W niedziele bez handlu

0

Wchodzi ustawa zakazująca handlu w niedzielę. Indeksy PMI w Europie. Eurodolar przełamuje 1,22.

Nowe prawo już działa

Dzisiaj w życie wchodzi ustawa regulująca możliwość prowadzenia handlu w niedzielę. Swego czasu budziła ona wiele kontrowersji, zostając głównym tematem politycznym w kraju. Główne wątpliwości dotyczyły wpływu na zatrudnionych w handlu, jak i na dynamikę wzrostu PKB. Abstrahując już od słuszności wprowadzanych zmian, trzeba przyznać, że moment ich wprowadzania jest co najmniej dobry. Gospodarka obecnie wydaje się być w szczycie swojego cyklu koniunkturalnego, a sytuacja na rynku pracy od dłuższego czasu jest bardzo dobra. Realny wpływ na oba obszary poznamy pewnie dopiero po latach, zwłaszcza że ustawa jest wprowadzana stopniowo. W obecnym roku na każdy miesiąc będą przypadać dwie niedziele handlowa, w 2019 roku już tylko jedna, a w kolejnych latach ledwie 7 w całym roku. To nie koniec “prezentów” od rządzących. Dzisiaj także wchodzi w życie tegoroczna waloryzacja rent i emerytur. Jest ona znacznie wyższa niż w ubiegłych latach. Obie pierwszomarcowe zmiany, stanowią dodatkowy koszt dla budżetu, co w dłuższym terminie może odbić się na notowaniach złotego.

Mieszane odczyty PMI

Naszej walucie nie pomógł także dzisiejszy odczyt PMI dla przemysłu. Wskaźnik ten spadł z 54,6 pkt do 53,7 pkt. Wynik ten rozczarował analityków, którzy spodziewali się, że pozostanie on powyżej progu 54 pkt. Indeks negatywnie zaskoczył także w Norwegii, Czechach, oraz przede wszystkim w Niemczech. Pozytywne odczyty za to zanotowano w Szwecji, Hiszpanii czy Szwajcarii, gdzie indeks PMI wyniósł 65,5 pkt. Dodatkowo zostały opublikowane odczyty dotyczące wzrostu PKB w tych dwóch ostatnich państwach. Roczna dynamika w Hiszpanii wyniosła 3,1%, a u Helwetów 1,9%. W drugiej części dnia inwestorzy czekają na dane ze Stanów, gdzie poznamy odczyty dotyczące dochodów i wydatków Amerykanów.

Czytaj również:  W 2018 r. średnia liczba niewypłacalności wzrośnie o 10,4 proc.

Dolar wciąż zaskakuje

Wczoraj kurs euro do dolara naruszył poziom 1,22 i dziś przez większość czasu znajduje się poniżej tej granicy. Dolarowi w ostatnim czasie pomógł Jerome Powell, który coraz częściej pokazuje jastrzębie oblicze. Nowy szef FED wyraźnie docenia, w jakim miejscu znajduje się obecnie amerykańska gospodarka, jego zdaniem tak pozostanie przez najbliższe co najmniej dwa lata. Jego słowa nie tylko wpłynęły na wycenę dolara, ale także przybliżyły rentowność amerykańskiej 10-latki do magicznego pułapu 3%. Bardzo długo ten poziom w świadomości inwestorów zwiastował problemy dla giełdy, jednak czym bliżej jej się znajdujemy, tym więcej tych głosów cichnie. Dolarowi pomagają też problemy euro, między innymi te dotyczące odczytów inflacyjnych czy zbliżających się wyborów we Włoszech. Mocniejszy dolar przyniósł także osłabienie złotego. Za amerykańską walutę obecnie zapłacimy 3,435 zł, euro drożeje do 4,185 zł, gdy frank kosztuje już 3,63 zł.

Krzysztof Adamczak – dealer walutowy w Internetowykantor.pl