Co 5. Polak skorzystałby z fałszywej oferty inwestycyjnej

Oszustwo na wnuczka, na policjanta, na pracownika ZUS czy na leczenie Clinta Eastwooda – choć wielu osobom wydaje się, że oni sami nie nabraliby się na tego typu przekręt, to jednak w praktyce okazuje się zgoła inaczej. Z badania Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego wynika, że już co 5. Polak jest skłonny zainwestować w kryptowaluty 10 tys. złotych, jeśli ktoś obieca mu wysokie zyski. Nawet, jeśli oferta pochodzi z nieznajomego źródła. Co zaskakujące, najmniej ostrożne są osoby, które już raz padły ofiarą finansowego oszustwa.

Problem internetowych oszustw finansowych w ostatnim czasie mocno przybiera na sile. Oszuści wykorzystują fakt, że w związku z niskim oprocentowaniem lokat bankowych, Polacy szukają bardziej zyskownych sposobów pomnażania oszczędności. Ostatnio dość modnym przestępstwem jest tzw. fraud inwestycyjny. Na czym polega?

Oszuści publikują w sieci reklamy z wizerunkiem zwykłego Kowalskiego lub celebryty, który „poświadcza”, że dzięki inwestycji zarobił dużo pieniędzy. Reklamy są oczywiście nieprawdziwe, a wizerunki przedstawione na reklamach są wykorzystane bezprawnie. Osoba, która kliknie w reklamę przenosi się na portal, gdzie znajduje się już więcej informacji o inwestycji, a niekiedy także duży zegar odliczający czas do zakończenia niepowtarzalnej promocji. Organizatorzy zachęcają do założenia konta na specjalnej platformie do zakupu i sprzedaży kryptowalut. Klient po rejestracji konta i przelaniu odpowiedniej kwoty na poczet inwestycji jest następnie proszony o zainstalowanie specjalnej aplikacji na komputer lub telefon. Wszystko odbywa się pod pretekstem, że dzięki aplikacji pracownik firmy inwestycyjnej będzie mógł „pomagać” klientowi w zakupie i sprzedaży bitcoinów po najkorzystniejszej cenie. Gdy klient ulegnie i zainstaluje oprogramowanie, oszust otrzyma dostęp do urządzeń klienta i chociaż klient widzi, jakie operacje są dokonywane na jego koncie, to w zasadzie nie ma już nad tym żadnej kontroli. Środkami operuje tylko oszust. Ale to nie koniec.

Klient kuszony coraz większymi zyskami z czasem jest proszony o przelanie kolejnej sumy oszczędności, aż wreszcie jest namawiany do zaciągania kredytów i pożyczek z myślą o zainwestowaniu ich na platformie. Niestety po zaciągnięciu pożyczki, firma inwestycyjna znika. Klient zostaje bez oszczędności, a na dodatek z pożyczką na głowie.

Patrzymy na wysokie zyski, a nie na wiarygodność inwestycji

Słysząc historie poszkodowanych osób, większość z nas ignoruje problem i traktuje go tak, jakby nas nie dotyczył. Tymczasem z Barometru Providenta przeprowadzonego wspólnie z Fundacją Rozwoju Rynku Finansowego, wynika, że już co 5. Polak jest skłonny zaufać oszustowi, jeśli ten będzie nas kusił wysokimi zyskami. Ponad 1100 osób zostało zapytanych, czy gdyby otrzymali na maila propozycję zainwestowania 10 tys. zł w kryptowaluty od nieznanej firmy, ale oferującej wysokie zyski, to czy skorzystaliby z takiej oferty? Okazuje się, że choć 45 proc. respondentów nie skorzystałaby z tego rodzaju oferty, a kolejne 35 proc. badanych w ogóle odrzuca możliwość inwestowania w kryptowaluty, to 1/5 Polaków zaufałaby ofercie. Co 20. Polak zdecydowałby się na ofertę, gdyby oferowane zyski roczne z inwestycji wynosiły 20 proc. zainwestowanego kapitału, a już 1 na 5 osób skorzystałaby z oferty, gdyby obiecywano zysk na poziomie 5 tys. złotych rocznie lub więcej. Oszuści mogą zatem napisać cokolwiek w kontekście zysku z inwestycji, bo i tak co piąty Polak jest potencjalną ofiarą takich przestępców.

Dr Katarzyna Sekścińska z Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizująca się w psychologii finansów tłumaczy, co skłania konsumentów do zaufania tego typu ofertom „Niezależnie od tego, jaki jest nasz status, bez trudu umiemy sobie wyobrazić, jak wyglądałoby nasze życie, gdyby do naszego salda na rachunku bankowym dopisać 2-3 zera. Zatem, gdy otrzymujemy taką propozycję, od razu wyobrażamy sobie, co zrobilibyśmy z zyskami. Budzą się w nas pozytywne emocje, a to sprawia, że oferta wydaje się bezpieczniejsza, lepsza, bardziej opłacalna. Jak dodaje ekspertka: Dodatkowym motywatorem do podjęcia decyzji o inwestowaniu jest ekskluzywność oferty, którą, jak często piszą oszuści, wysłano tylko do wybranej grupy osób. Czujemy się wtedy szczęściarzami, co wzmaga gotowość przyjęcia oferty.

Oszuści wykorzystują jeszcze jedną silną socjotechnikę – wskazują ograniczony czas dostępu do proponowanej oferty. „To wywołuje w nas obawę przed tym, że nie zdążymy z niej skorzystać, jeśli się nie pospieszymy. A jeśli nie zdążymy to nasze marzenia znów będą poza naszym zasięgiem. Więc podejmujemy decyzję w pośpiechu, a ten jest naszym wrogiem, bo sprawia, że stajemy się mało uważni i nie zauważamy wskazówek, że właśnie wpadamy w sidła oszusta” – komentuje Sekścińska.

Polak (nie) mądry po szkodzie

Co może być zaskakujące, z przeprowadzonego badania wynika, że Polacy nie uczą się na błędach. Osoby, które już raz padły ofiarą internetowego oszustwa finansowego są zdecydowanie bardziej skłonne zaufać ofercie inwestycyjnej z nieznanego źródła niż osoby, które takich przykrych doświadczeń za sobą nie mają. A im wyższe zyski, tym skłonność do ponownego ryzyka jest jeszcze większa.

W przypadku osób, które do tej pory jeszcze nigdy nie dały się zwieść przestępcom tylko 2 proc. badanych byłoby skłonnych zainwestować w bitocoiny, jeśli ktoś obiecałby im zysk na poziomie 10 proc. rocznie (w tym przypadku 1 tys. zł), z kolei w przypadku osób, które same lub ktoś z ich bliskich doświadczył oszustwa na własnej skórze, ta skłonność jest już 5-krotnie wyższa. A gdyby nieznana firma oferowała zyski na poziomie 30 proc. rocznie, to 10-krotnie chętniej skorzystałyby z oferty osoby, które przyznają, że już kiedyś dali się nabrać oszustowi.

Jak nie dać się oszukać?

W dobie niskich stóp procentowych oszczędzanie w formie tradycyjnej – na lokatach i rachunkach oszczędnościowych – stało się mało atrakcyjne. Przez to klienci podejmują często pochopną decyzję o wypłacie wszystkich środków ulokowanych w banku, szukając innych możliwości inwestowania. Niestety dość często zapominają przy tym o ryzyku.

Pamiętajmy, że każda inwestycja wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości przekazanych przez nas środków, dlatego nie podejmujmy pochopnych decyzji. Jeśli nie mamy pełnej wiedzy o danym produkcie inwestycyjnym, czym się charakteryzuje i jakie wiąże się z nim ryzyko, zasięgnijmy porady u specjalisty” – radzi Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego. Jak dodaje ekspertka: „Szczególnie uważajmy na oferty, w której ktoś obiecuje nam wysokie zyski w krótkim czasie. Nakłania do rejestracji w nieznanym systemie i żąda wpłacenia określonej kwoty bądź prosi o dostęp do naszego komputera lub telefonu. To może być oszustwo”.

Kilka ważnych rad:

  • Zawsze sprawdzaj, na czym dokładnie polega dana inwestycja. Pamiętaj, że inwestowanie w kryptowaluty może wiązać się z ryzykiem utraty kapitału.
  • Sprawdź wiarygodność firmy, której chcesz powierzyć swoje środki. Zweryfikuj o niej opinie w Internecie, np. w połączeniu z terminami „oszustwo” lub „scam”.
  • Nigdy nie udostępniaj nikomu swoich loginów i haseł do bankowości elektronicznej i mobilnej, a także kodu PIN i innych danych Twojej karty płatniczej.
  • Nie przesyłaj nieznanym podmiotom i innym osobom skanów swojego dowodu osobistego.
  • Nie instaluj na komputerze lub telefonie nieznanych aplikacji, szczególnie tych, które chcą uzyskać dostęp do Twojej karty płatniczej lub bankowości elektronicznej bądź zdalny dostęp do komputera lub telefonu.
  • Nie podawaj osobom trzecim kodów autoryzacji otrzymanych SMS-em lub e-mailem.
  • Pod żadnym pozorem nie przekazuj pieniędzy obcym osobom lub firmom. Nie daj się namówić na zaciągnięcie pożyczki pod pretekstem zainwestowania i szybkiego pomnożenia środków, nawet gdy ktoś będzie Cię kusić dużymi zyskami.
  • Sprawdź, czy podmiot, który zwraca się do Ciebie z ofertą inwestycyjną nie znajduje się na liście ostrzeżeń KNF.

Odpadają argumenty za wzrostem rentowności

EUR/USD podchodzi wyżej, na rynkach akcji dominuje zielony kolor, a rentowności obligacji skarbowych ustabilizowały się z pomocą nieco niższej inflacji i bezproblemowego przebiegu aukcji długu w USA. Obawy o szkodliwość zmian na rynku długu na inne klasy aktywów osłabła i wracamy do polowania na okazje. Dziś wszystko kręci się wokół decyzji EBC.

Brak sygnałów alarmowych z amerykańskiego rynku długu od wczoraj pomaga w odbudowie apetytu na ryzyko. Popyt zgłoszony na aukcji 10-letnich obligacji na poziomie 2,38-krotności oferty był zbliżony do tego z poprzedniej aukcji sprzedaży, sugerując stabilność zainteresowania papierami po bieżącej cenie, a nie wyczekiwanie na większą przecenę (i dalszy wzrost rentowności). To kolejna oznaka stabilizacji po udanej aukcji 3-letnich obligacji dzień wcześniej. Obawy przed wzrostem inflacji, który zmusi Fed do reakcji, zostały też osłabione nieco niższym od oczekiwań odczytem inflacji z USA – w lutym inflacja bazowa obniżyła się do 1,3 proc. r/r z 1,4 proc. Razem przyniosło to spadek dochodowości 10-latek z 1,56 proc. do 1,50-1,53 proc. dziś rano. Dziś jeszcze jedna aukcja papierów 30-letnich, gdzie ewentualna słabość popytu może być katalizatorem dla ponownego skoku rentowności, ale argumenty dla niedźwiedzi na rynku długu powoli się wyczerpują. Korekta tamże otworzyłaby drogę dla wzmocnienia rajdu ryzykownych aktywów, m.in. giełd i walut ryzykownych. Pierwsze takty przesiadki już widzimy – wczoraj Dow Jones zanotował najwyższe w historii zamknięcie – 32 297,02.

Dziś jednak najpierw uwaga skupi się na EBC. Wyższe rentowności obligacji skarbowych zapewne będą głównym tematem na czwartkowym posiedzeniu banku. Parametry polityki pieniężnej nie powinny ulec zmianie, ale oczekujemy, że EBC zasygnalizuje niezadowolenie z niepożądanego zacieśniania warunków finansowych i zamierza temu przeciwdziałać. Jednym z pomysłów, jest zwiększenie tempa skupu aktywów w ramach programu PEPP (Pandemic Emergency Purchases Program). Program nie ma ustalonego miesięcznego limitu, a jedynie całkowity wolumen w wysokości 1,85 bln EUR, z którego pozostało do wykorzystania jeszcze prawie 1 bln EUR. Inwestorów interesować będzie także rewizja ścieżki inflacji, biorąc pod uwagę spekulacje o wyższej inflacji, która będzie wywierać presję na banki centralne. Ale EBC już zaczął tonować oczekiwania i wczoraj na rynek trafił (kontrolowany) przeciek od źródeł w banku, że nowe prognozy zakładają jedynie chwilowy skok inflacji, a w założeniach oszczędności nie wywołają silnego skoku wydatków. Innymi słowy EBC zamierza wysłać przekaz, że presja inflacyjna nie stanowi kłopotu, wzrost rentowności jest nieuzasadniony i będzie przez bank hamowany.

Nie sądzimy, aby EBC miał być gotowy do podjęcia bardziej stanowczych działań, w tym – sugerować chęć do obniżek stóp procentowych. Stąd EBC wybrzmi tylko umiarkowanie gołębio i jedynie wyróżniać się będzie kontrast wobec stanowiska Fed i zeszłotygodniowej wypowiedzi prezesa Powella (brak zaniepokojenia wzrostem rentowności). W takim przekazie jest przestrzeń do negatywnej presji na EUR/USD, ale sądzimy, że duża jej część już została w ostatnich dniach zdyskontowana. Bez istotnych gołębich niespodzianek (np. sugestii cieć stóp procentowych, werbalnych interwencji względem siły waluty), nie wykluczalibyśmy „sprzedaży faktów” i odbicia EUR/USD. Warunkiem koniecznym tutaj jest jednak brak pro-dolarowych impulsów ze strony obligacji skarbowych USA, które pozostają główną siłą aktualnie kształtującą nastroje.

Spadek EUR/PLN pod 4,57 za poprawą nastrojów na rynkach globalnych jest na razie skromnym odreagowaniem wcześniejszej słabości, choć tłumaczenia można szukać we wciąż relatywnie niskich poziomach EUR/USD oraz tradycyjnemu opóźnieniu reakcji walut regionu na zmiany klimatu inwestycyjnego. Ponadto niepewność wokół rozstrzygnięć wokół umów frankowych będzie ciążyć nad polskimi aktywami w tym miesiącu, co z pewnością ustawia złotego na końcu kolejki walut rozpatrywanych pod kątem powrotu kapitału inwestycyjnego.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Ile domów sprzedaje się w Polsce?

Główny Urząd Statystyczny publikuje dane na temat obrotu nieruchomościami. Można z nich dowiedzieć się nie tylko, ile lokali mieszkalnych co roku kupują Polacy, ale również jak wyglądają statystyki dotyczące sprzedawanych domów.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl dość często posługują się danymi GUS na temat sprzedaży lokali mieszkalnych. Te transakcyjne informacje pozwalają np. sprawdzić, ile lokali jest sprzedawanych w każdym powiecie naszego kraju. Warto wiedzieć, że Główny Urząd Statystyczny publikuje również bardziej ogólne informacje dotyczące obrotu działkami z budynkiem mieszkalnym. Warto przyjrzeć się tym danym, aby dowiedzieć się ile domów sprzedaje się co roku w Polsce.

Na wstępie warto zaznaczyć, że informacje GUS na temat obrotu nieruchomościami są podawane ze sporym opóźnieniem, ponieważ wymagają podsumowania danych pochodzących z aktów notarialnych. Dlatego obecnie dysponujemy statystykami dla 2019 r. oraz dwóch poprzednich lat. Wskazują one, że sprzedaż działek zabudowanych nieruchomościami mieszkaniowymi wyglądała następująco:Tabela – Sprzedaż działek zabudowanych nieruchomościami mieszkaniowymi w latach 2017 – 2019

Podane powyżej średnie ceny wydają się niskie, ale trzeba pamiętać, że uwzględniają one również wiejskie domy znajdujące się w gorszych lokalizacjach (często dość stare), a także drugie domy o charakterze rekreacyjnym. Dane GUS z 2019 r. potwierdzają, że lokalizacja miała spory wpływ na ceny. Działka z budynkiem mieszkalnym na terenie miast pełniących funkcję powiatu kosztowała bowiem średnio 410 000 zł. Analogiczny wynik dotyczący terenów wiejskich wynosił zaledwie 282 500 zł. Jeżeli zaś chodzi o województwa, to średnia cena działki z budynkiem mieszkalnym (najczęściej domem jednorodzinnym) wahała się od 228 300 zł (woj. świętokrzyskie) do 451 800 zł (woj. mazowieckie).

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Ograniczenie ulgi abolicyjnej – zmiana przepisów od 2021 r.

Ulga abolicyjna została wprowadzona do polskiej ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych dnia 1 stycznia 2018 r. i co do zasady ograniczała negatywne skutki podwójnego opodatkowania dla podatników, którzy osiągali dochody z określonych źródeł za granicą. Ustawodawca zdecydował się na ograniczenie tej ulgi poprzez wprowadzenie limitów, przez co w praktyce od 1 stycznia 2021 r. przepisy o uldze abolicyjnej są praktycznie martwe. Jest to kolejna nowelizacja ustaw podatkowych wprowadzająca zasadniczo wyższe opodatkowanie oraz zmuszająca część podatników do zmiany sposobu rozliczeń. Pomimo zapewnień Wiceministra Finansów ulga dotyczyć będzie nie tylko podatników pracujących dorywczo (krócej niż 6 miesięcy) za granicą, którzy w jego ocenie nie płacą podatków w Polsce ani za granicą. Podatnicy powinni więc odpowiednio się przygotować, a w niektórych przypadkach zmienić sposób prowadzenia biznesu czy realizacji transakcji biznesowych.

Podstawy ulgi abolicyjnej

Ulga abolicyjna została opisana w przepisie art. 27g ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Jej istotą jest zniesienie negatywnych skutków jednej z metod unikania podwójnego opodatkowania, tj. proporcjonalnego odliczenia. Przepisy przewidują, że polscy rezydenci opodatkują zagraniczne dochody metodą wyłączenia z progresją, niezależnie od tego, jak metoda unikania podwójnego opodatkowania została przewidziana w umowie międzynarodowej.

Jej celem jest możliwość umorzenia określonej części bądź nawet całości podatku dochodowego od osiąganych dochodów w innym niż Polska kraju. Ulga abolicyjna dotyczy polskich rezydentów (nieograniczony obowiązek podatkowy) uzyskujących dochody wyłącznie za granicą. Dzięki tej konstrukcji prawnej podatnik może uniknąć podwójnego opodatkowania, a podatek dochodowy jest płacony w kraju, w którym podatnik uzyskiwał dochód.

Ulga abolicyjna ma zastosowanie do szeroko określonych źródeł przychodów z tytułu umów o pracę, spółdzielczego stosunku pracy, pracy nakładczej, stosunku służbowego, działalności wykonywanej osobiście, działalności gospodarczej, majątkowych praw autorskich i pokrewnych, a także działalności artystycznej, literackiej, naukowej, oświatowej i publicystycznej. Ulgą nie są objęte przychody z tytułu emerytur, rent, najmu, dzierżawy, kapitałów pieniężnych czy też odpłatnego zbycia nieruchomości lub ich części.

Warto też zaznaczyć, że z ulgi abolicyjnej można skorzystać niezależnie od faktu uiszczenia podatku za granicą (interpretacja ogólna z 31 października 2016 r. nr DD10.8201.1.2016.GOJ).

 

Ograniczenie ulgi abolicyjnej

Ustawodawca ustawą z dnia 28 listopada 2020 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 2123) zdecydował się na ograniczenie ulgi abolicyjnej poprzez wprowadzenie limitu odliczenia dla tej ulgi. Jak czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy, zmiana była podyktowana wzrostem świadomości podatników oraz agresywną optymalizacją podatkową w zakresie tej ulgi, a także oszczędnościami budżetowymi.

Zmiana została dokonana poprzez odniesienie się w art. 27g ust. 2 do art. 27 ust. 1a pkt 1 ustawy o PIT, tj. zapisu, zgodnie z którym dla podstawy obliczenia podatku nieprzekraczającej kwoty 8 000 zł kwota zmniejszająca podatek wynosi 1 360 zł. Innymi słowy, podatnicy w dalszym ciągu będą mogli korzystać z ulgi abolicyjnej, jednak po przekroczeniu kwoty wolnej od podatku, czyli powyżej 8 000 zł zapłacą większy PIT. Podatnicy będą zobowiązani do dopłacenia różnicy wynikającej z zapłaconego za granicą podatku, a jego wartości w Polsce – po przekroczeniu 1 360 zł. Po przekroczeniu tej kwoty zastosowanie znajdą stawki 17% oraz 32%.

Powyżej wskazany limit nie dotyczy przypadku dochodów osiąganych poza terytorium Polski z tytułu pracy lub usług wykonywanych poza terytorium lądowym państw (w art. 12 ust. 1 i art. 13 pkt 8 lit. a i pkt 9 ustawy o PIT).

Praktyczne konsekwencje

Wprowadzenie limitów ograniczy planowanie podatkowe polegające przykładowo na prowadzeniu działalności gospodarczej przez polskiego rezydenta za pomocą spółki osobowej położonej w państwie, w którym jest ona traktowana jako spółka transparentna podatkowo, czyli przychód opodatkowany jest na poziomie wspólników. Dochody będą zatem podlegały opodatkowaniu w państwie położenia spółki osobowej, przy czym mogą one podlegać także zwolnieniu. Jednocześnie nie byłoby możliwe zastosowanie metody proporcjonalnego odliczenia z uwagi na ulgę abolicyjną.

Ponadto zmianie ulegną zasady rozliczeń podatkowych w szczególności dla podmiotów, w przypadku których głównym miejscem osiągania przychodów (np. ze stosunku o pracę czy z działalności gospodarczej) była np. Holandia, ale także Wielka Brytania, Irlandia czy Stany Zjednoczone. Kraj ten przoduje w statystykach Ministerstwa w zakresie korzystania z ulgi abolicyjnej. Na zmianach nie stracą zarabiający np. w Niemczech.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Wzrost przychodów Miraculum w lutym o 62 proc. r/r

Notowana na rynku głównym GPW firma kosmetyczna Miraculum w lutym 2021 roku osiągnęła 2,7 mln zł przychodów, co oznacza wzrost względem analogicznego okresu 2020 roku o 62 proc. Na wyniki w minionym miesiącu miał wpływ organiczny wzrost sprzedaży we wszystkich kanałach oraz współpraca z sieciami Lidl oraz Aldi.

W lutym Miraculum przeprowadziło akcję marketingową z siecią Lidl (765 sklepów w Polsce). W związku ze zbliżającym się Dniem Kobiet do sprzedaży trafiły kosmetyki marki JOKO. W promocję włączyli się influencerzy na czele z ambasadorką marki – Joanną Jabłczyńską.  W minionym miesiącu spółka podjęła również współpracę z siecią Aldi (190 sklepów), gdzie dostępne były kosmetyki marki Pani Walewska. Obie akcje zostały bardzo dobrze odebrane przez klientów, co znacząco przełożyło się na wyniki sprzedaży.

– Sprzedaż kosmetyków z portfolio marek Miraculum wzrasta. Jest to efekt konsekwentnie realizowanej strategii spółki. Pracujemy nad poszerzeniem kanałów dystrybucji, jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów współpracy z siecią Lidl i Aldi. Tego typu akcje realnie przekładają się na wyniki sprzedaży, ale także zwiększają rozpoznawalność naszych brandów. Już planujemy kolejne wdrożenia – komentuje Sławomir Ziemski, członek zarządu Miraculum.

Narastająco, w okresie styczeń-luty 2021 roku przychody ze sprzedaży wyniosły 5,4 mln zł, co oznacza wzrost w stosunku do dwóch pierwszych miesięcy 2020 roku o 13 proc.

Miraculum to polska firma kosmetyczna z prawie 100-letnią tradycją. Kosmetyki Miraculum powstają w oparciu o własne, oryginalne receptury, bazujące na nowoczesnych składnikach pochodzenia naturalnego. Spółka skupia w swoim portfolio 11 marek, w tym m.in. Pani Walewska, Joko, Chopin i Tanita. Cały proces produkcyjny odbywa się z dbałością o  środowisko naturalne.

Haitong Securities z wyższym zyskiem w 2020 r.

Haitong Securities wypracował w 2020 r. zysk netto na poziomie 1,4 mld EUR, co oznacza wzrost wyniku o ponad 14 proc. r/r. Poprawie uległy również przychody, które wyniosły 4,7 mld EUR (+9,5 proc. r/r) oraz EBIT na poziomie 2 mld EUR (+14,6 proc. r/r). Pomimo epidemii koronawirusa, właściciel Haitong Banku opublikował lepsze wyniki finansowe dzięki wzrostom na głównych rynkach finansowych na świecie oraz większym wolumenom transakcji.

Haitong Securities w 2020 r. pozostał stabilny operacyjnie we wszystkich segmentach biznesu. Instytucja zachowała silną strukturę kapitałową i wysoki poziom płynności. Świadczy o tym fakt, że na koniec ubiegłego roku aktywa Haitong Securities osiągnęły wartość 86,5 mld EUR, co oznacza wzrost o 8,9 proc. r/r.

Wyniki Haitong Securities za 2020 r. dobitnie pokazują, że zawirowania rynkowe, które w pierwszych tygodniach wybuchu pandemii koronawirusa wydawały się kryzysem, w kolejnych miesiącach stały się katalizatorem wzrostów dla rynków finansowych. Zarówno Haitong Securities, jak i Haitong Bank dzięki obecności na kluczowych rynkach na świecie, stali się beneficjentami nowej sytuacji, mogąc w nieprzerwany sposób świadczyć usługi swoim obecnym klientom i pozyskując nowych kontrahentów – mówi Ryszard Hermanowski, Head of Investment Banking Haitong Bank w Polsce.

Wzrost przychodów Haitong Securities jest efektem dobrych wyników na głównych rynkach finansowych na świecie, a także wyższych wolumenów obrotu papierami wartościowymi i liczby transakcji. Pomimo pandemii COVID-19, rynki kapitałowe w Szanghaju i Shenzen osiągnęły w 2020 r. trend wzrostowy i zwiększyły wartość obrotów w ujęciu r/r. Shanghai Stock Exchange Composite Index, który obejmuje wszystkie spółki notowane na giełdzie w Szanghaju wzrósł w minionym roku o 14 proc., a indeks Shenzhen Stock Exchange Component o 39 proc.

Powołano Komitet Transformacji Cyfrowej w Związku Cyfrowa Polska

Związek Cyfrowa Polska powołał nowy komitet zadaniowy ds. Transformacji Cyfrowej. Jego członkowie będą zajmować się kwestiami związanymi z wykorzystywaniem nowoczesnych rozwiązań technologicznych w biznesie i administracji, m.in. szerzenia idei paperless.

Do Komitetu Transformacji Cyfrowej weszły cztery firmy członkowskie: Asseco, Samsung, HPE i Amazon. – Komitet ma na celu promowania cyfrowych narzędzi, które pomogą przedsiębiorcom oraz administracji publicznej cyfryzować procesy w organizacjach. Chcemy również pokazywać, jakie korzyści wynikają z cyfryzacji biznesu i administracji oraz doradzać, jak rozpocząć cyfrową transformację – mówi prezes Cyfrowej Polski Michał Kanownik. I dodaje: – Jeżeli chodzi o wdrażanie transformacji cyfrowej czy to w biznesie, czy w administracji, nie da się tego skutecznie zrobić bez konkretnych regulacji prawnych. Nowy komitet będzie mieć więc również za zadanie pokazywanie, gdzie i jak powinno zadziałać prawo, by cyfryzacja mogła odbywać się nie tylko na papierze, ale w realnym życiu.

Wśród legislacyjnych wyzwań, którymi zamierza zająć się komitet są m.in.: uregulowanie prawne pozwalające zaakceptować metodę wideoweryfikacji realizowaną w trybie automatycznym czy uznanie dokumentów opatrzonych podpisem własnoręcznym utrwalonym elektronicznie na równi z podpisanymi dokumentami papierowymi.

Komitet ds. Transformacji Cyfrowej chce się również zająć promowaniem idei paperless, budowaniem świadomości bezpieczeństwa procesów cyfrowych, podejmowaniem działań mających na celu edukowanie biznesu oraz młodych ludzi w zakresie rozwiązań cyfrowych.

Pierwszą aktywnością nowego komitetu jest trwająca już kampania #BiznesBezPapieru. Więcej o kampanii można przeczytać na stronie: www.biznesbezpapieru.pl.

Vivid Games zaprezentował wstępne wyniki za luty

Spółka postawiła na dużą inwestycję w pozyskanie użytkowników, zachowując stabilne przychody i spodziewa się w najbliższych miesiącach przełożenia wydatków inwestycyjnych na zysk.

„W lutym postawiliśmy na mocne inwestycje w płatne pozyskanie użytkowników. Był to duży wydatek, jednak niezbędny, by w najbliższych miesiącach znacząco poprawić wynik spółki. Systematycznie realizujemy założenia naszej strategii, utrzymujemy przychody na stabilnym poziomie i panujemy nad kosztami. W tym roku poszerzymy nasze portfolio o kilka mocnych pozycji, które przewidujemy w planie wydawniczym. Dodatkowo jesteśmy we wstępnej fazie oceny kolejnych gier i wiemy już, że wkrótce przedstawimy nowe, ekscytujące propozycje. Spodziewamy się, że kolejne premiery i poczynione inwestycje w UA przełożą się wymiernie na wyniki netto spółki w krótkiej perspektywie czasu. – podkreśla Jarosław Wojczakowski prezes Vivid Games, nawiązując do opublikowanych wczoraj wstępnych wyników za luty. Spółka narastająco wygenerowała w tym roku już 3,5 mln zł przychodów

W ostatnich dniach lutego rozpoczął się kolejny już soft launch zapowiedzianego na II kwartał 2021 Right Swipes. „Feedback, który otrzymaliśmy od użytkowników jest bardzo pozytywny i daje podstawy, by wierzyć w komercyjny sukces tytułu. Kupujemy użytkowników i prowadzimy różnego rodzaju AB testy, tak by finalny produkt zadziałał jak najlepiej.” – zdradza Patryk Batko Product Owner tytułu.

Poza wspomnianą wyżej premierą Right Swipes, spółka potwierdziła, że Mythical Showdown zadebiutuje na iOS i Android na przełomie II i III kwartału, a dzięki współpracy z QubicGames kilka tytułów z portfolio spółki trafi w najbliższych miesiącach na Nintendo Switch.

Połowa restauracji, klubów i hoteli zawiesiła działalność lub została zlikwidowana

Rok po wybuchu pandemii Covid-19 w Polsce i wprowadzeniu pierwszego lockdownu prawie połowa lokali z szeroko rozumianej branży gastronomicznej i eventowej zawiesiła działalność lub została zlikwidowana.

Obecnie, na początku marca 2021, widoczny jest wyraźny podział na trzy segmenty w ramach szeroko pojętej branży horeca i eventowej:

  • Restauracje i kawiarnie – większość (60%) działa na wynos
  • Kluby i przestrzenie eventowe – większość (70%) zawiesiło działalność
  • Hotele – większość (84%) działa zgodnie z reżimem sanitarnym
  • W czym zatem upatrywać nadziei?

– Polacy są spragnieni wyjścia z domów i ponownego otwarcia lokali rozrywkowych. W ciągu minionych 12 miesięcy restauracje i kluby opublikowały najpopularniejsze posty w mediach społecznościowych w maju 2020 roku, gdy informowały o otwarciu po pierwszym lockdownie. Lokale otrzymują pozytywne sygnały od klientów i bardzo liczą na „popyt odroczony” – komentuje Tomasz Szczęśniak współzałożyciel i prezes portalu Briefly.gastro i hotele pandemia

Załamanie branży – kłopoty restauracji, klubów i przestrzeni eventowych

Równie smutny fakt co skala likwidacji i tymczasowych zamknięć jest ta dana: jedynie 5% lokali zdołało całkowicie zmienić profil działalności, by móc dalej funkcjonować w epidemicznej rzeczywistości. Zazwyczaj polegało to na rozpoczęciu oferowania cateringu w dostawie lub zamiast organizowania przyjęć okolicznościowych, to wynajmowanie przestrzeni do pracy biurowej (szkolenia, warsztaty).

Ewa Urbańska z klubu Czerwony Fortepian z Kielc wskazuje, które momenty w minionym roku były najtrudniejsze: – Pierwsze zamknięcie, które wywołało totalny szok (lockdown był wówczas całkowity) oraz drugie, październikowe zamknięcie, gdy zostaliśmy z towarem dopiero co kupionym. Zamknięcie było w piątek, a towary na weekend przywozimy w czwartek. To było nie tylko nieprzyjemne, ale też dla nas bardzo kosztowne.

W podobnym tonie wypowiada się Maciej Marks, współwłaściciel Klubokawiarni Jaś i Małgosia z Warszawy: – Ostatnie 12 miesięcy przyniosły spadek obrotów o 40-80% i zysków o 50-90%. Psychicznie najtrudniejsze były ostatnie dni przed pierwszym zamknięciem – wówczas nastąpił gwałtowny spadek sprzedaży bez perspektyw na polepszenie sytuacji.kłopoty restauracji, klubów i przestrzeni eventowych

Rynek dostaw jedzenia

Przed pierwszym zamknięciem branży gastronomicznej w marcu 2020 restauracje (z wyjątkiem np. pizzerii) nie inwestowały w promowanie ofert na wynos. Nie był to segment działalności, który przynosił zyski porównywalne z serwowaniem jedzenia na miejscu.

Epidemia Covid-19 i zamrożenie gospodarki wymusiły skokowy wzrost liczby lokali gastro, które oferują dania na wynos i z dostawą.

Rynek dostaw jedzenia jest z pewnością największym (i raczej jedynym) zwycięzcą okresu pandemii. Ale wobec wysokich prowizji największych platform, restauratorzy próbują zachęcić klientów do odbiorów osobistych: oferują zniżki przy odbiorze osobistym (zamiast w dostawie), a czasem po prostu wprost proszą klientów o zamawianie bezpośrednio, a nie przez pośredników typu Pyszne, Uber Eats, czy Wolt.na wynos

Formy pomocy dla restauracji, klubów, sal bankietowych

Dla branży gastronomicznej i ratunkiem były i są: 

  • sprzedaż na wynos i z dostawą
  • pomoc publiczna i samorządowa (zwolnienia pracowników z ZUS, dotacje do pensji w ramach tarcz antykryzysowych, obniżki czynszów i opłat)
  • współpraca z instytucjami finansowymi (odroczenie spłat kredytów, niskooprocentowane kredyty pomostowe)

Branża eventowa praktycznie polega wyłącznie na dotacjach i ulgach państwowych.

Wsród przedstawicieli lokali opinie nt. pomocy ze strony państwa są podzielone:

  • Wartość pomocy państwowej, obok uruchomienia sprzedaży na wynos i w dostawie, pozwoliła utrzymać działanie lokalu bez konieczności czasowego zamknięcia (Maciej Marks, Jaś i Małgosia z Warszawy).
  • Skorzystaliśmy ze zwolnień ZUS i wypłat tzw tarczy antykryzysowej. Zamierzamy z tego korzystać do końca zamknięcia branży. Pomoc ze strony Państwa w skali makro brzmi imponująco, ale w skali małych firm i realnego pomagania ta „pomoc” to śmieszna sprawa. (Ewa Urbańska, Czerwony Fortepian z Kielc)
  • Lokal funkcjonował na 25% swoich możliwości. Gości było zdecydowanie mniej i rzadziej decydowali się na usługi. Najtrudniejszy moment nastąpił, gdy rząd zakazał wynajmu lokali na imprezy – od tamtego momentu nie możemy pracować. Nie otrzymaliśmy też żadnej pomocy państwowej. (Piotr, współwłaściciel Grindhouse Warsaw).

Wszelkie inne formy pomocy (zbiórki wśród klientów, sprzedaż voucherów, akcje w serwisach społecznościowych) miały raczej marketingowy charakter i jedynie sporadycznie gwarantowały realne wsparcie dla lokali. W naszym raporcie przyjrzeliśmy się szczegółowo poszczególnym akcjom wspierającym lokale.

Medicover przejmuje kolejną sieć klubów fitness

Z początkiem marca Medicover stał się właścicielem sieci ekskluzywnych klubów fitness – Holmes Place. Inwestor zapowiada dalszy rozwój placówek z zachowaniem dotychczasowego standardu, brandingu oraz know-how marki Holmes Place. Transakcja ma związek ze strategią firmy Medicover, który od kilku lat skutecznie realizuje intensywny rozwój swojej działalności nie tylko w zakresie usług zdrowotnych, ale i wellbeingu, sportu oraz rekreacji.

Znana sieć klubów fitness – Holmes Place – z początkiem marca dołącza do portfolio Medicover, które nabyło 100% udziałów firmy. To już kolejna akwizycja Medicover w branży fitness. W ub. roku Medicover stał się właścicielem sieci klubów Fitness World w Polsce, a w 2018 r. przejął operatora pakietów sportowych dla pracowników – OK System (dziś: Medicover Sport). Ambicją firmy jest dalszy rozwój i wzmocnienie swojej pozycji w świecie sportu.

Konsekwentnie rozszerzamy nasze udziały na rynku usług fitness, włączając do naszego portfolio markę Holmes Place, która od 15 lat jest synonimem klasy premium w kategorii klubów sportowych. Ta inwestycja to kolejny przykład naszego zaangażowania w promocję zdrowego trybu życia, wellbeingu, sportu i rekreacji – mówi Artur Białkowski, Dyrektor Zarządzający Business Services, Medicover Polska.

Bardzo cieszymy się , że możemy mieć tak mocną markę w swoim portfolio. Chcemy kontynuować rozwój Holmes Place w Polsce i wspólnie wypracowywać przyszłą ofertę, jak również zależy nam na współpracy z obecnymi pracownikami – dodaje.

Misją Holmes Place od samego początku istnienia jest inspirowanie ludzi do zdrowego, aktywnego i zbalansowanego stylu życia. Dziś wiemy, że podobne wartości wyznaje Medicover. Dlatego wierzymy, że włączenie marki Holmes Place w Polsce do Medicover to przemyślany krok rozwoju dla naszej sieci, a także naszych pracowników. Dziś Medicover ma mocną pozycję na rynku usług medycznych, ale także coraz bardziej rozwija się w obszarze sportu i rekreacji. To gwarantuje nam lepszy rozwój i wzmocnienie obecnej pozycji
– komentuje Anna Bogucka, COO Holmes Place.

Bardzo się cieszę, że firma Medicover jest nowym właścicielem klubów Holmes Place Poland, a tym samym rozszerza swoją działalność w sektorze fitness. W Holmes Place od wielu lat wierzymy, że aktywność fizyczna jest najlepszym sposobem dbania o zdrowie fizyczne i psychiczne. Cieszy nas również, że dostawcy usług medycznych w coraz większym stopniu kierują się w stronę profilaktyk i promocji zdrowego stylu życia. Firma Medicover dysponuje wysokiej jakości ofertą usług medycznych, solidnymi zasobami finansowymi i wnikliwą znajomością polskiego rynku, więc jest to zapowiedź bardzo dobrej i ekscytującej współpracy – dodaje Jonathan Fisher, CEO Holmes Place Brands.

Szczerze dziękuję całemu zespołowi Holmes Place w Polsce za lojalność, oddanie wizji i wartościom Holmes Place – podsumowuje Jonathan Fisher.

Holmes Place to międzynarodowa sieć klubów fitness z ponad 40-letnią tradycją. Pierwszy klub pod marką Holmes Place został otwarty w 1980 roku Chelsea w Londynie, natomiast pierwszy klub Holmes Place w Polsce w 2006 roku. Kluby Holmes Place to miejsce idealne dla każdego, kto szuka różnorodnych form aktywności i wypoczynku. W ofercie znajdują się wszystkie usługi, udogodnienia i atrakcje, jakie powinien zawierać klub sportowy dla wymagających klientów, pasjonatów aktywnego stylu życia.

Wykwalifikowani trenerzy ustalają indywidualny program treningowy, zajęcia grupowe fitness aż po najnowsze formy treningów. Oferowane usługi fizjoterapeutyczne, pomogą zregenerować się szybciej, jednocześnie redukując stres. Ponadto Holmes Place wprowadził na polski rynek pionierską usługę profesjonalnego Treningu Personalnego dla swoich klubowiczów, a pierwszym i honorowym członkiem klubu została dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska.

Na ten moment usługi Holmes Place będą nadal dostępne dla posiadaczy członkostw Holmes Place.
Obecnie w Warszawie są trzy kluby: Holmes Place Premium Hotel Hilton, Holmes Place Premium Hotel Marriott oraz Holmes Place Fitness C.H. Skorosze. Jeden klub działa we Wrocławiu w znanym futurystycznym kompleksie OVO.

Holmes Place posiada swoje kluby w 8 krajach, łącznie jest to 95 klubów. Aktualnie kluby Holmes Place w Polsce pozostają zamknięte ze względu na obowiązujące obostrzenia związane z pandemią koronawirusa.