Koszty finansowania krajowego długu rosną w zawrotnym tempie

0

W minionym tygodniu agencje Moody’s i Fitch pozostawiły rating Polski na niezmienionym poziomie. Jednak ubiegłoroczna decyzja S&P oraz znaczny wzrost oczekiwanego zadłużenia w porównaniu z poprzednimi planami powodują, że koszty finansowania krajowego długu wyraźnie rosną – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Mija rok od otoczonej szeroką dyskusją decyzji o obniżeniu polskiej wiarygodności kredytowej przez S&P Global Ratings. Na początku niezwykle trudno było oszacować skalę kosztów związaną z tym wydarzeniem, gdyż paniczne reakcje inwestorów często wyraźnie zaburzają dłuższą perspektywę. Jednak po 12 miesiącach dużo lepiej można ocenić, jakie straty ponosi i prawdopodobnie będzie ponosić nasz kraj.

Podstawowym elementem, na który warto zwrócić uwagę, są zmiany na rentownościach (koszt długu wyrażony w procentach) polskich obligacji i ich relacja do instrumentów skarbowych emitowanych przez najbardziej wiarygodny kraj w regionie, czyli Niemcy.

Błędne jednak byłoby porównanie tych wartości dla obligacji polskich wyrażonych w złotym z niemieckimi denominowanymi w euro. W takim wypadku dużą rolę grałyby zmiany perspektywy stóp procentowych w Polsce i na obszarze wspólnej waluty oraz przepływy kapitałowe związane z polityką pieniężną w Stanach Zjednoczonych.

W celu eliminacji tych czynników zewnętrznych i skupieniu się tylko i wyłącznie na kosztach uzależnionych od wiarygodności kredytowej, do porównania użyte są obligacje polskie i niemieckie denominowane w euro

Już około 2 mld strat

Potrzeby pożyczkowe Polski w 2016 r. wynosiły ponad 180 mld zł. Składały się na to zarówno nowe zadłużenie (z deficytu sektora finansów publicznych) jak i dług, który należało wykupić z poprzednich lat.

Średnia zapadalność (czas do wykupu) polskiego długu wynosi ok. 5 lat. Stąd koszty zadłużenia najlepiej symulują rynkowe notowania 5-letniej obligacji skarbowej. W latach 2014-2015 różnica (spread) pomiędzy rentownościami 5-letniej obligacji polskiej i niemieckiej, denominowanej w euro, wynosiła 0.53 pkt proc.

Natomiast od obniżenia ratingu przez S&P do połowy stycznia 2017 r. średni spread pomiędzy wcześniej wymienionymi instrumentami wynosi już 0.75 pkt proc. Oznacza to, że koszty finansowania polskiego długu wzrosły o ok. 0.22 pkt proc. z powodu niższej wiarygodności kredytowej. Przy potrzebach pożyczkowych na poziomie 180 mld zł oznacza to wzrost kosztów finansowania o ok. 400 mln rocznie.

Czytaj również:  Coraz więcej Ukraińców ma zamiar wyjechać z Polski – zastąpią ich pracownicy z Azji

To jednak dopiero niewielka część zmartwienia. Ok. 90 proc. polskiego zadłużenia to instrumenty o stałym oprocentowaniu. Koszt już wyemitowanego w ostatnim roku długu nie zmieni się więc dla skarbu państwa przez kolejne 4 lata, czyli do momentu jego wykupu. Stąd 400 mln zł trzeba pomnożyć przez średnią zapadalność, co już daje nam 2 mld zł.

Koszty rosną w zawrotnym tempie

Nieuprawnionym i jednocześnie nielogicznym byłoby założenie, że decyzja jednej agencji może spowodować aż tak poważne straty. Warto przecież zauważyć, że również Moody’s obniżył perspektywę wiarygodności kredytowej Polski, a wszystkie główne agencje od miesięcy zwracają uwagę przede wszystkim na zagrożenia dla krajowej gospodarki.