Po urodzeniu dziecka kobieta może przez rok otrzymywać zasiłek. Formalności z ZUS zależą od jej formy zatrudnienia

0

CEO Magazyn Polska

Każdej młodej mamie, która jest zatrudniona na etacie, na umowie-zleceniu lub prowadzi własną firmę, przysługuje zasiłek macierzyński. Przez pierwsze 26 tygodni może liczyć na 100 proc. podstawy wymiaru zasiłku, a przez kolejne 26 tygodni urlopu rodzicielskiego – na 60 proc. Alternatywnie może wybrać zasiłek w wysokości 80 proc. przez cały okres trwania urlopu. Dopełnienie formalności związanych z zasiłkiem macierzyńskim będzie przebiegało różnie w zależności od tego, czy przyszła mama prowadzi działalność gospodarczą, jest osobą współpracującą czy zatrudnioną na podstawie umowy o pracę.

Zasiłek macierzyński otrzyma ubezpieczona, która w okresie ubezpieczenia chorobowego lub urlopu wychowawczego urodziła dziecko. Świadczenie przysługuje osobom ubezpieczonym obowiązkowo, np. pracownikom, albo dobrowolnie, np. osobom prowadzącym działalność gospodarczą lub zleceniobiorcom. Zasiłek macierzyński przysługuje przez okres określony przepisami Kodeksu pracy jako okres dodatkowego urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego oraz ojcowskiego – mówi agencji Newseria Bartłomiej Gawroński z Departamentu Zasiłków w Centrali ZUS.

Po urodzeniu dziecka można maksymalnie przez rok nie pracować i otrzymywać wynagrodzenie. Obecnie matka lub ojciec może wykorzystać 20 tygodni urlopu macierzyńskiego (w tym 14 obligatoryjnie wykorzystuje matka) w przypadku urodzenia jednego dziecka. Ten urlop jest obligatoryjny, co oznacza, że należy go wykorzystać w całości. Dodatkowy urlop macierzyński trwa 6 tygodni, można go wykorzystać bezpośrednio po urlopie macierzyńskim. Urlop rodzicielski trwa 26 tygodni, a warunkiem jego uzyskania jest wykorzystanie bezpośrednio przed nim dodatkowego urlopu macierzyńskiego.

Zasiłek macierzyński za okres urlopu macierzyńskiego i dodatkowego urlopu macierzyńskiego wynosi 100 proc. podstawy wymiaru zasiłku, natomiast za okres urlopu rodzicielskiego – 60 proc. Na wniosek ubezpieczonej złożony nie później niż 14 dni po porodzie zasiłek macierzyński za okres urlopu macierzyńskiego, dodatkowego urlopu macierzyńskiego oraz urlopu rodzicielskiego przysługuje w wysokości 80 proc. podstawy wymiaru zasiłku – wyjaśnia ekspert ZUS.

Wniosek o udzielenie wszystkich przysługujących urlopów można złożyć na jednym dokumencie.

Warto pamiętać, że dopełnienie niezbędnych formalności będzie różniło się w zależności od tego, czy mama jest zatrudniona na etacie, prowadzi własną działalność lub pracuje na umowę zlecenie. Jeśli pracodawca zatrudnia powyżej 20 osób, wniosek o udzielenie urlopu i wypłatę zasiłku wystarczy do niego dostarczyć i to on dopełni obowiązku wypłaty świadczenia.

Osoba, która prowadzi działalność gospodarczą lub jest osobą współpracującą, takie dokumenty będzie składała bezpośrednio do ZUS-u. Osoba, która jest pracownikiem, ale pracodawca zatrudnia mniej niż 20 osób, będzie składała dokumenty do pracodawcy, a ten w jej imieniu przekaże je do ZUS-u właściwego ze względu na siedzibę firmy – tłumaczy Monika Kwiatkowska-Deptuła z Kancelarii Podatkowej Skłodowscy.

Urlop macierzyński można rozpocząć jeszcze przed urodzeniem dziecka, wystarczy wówczas dostarczyć zaświadczenie od lekarza, w którym wskaże on przewidywalną datę porodu. Jeśli urlop macierzyński rozpocznie się w momencie urodzenia dziecka, należy podjąć decyzję o wysokości zasiłku – 80 proc. przez cały okres urlopu (macierzyńskiego i rodzicielskiego) lub 100 proc. przez pierwszą połowę, a 60 proc. przez drugą połowę roku.

Jeżeli matka zdecyduje się rozpocząć urlop już po urodzeniu dziecka, to jest zobowiązana złożyć albo do ZUS, albo do pracodawcy akt urodzenia dziecka lub jego odpis poświadczony za zgodność z oryginałem przez pracodawcę i prawidłowo wypełnione dokumenty. W przypadku pracownika to druk Z-3, zaś Z-3b i Z-3a w przypadku osób prowadzących działalność lub pozostających w ubezpieczeniu chorobowym i mających prawo do wypłaty zasiłku macierzyńskiego na innych warunkach – zaznacza Kwiatkowska-Deptuła.

Zasiłek macierzyński przysługuje również ojcom. Wystarczy wybrać się na dwutygodniowy urlop ojcowski przed ukończeniem przez dziecko 12 miesięcy. W ubiegłym roku z takiego przywileju skorzystało ok. 100 tys. mężczyzn.

– Zasiłek macierzyński przysługuje ubezpieczonej lub ubezpieczonemu, którzy przyjęli na wychowanie dziecko w wieku do 7 lat, a w przypadku dziecka, wobec którego podjęto decyzję o odroczeniu obowiązku szkolnego, do 10 lat z zamiarem przysposobienia lub w ramach rodziny zastępczej z wyjątkiem rodziny zastępczej zawodowej – przypomina Gawroński z ZUS.

Relacja z Human Capital Economy CEE Congress

7 i 8 października w Hotelu Sheraton w Warszawie po raz pierwszy w Polsce odbył się Human Capital Economy CEE Congress. Wzięły w niej udział najważniejsze osobistości branży HR, Zarządzania Zasobami Ludzkimi, Liderzy Świata Biznesu i Administracji.

Międzynarodowe grono ekspertów, polityków, liderów biznesu i praktyków zarządzania zasobami ludzkimi miało okazję do debatowania na temat aktualnego stanu Kapitału Ludzkiego, a także do wypracowania rozwiązań na najbliższe lata. Jest to niezwykle ważne, szczególnie, że wyzwań stojących przed gospodarką Europy Środkowo-Wschodniej nie brakuje. Jednym z kluczowych aspektów poruszanych podczas kongresu były migracje – zarówno zarobkowe Polaków, jak i te z bliskiego wschodu i Afryki do Polski. W debacie oxfordzkiej na ten temat udział wzięli: Władysław Kosiniak-Kamysz, Minister Pracy i Polityki Społecznej, oraz Andrzej Malinowski, Prezydent Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej. Kluczowymi były pytania o to, co zrobić, aby Polacy wrócili z Emigracji oraz kto będzie budować rozwój gospodarki w Europie Środkowo-Wschodniej. Drugiego dnia odpowiadano natomiast na pytanie, czy praca jest dobrem wspólnym czy tylko partyjnym. Swoją wizję rynku pracy przedstawili liderzy polityczni: Joanna Shmidt – Członek Zarządu Komitetu Wyborczego „Nowoczesna”, Maks Kraczkowski – Poseł na Sejm RP, Prawo i Sprawiedliwość, oraz Włodzimierz Karpiński – Poseł na Sejm RP, Minister Skarbu Państwa w latach 2013-2015, Platforma Obywatelska.

W ciągu dwóch dni trwania kongresu debatowano również na tematy takie, jak:

  • Rynek pracy a rozwiązania systemowe
  • Edukacja i kariera ludzi młodych
  • Czy naprawdę potrzebujemy więcej pracowników? Wyzwania starzejącego się społeczeństwa
  • Narodowe modele zarządzania, jako szansa na międzynarodowy sukces
  • Trendy, wyzwania i nowe modele prowadzenia polityki HR.

Swoją obecnością kongres zaszczycili m.in. Pani Minister Joanna Kluzik-Rostkowska, Pedro Pereira da Silva, Country Manager, Jeronimo Martins Poland, Joanna Makowiecka-Gaca, Prezes Zarządu, Polimex-Mostostal, Brian Tracy, International Keynote Speaker, Tomasz Hanczarek, Prezes Zarządu, Work Service.

Konferencję w znakomity sposób poprowadził dziennikarz Telewizji Polskiej- Krzysztof Ziemiec.

Popołudniowy komentarz walutowy z 12.10.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 12.10.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Hejt w sieci zablokuje Ci karierę

Pracodawcy sprawdzają jakie treści udostępniamy na swoich profilach społecznościowych, jakim słownictwem się posługujemy w komentarzach, i czy wyrażane przez nas poglądy nie obrażają uczuć innych grup społecznych.

Kandydat bierze udział w procesie rekrutacji na wyższe stanowisko menedżerskie. W końcowym etapie, przed podjęciem ostatecznej decyzji o złożeniu mu oferty pracy, okazuje się, że przyszły pracownik komentował w internecie aktualne wydarzenia społeczne pod swoim nazwiskiem w sposób pozbawiony kultury i przy użyciu niecenzuralnego języka. Wyrażał przy tym skrajne i kontrowersyjne poglądy godząc w dobre imię innych grup społecznych. Z tego powodu nie złożono mu oferty pracy.

To tylko jeden z coraz częstszych przypadków tego typu odnotowywanych przez ekspertów Michael Page, firmy specjalizującej się w prowadzeniu rekrutacji na stanowiska kierownicze.

Zastanawiające jest, że wiele osób zachowuje się tak, jakby internet był anonimowy. A przecież w najpopularniejszych serwisach społecznościowych funkcjonuje się pod własnym imieniem i nazwiskiem (takie zapisy znajdują się w regulaminie). Może dziwić, że wiele osób w swoich komentarzach posługuje się językiem, który trudno nazwać literacką polszczyzną, a dodatkowo często nawołującym do nienawiści. Kandydaci na stanowiska kierownicze pod własnym nazwiskiem publikują i publicznie promują treści kontrowersyjne, informacje newralgiczne, opinie rasistowskie, krytykują grupy społeczne, a nawet naśmiewają się z innych osób. Obrażają je ze względu na wiek, płeć, orientację seksualną, religię. W sieci stają się „hejterami”. Oczywiście wszyscy mają prawo do własnych opinii, ale powinno się to odbywać w ramach poszanowania praw drugiego człowieka.

– Tymczasem największe firmy, globalne organizacje, znane marki, spółki giełdowe, są szczególnie wyczulone na takie zachowania. Pracownicy, a szczególnie, kluczowe osoby w tego typu organizacjach muszą realizować ich wewnętrzne kodeksy etyczne. Osoby te reprezentują firmy na zewnątrz, dlatego powinny nie tylko akceptować, ale także swoją postawą popierać wartości przedsiębiorstwa, być ich ambasadorami. A wiarygodność w oczach współpracowników i kontrahentów zyskają tylko wtedy, gdy również prywatnie, będą zgadzać się i realizować zasady etyczne pracodawcy. Mówiąc wprost – przykład musi być dawany przez szefów – przekonuje Paweł Wierzbicki z Michael Page.

I dotyczy to coraz szerszej liczby przedsiębiorstw, gdyż kodeksy etyczne, do tej pory standard w koncernach globalnych, stają się również coraz bardziej popularne w polskich firmach. Najczęściej dotykają problemów równego traktowania, uczciwego i sprawiedliwego postępowania, regulują zasady działania w przypadku gdy pracownik dyskryminuje innych ze względu na: płeć, niepełnosprawność, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną. Za naruszenie obowiązujących w firmie zasad etycznych grożą pracownikom, a także kandydatom do pracy, konkretne konsekwencje.

Dlatego osoby, którym zależy na rozwoju kariery,  które starają się o awans w swojej organizacji, czy też nowe stanowisko pracy w innej firmie, powinny zdawać sobie sprawę, że ich internetową tożsamość, w tym profile w sieciach społecznościowych może przeanalizować każdy, zarówno pracodawca, jak i rekruter. – Dokładny research w sieci na temat poglądów kandydata, jego norm etycznych, badanie tożsamości w sieci, odbywa się zazwyczaj pod koniec procesu rekrutacji, gdy pozostaje 2-3 kandydatów do weryfikacji i wyboru. Tym trudniej jest kandydatowi, któremu do tej pory bardzo dobrze wychodziły starania o nową posadę, zaakceptować porażkę z powodu własnych wpisów w internecie – twierdzi Paweł Wierzbicki.

Podczas takiego researchu pod uwagę brane są m.in.: sieci społecznościowe, fora internetowe i komentarze pod artykułami. Pracodawców interesuje jakie treści kandydaci udostępniają na swoich profilach, jakim słownictwem się posługują, w jakich wydarzeniach biorą udział, w jaki sposób wyrażają swoje poglądy. Wszelkie niedopuszczalne zachowania mają realny wpływ na ścieżkę kariery i procesy rekrutacji. W najbardziej skrajnym przypadku może się okazać, że pracodawca wycofa złożoną kandydatowi ofertę zatrudnienia pod wpływem internetowych treści, które ten firmował swoim własnym nazwiskiem.

Banki wkrótce bez BTE

25 września Sejm przyjął nowelizację ustawy Prawo bankowe, która zakłada między innymi zlikwidowanie bankowego tytułu egzekucyjnego (BTE). Nowelizacja jest wynikiem uznania przez Trybunał Konstytucyjny przepisów umożliwiających bankom wystawianie BTE za niekonstytucyjne.

Zgodnie z nowymi przepisami BTE zostanie całkowicie zlikwidowany. W myśl noweli banki stracą możliwość wystawiania tytułów egzekucyjnych i będą zobowiązane do uzyskania tytułów egzekucyjnych w postępowaniu sądowym. Nowa ustawa ma zapewnić dłużnikom prawo do merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd. Dla banków oznacza jednocześnie wyeliminowanie skróconego sposobu egzekucji niespłaconych wierzytelności. Droga sądowa i postępowania wszczęte przeciwko nieuczciwym kredytobiorcom mogą ciągnąć się latami, a wygrana w sądzie nie da bankom gwarancji, że komornik skutecznie odzyska dla banku zaciągnięte i niespłacone zobowiązania.

Przyjęta przez Sejm ustawa została skierowana do Senatu, który zadecyduje o  jej ostatecznym kształcie. Pozostaje zatem pytanie, czy wpływ na okres obowiązywania przepisów o BTE będzie miał fakt, że są to ostatnie dni posiedzeń przed zakończeniem tej kadencji parlamentu.

Polskie firmy farmaceutyczne coraz bardziej innowacyjne

W 2014 roku polskie przedsiębiorstwa działające w sektorze przemysłowym wydały przeszło 24,6 mld złotych na działalność innowacyjną. W porównaniu z poprzednim rokiem nakłady na ten cel wzrosły o 17,4%. Przychody ze sprzedaży produktów nowych lub istotnie ulepszonych za lata 2012–2014 wyniosły natomiast 8,8%. Największy udział w innowacjach (45,6% wszystkich przedsiębiorstw przemysłowych) miały firmy zajmujące się produkcją leków i wyrobów farmaceutycznych.

Miliardy wydawane na innowacje

Nakłady na innowacje w sektorze przemysłowym w 2014 roku były o 3,6 mld złotych wyższe w porównaniu do roku 2013. Tendencję wzrostową w zakresie rozwoju aktywności innowacyjnej i przeznaczanych w tym celu funduszy potwierdzają analitycy, ośrodki badawcze, przedsiębiorstwa wprowadzające nowatorskie produkty, a także podmioty wspierające, które świadczą dla nich usługi o charakterze uzupełniającym.

Dofinansowanie ze środków europejskich na innowacyjne projekty napędza rozwój centrów badawczo-rozwojowych, a one coraz częściej i chętniej inwestują w badania nad nowymi produktami. Zauważyliśmy znaczący wzrost zleceń na tłumaczenia tekstów specjalistycznych z zakresu farmacji, chemii i biotechnologii. Innowacja to proces, który zaczyna się w laboratoriach, ale tak naprawdę wymaga szerokiej współpracy. Nasza firma posiada wyspecjalizowany zespół tłumaczy, którzy na co dzień obsługują zarówno firmy farmaceutyczne, jak również uniwersytety, laboratoria i ośrodki badawcze – mówi ekspert Biura Tłumaczeń 123tłumacz.pl.

Medycyna i farmacja podstawowym kierunkiem rozwoju

Jak pokazują najnowsze dane GUS-u za 2014 rok, 9 na 20 aktywnych innowacyjnie polskich przedsiębiorstw przemysłowych prowadzi działalność związaną z produkcją leków oraz podstawowych substancji i wyrobów farmaceutycznych. Całościowy rozwój rynku leków biotechnologicznych szacuje się natomiast na około 10% w skali roku. Prowadzenie działalności na tym obszarze jest o tyle wymagające, że wiąże się z podjęciem długotrwałych badań, które są dodatkowo niebotycznie kosztochłonne. Zrealizowanie kompletnego projektu odkrywczo-badawczego i wprowadzenia na rynek nowego leku wiąże się średnio z wydatkiem przekraczającym 1 mld dolarów.

Mimo że polskie firmy i ośrodki badawcze przekazują na innowacje ciągle dużo mniej środków w porównaniu do ich zachodnich odpowiedników, dostrzec jednak można systematyczny, stały wzrost w zakresie wydatków na aktywność innowacyjną. Jednym ze sposobów poradzenia sobie z problemem wysokich kosztów badań biotechnologicznych jest podjęcie wielowymiarowej współpracy między naukowymi ośrodkami badawczymi a przedsiębiorstwami działającymi na rynku farmaceutycznym.

Połączyć naukę i biznes — klastry i ośrodki naukowo-konsultacyjne

Zgodnie z najnowszą strategią Narodowego Centrum Badań i Rozwoju stworzenie platformy naukowo-biznesowej jest jednym z podstawowych instrumentów gwarantujących wzrost innowacyjności w obrębie polskiej farmaceutyki. – Żenimy ze sobą dwa środowiska: nauki i biznesu. Głęboko wierzymy w to, że z tego małżeństwa będą dzieci, mówię tu oczywiście o innowacjach, pracach badawczo-rozwojowych i nowych produktach, które są w stanie zdobyć polskie, a przede wszystkim światowe rynki – mówi Leszek Cieśla z  NCBiR. O skuteczności takiego rozwiązania przekonują sukcesy odnoszone przez regionalne klastry stworzone w celu współdziałania firm komercyjnych i akademickich laboratoriów (m.in. Mazowiecki Klaster BioTechMed prowadzący obecnie zaawansowane prace nad bioimplantem).

Z pomocą w zrealizowaniu projektów farmaceutycznych dla tzw. start-upów przychodzą również ośrodki naukowo-konsultacyjne, np. pod szyldem koncernu Pfizer, działające w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. Eksperci oceniają tam możliwość komercjalizacji wynalezionego leku i wskazują możliwe drogi rozwoju. Planowane utworzenie takiego punktu w Polsce we współpracy z uniwersytetami medycznymi sprawi, że szansę na rozwój i innowacyjność zyskają nie tylko duże firmy farmaceutyczne, ale również młodzi i zdolni naukowcy rozpoczynający swoje badania nad nowatorskimi lekami.

Źródło: Biuro Tłumaczeń 123tlumacz.pl

Aktywna wymiana handlowa pomiędzy Polską a Turcją

Wymiana handlowa pomiędzy Polską a siódmą gospodarką w Europie pod względem PKB – Turcją, wciąż rośnie. W latach 2011-2014 wartość obrotów pomiędzy państwami wzrosła dziewięciokrotnie zbliżając się do poziomu 6 mld euro. Utrzymująca się dynamika handlu z Turcją czyni ten kraj naszym głównym partnerem handlowym z obszaru Bliskiego Wschodu i Azji. Pomimo wzrastającej liczby eksportowanych towarów do Turcji, nadal niewiele polskich przedsiębiorców rozlicza się jednak w lirze tureckiej.

W  pierwszym półroczu 2015 roku polski eksport do Turcji wzrósł w porównaniu do analogicznego okresu w  ubiegłym roku o 13% osiągając poziom około 1,71 mld euro. Dynamika importu była mniej znacząca i wyniosła około 1,45 mld euro, co zapewniło utrzymanie dodatniego bilansu handlowego dla Polski.

Nawet pomimo podobnej specjalizacji przedsiębiorstw polskich i tureckich, charakter handlu pomiędzy naszymi krajami pozostaje bardziej komplementarny niż konkurencyjny. Podstawowymi produktami wymiany z Turcją są zarówno po stronie eksportu jak i importu: pojazdy samochodowe i części zamienne, urządzenia przemysłu mechanicznego czy tworzywa sztuczne. Polscy przedsiębiorcy z sukcesem eksportują preparaty perfumeryjne, słodycze czy papier i tekturę. Dominującym towarem tureckim eksportowanym do Polski są tekstylia.

Turcja to jedna z szybciej rosnących gospodarek na świecie, będąca członkiem grupy G20, która coraz szerzej i chętniej otwiera się na inwestycje zagraniczne. Nasze zaangażowanie w tym kraju znacznie przewyższa tureckie bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce – na koniec 2013 roku ta przewaga była siedmiokrotna. W Turcji aktywne są największe polskie firmy z branży IT czy farmaceutycznej. Na rozwój w tym kraju postawiły takie polskie podmioty jak: Selena, Polpharma, Rafko, Smyk, X-Broker, spółka EBS czy Grupa Azoty ZAK S.A.

 Turcja jest jednym z tych krajów, w których eksport z Polski będzie rósł najszybciej w latach 2016-2020 .

Rozwojowi polskiego eksportu towarzyszą obawy przedsiębiorców o opłacalność biznesu, szczególnie ze względu na zawirowania na rynku walutowym. Efektywne rozliczanie transakcji zagranicznych jest możliwe za pomocą płatności bezpośrednio w walutach naszych partnerów.  – Obserwujemy, że mimo coraz śmielszego działania polskich firm na rynkach poza Unią Europejską takich jak chociażby rynek turecki, tylko nieliczne przedsiębiorstwa rozliczają się w walutach lokalnych. – Tymczasem jest to sposób na zabezpieczenie się przed ryzykiem kursowym oraz na ochronę marży – mówi Jakub Makurat, Dyrektor Generalny Ebury w  Polsce.  – Uniknięcie podwójnego przewalutowania transakcji upraszcza cały proces, a co więcej eliminuje dodatkowe koszty, jakie przedsiębiorca musi ponieść z tytułu przewalutowania. Rozliczanie w lokalnej walucie oprócz zmniejszania ryzyka kursowego, to także większe możliwości negocjacyjnie dla firm, co przekłada się na wzrost konkurencyjności ich działalności handlowej – dodaje Jakub Makurat. Umiejętne zarządzanie ryzykiem kursowym to jedna z podstaw biznesu eksportowego, szczególnie na rynkach perspektywicznych, ale jeszcze się rozwijających, a tym samym przechodzących liczne i dynamiczne zmiany jakim jest Turcja.

Ebury to międzynarodowa firma specjalizująca się w usługach finansowych dla małych i średnich firm, w szczególności w obszarze transakcji walutowych oraz zarządzania ryzykiem kursowym.

O Ebury

Ebury to międzynarodowa firma specjalizująca się w usługach finansowych dla małych i średnich przedsiębiorstw – pomaga im rozwijać biznes na rynkach zagranicznych, eliminując bariery w obszarze rozliczania transakcji walutowych oraz zarządzania ryzykiem walutowym. Ebury umożliwia transakcje w ponad 140 walutach, w tym wielu walutach odległych krajów (m.in. lira turecka, rupia indyjska, chiński juan, real brazylijski, thajski bat, meksykańskie peso) oraz dostarcza sprawdzone rozwiązania w handlu zagranicznym, dotychczas niedostępne dla polskich firm.

Precyzyjnie dobierając instrumenty finansowe zabezpieczające ryzyko kursowe, Ebury zwiększa bezpieczeństwo dochodów i chroni marżę przedsiębiorców. Analizy i zestawy użytecznych informacji przekazywane codziennie przez analityków Ebury zapewniają przedsiębiorcom komfort i możliwość skoncentrowania się na prowadzeniu własnego biznesu.

Ebury to zespół niemal 300 specjalistów posiadających bogate doświadczenie na światowych rynkach finansowych pracujących w 4 biurach: Londynie, Amsterdamie, Madrycie i Warszawie. Własne centrum IT w Maladze (Hiszpania) dostarcza klientom bezpieczne i innowacyjne rozwiązania technologiczne, w tym najwyższej jakości platformę online.

Zaawansowana technologia stosowana w Ebury usprawnia proces rejestracyjny i transakcyjny oraz umożliwia dostęp do największych dostawców płynności. Ebury współpracuje m.in. z Barclays, Deutsche Bank, Societe Generale, Citi Bank i ABN-AMRO.

Firma zrealizowała dotąd transakcje o łącznej wartości ponad 7 mld funtów (ok. 40 mld złotych). Ebury za każdym razem głęboko analizuje biznes każdego z klientów, co umożliwia precyzyjne poznanie ich potrzeb, zaoferowanie usług „skrojonych na miarę” i zapewnienie spersonalizowanego kontaktu (dedykowany specjalista). Do tej pory firma obsłużyła ok. 5 tys. europejskich eksporterów i importerów.

Gwarancją bezpiecznej współpracy z Ebury jest działalność pod nadzorem FCA (brytyjski odpowiednik KNF), w tym status Autoryzowanej Instytucji Płatniczej. Ebury podlega przepisom prawnym Urzędu Skarbowego i Celnego Jej Królewskiej Mości (HM Revenue and Customs). Ebury ściśle współpracuje z instytucjami wspierającymi biznes i stosunki gospodarcze pomiędzy krajami. W Polsce Ebury jest członkiem i aktywnie współpracuje z British Polish Chamber of Commerce.

 

Jaka będzie przyszłość samochodów elektrycznych w Polsce

Popularność samochodów elektrycznych w najbliższych latach będzie szybko rosnąć. Zdaniem specjalistów auta elektryczne przyczynią się do zmniejszenia zanieczyszczenia w miastach oraz znacząco obniżą koszty transportu: miejskiego oraz dla indywidualnych użytkowników. Obecnie przejechanie 100 km samochodem elektrycznym kosztuje niewiele ponad 5 PLN. Eksperci Schneider Electric wskazują czego potrzeba w naszym kraju, aby samochody przyjazne dla środowiska stały się elementem naszej rzeczywistości.

Samochody elektryczneAktualnie stopień rozwoju transportu elektrycznego w poszczególnych państwach Unii Europejskiej jest bardzo zróżnicowany. Założeniem UE jest wsparcie dla ekologicznego transportu i zrównanie jego statusu z transportem tradycyjnym.  W styczniu 2013 roku został ogłoszony pakiet: „Czysta energia dla transportu”, który zakłada m.in. rozwój infrastruktury służącej do obsługi samochodów elektrycznych: powstanie sieci punktów z możliwością ładowania aut, wprowadzenie jednej uniwersalnej wtyczki oraz włączenie w te działania podmiotów prywatnych.

W kierunku rozwoju

Zgodnie z postanowieniami pakietu, Polska do 2020 roku musi posiadać 46 tys. punktów ładujących dla samochodów elektrycznych. Według danych z raportu „Przyszłość miast” ośrodka dialogu i analiz THINKTANK aktualnie posiadamy około 250 takich punktów.
W końcowym założeniu ich ilość i dostępność ma być porównywalna z powszechnością parkometrów. Z analiz Frost & Sullivan wynika, że w najbliższych latach po drogach na całym świecie będzie jeździło niemal 6,5 mln pojazdów o napędzie hybrydowym
i elektrycznym. Wskazuje to na znaczny wzrost popularności aut elektrycznych i konieczność przystosowania infrastruktury energetycznej w miastach.

Rozwiązanie dla miast

Transport elektryczny to rozwiązanie dostosowane głównie do miejskiego stylu życia. Średnio na jednym doładowaniu samochód elektryczny jest w stanie pokonywać dystans od 80 do 150 km. Jak pokazują dane pochodzące z raportu „Przyszłość miast”, w pełni zaspokaja to potrzeby ludności żyjącej w miastach, gdyż dziennie nie pokonują oni dystansu większego niż 60 km. W związku z tym, rozwiązanie to dedykowane jest głównie dla odbiorców indywidualnych oraz firm, których pracownicy poruszają się na terenie miasta. Wyjście naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom mieszkańców miast jest koniecznością. Auta elektryczne jak i ładowarki są elementem budującym inteligentny system energetyczny w miastach.

W naszej nowej siedzibie, zlokalizowanej przy ul. Konstruktorskiej 12, ładowarka do samochodów elektrycznych już znalazła swoje zastosowanie. Pozwala załadować samochód w ciągu maksymalnie dwóch godzin, co umożliwia pokonanie trasy 150 kilometrów – mówi Jacek Łukaszewski, prezes Schneider Electric, firmy, która jest m.in. producentem ładowarek dedykowanych elektrycznym samochodom. W naszym asortymencie znajdują się ładowarki przeznaczone zarówno dla odbiorców indywidualnych jak i do użytku publicznego tzn. na parkingach, w supermarketach czy na ulicach. Urządzenie EV Link zostało zaprezentowane również na tegorocznych Międzynarodowych Energetycznych Targach Bielskich – Energetab, gdzie cieszyło się dużym zainteresowaniem. Ważne jest również to, że każdy może mieć taką ładowarkę zainstalowaną przy domu, czy w garażu – kontynuuje Jacek Łukaszewski.

Społeczne poparcie

Samochody elektryczneJak wskazują badania TNS przeprowadzone w 2012 roku, na zlecenie firmy Renault, aż 88 proc. Polaków wskazuje, że samochody elektryczne to przyszłość motoryzacji. Zdaniem 59 proc. ankietowanych czynnikiem, który może przyczynić się do spopularyzowania samochodów elektrycznych na polskim rynku jest wsparcie ze strony rządowej, wyrażone
w postaci subwencjonowanych kwot do zakupu. Inną zachętą jest wprowadzenie ulg podatkowych, na co wskazało 29 proc. ankietowanych. Z kolei 15 proc. respondentów twierdzi, że istotnym bodźcem wpływającym na zwiększenie liczby elektrycznych samochodów jest wprowadzenie bezpłatnego parkowania na terenie całych aglomeracji miejskich. Dużym atutem samochodu elektrycznego jest niski koszt eksploatacji, ponieważ przejechanie 100 km kosztuje niewiele ponad 5 PLN, a to zdecydowanie mniej niż w przypadku samochodów na benzynę czy ropę, choć oczywiście należy wziąć pod uwagę silnik i specyfikę pojazdu – dodaje Jacek Łukaszewski.

Jednym z obszarów inteligentnego miasta jest inteligentny transport i komunikacja. Samochody elektryczne, jak również cały system ich ładowania, to kluczowe elementy Smart Cities. Podstawą wzrostu popularności samochodów elektrycznych powinny być rozwiązania legislacyjne, które będą promować działania wspomagające ich rozwój. Zachęty w postaci ułatwień regulacyjnych, zarówno na szczeblu krajowym i europejskim, powinny przyczynić się do wzrostu zainteresowania, a tym samym do rozwoju inteligentnego transportu. Warto przy tym zwrócić uwagę na zalety tego rozwiązania, które gwarantują czystsze, bardziej ciche oraz przyjazne miasta XXI wieku.