Podwyżka stóp procentowych w USA coraz mniej realna

0

Notowania na europejskich rynkach we wtorek z pewnością nie należały dla inwestorów do łatwych. Po jednodniowej nieobecności, wrócili Amerykanie, co już wzbudzało niepokój, a do tego sytuacji nie poprawiały napływające dane makroekonomiczne. W rezultacie, poziomy zamknięcia na parkietach Starego Kontynentu były mieszane. Niemiecki DAX zakończył dzień wzrostem o 0,14%, brytyjski FTSE100 stracił 0,78%, a francuski CAC40 spadł o 0,24%. Na warszawskim parkiecie, w przypadku indeksu największych spółek, po całodniowej batalii kupujących ze sprzedającymi notowania finalnie zakończyły się wzrostem o 0,16%, a obroty na rynku osiągnęły poziom 780 mln zł.  

Kalendarz makroekonomiczny nie był we wtorek nadwyraz rozbudowany, jednak warto zwrócić uwagę na kilka odczytów. Rano poznaliśmy decyzję Banku Rezerwy Australii o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie (1,5%), co było zgodne z zakładanymi prognozami. Zdaniem członków Banku, dotychczasowy poziom stóp sprzyja zrównoważonemu wzrostowi gospodarczemu, a to z kolei powrotowi inflacji do wyznaczonego celu. Jedną z istoniejszych publikacji był finalny odczyt PKB strefy euro za II kwartał bieżącego roku. Zgodnie z raportem instytucji Eurostat, wartość wskaźnika wzrosła sezonowo o 0,3% z 0,3% w poprzednim kwartale, co było zgodne z oczekiwaniami analityków. Poznaliśmy również wstępny odczyt dynamiki zamówień w niemieckim przemyśle, które wzrosły w lipcu o 0,2% w ujęciu miesięcznym, natomiast w ujęciu rocznym odnotowały spadek o 0,7%. Analitycy spodziewali się odpowiednio wzrostu 0,5% i spadku o 0,2%.

Po południu poznaliśmy natomiast fatalny odczyt indeksu ISM (Institute of Supply Management)  dla usług ze Stanów Zjednoczonych. Wartość wskaźnika spadła w sierpniu do 51,4 pkt. z 55,5 pkt. (prognoza 55 pkt.). Wniosek jest taki, że wzrost gospodarczy w USA zaczyna hamować i wydaje się nieprawdopodobne, aby w takich warunkach, dodatkowo przed wyborami prezydenckimi, Rezerwa Federalna miała podnosić koszt pieniądza za oceanem.

We wtorek rano złoty znów umocnił się do euro i dolara, ale zdaniem analityków polska waluta może jednak mieć kłopoty z kontynuowaniem aprecjacji – może w tym przeszkodzić niewykluczona obniżka ratingu przez agencję Moody’s. Ryzyko związane z Moody’s oraz podwyżkami stóp Fed może ciążyć również krajowym obligacjom. We wtorkowy poranek w notowaniach złotego nie było widać obaw o obniżkę ratingu, a kurs EUR/PLN spadł do 4,3340 i był to najniższy poziom od 30 sierpnia. Podobnie wyglądała sytuacja na parze USD/PLN, która była kwotowana po 3,8840.

Czytaj również:  Na GPW zadebiutowały certyfikaty strukturyzowane ING Turbo na akcje CD Projektu

W środę rozpocznie się dwudniowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Większość ekonomistów ocenia, że prezes EBC Mario Draghi zdecyduje się na przedłużenie QE w sytuacji utrzymywania się inflacji w strefie euro bliskiej zeru i możliwemu zagrożeniu dla gospodarki regionu po czerwcowym głosowaniu Brytyjczyków, którzy opuścili Unię Europejską. Dowiemy się również, jak kształtują się wyniki lipcowej produkcji przemysłowej w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Rodzimi inwestorzy poznają decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych w Polsce. Wieczorem zostanie natomiast opublikowany raport dotyczący bieżącej sytuacji gospodarczej Stanów Zjednoczonych, czyli Beżowa Księga.

Sesja w USA: