NSZZ „Solidarność”: Projekt Kodeksu Pracy jest nie do zaakceptowania

Projekt Kodeksu Pracy, który Komisja Kodyfikacyjna przedstawiła minister Elżbiecie Rafalskiej dla NSZZ „Solidarność” jest nie do zaakceptowania. Po analizie kodeksu Związek uważa, że jego miejsce jest w szufladzie. Bardzo ważnym dla „Solidarności” postulatem jeżeli chodzi o stosunki zbiorowe jest niedopuszczenie, aby związek zawodowy był zastępowany jakąś inną reprezentacją pracowników, czy delegatem.

– NSZZ „Solidarność” jest w trakcie negocjacji ze swoimi strukturami, zbiera opinię członków na temat przedstawionych propozycji. Jeżeli rząd będzie starał się forsować nowy projekt, Związek nie wyrazi na to zgody – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność” – Prawdopodobnie dojdzie do spotkania z ministrem Zielenieckim z udziałem reprezentatywnych organizacji związkowych oraz związków pracodawców, którzy także głosowali przeciwko temu kodeksowi.  Będzie on poddany ocenie i zaproponowana zostanie inne rozwiązanie. Powstały projekt jest antypracowniczy. Powinien on przede wszystkim chronić słabszego w stosunku pracy, a jest nim zawsze pracownik.Oprócz tego chcemy, aby układy zbiorowe pracy – zakładowe i ponadzakładowe – były obligatoryjne dla pracodawców i związków zawodowych, jeżeli te znajdują się w zakładzie pracy – ocenił Duda.

Drugie życie słynnej fabryki FSO na warszawskim Żeraniu. Za kilka miesięcy w dawnych halach otworzy się nowoczesne centrum konferencyjne

Drugie życie słynnej fabryki FSO na warszawskim Żeraniu. Za kilka miesięcy w dawnych halach otworzy się nowoczesne centrum konferencyjne 1

W drugiej połowie roku do użytku zostanie oddana inwestycja, która powstaje na terenie słynnej, warszawskiej fabryki FSO na Żeraniu. Postindustrialne hale, z zachowaniem wielu oryginalnych elementów, zostaną przekształcone w centrum konferencyjne, jedno z największych w Polsce. Obok powstanie nowoczesny biurowiec, hotel międzynarodowej sieci i centrum designu oraz wyposażania wnętrz. Cała inwestycja powstanie przy jednym z najbardziej ruchliwych węzłów komunikacyjnych Warszawy.

– Inwestorzy bardzo często decydują się na to, żeby wyburzyć istniejące obiekty i stawiać je od nowa. Ten obiekt nie jest pod konserwatorem zabytków, więc teoretycznie istniała taka możliwość, ale zadecydowaliśmy, że utrzymamy jego unikalny charakter. To bardzo ciekawy, postindustrialny projekt, ale wymaga  o wiele większych nakładów i pracy, niż gdybyśmy budowali od zera. Zostały oryginale stropy, filary, suwnicę – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Bartosz Sosnowski, wiceprezes spółki Centrum Targowo-Kongresowe, operatora GlobalExpo.

Na terenie dawnej Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie powstaje nowoczesny, wielofunkcyjny kompleks, na który złożą się: centrum targowo-konferencyjne GlobalExpo, hotel klasy biznesowej (operatorem ma być jedna z największych, międzynarodowych sieci hotelowych), nowoczesny biurowiec i centrum wyposażenia wnętrz, designu i budownictwa, w którym znajdą się showroomy firm z branży wykończeniowej. Całość zajmie powierzchnię użytkową 60 tys. mkw. i ma zostać oddana do użytku jeszcze w tym roku (I etap). Inwestycja to pierwszy projekt rewitalizacyjny części pofabrycznych terenów FSO na warszawskim Żeraniu.

– Ostatnią funkcją tego obiektu – dawnych hal magazynowych FSO na Żeraniu – była montażownia skrzyń biegu do samochodów Daewoo. My realizujemy tu inwestycję od ponad roku – mówi Bartosz Sosnowski.

Cały kompleks został zaprojektowany z zachowaniem charakteru hal magazynowych zbudowanych w latach 70. Koncepcja architektoniczna zakłada pozostawienie elementów związanych z funkcjonalnością dawnej hali, m.in. wykorzystywanej w przeszłości suwnicy, trakcji kolejowej prowadzącej bezpośrednio do obiektu i czterotonowej windy towarowej.

– To bardzo ciekawy architektonicznie projekt ze względu na wygląd i jego funkcjonalności. Suwnice, podwieszenia – takie techniczne elementy będą bardzo ciekawe, ale przede wszystkim funkcjonalne z punktu widzenia biznesowego i targowego. W tym obiekcie będziemy mogli zrobić coś, czego nie można zrobić nigdzie indziej w kraju – wjechać do środka pociągiem, a nawet wprowadzić samoloty średniej wielkości – mówi Bartosz Sosnowski.

Projekt powstaje na dziesięciohektarowej działce przy skrzyżowaniu stołecznej obwodnicy – Trasy Toruńskiej S8 i Modlińskiej, czyli przy najruchliwszym węźle komunikacyjnym Warszawy. Dla biznesu to jedna z najlepszych lokalizacji – tylko przez most Grota-Roweckiego przejeżdża ponad 180 tys. samochodów na dobę, kolejne tysiące będą mijać nowe centrum wzdłuż Wisły. W bezpośrednim sąsiedztwie jest pętla tramwajowa i autobusowa, a niedaleko stacja kolejowa, na której zatrzymują się pociągi z Okęcia i Modlina.

– W pierwszym etapie otwieramy GlobalExpo, czyli Centrum Targowo-Kongresowe z piętrem konferencyjnym o kubaturze około 20 tys. mkw. Ta część zostanie uruchomiona w lecie tego roku, najpóźniej na początku sierpnia. W drugim etapie otworzymy hotel na 163 pokoje, który będzie zrealizowany w drugim kwartale przyszłego roku. Trzecim etapem jest galeria wyposażenia wnętrz i budownictwa, ale to jest pieśń przyszłości – mówi Bartosz Sosnowski.

Wiceprezes spółki, która będzie zarządzać GlobalExpo, podkreśla, że projekt będzie unikalny nie tylko w skali samej Warszawy, lecz także całej Polski – w całym regionie nie ma pod jednym dachem tak dużej powierzchni targowo-kongresowej. Na dwóch kondygnacjach obiekt pomieści sześć sal konferencyjnych różnych wielkości, dużą salę eventową na 2,6 tys. osób (z możliwością dowolnej aranżacji, np. podzielenia na mniejsze sale), największą w Warszawie halę targową o powierzchni 12,5 tys. mkw. oraz restaurację na 350 miejsc. Pierwsze konferencje i eventy mają się odbywać w nowym centrum już w II połowie tego roku.

– Na mapie gospodarczej Warszawy – mamy nadzieję, że również Polski – to będzie bardzo istotny punkt. To najbardziej funkcjonalnym obiekt, jaki można sobie wyobrazić z punktu widzenia organizacji wydarzeń biznesowych, targowych, konferencyjnych czy eventowych. A ponieważ na miejscu będzie też hotel, myślę, że ściągniemy do Warszawy bardzo wiele imprez, które do tej pory odbywały się w innych miastach. Rocznie będzie się tu odbywać kilkadziesiąt imprez, każdorazowo do Warszawy będzie przyjeżdżać od kilku do kilkudziesięciu tysięcy ludzi, którzy będą tu korzystać z zaplecza gastronomicznego, sklepowego, miejskiego – mówi Bartosz Sosnowski.

Wiceprezes spółki Centrum Targowo-Kongresowe podkreśla że cała inwestycja bardzo dobrze wpisuje się w program rewitalizacji tej części Warszawy, realizowany przez miasto.

– Współpracujemy z miastem, mamy m.in. projekt stworzenia na naszym terenie ścieżek rowerowych, które docierałyby do Portu Żerańskiego – mówi Bartosz Sosnowski.

Inwestycję realizuje spółka GlobalExpo, natomiast zarządzać nią będzie spółka Centrum Targowo-Kongresowe (dawne MT Polska), która prowadzi już centrum targowe przy ul. Marsa.

– Już w tej chwili mamy dosyć duże obłożenie, wieloletnie umowy z klientami. Zresztą ogromna większość podmiotów, które były z nami w dotychczasowym Centrum na Marsa, podpisała umowę i przenosi się z nami do nowego obiektu. Mamy też kilku organizatorów zagranicznych, ale będziemy o tym informować na bieżąco już po otwarciu – mówi Bartosz Sosnowski.

Citroën chce w tym roku sprzedać w Polsce 17,5 tys. aut. Mają mu w tym pomóc tegoroczne premiery

Citroën chce w tym roku sprzedać w Polsce 17,5 tys. aut. Mają mu w tym pomóc tegoroczne premiery 2

Zaprojektowany od zera, bardziej modułowy i przestronny Citroën Berlingo oraz nowy C4 Cactus po liftingu, wyposażony w szereg technologicznych nowinek – to główne gwiazdy marki Citroën przedstawione na poznańskich targach Motor Show. W zanadrzu czeka kilka kolejnych premier, w tym Citroën C5 Aircross, duży SUV segmentu D, który pojawi się w drugiej połowie roku. Koncern chce w tym roku zamknąć sprzedaż na polskim rynku na poziomie 17,5 tys. samochodów osobowych i dostawczych. Bestsellerem pozostaje niezmiennie C3.

– Nowy Citroën Berlingo to legenda, model, którego ponad 3 mln egzemplarzy sprzedaliśmy od momentu jego wprowadzenia od 1996 roku. Trzecia generacja jest zupełnie nowa, stworzona na modułowej platformie EMP2. Nowy Berlingo zmienił się, ma dziewiętnaście systemów wspomagania jazdy, bardziej modułowe wnętrze czy choćby dwa rozstawy osi. Jest jeszcze bardziej praktyczny. Co ciekawe, będzie wyposażony w polskie serce, ponieważ od przyszłego roku gama benzynowych silników 1.2 PureTech będzie produkowana w Polsce – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Sebastian Domeracki, dyrektor marki Citroën w Polsce.

Od początku produkcji w 1996 roku marka Citroën sprzedała już przeszło 3,3 mln egzemplarzy Berlingo. Najnowsza, trzecia generacja modelu, który zapoczątkował segment kombivanów, miała premierę raptem trzy tygodnie temu w Genewie. Po raz drugi samochód został zaprezentowany na zakończonych właśnie targach MotorShow Poznań – największej imprezie motoryzacyjnej w Polsce.

– Citroën Berlingo to dla nas samochód ikoniczny, bo jest twórcą segmentu kombiwan. Został zaprojektowany, żeby łączyć funkcje samochodu rodzinnego z dostawczym. Kombiwany na stale zagościły na rynku samochodowym i stały się bardzo popularną odmianą nadwozia w Polsce i w Europie – mówi Tomasz Mucha, PR manager, Citroën w Polsce. – Wersja dostawcza to auto typowo do pracy, ale z drugiej strony ma wszystko, do czego przyzwyczaja nas dzisiaj motoryzacja. Idziemy w stronę autonomizacji, wspomagania prowadzenia – tu nowy Berlingo ma m.in. adaptacyjny tempomat, który hamuje do zera, system rozpoznawania znaków, czy system przypominający o konieczności zrobienia przerwy w czasie jazdy itd.

Poznańskie targi MotorShow były pierwszą okazja, żeby na żywo zobaczyć w Polsce nowego Citroëna Berlingo. W salonach samochód pojawi się po wakacjach: w październiku w wersji osobowej, a w styczniu przyszłego roku w wersji dostawczej. Będzie dostępny w dwóch długościach nadwozia (4,4 m lub 4,75 m), z krótszym lub dłuższym rozstawem osi, w wersji 5- lub 7-osobowej. Najnowsza generacja jest też bardziej przestronna, schowki mają pojemność do 186 litrów, a bagażnik aż do 775 litrów (w wersji M) i 1050 ( w wersja XL) i wyposażona w dziewiętnaście systemów wspomagania prowadzenia, które zwiększają bezpieczeństwo użytkowania.

– Pierwszy raz w nowym Berlingo, i w tym segmencie będziemy mieli zastosowany head-up display, czyli system wyświetlający informacje przed kierowcą w polu widzenia drogi – podkreśla Sebastian Domeracki.

Druga premiera Citroëna na poznańskich targach MotorShow to nowy C4 Cactus, który przeszedł głębokie zmiany w zakresie technologii i silników. Model ma zapewnić kierowcom komfort, jaki był do tej pory niedostępny w samochodach kompaktowych.

– To pierwszy model, który będzie miał nowe progresywne poduszki hydrauliczne. Citroën od zawsze kojarzony jest z komfortem i doskonałym zawieszeniem i właśnie to wszystko jest na nowo zdefiniowane w nowym C4 Cactus. Ten model kierowany jest do klientów aut kompaktowych w segmencie C, z pełną paletą silników benzynowych rodziny PureTech turbo i diesla – podkreśla dyrektor marki Citroën w Polsce.

Nowy C4 Cactus wjechał do salonów z początkiem kwietnia. Ceny rozpoczynają się od 52 990 zł za wersję Live. Producent spodziewa się, że na polskim rynku najpopularniejsza będzie druga wersja wyposażenia, z turbodoładowanym silnikiem o mocy 110 KM PureTech, która ma kosztować 61 990 zł.

– Citroën to marka, która słynie z komfortu, to słowo odmieniane przez wszystkie przypadki, a C4 Cactus jest tego świetnym przykładem. Ten samochód przeszedł kurację odmładzającą, zmieniając styl, ale z drugiej strony – także głęboką metamorfozę technologiczną. W modelu debiutuje nowe zawieszenie Progressive Hydraulic Cushions, które będziemy stopniowo wprowadzali do innych modeli Citroëna. Nowy Cactus to także nowe wygłuszenie kabiny, grubsze szyby boczne, lepsza akustyka – wylicza Tomasz Mucha.

Jak informuje Sebastian Domeracki, Citroën chce w tym roku zamknąć sprzedaż na poziomie 17,5 tys. samochodów osobowych i dostawczych. Aktualnym bestsellerem Citroëna jest C3, piąte auto w segmencie małych samochodów pod względem wielkości sprzedaży. W tym roku jego szacunkowa sprzedaż ma sięgnąć ok. 4 tys. sztuk. Na poznańskim stoisku Citroëna można było zobaczyć również limitowaną edycję modelu C3 Elle i wyczynowego C3 WRC, odnoszącego sukcesy na rajdowych trasach.

– Seria specjalna z we współpracy z magazynem „Elle” na naszym szlagierze C3 to kompletna nowość. Te samochody dopiero zaczną wjeżdżać do Polski. C3 Aircross z kolei, który okrzyknięty został w kilku plebiscytach ulubionym samochodem czytelników i internautów, to auto, które zaledwie od 3 miesięcy jest obecne na polskim rynku, a zatem mamy same nowości. W zanadrzu czeka kilka kolejnych nowości, wersja blaszak nowego Berlingo i Citroën C5 Aircross, duży SUV segmentu C, który pojawi się w drugiej połowie roku – zapowiada Tomasz Mucha.

Propozycje układowe w restrukturyzacji. Co może zaproponować dłużnik?

Restrukturyzacja wynikająca z przepisów ustawy prawo restrukturyzacyjne opiera się na wypracowaniu swoistego kompromisu pomiędzy zadłużonym przedsiębiorcą a jego wierzycielami w celu uniknięcia ogłoszenia upadłości dłużnika. W przeważającej większości przypadków wierzyciele przed podjęciem decyzji o podaniu ręki dłużnikowi zainteresowani są poznaniem konkretnych propozycji ze strony dłużnika co do możliwości i sposobu zapłaty długów. Do tego służą propozycje układowe, za pomocą których dłużnik informuje wierzycieli o planowanym trybie restrukturyzacji zobowiązań.

Jeszcze przed formalnym rozpoczęciem restrukturyzacji dłużnik powinien rozważyć, w ramach którego z postępowań będzie próbował uzyskać porozumienie z wierzycielami. Decyzja o wyborze postępowania sprowadza się do weryfikacji spełnienia przesłanek postępowania o zatwierdzenie układu, przyspieszonego postępowania układowego, postępowania układowego lub postępowania sanacyjnego. Przede wszystkim sprawdza się więc liczbę wierzytelności spornych i ich udział w wierzytelnościach uprawniających do głosowania nad układem. Gdy wartość wierzytelności spornych nie przekracza 15%, wówczas istnieje możliwość skorzystania z postępowania o zatwierdzenie układu lub przyspieszonego postępowania układowego, które w założeniu zmierzają do jak najszybszego przeprowadzenia restrukturyzacji.

Po zweryfikowaniu przez zadłużonego przedsiębiorcę, które z postępowań restrukturyzacyjnych będzie najkorzystniejsze, nadchodzi czas na wypracowanie propozycji układowych. Zgodnie z art. 155 ust. 3 prawa restrukturyzacyjnego propozycje układowe określają sposób restrukturyzacji zobowiązań. Stanowią one wstęp do rozmów z wierzycielami na temat sposobu oddłużenia. Z perspektywy dalszych czynności podejmowanych w toku restrukturyzacji określenie propozycji układowych jest bardzo istotne, zakreśla bowiem ramy negocjowanego kompromisu z wierzycielami.

Propozycje układowe – co można wskazać?

Propozycje układowe zasadniczo formułowane są przez zadłużonego przedsiębiorcę. Z punktu widzenia dłużnika jest to rozwiązanie korzystne i pożądane – eliminuje sytuacje, w których to wierzyciel miałby narzucać dłużnikowi sposób restrukturyzacji jego zobowiązań. W myśl art. 155 ust. 3 prawa restrukturyzacyjnego „propozycje układowe może również złożyć rada wierzycieli, nadzorca sądowy albo zarządca, albo wierzyciel lub wierzyciele mający łącznie więcej niż 30% sumy wierzytelności, z wyłączeniem określonych grup wierzycieli”.

Dłużnik powinien pamiętać, że w perspektywie całego postępowania restrukturyzacyjnego przygotowanie propozycji układowych jest bardzo ważną czynnością. Co prawda propozycje sformułowane na etapie wniosku o wszczęcie postępowania restrukturyzacyjnego nie muszą być ostateczne (w trakcie postępowania mogą być korygowane odpowiednio przez nadzorcę układu, nadzorcę sądowego lub zarządcę), jednak w interesie dłużnika leży przygotowanie takich propozycji układowych, które spotkają się z aprobatą przynajmniej tej części wierzycieli, których głosy niezbędne są do podjęcia ważnej uchwały w przedmiocie zatwierdzenia układu.

Art. 156 prawa restrukturyzacyjnego zawiera katalog przykładowych propozycji układowych, przy czym warto pamiętać, że jest to katalog otwarty. Treść tego przepisu może być zatem odczytywana jako wskazówka przy tworzeniu własnych propozycji układowych. W art. 156 ust. 1 prawa restrukturyzacyjnego wskazano, iż propozycje układowe mogą obejmować w szczególności odroczenie terminu wykonania, rozłożenie spłaty na raty, zmniejszenie wysokości, konwersję wierzytelności na udziały lub akcje, zmianę, zamianę lub uchylenie prawa zabezpieczającego określoną wierzytelność. Innymi przykładami propozycji układowych mogą być określenie części zysku przedsiębiorstwa do spłaty układu (art. 157 prawa restrukturyzacyjnego) lub zaspokojenie wierzycieli poprzez likwidację majątku dłużnika (art. 159 prawa restrukturyzacyjnego).

Czy restrukturyzacja zobowiązań dłużnika może być korzystna również dla wierzyciela?

W trakcie rozmów dłużnika z wierzycielami nad złożonymi propozycjami układowymi obydwu stronom powinna przyświecać myśl, iż umożliwienie dłużnikowi restrukturyzacji zobowiązań może okazać się korzystne także z punktu widzenia wierzyciela. Wierzyciele często tego nie dostrzegają i z góry zakładają, że nie ma sensu iść dłużnikowi na ustępstwa. Odpowiednie przygotowanie propozycji układowych z pewnością przybliży dłużnika i wierzyciela do wypracowania kompromisu. Z perspektywy wierzyciela korzystne może być chociażby wyrażenie zgody na umorzenie części swojej wierzytelności, jeżeli jednocześnie uzyska on gwarancję terminowej zapłaty reszty wierzytelności.

Wskazana korzyść stwarza szansę odzyskania części należności, a uniemożliwienie dłużnikowi przeprowadzenia restrukturyzacji może spowodować ogłoszenie upadłości dłużnika i brak zaspokojenia wierzycieli. Wierzyciele powinni pamiętać, że brak ich inicjatywy i woli umożliwienia dłużnikowi restrukturyzacji może doprowadzić do ogłoszenia jego upadłości.

Dla kogo korzystniejsze warunki restrukturyzacji?

Inaczej niż w przypadku zaspokojenia z funduszy masy upadłości, w restrukturyzacji wprowadzono zasadę, że jej warunki „są jednakowe dla wszystkich wierzycieli, a jeżeli głosowanie nad układem przeprowadza się w grupach wierzycieli, jednakowe dla wierzycieli zaliczonych do tej samej grupy, chyba że wierzyciel wyraźnie zgodzi się na warunki mniej korzystne” (art. 162 ust. 1 prawa restrukturyzacyjnego). Przeprowadzenie głosowania nad układem w grupach ma odzwierciedlać różnicę interesów poszczególnych wierzycieli.

Zgodnie z art. 161 ust. 1 prawa restrukturyzacyjnego wyróżniono następujące grupy wierzycieli:

„1)       wierzyciele, którym przysługują wierzytelności ze stosunku pracy i którzy wyrazili zgodę na objęcie ich układem;

2)         rolnicy, którym przysługują wierzytelności z tytułu umów o dostarczenie produktów z własnego gospodarstwa rolnego;

3)         wierzyciele, których wierzytelności są zabezpieczone na składnikach majątku dłużnika hipoteką, zastawem, zastawem rejestrowym, zastawem skarbowym lub hipoteką morską, a także przez przeniesienie na wierzyciela własności rzeczy, wierzytelności lub innego prawa, i którzy wyrazili zgodę na objęcie ich układem;

4)         wierzyciele będący wspólnikami lub akcjonariuszami dłużnika będącego spółką kapitałową, posiadający udziały lub akcje spółki zapewniające co najmniej 5% głosów na zgromadzeniu wspólników albo walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, chociażby przysługiwały im wierzytelności wymienione w pkt 1–3.”

Podział wierzycieli na grupy ma takie znaczenie, że głosowanie nad układem odbywa się w ramach poszczególnych grup. Wyjątkiem jest uprzywilejowanie niektórych wierzycieli, np. przyznanie pracownikom wynagrodzenia w wysokości obejmującej co najmniej minimalne wynagrodzenie za pracę (art. 163 ust. 1 prawa restrukturyzacyjnego), czy dopuszczalność przyznania korzystniejszych warunków restrukturyzacji zobowiązań dłużnika wobec wierzyciela, który po otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego udzielił lub ma udzielić finansowania w postaci kredytu, obligacji, gwarancji bankowych lub innego instrumentu finansowego, niezbędnego do wykonania układu (art. 162 ust. 2 prawa restrukturyzacyjnego).

Propozycje układowe – argument do porozumienia z wierzycielami

Treść propozycji układowych może stanowić istotny argument przy wypracowywaniu porozumienia z wierzycielami w procesie oddłużania. Sama restrukturyzacja może zaś okazać się korzystna zarówno z punktu widzenia dłużnika, jak i wierzyciela. Niemniej jednak trzeba pamiętać, że nie jest ona procesem, który sam się zadzieje, tylko wymaga aktywnego zaangażowania dłużnika. Zadłużone przedsiębiorstwo można porównać do organizmu potrzebującego transfuzji krwi. Zabiegiem wtłaczającym „nową krew” może być złożenie propozycji układowych. Tak jak w przypadku zabiegów medycznych, propozycje układowe powinny zostać obmyślone z najwyższą starannością.

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Przedsiębiorca vs fiskus: 10 najbardziej kontrowersyjnych wyroków sądów administracyjnych w sprawach podatkowych

W ubiegłym roku wydano ponad 27 tysięcy wyroków w sprawach podatkowych, a prawie co czwarty wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego uchylał rozstrzygnięcie organu podatkowego. Świadczy to o istotnej roli sądów administracyjnych w procesie kontroli stosowania prawa podatkowego. I choć większość rozstrzygnięć jest zasadna, to w dalszym ciągu zdarzają się wyroki budzące poważne wątpliwości przedsiębiorców i doradców. Firma doradcza ALTO opublikowała ranking przedstawiający najbardziej kontrowersyjne wyroki wydane przez sądy administracyjne w sprawach podatkowych.

W rankingu, obejmującym wyroki wydane w 2017 r., znajdują się orzeczenia, które mają istotny wpływ na sytuację finansową podatnika. Sądy administracyjne w ubiegłym roku orzekały m.in. o:

  • braku możliwości zaliczenia do kosztów podatkowych wydatków na karę umowną, której zapłata chroni przed poniesieniem jeszcze większej straty,
  • braku możliwości rozliczenia kosztów podatkowych w związku z atakiem hakerów,
  • uznaniu zawarcia umowy najmu pojazdu za czynność sztuczną, która nie uprawnia do odliczenia 100% VAT od wydatków na samochód firmowy,
  • niemożności odliczenia VAT od paliwa przy płatności kartą paliwową,
  • uzyskaniu przez pracownika przychodu w związku z otrzymaniem od pracodawcy posiłku w trakcie podróży służbowej.

Przepisy podatkowe mają zapewnić realne wpływy do budżetu państwa. Jednakże realizacja tego celu nie może następować z pogwałceniem przepisów do łamania zasady pewności prawa i obrotu gospodarczego, gdyż taki stan negatywnie wpływa na warunki prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Jak wskazuje Paweł Fałkowski, partner w ALTO, powyższe przykłady pokazują, że  nie zawsze interpretacja przepisów dokonywana jest ze zrozumieniem zasad towarzyszących prowadzeniu działalności gospodarczej. Przedsiębiorca, który w przepisach podatkowych stara się odnaleźć logikę i zdrowy rozsądek, może się czasami bardzo rozczarować – dodaje Paweł Fałkowski.

W wielu wypadkach przedsiębiorca będzie przekonany, że dany wydatek stanowi koszt uzyskania przychodu albo jest możliwość odliczenia VAT od poniesionego wydatku. I tutaj okazuje się, że sądy nie zgadzają się z danym stanowiskiem, a swój pogląd uzasadniają w sposób pomijający realia gospodarcze. Brak wiedzy w tym zakresie może przedsiębiorcę sporo kosztować.

Nie oznacza to, że podatnik jest obowiązany interpretować przepisy na swoją niekorzyść – podkreśla Kamil Lewandowski, partner w ALTO – w przypadku wątpliwości co do interpretacji przepisów, zastosowanie powinna znajdować interpretacja na korzyść podatnika. Od 1 stycznia 2016 r. wynika to wprost z przepisów, niestety w praktyce regulacja jest bardzo rzadko stosowana – wskazuje Kamil Lewandowski.

Co zatem robić? Przepisy podatkowe są jak pole minowe – by nie popełnić kosztownego błędu, przedsiębiorcy muszą wykazać się dużą czujnością – zwraca uwagę Paweł Fałkowski. Gdy już dojdzie do sporu z fiskusem, nie stoimy na straconej pozycji. Jeżeli mamy mocne argumenty, warto walczyć o swoje racje przed sądem.

Chcemy, aby przygotowywany regularnie przez doradców ALTO Ranking kontrowersyjnych wyroków stanowił przyczynek do dyskusji nad zmianą przepisów podatkowych oraz sposobem ich wykładni – z uwzględnieniem realiów gospodarczych oraz takich podstawowych zasad, jak ta nakazująca interpretować niedające się rozstrzygnąć wątpliwości na korzyść podatnika – podkreśla Paweł Fałkowski.

Przygotowując pierwszą edycję Rankingu kontrowersyjnych wyroków skupiliśmy się na roku 2017 i wybraliśmy poniższe orzeczenia:

  1. CIT: Kara umowna zmniejszająca stratę firmy nie jest kosztem
  2. VAT: E-book dyskryminowany – wyższa stawka niż dla tradycyjnej książki
  3. CIT: Kosztów ataku hakerskiego nie odliczysz od przychodu
  4. VAT: Wynajem pracownikowi samochodu jako czynność sztuczna
  5. CIT: Konwersja długu na kapitał to przychód
  6. SiD: Zagraniczny spadek opodatkowany dwa razy
  7. PIT: Posiłek od pracodawcy też może być przychodem do opodatkowania
  8. VAT: Nie odliczysz VAT od paliwa, gdy płacisz kartą
  9. CIT: Brak kosztów przy sprzedaży przedawnionych wierzytelności
  10. Procedura: Można ominąć pełnomocnika w postępowaniu

Złoty rozpoczął tydzień lekkim umocnieniem

Polski złoty zakończył wczorajszy dzień nieco zyskując w relacji do głównych walut. Złotemu sprzyjało m.in. osłabienie amerykańskiej waluty – kurs USD/PLN obniżył się do najniższego poziomu od końcówki marca.

W kontekście wczorajszego dnia warto wspomnieć o rosyjskim rublu, który podobnie jak inne rosyjskie aktywa doświadczył ostrej wyprzedaży po informacji o kolejnych amerykańskich sankcjach nałożonych na grupę rosyjskich biznesmenów i powiązane z nimi firmy.

Wyprzedaż widoczna była szczególnie na rynku akcji, gdzie niektóre spółki w krótkim czasie straciły nawet połowę swojej wartości. Indeks RTS (denominowany w USD) doświadczył spadku dochodzącego do ponad 11%, indeks MOEX (denominowany w RUB) tracił niemal 8%. Inwestorzy pozbywali się również obligacji – w konsekwencji rentowności rosyjskich papierów 10-letnich skoczyły z poziomu 7,05% do 7,30%. Rosyjski rubel w efekcie wyprzedaży aktywów stracił ok. 4% w relacji do głównych walut i polskiego złotego, doświadczając największego jednodniowego spadku wartości od kilku lat.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w poniedziałek osłabił się o 0,1%, wahając się w widełkach 4,19 – 4,20. Euro nie było jednak słabe – wspólna waluta zyskiwała w relacji do głównych walut.

Wczorajsze wypowiedzi członków EBC były stosunkowo gołębie. Peter Praet stwierdził, że stymulacja monetarna w strefie euro nadal jest potrzebna, a rozwój inflacji pozostaje ograniczony. Benoit Coeure z kolei nieco uspokoił dziennikarzy. Odnosząc się do obaw dotyczących wyhamowywania europejskich gospodarek Coeure stwierdził, iż nie sądzi, że wzrost gospodarczy w strefie euro spowalnia.

Na europejskim froncie makro było nieciekawie. Najpierw negatywnie zaskoczyły dane o niemieckim bilansie handlowym w lutym – nasi sąsiedzi zanotowali wyraźnie niższą nadwyżkę eksportu niż oczekiwano. “Miękkie” dane ze strefy euro również nie wspierały optymizmu – indeks Sentix, opisujący nastroje inwestorów w strefie euro w kwietniu kontynuował spadek. Obniżył się z poziomu 24 do 19,6 wobec oczekiwanego odczytu na poziomie 21,2. Wspólną walutę tym razem wspierała przede wszystkim słabość dolara amerykańskiego, która pozwoliła parze EUR/USD zakończyć dzień na plusie.

GBP

Kurs GBP/PLN  w poniedziałek osłabił się o 0,2%, wahając się w widełkach 4,81 – 4,83. Funt brytyjski w ujęciu ogólnym kontynuował umocnienie, tracąc jedynie nieco wobec mocniejszego PLN. Ważony indeks GBP zakończył dzień na plusie, dziś również kieruje się na północ. Brytyjskiej walucie sprzyjały dane o silniejszym od oczekiwanego wzroście cen nieruchomości. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami wzrosło prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w Wielkiej Brytanii podczas spotkania w maju, co wzmocniło brytyjską walutę. Obecnie rynek szacuje, że szanse na to, że stopy pójdą w górę o 25 pb. to mniej więcej 9-1.

USD

Kurs USD/PLN w poniedziałek osłabił się o 0,6%, wahając się w widełkach 3,40 – 3,42. Głównym tematem na rynkach finansowych i w amerykańskich mediach pozostaje kwestia konfliktu na linii USA-Chiny. We wczorajszej wypowiedzi Larry Kudlow, doradca ekonomiczny prezydenta Stanów Zjednoczonych stwierdził, że Trump jest gotów zabiegać o międzynarodową koalicję, która stawiłaby czoło Chinom w kontekście wymiany handlowej i ceł. Sam Trump stwierdził z kolei, że jeśli Chiny nałożą planowane cła na produkty rolne, USA wesprą amerykańskich rolników. Co jednak bardziej istotne – ostro skrytykował Chiny na Twitterze, zwracając uwagę świata na niebywale wysokie taryfy celne na amerykańskie samochody wysyłane do Chin.

Przemawiając podczas azjatyckiego forum ekonomicznego w Boao, prezydent Xi Jinping uniknął konfrontacji. Poinformował za to o planowanym, większym otwarciu się Chin na zagranicę. Powtórzył stare deklaracje o zwiększeniu dostępu do chińskich rynków finansowych dla zagranicznych inwestorów, zapowiedział obniżenie części ceł importowych (na samochody) oraz wzmocnienie praw dotyczących własności intelektualnej. Jego pojednawczy ton potwierdza, że Xi cały czas stara się budować wizerunek Chin jako państwa, któremu zależy na wolnym handlu i które sprzeciwia się protekcjonizmowi i patrzeniu na stosunki handlowe jak na grę o sumie zerowej (w której jeden kraj wygrywa, a inny traci).

KLUCZOWE PUBLIKACJE

14:30 – inflacja PPI w USA w marcu

Autor: Roman Ziruk, Ebury

Do 2028 r. 40% przesyłek będzie dostarczane w ciągu 2 godzin od zamówienia

Firma Zebra Technologies Corporation (NASDAQ: ZBRA), lider na rynku komputerów mobilnych, skanerów oraz drukarek kodów kreskowych, oferujący również oprogramowanie i usługi zapewniające widoczność zasobów firmy w czasie rzeczywistym, ogłosiła wyniki badania „Future of Fulfillment Vision Study” – globalnej analizy sposobu w jaki producenci, firmy transportowe i logistyczne oraz przedsiębiorstwa z sektora handlu detalicznego przygotowują się do zaspokojenia rosnących potrzeb tzw. ekonomii na żądanie. Badanie wykazało, że w odpowiedzi na oczekiwania współczesnych konsumentów – dokonujących zakupów on-line, korzystających ze smartfonów i oczekujących bezproblemowej i szybszej realizacji zakupów – 78 proc. firm logistycznych planuje do 2023 r. zaoferować dostawy tego samego dnia, zaś 40 proc. planuje do 2028 r. zaoferować dostawy w ciągu dwóch godzin. Ponadto 87 proc. ankietowanych spodziewa się, że do 2028 r. zacznie realizować dostawy crowdsourcingowe lub korzystać z sieci kierowców, którzy zgłaszać się będą do realizacji konkretnego zamówienia.

Wyniki badania

  • Zaledwie 39 proc. respondentów z sektora łańcucha dostaw zadeklarowało działalność na poziomie wielokanałowym. Badanie wykazało, że dla jednej trzeciej respondentów największe wyzwanie na drodze do realizacji sprzedaży wielokanałowej stanowić będzie ograniczenie liczby zaległych zamówień; tuż za nim uplasowały się alokacja zasobów i koszty transportu.
  • 76 proc. ankietowanych detalistów wykorzystuje zapasy sklepowe do realizacji zamówień on-line, a 86 proc. planuje w przyszłym roku wprowadzić opcję zakupów internetowych z odbiorem zamówienia w sklepie. Przedsiębiorstwa handlu detalicznego inwestują w modernizację sklepów (aby dwukrotnie zwiększyć ich rolę jako centrów realizacji zamówień on-line) oraz w zmniejszenie powierzchni sprzedaży (aby zwiększyć obszar przeznaczony do obsługi odbioru i zwrotu zamówień on-line).
  • W skali globalnej 87 proc. respondentów zgodziło się, że przyjmowanie zwrotów produktów i zarządzanie nimi stanowi wyzwanie. Wzrost liczby bezpłatnych i szybkich dostaw produktów oznacza wzrost ilości zwrotów produktów – przedsiębiorstwa handlu detalicznego zmagają się z efektywnym zarządzaniem tą kosztowną kwestią w wielu rozmaitych modelach zakupowych. Siedmiu na dziesięciu ankietowanych członków kadry kierowniczej jest zdania, że więcej detalistów przekształci swoje sklepy w centra realizacji zamówień obsługujące zwroty produktów. Ponad 60 proc. przedsiębiorstw handlu detalicznego, które obecnie nie oferują bezpłatnej wysyłki, darmowych zwrotów ani dostawy w dniu zamówienia, planuje zaoferować takie usługi w przyszłości, natomiast 44 proc. zamierza zlecić zarządzanie zwrotami podmiotowi zewnętrznemu.
  • Chociaż obecnie 72 proc. organizacji korzysta z kodów kreskowych, to 55 proc. nadal stosuje nieefektywne, ręczne procesy oparte na dokumentacji papierowej w obsłudze logistyki wielokanałowej. Do 2021 r. 94 proc. respondentów z sektora logistyki wielokanałowej planuje zacząć stosować ręcznych komputerów mobilnych ze skanerami kodów kreskowych. Przejście z ręcznie wypełnianych arkuszy papierowych do komputerów wyposażonych w skanery kodów kreskowych lub do tabletów usprawni logistykę wielokanałową poprzez umożliwienie dostępu niemal w czasie rzeczywistym do systemów zarządzania magazynami.
  • W najbliższych latach spodziewany jest 49-procentowy rozwój technologii identyfikacji radiowej (RFID) oraz platform zarządzania stanami magazynowymi. Oprogramowanie oparte na technologii RFID, sprzęt i rozwiązania w zakresie znakowania towarów to możliwość nowoczesnego przeszukiwania stanów magazynowych na poziomie pojedynczych artykułów, zwiększenie dokładności inwentaryzacji i zadowolenia kupujących, przy jednoczesnym ograniczeniu braku zatowarowania, nadwyżek i błędów w uzupełnianiu zapasów.
  • Zorientowani na przyszłość decydenci ujawnili, że nowej generacji łańcuchy dostaw będą odzwierciedlać połączone z siecią, czerpiące z analityki biznesowej i zautomatyzowane rozwiązania, które nadadzą transportowi i pracy zupełnie nowego tempa, precyzji i opłacalnego charakteru. Ankietowani przedstawiciele kadry kierowniczej spodziewają się, że największy przełom dokona się za sprawą dronów (39 proc.), pojazdów bezzałogowych/autonomicznych (38 proc.), technologii ubieralnych i mobilnych (37 proc.) oraz robotyki (37 proc.).

Wyniki badania

  • W Ameryce Północnej nadal będzie rosnąć potrzeba dokładności inwentaryzacji. Producenci, firmy logistyczne i sprzedawcy ocenili aktualną dokładność inwentaryzacji na 74 proc., stwierdzając, że powinna ona wynieść 83 proc., aby mogli oni sprostać wzrostowi znaczenia logistyki wielokanałowej.
  • Przedsiębiorstwa handlu detalicznego w Europie i na Bliskim Wschodzie realizują zamówienia elektroniczne bezpośrednio ze sklepów stacjonarnych. Detaliści oraz liderzy operacyjni wyliczają, że sieć sklepów może realizować zamówienia elektroniczne szybciej i skuteczniej niż garstka scentralizowanych magazynów. Ponad 80 proc. sklepów wykorzystuje swoje stany magazynowe do realizacji zamówień, a 29 proc. spodziewa się w ciągu najbliższych pięciu lat wzrostu takiego wykorzystania zapasów o ponad 10 proc.
  • 95 proc. respondentów z regionu Azji i Pacyfiku uważa, że handel elektroniczny przyczynia się do zapotrzebowania na szybsze dostawy. Przewiduje się, że w tym regionie dostawy w dniu zamówienia będą realizowane szybciej niż w jakimkolwiek innym regionie; 42 proc. ankietowanych uznało drony za jedną z najważniejszych technologii stanowiących o przełomie w branży.
  • W Ameryce Łacińskiej zachodzą zmiany w zakresie kosztów wysyłki i zwrotów. Około 40 proc. respondentów planuje zaprzestać bezpłatnej wysyłki, 55 proc. zamierza zaprzestać oferowania bezpłatnych zwrotów, a 61 proc. przewiduje zlikwidowanie odrębnych, obsługujących zwroty placówek zarządzanych przez podmioty zewnętrzne.

Metodologia Badania

  • W badaniu „Future of Fulfillment Vision Study” firmy Zebra wzięło udział ponad 2700 profesjonalistów z sektora transportowego i logistycznego, handlu detalicznego i przemysłu wytwórczego. Odpowiadali oni na pytania dotyczące planów, poziomów wdrażania, historii i podejść do logistyki wielokanałowej.
  • Badania przeprowadzono w 2017 r. we współpracy z partnerską firmą badawczą Qualtrics w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Brazylii, Meksyku, Kolumbii, Chile, Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Rosji, Hiszpanii, Chinach, Indiach, Australii i Nowej Zelandii.

Jim Hilton, Manufacturing and Transportation and Logistics Global Principal, Zebra Technologies komentuje:

„Kierując się potrzebami doświadczonego w kwestiach związanych z technologiami klienta będącego nieustannie on-line, detaliści, producenci i firmy logistyczne współpracują ze sobą i zamieniają się rolami na niestandardowe sposoby, aby spełnić oczekiwania kupujących w zakresie wielokanałowej realizacji i dostawy zamówień. Badanie „Future of Fulfillment Vision Study” firmy Zebra wykazało, że 89 proc. respondentów jest zdania, że handel elektroniczny napędza potrzebę szybszych dostaw. Dlatego też firmy zwracają się ku cyfrowej technologii i analityce, aby zwiększyć automatyzację, widoczność towarów oraz inteligencję biznesową w kontekście łańcucha dostaw. Ma to pomóc im w konkurowaniu na prokonsumenckim rynku ekonomii na żądanie.”

Chiny uspokajają rynki. Obligacje USA w Azji

Prezydent Chińskiej Republiki Ludowej uspokoił rynki. Inflacja w Europie Środkowowschodniej bez niespodzianek. Osłabienie dolara szkodzi amerykańskim obligacjom.

Tonowanie wojny handlowej

Wystąpienie Prezydenta CHRL na otwarciu Azjatyckiego forum gospodarczego uspokoiło rynki. Zamiast zaagniania dotychczasowej sytuacji była mowa o tym czego Chiny już dokonały oraz o tym co jest planowane w nadchodzącym czasie. Analitycy szczególną uwagę zwracają na liberalizację w podejściu do usług finansowych dla zagranicznych podmiotów. Pojawił się również fragment o prawach autorskich i własności intelektualnej zagranicznych firm w Chinach. W kontekście ostatnich oskarżeń o kradzież know how jest to ważna deklaracja. Co nie zmienia faktu, że wielu analityków nie traktuje jej poważnie. To co istotne to odbiór na rynkach finansowych. Wystąpienie zostało dobrze przyjęte co spowodowało odbicia w górę na wielu indeksach. Zobaczymy czy jest to dłuższy trend czy tylko ograniczenie ostatniego strachu.

Dane z Europy

Dzisiaj od rana poznaliśmy odczyty inflacji z Węgier i Czech. Na Węgrzech zgodnie z oczekiwaniami inflacja przyspieszyła do 2% w skali roku. Nie miało to jednak większego wpływu na notowania forinta. W Czechach z kolei zgodnie z oczekiwaniami doszło do spowolnienia inflacji z 1,8% do 1,7%. Tutaj podobnie jak na Węgrzech dane pokrywające się z analizami nie miały większego wpływu na zachowanie się kursów walut.

Słabnący dolar podniesie koszt długu?

Prezydentura Donalda TRumpa to ciężki okres dla dolara. Po pierwszej fali euforii inwestorzy wyraźnie odwrócili się od amerykańskiej waluty. Im bardziej osłabia się waluta tym mocniej słabnie entuzjazm nabywców obligacji. Relatywnie dobre oprocentowanie przegrywa bowiem z utratą wartości waluty. Widać to wyraźnie po tym jak kraje azjatyckie będące dotychczas największymi posiadaczami obligacji USA powoli zwiększają zaangażowanie w Europie. Jaki ma to wpływ na kursy walut? Jeżeli pojawi się problem z popytem na obligacje ich rentowność wzrośnie. Jak rentowność wzrośnie powinien zwiększyć się popyt co powinno hamować osłabienie się dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

76% Polaków nie boi się automatyzacji w swoich miejscach pracy

 

  • 76% Polaków nie boi się automatyzacji w swoich miejscach pracy
  • Zaledwie 10% wykazało obawy, że może to nastąpić w ciągu kolejnych 6 – 10 lat
  • Najbardziej martwią się o to pracownicy sektora finansowego – automatyzacji obawia się 19% z nich

Nowym trendem na dynamicznie zmieniającym się rynku pracy jest automatyzacja. Pracownicy w Polsce nie wykazują jednak obaw o swoje stanowiska pracy – aż 76% z nich uważa, że nigdy nie zostaną one zastąpione przez maszyny. Poziom optymizmu pracowników z Polski w kontekście automatyzacji jest najwyższy w Europie. Ogółem, niemalże 1/3 europejskich pracowników odczuwa niepokój związany z nowymi technologiami, które mogą zastąpić ich w pracy.

Na tle badanych krajów europejskich Polska wypada bardzo dobrze – 46% osób uważa, że ich pracodawcy dbają i odpowiednio przygotowują zespół do procesu automatyzacji. W Europie jest to 37%. W perspektywie kolejnych 6 – 10 lat automatyzacji najbardziej obawiają się Włosi (18%), Francuzi (14%), Brytyjczycy (po 13%) oraz Hiszpanie (13%).

W Polsce automatyzacja stanowi obawę jedynie 10% zatrudnionych. Najbardziej nieufni do rozwoju technologii są osoby w wieku 35 – 44 lata. Ponadto, niektóre branże czują się bardziej zagrożone zastąpieniem przez maszyny: w sektorze finansowym jest to 19%, transportowym i budowlanym po 13%. Z drugiej jednak strony to pracownicy sektora transportowego uważają, że ich pracodawcy już teraz przygotowują ich do automatyzacji (56%), a co ciekawe zaraz za nimi pozytywnie swoich pracodawców ocenili pracownicy z działów sprzedaży, mediów i marketingu (50%).

– „Automatyzacja może wydawać się problemem dla przyszłych pokoleń, jednak wyniki naszego badania „Okiem europejskiej pracowników 2018” pokazują, że maszyny, boty i rozwiązania oparte na AI mogłyby zastąpić tysiące pracowników już w ciągu następnych pięciu lat. Sztuczna inteligencja i robotyka postępują w takim tempie, że już wkrótce maszyny będą mogły wykonywać prace będące dotychczas domeną ludzi w zakresie niektórych zawodów i branż. Pomimo korzystnego wpływu na wydajność i produktywność mogłoby to sprawić, że niektórzy będą musieli zmierzyć się z wizją zmiany jakościowej w swojej pracy. Więcej robotów w miejscu pracy nie będzie jednak jednoznaczne z tym, że człowiek stanie się zbędny; powstaną nowe zawody, a niektóre ulegną głębokim zmianom. Rozpoczynając doszkalanie i przekwalifikowywanie personelu teraz, pracodawcy mogą zapewnić sobie i swoim pracownikom gotowość do pracy ramię w ramię z maszynami” mówi Magdalena Dacka, HR Business Partner, ADP Polska.

O badaniach

Raport „The Workforce View in Europe 2018” („Okiem europejskich pracowników 2018”) bada postawy pracowników wobec przyszłości pracy. Badanie dla ADP zostało przeprowadzone przez niezależną agencję badań rynku Opinion Matters w sierpniu 2017 roku. Próba badawcza składała się z 9 908 pracujących dorosłych w ośmiu krajach w Europie: we Francji, Niemczech, Włoszech, Holandii, Polsce, Hiszpanii, Szwajcarii i Zjednoczonym Królestwie.

Rubel krwawi po sankcjach: kurs spadł o 10 proc.

Nowe sankcje nałożone na Rosję wywołują panikę inwestorów. Rubel przez nieco ponad dobę stracił 10 proc. Jeszcze większe spadki dotykają rosyjską giełdę. Przedstawiciele banku centralnego oraz ministerstwa gospodarki Rosji starają się uspokajać sytuację, ale to nie musi pomóc – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Minione kwartały były pozytywne dla gospodarki Rosji. Waluta stabilizowała się, inflacja spadła w okolice dwóch procent, rosła cena ropy naftowej, a agencje ratingowe podwyższały wiarygodność kredytową Federacji Rosyjskiej. Wszystko zmieniło się jednak w ostatnich godzinach, gdy rynek zaczął wyceniać nałożone przez amerykański Departament Skarbu sankcje.

Knockout rubla

Piątkowy komunikat amerykańskich władz objął nowymi sankcjami 7 rosyjskich oligarchów, 12 przedsiębiorstw, których są właścicielami, oraz 17 przedstawicieli rządu. Departamentu Skarbu zaznaczał, że „wszystkie aktywa podlegające amerykańskiej jurysdykcji wyznaczonych osób i podmiotów oraz wszelkie inne podmioty zablokowane przez prawo w wyniku ich własności przez stronę objętą sankcjami są zamrożone”.

Rusal – spółka objęta sankcjami oraz jeden z wiodących producentów aluminium na świecie, notowany na giełdzie w Hongkongu – spadł w ciągu dwóch sesji o 55 proc. Reperkusje amerykańskich działań są jednak widoczne nie tylko na pojedynczych firmach. Indeks MSCI Russia denominowany w dolarze, który obejmuje dziesięć wiodących rosyjskich przedsiębiorstw, momentami tracił 20 proc. wartości w porównaniu z piątkowym zamknięciem.

Jeszcze w poniedziałek rano za dolara trzeba było płacić ok. 58 rubli. Dziś kurs wzrósł do poziomu 64, co oznacza, że amerykańska waluta w nieco ponad dobę zdrożała o ponad 10 proc. Podobna skala spadków rubla była także widoczna w relacji do innych walut. W piątek złoty  był wyceniany na niespełna 17 rubli, a dziś kurs przetestował poziom 18,7. Rosyjska waluta w relacji do polskiej także była najsłabsza do marca 2016 r., czyli od momentu, kiedy ceny ropy szorowały po dnie (ok. 35 USD za baryłkę), a wiarygodność finansowa Federacji Rosyjskiej była, według agencji ratingowych, na poziomie śmieciowym.

Poważne ryzyka mogą się utrzymywać

Rosyjskie władze starają się uspokajać sytuację. Elvira Nabiullina, szefowa banku centralnego i ceniona na świecie ekonomistka, mówiła dziś w Moskwie, że władze monetarne są gotowe, by „redukować efekt [osłabienia – przyp. aut.] rubla na inflację” np. poprzez podniesienie stóp procentowych. Z kolei minister gospodarki Maxim Oreshkin stwierdził, według doniesień agencji Bloomberg, że „sankcje są dobrym testem dla rosyjskiej polityki makroekonomicznej”.

Ten test jednak Rosja może w najbliższym czasie oblać. Stabilna sytuacja gospodarki oraz podwyżki ratingu przyciągały na lokalny rynek zagraniczny kapitał portfelowy, który korzystał z wysokich stóp procentowych i atrakcyjnych wycen na giełdzie. Nowe sankcje wyraźne zaburzają ten spokój, co może spowodować, że ten sam kapitał zacznie uciekać. Negatywnie na rubla może wpływać także zachowanie lokalnych importerów, którzy w panice będą kupować zagraniczną walutę i utrudniać powrót rubla do poprzednich, stabilnych poziomów.