Wegański czy roślinny – który produkt chętniej kupują konsumenci?

Kampania RoślinnieJemy opublikowała wyniki badań opinii publicznej dotyczących nazewnictwa i umiejscowienia produktów roślinnych na półkach sklepowych. Aż 68% konsumentów wskazuje oznaczenie “produkt roślinny” jako bardziej skłaniające do zakupu, a prawie połowa badanych częściej kupowałaby roślinne alternatywy mięsa i nabiału, gdyby znajdowały się one na półkach w bezpośrednim sąsiedztwie ich tradycyjnych analogów.

Badania zostały przeprowadzone we wrześniu 2020 r. przez Panel Ariadna. Ankietowanych zapytano o skojarzenia z określeniami “wegański” i “roślinny”, preferowane nazewnictwo produktów w tej kategorii oraz wskazanie, jaka lokalizacja produktów roślinnych na półkach sklepowych bardziej zachęci do ich kupna.

Poproszeni o wybór pomiędzy produktem „100% wegańskim”, a „100% roślinnym”, 68% respondentów wskazało produkt „100% roślinny” jako oznaczenie, które bardziej skłoni ich do jego zakupu. Jedynie 10% uważa oznaczenie „100% wegański” jako bardziej zachęcające, natomiast 22% nie miało na ten temat zdania.

Okazuje się, że samo słowo “wegański” może budzić w części konsumentów negatywne skojarzenia (w 2018 roku badacze firmy Mattson stwierdzili, że słowo “vegan” kojarzy się często z wyrzeczeniami, restrykcjami oraz pewnym wykluczeniem społecznym z uwagi na silnie związane z nim wartości etyczne, z którymi nie każdy konsument musi się utożsamiać). Produkty oznaczone jako “roślinne” są postrzegane jako bardziej wartościowe, smaczne i przyjazne środowisku. Co więcej, są też uważane za zdrowe dwukrotnie częściej (52%) niż produkty oznaczone jako “wegańskie” (24%). Określenie “wegańskie” sugeruje też dużej części konsumentów (32%), że produkt jest przeznaczony tylko dla wegan, wykluczając tym samym innych potencjalnych nabywców.

Ankietowani zostali również zapytani o umiejscowienie na sklepowych półkach roślinnych zamienników nabiału. Aż 48% częściej kupowałaby roślinne alternatywy mięsa i nabiału, gdyby znajdowały się one na półkach w bezpośrednim sąsiedztwie ich tradycyjnych analogów. Na pytanie “Jakie umieszczenie roślinnych odpowiedników nabiału w sklepach byłoby dla Ciebie intuicyjnie najlepsze?” jedynie 25% badanych wskazało na dział z wyłącznie roślinną żywnością jako najlepsze rozwiązanie. Najwięcej badanych (36%) wskazało regały z ich konwencjonalnymi odpowiednikami (np. półki z nabiałem).

Co trzeci Polak twierdzi, że oznaczenie “wegański” wskazuje, że taki produkt dedykowany jest wyłącznie dla wegan, a dla niemalże 20% z nas taki komunikat odbierany jest jako sygnał – to produkt nie dla mnie – mówi Sabina Sosin z kampanii RoślinnieJemy – Aby trafić do szerszego grona konsumentów, osoby odpowiedzialne za merchandising w sieciach handlowych powinny testować rozmaite rozwiązania, w tym umieszczanie produktów roślinnych w pobliżu ich odzwierzęcych sąsiadów – prawdopodobnie z korzyścią dla konsumentów, środowiska i szansą na zwiększenie wolumenu ich sprzedaży. Zapraszamy wszystkich, którzy chcieliby wspólnie pracować nad roślinnymi innowacjami do kontaktu – teraz jest najlepszy czas – dodaje Sosin.

Co trzeci przedsiębiorca skarży się na nieuregulowane faktury

Ponad 70 proc. przedsiębiorców poniosło w związku z pandemią dodatkowe koszty. Innym dużym problemem dla firmowych finansów są opóźnienia w płatnościach, na które narzeka już co trzeci przedsiębiorca. Z kolei ci, którzy sami nie płacą w terminie, tłumaczą się słabymi wynikami sprzedażowymi oraz oczekiwaniem na przelew od swoich kontrahentów. Takie wnioski płyną z VII edycji badania „KoronaBilans MŚP” przeprowadzonego na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Główne wnioski z VII edycji badania Krajowego Rejestru Długów „KoronaBilans MŚP” dotyczące zatorów płatniczych oraz kosztów pandemii:

  • Co trzeci przedsiębiorca skarży się na opóźnienia w płatnościach ze strony kontrahentów. Opóźnienia wynoszą przeważnie do miesiąca.
  • NOWOŚĆ: Blisko 30 proc. firm przyznaje, że nie reguluje na czas swoich zobowiązań. Połowa z nich tłumaczy się słabą sytuacją finansową, co trzeci sam czeka na przelewy od kontrahentów.
  • Nieznacznie spadł odsetek firm, które przyznają, że poniosły dodatkowe koszty w związku z pandemią. W lutym 2021 r. dotyczyło to 71,4 proc. przedsiębiorców (w poprzedniej edycji badania 74,3 proc.).
  • Najwięcej dodatkowych środków pochłonęło zabezpieczenie pracowników (ponad 95 proc.), zakup dodatkowych sprzętów i oprogramowania (ponad 30 proc.) oraz wykonanie testów na koronawirusa wśród załogi (20 proc.).
  • Więcej, bo 66,8 proc. firm posiada zobowiązania finansowe. Wzrósł również odsetek przedsiębiorców, którzy podpisali nowe zobowiązania w czasie trwania pandemii (z 26,9 proc. do 35,3 proc.).
  • Z 14,5 proc. do 16,9 proc. wzrosła grupa firm, które przewidują problemy ze spłatą rat kredytowych lub/i leasingowych w ciągu najbliższych trzech miesięcy na skutek pandemii koronawirusa. Równocześnie co czwarty przedsiębiorca nie ma pewności, czy w niedługiej przyszłości będzie w stanie regulować swoje zobowiązania.

W najnowszej edycji cyklicznego badania Krajowego Rejestru Długów „KoronaBilans MŚP” 32 proc. firm skarży się na kłopoty z uzyskaniem na czas płatności od swoich kontrahentów. Najczęściej dotyczy to małych i średnich przedsiębiorstw z sektora usługowego. Prawie 30 proc. firm przyznaje, że z powodu pandemii nie opłaca swoich faktur na bieżąco. Najczęściej takie problemy zgłasza branża produkcyjna. Opóźnienia wynoszą przeważnie do miesiąca. Co druga firma mówi, że powodem są słabe wyniki sprzedażowe i mniej zleceń, a co trzecia sama czeka na płatność ze strony kontrahentów.

Rośnie liczba zobowiązań

Jak wynika z przeprowadzonego badania, o ponad 8 pp. wzrósł odsetek firm, które w czasie pandemii sięgnęły po dodatkowe finansowanie i podpisały umowy kredytowe lub leasingowe. W ostatnim czasie zdecydowało się na to już ponad 35 proc. przedsiębiorstw. Równocześnie część z nich przewiduje, że w najbliższych trzech miesiącach może mieć problemy ze spłatą rat kredytowych. Takie obawy ma już prawie 17 proc. firm. Co czwarta nie potrafi jednoznacznie stwierdzić, czy jej sytuacja finansowa pozwoli, by na bieżąco opłacać faktury i płacić raty kredytowe.

Zobowiązania finansowe w postaci kredytu lub leasingu posiada 2/3 przedsiębiorców. Dodatkowo, do ponad 35 proc. wzrósł odsetek tych firm, które zdecydowały się zaciągnąć dodatkowe zobowiązania już w trakcie pandemii. Widać więc, że część przedsiębiorców posiada zdolność kredytową. Z drugiej strony, jak wynika z naszego badania, zwiększyło się grono firm, które nie mają pewności, czy w najbliższym czasie będą w stanie spłacać zaciągnięte zobowiązania. Takie przypuszczenia lub wątpliwości ma ponad 42 proc. przedsiębiorców – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Wysokie koszty pandemii

Odsetek firm, które w związku z pandemią musiały ponieść dodatkowe koszty, nieznacznie spadł. Wciąż jednak utrzymuje się na wysokim poziomie i dotyczy ponad 71 proc. przedsiębiorców. Zdecydowana większość z nich (prawie 90 proc.) przeznaczyła na ten cel do 1/4 swojego firmowego budżetu. Blisko co dziesiąty badany mówi już jednak o kosztach w wysokości od 26 do 50 proc. wydatków firmowych.

Najczęściej dodatkowe środki przedsiębiorcy przeznaczali na odpowiednie zabezpieczenie pracowników – zakup maseczek, przyłbic, rękawiczek, płynu do dezynfekcji rąk oraz na odkażanie pomieszczeń. Takie działania deklaruje ponad 95 proc. badanych. Na drugim miejscu znalazły się zakupy nowego sprzętu oraz oprogramowania (ponad 30 proc.), które posłużyć miały przystosowaniu do zmienionego w czasie pandemii trybu pracy. Co piąty przedsiębiorca dodatkowe środki przeznaczył na wykonanie testów na koronawirusa wśród załogi. 13 proc. firm musiało zmierzyć się z kosztami spowodowanymi przebywaniem swoich pracowników na kwarantannie lub na zwolnieniu chorobowym, na miejsce których trzeba było zatrudnić dodatkowe osoby.

Ponadplanowe wydatki wyraźnie uszczupliły finanse firm. Zestawiając to z rosnąca liczbą  przedsiębiorstw, które w czasie pandemii zaciągają kolejne zobowiązania, można się spodziewać, że w najbliższym czasie zjawisko zatorów płatniczych będzie się nasilać. Z drugiej strony przedsiębiorcy nadal wstrzymują się z odzyskiwaniem swoich należności i można odnieść wrażenie, że pobłażając dłużnikom, bagatelizują zagrożenie, jakim jest utrata własnej płynności finansowej. Tymczasem o skuteczności windykacji decyduje w dużej mierze czas, jaki upłynął od terminu wymaganej zapłaty. Im szybciej faktury zostaną przekazane firmie windykacyjnej, tym większa szansa na zwrot pieniędzy. O wiele łatwiej jest odzyskać pieniądze, jeśli od terminu płatności minął miesiąc, góra dwa, a znacznie trudniej gdy faktura jest przeterminowana rok lub więcej – mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu Kaczmarski Inkasso.

VII edycja ogólnopolskiego Badania „KoronaBilans MŚP” została przeprowadzona przez IMAS International w lutym 2021 r. na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Objęła grupę 301 firm z sektora MŚP, w tym: mikro (zatrudniające 3-9 osób), małe (10-49) i średnie przedsiębiorstwa (50-249). Technika badawcza: CATI/CAWI.

Grupa PGNiG zainwestowała w producenta systemów cyberbezpieczeństwa

Spółka PGNiG Ventures, która w Grupie Kapitałowej PGNiG pełni rolę funduszu typu corporate venture capital, objęła akcje ICsec, polskiego producenta systemów cyberbezpieczeństwa dla przemysłu. Wartość inwestycji to 4 mln zł.  

System stworzony przez ICsec pozwala wykrywać anomalie oraz cyberzagrożenia
w sieciach automatyki przemysłowej i zapobiegać ich negatywnym skutkom. Wykorzystuje mechanizmy big data, machine learning i sztucznej inteligencji. Monitoring i detekcja cyberzagrożeń odbywa się w czasie rzeczywistym.

Jestem przekonany, że produkty ICsec zyskają zainteresowanie rynku i przyczynią się do wzrostu cyberbezpieczeństwa w instalacjach przemysłowych PGNiG. Jako Grupa Kapitałowa dysponujemy obiektami infrastruktury strategicznej, które podlegają szczególnej ochronie. System ICsec posiada własny software i hardware w postaci sondy. Jest jedynym tego typu rozwiązaniem przeznaczonym dla naszej branży i jedynym wytwarzanym w Polsce, co stanowi bardzo istotną przewagę nad konkurencją z zagranicy. Niewątpliwym atutem jest także dostępność serwisowej obsługi technicznej na miejscu – mówi Arkadiusz Sekściński, Wiceprezes Zarządu PGNiG ds. rozwoju.

Wartość emisji akcji ICsec skierowanej do PGNiG Ventures wyniosła 4 mln zł. Całkowita wartość inwestycji po drugiej rundzie planowanej w 2021 roku może wynieść łącznie
8 mln zł. Spółka PGNiG Ventures, zgodnie z polityką inwestycyjną funduszu, będzie posiadała mniejszościowy udział w kapitale ICsec. To pierwsza inwestycja funduszu PGNiG pozyskana w wyniku naboru, który rozpoczął się w marcu 2020 roku. Horyzont inwestycji to maksymalnie 5 lat.

Zdecydowaliśmy się na inwestycję w ICsec ze względu na innowacyjne rozwiązanie
i liczne przewagi, takie jak m.in. doświadczony zespół, zweryfikowany przez dotychczasowych inwestorów model biznesowy oraz dynamicznie rozwijający się obszar cyberbezpieczeństwa, w którym działa spółka, a co za tym idzie wysoki potencjał wzrostu. Istotnym czynnikiem była także jasna wizja rozwoju i wyjścia na warunkach satysfakcjonujących dla akcjonariuszy
– mówi Małgorzata Piasecka, Prezes PGNiG Ventures.

Pozyskane środki ICsec zamierza przeznaczyć przede wszystkim na komercjalizację swoich rozwiązań, dalsze prace badawczo-rozwojowe, działania sprzedażowe
i marketingowe, ale również na wkład własny do projektów dofinansowanych ze środków unijnych lub krajowych, z których spółka z powodzeniem korzysta.

Z punktu widzenia bezpieczeństwa krajowej infrastruktury strategicznej istotnym jest, aby dostawcą rozwiązań cyberbezpieczeństwa, w tym monitorowania sieci przemysłowej był polski producent. Cieszymy się, że PGNiG Ventures jako kolejny po funduszu korporacyjnym Tauron Polska Energia dołącza do grona naszych inwestorów. Prestiż
i pozycja rynkowa tych narodowych czempionów otwiera przed nami kolejne rynki. Wpisuje się to również w przyjętą przez ICsec strategię współdziałania z podmiotami, gdzie możliwa jest szybka implementacja rozwiązań ICsec. Wierzę, że efekty naszej współpracy będą widoczne już niedługo i Grupa Kapitałowa PGNiG, a co za tym idzie kluczowa polska infrastruktura, będzie znacznie bezpieczniejsza
– mówi Robert Juszczyk, Prezes ICsec.

Cyberataki są zjawiskiem powszechnym i stanowią realne zagrożenie dla firm. Potwierdzają to także dane z raportu „Barometr cyberbezpieczeństwa. W kierunku rozwiązań chmurowych”, opracowanego przez KPMG, według którego w 2019 roku 54 proc. przedsiębiorstw w Polsce odnotowało przynajmniej jeden cyberincydent. Największym zagrożeniem dla firm pozostaje szeroko rozumiana cyberprzestępczość, na którą wskazało 90% firm.[1] Zastosowanie rozwiązań ICsec pozwala na ograniczenie liczby niebezpiecznych sytuacji w przedsiębiorstwach przemysłowych.

[1] https://assets.kpmg/content/dam/kpmg/pl/pdf/2020/06/pl-raport-kpmg-barometr-cyberbezpieczenstwa-2020-w-kierunku-rozwiazan-chmurowych.pdf

PolEpi – innowacyjna polska terapia na raka wchodzi w fazę produkcji

29 marca 2021 roku NanoVelos S.A., spółka wchodząca w skład biotechnologicznej grupy kapitałowej NanoGroup S.A., podpisała umowę z firmą farmaceutyczną Guangdong Sunho Pharmaceutical na produkcję leku na raka jajnika PolEpi. Spółka planuje przeprowadzenie badań klinicznych na pierwszych pacjentach w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie. Zastosowana technologia nanoformulacji leków onkologicznych redukuje skutki uboczne chemioterapii zwiększając jednocześnie skuteczności leczenia nowotworu.

NanoVelos S.A. kontynuuje prace nad terapią PolEpi – platformą dostarczania leków nowej generacji bezpośrednio do komórek rakowych. Głównym wskazaniem terapeutycznym leku jest nowotwór jajnika, jednak jego substancja czynna – epirubicyna – jest lekiem chemioterapeutycznym stosowanym również w leczeniu raka piersi, płuc, żołądka i chłoniaków.

Obecnie leki używane w trakcie chemioterapii nie są selektywne i niszczą również zdrowe komórki. Technologia NanoVelos umożliwia zwiększenie ilości dostarczanego leku do komórek rakowych, dzięki czemu chemioterapia będzie pozostawiać mniej skutków ubocznych oraz wykazywać wyższą skuteczność – powiedział autor systemu celowania leków onkologicznych do komórek rakowych prof. Tomasz Ciach.

Z naszych badań eksperymentalnych na modelu zwierzęcym wynika, że nanocząsteczki polisacharydowe przyczyniają się do zmniejszenia toksycznego działania popularnych cytostatyków stosowanych w chemioterapii – powiedziała  prof. Małgorzata Brzóska, Kierownik Zakładu Toksykologii Medycyny Laboratoryjnej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku

Spółka wykonała badania in vitro i in vivo, przetestowała dziesięć różnych substancji aktywnych oraz opatentowała nanoplatformę do transportu aktywnych substancji farmaceutycznych. Badania in-vivo na modelu zwierzęcym wskazują na wysoki potencjał terapeutyczny leku. Na wyprodukowanym leku PolEpi, po ostatecznych badaniach toksykologii na zwierzętach w 2021 roku, rozpoczną się badania na ludziach.

Potrzebujemy skutecznych terapii dla naszych pacjentów. Pandemia COVID-19 wpłynęła na utrudnienie diagnostyki nowotworowej i należy się spodziewać gwałtownego wzrostu liczby chorych na nowotwory w najbliższych latach – mówi prof. Piotr Rutkowski, Kierownik Kliniki Mięsaków Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego lnstytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie

Spółka zakłada rozpoczęcie procedury rejestracyjnej, a następnie dopuszczenie PolEpi do obrotu po zakończeniu badań klinicznych II fazy. Firma Nanovelos podjęła współpracę z SciencePharma – polską firmą consultingową specjalizującą się min. doradztwem w zakresie wytwarzania, rozwoju i rejestracji produktów leczniczych w UE i poza UE. Lek będzie produkowany przez chińską firmę Sunho Pharmaceutical, ściśle współpracującą z Chińska Akademią Nauk. Produkty lecznicze wytwarzane przez firmę Sunho rejestrowane są zarówno w Europie jak i na rynku amerykańskim. Wytwórca jest obecnie w trakcie uzyskiwania certyfikatu GMP pozwalającego eksportować produkty na oba rynki.

Miejsce, gdzie będzie wytwarzany produkt spełnia wymagania EU GMP i FDA. Kolejnym krokiem w projekcie PolEpi jest w tym momencie transfer technologii do firmy SunHo – powiedziała Monika Laskowska-Mirończuk, prokurent SciencePharma.

– Rozpoczęcie badań w standardzie GLP planowane jest na 2021. Ich wyniki będą kluczowe w przygotowaniu dokumentacji, która zostanie przedstawiona regulatorowi europejskiemu celem uzyskania zgody na przeprowadzenie I fazy badań klinicznych u pacjentek z rakiem jajnika. Planowane rozpoczęcie badań I fazy klinicznej na ludziach to 2022 r.  – mówi Marek Borzestowski, prezes NanoGroup S.A.

Lekarze ostrzegają: „Czeka nas epidemia zaawansowanych nowotworów”

Onkolodzy spodziewają się nowej epidemii. Epidemii zaawansowanych nowotworów, które rozwinęły się przez ostatnie miesiące, gdy pacjenci ze strachu przed koronawirusem lekceważyli niepokojące sygnały i zaniedbali profilaktykę.

Raport „Onkologia w czasach COVID-19” opracowany przez Fundację Onkologia 2025 przedstawia dramatyczne dane dotyczące spadku liczebności realizowanych badań z zakresu profilaktyki onkologicznej.  Drastyczny spadek liczby wykonywanych badań przyniesie dramatyczne skutki w postaci zwiększenia liczby przypadków raka wykrytego z opóźnieniem, w bardziej zaawansowanym stadium, co bezpośrednio przekłada się na pogorszenie możliwości i efektywności leczenia. Opóźniona diagnoza to realne zagrożenie dla życia i zdrowia. Im później rozpocznie się leczenie, tym jest ono trudniejsze, a rokowania gorsze. W przypadku wczesnego wykrycia nowotworu pacjent ma szanse na całkowite wyleczenie, niestety opóźnienie diagnostyczne może te szanse całkowicie zniweczyć.

Polacy wypełnią luki kadrowe na holenderskim rynku pracy

Starzejące się społeczeństwo oraz niski współczynnik urodzeń, powodują systematyczny spadek liczby osób aktywnych zawodowo w Holandii. Według aktualnych prognoz w najbliższych latach  zdecydowanie wzrośnie liczba mieszkańców Holandii o imigranckim pochodzeniu. W 2050 r. będzie to już od 30 do nawet 40 proc. całego społeczeństwa.

Mimo pandemii wciąż przybywa ofert pracy za granicą, a Polacy po trudnym roku 2020 znowu coraz chętniej wybierają emigrację zarobkową. Według raportu za 2020 rok opracowanego przez portal europa.jobs liderem destynacji zarobkowych pozostają Niemcy (52,65% w skali wszystkich ofert). Na drugim miejscu, niezmiennie od 2019 roku, plasuje się Holandia, a na trzecim Belgia. Natomiast w 2020 roku drastycznie zmalała liczba ofert z Francji i Wielkiej Brytanii. W drugim przypadku powodem spadku liczby ofert była nie tylko pandemia, ale także wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

„Według prognoz kierunkiem migracji zarobkowej, który będzie się rozwijał w najbliższych latach jest Holandia. Jak podaje Holenderski Urząd Statystyczny CBS, w grudniu 2019 r. w Holandii mieszkało ponad 198 tysięcy Polaków, w tym ponad 43 tysiące osób tzw. drugiego pokolenia, tj. urodzonych na miejscu. Dostępne szacunki demograficzne, wskazują że w najbliższych latach grupa imigrantów zarobkowych, w tym Polaków, w Holandii będzie się zwiększać. Jej ważnym ogniwem będą także studenci, bo obecnie młodzi ludzie mają możliwość szukania pracy z dala od miejsca zamieszkania, kierując się przede wszystkim korzyściami ekonomicznymi. Część z nich osiądzie w Niderlandach na stałe” – mówi Patrycja Liniewicz, Managing Director International Recruitment w OTTO Work Force.

Najnowsze badania, przeprowadzone przez Holenderski Instytut Demografii (NIDI) oraz Centralny Urząd Statystyczny prognozują, że do 2050 r. znacznie zwiększy się liczba seniorów (osoby 65+), także tych najstarszych w Holandii. Z jednej strony bowiem populacja się starzeje, ale też ludzie żyją znacznie dłużej. W 2019 r. osób powyżej 65 roku życia było w Niderlandach 3,4 mln, w 2050 r. może ich już być 4,8 mln. To oznacza, że siła robocza w Holandii spadnie z 7,5 mln do 6,5 mln w 2050 roku. W najbliższych latach będzie zdecydowanie wzrastał popyt na pracowników migracyjnych, którzy zapełnią luki na rynku pracy. Według prognoz w 2050 roku będą oni stanowili już od 30 do nawet 40 proc. całego społeczeństwa.

Kim jest statystyczny Polak pracujący w Holandii?

Największą grupę Polaków wyjeżdzających do pracy w Holandii, według raportu opracowanego na zlecenie OTTO Work Force, stanowią osoby stosunkowo młode. Zdecydowana większość to pracownicy w wieku od 20 do 30 lat (67,6 proc.), choć, co ciekawe, stosunkowo liczną grupę wyjeżdżających stanowią również osoby w wieku ponad 41 lat (14,5 proc.). Do pracy tymczasowej w Holandii najczęściej wyjeżdżają mężczyźni (62,5%) o stażu zawodowym do 10 lat. Statystyczny Polak pracujący w kraju tulipanów przeważnie ma wykształcenie średnie (54,4%), jest stanu wolnego (76,5%) i nie ma dzieci (78,9%0), a do pracy wyjeżdża z partnerem lub znajomymi (62,0%). Z raportu OTTO Work Force wynika, że Polacy chętnie decydują się na pracę tymczasową w Holandii i aż 84,2% badanych jest zadowolonych z tego wyboru, a 53% planuje zostać w Holandii na stałe lub regularnie tam jeździć.

Tydzień pełen wyzwań

Statek, który utknął w Kanale Sueskim jest częściowo uwolniony, ale poza tym nie za wiele dzieje się na otwarciu tygodnia. Spokój może być jednak zwodniczy, biorąc pod uwagę zbliżający się koniec miesiąca, kwartału, a gdzieniegdzie roku fiskalnego. W rezultacie może nie brakować szarpanego handlu.

Ceny ropy naftowej spadają o ok. 2 proc., gdyż tankowce z Bliskiego Wschodu będą wkrótce mogły płynąć dalej na zachód. Znika premia za ryzyko dla podaży ropy, ale też odblokowuje się globalny handel, gdyż przez zator wstrzymanych zostało ponad 300 kontenerowców. Dla rynków finansowych to był drugorzędny czynnik ryzyka, gdyż jakiekolwiek zakłócenia w dostawach komponentów będą skutkować jedynie opóźnieniami, a nie utraconą produkcją. Co najwyżej niektóre wskaźniki PMI zostaną sztucznie podbite przed wyższe subindeksy dostaw.

Na rynku walutowym zaznacza się umiarkowana awersja do ryzyka po piątkowym odbiciu. Nie ma wyjątkowego nagromadzenia negatywnych informacji i w długim terminie strategie reflacyjne oparte na odbudowie globalnego ożywienia mogą okazać się słusznym kierunkiem. Jednak w najbliższych dniach jest jeszcze przestrzeń do korekty inicjowanej przez sygnały analizy technicznej lub ograniczenia pozycji w ramach przetasowań na koniec miesiąca/kwartału. To w połączeniu z wizją długiego, świątecznego weekendu może przynieść chaotyczne wahania na rynkach finansowych.

Nastroje rynkowe są kruche, a apetyt na ryzyko wątły. Rosnąca liczba zachorowań i zaostrzenie restrykcji w Europie wywołało świeżą falę awersji do ryzyka. Na rynkach szukanie nowego punktu równowagi potrwa do czasu aż negatywne informacje przestaną przysłaniać generalnie wciąż pozytywny obraz globalnej gospodarki. Na zawirowaniach wygrywa dolar, a dane z USA w przyszłym tygodniu najprawdopodobniej mu nie zaszkodzą. Inwestorzy skupią uwagę głównie na prezentacji pakietu infrastrukturalnego przez prezydenta USA Bidena w czwartek i raport z rynku pracy (NFP) w piątek. W tym drugim przypadku oczekuje się silnego odbicia zatrudnienia odzwierciedlającego otwieranie gospodarki. Regionalne indeksy koniunktury oraz najniższa od roku liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych sugerują start procesu szybkiej poprawy warunków na rynku pracy. Dobre dane mogą być podstawą do poprawy nastrojów i wzrostu apetytu na ryzyko, tak czynniki kalendarzowe mogą zdusić pęd zakupowy. W rezultacie rynek akcji może pozostać bez kierunku, waluty surowcowe nie przełamią dominacji USD, a na EUR/USD dalej przeważają ryzyka na korzyść osłabienia.

Nie poprawia się sytuacja złotego i dziś rano EUR/PLN utrzymuje się ponad 4,63. Pomimo względnie pozytywnego klimatu w piątek, złoty dalej tracił na wartości i odstawał od zachowania innych walut w regionie. Szczególnie w oczy rzuca się osłabienie złotego względem węgierskiego forinta (w ubiegłym tygodniu o ok. 2 proc.). Taki rozjazd (szczególnie że połączony z zaskakując siłą forinta do euro w tym czasie) sugeruje zmianę nastawienia inwestorów działających w regionie m.in. poprzez domykanie długich pozycji w PLN/HUF. Bilans czynników wokół złotego pozostaje z przewagą negatywnych, a warunki dyktują obawy o skutki trzeciej fali zachorowań i niepewność o wyrok SN ws. kredytów frankowych.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

W 2020 roku liczba rachunków maklerskich zwiększyła się o 85 tys.

Mija rok od wybuchu pandemii i miesiąca, który wszyscy inwestorzy zapamiętają na długie lata. To w marcu ubiegłego roku przez wszystkie światowe parkiety giełdowe przetoczyła się paniczna wyprzedaż, wywołana przez pandemię nieznanego jeszcze wtedy wirusa.

– Wszyscy obawialiśmy się wtedy nie tylko o PKB, wyniki poszczególnych krajów, czy zerwane łańcuchy dostaw, ale przede wszystkim obawialiśmy się o nasze życie i zdrowie. W efekcie panującego strachu, w marcu ubiegłego roku na giełdach na całym świecie obserwowaliśmy gwałtowne spadki. Inwestorzy obawiali się, że w związku z pandemią koronawirusa wyniki wielu spółek gwałtownie się pogorszą. Jednakże już po kilku tygodniach, pod koniec marca, mogliśmy obserwować gwałtowną hossę i odbicie. Wzrosty te w zasadzie trwają na większości spółek i indeksów aż do dzisiaj – powiedział  Przemysław Gerschmann, Doradca Zarządu GPW w cotygodniowym „Wideokomentarzu GPW” zamieszczonym na oficjalnym kanale Giełdy w mediach społecznościowych.

Ubiegłoroczne spadki na światowych giełdach były naprawdę duże. W efekcie marcowej wyprzedaży indeksy WIG i WIG20 straciły około 40%. Część analityków wydarzenia te porównywało z wielkim kryzysem lat 30-tych ubiegłego wieku. Jednak wraz z końcem marca ubiegłego roku giełdy zaczęły odbijać.

– Obecnie na giełdach obserwujemy tzw. wspinaczkę po ścianie strachu. Indeksy i spółki rosną, ale znacznie wolniej niż w marcu 2020 roku. Stopy procentowe na całym świecie nadal utrzymują się na rekordowo niskim poziomach. Pomimo tego, Polacy i obywatele innych krajów nie rezygnują z oszczędzania pieniędzy poprzez trzymanie ich na rachunkach bankowych – tłumaczy Gerschmann. – Ponadto bezpieczne aktywa, jak na przykład złoto czy obligacje nadal cieszą się dużą popularnością, Może to wskazywać, że prawdziwe wzrosty są jeszcze przed nami – dodaje.

Pomimo, że ubiegły rok był czasem trudnym dla inwestorów nie zniechęciło ich to do inwestowania na giełdzie. Liczba rachunków maklerskich zwiększyła się w ciągu roku o 85 tys. (z uwzględnieniem wrześniowego wykreślenia z rejestru figurujących tam dotąd 60 tys. nieaktywnych kont). Liczba kont maklerskich miała również przełożenie na udział inwestorów indywidualnych w obrotach na warszawskim parkiecie. W minionym roku byli oni odpowiedzialni za ¼ obrotów na Głównym Rynku akcji GPW.

Noobz form Poland podpisało z 505 Games umowę wartą 1,6 mln euro

Noobz from Poland, polski producent gier wideo na PC, pracuje nad kolejnym projektem z gatunku grand strategy. Studio podpisało umowę z włoską firmą 505 Games na wydanie Signum Temporis, gry osadzonej w realiach II wojny światowej. Wartość kontraktu opiewa na kwotę blisko 1,6 mln euro. Premiera tytułu planowana jest na drugą połowę 2022 roku. Celem studia jest zdobycie pozycji lidera na polskim rynku w produkcji gier strategicznych.  

– Miło nam poinformować, że dotychczasowa współpraca z 505 Games, włoskim wydawcą gier komputerowych działającym na rynku globalnym, które bardzo selektywnie dokonuje wyboru projektów do swojego portfolio, zaowocowała kolejnym kontraktem. Na mocy zawartej umowy stworzymy grę Signum Temporis, której 505 Games będzie wydawcą oraz zajmie się dystrybucją projektu. Signum Temporis będzie znacznie większym tytułem niż Total Tank Simulator naszego autorstwa. Obecnie projekt znajduje się w  fazie produkcji.  – mówi Jarosław Kotowski, prezes zarządu Noobz form Poland.

Z tytułu realizacji umowy Noobz from Poland przysługuje wynagrodzenie w wysokości prawie 1,6 mln euro. Kwota zostanie wypłacona Spółce w 13 ratach. Dodatkowo, polski producent otrzyma wynagrodzenie prowizyjne ze sprzedaży gry w wysokości 35 proc. przychodów netto, pomniejszonych o prowizje i potrącenia platform sprzedażowych.

Fabuła Signum Temporis  zostanie sadzona w realiach II wojny światowej. Gracz przejmie kontrolę nad wybranym przez siebie dowolnym państwem i postara się poprowadzić swój kraj do zwycięstwa. Zarządzanie odbywać się będzie na wielu płaszczyznach: ekonomicznej, militarnej, dyplomatycznej i technologicznej. Jednocześnie Signum Temporis mocno koncentruje się na aspekcie historycznym. Zespół pracujący nad projektem już na początkowym etapie przywiązuje istotną uwagę do jak najbardziej realnego oddania świata z czasów II wojny światowej.

– Na przebieg rozgrywki istotny wpływ mają uwarunkowania historyczne i wydarzenia, które faktycznie miały miejsce w okresie w jakim toczy się gra. Wykorzystujemy rozwiązania sztucznej inteligencji, po to by każda, nawet najmniejsza decyzja gracza, miała wpływ na kolejne – mówi Jarosław Kotowski. – Równie istotną częścią Signum Temporis jest ekonomia. Gracz będzie w stanie zarządzać ekonomią na poziomie poszczególnych prowincji lub skupić się na wysokopoziomowym planowaniu ekonomicznym – dodaje.

Premiera Signum Temporis została zaplanowana na drugą połowę 2022 roku.

Rozwój działalności w segmencie gier strategicznych jest jednym z nadrzędnym celów Noobz form Poland. Signum Temporis to trzeci projekt z portfolio Studia, którego wydawcą będzie 505 Games. Firmy do tej pory współpracowały przy Total Tank Simulator. W lipcu minionego roku podpisały kolejną umowę, która dotyczy wydania przez włoskiego publishera gry TTS: Generals. Po udanej współpracy z polskim studiem Digital Bros S.p.A., do której należy 505 Games, nabyło 5 proc. akcji Noobz from Poland.

W grudniu 2020 roku spółka złożyła do Giełdy Papierów Wartościowych w trybie formalnym Dokument Informacyjny, w związku z planem upublicznienia na rynku NewConnect. Noobz from Poland liczy na debiut na małej giełdzie w połowie br.

Banki przyszłości? Technologiczne skoncentrowane na relacji z klientem

Pandemia COVID-19 stała się dla wielu banków punktem sprawdzającym, na ile są przygotowane do przejścia w pełni cyfrowy model operacyjny. Chmura stała się koniecznością i te instytucje, które w szybkim czasie zdołały się zaadoptować, dzięki skalowalności rozwiązań takich jak Salesforce, utrzymały wysoki poziom satysfakcji klienta. Z drugiej strony uwidoczniła zdolność klientów do szybkiej adaptacji nowych technologii i świata cyfrowych możliwości. W szczególności w branży usług finansowych kryzys zaznaczył wyraźną różnicę między doświadczeniami, jakich klienci oczekują w kontaktach z bankami, a rzeczywistością z jaką się zetknęli.

Badania Salesforce – Trends in Financial Services[1], przeprowadzone wśród liderów z branży usług finansowych na całym świecie jednoznacznie pokazały, że głównym problemem banków jest brak koncentracji na doświadczeniu klientów. Zatem celem transformacji cyfrowej musi być poprawa długoterminowej obsługi klienta i relacji z nim. W miarę jak banki starają się wyjść z kryzysu i powrócić na ścieżkę rozwoju, w tym całkowicie cyfrowym świecie, oczekiwania klientów nadal rosną.

Bankowość nowej generacji

Przygotowanie się na nową normalność oznacza inwestowanie w “konsumentocentryzm” i automatyzację, a co za tym idzie – oferowanie spersonalizowanej obsługi klienta 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, niezależnie od tego, gdzie się znajduje i z jakiego urządzenia korzysta. Inwestycje w usługi omnichannel są wyraźnym przykładem, jak można tego dokonać. Zbieranie danych o kliencie pomoże bankom lepiej poznać swoich klientów i zapewnić im spersonalizowane doświadczenia, których oczekują.

Boom technologii finansowych jest tego najlepszym motorem. Sukces firm typu challenger, takich jak Monzo, Paypal, Starling i Revolut, pokazał rosnący apetyt na zarządzanie pieniędzmi w nowy, bardziej automatyczny sposób. Te firmy, które wkraczają na rynek, generują nową wartość i tworzą nowe wyzwania dla marek o już ugruntowanej pozycji. Presja innowacji i cyfryzacji jest na tyle silna, że każdy chce aby jego rozwiązania były bardziej dostępne, wygodne i intuicyjne – twierdzi Krzysztof Augustynowicz, Regional Sales Director CEE Commercial Business Unit w Salesforce.

Skoncentrowanie na relacji

Nieuchronnie całe doświadczenie klienta staje się cyfrowe. Według badania McKinsey European customer survey[2], w ciągu zaledwie jednego miesiąca lockdownu, poziom zaangażowania cyfrowego w bankowości wzrósł do 20%, wykorzystanie gotówki zmniejszyło się o połowę, a od 30 do 40% klientów wyraziło większą potrzebę skorzystania z pomocy internetowych centrów obsługi klienta.

W sytuacji kryzysowej powstają co chwilę nowe pytania, a klienci szukają szybkich odpowiedzi. Nic więc dziwnego, że coraz częściej stosuje się chatboty, aby zapewnić klientom natychmiastową odpowiedź, niezależnie od pory dnia. Oprócz skrócenia czasu oczekiwania klientów, umożliwiają one zespołom obsługi klienta zaangażowanie się w bardziej strategiczną pracę i lepsze skupienie się na relacjach z klientami.

360 stopniowy widok na klienta

Globalne korporacje finansowe dysponują ogromną ilością danych o swoich klientach, które pozwalają na opracowanie spersonalizowanych i zaawansowanych narzędzi zarządzania relacjami. Niestety nie wszyscy wykorzystują ten potencjał. Przestarzałe technologie blokują moc, jaką posiadają dane, powodując nieefektywność operacyjną oraz bezosobowe i bezwartościowe interakcje z klientelą. Podczas gdy nowopowstałe firmy, dysponują innowacyjnymi technologiami, ale nie posiadają pakietu informacji. Wykorzystanie takich narzędzi jak Salesforce 360 pozwala wykorzystać metadane w systemach CRM, dzięki czemu zarządzanie relacjami z klientem staje się dla zespołu o wiele bardziej intuicyjne.

–  Organizacje świadczące usługi finansowe mogą skorzystać z technologii chmury hybrydowej, aby przełamać silosy danych i stworzyć wysoce jakościowe relacje z klientami poprzez szybszą i bardziej spersonalizowaną ich obsługę. Klienci oczekują, że podczas jednego kontaktu z bankiem załatwią wszystkie sprawy, bez odsyłania do kolejnych konsultantów. To wymaga zebrania pełnej i szczegółowej wiedzy o każdym z klientów w jednym miejscu, łatwo dostępnym dla każdego z pracowników. Strategia ta jest kluczem do spełniania rosnących oczekiwań klientów w zakresie ich obsługi. – dodaje Krzysztof Augustynowicz.

Priorytety

Korzyści biznesowe wynikające z inwestowania w bezpieczeństwo i komfort klienta mogą być ogromne. Jednak pomimo rosnących obaw konsumentów o ich sytuację finansową, utrzymanie pracy i zdrowie, mniej niż połowa firm z sektora bankowego podejmuje jakiekolwiek działania w tym kierunku. Na szczęście technologia może im w tym pomóc. Wykorzystując dane o klientach, banki mogą właściwie przewidywać ich potrzeby i zapewnić im odpowiednie wsparcie. Pod tym względem, instytucje finansowe skoncentrowane na długoterminowej działalności są o krok przed swoimi konkurentami skoncentrowanymi tylko na działaniach doraźnych, krótkodystansowych.

W sektorze bankowości detalicznej, dzięki inwestycjom w kanały cyfrowe, firmy zapewniają większą dostępność do usług. Oferowanie klientom elastyczności, której teraz potrzebują jak nigdy wcześniej z pewnością przyczyni się do zwiększenia lojalności wobec marki. Przekształcenie sposobu działania i automatyzacja procesów zapewnią modelom biznesowym odporność na przyszłość. Dzięki personalizacji i proaktywnym inicjatywom w zakresie dbałości o dobro konsumentów, firmy te będą w stanie zapewnić klientom lepsze doświadczenia.

[1] https://www.salesforce.com/form//industries/financial-services/trends-in-financial-services-report/

[2] https://www.mckinsey.com/industries/financial-services/our-insights/no-going-back-new-imperatives-for-european-banking

All in! Games – Sprzedaż Paradise Lost powyżej oczekiwań. Gra zmierza na Nintendo

Po pierwszych 4 dniach od premiery, gra Paradise Lost produkcji PolyAmorus sprzedała się w liczbie ponad 12 tys. sztuk na Steam – informuje wydawca tego tytułu, All in! Games.

– Zainteresowanie Paradise Lost bardzo nas cieszy, tym bardziej, że podana liczba dotyczy tylko jednej platformy. Od środy do niedzieli włącznie, gra trafiła do ponad 12 tysięcy nabywców, co potwierdza, że obraliśmy właściwą strategię dla promocji tego tytułu. Zanotowany wynik jest lepszy niż prognozowaliśmy, więc jesteśmy na dobrej drodze do realizacji najbardziej optymistycznego scenariusza – mówi Piotr Żygadło, prezes zarządu notowanego na GPW wydawnictwa, All in! Games.

Podobnie jak w przypadku innych gier, jak np. Ghostrunner, dane sprzedażowe z platform PlayStation 4, GOG, czy Xbox trafią do wydawcy w późniejszym terminie i wtedy możliwe będzie ogłoszenie pełnych wyników. Steam zastrzega sobie też prawo do zwrotów i dopiero po pewnym czasie będzie znana dokładna ich liczba.

– Przez ostatnie miesiące nasz zespół bardzo intensywnie pracował z deweloperami z PolyAmorus, by wypuścić najlepszy możliwy produkt i by informacja o premierze trafiła do jak największej liczby potencjalnych graczy. Nasze zwiastuny obejrzało blisko milion osób, a w rankingu wish-list na platformie Steam gra zbliża się do pierwszej „100”. Wierzymy, że ta zjawiskowa i efektownie prezentująca się produkcja będzie jedną z najsilniejszych w naszym portfolio. Trafi ona również do Epic Store oraz na Nintendo Switch i szczególnie na tej ostatniej platformie liczymy na dużą sprzedaż – dodaje.

Paradise Lost to gra dla miłośników zagadek i historii, a dzięki prostemu sterowaniu zapewni rozrywkę również mniej doświadczonym i wprawionym graczom. Akcja rozgrywa się na post-nuklearnych pustkowiach na terenie Krakowa (1980 rok), w alternatywnej rzeczywistości, w której II wojna światowa nigdy się nie skończyła. Wcielamy się w postać 12-letniego Szymona, który trafia do nazistowskiego, opuszczonego bunkru, gdzie słowiańska mitologia miesza się z retrofuturystyczną technologią. Miejsce to chowa przed bohaterem wiele tajemnic, a jego zadaniem jest odkrycie sekretów przeszłości.

Do 1 kwietnia grę można zakupić w promocyjnej cenie – 34% na Steam i GOG oraz 20% na Xbox One i PS4 (tylko dla członków PS Plus). Standardowa cena wynosi 53,99zł na PC oraz 69,99 na konsole (też na PS5 i Xbox Series X, dzięki wstecznej kompatybilności).