Frank uznaje wyższość pozostałych walut

0

Początek notowań przy Wall Street wyraźnie nakreślił kierunek notowań dolara, który w azjatyckiej części sesji znajdował się pod presją niższych rentowności amerykańskiego długu. Jego wyższość uznają wszystkie waluty wchodzące w skład koszyka G10, przy czym najsilniejszą deprecjację notuje szwajcarski frank (-1,5 proc.). W trakcie dzisiejszej sesji para EUR/CHF przebiła technicznie istotny poziom utworzony przez średnią ruchomą z ostatnich 200 tygodni. Przyczyną potężnie osłabiającego się franka jest nie tylko rzekoma interwencja SNB na rynku walutowym, ale również masowa realizacja obronnych zleceń stop-loss przy poziomie 1,1100.

Pod koniec dnia wyższości dolara na rynku walutowym stara się oprzeć japoński jen, którego 0,2 proc. deprecjacja wypycha kurs USD/JPY do poziomu 111,40. Nieco silniejsze przetasowanie dotyczy euro (-0,6 proc.). Zmiany na amerykańskim rynku długu skutecznie spychają eurodolara w okolice maksimów z wtorkowego poranka, tj. do poziomu 1,1670.
W gronie walut Emerging Markets najmniej udaną sesję notują południowoafrykański rand (-0,8 proc.) oraz węgierski forint (-0,8 proc.) będącego zakładnikiem wyższej stopy bezrobocia (4,3 proc., konsensus: 4,2 proc.). Nieco słabsza przecena dotyczy polskiego złotego, który obecnie traci 0,6 proc. względem amerykańskiej waluty. Na koniec dnia kurs USD/PLN znajduje się przy 3,6430, EUR/PLN próbuje powrócić pod 4,2500, GBP/PLN stabilizuje się przy 4,7620, a CHF/PLN wraca do poziomów nienotowanych od czarnego czwartku (3,7770).

Na rynku walutowym do chwilowego podbicia zmienności szwedzkiej korony przyczyniła się publikacja danych z rynku pracy. Czerwcowa stopa bezrobocia uplasowała się 0,1 pp. poniżej rynkowych oczekiwań, które ustabilizowały się przy poziomie 7,5 proc. W pierwszej połowie dnia uwagę próbowały zwrócić szacunki podaży pieniądza z Eurolandu. Roczna dynamika agregatu M3 zrównała się z medianą prognoz (5,0 proc.), tym samym podtrzymując wartość z maja.

W popołudniowej paczce danych z amerykańskiej gospodarki szczególną uwagę zwrócił solidny przyrost zamówień na dobra trwałe (6,5 proc. m/m, konsensus: 3,7 proc.), który wyraźnie złagodził wydźwięk majowego rozczarowania (-0,1 proc.). Potencjalną reakcję dolara na opublikowane dane wyhamował niższy przyrost zamówień z wyłączeniem środków transportu (0,2 proc. m/m, konsensus: 0,4 proc.) oraz nieco silniejszy przyrost osób wnioskujących o zasiłek dla bezrobotnych (244 tys., poprzednio: 234 tys.).
Dzisiejsza sesja na europejskich parkietach przebiegała pod dyktando publikacji wyników za miniony kwartał. Na frankfurckiej giełdzie solidną dawkę zaskoczenia zapewnił Deutsche Bank (-6,5 proc.) spychany ku niższym poziomom przez zdecydowanie niższe przychody (6,6 mld EUR, konsensus: 7,1 mld EUR). Na celowniku inwestorów znalazły się również akcje Deutsche Börse (-3,8 proc.), której sprawozdanie za minione trzy miesiące jest dość niepokojące. Publikacja lekko rozczarowujących wyników ze sprzedaży oraz rewizja zysku EBITDA za 2017 roku przez Bayer (-3,0 proc.) stawiają pod znakiem zapytania perspektywy rychłego przejęcia Monsanto. Finalnie DAX skończył swoje notowania z 0,8 proc. stratą.

Czytaj również:  Sytuacja Polek na rynku pracy szybko się poprawia. Luka płacowa jest już jedną z najniższych w Europie

Zdecydowanie bardziej optymistycznymi nastrojami mogli pochwalić się inwestorzy w Paryżu, gdzie pod koniec sesji miano najsilniejszej ze spółek przejął Schneider Electric (3,8 proc.) dzięki publikacji wyników oraz doniesieniom o planowanym przejęciu jednego z amerykańskich producentów systemów zasilania. Przez długi czas notowaniom indeksu CAC 40 (-0,1 proc.) przewodziła Nokia (3,1 proc.) publikująca dość optymistyczny raport z wygenerowanych zysków. Dodatkowo optymizm podsycały wypowiedzi prezesa spółki odnośnie sukcesywnego zwiększania udziału w rynku. Listę komponentów zamykają tracące po 3,2 proc. Accor oraz Airbus, który nadal utrzymuje optymistyczne prognozy dotyczące produkcji modelu A320neo.

Podobną skalę zniżki względem francuskiego indeksu odnotował FTSE 100 (-0,1 proc.). W Londynie szczególną uwagę zwracała AstraZeneca, która zakończyła swoją sesję -15,4 proc. pod kreską. Powodem masywnej przeceny farmaceutycznego giganta były wysoce rozczarowujące wyniki testów klinicznych leku na raka płuc. Zgodnie z komunikatem spółki prace pochłonęły blisko 7 mld GBP.

Przy Książęcej najbardziej udaną sesję odnotowały walory spółki Orange Polska (3,5 proc.), która w trakcie ostatnich trzech miesięcy wyraźnie ograniczyła ponoszone koszty komercyjne oraz zapobiegła solidniejszemu odpływowi klientów do konkurencyjnych sieci. Utrzymywanie się pozytywnego sentymentu na rynku miedzi zapewniło walorom KGHM (0,5 proc.) kontynuację zwyżki. Co więcej, inwestorzy pozytywnie odebrali doniesienia o podpisaniu przez zarząd spółki umowy z PGNiG (-0,5 proc.) na dostawy gazu do 2033 roku. Wśród spółek indeksu WIG 20 (-0,4 proc.) najsilniej tracił mBank (-2,8 proc.), który ma za sobą publikację rozczarowującego zysku netto na poziomie 269,7 mln PLN wobec 285,3 mln oczekiwanych przez ankietowanych uczestników rynku. Część dzisiejszej przeceny starał się wymazać prezes spółki komunikując ambitny plan osiągnięcia stopy zwrotu z kapitału na poziomie 10 proc. w trakcie najbliższych trzech lat.

W gronie surowców inwestorską uwagę zwrócić ropa WTI (0,9 proc.), która pod koniec dnia ponawia atak na poziom 49,20 USD za baryłkę. Jej zwyżkę lekko przebijają wrześniowe kontrakty na gaz ziemny (1,1 proc.) dzięki publikacji pomyślnego raportu przez amerykański Departament Energii odnośnie wielkości zapasów surowca. W gronie metali dość wyjątkowo udaną sesję notuje pallad (1,3 proc.), który okrywa cieniem balansujące dość blisko wczorajszych poziomów złoto (-0,2 proc.) oraz srebro (-0,2 proc.). Obecnie uncja żółtego kruszcu jest wyceniana na poziomie 1 258,60 USD. Wśród płodów rolnych najsilniejszy skok notują wrześniowe kontrakty na kakao (4,9 proc.), których zwyżkę próbuje nadgonić zyskujący zaledwie 2,4 proc. sok pomarańczowy.

Sporządził
Kornel Kot, Dom Maklerski TMS Brokers