Dzisiaj poznaliśmy wstępne odczyty indeksów PMI dla Europy. Dane dla przemysłu zawiodły analityków. Senat zatwierdził nowego szefa FED. Dolar dalej w odwrocie.
Dzień indeksów PMI
Indeks PMI jest to wynik badania ankietowego menadżerów odpowiedzialnych za zamówienia. Jeżeli równa ilość spodziewa się poprawy co pogorszenia sytuacji jego wartość wynosi 50%. Jeżeli liczba optymistów przekracza liczbę pesymistów indeks proporcjonalnie rośnie. Dzisiaj od rana poznaliśmy odczyty zarówno dla przemysłu jak i dla usług. Przeważnie inwestorzy większą wagę przykładają do indeksu dla przemysłu. W tym wypadku obydwa były ogłaszane w tym samym czasie i amy zarówno dobrą i złą wiadomość. Indeks dla przemysłu dla strefy euro wyniósł 59,6 pkt wobec oczekiwanych 60,3 pkt. Z kolei indeks dla usług wyniósł 57,6 pkt, co stanowiło 1,2 pkt powyżej oczekiwań.
Senat zatwierdził zmianę w FED
Wczoraj Senat Stanów Zjednoczonych zatwierdził Jeromego Powella na stanowisko prezesa FED. Analitycy zwracają uwagę, że od ponad 30 lat nie zdarzyło się by szef FED-u nie miał przedłużonej kadencji. Biorąc jednak pod uwagę wypowiedzi Donalda Trumpa zmiana na tym stanowisku nie może dziwić. Warto natomiast zwrócić uwagę, że kandydatura ta cieszyła się poparciem zarówno Republikanów jak i Demokratów. Analitycy nie spodziewają gwałtownej zmiany w polityce monetarnej. W dalszym ciagu panuje na rynku zgoda, że na posiedzeniu za tydzień nie będzie zmian stóp procentowych. Szanse na podwyżkę w marcu wynoszą natomiast około 75% i to styczniowe spotkanie potwierdzi lub zaprzeczy tej decyzji.
Problemy dolara
Ostatnie dni to powolny marsz w górę euro względem dolara. Efektem tego ruchu są kolejne wieloletnie minima kursu dolara względem złotego. Spowodowane jest to fakt, że złoty jest znacznie bardziej stabilny względem euro. W rezultacie jeżeli coś osłabia się do euro to osłabia się przeważnie również wobec dolara. Ostatnie tygodnie to stabilizacja polityczna Niemiec oraz niepewność co do budżetu w USA. Wydarzenia te istotnie zmieniły równowagę na głównej parze walutowej świata.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
15:45 – USA – indeks PMI, wstępny odczyt,
16:00 – USA – sprzedaż domów na rynku wtórnym,
16:30 – USA – tygodniowa zmiana zapasów ropy.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl
Blockchain to technologia, która już wkrótce, może wywołać rewolucję ekonomiczną. W skutkach zbliżoną do upowszechnienia internetu.
Blockchain to rodzaj rozproszonej bazy danych, która służy do zapisywania danych o transakcjach zachodzących między stronami. Baza ta, poprzez zastosowanie rozwiązań kryptograficznych oraz rozproszenie danych np. wśród komputerów zlokalizowanych na całym Świecie, pozwala na tworzenie rejestrów zdarzeń, które działają bez nadzoru instytucji zaufania publicznego i jednocześnie są bezpieczne.
– Dzięki blockchain w niedalekiej przyszłości będą możliwe takie transakcje, jak choćby zakup nieruchomości na drugim końcu świata, bez udziału notariusza – mówi w rozmowie z MarketNews24 Piotr Całka, CEO Managing Partner INSPIRE LABS.
Według raportu firmy Gartner, w 2018 r. blockchain będzie jedną z sześciu najintensywniej rozwijanych technologii na świecie. A to dlatego, że zastosowanie blockchain są bardzo szerokie.
Opublikowane przez NBP dane o należnościach i zobowiązaniach polskich banków pokazują niejednoznaczny obraz krajowej gospodarki. Po spadku w 2016 r. (wywołanym: osłabieniem popytu na kredyt w obliczu słabszego wzrostu gospodarczego oraz słabszą podażą kredytu po wprowadzeniu podatku bankowego, obniżeniu stóp procentowych w 2015 r. i podniesieniu wymogów kapitałowych) rok 2017 przyniósł ożywienie akcji kredytowej (7,4% r/r vs 4,5% r/r w 2016 r., po korekcie o zmiany kursu walutowego).
Umocnienie kursu złotego (oraz kontynuacja ograniczania przez banki wolumenu kredytów walutowych) przełożyły się co prawda na spadek tempa wzrostu (nominalnego) wolumenu kredytów, w tym spadek wolumenu kredytów mieszkaniowych, niemniej w ujęciu oczyszczonym o efekty kursowe widoczne jest przyspieszenie, w szczególności w kredytach dla przedsiębiorstw (9,1% r/r w 2017 r., vs 4,3% r/r w 2016 r., skor. o kurs), które (w kontekście wczorajszych danych GUS o rekordowo wysokim portfelu zamówień) może zwiastować odbicie inwestycji także w sektorze prywatnym. Dynamika złotowych kredytów mieszkaniowych utrzymuje się na relatywnie stabilnym poziomie (nieznacznie przekraczając 10%), podczas gdy ponownie zaczęła przyspieszać dynamika kredytów konsumpcyjnych. Pod koniec roku zaczął rosnąć wolumen kredytów dla samorządów (i wyraźnie, sezonowo spadać wolumen depozytów), co naszym zdaniem odzwierciedla ożywienie inwestycji publicznych na przełomie roku.
Pomimo odbicia (w ujęciu skorygowanym o kurs) dynamika kredytów utrzymuje się poniżej swojej „tradycyjnej” relacji z trendem wzrostu nominalnego PKB. Przy umocnieniu złotego prowadzi to do spadku stosunku kredytu do PKB (który jest i tak na jednym z niższych poziomów w UE). Nie spodziewamy się, aby 2018 r. przyniósł pod tym względem istotną poprawę. O ile po stronie popytu widzimy wyraźne wsparcie ze strony solidnego wzrostu PKB, niemniej po stronie podażowej banki będą musiały się zmagać z rosnącymi wymogami regulacyjnymi.
Na drugim biegunie znajduje się dynamika depozytów, która spadła z 9,5% r/r w 2016 r. do 4,4% r/r w 2017 r. (po korekcie o zmiany kursu walutowego). Niskie stopy procentowe NBP przyczyniają się do pogłębiania spadku dynamiki depozytów terminowych gospodarstw domowych. Przez cały rok wyhamowywał również wzrost depozytów bieżących. Obie powyższe tendencje mają związek z poszukiwaniem przez gospodarstwa domowe alternatywnych (bardziej opłacalnych) form inwestowania środków: stąd rosną wpłaty do funduszy inwestycyjnych oraz popyt inwestycyjny na nieruchomości (przy rekordowo wysokim udziale gotówki w transakcjach ich kupna). Nie spodziewamy się, aby tendencje te uległy odwróceniu w najbliższym czasie, niemniej sama dynamika depozytów ogółem może przyspieszyć odzwierciedlając rosnący fundusz płac w 2018 r. W rezultacie możliwe jest zahamowanie spadku relacji kredytów do depozytów, która obniża się od 2012 r.
Malejące przyrosty depozytów, rosnący popyt spekulacyjny (napływy środków na rynek nieruchomości i do funduszy inwestycyjnych) oraz negatywny wpływ niskich stóp na strukturę kredytów (wzrost udziału wysokomarżowych kredytów konsumpcyjnych) stanowią naszym zdaniem argumenty za podwyżką stóp procentowych przez NBP jeszcze w 2018 r. Niemniej z uwagi na obecną retorykę RPP, a także kształt jej funkcji reakcji, nie spodziewamy się, aby do podwyżki stóp doszło wcześniej niż w 2019 r.
Trwa drugi dzień Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Na zaproszenie telewizji CNBC Michał Krupiński, Prezes Zarządu Banku Pekao S.A opowiadał o globalizacji, rosnącym optymizmie, wiodącej roli polskiej gospodarki i ambitnych planach Banku Pekao S.A.
Rano podczas drugiego dnia 48. Światowego Forum Ekonomicznego Michał Krupiński, Prezes Zarządu Banku Pekao S.A. udzielił wywiadu dla telewizji CNBC – jednej z największych telewizji biznesowych na świecie. Dziennikarzy interesowało czy Prezes Banku Pekao podziela opinie, że nastroje na tegorocznym Davos są wyjątkowo optymistyczne i czy na pewno nie musimy się niczego obawiać.
– Jestem obecny w Davos od wielu lat i jeszcze nigdy uczestnicy Forum nie byli w tak pozytywnym nastroju. Powodów do takiego optymizmu jest dużo. Gospodarka amerykańska szybko się rozwija, Chiny przyspieszają, do tego należy dołożyć bardzo szybki wzrost w Polsce i Brazylii. Nawet jeśli nie dostrzegamy braku równowagi w światowej gospodarce, zawsze trzeba być świadomym tego, co stanowi jej najsłabsze ogniwo. Zmianie ulegnie polityka banków centralnych. Świat zmaga się z nierównościami, a południowa Europa cierpi na niską produktywność i kryzys państwa socjalnego. Tego typu problemy łatwiej rozwiązać teraz, bo jak już kryzys nadejdzie, ciężej będzie znaleźć rozwiązanie – mówił Michał Krupiński, Prezes Zarządu Banku Pekao S.A.
Prezes Krupiński pytany był również o rolę Polski na arenie międzynarodowej i prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego. – W Polsce jesteśmy nastawieni optymistycznie, mamy około 4-proc. wzrost gospodarczy, nasza gospodarka jest otwarta i ściśle związana z gospodarką międzynarodową. Polska jest dużym producentem, co druga osoba w kraju zatrudniona jest właśnie w produkcji i, co zaskakujące, pod tym względem przypominamy Chiny. Polska jest państwem proeuropejskim, ogromnym wsparciem dla Unii Europejskiej i myślę, że nie powinniśmy mieszać polityki wewnętrznej z gospodarką, której siła leży w demografii – dodał Michał Krupiński.
Pytano również o ambicje i plany Banku Pekao S.A. – Bank Pekao S.A. jest drugim największym bankiem w Polsce i największym bankiem korporacyjnym. W sytuacji dużego optymizmu konsumentów w połączeniu z rosnącymi płacami i najniższym bezrobociem, bank może stać się największym kredytodawcą korporacyjnym. Skupimy się na bankowości dla MŚP i nowoczesnych digitalowych rozwiązaniach. Forum w Davos to dla nas doskonała okazja do pozyskania partnerów strategicznych celem implementacji technologii blockchain, uproszczenia procesów i ograniczenia back-office’u – dodał Michał Krupiński.
O technologii blockchain, Prezes Krupiński rozmawiał już zresztą pierwszego dnia Forum podczas dyskusji panelowej „Technologia blockchain a banki”, której organizatorem i gospodarzem była również telewizja CNBC. Prezes podkreślał, że Bank Pekao chce być liderem zastosowania tej technologii m.in. do unowocześniania i upraszczania procesów.
Chcąc poradzić sobie w nowej pracy, od samego początku musimy rozpocząć budowanie własnej pozycji. Ważne jest także poznanie nieformalnych zasad panujących w biurze.
Dress code
„Rozpoczynając nową pracę w firmie, w której panuje określony dress code, sprawa ubioru jest rozwiązana. Z reguły firmy wymagają od kobiet – koszul, kostiumów, ciemnych rajstop i krytych butów, a od mężczyzn – koszul, marynarek, materiałowych spodni lub klasycznie skrojonych jeansów” – radzi Joanna Żukowska, ekspertka serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl. „Paradoksalnie trudniej ubierać się do firmy, w której sposób ubierania się pozostawiony jest w rękach pracowników. Brak oficjalnego dress code’u nie oznacza bowiem, że tych zasad nie ma. Są – niepisane – i trzeba je jak najszybciej poznać” – dodaje.
Budowanie własnej pozycji
Według światowej ankiety przeprowadzonej przez Harvard Business Review 50 proc. badanych czuje, że w pracy nikt nie traktuje ich poważnie. Nie chcąc dołączyć do tej grupy, o swoją pozycję musimy dbać każdego dnia. Ważne jest zarówno to, co mówimy (dobrze jest zabłysnąć w towarzystwie wiedzą specjalistyczną, ale i na temat bieżących wydarzeń), w jaki sposób mówimy (lepszy odbiór zapewnia spokojny i pewny siebie ton) oraz jak się przy tym zachowujemy (wielką sztuką jest kontrola mowy ciała). Pewna spójność wizerunkowa, zapewni nam lepszy odbiór naszej osoby wśród współpracowników.
Rozpoznać role w zespole
Nieformalny lider, ulubieniec szefa, motywator – to role, w których nierzadko obsadzani są (lub świadomie się na takich kreują) członkowie działów. Warto dowiedzieć się kto, jaką ma nieformalną rolę, gdyż to pozwoli nam pewniej poczuć się w danej firmie. Oczywiście tego etapu nie należy przyspieszać, bo wchodzenie do nowego zespołu wymaga czasu. Na początku warto być obserwatorem, a nie komentatorem. Jeśli chcemy wzbudzić zaufanie we współpracownikach, powinniśmy dać im czas na oswojenie się z nową osobą – czyli z nami – w zespole.
Zwyczaje
Zespoły, które pracują razem miesiącami lub latami mają swoje zwyczaje: wspólnie piją poranną kawę, rozmawiają na prywatne tematy, a wychodząc w piątki, życzą sobie miłego weekendu. Są też działy, które funkcjonują zupełnie inaczej, gdzie kontakt jest ograniczony do spraw zawodowych. Poznanie nowych zwyczajów i respektowanie ich jest bardzo ważne i szczególnie trudne, zwłaszcza gdy reguły obowiązujące w nowej firmie są inne, niż u wcześniejszego pracodawcy.
Kwestie urlopu
„W wielu firmach funkcjonuje e-system wypełniania wniosków urlopowych. To w systemie zaznaczamy liczbę dni, wybieramy rodzaj urlopu, a drogą mailową otrzymujemy powiadomienie czy szef dany wniosek zaakceptował, czy też nie” – mówi Żukowska z MonsterPolska.pl. „Wciąż aktualny jest jednak system, w którym pracownicy muszą iść do szefa na rozmowę w kwestii urlopu, a potem wypełniają druk. Idąc do nowej pracy warto zapytać współpracowników, jakie obowiązują zasady uzyskiwania urlopu. Nieoficjalną drogą dowiemy się, czy szefowie mają w zwyczaju anulować urlop w ostatnim momencie i w jakiej sytuacji to robią. Ważna jest także kwestia tego, na ile wcześniej należy starać się o urlop” – dodaje.
Komunikacja po pracy w social mediach
W dobie social mediów pracownicy, a i często ich przełożeni, mają ze sobą kontakt właśnie na Facebooku czy Twitterze. Warto dość szybko dowiedzieć się, jakie relacje panują w danej firmie w wirtualnej rzeczywistości. Jeśli wyraźnie oddzielamy życie prywatne od zawodowego, a w firmie panują zupełnie inne zasady, staniemy przed dylematem. Pozostaje także kwestia messengera, które wiele managerów w firmach używa do kontaktowania się ze współpracownikami w godzinach poza pracą.
Czytajmy między wierszami
I to dosłownie. W wielu firmach – na holach i w kuchniach – często zawieszane są kartki z prośbami od pracowników np. „Pamiętaj, obok kuchni pracuje dział sprzedaży. Wszystko słyszymy”, „Proszę zgaś światło”, „Strefa ciszy”. Warto zwracać uwagę na takie prośby, gdyż często są reakcją na konkretny problem – hałas czy intensywny zapach z kuchni.
Poznanie i przyzwyczajenie się do nowej firmy wymaga czasu. Nie ma drogi na skróty. Ważne jest to, aby przebyć tę drogę uwzględniając zasady panujące w danej organizacji, a nie wnosić zasady z byłej firmy. Wtedy mamy szansę na szybsze odnalezienie się w nowym miejscu. Poza tym Amerykańska badaczka Michelle Gielan przekonuje, że w pracy warto dbać o pozytywne relacje, bo wpływają na komfort w pracy i jej efektywność. Wychodząc zadowoleni z pracy, jesteśmy też szczęśliwsi w czasie wolnym.
W ramach dostosowywania polskiego Prawa ochrony środowiska do przepisów unijnych pod koniec 2018 r. zmianie ulegną regulacje dotyczące nowych instalacji spalania paliw o nominalnej mocy cieplnej wynoszącej 1-50 MW. Obejmie je nowa, trzecia zasada łączenia.
Nowelizacja wiąże się z wdrożeniem unijnej dyrektywy MCP (ang. Medium Combustion Plants) nr 2015/2193, dotyczącej ograniczenia emisji niektórych zanieczyszczeń do powietrza ze średnich obiektów energetycznego spalania. Do tej kategorii zaliczają się instalacje spalania paliw o nominalnej mocy cieplnej nie mniejszej niż 1 MW i mniejszej niż 50 MW.
Wspólny komin – także teoretycznie
Trzecia zasada łączenia, pojawiająca się za sprawą nowych przepisów, wprowadza obowiązek rozpatrywania kilku źródeł spalania, których moc cieplna kwalifikuje je do średnich obiektów spalania, jako jednego – o nominalnej mocy cieplnej stanowiącej sumę poszczególnych źródeł. Aby jednak tak się stało, muszą one spełnić określone przesłanki ustawowe.
Przede wszystkim muszą być to źródła, do których nie mają zastosowania pierwsza i druga zasada łączenia, a które odprowadzają gazy odlotowe przez wspólny komin. Czy zatem brak wspólnego komina jest sposobem na swoistą „ucieczkę” przed trzecią zasadą?
– Nie, gdyż organ właściwy do przyjęcia zgłoszenia lub wydania pozwolenia może uznać, uwzględniając parametry techniczne i czynniki ekonomiczne, że gazy odlotowe poszczególnych źródeł mogłyby być odprowadzane przez wspólny komin – wyjaśnia Krzysztof Gil, audytor i konsultant w EcoMS Consulting oraz trener w Akademii EcoMS, który prowadzi szkolenia m.in. z wymagań prawnych w zakresie zarządzania emisjami do powietrza w zakładach przemysłowych.
Należy mieć na uwadze, że trzecia zasada łączenia dotyczy wyłącznie nowych źródeł spalania, tj. oddanych do użytkowania po 19 grudnia 2018 r. lub po 20 grudnia 2018 r., jeżeli pozwolenie na ich budowę wydano po 18 grudnia 2017 r.
Pomiary emisji na nowo, standardy – nie do końca
20 grudnia 2018 r. to w przypadku średnich obiektów spalania data istotna także z uwagi na kwestię prowadzenia wstępnych pomiarów emisji. Od tego bowiem dnia na prowadzących nową lub istotnie zmienioną instalację MCP będzie ciążył obowiązek przeprowadzania wstępnych pomiarów wielkości emisji z tej instalacji w ciągu czterech miesięcy od dnia zakończenia rozruchu źródła.
Nowelizacja Prawa ochrony środowiska nie zmienia na razie standardów emisyjnych dla średnich źródeł spalania, określonych rozporządzeniem z 4 listopada 2014 r. Nie oznacza to jednak, że lokalnie nie mogą zostać określone niższe wielkości emisji aniżeli wynikające z przepisów rozporządzenia. Powodem mogą być przekroczenia dopuszczalnych poziomów substancji w powietrzu.
– Przepis dotyczy źródeł spalania paliw oddanych do użytkowania przed 20 grudnia 2018 r., a w przypadku gdy pozwolenie na budowę źródła wydano przed 19 grudnia 2017 r. – oddanych do użytkowania nie później niż 20 grudnia 2018 r. Jednak perspektywa jego obowiązywania jest dość odległa, gdyż w przypadku źródeł o nominalnej mocy cieplnej większej niż 5 MW i nie mniejszej niż 50 MW będzie mógł być stosowany najwcześniej od 1 stycznia 2025 r., a jeśli moc wynosi od 1 do 5 MW – jeszcze pięć lat później – wylicza Krzysztof Gil.
Co się odwlecze…
Niektóre ciepłownie oraz źródła wykorzystywane do napędzania tłoczni gazu mogą zostać czasowo wyłączone od obowiązku dotrzymywania standardów emisyjnych. Dokumenty niezbędne, by skorzystać z takiej możliwości, wskazane są odpowiednio w art. 146j i 146k znowelizowanego Prawa ochrony środowiska.
Samą nowelizację można uznać za zapowiedź nowelizacji standardów emisyjnych w najbliższej przyszłości.
Jakub Matuszewski, wspólnik i dyrektor zarządzający sieci Wyjątkowy Prezent
Postęp technologiczny, upowszechnienie digitalizacji oraz rozwój wielotorowej komunikacji wraz z rosnącą świadomością konsumentów, wyznaczają obecnie kierunek, w jakim zmierza branża handlowa. Co za tym idzie, w roku 2018 sieci handlowe będą stawiać na: m-commerce, personalizację treści, omnichannel oraz na nietypowe koncepty sprzedażowe. Wszystko po to, by jeszcze bardziej zbliżyć się do klienta.
Rok 2017 upłynął w branży handlowej pod hasłem digitalizacji. W roku 2018 na znaczeniu zyskają zintegrowane technologie, dzięki którym tradycyjny model sprzedaży zostanie wyparty przez kreowanie pozytywnego doświadczenia zakupowego. O trendach w branży handlowej w nadchodzących miesiącach mówi Jakub Matuszewski, wspólnik i dyrektor zarządzający sieci Wyjątkowy Prezent, oferującej upominki w formie przeżyć.
Czas na mobile
Jednym z nasilających się trendów, widocznie wyróżniającym się na rynku handlowym, jest wdrażanie rozwiązań wykorzystujących technologie mobilne. Jest to odpowiedź na szybkie tempo życia i rozwoju oraz konieczność współgrania z tymi zmianami. Coraz więcej sieci wprowadza usługi samodzielnego skanowania i płatności mobilnych. Jednym z takich narzędzi jest scan&go, które umożliwia skanowanie kodów kreskowych wybranych produktów za pomocą telefonu, przenosząc je jednocześnie do wirtualnego koszyka. Po zakończeniu zakupów, klient ma możliwość wyboru preferowanej formy płatności spośród: rozliczenia gotówkowego, płatności kartą lub wykorzystując portfel elektroniczny Masterpass. Silnej modernizacji poddawane są również platformy sprzedażowe online, na które branża handlowa kładzie obecnie większy nacisk. Priorytetem stało się tworzenie stron internetowych kompatybilnych z urządzeniami przenośnymi oraz aplikacji dedykowanych danej marce. Dzięki nim klienci otrzymują dodatkowe benefity, jak np.: pierwszeństwo dostępu do nowości, atrakcyjne oferty cenowe czy nagrody za lojalność. Ten trend będzie widocznie nasilał się w 2018 roku. Jak wynika z najnowszego raportu Gemius, już ponad połowa Polaków robi zakupy w e-sklepach[1]. Wraz ze wzrostem liczby osób decydujących się na e-zakupy, rośnie ogólna wartość rynku e-commerce – zgodnie z prognozami ekspertów, w 2020 roku przekroczy ona 63 mld zł[2].
Usługi szyte na miarę
Globalizacja oraz chęć ciągłego podążania za międzynarodowymi trendami wpływają na postawy konsumentów. Ujednolicona komunikacja traci na swojej skuteczności. Jak wynika
z międzynarodowego badania Salesforce – 55 proc. konsumentów oczekuje spersonalizowanych ofert[3], a podstawą efektywnej personalizacji jest zautomatyzowanie procesu zbierania i analizy danych dotyczących preferencji zakupowych poszczególnych grup konsumenckich. Dlatego też, klienci są coraz bardziej otwarci na dzielenie się opiniami oraz doświadczeniami zakupowymi, pomimo konieczności udostępniania określonych informacji. Przełom w personalizacji przyniesie sztuczna inteligencja (AI), która zreorganizuje obecne modele działań firm oraz oczekiwania klientów. Na rynku dostępnych jest obecnie wiele rozwiązań opartych na zaawansowanych mechanizmach analitycznych, jak np. systemy CRM (Customer Relationship Management), które gromadzą i udostępniają wszystkie informacje o danym kliencie. Proces personalizacji usług nie należy do kategorii rozwiązań prostych, często wiąże się również z koniecznością poniesienia większych nakładów finansowych. Jednak w kontekście długoterminowym, przekłada się on zarówno na wizerunek, jak i na zyski danej marki.
Trzy filary – spójny przekaz
Od kilku lat na rynku handlowym możemy zaobserwować nasilający się trend wielokanałowości sprzedaży. Wyznacznikiem rozwoju „omnichannel commerce” jest konieczność zrozumienia potrzeb poszczególnych grup klientów. Podstawowymi wartościami stały się: szybkość, wygoda oraz szeroki wachlarz dostępnych możliwości. Trend ten opiera się na trzech filarach: sprzedaży (sklepy stacjonarne oraz online), komunikacji (media społecznościowe, urządzenia mobilne, newsletter, chatbox, call center) i logistyce (magazyny). Należy jednak pamiętać o głównej zasadzie integracji kanałów sprzedażowych, jaką jest spójność komunikacji. Na każdym etapie zakupowym odbiorca musi być w pełni usatysfakcjonowany z funkcjonowania poszczególnych kanałów. A satysfakcja w głównej mierze zależy od dobrego zrozumienia konsumentów, czyli odpowiedniej dywersyfikacji działań, w oparciu o preferencje poszczególnych pokoleń. Przedstawiciele Baby Boomers są osobami lojalnymi wobec konkretnych firm, nielubiącymi zmian. Preferują tradycyjny sposób zakupów oraz komunikacji, często polegając na fachowej wiedzy sprzedawców. Przedstawiciele Pokolenia X liczą się z ceną oraz możliwością zdobycia benefitów za lojalność danej marce. Pokolenie Y, czyli Millennialsi, stawiają na komunikację oraz zakupy online. Informacji o markach i produktach wyszukują w sieci, głównie w mediach społecznościowych. Ygreki są otwarci na wyszukiwanie i prezentowanie w internecie własnych opinii dotyczących doświadczeń z daną marką lub produktem. Ufają reklamom online, które nie wzbudzają w nich irytacji, oczywiście jeśli dane medium nie jest przepełnione tego typu contentem. Podobne zachowania cechują przedstawicieli Pokolenia Z, którzy kładą duży nacisk na e-komunikację. Liczą się dla nich wartości, tj.: prestiż oraz ranga danej marki wraz z poziomem jej komunikacji online. Aby sprostać oczekiwaniom zróżnicowanych potrzeb pokoleniowych, sieci wprowadzają rozwiązania, które mają na celu personalizację zgodnie z oczekiwaniami danej grupy odbiorców. Coraz częstszym zjawiskiem jest również synergia kanałów online oraz offline, umożliwiająca klientom np. wybór, a następnie zakup produktów w internecie z możliwością odbioru zamówienia w sklepie.
Tradycyjne sklepy odchodzą do lamusa
Nasilająca się konkurencja wpływa na poszukiwanie nowych możliwości dotarcia do klientów. Jednym z nich jest idea wdrażania niestandardowych konceptów sprzedażowych, mających na celu wprowadzenie klientów w nową „erę zakupową”, opartą na emocjach. O podjęciu decyzji zakupowej nie decyduje bowiem jedynie wybór produktu zgodnego z preferencjami konsumenta. Na ten proces wpływ ma również np. aranżacja sklepu oraz atmosfera, jaka w nim panuje. Jeśli będziemy w stanie zaspokoić potrzeby naszych klientów, docierając do nich za pomocą wszystkich dostępnych zmysłów, możemy być pewni, że pozostaniemy w ich świadomości. Możemy zdecydować się w tym kontekście na różne rozwiązania. Przykładem jest otwarcie pop-up’u, czyli sezonowego konceptu sprzedażowego. Działanie to ma często na celu sprawdzenie rynku pod kątem potencjału oraz preferencji zakupowych danych grup konsumenckich. Umożliwia również oszacowanie efektywności koncepcji danej marki, jej wizerunku, produktów, a nawet lokalizacji. Pop-up jest jednym z narzędzi marketingowych z kategorii guerrilla marketing, czyli formy promocji danych marek lub produktów, za pomocą niekonwencjonalnych technik. Kolejnym konceptem są sklepy, w których funkcja zakupowa integruje się z funkcją rozrywkową, co jest często wykorzystywane np. przez sieci oferujące artykuły dla dzieci. Nasze doświadczenia pokazują, że nietypowe koncepty sprzedażowe idealnie wpisują się
w oczekiwania konsumentów. W ubiegłym roku otworzyliśmy zarówno pop-up store w Łodzi, jak i sklep stacjonarny w Galerii Północnej, w którym zamieściliśmy pierwszy w Polsce symulator lotu F-16. Efekt, zarówno pod względem wizerunkowym, jak i sprzedażowym był spójny z naszymi oczekiwaniami. Rynek polski potrzebuje świeżości – i właśnie na nią powinniśmy postawić w 2018 roku.
Showrooming vs. webrooming, czyli nowa rola sklepów stacjonarnych
Rozwój e-commerce nie przełożył się póki co na drastyczne zmiany w footfallu na terenie centrów handlowych. Tradycyjny model zakupów wciąż cieszy się powszechnym uznaniem. Wyzwaniem staje się efektywne połączenie modelu tradycyjnego z e-commerce. Prognozy wskazują na upowszechnienie się w branży handlowej zjawiska showroomingu. W tym modelu sklepy pełnią funkcję showroomów, w których klienci mają możliwość obejrzenia, dotknięcia i przymierzenia określonej rzeczy przed dokonaniem zakupu online. Upowszechnienie się tego trendu zależy w głównej mierze od odpowiedniego zatowarowania sklepów oraz kadry sprzedażowej. Wymagania konsumentów rosną zarówno w kontekście produktów, jak i komfortu zakupów. To czy klient dokona zakupu online czy offline będzie zależało w głównej mierze od zadowolenia z obsługi. W tym przypadku dużą rolę odegrają umiejętności interpersonalne oraz znajomość preferencji poszczególnych grup konsumenckich. Należy również pamiętać, że Polacy poszukują okazji, czyli zakupów w najniższych cenach. Dlatego też, często sprawdzają wybrane produkty w sklepie, a następnie online szukają najlepszych cenowych możliwości, niejednokrotnie sprawdzając oferty konkurencji lub porównywarki cen. Dlatego na znaczeniu zyskuje webrooming, czyli wyszukiwanie produktów w sieci, sprawdzenie ich w sklepie, konsultacje ze sprzedawcą i zakup na miejscu. Ten model zakupów dotyczy głównie osób, które cenią sobie możliwość nabycia produktu w czasie rzeczywistym. Dzięki zestawieniu tych dwóch trendów możemy zobaczyć dwie silne grupy konsumenckie oraz ich nawyki zakupowe.
Rynek sprzedażowy w Polsce cechuje silna dywersyfikacja potrzeb klientów, które dyktują obecne oraz przyszłe działania firm. Kluczowe jest podążanie za rozwojem technologii oraz dostępnymi rozwiązaniami. Firmy muszą być gotowe na dynamiczne zmiany oraz potrzebę ciągłego rozwijania się i ulepszania zarówno kanałów, jak i narzędzi komunikacji. To wskazuje na konieczność oswojenia się z ryzykiem i wdrażania nowatorskich rozwiązań, zanim zrobi to nasza konkurencja. Wszystko wskazuje na to, że hasłem 2018 roku będzie „czas”: krótki czas reakcji, czas nowoczesnych technologii, czas na zmiany, czas na sukces.
[1]Źródło: raport „E-commerce w Polsce 2017. Gemius dla e-Commerce Polska”
Już w maju wchodzi w życie Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych Osobowych (RODO). Dobra wiadomość dla przedsiębiorców jest taka, że polski ustawodawca planuje zwolnienie niektórych z nich z części obowiązków wynikających z Rozporządzenia. Zobacz, jakie będą to wyłączenia i jakich firm będą dotyczyć.
„Artykuł 23. RODO wskazuje bardzo wyraźnie, w jakich przypadkach państwa członkowskie mogą ograniczyć zastosowanie Rozporządzenia. Jednym z takich przypadków jest ochrona interesu gospodarczego państw członkowskich. A ponieważ działalność przedsiębiorców ma ogromny wpływ na rozwój gospodarczy kraju, jest dźwignią, która stymuluje ten rozwój, zakładamy, że klauzula interesu gospodarczego […] uzasadnia takie ograniczenia i jest podstawą do ich wprowadzenia do przepisów krajowych” – mówi w wywiadzie dla agencji informacyjnej infoWire.pl dr Maciej Kawecki, koordynator prac nad reformą ochrony danych osobowych, dyrektor Departamentu Zarządzania Danymi w Ministerstwie Cyfryzacji.
Wyłączenia będą miały zastosowanie jedynie do firm spełniających równocześnie trzy kryteria. Po pierwsze będą musiały to być małe lub średnie przedsiębiorstwa, zatrudniające do 250 osób. Po drugie nie będą mogły przetwarzać danych wrażliwych, m.in. informacji o stanie zdrowia (a takie znajdują się np. na zwolnieniach lekarskich), orientacji seksualnej czy karalności. Wreszcie – nie będą mogły udostępniać danych podmiotom trzecim. (W praktyce wiele małych i średnich firm nie skorzysta więc z wyłączeń).
Z jakich obowiązków zostaną zwolnione te przedsiębiorstwa? Jednym z nich jest obowiązek, aby informować o wycieku danych osoby, których te dane wyciekły. Mali i średni przedsiębiorcy spełniający powyższe kryteria nie będą zobligowani także do wydawania kopii danych. Ostatnie wyłączenie będzie dotyczyć obowiązku informacyjnego – wspomniane firmy będą musiały podawać na etapie gromadzenia danych tylko niektóre informacje: kto jest administratorem danych osobowych, jakie są jego dane kontaktowe czy w jakim celu zbiera dane.
Netflix, internetowa wypożyczalnia podbija świat tak samo jak i ostatnie wzrosty na giełdzie. Nie bez powodu została zaliczona do miana najlepiej radzących sobie spółek w obecnej hossie – tzw. FANG (Facebook, Amazon, Netflix oraz Google).
Opublikowane wyniki za czwarty kwartał 2014 roku wypchnęły notowania spółki na nowe szczyty, tak samo było poprzednim razem. Głównym czynnikiem odpowiadających za nowe szczyty jest coraz większą ilość użytkowników korzystających z platformy. W IV kwartale ilość krajowych użytkowników wzrosła o 1.98 miliona, konsensus rynkowy zakładał wzrost na poziomie 1.25 miliona. Z kolei ilość zagranicznych użytkowników wzrosła o 6.356 miliona podczas gdy Wall Street oczekiwało wzrostu rzędu 5.05 miliona.
Tym samym razem ilość subskrybentów wzrosła o 8.4 miliona, najwięcej w historii firmy (kwartał).
Źródło: Netflix investor relations
Oprócz tego Netflix na I kwartał 2018 roku przedstawił bardzo bycze prognozy, bowiem oczekuje wzrostu ilości aktywnych użytkowników o 6.35 miliona. Zatem czy sytuacja amerykańskiej firmy jest tak doskonała?
Netflix – sytuacja finansowa
Netflix przyciąga użytkowników produkcją świetnych filmów, seriali oraz niską ceną abonamentu. Z każdym rokiem spółka wydaje coraz więcej kapitału na stworzenie treści. W 2013 wydatki na kontent wynosiły 2 miliardy, natomiast w 2017 wzrosły już do 6 miliardów dolarów amerykańskich. Przy tak rozpiętym budżecie firma przyzwyczaja swoich użytkowników do coraz większej ilości nowej treści, ale w długim terminie utrzymanie takiego przyrostu jest niemożliwe. Oprócz tego rosnąca ilość użytkowników przy takich wydatkach nie jest wystarczająca, w poprzedni kwartale Netflix na swojej działalności stracił 524 miliony USD.
Pomimo rosnących strat Netflix w 2018 roku ma zamiar zwiększyć budżet na nowy kontent, czy długoterminowo ma to sens? Z jednej strony rosnąca baza filmów oraz seriali przyciągnie większą ilość użytkowników, ale co się stanie gdy zabraknie nowej treści?
Na chwile obecną mali inwestorzy zachwycają się modelem biznesowym spółki, ale nikt nie widzi żadnych zagrożeń. Siła spółki zostanie przetestowana podczas bessy, ponieważ gdy zabraknie zewnętrznego finansowania ilość nowych treści zostanie zredukowana. Oprócz tego należy pamiętać, że w trakcie kryzysu finansowego konsumenci zaczynają oszczędzać, co przełoży się prawdopodobnie na spowolnienie przyrostu nowych użytkowników lub nawet do zmiany trendu.
Netflix – analiza techniczna
Od października 2016 roku notowania spółki znajdują się w kanale wzrostowym. Z kolei od początku 2018 roku notowania Netflixa wzrosły już ponad 20 procent, jest to doskonały wynik jak na jeden miesiąc. Po dobrych wynikach notowania przebiły górną bandę kanału wzrostowego. Jednak patrząc na poprzednie, nowe szczyty możemy spodziewać się korekty. Poprzednie mocne wybicia poprzednich szczytów kończyły się przeważnie korektą do najbliższego wsparcia. Gdyby doszło do korekty, to obecny kurs może zostać zniesiony w okolicę 22 USD, po czym obecny trend może być kontynuowany.
Rok 2018 może okazać się przełomowy, jeśli chodzi o poziom cen mieszkań, które przez ostatnie 5 lat utrzymywały się na stabilnym poziomie. Ile zapłacimy więcej? Od 5 do nawet 10 procent – wynika z analiz Bouygues Immobilier Polska.
Odnotowano kilkunastoprocentowy wzrost cen generalnego wykonawstwa. Powiązane jest to przede wszystkim z deficytem pracowników oraz z rosnącymi cenami na rynku niektórych materiałów budowlanych. Dodatkowo topnieje podaż gruntów, w związku z czym deweloperzy są gotowi zapłacić za nie dużo więcej niż np. 2 lata temu. Przy wzroście tych dwóch kluczowych kosztów, które mają bezpośredni wpływ na cenę mieszkań trudno spodziewać się, aby deweloperzy utrzymali stałe ceny i obniżyli marże. Niestety wówczas koszty zostają przeniesione na cenę ofertową.
Jak wynika z ostatnich raportów, Polacy coraz częściej i chętniej kupują mieszkania trzypokojowe. Po raz pierwszy w historii, w roku 2017 ich udział w sprzedaży przewyższył sprzedaż mieszkań dwupokojowych. Najważniejszym kryterium dla przyszłych nabywców nadal pozostaje lokalizacja i cena. Od kilku lat, nieprzerwanie 80%- 90% wszystkich sprzedanych przez deweloperów mieszkań stanowią te z segmentu popularnego. Od połowy 2015 roku zauważalny jest także znaczny wzrost zakupu nieruchomości pod wynajem. Głównym kryterium wyboru jest stopa zwrotu, która oscyluje
w przedziale od 5 do 7%.
Dodatkowo z raportu opracowanego przez KPMG wynika, że nieustannie przybywa bogatych Polaków, a ich ulubioną formą lokowania kapitału jest inwestowanie w nieruchomości (64%.). Największa liczba takich lokali znajduje się w Warszawie, jednak coraz więcej nieruchomości premium powstaje też w Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście. Zgodnie z danymi zawartymi w raporcie, poza kryteriami wartościowymi, apartamenty charakteryzują się także lokalizacją w prestiżowych dzielnicach, ochroną w budynku, dodatkowymi funkcjami dla mieszkańców. Potwierdza to częściowo zabytkowa inwestycja – Jagiełły 6 w centrum Wrocławia. Spacer zarówno do Rynku Starego Miasta zajmuje jedynie 15 minut. Niewątpliwym atutem tej lokalizacji jest nie tylko sąsiedztwo Odry i zielonych terenów. Dla wygody mieszkańców stworzona zostanie podziemna hala garażowa oraz zielony, wewnętrzny dziedziniec. Zgodnie z prognozami na 2018 rok trendy i gusta dotyczące wielkości oraz lokalizacji mieszkań nie powinny ulec zmianom.
Rok 2017 dla rynku mieszkaniowego był niezwykle udany i przyniósł deweloperom bardzo dobre wyniki sprzedażowe. Rozpędzony rynek nie zwalnia, a spowolnienie nie jest przewidywane. Rada Polityki Pieniężnej ogłosiła przesunięcie spodziewanej podwyżki stóp procentowych na koniec 2018 roku, co oznacza, że zostanie podtrzymany wysoki udział zakupów klientów rezygnujących z niskooprocentowanych lokat bankowych.
– Rynkowa prosperity trwa w najlepsze kolejny rok, wobec czego przewidywanie jej końca już w 2018 roku byłoby wróżeniem z fusów. Tym bardziej, że absolutnie nic nie wskazuje na to, by trend rynkowy miał się w nowym roku osłabić czy tym bardziej odwrócić. Wręcz przeciwnie, gospodarka kwitnie, spada bezrobocie, rosną wynagrodzenia Polaków, którzy zaciągają coraz więcej kredytów hipotecznych. W perspektywie roku nie powinno się więc wiele zmienić, choć o kolejne spektakularne rekordy sprzedaży może być coraz trudniej. – powiedział Jarosław Jędrzyński, portal RynekPierwotny.pl.
Popyt na mieszkania jest obecnie rekordowo wysoki. Banki oferują zainteresowanym bardzo atrakcyjne stopy oprocentowania kredytów, dlatego Polacy chętnie inwestują w nowe nieruchomości. Pozytywnymi czynnikami, które napędzają popyt na rynku mieszkaniowym pozostają: wzrost wynagrodzeń, niska stopa bezrobocia i dobre nastroje zakupowe.