zmiany w programie ćwiczeń lub dodając nowe techniki. Kontrola postępów jest niezbędna do utrzymania motywacji pacjenta oraz zapobiegania nawrotom nietrzymania moczu.

6.4. Współpraca interdyscyplinarna

Fizjoterapeuta uroginekologiczny często współpracuje z lekarzami specjalistami, takimi jak urolodzy, ginekolodzy czy neurolodzy, zapewniając kompleksową opiekę nad pacjentem. Wspólne działania pozwalają na lepsze rozpoznanie przyczyn schorzenia, optymalizację leczenia oraz przygotowanie pacjenta do ewentualnych zabiegów chirurgicznych lub farmakoterapii.

6.5. Motywacja i wsparcie psychiczne

Nietrzymanie moczu to schorzenie, które często wywołuje u pacjentów poczucie wstydu i izolacji społecznej. Fizjoterapeuta pełni również rolę osoby wspierającej, motywującej do systematycznej pracy i pozytywnego podejścia do terapii. Wsparcie psychiczne oraz budowanie zaufania są istotnym elementem skutecznego procesu rehabilitacji.

7. Badania naukowe potwierdzające skuteczność fizjoterapii uroginekologicznej

W ostatnich dekadach fizjoterapia uroginekologiczna została dokładnie zbadana w licznych badaniach klinicznych oraz metaanalizach, które potwierdziły jej skuteczność w leczeniu różnych typów nietrzymania moczu. Dzięki rosnącej liczbie dowodów naukowych, ta forma terapii jest obecnie zalecana jako leczenie pierwszego rzutu w wytycznych towarzystw urologicznych i ginekologicznych na całym świecie.

7.1. Metaanalizy i przeglądy systematyczne

Jedną z kluczowych prac w tej dziedzinie jest metaanaliza opublikowana przez Dumoulin i wsp. (2018), obejmująca ponad 30 randomizowanych badań klinicznych, która wykazała, że ćwiczenia mięśni dna miednicy istotnie zmniejszają objawy nietrzymania moczu wysiłkowego i mieszane w porównaniu z brakiem leczenia lub placebo. W badaniach tych pacjenci zgłaszali także znaczną poprawę jakości życia oraz zwiększoną satysfakcję z terapii.

Kolejna metaanaliza przeprowadzona przez Hagen i wsp. (2017) podkreśliła efektywność biofeedbacku jako uzupełnienia ćwiczeń mięśni dna miednicy, szczególnie u pacjentów mających trudności z izolowanym napięciem mięśni. Biofeedback poprawiał zdolność kontroli mięśniowej i zwiększał skuteczność rehabilitacji.

Elektrostymulacja, choć nieco mniej skuteczna niż ćwiczenia aktywne, jest zalecana zwłaszcza w populacji z trudnościami w wykonywaniu ćwiczeń, a badania kliniczne (Malm-Buatsi i wsp., 2020) potwierdzają jej pozytywny wpływ na wzrost siły mięśni dna miednicy i redukcję objawów nietrzymania moczu.

7.2. Badania randomizowane

Wielu autorów przeprowadziło randomizowane badania kontrolowane (RCT), które jednoznacznie potwierdziły skuteczność fizjoterapii uroginekologicznej. Na przykład badanie Bø i wsp. (2000) wykazało, że regularne ćwiczenia mięśni dna miednicy przez okres 3 miesięcy zmniejszyły częstość epizodów nietrzymania moczu o ponad 60% w grupie pacjentek z NTM wysiłkowym, w porównaniu do grupy kontrolnej.

Inne badanie (Burgio i wsp., 2012) pokazało, że trening pęcherza moczowego efektywnie redukuje objawy nietrzymania moczu naglącego, poprawiając kontrolę nad mikcją i zmniejszając liczbę wycieków.

7.3. Wskazania wytycznych klinicznych

Wytyczne Europejskiego Towarzystwa Uroginekologicznego (EUGA), Amerykańskiego Towarzystwa Urologicznego (AUA) oraz Międzynarodowego Towarzystwa Kontynencji (ICS) rekomendują fizjoterapię uroginekologiczną, w tym ćwiczenia mięśni dna miednicy, biofeedback oraz elektrostymulację, jako leczenie pierwszego wyboru u kobiet z nietrzymaniem moczu wysiłkowym i naglącym (Abrams i wsp., 2017).

7.4. Wnioski z badań

Zdecydowana większość badań potwierdza, że fizjoterapia uroginekologiczna jest skuteczną, bezpieczną i ekonomiczną metodą leczenia nietrzymania moczu. Korzyści obejmują zmniejszenie liczby epizodów nietrzymania, poprawę siły mięśniowej, lepszą kontrolę pęcherza oraz poprawę jakości życia pacjentów. Najlepsze efekty osiąga się dzięki regularnej, długoterminowej terapii prowadzonej pod kontrolą wykwalifikowanego fizjoterapeuty.

9. Fizjoterapia uroginekologiczna a inne metody leczenia nietrzymania moczu

Leczenie nietrzymania moczu obejmuje różnorodne podejścia terapeutyczne, które można stosować samodzielnie lub łączyć w zależności od rodzaju i nasilenia objawów oraz indywidualnych potrzeb pacjenta. Fizjoterapia uroginekologiczna stanowi jedną z podstawowych metod niefarmakologicznych, często będącą leczeniem pierwszego wyboru. Warto jednak rozważyć jej miejsce w kontekście farmakoterapii oraz leczenia operacyjnego.

9.1. Fizjoterapia jako metoda pierwszego wyboru

W wielu wytycznych klinicznych, w tym Europejskiego Towarzystwa Uroginekologicznego (EUGA) oraz Amerykańskiego Towarzystwa Urologicznego (AUA), fizjoterapia uroginekologiczna rekomendowana jest jako terapia pierwszego rzutu, zwłaszcza u kobiet z nietrzymaniem moczu wysiłkowym i mieszanym o łagodnym i umiarkowanym przebiegu (Abrams i wsp., 2017). Metody takie jak ćwiczenia mięśni dna miednicy, biofeedback czy trening pęcherza są skuteczne, bezpieczne i wolne od działań niepożądanych.

9.2. Farmakoterapia

Farmakoterapia stanowi ważne uzupełnienie leczenia, szczególnie w przypadku nietrzymania moczu naglącego i mieszanych postaci choroby. Najczęściej stosowane są leki antycholinergiczne, które hamują nadreaktywność mięśnia wypieracza, oraz nowocześniejsze leki, takie jak mirabegron – agonista receptorów β3-adrenergicznych (Wagg i wsp., 2019).

Farmakoterapia może być skuteczna, jednak niesie ryzyko działań niepożądanych, takich jak suchość w ustach, zaparcia czy zaburzenia poznawcze, zwłaszcza u osób starszych. Z tego powodu wiele wytycznych rekomenduje rozpoczęcie leczenia od metod niefarmakologicznych, a leki stosować jako uzupełnienie lub w przypadku nieskuteczności fizjoterapii.

9.3. Leczenie operacyjne

Leczenie chirurgiczne jest zarezerwowane dla przypadków, w których metody zachowawcze nie przynoszą efektów lub gdy występuje znaczne osłabienie strukturalne aparatu podtrzymującego cewkę moczową (Dwyer i wsp., 2016). Operacje takie jak taśmy podcewkowe (TVT, TOT) czy plastyka mięśni dna miednicy są skuteczne w przywracaniu mechanicznej stabilności cewki moczowej.

Jednak zabiegi chirurgiczne niosą ze sobą ryzyko powikłań, takich jak infekcje, bóle, nietrzymanie moczu pooperacyjne czy uszkodzenia pęcherza. Dlatego są zwykle ostatnim etapem terapii, a fizjoterapia często poprzedza i wspomaga leczenie operacyjne, przygotowując pacjenta i ułatwiając powrót do zdrowia.

9.4. Porównanie skuteczności i bezpieczeństwa

Badania wykazały, że fizjoterapia uroginekologiczna jest skuteczną metodą, zwłaszcza u pacjentek z łagodnym i umiarkowanym nietrzymaniem moczu, a jej efekty są często trwałe przy systematycznym wykonywaniu ćwiczeń (Dumoulin i wsp., 2018). Jest również wolna od działań niepożądanych, co stanowi jej ogromną zaletę.

Farmakoterapia i leczenie operacyjne mogą przynieść szybsze efekty, ale wiążą się z większym ryzykiem działań niepożądanych i powikłań. Stąd decyzja o wyborze metody powinna być indywidualna, uwzględniająca stan zdrowia pacjenta, jego preferencje oraz charakter schorzenia.

9.5. Fizjoterapia jako uzupełnienie innych terapii

Fizjoterapia uroginekologiczna często stanowi integralną część kompleksowego leczenia. Może być stosowana przed zabiegami operacyjnymi w celu wzmocnienia mięśni i poprawy wyników leczenia, a także po operacji, by przyspieszyć powrót do pełnej funkcji. W przypadku farmakoterapii, ćwiczenia mięśni dna miednicy i inne metody fizjoterapeutyczne wspierają kontrolę pęcherza i zmniejszają konieczność stosowania leków.

15. Bibliografia

  1. Abrams, P., Cardozo, L., Wagg, A., & Wein, A. (2017). Incontinence. 6th International Consultation on Incontinence. ICUD-EAU.

  2. Bø, K., Berghmans, B., Mørkved, S., & Van Kampen, M. (2017). Evidence-based physical therapy for pelvic floor dysfunction. Champaign, IL: Human Kinetics.

  3. Burgio, K. L., Goode, P. S., Richter, H. E., et al. (2012). Behavioral therapy to enable women with urge incontinence to discontinue drug treatment: a randomized trial. Annals of Internal Medicine, 156(3), 167–174.

  4. Coyne, K. S., Sexton, C. C., Thompson, C. L., et al. (2012). The impact of overactive bladder, incontinence and other lower urinary tract symptoms on quality of life, work productivity, sexuality and emotional well-being in men and women: results from the EPIC study. BJU International, 109(9), 1479–1485.

  5. Dumoulin, C., Hay-Smith, E. J. C., & Mac Habée-Séguin, G. (2018). Pelvic floor muscle training versus no treatment, or inactive control treatments, for urinary incontinence in women. Cochrane Database of Systematic Reviews, (10), CD005654.

  6. Dwyer, P. L., Rosamilia, A., & Kopp, T. (2016). Surgery for stress urinary incontinence in women: a review of the literature. Best Practice & Research Clinical Obstetrics & Gynaecology, 34, 113–122.

  7. Griffiths, D., Tadic, S. D., Schaefer, W., & Resnick, N. M. (2015). Cerebral control of the bladder in health and disease. Progress in Neurobiology, 130, 4–33.

  8. Hagen, S., Stark, D., Glazener, C., et al. (2017). Individualised pelvic floor muscle training in women with pelvic organ prolapse (POPPY): a multicentre randomised controlled trial. The Lancet, 389(10067), 393–402.

  9. Hay-Smith, E. J. C., Herderschee, R., Herbison, G. P., & Roovers, J.-P. (2011). Pelvic floor muscle training for urinary incontinence in women. Cochrane Database of Systematic Reviews, (12), CD001407.

  10. Kim, Y. H., Shin, M. H., & Park, J. H. (2021). Effects of robotic-assisted pelvic floor muscle training on urinary incontinence: a systematic review. Journal of Physical Therapy Science, 33(2), 152–159.

  11. Malm-Buatsi, T., Sørensen, B., & Bø, K. (2020). Effect of neuromuscular electrical stimulation on pelvic floor muscle strength and urinary incontinence: a systematic review and meta-analysis. Neurourology and Urodynamics, 39(5), 1261–1270.

  12. Mense, S. (2014). Functional anatomy of pelvic floor muscles. In: Pelvic floor dysfunction. Springer.

  13. Milsom, I., Altman, D., Cartwright, R., et al. (2014). Epidemiology of urinary incontinence (UI) and other lower urinary tract symptoms (LUTS), pelvic organ prolapse (POP) and anal incontinence (AI). Neurourology and Urodynamics, 33(1), 2–16.

  14. Milsom, I., Coyne, K., & Irwin, D. (2022). Advances in the management of urinary incontinence through digital health solutions. European Urology Focus, 8(2), 280–288.

  15. Smith, T., Jones, A., & Wang, L. (2023). Personalized pelvic floor rehabilitation: the role of data analytics in therapy optimization. Journal of Rehabilitation Medicine, 55(1), 45–53.

  16. Wagg, A., Cardozo, L., Chapple, C., et al. (2019). Update on pharmacological management of overactive bladder. European Urology, 75(1), 1–6.

Rynek magazynowy w Polsce: selektywna podaż i ostrożni najemcy

0

Pierwszy kwartał 2025 r. pokazał, że polski rynek magazynowy nie potrzebuje rekordów, by utrzymać stabilną pozycję. Całkowita aktywność najemców wyniosła 1,1 mln (+16% r/r), firmy coraz częściej decydują się na przedłużenie umów, a deweloperzy ograniczają nowe budowy (nowa podaż 680 tys. mkw.; -20% r/r), stawiając na jakość i dopasowanie do potrzeb. Po okresie spowolnienia inwestorzy wracają do gry (202 mln EUR; +47% r/r) – ostrożnie, ale z coraz większym apetytem. AXI IMMO, największa polska firma doradcza na rynku nieruchomości komercyjnych prezentuje najnowszy raport pt. „Rynek magazynowy w Polsce w I kwartale 2025 r.”.

Aż 56% całego popytu na rynku magazynowym stanowiły przedłużenia umów

W pierwszych trzech miesiącach 2025 r. na polskim rynku przemysłowym i logistycznym zawarto umowy najmu (popyt brutto) na ponad 1,1 mln mkw. powierzchni magazynowej. Dynamika wzrostu wolumenu przedłużeń była najwyższa w historii rynku i wyniosła 73%. Z kolei popyt netto uwzgledniający wyłącznie nowe umowy i ekspansje wyniósł w analizowanym okresie 485 tys. i był niższy o 19% w ujęciu rok do roku W całkowitym wolumenie najmu najwięcej powierzchni wynajęto w woj. mazowieckim (267 tys. mkw.), śląskim (228 tys. mkw.) i łódzkim (152 tys. mkw.). Analitycy AXI IMMO wskazują, że wśród największych transakcji znalazły się m.in. nowa umowa firmy z branży 3PL na 67 800 mkw. podpisana w 7R Park Gdańsk III, przedłużenie 50 300 mkw. przez najemcę z sektora handlowego w P3 Łódź II oraz przedłużenie 38 400 mkw. przez firmę reprezentującą sektor e-commerce w Accolade Funds Park Szczecin I. Średnie stawki na polskim rynku magazynowym w I kw. 2025 r. utrzymały się w przedziale od 3,6 do 5,5 EUR/mkw. za powierzchnię w inwestycjach typu big-box w pozamiejskich lokalizacjach logistycznych. Jednocześnie poziom stawek efektywnych jest niższy średnio o 20-25%.

Anna Głowacz, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO, wyjaśnia: „Odwrócenie dotychczasowego trendu, polegającego na dominacji nowych umów najmu nad przedłużeniami, wyraźnie pokazuje zmianę podejścia firm do planowania operacyjnego. Najemcy działają dziś ostrożniej – nie wycofują się z rynku, ale z rezerwą podchodzą do relokacji. W aktualnych warunkach gospodarczych, charakteryzujących się podwyższoną niepewnością m.in. w kontekście kosztów czy dostępności pracowników, przedłużenie umowy w sprawdzonej lokalizacji staje się racjonalnym i bezpiecznym wyborem. Dla wielu firm to sposób na zachowanie ciągłości operacyjnej bez ponoszenia dodatkowego ryzyka związanego z przenosinami czy adaptacją do nowej powierzchni”.

Podaż – deweloperzy magazynowi są bardziej selektywni w wyborze lokalizacji

Całkowite zasoby magazynowe w Polsce przekroczyły 35,3 mln mkw. (+8% r/r), co czyni nasz kraj jednym z największych rynków logistycznych w Europie. W I kw. 2025 r. oddano do użytku 680 tys. mkw. nowej powierzchni (–20% r/r). W analizowanym okresie na podium znalazły się woj. dolnośląskie (319 tys. mkw.), następnie śląskie (118 tys. mkw.) i wielkopolskie (60 tys. mkw.). Analitycy AXI IMMO wskazują, że w budowie pozostaje 1,4 mln mkw., co stanowi aż 41% spadek w ujęciu rok do roku. Najwięcej realizowanej nowej powierzchni znajduje się w woj. mazowieckim (368 tys. mkw.), śląskim (270 tys. mkw.) oraz łódzkim (253 tys. mkw.). Aktywność deweloperska w I kw. 2025 r. nieznacznie wpłynęła na wskaźnik pustostanów, który na koniec marca br. wyniósł 8,5% (+0,3 p.p. r/r). Wśród analizowanych rynków największe wskaźniki dostępności powierzchni odnotowano w woj. lubuskim (22,9%), świętokrzyskim (17,2%), dolnośląskim (11,6%) i łódzkim (9,9%).

Inwestorzy wracają, choć ostrożnie

W pierwszym kwartale 2025 r. odnotowano wyraźne ożywienie na rynku inwestycyjnym. Wartość transakcji w sektorze magazynowym osiągnęła poziom 202 mln euro (+47% r/r), co odpowiadało za ok. 1/3 całkowitego wolumenu transakcji. Inwestorzy ponownie zaczynają postrzegać sektor przemysłowy i logistyczny jako stabilny i dający przewidywalne stopy zwrotu. W I kw. 2025 r. dominowały transakcje pojedynczych projektów, przy czym w dalszej części roku oczekuje się zmiany tego trendu na zakupy portfelowe. Na liście największych transakcji znalazły się m.in.: zakup Panattoni Park Tricity South II przez Clarion, przejęcie P3 Park Grodzisk przez Prologis oraz sprzedaż Panattoni Park Tricity East V do południowoafrykańskiego funduszu Fortress REIT.

Grzegorz Chmielak, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, AXI IMMO
Grzegorz Chmielak, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, AXI IMMO

Grzegorz Chmielak, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, AXI IMMO, komentuje: „Pierwsze miesiące 2025 r. wskazują na kontynuację trendu, w którym przejęcia projektów między deweloperami stają się bardziej efektywną drogą do rozbudowy posiadanych portfeli niż decyzje o budowie nowych inwestycji. To strategiczne podejście, szczególnie w warunkach ograniczonej aktywności finansowej i wydłużonych procesów decyzyjnych. Najaktywniejsi pozostają inwestorzy z Europy Zachodniej i regionu CEE, natomiast kapitał azjatycki wciąż zachowuje ostrożność, obserwując, jak rynek magazynowy radzi sobie w zmiennym otoczeniu makroekonomicznym”.

Renata Osiecka, Partnerka Zarządzająca, AXI IMMO, podsumowuje: „Rynek magazynowy w Polsce pozostaje stabilny i odporny, choć wyraźnie widać większą ostrożność po stronie najemców. W obliczu niepewności makroekonomicznej, zwłaszcza dotyczącej ceł, kosztów produkcji i zmian w międzynarodowym handlu, firmy częściej decydują się na przedłużenie dotychczasowych umów zamiast ekspansji. To naturalna konsekwencja rosnącej potrzeby przewidywalności i elastyczności operacyjnej. W odpowiedzi deweloperzy ograniczają liczbę nowych inwestycji, jednocześnie stawiając na jakość zarówno pod względem technologicznym, jak i ekologicznym. Obserwujemy rynek, który nie traci tempa, ale staje się coraz bardziej selektywny, świadomy i oparty na długofalowych decyzjach biznesowych.”

Debiuty giełdowe znów na topie – liderami spółki AI, medyczne i z sektora obronnego

0

W pierwszym kwartale 2025 roku pomimo znaczącej niepewność panującej na globalnych rynkach IPO wykazały się one dużą odpornością odnotowując 20-procentowy wzrost wartości rok do roku. Aż o 62 proc. wzrosła w tym czasie liczba notowanych spółek w sektorze ochrony zdrowia i nauk przyrodniczych. Wzmożone zainteresowanie ofertami publicznymi widać w szczególności w sektorze zdrowia, który odnotował jedenaście debiutów. To najwyższy wynik od ponad dwóch dekad. Radykalna zmiana w polityce Stanów Zjednoczonych napędza jednocześnie globalnie rekordowe wydatki na obronność. Widać to dobitnie w dynamice IPO firm z przemysłu lotniczego i obronnego. Wśród kandydatów zainteresowanych wejściem na parkiet prym wiodą tymczasem spółki z sektorów: technologicznego, sztucznej inteligencji, finansowego, ochrony zdrowia i nauk przyrodniczych. Imponująca liczba rentownych debiutów i licznych pretendentów do tego tytułu nie przekłada się jednak w pełni na rynkowy entuzjazm – wynika z najnowszego raportu EY IPO Trends 2025.

Niesłabnący potencjał AI

Badanie EY tradycyjnie poświęca sporo miejsca giełdowym debiutantom rozwijającym potencjał sztucznej inteligencji, która już stała się siłą transformacyjną w świecie biznesu znacząco wpływając na trajektorie wzrostu firm. Integracja AI z modelami biznesowymi redefiniuje sposób, w jaki firmy przygotowują się i przeprowadzają publiczne oferty znacząco zwiększając dzięki temu procesowi efektywność operacyjną. Jednocześnie mniejsze firmy z sukcesem rozwijają innowacje w zakresie GenAI obalając tym samym mit, że tylko bogate giganty technologiczne mogą udźwignąć finansowanie tego typu projektów. AI staje się na naszych oczach coraz ważniejszym elementem strategii firm. W niestabilnym klimacie geopolitycznym reagowanie na dynamicznie zmieniające się otoczonie zewnętrzne jest coraz mocniej wspomagane przez AI pomagając firmom radzić sobie ze zmianami ceł i zakłóceniami występującymi w łańcuchach dostaw. W miarę jak rynki zmagają się z niepewnością, wyścig o wykorzystanie AI do budowania odporności i generowania wzrostu tylko przyspiesza.

Rekordowe wydatki na zbrojenia

Zasadaniczy wpływ na znaczące zakłócenia rynkowe miało wdrażanie w życie programu politycznego nowej administracji Stanów Zjednoczonych. Wprowadzanie fundamentalnych zmian do geopolitycznych i regulacyjnych ram prawnych, polityki handlowej, podatkowej i imigracyjnej niesie bowiem ze sobą z jednej strony szanse, ale z drugiej stanowi spore ryzyko. EY IPO Trends zwraca szczególna uwagę na fakt, że spółki z sektora lotniczego i obronnego coraz częściej rozwijają się jako podmioty prywatne i spoglądają w stronę rynków publicznych, aby poszerzyć swoją bazę kapitałową. Na globalnym rynku działa prawie trzy i pół tysiąca prywatnych firm z sektora obronnego, z których większość jest wspierana przez fundusze venture capital (VC), natomiast te finansowane przez fundusze private equity (PE) zazwyczaj osiągają znacznie wyższe mediany wycen. Dodatkowo, około dzięwiećdziesięciu spółek z tego sektora znajduje się obecnie w procesie przygotowania do giełdowego debiutu, a ponad dziesięć jest w trakcie rejestracji IPO. Co więcej, ponad trzysta podmiotów gospodarczych jest już notowanych na rynku publicznym. Wśród aktualnych kandydatów do IPO ponad połowa planuje notowanie na giełdzie w USA przy czym większość transakcji transgranicznych pochodzi z Europy.

Z jednej strony, coraz bardziej turbulente geopolitycznie i makroekonomicznie otoczenie zewnętrzne powoduje, że warunki rynkowej gry zmieniają się coraz szybciej. Dlatego nawet najbardziej rentowne firmy potrzebują dzisiaj jeszcze bardziej profesjonalnego przygotowania się do IPO, aby odnieść sukces po debiucie, zwłaszcza że nowe czynniki, takie jak wojna handlowa, niesłabnące ryzyko inflacji i narastające problemy gospodarcze zaczynają podważać stabilność rynku i coraz mocniej osłabiają zaufanie inwestorów. Z drugiej strony, rozpoczęty cykl obniżek stóp procentowych może wpłynąć na wzmożone zainteresowanie przedsiębiorców giełdowym debiutem – mówi Anna Zaremba, Partnerka EY.

Rynek oczekuje na obniżki stóp

Raport EY wskazuje, że pomimo złagodzenia polityki monetarnej w większości gospodarek, stopy procentowe pozostały na podwyższonym poziomie. Zwiększona niepewność rynkowa, wynikająca z napięć handlowych, zmian regulacyjnych i dynamicznego rozwoju firm opartych na sztucznej inteligencji, dodatkowo skłoniła inwestorów do większej selektywności i poszukiwania bezpieczniejszych oraz bardziej przewidywalnych stóp zwrotu. Kandydaci do IPO są teraz zmuszeni do zaprezentowania solidniejszych wyników finansowych i potencjału tworzenia wartości, aby przyciągnąć inwestorów. Obecnie wymagają oni od spółek wchodzących na giełdę o wiele więcej niż tylko dobrych wyników finansowych.

Metodologia
Organizacja EY przeanalizowała dane dotyczące IPO za pierwszy kwartał 2025 roku, aby zidentyfikować kluczowe trendy na rynku pierwotnym oraz nakreślić perspektywy na pozostałą część 2025 roku. W badaniu wykorzystano dane dostarczone przez Dealogic, S&P Capital IQ, Mergermarket, PitchBook, AlphaSense oraz analizy własne EY. Dane dotyczące spółek specjalnego przeznaczenia (SPAC) zostały wyłączone ze wszystkich danych w tym raporcie, z wyjątkiem przypadków, gdzie wyraźnie zaznaczono inaczej.

Ekonomiści ostrzegają: rekordowy deficyt i ukryty dług zagrożeniem dla stabilności makroekonomicznej

Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich wyraża głębokie zaniepokojenie aktualnym stanem finansów publicznych oraz brakiem działań koniecznych dla uniknięcia de facto złamania konstytucyjnego limitu długu publicznego.

Dane za rok 2024 oraz prognozy na 2025 r. wskazują na poważne pogorszenie sytuacji fiskalnej państwa. Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych osiągnął w 2024 r. poziom 6,6 proc. PKB, co plasuje Polskę na przedostatnim miejscu w Unii Europejskiej (przed Rumunią). Rządowa prognoza na 2025 r. zakłada dalszy wysoki deficyt: 6,3 proc. PKB, a po uwzględnieniu zaliczek na sprzęt wojskowy – aż 7,8 proc. PKB. To najwyższy deficyt w historii III RP.

Równocześnie dług publiczny w relacji do PKB wzrósł o 5,8 pkt. proc., osiągając poziom 55,3 proc. PKB. Rządowa strategia zarządzania długiem przewiduje, że w 2026 r. przekroczy on de facto, chociaż nie de jure, limit 60 proc. PKB zapisany w Konstytucji RP w art. 216.

Ponieważ dług publiczny definiuje ustawa, to kolejne rządy doprowadziły do sytuacji, w której pomija on znaczącą część zadłużenia sektora finansów publicznych (SFP). W 2009 r. ówczesny rząd PO wyłączył z niego Krajowy Fundusz Drogowy, aby uniknąć przekroczenia konstytucyjnych progów ostrożnościowych zadłużenia w okresie globalnego kryzysu finansowego i kryzysu zadłużeniowego w strefie euro. W efekcie Państwowy Dług Publiczny (PDP) spadł do 95 proc. zadłużenia SFP. W 2020 r. rząd PiS wyłączył z definicji kolejne fundusze i programy w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) i Polskim Funduszu Rozwoju (PFR) w obliczu ryzyka przekroczenia konstytucyjnej granicy 60 proc. PKB w okresie pandemii COVID-19. W efekcie PDP spadł do 80 proc. zadłużenia SFP. W rezultacie, obecny rząd koalicyjny wydaje nie przejmować się osiągnięciem 60,9 proc. PKB zadłużenia w 2026 r., bo w PDP będzie to tylko 48,1 proc. PKB, a po przeliczeniu kursów walutowych na potrzeby limitów konstytucyjnych zaledwie 47,0 proc. PKB.

Jakkolwiek progi ostrożnościowe były już w ten sposób omijane, to jeszcze nigdy dług publiczny nie przekroczył 60 proc. PKB. Po tym konstytucyjny limit przestanie w praktyce obowiązywać, bo zawsze będzie można wyłączyć z niego kolejne składowe zadłużenia. Rządowe scenariusze pokazują, że jeżeli nierównowaga finansów publicznych utrzyma się na dotychczasowym poziomie, to dług, jak kula śnieżna, w ciągu niespełna półtorej dekady wzrośnie do 100 proc. PKB. Z kraju o umiarkowanym poziomie długu staniemy się jednym z bardziej zadłużonych krajów w UE.

Rząd PO ciągle korzysta z tzw. równoległego budżetu stworzonego przez poprzedników z PiS. Tworzą go fundusze ulokowane w BGK. Na 2025 r. zaplanowano w tych funduszach wydatki sięgające ponad 155 mld zł, które nie są objęte ustawą budżetową, a więc pozostają poza kontrolą parlamentu. Dług w tych funduszach przekroczył już 400 mld zł. Według projektu nowego budżetu w 2025 r. wyniesie on ponad 450 mld zł, a do 2028 wzrośnie do ponad 606 mld zł. To pozwala omijać konstytucyjne ograniczenia, a do tego narusza zasadę jedności zarządzania finansami publicznymi poprzez ustawę budżetową, co jest chronione przez Konstytucję RP w art. 219. Zbicie termometru nie zmienia jednak temperatury – realne koszty obsługi zadłużenia rosną wraz z pogarszającą się sytuacją finansów publicznych i zgodnie z przedstawionym przez Ministra Finansów „Sprawozdaniem z wdrażania średniookresowego planu budżetowo-strukturalnego na lata 2025-2028” jeszcze w tym roku osiągną poziom jaki wcześniej widzieliśmy jedynie u szczytu kryzysu zadłużeniowego w strefie euro.

W przypadku Narodowego Funduszu Zdrowia wiele faktów wskazuje na to, że rząd w praktyce utracił kontrolę nad równowagą finansową tego funduszu celowego, będącego częścią sektora finansów publicznych. Według raportu „Luka finansowa systemu ochrony zdrowia w Polsce. Perspektywa 2025-2027”, w budżecie NFZ w ciągu tych 3 lat zabraknie nawet 159 mld zł. Mimo to trudno dostrzec jakiekolwiek działania, które prowadziłyby do ograniczenia strukturalnej nierównowagi między przychodami a wydatkami NFZ – zamiast tego rząd doraźnie uruchamia „kroplówkę” dla będącego w ciężkim stanie NFZ oraz podejmuje próbę obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców.

W tym kontekście cytowane wyżej sprawozdanie Ministra Finansów jest niewystarczające. Obejmuje jedynie obecny rok i jest bardzo ogólnikowe. Przede wszystkim, mamy znacząco wyższy punkt startowy deficytu w 2024 i 2025 r. niż we wcześniejszych prognozach rządowych, część wydatków na obronność w kwocie 1,5 proc. PKB rocznie nie będzie uwzględniana w ścieżce konsolidacji deficytu. To powoduje, że przedstawiona ścieżka stabilizacji długu (w relacji do PKB) w horyzoncie tej i następnej dekady jest już nierealna.

Temat uzdrowienia finansów publicznych powinien być przedmiotem ożywionej debaty politycznej, w tym debaty w ramach wyborów prezydenckich. Zamiast tego, w kampanii prezydenckiej pada wiele obietnic, które skutkowałyby dalszym zwiększaniem wydatków lub obniżaniem podatków i składek. Takie obietnice są nieodpowiedzialne w kontekście złego stanu finansów publicznych.

Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich apeluje do kandydatów, rządu i partii politycznych o potraktowanie naprawy finansów publicznych jako zasadniczego priorytetu w polityce gospodarczej państwa. Jako społeczeństwo musimy dokonać koniecznych kompromisów w sprawie priorytetowych wydatków z budżetu państwa. Mamy też prawo wiedzieć, czy rząd oraz przyszły Prezydent RP planują prowadzić politykę, której skutkiem będzie zmierzanie z wysokością długu do poziomu 100 proc. PKB, czy też chcą podążać ścieżką konsolidacji. Jeżeli ścieżką konsolidacji, to jakie wydatki będą ograniczone i/lub jakie podatki będą zwiększane.

Podsumowując, konieczne jest niezwłoczne przedstawienie przez rząd rzetelnego, zaktualizowanego i średniookresowego planu konsolidacji fiskalnej, który uwzględnia zarówno konieczność ograniczenia wydatków, jak i wzmocnienia strony dochodowej budżetu. Tylko w ten sposób możliwe będzie przywrócenie zaufania do polityki fiskalnej państwa oraz zapewnienie długofalowej stabilności makroekonomicznej Polski. Bez bezpiecznych finansów publicznych nie zapewnimy bezpieczeństwa państwa.

Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Chińska nadwyżka po wojnie celnej z USA trafia do Europy. Niemcy pod rosnącą presją

Niezależnie od bieżących wiadomości – o rozejmie czy docelowo o końcu wojny handlowej – następuje zmiana (czyt. dywersyfikacja) kierunków chińskiej ekspansji handlowej. Największym i najzasobniejszym na świecie rynkiem na zaawansowane towary (o wysokiej wartości dodanej) jest Europa, a w niej – Niemcy. Utrata konkurencyjności niemieckich firm na rzecz chińskich na rynkach eksportowych, potem wewnątrz unijnym a ostatecznie także krajowym na rzecz produktów chińskich uderzy nie tylko we wzrost niemieckiego PKB, ale także krajów kooperujących z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym w Polskę.

  • Prawdopodobne odchylenie w handlu wynikające z wojny handlowej między USA a Chinami może zwiększyć chińską konkurencję na rynku europejskim, ze szczególnym ryzykiem dla Niemiec.
  • W ciągu najbliższych trzech lat Niemcy mogą wchłonąć 14% chińskiej nadwyżki handlowej powstałej w wyniku wojny handlowej (całkowity niemiecki import wzrośnie przez to +2,5%). Napływ ten doprowadzi do tańszych chińskich nakładów i zwiększy niemiecką wartość dodaną (VA) w konsumpcji końcowej nawet o +0,12%, ale jest to równoważone przez wzrost chińskiej VA w niemieckiej konsumpcji końcowej o +0,47%, co sygnalizuje wypieranie produkcji krajowej.
  • Zmiana kierunków chińskiego handlu może spowolnić niemiecki wzrost gospodarczy o -0,2 do -0,3 punktu procentowego w ciągu trzech lat, z efektem domina rozciągającym się na kluczowych partnerów w łańcuchu dostaw UE, zwłaszcza w Europie Wschodniej.

Niemcy już teraz zmagają się z silną konkurencją ze strony Chin, a wojna handlowa (mimo ciągłych zwrotów – także w kierunku jej deeskalacji) jeszcze ją zaostrza.

W opinii Allianz Trade Niemiecki model przemysłowy zorientowany na eksport jest pod coraz większą presją z powodu nasilającej się chińskiej konkurencji, niższego popytu, wysokich kosztów energii i niesprzyjających warunków globalnej wymiany handlowej. Rosną obawy o „deindustrializację”, zwłaszcza przy słabej krajowej produkcji przemysłowej (wykres 1, po lewej). Jednak wartość dodana brutto w przemyśle utrzymuje się na dobrym poziomie od 2021 r., co sugeruje, że rentowność i akumulacja oszczędności są bardziej odporne na perturbacje, niż sugerują czyste dane dotyczące produkcji.

Wykres 1: Produkcja przemysłowa i wartość dodana brutto, wskaźnik (po lewej) oraz udziały w imporcie zaawansowanych towarów produkcyjnych z Chin i Niemiec, w % (po prawej)

 Źródła: LSEG Datastream, UNComtrade, Allianz Research. Uwagi: Zaawansowane towary (o wysokiej wartości dodanej) to: Chemikalia i produkty chemiczne, podstawowe produkty farmaceutyczne i preparaty farmaceutyczne, wyroby metalowe gotowe, z wyjątkiem maszyn i urządzeń, produkty komputerowe, elektroniczne i optyczne, sprzęt elektryczny, maszyny i urządzenia., pojazdy silnikowe, przyczepy i naczepy, inny sprzęt transportowy.

Aby się dostosować, niemieckie firmy zwracają się w stronę produktów zaawansowanych technologicznie, badań i rozwoju oraz zintegrowanych usług, ponieważ konkurowanie ceną z gospodarkami o niskich płacach, takimi jak Chiny, nie jest już opłacalne. Jednak Niemcy stale tracą udział w rynku zarówno na całym świecie, jak i w UE, w tym u siebie w kraju. Od 2000 r. udział Chin w zaawansowanym imporcie do UE stale rósł, podczas gdy udział Niemiec spadał od 2010 r., a szczególnie gwałtownie od 2020 do 2024 r., kiedy to spadł o -14 punktów procentowych, a różnica między udziałami Chin w imporcie w UE-27 z wyłączeniem Niemiec i z uwzględnieniem Niemiec wyniosła 10 punktów procentowych (wykres 1, po prawej). Sektory takie jak maszyny, pojazdy, elektronika, chemikalia i farmaceutyki – kluczowe dla niemieckiego przemysłu – ucierpiały najbardziej. Wraz z eskalacją wojny handlowej między USA a Chinami od kwietnia 2025 r. Chiny w coraz większym stopniu przekierowują eksport do Europy, zwiększając presję konkurencyjną na niemiecką produkcję.

W opinii Allianz Trade ciągu najbliższych trzech lat Niemcy mogą wchłonąć 14% chińskiej nadwyżki handlowej powstałej w wyniku wojny handlowej USA z Chinami (zawieszonej, a nie – wygaszonej), niemiecki import z Chin wzrośnie o +2,5%.

Sektory – takie jak maszyny i urządzenia, w których imporcie Chiny mają 19% udział – mogą stanąć w obliczu wzrostu importu z Chin o kolejne o 10,4 mld USD z 54 mld USD globalnie realokowanych przez Chiny w tym sektorze. Inne wrażliwe sektory obejmują tekstylia, niemetaliczne produkty mineralne, sprzęt elektryczny, komputery i pojazdy silnikowe. Przewidujemy, że Niemcy wchłoną dodatkowe 32,8 mld USD chińskiego eksportu, co zwiększy o +19% niemieckiego importu z Chin i o+2,5% całkowitą wartość niemieckiego importu w ciągu trzech lat. W konsekwencji zmiany te będą miały wpływ na struktury wartości dodanej (VA) w różnych niemieckich sektorach przemysłowych. (wykres 2).

Wykres 2: Zmiana udziału chińskich produktów o wysokim VA w konsumpcji końcowej w stosunku do niemieckich VA przed i po wojnie handlowej, w %

Zmiana udziału chińskich produktów o wysokim VA w konsumpcji końcowej w stosunku do niemieckich VA przed i po wojnie handlowej

Źródła: OECD TiVA, Allianz Research. Uwagi: zastosowanie szacowanego wzrostu chińskiego importu z powodu wojny handlowej między USA a Chinami wraz z relacją chińskiego importu brutto do Niemiec do wartości dodanej w konsumpcji.

Chińska konkurencja importowa w opinii Allianz Trade może nasilić presję strukturalną na i tak już napiętym niemieckim rynku pracy.

Zwiększona chińska konkurencja importowa i zmiany w VA mogą narazić na ryzyko około 500 tysięcy lub 7% miejsc pracy w przemyśle wytwórczym w Niemczech, przy czym szacuje się, że od 17 000 do 25 000 miejsc pracy – lub od 0,2% do 0,3% całkowitego zatrudnienia w przemyśle wytwórczym – jest potencjalnie zagrożonych. Najbardziej dotknięte sektory obejmują maszyny i urządzenia, tekstylia i niemetaliczne produkty mineralne, przy czym utrata miejsc pracy różni się w zależności od ekspozycji każdego sektora i znaczenia dla całego rynku pracy. Podczas gdy sektor maszyn i urządzeń stoi w obliczu znacznej wrażliwości zatrudnienia, z 31% miejsc pracy narażonych na ryzyko, oczekuje się, że ograniczona dodatkowa chińska konkurencja spowodowana zakłóceniami w handlu spowoduje jedynie skromną utratę miejsc pracy w wysokości 1%. Z kolei sektor tekstylny, z 13% podatnością na zagrożenia i 2% zagrożonych miejsc pracy, oraz sektor niemetalicznych produktów mineralnych, z 10% podatnością na zagrożenia i 1% zagrożonych, stoją w obliczu większej presji konkurencyjnej, pomimo mniejszej ogólnej bazy zatrudnienia. Wpływ regionalny jest również skoncentrowany. Obszary takie jak Górna Frankonia i Tybinga (przemysł tekstylny i komputerowy) oraz Fryburg (komputery i metale) należą do najbardziej narażonych, co odzwierciedla ich strukturę przemysłową (wykres 3). Presja ta nakłada się na i tak już napięty rynek pracy, ukształtowany przez dwa lata recesji, wysokie koszty energii, słaby globalny popyt na niemiecki eksport i presję ze strony zwiększonego protekcjonizmu.

Rysunek 3: Podatność zatrudnienia na szok związany z konkurencją importową z Chin według regionu i branży, indeks

Podatność zatrudnienia na szok związany z konkurencją importową z Chin według regionu i branży

Źródła: Statystyki strukturalne Eurostatu dotyczące przedsiębiorstw (SBS) i OECD TiVA. Uwaga: Ekspozycja na zatrudnienie obliczona jako iloczyn dla każdej branży chińskiej wartości dodanej wbudowanej w konsumpcję końcową jako udział w całkowitej wartości dodanej na poziomie krajowym i udziału zatrudnienia w branży w każdym regionie NUTS2. Wyższe wartości wskazują na większą podatność na chińską konkurencję importową w przemyśle wytwórczym.

Wynikające z tego spowolnienie wzrostu gospodarczego Niemiec może mieć ograniczony wpływ na kluczowych partnerów w łańcuchu dostaw UE.

W ciągu najbliższych trzech lat niemiecki PKB może spaść nawet o -0,26 punktu procentowego (wykres 4, po lewej), głównie z powodu zwiększonej chińskiej konkurencji na rynku krajowym (-0,25 punktu procentowego). Z kolei zmniejszona konkurencyjność Niemiec na rynkach UE – wynikająca z wchłonięcia przez inne kraje UE z wyłączeniem Niemiec około 47 mld USD, czyli 19,6% chińskiej realokacji eksportu spowodowanej trwającą wojną handlową – zmieniłaby również dynamikę handlu Niemiec w gospodarkach UE. Wynikające z tego straty handlowe dla Niemiec mogą sięgnąć nawet -10,5 mld USD, co przekłada się na dodatkowe -0,01pp redukcji w handlu z partnerami UE. Podczas gdy efekt makroekonomiczny wydaje się możliwy do opanowania, rzeczywista ekspozycja na wojnę handlową powoduje dodatkowe obniżenie wzrostu gospodarczego Niemiec o -1,3 punktu procentowego w ciągu najbliższych trzech lat. Oczekuje się, że inflacja zareaguje tylko nieznacznie, z przewidywanym spadkiem o -0,05 punktu procentowego w ciągu trzech lat. Kraje UE powiązane z Niemcami poprzez łańcuchy dostaw doświadczą skutków ubocznych niemieckiego spowolnienia. Podczas gdy ogólny wpływ na PKB strefy euro szacowany jest na -0,07 punktu procentowego w ciągu trzech lat, do najbardziej narażonych krajów należą Czechy (-0,05 punktu procentowego), Węgry, Luksemburg i Słowacja (po -0,04 punktu procentowego, wykres 7, po prawej). Chociaż liczby te mogą wydawać się skromne, to mogą one zostać spotęgowane przez ekspozycję każdego kraju na przekierowane chińskie przepływy handlowe i szersze skutki wojny handlowej, w szczególności poprzez powiązania eksportowe z rynkiem amerykańskim.

Wykres 4: Zmiana wzrostu PKB i inflacji spowodowana odchyleniem chińskiego eksportu w ciągu trzech lat, w punktach procentowych (po lewej) oraz efekt rozprzestrzeniania się szoku gospodarczego w Niemczech na inne kraje, w punktach procentowych (po prawej).

Źródła: OECD, Bank Światowy, Oxford Economics, Allianz Research. Uwagi: Straty eksportowe na rynku UE obliczone przy użyciu struktur eksportowych UNComtrade.

Strefa euro zaskakuje wzrostem: +0,4% w I kwartale 2025 pomimo rosnących napięć handlowych

  • Gospodarka strefy euro rozpoczęła 2025 r. z silną dynamiką wzrostu (+0,4% kw./kw.), przekraczając oczekiwania ze względu na dobre wyniki w Hiszpanii, Irlandii i Włoszech, podczas gdy reszta pozostała w tyle.
  • Niemcy – umiarkowane ożywienie (+0,2% kw./kw.) napędzane wydatkami konsumenckimi i inwestycjami, w przeciwieństwie do powolnego wzrostu Francji, na który wpływ miały ograniczone wydatki konsumenckie i rządowe.
  • Ogólny wzrost w strefie euro był wspierany przez rosnący eksport, zwłaszcza do USA, przed spodziewanymi podwyżkami ceł
  • Ponieważ ograniczenia handlowe i recesja w USA nadal są wyzwaniem dla eksporterów, to wciąż oczekujemy, iż wzrost w strefie Euro w całym 2025r. będzie „stłumiony” i ograniczy się do +0,8% w tym roku
  • Wraz z postępującym spadkiem inflacji podtrzymujemy naszą opinię, że EBC do września obniży stopę procentową poniżej poziomu neutralnego do 1,5%

Strefa euro: Solidny wzrost przed wprowadzeniem ceł

Wstępne odczyty PKB wskazują, że gospodarka strefy euro rozpoczęła 2025 r. mocnym akcentem, a wzrost przyspieszył z +0,2% kw/kw (+1,2% r/r) w IV kwartale do +0,4% kw/kw (+1,2% r/r) w I kwartale, przewyższając zarówno konsensus oczekiwań (+0,2% kw/kw), jak i nasze własne, ostrożniejsze prognozy (+0,1% kw/kw).

Wstępne dane w opinii Allianz Trade należy jednak traktować ostrożnie, ponieważ opierają się one na ograniczonym zestawie danych na poziomie krajowym, które są podatne na rewizje w kolejnych odczytach.

Wśród większych gospodarek to Hiszpania ponownie błyszczy z utrzymującym się silnym wzrostem, podczas gdy kraje bardziej na północ, w szczególności Francja, Niemcy i Holandia, wciąż pozostają w tyle za swoimi potencjalnymi stopami wzrostu (wykres 1). Na tym tle wyróżnia się Irlandia, odnotowując w pierwszym kwartale wzrost o+ 3,2% kw/kw (10,9% r/r), co znacznie przewyższa tempo wzrostu w innych krajach. Pomimo tego, że Irlandia stanowi zaledwie 4% gospodarki strefy euro, jej wzrost PKB odpowiadał za około 36% ogólnego wzrostu strefy euro w I kwartale. Ponieważ jednak wzrost Irlandii jest notorycznie niestabilny i podatny na silne rewizje wsteczne (w IV kwartale wstępne szacunki dla Irlandii wyniosły -1,3% kw/kw w porównaniu do +3,6% w ostatecznym odczycie), warto przyjrzeć się wzrostowi strefy euro z wyłączeniem Irlandii, który wygląda nieco mniej różowo w ciągu ostatnich trzech kwartałów (wykres 2).

Wkład strony popytowej we wzrost gospodarczy również nie jest jeszcze dostępny we wstępnym odczycie dla agregatu strefy euro, ale sądząc po innych seriach danych i krajach, które już je opublikowały, wygląda na to, że wzrost był wspierany przez inwestycje i konsumpcję, a także w znacznym stopniu przez eksport netto.

Różne kraje eksportujące ubiegły amerykańskie cła i z wyprzedzeniem zwiększyły swój eksport do USA. Dane handlowe spoza UE wskazują, że eksport do USA, największego odbiorcy eksportu UE, podskoczył o +22% r/r do lutego 2025 r. – ostatniego dostępnego punktu danych. Pomimo tej pozytywnej niespodzianki we wzroście, nadal wskazana jest ostrożność odnośnie prognoz i spodziewamy się (zachowawczego)  rocznego wzrostu PKB strefy euro w 2025 r. na poziomie +0,8%, ponieważ popyt zewnętrzny mocno ucierpi w związku z wprowadzeniem wyższych ceł ze strony USA i ogólnym spowolnieniem globalnej gospodarki.

Po dwóch latach recesji niemiecka gospodarka wzrosła o 0,2% kw/kw w I kwartale 2025 r. (konsensus: +0,2%, szacunek Allianz Trade: +0,0%), napędzana przez silniejszą konsumpcję prywatną i inwestycje.

Wydatki niemieckich gospodarstw domowych wzrosły dzięki solidnemu wzrostowi płac realnych i poprawie nastrojów konsumentów, podczas gdy inwestycje były napędzane oczekiwaniami na reformy prowzrostowe pod rządami nowego rządu (wykres 1). Sektor produkcyjny pozostaje jednak w recesji, co odzwierciedlają wskaźniki PMI i badanie klimatu biznesowego IFO. Z kolei sektor usług, choć odporny, wykazał w kwietniu pierwsze oznaki słabości. W opinii Allianz Trade perspektywy na rok 2025 są kruche. Pomimo planów uwolnienia miliardów na pobudzenie wzrostu poprzez wydatki na obronę i infrastrukturę, rosnące cła mogą zniwelować znaczną część zysków. Oczekuje się, że bodźce fiskalne tylko nieznacznie przyczynią się do wzrostu (+0,1% w 2025 r.). Przewidujmy, że w 2026 r. wzrost odbije do +1,6% pod warunkiem, że zmaterializują się reformy strukturalne. Program koalicji zawiera zachęty dla niemieckich przedsiębiorstw – takie jak 30% super amortyzacja do 2027 r., niższe podatki od osób prawnych od 2028 r., zniesienie ustawy o łańcuchu dostaw i obniżenie kosztów energii elektrycznej. Jednak porozumienie koalicyjne jest kompromisem stąd brakuje w nim odważnych reform, na które wielu ekspertów gospdarczych miało nadzieję.

PKB Francji wzrósł w I kwartale 2025 r. o 0,1% kw/kw (konsensus: +0,1%, szacunki Allianz Trade: +0,1%), na co wpływ miała słaba konsumpcja towarów, produkcja budowlana i eksport. Wzrost konsumpcji gospodarstw domowych zatrzymał się na poziomie +0,0% (po +0,2%), odczuwając bieżącą politykę gospodarczą (w szczególności zmniejszenie dotacji na zakup samochodów) i niskie zaufanie konsumentów. Zmniejszone wsparcie ze strony polityki rządowej odbiło się również na spowolnieniu wzrostu wydatków instytucji publicznych (+0,1% po +0,4/0,5% w poprzednich kwartałach). Po stronie inwestycji, budownictwo odnotowało kolejny gwałtowny spadek (-0,8%), podczas gdy inwestycje w moce produkcyjne spadły (-0,5%). Spadł też eksport towarów (-1,2%), co sugeruje, że francuscy eksporterzy nie zwiększyli wysyłek do USA w oczekiwaniu na podwyżki ceł (potwierdzają to miesięczne dane handlowe pokazujące brak wzrostu do USA, choć dane za marzec nie są jeszcze dostępne). Co ciekawe, firmy z branży chemicznej i farmaceutycznej gwałtownie zwiększyły zapasy, co może odzwierciedlać zarówno słabość popytu (krajowego i/lub zewnętrznego), jak i motywy zapobiegawcze. Ogólnie rzecz biorąc, sektor usług nadal stanowił główne wsparcie dla wzrostu francuskiego PKB w ostatnim kwartale, przy czym aktywność w zakresie usług rynkowych odnotowała kolejny solidny odczyt (+0,9%), podczas gdy konsumpcja usług dla gospodarstw domowych ponownie przyspieszyła (+0,5%). Jeśli chodzi o II kwartał 2025 r., odczyty ankiet dają niejednoznaczne sygnały, ale ogólnie wskazują na utrzymującą się słabą dynamikę. Nadal spodziewamy się wzrostu francuskiego PKB w II kwartale 2025 r. o +0,1/0,2%, zgodnie z naszymi kwietniowymi prognozami gospodarczymi.

Włoska gospodarka zaskoczyła na plus, rozwijając się o+ 0,3% kw/kw w pierwszym kwartale roku (konsensus: +0,2%, szacunek Allianz Trade: +0,1%). Według wstępnych szacunków, popyt krajowy miał pozytywny wpływ na wzrost, podczas gdy handel netto miał negatywny wpływ na aktywność. Ponadto wzrost w IV kwartale 2024 r. został zrewidowany w górę o 0,1pp do +0,2% kw/kw, oferując pewne wsparcie dla tegorocznych perspektyw wzrostu przed wdrożeniem wyższych ceł, które osłabiają zaufanie, handel i decyzje inwestycyjne. Rzeczywiście, na początku II kwartału wskaźnik ufności pogorszył się bardziej niż oczekiwano; zaufanie konsumentów i przedsiębiorstw spadło w kwietniu do najniższych poziomów odpowiednio od 18 miesięcy i od marca 2021 roku. Spadek był szeroko zakrojony we wszystkich subkomponentach i sektorach; przy czym bardziej był on widoczny w usługach niż w przemyśle, gdzie także oczekiwania dotyczące produkcji spadły. Wraz ze spadkiem intencji dotyczących zwiększania zatrudnienia spodziewamy się, że przedłużający się okres spadku stopy bezrobocia zakończy się w marcu. Oczekujemy, że PKB Włoch wzrośnie nieznacznie – o około+ 0,1% kw/kw – w ciągu najbliższych kilku kwartałów, a następnie nabierze tempa w związku z poprawą perspektyw handlu światowego i poprawą nastrojów.

W Hiszpanii aktywność gospodarcza spadła na początku 2025 r., choć kraj nadal odnotowywał solidny kwartalny wzrost, a PKB wzrósł o +0,6% kw / kw w I kwartale (konsensus: +0,7%, szacunek Allianz Trade: +0,3%) – mimo wszystko było to najwolniejsze tempo od siedmiu kwartałów.

Konsumpcja prywatna wzrosła o+ 0,4%, gorzej niż silniejsza dynamika kwartalna obserwowana w 2024 roku. Inwestycje wzrosły o +1,1% kw/kw, a wspierała je solidna aktywność budowlana. Przewidując nowo nałożone cła, eksport i import towarów i usług wzrósł odpowiednio o +1,0% i +0,7% kw/kw. Pomimo niepewnych perspektyw globalnych, te dotyczące samej Hiszpanii na 2025 r. pozostają stosunkowo pozytywne. Prognoza wzrostu wynosi solidne 1,7%, a ograniczona ekspozycja kraju na Stany Zjednoczone w porównaniu z innymi krajami strefy euro zapewnia pewną izolację od bieżących turbulencji wojny handlowej. Niedawna przerwa w dostawie prądu na dużą skalę może jednak nieznacznie wpłynąć na PKB w II kwartale (kosztując około 0,05-0,1% PKB), który i tak miał spowolnić w związku z rosnącymi globalnymi napięciami handlowymi.

Wykres 1: Wkłady w PKB (wkłady EZ, DE, IT za I kwartał są szacunkami Allianz Research) w %

Wkłady w PKB Wkłady w PKB Wkłady w PKB Wkłady w PKB Wkłady w PKB

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research.

Wykres 2: Wzrost PKB strefy euro z Irlandią i bez niej, %

Wzrost PKB strefy euro z Irlandią i bez niej

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

W międzyczasie inflacja w strefie euro pozostała stabilna w kwietniu w porównaniu z marcem, podczas gdy przeciwności związane z wojną handlową prawdopodobnie zepchną ją jeszcze bardziej w dół i poniżej celu EBC wynoszącego 2% w ciągu 2025 roku.

W Niemczech inflacja spadła w kwietniu o -0,1 punktu procentowego do +2,1%, głównie z powodu spadku cen towarów (+0,5% w kwietniu po +1,0% w marcu), energii (-5,4% po -2,8) i cen żywności (+2,8% po +3,0%). Z kolei inflacja w sektorze usług ponownie wzrosła do +3,9% z +3,5% w marcu.

We Francji inflacja ustabilizowała się na poziomie +0,8% r/r w kwietniu. Inflacja cen żywności gwałtownie przyspieszyła (+1,2% po +0,6%), ale zostało to zniwelowane przez pogłębienie deflacji cen energii (-7,9% po -6,6%). Inflacja cen towarów i usług ustabilizowała się na poziomie odpowiednio -0,2% i +2,3%, potwierdzając brak podstawowej presji inflacyjnej we Francji.

We Włoszech wzrost cen nieznacznie wzrósł do 2,0% r/r w kwietniu z 1,9% w marcu (+0,2% m/m), napędzany wyższymi regulowanymi cenami energii i transportu. Te ostatnie spowodowały głównie wzrost inflacji w usługach do poziomu 3,0% z 2,5% r/r w marcu. Inflacja bazowa wzrosła z 1,7% r/r do 2,1%.

Inflacja bazowa w Hiszpanii spadła w kwietniu do 2,2% r/r z 2,3% w marcu (+0,6% m/m), głównie za sprawą spadających cen gazu i energii elektrycznej. Tymczasem presja bazowa ponownie przyspieszyła i wzrosła do 2,4% r/r z 2,0% w marcu. W obu krajach Europy Południowej czas świąt wielkanocnych mógł odegrać rolę w tymczasowym wzmocnieniu inflacji cen usług.

Inflacja zasadnicza w strefie euro utrzymała się w kwietniu na stałym poziomie 2,2%, bez zmian w porównaniu z marcem. Jednak podstawowe komponenty ujawniają presję wzrostową, szczególnie z sektora usług, gdzie inflacja wzrosła do 3,9%, z 3,5% w poprzednim miesiącu, głównie z powodu efektów czasowych Wielkanocy. Inflacja cen żywności również nieznacznie wzrosła do 3,0%, w porównaniu do 2,9% w marcu. Z kolei inflacja cen towarów pozostała stabilna na poziomie 0,6%, podczas gdy ceny energii nadal spadały bardziej gwałtownie, spadając o -3,5% w porównaniu do spadku o -1,0% w marcu. Czynniki hamujące, związane z wojną handlową w USA prawdopodobnie zepchną inflację poniżej celu EBC wynoszącego 2% w całym 2025 r., ponieważ importowana deflacja spowodowana nadwyżką mocy produkcyjnych w Chinach, niższe ceny energii i silniejsze euro powinny jeszcze bardziej zmniejszyć presję cenową.

Dane o akcji kredytowej, opublikowane w ubiegłym tygodniu potwierdziły trendy przewidywań w niedawnej ankiecie EBC na temat kredytów bankowych, przy czym żaden z zestawów danych nie odzwierciedlał obaw związanych z ogłoszonymi później wyższymi taryfami.

Akcja kredytowa dla sektora prywatnego w strefie euro wzrosła umiarkowanie w marcu, a wzrost kredytów dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw wzrósł o 0,2 punktu procentowego w porównaniu z lutym, osiągając odpowiednio 1,7% i 2,3% r/r (wykres 4). Ankieta EBC wykazała, że silniejszy popyt na kredyty mieszkaniowe był przede wszystkim skorelowany ze spadającymi stopami procentowymi, poprawiającymi się perspektywami rynkowymi i zaufaniem konsumentów. Z drugiej strony, niektóre banki wskazywały już na rosnącą niepewność gospodarczą i geopolityczną jako czynnik wpływający na popyt na kredyty korporacyjne, zwłaszcza na długoterminowe plany inwestycyjne. Ponieważ nastroje gospodarcze nadal słabną po ogłoszeniu taryf celnych na początku kwietnia – co znajduje odzwierciedlenie we wskaźniku nastrojów gospodarczych Komisji Europejskiej, który spadł do 93,6 w kwietniu z 95,0 w marcu – spodziewamy się wyhamowania tempa ożywienia akcji kredytowej  w strefie euro, nawet jeśli EBC zacznie obniżać stopy procentowe.

Wykres 4: Wzrost kredytów w strefie euro, % r/r

Wzrost kredytów w strefie euro

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

W tym kontekście spodziewamy się dalszego luzowania polityki pieniężnej przez EBC.

Biorąc pod uwagę utrudnienia dla wzrostu gospodarczego i presję na obniżenie inflacji, wynikające głównie z globalnych tarć handlowych i oczekiwanego spowolnienia gospodarki amerykańskiej, nadal oczekujemy, że EBC obniży swoją docelową stopę procentową do 1,5% do września 2025 roku. Byłoby to poniżej samozwańczego neutralnego poziomu 1,75-2,25%, a zatem byłoby nieco akomodacyjne dla gospodarki.

Inflacja w Europie zgodna z oczekiwaniami, PKB Polski pozytywnie zaskakuje

Wzrost cen w Europie nie zaskoczył inwestorów. Polska gospodarka rośnie szybciej, niż oczekiwali analitycy. W tle Australia ustanawia rekordową liczbę osób pracujących, pomimo braku zmian stopy bezrobocia.

Inflacja w Europie

Wtorkowe dane z USA na temat inflacji były zdecydowanie ważniejsze niż wczorajsze z Unii. Strefa euro ma to do siebie, że podaje cząstkowe dane w różnych momentach, co powoduje, że wpływ pojedynczych odczytów na kursy walut jest mniejszy. Pod kątem stabilności rynku to dobre rozwiązanie. Dla analityków nie, bo jest mniej jednorazowych silnych sygnałów. Wczorajszy pakiet składał się z Niemiec, Hiszpanii i Słowacji. U naszych zachodnich sąsiadów, zgodnie z oczekiwaniami widoczny był spadek z 2,2% na 2,1% w ujęciu rocznym. W Hiszpanii również zmniejszył się wskaźnik – z 2,3% na 2,2% w skali roku. Jedyna niespodzianka miała miejsce na Słowacji – tam zamiast spadku z 4% na 3,8%, zobaczyliśmy zejście do 3,7%. Udział tego kraju w strefie euro jest jednak na tyle mały, że musielibyśmy zobaczyć dużo większą różnicę, by to wpłynęło na rynki. Dane zgodne z prognozami nie powodują bowiem zwiększonej zmienności.

Lepsze dane z Polski

Wstępne dane na temat PKB w Polsce przekroczyły oczekiwania. Analitycy przypuszczali 3,1% za pierwszy kwartał, a zobaczyli 3,2% wzrostu. Brzmi to dobrze, ale pamiętajmy, że poprzedni odczyt zwiększenia PKB wynosił 3,4%. Jest to zatem spadek, po prostu mniejszy. Nadal to jednak lepsze od prognoz. Nie może zatem dziwić, że znów dzisiaj kurs euro atakuje poziom 4,23 zł. W ciągu ostatnich dni tylko raz nie był on atakowany i na razie nie udało się – z wyjątkiem krótkich momentów – zejść kursowi poniżej tej wartości. Pokazuje to, że rynki nie oczekują niespodzianki na ostatniej prostej kampanii prezydenckiej.

Australijski rynek pracy

W nocy opublikowano dane z australijskiego rynku pracy. Niby stopa bezrobocia utrzymała się na niezmienionym poziomie. Niby, bo zmiana zatrudnienia wyniosła aż 89 tysięcy osób. To najlepszy wynik od lutego 2024 roku. Warto też zwrócić uwagę, że w kraju gdzie zatrudnionych jest około 14,5 miliona osób, to bardzo duża zmiana. Mamy obecnie rekord wszechczasów osób pracujących w Australii. Trzeba pamiętać jednak, że populacja Australii, w przeciwieństwie do Polski, cały czas rośnie. Rynki przyjęły jednak tak duży wzrost zatrudnienia jako dobrą monetę i po samym odczycie dolar australijski zyskiwał na wartości. W dalszej części dnia jednak stracił to, co zyskał na dobrych danych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wyniki sprzedaży detalicznej,

14:30 – USA – indeks NY Empire State,

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Praca projektowa w natarciu. Firmy i specjaliści coraz chętniej wybierają elastyczne formy zatrudnienia

80 proc. pracowników tymczasowych i kontraktorów odczuwa satysfakcję z pracy projektowej. „Wielu specjalistów, kiedy pozna zalety takich form współpracy z firmami, to nie chce już wracać na etat”.

Jak wynika z raportu „Nowoczesne formy zatrudnienia 2025”, przygotowanego przez agencję doradztwa personalnego Hays Poland, zainteresowanie pracą projektową, czyli współpracą w oparciu o umowę o pracę tymczasową, kontrakt B2B lub outsourcing procesów, stale rośnie. Organizacje sięgają po te rozwiązania głównie w celu pozyskania kompetencji niezbędnych do ukończenia konkretnych projektów (46 proc.) oraz elastycznego zarządzania kosztami (39 proc.). Profesjonaliści upatrują w nich lepszych możliwości zarobkowych, szansy na zdobycie ciekawego doświadczenia oraz elastyczności.

  • 56 proc. firm korzystających z nowoczesnych form zatrudnienia, w roku 2025 planuje zwiększyć liczbę pracowników tymczasowych i zewnętrznych podwykonawców, z którymi współpracują.
  • Organizacje najczęściej sięgają po pracę tymczasową, kontrakty B2B i outsourcing procesów w celu pozyskania kompetencji niezbędnych do ukończenia konkretnych projektów (46 proc.) oraz elastycznego zarządzania kosztami zatrudnienia (39 proc.).
  • 53 proc. specjalistów i menedżerów pracujących projektowo uważa, że taki model pracy przyspieszył dynamikę wzrostu ich zarobków.

Jak zauważają eksperci Hays Poland praca projektowa, czyli współpraca z ekspertami w ramach pracy tymczasowej, kontraktów B2B lub outsourcingu procesów, to rozwiązanie na różne czasy i problemy.

W okresie gospodarczej niepewności różne formy zatrudnienia zewnętrznego pozwalają na optymalizacje i elastyczność, do których dążą wówczas firmy. Z kolei w czasie prosperity i licznych inwestycji pozwalają szybko skalować biznes. W konsekwencji, pomimo dynamicznych zmian koniunktury na przestrzeni ostatnich lat, na rynku obserwujemy stały wzrost zapotrzebowania na pracę projektową, stosowaną w kontekście wykwalifikowanej pracy umysłowej – zauważa Bartosz Dąbkowski, CEE Executive Director – External Workforce Solutions w Hays.

Firmy coraz chętniej korzystają z pracy projektowej

Jest to spójne z trendami na globalnym rynku pracy, jak i wnioskami płynącymi z raportu „Nowoczesne formy zatrudnienia 2025”, stworzonego przez Hays Poland we współpracy z kancelarią Dentons. Wyniki badania przeprowadzonego wśród firm już korzystających z różnych rozwiązań pracy projektowej pokazują, że 56 proc. z nich jeszcze w tym roku planuje zwiększyć liczbę pracowników tymczasowych i zewnętrznych podwykonawców, z którymi współpracują.

Czy w roku 2025 firma planuje zwiększyć zatrudnienie, korzystając z umów innych niż umowa o pracę (praca tymczasowa, outsourcing usług, projekty interimowe, B2B)?

Perspektywa firm

56% Tak
44% Nie

Źródło: Raport Hays Poland „Nowoczesne formy zatrudnienia 2025”

Bartosz Dąbkowski zauważa, że praca projektowa pozwala organizacjom odpowiedzieć na pojawiające się zapotrzebowanie kadrowe, w sytuacji, gdy trudno przewidzieć, co tak naprawdę przyniesie kolejne pół roku. A współczesny, globalny rynek jest pod tym względem mocno nieprzewidywalny.

Firmy mają obecnie świadomość, że sytuacja, w jakiej się znajdują, jest niepewna i może ulec zmianie niemal z dnia na dzień. Stąd też wiele z nich, kiedy ma do realizacji określone projekty, wymagające konkretnych, często eksperckich kompetencji, chętniej poszukuje bardziej elastycznych rozwiązań niż zatrudnienie na etat – komentuje Bartosz Dąbkowski z Hays i dodaje – Nasze doświadczenie pokazuje, że jeśli firma w praktyce pozna, na czym polegają i jakie korzyści przynoszą te rozwiązania, to bardzo trudno jest jej całkowicie z nich zrezygnować. Nowoczesne formy zatrudnienia zazwyczaj wchodzą już na stałe do jej tzw. miksu zatrudnienia.

Znajduje to odzwierciedlenie w badaniu Hays Poland. Wśród najczęstszych powodów korzystania z różnych form pracy projektowej, ankietowane firmy najczęściej wskazywały na konieczność pozyskania kompetencji niezbędnych do realizacji konkretnych projektów (46 proc., o 22 pkt proc. więcej niż przed rokiem) oraz chęć elastycznego zarządzania kosztami zatrudnienia (39 proc., wzrost o 10 pkt proc.). Na trzecim miejscu uplasował się zwiększony popyt na usługi lub produkty firmy.

 

Kolejni specjaliści z ciekawością spoglądają na pracę projektową

Poczucie niepewności w związku z sytuacją na rynku pracy oraz dynamicznym postępem technologicznym sprawia, że więcej specjalistów i menedżerów rozważa alternatywne formy współpracy.

Możliwość realizacji ciekawego projektu w rozpoznawalnej, międzynarodowej organizacji dla wielu jest ciekawą opcją uatrakcyjnienia swojego CV. Natomiast doświadczenie pokazuje, że wraz z nadejściem okresu ożywienia wielu z nich nie wraca już na etat, ponieważ dostrzega w pracy projektowej ogromne korzyści – podkreśla Bartosz Dąbkowski z Hays.

Jakie to korzyści? Profesjonaliści, którzy pracują w modelu projektowym jako pracownicy tymczasowi, kontraktorzy lub zewnętrzni podwykonawcy, jako największe zalety wskazują atrakcyjne wynagrodzenie (57 proc.), możliwość pracy zdalnej (50 proc.) oraz w elastycznych godzinach (49 proc.).

Jakie są Twoim zdaniem najlepsze aspekty pracy projektowej?

Perspektywa profesjonalistów

57% Wynagrodzenie
50% Możliwość pracy wyłącznie w modelu zdalnym
49% Elastyczne godziny pracy
47% Możliwość zdobycia doświadczenia
41% Możliwość rozwoju
38% Szybkość procesu rekrutacyjnego
30% Możliwość pozostania w firmie na stałe
27% Możliwość poznania danej firmy

8 najczęściej wskazywanych. Możliwe było zaznaczenie więcej niż jednej odpowiedzi

Źródło: Raport Hays Poland „Nowoczesne formy zatrudnienia 2025”

Osoby pracujące projektowo dostrzegają również wady takiego rozwiązania, np. mniejszą stabilność, ograniczony dostęp do świadczeń czy brak możliwości pozostania w firmie na stałe. Mimo to aż 80 proc. ankietowanych wyraziło satysfakcję z umowy, na podstawie której świadczy pracę lub realizuje usługi.

Dla wielu profesjonalistów praca projektowa nie jest bowiem koniecznością czy też gorszą alternatywą dla etatu, lecz świadomym wyborem.  Chociaż odsetek respondentów wskazujących trudność ze znalezieniem stałego zatrudnienia jako powód podjęcia pracy projektowej wzrósł o 4 pkt proc., to wciąż wynosi zaledwie 21 proc.

Kolejne pokolenia specjalistów zmieniają swoje podejście do budowania kariery zawodowej. Nie akceptują nudy w pracy, oczekują ciągłego rozwoju, chcą szybko widzieć efekty swoich działań. Dla wielu profesjonalistów jest to prostsze do osiągnięcia w pracy projektowej. Co więcej, dodatkowy motywator w postaci atrakcyjniejszych zarobków przekonuje do spróbowania takiej ścieżki coraz więcej ekspertów z bardzo bogatym doświadczeniem zawodowym – zauważa Bartosz Dąbkowski.

Należy oczekiwać, że globalny rynek pracy będzie coraz bardziej przestawiał się na pracę projektową. Zgodnie z różnorodnymi prognozami, praca etatowa będzie stopniowo ograniczana, a profesjonaliści będą żonglować projektami tak, aby aspekt zawodowy dopasować do swojego życia prywatnego – nie na odwrót.

O raporcie

Raport „Nowoczesne formy zatrudnienia 2025” został opracowany na podstawie danych uzyskanych w badaniu na temat rynku pracy, przeprowadzonym metodą CAWI w okresie od lutego do marca 2025 r. wśród firm korzystających z nowoczesnych form zatrudnienia oraz pracowników tymczasowych i zewnętrznych podwykonawców (white collar). Raport powstał we współpracy z kancelarią Dentons. W raporcie uwzględniona jest perspektywa firm – blisko 200 organizacji działających w Polsce – oraz perspektywę pracowników umysłowych, współpracujących z firmami na podstawie umów innych niż umowa o pracę – ponad 300 osób.

Iwona Szylar obejmuje stanowisko dyrektor generalnej Microsoft Polska

W połowie maja 2025 roku Iwona Szylar dołącza do grona liderów Microsoft, obejmując stanowisko dyrektor generalnej polskiego oddziału. Jej nominacja zbiega się z kluczowym momentem dla transformacji cyfrowej kraju – dynamicznego rozwoju technologii sztucznej inteligencji oraz usług chmurowych, które stanowią dziś fundament wzrostu konkurencyjności gospodarki.

Cieszę się, że będę mogła wesprzeć wysiłki, jakie Microsoft podejmuje na rzecz uczynienia Polski europejskim centrum kompetencyjnym i technologicznym – komentuje Iwona Szylar, podkreślając znaczenie łączenia inwestycji firmy w infrastrukturę chmurową, AI i cyberbezpieczeństwo z rozwojem kompetencji cyfrowych.

Iwona Szylar to uznana menedżerka o imponującym dorobku międzynarodowym. W ostatnich latach pełniła funkcję dyrektor generalnej firmy SAS w Niemczech, odpowiadając za strategię i rozwój w obszarze analityki danych oraz sztucznej inteligencji. Wcześniej zarządzała operacjami SAS w Australii i Nowej Zelandii, a także kształtowała strategię firmy dla regionu Azji i Pacyfiku oraz rynków wschodzących w Europie i na Bliskim Wschodzie.

Swoje doświadczenia zdobywała również w sektorze FMCG, pracując dla takich firm jak Toshiba, Georgia Pacific czy Tchibo. Pracując i mieszkając na czterech kontynentach – w Europie, Azji, Afryce i na Bliskim Wschodzie – zyskała unikalną, globalną perspektywę oraz głębokie zrozumienie różnic kulturowych. Ten kapitał z pewnością okaże się bezcenny w procesie wspierania polskich firm i instytucji w adaptacji do nowych technologii.

Transformacja AI i cyfrowa odporność

Objęcie funkcji przez Iwonę Szylar ma szczególne znaczenie w kontekście rosnącego zaangażowania Microsoftu w rozwój cyfrowej infrastruktury w Polsce i Europie. Jak podkreśliła Michelle Simmons, President Microsoft Central Europe:
Bogate doświadczenie i strategiczna wizja Iwony Szylar sprawiają, że jest ona idealnym liderem do realizacji misji Microsoft w Polsce. Pielęgnując kulturę zaufania, uczciwości i ciągłego uczenia się, pomoże stworzyć środowisko, w którym cenione są różnorodne perspektywy, a innowacje wspierają zrównoważony wzrost rynku.

To wpisuje się w szersze zobowiązania Microsoftu wobec Europy, ogłoszone niedawno przez Brada Smitha, prezesa i wiceprezesa firmy – obejmujące rozbudowę infrastruktury chmurowej i AI oraz wzmocnienie cyfrowej odporności kontynentu.

Nowa dyrektor generalna Microsoft Polska to nie tylko ekspertka od strategii technologicznej – to również promotorka kultury organizacyjnej opartej na wartościach. Od lat buduje zespoły, które łączą różnorodność z efektywnością, a inkluzyjność traktuje jako podstawę innowacyjności.

Wierzę, że prawdziwa transformacja zaczyna się od ludzi. Wspólna praca w atmosferze zaufania, wzajemnego szacunku i otwartości to klucz do tworzenia rozwiązań, które odpowiadają na realne potrzeby społeczeństwa i rynku – deklaruje.

Iwona Szylar ukończyła Akademię Górniczo-Hutniczą im. Stanisława Staszica w Krakowie, uzyskując tytuł magistra nauk ścisłych. Jest także absolwentką prestiżowych programów Executive Management w IESE Business School oraz Harvard Business School. To połączenie solidnej wiedzy technicznej i kompetencji menedżerskich przygotowało ją do podejmowania wyzwań na styku technologii, biznesu i społeczeństwa.

Kinga Bloch dołącza do Knight Frank Polska

0

Knight Frank Polska wzmacnia zespół menedżerski – do firmy dołącza Kinga Bloch jako doradca strategiczny ds. pozyskiwania talentów i transformacji kultury organizacyjnej. Jej szerokie doświadczenie w obszarze HR oraz znajomość rynku nieruchomości mają wspierać ambitne plany rozwojowe spółki i budowanie organizacji przyciągającej najwyższej klasy specjalistów.

Kinga Bloch, Knight Frank
Kinga Bloch, Knight Frank

Kinga Bloch to ekspertka w obszarze zarządzania zasobami ludzkimi, z wieloletnim doświadczeniem zdobywanym w Polsce i Europie w branżach telekomunikacyjnej, IT oraz nieruchomości komercyjnych. Pełniła funkcję Dyrektora HR w Cushman & Wakefield Polska, a następnie była Szefową HR Business Partnering na region CEMEA. Wcześniej odpowiadała również za obszar HR dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej w firmie Atos.

Obecnie Knight Frank Polska zatrudnia ponad 80 specjalistów i koncentruje się na dalszym rozwoju działalności w obszarach rynków kapitałowych, powierzchni biurowych oraz nieruchomości magazynowo-przemysłowych.

Kinga Bloch skomentowała swój nowy rozdział zawodowy następująco:

„Cieszę się, że mogę dołączyć do zespołu Knight Frank w tak dynamicznym momencie rozwoju firmy. Przedsiębiorcze podejście, silna marka i rosnąca obecność na rynku europejskim tworzą wyjątkową platformę do dalszego wzrostu w Polsce. Moją ambicją jest budowanie kultury organizacyjnej, która przyciąga i rozwija najlepsze talenty.”

Charles Taylor, CEO Knight Frank Polska, dodał:

„Kinga wnosi ogromne doświadczenie w budowaniu zespołów wysokiej klasy oraz tworzeniu kultury pracy, która wyróżnia się na tle branży nieruchomości. Jej kompetencje będą kluczowe w realizacji naszych planów rozwoju i przyciąganiu najlepszych specjalistów na rynku.”

Nie będzie szybkich cięć? Odczyt inflacji wspiera ostrożność RPP

Inflacja CPI w Polsce w ujęciu miesięcznym wyniosła 0,4 proc., czyli dokładnie tyle ile prognozowano, natomiast w ujęciu rocznym wyniosła 4,3 proc. wobec prognozowanych 4,2 proc. i 4,9 proc. w marcu.

Taki odczyt inflacji CPI z pewnością wspiera aktualną retorykę sporej części członków RPP, którzy po dokonaniu zgodnej z oczekiwaniami obniżki stóp procentowych o 50 pb. zaczęli wskazywać, że ten cykl obniżek może nie być tak głęboki jak sugerują wyceny kontraktów FRA.

Prezes Glapiński powiedział wręcz, że to obniżka dostosowująca poziom stopy do aktualnych warunków i wcale nie oznacza, że rozpoczął się cykl obniżek oraz że tylko radykalny czynnik mógłby zmotywować radę do kolejnej obniżki w czerwcu.

Autor: Piotr Bawolski, CFA, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych, Michael / Ström Dom Maklerski

ORLEN VC inwestuje w norweską Hystar. Celem rozwój technologii do produkcji zielonego wodoru

0

Fundusz ORLEN VC zainwestował w firmę Hystar, producenta wysoce wydajnych elektrolizerów PEM do masowej produkcji zeroemisyjnego wodoru. Rozwiązanie opatentowane przez norweską spółkę umożliwia wykorzystanie nawet 10 razy cieńszych membran niż w standardowych elektrolizerach, co znacznie zwiększa wydajność oraz obniża koszty wytwarzania wodoru. Technologia oferowana przez Hystar wpisuje się w plany ORLEN związane z produkcją i wykorzystaniem odnawialnego wodoru w procesie transformacji energetycznej koncernu.

– Inwestycja ORLEN VC w spółkę Hystar zapewni nam wsparcie technologiczne dla projektów wodorowych realizowanych w Grupie ORLEN. Hystar dysponuje innowacyjnymi rozwiązaniami, które mają pozwolić już w 2027 r. produkować wysokosprawne elektrolizery membranowe o łącznej mocy 1,5 GW rocznie. Dzięki zaangażowaniu kapitałowemu Grupa ORLEN zyskuje dostęp nie tylko do urządzeń, ale także know-how oraz możliwość współpracy m.in. przy rozwoju technologii i jej wdrożeniu. To rozwiązanie może być również istotnym wsparciem w realizacji celów strategicznych ORLEN na najbliższą dekadę, zwłaszcza, że do 2035 roku chcemy wykorzystywać rocznie 350 tysięcy ton wodoru odnawialnego i niskoemisyjnego – mówi Grzegorz Jóźwiak, Dyrektor Biura Technologii Wodorowych i Paliw Syntetycznych ORLEN.

Hystar AS to norweska firma, produkująca innowacyjne membranowe stosy elektrolizerów o mocy 0,65 MW oraz gotowe elektrolizery spełniające normy ISO 17268, o mocy 5 MW. Urządzenia Hystar wykorzystują membrany, które są o 90 proc. cieńsze niż konwencjonalne alternatywy elektrolizerów. Umożliwia to wysoką efektywność energetyczną i masową produkcję, obniżając uśredniony koszt wodoru. Elektrolizery wodoru

Spółka Hystar komercjalizację swoich produktów rozpoczęła w 2022 roku. Modułowość systemu pozwala w łatwy sposób dostosować każdą instalację do potrzeb klienta. Firma w momencie uruchomienia zautomatyzowanej linii produkcyjnej, o początkowej wydajności 1,5 GW mocy w 2027 r., będzie mogła rozpocząć realizację dużych zamówień na projekty skali przemysłowej. Docelowo, w 2031 roku wydajność produkcyjna instalacji ma wynieść 4,5 GW.

W 2024 roku norweska spółka pozyskała 26 mln euro dofinansowania z European Innovation Fund. Środki te zostaną przeznaczone na przygotowanie automatyzacji linii produkcyjnej. Kolejnym źródłem finansowania są środki pozyskane od funduszy venture capital, w tym ORLEN VC. W obecnej rundzie Hystar otrzymał w sumie ponad 32 mln euro, co ma zapewnić środki na wkład własny do uzyskanego unijnego grantu i działalność operacyjną spółki do 2027 r.

Hystar AS to trzynasta inwestycja ORLEN VC, który w ciągu prawie trzech lat działalności dołączył do grona największych i najbardziej aktywnych funduszy venture capital z regionu Europy Środkowej. W swoim portfelu posiada także dwa zagraniczne fundusze venture capital. Zgodnie z przyjętymi założeniami ORLEN VC planuje dokonywać około 5 inwestycji rocznie, skupiając się na najbardziej perspektywicznych spółkach, posiadających innowacyjne i gotowe do komercjalizacji technologie, które będą wspierać cele przyjęte aktualnie w strategii ORLEN2035.

EKIPA Holding: 15 mln zł przychodów i ambitne plany rozwoju mimo niższej rentowności

Notowana na NewConnect EKIPA Holding S.A. opublikowała wyniki finansowe za pierwszy kwartał 2025 roku. Skonsolidowane przychody w tym okresie wyniosły  14,92 mln zł w porównaniu do 12,65 mln zł 2024 roku. W tym okresie wynik EBITDA wyniósł 1,09 mln zł wobec 2,3 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Z kolei zysk netto wyniósł 0,04 mln zł wobec 1,09 mln zł. 

Największym osiągnięciem tego okresu był debiut filmu „100 dni do matury”, którego premierowy pokaz odbył się 26 lutego w kinie Cinema City Bemowo. Wydarzenie zgromadziło blisko dwa tysiące gości, w tym aktorów, twórców, influencerów i przedstawicieli mediów. Produkcja, objęta honorowym patronatem Minister Edukacji Narodowej, już w pierwszy weekend przyciągnęła ponad 320 tysięcy widzów, a łączna liczba widzów przekroczyła 1 milion. Tak znakomite przyjęcie przez publiczność i media potwierdza naszą zdolność do tworzenia angażujących, wysokiej jakości treści filmowych.

To był kolejny kwartał wzrostem przychodów, co potwierdza skuteczność naszego modelu biznesowego. W zeszłym roku zanotowaliśmy rekordowe wyniki finansowe i one pozwoliły nam dzisiaj na zwiększenie nakładów na nowe projekty oraz skalowanie działalności. W tak dynamicznej branży kluczowe jest utrzymanie tempa inwestycji. Chcemy nie tylko reagować na zmiany, ale je wyprzedzać. Dlatego skupiamy się na budowie długoterminowej wartości, a nie chwilowej rentowności. Cieszy mnie to, że ciągle zwiększamy skalę działania oraz potrafiliśmy jako zespół wyprodukować film, który obejrzało ponad milion widzów. Jest to ważne dla naszej spółki Laniakea, która dzięki temu zdobyła unikatowe doświadczenie możliwe do wykorzystania w przyszłości. Dodatkowo zrealizowaliśmy kolejny ogromny projekt – T5M3 – który stanowi ważny krok w naszym rozwoju – powiedział Łukasz Wojtyca, prezes zarządu Ekipa Holding.

W ramach promocji filmu spółka zaprezentowała oficjalny plakat (6 stycznia), trailer kinowy (7 stycznia), oraz teledysk do utworu „Przestrzeń” autorstwa grupy Trzech Króli (16 stycznia). Dodatkowym elementem zaangażowania społecznego był konkurs edukacyjny zorganizowany we współpracy z MEN, oferujący uczestnikom wyjątkowe nagrody. Na oficjalnym kanale Ekipy na YouTube pojawił się dokument „MOŻESZ BYĆ KIM CHCESZ”, który odkrywa tajniki pracy nad produkcją. To nie tylk

o zapis procesu twórczego, ale także inspirująca opowieść o determinacji, współpracy i pasji do filmu.

Kontynuując działania w obszarze talent managementu, 10 stycznia ogłoszono rozpoczęcie zgłoszeń do trzeciej edycji projektu „Twoje 5 Minut”. Celem programu jest odkrywanie i promowanie nowych twórców internetowych, którzy mogą zasilić szeregi EKIPY.

Warto wspomnieć, że w pierwszym kwartale tego roku we współpracy z firmą Koral przygotowano nowe warianty smakowe lodów. Wśród nich znalazły się m.in. nowe kanapki lodowe, odświeżone wersje kultowych lodów Ekipa oraz innowacyjny lód inspirowany utworem „Genzie”. To kolejny dowód na dynamiczny rozwój oferty produktowej i skuteczność działań brandingowych.

19 lutego Zarząd spółki zależnej Ekipa Management Sp. z o.o. podjął decyzję o rozpoczęciu realizacji projektu badawczo-rozwojowego pn. „Opracowanie i wdrożenie nowej technologii syntezy głosu w języku obcym z wykorzystaniem sztucznej inteligencji”. Projekt uzyskał dofinansowanie z programu Fundusze Europejskie dla Małopolski 2021-2027 i będzie realizowany we współpracy z Małopolskim Centrum Przedsiębiorczości.

Pierwszy kwartał 2025 roku był okresem dynamicznego rozwoju całej Grupy. Rozszerzono działalność na wielu polach – od produkcji filmowej i muzycznej, przez e-commerce, po zaawansowane projekty technologiczne.

PKB w I kwartale 2025 wyższe od prognoz. Polska gospodarka wciąż rośnie

Szybki szacunek PKB za pierwszy kwartał 2025 roku wyrównany sezonowo (w cenach stałych przy roku odniesienia 2020) wykazał wzrost o 0,7 proc. kw./kw. względem oczekiwań rynkowych na poziomie 0,1 proc.

Z kolei szybki szacunek realnego PKB niewyrównanego sezonowo (w cenach stałych średniorocznych roku poprzedniego) zanotował wzrost o 3,2 proc. r/r względem oczekiwań rynkowych na poziomie 3,1 proc. Zanotowany wzrost nie był tak silny jak w IV kwartale 2024 r., kiedy wyniósł 3,4 proc.

Wstępny odczyt nie pokazuje składowych wzrostu, na te dane przyjdzie nam poczekać na odczyt finalny, który poznamy z początkiem czerwca.
Dane dotyczące PKB są symbolicznie lepsze od oczekiwań rynkowych. Szczególnie mogą cieszyć w okresie tak dużej niepewności i negatywnego wpływu amerykańskiej polityki celnej na światowy wzrost gospodarczy.

Autor: Jan Karczewski, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych, Michael / Ström Dom Maklerski

Sprzedaż rośnie, zysk pod presją. Wyniki Walmart pokażą siłę amerykańskich konsumentów

Akcje Walmart, największej w USA sieci supermarketów, w ciągu ostatniego roku wzrosły o prawie 62 proc. Dziś firma przedstawi swoje wyniki, które nie tylko powiedzą nam więcej o kondycji spółki, ale przede wszystkim pozwolą przyjrzeć się bieżącej i prognozowanej kondycji amerykańskiego konsumenta. Dowiemy się także, jak firma radziła sobie w pierwszym kwartale, czyli jeszcze przed wprowadzeniem nowych taryf celnych Donalda Trumpa. Prognozy firmy na kolejne kwartały pozwolą ocenić, jak funkcjonuje w czasach wojny handlowej.

Walmart to największa sieć supermarketów w USA, zarówno pod względem liczby sklepów, jak i przychodów. W roku 2024 przychody firmy wyniosły 680 mld dolarów, a rynkowa kapitalizacja 775 mld dolarów. Dziś firma opublikuje swoje wyniki za pierwszy kwartał tego roku – jest to pierwsza publikacja po zapowiedzi wprowadzenia przez Donalda Trumpa ceł, co nastąpiło 2 kwietnia. Co prawda przedstawione wyniki będą dotyczyć okresu pierwszych trzech miesięcy roku, jednak w prognozach na kolejne okresy na pewno znajdzie się mocne odniesienie do obecnej sytuacji związanej z taryfami. Wyniki mogą dostarczyć wskazówek, jak amerykański handel działa po wprowadzeniu nowych ceł wobec Chin, które są głównym dostawcą produktów sprzedawanych w Walmart.

Walmart nie zrewidował swojej rocznej prognozy i pozostawił bez zmian strategię mimo wzrostu ceł. Inwestorzy w najbliższym czasie będą uważnie obserwować, czy firma zdecyduje się przenieść koszty ceł na klientów, czy też postanowi obniżyć swoje marże. Marża brutto w roku 2024 wyniosła 24,9 proc. W obecnej sytuacji Walmart deklaruje, że będzie utrzymywał niskie ceny, aby zachować przewagę konkurencyjną nad innymi detalistami, jak Costco czy Target, a przede wszystkim Amazon. Ta firma w ostatnim czasie namawiała swoich dostawców do tego, by większe zapasy towarów sprowadzać do USA jeszcze przed wprowadzeniem ceł. A to zdecydowanie pomogłoby firmie dłużej sprzedawać nieobłożone cłem, a co za tym idzie, tańsze produkty.

Gdy ceny mogą wzrosnąć za sprawą ceł, a także rośnie ryzyko recesji, najtańsze sieci jak Walmart zyskują na popularności wśród konsumentów. W takiej sytuacji klienci częściej wybierają tanie sklepy i kupują produkty pierwszej potrzeby. Wyniki przedstawione dziś przez Walmart pozwolą także powiedzieć więcej o tym, jak zmieniały się zachowania konsumenckie po zapowiedzi ceł. Z dotychczasowych wypowiedzi wynikało, że Walmart pozostaje optymistyczny co do wyników w najbliższych kwartałach, podczas gdy np. Target przewidywał stagnację i istotne ograniczenie sprzedaży w wyniku ceł.

Na sytuację firmy rzutuje także trwający mocny wzrost działu e-commerce. W poprzednim kwartale wzrost wyniósł 16 proc., a dwucyfrowe wzrosty utrzymują się od wielu kwartałów. Pomaga w tym subskrypcja Walmart+, która konkuruje z podobnymi ofertami Amazona i Costco.

Inwestorzy spodziewają się dziś solidnych wyników, bez szczególnych emocji. W tej sytuacji warto jednak docenić, jak dobrze Walmart odnajduje się w trudnym i niepewnym otoczeniu amerykańskiego handlu detalicznego. Prognozowany wzrost sprzedaży ma wynieść około 3,9 proc., przy możliwym spadku zysku netto. Zysk na akcję (EPS) znajdzie się w okolicach 0,59 dolara. Zarząd Walmart najpewniej przedstawi ostrożne założenia na drugi kwartał i przyjmie zachowawczy ton, powołując się na niepewność związaną z cłami i sytuacją makroekonomiczną. To może rozczarować inwestorów krótkoterminowych, ale dla tych długoterminowych może być sygnałem, by zainteresować się strategią firmy.

I to może mieć charakter kluczowy, bowiem Walmart robi coś, na co niewielu detalistów może sobie pozwolić – z wyczuciem łączy ofensywę z defensywą. Zdobywa udziały w rynku, inwestuje w rozwój długoterminowy, a jednocześnie lepiej radzi sobie z bieżącymi trudnościami niż Target czy Costco. Widać też, że firma skuteczniej od konkurencji omija ryzyko celne, a to za sprawą dywersyfikacji źródeł dostaw i elastycznemu podejściu do zapasów. Akcje Walmart nie są tanie, ale wydaje się, że tak wygląda cena jakości w dzisiejszym handlu detalicznym w USA. Walmart pozostaje jednym z nielicznych graczy w branży, którzy potrafią działać na rynku mimo niepewności, a jednocześnie metodycznie rosnąć.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Poziom codziennego stresu w pracy spada. Polska w czołówce krajów z pozytywną zmianą

  • 7,5% pracowników odczuwa codziennie stres, w porównaniu z 15% w 2023 roku.
  • Częstotliwość stresu wpływa na to, czy pracownicy uważają go za przytłaczający czy mobilizujący.
  • Co trzeci Polak (32%) ocenia swój stres zawodowy jako mobilizujący, a 13% – jako przytłaczający.
  • 32% respondentów odczuwa krytykę z powodu korzystania z elastycznych form pracy.

Według raportu ADP Research „People at Work 2025”, poziom przewlekłego stresu zawodowego znacznie spadł w porównaniu z okresem pandemii.  W 2024 roku
7,5 proc. pracowników doświadczało stresu codziennie, podczas gdy jeszcze rok wcześniej – 15 proc. Na chroniczny stres stosunkowo często narzekają badane kobiety w Polsce.

Stres nasz codzienny, jednak coraz rzadszy

Jak definiujemy stres w miejscu pracy?

ADP Research wyróżnia dwa rodzaje stresu zawodowego:

  • Stres pozytywny (mobilizujący) rozumiany jako przypływ adrenaliny związany np. z napiętymi terminami, może zwiększać produktywność i prowadzić do nabycia nowych umiejętności.
  • Stres negatywny (przytłaczający), rozumiany jako szkodliwa presja, zazwyczaj skutkująca obniżeniem wydajności i pogorszeniem samopoczucia.

osteohelp osteopatia


Badanie częstotliwości występowania obu typów stresu pozwala na klasyfikację pracowników do trzech kategorii: dobrze funkcjonujących, ambiwalentnych lub przeciążonych. Osoby, które codziennie doświadczają stresu, znacznie częściej czują się przytłoczone, podczas gdy dobrze funkcjonujące częściej postrzegają presję w pracy jako mobilizującą, skutkującą większym zaangażowaniem, odpornością i niższą rotacją.

Pandemia COVID-19 była czasem, kiedy codzienny stres związany z pracą osiągał szczytowe wartości. W 2021 roku dotyczył on 19 proc. pracowników. Wskaźnik ten stabilnie spadał – osiągając 16 proc. w 2022 r., 15 proc. w 2023 r. i poniżej 8 proc.
w 2024 r.

Poziom codziennego stresu zawodowego różni się w zależności od regionu. W Japonii problem ten dotyczy ponad 14 proc. pracowników, w Tajlandii 12%, podczas gdy we Francji i Argentynie po 11 proc. Polska z 9 procent plasuje się w środku tabeli. Codzienny stres najrzadziej występuje w RPA i Chinach (3 procent).

Niemal w każdym kraju kobiety zgłaszają nieco wyższy poziom częstego stresu. W Polsce ta różnica jest szczególnie widoczna (12 procent wśród kobiet vs 7 procent wśród mężczyzn). Warto jednak odnotować, że w ostatnim roku stresowaliśmy się znacznie mniej – 9 procent wobec 17 procent w 2023 roku! Polska jest też krajem, w którym najmłodsi pracownicy (19-27 lat) stresują się najrzadziej (5 procent), w przeciwieństwie do pracowników powyżej 55 lat (12 procent).  Młodzi pracownicy są najbardziej zestresowani w Japonii (23 procent) i Tajlandii, a najstarsi – w Arabii Saudyjskiej (32 procent). Z kolei w Ameryce Północnej stres najczęściej dotyka pracowników w wieku od 27 do 39 lat (11 proc.).

Stres może przytłaczać lub rozwijać. To zależy, gdzie mieszkasz

– Istnieje silny związek między częstotliwością stresu a kwalifikowaniem go jako mobilizujący lub przytłaczający – mówi Mary Hayes, dyrektor ds. badań People & Performance w ADP Research.

– Ci, którzy codziennie odczuwają stres, są znacznie bardziej narażeni na poczucie przeciążenia. Wraz z rzadszym stresowaniem się spada odsetek pracowników odczuwających przeciążenie i rośnie tendencja do dobrego funkcjonowania ze stresem.

Blisko 32 proc. pracowników doświadczających stresu codziennie czuje się przeciążonych. Jedynie 7 proc. uważa, że w tych warunkach dobrze funkcjonują i doświadczają rozwoju. Z kolei wśród pracowników o niskim poziomie stresu (występującego najwyżej raz w tygodniu) 11 proc. czuje się przeciążonych, a 34 proc. uważa, że odnoszą sukcesy w pracy.

Prym pod tym względem wiedzie Ameryka Łacińska, gdzie 34% pracowników twierdzi, że rozwijają się w pracy, a jedynie 10 proc. czuje się przeciążonych. Na drugim biegunie znalazła się Europa ze wskaźnikiem 19 proc. przeciążenia. Najgorzej pod tym względem jest w Szwecji (24 proc.) i Czechach (23 proc.). Polska wyróżnia się na tym tle – tylko 13 procent pracowników czuje się przytłoczonych stresem, a co trzeci (32 proc.) kwalifikuje swój stres zawodowy jako mobilizujący! Podobnie wysoki wynik zanotowano jeszcze tylko w Hiszpanii (31 procent). Mimo to, w ciągu roku odsetek mobilizującego stresu w Polsce spadł o 6 punktów.

Najlepiej na stres zawodowy reagują Egipcjanie (41 procent uznaje go za mobilizujący) i Chińczycy (40 proc.). Korea Południowa notuje tu najniższy odsetek na poziomie 15 proc.

Poczucie bycia kontrolowanym i ocenianym wzmaga stres

Raport zagłębia się również w psychologiczne skutki odczuwania osądu w miejscu pracy. 32 proc. respondentów uważa, że są oceniani – dotyczy to szczególnie korzystania z pracy hybrydowej i zdalnej. Polacy jednak z wynikiem 41 proc. znaleźli się wysoko ponad średnią światową.

Odczuwana presja może zwiększyć negatywny poziom stresu, prowadząc do obniżania produktywności i ogólnej satysfakcji z pracy. Rzeczywiście, badani, którzy czują się krytykowani za korzystanie z elastycznych form pracy, ponad 3 razy rzadziej uważają, że praca przynosi im rozwój. Podobny związek istnieje między stresem a poczuciem bycia monitorowanym.

– Sam brak stresu w miejscu pracy nie gwarantuje, że pracownicy będą się rozwijać. W grę mogą wchodzić również inne czynniki, takie jak brak opartych na zaufaniu relacji ze współpracownikami lub liderami, a także poczucie ograniczonej wolności i elastyczności w miejscu pracy – mówi Nela Richardson, główna ekonomistka ADP. – To istotne dla pracodawców, ponieważ przytłoczeni i zestresowani pracownicy są na ogół mniej wydajni. Są też bardziej skłonni do szukania nowych możliwości zatrudnienia. I odwrotnie, pracownicy, którzy dobrze funkcjonują ze stresem, rzadziej poszukują nowego stanowiska.

Poczucie bycia krytykowanym przez szefów jest szczególnie częste w Indiach (67 proc.) Tajlandii (58 proc) i Singapurze (48 proc.). W tych samych krajach pracownicy są też przeświadczeni, że ich praca jest monitorowana (odpowiednio 65, 50, 47 procent). Europejscy pracownicy najrzadziej na świecie czują się kontrolowani (średnio 31 procent). To odczucie jeszcze rzadziej towarzyszy Polakom (29 proc.) i Szwedom (23 procent).

Metodologia raportów „People at Work 2025”

Raport „People at Work” opiera się na kompleksowym badaniu Global Workforce Survey przeprowadzonym przez zespół ADP Research. Badanie, prowadzone corocznie od 2015 roku, zostało zaprojektowane przez zespół analityków ADP Research tak, by przedstawiało rynek pracy z perspektywy samych pracowników. W ten sposób dostarcza informacji, które pozwalają modyfikować świat pracy dzięki lepszemu zrozumieniu nastrojów
i oczekiwań pracowników.

Bazując na danych ankietowych zebranych wśród niemal 38 tys. pracujących dorosłych na 34 rynkach z sześciu kontynentów, raport „People at Work 2025” przedstawia reprezentatywny obraz globalnej siły roboczej, umożliwiając porównywanie nastrojów pracowników panujących w różnych krajach i regionach. Respondenci pochodzą z różnych branż, mają różne wykształcenie, pracują stacjonarnie lub zdalnie oraz posiadają zróżnicowane kompetencje. Rekrutują się z organizacji każdej wielkości – od firm kilkuosobowych do korporacji, spośród pracowników wszystkich szczebli w firmowej hierarchii oraz indywidualnych przedsiębiorców.

Unikalną cechą serii raportów „People at Work 2025” jest szczegółowy pomiar nastrojów pracowników przy użyciu autorskiej metodologii opracowanej przez ADP Research. Oprócz charakterystyki demograficznej, respondenci klasyfikowani są ze względu na rodzaj wykonywanej pracy – opartej na wiedzy, kwalifikacjach lub cyklicznych powtarzalnych czynnościach – niezależnie od branży. Wgląd w dane „People at Work” w tak różnych wymiarach oferuje precyzyjny i szczegółowy obraz. Raporty łączą globalne trendy ze spostrzeżeniami na temat poszczególnych rynków, od sztucznej inteligencji i wpływu inflacji na posiadanie wielu źródeł zatrudnienia, po trendy płacowe i rozwój kariery.

Leasing vs zakup własny – optymalne strategie finansowania serwerów rack

Leasing czy zakup własny – przed tym dylematem staje coraz więcej firm planujących inwestycje w serwery rack. W dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości IT i przy zmiennych warunkach finansowych, wybór odpowiedniego modelu finansowania może przesądzić o skuteczności całej strategii technologicznej. Sprawdź, co naprawdę się opłaca w 2025 roku – i dlaczego jedno uniwersalne rozwiązanie po prostu nie istnieje.

Leasing czy zakup? Poznaj prawdziwy koszt serwera zanim wydasz pierwszą złotówkę

Decyzja o sposobie finansowania infrastruktury IT nie sprowadza się dziś wyłącznie do prostego równania: kupić albo wynająć. To znacznie bardziej złożona kalkulacja, w której kluczowe znaczenie ma całkowity koszt posiadania (TCO). Jeśli planujesz rozbudowę infrastruktury lub modernizację istniejących rozwiązań, nie możesz ograniczyć się do oceny tylko ceny zakupu z katalogu. Podstawowy model dostępny w sklepie Hardware Direct może zaczynać się od nieco ponad tysiąca złotych netto, ale wystarczy spojrzeć na nieco mocniejsze konfiguracje z myślą o AI, środowiskach wirtualnych czy bazach danych – i nagle kwoty szybują w okolice kilkunastu tysięcy. I to wciąż tylko sam sprzęt. Do tego dochodzą koszty energii, chłodzenia, wsparcia technicznego, licencjonowania oprogramowania czy przestrzeni rackowej. W leasingu część tych elementów bywa już uwzględniona w miesięcznej racie, co może znacznie ułatwiać planowanie budżetu – zwłaszcza jeśli działasz w środowisku z ograniczoną elastycznością finansową. Z kolei zakup własny otwiera możliwość amortyzacji i pełnej kontroli nad sprzętem, ale oznacza też spore jednorazowe obciążenie. Warto więc przeliczyć, ile naprawdę zapłacisz – nie za serwer jako przedmiot, ale za jego realną, codzienną wartość w działającym środowisku. To właśnie TCO – nie cena z faktury – powinno stanowić punkt odniesienia do dalszych decyzji.

CFO kontra CTO – jak pogodzić różne wizje finansowania infrastruktury IT?

Z jednej strony dział finansowy oczekuje stabilności budżetu i przewidywalnych kosztów, z drugiej – IT potrzebuje elastyczności i dostępu do najnowszych rozwiązań. Brzmi znajomo? To bardzo częsty konflikt interesów w firmach, które stają przed wyborem nowego modelu finansowania serwerów. Leasing z perspektywy CFO to często idealne rozwiązanie – regularne, z góry ustalone raty, brak konieczności angażowania dużych środków własnych, a do tego realne korzyści podatkowe, które poprawiają wynik finansowy firmy. Natomiast CTO może mieć zupełnie inne priorytety. Tu ważniejszy będzie dostęp do odpowiednio skonfigurowanego sprzętu, możliwość samodzielnej jego rozbudowy czy wykorzystania bardzo specyficznych podzespołów.

W leasingu te kwestie bywają ograniczone standardami narzucanymi przez dostawców. Rozwiązaniem może być leasing finansowy, który daje więcej swobody, albo zakup własny przez zaufanego dostawcę takiego jak Hardware – np. za pośrednictwem sklepu Hardwire Direct, gdzie możesz dokładnie dobrać sprzęt do realnych potrzeb, nie oglądając się na limity oferty leasingowej. To, co działa dla jednego działu, może być kłopotem dla drugiego. Dlatego warto, by obie strony spojrzały na temat nie przez pryzmat swoich celów, ale wspólnej strategii IT na kolejne lata.

Serwer, który się nie starzeje? Sprawdź, kiedy leasing minimalizuje ryzyko technologiczne

Nie da się ukryć – tempo, w jakim dziś zmienia się sprzęt IT, bywa naprawdę frustrujące. Szczególnie gdy inwestujesz duże pieniądze, a po dwóch latach okazuje się, że Twoje serwery nie nadążają już za nowymi wymaganiami. Jeśli działasz w branży, gdzie przetwarzanie danych, AI czy środowiska kontenerowe odgrywają kluczową rolę, leasing może okazać się skutecznym sposobem na uniknięcie technologicznego balastu. Dzięki niemu zyskujesz dostęp do nowoczesnego sprzętu bez konieczności jego zakupu, a po zakończeniu umowy możesz po prostu wymienić konfigurację na nowszą. To realna ochrona przed dezaktualizacją. Nie musisz martwić się o to, że za trzy lata Twoje inwestycje pójdą na złom – po prostu aktualizujesz sprzęt i działasz dalej.

Szczególnie opłacalne może to być w kontekście nowoczesnych rozwiązań dostępnych na hardwaredirect.pl/serwery-rack, które już teraz oferują modele zoptymalizowane pod AI i bazy danych. Jeśli z góry wiesz, że Twoje potrzeby będą rosły, a środowisko IT szybko ewoluuje, to leasing nie tylko ułatwia zarządzanie budżetem, ale też minimalizuje ryzyko wpadnięcia w pułapkę przestarzałego sprzętu. W dłuższej perspektywie to właśnie możliwość łatwego dostosowania się do rynku może decydować o przewadze konkurencyjnej.

2025: Rok wielkiej obniżki stóp procentowych? Dowiedz się, jak to zmienia opłacalność leasingu

Jeszcze niedawno wysokie stopy procentowe skutecznie zniechęcały wiele firm do korzystania z leasingu jako metody finansowania. Ale sytuacja zaczyna się zmieniać – prognozy na 2025 rok są wyjątkowo optymistyczne. Analitycy EY oraz Goldman Sachs wskazują na możliwe cztery cięcia stóp procentowych, które mogą obniżyć stopę referencyjną nawet do poziomu 4%. To oznacza jedno – leasing stanie się tańszy, a jego miesięczne raty bardziej przewidywalne i korzystne dla firmowego cash flow. Jeśli więc planujesz wymianę infrastruktury lub chcesz rozbudować swój dział IT, teraz jest doskonały moment, by przeliczyć, ile możesz realnie zaoszczędzić, wybierając leasing zamiast zakupu.

Co więcej, wielu dostawców już teraz dostosowuje swoje oferty do nadchodzącej sytuacji rynkowej – warto więc rozejrzeć się za sprzętem w takich miejscach jak Hardware, gdzie oferty leasingowe są często elastyczne i dostosowane do bieżących trendów ekonomicznych. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w leasingu operacyjnym możesz zaliczyć całość rat do kosztów uzyskania przychodu – co w połączeniu z niższym oprocentowaniem daje naprawdę solidne argumenty za tą formą finansowania. Jeśli do tej pory miałeś wątpliwości, nadchodzący rok może je rozwiać.

Wielka kalkulacja: Porównanie leasingu i zakupu własnego w liczbach i scenariuszach

Nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi na pytanie, co się bardziej opłaca – leasing czy zakup. Ale można to policzyć. Zwłaszcza jeśli weźmiesz pod uwagę nie tylko same ceny, ale też scenariusze finansowe i podatkowe typowe dla Twojej branży. Załóżmy, że potrzebujesz serwerów do środowisk wirtualnych lub uczenia maszynowego – model jak Dell PowerEdge R750 kosztuje kilkanaście tysięcy złotych netto. Przy zakupie własnym oznacza to konieczność jednorazowego zamrożenia kapitału, który mógłby pracować w inny sposób. Leasing pozwala rozbić tę kwotę na przewidywalne raty, przy okazji umożliwiając optymalizację podatkową. Ale to nie wszystko.

Zakup to także możliwość amortyzacji i pełnej kontroli nad sprzętem, co sprawdza się przy długoterminowym użytkowaniu i stabilnych potrzebach obliczeniowych. Z kolei leasing daje większą elastyczność, zwłaszcza jeśli prognozujesz rozwój firmy i potrzebę wymiany sprzętu w ciągu 2–3 lat. Scenariusz hybrydowy – np. leasing części infrastruktury, a zakup innych komponentów – również może mieć sens, szczególnie jeśli korzystasz z zaawansowanych rozwiązań sieciowych jak te dostępne na hardwaredirect.pl/switche-cisco. Finalna kalkulacja powinna więc uwzględniać TCO, cash flow, podatki, ryzyko technologiczne i potrzeby operacyjne – dopiero wtedy podejmiesz naprawdę świadomą decyzję.

Rynek magazynowy w Polsce 2025: spadek nowej podaży i wzrost pustostanów

0

Savills Polska w raporcie „Warehouse and Industrial Market in Poland, Q1 2025” odnotowuje 20‑proc. spadek nowej podaży i wyhamowanie aktywności deweloperów na rynku powierzchni przemysłowych, magazynowych i logistycznych. Ponad połowa transakcji to odnowienia umów, co potwierdza ostrożne podejście najemców, choć czynsze bazowe pozostają stabilne. Przy pustostanach sięgających 8,2 % i ograniczonych projektach spekulacyjnych, rynek przygotowuje się na dalsze zacieśnienie podaży, które mogą złagodzić inwestycje nearshoringowe.

NOWA PODAŻ SPADA, JAKOŚĆ POZOSTAJE WYSOKA

Na koniec marca całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce osiągnęły 35,27 mln m kw. W I kwartale oddano do użytkowania 680 000 m kw. – o 20% mniej niż rok wcześniej. Blisko połowa zrealizowanej powierzchni (49%) była objęta umowami przednajmu. Najwięcej nowej podaży, 268 700 m kw. stanowiącej aż 40%, trafiło do Wrocławia, a 17% (118 000 m kw.) na Górny Śląsk. Wśród największych ukończonych projektów znalazły się:

  • P3 Wrocław – 92 300 m kw. (BTS dla Shein)
  • GLP Wrocław V Logistics Centre – 67 500 m kw.
  • Hillwood Poznań-Czempiń – 53 700 m kw.

WYRAŹNY SPADEK AKTYWNOŚCI DEWELOPERSKIEJ

Na koniec marca w budowie znajdowało się 1,37 mln m kw. powierzchni, co oznacza spadek o 41% r/r i 22% k/k. W I kwartale rozpoczęto realizację nowych projektów o całkowitej powierzchni 309 400 m kw., o 13 % mniej niż rok wcześniej. Ograniczona aktywność na rynku dotyczy przede wszystkim obiektów spekulacyjnych, a deweloperzy skupiają się na inwestycjach z zabezpieczonym odpowiednio wysokim poziomem przednajmu oraz tych przygotowywanych pod konkretne zapotrzebowanie klientów. Główne rynki, na których się buduje to:

  • Warszawa II – 326 500 m kw.
  • Górny Śląsk – 270 000 m kw.
  • Polska Centralna – 253 300 m kw.

Wyraźne ograniczenie wolumenu budowanej powierzchni magazynowej nastąpiło natomiast we Wrocławiu i strefie Polska Zachodnia, gdzie w poprzednich kilku kwartałach obserwowano wzmożoną aktywność deweloperską.

– Rynek pozostaje stabilny, choć widać zmianę jego dynamiki. Ponad połowa transakcji to przedłużenia istniejących umów, co świadczy o ostrożnym podejściu najemców i potrzebie utrzymania ciągłości i efektywności operacyjnej w niepewnym otoczeniu makroekonomicznym. Deweloperzy ostrożniej decydują się na projekty spekulacyjne, jednocześnie skupiają się na pozyskiwaniu klientów zainteresowanych realizacją obiektów typu BTS lub BTO, co ogranicza ryzyko i pozwala lepiej dopasować produkt do potrzeb odbiorców. Obserwujemy też rosnące zainteresowanie inwestorów i klientów sektora przemysłowego oraz e-commerce co wynika z nearshoringu, który stanowi istotny impuls rozwoju sektora – komentuje Michał Chodecki, Head of Industrial, Savills Polska.

DOMINUJĄ ODNOWIENIA UMÓW NAJMU, DEWELOPERZY OSTROŻNI Z NOWYMI INWESTYCJAMI

Całkowity wolumen transakcji brutto w I kwartale osiągnął 1,11 mln m kw., co oznacza wzrost o 16% r/r. Jednakże popyt netto (nowe umowy i ekspansje powierzchni) był niższy o 19% r/r i wyniósł 482 900 m kw. Aż 56% stanowiły odnowienia umów najmu, co potwierdza utrzymującą się ostrożność najemców i preferencje do pozostawania w ich obecnych lokalizacjach. Największe transakcje I kwartału to:

  • nowa umowa: 67 800 m kw. – 7R Park Gdańsk III,
  • odnowienie: 55 900 m kw. – Prologis Park Chorzów,
  • odnowienie: 50 600 m kw. – OBI w P3 Łódź II.

NAJBARDZIEJ AKTYWNE RYNKI TO WCIĄŻ WARSZAWA I GÓRNY ŚLĄSK

Według analizy Savills, w I kwartale największą aktywność najemców odnotowano w Warszawie (strefy I i II), odpowiadającej za 24% całkowitego wolumenu popytu, przed Górnym Śląskiem (21%), Polską Centralną (14%) oraz Poznaniem i Wrocławiem (po 7%). Pięć wiodących rynków magazynowych wygenerowało łącznie 73% popytu brutto.

Jeśli chodzi o nowe umowy i ekspansje, liderem okazało się Trójmiasto z udziałem 18%, za nim uplasował się Górny Śląsk (15%), a strefy warszawskie zamknęły podium na poziomie 12%. Absorpcja netto wyniosła 270 400 m kw., co oznacza niemal 50% spadek rok do roku. Taka korekta wolumenu pokazuje, że najemcy podchodzą do ekspansji i relokacji bardziej ostrożnie i budują zapasy powierzchni dopiero po uprzedniej konsolidacji działalności – komentuje Patrycja Dzikowska, Associate Director, Research, Savills Polska.

WZROST PUSTOSTANÓW NA ZACHODZIE I STABLIZACJA CZYNSZÓW

Wskaźnik pustostanów wzrósł do 8,2% – o 25 pkt. bazowych więcej r/r. Najwięcej powierzchni niewynajętej było dostępne we Wrocławiu (503 200 m kw.), Polsce Centralnej (484 900 m kw.) i Polsce Zachodniej (478 800 m kw.). przy czym na tym ostatnim rynku pustostany sięgnęły 20%. Najniższe poziomy niewynajętej powierzchni utrzymują się w Warszawie II, Krakowie, Szczecinie, Bydgoszczy i Toruniu, Opolu oraz w Białymstoku.

Po dynamicznych wzrostach w 2022 roku i w I połowie 2023 roku, czynsze bazowe ustabilizowały się na przestrzeni 2024 roku i obecnie wynoszą od 3,60 EUR/m kw./miesiąc do 6,75 EUR/m kw./miesiąc w przypadku dużych modułów magazynowych o standardowej specyfikacji technicznej. Na koniec marca najwyższe stawki dotyczyły powierzchni w najlepszych lokalizacjach na rynkach:

  • Warszawa miasto: do 6,75 EUR/m kw./miesiąc,
  • Kraków: do 5,90 EUR/m kw./miesiąc,
  • Trójmiasto: do 5,50 EUR/m kw./miesiąc.

Najemcy projektów typu small business units płacą więcej, a z kolei rynki z wyższym poziomem pustostanów oferują szersze pakiety zachęt, wpływające na bardziej elastyczne czynsze efektywne (od 2,75 do 6,00 EUR/m kw./miesiąc).

TEGO MOŻE SIĘ SPODZIEWAĆ RYNEK

Oczekuje się utrzymania zwiększonego udziału odnowień umów najmu, stabilizacji stawek czynszów i utrzymania niskiej aktywności deweloperskiej, zwłaszcza ograniczenia projektów realizowanych spekulacyjnie, co w perspektywie średniookresowej będzie wpływało na dostępność powierzchni. Globalna niepewność ekonomiczna może przełożyć się na modernizację łańcuchów dostaw i wzmocnienie trendu nearshoringu, będącym impulsem dla nowych inwestycji.

Ceny w sklepach nadal rosną, ale wolniej. Pomogły wielkanocne promocje


Według najnowszej analizy rynkowej, ostatnio dynamika wzrostu cen w sklepach spadła. Jednak mogło być to efektem, wyjątkowo nasilonej w tym roku, aktywności promocyjnej sieci handlowych przed Wielkanocą. W kwietniu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 5,6% rdr. Dla porównania, w marcu poszły w górę o 6,7% rdr. Natomiast, tak samo jak poprzednio, na 17 kategorii aż 16 było na plusie, a tylko jedna znalazła się na minusie. Poza tym znowu najbardziej zdrożały art. tłuszczowe – tym razem o 14,8% rdr. W TOP5 drożyzny widać też owoce ze wzrostem rdr. na poziomie 12,4%, używki – 9,8%, słodycze i desery – 8,5%, a także nabiał – 7,8%. Oprócz używek, pozostałe kategorie poprzednio też były w czołówce. Z kolei na minusie znalazły się tylko karmy dla zwierząt z wynikiem -2,8% rdr. 

W kwietniu br. codzienne zakupy w sklepach zdrożały średnio o 5,6% rdr. Dotyczyło to żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej i art. dla dzieci. Tak wynika z cyklicznie publikowanego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito. Dla porównania, w marcu ceny w sklepach poszły w górę rdr. o 6,7%, w lutym – o 5,8%, a w styczniu – o 5,9% rdr.

– Na wyhamowanie dynamiki wzrostu cen duży wpływ miał spadek popytu konsumpcyjnego, co odzwierciedlają słabe dane na temat sprzedaży detalicznej w Polsce. W kolejnych miesiącach spodziewałbym się dalszego obniżenia dynamiki wzrostu cen w sklepach do poziomu nawet 4-4,5% rdr. Nie oznacza to jednak, że ceny zaczną realnie spadać – komentuje dr Tomasz Kopyściański z Uniwersytetu WSB Merito.

Z kolei analitycy z UCE RESEARCH wskazują, że w tym roku przed świętami był prawdziwy „wysyp” akcji promocyjnych w sklepach, dużo większy niż rok temu. Nawet porównując marzec do kwietnia, było widać blisko dwucyfrowy wzrost aktywności. Do tego trzeba dodać, że ogólnie cały I kw. br. był na dwucyfrowym plusie w tym aspekcie.

– Zwiększona liczba promocji przed Wielkanocą faktycznie przyczyniła się do spadku dynamiki wzrostu cen, ale to działanie ma swoje granice. W perspektywie kolejnych miesięcy przewiduję, że aktywności promocyjne będą słabnąć. Sklepy będą musiały znaleźć równowagę między utrzymaniem klientów a zachowaniem rentowności – mówi dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito.

Z ww. raportu wynika, że w kwietniu br. na 17 monitorowanych kategorii tylko jedna była rdr. na minusie (-2,8%). Pozostałe były na plusie (tj. od 1,4% do 14,8% rdr.). W marcu też jeden segment zaliczył spadek rdr. (-1,2%), a reszta odnotowała wzrosty (tj. od 1,1% do 16,6% rdr.).

– Wzrosty cen cały czas następują. Jest to nieuniknioną konsekwencją stale rosnących w naszej gospodarce kosztów pracy i produkcji, czynszów oraz zużycia energii. To znajduje odzwierciedlenie w cenach – przekonuje dr Tomasz Kopyściański.

Na pierwszej pozycji w rankingu drożyzny ponownie (jak miesiąc i dwa miesiące temu) znalazły się art. tłuszczowe (masło, margaryna, olej itd.) ze średnim wzrostem rdr. o 14,8% (w marcu – o 16,6%). Odnotować należy, że kwietniowy odczyt wskazuje na spadek dynamiki wzrostu. Warto też zauważyć, że samo masło cały czas rdr. drożeje i to dalej dwucyfrowo. Tak samo było w kwietniu.

– Głównym motorem wzrostu pozostaje masło. Rynek boryka się z ograniczoną podażą mleka w Europie, spadkiem pogłowia krów mlecznych oraz rosnącymi kosztami utrzymania stad. Nadal producenci zmagają się z wysokimi kosztami pasz i energii zwiększającymi koszty produkcji w całym łańcuchu dostaw. Producenci przenoszą je na konsumentów – zauważa dr Robert Orpych.

Drugie miejsce w tabeli zajęły (tak samo jak w marcu) owoce ze średnim wzrostem rdr. o 12,4% (w marcu – o 13,6% rdr.). – Kluczowe są problemy podażowe, będące konsekwencją słabych krajowych zbiorów w ub.r. Niewiele lepiej wygląda sytuacja owoców importowanych. Zmiany klimatyczne i choroby niszczące szereg upraw cytrusów w różnych częściach świata istotnie przekładają się na wysokie ceny owoców w sklepach detalicznych – zwraca uwagę dr Tomasz Kopyściański.

Na trzeciej pozycji są tym razem używki (kawa, herbata, alkohole itd.) z podwyżką o 9,8% rdr. (w marcu wzrost o 2,8% rdr. i jedno z najniższych miejsc w tabeli). – Mamy do czynienia z kumulacją odłożonych w czasie podwyżek. Producenci i dystrybutorzy mogli wstrzymywać się wcześniej z podnoszeniem cen, aby w kwietniu wprowadzić większe korekty. Rynek kawy przez dłuższy czas borykał się ze sporymi wyzwaniami w zakresie podaży. W przypadku alkoholi możliwą przyczyną są zmiany w polityce cenowej producentów – wyjaśnia dr Robert Orpych z WSB Merito.

Na czwartym miejscu (tak samo jak w marcu) są słodycze i desery, które podrożały o 8,5% rdr. (w marcu – o 11,3% rdr.). – Ta kategoria utrzymuje się w czołówce rankingu z uwagi na bardzo drogie kakao. Natomiast dynamika wzrostu cen w tym segmencie w porównaniu do poprzednich miesięcy stopniowo wyhamowuje, głównie dzięki spadkom cen cukru na giełdach światowych – o ok. 20% od początku 2025 roku – zaznacza dr Tomasz Kopyściański.

TOP5 drożyzny zamyka (tak samo jak miesiąc wcześniej) nabiał ze średnim wzrostem o 7,8% rdr. (w marcu było to 10,9% rdr.). – Przyczyną są strukturalne ograniczenia podaży mleka, a utrzymujące się wysokie ceny masła dodatkowo napędzają popyt na ten surowiec. Wprawdzie sezonowe wzrosty produkcji mleka w okresie wiosennym nieco złagodziły wzrosty cen w tej kategorii, ale rynek nabiału znajduje się w fazie niepewności ze względu na nowe zagrożenia, np. ryzyko rozprzestrzeniania się epidemii pryszczycy u krów hodowlanych na Węgrzech – dodaje dr Tomasz Kopyściański z Uniwersytetu WSB Merito.

Zaraz za TOP5 w zestawieniu są takie kategorie, jak ryby, mięso, pieczywo i wędliny z podwyżkami rdr. odpowiednio o 7,6% (poprzednio – o 5,8%), 7,2% (5,6%), 6,7% (7,1%) i 6,2% (wcześniej 5,5%). Dalej znajdują się warzywa ze wzrostem rdr. na poziomie 4,3% (w marcu – 8,6%), art. dla dzieci – 3,2% (2,5%), a także dodatki spożywcze (np. ketchupy, majonezy i musztardy) – 3,1% (poprzednio 1,1%). Pod koniec tabeli widać produkty sypkie (cukier, mąka, sól itd.) z podwyżką rdr. o 2,9% (miesiąc wcześniej był ujemny wynik -1,2%), chemię gospodarczą – 2,7% (poprzednio wzrost o 1,2%), środki higieny osobistej – 1,9% (5,8%), jak również napoje bezalkoholowe – 1,4% (w marcu było to 12,9%).

– Główną determinantą podwyżek w przypadku mięsa i wędlin są rosnące koszty prowadzenia hodowli. Kształtowanie się cen pieczywa jest zdeterminowane przez koszty surowców i produkcji oraz presję na podwyżki. Na uwagę zasługuje niska dynamika wzrostu cen warzyw, która może być efektem stabilizacji po zimowych szczytach cenowych. Równie interesujący jest odczyt w zakresie napojów bezalkoholowych, bo mamy do czynienia z najbardziej spektakularnym wyhamowaniem, mogącym być z kolei efektem nasycenia rynku podwyżkami – podkreśla dr Robert Orpych.

Na minusie w kwietniu były tylko karmy dla zwierząt z wynikiem -2,8% rdr. (w marcu – 3,3% na plusie rdr.). – Tu kluczową rolę odgrywa efekt wysokiej bazy z pierwszego półrocza 2024 roku, kiedy przez wiele miesięcy karmy były liderami rankingu drożyzny. Dodatkowo na wyhamowanie cen wpływ ma ustabilizowanie cen mięsa i jego pochodnych, będących składnikami karm – podsumowuje dr Tomasz Kopyściański z Uniwersytetu WSB Merito.


Opis metody analitycznej/badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od ponad 7 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową, notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z kwietnia 2025 r. i analogicznego okresu z 2024 r. Dotyczyło to 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 94 tys. cen detalicznych z ponad 44 tys. sklepów należących do 61 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Grupa Pracuj zwiększa zaangażowanie w Robota.ua i Work.ua

Grupa Pracuj sfinalizowała transakcję zwiększenia zaangażowania w spółkach prowadzących czołowe ukraińskie serwisy rekrutacyjne Robota.ua oraz Work.ua. Łączny udział Grupy Pracuj w Robota International TOV zwiększył się do 76,7% (pośrednio i bezpośrednio), natomiast w Work Ukraine TOV do 52,7% (pośrednio i bezpośrednio). Wartość transakcji wyniosła 7,64 mln USD.

– Zwiększenie zaangażowania w dwóch czołowych serwisach rekrutacyjnych w Ukrainie – Robota.ua oraz Work.ua – jest kolejnym krokiem w umacnianiu naszej pozycji na tym rynku, gdzie jesteśmy obecni od niemal 20 lat. Wierzymy w potencjał ukraińskiego rynku, na którym sukcesywnie rośniemy mimo trudności związanych z wojną. Nasze inwestycje są wyrazem długoterminowej strategii i zaufania do przyszłości Ukrainy – tłumaczy Przemysław Gacek, Prezes Grupy Pracuj.

– Skorzystaliśmy z możliwości pośredniego nabycia udziałów, na bardzo atrakcyjnych warunkach, w zdrowych biznesach, które dobrze znamy i rozumiemy – dodaje Gracjan Fiedorowicz, dyrektor finansowy i członek zarządu Grupy Pracuj. Najlepszym dowodem na to są dynamicznie rosnące w ostatnich kwartałach wyniki naszego serwisu Robota.ua, pomimo wyzwań związanych z rosyjską inwazją i trwającymi od 2022 roku działaniami wojennymi na części terytorium kraju.

W 2024 roku przychody Grupy Pracuj z rynku ukraińskiego wyniosły 52,4 mln zł, co stanowiło wzrost o 26% w porównaniu do 2023 roku. Zysk operacyjny osiągnął wartość 13 mln zł i był o 81% wyższy r/r. Dodatkowo, Robota.ua pozostaje liderem rynku pod względem liczby ogłoszeń o pracę z 1,34 mln projektów rekrutacyjnych opublikowanych w minionym roku, z czego 579 tys. stanowiły płatne oferty.

– Popyt na pracowników w Ukrainie pozostaje wysoki, a dodatkowym bodźcem dla tamtejszego rynku pracy będzie odbudowa kraju po zakończeniu wojny. Naszym zdaniem, Grupa Pracuj to jedna z najlepiej przygotowanych polskich firm na wykorzystanie szans, jakie pojawią się po zakończeniu konfliktu – podkreśla Przemysław Gacek.

W wyniku sfinalizowanej transakcji, Grupa Pracuj nadal posiada bezpośrednio 67% udziałów w spółce prowadzącej serwis Robota.ua, natomiast jej łączne zaangażowanie (w tym pośrednio) w ten biznes zwiększyło się do 76,7%. W przypadku spółki prowadzącej serwis Work.ua, bezpośrednie zaangażowanie Grupy Pracuj wynosi wciąż 33%, zaś łączne (w tym pośrednio) wzrosło do 52,7%.

Transakcja nie wpływa na sposób konsolidacji wyników podmiotów prowadzących oba serwisy. Nie powoduje również przejęcia kontroli w Work.ua (pomimo pośredniego zwiększenia udziałów). Nie zmienia się także sposób prowadzenia obu serwisów.

W 2024 roku, przy udziale Grupy Pracuj na poziomie 33%, Work Ukraine TOV kontrybuowało do wyniku netto Grupy Pracuj kwotą 13,8 mln zł. Przy zwiększonym do 52,7% udziale Grupy w ukraińskiej spółce wpływ ten będzie proporcjonalnie wyższy.

ENISA i NCSC ostrzegają: ataki na łańcuchy dostaw to największe wyzwanie dekady

Rosnąca liczba ataków na łańcuchy dostaw oprogramowania obnaża kruchość współczesnych systemów IT. Według raportu Europejskiej Agencji ds. cyberbezpieczeństwa (ENISA), ataki na łańcuchy dostaw to jedne z kluczowych zagrożeń, z jakimi do 2030 roku będzie się mierzyć UE. Równie niepokojące dane prezentuje brytyjski National Cyber Security Centre (NCSC), który w 2024 roku odnotował prawie 2 000 zgłoszeń cyberataków, z czego 12 sklasyfikowano jako „wysoce poważne”.

Jeszcze kilka lat temu większość cyberataków opierała się na socjotechnice, lukach w zabezpieczeniach systemów lub niefrasobliwości użytkowników. Dziś coraz więcej z nich przeprowadzanych jest za pośrednictwem… zaufanych źródeł. – To jak ciasto, które otrzymujesz od kogoś, z kim znasz się od lat. Nie spodziewasz się, że może być zatrute – mówi Mariusz Sawczuk, Senior Solutions Engineer, F5 – A to właśnie zaufanie do dostawców oprogramowania coraz częściej okazuje się śmiertelnie niebezpieczne.

Łańcuch dostaw oprogramowania to skomplikowany ekosystem zależności. Każda aplikacja, którą instalujemy, składa się nie tylko z kodu stworzonego przez jej producenta, ale także z bibliotek open source, komponentów firm trzecich, aktualizacji i narzędzi deweloperskich. Cyberprzestępcy doskonale o tym wiedzą – i coraz skuteczniej wykorzystują te zależności do własnych celów.

Na czym polega atak na łańcuch dostaw?

Atak na łańcuch dostaw (ang. software supply chain attack) polega na celowym wprowadzeniu złośliwego kodu do komponentu, który jest integralną częścią większej aplikacji. Użytkownik końcowy instaluje oprogramowanie, które z pozoru jest w pełni legalne, lecz w rzeczywistości zawiera „konia trojańskiego”.

Skala zagrożenia jest ogromna. Zgodnie z danymi Cybersecurity Ventures, globalny roczny koszt takich ataków osiągnie 60 miliardów dolarów w 2025 roku, a do 2031 roku wzrośnie do 138 miliardów. Z kolei brytyjskie National Audit Office ostrzegło w 2025 roku, że ponad 58 krytycznych systemów IT rządu Wielkiej Brytanii ma znaczne luki w odporności cybernetycznej.

Nie inaczej jest u prywatnych podmiotów. Przełomowym momentem w kontekście zauważenia, jak niebezpieczne mogą być niezabezpieczone łańcuchy dostaw, był atak na firmę SolarWinds w 2020 roku. Hakerzy – według śledztwa, powiązani z Rosją – zdołali umieścić złośliwy kod w aktualizacji popularnego oprogramowania Orion. W efekcie zaatakowane zostały m.in. agencje rządowe USA, Microsoft i wiele innych podmiotów prywatnych i publicznych.

Zaledwie rok później świat IT zmroziła wiadomość o ataku na firmę Kaseya. Grupa REvil, wykorzystując lukę w oprogramowaniu, rozprzestrzeniła ransomware do setek firm. Ofiary nie miały pojęcia, że zainstalowana przez nie aktualizacja zawierała złośliwy kod. Problemy odczuły przedsiębiorstwa z całego świata, czego doskonałym przykładem było zamknięcie 600 sklepów sieci Coop w Szwecji.

Zero Trust, czyli nie ufaj nikomu

Właśnie dlatego coraz popularniejszy staje się model Zero Trust, który zakłada, że żadna część systemu – nawet wewnętrzna – nie powinna być domyślnie uznawana za bezpieczną. Każdy komponent, każde żądanie dostępu, każdy użytkownik musi być weryfikowany i monitorowany.

W praktyce oznacza to m.in. stosowanie mechanizmów sandboxingu, segmentację sieci, ciągłe skanowanie kodu i komponentów open source oraz szczegółowe audyty dostawców. –  Nie wystarczy raz zatwierdzić narzędzia – trzeba je stale nadzorować – podkreśla Mariusz Sawczuk z F5 i dodaje:  – Zaufanie trzeba dziś zdobywać codziennie. I to pod mikroskopem.

Choć najgłośniejsze przypadki dotyczą dużych graczy, zagrożenie dotyczy również małych firm. Wystarczy, że korzystają z popularnych frameworków lub bibliotek – a to robi dziś niemal każdy. Cyberprzestępcy dobrze o tym wiedzą i coraz częściej celują w „łatwe cele” – projekty open source, których nikt nie monitoruje.

Przykładem może być przypadek biblioteki event-stream w ekosystemie JavaScript, gdzie jeden z użytkowników przejął opiekę nad nieaktywnym już projektem, po czym dodał do niego kod kradnący dane z portfeli kryptowalut. Kod przeszedł niezauważony, a zainfekowana biblioteka była pobierana dziesiątki tysięcy razy.

Jak się bronić?

Ochrona przed atakami na łańcuch dostaw wymaga zmiany filozofii działania. Organizacje muszą wiedzieć, z czego składa się ich oprogramowanie. Choć brzmi trywialnie, w praktyce wiele firm nie ma pełnej wiedzy na temat tego, jakie zależności mają ich systemy.

Eksperci zalecają stosowanie tzw. SBOM – Software Bill of Materials. – To pełna listy komponentów i ich wersji, które tworzą daną aplikację – mówi Mariusz Sawczuk z F5. – Pozwala szybciej reagować na zagrożenia i eliminować podatne elementy. Transparentność i automatyzacja to dziś najważniejsze narzędzia w walce z zagrożeniami – podsumowuje.

W epoce, w której aplikacje buduje się z tysięcy gotowych elementów, zaufanie do łańcucha dostaw staje się jednocześnie największym zasobem i największą słabością systemów IT. Cyberprzestępcy to wiedzą – i działają szybko. Dziś nie wystarczy ochrona własnego kodu – trzeba rozumieć cały łańcuch, od pierwszej linijki w bibliotece po ostatni serwer w chmurze. Bo w świecie, gdzie zaufanie jest walutą, każdy nadużyty kredyt może skończyć się kryzysem, na który nie ma gotowego patcha.

Glony, owady i rośliny strączkowe zamiast mięsa? Co myślimy o białku przyszłości

Czy dania z glonów lub owadów – jako alternatywne źródła białka – mają szansę przyjąć się na naszych stołach? Dlaczego niektórzy konsumenci otwierają się na taką zmianę, a inni wciąż podchodzą do niej z rezerwą? Sprawdziła to międzynarodowa grupa badaczy, wśród których nad analizą setek badań pracowali naukowcy z Uniwersytetu SWPS.

Wyzwania związane ze zmianami klimatu coraz częściej kierują uwagę świata naukowego na kwestię modyfikacji zachowań żywieniowych1, które byłyby korzystne nie tylko dla jednostki, ale i całej planety. Choć dieta dostarczająca odpowiedniej ilości białka, np. z mięsa, jaj czy nabiału, ma pozytywny wpływ na ludzkie zdrowie, to nie można zapominać, że produkcja tych składników silnie oddziałuje na środowisko2.

Stąd zainteresowanie alternatywnymi źródłami białka (z ang. Alternative Protein Food, APF), pochodzącymi m.in. z roślin strączkowych, glonów, grzybów, skorupiaków, ale też owadów, których produkcja ma zdecydowanie mniejszy wpływ na środowisko naturalne3. Co więcej, ich spożywanie może dobrze oddziaływać na ludzkie zdrowie.

Zmniejszenie ilości tradycyjnych źródeł białka w codziennej diecie może być zdecydowanie korzystne dla naszego zdrowia. Zastąpienie tylko 3 proc. białek zwierzęcych roślinnymi jest związane ze spadkiem ogólnego poziomu śmiertelności o 10 proc. zarówno u kobiet, jak i mężczyzn oraz mniejszym ryzykiem śmierci z powodu chorób układu krążenia (o 11-12 proc.)

Hanna Zaleśkiewicz, psycholożka z Centrum Badań Stosowanych nad Zdrowiem i Zachowaniami Zdrowotnymi CARE-BEH Uniwersytetu SWPS, współautorka badania

Liczą się umiejętności, wiedza i zdanie bliskich

Międzynarodowa grupa badawcza, w której skład weszli naukowcy z Polski, Niemiec, Danii, Grecji, Norwegii i Włoch, zbierała dane na temat psychospołecznych uwarunkowań związanych z wyborami alternatywnych źródeł białka. W ramach metaprzeglądu wzięto pod uwagę 28 przeglądów naukowych, które objęły ponad 1 tys. oryginalnych badań. Większość z nich dotyczyła Europy, Ameryki Północnej i Australii/Nowej Zelandii. Wyniki szeroko zakrojonego badania ukazały się na łamach Health Psychology Review.

Kto zatem deklarował większą chęć wykorzystywania w kuchni alternatyw dla tradycyjnych źródeł białka? Dotyczyło to głównie osób umiejących gotować, które nie miałyby problemu z zastąpieniem białka pochodzenia zwierzęcego jego alternatywami, w szczególności ze źródeł roślinnych.

Znaczenie miał również poziom wiedzy na temat APF. W przypadku białek pochodzących od owadów liczyła się szczególnie znajomość wartości odżywczych, wpływu spożywania białek na zdrowie i środowisko, przekładająca się na większą chęć kupowania zawierających je produktów. Ponadto osoby, które stykały się wcześniej z tego typu produktami, częściej deklarowały chęć wyboru APF, zarówno roślinnego, mieszanego, jak i owadziego pochodzenia.

Analiza wykazała również, że konsumenci chętnie kupiliby produkty zawierające alternatywne białka, jeśli takie wybory byłyby akceptowane przez ich rodzinę czy przyjaciół. Znaczenie ma też motywacja zdrowotna: przekonanie o pozytywnym wpływie białek roślinnych na zdrowie ma silny związek z ich spożyciem. Zalety zdrowotne respondenci widzieli również w spożywaniu białka z owadów.

Obiad z owadów? Mężczyźni bardziej skłonni jeść

Jeśli chodzi o źródła białka pochodzenia roślinnego, to częściej akceptację dla nich wyrażały kobiety. Natomiast w przypadku APF z owadów to panowie byli tymi, którzy chętniej by je konsumowali. Bardziej skłonni do zakupu byli ponadto ludzie młodsi, szczególnie było to widoczne w przypadku białka z owadów.

Chęć nabywania produktów zawierających APF była też powiązana z wyższym wykształceniem – głównie w przypadku źródeł roślinnych, natomiast nie zaobserwowano tak wyraźnej zależności w odniesieniu do białka z owadów.

Kotlet z grochu – można się do niego przekonać

Postawy wobec innowacyjnej diety nie są jednorodne, dlatego strategie promowania alternatywnych źródeł białka powinny być zindywidualizowane. Częstszy kontakt z APF sprzyja wybieraniu takich produktów, zatem istotna jest szersza promocja. Równie ważna jest poprawa umiejętności kulinarnych, np. poprzez organizowanie warsztatów w szkołach.

Barierą mogą być normy kulturowe związane z tradycjami kulinarnymi opierającymi się na tradycyjnych źródłach białka. Wcześniejsze badania wskazywały, że takie normy mogą być szczególnie silne w krajach, w których produkty pochodzenia zwierzęcego są rynkowo wspierane. Poprzednie przeglądy wykazały ponadto, że poziomy akceptacji, intencji lub spożycia APF na bazie owadów różnią się w poszczególnych krajach i regionach Europy4. – Hanna Zaleśkiewicz, psycholożka z Centrum Badań Stosowanych nad Zdrowiem i Zachowaniami Zdrowotnymi CARE-BEH Uniwersytetu SWPS, współautorka badania

Autorzy zwracają uwagę, że brakuje badań dotyczących realnego spożycia APF – większość dotyczy jedynie deklarowanych intencji.

Badanie przeprowadzono w ramach międzynarodowego projektu „LIKE A PRO Od żywności niszowej do głównych trendów: alternatywne źródła białka dla każdego i wszędzie”. Z ramienia Uniwersytetu SWPS kieruje nim prof. Aleksandra Łuszczyńska. Projekt finansowany jest ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Horyzont Europa.

Źródła:

1Chevance, G., Fresán, U., Hekler, E., Edmondson, D., Lloyd, S. J., Ballester, J., Litt,J., Cvijanovic, I., Araújo-Soares, V., Bernard, P. (2023). thinking health-related behaviors in a climate change context: a narrative review. Annals of Behavioral Medicine, 57 (3),193–204. https://doi.org/10.1093/abm/kaac039. https://doi.org/10.1037/0033-2909.117.3.497.

2EAT. (2022). EAT-Lancet Commission Summary Report. https://eatforum.org/eat-lancetcommission/eat-lancet-commission-summary-report.

2Grossmann, L., & Weiss, J. (2021). Alternative Protein Sources as Technofunctional Food Ingredients. Annual Review of Food Science and Technology, 12, 93–117.

2https://www.swps.pl/centrum-prasowe/informacje-prasowe/35526-kto-polubi-szaszlyki-z-chrabaszcza-co-europejczycy-sadza-o-alternatywnych-zrodlach-bialka

PZWLP z nowym logo na 20-lecie działalności

Przy okazji jubileuszu 20 lat działalności, Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP) odświeżył swój wizerunek, prezentując stworzone całkowicie od podstaw, nowe logo organizacji. Nowe logo to drugi w historii Związku znak graficzny, odzwierciedlający aktualne trendy obowiązujące w tym zakresie na rynku, a więc nowoczesny i dynamiczny, ale jednocześnie zachowujący dotychczasową paletę barw wykorzystywaną przez organizację. Podtrzymane zostało również akcentowanie w logotypie skrótu nazwy Związku, czyli PZWLP, doskonale kojarzonego na polskim rynku flotowym i motoryzacyjnym. Ze względu na obchodzoną w tym roku okrągłą rocznicę funkcjonowania organizacji, nowe logo zostało przygotowane również w wersji jubileuszowej i w taki sposób będzie wykorzystywane do końca 2025 roku.

W 2025 roku Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP) świętuje okrągły jubileusz 20 lat swojej działalności na rynku. Wykorzystując ten fakt, organizacja przeprowadziła gruntowne odświeżenie swojego wizerunku, tworząc całkowicie od podstaw nowy logotyp. To dopiero drugie logo w historii Związku, z poprzednim organizacja funkcjonowała od momentu swojego powołania w listopadzie w 2005 roku, aż do teraz.

Nowy logotyp Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu PojazdówNowy logotyp Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów to połączenie nowoczesności, dynamiki oraz wielowymiarowej symboliki, która oddaje charakter i misję stowarzyszenia. W centrum uwagi znajduje się sygnatura graficzna – znak abstrakcyjny, który celowo jest niedosłowny. Dzięki temu daje przestrzeń do indywidualnych interpretacji i buduje uniwersalne skojarzenia. Dla jednych przypomina literę „P”, będącą pierwszą literą nazwy Związku, co w naturalny sposób wzmacnia identyfikację marki. Innym przywodzi na myśl „pinezkę” lokalizacyjną, co symbolizuje obecność, mobilność i sieciowy charakter działalności członków organizacji – firm operujących na poziomie zarówno ogólnopolskim, jak i międzynarodowym.

W przypadku nowego logo PZWLP możliwe są również skojarzenia z kluczem (narzędziem), co nawiązuje do motoryzacji, zarządzania flotą i operacyjnej strony wynajmu pojazdów. Dynamiczna forma i kierunkowe linie sygnalizują ruch, rozwój i nowoczesne podejście do mobilności. Kolorystyka nowego logotypu pozostaje zbliżona do poprzedniego logo organizacji – z przewagą intensywnej czerwieni – podkreśla energię, pewność i zdecydowanie, a jednocześnie przyciąga uwagę i budzi pozytywne emocje. Z kolei nowoczesna, geometryczna typografia w skrócie nazwy „PZWLP” oraz pełnej nazwie Związku gwarantuje czytelność i profesjonalny charakter znaku.

Nowe logo PZWLP zostało przygotowane także w wariancie podkreślającym jubileusz organizacji i w takiej wersji będzie wykorzystywane do końca bieżącego roku.

20 rocznica działalności to już poważny jubileusz i z tego względu, poza szeregiem innych planowanych aktywności, postanowiliśmy również odświeżyć szatę graficzną naszej organizacji, tworząc całkowicie od podstaw, nowy logotyp – mówi Robert Antczak, Prezes Zarządu PZWLP. – Jubileusz to doskonała okazja do przeprowadzenia tego typu rebrandingu, tym bardziej, że poprzedni logotyp PZWLP służył nam od samego początku działalności organizacji, miał już 20 lat i wymagał dostosowania go do współczesnych trendów i standardów w tym zakresie. Zależało nam z jednej strony na unowocześnieniu naszego znaku graficznego, ale z drugiej strony na wykorzystaniu wszystkiego dobrego co znajdowało się w poprzednim logotypie, na kontynuacji tożsamości i świadomości Związku zbudowanej w oparciu o poprzednie logo. Stąd zachowaliśmy zbliżoną paletę barw, dlatego też wciąż najbardziej akcentujemy skrót nazwy organizacji, poprzez który jesteśmy już bardzo dobrze kojarzeni i rozpoznawalni na rynku. Mamy nadzieję, że nasze nowe logo zostanie pozytywnie przyjęte, godnie zastępując przy tym swojego poprzednika.    

W kampanii pełnej sloganów są propozycje, które warto potraktować serio

Łukasz Paszkiewicz, Prezes Zarządu Ekantor.pl, przeanalizował najciekawsze – jego zdaniem – propozycje kandydatów ubiegających się o najwyższy urząd w państwie. Poniżej prezentujemy opinię eksperta.

Trwająca kampania prezydencka, a wraz z nią liczne debaty, powinny przybliżyć wyborcom wizje Polski, jakie prezentują poszczególni kandydaci. Jaka ma być Polska? Czyja ma być? A wreszcie – czy w ogóle ma być?

W wielu debatach dominowały tematy zastępcze, które skutecznie odsuwały uwagę od kluczowych zagadnień, jak gdyby niektórzy kandydaci obawiali się zająć jednoznaczne stanowisko, by nie zniechęcić tzw. elektoratu. Niektóre pytania zawierały ukryte tezy lub sugestywne podteksty, których celem było wywołanie określonych emocji. Mimo to, udało się wychwycić kilka interesujących propozycji
o charakterze ustrojowym i gospodarczym.

Jedną z nich jest koncepcja demokracji bezpośredniej, promowana przez dr. Artura Bartoszewicza, a ostatnio poparta także przez Marka Jakubiaka. Zakłada ona wprowadzenie tzw. trójkąta demokracji bezpośredniej, obejmującego: inicjatywę obywatelską, weto obywatelskie oraz referenda – bezprogowe i wiążące. Wynik referendum miałby być bezwzględnie egzekwowany: „wykonać!” – bez względu na stanowisko Sejmu czy Prezydenta. Takie rozwiązanie umożliwiłoby obywatelom skuteczne forsowanie inicjatyw legislacyjnych, które obecnie często są blokowane na etapie sejmowym. To szczególnie istotne w kontekście wielu organizacji pozaparlamentarnych, których postulaty nie mają dziś realnych szans na realizację.

Na uwagę zasługuje także propozycja dr. Karola Nawrockiego: zerowy PIT dla rodzin wychowujących co najmniej dwoje dzieci. Każdy z rodziców uzyskałby zwolnienie z podatku dochodowego do kwoty 140 tys. zł rocznie. Inicjatywa ta, w dobie promocji postaw egoistycznych i coraz częstszego zniechęcania młodych ludzi do życia rodzinnego, stanowi istotne wsparcie dla tych, którzy decydują się na posiadanie dzieci mimo niesprzyjających uwarunkowań społeczno-ekonomicznych. Rodzice ci ponoszą bowiem nie tylko emocjonalny, ale i ogromny finansowy ciężar, wychowując przyszłych obywateli – tych, którzy w przyszłości będą tworzyć dobrobyt i utrzymywać system emerytalny.

W kontekście konieczności porzucenia tematów zastępczych, warto również odnotować propozycję Marszałka Sejmu Szymona Hołowni dotyczącą rozstrzygnięcia kwestii aborcji w formie ogólnokrajowego referendum – zgodnie z zasadami demokracji bezpośredniej.

Z kolei dr Sławomir Mentzen zaproponował wzmocnienie armii poprzez rozwój krajowej produkcji uzbrojenia i systematyczne szkolenie rezerwistów. Zapowiedział również reformę systemu ochrony zdrowia, obejmującą zniesienie monopolu Narodowego Funduszu Zdrowia i wprowadzenie konkurencyjnych funduszy ubezpieczeniowych, wzorowanych na rozwiązaniach z Niemiec i Singapuru. Obie propozycje są godne rozważenia – jeżeli państwo ma się zadłużać na cele obronne, to środki te powinny również wspierać polski przemysł, a nie wzmacniać gospodarki innych krajów, jak Niemcy czy Francja. System ochrony zdrowia – dawniej nazywany „służbą zdrowia” – wymaga gruntownych reform. Obecnie przypomina on nieszczelne wiadro. Potrzebne są jednak działania rozważne, by nie pozostać w końcu nawet bez tego wiadra – przeciwnie, należy je wzmocnić, by wreszcie zaczęło spełniać swoją rolę.

Do problemów ochrony zdrowia nawiązał również redaktor Krzysztof Stanowski, poruszając bolesny temat zbiórek na leczenie chorych dzieci. Swoimi wypowiedziami – mam nadzieję – zawstydził polityków i zapoczątkuje realne zmiany. Stanowski, jako osoba spoza świata polityki, odegrał w tej kampanii ważną rolę – z dystansu obnażył patologie i wskazał obszary wymagające pilnej interwencji.

Warto pochwalić Adriana Zandberga za program budowy ośmiu bloków jądrowych. Jednocześnie postulowałbym, by do czasu ich uruchomienia, nie rezygnować z energetyki węglowej –
dla bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Marek Woch opowiedział się za utrzymaniem polskiej waluty narodowej – złotego. Podobne stanowisko zajęli: Karol Nawrocki, Marek Jakubiak, Artur Bartoszewicz, Sławomir Mentzen i Grzegorz Braun. Ja również uważam, że rezygnacja ze złotego byłaby obecnie sprzeczna z interesem narodowym i nie służyłaby naszej gospodarce.

Wśród postulatów Grzegorza Brauna warto wyróżnić zdecydowane odrzucenie unijnych regulacji klimatycznych – tzw. Europejskiego Zielonego Ładu. Krytycznie wypowiedział się o nim również Artur Bartoszewicz, powołując się na opinię prof. Ryszarda Piotrowskiego, który wskazał, że wiele zapisów Zielonego Ładu jest niezgodnych z Konstytucją RP.

Na zakończenie warto przywołać słowa lidera sondaży, Rafała Trzaskowskiego, który podczas jednej z debat przypomniał, że polityk powinien być uczciwy, prawdomówny i wiarygodny. Trudno się z tym nie zgodzić – rzeczywiście, jest nad czym pracować.

Łukasz Paszkiewicz, Prezes Zarządu Ekantor.pl

Deweloper o ujawnianiu cen nieruchomości: uczciwi zyskają, skończą się niedomówienia

– Nie, jawność cen mieszkań nie spowoduje spadków sprzedaży mieszkań. Nie jest to rewolucja, nie jest to coś przeciwko czemu branża będzie protestować. Mam wrażenie, że w interesie wielu grup interesów jest przedstawianie deweloperów jak żarłocznych rekinów, którzy nawet z ceny swoich produktów robią przestrzeń manipulacji i spekulacji. Nie podoba mi się retoryka plityczna wokół tego tematu, bo jest dla naszego biznesu po prostu krzywdząca. Jako przedsiębiorca jestem za jawnością cen mieszkań. To nie rewolucja, a normalność. Warto jednak pamiętać o jednej rzeczy: taka ustawa musi być dobrze przygotowana – mówi Daniel Makowski, ekspert rynku niercuhomości.

Senacka Komisja Infrastruktury zajmowała się kwestią jawności cen mieszkań. Podczas dyskusji przypomniano założenia ustawy, a w niej znalazły się informacje np. o umieszczaniu cen nieruchomości w Internecie. Cena musi być wyeksponowana, a jej zmiana odnotowana.

Sprawa budzi dyskusje, ale w opinii ekspertów sama jawność cen nie jest tematem problemowym. Więcej kontrowersji budzi konstrukcja ustawy i np. prowadzenie raportu zmienności cen mieszkań czy to, że historia zmiany ceny musi być upubliczniana. To może powodować, że przedsiębiorcy będą mniej skłonni do obniżania cen nieruchomości. Wątpliwości dotyczą także tego kogo dotyczy ustawa i czy do raportów cenowych zobowiązani będą także sprzedający na rynku wtórnym.

– Uczciwi, profesjonalni deweloperzy – których na szczęście w Polsce nie brakuje, na tym tylko zyskają. Zyskają zaufanie, wiarygodność i lepiej poinformowanego klienta. To deweloperzy budują miasta. Biorą na siebie ryzyko związane z kosztownym inwestowaniem, tworzą miejsca do życia, pracy. To przepis, który cywilizuje komunikację z klientem i pozwala uczciwym firmom wyróżnić się na tle tych, którzy grali niedomówieniami i “promocjami dnia” – mówi Daniel Makowski, ekspert rynku nieruchomości.

Pojawiają się jednak także głosy krytyki pod kątem ustawodawców.

– Jestem już znudzony wypowiedziami polityków o „tych złych deweloperach”, których trzeba przywoływać do porządku ustawami i restrykcjami. To bardzo koniunkturalne i niesprawiedliwe – mówi Makowski.

– Ta zmiana przybliża rynek pierwotny do realiów rynku wtórnego, gdzie ceny są znane od lat. Na pewno rynek wtórny również będzie musiał zostać dostosowany do zmian. Nie wyobrażam sobie bowiem, by deweloperów ścigać za np. zbyt intensywne zmiany cen, gdy sprzedawcy na rynku wtórnym będą korygować ceny codziennie i nie prowadzić ewidencji zmian. Wolny rynek potrzebuje transparentności, ale potrzebuje też swobody. Ten temat więc na pewno będzie jeszcze obiektem dyskusji – tłumaczy Makowski.

Dokumentacja umowna jako tarcza biznesowa. Historia, która powinna być przestrogą

Czy umowa to tylko zbędna formalność? Nie! Dobrze przygotowana dokumentacja umowna może stanowić kluczowy element strategii biznesowej, pozwalający na skuteczne zarządzanie ryzykiem, chroniąc firmę przed stratami i sporami prawnymi. Dowiedz się, jak skutecznie zabezpieczyć swoje interesy!

Jeden z moich klientów powiedział kiedyś: „Umowy nie zawiera się na czas pokoju, a na czas wojny„. Trochę katastroficzne porównanie, ale oddaje sedno tego, o czym powinniśmy pamiętać.

Brak dopasowanej umowy – bolesna lekcja

Nie tak dawno trafił do nas zarządzający przedsiębiorstwem, który miał problem ze swoim kontrahentem. Około dwa lata temu spółka z dużym kapitałem zagranicznym zwróciła się do nich jako wysokiej klasy specjalistów o dostawę kilkunastu produktów (narzędzi). Narzędzia  te miały zostać zaprojektowane, a następnie wykonane przez mojego klienta. Co więcej, projekt przewidywał drugą fazę – produkcyjną, czyli przy użyciu zaprojektowanych i wykonanych narzędzi  klient miał rozpocząć produkcję seryjną tzw. detali.

Biorąc pod uwagę skalę zamówionych narzędzi i późniejszą produkcji detali , kontrakt wydawał się bardzo intratny. W konsekwencji rozmów klient zgodził się podpisać umowę o współpracy na wzorze przedstawionym przez kontrahenta. Ponieważ spółka była spółką córką dużego podmiotu z zagranicy, był to wzór korporacyjny, niestety niedopasowany do branży, sytuacji i konkretnego przypadku transakcji.

Klient w dobrej wierze i zaufaniu – wiedząc, że ma ramową umowę o współpracy – kontynuował ją na bazie… zamówień (ofert) i ich potwierdzeń w formie korespondencji e-mail. Efekt? Kontrahent, mimo że obiecywał – nawet w umowie o współpracy – fazę produkcyjną przy użyciu wykonanych narzędzi, zdecydował się ją przenieść gdzie indziej.

Tym samym intratny projekt, szczególnie z uwagi na produkcję detali (tam klient miał zarobić najwięcej), stał się średnio-dochodowy.

Co więcej, pojawiły się problemy związane z realizacją projektu w pierwszej fazie – zaprojektowanie i wykonanie narzędzi. Co prawda były one zamawiane, ale po czasie kontrahent zdecydował się ograniczyć ich liczbę, żądając zwrotu zaliczek na poczet narzędzi, z których zrezygnował . Efekt? Utrata korzyści – utrata produkcji i obłożenia parku maszynowego, na którym miała być realizowana produkcja detali; poniesione koszty na wykonanie narzędzi i problem z odzyskaniem całości wynagrodzenia za ich zaprojektowanie i wykonanie.

Podsumowując:

  • faza 1 – być może ok 1,5 mln na minusie;
  • faza 2 – na pewno ok. 6 mln na minusie.

Czy gdyby mój klient miał właściwą umowę, uniknąłby strat na poziomie ok. 7,5 mln? Nie można tego zagwarantować, bo nie ma stuprocentowej pewności, że nie trafimy na nierzetelnego kontrahenta,  ale mój klient być może zaoszczędziłby większą część tej kwoty.

Gdyby miał dobrze przygotowaną dokumentacje umowną mógłby, inaczej prowadzić negocjacje, przyjąć lepszą strategię i znacznie obniżyć ryzyko. Nie musiałby biernie czekać na rozwój wydarzeń, mógłby negocjować porozumienie na racjonalnych warunkach, co w obecnej sytuacji polskiego wymiaru sprawiedliwości (czas trwania sporu, niepewność co do orzeczeń i kompetencji biegłych itp.) to najlepsze rozwiązanie. No chyba, że chcesz wykorzystać spór jako „dźwignię finansową”, ale o tym nie w tym artykule.

Prowadząc biznes, warto minimalizować ryzyko lub przynajmniej umieć je przewidywać. Najlepszym sposobem na to są dobrze przygotowane umowy i dokumenty, które Cię chronią i pomagają podejmować korzystne decyzje. Zadbanie o te kwestie na wczesnym etapie transakcji czy projektu jest znacznie tańsze niż późniejsze wydatki związane z:

  • obsługą sporów
  • prowadzeniem negocjacji
  • opłacaniem doradztwa w sytuacji kryzysowej („gaszenie pożaru”)

Krótko mówiąc: lepiej zapobiegać problemom, niż je później rozwiązywać.

To jednak nie oznacza to, że dobra umowa czy dokumentacja całkowicie wyeliminuje ryzyko sporu.

Dokumentacja umowna w przedsiębiorstwie – co nam daje i ile to kosztuje?

Można by dodać – i dlaczego tak drogo, jak mawiał klasyk, ale okazuje się, że wcale nie.

U jednego z klientów, z którym współpracuję 15 lat, wdrożyliśmy blisko dekadę temu dokumentację umowną dla dostaw komponentów do szerokiej siatki odbiorców – innych producentów. Od tamtej pory liczba sporów związanych z brakiem zapłaty czy odpowiedzialnością za jakość – co było głównym założeniem wdrożenia procedury – wynosi… 1. Tak, jeden spór w ciągu 10 lat.

Ten jeden spór był „papierkiem lakmusowym” skuteczności wdrożonych rozwiązań. Kontrahent skierował do mojego klienta w początkowej fazie roszczenie na 2,5 mln, a skończyło się na 85 tys. Stało się tak, ponieważ zarządzający mojego klienta:

  • nie kwestionowali błędu jakościowego i jak najszybciej podjęli działania minimalizujące straty
  • mieli jasno określony zakres odpowiedzialności właśnie w przygotowanej dla nich dokumentacji umownej,
  • zależało im na dalszej współpracy z odbiorcą i częściowo udało się to osiągnąć,
  • posiadali silne argumenty, co znacznie ułatwiło negocjacje – choć sprawa trafiła do sądu.

Rachunek jest prosty: grubo ponad 1,5 mln oszczędności i perspektywa dalszej współpracy. A to wszystko dzięki przemyślanemu wdrożeniu procedur sprzedażowych, w tym formularzy, warunków współpracy i ogólnych warunków sprzedaży (OWS).

Pomijając oszczędności wynikające z krótszego czasu zawierania umów i większej efektywności operacyjnej, ten przykład pokazuje, jaką realną wartość daje odpowiednia dokumentacja.

Podsumowanie

Dokumentacja umowna to nie tylko formalność – to kluczowy element strategii biznesowej, który chroni przed kosztownymi sporami i stratami finansowymi. Przykład klienta, który w wyniku niedopasowanej umowy może potencjalnie stracić około 7,5 mln zł, pokazuje, jak ważne jest odpowiednie zabezpieczenie interesów już na etapie zawierania transakcji.

Dobrze opracowana dokumentacja nie tylko zwiększa przewidywalność i bezpieczeństwo współpracy, ale także umożliwia skuteczniejsze negocjacje i minimalizację ryzyka. Firmy, które wdrażają przemyślane procedury, mogą uniknąć niepotrzebnych strat, co potwierdza przypadek klienta, który przez 10 lat miał tylko jeden spór prawny, skutecznie ograniczając roszczenie z 2,5 mln zł do 85 tys. zł.

Koszt wdrożenia profesjonalnej dokumentacji jest zawsze niższy niż potencjalne straty wynikające z jednego poważnego konfliktu. Warto więc traktować umowy jako strategiczne narzędzie, a nie zbędny formalizm.

Autor: Mateusz Mrzygłód, radca prawny, partner zarządzający w ARTE LEGAL Law Office.

Revolut udostępni kredyty hipoteczne

  • Usługa jest w całości cyfrowa i radykalnie upraszcza refinansowanie hipotek, zapewnia właścicielom nieruchomości uzyskanie konkurencyjnych stawek z przejrzystym cennikiem, bez opłat administracyjnych Revolut. 
  • Revolut udostępni klientom na pierwszym rynku (Litwa) wstępnie zatwierdzone, spersonalizowane oferty, które pozwalają sprawdzić potencjalne stawki i warunki kredytu hipotecznego w ciągu zaledwie kilku minut, z poziomu aplikacji. 
  • W przypadku zainteresowania, to Revolut zorganizuje i pokryje koszty wyceny nieruchomości oraz koszt usług notarialnych, co dodatkowo uprości proces i obniży koszty klienta. 
  • Każdy klient Revolut wnioskujący o refinansowanie hipoteki będzie miał do dyspozycji lokalnego menedżera kredytów hipotecznych, który zapewni indywidualnie wszelką pomoc w procesie składania wniosku, gdyby było to konieczne.

Revolut ogłosił wejście na europejski rynek kredytów hipotecznych. W pierwszym kroku zamierza zachęcić klientów do przeniesienia kredytów hipotecznych z innych banków, do Revolut. Pilotażowym rynkiem na którym startuje usługa jest Litwa. Klienci, którzy chcą otrzymać dostęp jako pierwsi, mogą zapisać się na listę w aplikacji.

Usługa jest w całości cyfrowa i radykalnie upraszcza refinansowanie hipotek, zapewnia właścicielom nieruchomości uzyskanie konkurencyjnych stawek z przejrzystym cennikiem, bez opłat administracyjnych Revolut Bank. Ponadto, zawiera zestaw narzędzi ułatwiających zarządzanie kredytem hipotecznym.

Revolut Bank stawia na wstępnie zatwierdzone, spersonalizowane oferty, które pozwolą klientom (na razie na Litwie) sprawdzić potencjalne stawki i warunki kredytu hipotecznego w ciągu kilku minut, bezpośrednio z poziomu aplikacji. Jak zawsze w przypadku Revolut proces jest niezwykle prosty, szybki i cyfrowy (wszystko dzieje się w aplikacji).

Klienci będą mogli przenosić do Revolut Bank swoje kredyty hipoteczne po konkurencyjnych stawkach, bez dodatkowych opłat administracyjnych ze strony banku. Klienci mogą aplikować o kwotę od 35 tysięcy euro do 1 miliona euro z okresem spłaty do 30 lat (tylko uprawnieni klienci, po analizie zdolności kredytowej). Należy pamiętać, że poprzedni kredytodawca może rościć sobie prawo do opłat za wcześniejszą spłatę lub wyjście z umowy (zależnie od warunków poprzedniej umowy kredytowej).

W przypadku zainteresowania usługą, to Revolut Bank zorganizuje i pokryje koszty wyceny nieruchomości oraz koszt usług notarialnych, co dodatkowo uprości proces i obniży udział finansowy klienta. Każdy klient aplikujący o refinansowanie będzie miał do swojej dyspozycji lokalnego menedżera kredytów hipotecznych, który zapewni indywidualnie pomoc w procesie składania wniosku (gdyby było to potrzebne).

Jako Revolut Bank z dumą uruchamiamy usługę refinansowania kredytów hipotecznych. Pierwszym rynkiem gdzie udostępniamy produkt jest Litwa, która wprowadza właśnie uproszczone, przyjazne zasady refinansowania. To świetny moment dla właścicieli nieruchomości, aby spojrzeć na koszty obsługi swoich kredytów hipotecznych krytycznym okiem. Dzięki naszej nowej ofercie klienci będą mogli refinansować swoje kredyty hipoteczne po konkurencyjnych stawkach bez dodatkowych opłat Revolut i uzyskać większą kontrolę nad swoją finansową przyszłością. Zobowiązujemy się uczynić ten proces niezwykle prostym i przejrzystym, zapewniając indywidualne wsparcie” – powiedział Joe Heneghan, CEO w Revolut Bank.

Zainteresowani klienci mogą teraz dołączyć do listy oczekujących bezpośrednio w aplikacji Revolut (Konta > Dodaj nowe > Kredyt > Refinansowanie kredytu hipotecznego). Aby móc to zrobić, należy pobrać najnowszą wersję aplikacji Revolut (zarejestrować konto w Revolut). Aby zapewnić efektywne wprowadzenie produktu na rynek, wcześniejszy dostęp do usługi otrzyma z początku niewielka grupa klientów (stąd lista osób oczekujących), a następnie krok po kroku będzie zwiększany (szersze wdrożenie nastąpi w nadchodzącym miesiącu). Revolut Bank, przygotowuje też, w dalszej kolejności, premierę kredytów hipotecznych na zakup nieruchomości (z początku na Litwie).

Revolut Bank oferuje już kredyty konsumenckie i karty kredytowe z konkurencyjnymi stawkami na rynku litewskim. W 2024 r. portfel kredytów konsumenckich Revolut na Litwie wzrósł z 71,8 mln euro do 110,4 mln euro (o 54% r/r). W Polsce liczba klientów korzystających z usług kredytowych Revolut Bank wzrosła w zeszłym roku o 33% (2024 vs 2023), a wartość portfela kredytów o 70% (2024 vs 2023). Revolut Bank oferuje w Polsce m.in. kredyty konsumenckie, kredyty konsolidacyjne, karty kredytowe i kredyty ratalne w karcie kredytowej.

Pracujemy nad zwiększeniem wartości oferty usług i produktów Revolut Bank dla klientów w Polsce. Chcemy rozszerzać nasze portfolio o klasyczne produkty bankowe – jak kredyty hipoteczne, zaawansowane funkcje bezpieczeństwa – jak In-app calls, długoterminowe niskokosztowe produkty inwestycyjne – jak europejskie plany inwestycyjne, globalne usługi łączności – jak karty eSIM, czy benefity związane ze stylem życia – jak program korzyści RevPoints. Chcemy poszerzać zakres usług codziennych – od płatności BLIK, po transport publiczny. Naszym celem jest stanie się dla klientów bankiem pierwszego wyboru, z pomocą lokalnych oddziałów Revolut Bank w Europie, także w Polsce” – powiedział Tomasz Jarczyk, Head of Credit, Revolut Bank w Polsce i Europie Północnej.

Repolonizacja zamówień publicznych z poparciem biznesu – ale…

Ostatnie decyzje rządu dotyczące tzw. „repolonizacji” w polityce gospodarczej są kierunkowo dobrze przyjęte przez środowiska przedsiębiorców. 

Sam termin „repolonizacja”, choć politycznie atrakcyjny dla ekipy rządowej, może być mylący. Chodzi przede wszystkim o „wyrównanie pola gry” w obszarze zamówień publicznych tak, aby pozaunijni uczestnicy dużych przetargów na inwestycje rzeczowe i usługi finansowane ze środków publicznych, nie uzyskiwali przewagi jedynie z tego tytułu, że cieszą się nieuzasadnionym, z punktu widzenia prawa europejskiego, finansowym wsparciem swoich rządów oraz nie obejmuje ich szereg obostrzeń regulacyjnych generujących koszty (np. środowiskowych), obowiązujących wszystkie firmy w państwach członkowskich.

Ponadto należy też pozytywnie ocenić deklarację premiera mającą na celu uzgodnienie z Urzędem Zamówień Publicznych takich nowych zasad regulaminowych przetargów aby, nie łamiąc prawa europejskiego, śladem istniejących już rozwiązań w innych państwach członkowskich, zwiększać szanse na pozyskanie zamówień przez podmioty krajowe.

Jednak proponowane rozwiązania powinny być wprowadzane z umiarem, tak aby nie zakłócić poważnie konkurencji i nie dopuścić do gwałtownego wzrostu kosztów oferowanych przez uczestników przetargów rozwiązań.

Autor: Witold Michałek – ekspert BCC ds. gospodarki, legislacji i lobbingu, minister ds. procesu stanowienia prawa Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC

Salesforce: do 2027 r. wdrożenie agentów AI wzrośnie o 327%

Najnowsze badanie Salesforce, przeprowadzone wśród 200 globalnych liderów działów HR, pokazuje, że cyfrowa siła robocza to nie tylko chwilowy trend — to prawdziwa rewolucja w strategii biznesowej. Przewiduje się, że wdrażanie agentów AI wzrośnie o 327% w ciągu najbliższych dwóch lat, co może przełożyć się na 30-procentowy wzrost wydajności. W efekcie, dyrektorzy personalni przeprojektowują strukturę organizacji i podejście do kompetencji pracowników. Wyniki badania wskazują, że liderzy działów HR spodziewają się przesunąć niemal jedną czwartą zatrudnionych na nowe stanowiska w ramach wdrażania cyfrowej siły roboczej.

W badaniu podkreślono również rosnącą rolę programów przekwalifikowania w kontekście AI. Ponad 80% dyrektorów personalnych już przeszkala pracowników lub planuje to zrobić, aby zwiększyć ich konkurencyjność na rynku pracy kształtowanym przez agentów AI. Większość z nich zgadza się, że umiejętności miękkie — takie jak budowanie relacji i współpraca — będą jeszcze ważniejsze, gdy ludzie zaczną pracować ramię w ramię z agentami.

Dyrektorzy HR są zgodni, że w ciągu najbliższych pięciu lat zespoły będą składały się zarówno z ludzi, jak i agentów. Mimo to 85% przyznaje, że ich organizacje jeszcze nie wdrożyły agentów AI, a 73% twierdzi, że pracownicy wciąż nie rozumieją, jak cyfrowa siła robocza wpłynie na ich codzienną pracę. Wraz z transformacją miejsca pracy i zestawu potrzebnych umiejętności, zrozumienie, jak liderzy HR przygotowują firmy na przyszłość, staje się kluczowe.

Jesteśmy świadkami wyjątkowej transformacji pracy, w której cyfrowa siła robocza otwiera przed nami zupełnie nowe poziomy produktywności, autonomii i sprawczości, w tempie dotąd niespotykanym” — mówi Nathalie Scardino, prezeska i dyrektor personalna w Salesforce. „Każda branża musi na nowo zaprojektować stanowiska pracy, przeszkolić i przebranżowić talenty — a każdy pracownik będzie musiał nauczyć się nowych umiejętności: społecznych, technologicznych i biznesowych, aby odnaleźć się w cyfrowej rewolucji pracy.”

Cyfrowa rewolucja AI w liczbach

Liderzy HR uważają, że cyfrowa siła robocza to przyszłość, a jej integracja z zespołami będzie kluczowym elementem ich roli w organizacji

  • 80% uważa, że w ciągu pięciu lat większość zespołów roboczych będzie składać się z ludzi i agentów AI.
  • 86% dyrektorów personalnych twierdzi, że integracja cyfrowej siły roboczej z obecnym personelem będzie istotną częścią ich obowiązków.
  • Liderzy przewidują wzrost wdrożenia agentów o 327% do 2027 roku (z obecnych 15% do 64% w ciągu dwóch lat).
  • Po pełnym wdrożeniu agentów AI, oczekuje się średniego wzrostu produktywności o 30% i redukcji kosztów pracy o 19% — co przekłada się na 11 064 USD oszczędności na pracownika (na podstawie średniego wynagrodzenia OECD).*

Dyrektorzy personalni planują przeszkolić i przebranżowić pracowników tak, aby mogli współpracować z agentami

  • 77% wierzy, że agenci AI zmienią strukturę organizacyjną ich firm.
  • 89% twierdzi, że agenci umożliwią im przypisanie pracowników do nowych, bardziej adekwatnych ról.
  • Przewidują, że 61% zespołu pozostanie na dotychczasowych stanowiskach, współpracując z cyfrową siłą roboczą.
  • Spodziewają się przesunięcia niemal jednej czwartej (23%) pracowników do nowych ról lub zespołów.
  • 88% uważa, że redeployment (wewnętrzne przesunięcia) jest bardziej opłacalny niż rekrutacja z zewnątrz.
  • 81% już prowadzi (20%) lub planuje (61%) działania reskillingowe, aby przygotować pracowników do objęcia bardziej perspektywicznych ról.

Ponieważ 85% firm jeszcze nie wdrożyło agentów AI, dyrektorzy personalni koncentrują się na przygotowaniach technologicznych

  • Przewidują wzrost zatrudnienia w działach IT, R&D oraz sprzedaży.
  • Planują przesunięcia pracowników do ról technicznych, takich jak data scientist czy technical architect.
  • Uważają, że znajomość podstaw AI będzie kluczową kompetencją w gospodarce opartej na agentach.

W miarę wdrażania cyfrowej siły roboczej, rosnąć będzie znaczenie umiejętności miękkich i ról opartych na relacjach

  • 75% dyrektorów personalnych twierdzi, że AI zwiększy zapotrzebowanie na umiejętności miękkie w organizacji.
  • Planują przesuwać pracowników na stanowiska budujące relacje (drugie miejsce po rolach technicznych), np. do działów partnerskich i zarządzania klientami.
  • Uważają, że współpraca i elastyczność będą kluczowe w erze agentów.
  • Zakładają, że zespoły obsługi klienta, operacji i finansów zmniejszą się, a część ich zadań zostanie przejęta przez agentów.

Pomimo pilności tematu, wielu liderów HR wciąż jest na etapie planowania

  • Tylko 15% dyrektorów personalnych wdrożyło w pełni agentów AI w swojej organizacji.
  • 73% twierdzi, że ich pracownicy nadal nie są świadomi, w jaki sposób agenci wpłyną na ich pracę.

*Obliczenia oparte na 19% średniej rocznej pensji w krajach OECD w 2023 roku — 58 232 USD.*

Metodologia: Salesforce przeprowadził internetową, podwójnie ślepą ankietę we współpracy z NewtonX wśród 200 dyrektorów ds. zasobów ludzkich, dyrektorów ds. personalnych i innych globalnych liderów HR.

Nowa fala ataków na portfele kryptowalut. Hakerzy wyłudzili miliony dzięki Inferno Drainer

Hakerzy okradli w ciągu 6 miesięcy ponad 9 milionów dolarów grupie 30 tys. inwestorów kryptowalut. To wszystko dzięki Inferno Drainer, jednemu z najbardziej przebiegłych i dochodowych mechanizmów wykradania kryptowalut – alarmują eksperci Check Point Research.

– Ostatnie ataki pokazują jak bardzo cyberprzestępczość się sprofesjonalizowała. Inferno Drainer nie tylko kradnie kryptowaluty; rozwija on oszustwa na wzór startupu, z siecią partnerów, własną infrastrukturą i ciągłymi aktualizacjami. Ekosystem kryptowalut musi wreszcie zdać sobie sprawę, jak zaawansowane i uporczywe stały się te zagrożenia – uważa Eli Smadja, menedżer w Check Point Software Technologies.

Check Point odkrył, że działalność Inferno Drainera przyniosła w ostatnim półroczu ponad 30 000 ofiar w ponad 30 blockchainach. Rekordowa jednorazowa strata użytkownika sięgnęła 761 000 dolarów, czyli ponad 2,9 mln PLN! Szacuje się, że wszystkie kradzieże przypisywane Inferno Drainer mogą przekraczać łącznie nawet 250 milionów dolarów.           

Inferno Drainer to przykład modelu Drainer-as-a-Service (DaaS) – zorganizowanej usługi przestępczej, w której operatorzy udostępniają zestawy narzędzi phishingowych swoim „partnerom”, zapewniając im infrastrukturę, dedykowane skrypty i bieżące wsparcie techniczne. Według analityków Check Point Research, obecna wersja oprogramowania cechuje się niespotykanym poziomem zaawansowania technologicznego.            

Wersja z 2025 roku wprowadza szereg nowoczesnych mechanizmów utrudniających wykrycie i przeciwdziałanie atakom. Posiada szyfrowaną komunikację C&C w łańcuchu Binance Smart Chain, czy jednorazowe smart kontrakty, które ulegają samozniszczeniu po pojedynczym użyciu. Narzędzie umożliwia wykorzystanie protokołu OAuth2 i bezpiecznych proxy do omijania filtrów przeglądarek, portfeli i narzędzi antyphishingowych, a wielowarstwowe szyfrowanie AES i głęboka obfuskacja kodu, chroni przed analizą ekspertów ds. bezpieczeństwa.

Jak działa atak?

Ataki Inferno Drainer bazują głównie na manipulacji użytkownikiem. Wg analityków Check Point Research można je opisać w trzech punktach:

  • Hakerzy przejmują linki zaproszeń na Discordzie lub podszywają się pod popularne boty (np. Collab.Land).
  • Podszywając się pod interfejsy weryfikacyjne, nakłaniają ofiary do podłączenia portfela i podpisania „niewinnej” transakcji.
  • W rzeczywistości użytkownicy autoryzują złośliwe smartkontrakty lub udzielają nieświadomie stałego dostępu do tokenów.

W niektórych przypadkach użytkownicy przesyłają tokeny na wcześniej przygotowane adresy, bez jakiejkolwiek interakcji, co uniemożliwia portfelowi ostrzeżenie o zagrożeniu.