WDB Brokerzy Ubezpieczeniowi S.A. przejęli spółkę NESTOR sp. z o.o.

Notowani na rynku NewConnect, WDB Brokerzy Ubezpieczeniowi S.A. nabyli 100 proc. udziałów w spółce NESTOR sp. z o.o., przejmując tym sposobem kolejny podmiot z branży. Akwizycja odbyła się za pośrednictwem należącego do WDB BU Krajowego Biura Brokerskiego (KBB). WDB Brokerzy Ubezpieczeniowi poinformowali także, iż planują upublicznić spółkę zależną KBB poprzez wprowadzenie jej na rynek NewConnect.

Warszawski broker NESTOR sp. z o.o. działa w branży ubezpieczeniowej od kilkunastu lat. Obsługuje kilkudziesięciu klientów głównie w segmencie grupowych ubezpieczeń na życie. Portfel spółki ma wartość kilku milionów złotych składki.

„Realizacja tej akwizycji stanowi kolejny krok w spełnieniu obietnic złożonych inwestorom, które zakładały kolejne przejęcia. Staramy się dobierać spółki o zdrowej kondycji, z historią na rynku oraz stabilną bazą klientów. Możemy powiedzieć, iż broker NESTOR do takich podmiotów należy.” – mówi Krzysztof Cichecki, prezes zarządu WDB Brokerzy Ubezpieczeniowi S.A.

„Jednocześnie to przejęcie ma pokazać, iż zaczęliśmy dążyć do stworzenia wydzielonego segmentu w branży, specjalizującego się w grupowych ubezpieczeniach na życie, ubezpieczeniach zdrowotnych oraz w programach emerytalnych. Krajowe Biuro Brokerskie, które posiada w nowoprzyjętej spółce 100 proc. udziałów, będzie pełnić rolę lidera oraz zrealizuje kolejne akwizycje podmiotów, rozszerzające grupę kapitałową WDB w tym właśnie obszarze.” – dodaje Cichecki.

KBB na małą giełdę

WDB Brokerzy Ubezpieczeniowi przejęli KBB na początku listopada 2010 roku. Obecnie WDB BU planuje wprowadzić spółkę na rynek alternatywny by w ten sposób wzmocnić jej pozycję w branży i pozyskać środki na jej rozwój.

„Upublicznienie Krajowego Biura Brokerskiego pomoże przede wszystkim w zbudowaniu silnej grupy kapitałowej, w której to KBB dzięki swojemu doświadczeniu będzie mogło realizować kolejne akwizycje. Trudno na tym etapie mówić o konkretach, bowiem spółkę czeka jeszcze proces przekształcenia. Musimy także zdecydować ile środków potrzebujemy, a ile w obecnej sytuacji ekonomicznej na świecie jest możliwe do pozyskania.” – tłumaczy prezes Krzysztof Cichecki.

Juliusz Kornaszewski nowym PR Managerem Intela

Juliusz Kornaszewski objął w firmie Intel stanowisko PR Managera na region Europy Centralnej i Wschodniej. Z branżą mediów i PR jest związany od ponad 10 lat. W 2000 r. dołączył do redakcji miesięcznika PC World Komputer (obecnie PC World), gdzie od 2004 do 2010 r. pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego.

Jednocześnie w latach 2000-2010 zajmował stanowisko szefa działu Hardware miesięcznika Kino Domowe – Magazyn DVD. Od 2010 r. do sierpnia 2011 r. Juliusz Kornaszewski był dyrektorem zarządzającym agencji PR i marketingu społecznościowego Mindspot Communication&Media.

SAP ma 39,9% rynku aplikacji biznesowych w 2010 r

Firma SAP Polska poinformowała, że według najnowszego raportu firmy badawczej IDC, poświęconego polskiemu rynkowi oprogramowania biznesowego(1), w 2010 r. SAP osiągnął 39,9% udziału w rynku zintegrowanych aplikacji dla przedsiębiorstw i pozostaje zdecydowanym liderem tego rynku.

Według raportu IDC „Poland Enterprise Application Software Market 2011-2015 Forecasts and 2010 Vendor Shares” wartość polskiego rynku aplikacji biznesowych wzrosła w 2010 roku o 14,7% do 226,26 miliona dolarów.

Kolejny rok z rzędu SAP zdecydowanie przewodzi rankingowi dostawców aplikacji biznesowych, osiągając udział w rynku przekraczający sumę udziałów kolejnych pięciu dostawców. SAP jest również liderem wszystkich podkategorii oprogramowania biznesowego, analizowanych przez IDC, czyli aplikacji typu: ERM (Enterprise Resource Management – zarządzanie zasobami organizacji), SCM (Supply Chain Management – zarządzanie łańcuchem dostaw), OMA (Operations Management Applications – zarządzanie operacyjne), CRM (Customer Relations Management – zarządzanie relacjami z klientami) i aplikacji analitycznych (Business Analytics).

„Wzrostowi rynku aplikacji biznesowych sprzyjały rosnące wskaźniki gospodarcze, dzięki czemu firmy odmroziły budżety na inwestycje w informatyczne wsparcie zarządzania” – powiedział Tomasz Słoniewski, Research Manager Software, IDC Poland. „Na wdrożenia zaawansowanych rozwiązań aplikacyjnych zdecydowało sie wiele instytucji publicznych, co dodatkowo korzystnie wpłynęło na odbicie się rynku po kryzysowym roku 2009.”

„W udanym dla SAP roku 2010 zaobserwowaliśmy ewolucję w sposobie podejmowania decyzji o wdrożeniach systemów biznesowych. Nasi klienci stali się bardziej zorientowani na wzrost, a także przywiązywali niezwykłą wagę do spełnienia ściśle zdefiniowanych kryteriów ekonomicznych i osiągania konkretnych usprawnień procesów biznesowych” – powiedział Grzegorz Rogaliński, Prezes SAP Polska. „Polski rynek ERP i aplikacji biznesowych funkcjonuje tak, jak ma to miejsce na rozwiniętych rynkach europejskich: o wyborze rozwiązań IT decyduje rzetelna analiza biznesowa i wybór sprawdzonych w danej branży najlepszych praktyk.”

Wśród nowych klientów SAP w 2010 roku znalazły się takie firmy jak Gaz-System S.A., Grupa Onet, Herbapol Wrocław, Polmor Sp. z o.o., Inter Metal Sp. z o.o., EcoWipes i wielu innych. Znaczące kontrakty zostały również podpisane m.in. z ZUS, Górnośląską Spółką Gazownictwa i ING Bankiem Śląskim.

(1) IDC: “Poland Enterprise Application Software Market 2011-2015 Forecast and 2010 Vendor Shares”, autor: Tomasz Słoniewski, sierpień 2011.

Zmiana pracy to ryzyko

Mówi się, że Polacy są zachowawczy i raczej nie lubią ryzykować. Zapewne potwierdzić to mogą doradcy finansowi, ale jak się okazuje również specjaliści rynku pracy. Eksperci portalu Pracuj.pl postanowili sprawdzić, co skłoniłoby osobę pracującą i nie poszukującą nowej pracy do zmiany pracodawcy. Okazuje się, że główną barierą przy zmianie pracy w tej grupie – nazywanej przez ‘łowców głów’ kandydatami pasywnymi – jest strach przed skutkami takiej decyzji. Zniwelować mogłoby go jednak wyższe wynagrodzenie w nowym miejscu pracy.

Dość znaczącym argumentem przy podjęciu decyzji o zmianie pracy są też zmiany zachodzące w obecnym miejscu zatrudnienia. Brak stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa motywują do działania. Gdy te potrzeby są jednak zaspokojone, to respondenci nie chcą raczej ryzykować.

Wśród trzech najważniejszych bodźców, które skłoniłyby kandydata pasywnego do zmiany pracodawcy znalazła się również potrzeba rozwoju i odmiany. Brak takich możliwości i poczucie osiągnięcia wszystkiego co możliwe w aktualnym miejscu pracy w zestawieniu z tym, co oferuje potencjalny szef, lub z możliwościami rozwoju poprzez przekwalifikowanie się, mogłoby ich przekonać do dokonania rewolucji w ich dotychczasowej karierze.

W środku stawki znalazły się: nienormowany czas pracy i możliwość jej wykonywania z domu, a w związku z tym również swoboda i brak bezpośredniej kontroli przełożonego. Dość istotną kwestią w rozważaniach nad zmianą pracy jest dogodna lokalizacja – odległość oraz czas dojazdu do pracy. Wygoda w tym zakresie jest bardzo ważna dla osób mających obecnie pracę.

Najważniejszymi czynnikami, które powodują brak zainteresowania nowymi propozycjami są jednak: atmosfera pracy oraz jej stabilność. Współpracownicy ‘trzymają’ kandydatów pasywnych w aktualnym miejscu zatrudnienia. Nawiązanie satysfakcjonujących relacji w nowym miejscu pracy postrzegane jest natomiast jako trudne. Obawa przed brakiem akceptacji w nowym zespole stanowi bardzo znaczącą barierę, powstrzymującą myślenie o nowych wyzwaniach zawodowych. Zmiana pracy to po prostu zbyt duże obciążenie emocjonalne, dlatego z własnej inicjatywy kandydaci pasywni nie chcą narażać się na takie przeżycia. W przypadku tej grupy to ostateczność, do której muszą zostać ‘zmuszeni’.

Stabilizacja, z której kandydaci pasywni nie chcą rezygnować, jest szczególnie istotna dla osób o niższym poczuciu własnej wartości na rynku pracy. Mniejsza wiara w swoje umiejętności i dotychczasowe doświadczenie są charakterystyczne dla tej grupy kandydatów. Nie mają oni potrzeby porównywać się z innymi kandydatami i nie chcą znać wyniku tej konfrontacji. Taka postawa zwiększa ich poczucie bezradności i jest przyczyną ich bierności.

Podsumowując, można powiedzieć, że ogólnie charakterystyczną postawą kandydatów pasywnych jest unikanie ryzyka. Boją się nieznanego, popełnienia błędu, unikają więc decyzji, które mogłyby ich na nie narazić. Szczególnie, że podjęcie tego ryzyka rozpatrują w kontekście całej rodziny.

Polska spółka podbija chiński rynek gier mobilnych

Gra Paper Wars: Cannon Fodder studia iFun4all, należącego do krakowskiego dewelopera Bloober Team S.A., została wybrana jako jedna z wielu tysięcy aplikacji dostępnych na system iOS przez największy chiński fundusz VC inwestujący w gry na urządzenia mobilne. Gra będzie pierwszym wydanym na rynku chińskim produktem polskiego dewelopera gier.

iFun4all udzieliła chińskiej spółce TDC (Asian) Ltd. licencji wyłącznej na dystrybucję i korzystanie z gry Paper Wars: Cannon Fodder na urządzeniach mobilnych i telefonach komórkowych. TDC zainwestuje w portowanie gry na system Android i jej promocję na rynku chińskim.

Zawarcie umowy było poprzedzone długimi negocjacjami, a do jej finalizacji, w dużym stopniu, przyczynił się pozytywny odbiór wystąpienia grupy Bloober Team na targach ChinaJoy w Szanghaju.

– Rozpoczęcie sprzedaży Paper Wars w Chinach to przełomowe wydarzenie. Dzięki temu możemy rozpocząć budowanie naszej marki na tym ogromnym i najszybciej rozwijającym się rynku na świecie. – mówi Piotr Babieno, Prezes Zarządu Bloober Team S.A. – Wypromowanie gry iFun4all będzie swoistym „przetarciem szlaku” dla naszych kolejnych produkcji, w tym projektu Music Master Chopin. Liczymy również, że tym ruchem otworzymy drzwi Państwa Środka dla innych deweloperów z naszego kraju – dodaje Piotr Babieno.

Chiński rynek gier jest jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin gospodarki w tym państwie, co stwarza dla polskich deweloperów ogromne możliwości do ekspansji. Zgodnie z danymi z dnia 3 sierpnia 2011 roku opublikowanymi przez Pracownię Badań Rynków Zagranicznych w ChRL średnie roczne tempo wzrostu wartości rynku gier online przekracza 10 proc. Według najnowszych prognoz, dochody tamtejszych firm specjalizujących się w sprzedaży tego rodzaju produktów w 2015 r. osiągną prawie 9 mld USD. W połowie 2011 r. liczba klientów na chińskim rynku gier on-line wyniosła 485 mln. Była więc o 27,7 proc. większa niż rok wcześniej. Tak dynamiczny rozwój tego rynku następuje w warunkach, gdy dostęp do Internetu ma zaledwie 36 proc. terytorium Chin.1

Zawarcie przez iFun4all umowy wydawniczej obejmującej rynek chiński wpisuje się w strategię sprzedażową Grupy, polegającą na zawieraniu umów z dystrybutorami obecnymi na rynkach regionalnych. Do tej pory spółka iFun4all zawarła umowy wydawnicze z niemieckim wydawcą Just a Game oraz z japońskim KEMCO.

Pod nazwą TDC (Asian) Ltd. kryje się The9 Development Center, centrum badań i rozwoju spółki The9 Limited z siedzibą w Szanghaju, jednego z największych uczestników rynku gier wideo w Chinach. TDC aktywnie uczestniczy w promocji i rozwoju chińskiej branży gier online poprzez pogłębianie współpracy z podmiotami z branży informatycznej i jednostkami naukowymi.

The9, bezpośrednio lub poprzez spółki powiązane, zarządza w Chinach wieloma popularnymi tytułami, m.in. grą World of Warcraft. Nazwa spółki nawiązuje do dziewiątego oblicza sztuki – tworzenia gier mobilnych.

Grupę Bloober Team stanowi zespół podmiotów, które razem uzupełniają pełny proces produkcji i dystrybucji gier wideo. Bloober Team SA to wyłączny udziałowiec spółek Bloober Team Wrocław – operatora gier epizodycznych oraz iFun4all – dewelopera prostych gier 2D, a także pośrednio, poprzez iFun4all, Pizza Publishing – wydawcy gier. Spółka posiada również większościowe udziały w iPlacement (podmiot oferujący product placement w grach) oraz Neuro–Code (spółka rozwijająca technologię bezdotykowych interfejsów).

Oferta handlowa Bloober Team S.A. obejmuje siedem gier komputerowych, w tym zrealizowaną przy wsparciu finansowym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina – Music Master Chopin.

Bloober Team S.A. została wybrana jako pierwsza w historii polskiego rynku gier do stworzenia tytułu startowego (tzw. “launch tittle”) dla, mającej trafić na rynek w końcu 2011 roku, konsoli PlayStation Vita marki Sony.

Grupa Getin Noble Bank – wyniki po II kwartale 2011 roku

W dwóch kwartałach 2011 roku Grupa Getin Noble Bank osiągnęła zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej na poziomie 791,2 mln PLN. W tym samym okresie sprzedaż kredytów osiągnęła poziom 7,2 mld PLN (+52% r/r). Od początku roku suma bilansowa Banku wzrosła o 14,5% (do poziomu 49,0 mld PLN), natomiast kapitały własne o 23,8% (4,1 mld PLN).

Rekordowy zysk netto Grupy Getin Noble Bank związany jest z sukcesem debiutu giełdowego Open Finance. Osiągnięty wynik jest potwierdzeniem zdolności Grupy do budowania wartości spółek w oparciu o innowacyjne koncepcje biznesowe, jak również wymianę doświadczeń i sprawdzonych rozwiązań. Wpływ sprzedaży akcji Open Finance na wynik netto Grupy wyniósł 620 mln PLN.

Grupa odnotowała znaczący wzrost wartości sprzedaży we wszystkich kluczowych segmentach rynku. Towarzyszył temu wzrost marży odsetkowej w II kwartale o 21 pb (do 3%). Bank umocnił swoją pozycję lidera sprzedaży kredytów samochodowych udzielając w II kwartale kredytów o wartości 429 mln PLN. Jako wicelider rynku kredytów hipotecznych, Grupa Getin Noble Bank osiągnęła wartość sprzedaży w II kwartale 2011 roku na poziomie 2 142 mln PLN, o 55,5% więcej w ujęciu rok do roku. Bank systematycznie rozwija ofertę kredytową oraz leasingową dla małych i średnich firm. Wartość kredytów udzielonych MSP w II kwartale to 433 mln PLN.

Getin Noble Bank realizuje strategię zrównoważonego zwiększania salda kredytów i depozytów. Dzięki intensywnej akcji sprzedażowej udziały Banku w rynku kredytów wzrosły o 0,7 p.p (r/r) osiągając poziom 5,1%. Saldo kredytów wzrosło w przeciągu roku o 25,7%. Od 30 czerwca 2010 roku do końca I półrocza br. portfel depozytów zwiększył się o 24,9%, czyli o 8,2 mld PLN. W II kwartale 2011 saldo depozytów wzrosło o 1,8 mld PLN. Ponad 95% pozyskanych środków pochodziło od klientów detalicznych. Tym samym Bank zwiększył udziały w rynku depozytów o 0,7 p.p. (5,8%).

Sukcesem jest awans Getin Leasing z 15 na 7 pozycję wśród firm leasingowych w Polsce, dzięki największemu na rynku wzrostowi wartości sprzedaży leasingowej w I półroczu 2011 roku (212% r/r). Bank znacząco zwiększył też przychody prowizyjne ze sprzedaży produktów inwestycyjnych – wynik w II kwartale 2011 roku był o 54% lepszy niż w II kwartale 2010 roku.

W pierwszym półroczu br. Bank konsekwentnie realizował strategię rozwoju bankowości relacyjnej. Jej celem jest zwiększenie efektywności cross-sellingu oraz poprawa struktury przychodów prowizyjnych. Na koniec II kwartału udział pozakredytowych przychodów prowizyjnych osiągnął poziom 41% (+ 14 p.p. w ujęciu r/r). W tym samym czasie średnie uproduktowienie klientów wzrosło do poziomu 2,35 (+0,5 r/r).

W mijającym półroczu największą kontrybucję do wyników Grupy Getin Noble Bank, spośród spółek podporządkowanych, miał Open Finance (uwzględniając zmiany w akcjonariacie będące następstwem jego upublicznienia), który wypracował dla Grupy 20,3 mln PLN zysku netto. Ponad 15,1 mln PLN zysku osiągnął, działający od końca 2010 roku, Idea Bank. Najszybciej rósł zysk netto (w ujęciu rok do roku) Noble Securities (190,3%; 12,3 mln PLN) oraz Noble Funds TFI (39,3%; 11,6 mln PLN).

W ramach ogłoszonego w I kwartale programu emisji obligacji, 29 czerwca br. Bank wyemitował obligacje o łącznej wartości 250 mln PLN. 2 7 lipca 2011 roku Komisja Nadzoru Finansowego wydała zgodę na zaliczenie pozyskanych w ten sposób środków do funduszy uzupełniających Getin Noble Banku S.A. Na koniec półrocza współczynnik CAR Banku wynosił 9,82%.

Dorota Pietrzyk nowym dyrektorem Biura Marketingu i PR w PTU SA

Od 22 sierpnia br. obowiązki dyrektora Biura Marketingu i Public Relations oraz Rzecznika Prasowego w PTU SA objęła Pani Dorota Pietrzyk.

Dorota Pietrzyk ukończyła Wydział Komunikacji i Mediów na Uniwersytet Paris III- Sorbonne Nouvelle. Ostatnio pracowała w Światowej Organizacji Zdrowia, gdzie była odpowiedzialna za dystrybucję kampanii promocyjnej organizacji UNITAID. Wcześniej była związana z wydawnictwem Burda Publishing Polska, w której jako Brand Manager była odpowiedzialna za opracowywanie i realizację strategii komunikacyjnej tytułów wnętrzarskich. Pracowała również w telewizji Eurosport, gdzie była odpowiedzialna za kontakty z kluczowymi klientami i koordynację projektów promocyjnych z oddziałami Eurosportu w Europie.

Ponadto do Biura Marketingu i Public Relations dołączyła Agnieszka Sobucka zajmując stanowisko Głównego Specjalisty ds. PR.

Absolwentka Wyższej Szkoły Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia, oraz studiów podyplomowych w Instytucie Organizacji i Zarządzania w Wojskowej Akademii Technicznej. Doświadczenie zawodowe zdobyła w Grupie PZU, na stanowisku Głównego Specjalisty ds. Kontaktów z Mediami, gdzie do jej obowiązków należało dbanie o spójną realizację zewnętrznej polityki informacyjnej Spółki. Pracowała również w AEGON TU na Życie SA, gdzie była odpowiedzialna za relacje z mediami, stworzenie strategii komunikacji wewnętrznej, oraz wdrożenie intranetu w spółce oraz Agencji Public Relations gdzie była odpowiedzialna za tworzenie i realizację strategii działań PR na rzecz klientów z sektora finansowego.

B2B or not B2B, czyli kłopotliwa integracja za pieniądze z UE

Już niebawem ogłoszona zostanie kolejna runda konkursu 8.2 POIG związanego z rozwojem współpracy B2B realizowanej drogą elektroniczną. Tymczasem pierwsze kontrole przeszli już beneficjenci poprzednich edycji i wielu z nich czekają poważne kłopoty z finansowaniem działań. Dlaczego? Według unijnych urzędników niedostatecznie integrują się z biznesowymi partnerami.

Jest to już drugi nabór wniosków w tym roku, a popularność poprzedniej rundy pozwala przewidywać, że i tym razem zainteresowanie przedsiębiorców będzie ogromne. W kwietniu przedsiębiorcy złożyli 618 wniosków o dofinansowanie na kwotę 295 mln złotych, co przy dostępnej alokacji w wysokości prawie 183 mln złotych oznacza, że część złożonych wniosków nie uzyska wsparcia. Skąd wynika tak duże powodzenie tego działania?

Zintegrować się z Unią

Na pewno znaczącą rolę odgrywa tu maksymalna kwota dofinansowania wynosząca 2 mln złotych oraz jego poziom, który może sięgać 70% w zależności od wielkości przedsiębiorstwa i lokalizacji projektu. Ponadto cel, na który przeznaczona może być dotacja czyli wdrożenie i integracja systemu informatycznego pomiędzy współpracującymi przedsiębiorstwami jest atrakcyjny dla firm z każdej niemal branży. Takie inwestycje przynoszą firmom wymierne korzyści w postaci usprawnienia współpracy z kluczowymi kontrahentami poprzez zautomatyzowanie działań B2B. Dzięki środkom unijnym przedsiębiorstwa mogą pozwolić sobie na bardzo kosztowne procesy dostosowawcze poprzez zakup koniecznej do integracji technologii albo zmianę systemu, nieprawidłowo współpracującego z platformami partnerów. Do tego celu pozyskane dofinansowanie można przeznaczyć na bardzo szeroki zakres usług i produktów, np. zakup wartości niematerialnych oraz prawnych jak nabycie licencji i oprogramowania, środków trwałych czyli głównie sprzętu elektronicznego i usług informatycznych. Ponadto za pieniądze z UE można sfinansować dodatkowe usługi eksperckie obejmujące np. analizy przygotowawcze i usługi doradcze o charakterze informatycznym, technicznym, wdrożeniowym i prawnym, a także organizację specjalistycznych szkoleń dla osób zaangażowanych w jego realizację. Nic więc dziwnego, że działanie 8.2 przyciąga zainteresowanie tak wielu przedsiębiorców pragnących unowocześnić swoje biznesowe kontakty. Tymczasem jak pokazało doświadczenie pierwszych dofinansowanych projektów w osiągnięciu pełnego sukcesu może przeszkodzić nawet drobny szczegół w odpowiednim nazwaniu stworzonego systemu informatycznego.

Wspólny portal nie wystarczy

Uzyskanie dofinansowania w konkursie niewątpliwie jest sukcesem, lecz przed beneficjentem pomocy stoi zadanie jeszcze trudniejsze niż złożenie poprawnego wniosku w konkursie. Zasadnicze dla powodzenia projektu i wypłaty dotacji jest bowiem prawidłowe zrealizowanie projektu. – Ostatnie doświadczenia klientów oraz oceny z kontroli zrealizowanych przedsięwzięć nakazują nam zwrócić uwagę na podstawową kwestię – braku rzeczywistej integracji systemów informatycznych wskazanych w projekcie współpracujących firm – tłumaczy Sonia Leszkowicz-Baczyńska, Konsultant ds. funduszy UE z firmy ECDF – Wielu przedsiębiorców nie zwraca dostatecznej uwagi na ostateczny kształt wdrożonego za unijne pieniądze projektu, lub też nie ma dostatecznej wiedzy, aby sprawdzić funkcje wykonanego systemu. Tymczasem podczas kontroli okazuje się, że rzeczywisty cel projektu, czyli zapewnienie obiegu dokumentów i danych w formie elektronicznej poprzez integrację pomiędzy systemem wnioskodawcy i partnerów, nie został osiągnięty. Wiele firm wdrożeniowych nie rozumie prawidłowo zasady integracji systemów i próbuje ją osiągnąć poprzez zastosowanie portalu www, na którym firmy mają swoje loginy i za pośrednictwem strony internetowej wymieniają dane. Niestety w takim wypadku zgodnie ze stanowiskiem PARP nie można mówić o bezpośredniej integracji systemów. Sytuacja taka grozi koniecznością zwrotu uzyskanej dotacji wraz z odsetkami. Co ma więc zrobić potencjalny beneficjent Działania 8.2 aby tego uniknąć? Przede wszystkim dokładnie przestudiować zagadnienia integracji systemów w ramach projektu i zwrócić się z tym problemem do firm profesjonalnie zajmujących się tym zagadnieniem oraz dysponujących odpowiednim rozwiązaniem spełniającym wymogi Działania 8.2 POIG. Dopiero po prawidłowo przeprowadzonej realizacji projektu firma może świętować całkowite pozyskanie dotacji unijnej.

Nazwa ma znaczenie

Dofinansowanie z Działania 8.2 może być przyznane firmom, które posiadają bądź planują wdrożenie nowego systemu, ułatwiającego relacje biznesowe. Dla wielu przedsiębiorstw problem stanowi jednak samo pojęcie systemu informatycznego. Nie chodzi tu bowiem o podstawowe programy biurowe, np. do obsługi skrzynki mailowej, ale o zaawansowane platformy, zajmujące się zarządzaniem kontaktami z klientem. Ze względu na częste błędy w zrozumieniu tej różnicy, przy okazji prowadzenia zeszłorocznych naborów określono definicję systemu informatycznego. Zdarza się jednak, że nawet oprogramowania spełniające wymogi unijne mogą budzić wątpliwości urzędnika. – Jedna z sieci franczyzowych postanowiła zintegrować systemy informatyczne swoich sklepów i skorzystać przy tym z dofinansowania z Działania 8.2. Mimo że franczyzobiorcy mieli podobne projekty i modele biznesowe, to niektórzy z nich zostali negatywnie ocenieni przez rozpatrujących wnioski ekspertów. Zarzucono im, że opracowany system nie spełnia wymogów B2B. – opowiada Milena Jankowska, Konsultant ds. funduszy UE z firmy ECDF – Po złożeniu protestu i szczegółowej analizie projektu okazało się, że wystarczy przekształcić użyte w nim nazewnictwo i zamienić np. określenie ERP Administracja na Moduł Administracja. W ten sposób pokazano, że w realizowanym przedsięwzięciu nie chodzi o wdrożenie wewnętrznego systemu ERP, tylko jego poszczególnych modułów, które są odpowiedzialne za zarządzanie zewnętrznymi procesami. Nic więcej nie zostało zmienione w projekcie. Firma dostała dofinansowanie.

Poza tym przedsiębiorstwa, które chcą zintegrować swoje systemy z partnerami biznesowymi za pieniądze UE muszą wykazać realny efekt zastosowania systemów. Przedsiębiorcy już na etapie składania wniosku deklarują konkretny poziom średniorocznych przychodów ze sprzedaży i kosztów prowadzenia działalności. Wskaźniki te odnoszą się do prognozowanych przez siebie efektów z wdrożenia systemów, np. skrócenia czasu zamówień o konkretną liczbę dni czy wprowadzenie dostaw „just in time”, które obniżą koszty magazynowania. Najkrócej mówiąc – trzeba szczegółowo pokazać, jak „zwróci się” system.

Zaawansowane relacje B2B to przyszłość w zarządzaniu siecią kontaktów biznesowych i wkrótce staną się absolutnym standardem. Teraz przedsiębiorcy maja szansę stworzyć zintegrowane systemy z pomocą pieniędzy z UE. Pierwsze szlaki zostały już przetarte. Wysokie wymogi Unii wobec projektów biorących udział w kolejnych konkursach na Działanie 8.2 POIG są już powszechnie znane. Potencjalni beneficjenci w przyszłych naborach powinni być uzbrojeni w wiedzę na temat wszelkich formalności, jakie ich czekają oraz doświadczenia dofinansowanych przedsiębiorstw. Czasu do odpowiedniego przygotowania wniosku pozostało niewiele – kolejny nabór rozpoczyna się już w październiku.

Zarząd Emperia Holding SA wezwał Eurocash do zapłaty 200 mln zł odszkodowania

Zarząd Grupy Handlowej Emperia poinformował, iż w dniu 9 sierpnia 2011 roku – przy pełnej akceptacji Rady Nadzorczej – odstąpił od umowy inwestycyjnej z Eurocash, działając w trybie i zgodnie z zasadami określonymi w Umowie Inwestycyjnej.

Przyczyną odstąpienia było niedotrzymanie przez Eurocash umówionego terminu realizacji transakcji – do dnia 15 lipca 2011 roku, ani w dodatkowym terminie wyznaczonym przez Emperia, Eurocash nie dokonał płatności Ceny za Udziały. Tym samym sprzedaż Grupy Tradis na rzecz Eurocash nie doszła do skutku. Ponadto, Zarząd Emperia Holding SA wezwał Eurocash do zapłaty zryczałtowanego odszkodowania w wysokości 200 mln zł.

W ocenie Zarządu i Rady Nadzorczej Emperia podjęte działania służą interesom jej akcjonariuszy i zostały podjęte w trosce o dobro spółki, Grupy Dystrybucyjnej Tradis (będącej częścią Emperia) oraz jej klientów.

W opinii Zarządu Emperia nie dojście do skutku transakcji przewidzianej w Umowie Inwestycyjnej nie będzie stanowiło przeszkody w wysiłkach Grupy Dystrybucyjnej Tradis zmierzających do zdobycia pozycji lidera polskiej dystrybucji FMCG.

Zarząd Grupy Emperia jest przygotowany do kontynuowania przyjętej w zeszłym roku strategii dla Grupy Tradis. Będziemy utrzymywać jej dalszy dynamiczny rozwój, zarówno organiczny, jak i przez akwizycje. Jesteśmy ekspertami w tej branży i z pewnością to wykorzystamy w walce o kolejne udziały w rynku. Ostatni rok był bardzo dobry dla całej Grupy Handlowej Emperia.

Grupa Emperia składa się z dwóch kluczowych dywizji biznesowych:

Segmentu detalicznego – w jego skład wchodzą sieci sklepów: Stokrotka, Delima, Społem Tychy i Maromarkety (łącznie 235 sklepów). Spółka nieustannie poszukuje lokalizacji dla nowych placówek i prowadzi rozmowy z sieciami zainteresowanymi dołączeniem do Grupy. Obecnie prowadzony jest proces poszukiwania inwestora dla tej dywizji w formie aukcji, a jego zakończenie planowane jest na koniec I kwartału 2012.
Segmentu dystrybucyjnego – Grupa Dystrybucyjna Tradis jest organizatorem sieci franczyzowych sklepów i supermarketów o różnorodnych formatach, dostosowanych do oczekiwań i potrzeb polskich konsumentów. Spółki franczyzowe Tradisu tworzą cenione przez klientów sieci Lewiatan, Groszek, Koliber, Euro Sklep i Milea. Tradis jest także strategicznym partnerem Spółdzielni Społem i współorganizuje nowoczesny handel spółdzielczy w Polsce. W jego strukturach znajduje się PSD – Partnerski Serwis Detaliczny dedykowany tym odbiorcom. W ramach PSD wiosną tego roku rozpoczęła działalność nowa sieć handlowa GAMA. Docelowo sieć będzie miała zasięg ogólnopolski i podstawą jej rozwoju będą istniejące już sklepy spółdzielni Społem.

W 2010 roku Grupa Handlowa Emperia wypracowała 7% wzrost przychodów ze sprzedaży do poziomu 5,9 mld zł, przy równoczesnym wzroście EBITDA i zysku netto. EBITDA wzrósł o 16,6% do poziomu 205,8 mln zł, natomiast zysk netto o 42% i osiągnął wartość 98,5 mln zł.

Równie dobry dla Grupy Emperia był I kwartał 2011. W tym okresie Grupa Handlowa Emperia osiągnęła przychody ze sprzedaży w wysokości 1,46 mld zł, wyższe o 5% i zysk netto w wysokości 11,27 mln zł, niższy o 9,3% w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego.

Zarząd Emperia Holding SA zarekomendował akcjonariuszom wypłatę dywidendy za rok 2010 w wysokości ok. 40% skonsolidowanego zysku netto Grupy. To dwukrotnie więcej niż dotychczas (20%). Uchwałę zgodną z tą rekomendacją akcjonariusze podjęli na Walnym Zgromadzeniu w dniu 29 czerwca 2011 roku.

Wielkość uchwalonej dywidendy za 2010 rok na akcję wyniesie 2,63 zł. Na ten cel Emperia przeznaczy ponad 39,2 mln zł. Począwszy od podziału zysku netto za 2010 rok zarząd planuje konsekwentnie rokrocznie rekomendować WZA wypłatę dywidendy na poziomie 40%.

SpeedUp Venture Capital Group zainwestowała w sześć nowych spółek

SpeedUp Venture Capital Group właśnie zainwestowała w sześć nowych spółek, działających na rynku nowych technologii w zakresie: e-commerce, e-turystyki, mobile, social media i e-zdrowia. Zbiorcza kwota inwestycji to trzy miliony pięćset tysięcy złotych.

Właśnie zainwestowaliśmy w sześć starannie wyselekcjonowanych projektów: FusionSheep, RekomendMe, Lookmash.com, TimeSelf, Pastylka.pl, Ortopedio – mówi Bartłomiej Gola, Partner SpeedUp i Prezes SpeedUp IQbator – te sześć projektów jest rezultatem przeanalizowania około 200 projektów, które trafiły do naszego funduszu zalążkowego SpeedUp IQbator. Uważam, że podstawą sukcesu w naszym biznesie jest umiejętne zarządzanie ryzykiem, dlatego inwestujemy w bardzo zróżnicowane projekty. Nie tylko jeżeli chodzi o fazę ich cyklu życia (Pastylka.pl jest działającą już komercyjnie stroną, a TimeSelf czy RekomendMe dopiero budują prototypy innowacyjnych produktów/usług), ale również pod względem branż i zasięgu (FusionSheep, TimeSelf i Lookmash.com to projekty z amibicjami globalnymi).

Dwie z w.w. inwestycji: Pastylka.pl i Ortopedio dotyczą w różnym stopniu rynku e-zdrowia. RekomendMe reprezentuje rynek usług HR, coraz częściej przenoszących się do sieci i dostępnych poprzez strony internetowe. Inne, jak FusionSheep, są innowacją na skalę światową w obszarze bezprzewodowego przesyłu video pomiędzy różnymi urządzeniami. TimeSelf to start-up, który zaoferuje innowacyjny produkt na rynku turystyki. Lookmash z kolei to platforma społecznościowa, związana ze światem mody.

Wybierając te projekty kierowaliśmy się kombinacją trzech kryteriów: jakości zespołu zarządzającego, potencjałem rynku i wreszcie jakością samego produktu/usługi. Działamy w obszarze wysokiego ryzyka i dlatego największą wagę przywiązujemy do umiejętności i potencjału pomysłodawców oraz kadry zarządzającej – podsumowuje Bartek Gola, Partner SpeedUp.

Łączna kwota inwestycji to ok. 3 500 000 złotych. Większość tych funduszy pochodzi z funduszu zalążkowego SpeedUp IQbator (koinwestorem w Ortopedio jest SpeedUp Investments Fund), należącego do SpeedUp Venture Capital Group. Fundusz ten zainwestował już w takie spółki i projekty jak Booklikes, SaveUp, Dwiepaczki.pl czy Okazjum.pl, a do końca 2012 planuje jeszcze przynajmniej 10 inwestycji.

Mabion SA wyniki finansowe za 2 kwartał 2011

Spółka Mabion SA uzyskała w II kwartale 2011 r. 1,8 mln zł przychodów ze sprzedaży w stosunku do 113 tys. zł uzyskanych w całym roku 2010. To dużo więcej niż prewidywały prognozy zarządu spółki podawane jeszcze w I kwartale 2011 roku.

– Spodziewaliśmy się, że pierwszy rok po wejściu na NewConnect uda nam się zamknąć w okolicach zera lub na niewielkim plusie, przy przychodach ze sprzedaży nieznacznie przekraczających 1 mln zł. Okazało się, że popyt na usługi Mabionu jest większy, niż się spodziewaliśmy – mówi Maciej Wieczorek, prezes zarządu spółki. – Te dobre wyniki udało nam się osiągnąć dzięki umowom podpisanym pod koniec ubiegłego roku – dodaje.

Tak dobre wyniki ze sprzedaży usług osiągnięte w II kwartale tego roku były wynikiem prowadzonych prac badawczo-rozwojowych dla klientów zewnętrznych w zakresie zastosowania własnych technologii Mabion S.A. do wytwarzania rekombinowanych białek. Pomimo bardzo wysokich kosztów poniesionych na inwestycje w II kwartale osiągnięta strata była minimalna i wyniosła jedynie 19 682,83 PLN. W analogicznym okresie roku poprzedniego strata netto wyniosła 129.947,59 PLN. W finansowaniu zarówno majątku trwałego (urządzeń) jak i usług badawczych spółka korzystała w znacznej mierze ze środków UE (program 1.4-4.1) pochodzących z projektu dot. Rozwoju leku MabionCD20.

Mabion prowadzi obecnie prace nad siedmioma projektami biotechnologicznymi. Cztery z nich to projekty własne spółki, natomiast trzy pozostałe to projekty zlecone przez klientów zewnętrznych. Pierwszym projektem Mabionu jest lek MabionCD20 – przeciwciało monoklonalne stosowane w leczeniu nowotworów krwi, chłoniakach i białaczkach. W okresie II kwartału spółka Mabion zoptymalizowała proces wytwarzania tego leku oraz dokonała transferu technologii „up-scalingu” do laboratoriów Mabion S.A., w tym przygotowywania linii technologicznej oraz aparatury analitycznej związanej z kontrolą procesu i zwalnianiem produktów. W tym czasie również rozpoczęto prace przygotowawcze związane z uzyskaniem zezwolenia na wytwarzanie leków biotechnologicznych do celów badań klinicznych we własnym centrum badawczo rozwojowym poprzez złożenie stosownych wniosków i dokumentacji opisującej procedury i procesy związane z przygotowaniem i zwalnianiem leków w Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym.

8 czerwca spółka podpisała umowę z firma KCR (Kiecana Clinical Research) dotyczącą rozpoczęcia prac przygotowawczych w zakresie badania klinicznego porównującego lek MabionCD20 z lekiem MabThera (rituximab, przeciwciało antyCD20 firmy Roche) we wskazaniu Reumatoidalne Zapalenie Stawów (RZS). Następnie 13 cerwca spółka podpisała umowę z Assign Group dotyczącą rozpoczęcia prac przygotowawczych w zakresie badania porównującego MabionCD20 z MabThera we wskazaniu chłoniaki nieziarnicze. – Umowa będzie realizowana w ciągu najbliższych miesięcy – dodaje prezes. Dodatkowo spółki wyraziły wolę kontynuowania rozmów dotyczących zawarcia umowy na przeprowadzenia badania klinicznego.

Badanie to jest 3 i ostatnim projektowanym badaniem programu klinicznego leku Mabion CD20. W sumie w ramach programu klinicznego przewiduje się udział 600-700 osób. Badania są projektowane i będą wykonywane zgodnie z wytycznymi Europejskiego Urzędu ds. leków EMA a także zgodnie z zasadami Dobrej Praktyki Klinicznej GCP. Równocześnie z pracami nad pierwszym lekiem, Mabion kontynuuje prace nad innym projektem – MabionHER2, przeciwciało monoklonalne stosowane w nowotworach piersi. Zakończenie produkcji w małej skali przewidywane jest na III kwartał 2011 roku.

Pozostałe dwa własne projekty badawczo – rozwojowe Mabionu to prace nad rozwojem przeciwciała monoklonalnego MabionEGFR, stosowanego w nowotworach jelita grubego oraz głowy i szyi jak również przeciwciała monoklonalnego MabionVEGF, stosowanego w nowotworach płuc, piersi, okrężnicy oraz nerki.

Mabion to polska firma biotechnologiczna, utworzona w marcu 2007 roku w celu wprowadzenia na rynek leków onkologicznych najnowszej generacji. Wszystkie leki nad którymi pracuje zespół naukowy spółki będą wytwarzane w technologii humanizowanych przeciwciał monoklonalnych. 10 sierpnia 2010 roku Mabion wszedł na rynek NewConnect, pozyskując 22,8 mln zł. Emisja w całości została przeznaczona na rozszerzenie skali produkcji leków oraz badania kliniczne, które rozpoczną się w tym roku na fokusowej grupie kilkuset pacjentów. W 2012 roku, Mabion planuje debiut na GPW.

130 mln zł z kolejnej transzy obligacji dla PPL

130 mln złotych na inwestycje zapewniło sobie P.P. Porty Lotnicze, zarządzające Lotniskiem Chopina w Warszawie. Środki pochodzić będą z obligacji, które obejmie Nordea Bank Polska SA.

Porty Lotnicze i Nordea Bank podpisały w Warszawie umowę na emisję obligacji średnioterminowych, która pozwoli na sfinansowanie II bloku inwestycji planowanych do realizacji w latach 2012-15. Środki w kwocie 130 mln zł dostępne będą dla Portów Lotniczych od lipca 2012 r.

– Środki uzyskane z tej emisji obligacji zamierzamy przeznaczyć na inwestycje podnoszące standard obsługi pasażerów i statków powietrznych w warszawskim porcie. Sfinansujemy w ten sposób m.in. modernizację starej części Terminala A, modernizację drugiej drogi startowej oraz budowę kolejowego frontu spustowego związanego z nowym systemem dostarczania paliwa na lotnisko – informuje Michał Marzec, naczelny dyrektor Portów Lotniczych i Lotniska Chopina.

Michał Nowotny, dyrektor Pionu Finansowego Portów Lotniczych podkreśla, że finansowanie inwestycji udało się pozyskać od emitenta na atrakcyjnych warunkach.

– Pomimo niestabilnej ostatnio sytuacji na rynkach finansowych, udało nam się uzyskać korzystne warunki emisji obligacji oraz elastyczne warunki dotyczące korzystania z udostępnianych środków. Cieszę się, że partnerem jest znów Nordea Bank, który w tym trudnym okresie nie wahał się nam zaufać – mówi Nowotny.

Nordea Bank Polska już po raz drugi wyemituje obligacje dla Portów Lotniczych. Środki z pierwszej emisji o wartości 240 mln zł dostępne są dla przedsiębiorstwa od sierpnia 2010 r.

– Jesteśmy zadowoleni z udziału Nordea Bank Polska w finansowaniu dla przedsiębiorstwa Porty Lotnicze. To kolejny krok w rozwoju naszej współpracy. Od początku 2010 roku obserwujemy wzrost zainteresowania emisją obligacji ze strony największych polskich przedsiębiorstw. Bank Nordea, poza tradycyjną formułą kredytowania, chętnie gwarantuje oraz organizuje emisje obligacji dla przedsiębiorstw. W minionym roku znacząco zwiększyliśmy nasz udział w rynku i obecnie na koniec lipca, zgodnie z raportem Fitcha w rynku obligacji korporacyjnych zajmujemy trzecie miejsce. Cieszymy się, że dzięki podpisanej umowie będziemy wspierać modernizację lotniska, które jest ważnym elementem infrastruktury gospodarczej w Polsce – mówi Sławomir Żygowski, I wiceprezes zarządu Nordea Bank Polska SA.

Ponad 993 tys. zł kary dla Cyfrowego Polsatu

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdził decyzję Prezes UOKiK stwierdzającą naruszenie zbiorowych interesów konsumentów przez Cyfrowy Polsat. Sąd zgodził się również wysokością nałożonej przez Urząd kary ponad – 993 tys. zł

Wyrok sądu dotyczy decyzji wydanej przez Prezesa UOKiK w grudniu 2009 roku. Urząd zakwestionował wówczas regulamin świadczenia usług stosowany przez Polsat Cyfrowy.

W wydanej decyzji Prezes UOKiK uznała, że jeden z warunków regulaminu, mówiący o tym, że w przypadku zaistnienia zdarzeń niezależnych od Cyfrowego Polsatu, uznawanych za siłę wyższą, w szczególności o charakterze prawnym, technicznym lub ekonomicznym, Cyfrowy Polsat zastrzegał sobie prawo do wprowadzania zmian w zakresie liczby lub rodzajów programów telewizyjnych lub radiowych. Zadaniem operatora nie stanowiło to zmiany umowy, jak również regulaminu.

W opinii Urzędu takie postanowienie było niedozwolone, dawało bowiem operatorowi możliwość zmiany istotnych warunków odbioru programów – bez konieczności zmiany umowy z abonentem. Jednocześnie pozbawiało konsumenta prawa do odstąpienia od kontraktu. Zdaniem Urzędu, każda istotna zmiana warunków świadczenia usługi powinna powodować zmianę umowy, tym samym stwarzać konsumentom możliwość odstąpienia od niej.

Prezes UOKiK uznała, że Cyfrowy Polsat stosując niedozwolone warunki w regulaminie świadczenia usług naruszył zbiorowe interesy konsumentów i nałożyła karę w wysokości 993 597 zł. Ponadto na spółkę został nałożony obowiązek publikacji decyzji przez sześć miesięcy na swojej stronie internetowej oraz zamieszczenia w dzienniku ogólnopolskim ogłoszenia zawierającego sentencję decyzji.

Dziś Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdził decyzję Prezes UOKiK. Ponadto zgodził się z sankcją finansową nałożoną przez Urząd, a wysokość kary uznał za odpowiednią w stosunku do naruszenia przepisów. Ponadto, sąd uznał, że publikacja sentencji decyzji w prasie jest konieczna ze względu na potrzebę poinformowania jak najszerszego grona konsumentów, a także ze względu na potrzebę realizacji funkcji prewencyjnej wobec innych uczestników rynku. Spółka już podczas prowadzonego postępowania wycofała się z kwestionowanej przez Urząd praktyki.

Zgodnie z prawem przedsiębiorca, wobec którego została wydana decyzja przez Prezesa UOKiK, może się odwołać do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Od wyroku SOKiK przysługuje możliwość złożenia apelacji w Sądzie Apelacyjnym.

Stary dług może wrócić jak bumerang

Wyobraźmy sobie taką sytuację – staramy się o kredyt np. na samochód. Model auta i dodatkowe wyposażenie już wybrane, cena ustalona. Nagle w trakcie załatwiania formalności dowiadujemy się jednak, że niestety kredytu nie dostaniemy. Okazuje się, że kiedyś spóźnialiśmy się z regulowaniem zaległości i dane o naszym długu figurowały w biurze informacji gospodarczej.

Bank uważa, że nie może nam zaufać i tym razem pożyczki nie otrzymamy. Mamy problem. Jak to możliwe, że bank wciąż dysponuje informacjami o naszym starym, dawno juz spłaconym długu i o tym, że kiedyś figurowaliśmy w BIG?

Bieżące dane o zobowiązaniach finansowych konsumentów i firm mogą być rejestrowane m.in. w biurach informacji gospodarczej, takich jak np. Rejestr Dłużników ERIF BIG S.A. Natomiast informacje o tym, że w przeszłości mieliśmy zaległości w spłacie kredytu, bank może znaleźć w Biurze Informacji Kredytowej lub we własnych wewnętrznych archiwach.

Długi w rejestrze

Biuro Informacji Kredytowej obsługuje sektor bankowy. BIK gromadzi między innymi dane o niespłaconych ratach kredytu. Jeśli bank udzielający nam pożyczki zawrze odpowiedni zapis w umowie (co zwykle ma miejsce), historia naszych płatności będzie zapisana w BIK nawet wtedy, kiedy już kredyt spłacimy. W praktyce trwa to najczęściej 5 do 7 lat.

Inną grupą podmiotów gromadzących i udostępniających m.in. informacje o zaległościach płatniczych są Biura Informacji Gospodarczej. W Polsce działają trzy takie podmioty. Jednym z nich jest Rejestr Dłużników ERIF. Dane o zaległościach mogą być tam przechowywane w czasie, kiedy zadłużenie istnieje i jest wymagalne. Jeśli dług zostanie spłacony, wierzyciel ma obowiązek w ciągu 14 dni poinformować biuro informacji gospodarczej o uregulowaniu zobowiązania przez dłużnika. W ciągu kolejnych 7 dni BIG musi usunąć, byłego już dłużnika ze swojego rejestru. Tak stanowi ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych, która reguluje działanie BIGów. Jeśli więc negatywne dane o zadłużeniu były wpisane do Rejestru Dłużników ERIF BIG S.A., po spłacie zaległości zostają wykreślone.

Natomiast podmiot, który sprawdzał informacje o naszym zadłużeniu w BIG i je uzyskał, jest obowiązany usunąć je w ciągu 90 dni od daty otrzymania (Art. 26 Ust. 1 Ustawy z dnia 9 kwietnia 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych, Dziennik Ustaw Nr 81, Poz. 530). Jest jednak jeden wyjątek. Tego przepisu nie stosuje się do instytucji ustawowo obowiązanych do oceny ryzyka kredytowego lub operacyjnego. Tak więc np. bank, który w przeszłości uzyskał w Rejestrze Dłużników ERIF informacje o zadłużeniu danej osoby, po 90 dniach nie musiał ich kasować. Może z nich korzystać praktycznie bezterminowo.

Lepiej spłacać zadłużenie niż trafić na czarną listę

– Bank, w którym staramy się o pożyczkę, na pewno będzie chciał ocenić naszą zdolność kredytową i sprawdzić wiarygodność płatniczą. Nawet jeśli teraz mamy czyste konto, bank może przechowywać informacje o naszym dawnym zadłużeniu, które niegdyś znalazł w BIG – mówi Edyta Szymczak, Prezes Zarządu Rejestru Dłużników ERIF. – Dlatego najlepiej na bieżąco regulować swoje zobowiązania. Wtedy nie trafimy do biura informacji gospodarczej. Natomiast jeśli jednak przytrafi nam się przeterminowany dług, warto jak najszybciej dogadać się z wierzycielem lub reprezentującą go firmą windykacyjną. Zawsze można znaleźć rozwiązanie polubowne, dzięki któremu nie trafimy na listę dłużników, bo np. zawrzemy ugodę i umówimy się na spłatę zadłużenia w ratach. Warto wiedzieć, że taką możliwość daje swoim dłużnikom największa polska firma windykacyjna KRUK S.A. – dodaje Prezes Rejestru Dłużników ERIF.

Co jeszcze warto wiedzieć?

Co pół roku sami możemy za darmo sprawdzić, czy dane na nasz temat figurują w BIK (Biurze Informacji Kredytowej). Podobna zasada funkcjonuje także w BIG (3 biurach informacji gospodarczej). W tym drugim przypadku dwa razy do roku zupełnie bezpłatnie możemy sprawdzić, czy jakiś wierzyciel dopisał informacje o naszym długu, czy ktoś pytał o naszą obecność w BIG, a także czy posługiwano się dokumentem skradzionym nam lub podrobionym na nasze nazwisko. Informacje te możemy uzyskać tradycyjną drogą (osobiście lub listownie), ale najwygodniej jest zrobić to przez Internet. To, czy nie ma nas w Rejestrze Długów ERIF, można sprawdzić za pośrednictwem internetowego serwisu InfoKonsument.pl lub dzwoniąc do działu obsługi konsumentów pod numer 22 59 42 515.

IQ Partners wyniki za II kwartał 2011

IQ Partners S.A. opublikował jednostkowy oraz skonsolidowany raport kwartalny z wyników finansowych za okres od 1 kwietnia do 30 czerwca 2011 roku.

Na koniec II kwartału 2011 roku IQ Partners wygenerował jednostkowy zysk netto na poziomie 3.522 tys. zł, co przełożyło się na wzrost kapitałów własnych do poziomu 39.061 tys. zł. Grupa Kapitałowa IQ Partners S.A. odnotowała zysk netto na poziomie 4.729 tys. zł. Sam zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 4.553 tys. zł. Przełożyło się to na wzrost kapitałów własnych przypadających na akcjonariuszy jednostki dominującej do poziomu 33.156 tys. zł.

W II kwartale 2011 r. IQ Partners zainwestował ponad 2 mln zł, tworząc nowe spółki oraz podwyższając kapitał zakładowy w już istniejących. W portfelu inwestycyjnym IQ Partners na przestrzeni II kwartału 2011 r. znalazły się następujące nowe spółki: Advanced Telecommunications Technology Research Sp. z o.o., Antyweb.pl Sp. z o.o., Legal Stream S.A. oraz Concerto S.A.

Na wyniki finansowe za II kwartał 2011 r. w znaczący sposób wpłynęło również przeprowadzenie częściowego wyjścia z inwestycji w Langloo.com S.A., właściciela serwisu edukacyjnego wspartego zastosowaniem nowoczesnych technologii informatycznych.

Karol Półtorak dołączył do zespołu Domu Maklerskiego Banku Handlowego

DMBH, wiodące na polskim rynku biuro maklerskie z ponad 11% udziałem w rynku, znacząco wzmacnia swój departament rynku pierwotnego (Equity Capital Markets). W połowie lipca do DMBH dołączył Karol Półtorak, który na stanowisku wiceprezesa zarządu i dyrektora Biura Operacji Kapitałowych będzie odpowiadał za rozwój działalności Citi w obszarze ECM w Polsce.

Witold Stępień, prezes DMBH tak skomentował ten alians: „Utrzymanie pozycji lidera na rynku wtórnym jest trudniejsze niż jej zdobycie, ale od trzech lat stawiamy czoło konkurencji a udaje nam się to osiągnąć dzięki profesjonalnemu zespołowi. Chcemy być liderem również w obszarze rynku pierwotnego, dlatego też zatrudniamy najlepszych. Doświadczenie Karola z pewnością przyczyni się do dalszych sukcesów DMBH i osiągnięcia celów, które postawiliśmy sobie w obszarze ECM.

Karol Półtorak ma bogate, kilkunastoletnie doświadczenie transakcyjne ECM i M&A w różnych sektorach gospodarki. Ostatnie 10 lat pracował dla UniCredit CAIB, gdzie prowadził wiele z największych krajowych transakcji ECM i M&A. Przed UniCredit pracował dla PricewaterhouseCoopers i ProCapital (obecnie Deutsche Bank Securities).

Karol tak komentuje swoją decyzję: „Jestem przekonany, że z silnym zespołem, jaki tu zastałem oraz dzięki niekwestionowanej pozycji DMBH na krajowym rynku i globalnej skali działalności Grupy Citi, będziemy oferowali najwyższy poziom obsługi dla naszych klientów. Poza obecnie zrealizowanymi dużymi transakcjami, chcemy mocniej otworzyć się na firmy z szerokiego, średniego segmentu rynku.”

Karol Półtorak to absolwent Szkoły Głównej Handlowej, ukończył kursy m.in. na University of Derby i Harvard Business School, posiada licencję maklerską.

Młodzi chcą mniej niż wynosi średnia krajowa … na początku

Studenci i absolwenci podejmując swoją pierwszą pracę chcieliby zarabiać około 2 tys. na rękę, czyli blisko 500 zł mniej niż wynosi średnia krajowa netto*. W perspektywie 3 lat, oczekują jednak dynamicznego wzrostu swojej płacy, średnio o ok. 800 złotych rocznie – wynika z badania Campus 2011, przeprowadzonego dla serwisu Pracuj.pl.

Najwyższe wymagania płacowe mają osoby studiujące kierunki techniczne, na których umiejętności obecnie jest największy popyt na rynku pracy. Oczekiwania tych osób po 3 latach pracy szybują do poziomu 4100 zł netto. To aż 81% wzrost względem pierwszego roku pracy.

Najniższe oczekiwania wobec pierwszej pensji mają natomiast studenci i absolwenci kierunków humanistycznych. Młodzi humaniści na początek chcieliby zarabiać nieco ponad 1900 zł netto. Jednak ich oczekiwania w kolejnych latach rosną równie szybko jak studentów i absolwentów kierunków technicznych i ekonomicznych. Po 3 latach chcieliby już zarabiać o ponad 1500 zł więcej niż na początku drogi zawodowej.

Co ciekawe, wyżej swoje oczekiwania formułują studenci i absolwenci studiów dziennych niż zaocznych i wieczorowych. Na początku chcieliby średnio zarabiać ok. 100 zł więcej niż ich koledzy, po roku ok. 200 zł, a po 3 latach pracy ponad 400 zł więcej.– Najwyraźniej osoby kończące studia w trybie innym niż dzienny gorzej oceniają swoje możliwości na rynku pracy. Niesłusznie, bo dla pracodawcy przeglądającego dokumenty aplikacyjne bardziej istotne są wiadomości, praktyczne umiejętności i ewentualne doświadczenie zawodowe, które kandydat zdobył w trakcie studiów, niż ich tryb – mówi Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj, do której należy portal Pracuj.pl.

* przeciętne wynagrodzenie w pierwszym kwartale 2011 r. wyniosło 3466,33 zł. brutto, źródło: GUS. Stawka netto została przeliczona dla osoby pracującej na etat, rozliczającej się samodzielnie.

Xevin Investments inwestuje w projekt FanpageAd

Jeden z najaktywniejszych funduszy inwestycyjnych skierował swoje kroki tym razem w stronę rozwiązań umożliwiających analizę i zarządzanie stronami marek na Facebooku.

Dokonując inwestycji w FanpageAd, wspólny projekt facead i Interactive Research Center, fundusz powiększył swój portfel o nowe rozwiązania. FanpageAD to dokładna selekcja monitorowanych stron, jak również możliwość łączenia fanpagy w dowolne grupy. Dzięki nowemu narzędziu można określić wskaźniki takie jak share of voice, średni przyrost fanów czy sam zasięg marki. Możemy również porównać swoja markę z dowolną stroną na Facebooku.

O założeniach i celach jakie stawiają przed sobą twórcy nowego narzędzia mówi Marcin Krzosek z Interactive Research Centre: „FanpageAd to nasz pierwszy wspólny projekt, którego celem jest rozpoczęcie dyskusji o skutecznej ewaluacji działań w mediach społecznościowych. Kolejnym krokiem będzie sukcesywny rozwój narzędzi umożliwiających marketerom zarządzanie budżetami reklamowymi, tworzeniem i zarządzaniem „społecznościami fanów”. Ważnym obszarem jest dla nas edukacja rynku i współpraca z mediami. W tym celu przygotowaliśmy specjalną ofertę dostarczania danych i raportów dla mediów.”

Nową inwestycję podsumowuje Radosław Czyrko, Partner Zarządzający w Xevin Investments: „Rozwiązanie facead i IRC ma ogromny potencjał. Obserwowaliśmy ten segment, który charakteryzuje się dynamicznym wzrostem i jesteśmy przekonani, że zgłaszane zapotrzebowanie przez klientów na tego typu narzędzia, przełoży się na zyski i to w relatywnie krótkim czasie. Obecnie przez okres dwóch tygodni można bezpłatnie testować możliwości jakie daje FanpageAd.”

Pozyskany kapitał ma zostać przeznaczony głównie na rozwój nowych funkcjonalności, w tym służących zarządzaniu budżetami lub aplikacjami reklamowymi. Dzięki wykorzystaniu algorytmów językowych opracowanych przez IRC, spółka zamierza aktywnie pozyskiwać klientów agencyjnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Nawet o 50% więcej zatrudnionych cudzoziemców do końca roku

Analitycy zakładają nawet 50-procentowy wzrost zatrudnienia obcokrajowców w Polsce do końca bieżącego roku. W raporcie agencji EastWestLink o stanie zatrudnienia cudzoziemców w Polsce w pierwszej połowie 2011 przedstawione zostały zmiany na rynku pracy, wzrost zapotrzebowania na zasoby ludzkie wśród polskich pracodawców i pozostałe czynniki, które stoją za zwiększonym napływem pracowników z zagranicy.

Pierwsze półrocze 2011 przyniosło najwyższy wskaźnik zainteresowania polskich przedsiębiorstw pracownikami z zagranicy w historii. Firmy zarejestrowały ponad 163 tys. wniosków o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcom, czyli o prawie 40 procent więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku, kiedy zarejestrowano 119 615 wniosków. Na przyrost miały wpływ lepsza sytuacja gospodarcza Polski, rosnąca koniunktura w branżach charakteryzujących się wysoką pracochłonnością oraz zmiany przepisów odnoszących się do zatrudniania obcokrajowców. Oświadczenia o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcom bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę są obecnie jednym z kluczowych narzędzi polityki zatrudnienia obcokrajowców w Polsce i dotyczą obywateli 5 państw Europy Wschodniej – Ukrainy, Białorusi, Mołdowy, Gruzji i Rosji, wobec których możliwe jest zastosowanie przyśpieszonej procedury zatrudnienia. Pracownicy z Ukrainy stanowią obecnie ponad 90 procent wszystkich legalnie zatrudnionych cudzoziemców w Polsce.

Największym zainteresowaniem oświadczenia cieszyły się tradycyjnie w branży rolnej – według danych z Powiatowych Urzędów Pracy zarejestrowano w pierwszych 6 miesiącach aż 97 371 wniosków. Spadek dynamiki w porównaniu do pierwszego kwartału roku (52 tys. oświadczeń) wynika z większego zapotrzebowania na pracowników sezonowych w pierwszych miesiącach 2011. Utrzymał się z kolei pozytywny trend w skali zatrudnienia w branży budowlanej – zarówno w pierwszym, jak i drugim kwartale zarejestrowano podobną liczbę wniosków, na ogólną sumę 28 787. Budownictwo drogowe jest obecnie w szczytowym okresie koniunkturalnym, a dzięki licznym inwestycjom infrastrukturalnym przed Euro 2012, występuje duże zapotrzebowanie na zasoby ludzkie przy budowie autostrad i dróg ekspresowych.

Przypadki powierzenia pracy cudzoziemcom bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę reguluje od końca lipca nowe rozporządzenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, które zastąpiło dotychczasowe – z dnia 30 sierpnia 2006 r. w sprawie wykonywania pracy przez cudzoziemców (Dz. U. Nr 156, poz. 1116, z 2007 r. Nr 120, poz. 824, z 2008 r. Nr 17, poz. 106, z 2009 r. Nr 21, poz. 114 oraz z 2010 r. Nr 109, poz. 716 i Nr 236, poz. 1559). Położony w nim został szczególny nacisk na kwestie wymogów do spełnienia przez pracodawców decydujących się na zatrudnienie cudzoziemców – przedsiębiorcy muszą określić obecnie dodatkowe dane, jak nazwa zawodu, miejsce wykonywania pracy, rodzaj umowy z pracobiorcą, a także wysokość wynagrodzenia. Pracodawca jest również zobowiązany zawrzeć w oświadczeniu informację o braku możliwości zaspokojenia potrzeb kadrowych w oparciu o rynek lokalny. Rozporządzenie stanowi tym samym istotny krok w celu ograniczenia potencjalnych nadużyć ze strony wielu polskich firm, czego dowodem jest również doprecyzowanie liczby podmiotów, z którymi pracownik może nawiązać stosunek pracy w ciągu 6 miesięcy w skali roku, tym samym eliminując możliwość pracy cudzoziemca przez ponad 6 miesięcy w ciągu 12 miesięcy (w sytuacji, gdy podejmuje pracę w kilku różnych firmach w oparciu o różne oświadczenia).

Uwzględniając niepewną sytuację na rynku zatrudnienia cudzoziemców w ostatnich miesiącach ubiegłego roku i idące za tym zwiększenie zapotrzebowania na pracowników ze wschodu w pierwszych miesiącach 2011, jest praktycznie pewne, że tendencja wzrostowa w stosunku do lat ubiegłych w drugiej połowie roku się utrzyma. Mimo to przyrost w drugim kwartale nie był już tak znaczący jak w pierwszych 3 miesiącach tego roku – decyzja o uchwaleniu nowego rozporządzenia w sprawie zatrudniania cudzoziemców bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę została podjęta późno i uchwalona dopiero w połowie grudnia 2010. Spowodowało to ogromny skok zapotrzebowania w pierwszym kwartale 2011, wzmocniony jeszcze przez przygotowania gospodarstw rolnych i firm budowlanych do kolejnego sezonu. Widać również, że budownictwo będzie do końca roku motorem napędowym rynku zatrudnienia cudzoziemców, dzięki czemu liczba zarejestrowanych wniosków o zamiarze zatrudnienia cudzoziemca bez zezwolenia na pracę może osiągnąć w tym roku liczbę nawet 270 tys. Prognozy na drugą połowę zakładają niższy przyrost liczby rejestrowanych oświadczeń, na który wpływ mieć może zarówno niższe zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych i sezonowych w miesiącach zimowych, jak również przeprowadzone zmiany prawne. Z drugiej strony, planowane na drugą połowę roku zaostrzenie przepisów przeciwko szarej strefie, zgodnie z tzw. „dyrektywą sankcyjną” Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2009/52/WE, powinno wpłynąć pozytywnie na liczbę zatrudnionych legalnie.

– „Duże zapotrzebowanie rynkowe na pracowników ze wschodu reprezentuje również liczba pełnych zezwoleń na pracę, rejestrowanych w Urzędach Wojewódzkich w pierwszej połowie roku, umożliwiających pracę cudzoziemcom przez okres od roku do nawet 3 lat. Do końca czerwca przyznano ich ponad 19 tysięcy, czyli o 20 procent więcej niż w 2010 roku. Zezwolenia na pracę pełnią inną funkcję niż oświadczenia, skierowane są w większym stopniu do specjalistów wysokiej klasy i kadry kierowniczej.” – podaje Andrzej Korkus, prezes agencji zatrudnienia EastWestLink. – „Na tak duże zainteresowanie tematem pracy obcokrajowców mają wpływ także uwarunkowania rynkowe. Nastroje wśród pracodawców są obecnie coraz bardziej optymistyczne, co przy stosunkowo niskim przyroście podaży pracy i niedostatecznej aktywności zawodowej Polaków na polskim rynku, przyczynia się do powstania dużej rozbieżności między popytem a podażą. Wiele przedsiębiorstw cały czas obawia się odpływu swoich kadr na zachód, ich obawy uwidoczniły się zwłaszcza w kontekście tegorocznego otwarcia niemieckiego rynku pracy.”

Źródło: MPiPS, East West Link

Czy wiesz, gdzie jesz?

Najlepiej – w barach mlecznych i fast foodach, najgorzej – tam, gdzie spędzamy wakacje i ferie. Zastrzeżenia wzbudziło blisko 80 proc. punktów gastronomicznych skontrolowanych przez Inspekcję Handlową na zlecenie UOKiK

Kurczaka podaje sprzątaczka brudną ścierką – to na szczęście nie opis z jednej z polskich restauracji, ale cytat z kultowej komedii Stanisława Barei. Najnowsze wyniki kontroli Inspekcji Handlowej przeprowadzonej na zlecenie UOKiK pokazują, że w różnego rodzaju placówkach gastronomicznych występują nieprawidłowości, które powinny wzbudzić czujność każdego konsumenta.

IH na zlecenie UOKiK sprawdziła 424 punkty gastronomiczne*: restauracje, kluby, bary na dworcach, bary mleczne, punkty fast food należące do sieci, placówki serwujące jedzenie w miejscach letniego i zimowego wypoczynku. Wybrano je losowo, na podstawie skarg konsumentów oraz rekontroli. Nieprawidłowości stwierdzono w blisko 80 proc. skontrolowanych placówek. Najlepiej wypadły bary mleczne i fast foody. Sprawdzano m.in., czy konsumenci dostają taką ilość produktów, jaką zamówili, czy kelnerzy prawidłowo wydają resztę oraz paragon, czy w każdym barze znajduje się cennik informujący również o gramaturze potraw, objętości i składnikach napojów.

Nierzetelna obsługa

Zamiast dorsza – tańszy czarniak, a zamiast soku – napój lub nektar, o ćwierć kilo lżejsza sałatka od masy deklarowanej w menu, zawyżony rachunek o 17 zł – to niektóre z nieprawidłowości w zakresie rzetelności obsługi. Najwięcej zastrzeżeń stwierdzono w prawie co trzeciej restauracji i klubie, najmniej – w placówkach na dworcach. Najczęściej kwestionowano zaniżanie masy potraw, esencji kawy i alkoholu w drinkach – należność została jednak pobrana tak, jakby potrawa była zgodna z deklaracją wskazaną w menu. Ponadto inspektorzy zakwestionowali stosowanie tańszych składników, np. w jednej z restauracji w menu oferowano kawę z wyższej półki przy czym parzono tańszą, w innej – zamiast oscypka – serwowano ser wędzony. W kilku restauracjach kelnerzy automatycznie doliczali opłatę za serwis bez wcześniejszego poinformowania klienta. Porada: zamawiając posiłek w restauracji, zawierasz umowę. Klient jest zobowiązany do zapłaty, a restauracja do wykonania usługi zgodnie z umową. Jeśli niewłaściwie ją wykonano (np. brak oliwek w pizzy, niska temperatura posiłku, długie oczekiwanie, zawyżony rachunek, doliczony serwis bez naszej zgody), mamy prawo do reklamacji. Nieprawidłowości zgłaszamy od razu obsłudze. Możemy żądać posiłku zgodnego z zamówieniem lub obniżenia ceny. Jeżeli kelner dolicza serwis do rachunku, musi o tym wcześniej poinformować konsumenta.

Informacje o cenie

W każdym lokalu gastronomicznym musimy znaleźć cennik, jadłospis wraz z informacją o masie potraw i objętości napojów oraz datą jego sporządzenia. Powinien się on znajdować wewnątrz lub na zewnątrz lokalu. W co drugiej restauracji, nocnym klubie, placówce zlokalizowanej w rejonach letniego i zimowego wypoczynku, czy dworcu nie przestrzegano tego obowiązku. Najlepiej pod tym względem wypadły bary mleczne. Cieszy fakt, że w toku kontroli właściciele uzupełnili brakujące dane. Porada: poznaj ceny przez złożeniem zamówienia, a nie dopiero przy płaceniu rachunku. Cennik musimy znaleźć w miejscu ogólnodostępnym. Co musi zawierać? Przede wszystkim datę jego wystawienia, nazwę potrawy, jej ilość oraz zawartość głównego składnika (np. pierogi – 7 sztuk, sok – 350 ml, sałatka z kurczakiem – mięso 100 g, drink – 20 ml alkoholu).

Przechowywanie żywności

Zamrażanie produktów, które powinny być przechowywane w temperaturze dodatniej, niewłaściwa segregacja w lodówce, towary przeterminowane – to przykłady nieprawidłowości stwierdzanych przez Inspektorów w tym zakresie. Najwięcej zastrzeżeń stwierdzono w co piątym lokalu w miejscach letniego lub zimowego wypoczynku. Najlepiej wypadły lokale na dworcach, sieciowe placówki fast food. Najczęściej towary przeterminowane stwierdzano w restauracjach i klubach (co piąty), najmniej – w fast foodach oraz barach mlecznych.

W lokalach kwestionowano m.in. niewłaściwe przechowywanie w chłodni i niesegregowanie żywności: np. krewetek razem z malinami, mięsem, kotletami; przeterminowane o ponad dwa lata pierogi mrożone, zamrażanie twarogu, chleba, łososia wędzonego. Ponadto – kontrolerzy mieli także zastrzeżenia do stanu sanitarnego lokali – w jednej z placówek wątpliwości wzbudziło brudne zaplecze kuchenne. Konsumentów także często nie informuje się, że danie, które dostają to rozmrożone danie gotowe.

Podjęte działania

W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, Inspekcja Handlowa może nakazać: wstrzymanie świadczenia usług, wycofanie z obrotu produktów niewłaściwej jakości, wstrzymanie wprowadzania na rynek albo usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości. Ustalenia z kontroli dały podstawę do m.in. wydania 18 decyzji i nałożenia 290 mandatów karnych na kwotę 64 150 zł. Do m.in. organów ścigania, nadzoru sanitarnego, urzędów skarbowych skierowano 262 zawiadomienia o podjęcie odpowiednich działań.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przypomina, że wszelkie zastrzeżenia dotyczące nierzetelnej obsługi czy niewłaściwej jakości zamówionych potraw można zgłaszać w wojewódzkich inspektoratach Inspekcji Handlowej. Ponadto bezpłatną pomoc w dochodzeniu swoich praw uzyskamy od powiatowych lub miejskich rzeczników konsumentów. Szczegółowych informacji udziela także Federacja Konsumentów pod numerem telefonu 0 800 007 707. Poradnictwo konsumenckie w Polsce jest finansowane między innymi z budżetu UOKiK.

5 dni z biznesem internetowym

Początek października będzie nie lada gratką dla osób zainteresowanych e-biznesem. W dniach 7-11 w Poznaniu odbywają się dwie duże międzynarodowe imprezy – Startup Weekend i zaraz po nim konferencja e-nnovation. Dla uczestników przygotowano specjalny pakiet biletów.

Startup Weekend to międzynarodowy cykl imprez, które co weekend odbywają się w kilku lub kilkunastu różnych miastach na całym świecie. Celem 54-godzinnego, intensywnego spotkania jest stworzenie fundamentu startupu, pozyskanie partnerów (programistów, grafików, marketingowców) oraz zweryfikowanie pomysłu przez doświadczonych praktyków z branży.

Praktycznej wiedzy nt. e-biznesu dostarczy także spotkanie e-nnovation, w której biorą udział specjaliści z całego świata. Podpowiedzą czego unikać, aby osiągnąć sukces w e-biznesie, pokażą najnowsze trendy i rozwiązania. Uczestnicy będą mieli okazję na wymianę opinii i doświadczeń podczas tematycznych paneli dyskusyjnych i w tzw. strefie networkingu.

Dla wszystkich, którzy chcieliby wziąć udział w obu wydarzeniach organizatorzy przygotowali promocyjny pakiet biletów. Osoby, które zapiszą się na Poznań Startup Weekend otrzymają kod rabatowy, który upoważni ich do rejestracji na e-nnovation za jedyne 297 zł, zaoszczędzą w ten sposób 300 zł. Z kolei osoby, które zapisują się na e-nnovation mają możliwość skorzystania z udziału w Poznań Startup Weekend w promocyjnej cenie 50 zł, zamiast 155 zł.

Poznań Starup Weekend organizowany jest przez Fundację Kauffmana i SpeedUp Venture Capital Group w dniach 7-9 października w Pałacu Działyńskich w Poznaniu. Z kolei konferencja e-nnovation odbywa się w dniach od 10 do 11 października i w tym roku zagości w poznańskim hotelu IBB Andersia, jej organizatorem jest Grupa Allegro.

Złoto wciąż drożeje i będzie nadal drożało

W mijającym tygodniu złoto biło kolejne rekordy przekraczając 1 680 USD za uncję.

Wielu analityków uważa, że obecny trend może potrwać kilka, a nawet kilkanaście lat. Niewątpliwie na tak szybką zwyżkę ceny złota wpływ ma coraz bardziej nerwowa sytuacja na rynkach kapitałowych. Jednakże podstawy do wzrostów mają podłoże fundamentalne. Złoto ma ograniczoną podaż metalu (w przeciwieństwie np. do walut), a popyt na ten metal szlachetny stale rośnie. Generują go w znacznej mierze banki centralne, które kupują złoto, aby dywersyfikować swoje rezerwy, ale popyt rośnie też ze strony inwestorów indywidualnych.

 

Coraz więcej wpadek w serwisach informacyjnych

Rośnie liczba wpadek najczęściej oglądanych telewizyjnych dzienników informacyjnych w Polsce. W czerwcu 2011 redakcje popełniły ich najwięcej od jedenastu miesięcy. Takie dane opublikowała agencja informacyjna „PRESS‑SERVICE Monitoring Mediów” w czerwcowym raporcie „Cztery Stacje”. W ciągu 30 dni odnotowano łącznie 34 błędy.

Za wpadki serwisów informacyjnych analitycy „PRESS-SERVICE Monitoring Mediów” uznają problemy techniczne, błędy merytoryczne oraz językowe. Najwięcej miały ich „Wydarzenia” – jedenaście w ciągu miesiąca. Co ciekawe, był to jedyny serwis, mogący pochwalić się spadkiem w tej kategorii – o jeden błąd w stosunku do maja. Flagowy program informacyjny Polsatu jest liderem zestawienia od maja 2010 roku, czyli już od 14 miesięcy.

„Panorama” utrzymała się na takim samym poziomie jak w maju, notując sześć błędów. Największy wzrost dotyczył „Faktów”. Zespół TVN-u popełnił aż dziewięć gaf, o pięć więcej niż przed miesiącem. Z kolei „Wiadomości” miały ich osiem.

Statystykę zdominowały wpadki językowe, osiągając pułap 53 proc. całej kategorii. 44 proc. stanowiły błędy techniczne, w tym niepoprawne podpisy wypowiadających się osób. 3 proc. to wpadki merytoryczne.

Trend wzrostowy uchybień serwisów informacyjnych można zauważyć już od grudnia ubiegłego roku. Od tego czasu liczba błędów ogółem wzrosła niemal dwukrotnie. Po raz ostatni większą ich liczbę aniżeli w czerwcu 2011 odnotowano w lipcu 2010. Do rekordu z feralnego stycznia 2009 (61 wpadek) ciągle jednak jeszcze trochę brakuje.

Serwisy informacyjne w czerwcu najczęściej zajmowały się polityką. Reporterzy zdecydowanie rzadziej wybierali tematy społeczno-obyczajowe, a także tragedie, wypadki i katastrofy. Pośród tematów szczegółowych na czoło wysunęły się nadchodzące wybory parlamentarne oraz zakażenie bakterią e-coli. Niewiele mniej mówiło się o problemach z budową autostrady A2 oraz kryzysem w Grecji. Na dalszy plan zeszła tragedia smoleńska, o której wyemitowano zaledwie dwanaście materiałów.

Analiza głównych wydań dzienników informacyjnych przeprowadzona została na podstawie monitoringu „Faktów”, „Panoramy”, „Wiadomości” i „Wydarzeń”. Pod uwagę wzięto wszystkie materiały wyemitowane od 1 do 30 czerwca 2011 roku. Badanie „Cztery Stacje” prowadzone jest przez „PRESS-SERVICE Monitoring Mediów” cyklicznie od 1 września 2008 roku.

Pełny raport: http://www.press-service.com.pl/pl/analiza-glownych-wydan-dzienniko/

Gadu-Gadu i Allegro łączą siły

GG Network, producent popularnego komunikatora Gadu-Gadu oraz Grupa Allegro, operator największej platformy e-commerce w Polsce łączą siły w zakresie sprzedaży reklam w Internecie. W tym celu działy sprzedaży obu spółek zostaną zintegrowane, tworząc jeden, silny zespół.

Celem nowego biura reklamy jest stworzenie oferty bez precedensu, z wykorzystaniem wieloletniego doświadczenia i potencjału zarówno GG, jak i Allegro, a dzięki temu zapewnienie reklamodawcom dotarcia do milionów polskich internautów w innowacyjny i efektywny sposób. Ścisła współpraca GG Network i Grupy Allegro otworzy nowe możliwości dla rynku, zaś pierwsze korzyści ze współpracy pojawią się w kategoriach tematycznych motoryzacja i finanse.

– To strategiczna współpraca, pozwalająca na połączenie kompetencji obecnych zespołów – mówi Tomasz Jażdżyński, Prezes Zarządu GG Network S.A. – Synergia działań obu spółek, należących do tego samego właściciela jest naturalnym i korzystnym krokiem. Oczekujemy, iż wspólnie będziemy odgrywać wiodącą rolę na rynku reklamy internetowej.

– Gadu-Gadu to bardzo silny gracz na polskim rynku reklamy internetowej z uznanymi i wiodącymi produktami pozwalającymi na szybkie dotarcie do milionów internautów, z kolei w Grupie Allegro posiadamy kompetencje związane z unikalną wiedzą o oczekiwaniach i rzeczywistych zachowaniach zakupowych użytkowników oraz reklamą efektywnościową i ogromny potencjał mierzony liczbą odsłon – mówi Grzegorz Wójcik, CEO Grupy Allegro. – Cieszymy się z połączenia sił dwóch liderów.

Według najnowszego badania Megapanel zagregowany zasięg wydawców, obejmujący m. in. witryny takie jak Allegro.pl, Bankier.pl, Ceneo.pl, Otomoto.pl, Gadu-Gadu.pl, GG.pl oraz aplikacje komunikatora Gadu-Gadu i radia OpenFM, sięga prawie 80%, dając im drugie miejsce na rynku i pozwalając zdystansować wszystkich lokalnych konkurentów za wyjątkiem Grupy Google.

Szefem nowego, zintegrowanego zespołu zostanie Jacek Makowski. Posiada on bogate doświadczenie w rynku reklamy internetowej, współtworzył i przez wiele lat zarządzał biurem reklamy Grupy Onet.pl, ostatnio w Axel Springer Polska. Od marca 2011 roku pełni on funkcję Przewodniczącego Rady Nadzorczej IAB Polska.

Allegro i Gadu-Gadu należą do Naspers Ltd., światowego koncernu działającego w sektorach mediów, Internetu i rozrywki on-line – www.naspers.com

Nowy CEO w WARCIE

Bartosz Grześkowiak, dyrektor zarządzający TUiR WARTA
Bartosz Grześkowiak, dyrektor zarządzający TUiR WARTA

Bartosz Grześkowiak obejmuje 1 sierpnia 2011 r. stanowisko dyrektora zarządzającego w TUiR WARTA. Kierując Departamentem Sprzedaży Ubezpieczeń dla klientów korporacyjnych będzie odpowiadał za sprzedaż ubezpieczeń majątkowych i finansowych dla przedsiębiorstw, głównie poprzez sieć brokerską.

Grupa WARTA buduje silny team nie tylko na poziomie zarządu, ale również na wyższych szczeblach menedżerskich. Biznes korporacyjny jest jednym z kluczowych i strategicznych obszarów w portfelu WARTY. Zadaniem Bartosza Grześkowiaka jest zbudowanie mocnego, kompetentnego zespołu, który pozwoli firmie wzmocnić i rozwijać ten segment.

Bartosz Grześkowiak ma wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu sprzedażą ubezpieczeń korporacyjnych, jest też znanym i cenionym specjalistą wśród brokerów. Od 2005 roku związany był z Grupą Ubezpieczeniową UNIQA, gdzie odpowiadał za współpracę z brokerami, pośrednikami instytucjonalnymi (MLM) i dealerami samochodowymi – od 2008 roku na stanowisku Dyrektora Departamentu Sprzedaży – Brokerzy i MLM, wcześniej, kierownika regionalnego. Doświadczenie w branży finansowej zdobywał również w Spółdzielczej Grupie Bankowej, BTUiR Heros, TU Compensa oraz Huk Coburg.

Bartosz Grześkowiak ukończył studia magisterskie na Akademii Rolniczej w Poznaniu oraz podyplomowe studia w Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu oraz Wyższej Szkole Ubezpieczeń i Bankowości w Warszawie (aktualnie Akademia Finansów).

Z pracą jakoś to będzie – optymizm czy lekkomyślność Polskich pracowników?

Zmiany w strukturach firm są głównym powodem utraty pracy wśród Polaków – wynika z czwartej fali sondażu opinii pracowników Monitor Rynku Pracy zrealizowanego przez Instytut Badawczy Randstad. Co czwarty badany liczy się z możliwością utraty zatrudnienia, jednocześnie nadal plasujemy się w grupie narodów otwartych na zawodowe zmiany i wysoko oceniamy swoje szanse znalezienia nowego pracodawcy w razie takiej konieczności. Nie wszyscy jednak zdajemy sobie sprawę z wpływu rosnącego udziału osób nieaktywnych zawodowo na całość społeczeństwa.

Spadła intensywność rotacji na polskim rynku pracy

Wyniki międzynarodowego sondażu Instytutu Badawczego Randstad „Monitor Rynku Pracy” pokazują, że w porównaniu do poprzedniego kwartału wyraźnie spadła liczba polskich respondentów, którzy zmienili pracę w okresie poprzedzających sześciu miesięcy – odsetek respondentów zgłaszających zmianę zatrudnienia zmalał o prawie 6 punktów procentowych (21,2% V/11 vs. 27,1% II/11).

Również w skali wszystkich badanych krajów dynamika rotacji zmalała, jednak zmiana ta była zdecydowanie bardziej łagodna. Obecnie we wszystkich badanych krajach odsetek osób, które zmieniły pracę w okresie ostatnich 6 miesięcy wyniósł 18,2%.

Wraz z rotacją na rynku pracy zmalał indeks mobilności* Polaków wynosząc 108 (wobec 117 w poprzednim badaniu II/2011).

Jak tłumaczy Agnieszka Bulik, Członek Zarządu Randstad: „Obserwowane w odpowiedziach respondentów zmniejszenie rotacji pracowniczej ma związek z okresem, do którego odpowiadający się odnosili obejmującym również sezon zimowy, charakteryzujący się w naszym kraju zmniejszeniem liczby ofert pracy i wzrostem bezrobocia. Sezonowe zwiększenie liczby ofert zatrudnienia jakie odczuwamy obecnie wskazuje, że możemy spodziewać się powrotu do zwiększonej rotacji w kolejnym badaniu.”

Zmiana pracy zależna do woli pracodawcy?

Niemal co trzecia osoba odpowiadająca w badaniu przyznała, że czynnikiem decydującym o zmianie pracy było poszukiwanie lepszych warunków zatrudnienia (32%). Jednak, podobnie jak w poprzedniej edycji badania, nieznacznie większa, ale zarazem największa grupa osób wskazała, że powodem zmiany pracy były zmiany związane z reorganizacją struktury poprzedniego pracodawcy. Agnieszka Bulik wyjaśnia: „Wyniki naszego badania już po raz kolejny pokazują, że dla dużej grupy Polaków fakt zmieniania pracy nie koniecznie wynika z osobistych ambicji pracownika, czy dążenia do rozwoju zawodowego, ale z przyczyn leżących po stronie pracodawcy, takich jak reorganizacja struktury.”

Niemal bez zmian wobec wyników poprzedniego badania 16% polskich respondentów deklaruje, że aktywnie poszukuje pracy. Odsetek ten jest w Polsce wyższy niż w całej grupie badanych krajów, gdzie od kilku edycji badania utrzymuje się na stałym poziomie 11%. W krajach tzw. ‘starej piętnastki’ jest on jeszcze niższy – w Niemczech jedynie 6% respondentów przyznało, że aktywnie poszukuje pracy, a we Francji i Holandii wskaźnik ten wyniósł 9%. Charakterystyczne dla wszystkich badanych krajów jest, że niezależnie od liczby aktywnie poszukujących zatrudnienia, ok. 7 na 10 pytanych deklaruje, że poszukuje nowego zatrudnienia w sposób bierny – nie wyklucza zmiany pracy w przypadku pojawiania się interesującej oferty.

Praca utracona – praca znaleziona, czyli jakoś to będzie?

Podobnie jak w poprzednim badaniu, po okresie zimowym na relatywnie wysokim poziomie utrzymują się obawy polskich pracowników w odniesieniu do ryzyka utraty pracy w nadchodzącym okresie – co czwarta pytana osoba zdeklarowała, że ryzyko takie ocenia umiarkowanie (24%), a co dziesiąta, że wysoko (10%). W odniesieniu do wszystkich badanych krajów nie są to wyniki bardzo znacząco odbiegające od średniej, która wynosi odpowiednio 20% i 7%. W porównaniu do poprzedniego okresu wyraźnie spadły jednak obawy utraty pracy wśród respondentów z Niemiec (odpowiednio 3% i 12% V/11 vs. 6% i 17% w II/11). Zdaniem Agnieszki Bulik: „Wzmożone poczucie bezpieczeństwa Niemców w odniesieniu do zajmowanych stanowisk może mieć związek z faktem, że pomimo otwarcia niemieckiego rynku pracy od 1 maja br. nie miała miejsca – przynajmniej na razie – spodziewana fala emigracji zarobkowej z Polski, która mogłaby zagrozić stabilności ich zatrudnienia”

Pomimo często dostrzeganego ryzyka utraty pracy i dużej zależności zatrudnienia od czynników zewnętrznych wobec woli pracownika, polscy respondenci utrzymują wysoki optymizm w ocenie szans w znalezieniu nowego pracodawcy. Jak zaznacza Agnieszka Bulik: „W przypadku zaistnienia konieczności poszukiwania nowej pracy, aż 3 na 4 respondentów ocenia, że znajdzie jakąkolwiek inną pracę, a 2 na 3 jest przekonanych, że uda im się znaleźć zatrudnienie na podobnym poziomie, co utracona praca. W większości badanych krajów wyniki te są widocznie niższe. Pozostaje pytaniem czy Polacy mają tak duże zaufanie do poprawiającej się kondycji rynku pracy czy starają się nie dostrzegać nadal obecnych trudności i wysokiego poziomu bezrobocia. Interesujące jest też, że pomimo tak dużego przekonania o możliwości znalezienia pracy, nadal znacząca liczba Polaków pozostaje bierna na rynku pracy.”

Zmiany demograficzne i potrzeby rynku pracy, a działania pracowników

We wszystkich obserwowanych krajach co najmniej 1/3 badanych przyznaje, że ich pracodawca ma obecnie trudności w zatrudnieniu wystarczającej liczby wykwalifikowanych specjalistów. W Polsce odsetek ten wynosi 37%. Zaskakująco duży odsetek badanych we wszystkich krajach spodziewa się, że w przyszłości więcej osób będzie podejmowało zatrudnienie poza granicami swojego kraju. W Grecji (93%), Hiszpanii (87%) i na Węgrzech (85%) odsetek ten jest największy. W Polsce był również relatywnie wysoki i wyniósł 79%.

Aż 42% polskich respondentów badania stwierdziło, że zmiany demograficzne zachodzące na rynku pracy nie będą miały wpływu na ich karierę zawodową. Świadomych takiego wpływu jest 57% badanych i jest to grupa liczniejsza, niż w większości obserwowanych krajów europejskich.

Jak komentuje te wyniki Maura Merson, ekspertka Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych: „Co prawda rezultaty badania Randstad pokazują, że respondenci w naszym kraju, częściej niż inne narody europejskie są świadomi wpływu sytuacji demograficznej na rynek pracy, jednak niezależnie od tego faktu, wpływ zmian demograficznych na karierę zawodową oceniliśmy zadziwiająco nisko. Nisko, pomimo potrzeb, jakie widzi polski rząd i pomimo konieczności zwiększenia wskaźnika zatrudnienia osób po 55 roku życia, jak i osób przed 25 rokiem życia, określonych wyraźnie w kontekście zagrożenia w strategii Polska 2030 – dokumencie opublikowanym przez zespół doradców premiera, któremu przewodniczy minister Michał Boni.

W strategii Polska 2030 szacunki wskazują na to, że dzisiejsi pracownicy o niskim stażu pracy do roku 2030 będą musieli w toku przyszłej kariery zawodowej zarobić na wsparcie dla znacznie większej grupy emerytów i rencistów – przynajmniej 1,5 razy większej, niż jest to udziałem pracujących obecnie. By utrzymać obecne wskaźniki należałoby zwiększyć wiek emerytalny, zwiększyć liczbę osób pracujących i znacznie zwiększyć wskaźnik aktywności zawodowej w Polsce – celem jest osiągnięcie 75% . Dodatkowo konieczne są działania na rzecz matek nieaktywnych zawodowo oraz osób pozostających bez doświadczenia na rynku pracy. Odpowiedzi Polskich respondentów w żadnym aspekcie nie wskazują na świadomość powyższych zagrożeń.”

Badanie “Monitor Rynku Pracy” Randstad
Monitor Rynku Pracy jest kwartalnym badaniem realizowanym już w 29 krajach Europy, Azji, Australii i obu Ameryk (kraje biorące udział w badaniu: Holandia, Francja, Niemcy, Luksemburg, Belgia, Dania, Wielka Brytania, Włochy, Norwegia, Szwecja, Szwajcaria, Grecja, Polska, Węgry, Czechy, Słowacja, Turcja, Australia, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone, Kanada, Meksyk, Chiny, Argentyna, Indie, Japonia, Singapur, Chile).
Badanie po raz pierwszy przeprowadzono na początku 2010 roku.
„Monitor Rynku Pracy” jest realizowany poprzez ankiety wypełniane on-line w grupie respondentów w wieku od 18 do 64 lat, pracujących minimum 24 godziny w tygodniu (z wykluczeniem osób samozatrudnionych).
Dobór prób dla badanych populacji jest przeprowadzany przez międzynarodowy instytut Survey Sampling International. Próba w Polsce wynosi 405 respondentów (w całym badaniu wzięło udział w tej fali 13.565 osób). Bieżące badanie zostało zrealizowane w okresie 2-13 maja 2011 r.

*Integralną częścią badania Monitor Rynku Pracy jest stworzony „Indeks mobilności”, odzwierciedlający przewidywania pracowników co do prawdopodobieństwa zatrudnienia u innego pracodawcy w kolejnych 6 miesiącach (zarówno w przypadku podjęcia podobnej, jak i zupełnie innej pracy). Punktem startowym dla obliczeń indeksu jest agregacja odpowiedzi wszystkich respondentów badania w jego pierwszej edycji międzynarodowej (03/2010), stanowiąca wyjściowy poziom 100 punktów.

Randstad Sp. z o.o. (część holenderskiego Randstad Holding nv) jest wiodącą na polskim rynku agencją doradztwa personalnego i pracy tymczasowej oferującą rozwiązania w zakresie:
• doboru i zatrudnienia personelu tymczasowego, w tym także rekrutacji i zarządzania dużymi grupami pracowników tymczasowych w siedzibie Klienta (inhouse service),
• rekrutacji pracowników stałych, w tym specjalistów z dziedziny finansów, informatyki, produkcji i łańcucha dostaw,
• długoterminowego zatrudnienia zewnętrznego pracowników poprzez oddelegowanie ich do pracy w siedzibie Klienta, zachowującego kontrolę nad personelem,
• Assessment i Development Center oraz projektów outplacementowych,
• administracji wynagrodzeniami oraz dokumentacją kadrową.

Adam Kuszyk nowym dyrektorem finansowym Grupy ADV

Od 1 sierpnia 2011 roku funkcję dyrektora finansowego Grupy ADV – działającej w obszarze komunikacji cyfrowej, innowacyjnych technologii oraz e-commerce – objął Adam Kuszyk.

Nowy dyrektor finansowy Grupy ADV będzie zajmował się sprawozdawczością finansową i menadżerską, optymalizacją kosztów i maksymalizacją rentowności, a przez to wartości. Do obowiązków Adama Kuszyka należeć będzie również zapewnienie płynności i koordynacja działań związanych z funkcjonowaniem spółek z Grupy na rynkach kapitałowych.

Adam Kuszyk od 10 lat piastuje stanowiska menadżerskie zarówno w firmach z polskim, jak i zagranicznym kapitałem. Podczas wieloletniej kariery zawodowej zdobywał doświadczenie w spółkach z branży: FMCG, produkcyjnej czy doradztwa finansowego. Ponadto, nowy dyrektor finansowy Grupy ADV pełnił dotychczas funkcje menedżerskie w podmiotach z sektora nowych technologii oraz mediów.

„W związku z bardzo dynamicznym i zdywersyfikowanym rozwojem, konieczne było pozyskanie osoby doświadczonej, ale jednocześnie bardzo wszechstronnej, znającej specyfikę branży. Jestem przekonany, że Adam Kuszyk wiele spraw uporządkuje i zapewni odpowiednie zaplecze do dalszego szybkiego wzrostu Grupy, przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej rentowności” – powiedział Konrad Pankiewicz, wiceprezes Grupa ADV S.A.

Adam Kuszyk był między innymi dyrektorem finansowym w takich firmach, jak: Grupa kapitałowa ROLMEX S.A. (2009-2011), GEN-BUD S.A. (2008-2009), CR Media S.A. (2006-2007). Doświadczenie zdobywał również m.in. jako Menedżer w spółce doradztwa finansowego BDO Numerica S.A. (2008) oraz Dyrektor Audytu Wewnętrznego i Kontroler Biznesowy w Grupie Kapitałowej Agora S.A. (2003-2005), swoją karierę zawodową zaczynał w Deloitte (1997-2002), przechodząc od stanowiska asystenta do superwizora.

Adam Kuszyk ukończył studia menadżerskie w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz Zarządzanie i Marketing (specjalność: kontroling) na Uniwersytecie Łódzkim, jest biegłym rewidentem i certyfikowanym audytorem wewnętrznym (CIA), w trakcie uzyskiwania uprawnień ACCA.

15 tysięcy Polaków wyjechało do pracy w Niemczech

Tylko w maju bieżącego roku niemal 7 tysięcy Polaków wyjechało do pracy do Niemiec. W ciągu ostatnich trzech miesięcy, na podobny ruch zdecydowało się 15 tysięcy Polaków – wynika z pierwszych danych Niemieckiego Instytutu Badań Nad Rynkiem Pracy (IAB). Najnowsze dane potwierdzają wstępne prognozy polskiego Ministerstwa Pracy, jednak możliwości przyjmowania polskich pracowników na niemieckim rynku pracy nie zostały jeszcze w pełni wykorzystane.

Od 1 maja 2011 roku zostały otwarte niemieckie, austriackie i szwajcarskie rynki pracy. Po siedmiu latach oczekiwań Polacy otrzymali pełen dostęp do stanowisk pracy za zachodnią granicą. Z prognoz Ministra Pracy Jolanty Fedak wynikało, że spodziewana liczba Polaków, którzy skorzystają z emigracji zarobkowej sięgnie nawet 400 tysięcy w ciągu 4 lat.

W pierwszym miesiącu, po pełnym wprowadzeniu nieograniczonej swobody w podejmowaniu pracy na rynku Niemieckim, pojawiło się niemal 7 tysięcy zarejestrowanych nowych pracowników z Polski. Dane czerwcowe wskazują jednak na wyhamowanie dynamiki przyjazdów emigrantów zarobkowych. Do naszych zachodnich sąsiadów w kolejnym miesiącu przyjechało 4000 pracowników.

Dane prezentowane na okres Lipca stanowią wyniki prognozowane, które powstają na podstawie wyników cząstkowych i obserwowanych tendencji na rynku pracy. Prognozy te wskazują, że do Niemiec przybędzie z Polski ok. 5 tysięcy nowych pracowników. Wzrost z miesiąca na miesiąc w znacznym stopniu jest spowodowany pracami sezonowymi, które co roku przyciągają wielu nowych pracowników.

„Wyniki obrazujące poziom emigracji zarobkowej do Niemiec na poziomie 15 tysięcy osób są potwierdzeniem prognoz przedstawianych przez polskie Ministerstwo Pracy. Jednak potencjał związany z zapełnianiem miejsc pracy za naszą zachodnią granicą jest wykorzystany dopiero w niewielkim stopniu” – mówi Tomasz Hanczarek, Prezes Zarządu Work Service SA. „Na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy dostrzegliśmy, że czynnikiem hamującym wyjazdy polskich pracowników do Niemiec jest bariera informacyjna. Wiele osób nie wie w jaki sposób i gdzie poszukiwać ofert z nowo otwartego rynku pracy” – dodaje Tomasz Hanczarek.

Analizy ofert pracy w gospodarce, przeprowadzane kwartalnie przez Niemiecki Instytut Badań Nad Rynkiem Pracy (IAB), wskazywały w drugim kwartale 2010 roku łącznie 977 tysięcy nieobsadzonych miejsc pracy w Niemczech, w tym 805 tysięcy na pierwotnym rynku pracy (poza branżą pracy tymczasowej). Dane te potwierdzają duże zapotrzebowanie na pracowników, dlatego po wyeliminowaniu barier związanych z emigracją zarobkową, należy się spodziewać dalszych wyjazdów pracowników z Polski.

„Poprawienie dostępności niemieckich ofert pracy w znaczącym stopniu będzie przekładać się na większą liczbę wyjazdów Polaków do pracy za granicą. W tym celu, we współpracy niemiecką firma doradcza oraz z Ministerstwem Gospodarki Niemiec, przygotowujemy specjalną platformę informacyjną zapewniającą dostęp do giełdy ogłoszeń z niemieckiego rynku pracy oraz zbiór porad związanych z wyjazdem do pracy. Planujemy powstanie dużej bazy aplikacji polskich pracowników, która zapewni gwarancję bezpiecznego zatrudnienia pracodawcom zza zachodniej granicy i ułatwi Polakom znalezienie odpowiedniego zatrudnienia” – podsumowuje Krzysztof Inglot, Dyrektor Działu Rozwoju Rynków w Work Service SA.

Social media pomagają w karierze

Praca towarzyszy nam od milionów lat, ale sposoby jej poszukiwania bardzo się zmieniły. Dawniej zatrudnienie znajdowało się dzięki koneksjom rodzinnym, czy poleceniu znajomych. Wraz z rozwojem techniki pojawiły się nowe możliwości dotarcia do pracodawcy. Monsterpolska.pl radzi jak korzystać z dobrodziejstw Internetu w celu rozwoju swojej kariery.

W dobie Internetu, osoby poszukujące pracy, mają szerokie spektrum możliwości znalezienia idealnego stanowiska. Wciąż poszerzający się dostęp do sieci oznacza jednak dużą konkurencję wśród kandydatów na rynku pracy. Dlatego musimy wykorzystać wszystkie istniejące alternatywy wyróżnienia się wśród innych poszukujących zatrudnienia osób. Mogą nam w tym pomóc m.in. bijące rekordy popularności portale społecznościowe i blogi tematyczne.

Profil na portalu społecznościowym

Posiadanie szerokiego kręgu znajomych jest doskonałym sposobem na to, aby znaleźć wymarzoną pracę. „Coraz więcej z nas rozumie, że recepta na udaną karierę to dać się poznać jako świetny profesjonalista jak największej liczbie osób. Na licznych portalach społecznościowych mamy setki znajomych. Wykorzystajmy te kontakty w celu znalezienia pracy” – radzi Małgorzata Majewska, ekspert monsterpolska.pl.

Stworzenie swojego profilu na portalu społecznościowym jest jedną z najprostszych rzeczy, jakie można zrobić, aby rozszerzyć swój krąg znajomych. Wystarczy kilka chwil, aby cały świat poznał nas z imienia, nazwiska i stanowiska. Tworząc opis swojej osoby możemy wymienić miejsca pracy, zajmowane pozycje i największe sukcesy. Samo stworzenie profilu nie sprawi, że znajdziemy pracę. Zwiększy jednak szansę na to, że o naszym istnieniu dowiedzą się head hunterzy.

Nowym rozwiązaniem dla każdej osoby poszukującej pracy jest stworzona przez światową wyszukiwarkę pracy monster.com aplikacja BeKnown, która pozwala internautom budować sieć profesjonalnych kontaktów na Facebooku, oddzielając przy tym znajomych od osób związanych z nimi zawodowo. Jeśli dużo czasu spędzamy kontaktując się ze znajomymi na Facebooku najpopularniejszym obecnie portalu społecznościowym na świecie, nowa aplikacja daje możliwość poszerzenia sieci kontaktów zawodowych, bez ingerencji w życie prywatne. Jeśli chcemy wyróżnić się na rynku pracy, stwórzmy profil na BeKnown, dodajmy do niego informacje dotyczące naszego doświadczenia i umiejętności. Pracodawcy będą mogli łatwo znaleźć nasze CV.

Branżowe fora dyskusyjne

Branżowe fora dyskusyjne (bardzo często będące częścią portali społecznościowych) są doskonałym miejscem do tego, aby poznać nowe osoby oraz aby pokazać się im z jak najlepszej, profesjonalnej strony. Jeżeli chcemy, żeby osoby z naszej branży poznały nasze kwalifikacje, musimy być obecni na forum pod swoim imieniem i nazwiskiem. Włączajmy się w toczące się dyskusje, udzielajmy porad – jeżeli damy się poznać jako kompetentna, życzliwa osoba, to oferty pracy mogą same zacząć do nas spływać.

Z forów dyskusyjnych należy jednak korzystać bardzo ostrożnie, pamiętając o kilku zagrożeniach. Każda nasza wypowiedź jest zapisywana, a więc można do niej wrócić nawet po wielu latach. Unikajmy więc wulgaryzmów i agresywnych, personalnych ataków na osoby o innym zdaniu. Pamiętaj, że fora dyskusyjne są doskonałym źródłem informacji dla head hunterów . Nie spędzajmy na nich zbyt dużo czasu i zdecydowanie nie odwiedzajmy ich w godzinach pracy. Naszą historię obecności na forum można łatwo prześledzić.

„Nie zdradzajmy także szczegółów dotyczących naszej pracy, a zwłaszcza informacji dotyczących klientów. Lepiej nie wspominać też o problemach w naszej firmie. Szczególnie zaś należy się wystrzegać pisania o problemach personalnych. Na tego typu wypowiedzi mogą trafić nie tylko head hunterzy, ale i nasz pracodawca” – ostrzega Małgorzata Majewska.

 

Krzysztof Prasał dołączył do Zarządu Xelion

Do Zarządu Xelion. Doradcy Finansowi dołączył Krzysztof Prasał, Dyrektor Departamentu Finansów, Informatyki i Zarządzania Kadrami. W ramach Zarządu, poza dotychczasowym obszarem obowiązków, będzie sprawował nadzór nad obszarem ryzyka kredytowego, finansowego oraz operacyjnego, w ramach projektu uzyskania licencji maklerskiej przez Xelion.

Krzysztof Prasał z Xelion związany jest od blisko trzech lat, w którym to czasie zakres jego obowiązków systematycznie rósł. Dotychczas Krzysztof Prasał nadzorował obszary finansów, IT, kadr oraz logistyki. Doświadczenie i wiedzę zdobywał w uznanych instytucjach finansowych, zarówno polskich jak i zagranicznych, m.in. Deutsche Bank, HVB, Postbank, Dresdner Bank. W trakcie trzech lat pracy w KPMG Consulting GmbH zajmował się doradztwem biznesowym w bankowości inwestycyjnej i działalności maklerskiej. Przez cztery lata pracy na stanowisku Wicedyrektora Departamentu Controllingu i Informacji Zarządczej w BRE Bank odpowiadał za pomiar efektywności działania linii biznesowych, w tym za zarządzanie kapitałem Grupy oraz uczestniczył w zarządzaniu aktywami i pasywami Banku.

– Rozszerzenie Zarządu o osobę Krzysztofa jest dla Xelion bardzo dobrą informacją, bowiem nie tylko świadczy o dalszym rozwoju Spółki, ale i wzbogaca dotychczasowy Zarząd o człowieka o bogatym doświadczeniu oraz ogromnym zaangażowaniu, co jest szczególnie ważne na tym etapie istnienia Spółki. – mówi Adam Niewiński, Prezes Xelion. – Przed nami nowe wyzwania związane z procesem uzyskania licencji Domu Maklerskiego i na tym będziemy koncentrować nasze wysiłki. Licencja maklerska to kolejny krok mający na celu podwyższanie standardów obsługi klientów w ramach doradztwa inwestycyjnego. – dodaje.

Krzysztof Prasał jest absolwentem Uniwersytetu Łódzkiego, Katedry Finansów i Bankowości. Posiada tytuł CFA Chartholder. W trakcie studiów był dwukrotnym laureatem Stypendium Naukowego Ministra Edukacji Narodowej. Jako student był aktywnym uczestnikiem licznych stowarzyszeń o charakterze ekonomicznym – m.in. jako Wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ekonomicznych Studenckich Kół Naukowych CESSA, Wiceprezes Studenckiego Koła Naukowego Finansów i Bankowości Progress, pełnił też funkcję Dyrektora ds. finansowania w organizacji Młodych Europejskich Federalistów JEF – Polska.

Do 2050 roku 50% energii ma pochodzić z odnawialnych źródeł

Odnawialne źródła energii były tematem dzisiejszej konferencji prasowej ministra Marka Sawickiego, zorganizowanej z udziałem prof. Janusza Gołaszewskiego.

– 50 % energii z OZE w 2050 r. – to nie marzenie, to realny plan gospodarczy. Aby ten plan mógł zostać zrealizowany powołano Zespół ds. Odnawialnych Źródeł Energii, który będzie zajmie się opracowaniem strategicznego programu, dzięki któremu nasz cel zostanie osiągnięty – poinformował minister rolnictwa. – Zespół będzie ciałem doradczym w zakresie zmian w prawie oraz wyborze technologii, które powinny być preferowane w informacjach przekazywanych w trakcie szeroko rozumianych działań edukacyjnych. Będzie również pełnił rolę jednostki opiniotwórczej oraz wspomagającej prace Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi – dodał.

Marek Sawicki argumentując, że cel 50 % energii z OZE w 2050 r. jest możliwy do osiągnięcia powiedział: – Potencjał rolnictwa widać w świetle ostatnich doświadczeń związanych z energią jądrową, widać wyraźnie, że trzeba znaleźć inne źródła, aby zabezpieczać potrzeby energetyczne. Chcę wyraźnie podkreślić, że rolnictwo jako przestrzeń produkcyjna, to miejsce na wytwarzanie energii odnawialnej nie tylko z biomasy. Są to także ogromne możliwości w zakresie energii słonecznej, wykorzystania powierzchni obiektów służących rolnictwu, a także energia wiatrowa i energia wody. Widać wyraźnie, że w rolnictwie tkwi ogromny, niewykorzystany dotychczas potencjał i szansa na to, aby rolnictwo było samowystarczalne energetycznie. Minister podkreślił, że rozwój energii odnawialnej w Europie powinien opierać się o biomasę produkowaną w Europie, a nie importowaną z innych części świata. – Struktura rolnictwa w większości państw członkowskich oraz energetyczna charakterystyka biomasy jednoznacznie określają, że racjonalne jest jej wykorzystanie lokalnie, w miejscu powstawania – zauważył.

Przewodniczący Zespołu ds. OZE, prof. Janusz Gołaszewski, poinformował o podstawowych zadaniach Zespołu. Będą one polegały przede wszystkim na opracowaniu modelowych rozwiązań dotyczących wytwarzania OZE na obszarach wiejskich ze szczególnym uwzględnieniem wykorzystania biomasy rolniczej, a także ocenie możliwości wykorzystania potencjału energetycznego Polski. – Naszym zadaniem jest również uproszczenie obecnie funkcjonujących procedur oraz promocja zrównoważonego rozwoju OZE na obszarach wiejskich poprzez wskazywanie rozwiązań najbardziej efektywnych pod względem ekonomicznym, społecznym i środowiskowym, dostosowanych do lokalnych uwarunkowań – zaznaczył prof. Gołaszewski.

Dzisiejsza konferencja prasowa była również okazją do podsumowania zorganizowanej 16 lipca br. w Sopocie konferencji „Energetyczne wykorzystanie biomasy rolniczej ważnym elementem Wspólnej Polityki Rolnej”. Wydarzenie to odbyło się w ramach prac polskiej Prezydencji. Minister Marek Sawicki, omawiając podstawowe wnioski wypracowane w Sopocie, wspomniał o konieczności realizacji zapisanego w art. 33 Traktatu Rzymskiego celu WPR, mówiącego o zapewnieniu zadawalającego standardu życia ludności wiejskiej, zwłaszcza poprzez podniesienie indywidualnego dochodu osób pracujących w rolnictwie. To z kolei wymaga stworzenia warunków do pełnego wykorzystania potencjału produkcyjnego posiadanego, bądź będącego do dyspozycji rolników poprzez: aktywną Wspólną Politykę Rolną wspierającą rozwój produkcji oraz eksport do krajów trzecich nadwyżek przetworzonych produktów rolniczych; wykorzystanie do celów energetycznych lokalnie dostępnych produktów ubocznych i pozostałości z rolnictwa oraz przemysłu rolnego i spożywczego; wspieranie upraw rolniczych (nie konkurujących z rynkiem żywności) dedykowanych celom energetycznym; oraz wsparcie rolników i mieszkańców wsi zainteresowanych lokalnym wykorzystaniem biomasy rolniczej na cele energetyczne. Uczestnicy konferencji w Sopocie zgodnie podkreślali, że nie tylko Wspólna Polityka Rolna, lecz także polityka spójności oraz polityka energetyczna winny sprzyjać rozwojowi rozproszonych obiektów energetycznych opartych na biomasie rolniczej, których zapotrzebowanie na surowce do wytwarzania energii wynika z potencjału produkcyjnego gospodarstwa lub grupy gospodarstw.

Zarówno konferencja na temat biomasy, jak również nowo powstały Zespół ds. OZE – to początek prac nad nowym kształtem, nad nową jakością polskiego rolnictwa – zgodnie podkreślili uczestnicy dzisiejszej konferencji prasowej.

Inwestorzy zwracają uwagę na kwestie CSR

62,5% polskich inwestorów twierdzi, że działania podejmowane przez firmy w sferze odpowiedzialności społecznej (CSR) przekładają się na ich wyniki finansowe. Mimo tego ponad połowa badanych nie widzi bezpośredniego wpływu działań CSR na obniżenie ryzyka biznesowego w przypadku spółek działających na polskim rynku. 82,5% ankietowanych jest świadoma tego, że na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych funkcjonuje indeks spółek odpowiedzialnych RESPECT. To główne wnioski wynikające z badania „Decyzje inwestycyjne a społeczna odpowiedzialność firm” przeprowadzonego wśród polskich inwestorów przez firmę doradczą Deloitte oraz Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie.

Do badania dotyczącego decyzji inwestycyjnych, w kontekście odpowiedzialności społecznej, zostali zaproszeni reprezentanci domów maklerskich, funduszy inwestycyjnych, funduszy emerytalnych, firm doradczych i banków powierniczych.

Prawie 2/3 badanych dostrzega pozytywną relację pomiędzy działaniami podejmowanymi w obszarze CSR a wynikiem finansowym. Rozkład odpowiedzi pomiędzy poszczególnymi grupami respondentów wskazuje, że największą świadomość wpływu działań w sferze odpowiedzialności społecznej firm na wyniki finansowe wykazują fundusze emerytalne (67%). W przypadku domów maklerskich oraz funduszy inwestycyjnych wyniki te są jednak tylko niewiele niższe.

„Tak wysoki poziom pozytywnych odpowiedzi może świadczyć o rosnącej popularności idei CSR wśród firm działających na polskim rynku. Wynika to zapewne z globalnych tendencji i rosnącej popularności idei odpowiedzialności społecznej wśród firm, które są światowymi liderami w swoich branżach. Coraz więcej przedsiębiorstw w naszym kraju wdraża odpowiednie programy oraz pracuje nad strategiami społecznej odpowiedzialności powiązanej z celami biznesowymi spółek.” – mówi Halina Frańczak, Dyrektor Marketingu Deloitte w Polsce i krajach bałtyckich.

Z przeprowadzonego badania wynika, że połowa ankietowanych nie widzi jednak wyraźnego wpływu polityki odpowiedzialności społecznej na obniżenie poziomu ryzyka w firmie. Tylko 40% respondentów potwierdziło, że zauważa powiązanie pomiędzy tymi elementami.

„Taka ocena może wynikać z jakości działań CSR podejmowanych przez polskie spółki. Wiele z nich nastawionych jest na poprawę wizerunku firmy, czyli traktuje aktywności te bardzo powierzchownie, pomijając istotę działań o charakterze społecznie odpowiedzialnym, nie łącząc ich z celami strategicznymi przypisanymi danej organizacji” – dodaje Jacek Kuchenebeker, Menedżer w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte, lider zespołu świadczącego usługi z zakresu CSR.

Jedynie 22,5% badanych jest świadomych funkcjonowania na polskim rynku funduszy etycznych, które inwestują w spółki szczycące się zrównoważonym i społecznie odpowiedzialnym podejściem do prowadzonej działalności. Na dojrzałych rynkach UE i Ameryki Północnej widać dynamiczny wzrost liczby tego typu podmiotów. W Polsce zjawisko to funkcjonuje w bardzo ograniczonym zakresie. Największą wiedzę w tym zakresie, w świetle wyników badania, prezentują przedstawiciele funduszy emerytalnych – 33% ich przedstawicieli wie o funkcjonowaniu funduszy etycznych.

Ogromna większość badanych (82,5%) wie o funkcjonowaniu na GPW indeksu spółek odpowiedzialnych – RESPECT Index. Jednak tylko 30% z nich jest świadoma tego, które spółki wchodzą w jego skład. „Indeks RESEPCT jest nowatorskim projektem i pierwszym tego rodzaju narzędziem w Europie Środkowo–Wschodniej. Jego stopa zwrotu liczona od 1 lutego br. (dnia, w którym odbyło się pierwsze notowanie Indeksu po rewizji jego składu zgodnie ze zmodyfikowaną metodologią) do dnia dzisiejszego wynosi ponad 6 %. Dla porównania stopy zwrotu pozostałych indeksów GPW w tym samym okresie są niższe (np. WIG20 wynosi -1,08%). Te wyniki dowodzą, że RESPECT Indeks jest atrakcyjny dla inwestorów i niewątpliwie stanowi bodziec do rozwoju odpowiedzialnego inwestowania na polskim rynku” – komentuje Tomasz Wiśniewski, Przewodniczący Komitetu Indeksów Giełdowych przy Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Badanie zostało przeprowadzone w czerwcu 2011 r. Miało na celu zdefiniowanie poziomu świadomości polskich inwestorów na temat CSR oraz szans rozwojowych związanych z uwzględnianiem czynników związanych ze środowiskiem, społeczeństwem i ładem korporacyjnym (ang. ESG – Environment, Social, Governance) przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Do wypełnienia ankiety on-line zaproszono grupę 120 przedstawicieli inwestorów instytucjonalnych. Zwrot odpowiedzi uzyskano na poziomie 33%.

Publiczna służba zdrowia potrzebuje prywatnych pieniędzy

Polski rynek usług medycznych jest jednym z najszybciej rozwijających się w Unii Europejskiej. Nasze wydatki na usługi medyczne rosną w tempie 6,1% rocznie. A rynek produktów przedpłaconych (abonamentów medycznych i ubezpieczeń zdrowotnych) rozwija się w tempie kilkudziesięciu procent rocznie. Ciągle jest jednak znacznie mniejszy niż w innych krajach. Wraz z bogaceniem się społeczeństwa, wydatki Polaków na usługi medyczne będą rosły. Natomiast system opieki zdrowotnej będzie potrzebował coraz więcej prywatnych pieniędzy, m.in. ze względu na starzejące się społeczeństwo oraz nowe, kosztowne technologie medyczne – oceniają eksperci firmy doradczej Deloitte.

Prywatne wydatki na opiekę medyczną stanowią 1/3 wszystkich pieniędzy przeznaczanych na zdrowie w Polsce. W 2009 r. abonamenty stanowiły niewiele ponad 1%, a ubezpieczenia zdrowotne – ok. 0,1% ogółu wydatków na leczenie. Pozostałe koszty, ponoszone bezpośrednio przez pacjentów, to wydatki na lekarstwa i tzw. „fee-for-service”, czyli gotówkowe opłaty za prywatne usługi ponoszone bezpośrednio z budżetów gospodarstw domowych.

„Polska należy do krajów, w których nakłady pieniężne na opiekę zdrowotną będą wzrastały w największym tempie. Mimo to obecne średnie wydatki na osobę, w krajach Europy Zachodniej, które wynoszą ok. 2 200 EUR na osobę, przewyższają dwukrotnie nakłady w Polsce. Oznacza to, że polski rynek usług medycznych w długim okresie ma duży potencjał wzrostu.” – mówi Szymon Goc, Starszy Menedżer w Dziale Rozwiązań Aktuarialnych i Ubezpieczeniowych

Niewydolność publicznej służby zdrowia oraz rosnąca zamożność społeczeństwa spowodują, że będą rosły wydatki Polaków na prywatną opiekę medyczną. Przez ostatnich kilka lat, dochody do naszej dyspozycji wzrastały średnio o ok. 5% rocznie, co oznacza większe możliwości dodatkowego finansowania usług medycznych z budżetów gospodarstw domowych.

„Dodatkowo z badań przeprowadzonych w 2010 r. na temat ubezpieczeń zdrowotnych wynika, że trzy czwarte obywateli Polski jest niezadowolonych z tego jak obecnie w naszym kraju, funkcjonuje służba zdrowia. Jednak mimo dużego niezadowolenia tylko 1/5 Polaków byłaby gotowa przeznaczyć 50 zł miesięcznie na zakup dodatkowej polisy zdrowotnej.”- dodaje Ilona Gierczyk, Starszy Konsultant w Dziale Rozwiązań Aktuarialnych i Ubezpieczeniowych.

W przyszłości, największy potencjał na rynku dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, będzie w segmencie szpitalnym oraz w ambulatoryjnym. Ten pierwszy, obecnie pozostaje domeną sektora publicznego, i tylko niewielki odsetek wpływów – 3% , co daje kwotę 358 mln zł – pochodzi z prywatnych kieszeni. Aby rozwinąć ten rynek i zwiększyć dopływ prywatnych pieniędzy, konieczne będzie uwzględnienie interesów wielu stron: decydentów politycznych, szpitali i ich właścicieli oraz samych pacjentów. Paradoksalnie, na zmianie systemu mogą skorzystać wszyscy. Szpitale, ponieważ znajdą dodatkowe źródło finansowania i zyskają nowe możliwości rozwoju. Budżet państwa, gdyż zostanie odciążony z tytułu wydatków na opiekę medyczną, a sami pacjenci, niezależnie od tego czy posiadają dodatkowe ubezpieczenie czy nie, będą mogli szybciej skorzystać ze świadczeń medycznych.

Potencjał rynku ubezpieczeń zdrowotnych i abonamentów medycznych będzie zależał w głównej mierze od podjętych rozwiązań systemowych i w pewnym stopniu od czynników wewnętrznych. Istotnym czynnikiem rozwoju rynku byłyby zachęty podatkowe jak np. możliwość finansowania zdrowotnych ubezpieczeń grupowych przez ZFŚS (Zakładowe Fundusze Świadczeń Socjalnych).

„Potencjał rynku ubezpieczeń zdrowotnych i abonamentów medycznych jest po części warunkowany rozwiązaniami systemowymi. Istotnym czynnikiem rozwoju rynku byłyby zachęty podatkowe lub quasi-podatkowe jak np. możliwość finansowania zdrowotnych ubezpieczeń grupowych przez ZFŚS. Możliwy jest również rozwój w oparciu o istniejące ramy prawne. W takim wariancie rynek w dużej mierze będzie zależał od tego czy pojawi się firma potrafiąca zintegrować stronę podażową i zapewnić masową dystrybucję.” – podsumowuje Szymon Goc z Deloitte.

Wnioski o uprawnienia do bezpłatnych emisji CO2 tylko do końca lipca

31 lipca 2011 roku mija wstępny termin ubiegania się o uprawnienia do bezpłatnych przydziałów emisji gazów cieplarnianych, a co za tym idzie udziału w handlu uprawnieniami od 2013 roku. Do składania odpowiednich wniosków zobligowane są wszystkie podmioty prowadzące instalacje określone w dyrektywie 2003/87/WE. Zanim dane trafią do KOBiZE muszą zostać poddane ocenie akredytowanego weryfikatora.

Zbieraniem i sprawdzaniem danych na temat instalacji zajmuje się Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE). Zebrane przez KOBiZE dane określone jako Krajowe Środki Wykonawcze zostaną przekazane Komisji Europejskiej wraz z listą instalacji, które będą uczestniczyć w systemie handlu uprawnieniami od 2013 r. Każdy kraj otrzymał indywidualne limity, które następnie będą rozdzielane wśród konkretnych podmiotów. Aby móc ubiegać się o korzyści płynące z wprowadzania zracjonalizowanych rozwiązań energetycznych, niezbędne jest uzyskanie opinii niezależnej jednostki. KOBiZE na swojej stronie internetowej udostępnia listę akredytowanych weryfikatorów, wśród nich znajduje się m.in. TÜV Rheinland Polska.

„Weryfikacja polega na sprawdzeniu poprawności informacji zawartych w specjalnym formularzu zawierającym historyczne dane o funkcjonowaniu instalacji. Szukamy też dowodów potwierdzających ich prawidłowość”. – wyjaśnia Anna Wojniak-Bieńko, Kierownik Sekcji Weryfikacji, Analiz i OZE TÜV Rheinland Polska. „Na podstawie zawartych w formularzu informacji, przedstawionych osobno dla każdej instalacji, określone zostaną wielkości bezpłatnych przydziałów.”

Prawidłowo wypełnione i zweryfikowane formularze z danymi, przesłane w odpowiednim terminie do KOBiZE, gwarantują otrzymanie bezpłatnych uprawnień na nowy okres rozliczeniowy, rozpoczynający się od 1 stycznia 2013 roku. Dyrektywa UE ETS (Emissions Trading System) przewiduje, że od 2013 do końca 2020 roku wszystkie uprawnienia nieprzydzielone bezpłatnie będą sprzedawane w drodze aukcji. W przypadku osiągnięcia emisji niższej niż zakłada to nałożony limit przedsiębiorstwa posiadające bezpłatne uprawnienia będą mogły je sprzedać. Dla podmiotów prowadzących racjonalną politykę energetyczną będzie to duża szansa. Jak można się spodziewać – chętnych na zakup uprawnień raczej nie zabraknie.

Wzrasta liczba nadużyć popełnianych przez prezesów i członków zarządów

Do 26% wzrosła liczba nadużyć popełnianych przez prezesów i dyrektorów zarządzających oraz do 18% przez członków zarządów. Blisko 87% sprawców nadużyć stanowili mężczyźni, przy czym prawdopodobieństwo popełnienia oszustwa wzrasta wraz z długością stażu pracy w firmie. Aż 96% sprawców uczyniło z popełniania nadużyć regularne źródło dochodu.

Kadra wyższego szczebla na celowniku

Jak wynika z ogólnoświatowego badania firmy KPMG, wzrasta liczba nadużyć popełnianych przez kadrę kierowniczą wyższego szczebla. W ostatnich czterech latach, liczba audytów śledczych prowadzonych przez KPMG, gdzie dyrektor zarządzający lub prezes byli podejrzanymi, wzrósł z 11% w 2007 roku do 26% w 2011. Odsetek sprawców wśród członków zarządów przedsiębiorstw wzrósł z 11% w 2007 roku do 18% w 2011 roku.

“Zaobserwowany przez KPMG wzrost liczby nadużyć z udziałem przedstawicieli wyższej kadry kierowniczej powinien stanowić zimny prysznic dla firm na całym świecie. Skutki światowej recesji, ciągła presja na poprawę wyników i ambitne cele sprzedażowe, a także nacisk na redukcję kosztów, to środowisko, w którym muszą funkcjonować współcześni menedżerowie. Sytuacja ta powoduje, że niektórzy z nich sięgają po manipulację danych finansowych, co może być przyczyną zaobserwowanego trendu”

– komentuje Jimmy Helm, lider Zespołu ds. Zarządzania Ryzykiem Nadużyć w Europie Środkowej i Wschodniej w firmie doradczej KPMG.

Profil typowego sprawcy nadużyć:

mężczyzna, wiek od 36 do 45 lat, działający na szkodę swojego pracodawcy, pracujący w dziale finansowym lub na stanowisku związanym z finansami, piastujący wyższe stanowisko kierownicze, pracujący dla firmy dłużej niż 10 lat, popełniający nadużycie w porozumieniu z innymi osobami.

Najwięcej nadużyć w finansach?

Najwięcej sprawców nadużyć pracuje w dziale finansowym lub na stanowisku związanym z finansami (32%) oraz w dziale sprzedaży (25%). W odróżnieniu od tendencji globalnej, w Polsce i Europie Środkowej sprawca nadużyć częściej jest pracownikiem departamentu zakupów lub sprzedaży, niż finansów. Departament finansowy nierzadko jednak sankcjonuje działania sprawców” – zauważa Agnieszka Gawrońska-Malec, Starszy Menedżerw firmie doradczej KPMG.

Czynniki sprzyjające nadużyciom

Blisko 60% badanych sprawców pracowało w firmie ponad 5 lat przed wykryciem nadużycia (51% w 2007 roku), w tym 33% osób pracowało dla firmy 10 lat lub dłużej (22% w 2007 roku).

61% wynosi liczba osób popełniających nadużycia w porozumieniu z podmiotami zewnętrznymi, najczęściej z dostawcami (48%) oraz klientami (22%), przy czym do działania w porozumieniu z innymi osobami było skłonnych 64% mężczyzn i 33% kobiet.

Metody i motywy działania sprawców nadużyć

Ponad 74% nadużyć dokonano z wykorzystaniem luk w mechanizmach kontroli wewnętrznej (49% w 2007 roku). Blisko 43% nadużyć stanowiło sprzeniewierzenie aktywów, głównie z powodu defraudacji i nadużyć w zamówieniach publicznych.

Podstawowym motywem działania sprawców nadużyć, było uzyskanie osobistych korzyści finansowych, zazwyczaj, jako następstwo manipulacji danymi finansowymi.

Najczęstszymi motywatorami wskazanymi przez sprawców nadużyć był wzmożony nacisk na osiąganie coraz bardziej ambitnych celów finansowych, lęk przed utratą pracy oraz chęć uzyskania premii finansowej.

Sposoby wykrywania nadużyć

45% nadużyć jest wykrywanych dzięki formalnym, wewnętrznym procedurom przedsiębiorstwa. Nieco mniej, 35% wykrytych oszustw to zasługa działania metod nieformalnych. Zewnętrzne, formalne procesy pozwalają na identyfikację 13% nadużyć.
„Fakt, że w ponad połowie przeanalizowanych spraw wykrycie nadużycia było poza kontrolą firmy: wydarzyło się przez przypadek, wskutek informacji zewnętrznej lub dobrowolnego poinformowania przez pracowników, może świadczyć o tym, że w firmach funkcjonują niedostateczne mechanizmy kontrolne w zakresie identyfikacji nieprawidłowości” – dodaje Agnieszka Gawrońska-Malec, Starszy Menedżer w firmie doradczej KPMG.

Ignorujemy sygnały ostrzegawcze

Badanie pokazuje, że sygnały ostrzegawcze takie jak fakt, że pracownik niekorzystający z urlopu wypoczynkowego, wiedzie styl życia, który zdaje się nie korespondować z poziomem jego wynagrodzenia, są częstokroć pomijane od czasu rozpoczęcia ostatniego kryzysu finansowego. Jedynie 6% w 2011 roku podobnych do przytoczonego sygnałów doprowadziło do podjęcia czynności wyjaśniających, wobec 24% w roku 2007.

Ilość spraw, w których sygnały ostrzegawcze zostały zignorowane w regionie Europy Środkowej i Wschodniej stanowiło 43% badanej populacji, podczas gdy dla całej badanej populacji było to aż 56%.

“To niezwykłe, że firmy ignorują sygnały ostrzegawcze, zwłaszcza w obliczu recesji. O ile można częściowo tłumaczyć zaistniałą sytuację przez pryzmat programów oszczędności, które spowodowały dramatyczne cięcia budżetów szkoleniowych oraz redukcję personelu, który mógłby spostrzec nieprawidłowości, o tyle potrzeba czujności nigdy nie była bardziej aktualna. Tymczasem, gdy spada czujność, sprawcy nadużyć zyskują więcej przestrzeni dla generowania bezprawnych przychodów” – zauważa Agnieszka Gawrońska-Malec, Starszy Menedżer w firmie doradczej KPMG.

Jawność postępowań wyjaśniających nadużycia

W 77% przypadków, wyniki wewnętrznych postępowań wyjaśniających nigdy nie zostały ujawnione publicznie. Zmniejszeniu uległ odsetek firm, które zakomunikowały problem wewnętrznie wobec swoich pracowników (46% w 2011 wobec 50% w 2007 roku), jak również ujawniły wewnętrznie pełną informację o zaistniałym zdarzeniu i podjętych działaniach zaradczych (13% w 2011 roku wobec 35% w 2007 roku).

„Firmy, wciąż nie potrafią wyciągnąć ze zidentyfikowanych przypadków nadużyć i sposobów radzenia sobie z nimi cennych lekcji na przyszłość, ani też wykorzystać takich sytuacji do jasnego zakomunikowania braku tolerancji dla nadużyć wobec pracowników i partnerów biznesowych” – ocenia Agnieszka Gawrońska-Malec, Starszy Menedżer w firmie doradczej KPMG – „Tymczasem, otwarta komunikacja z pracownikami oraz partnerami biznesowymi stanowi bardzo skuteczne narzędzie prewencyjne pozwalające na uniknięcie podobnych problemów w przyszłości.”

Różnice geograficzne i kulturowe

Badanie pokazało ciekawe różnice kulturowe i geograficzne w badanych sprawach, w szczególności:

· Podczas, gdy mężczyźni byli sprawcami większości wszystkich badanych nadużyć (87%), odsetek kobiet-sprawców różnił się istotnie w zależności od regionu. Ameryka Północna i Południowa (22%) oraz Kraje Azji oraz Australia z Oceanią (23%) odnotowały prawie trzykrotnie wyższy odsetek kobiet-sprawców niż Europa z Afryką i Bliskim Wschodem (8%).

· Przedział czasu, w jakim dokonywano nadużyć przed ich wykryciem, różnił się w zależności od regionu. Okres ten był nnullajdłuższy w Azji – średnio 5 lat (16% spraw z okresem przekraczającym 10 lat), a najkrótszy w Ameryce Północnej – 4,2 roku oraz Europie Zachodniej – 3,7 roku.

· Wyniki dla Ameryki Północnej potwierdziły też siłę tamtejszego środowiska regulacyjnego i aktywność organów ścigania, jako że w 63% przypadków audyt dochodzeniowy doprowadził do podjęcia środków prawnych przeciwko sprawcom nadużyć. Z drugiej strony w Europie Środkowej i Wschodniej odsetek spraw z finałem w sądzie to jedynie 17%.

O badaniu

Badanie „Kim jest typowy sprawca nadużyć – Analiza globalnych schematów nadużyć” (ang. Who is the typical fraudster – KPMG Analysis of global patterns of fraud) opiera się na wynikach 348 audytów dochodzeniowych przeprowadzonych przez firmy członkowskie KPMG w 69 krajach w okresie od stycznia 2008 roku do grudnia 2010 roku. Celem badania była identyfikacja i wskazanie globalnych schematów popełniania nadużyć, określenie skali strat wynikających z popełnianych nadużyć oraz czasu ich trwania. W badaniu uwzględniono tylko te sprawy, w których przeprowadzone audyty dochodzeniowe potwierdziły treść stawianych zarzutów oraz jednoznacznie wskazały na sprawcę nieprawidłowości.
Badanie z 2011 roku jest kontynuacją badania nt. nadużyć i zachowań prowadzących do ich popełniania, przeprowadzonego przez KPMG na rynku europejskim w 2007 roku.

Duma polskich automaniaków przygotowuje się do debiutu na NewConnect

Arrinera Automotive S.A. – spółka zależna notowanej na NewConnect spółki inwestycyjnej VENO – zaprezentowała strategię rozwoju. Obejmuje ona debiut na NewConnect, budowę trzech samochodów sportowych, uruchomienie ich produkcji w Polsce oraz rozwój klastra technologicznego.

Flagowym produktem spółki jest ‘Arrinera’ – samochód z segmentu ‘supercars’. Do najważniejszych celów strategicznych należy obecnie przygotowanie wersji produkcyjnej tego auta w roku 2012 oraz jednoczesne udoskonalanie i rozwój jego konstrukcji: stworzenie różnych typów nadwozi, w tym także w wersji roadster, a także opracowanie wersji Arrinery do wyścigów na tor.

Głównym założeniem przy projektowaniu kolejnych generacji Arrinery jest to, iż pojazd nie musi być kolejnym najszybszym samochodem na świecie: nie ma to bowiem – jak się okazuje – tak dużego znaczenia dla ostatecznych użytkowników, gdyż i tak nie ma możliwości rozwinąć na publicznej drodze prędkości ponad 400 km/h. Najwięcej emocji natomiast dostarczają kierowcom takie parametry, jak przyspieszenie do 100 km/h w granicach 3 sekund, przeciążenie w zakręcie wynoszące ponad 1g, doskonałe hamulce czy przewidywalne zachowanie samochodu w pełnym zakresie prędkości. Na rok 2012 planowane jest także uzyskanie dla auta homologacji European Community Small Series Type Approval (ECSSTA) oraz pozyskanie minimum 30 dealerów samochodów na całym świecie.

W ramach realizacji swojej strategii zarząd Arrinera Automotive podpisał umowę na wyłączność negocjacji dotyczącą przejęcia 50% udziałów w spółce Fenix Automotive Ltd z Wielkiej Brytanii, realizującej obecnie projekt budowy samochodu sportowego ‘Fenix’. Zarząd planuje dopięcie transakcji do połowy sierpnia. Dzięki tej inwestycji Arrinera Automotive będzie mogła realizować strategię budowy grupy z bardzo silną pozycją na światowym rynku małoseryjnych samochodów z segmentów ‘supercars’ i sportowych, uzyska dostęp do zagranicznych rynków zbytu, dokona transferu technologii i knowhow z Wielkiej Brytanii do Polski, a także uzyska wiedzę na temat pozyskiwania klientów dla swoich produktów, operując na bardzo elitarnym i prestiżowym rynku producentów samochodów sportowych.

Przypomnieć należy, iż spółkę Fenix Automotive kontroluje Lee Noble – światowej klasy brytyjski konstruktor aut sportowych – który, jest członkiem Rady Nadzorczej Arrinera Automotive oraz jej akcjonariuszem.

Arrinera Automotive ma w planach uruchomienie produkcji samochodów w Polsce, jednakże Spółka nie zamierza sama budować fabryki: koncentruje się obecnie na znalezieniu odpowiedniego podwykonawcy w naszym kraju, a rozmowy z potencjalnymi partnerami posiadającymi bardzo wysokie kompetencje w budowie samochodów już trwają.

Kolejnym krokiem w realizacji strategii będzie rozpoczęcie pracy nad nowym autem: tym razem z klasy ‘fun car’. Jest to pojazd jedno- lub dwuosobowy, całkowicie otwarty, nie posiada bagażnika, ma masę do 500 kg i moc w granicach 200-300 KM, natomiast cena jest nie wyższa niż 70 tysięcy GBP. W założeniach Zarządu docelowa produkcja wszystkich trzech modeli samochodów wynieść ma 600-700 sztuk rocznie.

W niedalekiej przyszłości Arrinera Automotive zakłada również zawiązanie klastra technologicznego z czołowymi polskimi uczelniami i instytutami w celu stworzenia wersji auta z silnikiem elektrycznym, a także z innymi silnikami napędzanymi alternatywną energią. Obecnie Arrinera Automotive jest na etapie przygotowań do debiutu na NewConnect.

Arrinera Automotive

Wraz z pakietem antykryzysowym kończą się angaże na czas określony

Jeszcze do końca 2011 roku obowiązuje ustawa antykryzysowa pozwalająca m.in. na bardziej elastyczne planowanie czasu pracy pracowników. Zgodnie z ustawą firm nie obowiązuje art. 25′ k.p., zgodnie z którym trzecia, kolejna umowa na czas określony zawarta z tym samym pracownikiem z mocy prawa przekształca się w umowę stałą.

Od początku przyszłego roku przedsiębiorcy będą zmuszeni do zatrudniania, po 2 latach współpracy, pracowników na czas nieokreślony. Wyjściem może się okazać zatrudnianie na podstawie umów o prace tymczasowe, co dla agencji pośrednictwa pracy może stać się dodatkowym wsparciem w ich rozwoju.

Wielu przedsiębiorców na czas kryzysu finansowego korzystało z rozwiązań specjalnie przygotowanej ustawy mającej łagodzić skutki recesji. Zmiany wprowadzone czasowo przez rząd stwarzały możliwość zatrudniania pracowników na podstawie umów na czas określony dłużej niż przez dwa lata. Jednak w perspektywie sześciu miesięcy ustawa antykryzysowa przestanie obowiązywać, co będzie skutkowało powrotem do zasady, według której trzecia umowa na czas określony przekształca się w umowę bezterminową.

„Zakończenie funkcjonowania ustawy antykryzysowej może stanowić istotny problem nawet dla nawet 30 % rynku pracy w Polsce. Konieczność wystawiania umów na czas nieokreślony, po dwóch latach współpracy, będzie wiązała się ze znacznym zwiększeniem kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw w Polsce. W największym stopniu odczują to firmy z sektorów automotive, przemysłu ciężkiego i produkcji, gdzie zastosowanie rozwiązań z ustawy antykryzysowej było najszerzej wykorzystane” – komentuje Tomasz Hanczarek, Prezes Zarządu Work Service SA.

Zmiana, która nastąpi na rynku pracy będzie wymuszała na pracodawcach modyfikację form zatrudniania. Pracodawcy zamiast liczyć na zmiany na szczeblu rządowym w postaci modyfikacji prawnych lub przedłużania obecnych uwarunkowań, mogą już od dziś zwracać się o pomoc do agencji pośrednictwa pracy. Zatrudnianie pracowników w oparciu o umowę o pracę tymczasową w znaczącym stopniu ograniczy negatywne skutki dla przedsiębiorstw wynikające z zakończenia funkcjonowania ustawy antykryzysowej.

„W najbliższych miesiącach będziemy mieli do czynienia ze znacznym wzrostem zainteresowania elastycznymi formami zatrudnienia. Pracą tymczasową i zaawansowane formy outsourcingu łączą ze sobą łatwą dostępność pracowników i niwelowanie dodatkowych kosztów wynikające z upływu funkcjonowania ustawy antykryzysowej” – przewiduje Krzysztof Inglot, Dyrektor Działu Rozwoju Rynku w Work Service SA.

Wzmocnienie rozwoju rynku pracy tymczasowej

Nowa sytuacja na rynku pracy, która będzie miała miejsce po wygaśnięciu ustawy antykryzysowej, w znacznym stopniu przełoży się na obecny stan sektora pracy tymczasowej. Dotychczas Polska plasowała się w końcówce europejskiej, pod kątem udziału zatrudnienia pracowników tymczasowych. Do tej pory stosunek pracowników zatrudnianych w Polsce na zasadach tymczasowych do pozostałych pracowników wynosił zaledwie 0,4%, co przy średniej europejskiej na poziomie 1,5% pokazuje duże perspektywy wzrostu dla tego rynku.

„Polski rynek pracy tymczasowej powinien w przeciągu następnych 5 lat podwoić się, aby istotnie zbliżyć się do średniej w Unii Europejskiej. Wygaśniecie ustawy antykryzysowej może w realiach Polskiej gospodarki i niechęci Polskich przedsiębiorców do zawierania kolejnych umów na czas nieokreślony przyśpieszyć proces dojścia do wskaźników europejskich nawet o 50%. Już od początku bieżącego roku obserwujemy znaczące, kilkunastoprocentowe wzrosty na naszym rynku” – podsumowuje Tomasz Hanczarek, Prezes Zarządu Work Service SA.

Zatrudnienie rośnie, ale powoli

Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu br. wzrosło o 0,2 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca. W ujęciu rocznym zwiększyło się o 3,6 proc. – podał GUS. Natomiast przeciętne wynagrodzenie w firmach osiągnęło 3 600,47 zł i wzrosło o 3,3 proc. w stosunku do maja. W odniesieniu do czerwca 2010 r. było wyższe o 5,8 proc.

„Stosunkowo niewielki wzrost zatrudnienia w porównaniu do poprzedniego miesiąca świadczy o tym, że przedsiębiorstwa dalej są bardzo ostrożne w przyjmowaniu nowych pracowników. Ta sytuacja szybko nie ulegnie poprawie, jeśli nie nastąpi przyspieszenie inwestycji. Na razie sygnalizują to tylko duże firmy, małe i średnie ciągle nie są do tego skore. Ponadto za kilka miesięcy kończy się okres obowiązywania ustawy antykryzysowej, wykorzystywanej przez wiele przedsiębiorstw. Skończy się więc okres subsydiowania zatrudnienia, czy możliwości bardziej elastycznego organizowania czasu pracy. W konsekwencji firmy, które wciąż mają trudną sytuację finansową mogą rozważać zmniejszenie zatrudnienia.

Płace w czerwcu rosły szybciej niż w maju, kiedy odnotowaliśmy ich spadek. W tym roku wynagrodzenia będą wyższe o 4-4,5 proc., chociaż nie można wykluczyć zwiększenia się presji płacowej spowodowanej rosnącą inflacją” – mówi Małgorzata Rusewicz, dyrektorka Departamentu Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy PKPP Lewiatan.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Frank bije kolejne rekordy

Kurs franka szwajcarskiego bije kolejne rekordy. W poniedziałek kosztował już 3,54 zł.

„Jeżeli europejscy przywódcy nie podejmą szybko radykalnych decyzji dotyczących zadłużenia niektórych krajów, np. Grecji to frank może wkrótce kosztować nawet 4 zł” – ocenia dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

„Ale taki kurs na pewno nie utrzyma się długo. Z drugiej strony trudno się spodziewać, aby szwajcarska waluta za kilka miesięcy kosztowała znowu 2,5 zł.

Inwestorzy ciągle niepokoją się sytuacją finansów publicznych Grecji, Hiszpanii, Portugali, Włoch, nie wiedzą czym skończy się spór o podwyżkę limitu zadłużenia USA między prezydentem Obamą a Republikanami. Kluczem do uspokojenia rynków finansowych jest więcej informacji i szybkie podejmowanie decyzji przez kraje strefy euro.

Niestabilność na rynku walutowym to niedobra wiadomość dla polskiej gospodarki, firm i gospodarstw domowych. Przedsiębiorstwa za najważniejsze ryzyko w swojej działalności uznają właśnie wahania kursu złotego do innych walut. Z kolei gospodarstwa domowe, które zaciągnęły kredyty hipoteczne w tej walucie spłacają coraz wyższe raty kredytów i wyższe odsetki w złotych, co odbija się na ich kondycji finansowej i ogranicza zakupy. A niższa dynamika konsumpcji w średniej i dłuższej perspektywie wpłynie negatywnie również na przychody i zyski przedsiębiorstw” – dodaje Małgorzata Starczewska- Krzysztoszek.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Energa-Operator otrzyma blisko 9 milionów zł z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej

Energa-Operator otrzyma blisko 9 milionów zł z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w ramach unijnego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, wspierającego działania w zakresie efektywnej dystrybucji energii. Dzięki temu do końca 2013 r. we wszystkich oddziałach spółki wymienionych zostanie łącznie 1069 sztuk ponad 35 letnich, wyeksploatowanych transformatorów rozdzielczych.

– Szacujemy, że w wyniku zrealizowanych wymian uzyskamy redukcję strat na poziomie 54% w skali projektu, co pozwoli nam zaoszczędzić ponad 4GWh energii rocznie – mówi Artur Żuk, kierujący pracami zespołu projektowego. Pierwsze urządzenia wymienimy w październiku br.

Nowe transformatory dzięki osłonom na izolatory przepustowe zapewniają ochronę porażeniową ptaków i małych zwierząt leśnych. Zgodnie z zasadami promocji projektów współfinansowanych ze środków UE, nowo montowane transformatory będą oznakowane naklejkami informującymi zawierającymi znak graficzny i logotyp Programu Operacyjnego, a także emblemat Unii Europejskiej.

Do konkursu zgłosiły się łącznie 52 przedsiębiorstwa energetyczne, spośród których 28 zakwalifikowało się do uzyskania dofinansowania. Projekt wpisuje się w strategiczne działania Energi – Operator, takie jak nowoczesność i niezawodność.