Obligacje korporacyjne biją „spółki dywidendowe”

0

Część inwestorów kupuje akcje spółek giełdowych, ponieważ spółki te w przeszłości wypłacały dywidendę i deklarują, że będą to robiły w przyszłości. Niektóre z nich z czasem przestają jednak wypłacać dywidendę, co z reguły wiąże się ze sporym spadkiem cen akcji. Czy zamiast inwestować w akcje spółek dywidendowych nie lepiej jest inwestować w obligacje korporacyjne, które regularnie wypłacają kupon? W tym artykule odpowiem ile można było zarobić na spółkach dywidendowych i jakie oprocentowanie oferują obligacje korporacyjne.

Klasycznym przykładem spółki, która była kojarzona jako „dywidendowa”, a która przestała się dzielić zyskami z akcjonariuszami jest Orange Polska. Spółka od ponad 10 lat wypłacała akcjonariuszom dywidendę, ale nie zrobi tego w 2017 r. Poziom dywidendy za 2015 r. nie rozpieszczał inwestorów, ale trudno było się spodziewać, aby rok później akcjonariusze nie otrzymali w ogóle dywidendy. Konsekwencją braku wypłaty dywidendy był znaczący spadek kursu akcji. Przypadków podobnych do Orange jest więcej. Podobny los podzielili akcjonariusze takich spółek jak np. PKO BP, Tauron, Enea czy też LW Bogdanka.

Istnieje indeks giełdowy (WIGdiv) w skład którego wchodzą spółki dywidendowe. Problem w tym, że spółka „dywidendowa” może z niego wypaść, jeśli przestanie płacić dywidendę. I tak pod koniec kwietnia 2017 r. Giełda Papierów Wartościowych poinformowała, że indeks WIGdiv opuści Orange. Warto zaznaczyć, że jest to indeks dochodowy, a więc uwzględnia wypłaty dywidend. Datą bazową indeksu był ostatni dzień 2010 r. Na przestrzeni 6 lat i jednego kwartału (tj. w okresie 2011 – 1Q17) indeks ten urósł o 12,8 proc., co daje średnioroczny zysk rzędu 1,9 proc.

Przyjrzyjmy się jakiego oprocentowania można oczekiwać na giełdowym rynku obligacji korporacyjnych. Na koniec kwietnia 2017 r. najniższe bieżące oprocentowanie – dla komercyjnej spółki, której wartość nominalna jednej obligacji wynosiła nie więcej niż 1 000 zł – było równe 2,76 proc. w skali roku. Takie oprocentowanie oferowały papiery dłużne serii GPW0122 o łącznej wartości 120 mln zł wyemitowane przez Giełdę Papierów Wartościowych. Kolejną taką serią były obligacje ORB0620 wyemitowane przez Orbis (wartość nominalna 300 mln zł). Z kolei np. obligacje serii PK11117 wyemitowane przez PKN Orlen na kwotę 100 mln zł miały bieżące oprocentowanie równe 3,1 proc. Były to przykładowe emisje o jednych z najniższych marżach na rynku, a mimo tego i tak przewyższały średnioroczny zysk indeksu WIGdiv. Co istotne, bieżące oprocentowania ww. serii oparte są o stawkę WIBOR 6M, która obecnie wynosi 1,8 proc. Gdyby prześledzić jak zachowywała się ta stawka w okresie istnienia indeksu WIGdiv, to się okazuje, że średnia wartość WIBOR 6M w tym okresie wynosiła 3,1 proc. Dokładając do tego marżę z powyższych serii rzędu 1-1,3 proc., obligatariusz mógł zarobić ok. 4-4,4 proc. Warto jeszcze wspomnieć, że kilka lat temu emitenci oferowali wyższe niż obecnie marże, a więc zarobek mógł być jeszcze wyższy (np. obligacje GPW wyemitowane w styczniu 2017 r. miały marżę o ponad 0,2 pkt. proc. niższą niż obligacje tego emitenta wyemitowane w 2012 r.).

Czytaj również:  Technologiczny supermarket, czyli „all in one” niejedno ma imię