Polacy masowo korzystają z kart płatniczych. To efekt koronawirusa. Hakerzy tylko na to czekają

Epidemia koronawirusa, zalecenia rządu i polityka sklepów zmusza Polaków do płacenia kartami kredytowymi. Obecnie 75 proc. Polaków posiadających karty w polskich bankach deklaruje, że płaci częściej kartą niż gotówką*. Prawie 90 proc. posiadaczy kart płaci zbliżeniowo. Wynika to bezpośrednio z obawy przed zakażeniem. Tymczasem hakerzy coraz częściej wykorzystują karty do kradzieży danych i pieniędzy.

Rosnąca popularność płatności kartami w sklepach i online stworzyła ogromny rynek dla nieuczciwych działań hakerów. Oszustwa w sektorze detalicznym szybko rosną, a cyberprzestępcy atakują terminale w punktach sprzedaży (PoS) jak i transakcje online, aby ukraść miliony danych z dowodów tożsamości i kart kredytowych. Jak wskazują analitycy firmy Check Point cyberprzestępcy wyczuwają ten nowy trend – blisko 17 proc. organizacji w Polsce padło w tym roku ofiarą zwiększonej aktywności hakerów i trojana bankowego DRIDEX.

Już w 2019 roku zwracaliśmy uwagę w Check Point Security Report na zagrożenie w postaci trojana bankowego Emotet, stanowiącego duże niebezpieczeństwo dla systemu finansowego na świecie – 18 proc. zainfekowanych przedsiębiorstw. Jednocześnie największa aktywność hakerów w tym zakresie odnotowana była w Europie – aż 21% proc. skutecznych ataków na firmy – podkreśla Wojciech Głażewski, Managing Director Check Point w Polsce.Oszustwa w sektorze detalicznym szybko rosną

W Polsce skokowy wzrost płatności kartami

Działania hakerów trafiają na bardzo podatny rynek kart płatniczych w Polsce w dobie koronawirusa. Zwiększyło się korzystanie z kart płatniczych i zbliżeniowych. Wzrost o 200 proc. płatności Blikiem w marcu 2020 odnotowały w Polsce sklepy w wybranych segmentach zakupowych (sprzęt elektroniczny, gospodarstwa domowego). To efekt przebywania w domu, aczkolwiek niektóre trendy mogą się utrwalić na dłużej – poinformował Polski Standard Płatności, operator systemu BLIK.

– Intensywniejsze przejście na płacenie bezgotówkowe widzimy u osób najstarszych (powyżej 55 roku życia), czyli najbardziej zagrożonych zakażeniem, a równocześnie tych, u których dotychczas był największy wskaźnik dokonywania płatności gotówką – zauważa prof. Dominika Maison z Wydziału Psychologii UW.

Aż 48% posiadaczy kart płatniczych twierdzi, że obecnie częściej płaci zbliżeniowo i wynika to bezpośrednio z obawy przed zakażeniem. Zwiększenie częstotliwości płacenia kartami zbliżeniowymi widoczne jest w grupie najstarszej, najbardziej zagrożonej. Dodatkowym impulsem do przyspieszenia tego trendu było podniesienie (20.03.2020) limitu płatności do 100 zł. Dotychczas (od 2017 r) limit był na poziomie 50 zł, choć zdecydowana większość (85 proc.) transakcji kartowych na kwoty powyżej 50 zł, realizowana była w technologii zbliżeniowej.

Według danych NBP, Polska należy do liderów płatności zbliżeniowych. Tylko Czesi robią to częściej (93 proc.), wyprzedziliśmy tymczasem Węgry i Słowację. Niemcy z 17-procentowym udziałem zbliżeniówek w transakcjach nie mogą się równać. Podobnie Szwedzi, gdzie ten udział wynosi 12 proc.

Eksperci finansowi podkreślają, że wysoki poziom płatności bezgotówkowych w sytuacji epidemii może utrzymać się na dłużej i na stałe zmienić zachowania konsumentów w kierunku zastępowania gotówki kartą płatniczą. Obecnie 15 proc. dorosłych Polaków płaci wyłącznie gotówką i odsetek ten może znacznie obniżyć się (nawet do 5 proc) po zakończeniu epidemii.

Brak ostrożności czyni okazję dla hakera

Niepokojące mogą być dane Warszawskiego Instytutu Bankowości z 2019 r, wskazujące na brak ostrożności Polaków w używaniu kart płatniczych. Okazuje się, że 22 proc. Polaków udostępniło (w ciągu ostatniego roku) innej osobie swój kod PIN do karty płatniczej, login lub hasło do bankowości internetowej **.

Takie postępowanie może skutkować utratą nie tylko środków finansowych, lecz danych osobowych – alarmują eksperci Check Point. Brak ostrożności firmy, będącej zewnętrznym dostawcą oprogramowania dla Amazon i eBay spowodował w marcu br. utratę informacji o 8 milionach klientów tych serwisów. Dane, które znajdowały się w niezabezpieczonym zbiorze to między innymi dokumenty sprzedaży zawierające imiona i nazwiska klientów, ich adresy e-mail, informacje dotyczące nabywanych towarów oraz cztery ostatnie cyfry numerów kart płatniczych!!

W 2019 roku hakerzy zdobyli dostęp do 2,5 miliona rekordów popularnego sklepu Morele.net. W marcu br. ofiarami hakerów padli klienci strony Cyfrowo.pl, tracąc adresy email (login) i hasła. Właściciel Cyfrowe.pl tłumaczył brak zabezpieczeń tak: Z przykrością informujemy, iż w wyniku celowego działania osób trzecich nastąpił nieautoryzowany dostęp do danych dostępowych do sklepu części naszych Klientów.

W ostatnich tygodniach hakerzy wykorzystują motyw koronawirusa używając ataki phishingowe – alarmują analitycy Check Point Research. Eksperci zwracają uwagę, że cyberprzestępcy próbują wykorzystać nieuwagę milionów użytkowników podszywając się pod najpopularniejszy na świecie serwis z filmami – Netflix.  Część fałszywych stron oferuje potencjalnym zainteresowanym opcje płatności za fikcyjne usługi streamingowe, pozyskując ich dane lub pieniądze z konta bankowego.

– Hakerzy są coraz bardziej pomysłowi i wykorzystują zainteresowanie pandemią wśród użytkowników Internetu, szukających map infekcji. W sieci pojawiło się już kilka stron, głównie udostępnianych przez światowe organizacje (m.in. WHO), które pokazują mapę z epidemią COVID-19. Hakerzy tworzą strony z mapami, które wgrywają specjalny kod albo skrypt na komputer użytkownika, który nie jest wykrywalny przez standardowe systemy ochronne, i pozwala na wykradanie danych o kartach kredytowych, czy też prywatnych danych osobowych – podkreśla Wojciech Głażewski z firmy Check Point.

Jak się zabezpieczyć?

Polacy dziś coraz częściej płacą za zakupy przy pomocy telefonu i możliwość utraty kontroli nad pieniędzmi przez kliknięcie w wiadomość od złodziei jest coraz częstsza. Dotyczy to szczególnie Polski, gdzie – jak wynika z danych Check Point – 74 proc. ataków dokonywanych było za pomocą zawirusowanego załącznika w wiadomości email.

Ale to nie jedyne błędy popełniane przez posiadaczy kart. – Standardowo lepiej nie tracić karty płatniczej z oczu, gdy dokonujemy transakcji. Nie należy również trzymać kodu PIN zapisanego na kartce w portfelu. Tak – niestety – czyni co piąty Polak, nieświadomy tego, że w takiej sytuacji bank może odmówić zwrotu pieniędzy, uzna bowiem, że nie dochowaliśmy należytej staranności i ułatwiliśmy kradzież z konta – radzi przedstawiciel Check Point.

* Źródło: Fundacja Forum Konsumentów

** Badanie „Płatności bezgotówkowe oczami Polaków 2019”, opublikowane przy okazji kolejnej edycji kampanii informacyjnej „Warto Bezgotówkowo”, zostało przeprowadzone przez pracownię Pollster na zlecenie Warszawskiego Instytutu Bankowości, na przełomie września i października 2019 r.

Pandemia może pogorszyć ściągalność alimentów

Ściągalność alimentów, która już przed pandemią nie przedstawiała się najlepiej, może się jeszcze pogorszyć. Po tym jak w wyniku paraliżu gospodarczego wywołanego pandemią, rodzice, którym sąd nakazał płacenie alimentów, stracą źródła dochodu, przybędzie dzieci, które nie otrzymają świadczeń. Pandemia już utrudniła drogę dochodzenia roszczeń alimentacyjnych przed sądem, ograniczyła też kontakt z kancelariami prawnymi. Do Rejestru BIG InfoMonitor dłużnika, tak jak wcześniej, można zgłosić bez wychodzenia z domu. Tylko w marcu przybyło ich niemal 2,6 tys. Łączne zaległości 286 tys. osób zbliżają się do 11,5 mld zł.

Pandemia może pogorszyć ściągalność alimentów
Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że na koniec marca bieżącego roku, było zarejestrowanych 286 tys. osób, które nie wywiązują się z płacenia dzieciom alimentów. Zaległości alimentacyjne wynoszą obecnie prawie 11,5 mld zł, a gminy współpracujące z BIG stale przekazują kolejnych dłużników. Czas pandemii nie spowodował zmniejszenia się liczby przekazywanych informacji o zaległościach alimentacyjnych przez gminy z całej Polski. W pierwszych miesiącach roku dopisały one jeszcze więcej dłużników niż na początku 2019 r. Tylko w marcu do bazy dłużników trafiło 2586 nowych alimenciarzy.

– Skala problemu nie maleje. W ciągu 12 miesięcy, od kwietnia ubiegłego roku do marca tego roku, gminy przekazały do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor informacje o 27 588 osobach niepłacących alimentów. Jednocześnie część osób została z rejestru wykreślona z dwóch powodów. Pierwszy to zmiana prawa nakazująca usunięcie z rejestru dłużników, których dług powstał wcześniej niż przed 6 laty. Drugi to spłata zaległości – wyjaśnia Halina Kochalska, ekspert Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. – Korzystanie z rejestru dłużników to bezpieczna i łatwa droga do podjęcia działań w celu odzyskania alimentów. W sytuacji gdy lepiej nie wychodzić z domu, ważne jest, że zgłoszenia dłużnika do BIG można dokonać online. To apel także do tych osób, które już mają zasądzone alimenty. Mogą osobiście zadzwonić do nas i wpisać takiego dłużnika za symboliczną złotówkę – dodaje Halina Kochalska.

Odzyskano 3,5 mln zł zaległych alimentów

Konsekwencje wpisu do rejestru bywają surowe i skuteczne. Osoba, która się w nim znajdzie, ma ograniczony dostęp do wielu usług, w tym finansowania w banku, zakupów ratalnych, leasingu, korzystnych ubezpieczeń, czy dostępu do umowy na telefon i internet. Przekonali się o tym dłużnicy, którzy tu trafili zarówno za sprawą gmin, jak i indywidualnych zgłoszeń osób, które skorzystały z możliwości wpisania dłużnika alimentacyjnego do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor za 1 zł. Jedynym warunkiem, który musiały spełnić, było posiadanie orzeczenia sądowego o prawie do alimentów. Z akcji „Odzyskuj alimenty” prowadzonej przez BIG InfoMonitor wynika, że odzyskały one ponad 3,5 mln zł zaległych alimentów. Może te kwoty nie są duże, patrząc na skalę problemu, jednak to ważny krok w dochodzeniu należności i duże wsparcie dla rodzica wychowującego samotnie potomstwo.

– Problem niepłacenia alimentów w Polsce jest jednym z bardziej wstydliwych i budzących wiele negatywnych emocji tematów. Niestety coraz większe grono rodziców, mimo prawnego obowiązku i do niedawna dobrej sytuacji gospodarczej, rezygnuje z opłacania świadczenia alimentacyjnego na rzecz swego potomstwa. I choć w Polsce działa Fundusz Alimentacyjny, który wypłaca świadczenia poszkodowanym rodzinom, w praktyce tylko 1/3 uprawnionych spełnia restrykcyjne kryteria otrzymania pomocy finansowej. Pozostali muszą radzić sobie sami. A jak wiadomo, na całym zjawisku niealimentacji najbardziej cierpią dzieci, które nie są winne takiego stanu rzeczy – zaznacza Halina Kochalska.

Szacuje się, iż blisko milion dzieci nie otrzymuje od swoich rodziców alimentów, mimo sądowego orzeczenia o obowiązku alimentacyjnym.

Jeśli chcesz wpisać dłużnika alimentacyjnego online, bezpiecznie i bez wychodzenia z domu, można to zrobić przy wsparciu opiekuna z BIG InfoMonitor. Wystarczy zadzwonić pod numer 22 486 56 56 lub wysłać maila na adres [email protected], dodając w tytule maila „Wpis dłużnika alimentacyjnego za 1 zł”. W odpowiedzi przyjdzie specjalny kod uprawniający do wpisu za 1 zł.

Fala problemów z alimentami dopiero przed matkami

Do stowarzyszeń i fundacji zajmujących się problemem niealimentacji już zgłaszają się osoby obawiające się, że ich sytuacja finansowa się pogorszy, a szanse na uzyskanie alimentów zmaleją. Wzrost fali problemów pojawi się na przełomie kwietnia i maja – przewiduje Stowarzyszenie „Alimenty to nie prezenty”, współpracujące głównie z osobami, które już wcześniej nie otrzymywały alimentów. Obecnie zgłaszają się po radę i pomoc samotne matki, które obawiają się utraty pracy przez rodzica, któremu sąd nakazał płacenie alimentów, czy też problemów prowadzonych przez nich firm. W konsekwencji kwarantanny, którą wywołała pandemia, opiekunowie dzieci, na które nie chcą łożyć rodzice, już dostrzegają utrudnienia w drodze dochodzenia roszczeń alimentacyjnych przed sądem i ograniczenia w kontakcie z kancelariami prawnymi. Takimi obawami dzielą się między innymi mamy skupione wokół łódzkiej fundacji Happy Kids.

– Zagrożenie jest widoczne, otrzymujemy zapytania ze strony rodziców dotyczące zatorów płatniczych, które niedługo się zaczną. Wiele osób obawia się utraty pracy przez byłych mężów i partnerów i tego, że w tej sytuacji, nie będą mieli z czego płacić alimentów. Część mam boi się, że ojcowie ich dzieci, którzy prowadzą niewielkie firmy i z nich się utrzymują, potraktują epidemię koronawirusa jako pretekst do zlikwidowania legalnej działalności i przeniosą się do szarej strefy. Wówczas ściąganie alimentów może się okazać niemożliwe. Obawy matek podsycają ogromne zmiany, jakie zaszły w działalności sądów. Odwoływane są posiedzenia jawne do końca marca, z wyjątkiem spraw pilnych, a przesuwane kwietniowe rozprawy i posiedzenia przynajmniej do 20 maja. Droga do dochodzenia roszczeń alimentacyjnych przed sądem stałą się obecnie nierealna, a nawet gdy epidemia się skończy, to nie wiadomo, jak długo potrwa przywrócenie normalnego funkcjonowania sądów. Najbardziej przestraszone są te samotne mamy, które wynajmują mieszkania. Nikt nie zwolni ich z takich opłat, tylko dlatego, że nie otrzymują alimentów – wymienia obawy Aleksander Kartasiński, Prezes Zarządu Fundacji Happy Kids. – Dochodzi do tego brak skutecznych działań ze strony instytucji odpowiedzialnych za dochodzenie roszczeń dla dzieci umieszczonych w pieczy oraz tych matek, które odzyskały dzieci. Ograniczenie zakresu działania pracowników służb społecznych, powoduje brak wsparcia dla tych osób, które po trudnej sytuacji rodzinnej rozpoczynały normalne życie, licząc na stabilizację i przywracanie prawidłowych relacji rodzinnych. Należy pamiętać, że stabilność finansowa, jest w dużej mierze kryterium, jakimi sądy kierują się podejmując decyzje o reintegracji rodziny, a zwłaszcza dzieci z matkami, które samotnie je wychowują – dodaje Aleksander Kartasiński.

Fakt, że mówi się przede wszystkim o matkach nie powinien dziwić. Według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor do bazy dłużników trafia zdecydowanie więcej ojców niż matek. Wśród 285 764 dłużników alimentacyjnych znajdujących się w rejestrze, 94,3 proc. to panowie.

Ojcowie szczególnie obojętni na Śląsku, Mazowszu i Dolnym Śląsku

Zadłużenie alimentacyjne dotyka całą Polskę. Zaległości najbardziej doskwierają opiekunom dzieci z województwa śląskiego, mazowieckiego i dolnośląskiego, w każdym z nich przekraczają miliard złotych. Tu też zamieszkuje najwięcej dłużników alimentacyjnych. Średni dług na osobę w kraju przekracza już 40 tys. zł, ale w dziesięciu województwach jest jeszcze wyższy.

Pandemia może pogorszyć ściągalność alimentów 2
Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Jak zmieni się rynek pracy po epidemii?

Wzrośnie bezrobocie, wielu pracodawców nie przetrwa, pracownicy będą musieli się przekwalifikowywać – prognozuje dr Izabela Florczak, ekspertka od prawa pracy z Uniwersytetu Łódzkiego.

Czy pandemia wpłynie na rynek pracy?

Pandemia zdecydowanie wpłynie na funkcjonowanie rynku pracy, zarówno w kontekście lokalnym, krajowym, jak i globalnym. Poszczególne kraje mają różną specyfikę funkcjonowania rynku pracy. Specyfika ta wpływała na to, że borykały się one z różnymi problemami na rynku pracy już w okresie przedpandemicznym. W Polsce od ponad dwóch dekad nie rozwiązaliśmy problemu nadużywania umów cywilnoprawnych, nazywanych potocznie śmieciowymi oraz pozornego samozatrudnienia. Koronawirus niczym papierek lakmusowy ukazuje te problemy. Rzesze osób z dnia na dzień straciły pracę i jedyne źródło dochodu, często bez możliwości uzyskania wsparcia socjalnego. Kryzys w pierwszej kolejności uderzył w najsłabsze ogniwa rynku pracy – prekariuszy. Równolegle trzeba zauważyć ciekawą tendencję – okazało się bowiem, że prace uważane często za nieskomplikowane, a w związku z tym niecieszące się znacznym społecznym uznaniem, zyskały na znaczeniu.

Jakie to prace?

Na przykład prace wykonywane przez sprzedawców w sklepach oraz dostawców jedzenia. Na przykładzie Uniwersytetu Łódzkiego zauważalne jest to w odniesieniu do obsługi administracyjnej domów studenckich. Praca tych osób jest z pozoru spokojna, w zasadnie niedostrzegalna. Nagle ci pracownicy stanęli na pierwszej linii frontu będąc jedyną grupą, która nie mogła przejść w tryb pracy zdalnej. To daje do myślenia o tym czym jest praca ludzka i jak powinno się ją wyceniać. Ale refleksja nad tym to pieśń dalekiej przyszłości. Teraz i w najbliższym czasie rynek pracy czeka wiele zmian, które muszą być szybką reakcją na aktualne realia. Czeka nas między innymi wzrost bezrobocia (który spektakularnie widoczny jest już w Stanach Zjednoczonych) oraz przeformułowanie struktury zatrudnienia migrantów.

W jaki sposób pandemia wpłynie właśnie na migracje zarobkowe?

Sądzę, że zaistniała sytuacja w skali masowej spowoduje utratę pracy przez migrantów. Zwykło się mówić, że migranci zarobkowi stanowią grupę „last to hire, first to fire”. To zjawisko jest w samej Polsce już dostrzegalne. Wielu pracowników zza granicy, głównie z Ukrainy, już utraciło prace. Nie wiemy przy tym jak będzie wyglądała sytuacja na rynku pracy w okresie letnim, gdy wiele prac sezonowych w rolnictwie wykonywali właśnie pracownicy migrujący. Czy będą mogli przyjechać do Polski? Jeśli tak to na jakich zasadach? Z resztą nie jest to problem wyłącznie polski – również we Włoszech czy Hiszpanii większość prac sezonowych w rolnictwie wykonywali migranci. Nie wiadomo jak zorganizowany zostanie rynek pracy gdy ich zabraknie.

Czy nauka prawa pracy już bada zachodzące zjawiska?

Z naukowego punktu widzenia obecna sytuacja to prawdziwa kopalnia pomysłów na badania naukowe. W moim środowisku powstało kilka inicjatyw, w których uczestniczę. Pierwsza z nich jest nieformalna i polega na cotygodniowych, oczywiście zdalnych, spotkaniach naukowców z całego świata. Wymieniamy się informacjami o tym w jaki sposób poszczególne kraje oraz regiony świata radzą sobie ze skutkami pandemii. W spotkaniach uczestniczą naukowcy m.in. z Izraela, RPA czy Stanów Zjednoczonych. Ich obecność jest dodatkowo niesamowita zważywszy na różnice czasowe. Oprócz takich nieformalnych inicjatyw powstają też projekty sformalizowane. Obejmują one analizy krajowych rozwiązań dotyczących pomocy rynkowi pracy w związku z pandemią. Jak dotąd przygotowałam dwa raporty o tym, w jaki sposób polski rynek pracy jest wspomagany. Jedno opracowanie dla American Bar Association w ramach publikacji w International Labor and Employment Law Committee Newsletter (ten raport jest już opublikowany wraz z innymi raportami krajowymi). Drugie dla Italian Labour Law e-Journal, które ukaże się niebawem i będzie zawierało opis środków podjętych w kilkudziesięciu krajach. Porównanie obranych przez poszczególne kraje ścieżek pomocowych będzie niesamowicie inspirujące.
W Polsce powstał zespół przygotowujący publikację w formie komentarza do tzw. tarczy antykryzysowych. Przewodniczy mu Pan Profesor Krzysztof Baran z Uniwersytetu Jagiellońskiego, a w pracach uczestniczy kilku pracowników Katedry Prawa Pracy z naszego Uniwersytetu. Powstająca publikacje omawiać będzie rozwiązania prawne mające wpływ na wspieranie pracodawców i osoby wykonujące pracę.

Czy praca nad takim komentarzem jest trudna?

Ze względu na pośpiech, w którym prawo było i jest tworzone praca ta jest arcytrudna. Teksty są wewnętrznie niespójne, przeredagowane i chaotyczne. Z naukowego punktu widzenia musimy wszystkie te mankamenty opisać, równolegle starając się odczytać intencje ustawodawcy. Czytelnik musi otrzymać jasną odpowiedź z jakich instrumentów i w jaki sposób może skorzystać. Często nasza praca sprowadza się do interpretacji „co poeta >>prawodawca<< miał na myśli”. Dodatkowo wprowadzane regulacje są niemalże natychmiast nowelizowane. Nasz zespół pracuje równolegle nad skomentowaniem treści aktualnie obowiązującej jak i projektu tzw. tarczy II. Wszystko po to, aby publikacja była jak najbardziej aktualna. Jej wydanie w wersji e-booka planowane jest na drugą połowę kwietnia.

Spełnia się zatem przewrotne chińskie przysłowie „obyś żył w ciekawych czasach”?

Dokładnie tak! Rozmawiając ostatnio na wirtualnych zajęciach ze studentami podczas kursu „Migrants on the labour markets” doszliśmy do wniosku, że zazwyczaj zjawiska społeczne, powodujące zauważalne zmiany, trwają latami. A nam dane będzie zaobserwować w krótkim czasie cały wachlarz wydarzeń i ich skutków. Z początku wydało się nam przytłaczające, że nie mamy pełnego wpływu na rzeczywistość, która ma wpływ na nas. Jednak pomimo tego podeszliśmy do sprawy naukowo i przekształciliśmy omawiane kwestie w wyzwanie intelektualne zastanawiając się, jakie problemy będzie stawiała przed nami przyszłość postpandemiczna.

A co może nas czekać?

Wzrośnie bezrobocie, wielu pracodawców nie przetrwa, pracownicy będą musieli się przekwalifikowywać… Z pewnością również w większym stopniu zacznie się wykorzystywać pracę zdalną gdyż okazało się, że ta forma przy zastosowaniu odpowiednich środków i narzędzi jest w pełni wartościowa. Natomiast nie możemy oczekiwać, że wrócimy do stanu sprzed epidemii. Będzie po prostu inaczej.

Rozmawiała: Honorata Ogieniewska, główny specjalista ds. promocji nauki i badań w Centrum Promocji Uniwersytetu Łódzkiego

Ruch w handlu się poprawia. Eksperci: To tylko efekt świąt. Polacy muszą wyjść z domów, żeby było lepiej

Pomiędzy III a IV tygodniem tzw. narodowej kwarantanny ruch w sklepach spadł o ponad 14%. Natomiast przed świętami podniósł się o 18%. Największy wzrost odnotowano w supermarketach. W czołówce znalazły się też sieci convenience i dyskonty. Przed Wielkanocą ruch poprawił się również na stacjach paliw, tj. o przeszło 4%. Dla porównania, w poprzednim tygodniu spadek wyniósł 4,5%. Tak przedstawiają się wnioski z cyklicznego raportu firmy Proxi.cloud oraz UCE RESEARCH, przygotowanego na podstawie obserwacji prawie miliona dorosłych Polaków, a także ponad 20 tys. obiektów.

Z obserwacji sieci handlowych wynika, że przed świętami ruch w placówkach zaczął się pomału podnosić. W IV i V tygodniu tzw. narodowej kwarantanny zwiększył się o 18%. Przy tym warto zauważyć, że wcześniej spadki były na poziomie 14,2% (III vs IV tydzień), a także 12,7% (II vs IV tydz.).

– Ostatni wzrost jest wyłącznie efektem przedświątecznym. Sytuacja jeszcze się nie zmieniła. Ruch będzie stale rósł, gdy zostaną zniesione ograniczenia sanitarne – zaznacza dr Maria Andrzej Faliński, wieloletni ekspert rynku detalicznego.

Patrząc na cały analizowany okres, widać, że od I do V tygodnia ruch zmniejszył się o 46,9%. Natomiast spadek od I do IV tygodnia wyniósł 55% (I vs II tydzień – 48,5%, I vs III – 47,6%).

– Z tego wynika, że sytuacja zaczyna powoli wracać do normy. Oczywiście trzeba pamiętać o tym, że poprawa miała ścisły związek ze świętami. Polacy chociaż zostali w domach, nie zrezygnowali ze swoich potrzeb i robili wielkanocne zakupy. Zapewne nie były one tak duże, jakby branża sobie tego życzyła, ale mimo to można zauważyć poprawę sytuacji – mówi Krzysztof Zych z firmy doradczej UCE GROUP LTD.

Porównując wyniki poszczególnych formatów, widać, że pomiędzy IV a V tygodniem największy wzrost odnotowano w supermarketach – o 21%. Dalej w zestawieniu były sieci convenience – skok na poziomie 17,4%, dyskonty – 16,1%, hipermarkety – 15%, a także sieci cash&carry – 12,3%.

– Supermarkety znalazły się na pierwszym miejscu, ponieważ mają przewagę nad innymi formatami. Polega ona na stosunkowo dużej przestrzeni handlowej, w której klienci czują się bezpieczniej niż w mniejszych placówkach. Do mocnych stron tego typu sklepów należą też atrakcyjne cenowo oferty. W kolejnych tygodniach będą rosły w siłę – komentuje Marcin Lenkiewicz z aplikacji BLIX.

Ruch na stacjach paliw również poprawił się przed świętami. Pomiędzy IV i V tygodniem odwiedziny wzrosły o 4,4%. W poprzednich tygodniach były spadki (od III do IV – o 4,5%, a od II do IV – aż o 7,6%). Natomiast w okresie pięciu tygodni średni ruch obniżył się o 45,3%. Można więc powiedzieć, że zaczyna on powoli się podnosić, bo między I a IV tygodniem spadek wyniósł 47,6%.

– Sytuacja na stacjach nie ulegnie poprawie, dopóki ludzie będą pozostawać w domach. Lekko zwiększony ruch przed świętami wynikał tylko z tego, że pomimo obostrzeń niektórzy zdecydowali się jednak odwiedzać rodziny, a także jeździli samochodami na zakupy – tłumaczy dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw z portalu e-petrol.pl.

Wyniki pochodzą z cyklicznie wydawanego raportu „Handel w okresie pandemii 2020” firmy technologicznej Proxi.cloud i platformy analityczno-badawczej UCE RESEARCH. Monitoring trwał przez pięć tygodni tzw. narodowej kwarantanny, tj. od 09 marca do 12 kwietnia br. Obserwacji poddano łącznie 972 462 dorosłych Polaków. Analizą objęto 23 sieci handlowe, w tym hipermarkety, dyskonty, supermarkety, convenience i cash&carry (łącznie 16 746 placówek), a także 8 ogólnopolskich brandów stacji paliw (w sumie 3 491 obiektów) we wszystkich województwach.

Do końca marca podatek PIT za 2019 rok rozliczyło aż 87% podatników

W tym roku już 75% podatników deklaruje, że skorzysta z możliwości rozliczenia PIT przez internet. Najpopularniejszym sposobem na złożenie zeznania podatkowego przez internet jest usługa Twój e-PIT (52% wskazań). Składając zeznanie roczne 49% podatników skorzysta z ulg podatkowych, z czego najwięcej, 56% z ulgi na dzieci. W zeznaniu PIT 2019 z nowej ulgi termomodernizacyjnej skorzystało lub zamierza skorzystać 5% podatników. Bez zmian w stosunku do ubiegłego roku pozostała liczba Polaków, którzy przekazują 1 procent swojego podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego – w zeznaniu podatkowym PIT 2019 wybraną przez siebie OPP zamierza wesprzeć 84% respondentów – wynika z najnowszego raportu KPMG.

Usługa Twój e-PIT przyjazna i bezpieczna zdaniem 97% użytkowników

Do końca marca 87% Polaków zadeklarowało, że złożyło już zeznanie podatkowe PIT za 2019 rok. Z badania KPMG w Polsce wynika, że ponad połowa podatników złożyła zeznanie w marcu, a więcej niż co trzecia osoba, mająca obowiązek rozliczenia się z urzędem skarbowym, zrobiła to już w lutym. Najpopularniejszym sposobem rozliczenia podatku PIT za 2019 rok jest złożenie zeznania przez internet. W tym roku tę formę rozliczenia z fiskusem zadeklarowało 75% respondentów, co oznacza wzrost o 6 punktów procentowych w stosunku do ubiegłego roku. 52% podatników rozliczających się przez internet skorzystało z usługi e-PIT, a kolejne 22% z systemu e-deklaracje.

Praktycznie wszyscy podatnicy (97% wskazań), którzy złożyli zeznanie podatkowe PIT za 2019 rok za pomocą usługi e-PIT, ocenili ją zdecydowanie lub raczej pozytywnie, uznając system za przyjazny i bezpieczny. Również sposób logowania do usługi e-PIT jest odbierany jako zdecydowanie lub raczej bezpieczny przez 96% respondentów. Podatnicy najczęściej (53%) logowali się do systemu e-PIT oraz uwierzytelniali swoją tożsamość za pomocą danych identyfikacyjnych takich jak: PESEL, imię i nazwisko oraz kwota przychodu w zeznaniu PIT 2018. Aż o 14 punktów procentowych w stosunku do ubiegłorocznej edycji badania (38% wskazań) wzrosła liczba podatników używających w celu uwierzytelnienia zaufanego profilu.

Patrząc na wyniki najnowszej edycji naszego badania, na uwagę zasługuje bardzo duży odsetek podatników, którzy rozliczyli się z fiskusem w zakresie zeznania podatkowego PIT na co najmniej miesiąc przed ustawowym terminem tj. 30 kwietnia, który został dodatkowo przedłużony przez przepisy w zakresie tzw. tarczy antykryzysowej o kolejny miesiąc. W dużej mierze jest to efekt wprowadzonej od poprzedniego roku przez Ministerstwo Finansów usługi Twój e-PIT, z której w tym roku skorzystało lub zamierza skorzystać ponad połowa podatników. Wstępnie przygotowane przez MF zeznania podatkowe PIT zostały udostępnione podatnikom już od 15 lutego br. – mówi Andrzej Marczak, partner i szef zespołu ds. PIT w KPMG w Polsce.pit 2020

Spada liczba Polaków deklarujących wspólne rozliczenie ze współmałżonkiem

W tegorocznej edycji badania o 2 punkty procentowe do 87% wzrosła liczba Polaków, którzy rozliczają się w miejscu zamieszkania będącym jednocześnie miejscem zameldowania, a 10% respondentów deklaruje, że rozlicza się w miejscu zamieszkania, ale nie jest tam zameldowanych. W miejscu samego zameldowania rozliczy się natomiast 3% Polaków. Ponad połowa Polaków biorących udział w badaniu KPMG zadeklarowała, że podatek roczny za 2019 rok rozliczy indywidualnie, z kolei 42% rozliczy się ze współmałżonkiem, co oznacza spadek o 8 punktów procentowych względem poprzedniego roku.

Blisko siedmiu na dziesięciu podatników uważa, że roczne rozliczenie z urzędem skarbowym jest bardzo łatwe lub raczej łatwe. Trudności z wypełnieniem zeznania PIT zgłasza jedynie 11% Polaków. O tym, że rozliczenie podatku nie sprawia większych problemów świadczy również fakt, że 88% podatników wypełnienie formularza PIT nie zajmuje więcej niż 1 godzinę, z czego 65% wypełnia PIT w mniej niż 30 minut.

pit 2020 infoBlisko połowa Polaków skorzysta z ulg podatkowych

Z możliwości odliczenia ulg podatkowych w PIT 2019 skorzystała lub jeszcze skorzysta połowa podatników (49% wskazań). Najpopularniejszą ulgą podatkową bez zmian w stosunku do ubiegłorocznej edycji badania pozostaje ulga podatkowa na dziecko. W tym roku o 6 punktów procentowych do 20% wzrosła liczba Polaków, którzy w swoim zeznaniu rocznym rozliczą ulgę z tytułu darowizn. Z wprowadzonej nowej ulgi podatkowej – ulgi dla młodych, w rozliczeniu PIT za 2019 rok skorzystało lub zamierza skorzystać 6% respondentów, a z ulgi termomodernizacyjnej 5% badanych osób.

ulgi podatkowe 2020Od zeznania rocznego PIT za 2019 rok, ustawodawca wprowadził nowe przywileje, w tym m.in. ulgę dla młodych oraz ulgę termomodernizacyjną. Przepisy o uldze dla młodych weszły w życie co do zasady z dniem 1 sierpnia 2019 r. i mają zastosowanie do przychodów uzyskanych od tego dnia. Co istotne, w 2019 r. płatnik nie miał obowiązku obliczania i pobierania zaliczek na PIT, jeżeli młody podatnik złożył mu oświadczenie, że jego dochody w całości korzystają ze zwolnienia od PIT. Podatnicy, którzy nie złożyli takiego oświadczenia, zwrot podatku z tytułu ulgi otrzymają w zeznaniu rocznym za 2019 r. Jak wynika z naszego badania, 59% respondentów, którym przysługuje ta ulga złożyło w ciągu roku podatkowego takie oświadczenie, natomiast 41% ulgę rozliczy dopiero w zeznaniu rocznym – mówi Grzegorz Grochowina, starszy menedżer w zespole ds. PIT w KPMG w Polsce.

84% podatników przekaże 1 procent podatku na rzecz OPP

Bez zmian w stosunku do ubiegłorocznej edycji badania, 84% Polaków mających obowiązek rozliczania się z urzędem skarbowym zadeklarowało, że przekazało lub przekaże 1 procent podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. Chęć przekazywania 1 procenta podatku rośnie wraz z wiekiem podatników. Zaledwie 65% Polaków do 24. roku życia, deklaruje chęć przekazania 1 procenta podatku na wybraną przez siebie organizację pożytku publicznego, gdzie wśród starszych podatników ten odsetek waha się od 83% do nawet 88%. Blisko 7 na 10 respondentów przekazujących swój 1 procent podatku przyznało, że dokonuje wyboru organizacji pożytku publicznego w oparciu o sugestię lub prośbę znajomych i rodziny. O 4 punkty procentowe do 17% zwiększyła się w porównaniu do poprzedniej edycji badania liczba podatników, którzy wybierają OPP w oparciu o informację z mediów.

Vivid Games złoży wniosek o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego

Vivid Games podjął decyzję o przygotowaniu i niezwłocznym złożeniu w Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy wniosku o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego (PPU) z układem częściowym obejmującym jedynie wierzytelności wynikające z obligacji serii A. To konsekwencja braku wystarczającej frekwencji do przegłosowania rozłożenia spłaty obligacji serii A na raty na WZO, które miało odbyć się 23 kwietnia.

Vivid Games planuje skorzystać z możliwości układu częściowego i objąć postępowaniem jedynie wierzytelności wynikające z obligacji serii A podlegające wykupowi w dniu 5 maja 2020 roku. – Niestety pomimo dołożenia wszelkich starań z naszej strony, obligatariusze nie skorzystali z możliwości przegłosowania zmian na WZO. Nie udało zmobilizować ich w stopniu wystarczającym do zebrania wymaganego kworum 50% kapitału obligacji. Swoje pełnomocnictwa na WZO przekazali obligatariusze reprezentujący ok. 25% kapitału obligacji. Nie bez znaczenia na potencjalną frekwencje miała też sytuacja związana z COVID-19. W związku z tym Zgromadzenie Obligatariuszy, które planowane było na 23 kwietnia br. nie odbędzie się. Sytuacja ta zmusza nas do niezwłocznego złożenia wniosku o przyspieszone postępowanie układowe, które w optymalny sposób zabezpieczy interesy spółki jednocześnie pozwalając obligatariuszom obligacji serii A na uzyskanie pełnej spłaty ich wierzytelności wraz z odsetkami – tłumaczy Remigiusz Kościelny, prezes Vivid Games.

Główne propozycje układowe będą tożsame do zmian zaproponowanych przez spółkę obligatariuszom obligacji serii A w ogłoszeniu o zwołaniu zgromadzenia obligatariuszy (wszyscy, którzy zarejestrowali się na WZO deklarowali zgodę na proponowane rozwiązania). Będą zawierały propozycję rozłożenia wierzytelności wynikającej z wykupu obligacji serii A na dwanaście równych kwartalnych rat przy jednoczesnym zapewnieniu wypłaty odsetek w dotychczasowej wysokości do czasu spłaty całej wierzytelności wynikającej z wykupu obligacji.

– Chcemy zapewnić akcjonariuszy, że PPU nie będzie miało negatywnego wpływu na działalność operacyjną spółki czy realizacje prognoz. Od trzech kwartałów generujemy zysk netto, w tym 1 mln w I kwartale. Kolejne miesiące, dzięki silnym i długotrwałym wzrostom przychodów z Real Boxing 2 i Gravity Rider Zero na platformach mobilnych oraz kolejnym udanym premierom na Nintendo Switch zapowiadają się bardzo dobrze. Już niedługo czekają nas premiery kolejnych dużych gier: Overdrive Racing (multiplayerowej wersji gry Gravity Rider Zero), Smooths: Summer Games, Amusing Heroes oraz Knight Fights 2. W produkcji znajduje się również kilka gier segmentu casual. – podkreśla Kościelny.

W ramach PPU Vivid Games zamierza również zamknąć linię biznesową QUASU z możliwą sprzedażą składników majątkowych z nią związanych co oznacza około 1,5 mln zł oszczędności w ujęciu rocznym oraz konwersję pożyczek udzielonych przez znaczących akcjonariuszy w wysokości 2,0 mln zł na akcje spółki nowej emisji.

Wchodzimy w trzecią fazę psychicznej reakcji na kryzys spowodowany koronawirusem. Wiele osób będzie zmagać się z wyczerpaniem, strachem, a nawet depresją

Po fazie chaosu i dezorganizacji, która towarzyszyła nam w pierwszych dniach epidemii, nastąpiła faza adaptacji, kiedy zaczęliśmy przyzwyczajać się do nowego rytmu życia. – Większość z nas starała się wytrzymać do świąt, które stanowiły obietnicę normalności – podkreśla dr Beata Rajba, psycholożka z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej. Teraz przed nami najtrudniejsza faza – wyczerpania i lęku. Wielu osobom może towarzyszyć zły nastrój, depresja, poczucie wypalenia, a także takie objawy fizyczne jak kołatanie serca. Najbardziej narażone na taki stan są osoby samotne i takie, które straciły w ostatnich tygodniach poczucie bezpieczeństwa.

– Reakcja na sytuację kryzysową zwykle zamyka się w trzech fazach. Pierwszą fazę dezorganizacji część z nas już ma za sobą, o ile dostaliśmy w pracy jasne instrukcje, wypracowaliśmy jakieś procedury, również te, które nas chronią przed zakażeniem, zorganizowaliśmy sobie życie domowe. To nam pozwoliło wejść w fazę adaptacji, mobilizacji sił i zdolności organizacyjnych, w której może nie funkcjonujemy optymalnie, ale jakoś sobie radzimy – mówi agencji Newseria Biznes dr Beata Rajba, psycholożka z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

Istotną rolę w radzeniu sobie z nową, trudną sytuacją odgrywały zbliżające się Święta Wielkanocne. Mimo że wiele osób spędziło je inaczej niż co roku, zwykle w domach, to perspektywa świąt pozwoliła zająć się tradycyjnymi przygotowaniami i oderwać myśli od pandemii i związanych z nią problemów.

– Większość z nas starała się wytrzymać do świąt, które stanowiły obietnice normalności. Po świętach trudniej będzie wrócić do dawnej aktywności i znowu się zmusić do wysiłku, więc dla wielu będzie to początek fazy trzeciej, czyli fazy wyczerpania. Wtedy spada nasza efektywność, obniża się nastrój, pojawiają się zaburzenia snu, wzmacniają lęki, może się pojawić depresja, wypalenie, drażliwość czy objawy nerwicowe jak kołatanie serca – przestrzega dr Beata Rajba.

Kolejne tygodnie w izolacji sprawiają, że dotychczasowe mechanizmy obronne znacznie się osłabiają. Stale towarzysząca nam niepewność i strach o zdrowie własne i najbliższych zaczyna powodować coraz większe zmęczenie organizmu.

Według ekspertki najbardziej narażone na spadek nastroju są osoby, które wcześniej borykały się już z problemami psychicznymi. W grupie ryzyka jest również ta część społeczeństwa, która ze względu na obecną sytuację gospodarczą utraciła stałe źródło utrzymania. Są to także osoby samotne, chore i seniorzy. Z sytuacją kryzysową dużo lepiej poradzą sobie ci, których poczucie bezpieczeństwa nie zostało zburzone. Jak podkreśla dr Beata Rajba, obieramy różne strategie, ale nie wszystkie są pomocne. Wręcz przeciwnie, często mogą okazać się jeszcze bardziej destrukcyjne.

– Przykładowo, usiłujemy przewidzieć przyszłe niebezpieczeństwa, a tym samym snujemy katastroficzne wizje i nakręcamy się zupełnie niepotrzebnie. To niczemu nie pomaga. Niektórzy z nas będą się z kolei zastanawiać, co mogli zrobić, by uchronić siebie i bliskich, a tym samym wpadną w samoobwinianie. Jeszcze inni będą wyładowywać emocje na bliskich, będą uciekać w sen, w gry komputerowe, w alkohol, albo jeszcze zaprzeczać zagrożeniu i je bagatelizować – wymienia psycholożka.

Radzi, by na czas pandemii obniżyć wymagania stawiane sobie i innym. Warto przypominać sobie o sytuacjach, w których doskonale sobie poradziliśmy, by w ten sposób udowodnić sobie, że i tym razem damy radę. W utrzymaniu wewnętrznej równowagi pomaga również stały rytm dnia. Ważne jest zatem, aby organizować sobie czas w domu i planować poszczególne czynności, dzięki czemu zyskamy większe poczucie kontroli. W codziennym grafiku nie powinno zabraknąć czasu na przyjemności.

– Obejrzyjmy film, upieczmy ciasto. Warto również zadbać o codzienne ćwiczenia i dietę, dlatego że, jak mówi znane przysłowie: w zdrowym ciele zdrowy duch – aktywność wspomaga proces adaptacji – zaznacza ekspertka.

W trzeciej fazie psychicznego radzenia sobie z pandemią szczególnie ważne są kontakty społeczne. Aby poprawić sobie samopoczucie, dobrze jest porozmawiać przez telefon czy komunikatory z przyjaciółmi – wymienić się spostrzeżeniami dotyczącymi obecnej sytuacji i tym samym oswoić ją.

– Jeżeli sytuacja przekracza nasze możliwości radzenia sobie ze stresem, zachęcam do skorzystania z darmowej – telefonicznej lub internetowej – pomocy psychologicznej. Nikt z nas nie powinien przechodzić przez kryzys sam. Wsparcie, zarówno udzielane przez bliskich, jak i profesjonalistów, pozwala ograniczyć negatywne skutki – wyjaśnia dr Beata Rajba.

Pozytywny wpływ na nastrój może mieć także pomaganie innym.

– Moi zdolni studenci z pierwszego roku wykonali ostatnio badania, które wskazują, że osoby angażujące się we wspieranie innych mają znacznie lepszy nastrój. Mniej się boją, mniej cierpią, lepiej się adaptują do sytuacji izolacji – podkreśla psycholożka. – Doświadczenie pandemii sprawia, że wielu z nas bardziej dba o siebie nawzajem, ludzie się sobą opiekują, moi przyjaciele do mnie dzwonią, udzielamy sobie nawzajem wsparcia, a także społeczności organizują się w przepięknych, spontanicznych akcjach. To nie jest coś nowego, jak pokazuje choćby doświadczenie WOŚP, natomiast to utrwala pewną postawę odpowiedzialności społecznej, solidarności.

Piotr Soroczyński: Jak epidemia wpłynie na poziom inflacji?

Główny Urząd Statystyczny przedstawił dane dotyczące poziomu inflacji w marcu. W ubiegłym miesiącu ceny wzrosły przeciętnie o 0,2 proc., a w stosunku do zeszłego roku był to już wzrost o 4,6 proc., po zwyżce o 4,7 proc. w lutym. Wcześniej pojawiały się obawy związane z nagłym robieniem zapasów i zwiększonym popytem na produkty niezbędne do przetrwania w czasie epidemii. Wzrosły ceny żywności,  środków czystości i medykamentów. Potaniały za to paliwa. Najprawdopodobniej to ten czynnik utrzymał inflację w ryzach.
– Dane GUS potwierdzają także wpływ zamknięcia wielu lokali handlowo-usługowych na zmniejszenie popytu. To także skutek obostrzeń dotyczących poruszania się – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.
– Wielu przedsiębiorców bardzo poważnie odczuwa już konsekwencje wprowadzonych zakazów, zwłaszcza ostatnich, które wyłączyły z normalnego funkcjonowania kolejne przedsiębiorstwa. Obecna sytuacja rodzi pytanie jak zmieni się poziom inflacji w przyszłości. Już wcześniej przewidywano, że pierwszy kwartał będzie bardzo zły. Następnie ze względu na efekty bazowe inflacja powinna stopniowo spadać. Istnieje szansa, że latem roczny wskaźnik wyniesie ok. 3,5 proc. W grudniu natomiast może spaść do poziomu 3 proc. Przy górnych widełkach celu inflacyjnego w postaci 3,5 proc., to nadal wysoki wynik. W tym przypadku prognozy są jednak szczególnie trudne. Mamy do czynienia z wyjątkowym rokiem, kiedy nie można przewidzieć tego, co będzie się działo w rolnictwie, przemyśle, czy z cenami usług, ze względu na istotny wzrost płacy minimalnej.
Dzisiaj jedną z podstawowych niewiadomych jest to, co będzie działo się z kursem walutowym. Gdyby na rynku światowym pojawiło się bardzo duże zamieszanie, a polski złoty znacząco by się osłabił, nastąpiłby dość mocny impuls proinflacyjny.
Obecnie złotówka jest już słabsza niż na początku kryzysu gospodarczego, ale na razie poziom ten nie jest jeszcze niepokojący. Z drugiej strony nie wiadomo, jak konsumenci będą reagowali na dobra i usługi oferowane na rynku. Ich struktura może się istotnie zmienić kiedy gospodarka będzie odmrażana. Być może będą chcieli wrócić do tego, co było, a może jednak zaczną inaczej oceniać, co im potrzebne i na co wydawać pieniądze. Stąd też wiele znaków zapytania jeśli chodzi o przyszłość inflacji. Ważne, że nie doszło do jej dramatycznego wzrostu w marcu, kiedy wzrosły ceny produktów, głównie spożywczych. Nadal możliwe, że pokaże się on w kwietniu, ze względu na wciąż widoczny wyższy poziom cen – dodał Soroczyński.

Rosyjska gospodarka w podwójnym kryzysie. Liczy na odbicie na rynku ropy i zniesienie unijnych sankcji

Najniższe od kilkunastu lat ceny ropy naftowej uderzają w rosyjską gospodarkę, która podobnie jak inne kraje boryka się z gospodarczymi skutkami epidemii koronawirusa. To prowadzi do osłabienia rubla i ubożenia rosyjskiego społeczeństwa. W przetrwaniu tego podwójnego kryzysu Rosjanom mają pomóc oszczędności gromadzone w Funduszu Dobrobytu Narodowego. Władimir Putin już zapowiedział wsparcie dla firm, personelu medycznego i dodatki pieniężne dla rodzin. Rosja liczy także na zniesienie unijnych sankcji i próbuje wykorzystać sytuację epidemii, by rozbić jedność UE w tym zakresie.

W Rosję uderzyły dwa kryzysy: ten związany z rozwojem epidemii, która uderza w rosyjskie mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa, ale też ten związany z cenami ropy naftowej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr hab. Agnieszka Legucka, analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – W marcu nie udały się negocjacje w ramach kartelu naftowego OPEC + Rosja i niektóre inne kraje. Główni negocjatorzy, czyli Rosja i Arabia Saudyjska, były w konflikcie, w jaki sposób poradzić sobie ze zmniejszającym się popytem na ropę naftową, który widać było w ostatnich miesiącach. To przyczyniło się do załamania rozmów i w efekcie do drastycznego obniżenia ceny tego surowca.

Cena europejskiej ropy brent spadła w marcu o połowę, z ok. 50 dolarów za baryłkę do mniej niż 25 dolarów. Cena teksańskiej WTI teraz jest poniżej poziomu 20 dolarów za baryłkę. Od początku roku, co związane jest z pandemią koronawirusa i wyhamowaniem globalnych gospodarek, a w związku z tym popytu na surowiec, ropa brent potaniała o ponad 55 proc., a WTI – o dwie trzecie. To spadki porównywalne do sytuacji z 1991 roku, gdy rozpadał się Związek Radziecki. Tymczasem w rosyjskim budżecie, którego dochody w ok. 40 proc. pochodzą ze sprzedaży surowców, założona jest cena 42,4 dol. za baryłkę ropy.

Oprócz konfliktu na linii Rosja – Arabia Saudyjska przeszkodą w osiągnięciu porozumienia był też sprzeciw Meksyku, który ostatecznie przystał na ograniczenie wydobycia, gdy Stany Zjednoczone obiecały rekompensatę części strat. Przed pandemią sama Rosja była zresztą przeciwna dalszemu ograniczeniu podaży, bo koszty wydobycia surowca są tam wyższe niż na Bliskim Wschodzie czy w USA. Ostatecznie12 kwietnia globalni producenci zgodzili się na cięcie produkcji o ok. 10 proc., czyli 9,7 mln baryłek dziennie przez maj i czerwiec 2020 roku. Jednak w reakcji na tę informację ropa lekko potaniała.

Arabia Saudyjska przez ostatni miesiąc prowadziła wojnę cenową, wypuściła na rynek bardzo dużą ilość taniego surowca, którym państwa zaczęły zapełniać sobie magazyny. One nadal są zapełnione, więc nie udało się osiągnąć tego efektu, na który w szczególności Rosja liczyła, czyli bardzo szybkiego wzrostu cen –  wyjaśnia Agnieszka Legucka. – Rosjan trochę ratuje to, że przez ostatnie lata oszczędzali na specjalnym funduszu, który pozwoli na utrzymanie poduszki finansowej na rzecz przedsiębiorstw, które borykają się z epidemią. To pomoc przedsiębiorstwom, żeby nie płaciły podatków, bądź też miały 6-miesięczne odroczenie od płacenia składek ubezpieczeniowych. Władimir Putin zapowiedział również wypłacanie od czerwca dodatków pieniężnych dla rodzin z dziećmi, a także podniesienie płac lekarzom, którzy pracują z koronawirusem.

Zasoby Funduszu Dobrobytu Narodowego w marcu szacowano na 123–124 mld dol., co w ocenie ekspertów powinno wystarczyć na opanowanie sytuacji w krótkiej perspektywie. Wszystko zależy jednak od tego, jak długo potrwa epidemia zarówno w samej Rosji, jak i na świecie. Według oficjalnych danych z 16 kwietnia w Rosji było prawie 28 tys. zachorowań (ponad trzy razy tyle co w Polsce) i 230 zgonów spowodowanych koronawirusem (w Polsce 286).

Jak podkreśla analityczka PISM, Rosja liczy także na zniesienie unijnych sankcji. Próbuje w tym celu wykorzystać kryzys i pomoc udzielaną innym krajom, polegającą na przekazywaniu sprzętu medycznego, maseczek czy wysyłaniu lekarzy do pomocy w najbardziej dotkniętych pandemią krajach.

Ta pomoc opakowana jest całym pakietem dezinformacji i propagandy, które widać wyraźnie na przykładzie tzw. operacji włoskiej, gdzie wysłano sprzęt medyczny, lekarzy, a jednocześnie już są doniesienia, że również służby specjalne brały w tym udział – mówi dr hab. Agnieszka Legucka. – Po tym wydarzeniu w mediach społecznościowych Rosjanie pokazywali filmiki, w których Włosi zdejmują flagę Unii Europejskiej, a w tle słychać hymn rosyjski bądź chiński.

Choć bezpośrednim celem może być doprowadzenie do zawieszenia sankcji, to długofalowo może chodzić o stworzenie całkiem innego ładu międzynarodowego.

Rosji chce podważyć zdolności Unii Europejskiej i NATO do zarządzania kryzysem takim jak epidemia koronawirusa i jednocześnie rozbić solidarność w ramach Unii Europejskiej. Rosji zależy na tym, żeby stworzyć długoterminowo nowy ład międzynarodowy, w którym chciałaby być takim języczkiem uwagi między Zachodem i Chinami. Wtedy w zależności od potrzeb stawiałaby się po jednej bądź po drugiej stronie barykady – wyjaśnia ekspertka PISM.

Branża fitness tylko w marcu zanotowała 400 mln zł straty. Kluby czeka fala bankructw

Koronawirus zamroził branżę fitness w Polsce. Straty już teraz wylicza się na 400 mln zł, a bez pracy zostało ok. 80 tys. osób. Tarcza antykryzysowa pomoże klubom i siłowniom tylko w niewielkim stopniu. Dla branży kluczowe koszty to czynsze. Tymczasem są z nich zwolnione tylko kluby znajdujące się w galeriach handlowych, te zaś stanowią maksymalnie 15 proc. rynku. – Oczekujemy zapisu, który pozwoli umorzyć czynsze najmu na wszystkich powierzchniach, które straciły 100 proc. przychodu. Inaczej branżę czeka fala bankructw – mówi Tomasz Napiórkowski z Polskiej Federacji Fitness.

Za marzec branża fitness ma ok. 400 mln zł straty. Rynek liczy 2,5 tys. klubów fitness oraz ponad 80 tys. miejsc pracy – mówi agencji Newseria Biznes Tomasz Napiórkowski, założyciel Polskiej Federacji Fitness.

Z danych Polskiej Federacji Fitness wynika, że już luty był znacznie gorszy niż jeszcze rok wcześniej, bo obroty spadły o ok. 30 proc. Od połowy marca kluby i siłownie nie działają w ogóle. Tym samym bez pracy zostało blisko 80 tys. osób, w większości zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych czy prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Tarcza antykryzysowa pomoże tylko na chwilę, zwłaszcza że dla branży największe koszty to czynsze.

– Przede wszystkim skupiamy się na negocjowaniu czynszów najmu z wynajmującymi. Stanowią one 70–80 proc. naszych kosztów – wskazuje Tomasz Napiórkowski. – Kiedy będziemy w stanie to opanować, możemy liczyć na to, że branża przez jakiś czas jeszcze wytrzyma ten kryzys.

Obecnie lokale, które są zlokalizowane w galeriach handlowych o powierzchni sprzedaży ponad 2 tys. mkw., są zwolnione z płacenia czynszu. Jednak tylko 10–15 proc. klubów znajduje się w galeriach handlowych, zdecydowana większość więc musi na własną rękę renegocjować umowy najmu.

– Prawo jasno mówi o tym, że w przypadku, kiedy to państwo zakazało działalności danym sektorom, to państwo ponosi za to odpowiedzialność. Więc oczekiwalibyśmy wsparcia chociażby w kwestii wynajmu całkowitego. Czyli niech zapis, który dotyczy umorzenia czynszów najmu w galeriach handlowych, dotyczy wszystkich powierzchni, które straciły 100 proc. przychodu, bo nie tylko nasza branża była postawiona w takiej sytuacji – postuluje założyciel PFF.

Polska Federacja Fitness oczekuje też pomocy w negocjacjach z leasingodawcami czy bankami. Dla większości przedsiębiorców klub fitness stanowi majątek życia, na który niejednokrotnie całkowicie się zapożyczyli. Bez pomocy państwa nie będą w stanie przetrwać kryzysu, zwłaszcza że nie wiadomo jak długo jeszcze kluby i siłownie będą jeszcze zamknięte.

 Prywatni właściciele, sieciowe czy lokalne kluby w dużych czy w mniejszych miastach mają środki na 2-3 miesiące – wylicza ekspert.

Branżę fitness na pewno czeka fala bankructw. Mogą upaść zarówno te najmniejsze, jak i sieciowe kluby. Obecnie trudno jednak oszacować możliwoą skalę upadłości.

– Niektóre kluby, które wysłały pismo do banków w odpowiednim terminie, nawet jeszcze przed ogłoszeniem przyjętego pakietu antykryzysowego, nie dostały odpowiedzi, a nawet zostały im pobrane raty kredytów. Więc to wsparcie tak naprawdę na ten moment nie jest dla nas odczuwalne. Gdy będziemy w stanie oszacować straty, na pewno wielu z nas rozważa złożenie pozwów, w których drugą stroną będzie Skarb Państwa – mówi Tomasz Napiórkowski.

Nawet w przypadku, gdyby siłownie zostały otwarte od maja, minie kilka miesięcy, zanim do klubów zacznie przychodzić tyle osób, co przed wybuchem pandemii. Dlatego część siłowni próbuje działać już teraz, np. oferując ćwiczenia z instruktorem online, poprzez stream za część zwykłej ceny. Dla instruktorów to w tym momencie jedyne źródło zarobku.

– Już teraz szacuje się bezrobocie na poziomie 20, może nawet 30 proc., jeśli kwarantanna będzie trwać zbyt długo. To, co rekomendujemy jako branża, to objęcie kwarantanną tych, którzy są najbardziej narażeni na koronawirusa, a pozwolenie pozostałym działać i stawiać gospodarkę na nowo – podkreśla Tomasz Napiórkowski.

Rośnie problem zatorów płatniczych. 57 proc. małych i średnich firm nie będzie płacić na czas kontrahentom

Co trzecie mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwo usłyszało już od swoich odbiorców, że z powodu pandemii nie zapłacą im w terminie – wynika z badania na zlecenie BIG InfoMonitor. Z drugiej strony prawie 60 proc. z nich uznaje za prawdopodobne, że sami przestaną płacić swoim kontrahentom, by ratować sytuację firmy. Przedsiębiorcy obawiają się, że pandemia koronawirusa i związany z nią kryzys przyniosą im problemy, takie jak spadek obrotów, konieczność zamrożenia płac pracowników czy opóźnienia w zamówieniach i dostawach. Aż siedem na dziesięć firm z sektora MŚP przyznaje, że zagrożona jest ich płynność finansowa.

W zwykłych realiach gospodarczych prawie połowa firm regularnie doświadcza opóźnień płatności od kontrahentów. Pandemia koronawirusa niestety spotęguje ten problem. Jak wynika z badania Research & Grow dla BIG InfoMonitor, już na początku paraliżu gospodarki wywołanego kwarantanną co trzecie mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwo usłyszało od swoich odbiorców, że z powodu pandemii nie zapłacą im w terminie. Przy czym co szósta firma dostała taki sygnał od wielu swoich kontrahentów.

– Pewne jest, że po pandemii koronawirusa rozliczenia B2B nie będą już takie same jak wcześniej. Kondycja gospodarki mocno się pogorszy, wiele przedsiębiorstw będzie miało kłopoty z utrzymaniem się na powierzchni, co przełoży się na ich płynność finansową, będą więc opóźniały płatności – mówi agencji Newseria Biznes Halina Kochalska, ekspertka Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor.

W badaniu BIG InfoMonitor aż dwie trzecie mikrofirm zatrudniających do dziewięciu osób przyznało, że prawdopodobnie same też przestaną płacić swoim kontrahentom w terminie. W całym sektorze MŚP odsetek ten wynosi 57 proc. Jak podkreśla Halina Kochalska, część opóźnionych płatności będzie wynikać z realnych kłopotów finansowych przedsiębiorstw. Są jednak obawy, że niektórzy kontrahenci przestaną płacić przez zapobiegliwość i w trosce o własny biznes będą zatrzymywać gotówkę na koncie na wszelki wypadek.

– Niestety wcale nie jest rzadkością, że wiele płatności nie przychodzi do dostawców na czas tylko dlatego, że odbiorca po prostu ma taki styl bycia i kredytuje się ich kosztem, przeciągając kredyt kupiecki w nieskończoność. W sytuacji ogromnych napięć płynnościowych tego typu zachowania będą bardzo niebezpieczne i mocno nieetyczne. Firmy, które stosunkowo dobrze sobie radzą, powinny teraz wykazać się wyjątkową solidarnością i płacić swoim dostawcom w terminie, aby nie pogłębiać problemów gospodarki – podkreśla  ekspertka.

Przedsiębiorcy nie mają wątpliwości, że pandemia koronawirusa i związany z nią kryzys przyniosą im kłopoty, przede wszystkim spadek obrotów (87 proc.) i konieczność zamrożenia płac pracowników (75 proc.). Siedem na dziesięć firm obawia się o swoją płynność finansową, a niewiele mniej – opóźnień w zamówieniach i dostawach. Prawie połowa przedsiębiorców ma również obawy, że inni będą wywierać silniejszą presję na odzyskiwanie długów.

– Jedna trzecia przedsiębiorców deklaruje, że będzie teraz z większą empatią podchodzić do rozliczeń ze swoimi kontrahentami. Tylko 16 proc. zamierza być bardziej restrykcyjnych, a połowa nie będzie – przynajmniej na razie – zmieniać swojego podejścia do egzekwowania należności. Jednocześnie połowa przewiduje, że jednak ich partnerzy będą bardziej natarczywie niż wcześniej upominać się o zapłatę – wskazuje Halina Kochalska.

Jak podkreśla, firma może wykazać większą empatię wobec stałych odbiorców, którzy do tej pory jej nie zawodzili. Powinna natomiast zachować daleko idącą ostrożność w rozliczeniach z kontrahentami, którzy przysparzali problemów z płatnościami nawet w okresie dobrej koniunktury. – Warto stosować na fakturach pieczęci ostrzegawcze, które pokazują, że ważne są dla nas terminowe rozliczenia. Warto też dzwonić, odzywać się, by nie zostawiać wrażenia, że termin płatności nie ma dla naszej firmy większego znaczenia. Gdy kontrahent jednak zwleka, motywująco może zadziałać wezwanie do zapłaty ostrzegające o wpisie do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. A w ostateczności sam wpis do rejestru plus powiadomienie o podjęciu takiego kroku. W wysyłaniu takich pism skutecznie pomaga i wyręcza BIG tłumaczy specjalistka.  

– Wielu przedsiębiorców wyjdzie z kwarantanny mocno poturbowanych, dlatego trzeba będzie przywiązywać większą wagę do rozliczeń  B2B. Sprawdzać kondycję partnerów biznesowych, upewniać się, czy są w stanie płacić i czy należy utrzymywać ciągłość dostaw – mówi Halina Kochalska.

W obecnych warunkach rośnie ryzyko współpracy z potencjalnym bankrutem.

– Przeszukując bazę BIG InfoMonitor, można sprawdzić, czy kontrahent nie ma długów. W samym naszym Rejestrze Dłużników jest odnotowanych ponad 240 tys. firm z zaległościami. Za zgodą weryfikowanego przedsiębiorcy można też poprzez BIG InfoMonitor dowiedzieć się, jak radzi sobie on ze spłatą kredytów – mówi ekspertka. – Firma może również włączyć stały monitoring, który na bieżąco weryfikuje, czy współpracujące z nią podmioty nie trafiły z negatywnym wpisem do Rejestru Dłużników. Gdy to nastąpi, od razu otrzyma mail z taką informacją i jest to ważny sygnał ostrzegawczy – dodaje.

Jak wynika ze wstępnych statystyk BIG InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej, zaległości przedsiębiorstw wobec partnerów biznesowych i banków na koniec lutego br., czyli jeszcze przed pandemią, były warte blisko 32,6 mld zł. Liczba firm-niesolidnych płatników przekroczyła 307 tys. (licząc aktywne, zawieszone i zamknięte). W całej gospodarce udział firm z problemami w spłacie zobowiązań wyniósł 5,9 proc.

Stworzona przez Polaków aplikacja zamienia mowę na logiczny i składny tekst, zrobi też notatki ze spotkania. Rozwiązanie może ułatwić pracę w czasie pandemii

Rozwijana przez polski start-up aplikacja Kristalic najpierw zamieni nagraną rozmowę na tekst, a potem ułoży transkrypcję w logiczne, poprawne stylistycznie, ortograficznie i interpunkcyjnie zdania. W sporządzonych notatkach można znaleźć ważne informacje, szukając ich według fraz – tak jak w klasycznych wyszukiwarkach internetowych. Aplikacja rozpoznawania mowy i tworzenia zdań uczy się na całym zasobie tekstowym internetu. Rozwiązanie początkowo będzie przeznaczone dla biznesmenów. Docelowo ma jednak znaleźć zastosowanie u każdego użytkownika. Zintegrowanie z platformą Zoom może się okazać pomocne w czasach pandemii i pracy zdalnej.

– Aplikacja Kristalic służy do automatycznego robienia notatek i klasyfikowania wiedzy ze spotkań biznesowych. Obecnie nasz produkt jest kierowany głównie do inwestorów, którzy rozmawiają z ekspertami. Robimy dla nich notatki i podsumowujemy odpowiedzi na pytania, które oni im zadają, oraz klasyfikujemy całą tę wiedzę tak, żeby ładnie to przedstawić – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Filip Kozera, założyciel start-upu Kristalic.

Podstawą działania aplikacji jest konwersja mowy na tekst. Tego typu funkcjonalność jest już dostępna w wielu aplikacjach mobilnych. W podstawowym zakresie zapewnia ją m.in. dedykowana dla iPhone’a Dictate. Dragon Anywhere pozwala natomiast nie tylko na prostą konwersję, lecz również tworzenie własnego słownika czy wyszukiwanie głosowe fraz w stworzonych dokumentach.

Aplikacja rozwijana przez polski start-up idzie jednak o krok dalej. Wykorzystane w niej algorytmy sztucznej inteligencji nie tylko sprawnie przekształcają mowę na tekst, ale i nadają notatkom logiczny sens.

– Nasze algorytmy szkolimy praktycznie na całym dostępnym tekście w internecie. To są ogromne petabajty danych. Algorytm uczy się tworzyć nowe zdania, które mają logiczny sens. Kiedy mówimy, to często w naszych zdaniach nie ma zbyt dobrej składni ani logicznego składu. My tworzymy dużo lepiej uformowane zdania, które lepiej podsumowują temat. Szkolimy algorytm na danych, które sami stworzyliśmy, czyli długich wypowiedziach, które nie za bardzo mają sens, a później zostały przez ludzi podsumowane do czegoś dużo krótszego – wyjaśnia Filip Kozera.

Rozwiązanie oferowane przez polskich inżynierów zapewnia wsparcie dla 120 języków i może być zintegrowane z niezwykle popularną w czasach pandemii koronawirusa platformą Zoom. Algorytmy automatycznie identyfikują, który z rozmówców w danej chwili mówi. W ramach funkcjonalności mieści się nie tylko transkrypcja i budowanie zdań logicznych, lecz także poprawnych pod względem ortograficznym i interpunkcyjnym. Na razie rozwiązanie przeznaczone jest dla wąskiego grona odbiorców.

– Kierujemy się do inwestorów, którzy rozmawiają z ekspertami pomagającymi im ocenić różne inwestycje. Te rozmowy są bardzo drogie. Kosztują około 1 tys. dol. za pół godziny. Inwestorom bardzo zależy więc na tym, żeby mieli idealne notatki i żeby mogli łatwo się podzielić tą wiedzą. My stworzyliśmy dla nich platformę online, na której mogą bardzo szybko przeczytać podsumowanie oraz w takiej formie jak w Google zadać pytania na temat każdej z rozmów – mówi założyciel Kristalic.

Celem start-upu jest dotarcie do szerokiego grona użytkowników. Aplikację można już pobrać w App Store oraz Google Play.

– Kristalic będzie zmierzał w kierunku odbiorcy końcowego, którą może zostać każda osoba. Będzie to aplikacja mobilna, która w zasadzie już kiedyś istniała w bardzo futurystycznym wydaniu, ponieważ słuchaliśmy wszystkiego, co dana osoba mówiła i słyszała w ciągu dnia, klasyfikowaliśmy te dane i robiliśmy taki Google dla informacji personalnych. Po tym, jak nasza aplikacja przestanie być  niszowa, chcemy się skierować do wszystkich konsumentów – deklaruje Filip Kozera.

Według Verified Market Research światowy rynek oprogramowania i aplikacji do zarządzania notatkami został wyceniony w 2018 roku na niemal 900 mln dol. Do 2026 roku ma on osiągnąć wartość 1,35 mld dol.

Ranking ubezpieczeń OC – marzec 2020 r.

Pierwszy kwartał 2020 roku był z całą pewnością ciekawy na rynku obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych. Warto wspomnieć chociażby o dużym wzroście kosztów OC dla kierowców w lutym 2020 r.

Marzec był spokojniejszy pod względem cenowym, ale mimo tego doszło do ciekawych przetasowań w rankingu porównywarki Ubea.pl. Warto zatem sprawdzić wyniki z marca 2020 r. i przy okazji dowiedzieć się, jak wyglądała klasyfikacja cenowa ubezpieczycieli w całym pierwszym kwartale bieżącego roku.

Jak oceniono towarzystwa ubezpieczeń?

Ranking ubezpieczeń jest przygotowywany przez ekspertów Ubea.pl w 4 kategoriach:

– OC bez dodatków,
– OC + NNW,
– OC + AC,
– OC + AC + NNW.

Każdy ubezpieczyciel mógł uzyskać notę wynoszącą od 0 do 5 punktów. Najniższy wynik sugerowałby, że dany zakład ubezpieczeń we wszystkich pojedynczych porównaniach (uwzględniających tę firmę) ulokował się na ostatniej pozycji. Towarzystwo ubezpieczeń z najwyższą liczbą punktów (5,00 pkt.) musiałoby natomiast zająć pierwsze miejsce w każdej kalkulacji z jego udziałem. Bardzo skrajne wyniki są jednak czysto teoretyczne.

„Marcowy ranking opierający się na ponad 100 000 kalkulacji internautów potwierdza, że ubezpieczyciele osiągają zwykle wyniki na poziomie od 2 do 4 punktów” – tłumaczy Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeń Ubea.pl.

Potrójne zwycięstwo Link4

Kto zatem zwyciężył w marcowym rankingu? Od 1 do 31 marca najwięcej punktów zebrali następujący ubezpieczyciele:

– w rankingu OC: Link4 – 4,07 pkt.
– w rankingu OC + NNW: Link4 – 3,96 pkt.
– w rankingu OC + AC: Link4 – 4,26 pkt.
– w rankingu OC + AC + NNW: Benefia – 4,09 pkt.

Link4 utrzymał więc prowadzenie w trzech kategoriach, które wywalczył w zeszłym miesiącu.

„W kategorii OC + AC + NNW na pierwsze miejsce wskoczyła natomiast Benefia kosztem Avivy” – zauważa Andrzej Prajsnar, ekspert Ubea.pl.Ceny OC w marcu 2020

Kto zwyciężył w kwartalnej klasyfikacji?

Na koniec marca warto również podsumować wyniki w całym pierwszym kwartale 2020 r. Okazuje się, że od stycznia do marca najwięcej punktów zebrali następujący ubezpieczyciele:

– w rankingu OC: Link4 – 12,33 pkt. na 15 pkt. możliwych do zdobycia
– w rankingu OC + NNW: Link4 – 12,04 pkt. na 15 pkt.
– w rankingu OC + AC: Link4 – 12,89 pkt. na 15 pkt.
– w rankingu OC + AC + NNW: Benefia – 12,16 pkt. na 15 pkt.

„Powyższe zestawienie udowadnia, że minione trzy miesiące były bardzo korzystne dla firmy Link4. Warto nadmienić, że w kategorii OC + AC + NNW ta firma należąca do grupy PZU zajęła drugie miejsce (z niewielką stratą do Benefii). Obecnie Link4 to zdecydowanie lider cenowy na rynku ubezpieczeń samochodu” – podsumowuje Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeń Ubea.pl.

Ulga termomodernizacyjna – w tym roku odliczysz ocieplenie od podatku

Ulga termomodernizacyjna to projekt, który może pozwolić wielu osobom na realizację przedsięwzięć termomodernizacyjnych. Możemy odliczyć ją od dochodu do kwoty aż 53 000 złotych, dlatego warto bliżej się jej przyjrzeć. Co warto wiedzieć na ten temat?

Kto może skorzystać z ulgi?

Z ulgi mają prawo skorzystać wszyscy współwłaściciele lub właściciele budynków jednorodzinnych, którzy opodatkowują swoje dochody wedle podatkowej skali lub według jednolitej, klasycznej 19-procentowej stawki podatku liniowego lub ci, którzy opłacają ryczałt od swoich przychodów ewidencjonowanych. Osoby, które są posiadaczami budynku bez prawa własności, nie będą mogli skorzystać z ulgi termomodernizacyjnej. Więcej o zasadach korzystania z ulgi dowiesz się na stronie: https://columbusenergy.pl/2019/04/25/ulga-termomodernizacyjna-kiedy-mozna-z-niej-skorzystac/

Jaki budynek można nazwać jednorodzinnym?

Ulga termomodernizacyjna odnosi się do budynku mieszkalnego jednorodzinnego, czyli w zabudowie bliźniaczej, grupowej, szeregowej czy po prostu wolno stojącego. Budynek powinien być samodzielną całością. Maksymalnie mogą się w nim znajdować dwa lokale mieszkalne lub jeden użytkowy i jeden mieszkalny. W tym drugim wypadku powierzchnia użytkowa nie może być większa niż 30 procent całości. Kiedy mamy do czynienia z kolektorami słonecznymi czy instalacją fotowoltaiczną ulga bierze również pod uwagę montaż na budynku gospodarczym, który służy konkretnemu budynkowi mieszkalnemu, lub garażu, jeśli na dachu domu jednorodzinnego po prostu nie ma technicznych możliwości zamontowania instalacji. 

Czas realizacji

Ulga termomodernizacyjna odnosi się do wydatków, jakie zostały poniesione przez podatnika, jeśli modernizacyjne pracą zostaną sfinalizowane w ciągu 3 lat od końca podatkowego roku, w którym zdecyduje się on na pierwszy wydatek. Jeśli termin nie zostanie dotrzymany, podatnik będzie zmuszony do zwrócenia ulgi wraz z kwotą, jaka poprzednio została odliczona od dochodu za rok, w którym upłynęła pora na zakończenie całego przedsięwzięcia.

Jakie cele ma przedsięwzięcie termomodernizacyjne

Termomodernizacja to przedsięwzięcie, którego celem jest ograniczenie zapotrzebowania budynków na energię. Wedle ustawy w jej ramach ma dojść do:

  • Ulepszeń, których skutkiem będzie mniejsze zapotrzebowanie na energię, jaka jest dostarczana w celu ogrzewania oraz podgrzewania wody użytkowej, a także ogrzewania budynków mieszkalnych, do takich działań możemy zaliczyć wymianę okien czy wykonanie izolacji zewnętrznych ścian.
  • Ulepszeń, które doprowadzą do zmniejszenia strat pierwotnej energii w ciepłowniczych sieciach lokalnych, a także źródłach ciepła, jakie je zasilają. Jednak tylko i wyłącznie pod warunkiem, że konkretne budynki mieszkalne, które korzystają z sieci energetycznej, spełniają określone wymagania w zakresie oszczędności energii lub zostały podjęte działania, których celem jest ograniczenie zużycia energii, jaka jest dostarczana do tych budynków. Takim krokiem jest na przykład wymiana kotła.
  • Technicznego przyłączenia do konkretnego źródła ciepła, na przykład instalacja węzła cieplnego wraz z odpowiednim programatorem temperatury.
  • Całkowitej czy częściowej zamian źródeł energii na tak zwany źródła odnawialne, czyli pompy ciepła czy panele fotowoltaiczne.

Jak duża jest ulga termomodernizacyjna?

Kwota odliczenia nie może być większa niż 53 000 złotych na jednego podatnika, bez względu na ilość inwestycji czy budynków, która są jego własnością. Jeśli dwóch małżonków czy współwłaścicieli razem korzysta z opodatkowania i dokona termomodernizacji w konkretnym, jednym budynku to każdy z nich będzie miał prawo odliczyć wszystkie koszta, jakie poniósł na te cele. 

VPN – sposób na ochronę firmy w Internecie

Jesteś właścicielem firmy bądź zarządzasz instytucją? Zastanawiasz się jak zadbać o zwiększenie prywatności w zakresie przepływu informacji wewnątrz Twojego przedsiębiorstwa? Dzięki inwestycji w to rozwiązanie nie będziesz musiał martwić się o ewentualne ataki hakerów, czy też kradzież danych. Sprawdźmy więc, co właściwie kryje się pod nazwą VPN.

Czym jest sieć VPN?

VPN, to nic innego jak wirtualna sieć prywatna (virtual private network), która jest jednym z najbardziej popularnych (oraz efektywnych) rozwiązań zapewniających bezpieczeństwo w Internecie. Niezależnie od tego, czy jesteś w pracy, czy w delegacji na końcu świata posiadając tę usługę, masz gwarancję połączenia się z Internetem poprzez wirtualny, szyfrowany tunel, który odporny jest na wszelakiego typu ataki w cyberprzestrzeni. Jednym zdaniem jest to ochrona tożsamości użytkownika sieci. Co więcej, korzystając z sieci VPN, masz również gwarancję ochrony przed organizacjami śledzącymi aktywność Twojej firmy w Internecie oraz dostęp do treści ograniczonych przez cenzurę.

Sieci VPN nie tylko szyfrują przesyłane informacje, ale również maskują adres IP, dzięki czemu możesz bezpiecznie i anonimowo przeglądać Internet. Dostępu do danych nie ma nawet dostawca Internetu, co jest niezwykle istotne, gdyż niejednokrotnie mają miejsce sytuacje, kiedy to firmy dostarczające Internet przekazują nasze szczegółowe dane reklamodawcom, instytucjom rządowym, firmom specjalizującym się w marketingu oraz wszelkim innym niepowołanym do ich posiadania podmiotom. W rezultacie, dzięki VPN, otrzymujesz rozwiązanie, które chroni i szyfruje Twoje dane niczym sejf, do którego klucz ma tylko jego właściciel. VPN net

Jak działa VPN?

Najprościej mówiąc jest to sposób na połączenie z siecią, bez ingerencji dostawcy Internetu – owszem korzystamy wówczas z jego usług, jednakże strony które odwiedzamy, płatności których dokonujemy i wszelkie inne działania są przed nim ukryte. Wszystko to dzięki wirtualnej sieci prywatnej (VPN), która  przekierowuje ruch internetowy do skonfigurowanego serwera VPN, tym samym ukrywając adres IP użytkownika i zaszyfrowując wszystkie wysyłane oraz odbierane przez niego dane.

Jest to nad wyraz istotne, zwłaszcza jeżeli chodzi o firmy, w których niemal codziennie przez komputery, tablety i służbowe telefony przechodzą setki wrażliwych danych, które nie powinny trafić w niepowołane ręce.

VPN, a prywatność Twojej firmy

  • służbowe e-maile;
  • zapisy księgowe;
  • dane dot. bankowości internetowej;
  • programy korporacyjne;
  • komunikacja wewnętrzna;
  • briefy, prezentacje, projekty;

To tylko niektóre z wrażliwych danych, jakie codziennie przesyłane są do siebie między pracownikami Twojej firmy. Z pewnością domyślasz się, co mogłoby się wydarzyć, gdyby ujrzały ono światło dzienne i przedostały się, chociażby do konkurencji. Bez odpowiedniego zabezpieczenia Twoje przedsiębiorstwo i wszelkie dane, które przedostają się do sieci, staje się dziecinnie prostym łupem dla hakerów oraz instytucji, którym zależy na kradzieży danych Twojej firmy. A wbrew pozorom takich może być naprawdę sporo.

Dzięki sieci VPN: 

  • Zabezpieczysz firmowe e-maile – sieć VPN zapewnia dodatkową ochronę w komunikacji online, uniemożliwiając przechwycenie wrażliwych danych;
  • Ukryjesz historię przeglądanych stron przed podmiotami zewnętrznymi – sieć VPN ukrywa wszystkie dane osobowe i nie pozostawia śladów, które następnie mogłyby zostać wykorzystane przez dostawcę Internetu (np. poprzez wyświetlanie określanych reklam) lub szkodliwe oprogramowanie;
  • Będziesz miał możliwość bezpiecznie łączyć się z siecią z dowolnego miejsca – dzięki sieci VPN Twoje połączenie będzie zabezpieczone niezależnie od tego, czy Twoi pracownicy będą korzystali z Internetu na laptopie, tablecie czy smartfonie;
  • Ochronisz swoją firmę przed atakami hakerów i narzędziami szpiegowskimi – VPN zadziała niczym tarcza obronna, która powstrzyma nawet najbardziej uzdolnionego cyberprzestępcę chcącego wykraść dane Twojego przedsiębiorstwa;
  • Uszczelnisz wszystkie możliwe luki w ochronie Twojej firmy;
  • Zabezpieczysz się przed nadzorem państwowym – inwigilacja rządu wbrew pozorom nie jest tylko i wyłącznie wymysłem Edwarda Snowdena, dlatego też, jeśli nie chcesz by wszelkie dane, wiadomości oraz działania były monitorowane i przechowywane przed organy państwowe, zapewnij swojej firmie wysoki stopień prywatności w postaci usługi VPN;
  • Bez obaw będziesz mógł korzystać z serwisów wymiany plików – przesyłanie plików oraz danych poprzez serwisy, których przepustowość ograniczona jest przez dostawców Internetu? Nie z siecią VPN. Dzięki niej nie będziesz musiał martwić się o intencjonalnie spowolnioną transmisję danych oraz ustalenie Twojej tożsamości. Poprzez ukrycie adresu IP oraz szyfrowanie pobieranych i wysłanych plików, dane Twojej firmy zostaną pod ścisłą ochroną, a Ty będziesz mógł spać spokojnie;

Czym charakteryzuje się VPN, któremu warto zaufać?

Tak jak każda usługa VPN musi spełniać dane wymagania, by można było bez obaw powierzyć losy bezpieczeństwa naszej firmy w jego ręce.

Wg twórców rankingu TOP VPN, musi on przede wszystkim:

  • Mieć dużą ilość serwerów w lokalizacjach na całym świecie;
  • Charakteryzować się szybkim działaniem;
  • Być szyfrowany na zaawansowanych protokołach szyfrujących;
  • Mieć jasną politykę odnośnie zapisywania logów;
  • Udzielać wsparcie swoim użytkownikom;

Rośnie liczba osób korzystających z profilu zaufanego

  • Już ponad 660 tysięcy klientów założyło profil zaufany za pośrednictwem Santander Bank Polska
  • W ciągu miesiąca klienci banku skorzystali z autoryzacji profilem zaufanym ponad pół miliona razy

Coraz więcej nowych użytkowników i autoryzacji przy pomocy profilu zaufanego

W marcu klienci Santander Bank Polska założyli ponad 80 tysięcy profili zaufanych. Od czasu wprowadzenia przez rząd pierwszych ograniczeń związanych z pandemią koronawirusa otwieranych jest średnio niemal 3000 profili zaufanych dziennie, a w niektóre dni liczba ta jest nawet ośmiokrotnie wyższa niż jeszcze na początku marca.

Przez miesiąc znacznie wzrosła także liczba spraw autoryzowanych profilem zaufanym przez klientów Santander Bank Polska: w minionych 30 dniach było to ponad pół miliona autoryzacji – 567 tysięcy.

Wykres 1: liczba autoryzacji profilem zaufanym dokonanych przez klientów Santander Bank PolskaRośnie liczba osób korzystających z profilu zaufanego

Czym jest profil zaufany?

W związku z pandemią wiele urzędów i instytucji publicznych, jak na przykład ZUS, zamknęły swoje stacjonarne oddziały, przenosząc działalność do sieci. Załatwienie wielu urzędowych formalności drogą elektroniczną jest możliwe właśnie dzięki profilowi zaufanemu.

Również sam profil zaufany można założyć bez wychodzenia z domu, na przykład poprzez bankowość elektroniczną. Możliwość taką oferuje między innymi Santander Bank Polska. Bank może potwierdzić tożsamość i dane klienta dzięki ich uwierzytelnieniu dokonanemu podczas zakładania konta, dlatego nie jest konieczna osobista wizyta w urzędzie. Profil zaufany można także założyć poprzez kwalifikowany podpis elektroniczny oraz nowy dowód osobisty.

Jakie możliwości daje profil zaufany?

Profilu zaufanego można użyć na stronach:

  • gov.pl – umożliwiającej m.in. zakładanie firmy czy zawieszenie jej działalności, a także załatwienie innych spraw urzędowych,
  • gov.pl (Elektroniczna Platforma Usług Administracji Publicznej) – dającej możliwość podpisywania i składania rozmaitych dokumentów w urzędach, takich jak wniosek o wydanie dowodu osobistego lub odpisów aktów stanu cywilnego czy zgłoszenie urodzenia dziecka,
  • mpips.gov.pl – portalu informacyjno-usługowym dla pobierających od państwa rożnego rodzaju świadczenia, pozwalającym także zawnioskować m.in. o 500+ czy Kartę Dużej Rodziny,
  • pl – (PUE ZUS), gdzie można nie tylko znaleźć dane związane z ubezpieczeniami społecznymi, sprawdzać swoje zwolnienia lekarskie oraz informacje o stanie swojego konta ubezpieczeniowego w ZUS, ale także złożyć wniosek o zwolnienie ze składek ZUS, co umożliwia przedsiębiorcom „tarcza antykryzysowa”,
  • gov.pl – gdzie można m.in. sprawdzić liczbę punktów karnych i termin ich wygaśnięcia,
  • gov.pl – umożliwiającą otrzymanie e-recepty, e-zwolnienia, a także przechowywanie historii zdrowia/choroby.

Profil zaufany można założyć i korzystać z niego bezpłatnie. Jest ważny 3 lata. Pełna lista spraw i usług, które można realizować zdalnie jest dostępna na stronie obywatel.gov.pl.

Jak rozliczyć PIT bez wychodzenia z domu?

Standardowo na rozliczenie PIT-u mamy czas do końca kwietnia. W tym roku wyjątkowo czas ten został przedłużony do końca maja. Ministerstwo Finansów zapewnia, że osoby rozliczające się na formularzach PIT-37 i PIT-38 (a jest ich w Polsce ponad 20 milionów) mają już automatycznie przygotowane propozycje rozliczenia w ramach usługi Twój e-PIT. Dotyczy to wszystkich, którzy uzyskali dochody z tytułu umów o pracę, umów o dzieło i zlecenie, a także z tytułu zysków kapitałowych. Co ważne, jeśli podatnik do 30 kwietnia nie wykaże aktywności w systemie Twój e-PIT, jego rozliczenie zostanie automatycznie zaakceptowane. Natomiast do 31 maja będzie można jeszcze, poprzez Twój e-PIT, aplikację e-Deklaracje lub też w sposób tradycyjny, na wydrukowanym formularzu, dokonać niezbędnych korekt, w tym zmienić lub dodać organizację pożytku publicznego. Także osoby prowadzące działalność gospodarczą mogą w tym roku złożyć zeznanie roczne do 31 maja.

Geotrans w I kwartale 2020 roku z ponad 3-krotnym wzrostem zysku netto

Geotrans S.A, wiodący podmiot zajmujący się gospodarką odpadową, W I kwartale 2020 roku osiągnął najwyższe kwartalne wyniki finansowe w swojej kilkunastoletniej historii działalności. Spółka zanotowała 3,5 mln zł zysku netto (wobec 1,1 mln zł przed rokiem) przy ponad 70 proc. wzroście sprzedaży, która wyniosła 10,1 mln zł. Spółka w otoczeniu spowolnienia gospodarczego oczekuje wypracowania w 2020 roku rekordowych rezultatów, wynikających z posiadania dużego portfela decyzji administracyjnych na zagospodarowanie odpadów, wprowadzania kolejnych przepisów ograniczających szarą strefę i aktualnej sytuacji pandemicznej, skłaniającej spółki wodociągowo – kanalizacyjne do priorytetowej realizacji usług przetwarzania ustabilizowanych osadów ściekowych.

Geotrans prowadzi działalność w czterech segmentach: zagospodarowania ustabilizowanych osadów ściekowych, kompostu nienormowanego, ubocznych produktów spalania oraz świadczy usługi rekultywacji terenów zdegradowanych. Spółka w I kwartale 2020 roku wypracowała przychody ze sprzedaży rzędu 10,1 mln zł (+71,5 proc. r/r), zysk EBIT był wyższy wobec okresu sprzed roku o 214,9 proc. i wyniósł  4,3 mln zł, a zysk netto: 3,5 mln zł (+224,2 proc. r/r). Spółka w I kwartale pozyskała kolejne kontrakty na usługi odbioru, transportu oraz zagospodarowania odpadów poprocesowych w postaci ustabilizowanych komunalnych osadów ściekowych. Łączna wartość umów (dużych, tj. raportowanych poprzez sprawozdawczość giełdową) wynosi ok. 10,9 mln zł, a okres ich obowiązywania to 1-2 lata.

I kwartał 2020 roku okazał się dla naszej Spółki najbardziej udanym okresem od jej założenia. Osiągnęliśmy wysokie wyniki oraz poprzez pozyskanie kolejnych umów budowaliśmy dalsze podstawy pod kolejne dobre rezultaty zarówno finansowe, jak i operacyjne, zobrazowane wolumemami, liczbą klientów i skalą biznesu. Od niedawna dodatkowym czynnikiem wsparcia jest sytuacja epidemiologiczna. Geotrans został włączony do systemu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa jako podwykonawca operatora infrastruktury krytycznej, tj. niezbędnej dla realizacji podstawowych potrzeb społeczeństwa. W praktyce widzimy pozytywną presję naszych klientów z branży wod-kan na wspólnie z nami osiąganą najwyższą jakość realizowanych usług zagospodarowania odpadów. Jednocześnie pozyskujemy kolejne kontrakty i chcemy utrzymać ten trend
w następnych miesiącach
– mówi Przemysław Weremczuk, Prezes Zarządu Geotrans S.A.

Geotrans systematycznie rozszerza skalę biznesu poprzez dobudowywanie kolejnych usług związanych z gospodarką odpadową. W minionym roku spółka rozpoczęła świadczenie usług zagospodarowania kompostu nienormowanego, a w kwietniu br. poinformowała o zawarciu listu intencyjnego z Columbus Energy S.A. Intencją stron jest współpraca w zakresie realizacji inwestycji fotowoltaicznych na zrekultywowanych terenach zdegradowanych, zamkniętych składowiskach odpadów oraz na obiektach oczyszczalni ścieków, tj. miejscach prowadzenia działalności operacyjnej Geotransu.

– Naturalnym kierunkiem rozwoju Spółki jest rozszerzanie zakresu jej usług o kolejne komplementarne obszary. Takim dla nas są farmy fotowoltaiczne. Wstępnie z naszym partnerem planujemy wykonać dwie pierwsze instalacje pilotażowe i jesteśmy dobrej myśli w zakresie powodzenia tego projektu  – uzupełnia Przemysław Weremczuk.

W kontekście bardzo dobrej sytuacji gotówkowej i płynnościowej, Prezes Spółki podtrzymuje chęć realizacji polityki dywidendowej. Szczegółowa rekomendacja zarządu zostanie przedstawiona w późniejszym okresie, po publikacji raportu rocznego za 2019 rok (Geotrans wtedy osiągnął 28,4 mln zł sprzedaży przy 7,1 mln zł zysku netto).

Verizon przejmuje konkurenta Zoom Video Communications

Dziś indeksy giełdowe w Stanach Zjednoczonych zachowują się relatywnie spokojnie mimo publikacji kolejnych danych z tamtejszego rynku pracy. Około 5,25 miliona pracowników, którzy stracili pracę, ubiegało się w zeszłym tygodniu o zasiłek dla bezrobotnych, co zwiększyło łącznie sumę wniosków powyżej 21 milionów w ciągu zaledwie jednego miesiąca. Ogromny wzrost bezrobocia prawdopodobnie podniósł stopę bezrobocia do około 15%, najwyższego poziomu od Wielkiego Kryzysu w latach 30. XX wieku.

To jednak nie przestraszyło inwestorów na Wall Street, którzy wciąż liczą na ogromną pomoc Fed oraz rządu, który jak najszybciej będzie chciał zlikwidować negatywne gospodarcze skutki pandemii. W tym kontekście inwestorzy szukają oznak, że pandemia się zmniejsza, a niektóre kraje europejskie, takie jak Austria, już zaczynają znosić pewne ograniczenia. Pojawia się nowa nadzieja, że globalna działalność gospodarcza wkrótce zostanie wznowiona, w tym ze Stanami Zjednoczonymi na czele.

Z ciekawych wiadomości ze spółek Verizon Communications zapowiedział w czwartek, że zgodził się na zakup firmy do wideokonferencji BlueJeans Network Inc, rywala Zoom Video Communications Inc, za mniej niż 500 milionów dolarów. O firmie Zoom pisaliśmy kilkukrotnie we wcześniejszych komentarzach. Jej wartość rynkowa wynosi 42 miliardy dolarów, a aktywni użytkownicy codziennie osiągają liczbę 200 milionów. Jest to wzrost z 10 milionów użytkowników, zanim pandemia zaczęła się rozprzestrzeniać, a pracownicy nie musieli pracować z domu.

Tymczasem BlueJeans, który nie ujawnił publicznie liczby użytkowników, zalicza do swoich klientów duże przedsiębiorstwa, takie jak Facebook Inc, LinkedIn i Viacom oraz duże banki, takie jak Goldman Sachs, Morgan Stanley i JPMorgan Chase. Verizon zapowiedział, że zintegruje BlueJeans z planem produktów 5G, mając na celu wykorzystanie takich dziedzin, jak telemedycyna i kształcenie na odległość.

Departament Zarządzania Aktywami

Copernicus Capital TFI S.A.

Zarządzanie kadrami i płacami z perspektywy międzynarodwej, w dobie kryzysu

Nie ma na świecie firmy, która nie doświadczyłaby skutków działania koronawirusa. W związku z tym, że rynki światowe rozwijają się, a pracownicy zostali uziemieni, nadchodzące tygodnie i miesiące wystawią na próbę plany ciągłości działania firm, jak nigdy dotąd.

Wiele rządów szybko wprowadza nowe środki mające na celu wsparcie gospodarki i ludności w tych trudnych warunkach. Lista międzynarodowych rządowych programów wsparcia znajduje się tutaj: https://www.tmf-group.com/en/news-insights/coronavirus/government-support-schemes/

Przedsiębiorstwa będą musiały dostosować swoje systemy i struktury, aby nadążać za zmieniającym się ustawodawstwem. Firmy powinny zawsze priorytetowo traktować najlepszy interes swoich pracowników, gdy tylko jest to możliwe, a kwestie kadrowe i płacowe powinny być teraz w centrum uwagi.

Zapewnienie ludziom odpowiedniego wynagrodzenia w odpowiednim czasie ma kluczowe znaczenie dla utrzymania zaufania i motywacji pracowników i może być wyzwaniem w każdej chwili. Obecnie, w związku z ostrym szokiem ekonomicznym, firmy każdej wielkości znajdą się pod silną presją, aby to załatwić.

Ewoluujące prawa

Firmy mają obowiązek podążać za przepisami dotyczącymi sytuacji kryzysowych i szybko włączać je do swojej polityki. W przypadku przedsiębiorstw i korporacji wielonarodowych powoduje to jeszcze jeden kłopot. Jasna komunikacja i procesy są ważniejsze niż kiedykolwiek i będą miały kluczowe znaczenie dla zarządzania niepewnością wśród pracowników i osób trzecich w miarę rozwoju sytuacji.

Z punktu widzenia kadr i płac nastąpią zmiany związane z płacami chorobowymi, nadgodzinami i urlopami.

W Wielkiej Brytanii, na przykład, nastąpiło już przejście od rządu do finansowania ustawowych zasiłków chorobowych (SSP) związanych z koronaawirusem dla przedsiębiorstw zatrudniających mniej niż 250 pracowników. Podobnie zmieniono przepisy, aby umożliwić wypłacanie zasiłku chorobowego od pierwszego, a nie czwartego dnia, jak to zwykle ma miejsce. Firmy muszą teraz zapewnić, aby ta aktualizacja znalazła odzwierciedlenie w ich systemach i aby listy płac zostały dostosowane.

Z dużym prawdopodobieństwem, inne kraje przyjmą podobne środki, a w dalszej kolejności zasiłek chorobowy może zostać rozszerzony na dłuższe okresy.

Podatki od wynagrodzeń to kolejny obszar, w którym kraje przyjęły przepisy mające na celu pomoc przedsiębiorstwom. Na przykład w Australii odstąpiono od płacenia podatku od wynagrodzeń w Queensland, Australii Zachodniej i Tasmanii. Każdy schemat działania zawiera inne detale, takie jak czas odroczenia i kwoty płac. Konieczne jest, aby firmy zwracały baczną uwagę na nowe przepisy i stosowały je do swoich obecnych systemów płacowych w każdej jurysdykcji.

Świadczenia dla bezrobotnych są kolejnym przedmiotem zainteresowania rządów na całym świecie, ponieważ przedsiębiorstwa są zamykane na czas nieokreślony. Na przykład w Holandii przedsiębiorstwa borykające się z utratą obrotów mogą ubiegać się o rządowy program „Emergency fund bridging employment”, który ma na celu umożliwienie przedsiębiorstwom płacenia swoim pracownikom na podstawie stałej i elastycznej umowy.

Nowa rzeczywistość

Ponieważ dobrostan pracowników jest priorytetem, niektóre firmy mogą zdecydować się na wyjście poza wymogi prawne i dobrowolnie przyjąć środki mające na celu zmniejszenie stresu i obciążenia finansowego swoich pracowników.

Pomoże to również firmom utrzymać silną reputację pracodawcy, gdy kryzys dobiegnie końca. Taka polityka może obejmować płatne urlopy, aby umożliwić ludziom opiekę nad krewnymi lub wsparcie w trakcie przymusowej kwarantanny.

Przy istniejących ograniczeniach w podróżowaniu i chorobie powodującej nagłe zmiany planów, wzrośnie liczba pracowników chcących odwołać lub przenieść urlop. Elastyczność w zakresie dostosowania płatnych i bezpłatnych urlopów to kolejny obszar, który niektóre firmy będą mogły przetestować. Uwzględnienie tej kwestii będzie wymagało wprowadzenia zmian w polityce i wewnętrznych praktykach pracy, aby wszystko pozostało zsynchronizowane.

Może zaistnieć potrzeba ponownego rozważenia polityki dotyczącej nadgodzin i korzystania z usług podwykonawców, ponieważ pracownicy szukają rozwiązań w nowej normie. Będzie to miało wpływ na płace i podatki zarówno w perspektywie krótko- jak i średnioterminowej.

Jak sobie radzić ze zmianami?

W obliczu zdumiewającej ilości zmian, firmy muszą skupić się na utrzymaniu jasnej komunikacji z pracownikami, w tym na aktualizacji dotychczasowych przepisów. Muszą one zapewnić, że wszystkie nowe polityki są spójne we wszystkich jurysdykcjach, ale mieszczą się w granicach lokalnych przepisów prawa.

Istnieje również zagrożenie w postaci braku odpowiedniego personelu, który zajmowałby się wypełnianiem i przetwarzaniem zgłoszeń, a także opóźnień w płatnościach osób trzecich. Przepływy pracy i procesy będą musiały zostać dostosowane do zastanej rzeczywistości.

Łagodzenie ryzyka związanego z opóźnieniami w płatnościach lub brakiem płatności musi być priorytetem. Jeżeli spodziewamy się jakichkolwiek opóźnień w płatnościach, należy to wyraźnie i wcześnie zaznaczyć.

Pierwszym krokiem jest przeprowadzenie analizy przepływu pracy w celu zidentyfikowania procesów, które mają kluczowe znaczenie dla płacenia pracownikom i wypełniania zobowiązań podatkowych. Czy wszystkie procesy mogą być zarządzane zdalnie?

Kolejną kwestią, którą należy rozważyć, jest zaopatrzenie. Czy istnieje odpowiedni personel rezerwowy, jeśli kluczowi członkowie zespołu są niedostępni? Na ile to możliwe, firmy muszą zapewnić szeroką bazę wiedzy i unikać silosowania zestawów umiejętności.

Osoby trzecie i partnerzy muszą być informowani o wszelkich zmianach w sposobach pracy lub potencjalnych opóźnieniach w płatnościach lub przetwarzaniu. One również mogą wprowadzać nowe systemy pracy i zmiany te muszą być odzwierciedlone i rozpowszechniane wśród przedsiębiorstw.

Wreszcie – i co najważniejsze – konieczna jest jasna komunikacja z pracownikami.

W obliczu dalszej niepewności, zapewnienie polityk i systemów wspierających pracowników i podążanie za ciągle zmieniającymi się przepisami prawnymi w każdej jurysdykcji, w której działa firma, musi być bezpośrednim przedmiotem zainteresowania wszystkich firm.

Tekst przygotował: Gary Wright, HR & Payroll Solutions Architect TMF Group

Polska firma rusza z produkcją przyłbic ochronnych na szeroką skalę

Epidemia koronawirusa wymusza na przedsiębiorcach podejmowanie wielu nowych decyzji. Jak się okazuje, niektóre z nich mogą pomóc w walce z rozprzestrzenieniem się zagrożenia. Jednym z takich przykładów jest uruchomienie produkcji przyłbic ochronnych, czyli najnowszego produktu w klasie Etisoft Personal Protection.

Wykorzystano dotychczasowe zasoby

Do produkcji przyłbicy wykorzystany został dotychczasowy park maszynowy dostępny w ramach Grupy Etisoft. Procesy sztancowania, druku, montażu i pakowania wykonywane są w fabrykach zlokalizowanych w całej Polsce. Większość komponentów wytwarzana jest na miejscu z profesjonalnych materiałów pochodzących od renomowanych producentów.

Przyłbica ochronna – trwała i funkcjonalna

Poliwęglan zastosowany do produkcji szyby w przyłbicy jest jednym z najbardziej odpornych tworzyw sztucznych. Właśnie dlatego odpowiednie użytkowanie zapewni długotrwałą eksploatację produktu ochronnego. Dodatkowym atutem jest funkcja unoszenia i opuszczania przyłbicy na zawiasie. Prostota wykonania pozwala na szybki i intuicyjny montaż i demontaż produktu przez użytkownika (szyba przyłbicy jest mocowana na zatrzaskach). Niewątpliwą zaletą tego rozwiązania jest również fakt, że można je dopasować do rozmiaru głowy, a wstawka z pianki poliuretanowej zapewnia wygodę użytkowania. Przyłbice umożliwiają pracę w okularach, a pozycja szyby pozwala na swobodne działanie. Do czyszczenia szyby należy używać spirytusu lub płynu do czyszczenia ekranów LCD.

Nie tylko komercyjnie

Zarząd firmy Etisoft zdecydował się bezpłatnie przekazać część wyprodukowanych przyłbic szpitalom z Gliwic, jak i jednostkom wojewódzkim, które mają oddziały zakaźne.

Zdajemy sobie sprawę, że szpitale to instytucje, które w tej chwili najbardziej potrzebują tego rodzaju produktów – mówi Michał Majnusz, Prezes Zarządu Etisoft. – Naszym obowiązkiem jest wspierać tych, którzy każdego dnia walczą o zdrowie i życie innych osób. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się przekazać im nasz nowy produkt – dodaje przedstawiciel Etisoft.

Jeśli zaistnieje takie zapotrzebowanie, zarząd zapewnia, że zaplanowana zostanie produkcja samych szyb, jako elementu wymiennego.

Badanie ZPP: koniunktura jest zła, będzie jeszcze gorsza, ale póki co większość firm nie zwalnia pracowników

Badanie nastrojów sektora MSP w zw. z epidemią koronawirusa: koniunktura jest zła, będzie jeszcze gorsza, ale póki co większość firm nie zwalnia pracowników. 62% firm z sektora MSP negatywnie ocenia obecną koniunkturę gospodarczą, a aż 85% uważa, że w najbliższym półroczu jeszcze się ona pogorszy. Niemal co czwarty przedsiębiorca z sektora planuje zwalniać pracowników. Badani uważają, że w świetle spowodowanych epidemią zmian na rynku pracy, konieczne jest obniżenie pozapłacowych kosztów pracy (65%) i uelastycznienie kodeksu pracy (34%).

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców zlecił badania mające na celu poznanie nastrojów i oceny aktualnej sytuacji wśród przedsiębiorców z sektora małych i średnich firm. Wyniki badania nie są optymistyczne i dotyczą 3 głównych bloków:

1. Nastrój i koniunktura gospodarcza:

Nastroje wśród przedsiębiorców są negatywne aż 76% badanych martwi się obecną sytuacją zw. z epidemią koronawirusa. Sektor MSP w większości negatywnie ocenia obecną koniunkturę gospodarczą (62%). 25% respondentów ocenia ją pozytywnie, a 13% nie ma jasnej oceny aktualnej sytuacji.

Aż 85% firm z sektora MSP przewiduje pogorszenie się koniunktury gospodarczej, podczas gdy tylko 15% przewiduje jej polepszenie lub brak zmiany w najbliższym półroczu.koniunktura jest zła

2. Kondycja firmy:

65% przedsiębiorców z sektora MSP deklaruje, że epidemia już pogorszyła działalność i kondycję ich firm. 30% twierdzi, że epidemia nie wpłynęła istotnie na funkcjonowanie firm.

Aktualnie 45% przedsiębiorców negatywnie ocenia kondycję swojej firmy, a 39% pozytywnie. Jednak już zdecydowana większość, bo 58%, przewiduje pogorszenie kondycji firmy na koniec 3-ego kwartału tego roku, 33% nie przewiduje istotnych zmian. 19% firm zwolniło pracowników w związku z epidemią, a 23% planuje zwolnienia pracowników w najbliższym czasie.

3. Tarcza antykryzysowa:

Większość przedsiębiorców negatywnie ocenia tarczę antykryzysową (55%). Należy podkreślić, że badanie zostało przeprowadzone jeszcze przed ogłoszeniem „tarczy finansowej” PFR, więc jego wyniki dotyczą wyłącznie „tarczy” uchwalonej w Sejmie. Najgorzej oceniają ją przedsiębiorcy najmniejsi, zatrudniający do 9-ciu pracowników. Co więcej, większość badanych ocenia, że tarcza antykryzysowa nie będzie skuteczna (58%), tylko 26% przewiduje jej skuteczność.

Najważniejszymi zmianami do wprowadzenia w świetle zmian na rynku pracy spowodowanych epidemią koronawirusa przedsiębiorcy uważają obniżenie pozapłacowych kosztów pracy (65%), uelastycznienie kodeksu pracy (34%), zahamowanie podwyżek płacy minimalnej (30%), zwiększenie środków na podnoszenie kompetencji pracowników (19%) oraz przyspieszenie procedur zatrudniania cudzoziemców (10%).

koniunktura jest zła 2

Komentarz Prezesa ZPP, Cezarego Kaźmierczaka:

Nie ulega wątpliwości, że sektor MSP obawia się gospodarczych skutków epidemii. Koronawirus już w tej chwili wywarł duży negatywny wpływ na działalność firm, co widać w wynikach badań. Nie unikniemy również zwolnień, jednak wyniki w tym zakresie pokazują, że przedsiębiorcy starają się trzymać nerwy na wodzy – na redukcję zatrudnienia zdecydował się na ten moment co piąty przedstawiciel sektora, zaś niemal co czwarty zadeklarował takie plany. Oznacza to, że większość firm nie zwalnia i nie planuje zwalniać. Ponadto sytuacja zmienia się dynamicznie – przedstawiona w ubiegłym tygodniu „tarcza finansowa” może spowodować, że znaczna część tych firm, które zwolnienia planowały, jednak z nich zrezygnuje. Wydaje się, że dodatkowo mogłoby pomóc obniżenie pozapłacowych kosztów pracy i uelastycznienie przepisów.

***
Informacja o badaniu:

Badanie zostało przeprowadzone na panelu Ariadna w dniach 8 – 14 kwietnia 2020 roku, na ogólnopolskiej próbie przedsiębiorców MSP (N=566). Metoda: CAWI (ang. Computer-Assisted Web Interview).

Środowisko naturalne a nowe wyzwania społeczne – jak zmienia się odpowiedzialny biznes?

To już 18. edycja Raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki” i kolejna z większą niż poprzednia liczbą praktyk. O około 10 proc. zwiększyła się, sięgając 1700, liczba działań CSR zaprezentowanych w dorocznej publikacji Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Po raz kolejny Forum Odpowiedzialnego Biznesu zaprezentowało Raport „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki”, czyli największy w Polsce przegląd CSR, z rekordową liczbą działań odpowiedzialnego biznesu. W sumie w edycji za 2019 roku znalazło się 1696 praktyk zgłoszonych przez 214 firm. Około 10-procentowy wzrost udało się osiągnąć mimo wprowadzonego w tym roku limitu ograniczającego do 10 liczbę zgłaszanych nowych dobrych praktyk. Praktyki długoletnie (takie, które ukazały się w jednej z poprzednich edycji i były realizowane także w 2019 roku) nie podlegały temu ograniczeniu.

Najdynamiczniej rozwijającym się obszarem okazały się praktyki związane z troską o środowisko – wzrost o ponad 35 proc. w odniesieniu do poprzedniej edycji. Wśród 321 (w poprzedniej edycji: 235 praktyk) przykładów działań zgłoszonych przez 129 firm (w poprzedniej edycji: 101 firm) znalazły się m.in. działania z zakresu ograniczenia zużycia plastiku, gospodarki obiegu zamkniętego, ochrony bioróżnorodności, edukacji środowiskowej czy przeciwdziałania kryzysowi klimatycznemu.

Rok 2019 można uznać za rok środowiska naturalnego, a najnowsza edycja Raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki” potwierdza tę tezę. Odnotowaliśmy wyraźny wzrost liczby praktyk w obszarze „środowisko”, mimo wprowadzenia ograniczenia w zgłaszaniu nowych działań do raportu. Firmy postawiły na rozwiązania prośrodowiskowe, bo też dla szerokiego grona interesariuszy stał się to wręcz kluczowy temat. To pozytywna zmiana, która wierzymy, że będzie kontynuowana przez firmy. Oczywiście pierwszy kwartał 2020 roku ukazał, że przed biznesem kolejne, pilne wyzwania o charakterze społecznym. Kryzys związany z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2 dowiódł, że firmy potrafią reagować szybko, niosąc pomoc i wsparcie. Na portalu odpowiedzialnybiznes.pl w sekcji „Biznes w odpowiedzi na COVID-19” od marca pojawiło się około 80 przykładów działania firm partnerskich Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Dookoła obserwujemy kolejne, liczne akcje solidarnościowe i pomocowe. Ważne, by po tym zrywie, nie nastąpiła zapaść. Już widać, że zachodząca na naszych oczach zmiana jest wielowymiarowa. To oznacza, że pojawią się nowe wyzwania, ale też pilniejszymi mogą okazać się te, znane już wcześniej, takie jak np. kwestia wykluczenia cyfrowego czy przeciwdziałania przemocy, bezdomności. Są one ściśle związane z sytuacją ekonomiczną i społeczną, spodziewanymi zmianami na rynku pracy oraz specyficznymi formami pracy, takimi, jak – obecnie szeroko praktykowana – praca zdalna. Bardzo ważna będzie oczywiście kwestia rozwiązań propracowniczych w kontekście przeciwdziałania możliwym redukcjom zatrudnienia. Na naszych oczach powraca, po raz kolejny, także temat form zatrudnienia – czy rzeczywiście chcemy i, jako społeczeństwo, możemy sobie pozwolić na to, żeby ratownik medyczny czy pielęgniarka pracowali na samozatrudnieniu? To pytania, na które wspólnie musimy poszukiwać odpowiedzi i które na długo mogą ukształtować naszą rzeczywistość. Jednak nie mniej istotne, są też kwestie środowiskowe – ważne, by nie zeszły na dalszy plan. Największy test na odpowiedzialność firm i potwierdzenie, że zrównoważony rozwój jest faktycznie w ich DNA, dopiero przed nami. Ograniczenie jest jednak często, zwłaszcza w biznesie, impulsem dla wyjątkowej kreatywności, tworzenia rozwiązań, które wielowymiarowo odpowiadają na potrzeby: społeczne, ekonomiczne i środowiskowe. To przykład nie tylko małych organizacji czy start-upów. Głęboko wierzymy, że odzwierciedlenie takich praktyk znajdą Państwo w naszym kolejnym raporcie za 2020 rok. Tymczasem zapraszam do lektury i szukania inspiracji w edycji raportu za 2019 rokmówi Marzena Strzelczak, dyrektorka generalna Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

W 18. edycji Raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki” opublikowanych zostało 1696 dobrych praktyk (poprzednia edycja: 1549), zgłoszonych przez 214 firm (poprzednia edycja: 229 firm). Warto jednak zaznaczyć, że w związku z ograniczeniem możliwości zgłoszenia nowych praktyk ich liczba spadła z 826 do 712.  Znacząco natomiast zwiększyła się liczba praktyk długoletnich – 983 w porównaniu z 723 praktykami w poprzedniej edycji publikacji. 55 firm pochodzi z sektora małych i średnich przedsiębiorstw (poprzednia edycja: 60). Najliczniej reprezentowanymi branżami w raporcie są: finanse, usługi oraz handel.

Dobre praktyki przedstawione w raporcie pokazane są też w kontekście Celów Zrównoważonego Rozwoju, ogłoszonych  przez ONZ w 2015 roku.  Najwięcej praktyk wspiera realizację  cel 4. „dobra jakość edukacji” i cel 3. „dobre zdrowie i jakość życia”. To potwierdzenie trendu z poprzednich edycji. O ponad 100 proc. zwiększyła się liczba praktyk przyporządkowana celowi 5. „równość płci” oraz celowi 10. „mniej nierówności”. Odnotowany został również wzrost w realizacji celu 12. „odpowiedzialna konsumpcja i produkcja” – blisko o 60 proc. Koresponduje to z istotnymi z perspektywy najnowszej edycji raportu kwestiami środowiskowymi.

W raporcie głównym kluczem podziału praktyk pozostaje 7 obszarów wyznaczonych przez normę ISO 26000. Należą do nich: ład organizacyjny, prawa człowieka, praktyki z zakresu pracy, środowisko, uczciwe praktyki operacyjne, zagadnienia konsumenckie, zaangażowanie społeczne i rozwój społeczności lokalnej. Dobre praktyki pogrupowane w obszary, następnie dzielone są na kategorie, czyli wiodące tematy w danych obszarach. Liczba praktyk w kategorii oddaje zmiany zachodzące w aktywności firm, ich zaangażowaniu, ale też pokazuje stojące przed nimi wyzwania.

Największy wzrost liczby dobrych praktyk w raporcie wystąpił w obszarze środowiska i to mimo wprowadzonego w tym roku po raz pierwszy ograniczenia do 10 w zgłaszaniu nowych działań CSR. W najnowszej edycji raportu w obszarze „środowisko” znalazło się 321 praktyk, co stanowi wzrost o ponad 35 proc. w porównaniu do zeszłorocznej edycji. Także wysoki, bo blisko 30-proc. wzrost nastąpił pod względem liczby firm, które zgłosiły praktyki środowiskowe. Najczęściej dotyczą one edukacji prośrodowiskowej obejmującej m.in. pracowników, dzieci, społeczności i mieszkańców miast. Wciąż nieliczne są jednak inicjatywy związane z edukacją rynku. Szereg praktyk odnosi się również do dużych programów środowiskowych, związanych m.in. z efektywniejszym zarządzaniem zasobami. Coraz większego znaczenia, czego dowodzi także przegląd działań w obszarze środowiska, nabierają zagadnienia związane z gospodarką obiegu zamkniętego i ochrony bioróżnorodności. Najprostsze przykłady działań dla środowiska naturalnego opisane zostały w kategorii ekobiuro i dotyczą takich praktyk jak np. rezygnacja z plastiku.

Co trzecia praktyka zgłoszona do raportu znajduje się w obszarze „zaangażowanie społeczne i rozwój społeczności lokalnej” (564 to suma praktyk nowych i długoletnich w tym obszarze). Potwierdza to stałą tendencję do wysokiego zainteresowania realizacją praktyk społecznych przez firmy. W obszarze znalazło się aż 17 kategorii, a do  najliczniej reprezentowanych należą: działania charytatywne i filantropijne oraz edukacja dzieci i młodzieży. Najsłabiej reprezentowane są nowe praktyki dotyczące rozwoju przedsiębiorczości i zrównoważonych miast – po dwie w kategorii. W stosunku do poprzedniego raportu znacząco wzrosła liczba nowych praktyk w kategorii innowacji społecznych.

W tym roku, w związku ze zmianą zasad zgłaszania dobrych praktyk do raportu (wspomniane już ograniczenie w zgłaszaniu do 10 nowych praktyk), w obszarze praktyk pracowniczych nastąpił istotny spadek. Zgłoszonych zostało 185 nowych praktyk, podczas gdy w zeszłym roku było ich 237. Tym samym liczba jest bardziej porównywalna do tej sprzed dwóch lat (175). Odwrotnie jest w praktykach długoletnich, których w tym roku zgłoszono 288, a w zeszłym było ich 180 (tu nie było ograniczeń w liczbie zgłoszeń). W porównaniu z zeszłym rokiem największe zmiany zaszły w kategoriach „zdrowie pracowników” oraz „wolontariat pracowniczy”, gdzie liczba praktyk zmniejszyła się o kilkanaście. Uwagę zwraca natomiast kategoria obejmująca szkolenia i rozwój, gdzie praktyk jest wyraźnie więcej.

Do obszaru „zagadnienia konsumenckie” zaklasyfikowano 95 praktyk zgłoszonych przez 41 firm. Liczby są porównywalne z ubiegłorocznymi. Temat pozostaje istotny, ale rozwija się mniej dynamicznie niż inne obszary CSR. Praktyki zostały podzielone na sześć kategorii. Najliczniejszą z nich jest  edukacja konsumentów (14 praktyk), później kolejno: dostępność produktów i usług (siedem praktyk), ułatwienia dla klientów (trzy praktyki), partycypacja konsumentów (dwie praktyki), odpowiedzialna konsumpcja (jedna praktyka), zdrowie i bezpieczeństwo konsumentów (jedna praktyka).

Obszar „ładu organizacyjnego” prezentuje praktyki w kategoriach: compliance, dialog z interesariuszami, etyka, raportowanie oraz zarządzanie. Dominują działania z zakresu etyki, stanowiące blisko 40 proc. wszystkich 96 praktyk zakwalifikowanych do obszaru.  Autorzy raportu w kategorii „zarządzanie” wskazują na trend, mający na celu wprowadzanie dodatkowych regulacji czy polityk środowiskowych. Służą one uporządkowaniu kwestii związanych z gospodarką obiegu zamkniętego czy aktywnością w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatycznym.

Podobnie jak w poprzedniej edycji raportu najmniej licznymi obszarami pozostały prawa człowieka i uczciwe praktyki operacyjne, odpowiednio 74 i 73 praktyki.  W przypadku obu obszarów nastąpił wzrost dobrych praktyk w porównaniu z poprzednią edycją raportu. Na obszar „prawa człowieka” składają się w dużej mierze działania z zakresu zarządzania różnorodnością, wspierające budowanie włączającej kultury organizacyjnej. Ze względu na rozwój tematu, zagadnienie „kobiety w biznesie” stanowi oddzielną kategorię, drugą co do liczby zgłoszeń po kategorii „różnorodność”. Do niej kwalifikują się rozwiązania podnoszące kwestie nierówności płac, zatrudnienia czy godzenia życia prywatnego z zawodowym.

W 18. edycji raportu najmniej praktyk zawiera obszar „uczciwe praktyki operacyjne”, który dotyczy etycznego postępowania w kontaktach firmy z innymi organizacjami. Obejmuje zasady kształtowania tych relacji, a także działania edukacyjne na rzecz dostawców, organizacji branżowych czy innych interesariuszy. Firmy, których praktyki znalazły się w obszarze w zdecydowanej większości skupiają się na działaniach z zakresu edukacji rynku oraz kształtowania relacji z dostawcami.

Premiera raportu

Ogłoszenie Raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2019. Dobre praktyki” odbyło się 16 kwietnia br. w formie online. Gościem specjalnym wydarzenia był dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich. Relacja z premiery miała miejsce na stronie facebook.com/ForumOdpowiedzialnegoBiznesu. Także w tym dniu Forum Odpowiedzialnego Biznesu zainaugurowało jubileusz „20 lat partnerstwa na rzecz zrównoważonego rozwoju w Polsce”, związany z 20-leciem zaangażowania organizacji i firm partnerskich FOB w upowszechnianie standardów odpowiedzialnego biznesu i zrównoważonego rozwoju. (czytaj więcej »

Raport „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki” to najważniejsza cykliczna publikacja Forum Odpowiedzialnego Biznesu, wydawana od 2002 roku. Raport jest przeglądem aktywności firm, które zgłosiły swoje działania w zakresie CSR, oraz podsumowuje najważniejsze kwestie związane z odpowiedzialnym biznesem w danym roku w Polsce. W części wprowadzającej znajdują się artykuły i komentarze ekspertów/ekspertek. Stałym elementem publikacji jest także przegląd wybranych artykułów prasowych oraz kalendarium wydarzeń związanych z CSR.

Pobierz raport w wersji PDF >> http://odpowiedzialnybiznes.pl/publikacje/raport-2019/

Wszystkie praktyki z kolejnych edycji raportu publikowane są w wyszukiwarce dobrych praktyk, dostępnej na stronie: http://odpowiedzialnybiznes.pl/dobre-praktyki/.

Jak pandemia koronawirusa wpłynęła na środowisko

Obecnie nie ma jeszcze dokładnych analiz na temat znacznych ograniczeń w działalności powodującej emisje zanieczyszczeń do atmosfery tj. produkcji przemysłowej czy energetyce. W związku z tym, że ostatnio zmienił się sposób naszej aktywności (pozostajemy w domach i mniej się przemieszczamy), należy spodziewać się zmniejszenia emisji z sektora transportu i poprawy jakości powietrza szczególnie w centrach miast, gdzie właśnie ruch samochodowy ma kluczowe znaczenie. Podobne wyniki rejestrują stacje pomiarowe Głównego Inspektora Ochrony Środowiska zlokalizowane w pobliżu tras tranzytowych – urządzenia rejestrują 30% spadek zanieczyszczeń pochodzących z ruchu samochodowego (np. NOx). Natomiast sytuacja jest odmienna na obszarach o zabudowie jednorodzinnej, gdzie główną rolę w zakresie jakości powietrza odgrywa sektor bytowo-komunalny, czyli emisja z indywidualnych źródeł spalania paliw wykorzystywanych do odgrzewania domów. W tym przypadku możemy się liczyć ze wzrostem emisji.

W obliczu koronawirusa ludzie będą teraz częściej oglądać telewizję i używać energochłonnych urządzeń domowych. W jakim stopniu to może przyczynić się do zużycia energii?

Wydaje się, że energetyka pracuje bez dodatkowych obciążeń, głównie ze względu na podobne lub wyższe zużycie prądu w miejscach pracy (serwery, oświetlenie, centralne system wentylacji itd.) względem urządzeń domowych. Jak podają Polskie Sieci Elektroenergetyczne, obserwuje się wręcz spadek zapotrzebowania na moc o około 12%. Przyczyną tego jest zarówno zamknięcie szkół, uczelni, centrów handlowych czy zakładów przemysłowych, jak i pogoda. Zużycie energii elektrycznej zależy od temperatury i nasłonecznienia, a te różnią się znacznie w stosunku do ubiegłego roku oraz poprzednich tygodni, więc nie można jednoznacznie wnioskować o przyczynach tego spadku. Ponadto obecnie urządzenia elektroniczne są naprawdę energooszczędne i nie stanowią istotnego udziału w zużyciu energii elektrycznej w gospodarstwach domowych.

Czy masowa produkcja jednorazowych środków higienicznych i powrót do łask plastiku może przyczynić się do wytworzenia rekordowych odpadów?

Tak, może. I powinniśmy pamiętać o tym, że odpady stanowią zagrożenie zarówno dla nas, jak również dla środowiska. Bardzo ważne jest, abyśmy zadbali o to, żeby porzucone maseczki na twarz i jednorazowe rękawiczki nie zalegały na trawnikach czy w lasach. Także nawet w tych trudnych czasach nie zapominajmy o podstawowych zasadach porządku i czystości. Maseczki i rękawiczki używane przez osoby indywidualne są odpadami komunalnymi i powinny trafić do śmieci zmieszanych.

Mamy teraz często myć ręce – czy to oznacza też większe zużycie wody?

To zależy od zasad higieny indywidualnej, z którą w Polsce do tej pory nie było najlepiej. Według badania przeprowadzonego przez stowarzyszenie WIN/Gallup International zaledwie 68% Polaków myje ręce wodą z mydłem po skorzystaniu z toalety. Co więcej, nawet teraz Miejskie Przedsiębiorstwa Wodociągowe nie zauważają większego poboru wody w marcu – w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Pamiętajmy również o tym, że oprócz prawidłowej techniki mycia rąk, która powinna obejmować całą dłoń, powinniśmy zakręcać wodę podczas namydlania – w tym czasie nie jest nam potrzebna. Zachęcam do stosowania tej zasady również podczas szczotkowania zębów.

Pojawiły się informacje o powrotach zwierząt do miast. Czy są prawdziwe i o jakich zwierzętach mówimy?

Nie są to wiarygodne informacje w kontekście koronawirusa. Na wiosnę, zwierzęta zawsze zbliżały się do miast celem poszukiwania łatwego dostępu do pokarmu. Tak więc pojedyncze przypadki, takie jak np. łanie w Zakopanem, mogą się zdarzyć. Ponadto należy wziąć pod uwagę fakt, że to my coraz częściej zajmujemy tereny należące do zwierząt – przybywa nowych dróg, domów, różnej zabudowy. W związku z powyższym nie możemy się dziwić, że dzikie zwierzęta pojawiają się na terenach zurbanizowanych. To zjawisko jest coraz bardziej widoczne na całym świecie i prawdopodobnie będzie się nasilać.
Mówiąc o koronawirusie, nie sposób pominąć tematu zwierząt i chorób odwzwierzęcych.

Pojawienie się rolnictwa i rozwój populacji ludzkiej około 11 tys. lat temu były kluczowe dla stworzenia warunków do rozprzestrzeniania się chorób. Historyczne choroby, takie jak tzw. grypa „hiszpanka” – pochodziły od wirusów zwierząt domowych (np. świń), a powodowana przez bakterie dżuma – od szczurów i żyjących na nich pcheł. Koronawirusy to wirusy odzwierzęce, zaś 2019-nCoV, prawdopodobnie pojawił się na targu owoców morza w Wuhan pod koniec 2019 r.Wyniki badań pokazują, że pochodzące od zwierząt epidemie zakaźnych chorób ludzi, takich jak gorączka krwotoczna Ebola, bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej MERS, czy ptasia grypa występują coraz częściej, czego przyczyną jest zarówno zajmowanie coraz większych obszarów należących do zwierząt, jak i zmiany klimatu. Patogeny przenoszą się ze zwierząt na ludzi i bardzo szybko rozprzestrzeniają po świecie.

Czy pandemia była to przewidzenia?

Gdy Bill Gates ostrzegał w 2018 roku, że świat nie jest przygotowany na wypadek pandemii, wielu sceptycznie oceniało wypowiedź biznesmena. W ostatnim stuleciu ryzyko wystąpienia nowych ognisk chorób wirusowych wzrasta w związku z postępującymi zmianami klimatu oraz niszczenia naturalnych ekosystemów Ziemi. Kolonizacja dzikich obszarów przez ludzi i odebranie innym gatunkom ich siedlisk oraz niezrównoważona eksploatacja dóbr naturalnych, sprzyjają przenoszeniu się nowych chorób z dzikiej przyrody na ludzi. Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) szacuje, że 3/4 nowych zagrażających ludziom chorób ma źródło w zwierzętach. Obecne tempo przyrostu globalnej populacji, postępująca urbanizacja i rozwój transportu, który między innymi sprawił, że jesteśmy w stanie udać się do niemal każdego zakątka świata, spowodowały wzrost ryzyka zarażenia.

Odpowiedzi udzielił
dr inż. Krystian Szczepański
Dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego

Globalna pandemia zmieniła zasady komunikowania

Podczas gdy reklamy i media tracą, na popularności zyskują agencje PR. To one stoją na pierwszej linii działań. Zarządzają takimi kwestiami jak zmiany organizacyjne, utrzymanie ciągłości działalności, czy przede wszystkim są odpowiedzialne za komunikowanie kryzysowe.

W ostatnich tygodniach wyraźnie można było zauważyć firmy redukujące ich koszty marketingowe, co naturalnie odbiło piętno na ich agencjach partnerskich. Agencje Public Relations nie są wyłączone z tego kryzysu, lecz prowadząc odpowiedzialną i rzetelną komunikację, mogą zyskać. Organizacje szukają niezależnych poglądów i profesjonalnego wsparcia, ponieważ stoją przed nowymi wyzwaniami w komunikacji do klientów, pracowników i partnerów biznesowych podczas izolacji w trakcie epidemii.

Każda firma powinna się zastanowić, na jakiej zasadzie zobowiązuje się pracować z klientem. Czy dodaje wartość, dzięki której klient będzie mógł rozwiązać problem, czy stara się zamieścić w mediach dotychczasowe komunikaty sprzedażowe ubrane w formę informacji prasowej. W obecnej rzeczywistości warto wykorzystać konkretne działania, które pomogą nam zmierzyć się z kryzysem i skutecznie prowadzić relacje z mediami i otoczeniem zewnętrznym organizacji.

Segmentacja klientów to klucz

Pierwszym krokiem powinno być zidentyfikowanie swoich klientów, aby prowadzić z nimi dialog. Ten podział powinien opierać się na tym, w jaki sposób dany klient prowadzi z firmą interakcje np. będąc w sklepie, online, czy za pośrednictwem zewnętrznego medium. Bardziej precyzyjne docieranie do odbiorców to rzecz priorytetowa w czasach kryzysu. Strategie i narzędzia targetowania B2B, takie jak marketing oparty na koncie (Account Based Marketing) wykorzystujący segmentację oraz pozycjonowanie, umożliwia firmom dotarcie do bardzo wąskich grup odbiorców z bardzo precyzyjnym przekazem.

Warto zastanowić się również, czy niektóre grupy naszych odbiorców nie potrzebują jednak bardziej regularnej lub szczegółowej komunikacji. Mogą to być klienci o wysokich wydatkach, ale też o określonych potrzebach lub wzorcach zakupowych. Warto docenić lepiej spersonalizowane treści: marki B2B muszą starać się odzwierciedlać obecne problemy klientów poprzez strategiczną segmentację, lepiej spersonalizowane wiadomości i przekonujące artykuły, które przemawiają do wyobraźni klientów.

Przykładem może być komunikacja sklepów medycznych, które np. pomagają swoim pacjentom poprzez umożliwienie dostępu do specjalistycznych porad pielęgniarskich wideo on-line, informują na temat zmian, które następują w przepisach i umożliwiają pacjentom zakup sprzętu przez Internet, ale również cały czas prowadzą działania z zakresu public affairs zmierzające do wprowadzenia kolejnych ułatwień dla pacjentów.

Na każdym z tych etapów działań biznesowych firmy te prowadzą skuteczną komunikację w mediach ogólnopolskich i regionalnych, własnych kanałach social media oraz poprzez organizacje zrzeszające pacjentów komunikację do organów władzy. Firma pokazuje tym samym, że doskonale zna potrzeby pacjentów oraz rozumie ich problemy z dostępem do odpowiedniego sprzętu i stara się robić wszystko, by ich potrzeby zostały zaspokojone. Jest ich głosem w debacie publicznej i reprezentuje ich interesy.

Kontynuacja komunikacji w tej formie, nie tylko zapewnia organizacji dopływ nowych klientów obecnie, ale również buduje silną więź na przyszłość, gdyż mogą oni poczuć, że organizacja cały czas się nimi opiekuje i nawet w trudnych momentach pozostaje z nimi w kontakcie.

Jak dotrzeć do klienta?

To bardzo ważny aspekt, aby dobrać najlepszą drogę dotarcia do klienta podczas szczególnych warunków, które nas otaczają. Niezbędnym jest przygotowanie się pod różne scenariusze wydarzeń. Oczywistym jest, że obecnie komunikacja związana z koronawirusem jest wiodącą. Media są zapełniane wiadomościami jak radzić sobie z nową sytuacją epidemiologiczną. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że ten czas przeminie. Firmy już powoli wracają do komunikowania bieżącego, robią to jednak online. Warto zastanowić się jak przenieść codziennie działania marki w formę zdalną, internetową.

Jeśli Twoja firma posiada szczególny program lojalnościowy, bądź newsletter, warto z niego skorzystać, gromadząc dane. Kanały online są obecnie główną drogą przekazu informacji. Jeśli wcześniej nie były prowadzone działania marki w social mediach, być może to najlepszy czas, aby je zacząć. Patrząc na polski ruch internetowy to zdecydowanym wygranym mediów elektronicznych jest wideo. Podczas epidemii to ten rodzaj treści konsumujemy najchętniej. Platformy streamingowe biją rekordy oglądalności. Jeżeli masz możliwość prowadzenia komunikacji poprzez film, to zdecydowanie najlepszy moment, aby to zrobić. Warto się również zastanowić, czy twoja firma nie posiada ekspertów, którzy mogliby zabrać głos podczas trwającej epidemii występując przed kamerą.

Wiele firm musi znacząco przebudować swoje działania. Odwołane wydarzenia przygotowywane przez kilka miesięcy, często przekształcają się w wirtualne eventy, które dzięki innowacyjnej formie, gromadzą wokół siebie szerokie zainteresowanie medialne. Zamiast komunikować bieżące wyniki finansowe wiele firm znalazło drogę, aby pokazywać mediom, ale też swoim klientom jak mogą lepiej radzić sobie w czasach pandemii. Organizacje zrzeszające producentów owoców oprócz komunikacji dotyczącej rozpoczynającego się sezonu sadowniczego przekazują najświeższe informacje z Europy dotyczące bezpieczeństwa spożywania owoców w czasie pandemii, przepływów żywności pomiędzy krajami, potencjalnych problemów z zaopatrzeniem oraz edukacją nt. diety warzywno-owocowej budującej odporność organizmu. Biura maklerskie i ich analitycy wskazują na trendy rynkowe związane z pandemią, kliniki medyczne pokazują jak poradzić sobie z chorobami przewlekłymi bez wizyt lekarskich lub przestawiają swoje działanie na porady on-line. Kosmetolodzy edukują nt. pielęgnacji domowej i budują sobie rzesze wiernych fanów w Internecie na czas po pandemii. W tych wszystkich zabiegach pomaga komunikacja on-line, wideo, oraz pozycjonowanie ekspertów w mediach elektronicznych.

Błyskawiczna aktualizacja

Pandemia zmieniła sposób, w jaki ludzie żyją, pracują i wchodzą w interakcje. Łatwo zauważyć również wiele zmian w relacjach agencja-klient i stylu pracy. Poza konkretnymi wydarzeniami i komunikatami bieżącymi dotyczącymi fuzji, przejęć, nowych członków zarządu, zdajemy sobie sprawę, że firmy B2B będą szybko potrzebować innych sposobów wypełnienia pustki i utrzymania ciągłej interakcji z klientami i potencjalnymi klientami.

„ Zapotrzebowanie mediów na informacje w trakcie trwania epidemii może zmienić się błyskawicznie. Dlatego ważne jest, aby zawsze być w bieżącym nurcie przepływu informacji. Komunikaty dla mediów należy elastycznie dostosowywać do bieżącej sytuacji. Temat epidemii w pewnym momencie może stać się nużący. Media mogą, więc uznać, że temat koronawirusa w dużej mierze został wyczerpany i jednak trzeba się zająć bieżącą komunikacją związaną z ratowaniem gospodarki. Dlatego elastyczność jest najważniejsza. Wiele zależy od umiejętności tworzenia scenariuszy i strategii komunikacji, które wesprą biznesy w drugim etapie komunikowania o pandemii, czyli w momencie uruchamiania gospodarki. Codziennie śledzenie mediów i monitoring źródeł on-line i off-line to klucz dla firmy, aby zaistnieć w natłoku informacyjnym” – podkresla Iwona Kubicz z agencji Procontent.

Aktywność i szczerość

Organizacje, które komunikują się z klientami regularnie, otwarcie i proaktywnie podczas kryzysu, mają większe szanse zyskać zaufanie. Warto zadecydować jak często chcesz się komunikować z klientem i przestrzegać tego. Zajmowanie czołowych miejsc w celu uczciwego rozwiązywania problemów, komunikowania danych rozwiązań i aktualizowania wszelkich podejmowanych działań odnośnie epidemii koronawirusa, jest bardzo skutecznym sposobem na zachowanie, a nawet wzmocnienie ważnych relacji z klientami.

Cisco po raz trzeci z rzędu najlepszym miejscem pracy w Polsce

Jak wynika z dwunastej edycji badania Great Place To Work, Cisco zostało najlepszym miejscem pracy w Polsce trzeci rok z rzędu, w kategorii przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 500 pracowników. Firma została także uhonorowana tytułem „Legendy”, przyznawanym przedsiębiorstwom, które przynajmniej po raz piąty z rzędu wzięły udział w badaniu i znalazły się w gronie laureatów.

Największy wpływ na pozycję Cisco miały opinie pracowników, którzy stwierdzili, że firma jest zarządzana w sposób etyczny i sprawiedliwy, a każdy pracownik traktowany równo niezależnie od stanowiska jakie zajmuje. Menedżerowie wspierają swoje zespoły, są opiekuńczy, a dostęp do nich nie jest ograniczony, gdyż firma nie tworzy sztucznych barier. Ponadto osoby zatrudnione w Cisco twierdzą, że organizacja stworzyła najlepsze środowisko pracy, w którym ludzie czują się swobodnie i mogą realizować swoje cele zawodowe. Z uwagi na niecodzienne warunki, gala wręczenia nagród obyła się wirtualnie.

Cisco Polska posiada dwa oddziały, zatrudniające łącznie prawie 2000 osób: biuro odpowiedzialne za sprzedaż w Warszawie i centrum kompetencyjne w Krakowie, w którym specjaliści firmy zajmują się usługami z zakresu monitoringu sieci, cyberbezpieczeństwa i obsługi klienta. Cisco Global Services Center w Krakowie to obecnie największe centrum zaawansowanych usług technicznych i biznesowych Cisco w Europie. W stolicy małopolski znajduje się również jedno z trzech, po Stanach Zjednoczonych i Japonii, Cisco Security Operations Center (SOC). Firma jest także aktywna na płaszczyźnie społecznej odpowiedzialności biznesu. Od lat realizuje program Cisco Networking Academy mający na celu podniesienie poziomu edukacji informatycznej oraz umożliwienie uczniom i studentom podjęcie pracy w branży IT, co w związku z dynamicznym rozwojem technologii bezpośrednio przekłada się na konkurencyjność polskiej gospodarki.

„Główna nagroda przyznana trzeci raz z rzędu to dla nas ogromne wyróżnienie i wartość tym większa, że o pozycji w rankingu decydują przede wszystkim pracownicy. Jest to dla nas motorem napędowym do dalszego działania i jeszcze większego angażowania się w sprawy naszego zespołu oraz umacnianie wyjątkowej kultury naszej firmy. Ostatnie wydarzenia pokazują, że bezpieczeństwo i komunikacja cyfrowa są ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Dzięki technologii Cisco, nasi pracownicy, mimo pracy z domu, nadal tworzą zgrany zespół, pomagając naszym klientom, partnerom i społecznościom lokalnym w obecnej kryzysowej sytuacji” – powiedział Przemysław Kania, Dyrektor Generalny Cisco w Polsce.

Rower w czasie epidemii koronawirusa. Badanie firmy KROSS

KROSS wykonał pierwsze reprezentatywne badanie podejścia Polaków do używania rowerów w czasach koronawirusa. Rower to dla ponad polowy Polaków nadal ulubiony i najlepszy dla zdrowia sposób przemieszczania się i dobra alternatywa podczas epidemii.

Koronawirus zmienił nasze codzienne funkcjonowanie. Ograniczył znacząco swobodę życiową, ale rowerzystów nie odstraszył od jazdy. Dla wielu Polaków rower to nie tylko ekologiczny i sprzyjający zdrowemu trybowi życia środek transportu, ale także dobry sposób na przemieszczanie się w czasie epidemii.

Po ogłoszeniu staniu zagrożenia epidemicznego, w Polsce zostały wprowadzone środki ostrożności mające na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Zamknięto między innymi szkoły, galerie handlowe, obiekty kulturalne i sportowe. Na portalach społecznościowych ruszyła akcja #zostanwdomu. W jej ramach internauci zachęcają innych do pozostania w domu, dzielą się doświadczeniami z domowej kwarantanny, polecają filmy czy książki do przeczytania. Ogłoszenie pandemii koronawirusa i podjęte działania zmieniły dotychczasowe życie większości Polaków. Lider rynku rowerowego w Polsce, firma KROSS zleciła badanie, które odpowiada na pytania, jakie istotne zmiany nastąpiły w życiu Polaków na przestrzeni ostatnich tygodni, szczególnie jeżeli chodzi o podejście do rowerów.
Rower w czasie epidemii koronawirusa. Badanie firmy KROSS

Jak zmienia się życie w czasie koronawirusa ?

Z powodu epidemii wszystkie sposoby poruszania się poza jazdą samochodem zostały ograniczone. Dotyczy to przede wszystkim transportu miejskiego, gdzie już tylko 10% Polaków zamierza z niego korzystać, wiedząc, że przebywanie w zatłoczonym miejscu może powodować dodatkowe zagrożenie epidemiologiczne. Zmniejszyła się chęć Polaków do spacerowania i jeżdżenia rowerem, które są związane z ogólnym ograniczeniem przemieszczania się Polaków, jednak ten spadek nie jest tak drastyczny, jak w przypadku transportu miejskiego. Dziś za najbezpieczniejszy środek transportu Polacy uważają własny samochód.
Rower w czasie epidemii koronawirusa. Badanie firmy KROSS 2

Rower to ulubiony sposób transportu Polaków!

Prawie ¾ respondentów uważa, że rower to najlepszy dla zdrowia i ekologiczny sposób przemieszczania się. Dane te pokazują długofalowy trend coraz większej popularności rowerów wśród Polaków. Co najważniejsze, prawie 60% Polaków uważa, że rower to ich ulubiony sposób poruszania się.

Rower to bezpieczny środek transportu podczas epidemii!

Ponad połowa Polaków (52%) uważa również, że rower to bezpieczny środek transportu podczas epidemii. Pokrywa się to z opiniami ekspertów, którzy polecają rower do przemieszczania się do pracy czy rekreacyjnie, zachowując podstawowe zasady bezpieczeństwa, jak utrzymywanie dystansu powyżej 2 metrów oraz dbanie o czystość i dezynfekcję rak. Co trzeci Polak (34%) wybiera właśnie rower jako sposób transportu, w celu uniknięcia zakażeniem koronawirusem.

A co robimy podczas koronawirusa?

„Przymusowy” pobyt w domu skłonił nas do nadrobienia zaległości. Sprzątamy, wykonujemy prace, na które wcześniej nie mieliśmy czasu. To najlepszy sposób na przetrwanie dla ponad połowy Polaków. 45% decyduje się też na spacery w okolicach domu. Jako Polacy i konsumenci zmieniliśmy nawyki zakupowe. Aż 30% z nas zrezygnowało z zakupu ubrań, 15% z opłacania dodatkowych aktywności pozaszkolnych lub tych, które wykonujemy po pracy, a 14% z zakupu kosmetyków. Tylko 6% odkłada na później zakup roweru, jednak nadal 23% planuje dokonać takiego zakupu w ciągu nadchodzącego roku. Ci, co rower posiadają, nie rezygnują z jego używania. Podsumowując, rower to nadal ulubiony sposób poruszania się Polaków, z którego z chęcią korzystają podczas epidemii. Potwierdzają to również wykonane badania w innych krajach, gdzie podczas epidemii mieszkańcy przesiadają się na rower, gdyż uważają to za zdrową alternatywę oraz gdy inne środki komunikacji nie są dostępne.

Badanie opinii na zlecenie firmy KROSS zostało przeprowadzone na reprezentatywnej grupie Polaków w dniach 20-24 marca 2020 r. przez Agencję Badawczą Difference.

1MDB: malezyjski skandal korupcyjny o wymiarze globalnym

się w pełni oczywista w 2015 roku, kiedy obligacje 1MDB, wówczas warte około 12 mld dolarów, zostały obniżone przez agencje ratingowe Standard & Poor’s & Fitch do poziomu śmieciowego.

W centrum skandalu z 1MDB znajduje się były premier Malezji: niegdyś nietykalny człowiek w tym kraju, który w 2009 r. utworzył „odważny i śmiały” suwerenny fundusz inwestycyjny, aby „pobudzić rozwój gospodarczy swojego narodu”. Najib Razak to wywodzący się z politycznej arystokracji najstarszy syn drugiego premiera Malezji, Abdula Razaka, a także bratanek trzeciego z premierów. Jako anglofil, Najib ukończył szkołę średnią w brytyjskiej Malvern College, prestiżowej szkole prywatnej, a następnie ekonomię przemysłową na University of Nottingham. To tło i jego retoryka na temat znaczenia „umiarkowanego” islamu sprawiły, że naturalnie pasował do współczesnych polityków Zachodu, w tym Davida Camerona i Baracka Obamy. Kiedy w końcu w 2009 r. został premierem – jako szef partii, która przez pół wieku dominowała w polityce malezyjskiej – wydawało się, że w końcu przyjmuje z góry ustaloną rolę. Ale chmury nad Najibem Razakiem zbierały się od samego początku jego działalności politycznej. Wiele pytań, związanych z jego osobą, dotyczyło umowy na francuskie okręty podwodne zawartej w 2002 r., kiedy był ministrem obrony. Twierdzono wtedy, że w ramach umowy o wartości 1,2 mld dolarów, wypłacono około 130 mln dolarów prowizji – czemu Najib zawsze zaprzeczał. Do tego doszły pytania o makabryczne morderstwo mongolskiej modelki, która w rozmowach z Francuzami pełniła funkcję tłumacza. Francuskie dochodzenie trwa, podczas gdy nowy rząd w Kuala Lumpur ponownie otworzył wcześniej umorzone śledztwo w Malezji. W 2018 roku, pogrążony w skandalu związanym z działalnością funduszu 1MDB, Razak stracił szansę na reelekcję i zaraz po przegranych wyborach został oskarżony o nadużycie władzy i przestępcze naruszenie zaufania w stosunku do SRC International, byłej firmy-córki 1MDB. Najib nie przyznał się do winy i konsekwentnie zaprzecza wszelkim zarzutom przeciwko niemu w stosunku do 1MDB.

Inna postać, chińsko-malezyjski finansista z tętniącej życiem wyspy Penang, Low Taek Jho – bardziej znany, jako Jho Low – jest przedstawiany przez śledczych z Malezji i USA, jako jeden z głównych twórców oszustwa 1MDB. Pomimo, że nigdy nie zajmował formalnego stanowiska w funduszu, to prawdopodobnie odegrał kluczową rolę w jego działalności. „To dzięki jego sprytowi w nawiązywaniu kontaktów i wyczuciu biznesu, fundusz mógł funkcjonować i się rozwijać w tak niekonwencjonalny sposób” – mówią dziennikarze Bradley Hope i Tom Wright w bestsellerze „Billion Dollar Whale” wydanym w 2018 r., który opowiada o rzekomych wyczynach Jho Low. Amerykańscy prokuratorzy twierdzą, że Low wykorzystał swoje potężne powiązania polityczne, aby wygrać interesy dla 1MDB, płacąc setki milionów dolarów łapówkami. Mówi się, że miliardy z funduszu zostały wyprane przez amerykański system finansowy i „kupowały” jedne z najdroższych nieruchomości na świecie, pożądane dzieła sztuki i finansowały hollywoodzkie filmy. Był to człowiek znany z mieszania biznesu z wielkimi życiowymi przyjemnościami. Wystawne przyjęcia i głośne przyjaźnie z arabskimi członkami rodziny królewskiej, gwiazdami filmu i estrady (sfinansowanie filmu „Wilk z Wall Street” z funduszu 1MDB) podsycały jego szybki awans na szczyt. Podczas imprezy w Vegas w 2012 roku Britney Spears wyskoczyła nawet z tortu urodzinowego. Cytowani wyżej reporterzy spekulują w swojej książce, że w pewnym momencie Jho Low mógł mieć dostęp do większej ilości płynnej gotówki, niż jakikolwiek inny człowiek na ziemi.

Upadek rządu Najiba Razaka okazał się złą wiadomością dla Low. Wniesiono przeciw niemu zarzuty karne, w związku z czym znajduje się obecnie w kilku krajach, na liście osób poszukiwanych. Według Departamentu Sprawiedliwości USA, Jho Low, przekierowywał pieniądze z 1MDB na konta osobiste, utworzone pod przykryciem biznesu wyglądającego na legalny. Według oskarżenia, pieniądze te prawdopodobnie trafiały bezpośrednio do portfeli skorumpowanych urzędników. Jego obecne miejsce pobytu nie jest znane, ale poprzez oświadczenia na swojej oficjalnej stronie internetowej twierdzi, że jest niewinny. Jego prawnicy z kolei utrzymują, że Low nie może obecnie liczyć na sprawiedliwy proces w Malezji.

Historia 1Malaysia Development Berhad (1MDB) stała się jeszcze bardziej intrygująca, kiedy o prawdopodobny udział w skandalu, związanym z wyprowadzaniem pieniędzy z malezyjskiego, państwowego funduszu inwestycyjnego, oskarżonych zostało w Malezji 17 obecnych i byłych członków kierownictwa amerykańskiego banku Goldman Sachs. Jednym z nich jest Michael Evans, obecny prezes i międzynarodowa twarz Alibaby, chińskiego giganta handlu elektronicznego, w przeszłości jeden z dyrektorów Goldman Sachs, a także dyrektor naczelny Goldman Sachs International Richard Gnodde i były wiceprezes Goldman Sachs Group, Michael Sherwood. Każdemu z oskarżonych grozi kara 10 lat pozbawienia wolności i grzywna w wysokości co najmniej miliona ringgitów (ok. 239 tys. dolarów).

Jedną z kluczowych postaci w aferze 1MDB, ze strony banku Goldman Sachs jest Timothy Leissner. Ten sprytny niemiecki bankier reprezentował jedną z najpotężniejszych instytucji finansowych na świecie, Goldman Sachs, w czasie, gdy bank wchodził do Azji. Po kryzysie finansowym w 2008 r. transakcje zawierane przez Timothy Leissnera w Azji Południowo-Wschodniej (w szczególności w Malezji) przyniosły bankowi znaczne przychody, a on sam został prezesem banku w regionie. Ale największe okazje do zarobienia pojawiły się, kiedy jego droga zawodowa skrzyżowała się z Jho Lowem – będącym głównym graczem w imieniu 1MDB. Goldman Sachs wcześniej odrzucał Low jako klienta, co do którego urzędnicy Departamentu ds. Zgodności banku Goldman Sachs zgłaszali zastrzeżenia dotyczące źródeł pochodzenia jego pieniędzy. Ale jak wynika z aktu oskarżenia w USA, Leissner i inny bankier Goldmana, Roger Ng, ostatecznie wykorzystali potężne powiązania Lowa, aby „przepchnąć” interesy Goldmana.

W 2012 r. urzędnicy z 1MDB spotkali się z przedstawicielami Goldman Sachsa w Hongkongu, aby omówić umowę emisji obligacji malezyjskiego funduszu. Umowa doszła do skutku i w latach 2012–2013 Goldman zaaranżował emisję trzech transz obligacji dla 1MDB, o wartości 6,5 mld dolarów, z opłatami w wysokości 593 mln dolarów, czyli 9% od całości. Według krytyków wysokość opłat, które pobrał Goldman Sachs znacznie przekroczyła średnią wartość, jaka w tym czasie obowiązywała na rynku za tego typu transakcje. Malezyjscy prokuratorzy twierdzą, że Goldman Sachs oprócz zawyżonej prowizji, złożył również nieprawdziwe oświadczenia i pominął kluczowe fakty, oferując za tak duże pieniądze jedynie ogólniki dotyczące obligacji sprzedawanych na rzecz malezyjskiego funduszu państwowego 1MDB. Goldman Sachs zaprzecza tym zarzutom. Według Business Insider’a, przedstawiciele Banku twierdzą, że: „to niektórzy członkowie byłego rządu Malezji i 1MDB kłamali wobec Goldman Sachsa”.

Ostatecznie Leissner, oskarżony również w USA o spiskowanie w celu prania pieniędzy i naruszenie przepisów antykorupcyjnych przez przekupywanie zagranicznych funkcjonariuszy – przyznał się do winy.

W sumie 1MDB znajduje się w centrum dochodzeń w sprawie prania pieniędzy, w co najmniej sześciu krajach, w tym w Szwajcarii, Malezji, Stanach Zjednoczonych i Australii.

Szwajcaria prowadzi śledztwo wobec sześciu osób podejrzanych o pranie pieniędzy, przekupywanie zagranicznych funkcjonariuszy i inne przestępstwa w ramach dochodzenia w 1MDB. Również w związku z tą sprawą, w 2019 roku, szwajcarski sąd federalny odrzucił apelację Falcon Private Bank przeciwko „nielegalnie generowanym zyskom”, które szwajcarski organ nadzoru finansowego odebrał temu bankowi w 2016 roku. Odebrane 2,5 mln franków szwajcarskich (2,56 mln dolarów) jest powiązane właśnie ze skandalem 1MDB w Malezji. Falcon został oskarżony o poważne naruszenie przepisów dotyczących prania pieniędzy, ponieważ nie przeprowadził kontroli historii transakcji i relacji biznesowych związanych z 1Malaysia Development Berhad, zarejestrowanym w Szwajcarii, Singapurze i Hongkongu.

Podobne zastrzeżenia wobec Falcona miał Urząd Monetarny Singapuru (MAS), który wcześniej nakazał zaprzestanie działalności oddziału Falcona w Singapurze, z powodu „utrzymującego się i poważnego braku zrozumienia” kontroli prania brudnych pieniędzy w Singapurze. Urząd oskarżył również kierownictwo wyższego szczebla Falcona w Szwajcarii i Singapurze, o „niewłaściwe postępowanie”.

Amerykański Departament Sprawiedliwości stwierdził ostatnio, że według jego oceny w 1MDB, założonym przez byłego premiera Malezji Najiba Razaka, sprzeniewierzonych zostało około 1 mld dolarów.

Autorzy: radca prawny Robert Nogacki, płk rez. dr inż. Krzysztof Surdyk

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Microsoft ogłasza stworzenie Komputera Planetarnego na rzecz zrównoważonego rozwoju

W styczniu Microsoft zadeklarował realizację ambitnego celu osiągnięcia ujemnej emisji dwutlenku węgla w ciągu najbliższej dekady. Obecnie Microsoft stawia kolejny krok na rzecz zrównoważonego rozwoju, koncentrując się na zachowaniu i ochronie różnorodności biologicznej i ekosystemu na całym świecie.

W ramach programu AI for Earth, Microsoft zapowiada stworzenie Komputera Planetarnego – platformy umożliwiającej dostęp do bilionów punktów danych gromadzonych przez ludzi i maszyny, osadzonych w przestrzeni kosmicznej, atmosferze, pod powierzchnią ziemi czy w wodach na całej powierzchni globu. Platforma pozwoli użytkownikom udzielić odpowiedzi na nowe pytania, dzięki dostępowi do najnowocześniejszych narzędzi uczenia maszynowego. Zapewni ona możliwość publikowania wyników badań i prognoz jako usług dostępnych dla globalnej społeczności.
W ramach inicjatywy Microsoft zapewni ponad 500 grantów w 81 krajach, dzięki czemu organizacje pracujące nad projektami środowiskowymi otrzymają dostęp do światowych zbiorów danych oraz platformę komputerową do ich analizy. Microsoft deklaruje dalsze inwestycje w konkretne obszary rozwiązań środowiskowych, takie jak identyfikacja gatunków, mapowanie terenu i optymalizacja użytkowania gruntów.

Realizacja tego projektu będzie możliwa dzięki partnerstwu z firmą Esri, która jest liderem na rynku oprogramowania systemów informacji geograficznej (GIS) z wieloletnim doświadczeniem w budowaniu rozwiązań w zakresie monitoringu środowiska.

Kurs franka znów powyżej 4,30 zł. Ropa znów spada

Kredytobiorcy frankowi z pewnością nie mają łatwych chwil obecnie. Spowolnienie w gospodarce powoduje, że frank znów drożeje, z drugiej strony niższe stopy procentowe w Polsce powodują, że niedługo różnica pomiędzy kredytem złotowym, a frankowym znów wzrośnie.

Dane z USA

Wczoraj poznaliśmy marcowe dane na temat produkcji przemysłowej w USA. Spadła ona w ujęciu miesięcznym o 5,4%. Warto zwrócić uwagę, że nie jest to pełny miesiąc epidemii. Oznacza to, że dopiero kwietniowe dane pokażą nam skalę problemów. W tym kontekście warto zwrócić uwagę, że przyjdzie nam na nie czekać cały miesiąc. Poznaliśmy za to indeks NY Empire State. Jest to badanie ankietowe, gdzie odpytywani są menedżerowie czołowych firm sektora produkcyjnego. Wynik – 78 punktów pokazuje, że jest pełna zgodność, co do tego, że najbliższe miesiące czeka nas pogorszenie sytuacji. Dolar przyjął te dane sporym odbiciem, ale bardzo szybko wrócił do poprzednich poziomów.

Frank pogłębia minima

Frank szwajcarski, po ostatnich umocnieniach się, jest najsilniejszy względem europejskiej waluty od lipca 2015 roku. Wtedy to doszło do uwolnienia kursu franka względem euro i gwałtownie zyskał on na wartości po tym, jak Bank Szwajcarii przestał interweniować na rynku sztucznie osłabiając walutę Szwajcarii. Dzisiejsze umocnienia są spowodowane przeświadczeniem, że CHF jest dobrą lokatą kapitału na trudne czasy. Jak widać to przeświadczenie to samospełniająca się przepowiednia. Tak wielu inwestorów w nie wierzy i z tego korzysta, że kupując franki podnoszą ich cenę. W rezultacie frank kosztuje znów powyżej 4,30 zł.

Ropa znów spada

Ropa naftowa znów znalazła się poniżej poziomu 30 dolarów za baryłkę. Porozumienie państw OPEC nie było w stanie zatrzymać spadków i na giełdzie w Londynie widzieliśmy 28 dolarów… Na giełdzie w Nowym Jorku wczoraj spadki sięgnęły nawet poziomu 20 dolarów. Warto zwrócić uwagę, że ropa na nowojorskiej giełdzie mocniej traci na wartości niż londyńska. W Londynie wciąż czarne złoto jest 10% powyżej minimów tegorocznych, w Nowym Jorku wczoraj wyrównano poziom minimów kursowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski główny analityk w Internetowykantor.pl

Jak zarządzać nieruchomością w czasie epidemii?

W skutecznym zarządzaniu nieruchomością w czasie epidemii ma pomóc nowy pakiet rozwiązań specjalnych, który zapewni bezpieczeństwo w miejscu pracy. Składa się on z niezbędnych teraz elementów, takich jak dezynfekcja metodą zamgławiania, czyszczenie środkami wirusobójczymi i zdalny pomiar temperatury przy pomocy kamer termowizyjnych.

Utrzymanie czystości, kontrola dostępu, przeglądy instalacji, ochrona – te i wiele innych czynności związanych z obsługą nieruchomości mają niebagatelne znaczenia w sytuacji epidemii wywołanej koronawirusem SARS-CoV-2. Dlaczego? Bo nie wszyscy pracują zdalnie. Fizyczna obecność pracowników jest niezbędna np. w zaawansowanych parkach technologicznych, magazynach, centrach logistycznych i zakładach produkcyjnych. Ich zdrowie musi być jak najlepiej chronione. Konieczne jest zapewnienie bezpieczeństwa, co wymaga natychmiastowej reakcji i efektywnego działania.

Aby skutecznie zarządzać nieruchomością w czasie epidemii, należy reagować na bieżąco i dostosowywać zakres usług do zaistniałej sytuacji. – W odpowiedzi na aktualną sytuację rozprzestrzeniania się koronawirusa koniecznie jest wprowadzenie w firmach dodatkowych środków ostrożności – przestrzega Daniel Kwiatkowski, wiceprezes Impel Synergies. Jakie to środki? – Są to pomiary temperatury i wywiady z osobami wjeżdżającymi na teren obsługiwanej nieruchomości, automatyczna awizacja przyjazdu, organizacja wyizolowanych pomieszczeń, częstsze przeglądy i dezynfekcje klimatyzacji, intensyfikacja i zwiększenie częstotliwości sprzątania oraz odkażania klamek czy barierek, a także prewencyjna dezynfekcja instalacji i całych pomieszczeń poprzez zamgławianie – wymienia.

Nowy pakiet antywirusowy

Tego typu kompleksowe rozwiązania pomagają zarządzać sytuacją kryzysową, minimalizują ryzyko oraz umożliwiają pracę na terenie nieruchomości przy zachowaniu wymaganych środków ostrożności. W ramach działań ograniczających skutki epidemii Grupa Impel stworzyła pakiet usług specjalnych. Składa się z: dezynfekcji, higieny i ochrony, zdalnego pomiaru temperatury, szybkich rekrutacji oraz bezpiecznej pracy zdalnej.

Stan epidemii na całym świecie wymusił na właścicielach i zarządcach obiektów publicznych potrzebę częstego i starannego odkażania pomieszczeń i przestrzeni otwartych. Aby uzyskać jak najlepsze efekty, przeprowadza się dezynfekcję manualną, metodą zamgławiania i metodą ozonowania. Niezbędne jest także dostarczenie preparatów dezynfekujących oraz środków ochrony osobistej w czasie ogromnych deficytów tych towarów na rynku.

Bardzo ważnym elementem jest zdalny pomiar temperatury, potrzebny wszędzie tam, gdzie panuje wzmożony ruch. Użycie systemów termowizyjnych pozwala mierzyć temperaturę osób przebywających w grupie. Pomiar bazuje na temperaturze kącików oczu i odbywa się w czasie od 0,1 (czyli w czasie rzeczywistym) do 0,3 sekundy, w zależności od systemu. – Kamery najczęściej montuje się przy wejściu do lobby w biurowcach i przed wejściami do firm produkcyjnych – mówi Jakub Obajtek, dyrektor sprzedaży produktu outsourcing procesowy w Sanpro Synergies – spółce należącej do  Grupy Impel. Wyjaśnia, że zaletą tego rozwiązania jest brak konieczności zatrzymywania osób do pomiaru, dzięki czemu ruch przebiega płynnie, a system wysyła odpowiednie alerty w przypadku stwierdzenia podwyższonej temperatury ciała. Bardzo istotnym aspektem proponowanej przez Sanpro Synergy metody pomiaru temperatury, odróżniającym ją od standardowych metod termowizyjnych, jest eliminacja wpływu warunków zewnętrznych np. przebywania człowieka na słońcu.

Doświadczone firmy z branży FM starają się także zapewnić utrzymanie kompletu załogi w branży handlowej czy logistycznej, co teraz jest nie lada wyzwaniem. – Ułatwiamy naszym klientom utrzymanie ciągłości procesów zapewniając personel w krótkim czasie – wyjaśnia Jakub Obajtek. – Oprócz tego pomagamy zabezpieczyć się przed atakami hakerów i niekontrolowanemu odpływowi istotnych danych firmowych podczas pracy zdalnej – dodaje.

Zarządzanie kompleksowe

Rozprzestrzenianie się koronawirusa SARS-CoV-2 udowodniło, że w zarządzaniu nieruchomością trzeba liczyć się z sytuacjami kryzysowymi i wystąpieniem zdarzeń niepożądanych, które zagrażają zdrowiu i życiu. W takich niecodziennych sytuacjach bardzo istotne jest jednoczesne zarządzanie wieloma procesami dzięki Zintegrowanej Obsłudze Nieruchomości (ZON). Działania są wówczas zsynchronizowane i kontrolowanie przez jedną osobę, sprawującą opiekę nad wszystkimi elementami związanymi z funkcjonowaniem obiektu oraz nad poszczególnymi zespołami pracowników stacjonarnych i mobilnych.

Usługa zintegrowana polega nie tylko na dopasowaniu odpowiednich rozwiązań, ale również na synergii między nimi. – W zarządzaniu nieruchomością doskonale sprawdza się model kompleksowej obsługi, który integruje dedykowane rozwiązania z obszaru ochrony fizycznej i technicznej, usługi utrzymania czystości i technicznej obsługi instalacji i urządzeń budynkowych – przybliża Daniel Kwiatkowski, wiceprezes Impel Synergies. – Główną korzyścią jest osiągnięcie optymalizacji kosztowej, organizacyjnej i procesowej. – zauważa. Do tego dochodzi poprawa wskaźników biznesowych, zwiększona efektywność działań oraz prosta i transparentna współpraca z dostawcą.

Jednym z priorytetowych celów kompleksowego zarządzania nieruchomością jest zapewnienie bezpieczeństwa i poprawa komfortu pracowników zarówno w sytuacjach kryzysowych, jak również w normalnych okolicznościach. Warto powierzyć wszystkie usługi jednemu dostawcy, pozostawiając sobie jedno zadanie główne – rozwijanie biznesu.

Zawieszenie obowiązku wykonywania okresowych badań lekarskich pracowników

Skuteczna interwencja Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, w związku z zaprzestaniem przez niektóre przychodnie medycyny pracy przyjmowania na badania z zakresu medycyny pracy, doprowadziła do rozwiązania tego problemu.

W ostatnim okresie do Biura Rzecznika MŚP docierały liczne sygnały, dotyczące problemów z przeprowadzaniem obowiązkowych badań lekarskich dla pracowników w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-CoV-2 i choroby COVID-19. Z uwagi na powyższe 18 marca 2020 r. Rzecznik MŚP wystosował pismo do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z prośbą o zawieszenie obowiązku przeprowadzania okresowych badań lekarskich. Dodatkowo wielokrotnie, w ramach ustawowych kompetencji, informował Ministra Rozwoju odnośnie istnienia barier i utrudnień w wykonywaniu działalności gospodarczej w tym zakresie.

Postulaty Rzecznika MŚP zostały uwzględnione w znowelizowanej ustawie z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. z 2020 r. poz. 374 ze zm.). Na mocy nowych przepisów wprowadzono zawieszenie obowiązku wykonywania okresowych badań lekarskich pracowników, badań lekarskich i psychologicznych kierowców oraz badań lekarskich, psychologicznych, szkoleń i sprawdzianów maszynistów w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

Pracodawca i pracownik obowiązani będą podjąć wykonanie zawieszonych obowiązków w zakresie badań nie później niż do upływu terminu 60 dni od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Ponadto przewidziano możliwość przeprowadzenia badania wstępnego lub kontrolnego pracownika i wydania odpowiedniego orzeczenia lekarskiego przez innego lekarza niż uprawniony do ich wykonywania. Orzeczenie takie straci moc po upływie 30 dni od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Powyższe zostało również potwierdzone w odpowiedzi Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 10 kwietnia 2020 r. na wspomniane na wstępie pismo Rzecznik MŚP z 18 marca 2020 r.

Warto także wspomnieć, że pismem z 20 marca 2020 r., Rzecznik MŚP zawnioskował do Ministra Zdrowia o stworzenie i udostępnienie listy placówek medycznych, do których pracodawcy będą mogli na bieżąco kierować pracowników i kandydatów na pracowników na wstępne i okresowe badania z zakresu medycyny pracy.

88% firm chce dalej działać pomimo kryzysu. – wyniki ankiety

Przedsiębiorcy chcą przetrwać panujący kryzys i podejmują w tym celu zdecydowane działania. Ograniczają koszty i tną inwestycje, a co piąty właściciel firmy zdecydował się wprowadzić pracę zdalną – wynika z raportu Oferteo.pl. Aż 88% przedsiębiorstw chce kontynuować realizację zleceń pomimo kryzysu. Najlepiej przygotowana na trudności jest branża informatyczna.

Firmy funkcjonują, ale odczuwają kryzysCzy w czasie epidemii zamierza Pan kontynuować działalność

Oferteo.pl, przeprowadziło badanie wśród polskich przedsiębiorców. Wynika z niego, że pomimo trwającego kryzysu są oni zdecydowani walczyć o utrzymanie się na rynku. Aż 46% zamierza kontynuować działalność w czasie epidemii. 42% zaznaczyło, że są zmuszeni ograniczyć swój zakres działań. Co dziesiąty ankietowany przyznał, że zawiesił działalność, a 2% firm zostało zamkniętych. Najbardziej dotknięta kryzysem została branża transportowa, w której aż 26% firm zamknęło lub zawiesiło działalność.

Badanie Oferteo.pl wskazuje na dużą determinację wśród przedsiębiorców, aby nie przerywać funkcjonowania firm. Mimo to większość z nich (66%) przyznaje, że w związku z trwającym kryzysem zmuszeni zostali do odwołania niektórych zleceń.

Największe wyzwaniaJakie są według Pana największe wyzwania w realizacji bieżących zleceń

Właściciele firm najczęściej wskazywali obawę o zdrowie swoje oraz całego zespołu (66%) jako największe wyzwanie w czasie epidemii. Dla 62% najtrudniejszym sprawdzianem jest prowadzenie działalności przy ograniczonym kontakcie z klientem. W 50% przypadków utrudnienia powodowane są przez opóźnienia w dostawach materiałów lub problemy z ich dostępnością.

Branża informatyczna najlepiej zabezpieczonaCzy ma Pan zabezpieczenie finansowe na wypadek zmniejszenia przychodów

Wyniki badania pokazują, że prawie co trzecia firma w Polsce nie posiada żadnego zabezpieczenia finansowego, które pozwoliłoby jej na funkcjonowanie w ciężkich czasach. 35% przedsiębiorców przyznaje natomiast, że zgromadzone oszczędności wystarczą im na miesiąc lub dwa, a 22% badanych nie będzie w stanie utrzymać się z nich nawet przez miesiąc.

W najlepszej sytuacji finansowej zdaje się być branża informatyczna. W jej przypadku 43% firm posiada zabezpieczenie na okres 1-2 miesięcy, a 24% – nawet na 3 miesiące lub dłużej.

Mimo posiadania rezerw finansowych większość (56%) przedsiębiorców przyznaje, że zaczyna już obserwować narastające zatory płatnicze, a 80% spodziewa się w najbliższych tygodniach coraz poważniejszych problemów z płynnością finansową.

Firmy boją się utraty zleceńJakie są Pana największe obawy w związku z epidemią

Przedsiębiorcy zdecydowanie chcą, aby ich firma działała w czasie epidemii oraz po jej zakończeniu. Najbardziej obawiają się więc zmniejszania się liczby zleceń, co w dłuższej perspektywie mogłoby uniemożliwić im funkcjonowanie. W badaniu Oferteo.pl tę obawę wskazało aż 78% badanych.

Wśród odpowiedzi często pojawiał się również lęk przed rezygnacją obecnych klientów (54%) oraz przed powstawaniem zatorów płatniczych (33%). Rzadziej przedsiębiorcy boją się utraty personelu oraz zamykania działalności przez swoich podwykonawców.

Cięcia kosztów i inwestycjiJakie środki zaradcze podjął Pan w związku z epidemią

Aby zminimalizować negatywny wpływ obecnej sytuacji na funkcjonowanie firmy, przedsiębiorcy już teraz podejmują różne działania. Najpopularniejszym z nich jest znaczne ograniczanie kosztów funkcjonowania, na które zdecydowało się już 60% firm. Na drugim miejscu, z wynikiem 41%, znalazło się minimalizowanie inwestycji. Co piąte przedsiębiorstwo zdecydowało się na oddelegowanie pracowników do pracy zdalnej, a 16% podzieliło ich na mniejsze zespoły. Firmy starają się również szybko zdobyć pieniądze poprzez pozyskiwanie środków zewnętrznych, zintensyfikowaną windykację należności lub wyprzedawanie środków trwałych.

Ponadto w badaniu Oferteo.pl 22% przedsiębiorców przyznało, że planuje w najbliższym czasie zwolnienia wśród pracowników. 33% rozważa natomiast okrojenie etatów lub obniżenie płac. 10% badanych już podjęło te kroki.

Metodologia badania

Przedstawione dane pochodzą z badania ankietowego przeprowadzonego w marcu 2020 roku na grupie ponad 2 700 przedsiębiorców.

Na Ukrainie wystrzeliła liczba bezrobotnych

Epidemia koronawirusa spowodowała, że część pracowników z Ukrainy wyjechała z Polski. Co więcej, zamknięcie granic zatrzymuje przepływ nawet 160 tys. osób miesięcznie. Nie pozostaje to bez znaczenia dla ukraińskiego rynku pracy. Z danych State Employment Service of Ukraine wynika, że w kwietniu w tydzień zarejestrowano ponad 36 tys. bezrobotnych. Eksperci Personnel Service wskazują, że ta liczba wzrośnie. Natomiast w Polsce mamy do czynienia ze zmianą trendu. Na stanowiska, które do tej pory zajmowali głównie Ukraińcy, zgłaszają się Polacy, którzy w trakcie epidemii stracili pracę.

Emigracja z Ukrainy do Polski ma charakter czysto zarobkowy. Nasi sąsiedzi przyjeżdżają do nas podreperować domowy budżet, bo w Polsce zarabiają nawet trzykrotnie więcej niż u siebie. Teraz, w związku z koronawirusem, część podjęła decyzję, aby wrócić na Ukrainę. Sytuacja w ich ojczyźnie, podobnie zresztą jak wszędzie, nie sprzyja szukaniu pracy. Wskazują na to wyraźnie dane dotyczące liczby bezrobotnych. A to dopiero początek. Ostatecznie bez pracy na Ukrainie może zostać nawet do 450 tys. osób, które wrócą z emigracji – mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service i ekspert ds. rynku pracy.

W tydzień na Ukrainie przybyło 36 tys. bezrobotnych

Opierając się na szacunkach związanych z liczbą aktywnych telefonów komórkowych użytkowanych w Polsce i obsługiwanych przez ukraińskich operatorów, można przyjąć, że w ostatnich latach przebywało u nas co roku ok. 1,2 mln obywateli Ukrainy. W momencie wybuchu epidemii koronawirusa część przebywającej w Polsce kadry ze Wschodu, zdecydowała się na powrót do ojczyzny, co wpłynęło na stopę bezrobocia. Z danych State Employment Service of Ukraine wynika, że tylko w ciągu pięciu dni – od 6 do 10 kwietnia br. – liczba bezrobotnych na Ukrainie wzrosła o 36,2 tys. osób.

Decyzja części osób o wyjeździe była związana z tym, że pracownicy z Ukrainy, w ramach uproszczonej procedury zatrudniania mogą pracować w Polsce legalnie tylko przez pół roku. Ci, którym wiza wygasała w niedługim czasie, nie chcieli ryzykować, mimo że całkiem szybko okazało się, że w Tarczy Antykryzysowej uwzględniono postulat, związany z odnawianiem prawa do pracy i przebywania w Polsce dla cudzoziemców. Daje im on możliwość legalnego pobytu w okresie trwania stanu epidemicznego oraz 30 dni po jego zakończeniu – zwraca uwagę Krzysztof Inglot.

Zmiana trendu w Polsce

Pracownicy z Ukrainy często pracowali na stanowiskach, których polscy pracownicy nie chcieli zajmować. Epidemia koronawirusa spowodowała jednak, że trend się zmienił. Pracownicy, którzy stracili pracę, w tym przede wszystkim w sektorze HoReCa, szukają teraz pracy w innych branżach, również na stanowiskach, które do tej pory zajmowali głównie Ukraińcy.

W Polsce zagrożonych jest ok. 2 mln stanowisk pracy, w tym wiele z nich należy do sektora HoReCa. Przy czym osoby, które stracą zatrudnienie niekoniecznie muszą zasilać kręgi bezrobotnych. Część z nich znajdzie pracę w innej branży, co dzieje się już teraz. Polacy nagminnie zgłaszają się na stanowiska, na które do tej pory firmy szukały pracowników z Ukrainy – podsumowuje Krzysztof Inglot.

Genomtec wspomoże walkę z koronawirusem

Wrocławska spółka biotechnologiczna dynamicznie rozwija prace nad opracowaniem szybkich testów ułatwiających wykrycie patogenów koronawirusa SARS CoV-2. Genomtec jest jednym z finalistów akceleratora MIT Enterprise Forum Poland oraz zwycięzcą konkursu CVC Young Innovator Awards.

Genomtec to jeden z finalistów  programu akceleracyjnego MIT Enterprise Forum, który wspiera najbardziej innowacyjne startupy naukowo-technologiczne z Polski i Europy Środkowo-Wschodniej poprzez połączenie ich potencjału z wiedzą i zasobami dużych przedsiębiorstw MIT Enterprise Forum CEE jest częścią globalnej sieci MIT Enterprise Forum, afiliowanej z najlepszą na świecie uczelnią technologiczną – Massachusetts Institute of Technology. Wrocławska firma wygrała także międzynarodowy konkurs zorganizowany w ramach HubWeek w Bostonie. Teraz spółka udowadnia, że jej przełomowe rozwiązania technologiczne mogą być pomocne w walce z epidemią koronawirusa.

Startupy, które łączą swoją technologiczną innowacyjność ze społeczną odpowiedzialnością mogą okazać się kluczowe w walce z zagrożeniem idącym za globalnym rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2twierdzi Łukasz Owczarek, Head of Acceleration programu MIT Enterprise Forum CEE

Rozwiązania, nad którymi pracowały przez lata startupy, mogą wspomóc walkę z epidemią i pomóc zminimalizować jej długofalowe skutki, nawet jeśli pierwotnie nie takie miało być zastosowanie ich technologii. Najważniejsze jest by się zmobilizować, przeanalizować możliwości wdrożenia w zakresie przeciwdziałania epidemii i wziąć odpowiedzialność nie tylko za swój biznes, ale także wszystkich bezpośrednio zagrożonych. Jesteśmy dumni, że startupy z którymi mieliśmy przyjemność pracować w akceleratorze realizują tę misję- dodaje.

Dzięki opracowaniu autorskich zestawów diagnostycznych dedykowanych chorobom dróg oddechowych, w tym także SARS-CoV-2 będziemy mogli udostępniać odczynniki umożliwiające prowadzenie testów na istniejącym już sprzęcie laboratoryjnym. Docelowo pozwoli to na skrócenie czasu analizy z 2-3 godzin do nawet 15 minut. W obecnej sytuacji każde usprawnienie wykonywania testów w kierunku koronawriusa jest na wagę złota. Dodatkowo opatentowaliśmy nasze mobilne urządzenie diagnostyczne Genomtec ID, dzięki któremu w przyszłości będzie mogli korzystać z innowacyjnej technologii pozwalającej na wykrywanie materiału genetycznego wirusa bezpośrednio w miejscu opieki nad pacjentemmówi Miron Tokarski, prezes Genomtec.

Genomtec jest także zwycięzcą trzeciej edycji konkursu CVC Young Innovators wspierającego innowacyjne startupy, które poza przełomowymi technologiami i atrakcyjnym modelem biznesowym zapewniają także realne korzyści w wymiarze społecznym. Dzięki wygranej w konkursie wrocławska firma uzyskała środki na dalszy rozwój w wysokości 100 tys. złotych.

Kiedy Miron i Genomtec otrzymali nagrodę CVC Young Innovator, doceniliśmy to, że łączy unikalną na skalę światową biotechnologię i misję poprawy dostępności do testów genetycznych w krajach rozwijających się. To, że w obecnej sytuacji Genomtec błyskawicznie wykonał piwot, koncentrując swoją pracę na zwielokrotnieniu zdolności testowania zakażeń Covid-19, świadczy o olbrzymiej klasie i jakości tego zespołu. Po prostu olbrzymi szacunek dla Mirona – powiedział Krzysztof Krawczyk partner CVC Capital Partners.

Nagroda w konkursie CVC Young Innovator Awards była jasnym potwierdzeniem wysokiej jakości naszych działań. Konkurs dzięki swojej marce i międzynarodowemu zasięgowi pozwolił nam uzyskać większą rozpoznawalność i przede wszystkich uwiarygodnić Genomtec wśród rynku i inwestorów. Nagroda pieniężna pozwoliła nam na rozwój prac B+R oraz doposażenie naszego laboratoriumdodaje Miron Tokarski.

Już w maju rozpocznie się rekrutacja do kolejnej edycji akceleratora MIT Enterprise Forum CEE. Więcej informacji dostępnych na stronie internetowej: www.mitefcee.org

Proces windykacji w dobie obecnego kryzysu wywołanego pandemią

Dziś już nikt nie ma najmniejszych wątpliwości, że przed nami najtrudniejszy czas dla gospodarki, problem dziś mają wszystkie branże, a więc wszyscy klienci sektora finansowego, jedni w mniejszym, inni w większym stopniu.

Również branża leasing i wynajmu pojazdów notująca do końca 2018 r. dwucyfrowe wzrosty z lekkim wyhamowaniem w 2019 r., stoi dziś przed nie lada wyzwaniem – stworzeniem parasola ochronnego nad biznesami klientów, tak by sprzęt sfinansowany przez firmy leasingowe pozostał u nich jak najdłużej, by mogli z niego korzystać po zniesieniu barier wynikających z pandemii.

Branża już podjęła działania, by ten cel został osiągnięty

Związek Polskiego Leasingu, organizacja zrzeszająca spółki leasingowe i wynajmu pojazdów zakomunikowała w marcu br., że firmy członkowskie podjęły szereg działań polegających na elastycznym podejściu do klienta m.in. w kwestii spłaty jego zobowiązań i dalszej realizacji zawartych umów w sytuacji kryzysowej poprzez odraczanie rat lub ich części, odstępowanie od naliczania dodatkowych odsetek, prowizji, i innych opłat.

Branża wykorzystuje te narzędzia, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów, chroniąc w oczywisty sposób także swoje interesy. Stosowanie „polityki obustronnych korzyści” wydaje się oczywiste, dlatego, jako branża, dostosowujemy również procesy windykacyjne w naszych spółkach – podkreślił Andrzej Krzemiński, przewodniczący Komitetu Wykonawczego ZPL.

Standardowo obsługą procesów windykacyjnych zajmują się wyspecjalizowane podmioty, którym procesy te są zlecane. W uproszczeniu proces windykacji polega na doprowadzeniu do wyegzekwowania zaległych należności, bądź do odbioru przedmiotu leasingu w sytuacji wypowiedzianej umowy leasingowej.

Dziś branża leasingowa i wynajmu oczekuje i potrzebuje zmiany standardowego procesu windykacji na czas kryzysu. To oczekiwanie branża kieruje do podmiotów windykacyjnych obsługujących proces. Podmioty windykacyjne dziś powinny stworzyć nowe procedury i nowe projekty, które sprostają oczekiwaniom branży, a więc w efekcie umożliwią klientom prowadzenie działalności po ustaniu kryzysu.

Proces windykacji w dobie dzisiejszego kryzysu musi być przede wszystkim elastyczny, co przede wszystkim oznacza wdrożenie dodatkowych narzędzi przez podmioty windykacyjne, które te elastyczne rozwiązania będą realizowały we właściwy sposób i wobec określonych przedsiębiorców. Powinny one pozwolić na identyfikację powodów zadłużenia, a więc na identyfikację tych przedsiębiorców, którzy mają dziś realne problemy finansowe wywołane pandemią. Chodzi o to, by w jak najkrótszym czasie i jak najsprawniej zidentyfikować przedsiębiorców, do których należy dotrzeć z elastycznymi rozwiązaniami branży. Tak rozumiana identyfikacja zminimalizuje ryzyka wykorzystania tych rozwiązań w niewłaściwy sposób, a także zminimalizuje ryzyka fraudowe, które w obecnym czasie z całą pewnością są podwyższone – podkreśla Kinga Tabor-Kłopotowska, adwokat, Dyrektor Departamentu Karnego i Windykacji, z kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni.

Szybka identyfikacja i selekcja windykacyjna przedsiębiorców w sytuacji zagrożenia epidemicznego i ograniczonych możliwości przemieszczania się i odbywania wizyt u przedsiębiorców – czy to w ogóle możliwe?

Tak, dziś bardziej niż kiedykolwiek digitalizacja procesu windykacji i zastosowanie odpowiednich rozwiązań IT, by m.in. odbywać wirtualne wizyty i spotkania, to wyznaczniki skutecznego i profesjonalnego procesu windykacji. Skuteczny proces windykacji bez tych rozwiązań po prostu nie istnieje. Jednym z możliwych scenariuszy procesu windykacji wobec przedsiębiorców, którzy faktycznie potrzebują pomocy wydaje się być konieczność połączenia procesu windykacji z restrukturyzacją, a więc przygotowanie kompleksowych rozwiązań,  dzięki którym to podmiot windykacyjny zajmie się obok windykacji również m.in. opracowaniem najkorzystniejszego modelu restrukturyzacyjnego, przygotuje konieczne dokumenty, doprowadzi od ich podpisania – wyjaśnia Kinga Tabor Kłopotowska.

To tylko jeden z wielu możliwych scenariuszy windykacyjnych. Wiadomo już, że dziś scenariusze windykacyjne będą podlegały nieustannym zmianom w zależności od rozwoju obecnej sytuacji i zmian przepisów prawa. Firmy windykacyjne będę musiały bardziej niż kiedykolwiek postawić na digitalizację usług, kompleksowość i kreatywność, by spełnić oczekiwania branży leasingowej i jej klientów – zwraca uwagę Kinga Tabor – Kłopotowska.

Rozliczenie kosztów w trybie specjalnym. Preferencje dla firm walczących z COVID-19

Jedną z części tzw. tarczy antykryzysowej są znane już mechanizmy podatkowe w postaci ulgi B+R i IP Box. Ministerstwo Rozwoju promuje te rozwiązania w szczególności wśród firm, które opracowują i produkują artykuły niezbędne do przeciwdziałania COVID-19. Zaliczymy do nich m.in. płyny dezynfekujące, maski ochronne czy przyłbice drukowane na drukarkach 3D. Przedsiębiorcy nie muszą czekać na rozliczenie tegorocznych kosztów do końca roku podatkowego. Ministerstwo umożliwia im odliczenie zaliczek na podatek dochodowy jeszcze w tym roku.

Informacje dostępne na stronach rządowych nie wyjaśniają, w jaki sposób można skorzystać z tych preferencji. W komunikacie Ministerstwa Rozwoju czytamy, że ulga B+R w trybie przyspieszonym jest skierowana do tych firm, które wykażą poniesione koszty w składanych zeznaniach rocznych, czyli w 2021 roku. Jednocześnie podkreśla się, że odliczenie zaliczek na podatek dochodowy jest możliwe jeszcze w roku bieżącym. W sytuacji, gdy podatnik przestanie płacić zaliczki lub obniży ich wysokość bez podania przyczyny, fiskus może wszcząć czynności sprawdzające, a nawet kontrolę skarbową.

Jeśli firma chciałaby w bezpieczny sposób skorzystać z rozliczenia kosztów w trybie przyspieszonym, powinna przeprowadzić pełną analizę obszarów, w których owe koszty poniosła oraz na bieżąco  wyodrębniać te koszty w swoim systemie księgowym. W kolejnym kroku należy przygotować dokumentację naukowo-techniczną objaśniającą działania podjęte przez przedsiębiorstwo w ramach przeciwdziałania COVID-19. Końcowym etapem jest przesłanie do urzędu skarbowego wniosku o obniżenie bądź zaniechanie poboru zaliczek zgodnie z wytycznymi ministerstwa opisanymi w odpowiednich artykułach ustaw – tłumaczy Paweł Perzyński, ekspert ds. Ulgi B+R w Ayming Polska.

Z przyspieszonego rozliczenia kosztów w ramach ulgi B+R mogą skorzystać firmy, które wprowadzają do produkcji następujące wyroby, o ile wcześniej ich nie wytwarzały:

  • płyny do dezynfekcji rąk – rozwiązanie kierowane zwłaszcza do producentów chemii gospodarczej lub płynów do e-papierosów;
  • maseczki ochronne – z tej preferencji mogą skorzystać przedsiębiorstwa produkujące odzież, zasłony lub inne wyroby tekstylne;
  • przyłbice ochronne – opcja dla firm produkujących druki 3D.

IP Box w walce z COVID-19

Inną formą wsparcia podatników prowadzących działalność badawczo-rozwojową jest skorzystanie z ulgi IP Box w trybie specjalnym. Oznacza ona objęcie 5%-ową stawką podatku dochodów z praw własności intelektualnej, które są wykorzystywane do przeciwdziałania skutkom COVID-19.

Przykładami takiej działalności może być opracowanie np.:

  • programu komputerowego służącego obniżeniu prawdopodobieństwa zachorowania na COVID-19 pod warunkiem posiadania praw własności do takiego oprogramowania;
  • nowych metod produkcji środków czynnych w branży medycznej pod warunkiem rozpoczęcia działań w celu uzyskania ochrony prawnej dla opracowanego rozwiązania.

Zgodnie z informacją Ministerstwa Rozwoju, wygenerowanie oszczędności w podatku dochodowym byłoby możliwe również w sytuacji, gdy podatnik nie posiada jeszcze kwalifikowanego prawa własności intelektualnej ani ekspektatywy na jego uzyskanie. Jedynym warunkiem jest zgłoszenie lub złożenie wniosku o uzyskanie prawa ochronnego do właściwego organu w terminie 6 miesięcy, licząc od końca miesiąca, za który – przy obliczaniu zaliczki – zastosowano 5%-ową stawkę podatku. W informacji ministerstwa pojawia się stwierdzenie, że skorzystanie z ulgi IP Box należy wykazać w zeznaniu rocznym po zakończeniu roku podatkowego. Jednak, tak jak w przypadku rozliczenia ulgi B+R w trybie specjalnym, należy się do tego odpowiednio przygotować.

Skorzystanie z IP Box w nowej formie powinno być poprzedzone przeprowadzeniem pełnej analizy kosztów wraz z wyodrębnieniem ich na bieżąco w systemie księgowym oraz wyliczeniem wskaźnika NEXUS. Następnie przedsiębiorca jest zobligowany do przygotowania dokumentacji, która uprawdopodobni uzyskanie ochrony prawnej w przeciągu 6 miesięcy od dnia skorzystania z IP Box. Na koniec należy przesłać do urzędu skarbowego wniosek o obniżenie bądź zaniechanie poboru zaliczek.– dodaje Paweł Perzyński, ekspert ds. Ulgi B+R w Ayming Polska.

Komisja Europejska zachęca przedsiębiorców do indywidualnych konsultacji zagadnień antymonopolowych

8 kwietnia br. Komisja Europejska wychodząc naprzeciw przedsiębiorcom opublikowała dokument określający politykę stosowania unijnego prawa ochrony konkurencji w odniesieniu do porozumień kooperacyjnych zawieranych w związku z kryzysem COVID-19 (Antitrust Temporary Framework).

Co do zasady, wdrożenie jakiejkolwiek formy horyzontalnej lub wertykalnej współpracy przedsiębiorców powinno być poprzedzone analizą pod kątem zgodności danego rozwiązania z prawem ochrony konkurencji. W przeciwieństwie np. do administracji podatkowej, organy antymonopolowe (Komisja Europejska oraz Prezes UOKiK) nie mają prawnego obowiązku udzielania indywidualnych interpretacji co do oceny prawnej danego rozwiązania. Wychodząc jednak naprzeciw dynamicznym zmianom rzeczywistości gospodarczej w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, 8 kwietnia Komisja Europejska opublikowała dokument określający politykę stosowania unijnego prawa ochrony konkurencji w odniesieniu do porozumień kooperacyjnych zawieranych w związku z kryzysem COVID-19 (Antitrust Temporary Framework)[1].

Komunikat zawiera m.in. informację o możliwości zwracania się do Komisji o tzw. comfort letters przez przedsiębiorców mających wątpliwości co do zgodności z prawem konkurencji zamierzonych działań.

Należy pamiętać, że niektóre ograniczenia konkurencji mogą zostać uznane za zgodne z prawem, jeżeli spełniają przesłanki tzw. wyłączenia indywidualnego. Antykonkurencyjne porozumienie będzie objęte wyłączeniem grupowym, jeżeli przyczynia się ono do polepszenia produkcji lub dystrybucji produktów, bądź do popierania postępu technicznego lub gospodarczego, przy zastrzeżeniu dla użytkowników słusznej części zysku, który z tego wynika. Jednocześnie porozumienie takie, musi spełniać przesłankę niezbędności, jak również nie dawać stronom możliwości eliminowania konkurencji w stosunku do znacznej części produktów objętych tym porozumieniem.

Wszystkie te warunki muszą zostać spełnione łącznie, a w przypadku zakwestionowania określonej praktyki przez organ antymonopolowy (Komisję Europejską lub Prezesa UOKiK) to na przedsiębiorcach (stronach porozumienia) spoczywa ciężar wykazania, że dana praktyka jest objęta wyłączeniem indywidualnym. Oznacza to również, że wszelkiego rodzaju ograniczenia konkurencji wynikające ze współpracy przedsiębiorców powinny zostać samodzielnie ocenione przez strony (self-assessment). Ponieważ w unijnym systemie prawa antymonopolowego brak jest odpowiednika interpretacji podatkowej (tzn. uzyskania wiążącego rozstrzygnięcia organu w przedmiocie kwalifikacji prawnej danego rozwiązania), instytucja wyłączenia indywidualnego jest wykorzystywana przede wszystkim jako linia obrony w postępowaniach antymonopolowych i sądowych.

Deklaracja Komisji dotycząca możliwości kierowania indywidualnych zapytań stanowi istotne odstępstwo od zasady samooceny. Z komunikatu wynika bowiem, że przedsiębiorcy mogą zwrócić się do Komisji w celu wyjaśnienia wątpliwości prawnych dotyczących rozważanego modelu współpracy biznesowej. Komisja wskazuje, że tolerowane będą takie formy współpracy przedsiębiorców, które mają na celu zapewnienie ciągłości dostaw (np. poprzez koordynację produkcji lub wymianę informacji o stopniu wykorzystania mocy produkcyjnych) w związku z pandemią.

Pomimo, iż komunikat odwołuje się przede wszystkim do produktów medycznych, „zaproszenie” Komisji do składania zapytań indywidualnych nie jest ograniczone wyłącznie do sektora ochrony zdrowia. Mając na uwadze praktykę obrotu gospodarczego, wydaje się, że podobne wątpliwości mogą pojawić się nie tylko w odniesieniu do horyzontalnych porozumień kooperacyjnych, ale mogą dotyczyć również porozumień wertykalnych oraz jednostronnych praktyk przedsiębiorców posiadających pozycję dominującą.

Na marginesie warto wskazać, że przed wejściem w życie rozporządzenia Rady (WE) 1/2003 z 16.12.2003 w sprawie wprowadzenia w życie reguł konkurencji ustanowionych w art. 81 i 82 Traktatu, istniała możliwość notyfikacji porozumienia Komisji Europejskiej, która wydawała rozstrzygniecie w przedmiocie wyłączenia indywidualnego (system zbliżony do kontroli koncentracji). Okazuje się, że kryzys wywołany COVID-19 wpłynął na wzrost popularności tego instrumentu w tych jurysdykcjach, gdzie rozwiązanie takie dalej obowiązuje. Dobrym przykładem jest Australia, gdzie organ antymonopolowy w krótkim czasie wydał szereg decyzji dopuszczających ograniczenia konkurencji związane ze współpracą przedsiębiorców, m.in. w sektorze ubezpieczeniowym[2], opieki zdrowotnej[3] i zaopatrzenia w leki[4] i sprzęt medyczny[5], bankowości[6], centrów handlowych[7] oraz handlu detalicznego[8].

Komunikat zawiera również apel o raportowanie do Komisji wszelkiego rodzaju nieuczciwych praktyk mogących naruszać unijne reguły konkurencji, co oznacza, że urzędnicy będą szczególnie uważnie przyglądali się wszelkiego rodzaju skargom oraz sygnałom wpływającym z rynku.

W związku z tym, że bieżące działania przedsiębiorców są przedmiotem wnikliwej obserwacji organów antymonopolowych na całym świecie, w zaistniałej sytuacji warto rozważyć wystąpienie do Komisji z zapytaniem o ocenę niektórych praktyk biznesowych przed ich wdrożeniem. W przypadku korzystnego dla przedsiębiorcy rozstrzygnięcia rozwiązanie takie może okazać się szybsze oraz tańsze w porównaniu z drogą postępowania administracyjnego i sądowego, wiążącego się z ewentualnym – nawet nieskutecznym – zakwestionowaniem legalności danej praktyki przez Komisję lub Prezesa UOKiK. Należy również pamiętać, że unijne reguły konkurencji (art. 101 i 102 Traktatu o funkcjonowaniu UE) mogą być stosowane zarówno przez Komisję, jak i organy krajowe, przez co pozytywne rozstrzygniecie Komisji może również „uporządkować” sytuację prawną przedsiębiorcy w relacji z Prezesem UOKiK.

[1] https://ec.europa.eu/info/sites/info/files/framework_communication_antitrust_issues_related_to_cooperation_between_competitors_in_covid-19.pdf

[2] https://www.accc.gov.au/media-release/private-health-insurers-to-cooperate-on-covid-19-coverage-and-deferral-of-premiums

[3] https://www.accc.gov.au/media-release/private-and-public-hospitals-to-cooperate-on-covid-19-in-victoria-and-queensland

[4] https://www.accc.gov.au/media-release/medicine-wholesalers-to-co-operate-on-access-to-pharmaceutical-products

[5] https://www.accc.gov.au/media-release/cooperation-to-aid-supply-of-covid-19-medical-equipment

[6] https://www.accc.gov.au/media-release/banks-authorised-to-co-operate-on-loan-relief-and-services

[7] https://www.accc.gov.au/media-release/shopping-centres-to-co-operate-to-support-retail-tenants

[8] https://www.accc.gov.au/media-release/supermarkets-to-work-together-to-ensure-grocery-supply

Wirtualna opieka nad dziećmi nowym benefitem na rynku pracownicznym

W okresie pandemii, gdy sytuacja zmusza nas do pozostania w domu i pracy zdalnej, pracownikom trudno zaproponować jakiekolwiek udogodnienia pozapłacowe. Dotychczas atrakcyjne dla pracowników benefity jak karta multisport, owocowe czwartki, kursy językowe, czy dofinansowanie przejazdów obecnie tracą sens. Na rynku pojawiła się nowa usługa oferowana przez sieć przedszkoli KIDS&Co. – Wirtualne Pokoje opieki nad dziećmi w wieku przedszkolnym i dla uczniów klas 1-3. Usługa jest w pełni dostosowana do obecnej sytuacji pandemicznej w Polsce.

Stan epidemii w Polsce wymusił na pracodawcach nowy sposób funkcjonowania. Zgodnie z rekomendacją Rządu, większość firm, które mają taką możliwość, zdecydowała się na pracę w trybie zdalnym. Przedłużające się home office to wyzwanie zarówno dla pracowników, jak i pracodawców. Zarówno szkoły jak i przedszkola są teraz zamknięte. Sieć przedszkoli dwujęzycznych KIDS&Co. wychodząc naprzeciw oczekiwaniom pracodawców i pracowników wprowadziła nowe rozwiązanie na rynek, dostosowane do obecnej rzeczywistości. To Wirtualne Pokoje.

Usługa skierowana jest do klientów korporacyjnych. Wirtualne Pokoje to nic innego, jak zajęcia z naszymi nauczycielami, którzy przez określony czas opiekują się dziećmi pracowników, by ci mogli zająć się obowiązkami, a dziecko w ten sposób zachowuje swoją codzienną rutynę. Wystarczy, że pracownik ma laptopa, tablet, czy telefon komórkowy podłączony do telewizora z opcją smart TV. Na ekranie dziecko widzi nauczycieli znajdujących się w naszej placówce. Zajęcia są w pełni interaktywne, zatem dziecko może zadawać pytania i czuć obecność pedagoga. Mamy dopracowany i wyjątkowy program zajęć, ułożony z bloków tematycznych i dostosowany do wieku grupy – wyjaśnia Karina Trafna, prezes sieci KIDS&Co.

Jeden Wirtualny Pokój to zajęcia dla grup do 15 dzieci w wieku przedszkolnym lub klas 1-3. Zajęcia trwają od godziny do 4 godzin i prowadzi je dwóch wykwalifikowanych nauczycieli. Połowa nauczycieli w przedszkolach KIDS&Co. to angliści, więc zajęcia mogą być prowadzone również dla grup obcokrajowców. Zajęcia podzielone są na różne bloki tematyczne dostosowane indywidualnie do wieku i preferencji każdej grupy, w tym zajęcia ruchowe jak karate, zumba, czy hip-hop, różnego typu zajęcia plastyczne, a w starszych grupach eksperymenty i doświadczenia – wszystko bez konieczności angażowania rodziców. W sumie w Polsce działa 15 placówek pod marką KIDS&Co., więc sieć jest przygotowana do prowadzenia wielu zajęć jednocześnie.

Przed pandemią klientami sieci KIDS&Co. byli głównie pracodawcy z branży SSC/BPO, duże centra R&D lub firmy produkcyjne. Te firmy chętnie dofinansowywały czesne w przedszkolach operatora dzieciom swoich pracowników lub decydowały się na otwarcie własnych przedszkoli i żłobków powierzając ich organizację i prowadzenie KIDS&Co. Od czasu zamknięcia przedszkoli – wszystkie korzystają z oferty zajęć zdalnych. Obecnie do KID&Co. zgłaszają się nowi klienci, którzy również są zainteresowani Wirtualnymi Pokojami i chcą zaoferować swoim pracownikom nietypowy i bardzo pomocy benefit.

Co trzeci pracownik uważa, że praca zdalna zmniejsza efektywność

18% pracowników stwierdziło, że praca z domu wpłynęła pozytywnie na ich efektywność, a 37% z nich nie zauważyło zmiany, w porównaniu z wykonywaniem obowiązków w siedzibie firmy. Z drugiej strony niemal co trzecia spytana osoba (29%) przyznała, że odczuła spadek efektywności na „home office”. Praca zdalna może okazać się wyzwaniem trudnym w realizacji, a przyczyniają się do tego np. ograniczone możliwości pracy zespołowej. Takie wnioski wynikają z sondażu NEXERY przeprowadzonym na koniec marca 2020 r. przez InsightOut Lab.

Wyzwania pracy zdalnej

Praca z domu wiąże się z wieloma trudnościami – taki wniosek płynie z sondażu zleconego przez NEXERĘ. Problemy mogą dotyczyć szczególnie tych pracowników, którzy do tej pory nie byli na „home office” – aż 57% badanych przyznało, że nigdy nie skorzystało takiej możliwości. Po czterech tygodniach, od kiedy firmy zaczęły przestawiać się na pracę zdalną, ponad połowa respondentów stwierdziła, że pracuje tak samo lub bardziej efektywnie niż będąc w miejscu pracy – 37% nie zauważyło różnicy, a 18% uznało, że ich wydajność wzrosła. Blisko 30% ankietowanych dostrzegło jednak pogorszenie wydajności swoich działań.

Wśród trzech najczęściej pojawiających się trudności, z jakimi borykają się zdalni pracownicy, znalazło się ograniczenie możliwości pracy zespołowej (29% respondentów uznało, że jest to jedno z głównych wyzwań), brak możliwości realizacji niektórych zadań zdalnie (27%) i zarządzanie rozproszonym zespołem (27%). Innymi, nieco mniej uciążliwymi problemami okazały się przekazywanie wiedzy pracownikom i uczenie ich nowych umiejętności, ograniczone możliwości konsultacji działań lub zadań, pozyskanie nowych klientów i kontrahentów czy utrzymanie relacji z klientami i interesariuszami.

– Wiele z codziennych działań, składających się na sprawne funkcjonowanie firmy, do tej pory odbywało się za pomocą sieci. Tym bardziej w czasie, gdy zaleca się pracę zdalną, internet jest głównym narzędziem pozwalającym wykonywać swoje obowiązki pracownikom z wielu branż. Z naszego badania wynika, że pracownicy mają najmniej problemów z organizowaniem i przeprowadzaniem spotkań kreatywnych z zespołem (19%) oraz przeprowadzaniem rekrutacji i wdrażaniem pracowników (16%). Dostęp do szybkiego łącza pozwala na sprawną komunikację, wymianę informacji i wiedzy między pracownikami, zarządem, klientami i interesariuszami. Niezawodna sieć stała się zatem jednym z podstawowych narzędzi do pracy. Ankietowani to potwierdzają – 67% spytanych pracowników uważa szybkie i stabilne łącze za najbardziej przydatne rozwiązanie w pracy zdalnej – mówi Piotr Wieczorkiewicz, Członek Zarządu ds. Operacji w firmie NEXERA.

Przepis na sukces: samodyscyplina i dobre narzędzia

Sondaż NEXERY pokazał, że Polacy zdają sobie sprawę z tego, że praca w domu wymaga od nich samodyscypliny – potwierdziło to prawie ¾ pytanych pracowników. Co więcej niemal 60% respondentów stwierdziło, że wie jak efektywnie pracować z domu i faktycznie przynosi to efekty. Praca nad sobą, nauka organizacji czasu i samodyscypliny to nie jedyne plusy zaistniałej sytuacji. Ponad połowa badanych (51%) w wyniku przejścia na pracę zdalną, poznała lepiej działanie wielu programów, aplikacji i narzędzi internetowych, których wcześniej nie korzystała.

– Z badania wynika, że pracownicy napotykają liczne trudności podczas „home office”. Połowa respondentów przyznała, że ma problemy z koncentracją, zaś 35% stwierdziło, że nie ma warunków do pracy zdalnej w ogóle. Wyzwaniem jest też oddzielenie życia prywatnego od zawodowego – ten problem zgłosiło aż 53% pracowników. Część z trudności można wyeliminować, dobrze organizując czas i miejsce pracy, a także stosując samokontrolę. O inne elementy, jak np. zapewnienie szybkiego i stałego internetu, czyli głównego narzędzia pracy zdalnej, troszczą się operatorzy. Od niezawodnego łącza zależy dziś los wielu pracowników z różnych branż. Dostarczając sieć światłowodową w naszych Regionach mamy poczucie, że przyczyniamy się do poprawy jakości pracy i wspieramy rozwój biznesu – dodaje Paweł Biarda, Członek Zarządu ds. Sprzedaży i Rozwoju Biznesu w firmie NEXERA.

Nota metodologiczna:

Sondaż NEXERY – badanie zostało zrealizowane przez InsightOut Lab na zlecenie operatora telekomunikacyjnego firmę NEXERA. W celu zebrania wywiadów wykorzystano metodę CAWI (Computer Assisted Web Interview) na panelu Ariadna. Badanie przeprowadzono między 27 a 30 marca 2020 r. na grupie 1064 osób aktywnych zawodowo (pracujących).

Pierwszy polski test na koronawirusa z udziałem firmy zlokalizowanej w PPNT

Na początku kwietnia 2020, naukowcy z Poznania opracowali pierwszy polski test na koronawirusa. W prace badawcze zaangażowana była młoda firma chemiczna z PPNT, FutureSynthesis.

Europejska walka z epidemią koronawirusa trwa mniej-więcej od lutego 2020 r. W połowie marca wirus dotarł też do Polski. I od razu rozpoczęły się badania mające na celu opracowanie szybkiego testu wykrywającego zakażenie u polskich pacjentów. W poznańskim Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN prace ruszyły już 20 marca. Do wspólnego projektu zaproszono kilkudziesięciu naukowców, w tym 8-mio osobowy zespół firmy FutureSynthesis, lokatora PPNT działającego w branży chemicznej.

Dlaczego FutureSynthesis?

FutureSynthesis posiada zaawansowaną technologię syntezy kwasów nukleinowych, cząsteczek na których oparte jest działanie molekularnych testów wykrywających wirusa. Od początku pojawienia się epidemii, firma podjęła starania pozyskania na polski rynek amerykańskiego testu do wykrywania wirusa. Jednak działania te, ze względu na wymagania prawne, były bardzo długotrwałe, a jak wiadomo, czas był (i jest) bardzo istotny.

Dlatego, gdy tylko Instytut Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk pod kierownictwem prof. Marka Figlerowicza rozpoczął prace koncepcyjne nad projektowaniem nowego testu na koronawirusa, lider zespołu FutureSynthesis, dr hab. Marcin Chmielewski, dołączył do grupy zaangażowanych naukowców. Obie instytucje doskonale się znają, bo FutureSynthesis od dawna współpracuje z PAN. We wspólnych pracach nad testem, firma podjęła się syntezy kwasów nukleinowych niezbędnych w pracach koncepcyjnych. Szybkie tempo prac oraz syntetyzowanie sond i starterów niemalże przez całą dobę przez zespół parkowej firmy, spowodowało, że prototyp testu powstał w ciągu 5 dni, natomiast pełen test w 2 tygodnie.

– Mając świadomość wagi sytuacji, chwilowo odsunęliśmy wszystkie inne nasze działania. Praca charakteryzowała się zawrotnym tempem. Projekty sekwencji były opracowywane do późnych godzin popołudniowych, następnie w  nocy prowadzone były syntezy chemiczne, aby następnego dnia, po oczyszczeniu dostarczyć gotowe cząsteczki do testów. Nasz zespół wykonywał je czasami nawet w przeciągu 24 godzin. – mówi Joanna Chmielewska, Prezes Zarządu FutureSynthesis.

Wspólny sukces – gotowy test na koronawirusa!

9 kwietnia media obiegła wiadomość o zakończeniu prac koncepcyjnych i przejściu do produkcji. Gotowy test jest o wiele tańszy od tych do tej pory sprowadzanych z Chin, a równie skuteczny. IChB PAN udzielił licencji na opracowany test radomskiej firmie Medicopharma, która przeprowadziła walidację uzyskując certyfikat IVD (In Vitro Diagnostic). Uzyskanie certyfikatu dało zielone światło to tego, aby FutureSyntesus wspólnie z A&A Biotechnology i Medicopharmą rozpoczęli pełną produkcję testu. Rząd RP zamówił pierwsze 150 tyś sztuk testów.

– Co będzie dalej? Czas pokaże, nasza firma jest w pełnej gotowości do pracy. – zapewnia Joanna Chmielewska

Na zdjęciach: zespół FutureSynthesis w trakcie prac nad testem na koronawirusa. Fot.: J. Chmielewska