Ograniczenia dla podmiotów gospodarczych w zbiórce niekompletnych elektroodpadów

Nowa ustawa o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym ogranicza ilość podmiotów, które mogą zbierać niekompletne elektrodpady. Wbrew założeniom zmiana ta może nie przełożyć się na ograniczenie nielegalnego demontażu, zwraca uwagę Anna Wójcik, kierownik ds. Ochrony Środowiska i ADR w Stena Recycling.

Nowa ustawa o ZSEiE, która zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2016 r., ma na celu uporządkowanie dotychczasowego systemu zbiórki ZSEiE oraz implementację unijnej Dyrektywy  Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/19/UE z 4 lipca 2012 r. do prawodawstwa krajowego. Wśród szeregu zmian jakie wprowadza, zakazuje m.in. zbiórki  niekompletnych odpadów elektrycznych i elektronicznych podmiotom innym niż wskazane w ustawie.

Artykuł 35 ustawy zezwala na zbiórkę niekompletnych odpadów elektrycznych i elektronicznych wyłącznie podmiotowi będącemu: dystrybutorem prowadzącym jednostkę handlu detalicznego o powierzchni sprzedaży wynoszącej co najmniej 400 mkw. poświęconej sprzedaży sprzętu przeznaczonego dla gospodarstw domowych, prowadzącym zakład przetwarzania oraz odbierającym odpady komunalne od właścicieli nieruchomości                 lub prowadzącym punkt selektywnego zbierania odpadów komunalnych. Celem tego zapisu jest ograniczenie sprzedaży nielegalnie zdemontowanych części ZSEiE do punktów skupu złomu, co stanowi niebezpieczeństwo dla zdrowia człowieka i środowiska.

Anna Wójcik, ocenia jednak, że pomimo tej regulacji nielegalny demontaż może być dalej kontynuowany.

Nieuczciwi przedsiębiorcy znajdą sposób ominięcia restrykcyjnych przepisów, choćby doprowadzając poprzez nielegalny demontaż zebrany ZSEiE do takiego stopnia, aby utracił wizualnie znamiona sprzętu – mówi ekspertka Stena Recycling. Jak wskazuje ograniczenie części podmiotów pod względem zbiórki niekompletnych elektrodpadów zmniejszy liczbę lokalizacji, w których taki sprzęt może być oddawany oraz ograniczy działalności firm zajmujących się jego zbiórką. Poza branżę zużytych urządzeń elektrycznych i elektronicznych mogą dalej trafiać niektóre cenne surowce. – Optymalnym rozwiązaniem byłaby rekompensata finansowa za zwrot kompletnego sprzętu. Wszelkie instrumenty finansowe winny być także wspierane poprzez edukację społeczeństwa o skutkach niekorzystnego oddziaływania na środowisko – dodaje Wójcik.

W ustawie o ZSEiE, poza zakazem zbiórki niekompletnych elektroodpadów, przewidziano wiele istotnych zmian, m.in. udogodnienia dla konsumentów, które pozwolą na łatwiejszy zwrot zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Sprzęt o wymiarach nie większych niż 25 cm będzie można oddać nieodpłatnie oraz bez konieczności kupienia nowego produktu w sklepie o powierzchni nie mniejszej niż 400 mkw. Nieodpłatny będzie  również zwrot zużytego sprzętu przy dostawie nowego produktu do domu pod warunkiem, że jest on tego samego rodzaju. Ustawa wprowadza również szereg innych zmian, m.in. niezapowiedziane kontrole podmiotów gospodarczych zajmujących się zbieraniem oraz przetwarzaniem zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, zwiększone poziomy zbierania oraz odzysku i recyklingu elektrodpadów, czy od 2018 r. podział sprzętu elektrycznego i elektronicznego na nowe grupy.

Wodór zalewa Europę. Pierwszy klient odebrał Toyotę Mirai w Danii

Ruszyła sprzedaż Toyoty Mirai w Danii. Pierwszy samochód został już odebrany przez swojego nowego właściciela, Jacoba Krogsgaarda, CEO firmy H2 Logic, która zajmuje się budową stacji tankowania wodoru.

 Jacob Krogsgaard przyjechał do salonu STS Biler w Herning z żoną Rikke i dwiema córkami. Cała rodzina była bardzo przejęta, gdy odbierała kluczyki do swojego samochodu. Wręczył im je Kristian Krapper, prezydent Toyota Denmark.

toyota mirariTo wyjątkowy dzień, nie tylko dla Toyoty, pana Krogsgaarda i jego rodziny, ale także dla Danii. To pierwszy krok w ekscytującej podróży naszego kraju do parku samochodów nieemitujących spalin – powiedział Kristian Krapper.

Pan Krogsgaard złożył zamówienie na pierwszy seryjny samochód na ogniwa paliwowe wiele miesięcy temu, gdy tylko dowiedział się, że Toyota wprowadzi Mirai również do Danii jako jednego z pierwszych państw na świecie. Od tamtej pory nie mógł się doczekać dnia, w którym wsiądzie do tego niecodziennego auta.

„Jestem bardzo dumny, że zostałem pierwszym właścicielem Toyoty Mirai w Danii. To z całą pewnością samochód przyszłości. Już nie mogę się doczekać pierwszej przejażdżki z moją rodziną naszym własnym autem, które emituje wyłącznie wodę” – powiedział Jacob Krogsgaard.

Wybór Danii na jeden z pierwszych krajów, w których debiutuje Toyota Mirai, nie jest przypadkowy. Jest to jedyne państwo na świecie dysponujące ogólnokrajową siecią stacji tankowania wodoru. Siedem stacji zbudowanych w strategicznych miejscach pozwala przejechać kraj wzdłuż i wszerz bez obaw, że w baku zabraknie wodoru do napędzania auta. Dodatkowo, samochody na ogniwa paliwowe są w Danii zwolnione z podatku rejestracyjnego do 2019 roku.

Toyota Mirai to pierwszy na świecie seryjny samochód napędzany ogniwami paliwowymi, efekt ponad dwudziestu lat badań Toyoty nad napędem wodorowym. W pracach badawczych Toyota stale korzystała ze swojego ogromnego doświadczenia w dziedzinie napędów hybrydowych. Ogniwa paliwowe produkują w reakcji wodoru i tlenu energię elektryczną, która zasila silnik elektryczny napędzający koła. Mirai nie emituje żadnych spalin, a jedynie wodę.

Wodór dostępny na stacjach tankowania jest w Danii produkowany w 100% przy użyciu energii z elektrowni wiatrowych. Toyota Mirai jest obecnie dostępna także w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Japonii. W przyszłym roku trafi na rynek belgijski

Na rynkach powyborcza niepewność

Wybory parlamentarne w Polsce wygrało Prawo i Sprawiedliwość. Na ten moment formacja ta ma wystarczająco głosów by móc samodzielnie utworzyć rząd. Rynki obserwują sytuację, zastanawiają się, które deklaracje zostaną zrealizowane i jaki to będzie miało wpływ na gospodarkę.

Wiadomością dnia są wyniki wyborów parlamentarnych w Polsce. Wstępne wyniki z 90% okręgów potwierdzają, że tym razem nie było wyraźnych różnic względem sondaży. Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory uzyskując na ten moment samodzielną większość w parlamencie. Należy jednak poczekać na wyniki ze 100% okręgów, gdyż dwie formacje są obecnie blisko progu wyborczego i gdyby jedna z nich weszła do sejmu mogłoby się okazać, że po przeliczeniu jednak zabraknie tych kilku głosów. Rynki przyjęły tą wiadomość zdecydowanie spokojniej niż wynikałoby to z napięć tuż przed wyborami. Jak widać strach przed zmianą jest silniejszy niż ewentualne zmiany.

Od rana złoty utrzymuje mniej więcej poziomy z piątkowego zamknięcia. Euro znajduje się w okolicach 4,26 zł, frank ku przerażeniu kredytobiorców dotarł w okolice 3,95 zł, dolar 3,85 zł a funt 5,91 zł. To czy te poziomy utrzymają się czy dojdzie do ruchu powrotnego zobaczymy w nadchodzących dniach. Na razie na rynku jest zbyt dużo niewiadomych a inwestorzy boją się wracać w nieznane.

Obecnie rynki czekają na wypowiedzi zwycięskiej partii w najważniejszych dla nich kwestiach. Dotyczy to m. in. losu już zredukowanego OFE. Gdyby doszło do pełnej likwidacji otwartych funduszy emerytalnych znowu mielibyśmy chwilową zapaść na giełdzie i na obligacjach w strachu przed wycofaniem się z tych rynków dużego gracza.

Piątkowe dane na temat indeksów PMI wypadły powyżej oczekiwań. Lepiej wypadła strefa euro jak również USA. Bank Chin poinformował o obniżeniu stóp procentowych. Stopa depozytowa wynosi obecnie 4,35% a pożyczkowa 1,50%. Obydwie spadły o 0,25%. Niższe stopy procentowe mają na celu pobudzić gospodarkę.

KNF podniósł zalecenia odnośnie dodatkowych buforów kapitałowych dla banków zaangażowanych w akcję kredytową we franku. Wynikają one z zabezpieczenia kredytów, których wartość przekracza wartość nieruchomości. Akcja ta spowoduje najprawdopodobniej w wielu bankach zmniejszenie dywidend, by utrzymać minimalne poziomy kapitałów.

Od rana poznaliśmy dobre dane z Niemiec. Indeks instytutu IFO spadł mniej niż oczekiwali analitycy. Dzisiaj warto zwrócić jeszcze uwagę na:

12:00 – Wielka Brytania – wskaźnik zamówień wg CBI,

15:00 – USA – sprzedaż nowych domów.

EUR/PLN

Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 26.07.2015 do 26.10.2015Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 26.07.2015 do 26.10.2015

Kurs EUR/PLN znajduje się w trendzie wzrostowym. Po przebiciu maksimum na poziomie 4,2600, kurs kontynuuje wzrosty. Dla ruchu w górę najbliższym oporem jest poziom 4,2900 gdzie znajduje się nowe maksimum lokalne. W przypadku spadków kolejne wsparcie stanowi linia łącząca minima lokalne na 4,2100 a następnie minima w okolicach 4,1550-4,1600.

CHF/PLN

Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 26.07.2015 do 26.10.2015Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 26.07.2015 do 26.10.2015

Kurs CHF/PLN przeszedł w trend wzrostowy. Po przebicia testowanej linii oporu na 3,8950 kolejnym istotnym oporem są okolice 3,9500 gdzie znajdują się obecne maksima. W przypadku osłabienia kursu wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,8650, a następnie ostatnie minimum, czyli 3,8090.

USD/PLN

Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 26.07.2015 do 26.10.2015Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 26.07.2015 do 26.10.2015

Kurs USD/PLN wybił się z trendu bocznego. Nowym oporem są trzymiesięczne maksima na 3,8750. dla ewentualnego ruchu w dół najbliższym wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,6800.

GBP/PLN

Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 26.07.2015 do 26.10.2015Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 26.07.2015 do 26.10.2015

Kurs GBP/PLN podążał jeszcze na początku miesiąca w trendzie spadkowym. Przed wyborami doszło do silnego wybicia i najbliższymi ograniczeniami dla wzrostu kursu są obecnie maksima lokalne na 5,9300. W przypadku spadków ważnym wsparciem jest 5,6600 czyli ostatnie minimum.

Gothaer: nagrobek też można ubezpieczyć

W majątku, który Polacy chcą obejmować ubezpieczeniem, są mieszkania, domy i ich wyposażenie. Zapominamy jednak, że cenne, są także rodzinne nagrobki, szczególnie z powodu wartości sentymentalnej. Każdego roku na polskich cmentarzach dochodzi do zniszczeń w wyniku aktów wandalizmu, kradzieży czy zjawisk atmosferycznych. Biorąc pod uwagę ceny grobowców oraz koszt usług kamieniarskich, takie sytuacje wiążą się ze sporymi stratami finansowymi sięgającymi nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Warto zawczasu przygotować się na tego typu zdarzenia i zadbać o bezpieczeństwo grobów swoich bliskich. Taką możliwość daje oferowane przez Gothaer TU S.A. ubezpieczenie nagrobków.

– Nagrobki naszych bliskich mają dla nas szczególną wartość, podobnie jak inne części naszego mienia. Jak się okazuje, pomimo tego, niewielu Polaków decyduje się objąć je ochroną ubezpieczeniową. To dziwi, szczególnie biorąc pod uwagę relację „cena polisy-wartość szkody”, która zawsze wypada na korzyść kupującego polisę. Z wyliczeń Gothaer wynika, że średnia wysokość rocznej składki za ubezpieczenie nagrobka wynosi ok. 80 złotych, podczas gdy wartość przeciętnego nagrobka to często kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych – ocenia Anna Materny, Dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych w Gothaer TU S.A.

Nagrobek pod ochroną, czyli zakres ubezpieczenia

Nagrobki można ubezpieczyć w ramach polisy obejmującej ochroną dom lub mieszkanie. Wystarczy przy zakupie włączyć w ochronę ubezpieczeniową nagrobek, aby zabezpieczyć się przed sytuacją, gdy część grobu uległa zniszczeniu w wyniku zdarzenia losowego. Obejmujemy wtedy szkody powstałe w efekcie dewastacji, działania warunków atmosferycznych, np. naporu śniegu czy silnego wiatru, a także upadku obiektów (np. drzew, masztów lub słupów), uderzenia pojazdu oraz wandalizmu. Ubezpieczony otrzyma także odszkodowanie w przypadku kradzieży części nagrobka lub jego elementów takich jak rzeźby lub wazony, o ile są one przymocowane na stałe do pomnika. W Gothaer w ramach oferty „Cztery Kąty” można ubezpieczyć nagrobek w formie płyty, pomnika albo budowli upamiętniającej zmarłego wraz z elementami jego otoczenia takimi jak ławeczka, klęcznik czy kostka brukowa. – Nie jest standardem rynkowym objęcie ochroną dodatkowych przedmiotów. W naszej firmie to część podstawowej oferty, gdyż wiele zgłaszanych szkód dotyczy właśnie uszkodzenia ławek czy kostki wokół pomnika – mówi Anna Materny.

Warto jednak wiedzieć, że w przypadku szkód, za które ponoszą odpowiedzialność zarząd cmentarza, kamieniarze czy firmy pogrzebowe możemy liczyć na odszkodowanie od nich samych. W tego typu sytuacjach, odszkodowania należy żądać bezpośrednio od nich lub zakładów ubezpieczeń, w których podmioty te wykupiły polisę OC.

Ochrona nagrobka w praktyce

Jeśli już do tego rodzaju zdarzenia dojdzie, w pierwszej kolejności właściciel nagrobka powinien o sytuacji powiadomić policję oraz w ciągu 3 dni zgłosić szkodę do ubezpieczyciela. Wysokość poniesionych strat ustala się w oparciu o koszty odbudowy lub naprawy pomnika, uwzględniając jego rodzaj, wymiary, konstrukcję i zastosowane materiały. Bardzo pomocne przy szacowaniu wartości szkody mogą okazać się wcześniej wykonane zdjęcie nagrobka, które były dołączone do umowy ubezpieczenia. – Wysokość odszkodowania powinna pokryć koszty naprawy, jednak nie może być wyższa niż suma ubezpieczenia, czyli wartość, na jaką został ubezpieczony nagrobek – podsumowuje Anna Materny z Gothaer TU S.A.

„Firma albo etat” tym razem na SGH

Kolejny raz przedstawiciele Nestlé i Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, tym razem w towarzystwie prezesa agencji social relations Konceptika, odpowiadać będą na pytania studentów oraz zaprezentują jak wygląda praca w korporacji, jak się tam dostać, a także na czym polega własna działalność gospodarcza i jak pozyskać fundusze na jej rozpoczęcie. Zapraszamy we wtorek, 27 października, o godz. 17:30 na SGH.

Jakie kompetencje pracodawcy uważają za najważniejsze? Co należy zawrzeć w CV, aby przekonać rekruterów? Jak zaplanować swoją karierę zawodową? Gdzie szukać pomysłów na biznes i skąd pozyskać pieniądze na własną firmę? To tylko niektóre z zagadnień, które grono ekspertów poruszy już 27 października (wtorek) o godzinie 17:30 na SGH.

Spotkanie odbędzie się dzięki współpracy Nestlé z Akademickimi Inkubatorami Przedsiębiorczości w ramach inicjatywy Nestlé Needs YOUth. Nestlé traktuje wsparcie ludzi młodych we wchodzeniu na rynek pracy jako swój obowiązek i priorytet. Od 16 lat organizuje płatne 3-miesięczne praktyki letnie, staże i warsztaty dla studentów i absolwentów, a w ciągu ostatnich dwóch lat w całej Polsce w Nestlé zatrudniono prawie 1000 osób do 30. roku życia. O rekrutacji do międzynarodowej korporacji opowie Katarzyna Grzegory – Starszy Specjalista ds. rekrutacji w Nestlé Polska S.A., od ponad 8 lat rekrutująca nowych pracowników, aktualnie zajmująca się rekrutacją na wszystkie stanowiska, w tym pozycje kluczowe w Nestlé Polska S.A. i wspierająca kadrę kierowniczą w podejmowaniu trafnych decyzji managerskich. Katarzyna prowadzi także szkolenia i warsztaty rekrutacyjne dla młodych managerów, dzieląc się z nimi najlepszymi praktykami rekrutacyjnymi.

O zaletach pracy w korporacji i szansach, jakie właśnie ta ścieżka kariery otwiera przed młodymi ludźmi, opowie Justyna Fijałkowska – Junior Product Manager w Nestlé. Justyna zajmuje się marketingiem znanej marki wafli – Princessa, a także Nesquik, Maxer i piankami JOJO Marshmallow.

Kolejny uczestnik spotkania na SGH, Mateusz Miernikowski, CEO agencji social relations Konceptika, to strateg i psycholog. Pracuje z takimi markami jak Cenega, Electronic Arts, PlayStation, North Fish, Grupa Żywiec. Podczas konferencji „Firma albo etat” opowie „Kiedy własny biznes daje radość, a kiedy nie?”

Michał Misztal jeszcze w trakcie studiów rozpoczął przygodę z biznesem akademickim, pełniąc funkcję dyrektora Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości przy SGGW oraz przy Uczelni Łazarskiego. Obecnie na co dzień zajmuje się wsparciem startupów oraz prowadzeniem szkoleń i coachingiem. W ciągu 8 lat pracy nad rozwojem przedsiębiorczości w Polsce opiekował się ponad 500 startupami z różnych branż. Pod jego opieką znajdują się wszystkie inkubatory w województwie mazowieckim, niemal 600 startupów oraz kadra regionu.

Spotkanie „Firma albo etat” to propozycja dla wszystkich studentów i absolwentów, którzyszukają swojego miejsca na rynku pracy i zastanawiają się, gdzie chcieliby pracować, jak napisać CV, jak przekonać rekruterów lub po prostu chcieliby dowiedzieć się, jak znaleźć dobrą pracę. – przekonuje Katarzyna Grzegory, Starszy Specjalista ds. rekrutacji, Nestlé Polska S.A.

Zapraszamy także osoby rozważające założenie własnej firmy, szukające pomysłu, inspiracji oraz doświadczenia. Wszystkich, którzy jeszcze nie wiedzą jak pokierować swoim życiem zawodowym, zapraszamy na wyjątkowe spotkanie dwóch światów – startupów i dużych firm –dodaje Michał Misztal z Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości.

Polskie OC najtańsze w Europie?

Większość kierowców zapytanych o składkę ubezpieczenia OC lub AC zapewne odpowiedziałaby, że ta kwota jest wysoka. Informacje statystyczne wskazują jednak, że pod względem kosztu ubezpieczeń komunikacyjnych, Polska plasuje się na jednym z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej. W 2013 r. wyższą składką polis OC i AC w przeliczeniu na mieszkańca, cechowały się nawet takie kraje, jak Słowacja oraz Chorwacja. Można jednak przypuszczać, że straty techniczne ubezpieczycieli i apele KNF-u przyczynią się do zmiany  sytuacji.

Udział składek w pensji Polaka o 41% niższy od europejskiej średniej

Przekrojowe dane na temat wysokości składek OC i AC w Europie, nie są łatwo dostępne. Jednym z nielicznych źródeł informacji jest Insurance Europe. „Ta organizacja zrzeszająca europejskich ubezpieczycieli, podaje łączną wartość przypisanej składki brutto oraz odszkodowań w wybranych krajach Starego Kontynentu” – wyjaśnia Nina Kuczyńska z porównywarki ubezpieczeń Ubea.pl.  

Nina Kuczyńska informuje, że najnowsze dane Insurance Europe pochodzą z 2013 r. Na ich podstawie można obliczyć wartość składki oraz odszkodowań z OC i AC w przeliczeniu na mieszkańca (patrz poniższa tabela). Po uwzględnieniu dodatkowych informacji Eurostatu (liczba mieszkańców) okazuje się, że w 2013 r. na jednego Polaka przypadało 86 euro przypisanej składki brutto z tytułu ubezpieczeń komunikacyjnych oraz 60 euro wypłaconych odszkodowań. Niższe wyniki odnotowano tylko w trzech z 25 analizowanych krajów (Węgry, Łotwa i Bułgaria). Porównywane wartości dla Czech i Słowacji wynoszą odpowiednio 123 euro oraz 96 euro. Te wyniki również są znacznie niższe od średniej dla wszystkich analizowanych państw (218 euro). „Składka OC i AC wyższa niż 300 euro przypada na jednego Austriaka, Belga, Duńczyka, Włocha i Szwajcara. Warto pamiętać, że różnica pomiędzy wynikami dotyczącymi Polski oraz krajów Europy Zachodniej, po części wynika z większej popularności polis Autocasco” – zaznacza Nina Kuczyńska z porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Składkę ubezpieczeń komunikacyjnych na jednego mieszkańca, można porównać z przeciętną wysokością rocznej pensji brutto pracownika etatowego. Informacje dotyczące zarobków pochodzą z bazy danych OECD i zostały skorygowane o różnicę w cenach dóbr konsumpcyjnych (tzw. parytet siły nabywczej). Po wykonaniu obliczeń okazuje się, że dla Polski składka OC i AC przypadająca na osobę, w 2013 r. wynosiła jedynie 0,49% przeciętnej rocznej pensji brutto. Ten wynik był o 41% niższy od średniej z 25 analizowanych krajów. Nina Kuczyńska podkreśla, że w Czechach i na Słowacji składka ubezpieczeń komunikacyjnych przypadająca na mieszkańca, stanowiła odpowiednio 0,79% i 0,61% rocznej pensji brutto. Tylko jedno z porównywanych państw (Węgry) cechowało się wynikiem niższym od tego, który został odnotowany w Polsce. Ze względu na brak odpowiednich danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, nie można sprawdzić relatywnego poziomu składek OC i AC płaconych przez bułgarskich, chorwackich, cypryjskich oraz łotewskich kierowców.

Wybrane kraje Europy: porównanie wysokości składki przypisanej brutto oraz odszkodowań z ubezpieczeń komunikacyjnych (2013 r.)
Nazwa kraju

Składka przypisana brutto ubezpieczeń komunikacyjnych w przeliczeniu na mieszkańca (2013 r.) Wypłacone odszkodowania                 z ubezpieczeń komunikacyjnych           w przeliczeniu na mieszkańca (2013 r.) Składka przypisana brutto ubezpieczeń komunikacyjnych na mieszkańca/Średnia roczna płaca brutto pracownika etatowego (parytet siły nabywczej/dane z 2013 r.)
Austria 356 euro 253 euro 1,04%
Belgia 321 euro 213 euro 0,89%
Bułgaria 69 euro 42 euro brak danych
Chorwacja 112 euro 52 euro brak danych
Cypr 204 euro 118 euro brak danych
Czechy 123 euro 74 euro 0,79%
Dania 359 euro 168 euro 0,98%
Estonia 113 euro 76 euro 0,77%
Finlandia 285 euro 190 euro 0,93%
Francja 300 euro 249 euro 0,98%
Grecja 121 euro 68 euro 0,62%
Hiszpania 210 euro 162 euro 0,77%
Holandia 261 euro 194 euro 0,67%
Irlandia 242 euro 151 euro 0,61%
Łotwa 55 euro 35 euro brak danych
Niemcy 284 euro 265 euro 0,87%
Polska 86 euro 60 euro 0,49%
Portugalia 141 euro 112 euro 0,76%
Słowacja 96 euro 64 euro 0,61%
Słowenia 225 euro 155 euro 0,90%
Szwajcaria 585 euro 387 euro 1,38%
Szwecja 276 euro 206 euro 0,91%
Węgry 49 euro 34 euro 0,31%
Wielka Brytania 273 euro 252 euro 0,88%
Włochy 313 euro 236 euro 1,21%
Średnia dla 25 analizowanych krajów 218 euro 153 euro 0,83%

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych Insurance Europe (wysokość składek i odszkodowań), Eurostatu (populacja) oraz OECD (średnia płaca)

Nie tylko straty ubezpieczycieli wymuszą wzrost kosztów OC i AC …

Nina Kuczyńska z porównywarki Ubea.pl zwraca uwagę, że organizacja Insurance Europe nie publikuje najnowszych danych na temat składek ubezpieczeń komunikacyjnych. Z informacji zebranych przez Polską Izbę Ubezpieczeń wynika jednak, że w 2014 r. średnia składka OC i AC w przeliczeniu na mieszkańca naszego kraju, spadła do poziomu 83 euro. Taka zmiana była efektem obniżenia całkowitej składki przypisanej brutto dla ubezpieczeń komunikacyjnych. Można jednak przypuszczać, że w kolejnych latach wartość polis OC oraz AC będzie rosnąć (również po przeliczeniu na mieszkańca Polski). Wyniki finansowe ubezpieczycieli są pierwszym argumentem, który przemawia za tą tezą. Warto przypomnieć, że w pierwszej połowie 2015 r. strata techniczna ze sprzedaży ubezpieczeń OC dla kierowców wyniosła 327 mln zł (dane PIU). Do polis Autocasco ubezpieczyciele musieli dopłacić kolejne 27 mln zł. W dłuższej perspektywie firmy ubezpieczeniowe nie zgodzą się na ponoszenie takich strat ze sprzedaży jednej grupy polis.

Wzrost składek polis komunikacyjnych jest już widoczny od kilku miesięcy. Ten proces może przyspieszyć po niedawnych działaniach KNF-u. Nadzór finansowy 29 września 2015 r. wysłał specjalny list do ubezpieczycieli. W tym dokumencie, prezes KNF-u zarekomendował ustalanie składek w polisach OC i AC na poziomie adekwatnym do ponoszonego ryzyka. Takie zalecenie jest jasnym sygnałem do zakończenia wojny cenowej. „Komisja Nadzoru Finansowego ostrzegła ubezpieczycieli, że brak zmian w ich polityce sprzedażowej może skutkować karami finansowymi lub zakazem sprzedaży polis komunikacyjnych. Ta druga sankcja byłaby precedensem na krajowym rynku ubezpieczeń” – podsumowuje Nina Kuczyńska z porównywarki ubezpieczeń Ubea.pl.

Czy dolar będzie kosztował ponad 4 zł?

Na razie na rynku panuje spokój. Złoty tuż po wyborach jest względnie stabilny. Jak decyzje nowego rządu i Europejskiego Banku Centralnego wpłyną na kondycję krajowej waluty? Odpowiada Marcin Lipka, analityk walutowy Cinkciarz.pl.

Marcin_LipkaZłoty tuż po wyborach jest względnie stabilny. Euro kosztuje ok. 4.25 zł, a frank ok. 3.95 zł. Choć teoretycznie utworzenie samodzielnego rządu przez PiS było uważane przez ekspertów za negatywny czynnik dla krajowej waluty, to jednak zdecydowanie gorszym rozwiązaniem dla złotego byłaby niestabilna koalicja lub rząd mniejszościowy i zagrożenie przedterminowymi wyborami. Doświadczenia krajów rozwijających się dowodzą, że lepiej, gdy wiodąca siła polityczna sprawuje samodzielną władzę, niż gdy dzieli ją z niestabilnymi, mniejszymi partiami.

Stabilizacja polskiej waluty będzie również zależeć od tego, w jakim stopniu zostanie znowelizowany budżet na 2016 r., kto zostanie ministrem finansów oraz kto będzie powołany na członków RPP. Jeżeli deficyt finansów publicznych nie przekroczy 3 proc. PKB na przyszły rok, a nowy szef MF będzie sprzeciwiać się nadmiernemu zadłużaniu, wtedy presja na złotego powinna się obniżać. Dużym znakiem zapytania i pewnym zagrożeniem dla złotego w kolejnych miesiącach jest nominacja nowych członków Rady Polityki Pieniężnej. Kadencja ośmiu z 10 członków RPP kończy się na początku roku, a prezes pozostaje na stanowisku do połowy 2016 r. Prawdopodobnie nowe władze monetarne, powoływane przez parlament oraz prezydenta, będą skłonne do cięcia stóp procentowych nawet do 1 proc. Gdyby te oczekiwania zostały spełnione, a Europejski Bank Centralny zgodnie z prognozami zwiększył skup obligacji skarbowych krajów strefy euro i obniżył stopę depozytową w grudniu, wtedy w pierwszej połowie roku dolar mógłby kosztować ponad 4 zł (teraz 3.85 zł).

Liderzy Bankowości, Ubezpieczeń i Zarządzania Wierzytelnościami spotkali się po raz kolejny

21 i 22 października 2015 r. w Hotelu Westin w Warszawie odbyło się kolejne Spotkanie Liderów Bankowości i Ubezpieczeń. Wydarzenie to od początku cieszy się dużym powodzeniem i zainteresowaniem najważniejszych osobistości i wiodących spółek branży bankowości, ubezpieczeniowej i zarządzania wierzytelnościami. Spotykają się oni, aby dyskutować o najważniejszych wyzwaniach i oczekiwaniach względem sektora finansowego, a także wyznaczać trendy.

Tym razem na Spotkanie Liderów złożyły się trzy połączone ze sobą konferencje:

  • X Warsaw International Banking Summit – Banking Forum
  • VI Insurance Forum
  • III Forum Zarządzania Wierzytelnościami

Uroczystego otwarcia wydarzenia dokonał Adam Jasser, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Po tym wystąpieniu uczestnicy wysłuchali debat dotyczących dwóch bardzo ważnych dla wszystkich trzech sektorów tematów. Pierwszym z nich były tzw. Grexit i Brexit, czyli możliwość wyjścia Grecji z wspólnej unii monetarnej, a Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Wśród panelistów znaleźli się m.in.: Zbigniew Jagiełło (PKO Bank Polski), Krzysztof Kalicki (Deutsche Bank Polska) oraz Jacek Rostowski. Drugi wspólny panel dyskusyjny dotyczył etycznych instytucji finansowych. Głos zabrali w nim m.in.: Wojciech Kwaśniak (KNF), Sławomir S. Skora (Citi Handlowy) oraz Artur Olech (Ubezpieczenia Pocztowe).

 

Ciąg dalszy oraz drugi dzień konferencji stanowiły trzy odrębne wydarzenia, podczas których dyskutowano m.in. na tematy: zmieniającej rynek technologii; wyzwań regulacyjnych; cyberbezpieczeństwa w sektorze bankowym i ubezpieczeniowym; poszukiwania nowych modeli przychodów; banków przyszłości; omnikanałowej obsługi klienta; regulacji prawnych w świecie windykacji; trendów w zarządzaniu wierzytelnościami, czy też psychologii dłużnika. Spośród 110 prelegentów wymienić można: Alexandra Konopkę (Gras Savoye Polska), Witola Jaworskiego (PZU), Mariusza Hildebranda (BIG InfoMonitor), Artura Waliszewskiego (Google), Roberta Bednarskiego (Facebook), Adriana Kurowskiego (Visa), Damiana Zapłatę (First Data), Marka Zefiriana (Starter24), Marata nevretdinova (TU Europa), Ryszarda Grzelaka (Europ Assistance), Piotra Badowskiego (Polski Związek Windykacji), Leszka Mellibrudę.

Spotkanie Liderów to najbardziej prestiżowe i największe wydarzenie poświęcone bankowości, ubezpieczeniom oraz sektorowi zarządzania wierzytelnościami. Patronat honorowy objęli m.in.: Narodowy Bank Polski, Komisja Nadzoru Finansowego, Związek Banków Polskich. Tematyka poszczególnych konferencji wchodzących w skład Spotkania Liderów współtworzona jest przez Rady Programowe, co zapewnia najwyższą aktualność oraz istotność poruszanych dyskusji.

J. Steinhoff: Utrzymanie liczby miejsc pracy w górnictwie jest niemożliwe. Rząd powinien dążyć do wypracowania realnego planu restrukturyzacji branży

CEO Magazyn Polska

W obecnej sytuacji gospodarczej utrzymanie wielkości zatrudnienia w górnictwie na dotychczasowym poziomie jest niemożliwe – ocenia były wicepremier Janusz Steinhoff. Zdaniem byłego wicepremiera rząd powinien podjąć negocjacje z partnerami społecznymi w celu wypracowania kompromisu. Dogłębna restrukturyzacja górnictwa węgla kamiennego przy wykorzystaniu pomocy publicznej jest konieczna do tego, by utrzymać bezpieczeństwo energetyczne kraju. W przeciwnym razie grozi nam paraliż sieci elektroenergetycznej.

– Nie jest możliwe utrzymanie obecnej liczby miejsc pracy w górnictwie, dlatego że część kopalń na Górnym Śląsku ze względu na warunki górniczo-geologiczne nie jest w stanie wyraźnie podnieść wydajności pracy czy znacząco obniżyć kosztów – tłumaczy Janusz Steinhoff, były minister gospodarki.

Ekspert w rozmowie z agencją informacyjną Newseria tłumaczy, że w większości kopalń na Górnym Śląsku występują bardzo trudne warunki górniczo-geologiczne, co wiąże się m.in. z zagrożeniem tąpnięciami czy wybuchem metanu.

– To wszystko z jednej strony generuje wyższe koszty, a z drugiej strony stwarza niebezpieczeństwo dla pracujących tam ludzi. Trzeba również pamiętać o tym, że kopalnie górnośląskie działają pod silnie zurbanizowanymi terenami i w związku z tym koszty szkód górniczych są wysokie – wyjaśnia.

W ocenie byłego wicepremiera rząd, który zostanie utworzony po ostatnich wyborach, powinien podjąć otwartą rozmowę w sprawie przyszłości branży. Celem ma być opracowanie realnego programu pomocy, który zyska aprobatę nie tylko górników, lecz także Komisji Europejskiej.

– Pomoc publiczna może być udzielana tylko po spełnieniu określonych warunków. Rząd nie ma żadnej możliwości dotowania produkcji. Również nie ma żadnych możliwości podejmowania działań w zakresie ochrony rynku, te kompetencje są w Brukseli – tłumaczy Steinhoff.

Polityk jest jednocześnie przekonany o tym, że polskie górnictwo węgla kamiennego da się uratować. Wymogiem jest jednak przeprowadzenie dogłębnej restrukturyzacji przy uwzględnieniu obecnych realiów ekonomicznych.

– Osobiście dobrze wspominam rozmowy z partnerami społecznymi w czasach rządów Jerzego Buzka. Udało się przekonać związkowców zarówno z Solidarności, jak i z OPZZ do podjęcia trudu restrukturyzacji – przekonuje Steinhoff.

Janusz Steinhoff w rozmowie z agencją informacyjną Newseria przypomina także o Górniczym Pakiecie Socjalnym. Pakiet, który stanowił część rządowego programu „Reforma górnictwa kamiennego w Polsce w latach 1998–2002”, przyczynił się do znacznego zmniejszenia liczby zatrudnionych w branży, a tym samym do uzyskania przez nią rentowności.

– Restrukturyzacja zatrudnienia musi się odbywać z udziałem budżetu państwa i myślę, że rząd takie decyzje podejmie. To byłaby dopuszczalna pomoc publiczna – ocenia.

Były wiceminister jest również przekonany o tym, że nie dojdzie do sytuacji, w której rząd doprowadzi do upadku polskiego górnictwa węgla kamiennego. Skutkowałoby to spadkiem bezpieczeństwa energetycznego kraju. Steinhoff przypomina, że ponad 20 tys. MW energii (ponad 51 proc. całkowitych mocy zainstalowanych PSE) jest wytwarzane przez elektrownie zasilane węglem kamiennym, a brak własnego surowca skutkowałby kryzysem energetycznym w kraju.