Kto zarobił, a kto stracił na akcjach GameStop?

Amerykańska giełda od kilku tygodni żyje bezprecedensową sytuacją, dotyczącą nagłego wzrostu wartości akcji spółki Gamestop. To teksański producent i dystrybutor gier video, którego akcje wyskoczyły do góry dzięki zorganizowanej akcji indywidualnych inwestorów. Prasa lubi opisywać to wydarzenie w czarno-białej kolorystyce – pojedynczy inwestorzy występujący przeciwko wielkim hedgefundom, które chciały zarobić na bankructwie Gamestopa. Jednak wyniki tej gry nie rozkładają się według tego podziału. Wielu wielkich graczy rzeczywiście straciło miliony w wyniku akcji forumowiczów Reddita – ale są też instytucje, które na całym zamieszaniu sporo zarobiły.

– Mieliśmy do czynienia z gigantycznym odbiciem wśród giełdowych pariasów, nie tylko w przypadku Gamestopa. Widzieliśmy to w Niemczech – gdzie zyskiwała Varta czy Evotec, w Polsce – gdzie rósł CD Projekt. To nie była więc tylko zagrywka inwestorów indywidualnych – ale instytucji, które mają dużo szerszy zasięg i wiedzą, gdzie takie pozycje są wrażliwe – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Miliński, zarządzający funduszami Quercus TFI. – Wśród instytucji są więc zarówno wygrani, jak i przegrani. Niektóre hedgefundy straciły w miesiąc około 50% swoich funduszy i na trwale utraciły zaufanie klientów. Ale są też wygrani. Jeden duży gracz instytucjonalny zyskał kilkaset milionów dolarów tylko dzięki zagraniu na akcjach Gamestopu. Mamy wielu inwestorów indywidualnych, którzy się bardzo wzbogacili – ale też takich, którzy po tym całym zamieszaniu będą musieli sobie poradzić z akcjami, co do których nie mają żadnego planu. W takich sytuacjach często pada pytanie o przewidywalność rynku. Co do zasady charakteryzuje się on niepewnością. Możemy używać jakichś modeli, żeby próbować ten rynek prognozować: analizy fundamentalnej, ilościowej, analizy sentymentu. Każda z tych metod może dać zarobić pieniądze, ale nie możemy jedną metodą wytłumaczyć wszystkich zjawisk na rynku. Dlatego jeżeli nie mamy pewności, że nasz model jest w danej  sytuacji stuprocentowo skuteczny, warto czasem postać z boku i poczekać na rozwój wydarzeń – zaleca Miliński.

2020 w Poznaniu ze wzrostem popytu na rynku biurowym. Trendy na 2021 r.

W 2020 roku popyt na powierzchnię biurową w Poznaniu był o 55% wyższy niż w ubiegłym roku – wynika z danych Colliers. W strukturze najmu dominowały nowe umowy.

W 2020 r. na poznańskim rynku biurowym podpisano umowy najmu na 63 200 mkw. Duży wpływ na tak wysoki wynik miała umowa najmu na 26 000 mkw. podpisana przez Allegro w biurowcu Nowy Rynek. W 2019 roku popyt wyniósł ponad 40 700 mkw.

— Cieszy nas, że pomimo trudnego roku naznaczonego przez pandemię, aktywność najemców była tak duża. W 2020 r. wspieraliśmy klientów, głównie z sektorów shared-service, IT i medycznego łącznie w kilkunastu procesach wyboru nieruchomości. Spodziewamy się, że w 2021 liczba nowych umów utrzyma się na stabilnym poziomie. Można także spodziewać się wzrostu udziału renegocjacji. Powoli zaczynamy zauważać także wzrost podnajmów. Reprezentujemy obecnie dwóch klientów, którzy deklarują chęć podnajmu kolejno 11 000 i 2 300 mkw. — mówi Sebastian Bedekier, dyrektor regionalny Colliers w Poznaniu.

Jak zauważa Sebastian Bedekier, wiele firm wciąż czeka na rozwój sytuacji związanej z Covid-19 i pracuje nad nowym modelem pracy, w głównej mierze hybrydowym.

— Decyzje związane z wynajmem powierzchni przekładane są na bardziej stabilny moment. Od naszych klientów otrzymujemy jednak sygnały o chęci ekspansji po odwrocie pandemii. Z dokładnymi prognozami musimy jednak poczekać na informacje, ile nowych projektów inwestycyjnych pojawi się w nieodległej przyszłości. Wierzymy, że Polska, w tym Poznań, nadal będzie popularnym miejscem pod względem lokowania inwestycji usługowych oraz okołobiznesowych — podsumowuje Sebastian Bedekier.

Stabilna sytuacja

Poznań jest doceniany przez inwestorów za dobrze rozwiniętą infrastrukturę, wygodne połączenia komunikacyjne, również te międzynarodowe i bliskość rynku niemieckiego. Największy ośrodek miejski Wielkopolski znajduje się w czołówce polskich miast pod względem wartości zasobów ludzkich. Wiele firm, w szczególności zaawansowanych technologicznie, zwraca uwagę na Poznań, szukając dobrze wykwalifikowanych pracowników, co przekłada się na jeden z najniższych w Polsce wskaźników bezrobocia.

— Poznań uchodzi za bardzo stabilny region pod względem gospodarczym, niepodatny ani na silne wzrosty, ani spadki podaży nowej powierzchni. Wiele miejsc pracy jest generowanych przez lokalny biznes, co czyni miasto odpornym na kryzysy i zawirowania takie, jak w przypadku pandemii Covid-19. Odzwierciedleniem tej stabilności są np. utrzymujące się na tym samym poziomie stawki czynszowe za najem powierzchni biurowej. W najbliższej przyszłości wpływ na kształtowanie cen może mieć jednak przybierający na sile trend podnajmów — zaznacza Hubert Filipczak, senior associate w Dziale Powierzchni Biurowych Colliers w Poznaniu.

Trend na inwestycje typu mixed-use

Do najważniejszych wydarzeń ubiegłego roku i największych transakcji w historii miasta zaliczyć można sprzedaż działki przez Międzynarodowe Targi Poznańskie. Grunt o powierzchni prawie 5,5 ha powierzchni zakupiła spółka BPI Real Estate Poland. Wartość transakcji to 114,5 mln zł.

— Teren położony w centrum miasta u zbiegu ulic Grunwaldzkiej, Matejki i Ułańskiej ma być przeznaczony pod projekt mixed-use o funkcji mieszkaniowej, biurowej i być może hotelowej. Zauważamy wzrost zainteresowania tworzeniem tego typu kompleksów. Dostępność działek w atrakcyjnych lokalizacjach jest coraz bardziej ograniczona, możemy, więc spodziewać się wzrostu udziału rewitalizacji. W ten sposób nieruchomości, które dotychczas wydawały się nieatrakcyjne, zyskają nowe życie i nowe funkcje — mówi Hubert Filipczak.

Banderole do liftingu od 1 lipca br.

Jest finał długich dyskusji branży winiarskiej na temat banderol. Będzie nie tylko łatwiej, ale i estetyczniej. Papierowe znaki akcyzy naklejane na opakowania już niebawem przejdą poważny lifting. Tak zdecydowało Ministerstwo Finansów. Jak mówią członkowie Związku Pracodawców Polska Rada Winiarstwa, w tej sprawie, wszyscy są wygranymi.

Dwugłos w sprawie banderol

Obowiązek banderolowania wina w Polsce to temat dyskusji prowadzonych przez branżę winiarską od kilku lat. Część podmiotów, głównie małych przedsiębiorstw, wnioskowało o całkowite zniesienie obowiązku aplikacji znaków akcyzy. Zwracano uwagę na problemy generowane przez proces naklejania. Ministerstwo Finansów stoi jednak na stanowisku, że są one w Polsce potrzebne – ich likwidacja byłaby niezwykle ryzykowna zarówno dla Skarbu Państwa, jak i dla legalnie działających przedsiębiorstw. Członkowie Związku Pracodawców  Polska Rada Winiarstwa, czyli przedsiębiorstwa, które bardzo dobrze znają rynek, analizują go i funkcjonują na nim od lat, podzielają stanowisko resortu finansów.

Całkowita likwidacja banderol uruchamia szarą strefę, z którą tak skutecznie nasza branża walczyła od ponad 20 lat – uważa Jakub Nowak, Prezes firmy JNT Group. – Warto zwrócić uwagę na fakt, że dzisiaj jedna osoba może przewieźć przez granicę 90 litrów wina. Oznacza to, że jeden samochód z pięcioma osobami może zgodnie z prawem przetransportować do Polski 450 litrów wina. Wino w Niemczech czy w wielu innych krajach UE jest dużo tańsze, ponieważ nie płaci się tam podatku akcyzowego na ten alkohol. To rodzi pokusę nielegalnego wprowadzania go do obrotu, z ominięciem podatku akcyzowego czy VAT. Obecnie, dzięki znaczącemu ułatwieniu nakładania banderol, bardzo ograniczyliśmy koszty tego procesu, a to chroni rynek przed szarą strefą. Jestem przekonany, że to obecnie optymalne rozwiązanie – konkluduje Prezes Nowak.

Z kolei Grzegorz Bartol, Wiceprezes firmy Bartex dodaje:  – Znaki skarbowe akcyzy dają  nam poczucie legalności dostępnego na półkach sklepowych produktu. Jest to bardzo istotna przesłanka zapewniająca bezpieczeństwo fiskalne i zdrowe zasady obrotu produktami winiarskimi w Polsce. Należy też pamiętać, że na terenie RP stawka podatku akcyzowego na wyroby winiarskie wynosi 1,74 zł /litr. Przeciwnicy utrzymania banderol – dając jako przykład inne kraje w UE, które nie posiadają znaków skarbowych akcyzy – zapominają, że w większości z tych państw, stawka jest zawieszona i wynosi zero. W takich warunkach banderole zwyczajnie nie są potrzebne – zwraca uwagę Grzegorz Bartol.

Nowe vs stare

Związek Pracodawców Polska Rada Winiarstwa, aby ułatwić funkcjonowanie przedsiębiorstwom – tym bardzo małym, które naklejały banderole ręcznie, jak i większym, borykającym się z innymi generowanymi przez nie problemami, wystąpił do Ministra Finansów z wnioskiem o zmianę wzoru znaku i zgodę na inne miejsca aplikacji. Problem był szczegółowo analizowany.

W efekcie, w ostatnich dniach, w życie weszło rozporządzenie wprowadzające wiele  pożądanych przez branżę zmian, ograniczających do minimum dotychczasowe problemy generowane przez banderole.

Nowe banderole, które pojawią się od 1 lipca br., będą znacznie mniejsze – ich wymiary to jedynie 50 mm ×16 mm, a producenci i importerzy wybiorą jedno z kilku przedstawionych w rozporządzeniu miejsc  aplikacji. Będą mogły być naklejone na szyjcie w kształt  litery „I” lub odwróconej litery „L”, bądź na korpusie butelki w pobliżu kontretykiety (tylnej etykiety).  Producenci sami zdecydują, który ze sposobów jest dla nich najbardziej odpowiedni – ze względu na kwestie techniczne związane z samym naklejaniem, bądź wizualne,  takie jak kształt butelki czy jej design.

Banderole aktualnie umieszczane na winach, to bardzo duże paski papieru (wymiary 160 mm x 16 mm dla butelek powyżej 0,5l i wymiary 110mm x 14 mm dla butelek małych tj. do 0,5l włącznie), naklejane na szyjce butelki z obu stron i od góry (w kształt odwróconej litery U).

Reakcje branży

– Zmiany są wyjściem naprzeciw producentom, a  w szczególności importerom wyrobów winiarskich – mówi Anna Kalinowska, Członek Zarządu i Dyrektor ds. Produkcji i Inwestycji w Firmie Henkell Freixenet Polska. – Nowe banderole są zdecydowanie bardziej estetyczne, mniejsze i można je aplikować w kilku różnych (niekoniecznie na główce butelki), jakkolwiek zdefiniowanych, miejscach opakowania. A jak wiemy – butelka dobrego wina pełni często rolę prezentu i w tym przypadku estetyka jest niezmiernie ważna. Jest więc to też duży ukłon w stronę konsumenta – mówi Anna Kalinowska

Niezwykle istotne – a dla najmniejszych podmiotów wręcz kluczowe-  jest to, że banderole będą dostępne również w wersji samoprzylepnej, zatem ich aplikacja ręczna będzie nieporównywalnie prostsza.

Do tej pory ci, którzy nakładali je ręcznie, trudzili  się przy tym bardzo. Sporo na ten temat wie firma Mazurskie Miody, w której często pracuje się nad małymi, krótkimi seriami produkcyjnymi alkoholi kraftowych.

– Jest to wielka  komplikacja z racji ręcznej pracy, wręcz manufakturowej – tłumaczy Bartosz Piasecki z Mazurskich Miodów. Z uwagi na charakter jest ona żmuda i czasochłonna. Niestety nie każda para rąk jest na tyle wprawiona i finalny efekt często odbiega od ideału. Zdarzają się butelki, na których banderola nie do końca się trzyma z powodu za małej ilości kleju. Znaki akcyzy na podłożu samoprzylepnym nie dość, że przyspieszą proces klejenia, to również pozwolą zapewnić zadowalający efekt końcowy. Mam nadzieję, że to pozwoli wyeliminować  butelki zabrudzone klejem lub takie z krzywo naklejonymi znakami akcyzy, co  często niszczy efekt misternie zaprojektowanych opakowań – przyznaje Bartosz Piasecki.

Dlatego też firma Mazurskie Miody z radością przyjęła informację o wprowadzeniu samoprzylepnych znaków. Dla takich przedsiębiorstw  będzie to ogromne ułatwienie.

Naklejanie maszynowe też zostanie ułatwione nowe banderole będą zdecydowanie łatwiejsze i tańsze w aplikacji.

Stary system aplikacji banderol wymagał specjalistycznego sprzętu, którego zakup kosztował ok. 200 000 euro – mówi Jakub Nowak, Prezes firmy JNT Group. –  Ponadto sposób nakładania banderol wymagał osprzętu dla każdego typu butelki, a to generowało dodatkowo duże koszty.

Grzegorz Bartol, Wiceprezes firmy Bartex, dodaje natomiast: – Urządzenia etykietujące muszą wykorzystywać dodatkowe stacje gorącego kleju. Otwieranie butelki korkociągiem wymaga usunięcia banderoli oraz warstwy kleju – nie jest to operacja ułatwiającą życie chociażby restauratorom.

Wprowadzane zmiany oznaczają koniec tych problemów – znak będzie można nakleić z dala od szyjki – na korpusie butelki –  albo zrezygnować z użycia kleju stosując banderole samoprzylepne.

Nowe znaki akcyzy od lipca

Zmiany dotyczą wszystkich wyrobów winiarskich – win, cydrów czy miodów pitnych.

Wyroby opatrzone nowymi znakami akcyzy pojawią się na sklepowych półkach w drugiej połowie roku i przez dłuższy czas będą na nich widoczne napoje winiarskie oznaczone starymi i nowymi banderolami. – Zgodnie z przepisami, stare banderole zachowają swoją ważność do końca czerwca 2022 r. Minister Finansów ma jednak możliwość przedłużenia tego okresu. ZP PRW przewidując sytuację na rynku, już zwrócił się do Ministerstwa z informacją o takiej konieczności i odpowiednim wnioskiem – tłumaczy Magdalena Zielińska, Prezes ZP PRW.

Co ciekawe i ważne również  dla konsumentów, nowe banderole będą zaopatrzone w kod 2D, będący linkiem do strony www.banderolaakcyzowa.pl, umożliwiającej łatwe sprawdzenie autentyczności banderoli, a zatem legalności produktu.

Inwestorzy wciąż celują w rynki nieruchomości w CEE

W regionie Europy Środkowo-Wschodniej sfinalizowano w ubiegłym roku transakcje o łącznej wartości ponad 9,7 mld euro, a Polska może mówić o trzecim najlepszym rezultacie w historii rynku.

Jak wynika z danych JLL, w 2020 roku na rynku nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej (CEE) sfinalizowano transakcje inwestycyjne o łącznej wartości ponad 9,7 mld euro. Polska z wynikiem 5,6 mld euro, utrzymała pozycję lidera. Za nią uplasowały się Czechy z rezultatem 1,5 mld euro (po wyłączeniu transakcji Residomo o wartości 1,3 mld EUR) oraz Węgry (1,25 mld euro). W Rumunii zamknięto transakcje o wartości 900 mln euro, a na Słowacji – 525 mln euro.

Mimo globalnej niepewności wywołanej przez pandemię, kraje Europy Środkowo-Wschodniej nadal cieszą się dużym zainteresowaniem funduszy aktywnych w sektorze nieruchomości. Kurcząca się podaż dostępnych od ręki produktów i wpływ COVID-19 doprowadziły natomiast do obniżenia całkowitej rocznej wartości transakcji o 32%. Największy spadek, bo o 52% rok do roku, zanotowały Czechy (wyłączając transakcję Residomo o wartości 1,3 mld euro). Prognozy na 2021 rok, zwłaszcza dla segmentu nieruchomości magazynowych, napawają ostrożnym optymizmem. Oczywiście, wiele będzie zależało od powodzenia globalnego programu szczepień, komentuje Mike Atwell, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych w Czechach i Europie Środkowo-Wschodniej, JLL.

Polska notuje trzeci najlepszy wynik w historii

Wartość transakcji na rynku nieruchomości w Polsce osiągnęła w ubiegłym roku 5,6 mld euro, co oznacza 30-procentowy spadek w porównaniu do rekordowego wyniku z 2019 r., ale jednocześnie stanowi trzeci najlepszy wynik w historii inwestycyjnego rynku nieruchomości. Pandemia zmieniła priorytety kupujących, kierując ich uwagę przede wszystkim na sektor nieruchomości magazynowych, gdzie sfinalizowano umowy kupna/sprzedaży o rekordowej wartości blisko 2,7 mld euro, tłumaczy Tomasz Puch, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, JLL.

W sektorze biurowym wartość transakcji wyniosła blisko 2 mld euro, w przypadku obiektów handlowych – ok. 640 mln euro, a w sektorze mieszkaniowym – 260 mln euro.

Pomimo masowego wdrażania zdalnego modelu pracy i odkładania finalizacji części transakcji, nieruchomości biurowe nadal budziły zainteresowanie inwestorów. Spodziewamy się też, że 2021 rok przyniesie aktywność funduszy w tym segmencie rynku. Jeśli chodzi natomiast o obiekty handlowe – tu widzimy przesunięcie uwagi w stronę aktywów alternatywnych, takich jak parki handlowe i centra codziennych zakupów,, które są odpowiedzią na zmieniające się potrzeby zakupowe konsumentów. Rynek nieruchomości handlowych nadal się dywersyfikuje, oferując coraz szerszy wachlarz produktów, a to będzie przekładać się na kolejne transakcje inwestycyjne, dodaje Tomasz Puch.

Największe zrealizowane w ubiegłym roku transakcje w Polsce obejmowały: portfel magazynowy Goodmana o łącznej wartości sięgającej miliarda euro (obiekty położone w Polsce stanowiły ponad połowę tej wartości) – przejęty przez GLP; 61,49% udziałów w GTC, które Optima kupiła od funduszu Lone Star; portfolio Hillwooda, zakupione przez Rosewood za 253 mln euro; centra Amazon we Wrocławiu i Poznaniu sprzedane przez GLL do Hines i Blackbrook Capital łącznie za 190 mln euro czy sprzedaż portfela pięciu obiektów Panattoni do Savills Investment Management (188 mln euro).

Stopy kapitalizacji za najlepsze biura w Warszawie szacowane są na poziomie 4,50%, podczas gdy w głównych miastach regionalnych (Kraków i Wrocław) oscylują wokół 5,75%. W przypadku obiektów magazynowych typu „prime” stopy kapitalizacji kształtują się na poziomie 5,75%, a dla nieruchomości z długim okresem najmu sięgają nawet poniżej 4,50%. Najlepsze projekty w obrębie Warszawy wyceniane są na ok. 5,50%.
Pomimo braku tego typu transakcji w 2020 r., stopy kapitalizacji dla najlepszych centrów handlowych szacowane są na poziomie 5,25%. W najlepszych parkach handlowych wynoszą one natomiast ok. 6,80%, jednak na skutek zwiększonego zainteresowania tą klasą aktywów spodziewana jest ich dalsza kompresja.

Kool2Play zadebiutuje na rynku NewConnect 22.02

Akcje Kool2Play – twórcy i wydawcy gier, zadebiutują na małym parkiecie już 22 lutego. Jednocześnie spółka kontynuuje prace nad swoim pierwszym tytułem Uragun, którego premiera w Early Access zaplanowana jest na Q2 2021.

– Cieszymy się, że udało nam się dopełnić formalności i już 22 lutego odbędzie się pierwsze notowanie. Wierzymy, że Kool2Play jest jednym z najciekawszych tegorocznych debiutów na NewConnect.  To, co wyróżnia nas na rodzimym rynku, to połączenie ogromnego doświadczenia z zakresu tworzenia i promocji gier. Zespół świetnych profesjonalistów, ciekawe pomysły na gry, zabezpieczenie finansów na rozwój oraz dywersyfikacja źródeł przychodów, to nasza recepta na sukces, którego udziałem będą nasi inwestorzy  – komentuje Marcin Marzęcki, prezes Kool2Play.

Kool2Play to studio tworzące gry na komputery osobiste oraz konsole Xbox Series X, PlayStation 5 oraz Nintendo Switch. Spółkę, na tle innych, wyróżnia bardzo doświadczony zespół producentów mających na swym koncie komercyjne sukcesy gier. Wisienką na torcie jest agencja Kool Things, która jest spółką zależną od Kool2Play i świadczy usługi z zakresu promocji gier na terenie Europy i Ameryki Północnej. Jest to jedna z najbardziej cenionych na świecie agencji specjalizujących się w promocji gier. Kilkunastoletnie doświadczenie tego zespołu wykorzystywane jest również przy promocji nadchodzącej produkcji studia – Uragun. Premiera gry w Steam Early Access nastąpi w Q2 2021 i będzie pierwszym dużym tytułem Kool2Play wydanym na te platformy.

Uragun, to futurystyczny roguelite shooter skierowany m.in. do fanów gier Hades czy Enter the Gungeon. Stawiamy na unikalny gameplay, fabułę, a przede wszystkim nieskrępowaną niczym rozgrywkę z dynamiką rodem z serii DOOM. – mówi Marcin Marzęcki, prezes Kool2Play – Naszym celem jest tworzenie produkcji, które przede wszystkim dostarczają frajdę z grania, ale równocześnie mają przesłanie i pokazują co może nas czekać w przyszłości. Taki jest właśnie Uragun, który z jednej strony stawia na akcję i pokazuje jak wyglądałby świat opanowany przez Sztuczną Inteligencję, ale też robi to w odpowiednio lekki sposób.

W 2020 roku zarząd Kool2Play zabezpieczył środki na długofalowe rozwijanie projektów obu odnóg działalności – na tworzenie gier pozyskał ponad 2,5 miliona zł z prywatnej emisji akcji serii D oraz grantu GameInn w wysokości 1,6 mln zł. Natomiast rozwój agencji Kool Things współfinansowany jest z grantu NCBiR o wysokości 1,9 mln złotych.

– Uragun nie jest jedynym projektem, nad którym pracuje grupa Kool2Play – poza nim trwa preprodukcja zaplanowanych gier o kodowych nazwach City of Minds oraz Restoration. Ponadto, zespół Kool Things pracuje nad systemem marketingu jakościowego, dzięki któremu w ciągu 5 najbliższych lat planuje zmienić się w globalną agencję digital marketingu z segmentu gier. Myślę że te dwa zdania najlepiej opisują biznes model Kool2Play: to połączenie produkcji i promocji jakościowych marek z dywersyfikacją źródeł przychodów  – kończy prezes Kool2Play.

SUNEX planuje wejście na rynek zamówień publicznych

SUNEX S.A., czołowy producent i dystrybutor innowacyjnych rozwiązań opartych o odnawialne źródła energii, zamierza przejąć od Spółki Polska Ekologia obsługę zamówień publicznych. Zdaniem Zarządu SUNEX wpłynie to na znaczący wzrost przychodów. Przyczyni się również do rozwoju własnej produkcji i poprawy konkurencyjności. Finalizacja transakcji planowana jest wstępnie na drugi kwartał br.

SUNEX S.A. rozpoczął prace koncepcyjno-analityczne zmierzające do przejęcia od jednostki dominującej Polska Ekologia części działalności związanej z realizacją zamówień publicznych, realizowanych przez jednostki samorządowe w obszarze odnawialnych źródeł energii (fotowoltaika, pompy ciepła). Obecnie Spółka jest poddostawcą części urządzeń i wyposażenia dla Polskiej Ekologii, która realizuje dostawy w ramach zamówień publicznych jako wykonawca.

Przychody osiągane przez Polską Ekologię w ramach obsługi zamówień publicznych nie są obecnie wykazywane przez SUNEX S.A., ze względu na brak konsolidacji danych finansowych obu podmiotów. Przejęcie tej działalności zwiększy zatem potencjał przychodowy Spółki. Stanowić będzie jednocześnie dodatkowy impuls do rozwoju produkcji własnej oraz w znacznym stopniu przyczyni się do poprawy konkurencyjności oferty. Na polskim rynku zamówienia publiczne odpowiadają obecnie za znaczną część sprzedaży urządzeń w zakresie odnawialnych źródeł energii.

„Dostrzegamy duży potencjał w rozwoju działalności przetargowej. Wpływają na to obecne trendy w polityce prowadzonej na poziomie krajowym i europejskim oraz znaczne środki publiczne i prywatne kierowane na transformację energetyczną. Istotnym atutem przejęcia tej części działalności będzie pozyskanie w ramach transakcji znacznego doświadczenia i wiedzy w realizacji tego typu zadań od podmiotu dominującego” – powiedział Romuald Kalyciok, Prezes SUNEX S.A.

Jednym z podstawowych założeń przejęcia działalności dotyczących zamówień publicznych jest brak angażowania dodatkowych środków finansowych na realizację transakcji. Planem jest natomiast wykorzystanie w tym celu kompensaty wzajemnych wierzytelności.

KHNP chce uczestniczyć w polskim programie jądrowym

KHNP, światowy lider w energetyce jądrowej, z zadowoleniem odnosi się do przyjęcia Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ), którego celem jest budowa elektrowni jądrowych o mocy zainstalowanej 6 – 9 GW w oparciu o duże sprawdzone reaktory wodno-ciśnieniowe (PWR). Spółka jest gotowa podzielić się ze stroną polską swoim blisko 50-letnim doświadczeniem w budowie i eksploatacji najnowszej generacji elektrowni jądrowych.

KHNP ma świadomość, że osiągnięcie sukcesu przy budowie własnych elektrowni jądrowych wymaga wysokiego poziomu doświadczenia i nakładów. Spółka posiada sprawdzoną zaawansowaną technologię, dzięki bogatemu doświadczeniu zdobytemu podczas realizacji udanych projektów w Korei i zagranicą. Ponadto KHNP dokłada starań w poszukiwaniu zadowalających rozwiązań finansowych poprzez współpracę z rządem Korei, agencjami kredytów eksportowych oraz globalnymi instytucjami finansowymi. Oferta strony koreańskiej dla realizacji PPEJ mogłaby obejmować rozsądny i kompleksowy pakiet finansowy, w tym inwestycje kapitałowe KHNP, finansowanie dłużne od koreańskich agencji kredytowych oraz podobnych instytucji z krajów dostarczających sprzęt do projektu, jak również atrakcyjne finansowanie pozyskane od międzynarodowych banków komercyjnych oraz innych podmiotów. KHNP jest gotowe do podjęcia rozmów z polskimi władzami, aby lepiej zrozumieć potrzeby polskiego projektu i ostateczny kształt modelu finansowania energetyki jądrowej.

Doświadczenie w zarządzaniu projektami i dostęp do stabilnego finansowania to niezbędne elementy do udanej realizacji tak kompleksowego projektu jakim jest budowa elektrowni jądrowej. Jesteśmy gotowi, aby podjąć współpracę z Polską i zbudować polską elektrownię jądrową, posiadamy bowiem dostęp do sprawdzonej koreańskiej technologii jądrowej oraz możemy zabiegać o odpowiednie rozwiązania finansowe. Z uwagą obserwujemy polskie działania służące wprowadzeniu energii jądrowej, które pozwoliłby Polsce osiągnąć dwa cele: zredukować emisję dwutlenku węgla i stworzyć stabilną bazę dostaw dla krajowej sieci energii elektrycznej, umożliwiając jej rozwój. Jesteśmy najlepszym partnerem, aby zrealizować te zamiary – powiedział Sang Don Kim, Wiceprezes w Dziale Rozwoju Biznesu w KHNP.

Republika Korei jest ważnym partnerem ekonomicznym dla Polski, stąd współpraca w obszarze energetyki jądrowej byłaby naturalnym krokiem do dalszego wzmocnienia relacji biznesowych. KHNP angażuje się w rozwijanie relacji z polskimi firmami. Dotychczas koreańska spółka zidentyfikowała ponad 70 polskich podmiotów z branży inżynieryjnej, produkcji maszyn, budowlanej oraz energetycznej jako potencjalnych partnerów do uruchomienia budowy elektrowni jądrowej.

Korea szczyci się wieloma dekadami doświadczenia w udanej eksploatacji elektrowni jądrowych do produkcji energii elektrycznej, a KHNP jest jej głównym graczem w tym sektorze. Kraj jest eksporterem cywilnej technologii jądrowej od 2009 r., odkąd Korea zdobyła kontrakt na dostarczenie elektrowni jądrowej składającej się z czterech jednostek o mocy 5,6 GW do Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA). Po osiągnięciu 100% operacyjności, ta elektrownia ma realizować 25% krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. W grudniu 2020 r. blok nr. 1 elektrowni Barakah  w ZEA osiągnął 100% mocy i obecnie generuje 1400 MW energii elektrycznej. Stanowi też największy generator mocy w ZEA mający rozpocząć działalność komercyjną jeszcze na początku tego roku. Dzięki płynnej współpracy strony koreańskiej z lokalnymi partnerami, bogatemu doświadczeniu oraz wiedzy z zakresu budowy elektrowni jądrowych i zarządzania projektowego, projekt Barakah został zakończony w terminie pomimo trudnych warunków środowiskowych i w ramach budżetu. Tak skuteczna realizacja wyróżnia KHNP na tle pozostałych firm w obszarze energetyki jądrowej, gdzie projekty często mają opóźnienia i przekraczają koszty.

Na potrzeby polskiego programu jądrowego KHNP zaproponowało własne, spełniające wszystkie wymogi bezpieczeństwa zaawansowane reaktory APR 1400. Są one jednymi z najbardziej innowacyjnych rozwiązań na świecie i jednocześnie stanowią jedno z największych osiągnięć, jakim może pochwalić się KHNP. W 2017 r. techniczna grupa doradcza w zakresie europejskich elektrowni jądrowych (EUR) zatwierdziła APR 1400. Dwa lata później APR 1400 jako pierwszy typ reaktora spoza Stanów Zjednoczonych, uzyskał certyfikację Komisji Nadzoru Jądrowego (NRC) w tym kraju. Dzięki tym certyfikatom, firma może dostarczać reaktory jądrowe zgodne z wiodącymi wymaganiami międzynarodowymi.

Rozwój energetyki jądrowej wymaga również zaangażowania kadry wysoko wykwalifikowanych specjalistów o unikalnych kompetencjach. Aby wesprzeć Polskę w zwiększeniu dostępu do puli talentów w obszarze cywilnej energii jądrowej, KHNP stawia na dalszy rozwój współpracy z polskimi uczelniami, pozostając w gotowości do zwiększenia jej skali w przyszłości. Szereg memorandów o współpracy zostało już podpisanych pomiędzy koreańską podyplomową uczelnią KINGS a Uniwersytetem Warszawskim, Politechniką Warszawską oraz Akademią Górniczo-Hutniczą.

Japoński koncern chemiczny inwestuje w Polsce

Sumika Polymer Compounds Europe (SPC EU) rozszerza działalność w Polsce, gdzie dotychczas dostarczała swoje wyroby wytwarzane w innych fabrykach grupy. Do końca 2021 roku w podpoznańskich Plewiskach postanie czwarty europejski zakład koncernu chemicznego, wytwarzający mieszanki na bazie polipropylenu wykorzystywane m.in. przez sektor motoryzacyjny. W zakładzie, który zgodnie z założeniami rozpocznie produkcję w pierwszym kwartale 2022 roku, w pierwszym etapie pracę znajdzie 30 osób. Inwestycja zapewni japońskiej firmie dodatkowych 30 tys. ton zdolności produkcyjnych dla grupy, zwiększając moce wytwórcze europejskich zakładów do poziomu 170 tys. ton rocznie.

Inwestycja wynika ze strategii SPC EU, zakładającej lokowanie zakładów produkcyjnych
o odpowiednich zdolnościach wytwórczych jak najbliżej partnerów biznesowych grupy.
O wyborze miejsca inwestycji w Wielkopolsce zdecydowały bliskość klientów nie tylko
w Polsce, ale także w Niemczech i Czechach, a także wysoki stopień uprzemysłowienia regionu, w którym działalność prowadzą m.in. producenci samochodów i sprzętu AGD. Atutem lokalizacji jest także dostęp do sieci autostrad.

Spółka oczekuje stabilnego wzrostu popytu na mieszanki na bazie polipropylenu w naszym regionie Europy. To materiał, którego zastosowanie w sektorze Automotive pozwala zmniejszyć wagę produkowanych z jego wykorzystaniem części samochodowych. Co więcej podczas procesu produkcyjnego polipropylen wytwarza mniej CO2 niż konkurencyjne żywice, takie jak poliamid.

Wpływ na zwiększające się zainteresowanie mieszankami na bazie polipropylenu będzie miała coraz większa popularność samochodów elektrycznych oraz regulacje prawne w postaci zaostrzania przepisów środowiskowych.

Sumika Polymer Compounds przywiązuje dużą wagę do kwestii środowiskowych, między innymi poprzez wdrażanie innowacji, w tym produktów z recyklingu i stosowania włókien naturalnych oraz infrastrukturę w zakresie oszczędności zasobów.

Zapewnienie szybszych lokalnych dostaw wpływa m.in. na ograniczenie emisji CO2 związanej z transportem produktów. Dzięki istniejącym już fabrykom we Francji i Wielkiej Brytanii, a także niedawnym akwizycjom spółek w Turcji oraz utworzeniu zakładu w Polsce, SPC może zapewniać lokalne dostawy w całej Europie.

Pierwszy etap inwestycji „Sumika Polymer Compounds Poland sp. z o.o.” (SPCP) obejmuje budowę zakładu o powierzchni około 5500 m. kw. Utworzone zostaną dwie linie produkcyjne. Realizacja obejmuje również budowę silosów do magazynowania materiału. Zatrudnienie znajdzie około 30 nowych pracowników. Rozpoczęcie produkcji planowane jest na pierwszy kwartał 2022 roku.

XTB wsród pięciu największych brokerów na świecie

XTB jest piątym brokerem na świecie pod względem liczby aktywnych rachunków według raportu Finance Magnates za czwarty kwartał 2020 roku.

XTB w globalnym TOP5 brokerów

Na początku lutego br., Grupa XTB opublikowała wstępne wyniki finansowe za 2020 rok. Wśród rekordowych wartości przychodów i zysków, Grupa zaraportowała także najwyższe wartości w obszarze klienckim. Na koniec czwartego kwartału 2020 roku, średnia liczba aktywnych klientów (średnia liczba klientów, którzy przeprowadzili co najmniej jedną transakcję w okresie trzech miesięcy) sięgnęła 72 346. Wynik ten pozwolił Grupie XTB na zajęcie piątego miejsca w rankingu największych globalnych brokerów w kategorii liczby aktywnych klientów w kwartalnym raporcie analitycznym (Quarterly Intelligence Report) opublikowanym przez Finance Magnates.

– Jednym z priorytetów XTB jest maksymalne skupienie na kliencie poprzez dostarczeniu mu najlepszej oferty inwestycyjnej – zarówno pod kątem instrumentów, jak i narzędzi, oraz obsługi. Jesienią ubiegłego roku wprowadziliśmy ofertę obejmującą bezprowizyjne inwestowanie w akcje do miesięcznego wolumenu 100.000 Euro, a także stale doskonalimy nasze platformy xStation oraz xStation Mobile. Te działania przynoszą skutek – w 2020 roku pozyskaliśmy ponad 112 tysięcy nowych klientów, czyli tyle, ile w latach 2014-2019 razem. Nie zwalniamy tempa – w 2021 roku chcemy pozyskać kolejne 120 tysięcy nowych klientów. – powiedział Omar Arnaout, prezes zarządu XTB. Szczególnie jednak jesteśmy dumni z liczby aktywnych klientów, która pozwoliła nam po raz pierwszy znaleźć się w globalnym TOP5 brokerów – to pokazuje, że klienci doceniają naszą ofertę i to właśnie z XTB chcą inwestować. – dodał Omar Arnaout.

Skupienie na pozyskiwaniu nowych klientów znajduje potwierdzenie w danych publikowanych przez Grupę oraz raporcie Finance Magnates. Grupa XTB najdynamiczniej wśród pięciu największych brokerów zwiększała liczbę aktywnych klientów. Porównując czwarty kwartał 2020 roku z analogicznym okresem 2019 roku, XTB zanotowało przyrost o około 41 500 aktywnych klientów, czyli o 135% (w czwartym kwartale 2019 roku, XTB miało około 30 800 aktywnych klientów).

W całościowym zestawieniu brokerów pod kątem największej liczby aktywnych rachunków opisanych w raporcie Finance Magnates, XTB awansowało z 20. (w czwartym kwartale 2019) na 5. (w czwartym kwartale 2020) miejsce, notując także najwyższy przyrost aktywnych rachunków wśród pięciu największych brokerów.

Listę pięciu największych brokerów pod kątem liczby aktywnych rachunków zawartych w raporcie Finance Magnates prezentuje poniższa tabela:

XTB w globalnym TOP5 brokerów
Źródło: Finance Magnates Quarterly Intelligence Report Q4 2020 oraz Q4 2019

Jeden z najdynamiczniejszych brokerów na świecie

Finance Magnates to jeden z największych globalnych serwisów online zajmujący się tematyką inwestowaniem. Zespół analityków Finance Magnates Intelligence publikuje kwartalne raporty podsumowujące branżę inwestycyjną – opisuje zarówno działające na niej firmy, ale także trendy, nowości, oraz zmiany regulacyjne. Grupa XTB jest jednym z brokerów pojawiających się w raportach od lat, lecz po raz pierwszy trafiła do TOP5 w zestawieniu największych firm pod kątem liczby aktywnych klientów.

– W naszych kwartalnych raportach QIR publikujemy rankingi największych brokerów w branży FX/CFD. W ostatnim kwartale 2020 szczególną uwagę przykuły wyniki XTB – ten broker osiągnął największy kwartalny wzrost liczby aktywnych rachunków, co pozwoliło mu wskoczyć do pierwszej piątki globalnych brokerów. Dane pokazują, że firma potrafiła przekuć zwiększone zainteresowanie inwestycjami wywołane znaczą zmiennością rynków i przyciągnąć do siebie sporą grupę inwestorów więcej niż podwajając bazę aktywnych rachunków w ciągu zaledwie roku. – powiedział Sylwester Majewski, Intelligence Team Lead w Finance Magnates.

Dostęp do raportów kwartalnych Finance Magnates Quaterly Intelligence Report jest możliwy po rejestracji na stronie https://www.financemagnates.com/intelligence/

„Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej.

77% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. 

Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD, i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.”

Komentarz ZPP ws. propozycji uzależnienia pomocy dla firm dotkniętych pandemią od spadku obrotów

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców popiera propozycję uzależnienia pomocy dla firm dotkniętych pandemią od co najmniej 70% spadku obrotów, zamiast przyjmowania kryterium kodu PKD. Uważamy, że taka formuła przydzielania pomocy umożliwi wsparcie faktycznie potrzebujących podmiotów, bez konieczności każdorazowego ustalania szczegółowej listy branż i sektorów objętych projektowanymi instrumentami.

Analizując skuteczność prowadzonych w czasie drugiej fali epidemii programów pomocowych można dostrzec, że kody PKD nie pozwalają zidentyfikować wszystkich firm dotkniętych gospodarczymi skutkami pandemii koronawirusa. Lista kodów PKD nie obejmuje szerokiego gremium przedsiębiorstw, które, choć nie zostały objęte bezpośrednim zakazem prowadzenia działalności, to dotkliwie odczuwają skutki obostrzeń, ponieważ ich działalność znajduje się w przestrzeniach objętych restrykcjami lub jest ściśle powiązana z przedsiębiorstwami zamkniętymi. Jako jeden z wielu przykładów można przywołać tutaj działalność przedsiębiorstw wynajmujących wyposażenie na targi, konferencje oraz imprezy masowe. W związku z zamknięciem branży eventowej wynajmujący sprzęt odnotowują blisko 100-procentowe spadki obrotów. Mimo to, kod PKD 77.39 obejmujący wynajem dóbr materialnych nie został przewidziany w rządowych programach pomocowych.

Wykorzystywanie kodów PKD jako kryterium decydującego o przyznawaniu pomocy finansowej pociąga za sobą również inne komplikacje. Lista kodów PKD objętych pomocą jest w sposób oczywisty przedmiotem każdorazowych konsultacji i negocjacji. Dopisywanie kodów PKD wydłuża i utrudnia proces przyznawania pomocy, co pociąga za sobą negatywne skutki dla przedsiębiorców oczekujących na szybką pomoc. Co więcej, niezależnie od wyników powyższych rozmów, nie sposób jest wyeliminować ryzyka pominięcia jakiejś grupy firm odnotowującej wysokie spadki przychodów w związku z epidemią. Przedmiot prowadzonej działalności wyrażony kodem PKD okazuje się niejednokrotnie kryterium niewystarczającym by skutecznie identyfikować firmy faktycznie dotknięte negatywnymi skutkami pandemii.

Mając powyższe na uwadze, popieramy sformułowany przez Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców apel o zrezygnowanie z korzystania z listy kodów PKD jako kryterium decydującego o przyznawaniu pomocy dla przedsiębiorców na rzecz wprowadzenia kryterium spadku obrotów np. o 70 proc. Podtrzymujemy również nasze stanowisko, zgodnie z którym należy natychmiast otworzyć pozostałe sektory gospodarki z zastosowaniem odpowiednich środków sanitarnych oraz odstąpić od nakładania nowych danin na przedsiębiorców borykających się ze skutkami kryzysu.