Parlament Europejski wezwał Ukrainę do dostosowania standardów pracy do warunków europejskich

Parlament Europejski apeluje do władz Ukrainy, aby bezwzględnie zreformowała rynek pracy i dostosowała go do realiów europejskich.

Posłowie do Parlamentu Europejskiego po przeprowadzonych konsultacjach ze związkami zawodowymi i społeczeństwem obywatelskim apelują do rządu Ukrainy o pilne zreformowanie prawa pracy w celu zwalczenia powstających nieformalnych miejsc zatrudnienia. Nie powstrzyma to jednak ukraińskiej migracji zarobkowej.

Parlament Europejski podaje, że ​​liczba Ukraińców pracujących w UE wzrosła z 2,2 mln do 2,7 mln, czyli z 13% do 16% ogółu zatrudnionych w ich kraju. Z jednej strony przyczynia się to do zwiększenia ofert pracy na Ukrainie z powodu niedoboru siły roboczej w niektórych sektorach, z drugiej zarobki emigrantów stanowi równowartość ponad 8% PKB  państwa i jest dodatkowym źródłem dochodu Ukrainy.

Ponadto Parlament Europejski wzywa Komisję Europejską do udzielenia pomocy regionalnym ośrodkom zatrudnienia w celu wspierania i inwestowania w programy aktywizujące młodzież w szczególności z obszarów wiejskich, zrównoważonej gospodarki, wzmocnienia edukacji i zapewnienia jej społeczno-ekonomicznej możliwości.

Nowy program rządowy Ukrainy, który zachęca do inwestowania i wspiera wzrost gospodarczy, nie powinien być wprowadzany kosztem praw pracowników i warunków ich codziennej pracy.

Jak zauważa dyrektor generalny Gremi Personal, Tomas Bogdevic: „Problemy z nielegalnym zatrudnieniem na Ukrainie są znacznie większe niż w Polsce. W 2020 r. tylko 60% obywateli zostało legalnie zatrudnionych na Ukrainie pozostałe 40%  pracuje nielegalnie lub zostaje zatrudniona za minimalną płacę, a reszta wypłaty jest wręczana w kopercie. Jednak nieformalne zatrudnienie nie jest główą przyczyną emigracji. Z badań Centrum analitycznego Gremi Personal wynika, iż ​​głównym czynnikiem migracyjnym Ukraińców są wyższe pensje w krajach Unii Europejskiej i stabilna sytuacja gospodarcza.  Reforma prawa pracy na Ukrainie nie zatrzyma migracji zarobkowej, zadzieję się tak jedynie poprzez kompleksowe reformy gospodarcze i poprawę klimatu inwestycyjnego – biznesowego na Ukrainie.”

Parlament Europejski zwraca również uwagę na to, że prawa związków zawodowych na Ukrainie są ograniczone z powodu niedoskonałego i niejasnego ustawodawstwa.

Youtuberzy i inni twórcy internetowi pod lupą fiskusa

Prowadzenie vlogów, blogów, kont w mediach społecznościowych, serwisach internetowych bądź innej działalności internetowej coraz częściej staje się źródłem dużych zarobków, głównie wśród młodych ludzi. Muszą oni jednak pamiętać, że w większości przypadków zyskiem należy podzielić się z fiskusem. Eksperci KPMG w Polsce komentują w jaki sposób powinny być opodatkowane tego rodzaju dochody oraz z jakimi problemami w zakresie opodatkowania spotykają się twórcy internetowi.

Kwalifikacja przychodów

Przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych przewidują kilka źródeł przychodów. Kwalifikacja do prawidłowego źródła przychodu będzie zależała od rodzaju oraz charakteru działalności twórcy internetowego.

Możliwości zarobku dla takich osób są naprawdę szerokie. Mogą oni przykładowo otrzymywać wynagrodzenie za wyświetlanie reklam przy filmach, szeroko rozumianą współpracę z danymi markami albo mogą nieodpłatnie otrzymywać produkty do recenzowania. To oczywiście tylko wycinek z całego katalogu możliwości zarobkowych twórców internetowych. Z tego powodu, właściwe określenie tzw. źródła przychodów w wielu sytuacjach jest nie lada wyzwaniem.

Co do zasady, zgodnie z przepisami ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, pozarolniczą działalnością gospodarczą jest działalność zarobkowa m.in. usługowa prowadzona we własnym imieniu, bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły. Jeżeli spełnione są te warunki, przychód twórcy internetowego może zostać uznany za przychód z pozarolniczej działalności gospodarczej. Jeżeli działalność twórcy internetowego nie spełnia wyżej wymienionych przesłanek, a sam twórca internetowy nie prowadzi działalności gospodarczej, to kwalifikacja do prawidłowego źródła przychodów uzależniona jest od umów zawieranych przez twórcę internetowego oraz obszaru działalności twórcy.

Najczęściej w przypadku twórców internetowych nieprowadzących działalności gospodarczej uzyskiwane przez nich przychody kwalifikowane są jako przychody z działalności wykonywanej osobiście (np. w przypadku umów zlecenia, umów o dzieło), przychody z najmu (np. w przypadku najmu części swojej strony internetowej reklamodawcom) albo przychody z tzw. innych źródeł, jeżeli nie można jednoznacznie zakwalifikować przychodów do żadnego źródła – mówi Sebastian Kałuża, doradca podatkowy w Zespole ds. PIT w KPMG w Polsce.

Kłopotliwe rozliczanie przychodów zagranicznych

Często twórcy internetowi uzyskują przychody nie tylko ze źródeł w Polsce, ale np. otrzymują wypłaty zza granicy wskutek udziału w zagranicznych projektach. W takiej sytuacji, najczęściej konieczne staje się odniesienie do lokalnych uregulowań prawa podatkowego oraz do zawartych między danymi krajami umów o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Częstym problemem, związanym z uzyskiwaniem przychodów zagranicznych, z jakim borykają się twórcy internetowi jest kwalifikacja przychodu do różnych źródeł przychodów w dwóch krajach na podstawie lokalnych przepisów obowiązujących w tych krajach. Ponadto, może się okazać, że w kraju, w którym dochód został wypłacony, został pobrany podatek w momencie wypłaty wynagrodzenia. Często konieczne może być również uzyskanie i przedstawienie certyfikatu rezydencji podatkowej przez twórcę internetowego.

Załóżmy, że twórca internetowy otrzymuje dochód z innego kraju, gdzie dochód ten uznawany jest np. jako należności licencyjne i opłaty za usługi techniczne. Natomiast w Polsce twórca internetowy może prowadzić działalność gospodarczą i dochód ten uznany może zostać jako dochód uzyskany w ramach tej działalności. Tego rodzaju przypadki muszą zostać dokładnie przeanalizowane celem zminimalizowania ryzyka podwójnego opodatkowania – mówi Grzegorz Grochowina, Deputy Director, Szef Zespołu ds. Zarządzania Wiedzą w Dziale Doradztwa Podatkowego w KPMG w Polsce.

Różne metody rozliczania przychodów

Jak już zostało wspomniane powyżej, istnieje kilka tzw. źródeł przychodów. Sposób rozliczenia danego przychodu uzależniony jest od tego, do jakiego źródła powinien on zostać przyporządkowany.

Przychody z działalności wykonywanej osobiście (np. umowa zlecenie) i przychody z tzw. innych źródeł, dla polskich rezydentów podatkowych opodatkowane są na tzw. zasadach ogólnych, czyli według skali podatkowej od 17% do 32%. Rozliczanie przychodów z najmu możliwe jest według skali podatkowej, ale także według ryczałtowej stawki 8,5% oraz 12,5% od nadwyżki ponad 100 tys. zł. Należy jednak pamiętać, że w przypadku rozliczenia ryczałtem nie ma możliwości odliczenia kosztów uzyskania przychodów.

Jeżeli chodzi o przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej, to możliwe jest ich rozliczanie według skali podatkowej od 17% do 32% albo objęcie podatkiem liniowym w wysokości 19%. W obu przypadkach, dopuszczalne jest uwzględnienie poniesionych przez twórcy internetowych tzw. kosztów uzyskania przychodów.

Zgodnie z przepisami ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów.

Dla twórców internetowych jedną z największych wątpliwości stanowi bowiem właściwe rozliczanie ponoszonych przez nich kosztów. Organy podatkowe często odmawiają twórcom internetowym zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów niektórych wydatków. Za twórcami internetowymi częściej opowiadają się z kolei sądy administracyjne.

Przykładowo fiskus odmówił uznania za koszty uzyskania przychodów wydatków na podróże, w tym wydatków na bilety lotnicze, noclegi, wyżywienie i bilety wstępu do parków rozrywki dla twórcy internetowego tworzącego filmy z parków rozrywki, które następnie zamieszcza na portalu internetowym (interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z dnia 26 października 2020 r., sygn. 0112-KDIL2-2.4011.607.2020.1.MM).

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 6 listopada 2019 r., sygn. II FSK 3802/17, pozwolił na odliczenie blogerce modowej wydatków na zakup ubrań, biżuterii, kosmetyków, perfum oraz wykonywanie fotografii, filmów i innych treści multimedialnych. Wcześniej fiskus odmówił prawa blogerce do odliczenia tego rodzaju wydatków. W najnowszych interpretacjach (np. interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 8 stycznia 2021 r., sygn. 0115-KDIT3.4011.624.2020.1.PS) fiskus zezwolił już na odliczenie wydatków na zakupione na potrzeby bloga odzież i obuwie.

Uwzględnienie konkretnych wydatków jako kosztów uzyskania przychodów jest kością niezgody między twórcami internetowymi a urzędami skarbowymi. W ostatnim czasie widać liberalizację stanowiska fiskusa, który np. wskazał, że wydatki na zakup odzieży i obuwia na potrzeby prowadzonego bloga mogą stanowić koszty uzyskania przychodów. Jeżeli jednak twórca internetowy chce mieć pewność co do możliwości odliczenia danych wydatków od przychodu, powinien wystąpić z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej przepisów prawa podatkowego – mówi Grzegorz Grochowina, Deputy Director, Szef Zespołu ds. Zarządzania Wiedzą w Dziale Doradztwa Podatkowego w KPMG w Polsce.

Rozliczanie nieodpłatnie przekazywanych produktów

Zdarza się, że twórcy internetowi otrzymują nieodpłatnie produkty np. do testowania i recenzowania na swoich kanałach. Często nie zdają sobie sprawy, że otrzymanie takiego produktu może wiązać się z dodatkowymi obowiązkami m.in. w zakresie podatku dochodowego od osób fizycznych.

Zwolnieniu z PIT podlega wartość nieodpłatnych świadczeń w związku z jego promocją lub reklamą jeżeli nie przekracza kwoty 200 zł. Należy zwrócić uwagę na fakt, że mowa o nieodpłatnym świadczeniu, tj. świadczeniobiorca nie powinien być zobowiązany do wykonania jakiegokolwiek świadczenia wzajemnego. Zwolnienie nie ma też zastosowania, jeżeli świadczenie jest dokonywane na rzecz pracownika świadczeniodawcy lub osoby pozostającej ze świadczeniodawcą w stosunku cywilnoprawnym.

W przypadku, gdy nie są spełnione warunki do zastosowania zwolnienia i twórca internetowy nie prowadzi działalności gospodarczej, na świadczeniodawcy ciąży obowiązek złożenia informacji PIT-8C. W sytuacji, gdy twórca internetowy prowadzi działalność gospodarczą, wartość nieodpłatnie przekazanego produktu powinna co do zasady zostać opodatkowana tak, jak przychody z działalności gospodarczej – mówi Sebastian Kałuża, doradca podatkowy w Zespole ds. PIT w KPMG w Polsce.

Na rynku wciąż brakuje operatorów wózków widłowych

Od początku pandemii rynek e-commerce w Polsce rośnie w siłę, a wraz z nim branża logistyczna. Rozwój e-handlu wpłynął na wzrost zapotrzebowania na specjalistów w obszarze magazynowania i transportu wewnętrznego. Najbardziej poszukiwanymi pracownikami są w tej chwili operatorzy wózków widłowych z uprawnieniami UDT oraz magazynierzy.

Od roku obserwujemy dynamiczny rozwój rynku e-commerce. Powstają kolejne wielkopowierzchniowe hale magazynowe, a firmy kurierskie przeżywają rozkwit. Wraz z rozwojem branży widać rosnące zapotrzebowanie na handlowców, spedytorów i magazynierów. Obecnie najbardziej poszukiwanymi pracownikami w branży logistycznej są operatorzy wózków widłowych z uprawnieniami UDT. W ostatnich latach pracownicy ci byli w grupie najbardziej porządanych, a szybki rozwój e-handlu sprawił, że niedobory kadrowe jeszcze bardziej się pogłębiły. Do prac związanych z wykorzystaniem wózka widłowego potrzebne są odpowiednie uprawnienia potwierdzone egzaminem, co również ma wpływ na aktualny deficyt kadrowy.

Tomasz Dudek
Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający OTTO Work Force Central Europe

“W ostatnich miesiącach wśród naszych klientów pojawia się coraz więcej zapytań o operatorów wózków widłowych z uprawnieniami UDT. Firmy mają największy problem z pozyskaniem pracowników w strefach ekonomicznych i regionach, gdzie działają duże parki logistyczne. Niestety pracownicy z Polski nie są w stanie uzupełnić tych niedoborów kadrowych. Odpowiedzią na rosnące potrzeby rynku są operatorzy wózków widłowych ze wschodu. Jako agencja pracy dla wielu naszych klientów rekrutujemy pracowników ze wschodu z doświadczeniem w krajach ojczystych, a następnie przeprowadzamy ich przez proces szkolenia i uzyskania uprawnień w Polsce” – mówi Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający agencji pracy OTTO Work Force Central Europe.

Pracownicy z Ukrainy znajdą pracę w logistyce

W najbliższych miesiącach niedobory kadrowe w branży logistycznej będą uzupełnianie przez pracowników ze Wschodu, którzy mimo pandemii znowu chętnie przyjeżdżają do Polski. Na koniec 2020 roku w ZUS zarejestrowanych było 725 tys. cudzoziemców, a to około 55 tys. więcej niż w lutym zeszłego roku, czyli przed pandemią. Trzech na czterech cudzoziemców pochodzi z Ukrainy. Trudna sytuacja gospodarcza na Ukrainie i rosnące tam bezrobocie motywuje ich do wyjazdu i podjęcia pracy w Polsce. Według badania agencji pracy OTTO Work Force Central Europe, przeprowadzonego pod koniec 2020 roku, aż 78% pracowników tymczasowych z Ukrainy deklaruje zadowolenie z pracy w Polsce. Dla 71% badanych główną motywacją do podjęcia pracy w Polsce są wyższe zarobki. Na kolejnej pozycji znajdują się lepsza sytuacja gospodarcza w Polsce (32%) oraz brak pracy na Ukrainie (31%).

26 proc. kluczowych stanowisk w polskich firmach zajmują kobiety

Polska zajmuje jedno z najwyższych miejsc w Unii Europejskiej pod względem przedsiębiorczości kobiet, dotyczy to głównie małych przedsiębiorstw. We wszystkich firmach objętych badaniem tylko 30 proc. członków zarządów to kobiety, a jedynie w 23 proc. pełnią one funkcję prezesa. Dlatego wciąż potrzebujemy inicjatyw wspierających Polki w realizacji marzeń o prowadzeniu własnego biznesu.

Kobiety w Polsce stanowią 52 proc. ludności, a ich potencjał przedsiębiorczości jest duży, potrzebne są tylko szanse i możliwości jego realizacji. W ciągu jedenastu lat działania konkursu Bizneswoman Roku organizowanego przez Fundację Sukcesu Pisanego Szminką nagrodzono już ponad setkę przedsiębiorczyń, założycielek firm nie tylko ogólnopolskich, ale i międzynarodowych.

W zarządach dużych firm wciąż jest za mało kobiet

O ile w budowaniu mniejszych biznesów przez kobiety Polska na tle innych krajów Europejskich wypada dobrze, to we władzach dużych firm, prowadzonych przez kilkuosobowe zarządy, kobiety są już w mniejszości.

Z danych zebranych przez agencję badawczą Bisnode a Dun & Bradstreet Company po przebadaniu 550 tys. firm wpisanych do rejestru KRS w Polsce, które mają wpisany skład zarządu pośród małych, średnich, dużych czy akcyjnych spółek wynika, że 30 proc. członków zarządów to kobiety. Z kolei tam gdzie pośród powyższych firm została wpisana w rejestr funkcja prezesa to w 23 proc. stanowią kobiety.

Oznacza to, że zaledwie 26 proc. kluczowych stanowisk w firmach zajmują kobiety. W porównaniu do roku 2018 to 2-procentowy wzrost. Jeszcze mniejszy jest udział kobiet w radach nadzorczych spółek obecnych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych – wynosi 12,7 proc. To wzrost o 1,6 proc. w ciągu ostatnich 10 lat.

Przedsiębiorcze Polki na tle Unii Europejskiej

W Unii Europejskiej pod względem przedsiębiorczości kobiet zajmujemy jedno z najwyższych miejsc – co trzecia firma w Polsce jest założona i prowadzona przez kobietę. Zazwyczaj są to jednak niewielkie przedsiębiorstwa, zatrudniające do 9 osób, najczęściej z branży usługowej, w której aż 75 proc. firm należy do kobiet. Są to przede wszystkim salony fryzjerskie, salony urody, ale też kancelarie prawne, zakłady opieki zdrowotnej lub niewielkie przedsiębiorstwa produkcji i naprawy odzieży.

Komisja Europejska, w odpowiedzi na wezwanie Parlamentu Europejskiego, już w 2012 r. proponowała wprowadzenie parytetów ze względu na płeć, obierając za cel osiągnięcie 40-procentowego udziału kobiet w radach nadzorczych spółek giełdowych do końca 2020 r. Najbliżej tego są obecnie kraje skandynawskie, najdalej kraje bałkańskie oraz południowej i środkowej Europy – w tym Polska.

Przed realizowaniem się w biznesie kobiety często powstrzymuje brak wiary we własne możliwości. Jak wynika z badania Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką, zaledwie 9 proc. kobiet deklaruje, że nie brak im pewności siebie, by podejmować ambitne zadania, a prawie 60 proc., wprowadzając zmiany w swoim życiu zawodowym, kieruje się oceną innych. Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką od 12 lat stara się zwalczać te obawy, nagradzając kobiety, które dzięki determinacji i zaangażowaniu odniosły sukces w biznesie. Potrzeby takich inicjatyw dowodzi ogromne zainteresowanie, jakim się cieszą – w XI edycji r. w kategoriach otwartych konkursu Bizneswoman Roku wpłynęło ponad 700 nominacji. Mimo trudnych warunków, w jakich obecnie wszyscy działamy, trwa zbieranie nominacji do kolejnej edycji konkursu.

O konkursie
Kandydatki mogą zgłaszać się do konkursu samodzielnie lub zostać nominowane przez osoby trzecie, które już zauważyły ich sukcesy i chciałyby, żeby docenili je też inni. Zgłoszeń oraz nominacji można dokonać poprzez formularz on-line na stronie www.bizneswomanroku.pl

Badanie EY i Billennium: cyfrowe metody komunikacji w ocenie Polaków

Badanie EY i Billennium: Jeden na pięciu Polaków jest niezadowolony z cyfrowych metod kontaktu, po pandemii rzadziej ze zdalnych kanałów chce korzystać 41% ankietowanych.

Jak wynika z przeprowadzonego przez EY Polska i Billennium badania „Jak w warunkach nowej rzeczywistości Polacy korzystają z kanałów cyfrowych”, cyfrowe metody komunikacji pozytywnie ocenia 80% Polaków, choć 75% uważa jednocześnie, że możliwość bezpośredniego kontaktu z przedstawicielem firmy, sklepu czy instytucji jest ważna.
Najmniejszą otwartość deklarujemy wobec zdalnego zakupu samochodu. Tylko 15% Polaków byłoby gotowych zastąpić bezpośredni kontakt – komunikacją cyfrową. Co ciekawe, taka zamiana byłaby łatwiejsza, jeśli dotyczyłaby konsultacji lekarskich (tu gotowość deklaruje 23% badanych), edukacji (25% badanych). Bezpośredniego kontaktu najmniej potrzebujemy przy wykonywaniu operacji bankowych – 63% badanych jest gotowych zastąpić bezpośredni kontakt na rzecz zdalnych interakcji, 51% w ten sposób mogłoby załatwiać sprawy urzędowe.

Rys. 1. W których spośród wymienionych niżej dziedzin wyobrażasz sobie zastąpienie bezpośredniego kontaktu (twarzą w twarz) kontaktem zdalnym (np. video rozmowa, rozmowy telefoniczne, chat, portale obsługi klienta, aplikacje mobilne firm usługowych, sklep internetowy etc.)?
cyfrowe metody kontaktu w ocenie Polaków

– 2020 rok nie rozpoczął ery online. Jak wynika z naszego badania, tylko połowa Polaków w 2020 korzystała częściej z kanałów cyfrowych. Druga połowa nie zwiększyła tego wykorzystania. Miniony rok zapoczątkował natomiast czasy omnichannel w pełnym rozumieniu tego słowa, czyli usługi obejmującej przecinające się ze sobą kanały – w tym punkty stacjonarne oraz e-commerce. Czy Polacy mogą się wkrótce odwrócić od kanałów offline? Nie do końca. Jak widać, nie wszyscy użytkownicy przeniosą się do kanałów cyfrowych i nadal preferowanym przez wielu użytkowników sposobem obsługi będą kanały fizyczne, zwłaszcza w kwestiach wymagających konsultacji. Natomiast z całą pewnością zwiększy się, wymuszona bieżącymi okolicznościami związanymi z pandemią, cyrkulacja pomiędzy kanałami, stąd dla naszych klientów kluczowe jest teraz omnikanałowe doświadczenie klienta – mówi Wojciech Soleniec, Partner z EY Technology Consulting.

Biorąc pod uwagę rodzaje kanałów zdalnej komunikacji, w ostatnim roku Polacy najczęściej korzystali z portali obsługi klienta, np. bankowości elektronicznej, ubezpieczyciela czy operatora sieci komórkowej (59%). Niemal równie często, by załatwić niezbędne sprawy łączyliśmy się z infolinią (54%). Zdecydowanie najmniej popularną formą kontaktu były w ostatnich 12 miesiącach video rozmowy, z których skorzystało jedynie 13% ankietowanych.

Rys. 2. Z których z wymienionych kanałów zdalnych korzystałeś/aś w ciągu ostatnich 12 miesięcy?

Z których z wymienionych kanałów zdalnych korzystałeś

– Pojawienie się koronawirusa przyspieszyło adaptację kanału video w obsłudze klienta. Znaczenie tak zwanego mirror world, będącego cyfrowym odzwierciedleniem świata realnego, jest obecnie coraz bardziej doceniane w sektorze usług oraz retail, choć jeszcze nie doceniają go w pełni klienci nieprzyzwyczajeni do tej formy kontaktu. Jak wynika z naszego badania, dla ponad połowy użytkowników pierwsze doświadczenie z kanałem video jako narzędziem komunikacji nastąpiło wraz z pandemią. Największą popularnością cieszył się on przy internetowych zakupach, edukacji, kontaktach z bankiem. Znacznie mniejszą grupę stanowili ci, którzy za pośrednictwem video rozmawiali z firmami telekomunikacyjnymi, dostawcami gazu lub prądu oraz innymi usługodawcami – mówi Michał Halagiera, Chief Solution Officer z Inperly w Billennium.

O badaniu „Jak w warunkach nowej rzeczywistości Polacy korzystają z kanałów cyfrowych?”
Badanie zostało zrealizowane na przełomie września i października 2020 roku na reprezentatywnej grupie 530 respondentów (z zachowaniem referencyjnych rozkładów w kategoriach płeć, wiek, wykształcenie i miejsce zamieszkania). Dodatkowo zrealizowano badanie specjalne na podgrupie 283 osób korzystających z kanału video do kontaktów z firmami oraz instytucjami. Badanie zostało przeprowadzone za pomocą wywiadów CAWI – ankieta online, wspartych wywiadami CATI – ankieta telefoniczna.

Więcej informacji: https://www.ey.com/pl_pl/raporty-analizy/jak-w-warunkach-nowej-rzeczywistoci-polacy-korzystaj-z-kanalow-cyfrowych

Prezes Movie Games Mobile obejmie do 300 tys. akcji Infoscanu z nowej emisji

Firma telemedyczna Infoscan S.A. oraz Kamil Gaworecki, Prezes Zarządu Movie Games Mobile, podpisali porozumienie. Na jego podstawie Kamil Gaworecki zobowiązał się do objęcia oraz opłacenia do 300 tys. akcji Infoscanu, które będą pochodziły z nowej emisji akcji serii N. Środki z emisji zostaną przeznaczone na spłatę części zobowiązań Spółki. Jest to jeden z warunków połączenia Infoscanu z Movie Games Mobile zawartych w Term Sheet.

Warunkiem objęcia i opłacenia do 300.000 akcji serii N przez Akcjonariusza jest zaoferowanie akcji w terminie do 31 marca br. Drugim warunkiem jest przedstawienie do tego dnia planu połączenia z Movie Games Mobile. Spółka zaoferuje Akcjonariuszowi akcje do objęcia niezwłocznie po podjęciu przez Zarząd uchwały o ustaleniu ceny emisyjnej akcji serii N. Cena emisyjna zostanie określona przez Zarząd po zakończeniu trwających obecnie prac nad wyceną zorganizowanej części przedsiębiorstwa, która zgodnie z decyzją NWZ Spółki zostanie sprzedana podmiotowi zewnętrznemu.

Jako współzałożycielowi oraz Prezesowi Zarządu Movie Games Mobile bardzo zależy mi na szybkim spełnieniu przez Infoscan warunków połączenia oraz na sprawnym przeprowadzeniu całego procesu. Dlatego zdecydowałem się zawiązać porozumienie ze Spółką oraz zadeklarować chęć objęcia części z oferowanych akcji serii N. Pozwoli to na szybsze pozyskanie kapitału na spłatę zobowiązań. Oprócz tego, jako przedstawiciel Movie Games Mobile będę mógł umocnić swój udział w akcjonariacie Spółki.  – informuje Kamil Gaworecki, Prezes Zarządu Movie Games Mobile oraz akcjonariusz Infoscanu.

Zgodnie z Term Sheet Infoscan zobowiązał się do spłaty wszystkich zobowiązań. Środki na realizację tego celu zostaną pozyskane m.in. w ramach sprzedaży ZCP Infoscanu i udziałów w spółkach zależnych oraz z emisji akcji serii N. Proces ten będzie poprzedzało badanie stanu prawnego i finansowego Infoscanu i Movie Games Mobile.

Pierwsza w Polsce instalacja do przetwarzania tonerów

W ciągu jednej godziny jest w stanie przetworzyć aż 800 kilogramów tonerów. Pierwsza w Polsce i jedna z niewielu w Europie instalacja do przetwarzania tonerów została uruchomiona przez MB Recycling, lidera w branży zbierania i przetwarzania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. W ten sposób  polska marka staje się prekursorem w dziedzinie nowoczesnego recyklingu.

Rozwojowy sektor

Drukujemy dużo, a będziemy jeszcze więcej. Wartość światowego rynku tonerów szacuje się dziś na 19,13 mld dolarów, a wedle amerykańskich szacunków Reports and Data liczba to wzrośnie do ponad 28 mld dolarów w 2027. Wzrost ten podyktowany jest rosnącym popytem na atramenty zwłaszcza w kontekście opakowań i druku komercyjnego, które odpowiadają za ponad 40% dochodów tego segmentu. „Zgodnie z obowiązującymi od 5 lat unijnymi przepisami tonery stanowią zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny, który wymaga właściwego przetworzenia. Dlatego tak istotne są innowacyjne rozwiązania w kontekście recyklingu tonerów” – mówi Paweł Kozieł, dyrektor ds. technicznych i wdrożeń MB Recycling.

Proces od środkainstalacja tonerowa zdjęcie 1

Pierwsza w kraju instalacja do przetwarzania tonerów pozwala na ich szybki i całkowicie bezpieczny recykling, a sam proces jest w pełni zautomatyzowany.Operator podaje kasetę tonerową  do podajnika, skąd trafia do rozdrabniacza, tam następuje rozdrobnienie kasety, po czym kolejnym etapem jest separacja  proszku tonerowego od  metali żelaznych, nieżelaznych oraz tworzyw sztucznych, które ponownie wracają na rynek. Hermetyzacja całego procesu czyni go całkowicie bezpiecznym” – tłumaczy Paweł Kozieł. Z tonerów można odzyskać m.in. stal, miedź, aluminium i tworzywa sztuczne, które mogą być ponownie wykorzystane w przemyśle samochodowym, drogowym czy budowlanym.instalacja tonerowa zdjęcie 2

Potencjał do wykorzystania

Instalacja może przetwarzać zarówno tonery atramentowe, jak i proszkowe, „Instalacja niesie ze sobą olbrzymi potencjał i wychodzi naprzeciw potrzebom rynku. Przedsiębiorstwa, instytucje publiczne, szkoły, firmy reklamowe, drukarnie, producenci opakowań – zaryzykowałbym twierdzenie, że nie ma dziś firmy, która nie korzystałaby z drukarki czy innych urządzeń do kopiowania. Jednocześnie zużyte tonery stanowią trudny odpad, z którym wiele osób nie wie jak właściwie postąpić. Dlatego z jednej strony warto mówić o tym, że tonery to elektryczne śmieci, a także ułatwiać ich szybkie i bezpieczne oddanie” – mówi Bartłomiej Hajduk, prezes MB Recycling. Odbiór tonerów następuje z zachowaniem wszystkich procedur prawnych. „Działamy w oparciu o najwyższe standardy bezpieczeństwa” – zaznacza ekspert MB Recycling  Tomasz Wirecki. „Dokładamy starań, aby odbiór tonerów z firm i instytucji przebiegał w ciągu kilku dni od zgłoszenia na infolinii 572-102-102. Wszystko w trosce o środowisko i wygodę klienta” – dodaje.

Nowy Jedwabny Szlak – nowy kierunek dla polskiego transportu?

Transport na Wschód, poza granicę Unii Europejskiej, wiąże się z sporą liczbą przeszkód do pokonania. Formalnych, politycznych, infrastrukturalnych, na przejściach granicznych czy problemów dotyczących bezpieczeństwa. W Polsce nie brakuje jednak przewoźników, którzy podejmują się transportu towarów w tym kierunku. Liczba wydawanych zezwoleń na 2021 rok do Białorusi i Rosji wzrosła – odpowiednio do 205 i 220 tysięcy, a na Ukrainę została na takim samym poziomie – 160 tysięcy. Poprawa warunków do wykonywania transportu w tym regionie powinna mieć wpływ na popularyzację wśród polskich firm Nowego Jedwabnego Szlaku z Chin do Europy. Marta Staniszewska, ekspert GBox, Grupa INELO oraz Kamil Wolański, kierownik działu ekspertów OCRK, przedstawiają analizę szans i wyzwań stojących przed polskimi przewoźnikami, którzy mogą postawić na specjalizację w transporcie na Wschód.

Dotychczas najczęściej wybieranym rozwiązaniem logistycznym w przewozie towarów na linii Azja – Europa był transport morski. To się jednak może szybko zmienić. – Rozwój wschodniej technologii i infrastruktury drogowej stwarza możliwość wymiany handlowej na skalę dotąd niespotykaną, przy jednocześnie atrakcyjnych kosztach i przede wszystkim, błyskawicznym tempie przewozu towarów. To nowy, atrakcyjny rynek dla firm transportowych z Polski, który nie jest tak konkurencyjny i „oblegany”, jak najbardziej popularne kierunki tranzytowe – podkreśla Marta Staniszewska, ekspert GBox, Grupa INELO.

Na Wschód bez Pakietu Mobilności

Transport za wschodnią granicę Polski przebiega inaczej niż na terenie Unii Europejskiej. Z jednej strony jest bardziej ekonomiczny dla właścicieli firmy, bo nie obowiązuje tam przyjęty w ubiegłym roku unijny Pakiet Mobilności czy też inne przepisy wprowadzane przez państwa np. dotyczące płacy minimalnej.

Z drugiej strony przewoźnicy muszą się liczyć z różnego rodzaju przeszkodami. Jedną z barier w rozwoju transportu na Ukrainę, Białoruś i do Rosji są formalności. Jeśli chodzi o Ukrainę, to konieczne jest uzyskanie faktury dla odbiorcy towaru, świadectwa przewozowego i specyfikacji. Transport odbywa się na podstawie uzyskania zezwolenia ogólnego lub zezwolenia EMKT (od tego roku wydawane tylko dla pojazdów o klasie ekologii minimum EURO 4).

Telematyka otworzy Wschód dla polskiego transportu?

Kolejnym problemem jest niestabilność polityczna kraju. Część terenów zwłaszcza na wschodzie jest zagrożona konfliktem wojennym. Dlatego eksperci zalecają przewoźnikom rozszerzenie odpowiedzialności cywilnej na kraje spoza Unii Europejskiej i dodatkowe ubezpieczenie uwzględniające niebezpieczeństwo uszkodzenia lub kradzieży ładunku. Szczególną uwagę należy więc zwrócić na kontakt z kierowcą oraz monitoring transportu, co zapewniają nowoczesne rozwiązania telematyczne.

Tu w szczególności mogą pomóc rozwiązania telematyczne, które w czasie rzeczywistym pozwalają na monitoring towaru oraz ciężarówki, zwiększając bezpieczeństwo kierowcy oraz przewoźnika. Rozwój nowych technologii w transporcie przyspiesza „otwieranie” się wschodnich państw na zachodnie firmy transportowe ze względu na wspomniane wcześniej zwiększenie bezpieczeństwa oraz zdecydowanie ułatwienie komunikacji na linii przewoźnik – kierowca. Dodatkowo, cyfrowy obieg dokumentów, coraz bardziej popularne rozwiązanie wśród wielu przewoźników, przyspiesza procedury graniczne, co jest szczególnie ważne poza terytorium UE – dodaje Marta Staniszewska.

Rosja i Białoruś – służby interpretują po swojemu

W przypadku transportu do Rosji warto zwrócić uwagę, że niezbędna dokumentacja różni się w zależności od tego czy ładujemy towar w Polsce, czy w innym kraju członkowskim. Niezależnie od tego funkcjonują dwa typy pozwoleń – tzw. zezwolenie ogólne na wykonywanie przewozu między tymi dwoma krajami i w tranzycie oraz tzw. zezwolenia kr-3, czyli dotyczące transportu do i z krajów trzecich. Jeśli towar pochodzi z Polski, wystarczy dokument potwierdzający np. certyfikat pochodzenia towaru czy faktura VAT. W przypadku towaru spoza Polski, Rosjanie zażądają dokumentu przewozowego CMR, świadectwa pochodzenia towaru, faktury, zlecenia przewozu, a także niezbędnych świadectw np. weterynaryjnych.

Polscy przewoźnicy narzekają na działania strony rosyjskiej. Eksperci zwracają uwagę, że umowa między naszymi krajami jest zwykle interpretowana jednostronnie. Do tego rosyjskie przepisy wewnętrzne są z nimi sprzeczne i bardzo utrudniają polskim przewoźnikom wykonywanie przewozów do Rosji. Kierowcy muszą liczyć się z częstszymi kontrolami, a służby przyglądają się zezwoleniom na transport i je kwestionują. Podważają, że choć towar zapakowano w Polsce, to był wyprodukowany w innym kraju, a to wymaga kolejnych dokumentów. Najlepiej mieć więc obydwa zezwolenia – ogólne dotyczące przewozów na podstawie umowy polsko–rosyjskiej i tzw. kr-3 dotyczące przewozów do i z krajów trzecich – radzi Marta Staniszewska, ekspert GBox.

Na Białorusi obowiązują trzy rodzaje zezwoleń na międzynarodowy transport: ogólne, czyli dające prawo do wykonania przewozu dwustronnego albo tranzytowe, zezwolenie specjalne i zezwolenie EKMT. I w tym przypadku polscy przewoźnicy narzekają na działania białoruskich służb na granicy. Celnicy dokonują rozładunku przewożonego towaru, a następnie, nawet gdy wszystko się zgadza z dokumentami, wystawiają przewoźnikom fakturę za wykonane czynności rozładunku i załadunku.

Pakiet Mobilności spędza sen z powiek?

Polska jest granicą Unii Europejskiej i poza nią nie obowiązuje niedawno wprowadzony Pakiet Mobilności. A według szacunków Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska nowe przepisy mogą spowodować spadek przewozów o 20 proc., zmniejszenie przychodów nawet o 2 mld euro rocznie i likwidacja 40-60 tys. miejsc pracy. Jeśli dodać, że kilka lat temu m. in. Niemcy, Belgia, Holandia, Francja czy Austria wprowadziły przepisy zobowiązujące także polskich przewoźników do płacenia swoim pracownikom nie mniejszej stawki niż wynosi płaca minimalna w tych krajach, to transport na Wschód jest bardziej ekonomiczny. – Stawki kierowców w tej części Europy są też dużo niższe. Na Białorusi zarobki kierowców w transporcie międzynarodowym to około 500–700 euro. Podobnie jest na Ukrainie – 600 euro, a to i tak kilka razy więcej niż płaca minimalna w tym kraju (około 150 euro). W Rosji stawki w dużych miastach jak Moskwa i Sankt Petersburg wynoszą około tysiąca euro, w mniejszych 600 – 700 euro – dodaje Marta Staniszewska.

Nowy Jedwabny Szlak – handlowa tętnica świata dla polskich przewoźników

Wymienione aspekty dają podstawy dla polskich przewoźników, by mocniej zainteresowali się transportem na Wschód, a w perspektywie Nowym Jedwabnym Szlakiem. W 2013 roku Chiny w celu organizacji szybszego transportu towarów zaproponowały właśnie stworzenie tzw. Nowego Szlaku Jedwabnego. Celem tej inicjatywy jest skrócenie czasu przewozu ładunków, poprawa ich bezpieczeństwa i ograniczenie kosztów.

– W ostatnich miesiącach zauważamy zwiększone zainteresowanie na polskim rynku transportowym przewozami drogowymi z Chin do Europy, czyli po tzw. nowej „handlowej tętnicy świata”. Rozwój Nowego Jedwabnego Szlaku stwarza możliwość wymiany handlowej na skalę dotąd niespotykaną, przy jednocześnie atrakcyjnych kosztach i przede wszystkim, błyskawicznym tempie przewozu towarów. W wielu przypadkach oscylują one w granicach 7-14 dni, podczas gdy czas dostarczenia towarów drogą morską to około 40 dni – podkreśla. Kamil Wolański – To nowy, atrakcyjny rynek dla firm transportowych z Polski i pozostałych krajów Europy, który w obecnej chwili nie jest tak konkurencyjny i „oblegany”, jak najbardziej popularne kierunki tranzytowe. Warto zauważyć, że Chiny produkują towary, w tym m.in. produkty farmaceutyczne, których zapotrzebowanie w Europie stale rośnie, szczególnie widoczne jest to w okresie pandemii – dodaje.

Najważniejszymi zadaniami, od których zależy powodzenie Nowego Jedwabnego Szlaku, to efektywna organizacja transportu z uwzględnieniem przepisów celnych w różnych krajach i różnorodnej infrastruktury. Rosnące znaczenie transportu na Daleki Wschód powinno zainteresować polskich przewoźników.

Formalności, infrastruktura, rozliczenia

– W związku z tym pojawiają się pytania o organizację oraz rozliczanie tego typu transportów wśród naszych stałych i nowych klientów, którzy podjęli już pierwsze próby lub dopiero przygotowują się do ekspansji na nowy rynek. Kraje, przez które przechodzi Nowy Jedwabny Szlak szykują się pod kątem umożliwienia wykonywania przewozów drogowych na ich terenie. Dostosowują wewnętrze przepisy do umowy AETR, jak w przypadku Rosji, która pracuje nad ujednoliceniem tych regulacji. Jednocześnie jako Grupa Inelo prowadzimy rozmowy ze służbami kontrolnymi w krajach wschodnich, przez które przechodzi Nowy Jedwabny Szlak, ponieważ instytucje te pracują nad uregulowaniem przepisów dotyczących przewozów drogowych na swoim terytorium – zaznacza Kamil Wolański, ekspert OCRK.

Przepisy to jedno, ale niemniej ważne jest praktyczne przygotowanie szlaku transportowego do korzystania przez kierowców. Trzeba wybudować lub zmodernizować kilka tysięcy kilometrów dróg, postawić stacje paliw, miejsca odpoczynku czy noclegowe, a także zapewnić należyte bezpieczeństwo.

– Chińska inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku przewiduje spore inwestycje w projekty infrastrukturalne. Ma skupić się w centralnej, zachodniej i południowej Azji, a także Afryce i Europie. Oprócz kwestii związanych z infrastrukturą znaczącym problemem, na który wskazują nasi klienci, jest liczba granic, które trzeba przekroczyć i związanych z tym wymaganych dokumentów w odpowiednich językach, a także wiz w przypadku wjazdu na teren kraju spoza UE – komentuje Kamil Wolański. – Warto zauważyć również, że do pokonywania tak długich tras firma transportowa musi zainwestować w nowe pojazdy. Przewoźnik powinien pamiętać, że w przypadku pojazdów z 2019 roku wyposażonych w smart tachografy wjazd takim pojazdem do niektórych krajów może wiązać się nałożeniem kary finansowej, ponieważ tego typu cyfrowy tachograf nie został jeszcze formalnie dopuszczony w ramach konwencji AETR.

Transport na Wschód, ale nie tylko do Rosji, Ukrainy, Białorusi, ale jeszcze dalej aż do Chin to atrakcyjny kierunek dla polskich przewoźników. Nowy Jedwabny Szlak to otwarcie nowych możliwości dla tego biznesu, zwłaszcza jeśli uda się przezwyciężyć kwestie formalne, poprawić infrastrukturę i bezpieczeństwo. Należy się jednak do niego dobrze przygotować, bo mogą tam czekać niespodzianki, które raczej nie zdarzają się na terenie Unii Europejskiej.

MedApp wdroży w swojej aplikacji rozwiązanie StethoMe

MedApp podpisał umowę ze start-upem StethoMe, twórcą rozwiązania do zdalnego wykrywania nieprawidłowości w układzie oddechowym. W ramach współpracy MedApp wdroży w swojej aplikacji medycyny cyfrowej bezprzewodowy stetoskop, który pozwoli na poszerzenie zakresu badań oferowanych przez placówki medyczne korzystające z rozwiązań CarnaLife System oraz Cyfrowa Przychodnia.

StethoMe to pierwszy system do zdalnego wykrywania nieprawidłowości w układzie oddechowym. Opiera się na algorytmach sztucznej inteligencji posiadających status wyrobu medycznego, współpracujących z bezprzewodowym stetoskopem oraz dedykowaną aplikacją. Dzięki wykorzystaniu unikalnych technologii zapewniających kontrolę jakości badania, może ono być używane przez pacjentów w warunkach zdalnych. Rozwiązanie jest szczególnie przydatne dla osób cierpiących na takie choroby jak astma, przewlekła obturacyjna choroba płuc, cukrzyca, zapalenie płuc, zapalenie oskrzeli i inne schorzenia związane z układem oddechowym.

– StethoMe to jedno z najbardziej innowacyjnych rozwiązań dostępnych obecnie na rynku medycznym. Cieszymy się, że wspólnie zespołem StethoMe będziemy mogli wdrożyć je w naszych placówkach partnerskich oraz wzbogacić o nie aplikację i usługi MedAppu. Już teraz CarnaLife System oraz Cyfrowa Przychodnia oferują szerokie spektrum pomiarów i ich analizy z zakresu chorób wewnętrznych, kardiologii, czy diabetologii. Dzięki wdrożeniu bezprzewodowego stetoskopu lekarze z placówek korzystających z naszych rozwiązań otrzymają możliwość kontroli stanu układu oddechowego pacjentów bez konieczności umawiania się na wizyty. Wszystko w warunkach zdalnych – podsumowuje Krzysztof Mędrala, Prezes Zarządu MedApp.

CarnaLife System to zaawansowana platforma medycyny cyfrowej, która umożliwia lekarzowi ocenę i monitorowanie stanu zdrowia pacjentów z różnymi schorzeniami oraz zdalne przeprowadzanie konsultacji o dowolnej porze dnia i w dowolnym miejscu. W zależności od wskazań medycznych pacjenci będący pod opieką personelu wykorzystującego platformę CarnaLife System, mierzą poziom glikemii, ciśnienie tętnicze krwi, wykonują badanie EKG, pomiar temperatury, pulsoksymetrię, itp. Platforma umożliwia także zbieranie danych dotyczących samopoczucia oraz innych parametrów związanych z monitoringiem objawów neuropsychiatrycznych. CarnaLife System jest modułem analitycznego systemu CarnaLife, który jest certyfikowany jako wyrób medyczny klasy IIb.  MedApp wprowadził w październiku 2020 roku kolejne rozszerzenia aplikacji w postaci usługi Cyfrowej Przychodni. Ma ono na celu usprawnić funkcjonowanie zarówno małych placówek medycznych, szpitali, jak i rozwiniętych sieci medycznych oraz będzie dla nich realnym wsparciem w zakresie pełnej obsługi pacjentów.

Zapowiada się dobre pierwsze półrocze dla budownictwa. Co druga firma liczy na poprawę kondycji

Tylko 20 proc. firm budowlanych uważa, że epidemia koronawirusa ma niekorzystny wpływ na ich branżę. To najmniej ze wszystkich sześciu badanych sektorów – wynika z Barometru COVID-19 na I kwartał br. zrealizowanego przez EFL. Dla 67 proc. koronawirus jest neutralny. Przedsiębiorstwa budowlane z umiarkowanym optymizmem spoglądają także na kolejne miesiące tego roku. Co druga uważa, że w I półroczu br. ich kondycja poprawi się. Jest to nie tylko najwyższy wynik od początku realizacji badania dla budowlanki, ale także wśród wszystkich badanych sektorów.

Barometr EFL dla branży budowlanej na I kwartał 2021:

  • Subindeks: 48,8 pkt. (+0,4 pkt. kw./kw.)
  • Inwestycje: 6 proc. przedsiębiorców prognozuje zwiększenie inwestycji; 16,5 proc. prognozuje spadek inwestycji
  • Sprzedaż: 22,5 proc. przedsiębiorców prognozuje zwiększenie sprzedaży; 20 proc. prognozuje spadek sprzedaży
  • Płynność finansowa: 16 proc. przedsiębiorców prognozuje poprawę płynności finansowej; 10 proc. prognozuje pogorszenie płynności finansowej
  • Finansowanie zewnętrzne: 7,5 proc. przedsiębiorców prognozuje większe zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne; 12,5 proc. prognozuje mniejsze zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne
  • Barometr COVID-19: 50 proc. przedsiębiorców spodziewa się poprawy kondycji w branży w I półroczu 2021 roku

– Budownictwo należy do tych części gospodarki, które z powodu koronawirusa nie zostały ani razu zamknięte. To jednak nie oznacza, że nie dotknęły jej skutki pandemii. Wręcz przeciwnie – w kwietniu ubiegłego roku, czyli niedługo po rozpoczęciu narodowego lockdownu, wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury opublikowany przez GUS poszybował do poziomu -47,1 dla budownictwa i nie odbiegał od pozostałych branż. Dla porównania, w marcu wyniósł -1,9. Przełom 2020 i 2021 roku przyniósł lekki powiew optymizmu. Podczas gdy w listopadzie ub.r. wskaźnik koniunktury w budownictwie wyniósł minus 26,2, a w grudniu minus 22,6, w styczniu tego roku ukształtował się na poziomie -18,6. Widzimy więc poprawę nastrojów. Barometr EFL, który wybiega w przyszłość, jeszcze jednoznacznie nie wskazuje na powrót koniunktury, jednak w kontekście pandemii widać, że firmy budowlane liczą na ożywienie w pierwszym półroczu – powiedział Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Stabilne fundamenty …

Subindeks Barometru EFL na I kwartał br. dla branży budowlanej wyniósł 48,8 pkt., o 0,4 pkt. więcej niż w ostatnim kwartale ubiegłego roku. Wartość wskaźnika utrzymuje się na podobnym poziomie od połowy 2020 roku. W pomiarze na III kwartał (realizowany na przełomie czerwca i lipca 2020 roku) wyniósł 49 pkt., a na IV kwartał (realizowany pod koniec września ub. r.) 48,4 pkt.

W każdym z badanych obszarów (inwestycje, sprzedaż, płynność finansowa, finansowanie zewnętrzne) największą grupę stanowią przedstawiciele firm nie przewidujący żadnych zmian. Niewiele podmiotów myśli o inwestycjach – tylko 6 proc., a na wyższą sprzedaż liczy co piąty zapytany (22,5 proc.).

… pod wzrost w 2021 roku

Wpływ pandemii koronawirusa na MŚP jest oceniany przez większość przedstawicieli budowlanki jako neutralny biznesowo. Taką opinię wyraziło 2 na 3 przedsiębiorców (67,5 proc.). Co piąty wskazuje na negatywny charakter pandemii – to najmniej ze wszystkich sektorów.

EFL w badaniu Barometr COVID-19 po raz szósty zapytał przedsiębiorców z branży budowlanej, czy w kontekście kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa, sytuacja w ich branży w ciągu najbliższych 6 miesięcy poprawi się, pogorszy czy pozostanie bez zmian. W porównaniu z pomiarem na ostatni kwartał ubiegłego roku (realizowanym pod koniec września 2020 roku) widoczny jest większy optymizm. 50 proc. przedsiębiorców ocenia, że sytuacja się poprawi. To najlepszy wynik wśród sześciu badanych sektorów. 37,5 proc., że pozostanie bez zmian. Tylko 5 proc. zapytanych jest zdania, że się pogorszy.

Co ciekawe, budownictwo, obok transportu, jest branżą, w której upadki firm są najrzadziej wskazywane jako efekt pandemii. Tylko co dziesiąty przedsiębiorca uważa, że w wyniku pandemii koronawirusa zamknie się wiele firm budowlanych. Dla porównania, w HoReCa tego zdania jest aż 99 proc. zapytanych, a w handlu 56 proc.

W leasingu odbija się sytuacja branży

Z najnowszych danych Związku Polskiego Leasingu wynika, że z każdym miesiącem ubiegłego roku sytuacja w budownictwie poprawiała się. W ciągu dwunastu miesięcy 2020 roku firmy leasingowe sfinansowały sprzęt budowlany o wartości 3,3 mld zł, co oznacza 9 proc. spadek rok do roku. Druga część roku była już znacznie lepsza niż pierwsza, gdyż od stycznia do czerwca 2020 roku wartość sfinansowanych maszyn budowalnych była o 21,5 proc. niższa niż w analogicznym okresie 2019 roku. Eksperci EFL, leasingodawcy który wciąż pozostaje numerem jeden w finansowaniu maszyn i urządzeń budowlanych z ponad 20 proc. udziałem w rynku, spodziewają się, że ten rok dla polskiego budownictwa będzie już zdecydowanie lepszy.