Polityka Energetyczna Polski 2040 okiem polskich dostawców technologii

2 lutego 2021 r. Rada Ministrów przyjęła uchwałę dotyczącą strategii transformacji polskiej energetyki do 2040 roku. Opiera się ona na trzech filarach: sprawiedliwej transformacji, budowie równoległego, zeroemisyjnego systemu energetycznego oraz dobrej jakości powietrza. Realizacja tych trzech wytycznych będzie wymagała od polskiego rządu potężnych inwestycji w OZE oraz elektrownie atomowe. Prognozowane nakłady sięgają ok. 1,6 bln zł. To jednak nie wszystko. Wg strategii, już do 2028 r. aż 80 proc. gospodarstw domowych ma mieć w swojej dyspozycji nowoczesne liczniki zdalnego odczytu, wzmocniona ma zostać pozycja prosumentów, a usługi agregacji energii również będą rozwijane i upowszechniane. Te postulaty także wymagają zmian w infrastrukturze, przede wszystkim w zakresie urządzeń odczytu, jak i zaawansowanych układów pomiarowych.

PEP 2040 – główne wyzwania

Do realizacji założeń nowej Polityki Energetycznej Polski zostało niespełna 20 lat. W tym czasie rządy będą zobowiązane do podjęcia intensywnych działań mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego kraju przy zachowaniu konkurencyjności gospodarki, jak również zwiększenia efektywności energetycznej przy zmniejszeniu oddziaływania sektora na środowisko naturalne. Według PEP 2040, transformacja energetyczna będzie wymagała zaangażowania wielu podmiotów i poniesienia znacznych nakładów inwestycyjnych, których skala w latach 2021–2040 może sięgnąć nawet ok. 1,6 bln zł. Jest to, jak na polskie warunki, kwota niewyobrażalnie wysoka.

– Energia elektryczna dla gospodarki i konsumentów jest dobrem o znaczeniu strategicznym. Zużycie prądu jest w Polsce coraz większe, a restrykcje emisyjne wymagają natychmiastowych działań. Znalezienie zatem środków na realizację PEP 2040 powinno być priorytetem – mówi Paweł Pisarczyk, prezes zarządu Atende Industries z Grupy Atende.

Podstawą systemu energetycznego w przyszłości będzie rozproszona energetyka obywatelska. W sejmie obecnie procedowany jest rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo energetyczne oraz niektórych innych ustaw, który m.in. spowoduje dostosowania polskiego prawa do przepisów obowiązujących w UE, jeśli chodzi o sprawne funkcjonowanie systemu inteligentnego opomiarowania w sektorze elektroenergetycznym stanowiącym klucz do wdrożenia energetyki prosumenckiej.

Cele określone w Polskiej Polityce Energetycznej 2040 istotnie są bardzo ambitne. By zostały w pełni zrealizowane, powinniśmy zacząć nad nimi pracować już … wczoraj. Pierwszym i wcale nie najmniej skomplikowanym etapem prac musi być kwestia regulacji i rozporządzeń prawnych. To jest fundament, na podstawie którego można kontynuować proces realizacji strategii – mówi Paweł Pisarczyk.

Do wypełnienia postulatów dotyczących wzmocnienia udziałów prosumentów wymagane są inteligentne liczniki. Z szacunkowych danych operatorów sieci dystrybucyjnych wynika, że obecnie inteligentne liczniki zainstalowane są u ok. 1,9 mln odbiorców końcowych. Docelowa, łączna liczba odbiorców końcowych szacowana jest na ok. 16,3 mln. Do wymiany pozostało więc ok. 14,4 mln tych liczników.

– Z satysfakcją przyjęliśmy nowe akcenty w polityce klimatycznej Rządu RP. Cieszy nas  rosnący udział OZE w krajowym miksie energetycznym, postępująca cyfryzacja sektora energetycznego, nowe regulacje związane ze smart meteringiem i  poprawą efektywności energetycznej. Apator jest gotowy pod względem produktowym i operacyjnym na roll’out liczników inteligentnych w Polsce – zapewnia Artur Bratkowski, Dyrektor ds. Aparatury i Systemów Pomiarowych Apator S.A.

– Trzeba jednak wyraźne powiedzieć, że wymiana urządzeń na tak dużą skalę będzie dla OSD ogromnym wyzwaniem i przedsięwzięciem logistycznym. Kluczowe będą rozporządzenia do ustawy – Prawo energetyczne, które określą m.in. wymagania dotyczące liczników i systemów odczytowych. Konieczne jest też sprecyzowanie ważnych kwestii związanych np. z cyberbezpieczeństwem. Pamiętajmy, że liczniki smart będą pracowały w sieci energetycznej – wrażliwej dla bezpieczeństwa kraju. Dostawcy tego typu urządzeń powinni być gruntownie zweryfikowani a bezpieczeństwo dostarczanych przez nich urządzeń i systemów potwierdzone rzetelnymi audytami. Zamawiający powinni brać pod uwagę także wsparcie na miejscu zespołów inżynierskich i serwisowych dostawcy. Uważam, że to solidne argumenty, aby spółki energetyczne zwróciły swoją uwagę ku podmiotom krajowym i europejskim.

Stworzyliśmy nie tylko urządzenia, ale także układy pomiarowe, które swoją funkcjonalnością przypominają współczesne komputery. Prawie milion polskich gospodarstw domowych posiada już liczniki odczytywane przez oferowany przez nas system redGrid – ale to wciąż kropla w morzu potrzeb. Mamy także oprogramowanie besmart.energy, służące do zarzadzania lokalnymi społecznościami, w których prosumenci wytwarzają energię – dodaje Paweł Pisarczyk.

Dane podstawą transformacji polskiego sektora energetyki

Do efektywnego zarządzania poborem mocy przez tzw. klastry energii potrzebne są dane, które dostarczane są w czasie rzeczywistym. Zgodnie z PEP 2040, Krajowy System Elektroenergetyczny zobowiązany jest zapewnić pełne bezpieczeństwo energetyczne. Oznacza to konieczność utrzymania stabilności dostaw energii nie tylko poprzez rozbudowę i modernizację infrastruktury OSP (systemy przesyłowe) i OSD (systemy dystrybucyjne) czy zapewnienie pokrycia zapotrzebowania na moc poprzez budowę m.in. kolejnych źródeł energii odnawialnej. Konieczne jest przede wszystkim sprawne zarządzanie siecią elektroenergetyczną w czasie rzeczywistym, aby szybko reagować na awarie czy zachwiania pracy systemu.

– PEP2040 zakłada, że OSD będą inwestować w OZE oraz wspierać aktywnych obiorców i bilansowanie lokalne. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że niedostarczenie konsumentom w czasie rzeczywistym lub zbliżonym do rzeczywistego informacji o ich zużyciu energii praktycznie uniemożliwia im aktywny udział w rynku energii elektrycznej i w procesie transformacji energetyki. Dlatego konsumenci muszą być wyposażeni w systemy inteligentnego opomiarowania i mieć dostęp do umów z cenami dynamicznymi energii elektrycznej – tylko wówczas będziemy mogli faktycznie czerpać korzyści z bezpośredniego uczestnictwa w tym rynku – mówi Artur Bratkowski.

– Jeżeli chcemy rzeczywiście się zmieniać, działania musimy oprzeć o wiarygodne dane – tworzyć energetykę opartą o bardzo konkretne liczby dotyczące bieżącej podaży i popytu. To jest trudny proces, który wymaga czegoś znacznie więcej niż tylko wymiany liczników na nowocześniejsze, dlatego że energetyka powinna czerpać dane z urządzeń pomiarowych wszelkiego typu, nie tylko z liczników. Urządzenia powinny przekazywać dane do chmury, a te można wykorzystać na wiele sposobów. Możliwe stanie się m.in. zbilansowanie energii, a także opracowanie predykcji, które pozwolą przewidzieć uszkodzenia i awarie infrastruktury. Pozwoli to na bieżąco reagować i utrzymać optymalny stan sieci elektroenergetycznej. Dane są najważniejszym elementem tej skomplikowanej układanki – dodaje Paweł Pisarczyk.

Przemysł 4.0 i Internet Rzeczy głównymi filarami zmian i wzmocnienia konkurencyjności polskich przedsiębiorstw

Transformacja energetyczna wiąże się z budową nowych gałęzi przemysłu współuczestniczących w przekształceniach sektora energii.

– Mamy gigantyczne kompetencje potrzebne do budowy przemysłu 4.0. Polacy są uważani za jednych z najlepszych programistów na świecie. Mamy bardzo zdolnych młodych ludzi, którzy nie mają kompleksów i chcą zmieniać świat. Wygrywają olimpiady informatyczne. Rola informatyki w przemyśle 4.0 jest kluczowa. Atende od wielu lat rozwija platformy do gromadzenia dużych zbiorów danych z urządzeń skupionych w ekosystemie Internetu rzeczy, które bazują na naszej autorskiej bazie danych NoSQL o nazwie TStorage – mówi Paweł Pisarczyk.

Atende Industries to spółka, która aktywnie uczestniczy w procesie cyfrowej transformacji wielu sektorów przemysłu, w szczególności nowoczesnej energetyki. Tworzy oprogramowanie dla sieci Smart Grid (AMI), platformy dla energetyki rozproszonej, systemy do analizy otoczenia robotów współpracujących oraz platformy do przetwarzania danych z urządzeń Internetu rzeczy. Produkty oferowane przez Atende Industries bazują na autorskiej i rozwijanej od wielu lat technologii oraz na doświadczeniach związanych z wdrażaniem największego systemu inteligentnego opomiarowania w Polsce.

Jednym z głównych kierunków działalności spółki jest rozwój wyspecjalizowanych platform chmurowych dla Przemysłu 4.0. Głównymi produktami firmy są: redGrid (system klasy MDM i HES) do zarządzania inteligentnymi licznikami energii w nowoczesnych sieciach energetycznych Smart Grid, wdrożony m.in w Energa-Operator oraz besmart.energy – platforma chmurowa dla energetyki rozproszonej, pozwalająca na funkcjonowanie spółdzielni energetycznych i mikrosieci. Firma rozwija także platformę besmart.vision służącą do sterowania robotami współpracującymi (cobotami) bazującą na inteligentnej analizie otoczenia oraz besmart.dev – platformę do gromadzenia i przetwarzania danych z urządzeń Internetu Rzeczy.

Atende Industries we współpracy z Apator S.A. tworzy rozwiązania dla sektora elektroenergetycznego. Obecnie spółki, wraz ze spółką Phoenix Systems z Grupy Atende, pracują nad innowacyjnym licznikiem, którego funkcje są bardzo rozbudowane. Urządzenie działa podobnie do konwencjonalnego komputera, na którym można uruchamiać aplikacje pozwalające komunikować się z oświetleniem lub inwerterami i dają informacje w czasie rzeczywistym.

– Liderzy rynkowi muszą podążać za transformacją rynku, a nawet antycypować trendy i wyprzedzać oczekiwania klientów sektora utilities. Apator każdego roku wdraża na rynek innowacyjne rozwiązania pomiarowe np. nowe generacje liczników z zastosowaniem nowoczesnych technologii komunikacyjnych będące optymalnym rozwiązaniem dla sieci energetycznych z rosnącym udziałem rozproszonych odnawialnych źródeł energii. Nasz licznik OTUS, stosowany dziś m.in. w instalacjach prosumenckich, zapewnia szerokie parametry pomiarów oraz różnorodność w zakresie sposobu komunikacji  – mówi Artur Bratkowski. – Warto przy tym wspomnieć, że Apator wypracowuje rozwiązania zarówno w ramach własnych biur R&D, ale także w oparciu o partnerstwa technologiczne, czego przykładem jest współpraca z zespołami z Grupy Atende. Pracujemy obecnie wspólnie nad nowymi rozwiązaniami, które wniosą nową jakość w zakresie skuteczności pomiarów, ale także otworzą drzwi dla rozwoju zupełnie nowych usług w oparciu o dane pomiarowe.

– Rynek dostrzega korzyści z zastosowania takiego licznika dlatego, że można zainstalować na nim aplikacje, które będą „rozmawiały” z urządzeniami bez udziału operatora. Współpraca z Apatorem jest przykładem klasycznej synergii. Dzięki takiemu aliansowi jesteśmy w stanie zrobić naprawdę inteligentne urządzenie. To jest rewolucja, którą można porównać wejściem na rynek smartfonów – podsumowuje Paweł Pisarczyk.

Euro powyżej 4,60. Dolar w odwrocie

Prognozy braku podnoszenia stóp procentowych w najbliższym czasie w USA spowodowały, że inwestorzy wyprzedali wczoraj dolara. Tym samym amerykańska waluta ponownie znajduje się w okolicach 1,20 dolara za 1 euro.

FOMC osłabia dolara

Na wczorajszym posiedzeniu FOMC (Federalnego Komitetu ds. Otwartego Rynku) poznaliśmy prognozy członków amerykańskiego odpowiednika naszej RPP na stopy procentowe w przyszłości. Okazuje się, że pomimo rosnącej inflacji prognozy wskazują na przejściowy charakter tego wzrostu. W rezultacie członkowie tego gremium nie oczekują w najbliższych kwartałach możliwości podwyżek stóp procentowych. Dotychczasowy scenariusz przewidywał taką możliwość. Inwestorzy zresztą w ramach tego scenariusza podkupywali dolara, widząc okazję do zysku, gdy stopy procentowe wzrosną, a amerykańska waluta się umocni. W rezultacie po publikacji tych oczekiwań doszło do wyraźnej przeceny dolara względem głównych walut.

Rynek nieruchomości w USA

Wydawać się może dziwnym, że dane z rynku nieruchomości są takie istotne. Poprzedni kryzys z 2008 roku jest jednak silnie powiązany z tym rynkiem. Dlatego też analitycy bacznie obserwują, co dzieje się w nieruchomościach. W lutym zarówno liczba rozpoczętych budów domów, jak i uzyskanych pozwoleń na budowę wypadły poniżej oczekiwań. Spowolnienie na tym rynku jest zatem zawsze pewnym ostrzeżeniem. Z drugiej strony należy też brać pod uwagę, że pandemia spowodowała wyraźny rozwój tej branży. Lockdown spowodował, że ci, których było na to stać, podjęli działania, by zwiększyć metraż, na którym mieszka. Dobrym dowodem na skalę wzrostów jest to, że w 2019 roku był tylko jeden miesiąc lepszy od lutego 2021. Nieosiągnięcie oczekiwanych poziomów jest raczej sugestią, że tempo wzrostu spada niż, że mamy realny problem.

Produkcja przemysłowa w Polsce

Dzisiaj od rana poznaliśmy wyniki produkcji przemysłowej nad Wisłą. Rośnie ona o 2,7% w ujęciu rocznym, co biorąc pod uwagę pandemiczny rok, nie jest złym rezultatem. Widząc jednak poprzednie dane, analitycy spodziewali się wyniku o 1,2% wyższego. Rezultatem tych danych była przecena złotego. Polska waluta od rana traci już dwa grosze względem euro, które dotarło już do poziomu 4,62 zł.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

W 2020 r. utrzymanie mieszkania podrożało aż o 7%

Wielu Polaków skarży się na ubiegłoroczną inflację i wzrost cen widoczny w ostatnich tygodniach. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, o ile utrzymanie mieszkania podrożało przez rok. Wnioski z analizy nie są zbyt optymistyczne.

Szybki wzrost cen od dawna jest powodem narzekań naszych rodaków. W ostatnim czasie to zjawisko dotyczyło również kosztów mieszkaniowych (m.in. ze względu na podwyżki cen prądu i opłat za wywóz odpadów). Niestety można spodziewać się, że to nie koniec podwyżek. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, o ile według oficjalnych danych utrzymanie mieszkania lub domu podrożało w minionym roku.

Główny Urząd Statystyczny niedawno potwierdził, że ubiegłoroczny wzrost cen w całej gospodarce wyniósł 3,4%. Na tym tle negatywnie wyróżniają się nośniki energii stanowiące ważny koszt utrzymania mieszkań. W przypadku wspomnianych nośników (gaz, prąd, opał, ciepło sieciowe), odnotowano bowiem wzrost cen wynoszący aż 4,9% (dane za okres I – XII 2020 r. względem I – XII 2019 r.).

Warto dodać, że w minionym roku mocno podrożała też żywność (o 4,7%), a ogólny poziom inflacji obniżył spadek cen paliw do prywatnych środków transportu (-10,4%). Od pewnego czasu dysponujemy już dokładniejszymi danymi na temat inflacji. Wskazują one, że w 2020 r. zmiany kosztów związanych z utrzymaniem mieszkania były następujące:Koszty użytkowania mieszkania rdr

Oprócz drastycznego wzrostu opłat „śmieciowych”, uwagę zwracają również bardzo duże podwyżki dotyczące cen prądu. Niestety będą one zwiększały koszty użytkowania lokali i domów również w 2021 r.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Aż 84% Polaków obawia się, że kolejna fala pandemii pogorszy ich sytuację finansową

  • W Barometrze Związku Przedsiębiorstw Finansowych większość respondentów przyznała, że wraz z kolejną falą pandemii rośnie ich niepokój o budżet domowy.
  • Polacy obawiają się m.in. utraty pracy, dotyczy to przede wszystkim gospodarstw o najniższych dochodach, a także mieszkańców małych miasteczek.
  • Z danych ZPF wynika, że póki co większość Polaków spłaca zobowiązania finansowe w terminie, ale problemy z bieżącym regulowaniem należności zgłasza już ¼ Polaków.

Pandemia koronawirusa nie odpuszcza i choć coraz częściej pojawiają się optymistyczne informacje, m.in. związane z Narodowym Programem Szczepień, dającym nadzieję na szybszy powrót do normalności, to Polacy nadal odczuwają niepokój o przyszłość, zwłaszcza tę finansową. Jak wynika z Barometru ZPF, obawy te są znacznie większe niż przy poprzednich sytuacjach kryzysowych, m.in. w czasie globalnego kryzysu finansowego w 2008 r.

Coraz bardziej obawiamy się skutków finansowych pandemii

W badaniu przeprowadzonym na potrzeby Związku Przedsiębiorstw Finansowych, respondentom zadano pytanie o to, czy obawiają się wpływu kolejnej fali pandemii na ich budżet domowy. Aż 84% badanych odpowiedziało twierdząco, z czego 30% przyznało, że bardzo się tego obawia, gdyż może to poważnie pogorszyć ich sytuację finansową.

Co ważne, w badaniu jedynie 5% respondentów nie miało zdania na ten temat, nie będąc w stanie określić skutków tych wydarzeń dla ich finansów. W poprzednich edycjach Barometru odsetek ten wahał się od 23% do 58%. Oznacza to, że skutki pandemii bezpośrednio lub pośrednio odczuła już większość społeczeństwa. Zdecydowana większość zdaje sobie również sprawę z tego, że przedłużająca się pandemia i związany z tym lockdown może pogorszyć ich sytuację finansową – mówi Marcin Czugan, Prezes Zarządu Związku Przedsiębiorstw Finansowych, organizacji, która prowadzi kampanię Windykacja – jasna sprawa!

57% pracowników niepokoi się o źródło zarobku

Kolejne doniesienia o planowanych, masowych zwolnieniach negatywnie wpływają na nastroje pracowników. Z danych ZPF wynika, że spośród osób aktywnych zawodowo, ponad połowa obawia się utraty źródła zarobku. Najczęściej, bo aż w 82%, taki niepokój wyrażają przedstawiciele gospodarstw o najniższych dochodach. Respondenci, których głównym źródłem dochodu jest działalność gospodarcza, w 61% boją się likwidacji swojej działalności zarobkowej. Bezpośrednie obawy utraty pracy najczęściej zgłaszane są przez mieszkańców małych miasteczek.

Pamiętajmy, że przejściowe problemy finansowe mogą przytrafić się każdemu, a jak wynika z naszych badań, w trakcie pandemii ryzyko jest szczególnie wysokie. Podstawową zasadą w tego typu sytuacjach jest, aby nie załamywać się i nie zarzucać sobie niezaradności. W wielu przypadkach utrata pracy jest po prostu wynikiem redukcji etatów, czyli czynnika od nas niezależnego. Po drugie, koniecznie informujmy instytucje finansowe, banki czy firmy windykacyjne, o swoich problemach finansowych. W tego typu sytuacjach taka sygnalizacja może pozwolić na wypracowanie dobrego dla konsumenta rozwiązania problemu – tłumaczy Marcin Czugan.

Jak poradzić sobie z przejściowymi problemami finansowymi?

Utrata pracy jest sytuacją bardzo stresującą, nie tylko dla osób, które spłacają różnego rodzaju kredyty. Z danych ZPF wynika bowiem, że najwięcej problemów, w trudnej sytuacji finansowej, sprawiają Polakom opłaty za czynsz czy media. I choć większość osób, pomimo pandemii, spłaca zobowiązania w terminie, to jednak 25% przyznaje, że ma kłopoty z regulowaniem należności.

– Jeśli mamy kredyt w instytucji finansowej, porozmawiajmy z doradcą o możliwych opcjach, np. wakacjach kredytowych. Jeśli spłacamy zadłużenie wynikające z niezapłaconych rachunków za telefon czy prąd, powiadommy naszego dostawcę lub firmę windykacyjną – ta zaproponuje nowy harmonogram spłat i ustali wysokość możliwej do zapłaty raty. Eksperci z firm windykacyjnych analizują sytuację na rynku pracy i rozumieją, że problemy finansowe nie zawsze biorą się z zaniedbań, często są wynikiem nieszczęśliwych okoliczności czy – jak w obecnych czasach – kryzysu. Nie unikajmy więc kontaktu, dialog i współpraca zawsze przynoszą korzyści – dodaje Marcin Czugan z ZPF.

Kluczowe trendy technologiczne, które będą kształtować naszą rzeczywistość w ciągu najbliższych trzech lat

  • Raport Accenture Technology Vision 2021 wskazuje kluczowe trendy technologiczne, które będą kształtować naszą rzeczywistość w ciągu najbliższych trzech lat.
  • Badanie Accenture pokazuje, że dzięki cyfrowym fundamentom umożliwiającym szybką adaptację i wdrażanie innowacji, liderzy zwiększają przychody 5 razy szybciej niż firmy pozostające w tyle, w porównaniu do zaledwie dwukrotnej różnicy w latach 2015-2018.
  • 92% ankietowanych stwierdziło, że w tym roku ich organizacje skoncentrują się na szybkim wprowadzaniu i wykorzystaniu innowacji w praktyce; znacząco wzrosną inwestycje w cyfrowe bliźniaki. Innowacje technologiczne nie będą zarezerwowane tylko dla działów IT, obecnie każdy pracownik firmy może zainicjować technologiczną rewolucję.

Najnowsza odsłona raportu Technology Vision 2021 zatytułowana „Leaders Wanted: Masters of Change at a Moment of Truth” omawia, w jaki sposób wiodące przedsiębiorstwa wprowadzają cyfrową transformację. Działania, które w przeszłości zajmowały dekady, teraz wdrażane są w ciągu roku lub dwóch. Wiele firm podejmuje wysiłki, by na nowo zdefiniować swój sposób działania i dostosować się do realiów w czasie trwania pandemii COVID-19 wykorzystując przy tym innowacje technologiczne.

– Globalna pandemia spowodowała gigantyczne przyspieszenie procesów cyfryzacji. Wiele organizacji zaczęło wykorzystywać technologię w wyjątkowy sposób, aby utrzymać swoje firmy i społeczności na rynku. Robiły to w tempie, które wcześniej wydawało im się niemożliwe – powiedział Jacek Borek, dyrektor zarządzający Accenture Technology w Polsce. – Mamy teraz okazję, która zdarza się raz na pokolenie, aby wykorzystać moment kryzysu, jako katalizator zmian, które dzięki technologii na nowo zdefiniują przyszłość biznesu – dodaje ekspert.

Na potrzeby raportu Technology Vision, Accenture przeprowadziło rozmowy z ponad 6200 liderami biznesowymi i technologicznymi. 92% z nich stwierdziło, że w tym roku ich organizacje koncentrują się na szybkim wprowadzaniu i wykorzystaniu innowacji w praktyce. 91% kadry zarządzającej zgadza się, że zdobycie udziałów w rynku w przyszłości będzie wymagało od ich organizacji zdefiniowania na nowo rynku, na którym operują.

Wśród najistotniejszych czynników mających zapewnić organizacjom sukces, ankietowani wskazują trzy elementy. Po pierwsze, bycie liderem wymaga wdrażania pionierskich rozwiązań technologicznych. Era szybkich naśladowców dobiega końca. Liderami będą ci, którzy postawią technologię na pierwszym miejscu swojej strategii biznesowej. Po drugie, liderzy nie będą czekać na ustabilizowanie sytuacji i wówczas dostosowywać się do nowych realiów. Samodzielnie je stworzą, wykorzystując odmienne sposoby myślenia i modele operacyjne. Wreszcie, liderzy przyjmą na siebie szerszą odpowiedzialność, zaangażują się społecznie, świadomie projektując i stosując technologię w celu wywierania pozytywnego wpływu na środowisko, wykraczającego daleko poza przedsiębiorstwo, aby stworzyć bardziej zrównoważony i sprzyjający włączeniu społecznemu świat.

Raport Technology Vision identyfikuje pięć kluczowych trendów, które będą kształtować biznes w ciągu najbliższych trzech lat:

  • Stack Strategically: Architecting a Better Future (Strategiczne wykorzystanie stosów technologicznych: budowanie lepszej przyszłości) – Zmiany i nagły napływ nowych technologii, które były odpowiedzią firm na pandemię COVID-19, zapoczątkowały nową erę w biznesie – taką, w której architektura ma większe znaczenie niż kiedykolwiek wcześniej, a konkurencja w branży jest walką między stosami technologii. Zbudowanie i dysponowanie najbardziej konkurencyjnym stosem technologii oznacza zmianę myślenia o technologii. Strategie biznesowe i technologiczne staną się nierozłączne. 89% kadry zarządzającej uważa, że zdolność ich organizacji do generowania wartości biznesowej będzie w coraz większym stopniu uzależniona od ograniczeń i możliwości architektury technologicznej.
  • Mirrored World: The Power of Massive, Intelligent, Digital Twins (Świat w cyfrowym odbiciu: potencjał funkcjonujących na szeroką skalę, inteligentnych cyfrowych bliźniaków) – Cyfrowe bliźniaki to reprezentacje lub symulacje rzeczywistych podmiotów lub systemów. Liderzy budują inteligentne, cyfrowe bliźniaki, aby stworzyć żywe modele fabryk, łańcuchów dostaw, cykli życia produktów itp. Połączenie danych i analityki w celu odwzorowania świata fizycznego w przestrzeni cyfrowej stworzy nowe możliwości działania, współpracy i innowacji. 65% ankietowanych przedstawicieli najwyższej kadry zarządzającej przewiduje, że inwestycje ich organizacji w inteligentne bliźniaki cyfrowe wzrosną w ciągu najbliższych trzech lat.
  • I, Technologist: The Democratization of Technology (Ja, technolog: demokratyzacja technologii) – Potężne możliwości technologiczne są teraz dostępne dla ludzi z różnych działów firmy, co pozwala nawet szeregowym pracownikom mieć swój wkład w kształtowanie strategii innowacyjnych przedsiębiorstw. Takie podejście pozwala ludziom na optymalizację ich pracy lub samodzielne rozwiązywanie problemów. To szansa dla każdej firmy, aby uczynić swoich pracowników kluczowym elementem ich wysiłków związanych z transformacją cyfrową. Aby jednak dokonać tego z powodzeniem, liderzy będą musieli wdrażać innowacje w każdej jednostce biznesowej, dać pracownikom dostęp do nowych narzędzi, ale także uczyć pracowników myślenia o technologii. 88% kadry zarządzającej uważa, że demokratyzacja technologii staje się kluczowa dla ich zdolności do inicjowania innowacji w całej organizacji.
  • Anywhere, Everywhere: Bring Your Own Environment (Zawsze i wszędzie: stwórz miejsce pracy w dowolnym miejscu) – Największa zmiana kadrowa, jaka kiedykolwiek miała miejsce, zmusiła firmy do rozszerzenia granic przedsiębiorstwa. Po pandemii nikt już nie wróci do stylu pracy, jaki istniał wcześniej. Zarówno organizacje, jak i pracownicy wkraczają w nową rzeczywistość, taką, w której praca może być wykonywana z dowolnego miejsca na świecie. W przeszłości firmy pozwalały pracownikom przynosić do biura własne laptopy lub smartfony. Pracodawcy musieli ustalić nowe zasady i znaleźć rozwiązania technologiczne, zapewniając elastyczność, a jednocześnie zmniejszając ryzyko związane z pojawieniem się urządzeń, nad którymi nie mieli pełnej kontroli. Dało to pracownikom szansę na lepsze doświadczenia zawodowe, a firmom pozwoliło poczynić oszczędności. Teraz skala tego zjawiska się zwiększa: pracownicy tworzą własne miejsca pracy. 81% kadry zarządzającej zgadza się, że wiodące organizacje w ich branży zaczną przechodzić od podejścia „przynieś własne urządzenie” do podejścia „stwórz własne środowisko”.
  • From Me to We: A Multiparty System’s Path Through Chaos (Przejście od ja do my: wspólna systemowa ścieżka w chaosie) – Systemy wielostronne dzielą dane między osobami i organizacjami w sposób, który zwiększa wydajność, buduje nowe modele biznesowe i generowania przychodów. Obejmują one blockchain, rozproszony rejestr, rozproszoną bazę danych, tokenizację oraz wiele innych technologii i możliwości. 90% ankietowanych przedstawicieli najwyższej kadry zarządzającej twierdzi, że systemy skupiające wielu interesariuszy umożliwią ich ekosystemom budowę bardziej odpornych i elastycznych fundamentów oraz stworzenie nowej wartości z partnerami ich organizacji.

Nadawanie priorytetowego znaczenia innowacjom technologicznym w odpowiedzi na szybko zmieniający się świat jeszcze nigdy nie było tak ważne. Weźmy na przykład branżę gastronomiczną: 60% restauracji, które w lipcu znalazły się na liście działalności „tymczasowo zamkniętych” w serwisie Yelp, do września definitywnie zakończyło swoją działalność. W całym tym chaosie Starbucks wyłonił się jako lider, wykorzystując technologię do rozszerzenia kanałów obsługi klienta i sprzedaży detalicznej. Do sierpnia ubiegłego roku aplikację Starbucksa pobrały 3 miliony nowych użytkowników na świecie, a zamówienia mobilne i możliwość odbioru w drive-thru odpowiadały za 90 proc. sprzedaży. W związku z rosnącym popytem firma wdrożyła zintegrowany system zarządzania zamówieniami, który łączy zamówienia z aplikacji, Uber Eats i od klientów drive-thru w jeden system dla baristów. Starbucks wprowadził też nowy ekspres do kawy z czujnikami, które śledzą ilość nalewanej kawy i przewidują konieczność serwisu. To znakomita ilustracja tego, że technologia jest kluczowym czynnikiem umożliwiającym firmie sprawne, elastyczne i skuteczne reagowanie na zmiany – mówi Jacek Borek, dyrektor zarządzający  Accenture Technology w Polsce.

 

Od 21 lat Accenture systematycznie analizuje sytuację w przedsiębiorstwach w celu określenia nowych trendów technologicznych, które mają największy potencjał, aby zmienić oblicze firm i branż. Pełny raport dostępny jest na stronie: Accenture Technology Vision 2021.

O metodologii

Proces badawczy na potrzeby raportu obejmował m.in. pozyskanie opinii zewnętrznej rady doradczej Technology Vision – grupy składającej się z ponad 20 doświadczonych osób z sektora publicznego i prywatnego, środowisk akademickich, firm typu venture capital i przedsiębiorstw. Ponadto zespół Technology Vision przeprowadził wywiady z ekspertami technologicznymi, a także z blisko 100 liderami biznesowymi Accenture. Równolegle, Accenture Research przeprowadziło globalną ankietę internetową wśród 6241 przedstawicieli kadry kierowniczej działów biznesowych i informatycznych, aby uzyskać informacje na temat wdrażania nowych technologii. Ankieta pomogła określić kluczowe kwestie i priorytety w zakresie wdrażania technologii i inwestycji. Respondentami byli członkowie kadry kierowniczej wyższego szczebla oraz dyrektorzy w firmach z 31 krajów i 14 branż.

E-grocery i żywność rzemieślnicza na topie

E-commerce znajduje się na ścieżce dynamicznego rozwoju, a na pierwszy plan w dobie pandemii wysuwa się segment zakupów spożywczych z dostawą do domu. Kupowanie przed ekranem komputera lub smartfona skłania do czytania etykiet produktów i sprawdzania pochodzenia towarów – wynika z raportu o e-grocery, przygotowanego przez platformę crowdfundingu inwestycyjnego, Crowdway.pl.

Handel internetowy w Polsce rósł w latach 2016-2019 o średnio 18% rocznie. Jak wynika z raportu PMR, wraz z pandemią COVID-19 rynek e-commerce przyspieszył, a jego wartość zwiększyła się w 2020 roku o 25,6% – do 76,8 mln zł.[1]

Gdy penetracja Internetu w Polsce sięga już 85%, w badaniu Gemius blisko trzy czwarte internautów zadeklarowało, że skorzystało przynajmniej raz z dobrodziejstw zakupów on-line.[2] Jako najważniejsze zalety zakupów w sieci wymieniają przede wszystkim dostępność 24/7 i brak konieczności udawania się do sklepu stacjonarnego. Warto zaznaczyć, że dane zebrano w marcu 2020, czyli na samym początku lockdownu, który wkrótce sprawił, że „przeniesienie się do on-line” zaczęło stawać się tak dla konsumentów, jak i przedsiębiorców koniecznością.

Jak wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Everli pod koniec 2020 roku, do zalet zakupów on-line najczęściej wymienianych przez internatów: dołączyło bezpieczeństwo w postaci bezdotykowej formy dostawy i bezgotówkowej płatności.[3]

Analitycy PwC oceniają, że wśród kategorii produktowych w e-handlu najszybciej będzie rosła sprzedaż produktów pierwszej potrzeby: spożywczych oraz z kategorii zdrowie i uroda.[4] Rzeczywiście, pandemiczny rok 2020 przyniósł gwałtowny wzrost e-grocery. W połowie roku 2020 przychody ze sprzedaży żywności były o 181% wyższe niż w 2019 roku.[5]

Pandemia zachęciła do zakupów spożywczych w sieci, ale to nie jedyna zmiana w trendach e-commerce. Jak wynika z badania „Nawyki żywieniowe Polaków w czasie izolacji społecznej podczas epidemii koronawirusa”, w czasie izolacji społecznej spowodowanej pandemią konsumenci zaczęli zwracać większą uwagę na jakość posiłku.[6]

Najnowsze trendy na rynku e-grocery stwarzają obiecujące perspektywy rozwoju dla producentów rzemieślniczej, ekologicznej żywności, a także oferujących ją e-sklepów, które do tej pory funkcjonowały w niszy.

Działająca od 2017 roku internetowa platforma z żywnością rzemieślniczą, Poranapola.pl w obciążonym pandemią roku 2020 zrealizowała około 10 tysięcy zamówień i dostarczyła ponad 165 tysięcy produktów do domów konsumentów w całej Polsce. Obroty na platformie wzrosły w ubiegłym roku 6-krotnie.

Choć pandemia była katalizatorem zmian w naszej firmie, tak jak i na całym rynku e-grocery, uważam, że raz rozpędzone koło napędowe będzie się toczyć dalej, w dużo szybszym tempie niż w poprzednich latach – powiedział Adrian Piwko, założyciel i prezes Pora na Pola SA.

[1] Raport PMR eHandel internetowy w Polsce 2020. Analiza i prognoza rozwoju rynku e-commerce na lata 2020-2025, 2020

[2] Raport „E-Commerce w Polsce. Gemius dla e-Commerce Polska”, 03.2020

[3] Polacy przekonali się do zakupów spożywczych on-line. Podsumowanie 2020 roku na rynku e-commerce, https://nowymarketing.pl/a/30563,polacy-przekonali-sie-do-zakupow-spozywczych-on-line-podsumowanie-2020-roku-na-rynku-e-commerce

[4] Rynek e-commerce w Polsce będzie rósł w tempie 12 proc. rocznie, https://www.propertynews.pl/centra-handlowe/rynek-e-commerce-w-polsce-bedzie-rosl-w-tempie-12-proc-rocznie,89170.html

[5] https://biznes.wprost.pl/technologie/internet/10417094/jak-rynek-e-commerce-zareagowal-na-pandemie.html,

[6] Upfield, Nawyki żywieniowe Polaków w czasie izolacji społecznej podczas epidemii koronawirusa 2020.

Giggersi gorzej traktowani przez pracodawców?

Gig economy, czyli model pracy oparty na współpracy projektowej i kontraktowej, w ostatnim czasie zyskuje coraz większą popularność, zwłaszcza wśród osób wkraczających na rynek pracy. Jak wynika z badania ADP, według etatowych pracowników duża część pracodawców wciąż jednak dyskryminuje giggersów. Tylko 39 proc. z nich uważa, że pracownicy kontraktowi są traktowani przez firmę tak samo jak oni.

Na kondycję psychiczną, poziom zadowolenia z pracy, ale także efektywność wykonywanych zadań wpływają nie tylko relacje pomiędzy samymi współpracownikami, ale także jakość kontaktów z przełożonymi. Firma ADP w badaniu „Workforce View 2020” sprawdziła ,czy to na jakich warunkach i na jaki czas są zatrudnieni pracownicy, wpływa na kształtowanie relacji. Wśród badanych znaleźli się zarówno pracownicy etatowi, jak i giggersi, czyli osoby zatrudnione czasowo na podstawie umów cywilnoprawnych lub kontraktowych.

Pracodawcy nie doceniają pracowników kontraktowych

Jak wynika z badania „Workforce View 2020”, pracownicy kontraktowi mogą czuć się dyskryminowani. Są traktowani gorzej, a pracodawcy nie oferują im możliwości rozwoju i nie włączają ich do społeczności firmy. Taki pogląd widać w opiniach pracowników etatowych, spośród których jedynie 39 proc. uważa, że giggersi są doceniani tak samo jak oni. Niewielu pracowników kontraktowych może liczyć na szansę rozwoju, tylko 26 proc. badanych etatowców wskazuje, że giggersi mają dostęp do takich samych szkoleń. Ponadto mogą czuć się wykluczeni – tylko co piąty ankietowany twierdzi, że pracownicy kontraktowi są włączani do aktywnego życia firmy (23 proc.), są zapraszani na firmowe imprezy (21 proc.) czy dostają firmowe gadżety (16 proc.).

Jak pokazują badania pracodawcy wciąż zachowują duży dystans do pracowników kontraktowych. Zdecydowana większość z nich wykazuje przejawy nie do końca równego traktowania i nie oferuje im takich samych warunków czy benefitów jak pracownikom zatrudnionym na stałe. W związku z tym giggersi mogą gorzej postrzegać swoje miejsce
w społeczności pracowniczej, a także wykazywać brak motywacji do pracy czy utożsamiania się z misją i wartościami firmy
– mówi Anna Barbachowska, szefowa pionu zarządzania zasobami ludzkimi w ADP Polska.

Gig economy – kto czerpie korzyści?

Co ciekawe zarówno pracodawcy, jak i pracownicy widzą korzyści płynące z cywilnoprawnych form zatrudnienia. To znak czasów, ponieważ młode pokolenie wchodzące aktywnie na rynek pracy, nie szuka przede wszystkim stabilizacji, którą gwarantuje etat. Ponadto na rynku pracy stale pojawiają się nowe zawody, wykonywane w dużej części w formie freelancingu. Gig economy jest również wyjątkowo wygodne i korzystne dla tych, którzy podejmują pracę dorywczą lub dodatkową. Ponad połowa wszystkich badanych uważa, że na tego typu formie zatrudnienia korzystają obie strony (zarówno pracodawca, jak i pracownik). Natomiast co trzeci z respondentów uważa, że zdecydowanie większą korzyść z gig economy osiągają pracodawcy.

Płatności ratalne dla firm. Rynkowe news’y

Integracja sklepu z systemem płatności to jeden z punktów, który z całą pewnością pozytywnie wpływa na sprzedaż. Co roku, coraz więcej konsumentów decyduje się nie tylko na szybkie czy odroczone płatności, ale również kredyty ratalne. Udostępnianie preferowanych metod płatności klientom, nie tylko pozytywnie wpłynie na wizerunek firmy w związku z polityką prokonsumencką, ale też zminimalizuje ilość porzucanych koszyków. Gwarancja bezpieczeństwa transakcji powinna być niemal obowiązkowym punktem każdego przedsiębiorstwa.

Gdzie raty?

W dobie tak szerokiej cyfryzacji i przenoszenia usług do sieci systemy ratalne mogą być zintegrowane tak naprawdę wszędzie. Partnerzy ratalni tacy, jak LoanByLink – proste raty oferują multikanałowe rozwiązania. Oznacza to, że w ramach jednego wdrożenia otrzymujemy do wyboru kilka opcji dla naszego klienta. Najlepiej obrazuje to przykład: sprzedaje zarówno usługi jak i dobra materialne, mam sklep internetowy, stacjonarny, a dodatkowo udostępniam produkty na aukcjach w mediach społecznościowych. Wielokanałowość polega na tym, że jedna wtyczka ratalna pozwala wygenerować kilka możliwości tj. uproszczone finansowanie w sklepach stacjonarnych (podajemy tylko pesel i korzystamy z usługi iDenfy, dane zaczytują się automatycznie, decyzja wydawana w 4 minuty) bez problemu integrujemy wtyczkę z e-sklepem, a dla sprzedaży aukcyjnej korzystamy z generatora linku ratalnego (decydujemy, co chcemy sprzedać na raty, wrzucamy do koszyka, wpisujemy cenę oraz czas sprzedaży i wysyłamy link zainteresowanej osobie). Podsumowując system ratalny na chwilę obecną możemy zintegrować w prawie każdej działalności w różnych kanałach: sklepy stacjonarne, e-commerce, strony www bez funkcji sklepu i social selling. Wybór należy do przedsiębiorcy, które formy i moduły chce swoim klientom udostępnić.

Po co raty?

A po co zintegrowane systemy szybkich płatności? Oczywiście od przedsiębiorcy zależy czy do swojej oferty chce wprowadzić finansowanie ratalne, ale warto brać pod uwagę nie tylko opinie obecnych i przyszłych klientów, ilość porzucanych koszyków, ale też rynkowe trendy. Konsumenci chętniej wracają do miejsc, które kompleksowo podchodzą do obsługi. Bardzo często dla przedsiębiorców integracja nie wiąże się z kosztami tak jak w przypadku LoanByLink, który nie pobiera opłat za aktywację i wdrożenie, a zakupy dokonane na raty dostępne są w jednym panelu. Dla przedsiębiorcy są to dosyć wymierne korzyści.

Rynkowe News’y

Ostatnimi czasy oprócz odroczonych płatności na topie jest m.in. moduł LoanByLink oferujący wielokanałową integrację. Jak można przeczytać na stronie partnera integracji wtyczki można dokonać w sklepach stacjonarnych i on-line, z każdą stroną internetową oraz sprzedawać w mediach społecznościowych za pomocą generatora linku ratalnego. Proces finansowania niezależnie od wybranego modułu przebiega sprawnie i bezpiecznie z uwzględnieniem wszelkich wytycznych weryfikacji KYC.

Autor: Grzegorz Mizera, wiceprezes polskiego fintech’u Provema.

Podatek a ślad węglowy. Czy unijne przepisy są w stanie zahamować emisję CO2?

Unia Europejska coraz pewniej mówi o wprowadzeniu specjalnego podatku, który docelowo ma ograniczyć emisję dwutlenku węgla. Już teraz parlamentarzyści Wspólnoty dali zielone światło dla kolejnych przepisów, jednak co kryje się pod hasłem “CBAM” i przede wszystkim — jaki wpływ może mieć na europejski (świadomy) biznes?

Klimatyczne podatki w praktyce

O projekcie CBAM, czyli Carbon Border Adjustment Mechanism, mówiło się już od początku roku, kiedy to 5 lutego Komisja ds. Środowiska, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności Parlamentu Europejskiego (ITRE) przyjęła rezolucję w sprawie granicznego podatku węglowego. Zgadza się, nowe rozwiązanie Unii nakładałoby na towary importowane do państw Wspólnoty rodzaj klimatycznego cła, ale pod pewnym warunkiem. Z dodatkową opłatą spotkałyby się spółki działające lub regularnie handlujące w państwach, które nie prowadzą restrykcyjnej polityki klimatycznej. Kolejnym adresatem CBAM są towary, których produkcja przyczynia się do dużej emisji dwutlenku węgla. Jak wyjaśniają przedstawiciele unijnej legislatury, opłata ma wyrównywać koszty emisji ponoszone przez producentów w różnych regionach świata.

Wcześniej projektem zajmowała się Komisja Europejska, która w październiku 2020 roku przeprowadziła konsultacje publiczne. Szczegółowe zapisy mają zostać przedstawione w czerwcu, jednak w międzyczasie swoje uwagi może zaproponować Międzynarodowa Organizacja Handlu (WTO). Na ten moment wiadomo, że wysokość daniny miałaby zależeć od stopnia emisyjności produkcji danego towaru i różnicy pomiędzy ceną uprawnienia do emisji w UE a ewentualnym kosztem emisji ponoszonym w kraju eksportera.

Gdzie “uciekną” wysokoemisyjni?

W tym miejscu podnoszą się głosy, iż szczególnie europejski przemysł może ucierpieć na nadchodzących zmianach podatkowych. Głównym zarzutem w stronę CBAM jest potencjalny scenariusz, w którym producenci towarów wysokoemisyjnych “przeprowadzą się” do państw o mniej restrykcyjnej polityce klimatycznej. W praktyce takich krajów na świecie jest coraz mniej, a to kolejny sygnał dla europejskiego biznesu, że kwestie zmian klimatycznych coraz wyraźniej wpływają na filozofię funkcjonowania przedsiębiorstw. Już przy okazji Szczytu Klimatycznego w Paryżu z 2016 roku, wyraźnie proekologiczną drogę obrało Maroko, Gambia, a nawet Indie czy Kostaryka. Również Chiny starają się coraz bardziej zaciskać węglowego pasa i regulować stan własnej emisji. W ogonie starań o neutralność klimatyczną znalazła się Rosja, Arabia Saudyjska oraz Turcja, choć w tych regionach odstraszają starcia z fiskusem oraz niestabilna sytuacja wewnętrzna.

Jeśli jednak te argumenty nie przemawiają do potencjalnych “uciekinierów” nad rozwiązaniem pracują już europarlamentarzyści. Według deputowanych, aby uniknąć sytuacji, w której koncerny przeniosą swoją produkcję poza Wspólnotę, CBAM musi być częścią szerszej strategii przemysłowej Unii. Tym samym, dodatkowa opłata powinna obejmować cały import towarów objętych europejskim systemem handlu emisjami (EU ETS). Głos ze Strasburga rozbrzmiał dokładnie w środę, 10 marca, kiedy to Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie granicznego podatku od emisji CO2.

Liczby w Parlamencie

Za projektem podatku zagłosowało 444 europarlamentarzystów, 70 było przeciw, a 181 wstrzymało się od głosu. CBAM poparli również deputowani z Polski (niezależnie od przynależności do danej frakcji w PE). Jeśli efekty prac brukselskich urzędników będą trzymać się harmonogramu, w 2023 roku podatek oficjalnie wejdzie do unijnej legislatury. W gmachu Parlamentu pojawiły się nie tylko wyniki głosowania, ale i szczegółowe wskaźniki, z którymi obecnie mierzy się Unia w kwestii klimatu — a te nie należą do najbardziej optymistycznych.

Tylko na przykładzie transportu węgla z australijskiego Newcastle do portów w Amsterdamie, Rotterdamie i Antwerpii (tzw. trasa ARA) wykazano, że roczna emisja dwutlenku węgla do atmosfery wyniosła 4,2 mld kilogramów, a więc 4,2 tony. Mówimy tu o przewozie 17 mln ton węgla kokosowego, czyli na tonę przypada około 250 kg uwalnianego CO2. Czy te wskaźniki przyspieszą prace nad projektem?

Całkiem możliwe, ponieważ wzmożony ruch za Atlantykiem w stronę źródeł odnawialnych i coraz większa dominacja Chin w segmencie fotowoltaiki wymusza na Unii intensyfikację starań o wsparcie lokalnego rynku OZE — a ten sporo zyska w świetle potencjalnych zmian podatkowych, ponieważ szacowany zastrzyk środków z CBAM to od 5 do 14 mld euro.

Autor: Piotr Ostaszewski — członek Zarządu Respect Energy S.A.

DO OK SA prognozuje rekordowe jednostkowe przychody netto ze sprzedaży w marcu br.

DO OK SA, notowana na NewConnect spółka, specjalizująca się w konsultingu IT i dostarczaniu kompleksowych usług programistycznych, nawiązała współpracę z zagranicznymi firmami w zakresie dostarczania usług software developmentu. Podpisane umowy stanowią istotną część jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży spółki, które z dużym prawdopodobieństwem w marcu 2021 roku przekroczą 1 mln zł, co oznacza wzrost o ponad 40 proc. w relacji do analogicznego miesiąca ubiegłego roku. DO OK jest również w procesie zmiany modelu biznesowego autorskiej platformy IoT Cloud DoConnect, z usługi (Platform as a Service, PaaS) do oprogramowania do analizy danych (Big Data Analytics as a Service, BDaaS). Produkt ma stanowić jeden z głównych filarów biznesu spółki.

– Prognozowane jednostkowe przychody netto ze sprzedaży w DO OK SA z dużym prawdopodobieństwem, po raz pierwszy w historii przekroczą 1 mln złotych w ujęciu miesięcznym, co oznacza, że mogą być o około 40 proc. wyższe w relacji zarówno do marca ubiegłego roku, a także do lutego bieżącego roku. W istotnym stopniu jest to związane z rozpoczęciem prac oraz realizacją umów z naszymi nowymi klientami z Wielkiej Brytanii, Holandii, USA, a także z krajów nordyckich – Finlandii i Norwegii, gdzie koncentruje się główny rynek naszej sprzedaży. Zakładamy, że znajdzie to również swoje odzwierciedlenie w wynikach finansowych za pierwszy kwartał 2021 roku – mówi Dmitrij Żatuchin, prezes i założyciel DO OK SA.

We wszystkich pozyskanych kontraktach DO OK jest dostawcą profesjonalnego oprogramowania, dedykowanego potrzebom nowych usługobiorców, wśród których w przypadku trzech na pięć podmiotów, z którymi nawiązało współpracę, zakłada dosprzedaż swoich usług w dłuższej perspektywie.

Jednocześnie, jednym z głównych filarów działalności spółki jest rozwój autorskiej platformy IoT Cloud DoConnect, która ma przyczynić się do szybkiej transformacji firm produkujących osprzęt urządzeń niepodłączonych do chmury i tym samym umożliwić zdalną obsługę. DO OK jest w procesie zmiany modelu biznesowego platformy DoConnect, celem jej rozwoju z usługi (PaaS) w stronę oprogramowania do analizy danych (BDaaS). W budowaniu kanałów dotarcia do nowych klientów spółkę wspiera Microsoft Polska.

– DoConnect to produkt, w którym widzimy bardzo duży potencjał. Rozwojem platformy są zainteresowani inwestorzy zewnętrzni, z którymi aktualnie prowadzimy rozmowy – podsumowuje Dmitrij Żatuchin.

Jednostkowe przychody netto ze sprzedaży, opublikowane przez spółkę mają charakter szacunkowy. Ostateczna wartość jednostkowych i skonsolidowanych przychodów netto ze sprzedaży DO OK SA oraz Grupy Kapitałowej DO OK SA, zostanie opublikowana w sprawozdaniu za I kwartał 2021 r.