Outsourcing procesów biznesowych – definicja, korzyści

Outsourcing procesów biznesowych to rozwiązanie dla każdej firmy, niezależnie od stopnia jej rozwoju. Na jakie korzyści mogą liczyć przedsiębiorcy, którzy korzystają ze wsparcia profesjonalistów?

Na czym polega outsourcing procesów biznesowych?

Outsourcing procesów biznesowych (BPO) to rozwiązanie polegające na zlecaniu wykonania niektórych procesów biznesowych zewnętrznym podmiotom. W ten sposób możliwe jest  uwolnienie zasobów (np. finansowych) firmy. Dzięki współpracy np. z biurem rachunkowym przedsiębiorca zyskuje wsparcie ekspertów – może być pewien, że księgi rachunkowe jego firmy są prowadzone zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami. Jednocześnie taka współpraca pozwala na oszczędności. Nawiązanie kooperacji z zewnętrzną firmą jest tańsze niż zatrudnienie wysokiej klasy specjalistów.Outsourcing procesów biznesowych

Podmioty gospodarcze korzystające z BPO mogą zdecydować się na usługi dostawcy w każdym momencie swojej działalności. Rozwiązanie to jest dedykowane również tym firmom, które dopiero zaczynają funkcjonować na rynku, a to dlatego, że z reguły mają one ograniczone budżety i nie są w stanie pozyskać ekspertów.

Kiedy warto skorzystać z outsourcingu procesów biznesowych?

Na co dzień w każdej firmie zachodzi wiele różnych procesów biznesowych, ale nie wszystkie generują bezpośrednio zysk. Inaczej mówiąc, nie wszystkie są kluczowe dla danego podmiotu. Zarówno w dużym przedsiębiorstwie o profilu produkcyjnym, jak i niewielkiej agencji marketingowej do takich procesów będą należeć:

  • Księgowość wraz z obsługą kadrowo-płacową. Każda firma musi rozliczać się z uzyskanych dochodów i śledzić zmiany w prawie podatkowym, aby się do nich dostosowywać.
  • Usługi prawne. Firmy potrzebują wsparcia w zakresie konstrukcji umów czy odzyskiwania należności od nieuczciwych partnerów biznesowych,
  • HR. Poszukiwanie pracowników o pożądanych kompetencjach również można zlecić zewnętrznej firmie, która dzięki swoim rozległym kontaktom będzie w stanie szybko przedstawić kandydatów na nowo utworzone stanowiska.

Wymienione procesy nie są jedynymi, których firmy nie muszą realizować w sposób samodzielny i z których mogą zrezygnować. BPO sprawdza się także w przypadku: obsługi i utrzymania infrastruktury IT, reklamy czy logistyki.BPO - Outsourcing

Jak zyskuje firma, która korzysta z BPO?

Firmy korzystające z outsourcingu procesów biznesowych zyskują na wielu płaszczyznach. Podstawową zaletą BPO jest możliwość zredukowania kosztów. Korzystanie z usług zewnętrznej firmy jest tańsze niż utrzymanie stanowisk pracy wymagających specjalistycznych kwalifikacji. Inne korzyści płynące z outsourcingu procesów biznesowych to:

  • Dostęp do najlepszych specjalistów i know-how. Firma specjalizująca się np. w obsłudze księgowej zatrudnia ekspertów z tego obszaru tematycznego i może zapewnić najwyższy poziom obsługi.
  • Większa efektywność i konkurencyjność. Zewnętrzny kontrahent może zorganizować procesy w ten sposób, aby zwiększyły one przewagę firmy na rynku.
  • Możliwość skoncentrowania się na kluczowej działalności firmy. Gdy procesy, które nie generują bezpośrednio zysku, są w rękach specjalistów, przedsiębiorca może w pełni skupić się działaniach strategicznych.

Rynek BPO jest dziś rynkiem dojrzałym. Firmy korzystające ze wsparcia zewnętrznych partnerów biznesowych mogą liczyć na profesjonalne wsparcie w niemal każdym zakresie. To z kolei powoduje, że mogą w pełni skoncentrować się na kluczowych dla biznesu aspektach.

Więcej informacji na temat outsourcingu procesów biznesowych można znaleźć na stronie https://www.roedl.pl/pl/uslugi/bpo/

Czy należy oczekiwać wzrostu stóp procentowych?

Brytyjska waluta dostała wczoraj komplet dobrych sygnałów. Z polityki — korzystny rezultat wyborów w Szkocji, a z danych — dalszy wzrost cen nieruchomości. Do tego korzystny sygnał z Banku Anglii. Nic dziwnego, że funt szedł w górę.

Czy należy oczekiwać wzrostu stóp procentowych?

Wielu Polaków, szczególnie tych posiadających hipoteki, zastanawia się, jak długo potrwa el dorado z niemal zerowymi stopami procentowymi. Bardzo tanie kredyty hipoteczne powodują boom na rynku mieszkaniowym. Gdzieś jednak z tyłu głowy wiemy, że może się to zakończyć, kiedy stopy procentowe zaczną rosnąć, a kredyty podrożeją. Jednym z sygnałów mogących to sugerować jest rentowność polskich obligacji. W trakcie pandemii inwestorzy akceptowali roczny zysk z inwestycji w obligacje 10-letnie na poziomie około 1,25%, teraz wzrósł on już do 1,75%. Są dwa możliwe wyjaśnienia w przypadku gwałtownego wzrostu rentowności. Jednym jest spodziewany wzrost stopy procentowej i pojawiania się korzystniejszych ofert na rynku. Drugim jest wzrost ryzyk np. politycznych. Te jednak nie pojawiły się w ostatnich dniach. Należy pamiętać, że wzrost stóp procentowych to nie tylko oprocentowanie, to również umocnienie się waluty. Ruch taki powinien mieć pozytywny wpływ na złotego.

Dobre dane z Wysp

Wczoraj poznaliśmy potencjalnie niepozorny indeks cen nieruchomości na Wyspach Brytyjskich. Wzrosły one o 1,4% w ujęciu miesięcznym. Jest to kolejny dobry odczyt pomimo brexitu, który to miał również na tym rynku spowodować potężne problemy. Dane te, wraz z korzystnym dla obecnych władz wynikiem wyborów w Szkocji, gdzie partie niepodległościowe nie uzyskały samodzielnej większości, wsparły funta. Wczoraj brytyjska waluta wyraźnie szła w górę. Względem złotego w szczytowym momencie szła w górę o 7 groszy z poziomu 5,24 zł do 5,31 zł.

Dane ze Słowacji

Dzisiaj poznaliśmy odczyt wzrostu produkcji przemysłowej od naszego południowego sąsiada. Odczyt wzrostowy 24,5% to potencjalnie bardzo dobry wynik. Biorąc pod uwagę jednak zeszłoroczny wynik (czyli spadek o 18,6%) łatwo zauważyć, że sumarycznie w te dwa lata produkcja przemysłowa wróciła w okolice z 2019 roku. Mamy zatem rezultat nie bardzo dobry, a niemal dwa lata stracone. Za miesiąc zobaczymy prawdopodobnie jeszcze lepsze wynik, gdyż spadek w kwietniu zeszłego roku był jeszcze wyższy niż w marcu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Cloud Technologies utworzyło spółkę zależną w Wielkiej Brytanii

Nowy podmiot Cloud Technologies, założony w Wielkiej Brytanii, jest odpowiedzialny za komercjalizację platformy DSP (Demand Side Platform), która umożliwia zautomatyzowany zakup powierzchni reklamowej w modelu aukcyjnym, tzw. RTB (Real Time Bidding). Rozwój tej technologii może wpłynąć pośrednio na wzrost przychodów w wysokomarżowym segmencie Data enrichment, zajmującym się monetyzacją danych.

Platforma Demand-Side Platform (DSP), którą zaczyna komercjalizować Cloud Technologies, umożliwia zautomatyzowany zakup powierzchni reklamowej poprzez technologię aukcyjną (Real Time Bidding). Jest to trwający setne sekundy proces, który odbywa się jeszcze przed wyświetleniem strony internetowej użytkownikowi, co pozwala na personalizację reklamy pod konkretną osobę. W tym modelu reklamy internetowej, w celu precyzyjnego targetowania odbiorców niezbędne są dane o internautach. Platforma przyczyni się do rozbudowy zaplecza technologicznego spółki oraz pozwoli dotrzeć do nowych klientów z całego świata..

Rozwój technologii DSP pośrednio może przyczynić się do rozwoju segmentu Data enrichment, który jest głównym źródłem wzrostu przychodów spółki.

Utworzenie nowej platformy wiąże się z rozszerzeniem naszej oferty technologicznej, która będzie stanowić kolejne źródło dystrybucji naszych danych wykorzystywanych w kampaniach internetowych. Sam model programatyczny odpowiada już za ponad 70% globalnych wydatków na reklamy odsłonowe, co stanowi ogromny potencjał sprzedażowy. Stąd nasze plany dotyczące komercjalizacji technologii DSP, z której będą mogli skorzystać klienci z całego świata, podobnie jak korzystają z naszych danych – komentuje Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies.

Wyniki Cloud Technologies

Wysokomarżowy segment Data enrichment i skupienie się na monetyzacji danych i technologii znajduje odzwierciedlenie w wynikach finansowych Grupy. 30 kwietnia Grupa Cloud Technologies opublikowała raport za 2020 rok – jej przychody sięgnęły 50,1 mln PLN,  a zysk netto zwiększył się o 5,3 mln PLN r/r.  Wskaźnik EBITDA kluczowego dla Grupy segmentu Data enrichment w 2020 r. wzrósł o 146% r/r, osiągając poziom 7,6 mln PLN. Dynamika sprzedaży danych do kluczowych klientów w segmencie Data enrichment wyniosła w styczniu 2021 r. 98% r/r, a w lutym wzrosła do 164% r/r.

Wyniki osiągnięte w 2020 roku to konsekwencja naszej transformacji biznesowej i koncentracji na sprzedaży danych i technologii. Posiadamy wysoce skalowalny model biznesowy, który ponadto okazał się odporny na zawirowania związane z pandemią COVID-19, która mocno ograniczyła wzrost niektórych branż. Zapoczątkowane przez nas w tym roku raportowanie sprzedaży w cyklach miesięcznych potwierdza, że obrany przez nas kierunek rozwoju był słuszny – dodaje Piotr Prajsnar.

Radosław Szafrański na czele PageGroup Polska

Z początkiem maja 2021 r. najwyższe stanowisko zarządzające w PageGroup Polska objął Radosław Szafrański (Executive Director, Country Head of PageGroup Poland). Będzie przewodził realizacji ambitnej strategii nastawionej na dynamiczny rozwój organizacji w regionach oraz umocnienie pozycji firmy jako lidera w obszarze rekrutacji stałych.

Od maja br. strukturami PageGroup w Polsce (obejmującymi marki Michael Page, Page Executive i Page Outsourcing) zarządza Radosław Szafrański. Odpowiedzialny jest również za rozwój regionalnych zespołów prowadzących rekrutacje w Warszawie, Katowicach, Wrocławiu, a od niedawna również w Poznaniu.

Radosław Szafrański z PageGroup związany jest od 16 lat. Swoją karierę w strukturach organizacji rozpoczynał w 2005 r., angażując się w powstanie pierwszego w Polsce oddziału globalnej firmy rekrutacyjnej, będącej światowym liderem w obszarze doradztwa personalnego. Uczestniczył w tworzeniu wszystkich regionalnych dywizji Michael Page. Od 2012 r. zarządzał dwoma oddziałami Michael Page – w Katowicach i we Wrocławiu. W ostatnim roku pod jego przewodnictwem firma rozwinęła swoją działalność w północno-zachodniej Polsce, tworząc nowy zespół specjalistów w Poznaniu.

To ogromny zaszczyt przewodzić firmie PageGroup – zwłaszcza dziś – w czasach dynamicznych zmian, które otwierają przed rynkiem pracy i rekrutacji wiele nowych możliwości. W ciągu 16 lat pracy w strukturach PageGroup byłem świadkiem aktywnego rozwoju firmy, która od wielu lat zajmuje czołową pozycję w obszarze rekrutacji w Polsce. W drugiej połowie minionego roku, zgodnie z danymi Polskiego Forum HR, osiągnęliśmy pozycję lidera w obszarze rekrutacji stałych. Nasza ambitna strategia nastawiona jest na organiczny rozwój poprzez utrzymanie tego statusu w obszarze rekrutacji permanentnych oraz dynamiczną ekspansję regionalnych oddziałów Michael Page. W kolejnych latach planujemy również skupić się na silnym rozwoju marki w kierunku Recruitment Process Outsourcing oraz wzmocnieniu dywizji Technology PageGroup specjalizującej się w rekrutacjach typu IT contracting. Nasze ambitne cele łączą się również z planem dynamicznego wzrostu w Polsce, co pozwoli odpowiedzieć na aktualne i przyszłe potrzeby rekrutacyjne firm i pracodawców – komentuje Radosław Szafrański,  Country Head of Page Group Poland.

Poprzednik Radosława Szafrańskiego, Yannick Coulange, awansował do struktur szwajcarskich PageGroup, gdzie od maja br. zajmuje stanowisko Managing Directora.

FPP: Projekt ustawy wdrażającej dyrektywę plastikową jest niekompletny

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) apeluje o całościową publikację wszystkich przepisów związanych z dyrektywą plastikową (Single Use Plastics), rozszerzoną odpowiedzialnością producenta oraz pozostałych regulacji pakietu odpadowego[1] w jednym czasie. Jest to niezbędne, aby każdy przedsiębiorca miał pełny ogląd czekających go obowiązków i kosztów, a zaprojektowany system odpowiedzialności producenta był transparentny i efektywny. Publikacja z odpowiednio długim wyprzedzeniem jest tym bardziej konieczna w okresie borykania się wielu przedsiębiorców ze skutkami pandemii. Przedsiębiorcy rozumieją potrzebę ochrony środowiska i implementacji pakietu dyrektyw odpadowych oraz dyrektywy plastikowej (Single Use Plastics). Jest to ważne dla przyszłych pokoleń i naszego zdrowia już dziś.

W obecnych projektach ustaw brakuje postanowień dotyczących butelek po napojach, przede wszystkim:

  • obowiązku zbiórki butelek plastikowych po napojach, a co za tym idzie przepisów dotyczących tej zbiórki, w tym regulujących system kaucyjny jako rekomendowanego przez dyrektywę instrumentu zbiórki,
  • obowiązku zawarcia recyklatu w napojowych butelkach z tworzyw sztucznych,
  • obowiązku mocowania zakrętek do butelek na napoje,

Ponadto projektodawca w żadnym z dokumentów udostępnionych do konsultacji nie wykazał:

  1. wysokości faktycznych kosztów związanych ze zbieraniem z miejsc publicznie dostępnych i uprzątaniem z terenów publicznych danych rodzajów odpadów objętych opłatą, a następnie przekazania tych odpadów do recyklingu,
  2. sposobu wykorzystania środków z tej opłaty przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na pokrycie kosztów związanych ze zbieraniem z miejsc publicznie dostępnych i uprzątaniem z terenów publicznych danych rodzajów odpadów, a następnie przekazaniem tych odpadów do recyklingu.

W projekcie brakuje także postanowień wspierających recykling produktów z tworzyw sztucznych objętych zakresem regulacji (innych niż objętych zakazem wprowadzenia na rynek).

Doprecyzowania wymagają również przepisy dotyczące filtrów od papierosów oraz ich producentów ze względu na specyfikę produktów akcyzowych.

W związku powyższym przedsiębiorcy skupieni w Federacji Przedsiębiorców Polskich wnoszą o:

  • równoczesne uregulowanie i konsultacje publiczne zagadnienia rozszerzonej odpowiedzialności producenta -ROP- za opakowania oraz dyrektywy SUP,
  • uwzględnienie w ustawie transponującej dyrektywę SUP postanowień wprowadzających system kaucyjny na opakowania po napojach w Polsce

„Postanowienia regulujące rozszerzoną odpowiedzialność producenta są niezbędnym narzędziem przeniesienia odpowiedzialności za produkt na producenta oraz wspierającym rozwój gospodarki cyrkularnej. Idealnym przykładem wdrożenia schematu ROP jest system kaucyjny na jednorazowe opakowania po napojach, w tym butelki plastikowe. Ten sposób realizacji obowiązków wynikających z ROP na te opakowania umożliwia osiągnięcie celu zawartego w art. 9 ust. 1 dyrektywy SUP, czyli 90% poziom zbiórki tych opakowań. Bez dobrze działającego systemu kaucyjnego Polska nie jest w stanie osiągnąć zakładanych celów. Niewątpliwie uregulowania tego projektu wpłyną na funkcjonowanie wielu firm, również na tak doświadczoną w okresie pandemii gastronomię, oraz ich pracowników, wprowadzając szereg obowiązków i wzrost kosztów poprzez wprowadzenie nowych opłat. Uregulowania projektu, jak zauważyli sami autorzy, wpłyną na ponad 38 mln mieszkańców naszego kraju, 100 producentów opakowań jednorazowych, 37 058 podmiotów wprowadzających opakowania i produkty do obrotu. Dlatego tak ważne jest spojrzenie na wdrożenie dyrektywy z szerszej perspektywy z uwzględnieniem jej celów, które były nakierowane na ochronę środowiska i zmniejszenie zaśmiecenie przestrzeni publicznej: lasów, łąk, plaż. Tymczasem proponowana regulacja jest niepełna i mało precyzyjna”podkreśla Sylwia Szczepańska, dyrektor ds. dialogu Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), ekspert Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Ustawodawca od kilku lat z bardzo dużą częstotliwością nowelizuje ustawy należące do całego systemu prawa ochrony środowiska i gospodarki odpadami. Jak pokazuje praktyka, nowelizacje poszczególnych przepisów w ramach różnych aktów prawnych często są „doraźną” i „szybką” reakcją na aktualne problemy, bez zastanowienia się nad niekorzystnymi skutkami wprowadzonych przepisów na inne podmioty uczestniczące w całym systemie gospodarowania odpadami, których te problemy nie dotyczą.

W związku z powyższym, potrzebna jest reforma całego systemu prawa ochrony środowiska oraz gospodarki odpadami, w ten sposób, aby „nowe prawo środowiskowe i odpadowe” implementowało do porządku krajowego przepisy dyrektyw z uwzględnieniem specyfiki, różnic i możliwości rynku krajowego w zakresie wszystkich rodzajów strumieni odpadów oraz z uwzględnieniem różnych grup podmiotów gospodarujących tymi odpadami.

[1] Projekt ustawy Ministerstwa Klimatu i Środowiska o zmianie ustawy o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej oraz niektórych innych ustaw (nr w wykazie UC73)

Ceny owoców i warzyw lecą w dół

Analiza blisko 6 tys. cen z I kwartału 2020 i 2021 r. wykazała, że warzywa w sklepach potaniały średnio o prawie 5%. Spośród 10 sprawdzanych produktów aż 8 odnotowało spadki. Największe dotyczyły cebuli – ok. 24%, buraków – ponad 18%, a także ziemniaków – niecałe 16%. Z kolei ceny owoców obniżyły się o przeszło 4%. Na 10 analizowanych towarów aż 7 poszło w dół. Były to przede wszystkim cytryny – blisko 15%, gruszki – ok. 13% oraz jabłka – o 11%. 

Według raportu Hiper-Com Poland i UCE RESEARCH, w I kwartale br. ceny warzyw w sklepach spadły średnio o 4,9% w porównaniu do analogicznego okresu ub.r. Do tego widać, że wśród 10 analizowanych produktów aż 8 potaniało. Największe spadki cen zaobserwowano w przypadku cebuli – o 23,8%, buraków – o 18,4%, a także ziemniaków – o 15,6%. Natomiast podrożała cukinia – o 7,3%, jak również papryka – o 2%.

– Głównym czynnikiem spadku cen warzyw w relacji rocznej był zróżnicowany poziom plonów w latach 2019-2020. Do tego konsumenci rok temu zaopatrywali się głównie w artykuły trwałe, takie właśnie jak cebula, buraki i ziemniaki. Niechętnie kupowali produkty świeże, zwłaszcza najszybciej psujące się gatunki warzyw, jak cukinia czy papryka – komentuje Witold Boguta z Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw.

Jak zaznacza Katarzyna Grochowska z Hiper-Com Poland, w pierwszych miesiącach 2020 roku warzywa były wyjątkowo drogie nie tylko z powodu rozpoczynającej się pandemii i narastających niepokojów na międzynarodowych rynkach. Istotną przyczyną była też susza w 2019 roku, w wyniku której zgromadzono mniejsze zapasy warzyw.

– W 2020 roku suszy nie było, więc obecne zapasy warzyw są wyższe. Ich ceny są więc niższe niż przed rokiem. Dotyczy to szczególnie krajowych produktów, czyli ziemniaków, cebuli i buraków. W przypadku cukinii i papryki zdecydowanie bardziej zależni jesteśmy od importu. Na początku tego roku warunki agrometeorologiczne Południowej Europy nie były sprzyjające, co może tłumaczyć podwyżki cen – wyjaśnia Jakub Olipra z Departamentu Analiz Makroekonomicznych Credit Agricole Bank Polska.

Raport pokazuje też, że średnie ceny owoców spadły w sklepach o 4,4% w relacji rocznej. Do tego widać, że na 10 analizowanych produktów aż 7 zaliczyło spadki. Najbardziej potaniały cytryny – o 14,7%, gruszki – o 12,9%, jak również jabłka – o 11,1%. Natomiast poszły w górę ceny kiwi – o 20,2%, grejpfrutów – 5,8%, a także ananasów – 1,4%.

– Przy wyższych zbiorach owoce tanieją. I tak było też w przypadku cytryn, jabłek i gruszek, bez względu na różnice pochodzenia. Natomiast kiwi podrożało ze względu na mniejszą dostępność owoców sprowadzanych z południa Europy. Podobnie było z grejpfrutami – mówi dr Paweł Kraciński z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej Państwowego Instytutu Badawczego.

Ponadto z ww. danych wynika, że zarówno ceny owoców, jak i warzyw poszły w dół. Dla rolnictwa nie jest to oczywiste, czy dalej będą spadać, co podkreśla Katarzyna Grochowska. I dodaje, że mamy specyficzną sytuację związaną z pandemią. Jej skutki mogą być różne. Ekspert jednak przewiduje, że ceny tego typu produktów jednak będą rosły z powodu istotnych zmian klimatycznych, pogorszenia jakości gleby, coraz mniejszych obszarów rolnych i uprawnych, a także innych ogólnie rosnących kosztów.

– Trzeba mocno podkreślić, że drożeją w zasadzie wszystkie elementy kosztów produkcji, w tym m.in. maszyny, nawozy, środki ochrony roślin, energia i opakowania. Do tego coraz więcej kosztuje siła robocza, która jest niezbędna przy zbiorach owoców, zarówno z drzew jak i z krzewów. Dodatkowe koszty generują też obostrzenia i wymogi covidowe. Obniżki cen, których oczekują konsumenci, mogą być bardzo niebezpieczne dla opłacalności produkcji prowadzonej przez sadowników i producentów – ostrzega Witold Boguta.

Dr Paweł Kraciński wyjaśnia, że dotychczasowe spadki w relacji rocznej wynikały z tego, że potaniały podstawowe gatunki warzyw i owoców, tj. mające największy udział w sprzedaży i jednocześnie produkowane w Polsce. Ekspert informuje, że w najbliższym czasie będzie wchodzić na rynek krajowa produkcja. To powinno przekładać się na kolejne obniżki cen dla konsumentów.

– Ceny owoców i warzyw bardzo silnie zależą od warunków agrometeorologicznych. W tym roku, przynajmniej w najbliższych miesiącach, nie grozi nam susza. Oznacza to, że zbiory będą później niż zwykle, ale prawdopodobnie okażą się wyższe niż przed rokiem. W konsekwencji ceny mogą początkowo wzrosnąć w ujęciu rocznym. Niemniej potem zwiększona podaż będzie oddziaływać w kierunku ich spadku – prognozuje ekspert z Credit Agricole Bank Polska.

Dane pochodzą z raportu międzynarodowej agencji badawczo-analitycznej Hiper-Com Poland i UCE RESEARCH. Do porównania łącznie zestawiono blisko 6 tys. cen detalicznych 20 najpopularniejszych warzyw i owoców z I kwartału 2021 roku i analogicznego okresu ub.r. Analizą objęto największe na rynku formaty, tj. dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience i cash & carry.

Kiedy jest tak dobrze, że aż za dobrze

Przebudzenie obaw inflacyjnych psuje optymizm budowany na rozczarowującym raporcie z rynku pracy USA. To niesamowite, jak jednocześnie można się uspokajać spodziewaną biernością Fed i jednocześnie obawiać się reakcji banku centralnego na wzrost cen surowców. Wahania nastrojów towarzyszą też złotemu w oczekiwaniu na uchwałę Sądu Najwyższego.

Rajd ryzykownych aktywów finansowany sprzedażą dolara został wczoraj przystopowany w chwili, gdy uczestnicy rynku pozostawili w tyle entuzjazm związany ze słabym odczytem przyrostu zatrudnienia w USA, a przerzucili uwagę na środową publikację inflacji CPI. W obliczu rekordowych cen surowców przemysłowych i rolnych pojawiają się obawy, że inflacja wymknie się spod kontroli, zmuszając banki centralne (głównie Fed) do reakcji i wcześniejszego zacieśniania polityki. Osobiście nie widzę w tym nic więcej poza rozdmuchiwaniem plotki, która trafia na podatny na korektę rozgrzany rynek. Wystarczy przypomnieć stanowisko Fed. Czy brzmi ono, że bank jest gotowy reagować na wyższą inflację kosztem nieczekania na powrót stanu pełnego zatrudnienia? A może Fed zamierza tolerować przejściowo wyższą inflację, dając czas na poprawę sytuacji na rynku pracy? Prawidłowa jest odpowiedź druga i w zbliżonym tonie brzmiały też wczorajsze komentarze członków Fed. Charles Evans powtórzył, że będąca warunkiem koniecznym dla startu normalizacji polityki istotna poprawa w gospodarce zajmie „trochę czasu”. Mary Daly potwierdziła również, że gospodarka pozostaje „daleko od domu”. Jest bardziej realne, że Fed nadal będzie bagatelizował silne odczyty inflacji jako przejściowe zjawisko. W konsekwencji nie powinno to zachwiać pozytywnymi nastrojami na rynkach finansowych, nawet jeśli od czasu do czasu rynek będzie potrzebował studzącej emocje korekty.

W Polsce wydarzeniem dnia będzie uchwała Izby Cywilnej Sądu Najwyższego ws. sześciu pytań dotyczących kredytów walutowych. Piątkowa „mini-uchwała” SN oddaliła ryzyko najgorszego scenariusza dla banków (unieważnienie umowy bez zwrotu pożyczonych środków), ale wciąż nie wiadomo, jaka decyzja zapadnie w kwestii konwersji kredytów i pozbawienia banków ekspozycji na ryzyko walutowe. Większość uczestników rynku obawia się jednak decyzji mogącej wywołać negatywną reakcję złotego (stąd ostatnie szarpane wzrostu kursów złotowych). Konwersja kredytów implikuje podaż złotego ze strony banków pod domykanie swapów, ale nie wszystkich i nie od razu. Póki kredyt żyje, banki będą trzymać swapy, ewentualnie dołączą do nich dodatkowe zabezpieczenie przed osłabieniem złotego (np. długie pozycje w CHF/PLN). Ale kapitał spekulacyjny nie będzie trzymał pozycji w nieskończoność, a raczej wyczeka na jutrzejszy wstępny skok kursów złotowych, po czym przejdzie do sprzedaży faktów. Na rynku widać zmęczenie tematem, co może zmniejszyć liczbę transakcji i skale reakcji. Ponadto biorąc pod uwagę bieżące otoczenie, klimat risk-on i słabego dolara, słabość złotego może być szybko wygaszana. Jeśli dodatkowo rynek przerzuci uwagę pod oczekiwania zmiany nastawienia RPP (nieważne czy słusznie), niska wycena złotego będzie postrzegana jako okazja do zajęcia pozycji na jego umocnienie w średnim terminie.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Obrót kryptowalutami będzie wkrótce działalnością rejestrowaną

Nowa ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy wprowadziła duże zmiany na rynku kryptowalut. Przepisy precyzują, kto będzie mógł zgłosić i zarejestrować działalność, której celem jest prowadzenie obrotu tymi wirtualnymi aktywami. – To krok w dobrą stronę. Waluty wirtualne były wykorzystywane do przeprowadzania transakcji, w których obie strony pozostawały anonimowe. Regulator stara się temu zapobiec, identyfikując, skąd pochodzą te środki – komentuje Bartosz Michałkowski, dyrektor Departamentu Operacji w NatWest Polska.

Obowiązek uzyskania wpisu do nowego rejestru podmiotów prowadzących działalność w zakresie walut wirtualnych to element ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, która weszła w życie pod koniec kwietnia. Jest ona implementacją przepisów dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2018/843 (tzw. AML 5). W świetle nowych przepisów podmioty świadczące usługi w zakresie wymiany walut (m.in. między walutami wirtualnymi lub między kryptowalutami a środkami płatniczymi) będą mogły prowadzić działalność regulowaną dopiero po uzyskaniu wpisu do rejestru.

– Ustawa precyzuje, kto będzie mógł zgłosić i zarejestrować działalność, której celem jest prowadzenie obrotu kryptowalutami. Działalność będą mogły zgłosić osoby spełniające warunki, które ustawa przewiduje. Jednym z nich jest m.in. doświadczenie w branży walut wirtualnych – wyjaśnia agencji Newseria Bartosz Michałkowski.

Drugi niezbędny warunek to wykazanie się niekaralnością w takim obszarze jak przestępstwa przeciw wiarygodności dokumentów czy obrotowi gospodarczemu i interesom majątkowym. Wymóg ten dotyczy zarówno przedsiębiorców, jak i wspólników czy członków zarządu. Zgodnie z ustawą nie będzie miała znaczenia forma prawna wykonywanej działalności, bo obowiązek rejestracji będzie dotyczył wszystkich podmiotów.

Zdaniem eksperta objęcie rynku kryptowalut ustawą o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy było niezbędne. Nowe prawo wprowadzano m.in. po to, aby było wiadomo, kto jest stroną transakcji, skąd pochodzą środki i w jakim celu są przelewane.

– Waluty wirtualne były do tej pory nagminnie wykorzystywane do przeprowadzania transakcji, w których obie strony pozostawały anonimowe. Tymczasem nowe przepisy starają się temu zapobiec, identyfikując, skąd i do kogo te transfery przechodzą oraz jakie jest ich źródło. To jest krok w dobrą stronę, zwłaszcza w kontekście ostatnich informacji z Turcji, gdzie osoba, która założyła giełdę kryptowalut, zniknęła z dnia na dzień z milionowymi kwotami – komentuje dyrektor Departamentu Operacji w firmie NatWest Polska.

Przepisy dotyczące działalności w zakresie walut wirtualnych wejdą w życie po upływie sześciu miesięcy od dnia ogłoszenia ustawy, czyli 1 listopada br. Przedsiębiorcy, którzy wcześniej zajmowali się obrotem kryptowalutami, będą mieli kolejne sześć miesięcy na dostosowanie się do nowych wymogów i uzyskanie wpisu do rejestru (1 maja 2022 roku). Art. 153b ustawy przewiduje karę w wysokości 100 tys. zł za działalność na rynku bez zgłoszenia do rejestru.

Przyłączenie Millennium Domu Maklerskiego do Banku Millennium

10 maja 2021 r. Zarządy Banku Millennium i Millennium Domu Maklerskiego podjęły decyzję o planowanym podziale Millennium Domu Maklerskiego, w ramach którego Bank jest spółką przejmującą. To pierwszy krok w stronę przeniesienia działalności maklerskiej w całości do Banku i integracji usług maklerskich w ramach jednego podmiotu. Połączenie planowane jest na przełomie lat 2021/2022.

– Decyzja o połączeniu Banku Millennium i Domu Maklerskiego podyktowana jest dążeniem do zwiększenia jakości i kompleksowości oferty usług maklerskich kierowanej zarówno do klientów indywidualnych, jak i instytucjonalnych. Dzięki integracji Bank zaoferuje klientom spójną ofertę usług finansowych z obszaru bankowego i maklerskiego świadczonych w jednej instytucji – mówi Joao Bras Jorge, Prezes Banku Millennium.

Plan podziału Millennium Domu Maklerskiego został ogłoszony w trybie art. 535 § 3 KSH poprzez umieszczenie na stronie internetowej https://millenniumdm.eu/home oraz https://www.bankmillennium.pl/plan_podzialu_mdm. Od momentu rejestracji zmian w KRS Dom Maklerski będzie działał w strukturach Banku pod nazwą Biuro Maklerskie Banku Millennium, a jego pracownicy staną się pracownikami Banku. Od dnia połączenia spółek Bank stanie się następcą prawnym i wstąpi we wszystkie prawa i obowiązki Domu Maklerskiego, w tym prawa i obowiązki wynikające z umów zawartych z klientami.

Zmiana właścicielska nie będzie wymagała od dotychczasowych klientów Domu Maklerskiego ani klientów Banku Millennium żadnych dodatkowych działań. Wszystkie umowy pozostaną bez zmian.

– Przeniesienie działalności maklerskiej stwarza większe możliwości rozwijania tych usług w Grupie Banku Millennium. Klienci uzyskają łatwiejszy dostęp do produktów inwestycyjnych. Chcielibyśmy wykorzystać doświadczenia Banku Millennium w zakresie digitalizacji usług finansowych i również oferować jakość obsługi na najwyższym poziomie – komentuje Mariusz Dąbkowski, Prezes Zarządu Millennium Domu Maklerskiego.

Dane z amerykańskiego rynku pracy poniżej oczekiwań

Zmiana zatrudnienia w amerykańskim sektorze prywatnym wyniosła w kwietniu 266 tys., podczas gdy analitycy spodziewali się odczytu 990 tys. Płaca godzinowa wzrosła m/m o 0,7%, co jest znacznie powyżej prognozy analityków wynoszącej 0,0%. Stopa bezrobocia w USA obecnie wynosi 8,1%, podczas gdy przed pandemią wynosiła ona poniżej 6,0%. Amerykańska gospodarka jest daleka od sytuacji przed pandemią, szacuje się, że brakuje ponad 8 mln miejsc pracy. Powolny proces powrotu rynku pracy do normalności przede wszystkim wynika ze zbyt niskich płac, ponieważ Amerykanie przyzwyczajeni już do darmowych czeków oczekują teraz wyższych zarobków.

Piątkowe dane z rynku pracy osłabiły dolara, co wsparło między innymi metale szlachetne. W całym tygodniu złoto zyskało 3,5%, a srebro 5,9%. Pozwoliło to zarobić naszym funduszom z ekspozycją na metale szlachetne. Co ciekawe, słabe dane zostały dobrze odebrane przez giełdy, ponieważ amerykańska Rezerwa Federalna wcześniej zapowiedziała, że nie zdecyduje się na podwyżki stóp procentowych zanim gospodarka nie wróci do normalności. Podwyżki stóp procentowych mogłyby spowodować wyprzedaż na giełdzie, więc im dłużej mamy niskie stopy, tym lepiej dla rynków akcji. Pokazuje to jak ogromny wpływ na rynki finansowe ma obecnie polityka monetarna.

W ostatnim tygodniu odbyło się posiedzenie RPP. Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe pozostawiono bez zmian. Jeżeli sytuacja w gospodarce będzie poprawiać się zgodnie z prognozami, to w drugiej połowie roku bieżącego zakończy się skup obligacji skarbowych, a w połowie 2022 roku możliwa jest pierwsza podwyżka stóp procentowych. Warto też dodać, że w połowie 2022 roku kończy się kadencja obecnej rady, więc najprawdopodobniej podczas obecnej kadencji nie doczekamy się jakichkolwiek ruchów na stopach.

W kolejnym tygodniu poznamy między innymi dane o inflacji CPI w USA w kwietniu, dane o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej w USA w kwietniu, a także dane o polskim PKB. Najciekawszy może być odczyt o inflacji CPI w USA, ponieważ analitycy spodziewają się wzrostu aż 3,6% r/r, co byłoby najwyższym wzrostem od 2,5 roku. Tak wysoka inflacji w USA wynika przede wszystkim z efektu bazy, natomiast nie tylko. Dane z amerykańskiego rynku pracy pokazują, że jest spora presja na wyższe zarobki, co powinno przekłada się na rosnącą inflację.

Departament Zarządzania i Analiz
SUPERFUND TFI S.A.