ABS Investment S.A. kończy 3 kw. 2015 r. bardzo wysokim zyskiem

ABS Investment S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od lutego 2011 r., zajmująca się działalnością inwestycyjną oraz doradczą, zakończyła 3 kw. 2015 r. zyskiem netto w kwocie 1.418 tys. zł. Osiągnięcie tak dobrych wyników finansowych było rezultatem dobrych decyzji inwestycyjnych i wzrostu wartości portfela inwestycyjnego Emitenta oraz systematycznej realizacji pewnej grupy aktywów.

 Spółka wypracowała w 3 kw. br. 136 tys. zł przychodów ze sprzedaży, podczas gdy w analogicznym okresie ub. roku wartość sprzedaży wynosiła 55 tys. zł. Rok wcześniej ABS Investment S.A. zanotowało także stratę netto na poziomie 2.257 tys. zł. Dokonane zmiany w portfelu inwestycyjnym oraz dokładna i wieloetapowa selekcja podmiotów pozwoliły jednak na osiąganie dodatnich wyników finansowych na działalności inwestycyjnej, bowiem po 3 kw. 2015 r. Emitent zanotował już 2.706 tys. zł zysku netto.

„W minionym roku nakłada się na siebie kilka pozytywnych trendów biznesowych. Po pierwsze sytuacja spółek portfelowych jest bardzo dobra i wszystko wskazuje na to, że będzie się w dalszym ciągu poprawiać. Po drugie kilka ostatnich projektów, w które ABS zainwestował, np. BVT czy Outdoorzy.pl, rozwija się lepiej niż zakładały optymistyczne prognozy. Po trzecie portfel umów na usługi doradcze pozwala na osiąganie rekordowych przychodów. Po czwarte zainteresowanie nowych inwestorów spółkami portfelowymi ABS jest ogromne, a potwierdzeniem tego jest fakt, że większość z nich pozyskało w ostatnich miesiącach sporo kapitału z emisji akcji i obligacji, co pozwala na dalszy ich rozwój. Po piąte zmiany organizacyjne i redukcja kosztów przeprowadzona w roku poprzednim poprawiły w znacznym stopniu efektywność działania. Po szóste ilość i jakość nowych projektów inwestycyjnych, jakie trafiają do ABS umożliwia wybór tych najciekawszych i najefektywniejszych, a tym samym płynne reinwestycje środków uzyskanych ze sprzedaży aktywów i świadczenia usług. I jako ostatni punkt wymieniłbym zdecydowane umocnienie brandu ABS w branży, co daje możliwość uczestniczenia w nowych inicjatywach biznesowych i poszerzenie liczby partnerów biznesowych.” – mówi Sławomir Jarosz, Prezes Zarządu Spółki ABS Investment S.A.

Spółka prowadzi działania mające na celu wzrost przychodów ze świadczenia usług doradczych oraz redukcję kosztów stałych. Głównym obszarem działalności ABS Investment S.A. pozostaje jednak segment inwestycyjny, a saldo na działalności inwestycyjnej w 3 kw. br. wyniosło 1.751 tys. zł. Na tak wysoki zysk wpływ miała głównie aktualizacja wycen spółek portfelowych oraz sprzedaż akcji. Na podkreślenie zasługuje także fakt uzyskania rekordowych przychodów z działalności operacyjnej. Emitent posiada bezpieczny model biznesowy, a wskaźnik ogólnego poziomu zadłużenia wynosi 0,13. Zarząd Spółki z dużym optymizmem spogląda na kolejne kwartały z uwagi na bardzo dobre wyniki finansowe osiągane przez podmioty znajdujące się w portfelu inwestycyjnym.

„Jeżeli chodzi o sytuację w spółkach portfelowych to pierwszy raz w naszej historii mogę powiedzieć, że wszystkie kluczowe spółki zaskoczyły mnie czymś pozytywnym. W IV kwartale tego roku zakładam kontynuację tego trendu oraz podtrzymanie dobrej passy ABS Investment S.A.” – ocenia Jarosz.

ABS Investment S.A. przedstawił prognozy finansowe, które zakładają osiągnięcie w 2015 r. zysku brutto na jedną akcję w wysokości 0,25-0,27 zł. Spółka prognozowała również, że wartość jej aktywów wraz z należnościami pochodzącymi z ich sprzedaży wyniesie na koniec 2015 r. w przeliczeniu na 1 akcję od 2,80 zł do 3,00 zł. Po wynikach finansowych za 3 kw. br. zysk brutto na 1 akcję wynosi około 0,41 zł, a więc realizacja dolnej granicy prognozy sięga 165,02%. Z kolei wartość aktywów (wraz z należnościami ze sprzedaży aktywów) na 1 akcję wynosi 2,93 zł, co wskazuje na realizację 104,64% dolnej granicy prognozy.

„Prognozy po 9 miesiącach tego roku zostały przekroczone w takim stopniu, że istnieje konieczność ich podniesienia w sposób zdecydowany. W najbliższych dniach opublikujemy nowe prognozy na cały 2015 rok.” – podsumowuje Prezes Jarosz.

 ABS Investment S.A. realizuje skup akcji własnych – Skup B, a w ramach pierwszej transzy Spółka przeznaczyła na ten cel kwotę 150 tys. zł, za które nabędzie akcje w umowach cywilnoprawnych. Emitent prowadzi także skup akcji własnych – Skup A, który jest realizowany w transakcjach sesyjnych na rynku NewConnect. W tym roku ABS Investment S.A. wypłaciło również dywidendę w wysokości 0,03 zł na akcję z zysków wypracowanych w poprzednich latach. Sumarczynie na skup akcji własnych i wypłatę dywidendy Spółka przeznaczyła prawie 650 tys. zł, a saldo środków własnych pozostało na podobnym poziomie. Jest to efekt comiesięcznego dodatniego salda przepływów pieniężnych na działalności  inwestycyjnej i doradczej.

ABS Investment S.A. jest spółką notowaną na rynku NewConnect od lutego 2011 r., która prowadzi działalność w dwóch obszarach: inwestycji kapitałowych oraz doradztwa finansowego. We wrześniu 2014 r. jej obligacje zadebiutowały również na rynku Catalyst. ABS Investment S.A. specjalizuje się inwestycjach w firmy działające w niszowych branżach, mające już rozwinięty biznes o ponadprzeciętnej oczekiwanej stopie zwrotu.

Bardzo dobre dane z rynku pracy w USA

Wiadomością dnia w piątek z pewnością były bardzo dobre dane z rynku pracy w USA. Rynki walutowe gwałtownie przesunęły swoje preferencje za ocean. W weekend nadeszły kolejne słabsze dane z Chin. Już dzisiaj poznamy skład przyszłego rządu.

Z piątkowych danych warto zwrócić uwagę na produkcję przemysłową. Zanotowano spadek o 0,2%. Jest to niemal tyle co oczekiwano. Ponieważ dane były tylko o 0,1% gorsze od oczekiwań nie wpłynęły zbyt silnie na rynki czekające na dane z USA. o 14:30 poznaliśmy wspomniany pakiet danych z amerykańskiego rynku pracy. Były to dobre dane. Bezrobocie spadło do 5%. Ważniejsze okazały się jednak zmiany zatrudnienia. W sektorze pozarolniczym powstało 271 tysięcy miejsc pracy wobec oczekiwanych 180 tysięcy. Równie dobrze wypadł sektor prywatny gdzie powstało 268 tysięcy przy oczekiwaniach 165 tysięcy. Reakcja rynków była natychmiastowa. EURUSD skoczył z 1,08700 na 1,07300. Jak to się przełożyło na złotego? W ciągu kilku minut dolar i funt podskoczył względem złotówki o przeszło 5 groszy. Euro podskoczyło o półtora grosza po czym po chwili wróciło do poprzednich poziomów. Ciekawie zachował się frank. Waluta szwajcarska przeważnie była na tyle silnie związana z euro, że na dane z USA reagowała właściwie tak samo. Tym razem jednak inwestorzy potraktowali lepsze dane z USA nie tylko jako wzmocnienie dolara, ale przede wszystkim ucieczkę od euro. W efekcie frank umocnił się do euro, co kosztowało kredytobiorców frankowych kolejne 2 grosze nerwów.

W weekend poznaliśmy gorsze dane z Chin. Eksport w ujęciu rocznym spada o 6,9% a import o 18,8%. Przewidywania analityków wynosiły odpowiednio 3% i 16%. Są to kolejne znacznie słabsze dane z Chin. Cel na ten rok wynoszący 7% wzrostu gospodarczego jest już nawet nie tyle zagrożony co powoli nierealny. Chińska gospodarka wyraźnie zwalnia. Z jednej strony wiele państw chciałoby zwolnić do takich parametrów wzrostu gospodarczego jak Chiny. Z drugiej strony w prognozach popytu na dobra bardzo często uwzględniano chiński wzrost gospodarczy na oczekiwanych poziomach. Jeżeli zabraknie tego popytu będziemy mieć na wielu rynkach sytuację z rynku ropy naftowej. Popyt zrównoważy podaż przy niższej cenie.

O 13:30 na konferencji prasowej poznamy skład nowego rządu. Konferencja zapowiadana jest jako wspólne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło. Plotki jakoby Szydło miała nie zostać premierem oceniane są jako coraz mniej wiarygodne. Z ważnych elementów tej układanki wygląda na to, że ministrem finansów zostanie Zbigniew Kuźmiuk.

Dzisiaj nie ma w kalendarzu ważnych danych makroekonomicznych. W nocy opublikowane zostaną natomiast dane z Chin na temat zmian cen. Dane te są o tyle ważne, ze analitycy obserwują wszystkie publikacje państwa środka licząc na wskazówki co dalej.

EUR/PLN

eurWykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 09.08.2015 do 09.11.2015

Kurs EUR/PLN znajduje się w trendzie wzrostowym. Po przebiciu maksimum na poziomie 4,2500, kurs kontynuuje wzrosty. Dla ruchu w górę najbliższym oporem jest poziom 4,2950 gdzie znajduje się nowe maksimum lokalne. W przypadku spadków kolejne wsparcie stanowi linia łącząca minima lokalne na 4,2200 a następnie minima w okolicach 4,1550-4,1600.

CHF/PLN

Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 09.08.2015 do 09.11.2015Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 09.08.2015 do 09.11.2015

Kurs CHF/PLN przeszedł w trend wzrostowy. Po przebiciu poprzednich oporów kolejnym istotnym pozimem są okolice 3,9650 gdzie znajdują się obecne maksima. W przypadku osłabienia kursu wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,9000.

USD/PLN

Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 09.08.2015 do 09.11.2015Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 09.08.2015 do 09.11.2015

Kurs USD/PLN wybił się z trendu bocznego we wzrostowy. Nowym oporem są maksima na 3,9800. dla ewentualnego ruchu w dół najbliższym wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,9200.

 

GBP/PLN

Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 09.08.2015 do 09.11.2015Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 09.08.2015 do 09.11.2015

Kurs GBP/PLN podążał jeszcze na początku miesiąca w trendzie spadkowym. Przed wyborami doszło do silnego wybicia, które jest kontynuowane i najbliższymi ograniczeniami dla wzrostu kursu są obecnie maksima lokalne na 6,0150. W przypadku spadków ważnym wsparciem jest 5,6600 czyli ostatnie minimum.

Komentarze walutowe przygotowują dealerzy Currency One SA.

SEG: Przy niskich stopach procentowych spółkom nie opłaca się emitować akcji

Niskie stopy procentowe skłaniają spółki raczej do emisji obligacji niż nowych akcji. Część z nich w ogóle nie szuka nowego kapitału, bo ma potrzebne pieniądze. Nieatrakcyjne oprocentowanie lokat mogłoby wpłynąć na wzrost zainteresowania inwestorów giełdą, ale brakuje impulsu popytowego, który dałby początek zakupom i za którym podążyliby kolejni gracze.

 Rynek akcji nie wygląda zbyt różowo – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor dr Mirosław Kachniewski, prezes zarządu Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych. –  W tej chwili mamy do czynienia z sytuacją, w której przy tak niskich stopach procentowych, jakie są, bardzo trudno jest znaleźć matematyczne uzasadnienie dla emisji akcji. Dlatego spółki raczej kierują się w kierunku obligacji i na tym rynku widziałbym w szczególności duży potencjał wzrostu.

Oszczędności Polaków są coraz większe i jeszcze w lutym wartość depozytów bankowych i innych zobowiązań banków wobec gospodarstw domowych przekroczyła 600 mld zł. We wrześniu sięgnęła już 624 mld zł. Bankowe oprocentowanie lokat jest jednak coraz niższe. W Polsce od lipca ubiegłego roku Rada Polityki Pieniężnej utrzymuje stopy procentowe NBP na rekordowo niskim poziomie. Nie brak też głosów o ewentualnych kolejnych obniżkach po ukonstytuowaniu się nowego składu RPP. W rezultacie banki oferują dla oszczędności niskie stawki, oscylujące wokół 2 proc. rocznie. To automatycznie zwiększa atrakcyjność obligacji korporacyjnych, nawet przy relatywnie niskich kuponach.

– Ceny akcji powinny bardzo rosnąć, bo są niskie stopy procentowe, więc nie ma alternatywy, nie ma za bardzo w co innego zainwestować, spółki powinny generować bardzo wysokie stopy zwrotu, a zatem powinny rosnąć ich akcje – tłumaczy Kachniewski. – Problem jest taki, że nie ma popytu, który rozpocznie ten cały proces. Wiemy, że jak już kursy spółek zaczną rosnąć, to wtedy wszyscy przyjdą na rynek, tylko nie ma tego pierwszego, który by to zaczął.

W ciągu roku WIG20 stracił ponad 15 proc., a WIG przeszło 6 proc. Inwestorów przed podjęciem ryzyka powstrzymywały nie tylko ogólnoświatowe trendy, jak pęknięcie bańki nieruchomościowej w Chinach, osłabienie chińskiej gospodarki czy niskie ceny surowców, lecz także czynniki lokalne, związane z wyborami i nowymi pomysłami podatkowymi.

Co musi się zdarzyć, aby ten pierwszy impuls do wzrostu się pojawił, bardzo trudno jest stwierdzić mówi prezes zarządu Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych. – Czy to będzie popyt wewnętrzny, czy możemy liczyć na to, że inwestorzy indywidualni wreszcie przestawią się z nisko oprocentowanych lokat na akcje, czy to będą inwestorzy zagraniczni, którzy chętnie wróciliby na nasz rynek – bardzo trudno jest to stwierdzić.

Dodatkowo same przedsiębiorstwa mają też zasób własnej gotówki, a ich oszczędności zgromadzone na depozytach w bankach wynoszą prawie 234 mld zł. Mogą więc finansować inwestycje i bieżącą działalność, nie zaciągając kolejnych zobowiązań.

Musimy mieć świadomość tego, że dzisiaj jest sporo spółek, które tak naprawdę nie narzekają na brak kapitału – zwraca uwagę dr Mirosław Kachniewski, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych. Mają pieniądze i mogą wykorzystać to, co w tej chwili zgromadziły, bez konieczności sięgania do kieszeni inwestorów. Natomiast potencjalnie na pewno grube kilkadziesiąt miliardów złotych na rynku czeka, jeśli spółki tylko byłyby chętne, żeby z tego pieniądza skorzystać.

Cezary Mech, ARS: Polski nadzór finansowy powinien być bardziej aktywny. Jego celem powinno być bezpieczeństwo klientów i napływ kapitału do gospodarki

CEO Magazyn Polska

Nadzór finansowy w Polsce powinien być bardziej aktywny, zarówno w kraju, jak i w Unii Europejskiej – uważa Cezary Mech, prezes zarządu Agencji Ratingu Społecznego, główny autor ustawy o powołaniu KNF. Ekonomista chce, by KNF w większym stopniu zajmowała się ochroną klientów niż instytucji finansowych oraz by sprzyjała finansowaniu przez rynek gospodarki. Nadzór powinien też jego zdaniem w większym stopniu uczestniczyć w regulowaniu sytuacji kredytobiorców we frankach.

– Dobrze, że KNF jest silną instytucją, niemniej powinno się ją wykorzystywać w kierunku regulowania rynku kapitałowego w interesie uczestników, a nie tylko najsilniejszych podmiotów – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Cezary Mech, prezes zarządu Agencji Ratingu Społecznego, były wiceminister finansów i autor ustawy powołującej KNF.

Mimo wprowadzenia w 2006 roku mającej zaostrzyć kryteria przyznawania kredytów walutowych rekomendacji S, najwięcej kredytów frankowych udzielono latach 2006–2008 roku, gdy frank był tani i tracił na wartości do złotego. W sierpniu 2008 roku kosztował niespełna 2 zł. Pół roku później – ponad 3 zł, obecnie niemal sięga 4 zł. Wiceminister finansów w poprzednim rządzie PiS twierdzi, że obserwuje ogólną tendencję do przerzucania przez KNF odpowiedzialność za ochronę klienta na UOKiK.

Ekonomista krytycznie ocenia też zbyt małą w jego ocenie aktywność Komisji Nadzoru Finansowego w tworzeniu przepisów w Unii Europejskiej

– Nadzór powinien mieć duży wpływ na to, jak uregulowany jest rynek finansowy, ponieważ ma do tego dostateczną wiedzę – uważa Cezary Mech. – Powinien działać w tym kierunku, aby nie było zbyt dużych barier wejścia, jak i, aby bariery wyjścia były znacznie wyższe. A więc w tym kierunku, aby była większa konkurencja na rynku i dbałość o interes klienta.

W opinii prezesa zarządu Agencji Ratingu Społecznego rynek kapitałowy podąża w niewłaściwym kierunku. Powinien on służyć rozwojowi gospodarczemu, ale na to jest zbyt drogi. KNF powinna to zmienić poprzez efektywnie sprawowany nadzór na rynku kapitałowym.

Przepisy powinny służyć temu, aby kapitał był tani i dostępny, aby istniały instytucje i instrumenty finansowe, które pozwolą przepłynąć środkom od tych, którzy mają oszczędności, w kierunku tych, którzy mają różnego typu pomysły. Niestety, idziemy w kierunku takich rozwiązań, które sprawiają, że ten system finansowy jest bardzo kosztowny, a z drugiej strony bardzo zyskowny. Powinniśmy zejść z tej drogi.

W ocenie prezesa Cezarego Mecha z Agencji Ratingu Społecznego na polskim rynku nie są potrzebne nowe instrumenty, tylko nowe podejście, wykorzystanie uprawnień, które instytucje nadzorcze już mają.

To nie jest nawet kwestia dotycząca pojawienia się jakichś nowych instrumentów, ponieważ instrumenty są znane. Raczej jest kwestia tego, żeby były one bardziej płynne, żeby ich było więcej na rynku i żeby ta kontrola i wycena ryzyka była właściwa. Aby każdy, kto ma jakiś pomysł, mógł go w sposób efektywny zrealizować, o ile jest to pomost, który przysporzy wartości dodanej społeczeństwu.

CTE planuje wejść na główny parkiet GPW jeszcze w tym roku. Z emisji akcji chce zebrać nawet 4 mln zł

CEO Magazyn Polska

Spółka zajmująca się przetwarzaniem mikrosfery, chce zadebiutować na głównym rynku GPW i wypuścić na rynek do 650 tys. akcji, z których pieniądze przeznaczy na inwestycje i rozwój firmy. Jak zapowiadają jej przedstawiciele, będzie to okazja do wejścia na nowe rynki i rozwinięcie kolejnych produktów.

Planujemy przeprowadzić emisję do końca tego roku. Decyzja zapadła, ponieważ potrzebujemy pieniędzy na rozwój – chcemy wejść na nowe rynki sprzedaży oraz rozwinąć nowe produkty – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Jarosław Bronowski, prezes spółki Cenospheres Trade & Engineering. – To wymaga kapitału i stąd pomysł, żeby ściągnąć ten kapitał z rynku poprzez emisję akcji.

CTE planuje pozyskać dzięki emisji akcji między 3 a 4 mln zł. W związku z tym 17 listopada odbędzie się walne zgromadzenie akcjonariuszy, na którym podjęta zostanie decyzja o emisji do 650 tys. akcji. CTE od czerwca obecna jest już na rynku NewConnect.

Nasza firma jest na początku działalności, tak operacyjnie rozpoczęliśmy suszenie i sprzedawanie mikrosfery dopiero w tym roku, więc to nie był rok jakichś olbrzymich sprzedaży – twierdzi Bronowski. – Natomiast nawiązaliśmy bardzo dużo ciekawych kontaktów, które – miejmy nadzieję – przełożą się na kontrakty w przyszłości.

Spółka pozyskuje i przetwarza mikrosferę (cenosferę), będącą produktem ubocznym spalania węgla w elektrociepłowniach. Używa się jej jako ultralekkiego wypełniacza mineralnego w budownictwie, motoryzacji oraz szeroko pojętej produkcji.

Cenosfera, zwana inaczej mikrosferą, to takie drobne kuleczki gliniano-krzemianowe, które powstają w trakcie spalania węgla kamiennego w bardzo wysokich temperaturach – wyjaśnia prezes spółki. – Elektrociepłownie zrzucają popiół do takich lagun osadczych, część tego popiołu w lagunach to właśnie mikrosfera, około 1 proc. tego, co się w takiej lagunie znajduje – dodaje.

Spółka zainaugurowała działalność w tym roku, natomiast pełną parą produkcja ma ruszyć w przyszłym roku. Według najnowszych prognoz w przyszłym roku CTE wypracuje 19,1 mln zł przychodów i 3,1 mln zł zysku netto. W 2015 roku zarząd spółki prognozuje osiągnięcie 3,0 mln zł przychodów i 2,9 mln zł straty netto.

W sierpniu firmie udało się pozyskać drugie źródło surowca. Oba znajdują się w Kazachstanie.

Każda z takich lagun ma swoje możliwości wydobywcze. Na jednej lagunie działającej przy jednej dużej elektrociepłowni możemy pobrać około 2 tys. ton mikrosfery rocznie. Jeżeli planujemy zwiększyć naszą sprzedaż powyżej tej cyfry, to musimy mieć po prostu więcej lagun – twierdzi Jarosław Bronowski.

W ZUS powstanie stanowisko doradcy ds. ulg i umorzeń. W wielu wnioskach o rozłożenie zaległości na raty są błędy

CEO Magazyn Polska

Tylko przez pierwsze osiem miesięcy tego roku do ZUS wpłynęło prawie 34 tys. wniosków przedsiębiorców o rozłożenie na raty zaległości. W ponad połowie przypadków zgoda została udzielona, tylko 2 proc. wniosków odrzucono. Resztę pozostawiono bez rozpoznania, z czego połowę z winy płatników składek. Dlatego w ZUS powstaje stanowisko doradcy do spraw ulg i umorzeń. Dzięki niemu ma się zwiększyć liczba udzielanych ulg, ma się także skrócić czas rozpatrywania wniosków. 

Z ulg mogą skorzystać przede wszystkim płatnicy składek, ale również osoby, które są zobowiązane do zwrotu świadczeń z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a także likwidowanego Funduszu Alimentacyjnego – mówi agencji Newseria Biznes Marcin Górecki z Departamentu Realizacji Dochodów w ZUS. – W okresie od stycznia do sierpnia 2015 roku do zakładu wpłynęło 34 tys. wniosków o rozłożenie należności na raty. W 58 proc. tych wniosków zgodziliśmy się na zawarcie układu ratalnego, w 2 proc. zgoda nie została udzielona, natomiast 40 proc. wniosków zostało pozostawionych bez rozpoznania.

Z ponad 14 tys. wniosków, które ZUS pozostawił bez rozpoznania, w 19 proc. przyczyną było nieuregulowanie zaległości z tytułu składek, które nie podlegają uldze – to składki finansowane przez ubezpieczonych, którzy nie są płatnikami składek. Od 1 grudnia 2015 r. nowelizacja ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych pozwoli również na rozłożenie tych składek na raty. Obecnie uldze podlegają wyłącznie składki finansowane ze środków płatnika składek, czyli połowa składki emerytalnej, część składki rentowej oraz składka wypadkowa.

Druga grupa wniosków pozostawiana jest bez rozpoznania z takich przyczyn, jak np. niezłożenie dokumentów niezbędnych do rozpatrzenia wniosku. Stanowi ona aż 56 proc., więc jest to dość duży odsetek, który chcielibyśmy jak najbardziej ograniczyć – tłumaczy Marcin Górecki. – Jest jeszcze trzecia grupa (25 proc.), to wnioski, które zostały przez płatników wycofane lub należności zostały uregulowane przed rozpatrzeniem wniosku.

Ze względu na dużą liczbę wniosków, których ZUS nie mógł rozpatrzyć m.in. ze względu na niedopełnienie formalności przez przedsiębiorców, w Zakładzie powstanie nowe stanowisko. Doradca do spraw ulg i umorzeń ma pomóc w zwiększeniu stopnia objęcia należności dobrowolnymi formami spłaty, zwiększeniu efektywności rozpatrywania spraw, a także w zapewnieniu bezstronności w podejmowaniu rozstrzygnięć. Skrócony zostanie także czas na podjęcie decyzji od momentu złożenia wniosku przez dłużnika do udzielenia ulgi.

Celem doradcy jest przede wszystkim rozpowszechnianie wiedzy o ulgach stosowanych w ZUS. Oczekujemy również, że dzięki niemu zwiększy się liczba udzielanych ulg – podkreśla Marcin Górecki. – Doradca ds. ulg i umorzeń rozpatruje wnioski o rozłożenie należności na raty, odroczenie terminu płatności lub umorzenie należności z tytułu składek, a także nienależnie pobranych świadczeń oraz należności likwidowanego Funduszu Alimentacyjnego.

W oddziałach ZUS, w których prowadzona jest weryfikacja założeń optymalizacji obsługi ulg i umorzeń (dwa oddziały w Łodzi, po jednym w Warszawie, Bydgoszczy i Poznaniu), takie stanowisko zostało już powołane. W pozostałych oddziałach doradcy ds. ulg i umorzeń oraz związane z tym zmiany organizacyjne będą wprowadzane w 2016 roku.

Ten oraz inne tematy ważne dla osób prowadzących działalność gospodarczą oraz zamierzających założyć własną firmę zostaną zaprezentowane podczas „Tygodnia Przedsiębiorcy”. W dniach 23–27 listopada we wszystkich placówkach ZUS czekać będą eksperci, którzy pod hasłem „ZUS dla Biznesu” odpowiadać będą na wszystkie pytania zainteresowanych.

Doświadczeni gracze mogą zarabiać na rynku Forex nawet kilka tysięcy procent. Potrzebna samodyscyplina, kontrola ryzyka i śledzenie rynków

CEO Magazyn Polska

Kontrola ryzyka oraz trzymanie się przyjętej strategii to główne zasady, których powinni przestrzegać inwestujący na rynku Forex. Potrzebne jest uważne śledzenie rynków walutowych oraz decyzji banków światowych, ale także przemyślany wybór brokera. Eksperci radzą, by inwestycje na rynku kontraktów na walutę lub surowce rozpocząć od niewielkiego depozytu. Pozwoli to na sprawdzenie usług pod kątem transakcyjnym, bez narażania się na zbędne ryzyko inwestycyjne.

Główne zasady, jakich należy przestrzegać na rynku Forex, to kontrolowanie ryzyka, czyli tego, ile możemy stracić na poszczególnych transakcjach, a nie tego, ile możemy zarobić, bo jest to o wiele trudniejsza rzecz do kontrolowania – mówi agencji informacyjnej Newseria Daniel Kostecki, analityk rynków finansowych w domu maklerskim HFT Brokers.

Ekspert zwraca uwagę także na takie aspekty, jak samodyscyplina, niepodejmowanie pochopnych decyzji oraz kontrolowanie własnych emocji. Z dużym ryzykiem wiąże się także dokonywanie transakcji w godzinach podwyższonej zmienności rynkowej, np. podczas publikowania danych makroekonomicznych.

Dodatkowo potrzebny jest plan, co chcemy na tym rynku robić, po co tutaj jesteśmy, jakie są nasze cele i jak chcemy do tych celów dojść. Warto być także świadomym potencjalnych zagrożeń. Jeżeli patrzymy tylko przez różowe okulary na inwestycje na rynku Forex, to raczej nie tędy droga. Warto od razu mieć plan B – dodaje Kostecki.

Analityk HFT Brokers zaleca rozpoczęcie przygody z rynkiem Forex od wykorzystania kont demonstracyjnych oraz od uczestniczenia w konkursach, gdzie nagrodą za handel wirtualnymi środkami przyznawane są realne nagrody. Należy jednak mieć na uwadze to, że inwestowanie na rachunkach konkursowych różni się do realnych inwestycji ze względu na ograniczenia wersji demonstracyjnej systemu transakcyjnego i istotne czynniki psychologiczne oddziałujące na inwestującego. Jeżeli natomiast mowa o rachunkach rzeczywistych, to minimalny próg wejścia wynosi 1–2 tys. złotych. Niskie depozyty są wprawdzie narażone na większe ryzyko, jednak przy wykorzystaniu dźwigni finansowej taka kwota pozwala dokonywać już transakcji o sporej wartości nominalnej.

Mówimy przeważnie o ponadprzeciętnych rezultatach, jakie osiągają inwestorzy. Inwestując w akcje na giełdzie, możemy zarobić kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt procent. Natomiast na rynku Forex mówimy o stopach zwrotu kilkuset, a nawet kilku tysięcy procent – wyjaśnia Kostecki.

Tak wysokie rentowności osiągane są jednak przy ponadprzeciętnym poziomie ryzyka. Osoba inwestująca na Foreksie powinna zdawać sobie sprawę z tego, że zła decyzja transakcyjna może skutkować nagłą utratą całego wpłaconego depozytu lub przewyższającą jego wartość, gdyż transakcje realizowane są z wykorzystaniem efektu dźwigni finansowej.

Jeżeli chcemy zacząć inwestować na rynku Forex, to zaczynamy od przeglądu oferty brokerów. Jak wszędzie, wchodzimy do sklepu, patrzymy, jakie są produkty w jednym sklepie, idziemy do drugiego, patrzymy, ile kosztuje ten sam produkt tam i sprawdzamy konkurencję. Tak zazwyczaj to się powinno odbywać – tłumaczy Kostecki.

Po wyborze konkretnego brokera dobrym rozwiązaniem jest wpłacenie na początku niewielkiej sumy pieniędzy. Mały depozyt umożliwi sprawdzenie jakości oferowanych usług pod kątem transakcyjnym, bez narażania się na zbędne ryzyko. Analityk HFT Brokers zwraca także uwagę na takie aspekty, jak pomoc z działu obsługi klienta, dostęp do szkoleń i materiałów edukacyjnych czy możliwość osobistego kontaktu z przedstawicielami firmy.

Jeżeli inwestor godzi się na wybór brokera np. cypryjskiego, który nie ma w Polsce oddziału, to trudno mu będzie przyjść do biura i porozmawiać o tym, co go trapi. Należy także zwrócić uwagę na to, czy broker podlega regulacjom nadzoru finansowego w danym kraju – stwierdza Kostecki.

Przedstawiciel HFT Brokers przywołuje przypadki firm brokerskich, które z dnia na dzień znikały, jednocześnie zawłaszczając depozyty klientów. Brak regulacji uniemożliwiał w takim przypadku odzyskanie powierzonych firmie środków.

Inwestorzy, zwłaszcza ci z niewielkim doświadczeniem, powinni zwracać również uwagę na rodzaj inwestycji ze względu na jej płynność, czyli to, ile pieniędzy znajduje się w obrocie i jak duża jest możliwość swobodnego, natychmiastowego kupna/ sprzedaży kontraktów CFD po aktualnej cenie rynkowej.

Bardzo popularną parą walutową jest para, która wiąże nam euro i dolara amerykańskiego ze względu na to, że są to dwie największe gospodarki świata i inwestorzy zwracają na nie największą uwagę. Pozostałe przykłady par walutowych to funt do dolara amerykańskiego czy dolar do japońskiego jena – wymienia Kostecki.

Atutem wymienionych par walutowych są przede wszystkim bardzo wysoka płynność oraz niższe koszty transakcyjne kontraktów CFD w porównaniu z tymi o mniejszej płynności.

Polacy nie boją się korzystać z nowych form płatności mobilnych. Hitem mogą być przelewy na numer telefonu

Polska jest europejskim liderem innowacyjności w zakresie nowych form płatności. Dobrze przyjęły się płatności zbliżeniowe kartą oraz przy użyciu smartfonów, dlatego firmy operujące na tym rynku nie boją się wchodzić z nowymi usługami. Polski Standard Płatności pracuje nad wdrożeniem przelewów na numer telefonu. W Skandynawii to jedna z najpopularniejszych usług bankowości. W Polsce eksperci liczą, że takie przelewy będą odpowiadały nawet za połowę transakcji mobilnych.

System płatności mobilnych BLIK ma dziś blisko milion użytkowników. Od lutego dokonano nim ponad milion transakcji, płacąc w 130 tys. terminali płatniczych w sklepach stacjonarnych, kawiarniach czy lokalach usługowych. Liczba aktywnych użytkowników będzie rosnąć, zwłaszcza że klienci mają mieć już wkrótce dostęp do płatności peer-to-peer, czyli przelewów na numer telefonu.

Polacy są liderem innowacyjności w Europie i nie boją się nowych rozwiązań. Rozwiązanie dla 200 tys. osób nie jest wielkim problemem, wyzwaniem jest za to zwiększenie liczby użytkowników z kilkuset tysięcy do kilku milionów. Nie dokonamy tego w ciągu 2–3 kwartałów, ale liczymy, że uda się to zrobić w ciągu 2–3 lat – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Grzegorz Długosz, prezes Polskiego Standardu Płatności (PSP), operatora BLIKA.

Aby skorzystać z BLIKA, wystarczy odnaleźć go w aplikacji mobilnej dowolnego z banków – założycieli systemu, czyli: Alior Banku, Banku Millennium, Banku Zachodniego WBK, ING Banku Śląskiego, mBanku (również Orange Finanse), PKO Banku Polskiego oraz Inteligo. Aby dokonać zakupu, należy wybrać BLIK jako formę płatności, wpisać jednorazowy, sześciocyfrowy kod na terminalu lub komputerze i zaakceptować go na swoim telefonie. Cały proces jest też bezpieczny, bo wygenerowany kod jest ważny przez dwie minuty.

Jeszcze w tym roku do systemu mają dołączyć kolejne banki, m.in. Getin Bank i neoBank.

Musi to być rozwiązanie proste, wygodne i bezpieczne. Widzimy, że kiedy klient pierwszy raz dokona transakcji za pomocą BLIKA, natychmiast się do tego przekonuje, jest tylko kwestia rozwijania sieci akceptacji, która powinna szybko rosnąć. W tym momencie jesteśmy skupieni na wdrożeniu wśród banków płatności peer-to-peer, czyli przelewów na numer telefonu, bez konieczności podawania numeru konta. To projekt wdrażany wspólnie z Krajową Izbą Rozliczeniową. Od września przystąpił do niego Bank Millennium, który realizuje takie przelewy. Mamy nadzieję, że w tym roku tę usługę wprowadzą jeszcze dwa lub trzy banki – uczestnicy systemu – mówi Długosz.

BLIK jest wykorzystywany do wypłat z bankomatów, ale rośnie również odsetek transakcji na terminalach POS. Nowe funkcjonalności mają pozwolić na zwiększenie liczby użytkowników. Od lutego tego roku, czyli od początku swojego istnienia, z systemu skorzystało milion użytkowników, którzy dokonali ponad milion transakcji.

Liczymy na to, że przelewy na numer telefonu między użytkownikami będą popularną usługą i będą odpowiadać za 30–50 proc. wszystkich transakcji w BLIKU. Ale by to osiągnąć, konieczne jest, by usługę tę oferowały wszystkie banki – zaznacza Grzegorz Długosz. – To przelew natychmiastowy. Wybieramy tylko ze swojej książki telefonicznej numer telefonu, nie jest potrzebny numer rachunku. Jak pokazują doświadczenia ze Skandynawii czy Wielkiej Brytanii, jest to najpopularniejsza z usług bankowości mobilnej.

Branża leasingowa rośnie dynamicznie. Po trzech kwartałach wartość nowych umów była o 15,7 proc. wyższa niż rok wcześniej

CEO Magazyn Polska

Zainteresowanie leasingiem wśród krajowych firm jest coraz większe – korzysta z niego ok. 40 proc. małych i średnich firm. Wartość nowych umów po trzech kwartałach br. wyniosła 35,9 mld zł i była o blisko jedną szóstą wyższa niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Największym popytem cieszą się zakupy samochodów osobowych, ciężarowych i dostawczych, duże jest także zainteresowanie inwestycjami w maszyny i urządzenia.

Zainteresowanie leasingiem rośnie. Polska jest krajem, w którym prawie 40 proc. średnich i małych przedsiębiorstw w różnym stopniu korzysta z tego rodzaju produktów – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Wojciech Rybak, przewodniczący Komitetu Wykonawczego Związku Polskiego Leasingu. – Na tle Europy także wypadamy bardzo dobrze. Nie tylko leasingujemy więcej niż wynosi średnia w rozwiniętych krajach europejskich, lecz także dynamika polskiego rynku jest relatywnie wysoka.

Krajowe firmy najczęściej leasingują samochody osobowe, dostawcze i ciężarowe (36,7 proc. rynku), maszyny i urządzenia (33,1 proc.) oraz środki transportu ciężkiego, czyli pojazdy ciężarowe ważące więcej niż 3,5 tony, ciągniki siodłowe, naczepy i przyczepy, autobusy, samoloty, statki oraz sprzęt kolejowy (26,5 proc.). Odrębną kategorią były inwestycje w nieruchomości – mają one 3-proc. udział w rynku. Ogółem według ZPL leasing odpowiadał za 84,4 proc. inwestycji, a tradycyjna pożyczka za 15,6 proc.

Rynek rośnie o blisko 16 proc. Po dwóch kwartałach dynamika była na poziomie 13 proc. – zauważa Wojciech Rybak. – Główną zmianę w dynamice zauważamy w segmencie samochodów małych, gdzie wzrost wynosi 17 proc. Natomiast klienci firm leasingowych inwestują również w środki trwałe związane z transportem ciężkim. Przyrosty obserwujemy zarówno w segmentach ciągników siodłowych, pojazdów ciężarowych, jak i naczep. Ale chyba najważniejsze, co bardzo cieszy, choć dynamika spada, są nadal rosnące inwestycje w maszyny i urządzenia.

Według ZPL tego rodzaju inwestycje finansowane leasingiem i pożyczką, łącznie z wydatkami na sprzęt IT, do końca września br. były warte 11,9 mld zł – o 13,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Najchętniej w ten sposób płacono za urządzenia rolnicze (27,3 proc. udział w rynku maszyn), urządzenia do produkcji tworzyw sztucznych i obróbki metalu (15,1 proc.) oraz sprzęt budowlany (12,2 proc.).

Jak twierdzą analitycy ZLP, branża nie odczuwa już skutków jednorazowych czynników z 2014 roku takich jak okienko kratkowe, a przedsiębiorcy chętnie biorą w leasing pojazdy, korzystając z innych zalet, które przynosi tego rodzaju finansowanie.

Około 60 proc. nowego leasingu, który rejestrujemy, stanowiły pojazdy, co nie było dla nas zaskoczeniem – precyzuje Wojciech Rybak. – Natomiast w zależności od okresu środek ciężkości przesuwał się pomiędzy samochodami małymi służącymi do transportu osób oraz ciężkimi, głównie do przewozu ładunków i towarów między różnymi destynacjami.

Czynnikiem ryzyka dla branży były zmiany w niemieckim ustawodawstwie. Na początku stycznia br. w Niemczech wprowadzono wynagrodzenie minimalne w wysokości 8,5 euro za godzinę pracy. Zgodnie ze stanowiskiem tamtejszych władz regulacje dotyczą również polskich firm przewozowych wykonujących transport międzynarodowy na terenie tego kraju. To znacznie podnosi koszty działalności przewoźników z Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Sprawą zajmuje się teraz Komisja Europejska.

Uważamy, że jest to niezgodne z regulacjami i podważa zasady Unii Europejskiej – tłumaczy Wojciech Rybak. – Niezależnie od tego uważamy jednak, że pozycja polskich firm transportowych jest dzisiaj na tyle silna, że ewentualne dodatkowe koszty poniosą gestorzy ładunków, a nie firmy spedycyjne.

Jak podkreśla, polska branża transportu ciężkiego ma ponad 10 proc. udziałów w europejskim rynku przewozowym i dominującą pozycję w UE.