Zmiany w ustawie o podatku PIT – od 2018 r. przychody członków zarządów spółek podlegają opodatkowaniu stawką 18% i 32%

Prezydent podpisał kolejną obszerną nowelizację przepisów prawa podatkowego. Proponowane zmiany opierają się na założeniu odbudowy dochodów finansowych w budżecie państwa i ograniczeniu zjawiska tzw. agresywnego planowania podatkowego. Szczególnie istotna wydaje się być reforma ustawy o PIT odnosząca się do wynagrodzenia członków zarządu zgodnie z obowiązującymi stawkami podatku dochodowego.

Ustawa z dnia 27 października 2017 r., o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne, została podpisana przez Prezydenta 22 listopada 2017 r. Projekt tej ustawy wpłynął do Sejmu 4 października 2017 r., a więc rekordowo szybko. Ustawa natomiast weszła w życie z dniem 1 stycznia 2018 r.

Jaki jest rzeczywisty powód wdrażania nowych regulacji i czy przedsiębiorcy powinni czuć się zaniepokojeni?

Resort finansów zainteresowany rozliczaniem wynagrodzeń w spółkach

Wśród przyjętych regulacji znalazła się powszechnie komentowana przez przedsiębiorców najnowsza propozycja uszczegółowienia zasad opodatkowania dochodów uzyskiwanych przez członków zarządów spółek. Ministerstwo Finansów założyło, że od początku 2018 r. osoby pełniące wspomniane funkcje i osiągające przychody w spółkach będą zobowiązane rozliczać uzyskiwane wynagrodzenie tylko zgodnie ze skalą podatku dochodowego PIT obowiązującego w Polsce, a więc w wysokości 18% i 32%.

Po zmianach, wspomnianym opodatkowaniem zostaną objęte wszystkie wpływy finansowe bez względu na formę ich uzyskania – wypłacane w gotówce, w ramach „bonusów”, w postaci pochodnych instrumentów finansowych i innych praw majątkowych. Kierunek założonych regulacji wpisuje się w realizację Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, przyjętej przez Radę Ministrów 14 lutego 2017 r. W uzasadnieniu do przygotowanego projektu ustawy o CIT i PIT na etapie procesu ustawodawczego Ministerstwo Finansów zwracało szczególną uwagę na potrzebę kontynuowania działań rządu odnośnie uszczelniania systemu podatkowego w Polsce.

Obszerne zmiany wynikające z omawianej nowelizacji, mają związek z koniecznością częściowej implementacji dyrektywy ATAD, a więc unijnej dyrektywy Rady (UE) 2016/1164 z 12 lipca 2016 r., ustanawiającej przepisy mające na celu przeciwdziałanie praktykom unikania opodatkowania, które mają bezpośredni wpływ na funkcjonowanie rynku wewnętrznego (Dz.U.UE.L.2016.193.1). W praktyce wspomniane normy prawne wykorzystywane są przez rządy krajów należących do Unii Europejskiej do realizacji polityki podatkowej zakładającej pozyskiwanie jak najwyższych środków finansowych do budżetu państwa pochodzących od podatników. Również w Polsce wdrażane przez rząd zmiany zmierzają w takim kierunku.

Wpływy do budżetu ważniejsze od poszanowania zasady równego traktowania?

Zgodnie z ogólną zasadą przyjętą na gruncie Ustawy z dnia 26 lipca 1991 r., o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. z 2016 r., poz. 2032), wynagrodzenia z tytułu świadczonej pracy, niezależnie od podstawy ich uzyskania (np. umowa o pracę czy kontrakt menadżerski), podlegają opodatkowaniu według określonej skali podatkowej. Jeżeli dochód z tytułu świadczonej pracy nie przekracza w skali roku 85 528,00 zł, podmiot zobowiązany jest rozliczyć się podatkiem w wysokości 18%. W przypadku przekroczenia tej kwoty, dochód do tej kwoty podlega opodatkowaniu podatkiem 18%, natomiast nadwyżka – stawką 32%. Osiąganie wynagrodzeń w spółkach w skali całego roku, bardzo często związane jest z uzyskiwaniem kwoty przekraczającej sumę 85 528,00 zł.

Pracownicy spółek, a więc także członkowie zarządu, zobowiązani są zatem do uiszczania podatku dochodowego według wyższej stawki. W praktyce jednak dostrzegalne było wynagradzanie pracowników, nie tylko na podstawie standardowych umów, ale również w formie instrumentów finansowych lub innych praw majątkowych, które najczęściej były w późniejszym czasie odsprzedawane spółce – pracodawcy. W ten sposób przychody uzyskiwane przez zatrudnianych pracowników lub powoływanych członków zarządu podlegały na gruncie ustawy o PIT zakwalifikowaniu, jako przychody z kapitałów pieniężnych i podlegały opodatkowaniu w skali 19% na rzecz budżetu państwa, bez względu na ich wartość.

Wykorzystywana przez podatników legalna możliwość minimalizowania obciążeń podatkowych uznana została przez resort finansów za niedopuszczalną i wymagającą zmiany. Oficjalnym powodem nowelizowania prawa, była potrzeba dalszego uszczelniania systemu podatkowego. Należy to jednak odnieść do zapowiedzi rządu, iż w nadchodzącym roku zapewnione zostaną wpływy finansowe w budżecie państwa, które – jak wiadomo z nieoficjalnych źródeł i podobnie, jak było do tej pory – służyły realizacji złożonych obietnic wyborczych.

Ministerstwo Finansów, które było pomysłodawcą omawianych reform, powinno mieć jednak na uwadze przestrzeganie zasad równego traktowania podatników, którzy mają prawo wykorzystywać obowiązujące przepisy zapewniające im skuteczne planowanie podatkowe, przekładające się na ich korzyści finansowe. Podejmowane przez osoby pracujące w spółkach próby obniżania stawek podatku do 19%, były zaś prawdopodobnie wynikiem tego, iż najwyższa z obecnych stawek w wysokości 32%, jest zbyt wygórowana i nie odpowiada potrzebom rynkowym, o czym mówi się od dawna. Nie może zatem dziwić poszukiwanie przez przedsiębiorców i innych podatników dozwolonych prawem metod, zapewniających pozostanie jak największych aktywów w ich portfelach finansowych.

Co oznaczają zmiany w praktyce?

Wdrażana w nowelizowanej ustawie o PIT reforma podatkowa jednoznacznie realizuje politykę rządu zmierzającą do wyeliminowania sytuacji, w której podatnicy w legalny sposób obniżają swoje zobowiązania wobec Skarbu Państwa. Począwszy od 1 stycznia 2018 r., wynagrodzenia osób zatrudnionych w spółkach, które do tej pory wypłacane były nie tylko w gotówce, ale również w formie bonusów – w postaci instrumentów finansowych i innych praw majątkowych – podlegają opodatkowaniu tak jak inne wynagrodzenia za pracę.

Ta zmiana oznacza w praktyce, że osiągnięty przychód z praw majątkowych w postaci wynagrodzenia za pracę stanowić będzie przychód z tytułu wykonywanej pracy. Osoba wykonująca działalność np. osobiście, podlegać będzie więc podatkowi dochodowemu od osób fizycznych na zasadach ogólnych – w wysokości 18% lub 32%. Zastosowanie innej stawki będzie niedozwolone. W zestawieniu z treścią ogłoszonej nowelizacji jednoznacznie dowodzi to, że rządowi szczególnie zależy na odbudowie dochodów budżetowych z tytułu podatków. Ministerstwo Finansów po raz kolejny zdecydowało się wzmocnić mechanizmy fiskusa, mające przeciwdziałać unikaniu opodatkowania przez możliwie jak największą grupę podatników.

Pośpiech rządu wobec prac nad ustawą

Omawiane zmiany, połączone z wdrożoną do polskiego prawa podatkowego klauzulą przeciwko unikaniu opodatkowania, zapewnią zrównanie zasad opodatkowania wynagrodzeń wszystkich podatników. Ocenić należy, że sytuacja finansowa osób zatrudnianych w spółkach ulegnie wobec tego znacznym zmianom, bez względu na formę ich zatrudnienia. Nowelizacja przepisów jest dla takich osób zdecydowanie niekorzystna i ogranicza ich dotychczasowe prawa, a przeprowadzona została jedynie pod hasłem odbudowy dochodów finansowych w budżecie państwa i ograniczeniu zjawiska tzw. agresywnego planowania podatkowego.

Przedsiębiorcy oraz podmioty osiągające przychody z tytułu wykonywanej pracy dla spółek, nie są jednak w sytuacji bez wyjścia. Wobec bardzo szybkiego terminu wejścia w życie nowych przepisów, niezbędne jest przeprowadzenie właściwego procesu planowania podatkowego, które wymagać będzie kompleksowej analizy rozwiązań obowiązujących na gruncie różnych ustaw podatkowych w Polsce i na gruncie obcego ustawodawstwa, których odpowiednie zestawienie może przynieść wymierne korzyści podatkowe – pokaże, że możliwe jest zaplanowanie odpowiednich rozwiązań niwelujących ryzyko podatkowe związane z wdrożonymi reformami przygotowanymi przez resort finansów.

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Recesja olimpijska. Konflikt Chiny-USA

Korea Południowa jako kolejny kraj pokazała spowolnienie gospodarki po wielkiej imprezie sportowej. W USA giełda w dół, ale waluta w górę. Wszystko w cieniu konfliktu Chiny-USA.

Rachunek za Olimpiadę

Korea Południowa dołącza do państw, które właśnie orientują się jaki jest realny bilans tak dużych wydarzeń. Ostatnie kwartały pobudzane inwestycjami przed olimpiadą były nad wyraz dobre. Problem pojawił się w 4 kwartale 2017 roku, kiedy to inwestycje gwałtownie wyhamowały. Nie może to dziwić, skoro wszyscy chcieli zdążyć do igrzysk. Efektem tych działań jest spadek PKB we wspomnianym czwartym kwartale. Warto tutaj zwrócić uwagę na kolejny problem, z którym zmaga się koreańska gospodarka. W ostatnim roku koreański won wyraźnie umocnił się względem dolara. Powodem była co prawda głównie słabość dolara, ale zmiana ta nie ułatwia gospodarce nastawionej na eksport życia.

Dalsze spadki w USA

Amerykańska giełda po poniedziałkowym odbiciu kontynuowała we wtorek spadki. Powodem była kumulacja negatywnych sygnałów z ważnych i głośnych spółek, szczególnie z branży technologicznej. Facebooka i Twittera w dół ciągnęły problemem z wyciekiem danych i ogólnie bezpieczeństwem prywatnych informacji. Nie pomaga pomysł ograniczenia inwestycji zagranicznych w amerykański sektor technologiczny. Co prawda wypowiedzi wyższych urzędników są coraz bardziej stonowane ryzyko nie znika z rynków. Warto zwrócić z kolei uwagę, że pomimo spadków na giełdzie dolar miał wczoraj bardzo przyzwoity dzień i odrobił część ostatnich strat względem euro.

Chiny po raz kolejny podkopują dolara

W Szanghaju wystartował kontrakt na ropę naftową. Najprawdopodobniej będzie to trzecie ważne miejsce dla wyceny tego surowca po Nowym Jorku i Londynie. Jest to o tyle przełomowa sytuacja, że kwotowania nie odbywają się w dolarze. Dotychczas to amerykańska waluta była wykorzystywana do rozliczania kontraktów w surowcach energetycznych. Jeżeli uda się uzyskać sporą skalę może to być ważny krok w ograniczaniu roli dolara na światowych rynkach. Biorąc pod uwagę ostatnie napięcia na linii USA-Chiny zapowiada nam się ciekawy okres.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – Produkt Krajowy Brutto,

16:30 – USA – zmiana zapasów ropy.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Jakiej pracy szukają Polacy?

Pod koniec ubiegłego roku Polacy postanowili, że w nadchodzącym 2018 roku otworzą się na zmiany, szczególnie zawodowe. W badaniu Praca.pl 40% wszystkich ankietowanych, w ramach noworocznych postanowień wybrało właśnie zmianę pracę.

Postanowienia noworoczne to jedno, a realizacja to drugie. 20% uczestników badania przyznało, że zeszłorocznych postanowień niestety nie zrealizował. A jak będzie w tym roku? Badanie Work Service pokazało, że co piaty Polak myśli o zmianie pracy na przestrzeni najbliższych 2 lat.

W pierwszych dwóch miesiącach roku w wyszukiwarce ofert pracy na portalu Praca.pl zanotowano prawie 500 000 unikalnych wyszukiwań ogłoszeń. Oznacza to, że Polacy szukają aktywnie. Co interesuje ich najbardziej?

Na czele rankingu znajdują się zawody związane z transportem. Ponad 13 800 unikalnych wyszukiwań dotyczyło ogłoszeń o pracę dla kierowców, zarówno zwykłych, jak i na samochody ciężarowe o masie powyżej 3,5 tony (kategoria C+E).

W dalszej kolejności szukający pracy byli zainteresowani zatrudnieniem w handlu w charakterze przedstawiciela handlowego, a także sprzedawcy. Takie hasła były użyte w wyszukiwarce prawie 8 000 razy. W czołówce pod względem wyszukiwania znalazły się też takie hasła i profesje jak: pracownik biurowy, księgowy i kierownik. Pracownicy szukają_infografika

Analizując ilość CV przesłanych na zamieszczone na Praca.pl ogłoszenia rekrutacyjne obserwujemy, że od wielu miesięcy największym zainteresowaniem cieszą się ogłoszenia na asystenta/tkę ds. administracji biurowej – notujemy ponad 100 aplikacji na jedną ofertę.

Brakuje rąk do pracy

Ludzie szukają pracy, a pracodawcy szukają pracowników. Trzecia edycja badania Barometr Zawodów realizowana na zlecenie Ministerstwa Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej wykazała, jak wygląda zapotrzebowanie na pracowników w poszczególnych zawodach.

Braki pracowników będą najbardziej odczuwalne w branży budowlanej, transportowo-spedycyjnej, gastronomicznej. Skąd się biorą problemy ze znalezieniem pracowników w tych branżach? Według barometru wpływ na to mają m.in. mało ciekawe i słabo płatne oferty pracy czy też brak niezbędnych umiejętności u kandydatów oraz ich niewystarczające doświadczenie zawodowe.

Na Praca.pl najczęściej pojawiają się ogłoszenia z obszaru sprzedaży i obsługi klienta, produkcji oraz pracy fizycznej.Pracodawcy szukają_infografika

W 2018 roku pracodawców czekają dalsze problemy ze znalezieniem pracowników. To dobre wieści dla pracowników, gdyż zwiększa to szanse na lepsze warunki zatrudnienia, w szczególności wyższe wynagrodzenie. Z kolei problemem firm może być to, że niedobór siły roboczej  wpłynie na zwolnienie tempa ich rozwoju.

Rekordowo niskie bezrobocie coraz większym problemem

Obniżenie wieku emerytalnego staje się coraz większym problemem dla gospodarki, będziemy musieli coraz bardziej liczyć na cudzoziemców, którzy w Polsce podejmą pracę. W porównaniu z IV kwartałem 2016 r. liczba wolnych miejsc pracy była wyższa o 39,8 tys., czyli o 51,1 proc.

Z końcem IV kw. 2017 r. liczba wolnych miejsc pracy w podmiotach zatrudniających co najmniej jedną osobę wynosiła 117,8 tys. Nie obsadzonych było jeszcze 24,4 tys. nowo utworzonych miejsc pracy. W IV kwartale 2017 r. utworzono o 10,8 proc. mniej nowych miejsc pracy w porównaniu z III kwartałem, ale o 19,5 proc. więcej niż w IV kwartale poprzedniego roku.

Problem będzie coraz większy, z powodu obniżenia wieku emerytalnego. Sytuacja firm staje się trudna, ze względu na ograniczenia na rynku pracy.

– Potrzebna jest aktywizacja zawodowa osób, które są poza rynkiem pracy, a sprzyjałoby temu obniżenie opodatkowania tych, którzy wchodzą na ten rynek – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Aleksander Łaszek, główny ekonomista FOR. – Jednak jednocześnie trzeba zmienić system zasiłków społecznych, aby ktoś, kto podejmie pracę nie zmniejszał swoich dochodów z powodu utraty zasiłków.

Potrzebne są też mieszkania na wynajem, tam gdzie są nowe miejsca pracy. Jednak gospodarce potrzebni są też cudzoziemcy, którzy przyjadą szukać pracy.

– A to wymaga większej przyjazności państwa dla imigrantów – dodaje ekspert FOR.

Czwartkowe dane inflacyjne będą istotne z punktu widzenia rynku obligacji

Przy niskiej podaży, aukcji obligacji MF towarzyszył relatywnie wysoki popyt. Spadki eurodolara ograniczyły skalę umocnienia złotego.

Rynek walutowy i stopy procentowej

Poranny, wtorkowy handel na rynku walutowym przyniósł mocniejszego złotego, po czym kurs EURPLN ustabilizował się w okolicach 4,21. Poprawa nastrojów względem walut EM związana jest z pojawieniem się informacjach, iż USA podejmą negocjacje z Chinami, co może spowodować, że Stany Zjednoczone nie nałożą dużych nowych ceł na chińskie produkty, co zmniejszyło awersję do ryzyka. W optymistycznym tonie wypowiadał się też Li Keqiang, premier Chin, który zapowiedział gotowość swojego kraju do ustępstw oraz wyraził determinację do uniknięcia wojny handlowej, poprzez dalsze negocjacje. Poprawa nastrojów inwestycyjnych pozwoliła parze EURPLN na zejście na nieco niższe poziomy.

Wtorkowe zmiany na rynku rodzimej waluty miały miejsce przy jednoczesnym nieudanym teście oporu na 1,2475 na EURUSD zaraz po otwarciu sesji europejskiej i następnie dochodzeniu notowań wspólnej waluty poniżej 1,24 USD.

We wtorek wsparciem dla dolara okazały się m.in. dane ze strefy euro wskazujące na pogorszenie koniunktury w krajach wspólnoty. Wskaźnik koniunktury gospodarczej (ESI) w strefie euro spadł w marcu o 1,6 pkt m/m i wyniósł 112,6 pkt br. Z kolei wskaźnik nastrojów biznesu (BCI) w tym okresie spadł o 0,14 pkt w ujęciu miesięcznym i wyniósł +1,34 pkt. Ponadto, po wypowiedzi członka Rady Prezesów EBC, że inflacja bazowa w strefie euro może pozostać niższa od oczekiwań mimo solidnego wzrostu gospodarczego, na rynku wzrosły obawy o przyszłoroczną podwyżkę stóp w strefie euro, co dodatkowo osłabiało wspólną walutę.

Pomimo wtorkowego spadku, euro nadal ma przestrzeń do wzrostów w kierunku szczytów z ubiegłego miesiąca przy ok. 1,2550 USD i w krótkim okresie rynek może chcieć przetestować tę techniczną barierę, po czym zacząć już wyraźniej kierować się w dół.

Na polskim rynku stopy procentowej wtorkowa sesja nie przyniosła wielkich zmian, a ruchy na polskiej krzywej dochodowości nie przekraczały 2pb. Głównym wydarzeniem na lokalnym rynku była aukcja obligacji, na której Ministerstwo Finansów sprzedało papiery za 3mld PLN przy popycie na poziomie 6,6mld PLN. Relatywnie wysoki stosunek wartości ofert do sprzedaży (bid-to-cover na poziomie 2,2) powstrzymywał pole do wzrostu rentowności, jednak nie prowadził również do ich zauważalnego spadku. Niższa podaż ze strony MF jest już w dużym stopniu wyceniona w notowaniach skarbowych papierów wartościowych i prowadziła do spadków o około 20-30pb na całej długości krzywej w trakcie pierwszego kwartału.

W najbliższych dniach istotne dla notowań instrumentów na rynku dłużnym będą publikacje wstępnych danych inflacyjnych za marzec. Konsensus rynkowy wskazuje, że publikowany w czwartek indeks HICP za marzec powinien pokazać wzrost do 1,6% r/r z 1,2% w lutym. W kontekście tego odczytu negatywnie nastrajają oczekiwania inflacyjne konsumentów (wg. badania Komisji Europejskiej) na najbliższe 12-miesięcy, które spadły w Niemczech do 14,4pkt marcu z 18,3 (indeks dla Polski obniżył się do 9pkt z 15,5 w analogicznym okresie). Pierwsze dane inflacyjne za marzec w strefie euro opublikowała Hiszpania, gdzie indeks HICP wzrósł o 1,3% r/r, poniżej oczekiwanych 1,5% (1,2% r/r w styczniu). Potencjalne negatywne zaskoczenie w danych inflacyjnych mogłoby ograniczać pole do wzrostu rentowności obligacji w Europie i prowadzić do ich stabilizacji. Presję na silny wzrost rentowności będzie również hamować spadek krzywej dochodowości w USA, która w sektorze 10-letnim znalazła się poniżej 2,80%.Czwartkowe dane inflacyjne będą istotne z punktu widzenia rynku obligacji

Autorzy / Źródło : Joanna Bachert, Arkadiusz Trzciołek / PKO Bank Polski

Jak się słyszą, tak współpracują – jak budować porozumienie w zespole?

Jeden z podwładnych zawsze szuka kompromisu, drugi obwinia się za wszystko, a trzeci zazwyczaj jest niezadowolony z siebie i innych? Zespół, którym zarządzasz, wcale nie jest w tym obszarze wyjątkowy – większość menedżerów ma w swoim teamie osoby, które zachowują i porozumiewają się w różny sposób. Stosunek do ludzi i świata często przejawia się właśnie poprzez styl komunikacji. Przyjrzyj się więc temu, w jaki sposób rozmawiają twoi pracownicy – dzięki temu możesz nie tylko sporo się o nich dowiedzieć, ale i pomóc im we współpracy i realizacji zadań.

Otwarta i oparta na wzajemnym szacunku komunikacja długofalowo pozwala budować zaufanie oraz zaangażowanie wśród członków zespołu, co pomaga firmie w osiąganiu przewagi konkurencyjnej. Nie każdy jednak posiada umiejętność odpowiedniego i skutecznego porozumiewania się. Pracownicy posługują się różnymi stylami komunikacji – najczęściej jednym z czterech: agresywnym, biernym, bierno-agresywnym albo asertywnym. Po jakich wypowiedziach poznać każdy z nich i jak pracować nad porozumieniem w zespole, aby skupić energię na wspólnym celu?

Musisz to zrobić…

Każdy miewa gorsze dni, bywa rozdrażniony czy reaguje bardziej nerwowo, niektórzy jednak agresywnym stylem komunikacji posługują się na co dzień. Jeśli w twoim zespole jest taka osoba, bez problemu poznasz ją chociażby po tym, że zawsze chce wygrywać, nawet kosztem innych i stawia potrzeby własne ponad wszystko i wszystkich. Jej spojrzenie jest natarczywe, a głos hałaśliwy i natrętny. Często się wtrąca, przerywa innym, nieraz wytykając im niedociągnięcia i oskarżając ich. Spojrzenie takiego pracownika na świat można by podsumować hasłem: „ja jestem w porządku – ty nie jesteś w porządku”. Zwykle odrzuca on wsparcie i akceptację innych, jest bardzo niezależny. Ma poczucie wyższości, a innych traktuje z lekceważeniem, ironią czy wręcz pogardą. Prośby w jego ustach brzmią jak rozkazy, przekazuje je bowiem poprzez słowa takie jak „Musisz…”, „Powinieneś…”, „Zrób to…” itp. – Osoba komunikująca się w ten sposób może zakłócać pracę zespołu i demotywować jego pozostałych członków, przełożony powinien więc starać się pomóc jej w zwiększaniu samoświadomości i budowaniu szacunku dla innych. Warto, aby menedżer podczas rozmów na ten temat pamiętał o tym, żeby odnosić się merytorycznie do konkretnych zachowań i ich wpływu na zespół, nigdy nie krytykując samej osoby. Właśnie takie podejście, również poprzez swój przykład, warto równocześnie kształtować w podwładnym posługującym się agresywnym stylem komunikacji – zauważa Hanna Malinowska, trener z firmy szkoleniowo-doradczej Integra Consulting Poland.

Przepraszam za wszystko

Zupełnie inaczej będzie zachowywał się pracownik komunikujący się w sposób bierny. Stara się on unikać konfrontacji, nawet kosztem samego siebie, dużą wagę przywiązuje bowiem do tego, co ludzie o nim myślą. Podczas rozmowy można go poznać po „owijaniu w bawełnę”, unikaniu kontaktu wzrokowego oraz cichym i niepewnym głosie, niedokończonych zdaniach czy postawie defensywnej, zgarbionej. Ma tendencję do oskarżania siebie samego, nadmiernego usprawiedliwiania się, poszukiwania przyzwolenia i potwierdzania własnych racji. Łatwo daje za wygraną, często mówi „Przepraszam bardzo”, „Proszę bardzo”, „Masz rację…”. – Osoba komunikująca się w ten sposób, zwykle postrzega świat w kategoriach „ja nie jestem w porządku – ty jesteś w porządku”. Bardzo potrzebuje wsparcia, akceptacji i uznania ze strony innych. W kontaktach z ludźmi odczuwa niepokój, winę, ma tendencję do uległości, pojawia się więc niebezpieczeństwo niewykorzystania jej potencjału, jeśli na przykład zostanie zdominowana przez innego członka zespołu – zauważa Hanna Malinowska z Integra Consulting Poland. – Menedżer powinien więc wspierać takiego pracownika w definiowaniu jego mocnych stron i stwarzać możliwości do ich wykorzystania w realizowanych zadaniach. Bardzo istotna jest jednak także praca nad odpowiedzialnością za własne działania, w czym może pomóc chociażby stopniowe zwiększanie autonomii i decyzyjności podwładnego. Budowanie poczucia własnej wartości i kompetencji może bowiem także pozytywnie przełożyć się na relacje w grupie – dodaje.

Co ty powiesz…

Kolejny styl komunikacji – bierno-agresywny – to niejako mieszanka dwóch wcześniejszych. Osoba go stosująca, jest skłonna do wyrównywania rachunków, ale bez ryzyka konfrontacji. W komunikacji niewerbalnej minimalizuje kontakt wzrokowy, spojrzenie kieruje zwykle raczej w bok niż w dół. Postawa jej ciała jest zamknięta, usta zaciśnięte, a gesty niecierpliwe. Na jej twarzy rysuje się irytacja lub niedowierzanie – werbalnie wyraża je chociażby przez takie wtrącenia jak: „Czyżby…?”, „Co ty powiesz…”, „No, no…”. Członek zespołu posługujący się tym stylem komunikacji często odpowiada w sposób lekceważący lub wymijający, a za plecami rozmówcy robi sarkastyczne uwagi i okazuje zgryźliwy humor. – Za takim sposobem rozmowy może kryć się podejście do świata „ja nie jestem w porządku – ty nie jesteś w porządku”. Osoba, której ono dotyczy, najczęściej nie odczuwa źródła akceptacji ani w sobie, ani w innych. Bywa nieufna, podejrzliwa, zamknięta w sobie. Warto więc, aby menedżer wspierał ją w budowaniu wzajemnego zaufania, ale i pracy nad otwartą komunikacją – mówi Hanna Malinowska.

Co o tym myślisz…?

Choć niektórzy pracodawcy słysząc hasło „asertywny pracownik” obawiają się, że odnosi się ono do specjalistów w mówieniu „nie”, to właśnie członkowie zespołu, którzy potrafią rozmawiać stosując asertywny styl komunikacji, są nieocenieni w budowaniu porozumienia w ekipie. Taki podwładny broni własnych praw i potrafi obstawać przy swoim, równocześnie jednak traktuje innych z szacunkiem i jest zorientowany na szukanie rozwiązań, a także gotowy na kompromis. Potrafi wyjaśnić, czego chce w sposób konkretny i bezpośredni, nie narzucając jednak pozostałym członkom załogi swojego zdania. Widać to chociażby w jego wypowiedziach – często zaczyna je bowiem od takich słów jak np. „Proponuję…”, „Myślę, że…”, „Moim zdaniem…”, „Co myślisz o tym, żeby…?”. Poprzez kontakt wzrokowy daje rozmówcom pewność szczerych intencji, pomaga w tym też jego spokojny, neutralny ton głosu. Postawa jego ciała jest otwarta, a sygnały niewerbalne zharmonizowane ze sposobem mówienia. Potrafi i chce uważnie słuchać nie tylko przełożonego, ale i swoich współpracowników. Stara się zrozumieć ich wypowiedzi zgodnie z intencjami, a w razie potrzeby dopytuje lub we własnym zakresie poszukuje informacji i zbiera fakty. Pracownik komunikujący się w ten sposób pokazuje, że akceptuje zarówno siebie, jak i innych, postrzega świat w kategoriach „ja jestem w porządku – ty jesteś w porządku”. Taka postawa sprzyja i utrwala możliwości konstruktywnego porozumiewania się, tak kluczowego dla pracy zespołu.

Rozpoznanie stylu komunikacji pracowników to dobry punkt wyjścia do budowania w teamie atmosfery współpracy i szacunku. – Warto zadbać o to, aby praca nad sposobem wypowiadania się poszczególnych osób szła w parze z dążeniem do ich rzeczywistej zmiany postawy w kierunku „ja jestem w porządku – ty jesteś w porządku”. Dzięki temu realizacja wspólnych działań będzie nie tylko przyjemniejsza, ale i efektywniejsza, zaangażowany zespół to bowiem klucz do przewagi konkurencyjnej – podsumowuje Hanna Malinowska z Integra Consulting Poland.

Henkell podpisał umowę nabycia większości udziałów w Freixenet S.A.

Henkell & Co., spółka z Grupy Oetker produkująca wina musujące, wina oraz wyroby spirytusowe, podpisała umowę nabycia 50.67% udziałów Freixenet S.A., a ponadto zawarła zakrojone na szeroką skalę porozumienie o współpracy międzynarodowej z dotychczasowymi akcjonariuszami – José Ferrer Sala i José Luis Bonet Ferrer. Łącząc siły, obydwie firmy staną się wiodącym producentem win musujących na świecie. Ich szerokie portfolio produktów i obecność na rynkach międzynarodowych doskonale się uzupełniają. Podczas gdy Freixenet jest czołowym producentem win musujących cava, należąca do Henkell & Co. marka

Mionetto Prosecco jest wiodącą światową marką win typu Prosecco, a Henkell Trocken jest liderem niemieckiego eksportu w kategorii win musujących.

Zarówno Henkell jak i Freixenet podzielają głębokie zrozumienie dla tradycji, jakości i kontynuacji założonej misji. Strategiczne partnerstwo ma na celu otwarcie nowych rynków i kanałów dystrybucji dla obydwu firm, pozwalając im w ten sposób na dalsze rozszerzenie i umocnienie pozycji na rynkach międzynarodowych i osiągnięcie trwałego wzrostu. José Luis Bonet Ferrer, Prezydent Freixenet S.A., dodał: „W ciągu trzech pokoleń, uczyniliśmy Freixenet światowym liderem w produkcji win cava. W firmie Henkell znajdujemy silnego partnera posiadającego długoterminową strategię, która znacznie wzmocni Freixenet i pomoże nam zachować naszą tożsamość i tradycję – z jeszcze większą obecnością na rynkach międzynarodowych w przyszłości.” Dr. Albert Christmann, Generalny Partner w Dr. August Oetker KG, stwierdził: „Grupa Oetker konsekwentnie kontynuuje rozwój i poszerzanie swojego obszaru działalności. Wraz z akwizycją udziałów we Freixenet, znacznie umocnimy pozycję naszego segmentu win musujących, win oraz wyrobów spirytusowych na światowym rynku, tworząc równocześnie solidne podstawy zrównoważonego i trwałego wzrostu w tym obszarze biznesu.” Dr. Andreas Brokemper, CEO Grupy Henkell, powiedział: „Henkell i Freixenet łączy silna wizja przedsiębiorczości. Jesteśmy bardzo zadowoleni z faktu, iż jako partnerzy możemy wykorzystać możliwości, które stwarza nam globalnie rosnący rynek win musujących. Razem, możemy zaoferować naszym klientom nie tylko doświadczenie na skalę światową, lecz także unikalną gamę wiodących marek produktów najwyższej jakości.”

Henkell i Freixenet podadzą szczegóły współpracy w późniejszym terminie. Nabycie udziałów podlega akceptacji ze strony odpowiedniego urzędu antymonopolowego.

Maksymalizacja przychodów w okresie świątecznym

Paweł Treściński, Wiceprezes YieldRiser
Paweł Treściński, Wiceprezes YieldRiser

Wielkanoc to nie tylko okres specjalnych rabatów, ale także wzmożony czas dla reklamodawców. Bez wątpienia, sezon świąteczny przynosi najwyższe wartości CPM w ciągu roku. Ważne jest, aby każdy wydawca miał opracowaną strategię wykorzystania świąt w celu maksymalizacji dochodów z ruchu na stronie. Na co warto zwrócić uwagę przy jej tworzeniu? Odpowiedź poniżej.

Krok 1: Ograniczenie częstotliwości

Zdarza się, że wydawcy ustawiają limit wyświetleń na danej stronie. Gdy nadchodzi okres świąteczny należy mieć pewność, że wskaźnik wyświetleń nie jest ograniczony żadnymi liczbami. Gdy wspomniane parametry mają ustawiony szeroki przedział, wówczas powierzchnia jest bardziej konkurencyjna w porównania z innymi stronami.

Krok 2: Sieć reklamowa

Wybór odpowiedniego partnera jest niezwykle istotny. Tylko najlepsze sieci reklamowe mogą zaoferować prawie 100% współczynnik fill rate, a także oferować stawki premium. Dzięki odpowiedniej konfiguracji, taka sieć dotrze z przekazem do osób faktycznie zainteresowanych daną ofertą.

Krok 3: Aktualne i unikatowe treści

Ważne, aby treści na stronie były bieżące i odpowiadały aktualnym trendom. Dzięki Google Analytics, wydawcy mają możliwość sprawdzenia konkretnych dat i wpisów z zeszłego roku oraz na podstawie ich popularności i klikalności zaplanować aktualną strategię.

Krok 4: Pokrycie formatu

W momencie, gdy stawki osiągają wysokie progi a zapotrzebowanie na reklamę jest duże, nie może dochodzić do sytuacji, podczas których kreacja nie ma się gdzie wyświetlić, tzn. zastosowane rozmiary placementów są niestandardowe i nie umożliwiają wyświetlania najbardziej pożądanych przez reklamodawców formatów reklam. Poprzez zastosowanie szerokiego spektrum możliwych do wyemitowania formatów reklamowych, można zwiększyć prawdopodobieństwo wyświetlenia odpowiedniej reklamy konkretnemu użytkownikowi, a przez to zwiększyć klikalność, a tym samym przychody.

Krok 5: Oferty bezpośrednie

Często bywa tak, że reklamodawcy zwiększają swoje budżety, właśnie okresie świąt. Warto skontaktować się z ich przedstawicielami celem uzyskania aktualnych i bezpośrednich ofert, uwzględniających podniesione i bieżące środki. Szansa na wyższe zarobki jest tym większa im większe jest zaangażowanie reklamodawców w osiągnięcie celów.

Krok 6: Header Bidding

Jak wiadomo, w przypadku zastosowania header bidding wydawcy mogą wyeliminować przejście każdego zapytania reklamowego przez waterfall. Oznacza to, że wydawcy mogą mieć dostęp do większej liczby zapytań reklamowych, a co za tym idzie mogą realnie zwiększyć współczynnik wypełnienia strony. Header Bidding pozwala sprzedawać zasoby reklamowe tym, którzy oferują lepsze stawki oraz mieć wgląd do każdego wyświetlenia.

Święta to dla wydawców doskonały czas na zwiększenie ruchu na stronie i monetyzację powierzchni. Oczywiście, pod uwagę branych jest kilkanaście czynników, które określają wydajność poszczególnych witryn. Wspomniane wskazówki pozwolą w znacznym stopniu zwiększyć dochód z pojedynczych odwiedzin strony, ale nie gwarantują pełnego sukcesu. Tylko współpraca ze specjalistycznymi sieciami zagwarantują współczynnik wypełnienia strony na niemal stuprocentowym poziomie.

Autor: Paweł Treściński, wiceprezes i dyrektor sprzedaży YieldRiser

Tylko oferta kredytu skusi mikrofirmę do zmiany banku

92% mikroprzedsiębiorców korzysta z usług tylko jednego banku – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Nest Banku. Co ciekawe 83% z nich od początku działalności jest wierna tej samej instytucji. Co może przekonać mikrofirmę do zmiany? Okazuje się, że tylko atrakcyjniejsze warunki kredytu lub pożyczki.  

Z raportu PARP o stanie sektora MSP 2017 wynika, że udział mikrofirm w strukturze wszystkich przedsiębiorstw wynosi aż 96%, a ich liczba w Polsce przekroczyła już 1,8 mln. Co ważne, mają one największy spośród wszystkich grup przedsiębiorstw udział w tworzeniu polskiego PKB. Nic więc dziwnego, że stanowią ważny segment klientów dla sektora bankowego. Z badań przeprowadzonych na zlecenie Nest Banku wynika, że mikrofirmy są też wyjątkowo lojalnymi klientami. Aż 92% z nich korzysta z usług tylko jednego banku, a 83% od dnia otworzenia działalności  nie zdecydowało się na zmianę.

Dla przedsiębiorcy zmiana banku oznacza mnóstwo formalności. Nowy numer rachunku to wizyty w urzędach, wymiana dokumentów, powiadamianie kontrahentów, utrata historii operacjizauważa  Agnieszka Porębska-Kość, Dyrektor Zarządzająca Obszarem Bankowości Przedsiębiorstw i Finansowania w Nest Banku. – Z naszego badania wynika, że jedynie dobra oferta kredytu jest w stanie zmobilizować mikrofirmę do podjęcia takiego wysiłkumówi Agnieszka Porębska-Kość. – To wskazuje, że korzystne finansowanie jest dla przedsiębiorców sprawą priorytetowązauważa ekspert Nest Banku.

Jak pokazuje badanie zrealizowane na potrzeby Nest Banku, najważniejszym argumentem dla firm, które zdecydowały się zmienić bank, była potrzeba kredytowa. Co więcej, potrzeba finansowania okazała się dość nagła, bo ponad połowa kredytujących się przedsiębiorstw wydała pożyczone pieniądze na bieżącą działalność***.

Agnieszka Porębska-Kość - Nest Banku
Agnieszka Porębska-Kość – Nest Banku

W specyfikę działalności mikrofirm wpisana jest nieprzewidywalność otoczenia rynkowegomówi Agnieszka Porębska-Kość z Nest Banku. – Od dostępu do szybkiego i elastycznego finansowania może zależeć wypłata wynagrodzeń, jeśli kontrahent spóźni się z płatnością, czy nowe zlecenie, jeśli do jego realizacji będzie pilnie potrzeby nowy sprzętzauważa Agnieszka Porębska-Kość. Przedsiębiorca nie zawsze wie kiedy i na jak długo będzie potrzebował gotówki, dlatego oferta bankowego finansowania powinna być przejrzysta i uwzględniać realia działania mikrofirm – mówi Agnieszka Porębska-Kość.

Mikroprzedsiębiorcy są bardzo pożądaną przez banki grupą klientów. Jednym z powodów jest fakt, że większość z nich nie ma problemów ze spłatą rat – deklaruje to aż 93% mikrofirm**. Dlatego w wielu bankach mogą liczyć na niższe oprocentowanie oraz dodatkowe korzyści takie jak przyspieszony proces rozpatrywania wniosku czy elastyczny system spłaty rat. Nest Bank uruchomił specjalnie dla tej grupy firm BIZnest Kredyt Przejrzysty ze stałą opłatą dzienną i decyzją nawet w 1 minutę przy uproszczonym procesie decyzyjnym.

* Na podstawie raportu PARP o stanie sektora MSP w Polsce 2017

**Na podstawie badania „Eksploracja postaw i potrzeb klientów indywidualnych oraz mikroprzedsiębiorców w kategorii bankowej” przeprowadzonego przez instytut Kantar Millward Brown na zlecenie Nest Banku

***Na podstawie danych NBP, maj 2016 r.

Jak księgowi oceniają najnowsze zmiany w prawie?

Split Payment, czyli mechanizm podzielonej płatności to nowe rozwiązanie prawne najgorzej oceniane przez księgowych – wynika z badania przeprowadzonego przez firmę inFakt. Aż 59% uznało je za największe utrudnienie prawne dla przedsiębiorców w 2018 r. Najlepiej oceniane przez księgowych są ulga na start oraz możliwość prowadzenia działalności gospodarczej bez rejestracji. 

Ulga na start największym plusem

Które zmiany uważasz za korzystne dla przedsiębiorcówAnkietowani przez inFakt księgowi wskazali, że to ulga na start jest najkorzystniejszą dla przedsiębiorców zmianą prawną w 2018 roku. Odpowiedziało tak 41% badanych. Na możliwość prowadzenia działalności bez rejestracji wskazało 33% badanych. Obowiązek składania JPK jako pozytywny dla swoich klientów wskazał co czwarty księgowy.

Co księgowi mówią na temat ulgi na start i działalności bez rejestracji?

Zdaniem księgowych ulga na start może przede wszystkim zachęcać do zakładania nowych działalności gospodarczych oraz pozwolić na zminimalizowanie początkowych kosztów jej prowadzenia. Oto przegląd przykładowych opinii:

Ulga na start pozwala zmniejszyć początkowe koszty uruchomienia biznesu, które i tak są w niektórych branżach bardzo wysokie. Jest to okres, w którym można wypracować podstawowe przychody i stopniowo zarobić na większe wydatki.

Ulga na start pozwoli przedsiębiorcom rozkręcić firmę bez konieczności płacenia natychmiastowych danin ze środków własnych.

Działalność bez rejestracji to wielkie udogodnienie dla osób, które chciałyby samodzielnie zarabiać – dzięki temu mogą zacząć, nie otwierając od razu działalności, a także dla osób, które chcą po prostu dorobić do domowego budżetu.  

Split Payment największym utrudnieniem

Które zmiany uważasz za najbardziej kłopotliweZdecydowanie najwięcej księgowych wskazało na Split Payment jako na najpoważniejsze utrudnienie dla przedsiębiorców. – Mechanizm Split Payment, czyli podzielonej płatności, ma w założeniu ustawodawcy pomóc w walce z wyłudzeniami VAT – mówi Magda Sławińska-Rzemek, doradca podatkowy w firmie inFakt oferującej nowoczesne rozwiązania księgowe. – Przy jego zastosowaniu pojawiają się ograniczenia dotyczące korzystania ze środków zgromadzonych na rachunku VAT. W ten sposób zapewne zostanie ograniczona liczba tzw. „znikających podatników”, którzy mieli na celu wyłącznie wyłudzanie VAT.

W praktyce Split Payment będzie wyglądał następująco: osoba, która płaci za fakturę będzie decydować, czy skorzystać z tego mechanizmu, czy też nie. Jeżeli go zastosuje, to na konto rozliczeniowe sprzedawcy trafi wyłącznie kwota netto z faktury. Kwota VAT trafi na konto VAT. Oznacza to, że przedsiębiorca środkami z tego drugiego konta będzie mógł zapłacić tylko VAT – czy to do urzędu, czy to wynikający z innej faktury. Na inną możliwość wykorzystania tej kwoty będzie musiał uzyskać zgodę naczelnika urzędu skarbowego.

Kiedy warto skorzystać z tego rozwiązania? – Na pewno w przypadku, jeżeli mamy wątpliwości co do rzetelności kontrahenta, kwota VAT do zapłaty wynikająca z faktury jest znaczna, a transakcja objęta jest odpowiedzialnością solidarną, np. przy dostawie towarów wrażliwych – ocenia ekspertka inFakt. – W takim przypadku nabywca może się zwolnić z takiej odpowiedzialności, stosując mechanizm Split Payment. W mojej opinii to największa zaleta tej instytucji. Nie widzę natomiast większych korzyści w przypadku zastosowania jej w innych sytuacjach – dodaje Magda Sławińska-Rzemek.

Ponadto zdaniem księgowych duże trudności niesie ze sobą obowiązek składania plików JPK_VAT.

Co księgowi mówią o Split Payment?

Split Payment, zwłaszcza w początkowym okresie, będzie dla większości małych przedsiębiorców generował dodatkową pracę i pewnie też mnóstwo pomyłek podczas dokonywania dodatkowych płatności.

Mechanizm Split Payment może powodować u przedsiębiorców blokadę środków finansowych i zmniejszać ich płynność finansową. Dodatkowo brak możliwości kompensowania zobowiązań z tytułu podatku dochodowego z nadwyżką naliczonego VAT będzie również mniej korzystnym rozwiązaniem.

Podzielona płatność zagraża płynności finansowej przedsiębiorców.

Split Payment natomiast jest niekorzystne, gdyż przedsiębiorcy nie będą w 100% mogli zarządzać swoimi pieniędzmi.

Księgowi nie widzą ułatwień w pracy

Które zmiany pomogą ci w codziennej pracyCo interesujące, aż 57% księgowych uważa, że żadna z wprowadzanych i planowanych zmian w prawie nie pomoże im w codziennej pracy. Niemal jedna czwarta badanych uznała, że pomocne jest wprowadzenie JPK, a 9% za korzystne dla swojej pracy uznało umożliwienie prowadzenia działalności gospodarczej bez rejestracji. Jednak wśród badanych zdecydowanie dominują głosy sceptyczne:

Zmiany ogólnie wymagają zwiększenia uwagi, którą trzeba poświęcić na śledzenie przepisów. Działalność bez rejestracji jest kolejną furtką do nadużyć, która po czasie odbije się na wszystkich – znowu się okaże, że większy przedsiębiorca odpowiada za nadużycia mniejszych – bo będzie musiał sprawdzać jeszcze bardziej, z kim współpracuje.

Raportowanie JPK – kolejna rzecz, za którą trzeba zapłacić i dopilnować; zabiera cenny czas.

JPK jest utrudnieniem dla Biur rachunkowych ze względu na nałożenie nowych obowiązków. Przewiduję też, że wysyłka tego pliku spowoduje wystosowanie przez skarbówkę szeregu pism skierowanych do przedsiębiorców, związanych z wyjaśnieniami niezaksięgowanych faktur.

Dodatkowa praca za takie samo lub niewiele lepsze wynagrodzenie.

Póki co zmiany trudne do oceny

Czy zmiany idą w dobrym kierunkuKsięgowi są ostrożni z oceną wprowadzanych zmian. Tylko 5% z nich ocenia je zdecydowanie dobrze lub zdecydowanie źle. Zdaniem ponad połowy księgowych obecnie jeszcze trudno jest ocenić, czy nowe zmiany prawne idą w dobrym kierunku. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że 29% badanych patrzy z ostrożnym optymizmem w przyszłość i uważa, że raczej można się tego spodziewać, iż zmiany okażą się pozytywne. Wskazują przy tym na potrzebę stabilizacji prawa i wprowadzania w życie starannie dopracowanych projektów:

Rozumiem, że prawo ma za zadanie poprawić ściągalność podatków i to jest OK. Choć np. JPK nie ułatwia życia, przynajmniej przy jego wstępnym wdrożeniu. Brakuje mi jakiejś stabilizacji, tak aby co roku nie pojawiały się nowe zmiany, tylko zasady były stabilne przez kilka lat.

Dobre zmiany – tak, ale nie wprowadzane na szybko i bez przemyślenia.

Rozumiem potrzebę stosowania JPK, kontrola dużych przedsiębiorców jest bardzo ważna, ale mali przedsiębiorcy teraz mają przez to więcej obowiązków.