Tylko co dziesiąta polska firma wie o możliwości ubezpieczenia należności handlowych

0
rp_80951f2293_606823227-atradius-ubezpieczenia.png

Mniej niż 10 proc. polskich firm wie, że należności handlowe można ubezpieczyć. Najczęściej takimi ubezpieczeniami interesują się te podmioty, które mają kłopoty ze zbytem swoich produktów i usług lub funkcjonują w warunkach silnej konkurencji. W innych krajach europejskich obejmowanie ubezpieczeniem przyszłych płatności jest znacznie popularniejsze.

Szacujemy, że mniej niż 10 proc. podmiotów zna tego rodzaju produkt – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Arkadiusz Taraszkiewicz, dyrektor regionalny w firmie Atradius Credit Insurance. – We Francji czy Niemczech wskaźnik ten znacznie przekracza 20 proc. To pokazuje drogę, jaką firmy ubezpieczeniowe muszą jeszcze pokonać. Firmy natomiast muszą się dużo nauczyć.

Jak w niedawnej rozmowie z Newserią stwierdził Sławomir Szarek, prezes zarządzającej wierzytelnościami spółki Casus Finanse, rynek zaległych należności w ubiegłym roku wyceniany był na 14-15 mld zł. W tym około 2 mld zł stanowiły wierzytelności wynikające z kredytów hipotecznych.

Ubezpieczeniem należności handlowych najbardziej zainteresowane są przedsiębiorstwa prowadzące działalność w bardziej ryzykownych branżach.

Są to podmioty funkcjonujące w sektorach dotkniętych niepokojącymi zjawiskami – tłumaczy Taraszkiewicz. – Taki proces obserwowaliśmy w ostatnich dwóch latach wśród firm budowlanych, elektrotechnicznych oraz przedsiębiorstw z branży RTV i AGD, dostawców do hurtowni czy detalistów, gdzie miało miejsce wiele upadłości.

Sporym powodzeniem, jak zauważa dyrektor regionalny w firmie Atradius Credit Insurance, cieszą się także produkty kierowane do podmiotów prowadzących sprzedaż zagraniczną. Świadomość możliwości ubezpieczenia transakcji handlowych wśród właścicieli takich przedsiębiorstw jest również stosunkowo wysoka.

Mówię tu nie tylko o Rosji i Ukrainie, co jest oczywiste, bo także kontrahenci w Niemczech, Szwecji, na Węgrzech czy w Czechach budzą zainteresowanie naszych przedsiębiorców – podkreśla Arkadiusz Taraszkiewicz. – Właściciele polskich firm chcą jednak zabezpieczyć transakcje z przedsiębiorcami z tych krajów.