Wyhamowuje aprecjacja złotówki

W poniedziałek Główny Urząd Statystyczny podał najnowsze dane o inflacji. W porównaniu z grudniem 2016 r., w grudniu 2017 r. ceny towarów i usług konsumpcyjnych były wyższe o 2,1%, podczas gdy prognozowano zwyżkę o 2%. Z kolei w całym 2017 r. ceny w Polsce wzrosły o 2% wobec spadku o 0,6% w 2016 r. Największy wpływ na tę sytuację miał wzrost cen żywności i transportu. Jednocześnie mamy do czynienia z wyhamowaniem aprecjacji złotówki, która w ciągu ostatniej doby z głównych walut światowych zyskuje tylko do nadal słabnącego dolara amerykańskiego.

Waluty: W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar nadal traci do głównych walut: euro (-0,12%), brytyjskiego funta (-0,32%), dolara kanadyjskiego (-0,11%), dolara australijskiego (-0,12%) oraz japońskiego jena (-0,1%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,222, GBP/USD – 1,378, USD/CAD – 1,244, AUD/USD – 0,795 i USD/JPY – 110,8. Euro jest silniejsze wobec japońskiego jena (+0,08%) i kurs EUR/JPY wynosi 135,5, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,887. Złotówka zyskuje do dolara, minimalnie traci do funta i franka szwajcarskiego i jest na tym samym poziomie do euro. We wtorek rano dolar kosztuje 3,41 zł, euro – 4,17 zł, funt – 4,7 zł, a frank – prawie 3,54 zł.

Giełdy: Na europejskich giełdach dominuje kolor czerwony, a na amerykańskich i azjatyckich – zielony. W poniedziałek w Europie londyński indeks FTSE 100 stracił 0,12%, frankfurcki indeks DAX – 0,34%, a paryski indeks CAC 40 – o 0,13%. W Amerykach meksykański indeks Bolsa podniósł się o 0,47%, a brazylijski indeks Bovespa – o 0,51%. We wtorek w Azji tokijski indeks Nikkei wzrósł o 1%, indeks Shanghai Composite – o 0,77%, a hongkoński indeks Hang Seng – o 1,66%.

Ropa i złoto: W porównaniu z sytuacją w weekend ceny ropy naftowej nadal rosną. We wtorek rano baryłka ropy Brent kosztuje 69,92 USD (+0,07%), a ropy WTI – 64,42 USD (+0,19%). Z kolei cena złota po wcześniejszych wzrostach została nieco zredukowana. We wtorek rano uncję metalu rynek wycenia na 1339 USD. To 3 USD mniej (-0,22%) niż dobę wcześniej.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

  • 8:00 – Niemcy – Inflacja CPI (r/r), grudzień – 1,7% (prognoza 1,7%)
  • 9:00 – Czechy – Inflacja PPI (r/r), grudzień – 0,7% (prognoza 0,6%)
  • 10:30 – Wielka Brytania – Inflacja CPI (r/r), grudzień (prognoza 3%)
  • 10:30 – Wielka Brytania – Inflacja PPI (r/r), grudzień (prognoza 2,9%)
  • 11:00 – Włochy – Inflacja CPI (r/r), grudzień (prognoza 0,9%)
  • 14:00 – Polska – Wskaźniki inflacji bazowej, grudzień
  • 14:30 – USA – Indeks NY Empire State, styczeń (prognoza 18 pkt.)
  • 18:00 – Szwajcaria – Wystąpienie publiczne szefa SNB

Przygotował zespół analityczny easyMarkets

Od ransomware do miner malware. Cyberprzestępcy zmieniają upodobania?

Według badań przeprowadzonych przez University of Cambridge, kapitalizacja rynkowa kryptowalut wzrosła ponad trzykrotnie od początku zeszłego roku i raczej na tym się nie skończy. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że inwestycja w kryptowaluty może być bardzo opłacalna. Z kolei tam, gdzie pojawia się zysk, pojawiają się też ataki cyberprzestępców.                               

Analitycy z laboratorium FortiGuard Labs firmy Fortinet odkryli nowe, ale podobne do znanych już wcześniej, złośliwe oprogramowanie atakujące rynek kryptowalut. Odpowiedzialna za jego powstanie jest grupa przestępcza, która stoi za ransomware VenusLocker.

Autorzy tego malware’u zmienili swój sposób działania i zwrócili uwagę na Monero, kryptowalutę open-source utworzoną w kwietniu 2014 r., która obecnie kosztuje około 400 USD.

Jak działa Monero miner?

Złośliwe oprogramowanie ma na celu wykopywanie kryptowaluty na rzecz przestępców z komputera ofiary. Atak nadchodzi jako phishingowa wiadomość e-mail. Na przykład jeden z wariantów udaje, że pochodzi od sprzedawcy odzieży online, który twierdzi, że dane odbiorcy zostały ujawnione w wyniku włamania do witryny. Oczywiście wiadomość e-mail nakłania do otwarcia zainfekowanego załącznika, aby uzyskać więcej szczegółów i instrukcję działania. Inny wariant informuje odbiorcę maila, że jest prawnie odpowiedzialny za wykorzystywanie na swojej stronie www grafik bez zgody ich twórców. Następnie zaleca, aby odbiorca otworzył załącznik, aby sprawdzić pliki, o których mowa.

Po załadowaniu szkodliwego oprogramowania uruchamiany jest plik binarny narzędzia Monmer CPU XMRig v2.4.2. Aby ukryć tę operację, malware podszywa się pod plik wuapp.exe, który uruchamiany jest wcześniej, co pozwala uniknąć podejrzeń.

Co ciekawe, ten sam schemat został użyty w przeszłości przez ransomware VenusLocker. – Aby to potwierdzić, analitycy FortiGuard Labs przyjrzeli się metadanym plików skrótów i znaleźli bezpośredni związek z oprogramowaniem ransomware. Oprócz ścieżek docelowych pliki skrótów używane w ransomware VenusLocker są praktycznie identyczne z używanymi w tej kampanii – wyjaśnia Robert Dąbrowski, szef zespołu inżynierów Fortinet.

Dlaczego Monero?

Dlaczego cyberprzestępcy nie skupiają się na Bitcoinie tylko na wycenianym o wiele niżej Monero? Istnieją dwa główne powody.

Po pierwsze: algorytm wydobywania Monero jest przeznaczony dla zwykłych komputerów, w przeciwieństwie do Bitcoina, który wymaga specjalistycznego sprzętu, takiego jak układy scalone specyficzne dla aplikacji (ASIC) lub wysokiej klasy procesory graficzne. Zatem przestępcy wybierają tę kryptowalutę, która pozwala im na przeprowadzanie szerzej zakrojonych kampanii.

Drugim powodem jest obietnica anonimowości transakcji Monero, które używa tak zwanych „adresów stealthowych” wraz z „mieszaniem transakcji”, co sprawia, że ​​ szczegółowa przejrzystość nie istnieje.

Możemy się tylko domyślać, czy zmiana zainteresowań z ransomware na wykopywanie kryptowalut jest początkiem nowego trendu na nadchodzący rok. Prawdopodobnym powodem takiego „przebranżowienia” grup przestępczych jest znaczący wysiłek, jaki branża cyberbezpieczeństwa wkłada w walkę z atakami ransomware. Z tego powodu wymuszenie okupu nie jest już tak łatwe, jak w przeszłości.

Jak zniesienie limitu składek ZUS wpłynie na gospodarkę

Polacy zarabiający powyżej 10 tys. zł miesięcznie będą płacili składki emerytalne przez cały rok, a obecnie płacą je do momentu przekroczenia w danym roku wynagrodzenia odpowiadającego 30-krotności średniego wynagrodzenia w gospodarce.

Zmiany mają obowiązywać od 2019 r., a ustawowe rozwiązania rząd początkowo komentował jako uderzające w najbogatszych, choć jest akurat przeciwnie.

W rzeczywistości próg 30-krotności miał chronić system emerytalny przed wypłacaniem bardzo wysokich emerytur. Tym bardziej, że ZUS ma coraz większą “dziurę” finansową, która trzeba łatać z budżetu państwa.

Przeciw zmianom były zarówno związki zawodowe, jak i pracodawcy, co było sytuacją dość wyjątkową. Po co więc wprowadzono takie zmiany?

-To są zmiany wynikające z bieżących potrzeb budżetu państwa – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Teraz budżet państwa zaoszczędzi, ale przyszłości zmiana ta będzie bardzo niekorzystna.

Inflacja poniżej celu. Zmiana premiera w Rumunii

Wczorajsze dane na temat inflacji nie przybliżają nas do podwyżki stóp procentowych w Polsce. W Rumunii premier utracił poparcie własnej partii i podał się do dymisji. Wenezuela pogłębia kryzys.

Inflacja wciąż poniżej celu

Wczoraj poznaliśmy dane na temat wzrostu cen w Polsce. W skali roku jest to 2,1%, to o 0,1% więcej niż oczekiwali analitycy oraz o 0,5% mniej niż poprzednio. Jaki jest wpływ inflacji na kurs walutowy? Najlepiej go widać z perspektywy stóp procentowych. Rosnące ceny powodują, że państwo zaczyna podnosić stopy procentowe aby zmniejszyć ilość taniego pieniądza na rynku. Jeżeli stopy rosną to rośnie również atrakcyjność bezpiecznych form inwestowania, co przyciąga kapitał. W rezultacie umacnia się waluta. Z tego też powodu analitycy uważnie śledzą wskaźniki makroekonomiczne w Europie. W USA cykl podwyżek już na dobre się rozpoczął, z kolei na starym kontynencie wciąż stopy pozostają na poziomach z kryzysu gospodarczego.

Problemy polityczne w Rumunii

Gospodarka tego kraju zaskakuje. W końcu wzrost w trzecim kwartale po wyrównaniu sezonowym o 8,6% to nie jest coś co widuje się na co dzień. Nie znaczy to wcale, że pozycja premiera odpowiadającego za te wyniki jest stabilna. Po zaledwie 7 miesiącach ze stanowiskiem pożegnał się Mihai Tudose. Powodem była utrata poparcia ze strony jego własnej partii. Tymczasowym premierem został jeden z liderów partii. Od informacji o rezygnacji waluta Rumunii osłabiła się już niemal o 1% względem euro.

Wenezuela wciąż rozdaje pieniądze

Wydawać by się mogło, że kraj przeżywający takie problemy powinien jednak ograniczyć wydatki. Inaczej działa to jednak w Wenezueli. Prezydent zapowiedział właśnie zasiłek macierzyński. Ma on mieć wartość 700 tysięcy boliwarów. Wartość bolivara jednak ciągle spada. W listopadzie za 40 tysięcy można było kupić dolara. Dzisiaj jest to już niemal 200 tysięcy. W kraju zdaniem obserwatorów panuje hiperinflacja, czego najlepszym dowodem jest kolejna zapowiedź wzrostu płacy minimalnej. W 2017 roku wspomniana płaca minimalna by gonić inflację wzrastała pięciokrotnie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:00 – Polska – inflacja bazowa,
  • 14:30 – USA – indeks NY Empire State.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Sprawdź analizę techniczną na EURJPY oraz GBPUSD

Pomimo mocnego pesymizmu związanego z Brexit-em funt brytyjski znajduje się w trendzie wzrostowym niemalże na każdym wyższy interwale czasowym. Po ostatniej panicznej wyprzedaży GBP w stosunku do USA, która miała miejsce w 2016.10.02 nie pozostało nic. Po batalii kupujących oraz sprzedających pierwsza grupa pokazała swoją przewagę. Na parze walutowej GBPUSD trend wzrostowy potwierdzony jest przez trzy wysokie interwały czasowe – tygodniowy, dzienny oraz czterogodzinowy. Notowania na każdym ze wspomnianych interwałów czasowych znajdują się powyżej wolnej 55-okresowej średniej kroczącej oraz szybkiej 14-okresowej EMA. Ponadto trend wzrostowy został potwierdzony przez pozostałe wskaźniki techniczne.

Notowania GBPUSD, interwał tygodniowy

Notowania GBPUSD, interwał tygodniowy

Źródło: Admiral Markets

Notowania funta szterlinga w stosunku do dolara amerykańskiego od początku 2017 roku poruszają się w kanale wzrostowym. W połowie 2017 roku doszło do pokonania mocnej strefy oporu 1.300. Dzięki temu strona kupująca umożliwiła sobie dojście do kolejnego poziomu oporu 1.38 -1.40. Głównym pytaniem jest, czy poziom oporu zostanie pokonany za pierwszym razem?

Niestety jest to bardzo mało prawdopodobne, nawet przy mocno wzrostowych wskazaniach wspomnianych wskaźników technicznych. Po pierwsze od kilku tygodni notowania GBPUSD znajdują się w mocnym rajdzie wzrostowym, zatem korekta byłaby zdrowa dla kontynuacji trendu. Po drugie notowania dotarły w okolicę konfluencji oporów technicznych. Tuż nad aktualnym kursem znajduje się strefa oporu wyrysowana przez minimum z lutego 2016 roku. Oprócz tego w pobliżu aktualnego kursu przebiega górna banda kanału wzrostowego, co może wyhamować obecny rajd.

Gdzie może dotrzeć korekta? Gdyby doszło do korekty, to prawdopodobnie notowania GBPUSD będą zmierzać w okolicę mocnego wsparcia 1.326. Pokonana strefa byłaby jednoznaczna z możliwością przetestowania dolnej bandy kanału wzrostowego. Po zakończonej korekcie trend wzrostowy prawdopodobnie będzie kontynuowany.

Kolejną ciekawą parą walutową jest EURJPY, na której w najbliższych dniach być może dojdzie do zakończenia korekty spadkowej długoterminowego ruchu wzrostowego. Na interwale dziennym wskazania wskaźników technicznych świecą na czerwono, zatem mamy do czynienia z trende spadkowym. Natomiast spoglądając na wskazania interwału tygodniowego trzy z pięciu wskazują na trend wzrostowy.

Notowania EURNZD, interwał dzienny

Notowania EURNZD, interwał dzienny

Źródło: Admiral Markets

Oprócz tego notowania EURJPY znajdują się ponad długoterminową linią trendu, co potwierdza wskazania trzech wskaźników na interwale tygodniowym. Ponadto aktualnie notowania pary walutowej odbiły się od mocnego wsparcia w okolicy 1.66. Korekta dyktowana jest przez krótkoterminową linie trendu spadkowego. Jeżeli kupującym uda się wybronić wsparcie oraz pokonać linię trendu korekty, to prawdopodobnie notowania EURJPY powrócą do długoterminowego trendu wzrostowego.

Po pokonaniu linii trendu spadkowego pierwszy celem kupujących może być strefa podaży w okolicy poziomu 1.70. Przegrana sprzedających w tym miejscu oznaczałaby kontynuację wzrostów w okolicę szczytu z 2017 roku.

Dział Analiz Admiral Markets

Branża HR nie obawia się sztucznej inteligencji. Roboty mogą tylko pomóc, ale pracy nie zabiorą

Przedstawiciele wielu grup zawodowych, m.in. prawnicy i lekarze, boją się, że z czasem maszyny zupełnie wyeliminują ich z rynku. Natomiast rekruterzy wręcz odwrotnie. Oczekują rozwiązań, które ułatwią im wybieranie odpowiednich kandydatów. Ponadto, chcą odstąpić od wykonywania nudnych, biurokratycznych obowiązków. Dzięki wsparciu sztucznej inteligencji, będą mogli lepiej zająć się przygotowaniem pozyskanego już pracownika do nowego stanowiska i precyzyjniej zaprojektować mu dalszą ścieżkę kariery. Według ekspertów, ludzie szybko docenią korzyści wynikające z krótszych procesów rekrutacyjnych. Ale zanim to nastąpi, mogą obawiać się kontaktu z robotami, a często nawet rezygnować z nowoczesnych rozmów kwalifikacyjnych. Jednak branży to nie zraża. Jak będzie w praktyce, czas pokaże. Na pewno pierwsze zachowania kandydatów w stosunku do automatycznych „rekruterów” mogą być różne.

Jak przewiduje Wojciech Wdowiak, wiceprezes zarządu portalu Kariera.pl, za 10 lat wszyscy będziemy przyzwyczajeni do obecności robotów w wielu dziedzinach naszego życia. W rekrutacji również będą one powszechnie stosowane. Dzięki odpowiedniemu przygotowaniu algorytmów, wyszukiwanie kandydatów do pracy stanie się znacznie łatwiejsze. Wówczas główną rolą rekrutera będzie weryfikacja miękkich umiejętności i dopasowanie potencjalnego pracownika do organizacji.

– Roboty całkowicie nie zastąpią specjalistów z tej branży. Moim zdaniem, ten moment raczej nigdy nie nastąpi, bo zawsze w cenie będzie wieloletnie, w tym życiowe doświadczanie w analizie niektórych predyspozycji zawodowych, a także prowadzenie indywidualnych konsultacji czy negocjacji. Co więcej, rekruterzy będą rozszerzać swoją działalność w innych dziedzinach, skupiając się na bardziej holistycznym podejściu do budowania zespołów oraz wizerunku pracodawcy. Dlatego specjaliści z tej branży nie obawiają się widma tzw. bezrobocia technologicznego – mówi Wojciech Wdowiak.

Polacy bardzo szybko przyzwyczajają się do korzystania z nowoczesnych technologii, które ułatwiają im życie. Pokazuje to choćby przykład bankowości mobilnej. Tak samo, jak sprawnie zaczęliśmy wykorzystywać telefony komórkowe do wykonywania przelewów, zaczniemy stosować nowe metody w rekrutacji. Jeszcze 15-20 lat temu mało kto by przewidział, że w przyszłości praktycznie cała bankowość będzie w przenośnym urządzeniu. A dziś aplikacje mobilne służą zarówno do poszukiwania pracy, jak i do obsługi procesów kadrowych.

– Za pośrednictwem telefonu można już występować o dni wolne, zaświadczenia o zatrudnieniu czy zgłaszać zwolnienia chorobowe. Dzięki temu, nasza praca staje się szybsza i łatwiejsza. Według mnie, cała szeroko pojęta branża na tym zyska, bo wymaga zmian. Trzeba opracować nowe modele rekrutacji, bo dotychczasowe narzędzia powoli przestają się sprawdzać. Dlatego rekruterzy nie mogą się bać nadchodzących rozwiązań. Powinni blisko współpracować z działami IT i marketingu, bo mieszanka tych umiejętności będzie kluczowa na przyszłym rynku pracy – dodaje Wojciech Wdowiak.

W opinii eksperta, zanim sztuczna inteligencja całkowicie upowszechni się w procesach rekrutacyjnych, wielu kandydatów do pracy może oczywiście czuć się niepewnie w kontakcie z nią. Z początku niektórzy będą rezygnowali z takich spotkań. Będą z góry przekonani, że to nie skończy się pozytywnie, bo na maszynie nie da się zrobić innego, jak tylko merytorycznego wrażenia. Osoby mniej otwarte na nowoczesne rozwiązania mogą mieć problem z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości, ale będą musiały się przystosować. Podobnie, jak dziś pisanie CV na komputerze jest powszechnym zjawiskiem, tak za kilka lat nikogo nie będzie dziwić rozmowa w sprawie pracy z robotem.

– Dzięki sztucznej inteligencji znacznie skrócą się procesy rekrutacyjne. Wyraźnie skorzystają na tym kandydaci, którzy obecnie bardzo długo muszą czekać na informację zwrotną od potencjonalnego pracodawcy lub agencji HR. Nowa technologia przyspieszy zarówno analizę danych, jak również organizację bezpośrednich spotkań. To spowoduje, że osoba poszukująca posady będzie czuła się lepiej obsłużona. Właśnie tego typu korzyści przełamią barierę technologiczną między ludźmi i maszynami – stwierdza Wdowiak.

Według eksperta z portalu Kariera.pl, już teraz sztuczna inteligencja jest w stanie dużo szybciej i skuteczniej pozyskiwać wiele informacji na temat danej osoby, niż zrobiłby do człowiek. To powoduje, że wie więcej od doświadczonego rekrutera. Potrafi przeanalizować kompetencje i zachowania potencjalnego kandydata, a tym samym lepiej dopasować go do oferty pracodawcy. Oczywiście to nie koniec możliwości, bo ta technologia stale się rozwija. I coraz nowocześniejsze rozwiązania bardzo szybko trafiają do Polski. Zasadniczo nie odbiegamy od tego, co funkcjonuje obecnie w innych krajach UE czy też USA.

– Nie wszystkie dane, które analizuje sztuczna inteligencja, są brane pod uwagę w procesach rekrutacyjnych. Firmy muszą egzekwować obecne ograniczenia prawne i jednocześnie przygotowywać się do wprowadzenia nowych regulacji dotyczących RODO. Największym zagrożeniem z zakresu ochrony danych osobowych jest budowanie profilu kandydata, zarówno kompetencyjnego jak i osobowościowego, na podstawie jego działań w Internecie, np. odwiedzanych stron czy też informacji udostępnianych na portalach społecznościowych – zwraca uwagę wiceprezes Wdowiak.

Kolejnym niebezpieczeństwem jest to, że algorytm, źle dopasowany do konkretnego procesu rekrutacyjnego, może wykluczać dobrych kandydatów do pracy. Jak wyjaśnia ekspert, na podstawie nieadekwatnych danych „zepsuta” sztuczna inteligencja może przedstawić profil osoby, który zasadniczo odbiega od rzeczywistości. W ten sposób zamknie komuś drogę do awansu, podjęcia nowego wyzwania zawodowego czy też przejścia do innej firmy.

– Pamiętajmy jednak, że wszystkie programy komputerowe są tworzone przez ludzi. Znając zasadę działania danego algorytmu, wysokiej klasy ekspert jest w stanie go oszukać. Jednak w przypadku zwykłego Kowalskiego to byłoby bardzo trudne zadanie. A nawet, gdyby próbował tego dokonać, to nie będzie wiedział, w jaki sposób maszyna przeanalizuje jego zachowanie. Kłamiąc, z równym prawdopodobieństwem może pomóc sobie w znalezieniu pracy albo zaszkodzić. Dlatego tego rodzaju maszyny są dla branży przyszłością – podsumowuje Wojciech Wdowiak.

Abolicja umów zleceń korzystna dla rządu, pracowników i przedsiębiorców

Federacja Przedsiębiorców Polskich przedstawiła projekt abolicji w zakresie ozusowania umów zleceń za lata 2010-2017. To jedno z najlepszych rozwiązań, jakie może zostać przyjęte w najbliższym czasie przez rząd. Jest ono korzystne dla wszystkich. Dodatkowo wprowadzi pewność prawną, jakiej do tej pory brakowało. Zakład Ubezpieczeń Społecznych będzie mógł skoncentrować kontrole tylko na obszarze, gdzie występuje niepewność.

– Po pierwsze – przyniesie korzyść rządowi i Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, ponieważ w znaczący sposób zwiększy wpływy do budżetu. Szacuje się, że mogą to być nawet 2 miliardy złotych – powiedział serwisowi eNewsroom Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich – Propozycja ta jest też korzystna dla pracowników. Obecnie podstawa ich emerytury jest zaniżana poprzez nieodprowadzanie wszystkich składek na ubezpieczenie społeczne za wskazane lata. Dzięki abolicji wszystkie te okresy rozliczeniowe zostałyby im zaliczone do podstawy świadczenia. Oprócz tego, na proponowanym rozwiązaniu skorzystają także przedsiębiorcy. Uwolni ich to od obecnych zobowiązań wobec ZUS-u, które są nierealne do spłacenia. Jeżeli system w tym zakresie zostanie uszczelniony i będzie zapewniona pewność obrotu, ZUS będzie mógł skierować swoje działania w innym kierunku – dodał Kowalski.

Prezes Zarządu Emperia Holding: postanowienie sądu nie wpływa na spełnienie warunku wezwania

Dariusz Kalinowski Prezes Zarządu, Dyrektor Generalny Emperia Holding S.A.
Dariusz Kalinowski Prezes Zarządu, Dyrektor Generalny Emperia Holding S.A.

Komentarz Zarządu Emperia Holding S.A. dotyczący wydanego w dniu 8 stycznia 2018 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie, XVI Wydział Gospodarczy, postanowienia o zabezpieczeniu roszczenia Eurocash S.A. o uchylenie uchwały nr 2 Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Emperia Holding z dnia 20 grudnia 2017 r. w sprawie zmiany Statutu poprzez wstrzymanie wykonania tej uchwały, w kontekście wezwania ogłoszonego przez MAXIMA GRUPĖ do sprzedaży 100% akcji Emperii Holding.

W nawiązaniu do raportu bieżącego Emperia Holding S.A. („Spółka”) nr 2/2018 z dnia 11.01.2018 pragniemy podkreślić, że postanowienie Sądu o zabezpieczeniu roszczenia Eurocash poprzez wstrzymanie wykonania uchwały nr 2 Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Emperia Holding z dnia 20 grudnia 2017 r. w sprawie zmiany statutu Spółki, w ocenie Spółki pozostaje bez wpływu na spełnienie warunku wezwania ogłoszonego w dniu 24 listopada 2017 r. przez MAXIMA GRUPĖ do sprzedaży 100% akcji Emperii Holding („Wezwanie”) w postaci podjęcia przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Spółki uchwały o zmianie statutu Spółki zmieniającej art. 6e ust. 1 Statutu w sposób określony w pkt. 30 lit. (i) Wezwania.

W dniu 21.12.2017 bowiem, w komunikacie dotyczącym ogłoszonego Wezwania, MAXIMA GRUPĖ poinformowała o ziszczeniu się warunku, o którym mowa w pkt. 30 (i) Wezwania, tj. podjęciu przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Spółki uchwały o zmianie statutu Spółki zmieniającej art. 6e ust. 1 Statutu w sposób określony w pkt. 30 lit. (i) Wezwania.

Zarząd Emperia Holding S.A. nie zgadza się ze wskazanym powyżej rozstrzygnięciem Sądu, w związku z czym podjął decyzję o jego zaskarżeniu.

Pragniemy również zaznaczyć, że sprzeciw wobec uchwały nr 2 Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Spółki z dnia 20 grudnia 2017 r. w sprawie zmiany statutu Spółki zgłosiła jedynie spółka Eurocash, która jest naszym konkurentem rynkowym. Podkreślamy, że na grudniowym Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy Spółki uchwałę o zmianie statutu poparli akcjonariusze reprezentujący ponad 98% głosów w Spółce.

Dariusz Kalinowski, Prezes Zarządu Emperia Holding S.A.

Kurs funta wspiera słabość dolara

Po wczorajszej wyprzedaży dolara, dziś przyszedł czas na przejściowe odreagowanie, ale warunki gry nie uległy zmianie i przyszłość USD pozostaje w mrocznych barwach. Chęć do fundamentalnego kupowania euro także jest obecna, a szum polityczny z Niemiec stwarza tylko okazję do powiększania pozycji po promocyjnej cenie.

Szeroka wyprzedaż dolara osiągnęła przystanek, gdzie rynek musi ocenić, co robić dalej? Przez ostatnie 24 godziny nic nie uległo zmianie po stronie czynników przemawiających za takim, a nie innym układem siły na rynku, ale USD spadł mocno i szybko i i teraz techniczne odbicie może mieć sens. EUR/USD cofa się spod 1,23, choć nie tyle z powodów „dolarowych”, co przez niemiecką politykę. Najnowsze przecieki prasowe sugerują, że oddala się wizja powrotu do Wielkiej Koalicji CDU/CSU i SPD. Tak, jak w piątek doniesienia o przełomie w rozmowach wspierały euro, dziś ten efekt wyparowuje. Nie ma się co jednak spieszyć z odwracaniem pozycji, gdyż czynnik polityczny odpowiadał za ok. 30 pipsów z 200 popisowego ruchu na EUR/USD i jest tylko dodatkiem, niż głównym motorem zmian. Zwolennicy długoterminowej siły EUR z zadowoleniem przyjmą okazję na powiększanie pozycji po promocyjnej cenie. Co najwyżej dzisiejsza informacja sprzyja przejściu do konsolidacji pod 1,23 w oczekiwaniu na nowy impuls.

Dziś o taki może być jednak ciężko. Rano finalny odczyt inflacji z Niemiec potwierdził wstępne szacunki. Z USA po świątecznej przerwie widać, że rentowności rządowe nadrabiają wyprzedaż USD i 10-latki tracą, ale tylko 1 pb do 2,53 proc., więc nie ma dramatu. W kalendarzu dziś tylko NY Empire State, gdzie jednak trudno będzie o rozczarowanie, gdyż przemysł w USA pozostaje solidnym filarem gospodarki.

W Wielkiej Brytanii inflacja CPI za grudzień powinna wskazać pierwsze symptomy wygasania presji związanej z deprecjacją funta po referendum ws. Brexitu. Zakładana korekta z 3,1 proc. do 3 proc. nie jest duża, ale może ostudzić oczekiwania, że Bank Anglii zdecyduje się prędko na kolejną podwyżkę stóp procentowych. Nie jest to jednak kwestia będąca głównym motorem dla funta w ostatnich dniach. Częściowo funta wspiera słabość dolara i wybicie GBP/USD na poziomy niewidziane od czasu referendum działa na wyobraźnię (i naruszenie stop lossów). W temacie negocjacji Brexitu, brak złych wieści jest traktowany jako dobra wiadomość, a pozytywne niespodzianki przyjmowane są bez krzty zastanowienia. Tak było w piątek, kiedy rynek obiegła informacja, że Hiszpania i Holandia są gotowe przystąpić od porozumienia „łagodnego Brexitu”. Inna sprawa, że pozostałe kraje, szczególnie te o większej roli w bloku, nie są tak entuzjastyczni wobec Londynu. Zobaczymy, jak funt zniesie szum wokół Brexitu pod koniec stycznia, kiedy mają ruszyć formalne rozmowy na temat okresu przejściowego, a w brytyjskim parlamencie ma być głosowana ustawa o wyjściu z UE, co do której partia rządząca nie ma większości w Izbie Lordów. Jestem sceptyczny w odniesieniu do siły funta w średnim terminie, gdyż nie uważam, aby zagrożenia związane z Brexitem przestały mieć znaczenie.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Kurs dolara może sięgnąć 3,43 zł

Dolar koryguje swoje silne wyprzedanie, które wczoraj sprowadziło notowania USD/PLN do najniższych poziomów od ponad 3 lat. Korekta może rozszerzyć się na kolejne dni i sięgnąć poziomu 3,43 zł. To jednak jeszcze nie koniec przeceny „zielonego”.

Wtorkowy poranek przynosi lekkie osłabienie złotego do głównych walut. O godzinie 08:33 za euro trzeba było zapłacić 4,1755 zł, dolar kosztował 3,4144 zł, szwajcarski frank 3,5390 zł, a brytyjski funt 4,7040 zł. W tej grupie najmocniej zyskuje dolar, który drożeje o 1,3 gr. Z uwagi na jego duże wyprzedanie, korekta notowań dolara ma szanse nie tylko przybrać jeszcze na sile, ale też rozciągnąć się na kolejne dni.

W poniedziałek, pod nieobecność świętujących inwestorów z USA (Dzień Martina Luthera Kinga), na rynku walutowym kontynuowana była wyprzedaż dolara. Tracił on do szerokiego koszyka walut. W tym do złotego. „Zielony” potaniał wczoraj o 2 gr do 3,4013 zł na koniec dnia, spadając przejściowo nawet poniżej 3,39 zł i wyznaczając nowe, ponad 3-letnie, minimum na wykresie USD/PLN. Poniedziałek był też 4. kolejnym dniem wyprzedaży dolara. W tym czasie potaniał on łącznie o 11 gr.

Obserwowane od tygodnia spadki USD/PLN związane były nie tyle z siłą złotego, co ze słabością dolara i korelowały z mocnymi wzrostami EUR/USD. Notowania tej pary w ciągu 4. dni wzrosły z poziomu 4,1935 do prawie 1,23 wczoraj, gdy znalazły się one najwyżej od końca 2014 roku.

Ostatnia przecena dolara doprowadziła do jego dużego wyprzedania. Obserwowane dziś rano wzrostowe odbicie USD/PLN, tak samo jak równoczesny spadek notowań EUR/USD, jest więc prostą tego konsekwencją. Jest korektą wcześniejszej przeceny. Z uwagi na skalę wyprzedania, korekta ta może przedłużyć się na kolejne dni. W przypadku USD/PLN jej zasięg ogranicza strefa oporu 3,4285-3,43 zł. Wybicie wyżej będzie trudne i na chwilę obecną mało prawdopodobne. Znacznie mniej prawdopodobne niż kolejna wizyta dolara poniżej 3,39 zł.

Aktualnie rynek walutowy skoncentrowany jest na dolarze, stąd też oczekiwanej wzrostowej korekcie notowań USD/PLN, będzie towarzyszyła względna stabilizacja notowań EUR/PLN i CHF/PLN. Szczególnie, że podobnie jak wczoraj, impulsem do większej zmienności nie będą publikowane dziś o godzinie 14:00 przez Narodowy Bank Polski (NBP) dane inflacyjne. W grudniu inflacja bazowa w Polsce powinna pozostać na poziomie 0,9 proc. w relacji rok do roku, przy oczekiwanym przez rynek jej wyhamowaniu do 0,8 proc. Jednakże nawet ta wyższa od prognoz inflacja nie wpłynie na zmianę oczekiwań co do przyszłych decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP). W dalszym ciągu należy zakładać, iż na pierwszą podwyżkę stóp zaczekamy do ostatniego kwartału 2018 roku, a ewentualna zmiana tych oczekiwań może nastąpić dopiero po publikacji marcowej projekcji inflacji.

Większych emocji na krajowym rynku walutowym nie wywołają nie tylko dzisiejsze dane o inflacji, ale również środowe dane o płacach i zatrudnieniu. W tym czasie złoty pozostanie pod głównym wpływem rynków globalnych. Taki stan rzeczy utrzyma się aż do piątku. Wówczas światło dzienne ujrzą dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w Polsce, które będą uzupełniać jeszcze raporty o inflacji producenckiej i koniunkturze konsumenckiej. I to właśnie te dane rozstrzygną o zamknięciu tygodnia na krajowym rynku walutowym.

Komentarz przygotował: Marcin Kiepas, niezależny analityk