Jak uczyć, by nauczyć – nowe techniki nauczania na studiach MBA

0

Tradycyjne wykłady i schematyczne ćwiczenia na studiach MBA odchodzą do lamusa. Uczelnie szukają nowych sposobów, by pozyskać uwagę studentów, często uciekając się do bardzo oryginalnych pomysłów.

Rzetelna wiedza i najświeższe nowinki z naukowego świata to wartość sama w sobie. Jednak w kształceniu menadżerów, którzy odzwyczaili się od siedzenia w szkolnych ławach, liczy się też pomysł na atrakcyjne podanie tej wiedzy. W tym celu uczelnie prześcigają się w wymyślaniu różnorodnych zajęć, które mają w studentach rozbudzać kreatywność i zdolności przywódcze. Prym wiedzie tu WU Executive Academy w Wiedniu, gdzie można zaobserwować kilka nowych interesujących metod pracy ze studentami. Czy w przyszłości staną się one standardem w kształceniu liderów biznesu?

Poczuj się jak dyrygent

Jedną z nietypowych metod nauki są warsztaty, podczas których studenci mają okazję wcielić się w rolę profesjonalnych dyrygentów. Co ma wspólnego bycie menadżerem w wielkiej korporacji z koncertem muzyki klasycznej? Otóż analogia jest tu dość prosta – tak jak dyrygent za pomocą różnych metod wpływa na członków swojego zespołu, tak w przedsiębiorstwie sprawny lider komunikuje się ze swoimi podwładnymi, zachęcając ich do wykonywania zadań i projektów zgodnie z jego zamysłem i wskazówkami. W obu przypadkach kluczowym słowem jest współpraca.

Żeby nadać ćwiczeniom odpowiednią oprawę, na zajęcia zapraszani są profesjonalni muzycy, którzy na co dzień występują na deskach najlepszych wiedeńskich sal koncertowych. Zajęcia rozpoczynają się specjalną prelekcją, podczas której jeden z muzyków opowiada o sposobach pracy różnych charyzmatycznych dyrygentów. Następnie przychodzi czas na część praktyczną. Studenci kolejno wychodzą na scenę i wcielają się w rolę kierownika zespołu. Muzycy wykonują uprzednio wybrany utwór cały czas dostosowując swe zachowania do gestów i spojrzeń, które wysyła im „student-dyrygent”. Dla osób, które nie miały w życiu nic wspólnego z muzyką, taka sytuacja bywa początkowo stresująca. Widać jednak, że po kilku próbach nabierają pewności siebie i znajdują nić porozumienia z orkiestrą. Zaczynają dostrzegać, jak każdy ich ruch wpływa na zachowanie muzyków i jak inaczej może brzmieć ten sam utwór w zależności od tego jak zachowuje się dyrygent.

Po każdorazowym wykonaniu utworu muzycy dzielą się ze studentami swoimi wskazówkami. Tłumaczą, które gesty były dla nich niezrozumiałe lub gdzie wyczuwali niekonsekwencję w zachowaniu dyrygenta. Z czasem studenci stają się bardziej rozluźnieni, a ich komunikacja z zespołem jest już na tyle sprawna, że utwór brzmi spójnie i naznaczony jest charyzmą nowego kierownika. Chodzi o to, by studenci dostrzegli, że podobne mechanizmy funkcjonują w pracy zawodowej. Liderzy w przedsiębiorstwach muszą się kontaktować ze swoimi podwładnymi za pomocą jasnych i spójnych komunikatów. Widząc konsekwencje swoich zachowań studenci  uczą się jak wpływać na grupę i egzekwować realizację konkretnych zadań.

Dirty innowations, czyli od teorii do praktyki