Badania naukowców potwierdzają, że w walce z wirusami skuteczne są ekstrakty roślinne. Mogą chronić także przed koronawirusem

Z analiz naukowych wynika, że koronawirus SARS-CoV-2, tak jak inne wirusy, wnika do organizmu przez otwarte śluzówki, głównie w nosie i ustach. Stąd powszechny nakaz zasłaniania ich maseczkami w miejscach publicznych. Zwłaszcza nos, którym oddychamy, stanowi podstawową barierę dla wnikania wirusów i drobnoustrojów, dlatego należy wspierać znajdujące się w nim naturalne mechanizmy ochronne. Naukowcy wzięli pod lupę spraye do nosa, zawierające m.in. naturalne ekstrakty czystka kreteńskiego czy szałwii lekarskiej, i wykazali, że hamują one namnażanie komórek wirusowych w warunkach in vitro, regenerując przy tym błonę śluzową nosa. To z kolei ogranicza możliwość przedostawania się wirusów do organizmu. Lekarze podkreślają, że zawarte w nosie i gardle naturalne funkcje obronne organizmu można wspierać naturalnymi metodami.

– Natura wyposażyła nas w wiele mechanizmów chroniących przed drobnoustrojami chorobotwórczymi. Pierwszym narządem naszego organizmu, który styka się z bakteriami i wirusami, jest nos, przez który oddychamy. To on jest głównym filtrem dla drobnoustrojów – wskazała podczas konferencji „Gardło, nos, wirusy w czasie COVID-19. Jak zapobiegać” dr Agnieszka Dmowska-Koroblewska, laryngolog i otorynolaryngolog.

Z analiz naukowców wynika, że koronawirus wnika do organizmu właśnie przez otwarte śluzówki, głównie w nosie i ustach. Stąd powszechny nakaz zasłaniania ich maseczkami w miejscach publicznych. Według lekarzy zwłaszcza nos, którym oddychamy, stanowi podstawową barierę dla wnikania wirusów i drobnoustrojów, dlatego należy wspierać znajdujące się w nim naturalne mechanizmy obronne.

– W obrębie jam nosa produkowany jest śluz, który stanowi barierę ochronną organizmu. Ten śluz zawiera glikoproteiny, które wychwytują drobnoustroje, ale i zanieczyszczenia, np. cząsteczki smogu znajdujące się we wdychanym powietrzu. W śluzie znajdują się też immunoglobuliny, które pełnią bardzo ważną funkcję odpornościową, zwłaszcza chodzi tu o immunoglobuliny klasy IgA – tłumaczy Agnieszka Dmowska-Koroblewska.

Jak wyjaśnia, ta substancja neutralizuje czynniki chorobotwórcze, zaś enzymy, takie jak laktoferyna, hamują rozwój drobnoustrojów na poziomie nosa. Można więc na tym etapie ograniczyć obecność wirusa. Do tego jednak jest potrzebne prawidłowe działanie mechanizmów obronnych znajdujących się w nosie czy gardle. Przy różnego typu stanach zapalnych, wadach budowy czy podrażnieniach mogą one nie być w stanie wychwycić groźnych patogenów. Problemem może też być wysuszone z powodu ogrzewania powietrze w domu lub w biurze, przez co błona śluzowa w nosie zaczyna produkować mniej śluzu. To z kolei ułatwia przenikanie do organizmu wirusów i bakterii. Dlatego lekarze podkreślają, że trzeba wspierać naturalne funkcje obronne organizmu – zwłaszcza w sezonie grypowym.

– Przede wszystkim powinniśmy zapewnić nosowi drenaż i wentylację. Warto też nawilżać błonę śluzową jam nosa preparatami lub zwiększać wilgotność powietrza, które dociera do nosa. Stara metoda, czyli wieszanie mokrych ręczników na kaloryferach, jest naprawdę skuteczna. Dobre efekty dają też nawilżacze powietrza. Pamiętajmy też, że konieczne jest wietrzenie pomieszczeń, w których przebywamy – podkreśla laryngolog i otorynolaryngolog.

W walce z patogenami, które dostają się do błony śluzowej nosa, pomocne mogą być też naturalne substancje przeciwwirusowe. Badania na zlecenie jednej z firm farmaceutycznych, prowadzone w węgierskim Complex Medical Centre Déli Klinika w Budapeszcie pod kierownictwem wirusologa i mikrobiologa klinicznego dr. Istvána Jankovicsa wykazały, że w walce z wirusami skuteczne mogą być ekstrakty czystka kreteńskiego, szałwii lekarskiej i jeżówki purpurowej, popularnie znanej jako echinacea.

– Znane są badania wskazujące na bezpośrednie działanie wyciągów czystka kreteńskiego i jeżówki purpurowej m.in. na wirusy grypy i głośne ostatnimi czasy koronawirusy – twierdzi lek. med. Robert Księżopolski, doradca żywieniowy specjalizujący się w fitoterapii. – W przypadku czystka kreteńskiego badania potwierdziły, że zawiera on całą gamę substancji, które doskonale wspierają leczenie infekcji wirusowych.

Czystek kreteński zawiera wysokie stężenia polifenoli, które mają m.in. działanie przeciwwirusowe i antyoksydacyjne. Roślina wykazuje też działanie przeciwinfekcyjne dzięki aktywnym biologicznie związkom, w tym m.in. terpenom, diterpenom, a także flawonoidom, taninom i saponinom.

– Badania nad czystkiem odbywały się w różnych krajach i rejonach, gdzie jego stosowanie jest dobrze ugruntowane w medycynie tradycyjnej, czyli np. w Grecji, Turcji, Hiszpanii i Portugalii, a także krajach, w których znajdują się naturalne rezerwuary koronawirusów, czyli m.in. w Arabii Saudyjskiej, gdzie w 2012 roku wybuchła epidemia MERS – wskazuje Robert Księżopolski. – Inne substancje aktywne zawarte w jeżówce purpurowej czy szałwii lekarskiej również mają udowodnioną skuteczność i właściwości przeciwwirusowe, przeciwzapalne, odkażające oraz zmniejszające przepuszczalność naczyń włosowatych i łagodzące obrzęki błony śluzowej.

Zespół naukowców z Budapesztu wziął pod lupę oparte na naturalnych ekstraktach spraye do nosa i gardła marki ViroStop, należącej do szwajcarskiego koncernu farmaceutycznego Herb-Pharma. Badania wykazały, że zawarte w nich ekstrakty czystka kreteńskiego, echinacei i szałwii hamują namnażanie komórek wirusowych w warunkach in vitro. Ponadto po ich aplikacji w górnych drogach oddechowych powstaje aktywna warstwa ochronna, która wspiera i regeneruje błonę śluzową nosa, tym samym ograniczając możliwość jej penetracji przez wirusy i chorobotwórcze drobnoustroje.

Dr Agnieszka Dmowska-Koroblewska radzi, by na takie dodatkowe wsparcie odporności uwagę zwróciły przede wszystkim osoby najbardziej zagrożone zakażeniem, a więc np. osoby starsze, chorzy, których odporność jest zmniejszona, a także osoby, które mają przewlekły problem z zatokami, stanami zapalnymi w obrębie gardła czy krtani. Dodatkowa bariera ochronna dla górnych dróg oddechowych powoduje, że infekcje nie schodzą na dolne drogi oddechowe. Z naturalnego wsparcia mogą też korzystać dzieci od trzeciego roku życia, które są narażone na różnego rodzaju choroby w żłobkach, przedszkolach czy szkołach. Również osoby, które już przeszły COVID-19, mogą sięgać po naturalne preparaty wzmacniające, które pomogą przy odbudowie nabłonka węchowego.

Pandemia uszczupliła budżet Wrocławia o ponad 200 mln zł. Mimo to miasto kontynuuje pakiet pomocowy dla firm i nie rezygnuje z dużych inwestycji

Pierwsza odsłona Wrocławskiego Pakietu Pomocowego dla przedsiębiorców ruszyła w marcu 2020 roku, wkrótce po wybuchu pandemii COVID-19. Z programu skorzystało ok. 2 tys. podmiotów. W tym roku projekt będzie kontynuowany. W budżecie na 2021 rok zarezerwowano 50 mln zł na zwolnienia dla firm z podatku od nieruchomości oraz 4 mln zł na zwolnienia z czynszu najmu w lokalach gminnych. – Pandemia uszczupliła dochody miasta o 220 mln zł, ale mimo trudnej sytuacji finansowej będą realizowane zarówno projekty pomocowe, jak i najważniejsze inwestycje infrastrukturalne – zapewnia Marcin Obłoza z Biura Prasowego Urzędu Miejskiego we Wrocławiu.

– Wrocławski Pakiet Pomocowy dla przedsiębiorców to szereg zwolnień w opłatach oraz możliwość odroczenia płatności albo rozłożenia na raty zobowiązań wobec miasta. Projekt powstał po to, aby wesprzeć lokalne firmy w czasie pandemii, czyli w tym trudnym okresie, kiedy przedsiębiorcy notują straty finansowe albo uzyskują zdecydowanie niższe przychody – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Marcin Obłoza.

Wrocław zaoferował przedsiębiorcom m.in. zwolnienie z podatku od nieruchomości. Warunkiem jest złożenie deklaracji albo korekty deklaracji podatkowej i comiesięcznego oświadczenia o niezdolności do regulowania zobowiązań. Ponadto każdy najemca lokalu z zasobu gminnego może otrzymać zwolnienie nawet do 80 proc. kwoty czynszu. Warunkiem jest złożenie formularza o pomocy de minimis i dokumentów, które potwierdzają spadek dochodów. Wnioski są rozpatrywane indywidualnie, a najemcy powinni kontaktować się z Zarządem Zasobu Komunalnego albo z Wrocławskimi Mieszkaniami, które zarządzają zasobem gminnym i podejmują decyzje dotyczące formy i wysokości pomocy.

Jak podaje Marcin Obłoza, łączna kwota zwolnień z podatku od nieruchomości wyniosła w 2020 roku około 17 mln zł. Z kolei zwolnienie z czynszu najmu w lokalach gminnych – w ramach to kolejne 4 mln zł.

Podczas styczniowej sesji radni miejscy zadecydowali, że pomoc dla przedsiębiorców w postaci zwolnienia z podatku od nieruchomości będzie kontynuowana co najmniej do połowy 2021 roku – informuje przedstawiciel Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Z kolei na sesji w lutym radni zdecydowali o zwolnieniu przedsiębiorców z drugiej, majowej transzy opłaty za koncesję na alkohol.

Poza zwolnieniami i pomocą finansową dla przedsiębiorców miasto prowadzi także akcję HASHWrocławZdalnieLokalnie. Na miejskim portalu internetowym Wroclaw.pl powstała interaktywna mapa, na której lokalni przedsiębiorcy mogą się oznaczyć i poinformować mieszkańców o swojej działalności. Znajdują się tam restauracje, które serwują dania na wynos, ale również np. małe sklepiki osiedlowe czy warzywniaki, w których można zrobić codzienne zakupy także z dostawą do domu.

– W akcji bierze udział już kilkaset wrocławskich podmiotów gospodarczych. Jednocześnie funkcjonuje mapa HASHWrocławNaWynos, która pokazuje lokale w okolicy, w których można zamówić jedzenie. Przedsiębiorcy nie płacą za możliwość ogłaszania się w ramach tych map, więc to również realna pomoc dla nich – dodaje przedstawiciel Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Od niedawna działa również nowy portal Przedsiębiorczy Wrocław. Jest to kompendium wiedzy nie tylko na temat wsparcia w ramach Wrocławskiego Pakietu Pomocowego, ale również na temat zakładania działalności gospodarczej, niezbędnych opłat itp.

Oprócz pomocy przedsiębiorcom miasto oferuje doraźne wsparcie dla mieszkańców, szpitali i innych placówek, np. kupuje sprzęt do diagnostyki, środki ochrony, ale również karetki i sprzęt, który wspomaga niewydolność oddechową. W sumie niespodziewane, bieżące wydatki na ten cel, których nie było w projekcie budżetu na 2020 rok, to kolejne 100 mln zł – mówi Marcin Obłoza.

Miasto realizuje także Wrocławski Program Interwencji Społecznej. To 12 mln zł na wsparcie rodziny, kultury, organizacji pozarządowych i sportu.

 Miasto również zanotowało podczas pandemii niższe dochody. W 2020 roku do budżetu wpłynęło o ponad 60 mln zł mniej z tytułu sprzedaży biletów MPK, a dochody z udziałów w podatku PIT w zeszłym roku okazały się niższe wobec planu o niespełna 45 mln zł. Szacujemy, że w sumie do kasy miasta wpłynęło około 220 mln zł mniej, niż przewidywał projekt budżetu jeszcze w styczniu 2020 roku. Mimo tego Wrocław stawia na rozwój. Wychodzimy z założenia, że kontynuowanie programu inwestycyjnego, który został zaplanowany kilka lat temu, i realizacja inwestycji pomaga lokalnemu rynkowi i dzięki temu też wiele firm może zarabiać. Nie zrezygnowaliśmy z żadnej dużej inwestycji – zapewnia przedstawiciel UM we Wrocławiu.

Wydatki związane z transportem i łącznością w tym roku wyniosą prawie 1,3 mld zł. Obejmą one m.in. budowę trasy autobusowo-tramwajowej na Nowy Dwór (101 mln zł), linii tramwajowej na Popowice (93 mln zł) czy Alei Wielkiej Wyspy łączącej dwie części Wrocławia (71 mln zł).

Ogółem w tegorocznym budżecie miasta zaplanowano wydatki na kwotę 5,9 mld zł, przy planowanych dochodach na poziomie 5,4 mld zł. Największe wpływy to dochody własne (3,5 mld zł): m.in. udziały miasta w podatkach PIT i CIT (1,7 mld zł), wpływy z podatków i opłat (1 mld zł), dochody z majątku (428 mln zł) oraz z usług (303 mln zł). Dotacje z budżetu państwa wyniosą 880 mln zł wobec planowanych jeszcze w styczniu rok temu 941 mln zł. Prawie 4,8 mld zł z ogólnej kwoty wydatków stanowią wydatki bieżące, m.in. koszty związane z prowadzeniem placówek oświatowych, komunikacją miejską, utrzymaniem dróg, zieleni i czystości w mieście.

Mobilne aplikacje przejmują kontrolę nad finansami Polaków. Pozwalają na przechowywanie paragonów, przypomną też o terminie na zwrot towaru

Z mobilnych aplikacji bankowych korzysta już ponad 13 mln Polaków. Na popularności zyskują także fintechy. Aplikacja polskiego start-upu pomaga kontrolować wydatki i ułatwia dokonywanie reklamacji i zwrotów. Wystarczy zrobić zdjęcie paragonu, a technologia rozpozna i zapisze wszystkie zapisane na nim dane. Aplikacja przypomni o upływającym terminie zwrotu towaru, ale też pomoże np. stworzyć listę zakupów. Najnowsza funkcja automatycznie dodaje do listy zakupów odpowiednie towary ze strony z przepisem kulinarnym.

– Aplikacje mobilne z roku na rok stają się coraz częstszym narzędziem do kontroli nie tylko naszych wydatków, ale też całego życia, ułatwiającym je. Dzięki aplikacjom mamy dostęp do najlepszych okazji na rynku, ale również tego typu aplikacje pozwalają nam na prowadzenie dokładnych statystyk wydatków i dokładnego monitorowania budżetu domowego – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Antonina Grzelak, PR Manager w PanuParagonie.

Początkowo to komputerowe programy, jak Quicken i Microsoft Money, pozwalały kontrolować wydatki. Część osób korzystała i wciąż korzysta w tym celu z arkuszy kalkulacyjnych. Obecnie kontrolę nad finansami przejmują mobilne aplikacje, które nie tylko śledzą wydatki, lecz także pomagają osiągać cele finansowe. Także Polacy opracowali aplikację, która w prosty sposób pozwala zarządzać wydatkami, ale także przypomni np. o mijającym terminie zwrotu.

– Początkowo PanParagon był prostą aplikacją do przechowywania paragonów, natomiast okazało się, że użytkownicy chętnie wprowadzają do niej nie tylko paragony za produkty, które często reklamujemy, lecz także te za codzienne zakupy czy jedną bułkę ze sklepiku osiedlowego. Zorientowaliśmy się, że PanParagon ma znacznie większy potencjał, zaczęliśmy go obudowywać innymi funkcjonalnościami. Obecnie aplikacja jest kombajnem zakupowym, który przeprowadza konsumenta przez cały proces związany z dokonywaniem zakupów – wskazuje Antonina Grzelak. – Wystarczy zainstalować aplikację na swoim telefonie, za jej pomocą po dokonaniu zakupów zrobić zdjęcie paragonu i cała reszta odbywa się automatycznie. 

Aplikacja wykorzystuje technologię optycznego rozpoznawania znaków (OCR), która pozwala zamienić skanowane dokumenty na postać cyfrową. Wprowadzony do systemu paragon automatycznie jest sczytywany, przypisywany do konkretnej kategorii, sczytywane są takie dane jak cena, data zakupu, sklep, dzięki czemu system automatycznie powiadamia użytkownika o mijających terminach zwrotu czy gwarancji.

Użytkownik może dodatkowo opisać paragon lub opatrzyć własnym hasztagiem, by ułatwić jego odnalezienie. Aplikacja sprawdzi się przy reklamacjach i zwrotach. Według prawa konsumenckiego w Polsce cyfrowy paragon całkowicie wystarcza, aby reklamować zakupiony towar. Jeżeli sprzedawca odmówi uznania go, to w aplikacji można znaleźć zakładkę z poradą prawną.

– Paragon jest automatycznie przypisywany do konkretnej kategorii, dzięki czemu użytkownik może prowadzić bardzo dokładne statystyki swoich wydatków z całego miesiąca. To jest coś, z czego ja najbardziej jako użytkownik jestem zadowolona i z czego najczęściej korzystam, ponieważ dzięki aplikacji PanParagon faktycznie mam wszystkie swoje wydatki pod bardzo ścisłą kontrolą – mówi ekspertka.

Jak wskazuje, z aplikacji mogą korzystać konsumenci, którzy przywiązują wagę do kontroli wydatków. PanParagon na podstawie statystyk wydatków daje możliwość zdiagnozowania, gdzie najbardziej „uciekają” pieniądze. Z drugiej strony aplikacją zainteresowane są też instytucje badawczo-statystyczne czy domy mediowe. Na podstawie paragonów można wygenerować zanonimizowane raporty sprzedażowo-marketingowe.

– W PanuParagonie można też znaleźć promocje, gazetki promocyjne, kupony promocyjne czy stworzyć listę zakupów. Co więcej, całkiem niedawno wprowadziliśmy ciekawą funkcjonalność: po wejściu na przepis kulinarny można adres do tego przepisu wprowadzić do PanaParagona, dzięki czemu produkty, które są wykorzystane w przepisie, automatycznie sczytują się do listy zakupów – podkreśla Antonina Grzelak.

Obecnie z aplikacji korzysta 450 tys. użytkowników, przy czym ok. 20 proc. stanowią osoby spoza Polski. Codziennie do systemu dodawanych jest kilka tysięcy paragonów.

Sztuczna inteligencja dopasuje oferty pracy do konkretnego kandydata. Weźmie pod uwagę także oczekiwania finansowe, nawet jeśli pracodawca ich nie podał

Już trzy czwarte rekruterów deklaruje, że w ubiegłym roku przeprowadzili co najmniej połowę procesów rekrutacyjnych poprzez kanały wirtualne. W wyniku pandemii rośnie zapotrzebowanie na coraz większą automatyzację procesów rekrutacyjnych, ale z drugiej strony także na coraz bardziej spersonalizowane oferty pracy. Stworzona przez Polaków inteligentna platforma rekrutacyjna ma dopasowywać kandydatów pod względem m.in. umiejętności, doświadczenia, lecz także zainteresowań. Algorytmy wezmą też pod uwagę oczekiwania finansowe kandydata i pokażą tylko oferty spełniające kryteria, nawet jeśli w ogłoszeniu nie zostało podane wynagrodzenie.

– Wykorzystujemy sztuczną inteligencję do analizy tego, co dzieje się „pod spodem” procesu rekrutacyjnego. Algorytm próbuje znaleźć takie aspekty, które się wydają nieoczywiste przy samym procesie dopasowywania kandydata do oferty – mówi agencji Newseria Innowacje Michał Gąszczyk, prezes Inhire. – To pod spodem dzieje się bardzo dużo analityki, która odpowiada na pytania, co sprawia, że doświadczony kandydat z technologią Java w Warszawie interesuje się taką firmą, a nie inną, czy to jest kwestia tego, jak jest napisane ogłoszenie, czy to jest kwestia timingu, czy to jest kwestia tylko zarobków, co w Polsce wydaje się dość popularną teorią.

Platforma Inhire służy do wyszukiwania ofert pracy odpowiadających potrzebom konkretnych kandydatów. Po założeniu profilu użytkownika i wypełnieniu ankiety dotyczącej oczekiwań, doświadczenia i kwalifikacji zawodowych algorytmy uczenia maszynowego wybierają spersonalizowane propozycje ofert. Następnie kandydat wybiera te oferty, które go interesują, by pracodawca mógł wyświetlić jego aplikację.

– Nasz algorytm od samego początku dopasowuje oferty pracy pod kątem wynagrodzenia do kandydatów. To relatywnie proste rozwiązanie. Jeżeli pracodawca podał oferowane wynagrodzenie, było porównywane z oczekiwaniami kandydata i tylko oferty spełniające te oczekiwania były prezentowane. Tu zaczynają się schody, ponieważ 65 proc. ofert dla kandydatów IT w Polsce cały czas nie ma widełek, a kandydaci omijają takie oferty szerokim łukiem – mówi Michał Gąszczyk. – Usprawniliśmy więc nasz algorytm w taki sposób, żeby móc dopasowywać kandydatom oferty pod względem finansowym, także te, w których pracodawcy nie publikują publicznie widełek. Pracodawca tylko nam podaje oferowane wynagrodzenie, a my możemy przekazać kandydatowi wprost, że ta oferta spełnia lub nie spełnia jego oczekiwań finansowych.

Rozwiązanie Inhire zostało zaprojektowane z myślą o potrzebach sektora IT, gdzie w wyniku pandemii znacznie wzrosło zapotrzebowanie na pracowników wyspecjalizowanych w dziedzinie nowych technologii.

– 70 proc. kandydatów, którzy aplikują za pośrednictwem naszej platformy, jest zapraszanych do procesów rekrutacyjnych naszych pracodawców – podkreśla  prezes Inhire. – W naszym modelu biznesowym chodzi o to, żeby pracodawca musiał przejrzeć jak najmniej aplikacji kandydatów, żeby kogoś zatrudnić. To zupełne przeciwieństwo modelu, który znamy od lat w Polsce, czyli modelu job-boardowego, gdzie jest więcej kandydatów, więcej aplikacji i więcej spamu.

Z badania przeprowadzonego przez Monstera wynika, że już 74 proc. ankietowanych rekruterów deklaruje, że co najmniej połowa rozmów rekrutacyjnych przeprowadzana jest za pośrednictwem elektronicznych form kontaktu. Jednocześnie aż jedna trzecia rekruterów wyraża obawy co do rekrutacji zdalnej, a ponad połowa uczestników badania twierdzi, że wirtualna rekrutacja utrudnia przekazywanie kandydatom i nowym pracownikom informacji takich jak wartości, jakimi kieruje się firma.

– Pandemia w kontekście rekrutacji na pewno uwypukliła luki w samym procesie rekrutacyjnym i tzw. procesie onboardingowym, czyli tym wszystkim, co się dzieje po zatrudnieniu kandydata. Dotychczas nikt sobie nie wyobrażał tego, że można kogoś zatrudnić, nie widząc się z nim. Nagle z dnia na dzień okazało się, że ci ludzie są potrzebni, teraz da się ich zrekrutować w pełni zdalnie, można przeprowadzić testy kompetencyjne zdalnie, można wysłać umowę, a nawet sprzęt kurierem – mówi Michał Gąszczyk.

Na rynku rekrutacji coraz większe znaczenie mają nowe technologie. Zautomatyzowanie większości działań może być przyszłością rekrutacji.

– Rozwiązania takie jak nasze, które podsuwają kandydatowi pod nos dopasowane oferty, będą miały bardzo duży wpływ na to, jak będą wyglądały rekrutacje w przyszłości. To będzie się jednak rozwijać w taki sposób, że zamiast wchodzić na 10 job-boardów i scrollować 100 tys. ofert w poszukiwaniu jednej i wysyłać dziesiątki CV, na które nikt nie odpowiada, to pewnie będzie wyglądało we wszystkich branżach docelowo tak, że będzie jeden profil kandydata z wszystkimi informacjami m.in. o umiejętnościach czy zainteresowaniach, na którym w odpowiednim momencie otrzyma dopasowane do niego oferty. To będzie wzmocnione aspektem socjalnym, czyli informacją o tym, z kim pracował w przeszłości albo z jakim typem człowieka mu się pracuje dobrze, czy dobrze się czuje w zespole – mówi prezes Inhire.

Relacja z XXI edycji Ogólnopolskiego Kongresu Energetyczno-Ciepłowniczego POWERPOL

W dniach 22-23 lutego br. w Warszawie, w Hotelu Sofitel Victoria odbyła się XXI edycja Ogólnopolskiego Kongresu Energetyczno-Ciepłowniczego POWERPOL, poświęcona perspektywom rozwoju polskiej energetyki w odniesieniu do najbliższych lat, którego głównym organizatorem jest Europejskie Centrum Biznesu.

Kongres objęty został Patronatem Honorowym przez Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Aktywów Państwowych Jacka Sasina, Wiceprezesa Rady Ministrów Ministra Rozwoju, Pracy i Technologii Jarosława Gowina, Ministra Klimatu Michała Kurtykę, Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki Rafała Gawina, Przewodniczącego Komisji Gospodarki Narodowej Krzysztofa Tchórzewskiego, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Urząd Dozoru Technicznego, Agencję Rynku Energii S.A., Krajowy Instytut Energetyki Rozproszonej, Krajową Izbę Biopaliw, Narodową Agencję Poszanowania Energii, Polski Komitet Energii Elektrycznej, Polskie Stowarzyszenie Elektromobilności, PTPiREE, Polskie Towarzystwo Elektrociepłowni Zawodowych, Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, Polskie Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej – Polska PV, Stowarzyszenie Energii Odnawialnej, Towarzystwo Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych, UPEBI. Od strony merytorycznej Kongres wspierany był przez ekspertów z firmy PwC Polska.

Podczas Kongresu odbyło się sześć paneli dyskusyjnych podejmujących tematykę transformacji energetycznej, OZE w portfolio liderów polskiego rynku, polskiego rynku energii gazu i paliw, potencjału rynku ciepła i kogeneracji, innowacji rozwoju i inwestycji w horyzoncie do 2050 roku oraz potencjału polskich wytwórców na potrzeby segmentu OZE.

XXI edycja Ogólnopolskiego Kongresu Energetyczno-Ciepłowniczego POWERPOL została oficjalnie zainaugurowana przez Ireneusza Zyskę Sekretarza Stanu i Pełnomocnika Rządu ds. Odnawialnych Źródeł Energii w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, który przedstawił uczestnikom najważniejsze wyzwania, przed jakimi obecnie stoi Polski Rząd, oraz cele jakie zostały wyznaczone dla sektora energetycznego, gazowego, ciepłowniczego i OZEw Polityce Energetycznej Państwa do 2040r..

Po oficjalnym wystąpieniu odbyła się debata inauguracyjna zatytułowana “ Trasformacja energetyczna 2021”. Panel poprowadzony został przez Wojciecha Jakóbika – Redaktora Naczelnego, BiznesAlert.pl, zaś w dyskusji wzięli udział: Małgorzata Jarosińska-Jedynak – Sekretarz Stanu, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej; Janusz Kowalski – b. Sekretarz Stanu, b. Pełnomocnik Rządu ds. Reformy Nadzoru Właścicielskiego nad Spółkami Skarbu Państwa w Ministerstwie Aktywów Państwowych; Piotr Naimski – Sekretarz Stanu, Pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej; Ireneusz Zyska – Sekretarz Stanu, Pełnomocnik Rządu ds. Odnawialnych Źródeł Energii, Ministerstwo Klimatu i Środowiska; Robert Tomanek – Podsekretarz Stanu, Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii; Dorota Dębińska-Pokorska – Partner, Lider Grupy Energetycznej PwC; Artur Michalski – Zastępca Prezesa Zarządu, NFOŚiGW; Igor Wasilewski – Prezes Zarządu, PERN S.A. Prelegenci rozpoczęli dyskusję od omówienia Zielonego Ładu i Planu odbudowy dla Europy z perspektywy polskiej racji stanu i  trendów globalnych w energetyce. W tym kontekście odniesiono się również do europejskiej energetyki po globalnej pandemii, w szczególności do kwestii budowy elektrowni jądrowej oraz konieczności wykorzystania gazu we wszystkich instalacjach pracujących w podstawie. Kolejna część debaty odniosła się do planów dla sektora węglowego i energetyki węglowej a także neutralności klimatycznej, w odniesieniu do priorytetowych kierunków działań Rządu. Zwrócono przy tym uwagę na podstawowe wyzwania związane z konsolidacją polskiej energetyki. Zaproszeni goście odnieśli się również do projektów NordStream i Baltic Pipe. W ostatniej części dyskusji omówiono Programy NFOŚiGW przeznaczone dla rozwoju energetyki prosumenckiej, jak i również wspomniano o OZE w projektach inwestycyjnych firm energetycznych, a także energetyce jądrowej w Polsce. Starano się odpowiedzieć przy tym na pytanie, jak zapewnić akceptację społeczną dla nowego kształtu energetyki.

I Panel pt. „OZE w portfolio liderów polskiego rynku” moderowany był przez Konrada Kosickiego – Counsel w Wolf Theiss Poland, do dyskusji zaś zasiedli: Ireneusz Zyska – Sekretarz Stanu, Pełnomocnik Rządu ds. Odnawialnych Źródeł Energii, Ministerstwo Klimatu i Środowiska; Zbigniew Gryglas – Podsekretarz Stanu, Ministerstwo Aktywów Państwowych; Jan Biernacki – Wicedyrektor PwC; Paweł Cioch – Wiceprezes Zarządu ds. Korporacyjnych, PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.; Wojciech Hann – Wiceprezes Zarządu kierujący pracami Zarządu Banku, Bank Ochrony Środowiska S.A.; Katarzyna Szwed-Lipińska – Dyrektor Departamentu Źródeł Odnawialnych, Urząd Regulacji Energetyki; Paweł Przybylski – Prezes Zarządu, Siemens Gamesa Renewable Energy; Arkadiusz Sekściński – Wiceprezes Zarządu ds. Rozwoju, PGNiG S.A.; Jerzy Topolski – Wiceprezes Zarządu ds. Zarządzania Majątkiem, TAURON Polska Energia S.A.; Andrzej Ziółkowski – Prezes Urzędu Dozoru Technicznego. Na początek zaproszeni goście zastanawiali się nad możliwościami komercyjnego wykorzystania paliw alternatywnych i wodoru. Pozwoliło to odnieść się szerzej do dynamiki rozwoju rynku elektromobilności w Polsce. Jednym z elementów debaty o elektromobilności była strategia rozwoju infrastruktury ładowania – czy aktualne regulacje stymulują rozwój infrastruktury. Następnie oceniono skalę projektów OZE planowanych na 2021 rok, jak i również rozwój off-shore mogący być przyszłością dla polskiego rynku OZE. W tym kontekście odniesiono się także do problematyki prosumentów, jako elementu rynku OZE i przeznaczonego dla nich Programu Mój Prąd. W debacie poruszono także kwestie OZE z perspektywy dystrybucji  (działania  centralne,  regionalne,  lokalne) oraz magazynów energii jako niezbędnego elementu dojrzałego rynku czystej energii. W ramach debaty pojawiła się także tematyka klastrów energii oraz ich szans na rozwój w koegzystencji z systemem energetycznym.

II panel zatytułowany “Polski rynek energii gazu i paliw” moderowany był przez Marka Kulesę – Dyrektora Biura Towarzystwa Obrotu Energią. W debacie wzięli udział: Tomasz Grzela – Dyrektor ds. LNG i CNG, Grupa LOTOS S.A.; Grzegorz Kotte – Wiceprezes Zarządu ds. Technicznych, ENEA Wytwarzanie Sp. z o.o.; Ireneusz Krupa – Członek Zarządu ds. Rozwoju i Inwestycji, Polska Spółka Gazownictwa Sp. z o.o.; Mateusz Radecki – Wiceprezes Zarządu, PERN S.A.; Beata Wittmann – Członek Zarządu, Gas Storage Poland; Robert Zasina – Prezes Zarządu, TAURON Dystrybucja S.A.; Piotr Zawistowski – Prezes Zarządu, Towarowa Giełda Energii S.A. Prelegenci na początku podzielili się swoimi spostrzeżeniami, jeżeli chodzi o perspektywy rozwoju wydobycia i magazynowania gazu w Polsce oraz możliwości jego importu. Stanowiło to punkt odniesienia do dyskusji o kluczowych projektach inwestycyjnych dla polskiego rynku paliw i gazu oraz o priorytetach w rozbudowie gazowej sieci przesyłowej oraz dystrybucyjnej. Zastanawiano się także nad szansami rozwoju energetyki gazowej w Polsce jako “czystego” paliwa dla odbiorców indywidualnych i przemysłu. Na koniec odniesiono się do perspektyw rozwoju rynku zielonego wodoru w Polsce, infrastruktury magazynowej i jej wpływu na rozwój rynku gazu oraz paliw.

W panelu III pt. “Rynek ciepła i kogeneracji” odpowiedzialnym za moderację był Maciej Bando – b. Prezes URE, Członek Rady Programowej ECB, zaś do debaty zasiedli: Vasco Amaral Cunha – Oficer kredytowy, sektor publiczny, Polska i kraje bałtyckie, Europejski Bank Inwestycyjny; Rafał Gawin – Prezes Urzędu Regulacji Energetyki; Arkadiusz Kosiel – Członek Zarządu, Dyrektor ds. Regulacji i Zarządzania Taryfami, Fortum Power and Heat Polska Sp. z o.o.; Artur Michalski – Zastępca Prezesa Zarządu, NFOŚiGW; Andrzej Modzelewski – Członek Zarządu ds. Infrastruktury, innogy Polska S.A.; Paweł Stańczyk – Prezes Zarządu, PGNiG Termika S.A.; Marek Wesoły – Poseł na Sejm RP, Wiceprzewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Energetyki. Debata w pierwszej kolejności odniosła się do kwestii miejsca kogeneracji w założeniach Europejskiego Zielonego Ładu: RED II, nie bez znaczenia było także zagadnienie roli gazu w ciepłownictwie systemowym i indywidualnym. Następnie zastanawiano się nad możliwościami wzrostu efektywności  energetycznej w procesie wytwarzaniu ciepła (elektryfikacja ciepłownictwa: kogeneracja, trigeneracja), zaś w szerszej perspektywie próbowano odpowiedzieć na pytanie jak racjonalnie przemodelować rynek ciepła. Kolejna część panelu poświęcona była skali rozwoju systemów prosumenckich i jej wpływu na ciepłownictwo sieciowe w szczególności prelegentów interesowało, czy energetyka prosumencka jest szansą, czy zagrożeniem dla rozwoju ciepła sieciowego. Na koniec uczestnicy debaty dużo uwagi poświęcili kwestii odejścia od węgla w kontekście rosnących cen EUETS oraz wpływu faktu odstąpienia od węgla na cenę ciepła u odbiorców końcowych szczególnie w mniejszych miejscowościach.

Panel IV pt. “Horyzont 2050: Rozwój, inwestycje, innowacje”, moderowała Izabella Żyglicka – Rzecznik Praw Przedsiębiorców przy Regionalnej Izbie Gospodarczej w Katowicach, Radca Prawny, Wspólnik Zarządzający, Kancelaria Żyglicka i Wspólnicy. W roli prelegentów wystąpili: Jarosław Bogacz – Prezes Zarządu, POLENERGIA OBRÓT S.A.; Jarosław Głowacki – Członek Zarządu, Wiceprezes Zarządu ds. Technicznych, PGNiG Termika S.A.; dr inż. Wojciech Kamieniecki – Dyrektor, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju; Filip Kowalski – General Manager for Energy & Natural Resources, SAP Middle Eastern Europe; Roman Masek – Dyrektor Techniczny, BELSE Sp. z o.o.; Paweł Pisarczyk – Prezes Zarządu, Atende Industries Sp. z o.o. W pierwszej części panelu zaproszeni goście zastanawiali się nad możliwymi ścieżkami rozwoju technologii przyszłości – z jednej strony analizowano, czy wodór może stać się paliwem wykorzystywanym w dłuższej perspektywie w większej skali, z drugiej – odniesiono się do potencjału energii jądrowej pod kątem zapotrzebowania na energię w Polsce. Wnioski pozwoliły odpowiedzieć na pytanie: czy nowe technologie są uzupełnieniem czy trzonem zmian. Jednocześnie zastanawiano się nad sposobami modelowania proekologicznych zachowań oraz czy Program „Czyste powietrze” jest w stanie takie zachowania wykształcać. Druga część dyskusji odnosiła się do skutków jakie dla całej gospodarki przyniosą „Zielony ład” a także „Transformacja energetyczna. W tym kontekście przeanalizowano podstawowe trendy rozwojowe inwestycji, finansowania projektów a także barier inwestycyjnych. Zwrócono również uwagę, że kluczowe jest także inwestowanie w innowacje, dlatego przeanalizowano Program Start-up w szczególności zastanawiano się, jak polskie przedsiębiorstwa wykorzystały potencjał i know-how rynku. Na koniec Podjęto problematykę perspektyw dla rozwoju elektromobilności.

Piąty panel został zatytułowany “Potencjał polskich wytwórców na potrzeby segmentu OZE” – w roli moderatora ponownie wystąpił Mariusz Wójcik – Kierownik Zespołu Energetyki Morskiej i Odnawialnej, ILF Consulting Engineers Polska Sp. z o.o. zaś do dyskusji zostali zaproszeni: Włodzimierz Ehrenhalt – Wiceprezes Zarządu, Stowarzyszenie Energii Odnawialnej; Jakub Faryś – Prezes Zarządu, Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego; Ewa Malicka – Prezes Zarządu, Towarzystwo Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych; Mariusz Samordak – Dyrektor Biura Sektora Energetycznego i Technologii, Bank Gospodarstwa Krajowego; Adam Sikorski – Prezes Zarządu, UNIMOT S.A.; Janusz Sterna – Wiceprezes Zarządu Columbus Energy S.A.; Bogdan Szymański – Prezes Zarządu, Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej – Polska PV; dr inż. Andrzej Wiszniewski – Prezes Zarządu, Narodowa Agencja Poszanowania Energii S.A. Debata podzielona została na trzy części. W pierwszej zastanawiano się nad potencjałem polskich wytwórców komponentów instalacji OZE oraz możliwościami zostania liderem segmentu energetyki rozproszonej i prosumenckiej przez polskich producentów. W drugiej części analizowano kierunki rozwoju fotowoltaiki i e-mobility. Na koniec podniesiono temat samorządów, jako pożądanego, ale trudnego partnera biznesowego. W podsumowaniu zwrócono się do prelegentów z pytaniem, czy Polska może zostać liderem wśród producentów komponentów energetyki wiatrowej. Elementem, który zdaniem prelegentów wpływa istotnie na skalę i tempo rozwoju polskich przedsiębiorstw jest stabilność regulacji w obszarze OZE.

Swój udział w Kongresie POWERPOL na platformie konferencyjnej online w ciągu dwóch dni zarejestrowało ok. 1500 osób.

XXI edycja Ogólnopolskiego Kongresu POWERPOL była wspierana przez liczne grono firm partnerskich oraz partnerów medialnych, które angażowały się w przygotowania wspomnianego przedsięwzięcia. Europejskie Centrum Biznesu główny organizator Kongresu pragnie szczególnie podziękować Partnerowi Energetycznemu firmie TAURON Polska Energia S.A., Partnerom Merytorycznym: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. oraz PwC Polska, Partnerom: Bank Gospodarstwa Krajowego, Bank Ochrony Środowiska S.A., Belse Sp. z o.o., ENEA S.A., Energa Grupa Orlen, Fortum Power and Heat Polska Sp. z o.o., Operator Gazociągów Przesyłowych Gaz-System S.A.; PERN S.A., PGNiG S.A., PGNiG Termika S.A., Towarowa Giełda Energii S.A., Urząd Dozoru Technicznego, podziękowania należą się także Europejskiemu Bankowi Inwestycyjnemu oraz Polskiej Spółce Gazownictwa Sp. z o.o. za współpracę w ramach Kongresu.

Europejskie Centrum Biznesu dziękuje również Patronom Medialnym: Portalowi BiznesAlert.pl; Centrum Informacji o Rynku Energii CIRE.PL; Portalowi CEO.com.pl, Portalowi elektroinzynieria.pl; Portalowi Energetyka24, Magazynowi Energetyka Cieplna i Zawodowa; Portalowi energetykacieplna.pl; Magazynowi Energetyka Wodna; Portalowi Energetykon.pl; Portalowi Euractiv; Portalowi inzynieria.com; Portalowi Kierunekenergetyka.pl, Magazynowi Law Business Quality; Portalowi mBrokers; Magazynowi Nowa Energia; Portalowi Nuclear.pl; Portalowi OZEON, Portalowi Smart-Grids.pl; Portalowi środowisko.pl; Portalowi Strategie i Biznes, Magazynowi Świat Elit; Portalowi Teraz-Srodowisko.pl; Warsaw Bussiness Journal, Wiadomościom Naftowym i Gazowniczym; Portalowi Wysokienapiecie.pl.

Komentarz ZPP ws. zapowiedzi rządu przywrócenia obostrzeń w dniu 24.02.2021 r.

W trakcie dzisiejszej konferencji, minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział przywrócenie od 27 lutego br. obostrzeń na terenie województwa warmińsko-mazurskiego do stanu obowiązującego przed dniem 1 lutego br. Tym samym, na terenie jednego województwa ponownie zostaną zamknięte galerie, hotele i pozostałe miejsca noclegowe, obiekty kultury, a także infrastruktura przeznaczona do uprawiania sportu na świeżym powietrzu.

ZPP z niepokojem obserwuje lokalne przywrócenie obostrzeń dla działalności gospodarczej. Zwracamy uwagę na fakt, że hotele i pensjonaty z województwa warmińsko-mazurskiego, które od 12 lutego br. rozpoczęły ponowną działalność, na podstawie danych dotyczących ilości przyszłych rezerwacji podejmowały działania mające na celu zorganizowanie kadry pracowniczej, a także odpowiednich ilości towarów i zapasów pozwalających na bieżącą obsługę gości hotelowych. Z pewnością znaczna część tychże dóbr konsumpcyjnych zostanie spisana na straty, co dodatkowo negatywnie obciąży płynność finansową przedsiębiorstw z branży turystycznej i rekreacyjnej. Jednocześnie, sytuacja budzi głęboki niepokój wśród pracowników, którzy liczyli na trwałe odmrożenie branż, w których są zatrudnieni.

Ponadto, przyjęty w dniu dzisiejszym sposób punktowego, regionalnego zamykania obiektów rekreacji i turystyki doprowadzić może do koncentracji turystów na niewielkiej powierzchni innego regionu kraju, co wydaje się być ryzykowne z epidemicznego punktu widzenia.

Konsekwentnie negatywnie odnosimy się do rozstrzygnięć podejmowanych w sposób dyskrecjonalny. Jeśli przyjętym przez rząd kierunkiem wprowadzania ograniczeń jest ich regionalizacja, powinny zostać zaprezentowane jasne i przejrzyste algorytmy podejmowania decyzji w tym zakresie. Tymczasem, mamy do czynienia raczej ze spontanicznym wprowadzaniem restrykcji ad hoc. Co więcej, zapowiedź przywrócenia obostrzeń następuje z marginalnym wyprzedzeniem, co również wprowadza przedsiębiorców w całej Polsce w stan niepokoju i wątpliwości co do perspektyw prowadzenia biznesu.

Mając na uwadze powyższe, apelujemy o stworzenie racjonalnej i przewidywalnej mapy drogowej, wyznaczającej jasne progi wprowadzania bądź zdejmowania określonych obostrzeń epidemicznych – w skali krajowej bądź lokalnej. Jeśli przedstawiciele kluczowych ośrodków decyzyjnych uznali, że liczba zakażeń jest niewystarczająco precyzyjną i oddającą faktyczny stan rozwoju sytuacji epidemicznej zmienną (taki argument był podawany w odniesieniu do zrezygnowania z listopadowej mapy drogowej), nic nie stoi na przeszkodzie by uzupełnić ją o inne informacje (liczba zajętych łóżek, dynamika przyrostu chorych etc.). Wobec trzeciej fali epidemii, kluczowa będzie przewidywalność podejmowanych decyzji – apelujemy o jej zapewnienie.

Kim Povlsen nowym prezesem zarządu spółki Universal Robots

Kim Povlsen został powołany na stanowisko prezesa zarządu Universal Robots. Povlsen, Duńczyk, wnosi doświadczenie w obszarze globalnego zarządzania zarówno z perspektywy technologii, jak i biznesu i będzie prowadził Universal Robots w kolejnym etapie rozwoju i innowacji. Jego mianowanie podkreśla przywiązanie firmy Teradyne do duńskich korzeni Universal Robots i jej roli w rozwoju lokalnej społeczności robotyki. Kim obejmie nowe stanowisko w Universal Robots z dniem 1 marca 2021 roku.

„Jestem ogromnie zadowolony, że mogę przedstawić Kima Povlsena jako nowego prezesa zarządu Universal Robots” – powiedział Greg Smith, prezes zarządu Grupy Automatyki Przemysłowej firmy Teradyne, pełniący obowiązki prezesa zarządu Universal Robots. „Kim ma fantastyczne osiągnięcia jako dynamiczny manager z ogromnym zamiłowaniem do robotyki. Universal Robots, z Kimem na pokładzie, ma doskonałe możliwości wzmocnienia pozycji lidera światowego rynku robotyki współpracującej. Możemy przyśpieszyć rozwój opracowywania nowych zastosowań i wzrost rynku. Universal Robots była jedną z firm, które utworzyły podstawy zagłębia robotyki w Odense, a nasi globalni klienci darzą uznaniem innowacyjność i jakość wynikającą z duńskiego dziedzictwa. Cieszę się, że mamy duńskiego prezesa, który może dalej rozwijać nasze osiągnięcia i wspierać ciągły rozwój naszego hubu robotycznego i siedziby w Odense.”

Kim piastował stanowiska zarządcze w obszarze biznesu i technologii w Schneider Electric, światowej firmie zajmującej się zarządzaniem energią i automatyką. Ostatnio był jej wiceprezesem do spraw strategii i technologii, odpowiedzialnym za tworzenie i realizację strategii technologicznej tej wielomiliardowej organizacji. Kim mieszka w Aarhus w Danii, jest absolwentem Wydziału Informatyki i Projektowania Rozwiązań Zagnieżdżonych na Uniwersytecie Południowej Danii. Wśród absolwentów Uniwersytetu znajduje się wielu innowatorów i liderów biznesu z uznanego środowiska robotyki w Odense.

„Już od pewnego czasu z podziwem przyglądałem się Universal Robots” – powiedział Kim. „W moich oczach ta firma to uosobienie innowacyjności i potencjału, dlatego ogromnie mnie ucieszyło, gdy zaproponowano mi to stanowisko. Firma nie tylko była pionierem branży robotów współpracujących, utworzyła ekosystem partnerskich rozwiązań technologicznych i uruchomiła rozległą sieć dystrybutorów obsługujących klientów o zróżnicowanym zapotrzebowaniu na automatykę przemysłową, ale także ma potencjał, by zasadniczo przekształcić obszar automatyki w skali całej gospodarki światowej. Nie mogę się doczekać momentu, gdy stanę się częścią zespołu pracowników Universal Robots, współpracy z nimi i nauki od nich.”

Dobre dane z zachodu

Dobra passa danych zza Odry trwa. Tym razem gospodarka kurczy się mniej, niż dotychczas sądzili analitycy. Konsekwencją tych danych jest kolejne umocnienie euro względem pozostałych walut.

PKB z Niemiec

Dzisiaj od rana poznaliśmy odczyt PKB z Niemiec za IV kwartał. Po raz kolejny okazuje się, że nasz zachodni sąsiad dobrymi odczytami makroekonomicznymi ciągnie w górę całą strefę euro. Spadek PKB wyniósł (nie jak oczekiwano 2,9% w skali roku) a 2,7%. To wynik nie tylko lepszy od obecnych oczekiwań, ale również od pesymistycznych wizji roztaczanych jeszcze kilka miesięcy temu przed nami. Wpływ pandemii jest oczywiście negatywny, ale trochę został przeszacowany. W rezultacie mamy kolejne odbicie w górę euro, które zyskuje na wartości nie tylko względem złotego ale również dolara.

Dane z USA

We wczorajszych danych z USA warto zwrócić uwagę na odczyt indeksu Conference Board. Jest to wskaźnik bazujący na badaniach ankietowych pokazujący optymizm konsumentów. Wyższy od oczekiwań wynik sugeruje, że ich optymizm rośnie, a tym samym w przyszłości może powodować zwiększoną aktywność zakupową przekładającą się na poprawę innych wskaźników gospodarczych. Dane te spowodowały stabilizację dolara względem głównych walut.

Węgry utrzymały stopy procentowe

Wczoraj poznaliśmy decyzję Węgierskiego Banku w sprawie stóp procentowych. Utrzymany został poziom 0,6%. W tym miejscu warto przypomnieć, że Węgrzy relatywnie późno obniżali stopy procentowe i zrobili to zaledwie 0,9% na 0,6%. Patrząc np. na tak często porównywaną z Węgrami Polskę, to my obniżyliśmy stopy procentowe z 1,5% na 0,1%. Dodatkowo należy brać pod uwagę to, że zarówno Polska jak i Węgry są obecnie w czołówce europejskiej pod kątem danych o inflacji. Sytuacja ta sugeruje, że dalsze obniżki są mało prawdopodobne.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Branża e-papierosów nie zgadza się z akcyzą i opłatą za banderole

  • Akcyza na płyny do e-papierosów i wyroby nowatorskie oraz koszty związane z zakupem banderol legalizacyjnych wywołują w branży sporo kontrowersji – jest to najwyższa stawka w historii podatku akcyzowego w Polsce;
  • Koszty „akcyzowe” są znacznie wyższe dla płynów do e-papierosów niż dla konkurencyjnych produktów, w tym tradycyjnych papierosów i tzw. wyrobów nowatorskich tytoniu – mówią przedstawiciele Stowarzyszenia „NIE dla Tytoniu!”;
  • A przed przedsiębiorcami perspektywa kolejnych obostrzeń związanych z pandemią. Czy to odpowiedni czas na tego typu dodatkowe obciążenia?

Kolejna fala – dla branży kolejny cios

Początkowo akcyza na e-papierosy i tzw. wyroby nowatorskie tytoniu miała obowiązywać od 1 lipca 2020 roku, ale z uwagi na pandemię rząd zaniechał jej poboru, przesuwając termin o trzy miesiące. Mocno nadszarpnięta obostrzeniami branża liczyła na złapanie oddechu jesienią i na dodatkowe działania ułatwiające podmiotom wejście w sprzedaż produktów objętych akcyzą.

– W niektórych miesiącach sprzedaż produktów była znikoma, cele sprzedażowe nie zostały zrealizowane według założonych prognoz. Ponadto przez spowolnienie gospodarcze przejście na akcyzę wydaje się mało wykonalne. Nie wszyscy właściciele sklepów są świadomi, że od 1 maja 2021 roku będą musieli posiadać sprzedawać produkty oznaczone banderolą legalizacyjną kosztującą 5 zł za sztukę, co wiąże się też ze znacznie wyższą ceną półkową. Już dziś większość z nich deklaruje, że nie wyda kilku tysięcy złotych na dodatkowe opłaty i woli zamknąć swój sklep. Czy tak faktycznie musi się stać? Można tego uniknąć przede wszystkim dzięki mniejszej stawce za banderole legalizacyjne, gdzie np. dla wszystkich tradycyjnych wyrobów akcyzowych kosztuje 1,30 zł, a dla nas prawie 4 razy więcej! mówią właściciele sklepów z e-papierosami.

Rekordowa akcyza

Warto nadmienić, że na dziś oprócz banderol legalizacyjnych najwyższą stawkę akcyzy ma alkohol etylowy. 100 litrów czystego alkoholu to równowartość 6 275 zł akcyzy. Dla porównania tytoniowe wyroby nowatorskie obciążono od 1 października akcyzą na poziomie ok. 305 zł za 1 kilogram wyrobu, a dla płynów do e-papierosów jeszcze więcej! Tak duże wzrosty nie są notowane w innych branżach.

– Co więcej stawka akcyzy na alkohol wydaje się śmiesznie mała, gdy uświadomimy sobie, że litr płynu do e-papierosów wg obecnych zapisów ustawy o podatku akcyzowym kosztuje 550 zł, a zatem 100 litrów płynu to już kwota 55 000 zł akcyzy. To jest szokujące – mówi Justyna Lipowicz z firmy VAPE RIDE, przedstawiciela z branży płynów do e-papierosów.

 

O ile w przypadku większych przedsiębiorstw nowy koszt nie będzie tak dotkliwy, to środowisko małych i średnich przedsiębiorców branży e-papierosów w Polsce może znów znaleźć się na skraju bankructwa. Wprowadzenie akcyzy oraz obowiązku banderolowania sprawi, że przedsiębiorcy, chcąc przetrwać, zwiększą cenę produktu – płyn, który kosztował 9,90 zł, kosztuje już 17 zł. Gdyby zrobić to stopniowo, uniknęlibyśmy rodzącej się szarej strefy.

Apel o zrównanie stawek

Przedsiębiorcy z branży e-papierosów zrzeszeni w nowopowstałym Stowarzyszeniu czują niesprawiedliwość wynikającą z nierównej wysokości stawek nowej akcyzy w stosunku do wyrobów konkurencyjnych, czyli tradycyjnych papierosów, wyrobów nowatorskich oraz tytoniu do palenia.

– Nowe przepisy wprowadziły stawkę akcyzy na poziomie 0,55 zł/ml płynu do e-papierosów (550 zł za litr), z kolei w przypadku tzw. wyrobów nowatorskich i tytoniu do palenia zaproponowano,  w sumie, po 305,39 zł za kg. Ponadto w przypadku e-papierosów zaplanowano najwyższe koszty związane z wytworzeniem znaków podatkowych i legalizacyjnych. Czujemy niesprawiedliwość względem innych wyrobów do tzw. vapowania, których nie obciąża się w takim stopniu jak nasze produkty mówi grupa członków Stowarzyszenia „NIE dla tytoniu!”. Branża e-papierosów, która na co dzień zatrudnia w Polsce kilkadziesiąt tysięcy osób może pozbawić pracy kolejnych Polaków. I to tych w 90% z własnymi niewielkimi działalnościami gospodarczymi.

– Apelujemy o zrównanie warunków akcyzowych e-papierosów względem pozostałych wyrobów. W obecnej sytuacji czujemy się potraktowani niesprawiedliwie, nowe stawki negatywnie wpłynęły na sytuację ekonomiczną małych i średnich polskich przedsiębiorstw, a będzie jeszcze gorzej zważywszy na kilka tysięcy działalności zarejestrowanych podatników prowadzących własne niewielkie działalności gospodarcze.

Banderole akcyzowe również w górę

Branża zwraca też uwagę na koszty banderolowania, które również sprawiają, że produkcja i handel tymi wyrobami przestaje się opłacać.

– Pamiętając, że z założenia banderole podatkowe powinny kosztować tyle samo, niezależnie, czy to płyn do e-papierosów, wyrób nowatorski, czy paczka papierosów, dlaczego więc koszty zakupu banderol na papierosy i wyroby nowatorskie to zasadniczo 12,40 zł za 1000 sztuk, kiedy te same 1000 sztuk banderol na płyn do e-papierosów to już kwota  trzykrotnie wyższa: 38,28 zł (banderole samoprzylepne)? Owszem w nowym rozporządzeniu Ministra Finansów teoretycznie koszt wytworzenia banderoli akcyzowej nie został zwiększony, ale uwaga ta nie dotyczy najbardziej popularnych banderol samoprzylepnych. W praktyce spadła na nas kolejna podwyżka – dodają przedstawiciele branży, w tym Krzysztof Kondej z firmy Expran Group produkującej płyny.

 

Co ciekawe, pobór akcyzy na e-papierosy nie jest jednakowy we wszystkich krajach UE. Przykładowo we Francji czy Niemczech dodatkowa akcyza nie jest pobierana, natomiast we Włoszech wprowadzona w 2015 roku stawka 0,37 euro/ml miała oznaczać dla rządu zyski na poziomie 86 mln euro za 2015 rok. Plan ten udało się wykonać tylko w ok. 6 proc. Ponadto np. Estonia niedawno wycofała się z akcyzowania wyrobów do vapowania.

Ciekawe, że Niemcy planują opodatkować tylko płyny z nikotyną, co jest zasadne, bo zawartość nikotyny można ustalić, a dodatkowo jest to zgodne z przepisami zdrowotnymi regulującymi obrót wyrobami służącymi do dostarczania nikotyny, a również zbieżne z unijnym planem walki z chorobami nowotworowymi.

Źródło:

  • Ustawa o podatku akcyzowym
  • Rozporządzenia MF w sprawie oznaczania wyrobów akcyzowych znakami akcyzy
  • https://fundacjarepublikanska.org/wp-content/uploads/2016/12/raport-e-papierosy-fundacja-republikanska.pdf
  Płyn do e-papierosów Wyroby nowatorskie Tytoń do palenia Papierosy
Stawka akcyzy 0,55 zł/ml

550 zł za 1 litr

155,79 za kg + 32,05% średniej ważonej detalicznej ceny sprzedaży tytoniu do palenia (466,77 zł)

 305,39 zł za kg

155,79 za kg + 32,05% maksymalnej ceny detalicznej (cena wydrukowana na opakowaniu jednostkowym) 228,10 zł za 1000 sztuk plus 32,05% maksymalnej ceny detalicznej (cena wydrukowana na opakowaniu jednostkowym)
Podstawa opodatkowania Mililitr – utrudniający pomiar Kilogram i procent co roku ogłaszanej przez Ministra Finansów ceny Kilogram i procent od ceny nadrukowanej na opakowanie 1000 sztuk i procent od ceny nadrukowanej na opakowanie
Znak podatkowy – koszt wytworzenia 38,28  zł za 1000 sztuk w rolkach 12,40 zł za 1000 sztuk lub 14,47 zł za 1000 sztuk (pokrojone) 12,40 zł za 1000 sztuk lub 14,47 zł za 1000 sztuk (pokrojone) 12,40 zł za 1000 sztuk lub 14,47 zł za 1000 sztuk (pokrojone)
Znak legalizacyjny – koszt zakupu 5 zł 2 zł 1,30 zł 1,30 zł

 

Wciąż nie ma możliwości rozliczania PIT-36 przez internet

Będą opóźnienia w zwrocie nadpłaconego podatku. Wciąż nie ma możliwości rozliczania PIT-36 przez internet.

Przedsiębiorcy, którzy planują rozliczenie z fiskusem za 2020 rok drogą elektroniczną, mogliby otrzymać zwrot nadpłaconego podatku w ciągu maksymalnie 45 dni. Na razie jednak nie działa możliwość składania e-zeznań PIT-36 i PIT -36L.

Nowe wzory deklaracji podatkowych zostały ogłoszone w drodze rozporządzenia już 18 grudnia zeszłego roku. Przedsiębiorcy, którzy rozliczają się na formularzach PIT-36 oraz PIT-36L wciąż jednak nie mogą złożyć zeznania drogą elektroniczną. Pozostaje im wyłącznie tradycyjna forma papierowa, jednak w tym wypadku czas oczekiwania na zwrot środków może potrwać nawet 90 dni. Według zapowiedzi rządu elektroniczny formularz PIT-36 ma być dostępny na przełomie lutego i marca. Nie znamy jeszcze choćby orientacyjnej daty udostępnienia PIT-36L.

Tymczasem rok 2020 był dla wielu podatników bardzo specyficzny ze względu na panującą pandemię. Wielu z nich może mieć nadpłatę podatku, a jej zwrot byłby często znaczącym wsparciem, które pomogłoby poprawić płynność finansową i podreperować budżet firmy. W dodatku brak złożonego zeznania rocznego rodzi trudności w przypadku starania się o kredyt, ponieważ już teraz wymaga go wiele banków.

Ponadto w mojej opinii, jeśli brak obecnie jest instrumentów służących do złożenia zeznania drogą elektroniczną, zwrot nadpłaty z deklaracji złożonych drogą papierową powinien następować szybciej niż w ciągu 90 dni. Wielu przedsiębiorców jest przecież gotowych do rozliczenia się z fiskusem, a dwukrotnie dłuższy termin zwrotu nadpłaty może mieć negatywny wpływ na ich już i tak nadwyrężoną przez pandemię sytuację finansową.

Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w firmie inFakt