Inwestorzy wracają do normalnego handlu

0

Inwestorzy szukają więcej powodów do optymizmu niż zmartwień, co na rynku objawia się nowymi rekordami na Wall Street, ale też odejściem od obligacji, złota i jena. Dolar czeka na komunikat FOMC, ale bez większych nadziei na wskazówki. Funt ponownie cierpi przez ciemną stronę negocjacji Brexitu. Złoty jest stabilny, choć po zeszłym tygodniu sprawia wrażenie zmęczonego rajdem.

Poniedziałek był czasem świątecznej przerwy na wielu rynkach w Azji i Europie i dopiero dziś przechodzimy do normalnego handlu. Sygnały z USA są względnie pozytywne i wspierające apetyt na ryzyko, jaki buduje się od ubiegłego tygodnia, przy generalnym skupieniu większej uwagi na pozytywnych elementach. Kongresowi USA udało się uniknąć wstrzymania pracy administracji publicznej i przegłosować tymczasowe podwyższenie zadłużenia, aby w ciągu tego tygodnia uchwalić trwalsze rozwiązanie. Doniesienia z Korei Północnej przestały już przyciągać uwagę, a przodującym tematem są nowe rekordy czołowych spółek z Wall Street. Dziś rano na starcie handlu w Europie także widać, że apetyt na ryzyko ma się dobrze.
USD nie znajduje wyraźnego tematu do nadania kierunku. Częściowo oczekiwania na komunikat FOMC (środa) i raport z rynku pracy (piątek) paraliżują traderów. Powszechnym przekonaniem jest, że Fed podniesie stopy procentowe w czerwcu, ale teraz nie da sygnałów, że taki ma plan. Z kolei rynek pracy w kwietniu trafił na bardziej sprzyjające warunki atmosferyczne, co powinno przynieść odbicie w zatrudnieniu po słabym marcu. Jednak to za mało, by zbudować pozytywny pęd dla dolara. A informacje z ostatnich 24 godzin są raczej mieszane. ISM dla przemysłu za kwiecień spadł do 54,8 z 57,2 przy prognozie 56,5, choć bym się upierał, że to tylko oznaka, że dane nie są już „super-silne”, a tylko „silne”. Model GDPNow oddziału Fed z Atlanty szacuje, że wzrost gospodarczy w drugim kwartale może sięgnąć nawet 4,3 proc. Ta wartość będzie się wielokrotnie i mocno zmieniać w kolejnych tygodniach, jednak warto pamiętać, że słabość pierwszego kwartału (0,7 proc.) nic nie mówi o sile gospodarki w kolejnym okresie.

Dolar dobrze radzi sobie wobec jena i USD/JPY atakuje 112 z pomocą rentowności długu USA. Oprocentowanie 10-latek zbliżyło się do 2,34 proc. po słowach sekretarza skarbu USA Mnuchina, że emisja obligacji długoterminowych (30+ lat) „absolutnie ma sens”. Większa podaż oznacza niższe ceny i wyprzedaż papierów ciągnie rentowności w górę. A spadek apetytu na bezpieczne aktywa tylko podsyca wyprzedaż jena. Tymczasem na EUR/USD nie widać zbyt wiele ruchu. Opór na 1,0950 okazał się zbyt solidny, by złamać go w pierwszej eksplozji euforii po wynikach pierwszej tury wyborów we Francji. Rynek oczami wyobraźni widzi Macrona w fotelu prezydenta Francji, ale kolejna fala aprecjacji euro może być wstrzymana do czasu, aż zyskamy pewność, że Le Pen przegrała.

Czytaj również:  Rajd św. Mikołaja

Okres ulgi dla funta najwyraźniej dobiega już końca, gdyż rozmowy w sprawie Brexitu pokazują swoje brzydkie oblicze. Popularnym tematem rozmów w poniedziałek były doniesienia prasowe, że ostatnie rozmowy premier Wielkiej Brytanii Theresy May z szefem KE Junckerem nie poszły dobrze. Do tego stopnia, że Juncker miał stwierdzić, że rząd brytyjski „żyje w odrębnej galaktyce” w kwestii oczekiwań względem Brexitu. Rząd brytyjski wolał nazwać sytuację „nie za dobrym zrozumieniem fundamentów”, ale łącznie potwierdza to nasze obawy, że przyspieszone wybory parlamentarnej na Wyspach, jakkolwiek mogą wzmocnić pozycję rządu May, tak w żadne sposób nie umniejszają szans na „twardy Brexit”. Jeśli tak, to Brytyjczycy mają się czego obawiać, wpłynie to na ich decyzje konsumenckie i inwestycyjne i będzie ściągać w dół tempo ożywienia. Bardzo nieprzyjemny mix czynników dla GBP.

RBA zgodnie z oczekiwaniami pozostawił stopę kasową na 1,50 proc. W komunikacie bank zabrzmiał optymistycznie, podkreślając poprawę na rynku pracy i zbliżanie się inflacji do prognoz RBA. Jednocześnie bank widzi zagrożenia w słabej presji płacowej. Rynek spodziewał się bardziej wyważonego komunikatu, jeśli nie większego podkreślenia obaw. Z decyzją RBA za nami, rynek będzie miał łatwiej grać AUD (ale też NZD) w oparciu o poprawę sentymentu.
Dziś w Europie jest dzień z kwietniowymi odczytami indeksów PMI dla przemysłu. Dane z Eurolandu są głównie rewizją wstępnych szacunków, więc zainteresowanie nimi będzie najmniejsze. Wskaźnik z Wielkiej Brytanii powinien potwierdzić sygnały z innych segmentów gospodarki o słabnięciu ożywienia, więc może tu znaleźć się kolejny powód dla przeceny funta. W Polsce PMI pobił oczekiwania odczytem na 54,1 przy konsensusie 53,9. Rynek złotego pozostaje stabilny z EUR/PLN dryfującym w przedziale 4,21-4,23, choć po zeszłym tygodniu sprawia wrażenie zmęczonego rajdem. Jednak 4,25 powinno hamować korekty.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.