Nawet 200 tys. złotych dofinansowania dla firm, które chcą zaistnieć za granicą

0

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju czeka na wnioski aplikacyjne polskich firm z sektora nowoczesnych technologii, które ze swoim innowacyjnym produktem lub wynalazkiem chcą zaistnieć w kraju lub zagranicą. Środki na wsparcie dla nich będą pochodzić z drugiej edycji programu „Go Global”. Termin składania wniosków upływa 25 czerwca.

Program „Go Global” adresowany jest do przedsiębiorców, którzy mają już gotowe wyniki prac badawczo-naukowych. Jednak w zaistnieniu przeszkadza im specyfika rodzimego rynku, który czasem okazuje się zbyt płytki lub mało innowacyjny.

 – Oferujemy im 200 tys. zł maksymalnego wsparcia na dopasowanie strategii do rynku docelowego, światowego, gdzie chcą zaistnieć – mówi Daniel Maksym, szef działu rozwoju infrastruktury szkolnictwa wyższego Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. – Te pieniądze mogą wykorzystać ponadto na dostosowanie swoich umiejętności, prezentacji oferty, na zakup usług doradczych i – przede wszystkim – na kontakt z potencjalnym inwestorem i zaprezentowanie mu oferty.

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oczekuje od przyszłego beneficjenta programu, że ten zainteresuje swoim projektem jak największą liczbę potencjalnych kontrahentów z zagranicy. Jak podkreśla Daniel Maksym, o dofinansowanie mogą starać się firmy z branży nowych technologii, ale nie muszą to być start-upy.

 – Zależy nam na firmach, które mają dobry produkt, przetestowany w warunkach rzeczywistych, na rynku krajowym, ktoś się tym produktem zainteresował, ktoś chciałby dać mu dofinansowanie, czyli innymi słowy nie jest to idea, jest to coś, co rzeczywiście funkcjonuje na rynku i daje się wycenić – wyjaśnia przedstawiciel NCBiR. – Ważne, żeby była to technologia, produkt czy usługa wytworzona w wyniku prac badawczo-rozwojowych, żeby była z sektora wysokich technologii i by miała przewagę konkurencyjną.

Dodaje, że takich firm – wbrew pozorom – nie jest dużo. W pierwszej edycji do konkursu zgłosiło się 26 firm, a ze względu na wysoko postawioną poprzeczkę wybrano jedynie pięć projektów.

 – Są to projekty wysokich technologii z branży informatycznej, a także z branży chemicznej i produkcji przemysłowej – wymienia Maksym.

Przedsiębiorca zainteresowany udziałem w programie musi złożyć prosty wniosek aplikacyjny przez internet. Ma na to czas do 25 czerwca. Nie musi do niego dołączać żadnych załączników w formie pisemnej.

Czytaj również:  Cyfryzacja nowym motorem polskiej gospodarki. Do 2025 roku może przynieść dodatkowe 275 mld zł

 – Jest to wniosek, który może wypełnić sam, bez pomocy firm doradczych – ocenia szef działu rozwoju infrastruktury szkolnictwa wyższego NCBiR. – Zainteresowany musi w nim podać opis swojego projektu, poinformować nas, kto chciałby się tym projektem zainteresować, jakie są jego rynki docelowe oraz jaki jest jego plan na wykorzystanie tych 200 tys. zł.  

Przedsiębiorcy, dostrzegający w sobie i swoim przedsięwzięciu potencjał, pozwalający myśleć o podboju zagranicy, widzą siebie przede wszystkim na rynku amerykańskim, europejskim i azjatyckim.

 – Co ciekawe, żaden z przedsiębiorców, którzy zadeklarowali chęć udziału w konkursie nie chciał wejść na rynek afrykański – mówi Maksym. – A to jest, moim zdaniem bardzo perspektywiczny rynek, ogromny kontynent, niezagospodarowany przez polskie firmy.

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju finansuje wszelkie koszty wyjazdów przedsiębiorcy do potencjalnego inwestora, i to w formie ryczałtowej. Nie trzeba więc gromadzić faktur, co nie stwarza dodatkowych trudności z późniejszym rozliczeniem projektu. Co ważne, przyszły beneficjent otrzymuje 80 proc. przyznanych mu środków w zaliczce, w związku z czym może finansować przedsięwzięcie z pieniędzy z NCBiR. Szanse na zainteresowanie kogoś, z zagranicy wcale nie są małe.

 – Pojawiają się firmy, które są reprezentowane przez fundusze kapitałowe, bo przyjęta zasadą na świecie jest inwestowanie za pomocą pośredników – tłumaczy  Daniel Maksym. – Mamy nowych partnerów w naszym przedsięwzięciu, chociażby Plug and Play Tech Center z Kalifornii, czy USPTC, czyli US-Polish Trade Council też z Doliny Krzemowej czy Mittel- und Osteuropa Zentrum z Lipska, czyli jeden z instytutów Fraunhofera.

Jego zdaniem ważne jest, by przedsiębiorca, lecąc na spotkanie z potencjalnym inwestorem do Ameryki czy Azji miał pomysł na siebie i wiedział komu i jak chce się sprzedać.

 – Pamiętajmy, że ma się kilkanaście minut na zaprezentowanie się inwestorowi, ale plusem jest to, że tych inwestorów może jednego dnia przyjść kilkudziesięciu – tłumaczy przedstawiciel Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.